Dodaj do ulubionych

książka dla dziecka

25.10.09, 10:27
Drodzy forumowicze, tym razem z czytania poważniejszych książek
przerzuciłam sie znów na literaturę dziecięcą- próbuję NAPISAĆ
pierwszą (w dorosłym życiu) powieść dla dzieci. Mam i pomysły, i
ogólny zarys tej książeczki, ale na razie nie będę się z tym
zdradzać. Zwłaszcza że ten plan jeszcze się może zmienić. Czy
moglibyście jednak coś doradzić, jak napisać dobrą książkę dla
dzieci?
Ja tak przeglądając, a czasem uważniej czytając różne książki z
dzieciństwa (Akademia Pana Kleksa, Wielka, Większa i Największa,
Bracia Lwie Serce, Czarodziej z Krainy Oz i wiele innych)dochodzę do
wniosku, że:
-język musi być prosty, nie zawierać słów niezrozumiałych dla
dziecka, może zawierać słowa dla niego nowe, ale łatwe do
odgadnięcia z budowy lub kontekstu
-fabuła powinna być prosta, łatwa do śledzenia, dziecko nie może się
w niej pogubić
-nie może być też za dużo wątków; wystarczy jeden główny i parę
pobocznych, o wiele mniej rozbudowanych od głównego
-bohaterowie powinni być podobni do czytelników, mieć podobne
problemy (szkoła, dom, koledzy, zainteresowania itp)
-autor musi od czasu do czasu nawiązywać pewien dialog z
czytelnikiem ("Opowiem Ci/Wam...", "Z pewnością pomyślisz/cie,
że...", "Na pewno zdarzyło Ci/Wam się..." , "Czy Ty/Wy też...?"
itp. )
-przygody powinny być ciekawe, niecodzienne, nawet baśniowe (o
takich akurat będzie moja książka), chociaż niekoniecznie

Czy macie jeszcze jakieś spostrzeżenia, sugestie?
Obserwuj wątek
    • dakota77 Re: książka dla dziecka 25.10.09, 10:35
      Moim zdnaiem jednak nie nalezy przesadzac z uproszczeniami czy to
      jezyka czy przedstawionego swiata. Dzieci nie cierpia, jak sie je
      traktuje jak idiotow:)

      Zastanow sie, do jakiej grupy wiekowej ma byc skierowana ksiazka. 6-
      latek i 12-latek to dwa rozne swiaty.
    • yo-a-ko Re: książka dla dziecka 25.10.09, 11:28
      Wypowiem się z "punktu widzenia" mnie-jako-dziecka :-)))Mnie najbardziej
      podobały się książki, w których było - tak trochę "wzniośle i na poważnie"...
      "Runo" - bodaj moja najukochańsza książka dzieciństwa, o psie, który wśród
      wielkich trudów i niebezpieczeństw wraca do swojego pana (od którego został
      porwany), zresztą - gdy później czytałam "Lassie, wróć" trochę nawet byłam
      rozczarowana, że Runo - to tak z czystej miłości do pana wracał, a Lassie -
      instynktem wiedziona ;-))), "W pustyni i w puszczy" - Staś bohatersko opiekujący
      się Nel, "Odważnie chodzą nocą" - opowiadania o pierwszych nieco poważniejszych
      wyborach, jakich dokonują dzieciaki: co jest uczciwe, co nie, co jest dobre, co
      złe, "Chłopcy z Placu Broni" - na czele z wątkiem Nemeczka...
      Owszem - lubiłam też na przykład "Groszka i Natalię", przesympatyczną opowiastkę
      "opowiadaną" przez jamnika, który opisuje historię swej przyjaźni z małą
      córeczką swych właścicieli, nic podniosłego tam nie było ;-))) ale - był pies
      przede wszystkim ;-))) i te wspominane przez Ciebie podobne - no, może nie
      problemy, ale "okolicznosci zycia" - spacery, wizyty znajomych rodziców itp.
      Natomiast - nie zawsze "trafiały" do mnie książki z akcją zbyt "niecodzienną" (i
      np "Akademia Pana Kleksa" zupełnie mi w pamieci nie została, nigy do niej też
      nie miałam chęci wracać, a już np takie "Porwanie w Tiutiurlistanie" było dla
      mnie niestrawne... począwszy od nazwy "Tiutiurlistan", którą odbierałam jako
      takie trochę "robienie ze mnie głupka": "przecież wiadomo, że państwa się tak
      NIE nazywają, że to taki 'wymysł dla dzieci'" ;-)))
      A propos "wymysłów dla dzieci" - czytałam kilkakrotnie "Gelsomina w kraju
      kłamczuchów", opowieść do szpiku fantastyczną (Gelsomino, który głosem kruszy
      mury, kot, jest "zrobiony" z cegły itp) - i z jednej strony ciekawiła mnie ona,
      z drugiej - czułam jakieś takie chyba... zażenowanie? tą historią...
      • yo-a-ko Re: książka dla dziecka 25.10.09, 11:30
        oczywiście "ODWAŻNI chodzą nocą", A nie "ODWAŻNIE..."!
      • the_dzidka Re: książka dla dziecka 26.10.09, 12:54
        Bo "Porwanie w Tiutiurlistanie" nie jest w najmniejszym stopniu
        książką dla dzieci. Zostaliśmy tym uraczeni jako lekturą we
        wczesnych latach podstawówki, bo durnym decydentom wydawało się, że
        jak tam zwierzątka mówią ludzkim głosem, to to bajka musi być...
      • turzyca Re: książka dla dziecka 02.11.09, 01:59
        O rany! Jak ja uwielbialam Gelsomina! To faktycznie byla w jakis sposob
        perwersyjna przyjemnosc, bo absurdalnosci przeplataja sie z tematami powaznymi
        (umierajacy Benwenuto doprowadzil mnie do lez), ale jednak przyjemnosc. Mysle,
        ze wlasnie dlatego, ze te absurdalnosci sa tak oczywiste, ze sprawiaja wrazenie
        dekoracji teatralnych. Za to proby uprawdopodobnienia absurdow mnie irytowaly.
        Dlatego zreszta irytuja mnie ekranizacje takich ksiazek, bo doslownosc jest
        zabojcza.

        Wydaje mi sie, ze nie mozna dac jednej recepty na ksiazke dla dzieci, kazdy
        pomysl moze przyniesc sukces albo porazke, a o wszystkim decyduja male drobiazgi
        i przede wszystkim jezyk.
    • mmaupa Re: książka dla dziecka 25.10.09, 14:10
      Yasemin, zgadzam się ze wszystkim za wyjątkiem dwóch ostatnich punktów.
      1. Jeśli narrator jest bohaterem (jak Lisa z "Dzieci z Bullerbyn") to spoko,
      niech nawiązuje dialog. W innym wypadku jest to niepotrzebne.
      2. Zawsze wolałam w pełni realistyczne książki (szczególną sympatią darzyłam
      radzieckie powiastki dla dzieci), o szkole, o znajomych itd, od tych z
      magicznymi wątkami. Pewnie rzecz gustu :)
    • mama_kotula Re: książka dla dziecka 25.10.09, 16:18
      Nienawidziłam jako dziecko nawiązywania dialogu z czytelnikiem, uznawałam to za nienaturalne i przeszkadzające w akcji. "Z pewnością pomyślicie, że..." - nie, kurde, wcale tak nie pomyślałam i dlaczego tak miałam myśleć?
      Moje dzieci też tego nie cierpią.

      Uważam, że nie ma jednego przepisu na "dobrą książkę dla dzieci" i nie ma ogólnych wytycznych.
    • marajka Re: książka dla dziecka 25.10.09, 20:52
      Ja jako dziecko lubiłam książki "prawdziwe":"Oto jest Kasia" czy "Madika z Czerwcowego Wzgórza". Żaden tam Pan Kleks (zresztą do dziś jestem rozkochana w realizmie). Jeśli wątki fantasyczne to w typie "Pippi". Nawiązywanie dialogu może być dobre w ksiązeczce dla małych dzieci. Ja tego nie znosiłam.
    • skrzydlate.bobry Re: książka dla dziecka 26.10.09, 08:40
      Ja z kolei lubiłam "fantastykę" (to jest zbyt obszerne pojęcie, żeby dać je tu
      bez cudzysłowu) i też do tej pory mi to zostało, ale trochę wybiórczo. Od kiedy
      nauczyłam się czytać, uwielbiałam klasyczne baśnie, piękne księżniczki, głupich
      braci, gadające zwierzęta, chociaż np. Narnia trafiła do mnie, kiedy już byłam
      dorosła, a i to na krótko. Nie byłam w stanie polubić występujących w tej serii
      dzieci. Podobały mi się np. "Klechdy sezamowe", do tej pory je lubię. Rzucałam
      się w ogóle na wszelkie zbiory baśni. "Baśnie" Andersena były o tyle dobre, że
      długie, a o tyle złe, że smutne, a czasami straszne. Z drugiej strony
      zaczytywałam się też w książkach przygodowych. Szklarski, Verne, London i
      pokrewne. W drugiej klasie podstawówki przeczytałam "Trylogię" Sienkiewicza...
      Niezbyt sobie ceniłam przywoływane przez Was opowieści o dzielnych zwierzętach
      (wyjątek stanowiły "Biały Kieł" i "Zew krwi", ale to chyba ze względu na
      otoczkę), zawsze też bardziej podobała mi się "Ronja, córka zbójnika" niż
      "Dzieci z Bullerbyn". Przez dość długi czas lubiłam też Makuszyńskiego -
      wychowałam się na koziołku Matołku i małpce Fiki-Miki, a potem raz na jakiś czas
      czytałam sobie "Szaleństwa panny Ewy" czy "Awanturę o Basię". Czy te książki
      mają jakiś wspólny mianownik? Wartka akcja, to na pewno. Niezwykłość -
      niekoniecznie fantastyczna, niezwykłe są też przecież odległe miejsca, pod
      warunkiem że autor nie próbuje ich na siłę oswoić. Dialog z czytelnikiem to
      paskudztwo, o ile nie jest uzasadniony formą opowieści (jak np. w "Hobbicie").
      Oczywiście - co już tu ktoś wcześniej napisał - inna książka dla sześciolatka,
      inna dla dwunastolatka, przy czym w przypadku dwunasto-, to może być i tak, że
      inna dla dwunastolatka, a inna dla dwunastolatki.
      • verdana Re: książka dla dziecka 29.10.09, 15:05
        Myśle , ze realistyczne-nierealistyczne nie ma najmniejszgo
        znaczenia, bo kazde dziecko lubi co innego. Natomias zracanie się do
        czytelnika (o ile książka nie jest w formie pamietnika, bo wtedy
        jest to naturalne) powodowało, ze odkladalam dzieło z obrzydzeniem -
        bo to za bardzo zialo dydaktyzmem i traktowaniem mnie nie jak
        powaznego czytelnika, ale jak kogos, kto sam nie zrozumie...
        Podobnie język moze byc prosty dla 3-4 latków, ale dla 12 latkow juz
        nie musi i nie powinien.
        I jeszcze jedno - nie znosilam udawanej gwary mlodziezowej, ktora
        zawsze byla tylko tym, co dorosli wyobrazają sobie na temat jezyka
        mlodziezy.
        • jota-40 Re: książka dla dziecka 29.10.09, 16:45
          Yasemin - masz dzieci? Ewentualnie - masz młodsze rodzeństwo, kuzynów, dzieci znajomych? Dobrze by było pogadać z konkretnymi małoletnimi i zdecydować, dla kogo piszesz.
          Ostatnio kupiłam cudną książkę dla mojej córki, o tę:

          wydawnictwodwiesiostry.pl/tytuly/o_wiadukcie_kolejowym/o_wiadukcie_kolejowym.html
          ...i właśnie w notce na stronie wydawnictwa przeczytałam, że to jest debiut pani T.O.! A zatem można - można przebić się, zabłyszczeć na rynku pierwszą książką! Niesłychane. Zmieniłabym tylko jedno - ilustracje. Książka jest bardzo starannie i pięknie wydana, ale ilustracje są zdecydowanie ambitną twórczością dla dorosłych, przynajmniej mojej córce nie podobały się zupełnie. Natomiast opowiadania są po prostu rozkoszne, dawno niczego nie czytałam z taką przyjemnością.
          I żeby było zabawniej - poszukałam jej w googlu już po napisaniu tych kilku słów na wstępie (że warto pisać tak jakby dla konkretnego dziecka), tymczasem znalazłam tam takie oto słowa autorki:
          "Wymyślałam te opowiadania dla mojej córki Mileny. Wszystkie tytuły i tematy pochodzą od niej. "Opowiedz mi bajkę" - prosiła. "O czym?" - pytałam. "O liściu kasztana, który chciał się zerwać z drzewa i polecieć w daleki świat". Moja rola sprowadzała się tylko do opowiedzenia reszty."
          • ding_yun Re: książka dla dziecka 29.10.09, 18:45
            jota-40 napisała:

            > warto pisać tak jakby dla konkretnego dziecka

            Tak zdaje się powstało kilka najwybitniejszych dziel literatury dzieciecej - na
            przyklad Pippi :)
          • mama_kotula Re: książka dla dziecka 29.10.09, 19:31
            CytatKsiążka jest bardzo starannie i pięknie wydana, ale ilustracje są zdecydowanie ambitną twórczością dla dorosłych,

            O rany, przecież ta książka ma niesamowite ilustracje! Dla dorosłych? nie, dlaczego? zresztą to temat rzeka - co jest twórczością dla dorosłych, a co dla dzieci; w sumie to nie potrafię określić tego podziału w dziedzinie: ilustracje do książek.

            Z ciekawości - jaki typ ilustracji lubi twoja córka, Joto? :)
            • yasemin Re: książka dla dziecka 29.10.09, 20:28
              Dziękuję Wam wszystkim za wypowiedzi:)
              Teraz tak: co do realizmu czy fantastyki, to ja sięgając pamięcią do
              mojego dzieciństwa rzeczywiście stwierdzam, że wolałam realizm niż
              bajki, i to najlepiej żeby było o dziewczynkach w moim wieku lub
              minimalnie starszych. Tak, żebym mogła się z nimi utożsamić. To
              bardziej w dorosłym wieku zaczynam się bardziej skłaniać ku baśniom
              i baśniowej fantastyce, zaczynam na nowo odczytywać "Akademię Pana
              Kleksa" czy "Braci Lwie serce". Ale może rzeczywiście nie ma to
              znaczenia. Dzieci własnych nie mam- ale mnie zresztą ktoś zaskoczył
              z tym pytaniem, przecież najpierw musiałabym mieć je z kim
              mieć... :P a mój młodszy brat, któremu niegdyś opowiadałam bajki,
              gdy byliśmy mali, jest już studentem. Za to uczę w gimnazjum, czasem
              też odwiedzam świetlicę środowiskową, więc myślę, że mogłabym
              poczytać trochę mojej twórczości tamtejszym dzieciom i zobaczyć, co
              one sądzą. Hm, nigdy jakoś nie miałam intencji, żeby napisać książkę
              dla konkretnego dziecka. Ta książka, która we mnie siedzi i którą
              próbuję "urodzić", jest bardziej do dziecka, które tkwi wciąż we
              mnie. Taka, jaką sama chciałabym przeczytać, gdybym była dzieckiem.
              Muszę powiedzieć, że mnie jakoś nie denerwował dialog z
              czytelnikiem, wręcz przeciwnie, było mi miło, ze autor nie
              wyobcowuje się, tylko nawiązuje ze mną przyjazny kontakt. Ale każdy
              ma inne odczucia.
              The_dzidka, dość dawno czytałam "Porwania w Tiutiurlistanie" i to
              niecałe, bo nie wciągnęło mnie, ale teraz bym chętnie sobie
              poczytała. O czym to jest tak naprawdę? (Czy czasem nie ma
              tam "moich" egzotycznych klimatów?)
              • verdana Re: książka dla dziecka 29.10.09, 21:44
                Gimnazjum? Dla mnie gimnazjalisci to już nie dzieci, w kazdym razie
                nie, jeśli chodzi o literaturę. No i tu na pewno uproszczenie języka
                nie byloby potrzebne.
                Ja, jako dziewczynka grzeczna i potulna utozsamiałam sie z Winnetou,
                więc to róznie bywa. Czyli - nie ma recepty.
                • mmaupa Re: książka dla dziecka 30.10.09, 12:00
                  Och, Winnetou! Winnetou to moja pierwsza samodzielnie przeczytana książka :)
                  Jako pięciolatka uwielbiałam Winnetou i "Kocią Mamę" Buyno-Arctowej (głównie ze
                  względu na ilustracje chyba). Nie miało się dobrego gustu, niestety.
            • senseeko Re: książka dla dziecka 30.10.09, 13:21
              mama_kotula napisała:

              > CytatKsiążka jest bardzo starannie i pięknie wydana, ale ilustracje są zdecyd
              > owanie ambitną twórczością dla dorosłych,

              >
              > O rany, przecież ta książka ma niesamowite ilustracje! Dla dorosłych? nie, dlac
              > zego? zresztą to temat rzeka - co jest twórczością dla dorosłych, a co dla dzie
              > ci; w sumie to nie potrafię określić tego podziału w dziedzinie: ilustracje do
              > książek.

              Wprawdzie mogę sobie wyrobić opinię tylko po obejrzeniu jednej ilustracji - tej podlinkowanej, ale mnie one też się nie podobają.
    • lacitadelle Re: książka dla dziecka 30.10.09, 13:58
      Dla dzieci - to baaardzo szerokie pojęcie.

      Nie znam się na pisaniu książek, ale Twoje podejście nie wydaje mi się być
      dobre. Jako mama oraz właścicielka wewnętrznego dziecka czuję, że jest za bardzo
      zdystansowane, deprecjonujące i trochę takie z góry - nie potrafię dobrać słów,
      ale generalnie - nie podoba mi się :) Podejścia do dziecka nie da się chyba
      osiągnąć w sposób techniczny, na zasadzie przepisu - skutki mogą być bardzo
      sztuczne, a dzieci będą to wiedzieć od razu, są bardzo wrażliwe na każdy fałsz.
      Trzeba to po prostu czuć.

      Także moja sugestia: jeżeli masz rzeczywiście taką historię w sobie, to opisz ją
      naturalnie, po prostu, bez żadnego stylizowania na literaturę dla dzieci. A
      potem daj dzieciom do przeczytania (gimnazjum to już młodzież, która czyta
      pozycje zupełnie inne niż te przez Ciebie wymienione).
      • jota-40 Re: książka dla dziecka 31.10.09, 19:49
        No tak, ja ostatnio zaliczyłam śmieszną wpadkę. Zaczęłam namawiać mojego syna
        gimnazjalistę na Durrella, snując entuzjastyczne opowieści, jaki to miłośnik
        zwierzaków i przedowcipny... Tymczasem mój syn popatrzył na mnie z dystansem i
        powiedział, że właśnie zaczął czytać moje czytadło o londyńskim egzorcyście i
        żebym się nie wygłupiała ze zwierzakami ;))...
        Kotulo, moja córka nie ma jakiegoś bardzo sprecyzowanego gustu ilustracyjnego.
        Lubi oczywiście klasykę: Szancera, Grabiańskiego, Lengrena. Ale ilustracje w
        Muminkach też i różne inne śmieszne i niebanalne. Pluję z daleka na wszelkie
        przesłodzone obrazki, typu książeczki o Martynce (brrr), nie w tym rzecz zatem,
        że ilustracje mają być słodkie i śliczne. Te jednak, o których wspomniałam są
        jakby ostentacyjnie nie-słodkie i nie-śliczne. Mnie się podobają, dzieciom -
        średnio.
      • yasemin Re: książka dla dziecka 01.11.09, 18:08
        lacidatelle- ostro poleciałaś, ale chyba muszę Ci przyznać trochę
        racji. Nie do końca bowiem wiem, czy te pomysły, jakie we mnie
        drzemią, nadają się na książkę dla dziecka, a jednak nie chcę z nich
        rezygnować, bo to jest moja książka i mam ją pisać wg własnego
        serca, a nie wg jakichś kryteriów... No i prawdę mówiąc nie wiem,
        która kategoria wiekowa się nią zainteresuje- czy gimnazjaliści
        czytający "Harry'ego Pottera" czy młodsi. Ale zobaczymy- napiszę i
        zobaczymy, co z tego powstanie.
        • dakota77 Re: książka dla dziecka 01.11.09, 18:48
          Pisz, jak ci w duszy gra:). Nie da sie pisac wedlug regul. Ale jak cos
          juz napiszesz, przetestuj to na znajomych dzieciach w roznym wieku,
          zeby zobaczyc, jak zareaguja. I wtedy ewentualnie wprowadz poprawki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka