Dodaj do ulubionych

OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrwały

10.11.09, 19:28
Mam wrażenie, że już był taki wątek, ale wyszukiwarka nie wyrzuca, a to we mnie siedzi, wiec postanowiłam pośmiecić na forum.
Z pewnością każdy z nas ma książki czy filmy, którymi zachwycał się w dzieciństwie a na które teraz nie może patrzeć i takie, które ogląda wciąż z tym samym zaangażowaniem.
Ja ostatnio zgrzytam zębami (i z każdym dniem zgrzytam coraz mocniej) kiedy na minimini leci serial dla mnie niegdyś kultowy. A teraz patrzeć na tego gniota nie mogę. I dlaczego?
Myślę o "Zaczarowanym ołówku".
Kogoś jeszcze skręca kiedy go ogląda?
A może są na forum osoby, które ten filmik nadal zachwyca?

Macie ochotę się pokłócić? Bo ja ogromną. Po dzisiejszym porannym Z.O mam taką ochotę dać komuś wirtualnie w mordę, że hej! Ktoś chce wspólnie ze mną sobie poużywać na Z.O., czy tez może woli przeciw mnie a w obronie Z.O. się posiłować i potarmosic?
Obserwuj wątek
    • bat_oczir Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 10.11.09, 19:40
      > Myślę o "Zaczarowanym ołówku".
      > Kogoś jeszcze skręca kiedy go ogląda?
      > A może są na forum osoby, które ten filmik nadal zachwyca?

      ani zachwyca, ani skręca.....ot, filmik, jak filmik, kiedyś odbierałem go
      identycznie.

      Z filmów, które dawniej oglądałem z otwartą buzią, a dziś mam zaciśniętą w
      kreskę - to od razu ciśnie mi się niemiecki "Winnetou". Zwłaszcza w oryginale :)
      ten "Apachen fuehrer"....

      Generalnie odbiór bajek dla dzieci nie zmienił mi się jakoś szczególnie -
      "Makowej Panienki" ani "Żwirka i MUchmorka" nie trawiłem nigdy :). Powiedzmy, że
      negatywniej niż kiedyś odiberam filmowego "KOziołka Matołka" - co oni zrobili z
      tego poczciwego Makuszyńskiego....


      Aha - no i kompletnie, ale to kompletnie nie trawię dziś filmów typu "Gremlins",
      "Critters", etc....
      • andrzej585858 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 10.11.09, 20:51
        bat_oczir napisał:

        > > Myślę o "Zaczarowanym ołówku".
        > > Kogoś jeszcze skręca kiedy go ogląda?
        > > A może są na forum osoby, które ten filmik nadal zachwyca?
        >
        > ani zachwyca, ani skręca.....ot, filmik, jak filmik, kiedyś odbierałem go
        > identycznie.

        Ja natomiast "Zaczarowany ołówek" darzę dużym sentymentem. Wpisywał się w klimat
        "Zrób to sam" Adama Słodowego a to w latacg 70-tych naprawdę było coś co
        ogladało się z tzw. "otwartą gębą".

        > Z filmów, które dawniej oglądałem z otwartą buzią, a dziś mam zaciśniętą w
        > kreskę - to od razu ciśnie mi się niemiecki "Winnetou". Zwłaszcza w oryginale :
        > )
        > ten "Apachen fuehrer"....

        Tutaj akurat to się zgodzę. Niedawno na "Polsacie" powtarzali cały cykl filmów z
        Winnetou - niestety nie dałem rady tego oglądać. A przeciez chodzilo się na te
        filmy nieraz codziennie na ten sam - ech młodość :-((( A jakie kolejki po
        bilety były !!!!

        > Generalnie odbiór bajek dla dzieci nie zmienił mi się jakoś szczególnie -
        > "Makowej Panienki" ani "Żwirka i MUchmorka" nie trawiłem nigdy :).

        No cos takiego. Jak mozna było nie lubic "Zwirka i Muchomorka"?? A "Krecik" a
        "Rumcajs"?? - czeskie bajki były genialne!! plus jeszcze do tego "Wilk i zając".
        Prawdę mówiąc radzieckie bajki oraz adaptacje baśni byly bardzo fajne.

        Powiedzmy, ż
        > e
        > negatywniej niż kiedyś odiberam filmowego "KOziołka Matołka" - co oni zrobili z
        > tego poczciwego Makuszyńskiego....

        Tutaj akurat zgadzam się. Jakos teraz inaczej odbieram "Koziołka" a przepadam za
        Makuszynskim zwłaszcza za jego "Bezgrzesznymi latami" - cos pieknego
        >
        > Aha - no i kompletnie, ale to kompletnie nie trawię dziś filmów typu "Gremlins"
        > ,
        > "Critters", etc....

        Pod tym to wszystkimi konczynami podpisuję się. Paskudztwo w stylu amerykańskim.
        • senseeko Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 10.11.09, 23:53
          andrzej585858 napisał:

          > Ja natomiast "Zaczarowany ołówek" darzę dużym sentymentem. Wpisywał się w klima
          > t
          > "Zrób to sam" Adama Słodowego a to w latacg 70-tych naprawdę było coś co
          > ogladało się z tzw. "otwartą gębą".

          Ja wtedy też. A teraz zdzierżyć nie mogę. Dziś rano chłopiec (swoją drogą przez całe lata byłam przekonana, że to dziewczynka, co mi akurat bardzo pasowało i ułatwiało identyfikację) przyciagnął zepsutą kolejkę linową na Kasprowy, której wcześniej nikt nie dał rady przyciągnąc za pomoca liny zaczepionej przez pieska (nb. piesek w Z.O to taki mały człowieczek, który robi wszystko to samo co człowiek,a czasem nawet więcej, np w ostatnim odcinku robił za małpę czy tez ekwilibrystę, tylko wygląda inaczej i czasem biega na czterech łapach a czasem bywa głupszy od głównego bohatera ale tylko wtedy gdy głowny bohater powinien wykazać się inteligencją - wtedy robi za tło)
          no więc ową kolejkę chłopiec przyciągnął za pomocą trzymanego w ręku elektromagnesu.
          Wczoraj gonił go biegający na dwóch łapach wilk, a przedwczoraj chłopiec skakał z balonu na parasolu. Pominę już chodzącego na dwóch łapach i zachowującego się jak człowiek niedźwiedzia, oraz zdolność chłopca do porozumiewania się z każdym zwierzęciem (z wyjątkiem wilka) bo to w końcu bajka.
          Ale Adam Słodowy by się w warsztacie przewrócił, gdyby zobaczył "rozwiązania techniczne" rysowane przez chłopca.

          A przecież jeszcze nie tak dawno oglądałam to z rozdziawioną paszczą Starzeję się?

          Chociaż... zastanawiam się czy narodziny mojego krytycyzmu nie zaczęły się w momencie, gdy sie dowiedziałam, ze bohaterem jest chłopiec i zaczęłam uważniej oglądać bajki, najpierw by sobie i osobie która mnie odarła ze złudzeń udowodnić, że to jednak dziewczynka a potem... to już poszło.
          Może o brak identyfikacji chodzi?

          Swoją drogą - nie przepadałam za Matołkiem w dziecinstwie (może dlatego, że rodzice nie lubili?) i teraz dopiero nadrabiam zaległości i oglądam dość chętnie i mnie to nawet bawi.

          Bajką która przetrwała próbę czasu (choc chyba nie wszystkie odcinki, ale większość) jest "Reksio"
          Bolek i Lolek nie przetrwali.
          >
          > > Z filmów, które dawniej oglądałem z otwartą buzią, a dziś mam zaciśniętą
          > w
          > > kreskę - to od razu ciśnie mi się niemiecki "Winnetou". Zwłaszcza w orygi
          > nale :
          > > )
          > > ten "Apachen fuehrer"....
          >
          > Tutaj akurat to się zgodzę. Niedawno na "Polsacie" powtarzali cały cykl filmów
          > z
          > Winnetou - niestety nie dałem rady tego oglądać.

          A ja oglądam mając wielką uciechę z powodu języka używanego przez bohaterów :) Inna rzecz, ze nie miałam ani czasu ani okazji by obejrzeć w całosci. Byc moze w wiekszej dawce byłoby to niestrawne. Oglądałam tylko fragmenty i bawiłam się doskonale choc chyba nie o taką uciechę producentom chodziło.


          > jeszcze do tego "Wilk i zając"

          Tego nigdy nie trawiłam.
          > .
          > Prawdę mówiąc radzieckie bajki oraz adaptacje baśni byly bardzo fajne.

          A tu się zgodzę.
          >
          > > Aha - no i kompletnie, ale to kompletnie nie trawię dziś filmów typu "Gre
          > mlins"
          > > ,
          > > "Critters", etc....
          >
          > Pod tym to wszystkimi konczynami podpisuję się. Paskudztwo w stylu amerykańskim

          Ja również się podpisuję, ale te bajki nie miały czego "przetrwywać" bo od poczatku było widać, ze to szmira i paskudztwo. W dziecinstwie tez mi się nie podobały. Tzn gremliny, critersow nawet nie miałam ochoty sprawdzic.
          > .
    • ginny22 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 10.11.09, 20:00
      Z.O. nie znam, więc się nie pokłócę. Jak chcesz, możesz mnie
      potarmosić za to, że nie znam ;)
      Zaczęłam się zastanawiać, czy u mnie coś nie przetrwało próby czasu.
      Seria o Emilce L.M.Montgomery - czytać się tego nie da. A kiedyś
      zachwycało. Reszta ważnych rzeczy przetrwały (albo od dawna ich nie
      testowałam).
    • croyance Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 10.11.09, 20:36
      Ja co roku, zima czytalam sobie wszystkie czesci Opowiesci z Narnii,
      i bardzo mnie to podnosilo na duchu.

      W zeszlym roku odpadlam: okropnie mnie wszystko denerwowalo, wkurzalo
      mnie protekcjonalne podejscie do dziewczat i kolonialne do innych
      gatunkow. Zamiast natchnac mnie nadzieja do zycia, jeszcze bardziej
      mnie czytanie podlamalo.

      Sprobuje tej zimy, ale obawiam sie, ze Narnia sie juz dla mnie
      skonczyla, czego bardzo bym jednak nie chciala ...
      • noida Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 02:52
        Protekcjonalne podejście do dziewcząt psuje przyjemność z większości lektur
        młodości :) Mało co się ostaje, a jak się człowiek zabierze za bajki i te
        wszystkie królewny to w ogóle zęby same zgrzytają... Ale Królewnę Śnieżkę w
        wersji disnejowskiej, śpiewającą "Znam ze snów twe usta i oczy twoje znam" dalej
        lubię :)
        • lezbobimbo Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 12:18
          noida napisała:
          > Protekcjonalne podejście do dziewcząt psuje przyjemność z większości lektur>
          młodości :)

          Swiete slowa pani dobrodziko - otoz przez to padly na dziob i umarly jako
          padliny ksiazki z cyklu Kraina Oz.. eeeechhhh zal! Dorotka niby glowna
          bohaterka, ale co sie znajdzie jakis ludzki chlopiec w tych czaro-krainach, to
          zaraz jest odwazny i sie nia ma opiekowac (to nie brzmi moze nawet tak
          strasznie, ale wezta to poczytajcie.. W porownaniu do tego Ania z Zielonych
          Szczytow wydaje sie byc wojujaca feministka :D
          A w ogole poza protekcja slabego dziewczecia, ksiazki o Krainie Oz maja dosc
          przykre postacie (tak, te pozytywne) sprobujcie poczytac ich monologi i
          wypowiedzi, najgorszy jest chyba Strach na Wroble i jeszcze jakis wielki zuk..
        • chomiczkami Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 26.11.09, 13:09
          >Ale Królewnę Śnieżkę w
          > wersji disnejowskiej, śpiewającą "Znam ze snów twe usta i oczy twoje znam" dale
          > j

          A to nie była Śpiąca Królewna?
    • onion68 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 10.11.09, 20:55
      Aż się boję przyznać i nie o bajki tu chodzi... Wyrosłam, przynajmniej częściowo
      z Chmielewskiej "starej". Chciałam sobie nastrój poprawić, zaczęłam "Boczne
      drogi", doszłam do momentu, gdy hrabina mówi do swej siostry "ty ślepa komendo"
      czy jakoś tak.
      Co prawda, nie znam ani nie znałam żadnej hrabiny, ale jakoś mi to nie zagrało
      (scena zrobiła na mnie wrażenie rodem z magla).
      Może zrobię jeszcze jakieś podejście.
      Będąc dzieckiem lubiłam wszystkie dobranocki z wyjątkiem "Koziołka Matołka", bo
      wiecznie spotykały go jakieś nieszczęścia. Jednak już od lat nie oglądałam
      żadnej, więc chyba żadna próby czasu nie przetrwała :-)
      • onion68 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 10.11.09, 21:01
        Wspomnianego w Jeżycjadzie krecika też jednak nie lubiłam, z tego samego powodu,
        co Koziołka.
        Za to "Porwanie Baltazara Gąbki" - genialne! To chyba mogłabym nadal oglądać. I
        "Króla lwa", ale to już nowsza historia.
        • andrzej585858 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 10.11.09, 21:16
          onion68 napisała:

          > Za to "Porwanie Baltazara Gąbki" - genialne! To chyba mogłabym nadal oglądać. I
          > "Króla lwa", ale to już nowsza historia.

          O to to! Jak moglem zapomnieć o Baltazarze Gąbce carramba!! Genialne - jak
          najbardziej! A jeszcze "Proszę słonia" i bajka która kiedys bardzo lubiłem
          "Ferdynand Wspaniały" .


          • ready4freddy Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 18:00
            ooo, Ferdynanda przypomnialem sobie nie dalej jak w sierpniu tego roku, bedac na
            chwile w domu rodzinnym. na spacerek jedzie drynda pan Ferdynand ze swa winda,
            hihi :) Ferdynand podoba mi sie bardziej teraz, niz kiedys! starzeje sie jak
            dobre wino, skubany ;) Baltazara Gabke tez sobie wielce cenie i jesli mam
            mozliwosc, to chetnie siegam. podobnie "Bromba i inni", tez nadal bardzo lubie.
            z przyjemnoscia tez przeczytalem calkiem niedawno ksiazke, ktorej tytulu
            niestety nigdy nie potrafie zapamietac, polskeij autorki.. a moze autora? tez
            nie pamietam :S w kazdym razie bohaterem jest chlopiec, w ktorego lazience
            rezyduje.. aligator, spadkobierca korony krolestwa aligatorow. wiem, ze to brzmi
            dziwnie, ale ksiazka jest swietna :)
            jeszcze jedna ksiazka, ktora jest lepsza teraz, kiedy mam.. wiecej lat, hihi,
            niz kiedys, to "pan Huczek", nie pamietam autora, ale z pewnoscia jest to
            ksiazka finska. tez bardzo klimatyczna, ze tak to ujme :)

            za to "prosze slonia" chyba nigdy nie czytalem, pamietam tylko kreskowke, dobrze
            kojarze?
            • lezbobimbo Re: OT Ulubione huczki, co przetrwaly :) 17.11.09, 08:49
              ready4freddy napisał:
              > jeszcze jedna ksiazka, ktora jest lepsza teraz, kiedy mam.. wiecej lat, hihi,>
              niz kiedys, to "pan Huczek", nie pamietam autora, ale z pewnoscia jest to>
              ksiazka finska. tez bardzo klimatyczna, ze tak to ujme :)

              Hop hop, huk huk, Herra HOO czyli PAN HUCZEK! autor nazywa sie Hannu Mäkelä
              Ze tez i Ty to znasz! Ta ksiazeczka wywarla na mnie niesamowite wrazenie.
              Wierszyki i czary, czary i wierszyki. Pan Huczek plus jego dziadek czarodziej i
              dziewczynka czytajaca do poduszki straszne rzeczy sa do dzisiaj moimi idolami
              :))))) Mam gdzies (heh) nadal wygnieciony, polzolkly, zarysowany i poplamiony
              dziejami egzemplarz pana Hoo jako relikwie opakowana w folijke :>
              Nie wiem, czego dodaja do wody pitnej w Finlandii, ale to musza byc same czary,
              jak widac po autorach takiej to przemoznej literatury niby to dla dzieci - czyli
              po niesmiertelnej Tove Jansson (tak wiem, ze etnicznie Szwedka, ale tamze
              mieszkalna:) i po tymze Huczkowym panu Hannu..
        • ssssen Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 20.11.09, 13:29
          > Za to "Porwanie Baltazara Gąbki" - genialne! To chyba mogłabym nadal >oglądać.

          A ja od momentu, kiedy przeczytałem wszystkie książki o Gąbce to znielubiłem
          kreskówkę za uproszczenie fabuły. A twierdzenie, że Bartłomiej Bartolini był
          herbu "Zielona Pietruszka" to po prostu było bluźnierstwo!

          Właśnie ostatnio przy pomocy youtube przypominałem sobie kreskówki i mam dwa
          skrajne przykłady:
          1. Wyrosłem z "Bolka i Lolka", koszmarnie infantylne, tylko dla dzieci.
          2. Nie wyrosłem z "Reksia". Kreskówka genialna, i dla dorosłych i dla dzieci,
          choć śmieję się teraz w niej z zupełnie innych fragmentów niż kiedyś! Wspaniały
          odcinek z Suczką na Parapecie, walczące o nią psy chuligani i wygrywający
          ostatecznie Reksio! Niesamowici kosmici porozumiewający się tak komicznymi
          dźwiękami, że śmiałem się w głos, do tego ta pantomima, nie pada ani jedno
          słowo, a ma się wrażenie, że ktoś nam tę historię opowiada!
      • ready4freddy Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 10.11.09, 23:29
        w "bocznych drogach" jest jakas hrabina?? nie Teresa chyba? :DDD wywracasz mi
        swiatopoglad do gory nogami w tym momencie :)
        • onion68 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 10.11.09, 23:36
          > w "bocznych drogach" jest jakas hrabina?? nie Teresa chyba? :DDD wywracasz mi
          > swiatopoglad do gory nogami w tym momencie :)

          Jest, siostra tej, która popełniła mezalians i dlatego nie mogła odziedziczyć
          spadku. Chyba że mam na myśli "Studnie przodków". Oj, pewnie tak (wstydzi się).
          • onion68 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 10.11.09, 23:40
            Chyba że mam na myśli "Studnie przodków". Oj, pewnie tak (wstydzi się).

            Tak, do cholery :/
            • ready4freddy Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 17:45
              nie martw sie :) ja znam tylko kilka powiesci Chmielewskiej, ale akurat "Boczne
              drogi" to jedna z pierwszych, ktore czytalem, stad dosc dobrze kojarze, w czym
              rzecz. prawde mowiac jak sie przeczyta kilka, to sie bohaterki zaczynaja mylic :D
          • the_dzidka Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 10:59
            Dobiję Cię: mezalians popełniła siostrzenica, nie siostra :)
            A tak w ogóle, to ta ślepa komenda jakoś mnie w tekście nie gryzła,
            natomiast kiedy przeczytałam Twoje "jak hrabina mówi do swojej
            siostry 'ślepa komendo'" to zaczęłam się strasznie śmiać :D No bo
            faktycznie, hrabina i takie słownictwo...
    • kkokos Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 10.11.09, 21:16
      ja się mogę pokłócić :) zawsze lubiłam ZO i dalej lubię :) nic mnie
      nie skręca, jak go oglądam

      koziołka nie lubiłam nigdy i tak mi zostalo
      smurfy lubiłam (choć nie bylam już mała), teraz jak o nich pomyśłę,
      to mnie skręca

      z książek uwielbiałam w pustyni i w puszczy, teraz dla mnie nie do
      czytania, koszmar jakiś
      makuszyńskiego uwielbiałam, dziś to jest dla mnie grafomania jakaś
      pokraczna. a stefania grodzieńska przestrzegała: "nie zawsze musisz
      być dowcipny"...
    • skrzydlate.bobry Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 10.11.09, 21:55
      Hm, o telewizyjnych "dobranockach" nie mogę powiedzieć wiele, bo od lat nie mam
      telewizora i wspomnianych nie oglądam, więc zostały mi raczej sentymenty z
      dzieciństwa. Jak ostatnio w radiowej "Trójce" był materiał poświęcony
      Pankracemu, to oboje z M. żeśmy zgodnym chórkiem śpiewali piosenki. Okazało się
      też, że każde z nas inaczej sobie wyobrażało placki-pankracki. To tak na marginesie.
      Co do książek - ostatnio po dwudziestu chyba latach przeczytałam sobie "Klechdy
      sezamowe" i stwierdzam, że nadal mi się podobają, chociaż inaczej niż kiedyś.
      Nadal lubię Londona, chociaż trochę może trochę inne tytuły niż w dzieciństwie.
      Zdarza mi się wracać do "Ani z Zielonego Wzgórza", ale nie czytam od deski do
      deski. Innych książek LMM raczej nie próbuję czytać (chociaż ostatnio, po
      odwiedzinach na sąsiednim forum, skusiłam się na "Błękitny zamek" i było w
      porządku - ale tego nie czytałam w dzieciństwie). Przypuszczam, że
      Makuszyńskiego i Maya mogłabym nie strawić, boję się też, że podobnie byłoby z
      Vernem i Szklarskim. Przeszedł mi sentyment do Sienkiewicza :) Narnię, co
      ciekawe, odkryłam w dość dojrzałym wieku, bo wcześniej zraziły mnie do niej
      skutecznie brytyjskie ekranizacje, takie mocno teatralne i z prosiakowatymi
      dziećmi. Odkryłam, jakiś czas się pozachwycałam, a z pięć lat później mi
      przeszło. Baśnie różnego pochodzenia lubię nadal i - podobnie jak w dzieciństwie
      - nie wszystkie. Nigdy nie zdołałam się przekonać do "Alicji", Muminki i Kubusia
      Puchatka lubię z wiekiem coraz bardziej (nadal mowa o książkach). A wątek
      natchnął mnie do tego, żeby sięgnąć po Astrid Lindgren, bo żadnej jej książki
      nie czytałam od lat, a one akurat zapewne zniosłyby próbę czasu.
      • meduza7 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 00:09
        Ja mam takie zestarzajki książkowe. Szklarski przede wszystkim. Cóż za drewniany
        język, matko i córko! Co za papierowi bohaterowie! Nawiasem mówiąc, w "Tomku" po
        raz pierwszy spotkałam się ze zjawiskiem, którego jeszcze wtedy nie umiałam
        nazwać, ale czułam, że coś tu jest nie tak. Dopiero dużo, dużo później odkryłam,
        że wszystkoumiejący Tomcio jest klasyczną Mary Sue.
        Co do dobranocek - Żwirka i Muchomorka nie lubiłam nigdy, nawet jako dziecko. Te
        ich bose stopy nie wiem czemu napawały mnie obrzydzeniem. Za to Baltazar Gąbka
        był genialny! Choć oglądając to teraz, ze zdumieniem odkrywam, jak powoli
        toczyła się akcja. Człowiek się jednak przyzwyczaił do całkiem innego tempa...
        Hmmm... jako dziecko uwielbiałam Pana Samochodzika. I Winnetou. Teraz trochę
        boję się po to sięgnąć...
        • onion68 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 07:51
          > Hmmm... jako dziecko uwielbiałam Pana Samochodzika. I Winnetou. Teraz trochę
          > boję się po to sięgnąć...

          Czytałam niedawno "Pana Samochodzika i Niewidzialnych". Dla mnie się nie
          zestarzał - IMO naprawdę dobrze i ciekawie napisane. Zabawne było tylko to, że
          wydawca zmienił milicję na policję, ale o tym, że Tomasz pali przy biurku w
          pracy już nie pomyślał ;-)
          • ready4freddy Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 17:51
            onion68 napisała:

            > > Hmmm... jako dziecko uwielbiałam Pana Samochodzika. I Winnetou. Teraz tro
            > chę
            > > boję się po to sięgnąć...
            >
            > Czytałam niedawno "Pana Samochodzika i Niewidzialnych". Dla mnie się nie
            > zestarzał - IMO naprawdę dobrze i ciekawie napisane. Zabawne było tylko to, że
            > wydawca zmienił milicję na policję, ale o tym, że Tomasz pali przy biurku w
            > pracy już nie pomyślał ;-)

            moge spytac, co za wydawca? obiecam sobie, aby nigdy nie kupic ksiazki wydawanej
            przez tych oszolomow, bo nie wiem, jak to inaczej nazwac :) bo jak rozumiem nie
            byla to nowa wersja, przeniesiona we wspolczesne nam czasy? (jak nieszczesna
            proba przeniesienia genialnej "Kariery Nikodema Dyzmy" w "nasze czasy", w
            dodatku na ekranie.. mam szczera nadzieje, ze duch pana Dolegi-Mostowicza
            straszy po nocach autorow tej straszliwej pomylki, do spolki z duchem genialnego
            Romana Wilhelmiego - tak, wlasnie tym powinny sie zajmowac duchy!)
            tak czy siak pan Samochodzik nie jest taki zly, tez ostatnio siegnalem. jak dla
            mnie nadal fantastyczni sa Niziurski i Bahdaj, bo to po prostu swietne ksiazki i
            tyle, za to Szklarski... tak, balbym sie siegnac raczej :)
            • onion68 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 18:06
              To chyba "Świat Książki" jest, nie mogę sprawdzić, bo jest u siostry, ale zapytam.
              Czytając Twój post zorientowałam się, że jak zwykle w pośpiechu mogłam
              powiedzieć co innego, niż chciałam - mianowicie, mnie nie przeszkadza to, że
              Samochodzik pali w pracy, rozczuliła mnie tylko zamiana milicji na policję. Że
              co, czytelnik nie domyśliłby się o co chodzi? Natomiast pozostałe elementy
              kolorytu epoki nienaruszone, i dobrze.
              • ready4freddy Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 18:39
                doskonale Cie zrozumialem :) wlasnie o to mi chodzilo, ze po jakiego diabla
                zmieniali, w koncu chyba wspolczesny czytelnik sie domysli, a jesli nie, to
                zapyta czy poszuka w internecie, zawsze to jakis dodatkowy walor edukacyjny :)

                tak zupelnie OT: czy wiecie moze, dlaczego od pewnego momentu zamiast NRF
                (Niemiecka Republika Federalna) mowilo sie RFN, czyli Republika Federalna
                Niemiec? juz dla mnie "NRF" brzmial dosc archaicznie zawsze, ale teraz spotykam
                sie czasem z komentarzami takich, ktorzy ludziom piszacym o "NRF" zarzucaja badz
                to glupote, badz ignorancje, znaczy nigdy o tym nie slyszeli. ad rem: obie
                wersje, o ile dobrze rozumiem, odpowiadaja dwom roznym wersjom niemieckim,
                Bundesrepublik Deutschland i Deutsche Bundesrepublik (w niemieckiej wiki oba
                okreslenia prowadza do ogolnego hasla "Deutschland"). skad ta zmiana, ktos wie?
                • bat_oczir Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 20:08
                  > tak zupelnie OT: czy wiecie moze, dlaczego od pewnego momentu zamiast NRF
                  > (Niemiecka Republika Federalna) mowilo sie RFN, czyli Republika Federalna
                  > Niemiec?

                  do 1970 roku, czyli do traktatu Gomułka-Brandt mówiło się NRF. Prawdopodobnie
                  starano się za wszelką cenę uniknąć słowa "Niemcy" sugerującego jakąś całość
                  tychże. Po ociepleniu stosunków stało się to możliwe. Notabene w swoich
                  pamiętnikach dziwił się temu Stefan Kisielewski.
                  • ready4freddy Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 21:24
                    ale czemu sie dziwil, tej zmianie skrotu? bo to, ze unikano nazwy "Niemcy" i
                    zastepowano ja skrotem, to moge zrozumiec, intryguje mnie przyczyna zamiany
                    jednego skrotu na drugi, w dodatku oba tak naprawde znacza to samo. rownie
                    dobrze NRD moznaby zamienic na DRN, kierujac sie ta sama logika, i wlasnie tej
                    logiki nie pojmuje :)
                    • turzyca Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 22:58
                      Ja chyba rozumiem, ale rekonstrukcja, ktora przeprowadzam, opiera sie na logice
                      i znajomosci jezyka, a nie na znajomosci faktow. Jesli ktos jest lepiej
                      poinformowany, to niech mnie poprawi.

                      Otoz bylo DDR - Deutsche Demokratische Republik - i BRD - Bundesrepublik
                      Deutschland. W dokladnym tlumaczeniu brzmi to: Niemiecka Demokratyczna Republika
                      (NDR) i Federalna Republika Niemiec (FRN). Poniewaz po polsku tego typu
                      przymiotniki stoja za rzeczownikami wychodzi nam Niemiecka Republika
                      Demokratyczna i Republika Federalna Niemiec (RFN). No ale jak to zestawisz, to
                      wychodzi, ze tamci paskudni kapitalisci to Niemcy, ci Niemcy, a nasi to tylko
                      jakies niemieckie cos. Jesli zastosowac unik i BRD przetlumaczyc jako Niemiecka
                      Republike Federalna (NRF), czyli usunac slowo "Niemcy" z pelnej nazwy panstwa,
                      to wychodza wlasciwie dwa takie same panstwa - niemieckie republiki. No i w ten
                      sposob nasi nie sa gorsi od tamtych, no!
                      Podejrzewam jeszcze jedna konsekwencje tego zabiegu. Te dwie nazwy roznia sie
                      tylko tym ostatnim slowem, drugim przymiotnikiem. A ze to federalne dla
                      niewprawnego ucha brzmi jakos dziwnie, to wychodzi na to, ze ci prawdziwi Niemcy
                      to ci z republiki demokratycznej. A tamci z jakiegos dziwnego kraju. I tu sie
                      przyznam, ze dziecieciem bedac dalam sie na ten manewr zlapac. Czy zmadrzalam
                      sama, czy w wyniku rozmowy z kims doroslym - nie pamietam. Ale podejrzewam, ze
                      nie ja jedna dalam sie tak zmanewrowac.
                      • ready4freddy Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 23:27
                        ciekawa koncepcja :) gdybym nie zapomnial-byl wszystkiego z kilkuletniej nauki
                        niemieckiego, poczytalbym sobie wpis "Deutschland" na de.wiki, moze oni tez
                        zaczeli uzywac BRD zamiast DBR w pewnym momencie? hmmmm...
            • bat_oczir Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 20:02
              > jak dla
              > mnie nadal fantastyczni sa Niziurski i Bahdaj, bo to po prostu swietne ksiazki
              > i
              > tyle,

              no, to uważaj na niektóre wydania. Takie książki jak np "Naprzód, Wspaniali"
              zostały przerobione, czytaj - skrócone. Podobno przez samego autora, ale aż mi
              się w to wierzyć nie chce.
              • kkokos Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 21:16
                > no, to uważaj na niektóre wydania. Takie książki jak np "Naprzód,
                Wspaniali"
                > zostały przerobione, czytaj - skrócone. Podobno przez samego
                autora, ale aż mi
                > się w to wierzyć nie chce.

                niestety, to prawda. od pewnego momentu niziurski poprawiał -
                uwspółcześniał - wszystkie wznowienia swoich książek. nigdy nie
                miałam odwagi wziąć tego do ręki, na szczęście na półce wciąż mam
                starą ukochaną awanturę w niekłaju i zbiór opowiadań trzynasty
                występek. czasem wracam, wciąż fajne, choć rzeczywiście rozumiem
                zupełnie inaczej niż kiedyś.
              • ready4freddy Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 21:22
                o, to nie znam, tzn. tego tytulu nie znam. o nowej wersji ksiazki jakoby "samego
                autora" slyszalem, ale nie pamietam, o kogo chodzilo. na szczescie nie dane mi
                bylo czytac takiego horroru :)
                swoja droga ciekawe, czy "Papcio Chmiel" popelnil jakies skroty na starych
                Tytusach, bardzo goraczkowo sie tlumaczy z przeszlosci, tak, jakby mial z czego...
          • idomeneo Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 14.11.09, 17:07
            ja przepadałam za detektywistyczno-thrillerową atmosferą Samochodzików, ale
            kiedy kilka lat temu sięgnęłam po nie ponownie, to ten powtarzający się,
            kompensacyjny schemat "wszyscy się podśmiewają z niepozornego inteligenta, ale
            zaraz im szczęki opadną z wrażenia" był dla mnie jednak na dłuższą metę nie do
            przejścia. Podobnie jak obsesja wykazywania się w sytuacjach romansowych, które
            we wszystkich chyba tomach z flirtem mają postać poskramiania złośnicy i
            topienia lodu w jej sercu. W obu sferach to jest, jak dla mnie, taka fantazja o
            pokazaniu, kto tu tak naprawdę rządzi.
            • ananke666 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 15.11.09, 16:08
              > kiedy kilka lat temu sięgnęłam po nie ponownie, to ten powtarzający się,
              > kompensacyjny schemat "wszyscy się podśmiewają z niepozornego inteligenta, ale
              > zaraz im szczęki opadną z wrażenia" był dla mnie jednak na dłuższą metę nie do
              > przejścia.

              I w każdej jednej książce brawurowy pościg, najlepiej z przejazdem przez wodę.


              > Podobnie jak obsesja wykazywania się w sytuacjach romansowych, które
              > we wszystkich chyba tomach z flirtem mają postać poskramiania złośnicy i
              > topienia lodu w jej sercu. W obu sferach to jest, jak dla mnie, taka fantazja o
              > pokazaniu, kto tu tak naprawdę rządzi.

              Oczywiście, w tym mnóstwo scen z przekazem "baba do garów". Brrr. Niektóre
              dosłowne i bez ogródek. Brrrr.
              • idomeneo Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 15.11.09, 16:14
                Cytatananke666 napisała:

                I w każdej jednej książce brawurowy pościg, najlepiej z przejazdem przez
                wodę.


                wszak przyczajona amfibia musi się wykazać, nie wystarczy, że jest
                • mama_kotula Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 14:23
                  Przed przejazdem przez wodę jest obowiązkowo moment dramatyzmu i spazmatyczna panika pasażerów nieświadomych zalet wehikułu (aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa nienawidzę tego słowa), napięcie sięga zenitu ach i och.

                  Albo, zamiast paniki, jest popadnięcie w depresję.

                  Długim kijem Samochodzików nie tknę już. Dziecięciem będąc, czytałam kilka części, ale dużo opószczałam :P:P
        • kebbe Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 17:45
          meduza7 napisała:
          Szklarski przede wszystkim. Cóż za drewnian
          > y
          > język, matko i córko! Co za papierowi bohaterowie! Nawiasem mówiąc, w "Tomku" p
          > o raz pierwszy spotkałam się ze zjawiskiem, którego jeszcze wtedy nie umiałam
          > nazwać, ale czułam, że coś tu jest nie tak. Dopiero dużo, dużo później
          odkryłam, że wszystkoumiejący Tomcio jest klasyczną Mary Sue.

          ototo, to samiutko miałam ostatnio kiedy po latach przerwy napoczęłam "Tomka".
          Tomcio Sue jest bez skazy czy Smugi, na każdym kontnencie tylko "nasze chłopaki"
          zawsze są sprytni i na cztery nogi kuci, a wszyscy dookoła to albo pierdoły,
          albo schwarzcharaktery. Element żeński: sierotka Natasza, zapłakana
          sanituriaszka, oraz ładniutka Sally, czyli "nigdy nie będę taka dobra jak
          Tommy". Obie nadają się najwyżej do bycia ratowanymi z opresji przez
          Tomka&Company. Horror szoł z duszeniem się w drzwiach :/
          • kebbe Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 17:48
            ...yyy, to z tych emocji.* kontynencie * sanitariuszka
          • melmire Re:Mary Sue 11.11.09, 18:05
            Skad sie wziela postac/archetyp Mary Sue? Podejrzewam ze jest to
            boChaterka-Altorka jakiegos cudownego fanfiku, myle sie?
            • meduza7 Re:Mary Sue 11.11.09, 19:03
              Melmire - pierwotna, autentyczna porucznik Mary Sue jest bohaterką jakiegoś
              fanfiku do Star Treka. Siedemnastolatka cud urody, najmłodszy oficer we flocie,
              obdarzona różnymi super-hiper zdolnościami, wzbudzająca gorące uczucia we
              wszystkich bohaterach płci męskiej. Jako jedyna była w stanie uratować statek od
              zagłady, kiedy nawet kapitan Kirk się poddał. To wiem ze streszczenia, samego
              opowiadania nie czytałam.
              • melmire Re:Mary Sue 11.11.09, 19:48
                Oh, jaka szkoda, musialo to byc dzielo niezwykle :)
                • melmire Re:Mary Sue 11.11.09, 20:00
                  Oooo, znalazlam caly artykul o Mary Sue w wikipedii :)
    • ewaty Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 10.11.09, 23:58
      Gdy pierwszy raz czytałam "Czarnoksiężnika z Archipelagu", jako
      kompletny bachor, stopy pod kołdrą przykurczałam, bo tak groza do
      mnie przemówiła. I po co było czytać, jako stare pudło?

      Kiedyś cała Polska zamierała przed telewizorem, gdy szedł "Powrót do
      Edenu". Jakiś czas temu któraś tv powtórzyła. Matko
      boska...Obejrzałam jeden odcinek w celach poznawczych. W parkiet
      waliłam grzywką.

      A taka Isaura, ponoś triumfy święciła na całym świecie!

      Za to Pancernych ostatnio widziałam w publicznej tv , chyba?Mru,
      Grigorij ciągle przepiękny, a te czołgi!
      • ready4freddy na wybiegu wsrod krokodyli - OT 11.11.09, 17:43
        z tym powrotem do Edenu to dziwne, na fali nieustajacego powrotu do lat 80tych
        powinien przynajmniej wzbudzac jakies nostalgiczne rozmarzenie ;) ale moze to
        kwestia czasu i kiedys taki Greg Marsden czy Jake Sanders* beda cool jak nie
        przymierzajac Fonzie :)))

        *(ja ten serial znam bardzo dobrze, chociaz nie wolno mi go bylo ogladac raczej,
        a tez mnie specjalnie nie interesowal - po prostu zasluchiwalem sie kaseta duetu
        Zaorski/Kociniak z cyklu "fajny film wczoraj widzialem", odcinek poswiecony
        wlasnie "powrotowi do Edenu"... niektore aluzje zrozumialem dopiero po latach,
        czy wrecz bardzo, bardzo niedawno, jak np. pojedynek furman-fryzjer, ale to juz
        inna historia..;)
    • wiewiora12 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 08:28
      Dla mnie b. brzydko zestarzał się "Miś Uszatek". Kochałam go do tego stopnia, że
      miś, z którym spałam do ...nastego roku życia nosił jego imię. W tej chwili nie
      jestem w stanie strawić tej bajki, jest nieznośnie dydaktyczna w stylu, który
      każe mi się zastanawiać nad metodami wychowawczymi stosowanymi na moim
      pokoleniu. I zestarzał się też "technicznie" - wszystko jest takie szaro-bure.
      Normalnie symbol gospodarki niedoboru!
      Kolargola nienawidziłam już jako dziecko. Może ma to związek z misiem młodszej o
      2 lata siostry, który tak się właśnie nazywał ;)
      Za to kocham dalej Reksia, Kreta (obecnie faworyt mojej córki), Baltazara Gąbkę.
      Za to Żwirka i Muchomorka polubiłam dopiero teraz.
      No i dalej uwielbiam słuchowiska z tamtego czasu, obecnie wydawane przez Muzę
      jako bajki-grajki. Właśnie szukam "Lata Muminków", które było zdecydowanie the best.
      • jottka Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 13:05
        no bo czeskie bajki trzeba oglądać, zastanawiając się jakie to też grzybki
        bracia czesi jedli przed zabraniem się do tworzenia:) i żwirek z muchomorkiem, i
        rumcajs, i krecik mają swoje genialne momenta, takoż i niewspominani tu
        "sąsiedzi". poza tym liczy się czas powstania - najstarsze "bolki i lolki" bawią
        do dzisiaj, późne serie już niekoniecznie, podobnie z "zaczarowanym ołówkiem",
        widziałam niedawno jakiś taki późny odcinek, no chała niemożebna.


        co do starzenia się książek, hm. do tej pory stołuję się w bibliotece "dla
        dorosłych" i "dla dzieci", więc niemiarodajna jestem jako zdziecinniała
        zawczasu, ale zwykle jest tak, że coś, co mnie absolutnie zachwyca, to nie
        przestaje. znaczy muminki, alicja, bromba et consortes to są evergreeny od
        pierwszego wejrzenia. natomiast "tomki" szczęśliwie były czytable, ale bez
        wzruszeń, co pozwala mi teraz całą ich nędzę odkrywać:) no i zawsze wolałam
        "złoto gór czarnych", choć cholera wie, jak dziś bym to czytała.

        za to największą różnicę w odbiorze zarejestrowałam przy tolkienie:) pierwszy
        raz czytałam "władcę pierścieni" w młodym wieku nastoletnim i kilka nocy pod
        rząd nie spałam, a potem chodziłam jak w transie (i chciałam być elfem, rzecz
        jasna). a dzisiaj tego patosu i napuszeństwa znieść nie jestem w stanie, mimo że
        posiadam właściwy przekład pani skibniewskiej:) oraz doceniam walory moralne i
        wyobraźniowe, no ale światopogląd mi się zniuansował nieco:)
        • dakota77 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 13:33
          Ja do Wladcy Pierscieni wciaz mam pewna slabosc. Zwlazcza ze dla mnie
          to zawssze byla basn, nie fantasy, a basn moze byc czarno- biala. Tyle
          ze papierowosc postaci jednak mocno drazni na dluzsza mete, wiec nie
          jest to ksiazka, do ktorej wracam od czasu przypomnienia jej sobie
          przed filmem. Z epickich fantasy o wiele bardziej przemawia do mnie
          "Pamiec, Smutek i Ciern" Tada Williamsa. Rozmach na miare Wladcy, tylko
          bohaterowie sa zywi, nie sa pomnikami z brazu.
          • jota-40 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 15:15
            W dzieciństwie nie mogłam się jakoś przekonać do teatru lalkowego - nie bawiły mnie też w związku z tym filmy animowane typu Colargol, Miś Uszatek czy nawet Muminki, może i estetycznie ciekawe, ale to po prostu nie moja bajka (Muminki kocham szczerze, acz do dziś jedynie w wersji książkowej). Nie trawiłam też Koziołka Matołka, a historie Żwirka i Muchomorka nieco mnie nużyły. Lubiłam Bolka i Lolka, Baltazara Gąbkę i Reksia - i lubię nadal, chociaż istotnie, lepsze są starsze odcinki: w sequelach rozgadany Bolek z kwękającym Lolkiem są po prostu niestrawni.
            Totalne rozczarowanie - Winnetou. No, nie da się tego oglądać, chyba, że na dużym haju ;)).
            W literaturze: Tomek Szklarskiego (niegdyś zaczytywany do rozpuku) i Makuszyński - co za nieznośnie mizdrzący się facet! Brrr.
            • verdana Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 15:26
              A ja tak teoretycznie - ciekawa jestem, ile z tych filmow i książek
              naprawde się zestarzało, a ile jest naprawde "dla dzieci" - tzn.
              dzieci odbierają je jako coś "czarodziejskiego", a doroslym zgrzyta
              toporny język i nachalny dydatktyzm.
              Przyznam, ze dla mnie cos takiego jest w Astrid Lindgren -
              procz "dzieci z Bulerbyn" - to, co w dzieciństwie bylo fajne, teraz
              jest dla mnie nie do czytania, klimat niesamowitosci zniknął, a
              rzeczywistość skrzeczy.
              Natomiast Brzechwa przeszdł proces odwrotny - nienawidzilam go w
              dziecinstwie, a teraz lubię.
              • onion68 Re: Astrid Lindgren 11.11.09, 15:50
                O matko, a ja raz jak czytałam dzieciakom Emila ze Smalandii, popłakałam się
                (autentycznie) ze śmiechu - przy opowieści o wazie do zupy. Do dzisiaj liczę
                zarobione pieniądze metodą ojca Emila - mogłam iść do fryzjera, farbowałam w
                domu, zarobiłam 120 zł ;-)
                No, ale Emila poznałam już jako duża dziewczynka :-) Serial też mi się podobał
                niemożebnie.
                Pippi w dzieciństwie uwielbiałam.
                • jottka Re: Astrid Lindgren 11.11.09, 16:00
                  albo "my z wyspy saltkrakan" i dalsze części przygód tej rodziny (ale chyba nie
                  ma po polsku) - boskie są do dzisiaj:)

                  onion, maile czytujesz? tak przy okazji:)
                  • onion68 Re: Astrid Lindgren 11.11.09, 16:07
                    Czytujesz, czytujesz - już lecę :-)
                    (skrucha poza tym).
                  • the_dzidka Re: Astrid Lindgren 17.11.09, 11:13
                    Uwielbiam szwedzką literaturę dla dzieci :) Pamiętam zwłaszcza "U
                    tatusiowej mamy", "Kjersti" (to o takiej dziewczynce z brzydką
                    blizną na buzi), "Peppi i jego podwójny świat", "Podróż z rondlem" i
                    chyba moje ulubione "Ośmioro małych, dwoje dużych i ciężarówka" :)
                    • lezbobimbo Re: Astrid Lindgren 17.11.09, 11:42
                      the_dzidka napisała:
                      > Uwielbiam szwedzką literaturę dla dzieci :)

                      A jak znajdujesz szelmowska Selme Lagerlöf z jej epopeja o Szwecji z lotu gesi?
                      :) Bo ja bardzo to lubilam, dziecieciem bedac niespojnym. Do dzisiaj slowo
                      Malarn wzbudza we mnie ciag tych wyobrazen z lektury. Ciekawe, czy i teraz by
                      mnie tak wciagnelo, pamietam cos niejasno o niegrzecznosci tego chlopczyka..
                      • jottka Re: Astrid Lindgren 17.11.09, 11:52
                        jeśli idzie o latanie po szwedzku, to ja poproszę "latającego detektywa" ake
                        holmberga:) i psysie z kremem, niam niam
                      • mama_kotula Re: Astrid Lindgren 17.11.09, 13:20
                        CytatA jak znajdujesz szelmowska Selme Lagerlöf z jej epopeja o Szwecji z lotu gesi? :) Bo ja bardzo to lubilam, dziecieciem bedac niespojnym.

                        Na swoją zgubę zakupiłam to na allegro "na później".
                        Od kilku dni mnie dziecię katuje, każąc czytać.
                        NIENAWIDZĘ książek o przyrodzie i krajobrazach. Połowa treści to opisy przyrody, krajobrazów, gęsi i innego zoologicznego paskudztwa, bardzo plastycznie opisane, pobudzające wyobraźnię, wręcz się to widzi, co nie zmienia faktu, że NIENAWIDZĘ książek o przyrodzie i krajobrazach.

                        Chłopiec był niegrzeczny i męczył zwierzątka, więc go krasnoludek zamienił w krasnoludka. Po czym chłopiec wsiadł na gąskę i latał na niej przez 2 tomy.
                        • lezbobimbo Re: Astrid Lindgren 17.11.09, 13:30
                          mama_kotula napisała:
                          > Na swoją zgubę zakupiłam to na allegro "na później".
                          > Od kilku dni mnie dziecię katuje, każąc czytać.
                          > NIENAWIDZĘ książek o przyrodzie i krajobrazach. Połowa treści to opisy
                          przyrody> , krajobrazów, gęsi i innego zoologicznego paskudztwa, bardzo
                          plastycznie opisane, pobudzające wyobraźnię, wręcz się to widzi, co nie zmienia
                          faktu, że NIENAW
                          > IDZĘ książek o przyrodzie i krajobrazach.

                          Ja wrecz uwielbiam :-D Wreszcie cos o przyrodzie, a nie wciaz o jakis ludziach
                          czy dylematach dzieciecych na poczatku drogi przez zycie (ha, moje aspi stalo
                          sie bardziej asocjalne od Twojego :PPPPP
                          Wlasnie dlatego lubie Szelme, bo mi porusza plastycznie wyjce brazni :)

                          > Chłopiec był niegrzeczny i męczył zwierzątka, więc go krasnoludek <zamienił w
                          krasnoludka. Po czym chłopiec wsiadł na gąskę i latał na >niej przez 2 tomy.

                          I dobrze mu tak! Niech sie cieszy, ze nie spadl z gaski ani ze ona go nie
                          zadziobala :)
                          • mama_kotula Re: Astrid Lindgren 17.11.09, 13:55
                            Jakie dylematy dziecięce i ludzkie, ja czytam wyłącznie fantasy, bo jest tam magia i walka i smoki :D:D

                            Poważnie mówię, książki z akcją w świecie realnym mnie kosmicznie wkurzają bo są nudne do kwadratu, nie jestem w stanie przebrnąć nawet przez kilka stron. Wyjątkiem jest jeżycjada, ale ostatnio też nie bardzo mi wchodzi. Wchodzą mi za to kroniki smoczej lancy :D
                            • skrzydlate.bobry Re: Astrid Lindgren 17.11.09, 14:48
                              mama_kotula napisała:

                              > Jakie dylematy dziecięce i ludzkie, ja czytam wyłącznie fantasy, bo jest tam
                              magia i walka i smoki :D:D

                              Ha! Jak ja Cię rozumiem! Pewnie dlatego najbardziej z Lindgren (że przekornie
                              nawiążę do tematu podwątku) lubiłam Ronję. O smoczych lancach nie
                              czytałam, bo jakoś tak mi się wydawało, że to będzie takie jechanie na
                              stereotypach fantasy, a co za dużo, to niezdrowo, ale chętnie pozwolę się
                              przekonać, że jest inaczej.
                              A z takich pokrewnych klimatów - zapytam nieśmiało, bo a nuż wyśmieją -
                              Łukianienkę lubisz? Bo mnie pierwszy i trzeci patrol po prostu urzekł, no co
                              poradzę. A i inne książki przyjemnie się czytało, chociaż nie wszystkie.
                              • mama_kotula Re: Astrid Lindgren 17.11.09, 14:59
                                Kroniki Smoczej Lancy to czysty masochizm, zawierzaj mi i nie tykaj tego.
                                Ja jestem nienormalna, bo po dłuuugim brnięciu przez pierwszą część, paradoksalnie stwierdziłam, że chcę zobaczyć co będzie w drugiej. Gorzej wchodził mi chyba tylko cykl "fionavarski gobelin" (autora nie pamiętam i nie chce mi się szukać). Auć auć auć.


                                Co do Łukianienki to ci zaraz powiem, czy lubię, bo nazwisko mi nic nie mówi, ale to norma u mnie - nie zwracam na takie szczegóły uwagi. Nie pamiętam, kto napisał smoczą lancę, a skończyłam czytać wczoraj :P

                                *chwila wypełniona radosnym piraceniem ze strony chomikuj.pl*

                                Nie. Łukianienki nie znam, to fantasy w świecie realnym z elementami sf?
                                Z takich klimatów to jedynie mi Artemis Fowl podszedł, chociaż też miałam ochotę głównego bohatera co kilka stron strzelić w ten bezczelny pysk.
                                • skrzydlate.bobry Re: Astrid Lindgren 17.11.09, 15:18
                                  A, czyli słusznie nie próbowałam. Na fali zachwytów wylewających się z komputera
                                  zdarzyło mi się sięgnąć po Trudi Canavan a takoż przeczytać "Złoty kompas".
                                  Dobroci łaskawa!
                                  A co Sergieja Ł. to popełnił sporo SF, ale "Dozory" (patrole, straże, jak kto
                                  tam tłumaczy) to fantasy z magami, wampirami, wilkołakami i tym podobną swołoczą
                                  w świecie realnym, o ile współczesną Moskwę można uznać za świat realny...
                                  Rzuciłam się na "Nocny patrol" w oryginale po obejrzeniu filmu, bo polskiego
                                  tłumaczenia jeszcze nie było, i z radością odkryłam, że pamiętam rosyjski na
                                  tyle, żeby czytać, a jeszcze bardziej się z tego ucieszyłam, jak potem
                                  zobaczyłam tłumaczenie - całe wydawnictwo należałoby w towarzystwie smoły i
                                  pierza przegonić na Sybir i to nie kabelkiem, bo nie zasłużyło. Rosyjskie
                                  fantasy i SF różnią się od amerykańskich. Lubię, co poradzę. A z zachodnich to
                                  cykl "Pieśni lodu i ognia" Martina dobrze się zaczął, chociaż w kolejnych tomach
                                  trochę się rozłazi. Tak czy inaczej - czekam na kontynuację. Już wcześniej
                                  pisałam, że lubiłam i lubię baśnie :) Fajnie, że nie tylko ja.
                                  • lezbobimbo Re: Astrid Lindgren 17.11.09, 15:40
                                    skrzydlate.bobry napisała:
                                    > A, czyli słusznie nie próbowałam. Na fali zachwytów wylewających się z
                                    komputera> zdarzyło mi się sięgnąć po Trudi Canavan a takoż przeczytać "Złoty
                                    kompas".
                                    > Dobroci łaskawa!

                                    Ooo i taki zly? Ech jaka szkoda, juz sie od dawna napalilam ze to bedzie cos
                                    ciekawego o polarnym niedzwiedziu i jego swiecie i zwyczajach zywieniowych :D

                                    >Rosyjskie> fantasy i SF różnią się od amerykańskich. Lubię, co >poradzę.

                                    Oooooo a jedna z moich najukochanszych lektur jest Piknik na skraju drogi.
                                    Owaków, owaków mi dajcie, juz ja poszanuje Strefe i jej wszystkie czarcie
                                    puddingi :)
                                    Lubie tez "Fatalne jaja" Bulhakowa, choc nie wiem czy to juz SF wczesna :)
                                    Czy moge zapytonic (w kapeluszu) o to, co mozecie polecic, o swiatlosci bobry, z
                                    tych przednich i zachwalanych rosyjskich sy-fy? :)
                                    • skrzydlate.bobry Re: Astrid Lindgren 17.11.09, 16:57
                                      lezbobimbo napisała:

                                      > Ooo i taki zly? Ech jaka szkoda, juz sie od dawna napalilam ze to bedzie cos
                                      > ciekawego o polarnym niedzwiedziu i jego swiecie i zwyczajach zywieniowych :D

                                      Hm, jakby Ci to... Niezupełnie tak to wygląda. Przeczytać możesz, ale na pewno
                                      nie kupuj, zanim nie przeczytasz.

                                      > Czy moge zapytonic (w kapeluszu) o to, co mozecie polecic, o swiatlosci bobry,
                                      > z
                                      > tych przednich i zachwalanych rosyjskich sy-fy? :)

                                      Ście się uwzięły dzisiaj na obnażanie bezwstydne mojej ignorancji... Ech. Żadna
                                      ze mnie znawczyni rosyjskich sy-fów, chociaż Strugackich rzeczywiście lubię. Kir
                                      Bułyczow dość mocno wyrasta z realiów sowieckich, ale któż w pewnym momencie nie
                                      wyrastał po wschodniej stronie Odry? Łukianienko to czytadła, ale bardzo
                                      przyjemne w moim odczuciu czytadła. Oficjalnie to się go chyba zresztą
                                      Łukjanienko pisze w transliteracji. Dość wartko się mi też czytało Jeskowa,
                                      zarówno Ewangelię wg Afraniasza, jak i Ostatniego władcę
                                      pierścienia
                                      - obie mitologie przerobione na powieści szpiegowskie, ale to
                                      już nie SF.
                                      Ale i tak dziękuję za pociągnięcie mnie za język, bo właśnie znalazłam sobie
                                      stronkę z rosyjską fantastyką i pewnie na tym się skończy moje czytanie
                                      niemieckich kryminałów :)
                                  • jottka łukjanienko 17.11.09, 16:51
                                    jezd ekstra:) ja go wprawdzie poznawałam od "brudnopisu", a "patrole" później,
                                    no ale to też niezłe. z tym, że polskie przekłady łukjanienki są dwojga autorów
                                    - jakiegoś faceta i one grozą napawają w całości oraz ewy skórskiej, której taki
                                    "brudnopis" przyjemnie się czyta i "dzienny patrol", który sprawia wrażenie, że
                                    po raz pierwszy w życiu z polszczyzną się zetknęła:( no nie wiem, skąd taki
                                    rozjazd, w każdym razie kolejny "patrol" przezornie męczę w oryginale.

                                    znaczy pewnie bułyczowa też znasz?:)
                                    • jota-40 Re: łukjanienko 17.11.09, 17:14
                                      Ja ostatnio odkryłam Kira Bułyczowa, m.in. jego serię o Nowym Guslarze. Bywa
                                      prześmieszny.
                                    • skrzydlate.bobry Re: łukjanienko 17.11.09, 17:16
                                      jottka napisała:

                                      > jezd ekstra:) ja go wprawdzie poznawałam od "brudnopisu", a "patrole" później

                                      Ja zaczęłam od "Patroli", a potem to już wszystko, jak leci, chociaż
                                      Brudnopis i Czystopis tak średnio mnie urzekły. A z klimatów
                                      bardziej SF to polubiłam Labirynt odbić i Fałszywe lustra. O
                                      polskich tłumaczeniach "Dozorów" już się wyrażałam, więc nie będę powtarzać.

                                      Bułyczowa, owszem, znam, wyrywkowo i nie na pamięć, ale jak najbardziej :)

                                      A jak już się tak zachwycamy nie tylko fantasy, to oczywiście wypada wspomnieć o
                                      moim nieprzemijającym uwielbieniu dla Diuny i Gry Endera. Tylko w
                                      przypadku Diuny należy unikać jak ognia tych prequeli, co je po śmierci
                                      Herberta zaczął wydawać jego syn w jakimś towarzystwie.
                            • lezbobimbo Re: Astrid Lindgren 17.11.09, 15:30
                              mama_kotula napisała:
                              > Jakie dylematy dziecięce i ludzkie, ja czytam wyłącznie fantasy, bo jest tam
                              magia i walka i smoki :D:D

                              FU!!! Czy moze byc cos nudniejszego od filmow akcji i ich scenariuszy w
                              przebraniu ksiazek? ;PPPP

                              > Poważnie mówię, książki z akcją w świecie realnym mnie kosmicznie wkurzają bo
                              są nudne do kwadratu, nie jestem w stanie przebrnąć nawet przez kilka stron

                              Ja z kolei odkrylam, ze nudzi mie kazda kniga, co nie zainteresuje mie od
                              pierwszego zdania, no moze pierwszej strony. Czasami niektore okazywaly sie
                              gniutami jeszcze wiekszymi, im dalej brnac.
                              • croyance Re: Astrid Lindgren 17.11.09, 17:52
                                A ja odkrylam cudowna wspaniala jedyna w swoim rodzaju Natsuo Kirino,
                                tylko i wylacznie dlatego, ze skusil mnie opis 'incest, prostitution,
                                abuse and murder'. Ja mam jakiegos nosa, i nawet, jak chce kupic
                                badziewie, to przez przypadek kupie porzadna lekture :-)
                                • skrzydlate.bobry Re: Astrid Lindgren 17.11.09, 18:14
                                  croyance napisała:

                                  > A ja odkrylam cudowna wspaniala jedyna w swoim rodzaju Natsuo Kirino,
                                  > tylko i wylacznie dlatego, ze skusil mnie opis 'incest, prostitution,
                                  > abuse and murder'. Ja mam jakiegos nosa, i nawet, jak chce kupic
                                  > badziewie, to przez przypadek kupie porzadna lekture :-)

                                  Ha, lepiej tak niż na odwrót. A tam też są elementy fantastyczne w tych
                                  wszystkich incestach?

                                  Swoją drogą - jak świeżynki mają się nie gubić i nie gorszyć, skoro
                                  najulubieńszymi lekturami przerzucamy się w wątku o bajkach, co próby czasu nie
                                  przetrwały, a japońskie incesty i moskiewskie wampiry podpinamy dla niepoznaki
                                  pod Astrid Lindgren? To musi przekraczać wytrzymałość niektórych jednostek.
                                  • lezbobimbo Re: Astrid Lindgren 17.11.09, 18:22
                                    skrzydlate.bobry napisała:
                                    > Swoją drogą - jak świeżynki mają się nie gubić i nie gorszyć, skoro
                                    > najulubieńszymi lekturami przerzucamy się w wątku o bajkach, co >próby czasu
                                    nie> przetrwały, a japońskie incesty i moskiewskie >wampiry podpinamy dla
                                    niepoznaki> pod Astrid Lindgren? To musi >przekraczać wytrzymałość niektórych
                                    jednostek.

                                    No to chyba dla tych wrazliwych lepiej, ze rozmawiamy o japonskich incestach
                                    moskiewskich wampirow w offtopicu o Astrid niz znow nie dosc calujemy piedestaly MM?
                                    • mama_kotula Re: Astrid Lindgren 17.11.09, 18:38
                                      Ja ci dam całować piedestały, nooo! *poprawia oba piedestały*
                                      • lezbobimbo Re: Astrid Lindgren 17.11.09, 19:08
                                        mama_kotula napisała:
                                        > Ja ci dam całować piedestały, nooo! *poprawia oba piedestały*

                                        Alez dearie, moze jam i bies na rozmaite baby, ale ma perwersja nie siega tak
                                        dalece, azeby zwracac uwage na MM :O~~~~~~

                                        A teraz idealy niech runa! *popycha piedestaly na ziemie, gdzie ich miejsce* :)))))
                                        • mama_kotula Re: Astrid Lindgren 17.11.09, 19:22
                                          Phyy, ja mówiłam o MOICH piedestałach, a nie o piedestałach pani MM.
                                  • croyance Re: Astrid Lindgren 26.11.09, 15:16
                                    Nie, nie ma zadnej fantastyki, wprost przeciwnie, jest to porzadny,
                                    feministyczny kryminal.
              • jottka Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 15:59
                ja bym powiedziała, że ten podział nie idzie na literaturę dla dzieci/ dla
                dorosłych, tylko na dobrą i złą:) nic nowego, ale jednak

                zakłada się, że twórczość dla dzieci ma mieć budujące przesłanie moralne, prosty
                język i co tam jeszcze, ale wieleż gniotów da się wedle tej recepty
                wyprodukować.. świetne książki dla dzieci zdecydowanie od tego wzorca odbiegają,
                te najlepsze pokazują raczej, ze życie jest trudne i okrutne, ale w zmaganiu się
                z nim siła. i - nieodłącznie - są popisem wyobraźni twórców, budzą ciekawość,
                żądzę poznania czy jak to jeszcze nazwiemy. no są to niewątpliwie książki "na
                początek drogi", stąd też są dzieciom przypisane, ale nie wynika z tego, by i
                później nie można było z pożytkiem z nich skorzystać.

                poza tym nienawidziłaś wierszy brzechwy czy pana kleksa? w jednym i w drugim
                wypadku nie rozumiem:)
                • verdana Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 20:06
                  Wierszy, Kleksa lubilam. Emila tez lubię, ale Pippi - juz nie.
        • kkokos Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 17:45
          jottka napisała:

          > no bo czeskie bajki trzeba oglądać, zastanawiając się jakie to też
          grzybki
          > bracia czesi jedli przed zabraniem się do tworzenia:) i żwirek z
          muchomorkiem,
          > i
          > rumcajs, i krecik mają swoje genialne momenta,


          dla mnie nawet więcej niż momenta, ale rzeczywiście też bym raz
          chciała spróbować tego, co twórcy :)

          a z coralgolem to ja się identyfikowałam do szpiku kości - w końcu
          to opowieść o misiu, co śpiewać chciał, a nie umiał, to zupełnie tak
          jak ja, całe dzieciństwo buzia mi się nie zamykała, śpiewałam non
          stop, niemożebnie fałszując (a cała rodzina z doskonałym słuchem -
          to po prostu niesprawiedliwe. buu...)
    • onion68 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 18:08
      Po wizycie na Forum Humorum przypomniał mi się Kot Filemon, którego jasne, że
      uwielbiałam.
      Oglądał ktoś niedawno?
      • kkokos Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 21:18
        onion68 napisała:

        > Po wizycie na Forum Humorum przypomniał mi się Kot Filemon,
        którego jasne, że
        > uwielbiałam.
        > Oglądał ktoś niedawno?

        tak, dziś był w dobranocce i chciałam przygnać tu, by o nim napisać,
        ale dziecko okupowało komputer :)
        nie zestarzał się zupełnie, słodki jak zawsze :)
        • onion68 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 21:27
          kkokos napisała:

          > onion68 napisała:
          >
          > > Po wizycie na Forum Humorum przypomniał mi się Kot Filemon,
          > którego jasne, że
          > > uwielbiałam.
          > > Oglądał ktoś niedawno?
          >
          > tak, dziś był w dobranocce i chciałam przygnać tu, by o nim napisać,
          > ale dziecko okupowało komputer :)
          > nie zestarzał się zupełnie, słodki jak zawsze :)

          Właśnie sobie obejrzałam na youtubie - nie wiem, czy przypadkiem sentyment przez
          mnie nie przemawia, ale podoba mi się :-) Dobry rysunek, muzyka, mowa ciała
          zwierzaków - doskonała.
          Poczułam się jakoś bezpiecznie ;-)
          • ready4freddy Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 23:30
            a propos mowy ciala zwierzakow: bardzo, ale to bardzo polecam japonski komiks
            "czesc, Michael!", tan genialnie narysowanych kotow nigdzie nie ma :)
      • meg_mag Re: Kot Filemon 12.11.09, 07:10
        to moj wierny druh, kiedy mam zajecia z dziecmi :)

        nawet pare plyt posiadam :)))
        • ready4freddy Re: Kot Filemon 12.11.09, 16:52
          z Filemonem? :) ale CD z filmami, czy retro winyle z piosenkami? :)
    • hamerykanka Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 20:32
      A ja wlasnie przerabiam z moja 17 miesieczna corka Pszczolke
      Maje:).Mala jest zachwycona i jak nigdy, lezy na futonie i oglada a
      nawet tanczy...Dla mnie ta bajka sie zestarzala, kolory sa nie te
      jak w nowszych dzielkach, ta samowolka w pierwszych odcinkach wkurza
      a nie zachwyca. A moze to ja sie starzeja:)
      Koziolka kupilam na DVD, ale to nie to...
      Kleks owszem, na razie jestesmy przy drugiej czesci Akademii,
      smiesza rozwiazania techniczne jak ewidentnie plastikowy kos
      przemawiajacy kobiecym glosem (a ma byc chlopcem) ale mimo wszystko
      czuje sentyment.
      Z mojego dziecinstwa pamietam Basniei tysiaca i jednej nocy. I jak
      te teraz wydawane w jednym tomie nie zachwycaja, tak pamietam
      bodajze 10 czy 12 tomowe kompletne wydanie ze wszystkimi poematami
      ktore sie tylko kartkowalo...ale to byl inny smaczek, bardziej
      klimatyczny niz te nowe wydanie.
      Szukam pomyslow co jeszcze kupic mojej corce..chcialabym aby poznala
      polska kulture a bajki sa przeciez jej wazna czescia...
      • ready4freddy Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 21:17
        jesli chodzi o te rozwiazania techniczne, to akurat nie powinien byc problem,
        tzn. do pewnego wieku dziecka chyba :) bo np. japonskie filmy z potworami maja
        daleko bardziej przasne technologicznie rozwiazania, typu gumowy Ghidorah,
        ziejacy z trzech paszczek plomieniami jako zywo przypominajacymi te z
        zapalniczek piezoelektrycznych podlaczanych do kontaktu, robiacych "wrrrrr"... a
        mimo to sa bardziej cenione niz hollywoodzki potwor GINO, czyli Godzilla In Name
        Only :D
    • rudzik85 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 21:08
      W dzieciństwie przeczytałam n razy "Anię z Zielonego Wzgórza" +
      dalsze części, "Błękitny zamek"- który to zakupiłam niedawno przez
      Allegro i podobał sie, a jakże. Sienkiewicza, Makuszyńskiego- dzis
      już darzę mniejszym sentymentem (choć pamiętam cudne postacie
      drugoplanowe- te, ktore nie były idealne, a raczej komiczne i
      posiadały czysto ludzkie przywary- zwłaszcza z "Awantury o Basie"-
      babka oraz mroczny wujcio. Egzemplarz "Filonka bezogonka" rozsypał
      się dosłownie od częstego czytania, podobnie jak kilka ksiażek
      Niziurskiego- cenionych za humor. Do większosci nie wrócę, niestety -
      czar pryśnie, ale moze przyszłym dzieciom chociaż poczytam :)
      Ciekawe, ze nawet nie mogę sobie przypomnieć o co chodziło w
      wiekszości dobranocek- dzis z przyjemnością obejrzałabym sobie kota
      Filemona (tak, wiem- jestem dziwna z tymi bajkami o kotach co czuja
      i myślą jak ludzie :P ). Tak więc raczej by mi sie nie spodobały. Do
      serii z Anią mam zamiar powrocić w świeta- will see :)
      Jeżycjada dla mnie się nie starzeje.
      • kkokos Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 21:11
        dzis z przyjemnością obejrzałabym sobie kota
        > Filemona (tak, wiem- jestem dziwna z tymi bajkami o kotach co
        czuja
        > i myślą jak ludzie :P ).


        dziś właśnie straciłaś okazję :)
        filemon dowiedział się dziś, że lato się skończyło i przyszła
        jesień :)
        • ready4freddy Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 21:25
          o masz, gdzie sie tak dowiedzial? uwielbiam Filemona!
          • kkokos Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 21:41
            ready4freddy napisał:

            > o masz, gdzie sie tak dowiedzial? uwielbiam Filemona!


            dziś w dobranocce o 19 na tvp1.
            a skoro dobranocka mimo święta nie była patriotyczna, być może
            filemon generalnie poznaje świat w środy o 19?
            • ready4freddy Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 22:14
              glupio sie pytam, przeciez nie odbieram TVP, ani zadnej innej tv tez nie ogladam
              (trudno w to uwierzyc, ale tutejsza tv jest gorsza niz Polsat i cala reszta
              razem wziete), poszukam Filemona na YT :)
      • croyance Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 11:42
        A 'klub ateistow rzymskokatolickich', gdzie byl? U Makuszynskiego? To
        akurat bylo b. dobre :-)
        • jottka Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 12:17
          to chyba z 'bezgrzesznych lat', o ile mnie pamięć nie myli - ale fakt,
          większości makuszyńskiego nie da się dziś czytać, tak to strasznie ckliwe oraz
          denne, ale szczęśliwie kawałki się ostały:) rozdziały z 'bezgrzesznych lat',
          niektóre felietony, koziołek matołek, 'szatana z siódmej klasy' też da się czytać:)
    • ewaty Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 22:20
      Oglądałam niedawno w telewizji "Awanturę o Basię" w starej wersji
      (lata sze sześćdziesiąte, albo i wcześniej?). Pochyliłam się z
      zadumą nad różnicą w odbiorze pewnych punktów wtedy i dziś. Np.:
      aktor Walicki biorący do domu ( w którym mieszka z drugim, młodszym,
      facetem!) 5-cio letnią dziewczynkę. W domu chłopaki rozbierają
      Basię, przykrywają bodajże paltem, jeden chyba z nią nawet śpi.
      Potem przejmuje ją pan Stanisław Olszowski, no wszystko grozą wieje,
      z dzisiejszego punktu widzenia....
      • ready4freddy Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 23:33
        faktycznie, jak to tak zestawic razem, groza wieje, ale akurat Awantura o Basie
        jest od samego poczatku potwornie przygnebiajaca, jak dla mnie. co nie zmienia
        faktu, ze nie wiem, w czym problem, ze Walicki mieszka z kolega :)
        • ewaty Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 23:37
          No jak to, dwaj faceci w jednym lokalu i biorą małą dziewczynkę?!!!

          Wiesz co, ja nie widzę problemu, tylko chodzi o to, że obejrzenie
          tej produkcji uświadomiło mi jak bardzo zmieniło się postrzeganie
          wielu sytuacji w związku z to "poprawnością polityczną", to
          czujnością na pewne temety. I to w ciągu, powiedzmy 15 lat, bo
          pewnie gdybym to oglądał 15 lat temu, to by mi to przez myśl nie
          przeszło. A dziś zastanawiam się, czy reżyser byłby zlinczowany,
          gdyby teraz tak potraktował temat, czy pisarz.
          • meduza7 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 11.11.09, 23:56
            Tak samo patrzy się dziś na niektóre scenki u Musierowicz, które kiedyś nie
            wzbudzały jakichś szczególnych wątpliwości. Konkretnie chodzi mi o Mamerta
            szykującego pasa na swoje dzieci. Teraz się na tę scenę wzdrygam i otrząsam,
            kiedyś w ogóle mnie nie ruszała, była całkiem normalna, tak się wychowywało
            dzieci i tyle.

            Co do "dwóch facetów mieszkających razem" - czasem odnoszę wrażenie, że w
            literaturze zanikł w ogóle temat męskiej przyjaźni, bez podtekstów
            homoseksualnych. No i rzeczywiście, motyw zaopiekowania się przez nich Basią
            dziś absolutnie by nie przeszedł.

            A jeszcze co do książek, które się zestarzały - pod koniec podstawówki
            zaczytywałam się w Rodziewiczównie. Parę lat później nie mogłam jej wziąć do
            ręki, tak mnie odrzucał ten egzaltowany język...
            • noida Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 03:03
              > Co do "dwóch facetów mieszkających razem" - czasem odnoszę wrażenie, że w
              > literaturze zanikł w ogóle temat męskiej przyjaźni, bez podtekstów
              > homoseksualnych.

              A wszystko przez slashowe fanfiki hihihi.

              W dzisiejszych czasach wszystko ma podtekst seksualny. To zapewne przynajmniej częściowo wynika z faktu, że w amerykańskich filmach musi być przynajmniej jeden wątek miłosny, bez tego ani rusz, a reszta świata, chcąc nie chcąc, naśladuje. Skądinąd ja nie wiem, czy to jest takie absurdalne... W końcu ludzie sobie bliscy pod każdym innym względem często i pod seksualnym stają się sobie bliscy.

              No i rzeczywiście, motyw zaopiekowania się przez nich Basią
              > dziś absolutnie by nie przeszedł.

              Jak się tak przyjrzeć różnym opowieściom z dzieciństwa, to nie ta jedna miałaby przechlapane. Alicja w Krainie Czarów, Akademia Pana Kleksa, Mały książę - wszystko to dramat i zgroza ;)
              • kanga_roo Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 07:41
                ot w ot :-)

                jestem na bierząco z Filemonem, Reksiem, Uszatkiem, Krecikiem, a nawet z
                Rumcajsem. fabuła już znana, więc zwracam uwagę na detale -
                najpiękniejszy graficznie i jedyny w swoim rodzaju jest Krecik - ma też
                bardzo ciekawy podkład muzyczny. Filemon i Reksio to zbliżona technika,
                ale też niezłe, Uszatek - zupełnie inny, bo kukiełkowy, ale za to jak
                dopracowany! Jakie piękne drzewa, woda, jakie cudowne te ubranka misia i
                reszty ekipy (zwłaszcza robione na drutach szaliczki!). Rumcajs tak nie
                zachwyca formą, ale za to treść przykuwa uwagę :-)))
                Lubię też Pomysłowego Dobromira, ale jest na cenzurowanym, odkąd mi
                dziecko zaczęło maszyny budować w domu (wszystko powiązane sznurkami...).
                Obawiam się też o los Filemona, mąż zamarł ze zgrozy na wczorajszy tekst
                syna "zimno dziś w izbie".
                Generalnie - w domu dziecko ogląda to, co mamusia mu pokaże na
                komputerze, a mamusia pokazuje to, co sama lubi(wciąż) i uważa za
                najlepsze. U babcio dziecko ogląda bajki współczesne, i tu poziom bardzo
                zróżnicowany (tak w formie, jak i w treści), dziecko lubi Tomka i
                Listonosza Pata, mamusię zachwyca Charlie i Lola oraz pewien tłusty kot -
                Binka.
                A, i jeszcze - wkurza mnie Myszka Miki, choć w dzieciństwie uwielbiałam
                (być może z racji niewielkiej dostępności). Więc można powiedzieć, że
                Myszka sie zużyła :-))) Podobnie Miś Colargol.
                • mama_kotula Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 09:29
                  CytatA, i jeszcze - wkurza mnie Myszka Miki, choć w dzieciństwie uwielbiałam (być może z racji niewielkiej dostępności). Więc można powiedzieć, że Myszka sie zużyła :-)))

                  Nieee. Ten bardzo stary Miki się dla mnie nie zużył. Zużyty jest z definicji ten nowy mysz razem z jego Klubem Przyjaciół i debilnym "cośkiem". O fuj o błe.
              • croyance Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 11:56
                A mnie to, szczerze mowiac, bardzo - zwlaszcza ostatnio - meczy, i
                odczuwam potrzebe glebokich, intymnych emocjonalnych kontaktow z inna
                osoba bez podtekstu seksualnego. I wiem, ze takie relacje sa
                mozliwe, ale stanowia pewnego rodzaju kontrowersje, i wszyscy naokolo i
                tak plotkuja, plotkuja, plotkuja. Rzygac sie chce normalnie.
                • noida Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 16:24
                  A tak, na szczęście odporność na plotkowanie po jakimś czasie człowiekowi wzrasta i potem to już ma to po prostu w de.
                  Rozumiem twoją potrzebę kontaktów bez podtekstu. Czy ona przypadkiem nie wynika z faktu, że relacja seksualna jest bardzo często relacją podległości, a czasem wręcz wojny? Fajnie jest znaleźć taką relację, gdzie aspekt erotyczny nie musi równać się podległości. Ale to się faktycznie nieczęsto zdarza.
                  • croyance Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 16:54
                    Nie, w moim przypadku to wynika z tego, ze moje potrzeby seksualne
                    zaspokaja moj maz, i nie szukam w zwiazku z tym tego typu wrazen
                    nigdzie indziej: za to mam potrzebe np. przyjazni, czego juz tylko maz
                    nie zapewni, bo nie zamieni sie samoczynnie w 150 osob obojga plci :-)
                    • noida Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 17:07
                      No jasne, ale przecież to, że nam się ktoś podoba, nie znaczy, że musimy iść z
                      tą osobą zaraz do łóżka, nie?
                      • croyance Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 20:21
                        Ale mnie wlasnie chodzi o cos zupelnie przeciwnego, czyli emocjonalna
                        bliskosc z kims, kto nam sie w ogole nie podoba. Kims aseksualnym, jak
                        siostra z bratem, bez wlasnie zastanawiania sie nad tym aspektem.
                        • noida Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 21:18
                          No tak, ale na wytworzenie się takiej relacji potrzeba przeważnie duuużo czasu.
                          Jednak nawet przyjaciele zupełnie tej samej płci i bez planów seksualnych
                          początkowo obierają się przeważnie na zasadzie jakiejś chemii, która często ma
                          wiele wspólnego z zakochaniem...
                          • croyance Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 21:55
                            Ale ja mam czas :-)
                            • croyance Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 21:56
                              I nie czuje sie zakochana ani swoim bracie, ani dwoch qzynach, z
                              ktorymi jestem zaprzyjazniona :-)
                              • noida Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 22:06
                                Jasne, ale ja mówię o tym momencie, kiedy poznajemy kogoś nowego i nagle
                                czujemy, że to być może kandydat na przyjaciela właśnie, nie kochanka. Chcemy z
                                nim/nią jak najwięcej rozmawiać na wszystkie możliwe tematy. Chcemy spędzać
                                razem dużo czasu. Robimy sobie prezenty. Czy to nie przypomina stanu zakochania?

                                Brata i kuzyna ma się od zawsze i na zupełnie innych zasadach, ciężko być w nich
                                zakochanym :)
                                • croyance Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 22:26
                                  A, z tym masz oczywiscie racje, to faktycznie taki mily stan jakby
                                  zakochania, ale nie zakochania. Ostatnio poznalam wlasnie kogos
                                  takiego, i to faktycznie wzbudza wielkie emocje, chociaz zupelnie
                                  innego rodzaju, niz erotyczne :-)

                                  Z qzynami roznie bywa, moi wychowywali sie zagranica i poza
                                  uroczystosciami rodzinnymi raz na dwa, trzy lata ich nie widywalam:
                                  teraz jeden mieszka w Londynie i nasza przyjazn sie rozwija :-D i to
                                  jest piekne :-)
              • ready4freddy Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 11:57
                Malego Ksiecia nigdy nie lubilem, i calym soba uwazam za straszny knot :) ale
                gdzie w "Alicji.." jakies podteksty?
                • jottka Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 12:18
                  nooo, tego, jednym wielkim podtekstem jest stosunek, że użyję tego niefortunnego
                  słowa, lewisa carrolla do małych dziewczynek:)
                  • ready4freddy Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 16:51
                    uhmmmm, ale oddzielamy osobe autora od tekstu, prawda? tym bardziej, ze w druga
                    strone moznaby podejrzewac jeszcze bardziej, a przeciez Nabokov nie byl
                    Humbertem, o ile wiem... nie kazda ksiazka to "Amok", jak rany :|
                    • noida Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 21:23
                      Pewnie, że oddzielamy, ale jak już sobie dywagujemy nad tym, co miał na myśli
                      Makuszyński, opisując parę mężczyzn prawie adoptujących małą dziewczynkę, to
                      czemu mamy sobie nie pomarudzić na Carrolla? :)
                  • lezbobimbo Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 14.11.09, 04:52
                    jottka napisała:
                    > nooo, tego, jednym wielkim podtekstem jest stosunek, że użyję tego
                    niefortunnego> słowa, lewisa carrolla do małych dziewczynek:)

                    Ale czy w ksiazce niestosownosc ta rowniez wychodzi? Prywatnie to owszem, mial
                    jej rozneglizowane fotografie, a cala ksiazke napisal na jej czesc.. ale z
                    ksiazki to ja glownie pamietam te wszystkie kwasowe wizje :)
                    • ready4freddy Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 12:20
                      lezbobimbo napisała:

                      > jottka napisała:
                      > > nooo, tego, jednym wielkim podtekstem jest stosunek, że użyję tego
                      > niefortunnego> słowa, lewisa carrolla do małych dziewczynek:)
                      >
                      > Ale czy w ksiazce niestosownosc ta rowniez wychodzi? Prywatnie to owszem, mial
                      > jej rozneglizowane fotografie, a cala ksiazke napisal na jej czesc.. ale z
                      > ksiazki to ja glownie pamietam te wszystkie kwasowe wizje :)
                      >

                      o ile znam ksiazke (a znam, glownie oryginal, tlumaczenie czytalem dawno temu,
                      kiedy niewiele rozumialem z piekna tej ksiazki :) to nie. chyba, ze ktos sie
                      bardzo uprze, aby czegos doszukiwac.. ale i wtedy mialby spore klopoty ow
                      doszukiwacz-sie :)
                • noida Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 16:25
                  W Alicji, jak już wspomniała jottka, autor jest jednym wielkim podtekstem ;)
            • senseeko Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 09:09
              meduza7 napisała:

              > A jeszcze co do książek, które się zestarzały - pod koniec podstawówki
              > zaczytywałam się w Rodziewiczównie. Parę lat później nie mogłam jej wziąć do
              > ręki, tak mnie odrzucał ten egzaltowany język...
              A to ciekawe!
              Ja przez wiele lat Rodziewiczówny nie trawiłam, a od niedawna się nią zaczytuję. Nawet jeśli nie z każdym przesłaniem się zgadzam (np "Szary Proch" - pochwała niesłowności, bo patriotyzm wszystko usprawiedliwia), to jednak jak to jest napisane!
              • kkokos Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 21:15
                senseeko napisała:

                > meduza7 napisała:
                >
                > > A jeszcze co do książek, które się zestarzały - pod koniec
                podstawówki
                > > zaczytywałam się w Rodziewiczównie. Parę lat później nie mogłam
                jej wziąć
                > do
                > > ręki, tak mnie odrzucał ten egzaltowany język...
                > A to ciekawe!
                > Ja przez wiele lat Rodziewiczówny nie trawiłam, a od niedawna się
                nią zaczytuję
                > . Nawet jeśli nie z każdym przesłaniem się zgadzam (np "Szary
                Proch" - pochwała
                > niesłowności, bo patriotyzm wszystko usprawiedliwia), to jednak
                jak to jest na
                > pisane!
                >


                szary proch do dziś lubię, jak byłam mała, to mnie te szkaplerze
                fascynowały i ne suprantu, ale weź do ręki np. takie "na wyżynach",
                to jest po prostu niestrawne. pokorny polak-katolik nie zmieni
                fabryki na tę, gdzie mu awans z prostego robotnika na zarządzającego
                oferują, bo tu go bóg rzucił, więc tu pozostanie. pokorny robotnik
                gnojony przez majstra zaweźmie się w sobie i pierwszy będzie
                przychodził, a ostatni wychodził, by pokazać, że jednak jest coś
                wart... itd. zmęczyłam do końca z czystego masochizmu, bo w ogóle
                nie ma tam "wow factor" w postaci "jak to jest napisane" :((
                • the_dzidka Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 11:23
                  Ostatnio czytałam "Błekitnych", o zdegenerowanej arystokracji.
                  Jeżumario, Rodziewiczówna mało rózni się stylistycznie od
                  Mniszkówny :) W dodatku ną okładce sa ci degeneraci namalowani, tak
                  potworne bohomazy, że od razu sugeruje spory niedorozwój umysłowy
                  (od chowu wsobnego?) i choroby weneryczne :D
                  A tak BTW, to jak czytam te ckliwe Rodziewiczówny wypociny, to nijak
                  nie mogę uwierzyć, że to była lesbijka typu męskiego i podrywała
                  pensjonarki w pociągu. Kłóci mi się :D
                  • the_dzidka Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 11:26
                    O, sami zobaczcie:
                    photos03.allegroimg.pl/photos/oryginal/765/25/53/765255349
                  • lezbobimbo Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 12:08
                    the_dzidka napisała:
                    > A tak BTW, to jak czytam te ckliwe Rodziewiczówny wypociny, to nijak
                    > nie mogę uwierzyć, że to była lesbijka typu męskiego i podrywała
                    > pensjonarki w pociągu. Kłóci mi się :D

                    Hi hi alez butch potrafia byc wielce romantyczne :D
                    Ale pewnie pisala ckliwie, bo inacy nie umiala, a pewnie sie sprzedawalo jak
                    Mniszkowna :)
                • ewaty Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 19:34
                  A ja ciągle wielbię Lato leśnych ludzi...No co zrobić, mam sentyment od
                  lat...Poza tym ona w paru książkach podchodzi nie na kolanach do
                  powstania styczniowego. Nie: szlachetne bohaterstwo, ale wybór:
                  szlachetnie zostawiam wroga przy życiu, czy go dobijam , a broń
                  zabieram. Nie pamiętam, w której to było książce, ale było na bank.
        • croyance Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 11:47
          Moj ojciec wspominal niedawno czasy, kiedy bylismy mali, i czasem
          zdarzalo sie, ze kapal i kladl do lozka nie tylko mnie i brata, ale i
          sasiadke (rowiesniczke brata), ktora zostawala z nami, gdy jej rodzice
          pozno nie wracali. Wyobrazacie to sobie dzisiaj?
      • zuzzia1 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 12:01
        Pochyliłam się z
        > zadumą nad różnicą w odbiorze pewnych punktów wtedy i dziś. Np.:
        > aktor Walicki biorący do domu ( w którym mieszka z drugim,
        młodszym,
        > facetem!) 5-cio letnią dziewczynkę. W domu chłopaki rozbierają
        > Basię, przykrywają bodajże paltem, jeden chyba z nią nawet śpi.
        > Potem przejmuje ją pan Stanisław Olszowski, no wszystko grozą
        wieje,
        > z dzisiejszego punktu widzenia....
        Tez widze to "drugie dno" w wielu ksiazkach pisanych z najlepszymi
        intencjami i bez podtekstow. Np "Bal u zegarmistrza Teofila"
        Tomaszewskiej, lubilam te ksiazke i dziecinstwie i teraz kupilam dla
        dziecka. Male miasteczko, w nim samotny zegarmistrz kochajacy
        dzieci, ktore chetnie go odwiedzaja, bo lepiej je rozumie niz
        zabiegani rodzice. Mala Joanke (lat 5) sam ojciec przyprowadza
        bodajze co tydzien do zegarmistrza, by spedzila z nim godzinke (sam
        na sam, chce zeby mial czas tylko dla niej) sluchajac bajek.
        Albo "Powiedzcie Zsofice" Szabo - biedne dziecko (plci zenskiej, lat
        zdaje sie 16) pragnace ciepla i bliskosci kladzie sie do lozka z
        woznym.
        • monikate Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 16:48
          Zsófika miała 10 lat! Nie pamiętam, żeby kładła się do łózka z woźnym, naprawdę
          jest taka scena?
          A co powiecie na cudny wierszyk Brzechwy o Procie i Filipie?
          "Prot i Filip lat już wiele,
          żyli razem jako przyjaciele" - chyba tak się zaczyna? :)
          • zuzzia1 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 12.11.09, 17:23
            To nie Zsofika tylko Dora (nie pamiętam ile miala lat,ale chyba
            więcej niz 10) Scena pod koniec ksiazki. Nawet zajrzalam, zeby sie
            upewnic ;) Oczywiscie w tym nie mialo byc zadnych podtekstow, tylko
            teraz troche dziwnie brzmi.
    • mmaupa Poszukuję dwóch książek z dzieciństwa... 12.11.09, 18:41
      ... może ktoś je zna?

      Szukam dwóch uwielbianych w dzieciństwie książeczek. Tytułów nie pamiętam
      dokładnie, ale a nuż ktoś je czytał i będzie w stanie mi podpowiedzieć, bo nawet
      nie wiem, czego szukać.

      1. Książka radziecka, tytuł w stylu "O Piotrusiu", "Piotruś", "Opowieść o
      Piotrusiu" czy coś takiego (więc guglować można do śmierci), główny bohater miał
      na imię - nie zgadniecie! - Piotruś i był chłopcem w wieku szkolnym. Książka
      opisywała jego przygody w szkole i na wakacjach, nie pamiętam z niej żadnych
      szczegółów oprócz obecności cielaka Wiktorka.

      2. Książka skandynawska (być może Lindgren, ale niekoniecznie), o rodzinie -
      raczej wielodzietnej - na wakacjach. Tytuł "Wakacje", "Wakacje nad morzem",
      "Rodzina na wakacjach" czy coś takiego. Z książki pamiętam tylko kilka
      szczegółów, po pierwsze wybieranie imienia dla szczeniaka (tatuś wyciągnął z
      koszyka lizak, który był nadjedzony, więc piesek zastał nazwany Liza), po drugie
      opowieść o Pontusie (tylko to, że opwieści poświęcono osobny rozdział), po
      trzecie tatusiowi wpadł do oka okruszek, który musiał wyjmować chusteczką, po
      czwarte, najmłodsza dziewczynka była bardzo przekorna.

      Czy ktoś kojarzy te dzieła?
      • 2szarozielone Re: Poszukuję dwóch książek z dzieciństwa... 12.11.09, 20:39
        to pierwsze to może "Piotruś pierwszak"? :)
        • zuzzia1 Re: Poszukuję dwóch książek z dzieciństwa... 12.11.09, 21:54
          Piotruś pierwszak nie jest rosyjski. O ile pamiętam, to książka M.
          Buczkówny.
          • 2szarozielone Re: Poszukuję dwóch książek z dzieciństwa... 12.11.09, 23:41
            Tak, ale mi reszta opisu pasowała... a założyłam, że pamięć może płatać figle.
            Jak nie pomogłam, to przepraszam :)
            • mmaupa Re: Poszukuję dwóch książek z dzieciństwa... 16.11.09, 13:08
              Dzięki szarozielone, może to to? Teraz jeszcze tylko trzeba znaleźć :)
    • jhbsk Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 13.11.09, 07:57
      Akurat Zaczarowany ołówek lubię i lubiłam. Nigdy natomiast nie mogłam znieść
      Misia Uszatka (za tzw. smród dydaktyczny) i dalej go nie lubię.
      Bajki lubiane w dzieciństwie lubię nieustająco.
      • jota-40 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 13.11.09, 08:46
        Tu jest taki ciekawy portal ;):

        www.nostalgia.pl/
        • jhbsk Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 15.11.09, 15:53
          Z przyjemnością tam zaglądam!
      • kotbert Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 16.11.09, 13:46
        Mnie spora część bajek z dzieciństwa teraz wkurza. Dzielą się na dwie kategorie:
        1. te, które wkurzały mnie jeszcze kiedy byłam dzieckiem (Żwirek i Muchomorek,
        Miś Kolargol, Zaczarowany Ołówek)
        2. te, które wkurzają mnie dopiero teraz (Gumisie i inne disneje)

        Osobną kategorię stanowią bajki, które przyprawiały mnie o ataki rozpaczy
        (Wróbelek Ćwirek oraz Krecik).
        No i wreszcie są takie, które lubię nadal (Muminki, Muppety, Baltazar Gąbka,
        Sąsiedzi).

        Na całe szczęście te najfajniejsze zapamiętałam jednak najlepiej, więc chyba ta
        nieszczęsna reszta nie zwichrowała mi osobności zanadto :]
        • lezbobimbo Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 09:54
          Kotbert, Ty bylas kiedys dzieckiem? Nie wierze :)))) Takim mniejszym pulpitem
          niz teraz? Najpierw takim Hatifnatem?? :)

          kotbert napisała:
          > Mnie spora część bajek z dzieciństwa teraz wkurza. Dzielą się na dwie kategorie:
          > 1. te, które wkurzały mnie jeszcze kiedy byłam dzieckiem (Żwirek i
          Muchomorek,> Miś Kolargol, Zaczarowany Ołówek)

          Wiecie, ze tych 3 bajek powyzej nigdy nie poznalam? Ale moze to i dobrze, skoro
          taka nedza i wkurz :)

          > 2. te, które wkurzają mnie dopiero teraz (Gumisie i inne disneje)

          Jako bóchr perelowski wchlanialam wszystko dysnejowe jak zarloczna gabka, a
          leczylam sie potem z tego cukru podrapanymi po glowie kreskowkami lat 90ych
          (Beavis i Butthead, Daria, Simpsony :)

          > Osobną kategorię stanowią bajki, które przyprawiały mnie o ataki rozpaczy>
          (Wróbelek Ćwirek oraz Krecik).

          Krecik.. otoz przezywam cos dziwnego dzisiaj, gdy usiluje ogladac. Cos mi
          strasznie nie pasuje, jakbym ogladala tak absurdalna wizje na kwasie, ze mi sie
          kosmos zaczyna rozpadac caly!
          Ale nadal bardzo pieknie mi sie podoba wizualnie (te akwarelki z tylu
          zwlaszcza), a co za tym idzie i calen merchandise. Stay off the drug induced
          vision, buy the panties ;P
          • idomeneo Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 11:02
            Kolargol był ulubionym bohaterem nieprzystojnych przyśpiewek w moich czasach
            przedszkolno-podstawówkowych, właśnie mi się przypomniało. I chyba tyle dobrego
            mogę o nim powiedzieć.
            • marslo55 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 11:29
              idomeneo:
              "Kolargol był ulubionym bohaterem nieprzystojnych przyśpiewek w
              moich czasach"
              Tak też i w moim przedszkolu było, choć spora część niegodnych
              przyśpiewek przypadała na Muminki, którym oprócz niezdrowych
              zainteresowań przypisywano krwiożercze zapędy.
              Osobiście nienawidziłam Kolargola i Pikpoka. Oglądałam kolejne
              odcinki z nadzieją, że któraś z ich niebezpiecznych przygód -
              zgodnie z zasadami prawdopodobieństwa - źle się skończy i wreszcie
              dostaną za swoje. Nawet pisałam wypracowania w stylu "co bym zrobiła
              Pikpokowi, gdybym mogła".
              Paskudne ze mnie dziecko było.
          • kotbert Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 11:27
            Fffff!
            Właśnie jak byłam dzieckiem, to byłam pulpitem!

            Wracając do meritum - nie masz co żałować, że nie miałaś okazji zapoznać takiego
            np. Żwirka czy Muchomorka, dla mnie były to szkaradziejstwa niesamowite, nie
            wiem, czemu ktoś uparł się karmić tym dzieci.

            Co do disnejów - jako bachór też je uwielbiałam, ale wtedy też przepadałam za
            Dynastią, więc sami rozumiecie :] Moja Mama kiedy słyszała z tivi te dwa
            piszczące chomiki, co to nie pamiętam jak się nazywały, oddalała się z
            prędkością światła do kuchni, a my nie rozumieliśmy, dlaczego.
            • lezbobimbo Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 12:00
              kotbert napisała:
              > Wracając do meritum - nie masz co żałować, że nie miałaś okazji zapoznać
              takiego> np. Żwirka czy Muchomorka, dla mnie były to szkaradziejstwa
              niesamowite, nie> wiem, czemu ktoś uparł się karmić tym dzieci.

              Czy to bylo cos takiego szkaradziejskiego jak Bolek i Lolek? Buech
              Popatrz, tyle lat ludzie polskie do tego nawiazuja, a mi nadal sie nie chce
              szukac tego na Jutupie, aby sprawdzic.

              > Co do disnejów - jako bachór też je uwielbiałam, ale wtedy też >przepadałam
              za> Dynastią, więc sami rozumiecie :]

              A kto nie przepadal wtedy, ten byl chyba martwy albo nie mial tivi ;) Tozto cala
              Polska wrzala, jak to lecialo! Lepsze niz mecz, bo angazowalo wiecej babci ;PPP
              Czy i Twoja ukochana bohaterka byla Alexis? :>

              Co do disnejow, to wchlaniala je i kochala moja bimbomama, bo w dziecinstwie
              widziala czarnobiale i sie mogla wreszcie naogladac kolorowych do wypeku :)
              • mama_kotula Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 12:52
                CytatA kto nie przepadal wtedy, ten byl chyba martwy albo nie mial tivi ;)


                Yyyy. Znaczy się byłam martwa.

                Z Dynastii pamiętam tylko, że jedna pani spektakularnie wepchnęła drugą panią do stawu liliowego, bo to było tematem licznych prześmiewczych dyskusji w mojej światłej rodzince (zresztą cała dynastia była uroczym tematem do ironizowania, ach, jaką ja kiedyś miałam fajną rodzinę, buuu... a potem się popsuła).


                No ale ok, ja miałam wtedy pewnie z 8-10 lat, to moja martwość jest usprawiedliwiona. Zresztą w ogóle tv mało oglądałam, wolałam na kompie w BASICu pykać (cholera, wychodzi na to, że od małego jestem nałogiem, jestem nałogiem)..

                A żwirek i muchomorek, Bimbo droga, to takie dwa krasnoludki co wyglądają jak wizje po grzybach i mają duże palce u stóp. I występuje tam jeszcze kwasowe słoneczko.

                Specjalnie ci na jutubie znalazłam jak żwirek i mychomorek (Żwirko i Wigurek? :P:P:P) sadzili nasionka, dla niepoznaki twierdząc, ze chodzi o pachnący fiołeczek, ale my dobrze wiemy, co to za nasionka:

                www.youtube.com/watch?v=7nyr2jU2qLg
              • anutek115 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 12:58
                No to sie jedna nienormalna zgłasza - ja kochałam "Żwirka i Muchomorka", a
                nienawidziłam "nowych" Disneyów. "Żwirka i Muchomorka" nadal lubię, płytę
                posiadam, zapodaję ją dzieciom czasem i sama się wpatruję hipnotycznie w ekran,
                moim zdaniem bajka jest boska, schizofreniczno-halucynogenna, czego ci twórcy
                się najedli/napili/albo ogólnie wchłonęli do organizmu, nim to stworzyli?!

                Nowe Disneye znienawidziłam od pierwszego kopa, jak teraz leci w tivi i potomki
                się upierają oglądać, też znikam z prędkoscią światła, nie do kuchni jednak, bo
                mamy połączoną z salonem, tylko gdziekolwiek, byle daleko, najlepiej do was,
                albo w tajemne głębie mojej jaźni się zapadam :).

                Za to nie znosiłam dziecięciem będąc Muminków (bałam się ich), Astrid Lindgren i
                Puchatka. O ile dwa pierwsze mnie się na strość odmieniły, Puchatka nie znoszę
                jakby bardziej, tylko Osiołka lubię... trochę. Usiłowałam to z rok temu czytac
                dziecku, słowa mi przez gardło z trudem przechodziły, a co się namęczyłam, by
                powstrzymac komentarze nie wspomnę. Nie pamiętam, kto powiedział, że każdy
                bohater Puchatka powinien byc zdiagnozowany pod kątem występujących chorób
                psychicznych, ale się z tym zgadzam. Na szczęście dziecko nie zapłonęło
                entuzjazmem i z ulga mogłam porzucić lekturę oraz przerzucić się na "8+2 i
                ciężarówka".

                Ze starych bajek (telewizyjnych) bardzo drażni mnie "Bolek i Lolek", zwłaszcza
                Bolek, Lolek wydaje mi się ofiarą mobbingu ;), i ten ich totalnie wyprany z
                kobiet świat, w którym Tola pojawia się jako osoba do robienia porządków.

                Ale dla rónowagi pojawiło się masę bajek, których nie było, gdy ja byłam
                dzieckiem - "Listonosza Pata" mogłabym chłonąć godzinami, zwłaszcza tło oglądam
                z fascynacją, te angielskie wnętrza z tapeta w kwiatki i kanapą w zupełnie inne
                kwiaty, ten bałagan w szopie, te różnice we wnętrzach charakteryzujące
                bohaterów... cymes! Albo "Duduś wesołek. Ale rządzi niepodzielnie "Świat małej
                księżniczki", nie wiem, kim są twórcy, ale wiem, że genialnie rozumieją dzieci,
                to jest bajka, na którą mnie dziecko wołało "Mamo, twoja bajeczka się zaczyna!",
                w dodatku zaraziłam bliższą i dalszą rodzinę i np. matka moja, osoba posiadająca
                - w przeciwieństwie do mnie - jakieś 60 kanałów TV "Małą księżniczkę" oglądała w
                porze dobranocki, z własnej woli i bez dzieci u boku...

                Natomias z bajek czytanych przeżył się, niegdys czytany namiętnie i oglądany na
                slajdach "Pinokio". Nie mogę go znieść - okropna opowieść o dławieniu
                indywidualności, okrutnym traktowaniu dzieci (czy też pajacyków, za które
                jesteśmy odpowiedzialni jako twórcy) w imię łamania im kręgosłupów i przyginania
                ich do naszej wizji "dobrego dziecka". Suchy dryl, żadnego tłumaczenia, żadnej
                nauki, tylko karanie i tresura. Dławiłam się z obrzydzenia i oburzenia, jak to
                czytałam jako osoba dorosła.
                • the_dzidka Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 13:05
                  > "Żwirka i Muchomorka" nadal lubię, płytę
                  > posiadam, zapodaję ją dzieciom czasem i sama się wpatruję
                  hipnotycznie w ekran,
                  > moim zdaniem bajka jest boska, schizofreniczno-halucynogenna,
                  czego ci twórcy
                  > się najedli/napili/albo ogólnie wchłonęli do organizmu, nim to
                  stworzyli?!

                  Ja najbardziej ze Żwirka i Wigurka pamiętam to rozlewne,
                  kakofoniczne rzępolenie na początku i końcu. Że zacytuję klasyka :)
                • mama_kotula Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 13:11
                  Ja nie trawię wszystkiego co wyszło z wytwórni Disney-Pixar, wszystkie te animacje są imho IDENTYCZNE, mają identyczny typ poczucia humoru (głównie słowny i debilny, mało dla dziecka zrozumiały). Sam Pixar jest ok, niekoniecznie dla dzieci. W połączeniu z Disneyem wychodzi okropna papka, powielane pomysły.


                  Pierwszy z brzegu przykład: początek Aut, wyścig samochodowy, dwie kolejki do kibla, przy męskiej stoją 2 samochody, przy damskim tłoczy się kilkanaście różowych auteczek. Cha cha cha cha no ubaw po pachy. Jak dziecko nie kuma tego, że jest to niby to, co przeważnie dzieje się w toaletach pubowych/dyskotekowych itp - to czasem znajdzie się mundry tatuś który je uświadomi, jak to te baby parami do kibla latają noski pudrować cha cha cha cha. Nie wiem, może to i śmieszne, do mnie nie trafia, nie trafia do mnie epoka lodowcowa, madagaskar, inne takie, gdzie wszystko jest TAKIE SAMO i tak samo wkurwiające. O Shreku nie wspomnę, bo mi się nóż w kieszeni otwiera. Cha cha cha Shrek z Fioną się turlają po plaży, leci fala, Shrek z syrenką się turlają po plaży, leci fala, Fiona wali w dziób syrenkę. CHA CHA CHA CHA, idealny humor dla 5-6-latka (a na forum Małe Dziecko Shreki to ulubiona "bajka" 2-3 latków :P:P).



                  Z nowych disneyów lubię Fineasza i Ferba :P
                  • lezbobimbo Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 13:53
                    mama_kotula napisała:
                    > Ja nie trawię wszystkiego co wyszło z wytwórni Disney-Pixar, wszystkie te
                    animacje są imho IDENTYCZNE, mają identyczny typ poczucia humoru (głównie słowny
                    i debilny, mało dla dziecka zrozumiały). Sam Pixar jest ok, niekoniecznie dla
                    dzieci. W połączeniu z Disneyem wychodzi okropna papka, powielane pomysły.
                    > Pierwszy z brzegu przykład: początek Aut,

                    Dawaj ciala i przybij pione!!! (do sciany :)))))
                    Nienawidze Pixarow i Shrekow. Nie wiem zwlaszcza dlaczego to zielone ma byc
                    kultowe dla doroslych w Polsce (jak dla mnie humor mniej wiecej rownie wyborny,
                    jaki mozna bylo uslyszec w Przyjacielach w latach 90ych, letni usmiech co pol
                    godziny).
                    A wszystkie Pixary sprawiaja na mnie wrazenie, ze ktos odkryl, ze umie robic
                    najpierw gladkie ruchome obiekty w 3D, a teraz tez i owlosione i cale filmy to
                    jedna wielka masturbacja wizualna dla ócz innych grafikow pracujacych z 3D, a
                    jakas tam historia jest mniej wazna (n.p. ostatnio Ratatuj, o matko boru,
                    ratatujcie, jakie to bylo mialkie! Ale oczywiscie wszystkie wypolerowane rondle
                    odbijaly szczurki przeslicznie i wiernie, gdy kolo nich przebiegaly, z kazdym
                    wloskiem slicznej siersci, jaka studio kupilo :D
                    • mama_kotula Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 14:06
                      CytatA wszystkie Pixary sprawiaja na mnie wrazenie, ze ktos odkryl, ze umie robic najpierw gladkie ruchome obiekty w 3D, a teraz tez i owlosione i cale filmy to jedna wielka masturbacja wizualna dla ócz innych grafikow pracujacych z 3D

                      O, to to to!!!
                • lezbobimbo Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 13:25
                  anutek115 napisała:
                  > No to sie jedna nienormalna zgłasza - ja kochałam "Żwirka i Muchomorka", a>
                  nienawidziłam "nowych" Disneyów.

                  :))) Ja z disnejow czy to starych czy nowych jestem w stanie lubic dzisiaj pewne
                  filmy dlugometrazowe. Czyli ze starszych Robin Hóda (jak to jest narysowane
                  swietnie, z kreska taka chropowata i zwierzaki cudne wszystkie :) z nowszych
                  Mulan chyba (chociaz nie pamietam, musialabym sprawdzic teraz) i Aladyn z
                  dubbingiem tunczykowym (SIC, naprawde im sie tak udal, ze chyba rownie dobry,
                  czy nie lepszy co oryginalne glosy ameryckie. Do dzisiaj potrafie cytowac z tego
                  odzywki i dowcipy po dunsku i pokwikiwac :)
                  No i kochalabym bardzo Lilo i Sticza, gdyby Lilo nie kochala tak Elvisa :D I
                  gdyby nie bylo to takie ckliwe momentami z Hollywodem na koncu - ale mimo tych
                  drobnych potkniec pozytywnie mie wielce sticzuje :)

                  > Natomias z bajek czytanych przeżył się, niegdys czytany namiętnie i oglądany
                  na> slajdach "Pinokio"

                  Mie sie przezyly dawno szumne lopoty i przygody za ojczyzne polaczone z
                  rozmaitem wbijaniem na pal i dymiacymi wnetrznosciami, czyli zegnaj Sienkiewiczu
                  i nie wracaj :) I przeslodycz Makuszynskiego, z tymi usmiechami, co jak
                  promienie slonca roztapiaja zamrozone serca itd. Choc jak sie uzbroic w cos
                  gorzkiego, to nawet mozna znalezc przymajemne cytaty i zwroty miedzy lukrami :)
                  • anutek115 Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 13:39
                    lezbobimbo napisała:
                    >
                    > :))) Ja z disnejow czy to starych czy nowych jestem w stanie lubic dzisiaj pewn
                    > e
                    > filmy dlugometrazowe. Czyli ze starszych Robin Hóda (jak to jest narysowane
                    > swietnie, z kreska taka chropowata i zwierzaki cudne wszystkie :) z nowszych
                    > Mulan chyba (chociaz nie pamietam, musialabym sprawdzic teraz) i Aladyn z
                    > dubbingiem tunczykowym (SIC, naprawde im sie tak udal, ze chyba rownie dobry,

                    No bo ja nie uscisliłam. Przez "nowe" Disneye, których nie lubię, rozumiem
                    seriale, stare krótkometrażówki lubię, a seriali, tych czipów i dejlów, arielek
                    i innych gumisiów po prostu nie trawię. Za to filmy długometrażowe, owszem,
                    chętnie, "Mulan" jak najbardziej, "Lilo i Stitch" też, nawet Presleya wybaczam.
                    Pixary też lubię, choć "Auta" najmniej, bo mi już uszami wychodzą (pięcioletni
                    demon motoryzacji w domu, zdławi każdy entuzjazm). Ale Madagaskary kocham,
                    Potwory i Spółka, Shreka, ale tylko jedynką. Lubię też Epokę Lodowcową, za to
                    bardziej drugą część... ale sądzę, że to ze względu na dubbing (to znaczy,
                    wszystkie te przeboje, polski Shrek jest IMHO lepszy niz oryginal).
                    • lezbobimbo Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 13:57
                      anutek115 napisała:
                      "Auta" najmniej, bo mi już uszami wychodzą (pięcioletni
                      > demon motoryzacji w domu, zdławi każdy entuzjazm).

                      Do rysowania go zaprzegaj wciaz i wciaz, a rysunki sprzedawaj innym demonom
                      motoryzacji :)

                      >Lubię też Epokę Lodowcową, za to> bardziej drugą część... ale sądzę, że to ze
                      względu na dubbing

                      Pacz kuchana, ile to ten dubbing moze :)
                      Z Epoki lubie tylko tego co nigdy nic nie mowi, tylko chce zdobyc swoj orzech :)
                      Sumienia te lodowce i przemiany swiatowe nie maja, zawsze mu zabiora albo utrudnia..
                      • kotbert Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 14:30
                        Hesus, ten główny mamut z Epoki miał nie tylko fatalny moim zdaniem dubbing, ale
                        też imię. Oglądałam niedawno trzecią część, wreszcie mi się trafiła wersja
                        angielska i dopiero wtedy nie miałam poczucia tego okropnego dysonansu, który
                        wnosił w ten film mówiący głupim basem mamut o imieniu MANIEK. Wody.
                • kotbert Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 13:56
                  anutek115 napisała:

                  > Za to nie znosiłam dziecięciem będąc Muminków (bałam się ich),
                  > Astrid Lindgren i Puchatka.

                  Ja Astrid dość lubiłam (kawałek kiełbasy dobrze obsuszonej), poza Pippi, której
                  obojętnie w jakiej wersji, miałam ochotę tak walnąć, żeby na wieki nie wstała.
                  Gdyby mi się oczywiście nawinęła pod rękę.

                  Kubusia Puchatka nie znosiłam, nawet w wersji książkowej, był dla mnie nudny jak
                  flaki z olejem. W wersji disnejowej z przyjemnością unicestwiłabym Tygryska,
                  mało się spotyka tak irytujących stworów.
                  • lezbobimbo Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 14:09
                    kotbert napisała:
                    > Ja Astrid dość lubiłam (kawałek kiełbasy dobrze obsuszonej), poza Pippi,
                    której> obojętnie w jakiej wersji, miałam ochotę tak walnąć, żeby na wieki nie
                    wstała.> Gdyby mi się oczywiście nawinęła pod rękę.

                    Nie mam zdania, nie czytalam ;P Ale za to czytalam, ze ten jak mu tam Stig
                    Larsson od pisania kryminalow szwedzkich sie ponoc inspirowal Pippi przy
                    tworzeniu swej nadczlowieczej i superbohaterskiej Mary Sue, tfu tfu, Lisbeth
                    Salander :D Oto jak sie moze skonczyc pisanie o dziewczynkach w dwoch roznych
                    ponczochach, co maja sile podniesc kunia.. inspiruja potem opki calego swiata :D

                    > Kubusia Puchatka nie znosiłam, nawet w wersji książkowej, był dla >mnie nudny
                    jak> flaki z olejem.

                    Puchatek ani mie ziebi ani grzeje. O, przypomnialo mi sie tez, jak mie nudzil
                    Maly Ksiaze i kapelusz, co byl jednoczesnie sloniem polknietym przez weza or
                    whatever.

                    >W wersji disnejowej z przyjemnością >unicestwiłabym Tygryska,> mało <się
                    spotyka tak irytujących stworów.

                    Ja znam takich LUDZI, wez mi powspolczuj z wlasciwym Tobie nietaktem :))))))
                    • mama_kotula Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 14:14
                      Ja też znam Tygryskowych ludzi i tylko w mordę lać.
                      Znam też ludzi Prosiaczkowych i też tylko w mordę lać.

                      O ludziach Puchatkowych nie wspominając, Puchatek kojarzy mi się z takim grubawym (wybacz Bimbo, teraz ja będę nadawać na tłuste panienki - sama będąc tłustą panienką ofkors) 5-latkiem z tępym wyrazem twarzy, rozwartą buzią i kompletnym brakiem przebłysku jakiejkolwiek myśli. Brrr, już wolę moje podłe, wredne, histeryczne dzieci.

                      Małego Księcia nigdy nie rozumiałam, nadal nie rozumiem - za wysoki poziom abstrakcji dla mnie, i tematyka filozoficzno-uczuciowo-emocjonalna, czyli dla mnie nie do przejścia. A jak czegoś nie rozumiem, to znaczy, że to nudne :P
                      • kotbert Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 14:27
                        Nie utop się w tym swoim tłuszczu :p

                        Mały Książę był taaaaki romantyyyyczny! Fuj. Acz ten słoń w wężu muszę
                        powiedzieć, przemówił do mnie i było mi bardzo głupio, że uznałam, że jest
                        kapeluszem.
                        BTW od czapy przypomniała mi się taka książka "Emil i detektywi", gdyż tam
                        krzesła i stoły miały łydki.
                        • mama_kotula Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 14:53
                          Nie wiem co był mały książę, bo znam go li i jedynie z bryku "Ściąga" oraz z pierwszych 4-5 stron książki.
                          Co do słonia w wężu - tak, jestem prozaiczna do bólu i nie mam wyobraźni. Moje dzieci też nie mają, bo widziały w tym kapelusz. Idziemy się leczyć.
                          • lezbobimbo Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 14:59
                            mama_kotula napisała:
                            > Co do słonia w wężu - tak, jestem prozaiczna do bólu i nie mam wyobraźni. Moje
                            dzieci też nie mają, bo widziały w tym kapelusz. Idziemy się leczyć.

                            Niech ginie w mekach ten zawszony slon w wezu!!
                            Pragmatyczni kapelusznicy laczmy sie!! chodzmy na piknik z siorbatka do tego tam
                            zboczucha z kwasowata wizja w norze :)
                            • mama_kotula Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 17:25
                              Cytatz kwasowata wizja w norze

                              Boszzz, jestem okroopnie zboczona.
                              Nie powiem o czym pomyślałam, wszystko przez ciebie Bimbo. W każdym razie w grę wchodzi odczyn pH.
                      • lezbobimbo Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 15:12
                        mama_kotula napisała:
                        > Ja też znam Tygryskowych ludzi i tylko w mordę lać.
                        > Znam też ludzi Prosiaczkowych i też tylko w mordę lać.

                        Znam tez Kroliki i Emo-Osioly. Tez rozkoszne, z mordem co sie sam prosi..

                        > O ludziach Puchatkowych nie wspominając, Puchatek kojarzy mi się z takim
                        grubawym (wybacz Bimbo, teraz ja będę nadawać na tłuste panienki - sama będąc
                        tłustą
                        > panienką ofkors)

                        Osz Ty panieno!! Mam Ci wstukac tym kabelkiem i czopkiem wladzy?? :D
                        Nie spiewaj w chorze z MM, ze jak otyle dziecko, to znaczy przyglupie czy
                        niedorozwiniete zaraz... *rozezlony Szejtan wznieca burze, zamiec wiruje,
                        lopocza skrzydla*

                        5-latkiem z tępym wyrazem twarzy, rozwartą buzią i kompletnym
                        > brakiem przebłysku jakiejkolwiek myśli.

                        Brak jakiejkolwiek mysli i tepy wyraz twarzy to juz chyba jakas choroba, moze
                        niedorozwoj mozgu ten Puchatek i tyle (do tego Alzheimera).
                        "Close your mouth honey, you look like you miss a chromosome" ;>

                        >A jak czegoś nie rozumiem, to znaczy, że to nudne :P

                        E tam, pewnie ten kapelusz ze sloniem to byl jego podryw w barach :)
                        • mama_kotula Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 17:28
                          Iiii tam, sama mam grubawe dziecko, spasione na parówkach i wieczornych wycieczkach do lodówki.
                          Tyle, że moje ma przebłyski.

                          CytatBrak jakiejkolwiek mysli i tepy wyraz twarzy to juz chyba jakas choroba

                          Niekoniecznie, wierz mi. Po moim podwórku pałęta się sporo takich dzieci. Zupełnie zdrowych.

                          Nota bene wg mnie to głównie przeświadcza o urodzie dziecka - choćby niewiadomo jakie piękne czystą urodą, jeśli ma to czółko myślą nie tknięte i takie puste tępe oczy, to jest imho najzwyklej w świecie brzydkie. I na odwrót.

                          Tak, wiem straszna jestem i okropna.
                          W ogóle to uważam, że moje dzieci są najładniejsze, i to zupełnie obiektywnie :P
                    • kotbert Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 14:28
                      lezbobimbo napisała:


                      > Ja znam takich LUDZI, wez mi powspolczuj z wlasciwym Tobie nietaktem

                      Nie. AhahahahahAHAHAHA!
                      • lezbobimbo Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 15:20
                        kotbert napisała:
                        > lezbobimbo napisała:
                        > > Ja znam takich LUDZI, wez mi powspolczuj z wlasciwym Tobie nietaktem
                        > Nie. AhahahahahAHAHAHA!

                        Zobaczysz, ukara Cie za to zua karma, masz to jak psa w banku!
                • jhbsk Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 19:33
                  Ja też uwielbiam Żwirka i Muchomorka. Tak samo krecika, Bolka i Lolka (bez tych
                  z górniczo-socjalistycznym odchyleniem), Štaflíka a Špagetkę (Psi żywot). Ze
                  współcześnie oglądanych z synkiem bardzo lubię Muminki, Listonosza Pata,
                  Strażaka Sama i Czerwony traktorek. Nie lubię wrzaskliwców z Ulicy Sezamkowej, z
                  filmów disneyowskich.
          • ewaty Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 19:16
            Lezbobimbo napisała:


            >
            > Krecik.. otoz przezywam cos dziwnego dzisiaj, gdy usiluje ogladac.
            Cos mi
            > strasznie nie pasuje, jakbym ogladala tak absurdalna wizje na
            kwasie, ze mi sie
            > kosmos zaczyna rozpadac caly!


            A widziałaś specjalny odcinek edukacyjny, gdy Krecik brał udział w
            przyjmowaniu porodu zaprzyjaźnionej Myszy? Królicy? Wcześniej
            przyjaciółka miała noc poślubną, a całość miała na celu uświadomienie
            dzieciąt. Ja to widziałam chyba w naszym Teleexpresie. Bezcenne...
            • mama_kotula Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 19:24
              Zajęczycy.
              Odcinek jest rewelacyjny. Bóle porodowe jak znalazł, a położnik krecik ma nawet
              bodaj profesjonalne kleszcze w kuferku.
              www.youtube.com/watch?v=hw2JMSl2pTE
              • kotbert Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 18.11.09, 21:23
                No i znowu depresja, fak. Idę spać.
                • lezbobimbo Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 18.11.09, 22:06
                  kotbert napisała:
                  > No i znowu depresja, fak. Idę spać.

                  O czym Ty mowisz? :D
                  Tym niemniej, bobranoc!
            • lezbobimbo Re: OT Ulubione bajki, co próby czasu nie przetrw 17.11.09, 19:27
              ewaty napisała:

              > Lezbobimbo napisała:
              > > Krecik.. otoz przezywam cos dziwnego dzisiaj, gdy usiluje ogladac. Cos mi> >
              strasznie nie pasuje, jakbym ogladala tak absurdalna wizje na kwasie, ze mi sie>
              > kosmos zaczyna rozpadac caly!
              >
              >
              > A widziałaś specjalny odcinek edukacyjny, gdy Krecik brał udział w
              > przyjmowaniu porodu zaprzyjaźnionej Myszy? Królicy? Wcześniej
              > przyjaciółka miała noc poślubną, a całość miała na celu uświadomienie
              > dzieciąt. Ja to widziałam chyba w naszym Teleexpresie. Bezcenne...

              To tylko czytalam w formie ksiazeczki :) Ale to mily i dzielny realizm, to ja
              sie odnajduje :D Mozg zaczal mi sie rozpadac przy ogladaniu odcinka Krecik
              chemikiem. Jak zaczely krople wyskakiwac mu z probowki i zmieniac sie w
              powietrzu w trojkaty, okregi i kwadraty i lecac dalej spadac na siebie tak, ze
              uformowaly cos w rodzaju mini-kosciolka Mariackiego. To on dorzucil jeszcze 2
              (slownie dwa kwadraty, ktore wyladowaly POD kosciolkiem, po czym wsiadl wen i
              pojechal, a OBA kwadraty obracaly sie jak kola.. dla mego prostackiego,
              linearnego musku bylo to troche jak lobotomia :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka