Dodaj do ulubionych

Włosy długie, włosy krótkie...

10.12.09, 13:09
Pewnie znowu sie okaże, że już było, tylko nie znalazłam (widziałam
wątki o fryzurach, ale akurat tego aspektu nie dostrzegłam ) - jesli
tak to przepraszam, niech moderator to wyrzuci.
Zauważyłyście, że krótkie włosy najczęściej noszą u MM te
wszystkie "wierne rzeki" - Cesia, Gaba, Kreska, Nutria, Bebe, Pyza
tez ma nie za długie włosy. A przeciwstawione im "urody życia":
Danuśka, Matylda, Paulinka, Aniella mają włosy długie i, o zgrozo,
rozpuszczone. Jak gdyby pielęgnacja długich włosów była stratą czasu
wrednych względnie płytkich kokietek, gdy tymczasem szlachetne
istoty strzygą się byle jak nawzajem lub samodzielnie.
Moja teoria ma trochę luk, wiem. Mila, Ida, Pulpa, w zasadzie też
Laura. Ale kluczem jest tu chyba dbanie o włosy, celowe dodawanie
sobie nimi urody (zgroza!)
Obserwuj wątek
    • emae Re: Włosy długie, włosy krótkie... 10.12.09, 13:28
      Hm, w zasadzie Laura przez większość swojej bytności na kartach Jeżycjady ma
      zdecydowanie więcej z "urody życia" niż z "wiernej rzeki" :) Także potwierdza
      teorię!

      Jest tu inny problem. Ilustracje niekoniecznie odpowiadają opisom odautorskim.
      Cesię widzimy na ilustracji jako krótkowłosą, ale w zasadzie ta blond aureola
      wokół jej głowy mogłaby spokojnie sięgać ramion, nigdzie nie napisano o krótkiej
      fryzurce. Podobnie jest z Elką. Także włosy długie, krótkie albo
      nie-wiadomo-jakie :)
      • the_dzidka Re: Włosy długie, włosy krótkie... 10.12.09, 13:30
        Emae! czy mnie się wydaje, czy dawno Cię tu nie widziałam? :)
        • wushum Re: Włosy długie, włosy krótkie... 10.12.09, 14:45
          Hehe, wszak wiadomo, że "piękne jest podłe";) a brzydkie - szlachetne:) więc
          dbałość o urodę, to coś niegodnego. Kobieta ma albo krótkie od rondla ostrzyżone
          strzechy, albo spina wszystko w kok /szlachetna Mila/, żeby zajmować się tym, co
          istotne - czyli szorowaniem wanny, wypiekaniem bucht, cerowaniem rajstop
          dziecięcych, tworzeniem pożywnego posiłku z niczego... To jest godne zajęcie. A
          mieć zadbane dłonie to wstyd! Ach, kopciuchem być! I tak młódź nasiąka temi
          idejami:)
        • emae Re: Włosy długie, włosy krótkie... 11.12.09, 13:22
          Dziduś! Bywam ostatnio od czasu do czasu, pisuję w różnych wątkach, po dość
          długiej przerwie jestem chyba mało widoczna :) Zdarza się, że rzadziej zaglądam,
          ale porzucać Was nigdy nie zamierzam! :)

          Macham powitalnie do Ciebie i do wszystkich moją własną prawą nogą. Jest równie
          wyjątkowa jak powitalne jelitko, bo właśnie wczoraj z gipsu wydobyta... :)
    • lezbobimbo Re: Włosy długie, włosy krótkie... 10.12.09, 14:55
      Ano, ano, cusik na rzeczy, drogi Agrescie :)

      W Noelce dowiadujemy sie, ze krotka paluba z grzywka na oczach tudziez
      podgolonym karczkiem jest urocza :D Tak samo jak obciachanie Idusi nagle
      wyczarowuje z niej prze-piekno. Kreska? Ociachana, wiec wrazliwa i artystyczna.
      Dla kontrastu w OwR uwage na fryzure zwracaja 2 negatywne bohaterki, czyli Ewa i
      Matylda. Ich kok to jest Zly Kok, nie to, co poczciwy koczek siwej i dobrej jak
      golab Mili B :)
      Poza tym bohaterki pozytywne jesli maja loki, to bardzo geste i sterczace tak,
      ze nie trzeba o nie dbac (literacki odpowiednik trwalej ondulacji) - Ida,
      Nutria, Elka, cos jakby Cesia..

      Natomiast przykrótka, poczciwa fryzurka miedzianej Pyzy (ma fryz jak Bebe), z
      dzielna i mila grzywka dla kurazu, jest przeciwstawiana wijacym sie jak weze,
      dlugim, falistym lokom tej jaszczurczej Meduzy, czyli Laury..
      • kkokos Re: Włosy długie, włosy krótkie... 10.12.09, 17:06
        a w kontekstowych googlowych koło tego wątku mam reklamę "pomagamy na łysienie,
        łojotok, wypadanie..." i kilka innych przypadłości, niestety nic nie ma w stylu
        "zmień fryzurę, poprawi ci się charakter"

        tak, pani MM lubi podgolone karczki, one jakoś tak pojawiają się u lubianych
        przez nią postaci niezależnie od rzeczywistej mody.

        ale w to, że ida zyskała po strzyżeniu, to ja bardzo wierzę.

        jak również w to, że kreska z talentem do dziergania umiała się sama fajnie
        ostrzyc - powiem więcej, jako rówieśnica kreski: wiele z nas się wtedy strzygło
        samodzielnie, bo modne było jakieś takieś wystrzyżenie (jak na to patrzę
        dzisiaj). żadne równe cięcia na szeroko zgarnianych kosmykach (co nadawałoby
        fryzurze jakiś bardziej obły kształt), tylko drobne cięcia na wąskich kosmykach,
        każdym osobno.

        • ding_yun Re: Włosy długie, włosy krótkie... 10.12.09, 17:26
          No nie wiem, moim zdaniem teoria, że MM długimi włosami, jako przejawem
          próżności jest mało prawdopodobna i niezbyt trzyma się kupy.

          Idusia ma długie włosy, obcięcie ich w IS nie stanowiło manifestacji, że krótkie
          są lepsze, tylko było częścią idusiowej metamorfozy. Ona zawsze ukrywała się za
          burzą loków, przekonana, ze jej twarz jest beznadziejnie brzydka, a okazało się,
          że ludzie mają o niej zdanie zgoła przeciwne. Krótkie włosy uczesane ręką
          mistrza ma Monika, postać przedstawiona średnio pozytywnie. W Kalamburce sporo
          miejsca jest sporo uwag na temat pięknych włosów Mili i tego, jak się czesze. A
          już teoria z koczkami wydaje mi się zupełnie chybiona, koczek nosi zarówno Mila
          - wierna rzeka, jak i Gizela - postać ani pozytywna ani negatywna, nosi go też
          zimna żmija Ewa Jedwabińska, wesoła babcia Marta, a Matylda jest w operze
          uczesana w grecki bladozłoty kok. Poza tym jak Tygrys ścięła sobie włosy to
          bynajmniej nie ma tam komentarza odautorskiego, że wreszcie zrobiła porządek z
          tymi kudłami i może się zająć sprawami większej wagi. Także teoria, że wstrętna
          MM pogardza dbaniem o urodę wydaje mi się co najmniej naciągana na potrzeby forum.
          • lezbobimbo Re: Włosy długie, włosy krótkie... 10.12.09, 17:39
            ding_yun napisała:
            Także teoria, że wstrętna
            > MM pogardza dbaniem o urodę wydaje mi się co najmniej naciągana na >potrzeby
            forum.

            No oczywiscie ze jest :) Bo forumu sie nudzi i pozada rozrywki :)

            A Idusia tylko na chwile sie obciachla, potem znowuz odrosla aby byc sekszualnym
            wampem i elementem komiczno-groteskowym.

            Kok zas u dobrych bohaterek jest praktyczny i rozweselajacy, a u robaczywych
            bohaterek jest obrzydliwie perfekcyjny i zimny!
          • wushum Re: Włosy długie, włosy krótkie... 10.12.09, 17:47
            Błagam o odrobinę wyluzowania. Nikt nie pisze, że MM jest wstrętna. Nikt chyba
            też, nie traktuje tego wszystkiego, tak śmiertelnie poważnie. Zimna żmija - jak
            piszesz - czyli Ewa J jest zadbana, a nie jest przedstawiana zbyt pozytywnie, a
            Monika wszak "czesana ręką mistrza", czyli zadbana;)
            A Tygrys co by nie zrobił, to jest zły. Nawet jak kisiel je:)
            • ding_yun Re: Włosy długie, włosy krótkie... 10.12.09, 18:05
              Nie, to ja błagam o odrobinę wyluzowania, bo tu się już naprawdę robi jak z tym
              przysłowiowym Tygrysem i jej kisielem. Co Tygrys nie robi - można się
              przyczepić. Co MM nie napisze - źle. No to się robi monotonne po prostu i tyle.
              • wushum Re: Włosy długie, włosy krótkie... 10.12.09, 18:08
                O matko ale powaga. Dobra, ja już milczę.
                • ding_yun Re: Włosy długie, włosy krótkie... 10.12.09, 18:31
                  Żadna powaga, raczej irytacja. Już mi mija. Wushum, nie chodzi mi o to, żeby
                  zamilknąć, tylko wyraziłam swoje zdanie na ten temat w szerszym kontekście,
                  tyle. Ja się już zresztą wiele razy wypowiadałam na ten temat, raczej bez
                  wielkich sukcesów, no ale odezwać się czasem muszę :P
    • meduza7 Re: Włosy długie, włosy krótkie... 11.12.09, 10:24
      Coś jednak w tym jest, że pozytywne bohaterki Musierowicz przejawiają taką dość
      minimalną dbałość o modę, urodę i starają się być raczej praktyczne, niż
      eleganckie. Jeśli fryzura, to taka, o którą nie trzeba się za bardzo troszczyć,
      więc albo na krótko, albo luźno rozpuszczone półdługie, albo jakieś uniwersalne
      warkocze czy proste koczki. Makijaż - minimalny. Zdaje się, że Cesia szybko
      zarzuciła eksperymenty ze śmiałym błękitem na powiekach, a Idusię za stosowanie
      zielonego mazidła los pokarał uczuleniem. Supermodnych ciuchów nie ma żadna (hm,
      chyba że jedynaczka-Elka?). Cesia donasza po siostrze, Gaba obywa się dżinsami
      Odra, Kreska ściboli sama. Za to bohaterki negatywne olśniewają urodą i
      elegancją (Paulinka, Matylda).
      Jednakże nie sądzę, żeby to była li i jedynie kwestia poglądów samej MM na
      "prawdziwą kobiecość" i "piękno, które kryje się we wnętrzu". To także po prostu
      konwencja literacka, w której przeciętna, niezbyt doskonała bohaterka (taka, z
      którą może utożsamić się czytelniczka) wygrywa rywalizację z piękną, bogatą,
      idealną przeciwniczką. Ten motyw przewija się praktycznie wszędzie w tzw.
      literaturze kobiecej, nie tylko tej dla nastolatek. Zresztą ja sama odbierałam
      tę abnegację bohaterek bardzo pozytywnie, bo sama taka byłam - chowana
      "praktycznie i oszczędnie, bez wydziwiania", donaszająca ciuchy po kuzynkach (a
      po mnie młodsze siostry), strzyżona na krótko, w domu, własną ręką taty
      (nawiasem mówiąc, fryzurka była koszmarna). Tak więc w Gabie czy Cesi widziałam
      siebie. I dlatego też zirytował mnie późniejszy wysyp "pięciogwiazdkowych
      piękności", z którymi nijak nie szło się utożsamić ;)
      • seidhee Re: Włosy długie, włosy krótkie... 11.12.09, 14:22
        A zauważyłyście, jak Laurze szybko urosły włosy? Może mnie pamięć zawodzi, ale w
        CP miała chyba lśniący hełm (zdaje się, że tak ją autorka przedstawiła), a w
        Sprężynie już Adam schwycił i pocałował pukiel, zatem włosy musiała mieć już
        bardzo długie.
        Miałam kiedyś bardzo długie włosy, takie, co by się do tej romantycznej sceny
        doskonale nadawały, ale rosły mi latami :D
        • jamniczysko Re: Włosy długie, włosy krótkie... 15.12.09, 11:59
          Laurze najwyraźniej też rosły latami. Czterema długimi latami.:)
          • klawiatura_zablokowana Re: Włosy długie, włosy krótkie... 18.11.10, 12:23
            Stanę w obronie Tygryska: są takie pobłogosławione (lub pokarane, zależy od podejścia) osobniki, którym w rok włosy zmieniają kategorię z "krótkie" na "średnie" lub z "średnich" na "długie". Ja się do takich osobników zaliczam i z pełnym przekonaniem mówię, że 4 lata to świat i ludzie, jak ktoś ma szybko rosnące włosy. W I klasie LO pod wpływem musicalu Hair postanowiłam włosów nie ścinać nigdy i jak się w końcu złamałam w klasie III, to fryzjerka cztery razy pytała, czy jestem pewna, bo jej żal takiego gąszczu ścinać... za pukiel całować mnie można było bez problemu, a że nie było komu, to już detal :P
            • dakota77 Re: Włosy długie, włosy krótkie... 18.11.10, 12:33
              Potwierdzam. W zeszłe lato miałam boba, teraz włosy sięgają mi łopatek:).
              Klawiaturo, kiedy ścinałam w II klasie LO moje sięgające za biodra włosy, cały zakład fryzjerski się zbiegł, a ileś osób prosiło, żebym tego nie robiła:)
              • marslo55 Re: Włosy długie, włosy krótkie... 18.11.10, 12:49
                dakota77 napisała:
                "Klawiaturo, kiedy ścinałam w II klasie LO moje sięgające za biodra włosy, cały zakład fryzjerski się zbiegł, a ileś osób prosiło, żebym tego nie robiła:)"
                Moja znajoma lamentowala kiedys u fryzjera nad fenomenalnie dlugimi dredami chlopaka, ktory kazal je sobie sciac. Na pytanie "dlaczego to robisz?" odpowiedzial: "chcesz wiedziec?" i zademonstrowal spora spolecznosc zyjaca w jego wlosach.
                Czasem lepiej nie lamentowac:D

            • klymenystra Re: Włosy długie, włosy krótkie... 19.11.10, 11:41
              Mi nie rosną super szybko, 4 lata temu włosy mi się kończyły przed łopatkami, ale teraz sięgają juz pasa (te najdłuższe), wiec Laurze się nie dziwię. Dziwię się za to, że pozwoliła CALOWAC SWOJE WLOSY OBCEMU FACETOWI. Fuuuuj.
      • bat_oczir Re: Włosy długie, włosy krótkie... 11.12.09, 15:35
        > Jednakże nie sądzę, żeby to była li i jedynie kwestia poglądów samej MM na
        > "prawdziwą kobiecość" i "piękno, które kryje się we wnętrzu". To także po prost
        > u
        > konwencja literacka, w której przeciętna, niezbyt doskonała bohaterka (taka, z
        > którą może utożsamić się czytelniczka) wygrywa rywalizację z piękną, bogatą,
        > idealną przeciwniczką


        ale z Paulinką nikt nie wygrał :) :). Z Julią też nie.
        Z uporem wrócę do swojej ongisiejszej tezy - negatywne "zadbane" postaci
        występują głównie w książkach ze starej Jeżycjady, w których abnegacja była
        wynikiem "chronicznego braku forsy", a ten z kolei wynikał zwykle ze swoiście
        pojmowanej przez MM uczciwości. Kto miał forsę, znaczy komuch albo w najlepszym
        razie prywatna inicjatywa - znaczy się porządnym, kulturalnym i subtelnym być
        prawa nie miał.

        Nawet ta chałturząca Julia - proszę zwrócić uwagę, że mimo względnej sympatii
        autorki jest to jednak leń i tępak nie odróżniający radu od radaru.....
        • ding_yun Re: Włosy długie, włosy krótkie... 11.12.09, 15:49
          Ja się zgadzam po troszę z meduzą a po troszę z bat oczir. Dorzucę jeszcze tylko
          od siebie, że w książkach dla dziewczyn z epoki PRL jakoś rzadko główne
          bohaterki olśniewały urodą, szykiem, zadbaniem etc (przynajmniej w tych, które
          czytałam). W najlepszym wypadku właśnie promieniowały wewnętrznym pięknem, które
          ujawniało się w jakiś szczególnych sytuacjach - jak bohaterka zrobiła coś
          dobrego na przykład :) Poza tym przypomniał mi się felieton Krystyny Jandy,
          która pisała, jak strasznie ją denerwuje, że tyle czasu musi poświęcać na
          pielęgnację swojego "warsztatu pracy" czyli twarzy i ciała. A musi bo, jak
          pisała, wraz z przeminięciem epoki PRL, minęło też zapotrzebowanie na
          fascynujące w swej brzydocie aktorki kina moralnego niepokoju.
          • jottka Re: Włosy długie, włosy krótkie... 11.12.09, 17:08
            sie nie znam, ale mam podejrzenie, że ten nagły wysyp urodziwych młódek w
            neojeżycjadzie mógł mieć jednak coś wspólnego nie tyle z jasną klasyfikacją ich
            wartości moralnej, co z faktem, że pani mm weszła w wiek, kiedy zasadniczo każda
            nastolatka uroczym dziewczątkiem się wydaje - młode to, zdrowe, pycho rumiane,
            tylko w bardziej lirycznym stylu:)
            • andrzej585858 Re: Włosy długie, włosy krótkie... 11.12.09, 18:03
              Jest być może jeszcze jeden aspekt - chociaż kwestia wieku na pewno ma
              niebagatelne znaczenie.
              Co prawda na razie kobietą jeszcze nie jestem, ale jest = moim zdaniem - jedna
              zasadnicza różnica w ubieraniu się młodych dziewczyn dzisiaj a w okresie PRL ,
              zwłaszcza tego lat 70-tych.
              Oprócz oczywiście różnicy w dostępności i różnorodnośći kreacji nie ma teraz
              takiego ślepego ulegania najbardziej modnym trendom. Teraz jest po prostu o
              wiele większy misz- masz stylistyczny.
              Kiedyś natomiast - jak pojawiła się moda mini - nieważne było pasuje czy nie,
              grube nogi czy wręcz chude - wszystkie dziewczyny nosiły mini. Przyszła moda na
              tzw. bananowy - to samo, spodnie - szwedy - wszystkie nosiły, określony typ
              fryzury? - to samo.
              Może w dużych miastach była nieco większa różnorodność ale w małych - odstępstwa
              na palcach jednej ręki mozna było policzyć.
              To o czym mogła pisać MM w kontekście ubioru? Nie było wyjścia - ta która
              wyróżniała się na tym tle po prostu musiała mieć bardzo bogatych rodziców którzy
              jeszcze byli na tyle bogaci że mogli pozwolić sobie na to aby ich córka
              odrózniała się wyglądem. To jednak nie było dobrze widziane.
              Tak więc nie wydaje mi się żeby była to kwestia jakiś tam przesłanek
              ideologicznych jeżeli chodzi o ubiór - bardziej odzwierciedlenie tego co było
              faktycznie - tak mi się przynajmniej wydaje.
              • bat_oczir Re: Włosy długie, włosy krótkie... 11.12.09, 18:14
                > Tak więc nie wydaje mi się żeby była to kwestia jakiś tam przesłanek
                > ideologicznych jeżeli chodzi o ubiór - bardziej odzwierciedlenie tego co było
                > faktycznie - tak mi się przynajmniej wydaje.

                tylko dlaczego ci bogacze u MM są tak viribus unitis do kupy niesympatyczni??
                Osobiście znałem dwie pary "prywaciarsko-badylarskie" z tamtego okresu - mili
                ludzie, którzy nie omijali zabytków podczas zagranicznych wojaży, chodzili do
                kina na filmy Antonioniego i Bertolucciego i słuchali jazzu (no, co prawda nie
                nowoorleańskiego:) ).
                • jottka Re: Włosy długie, włosy krótkie... 11.12.09, 18:34
                  bat_oczir napisał:

                  > tylko dlaczego ci bogacze u MM są tak viribus unitis do kupy niesympatyczni??


                  bo nie chodzi o to, żeby każdy miał pod dostatkiem, tylko żeby jemu wyzdychało:)
                  nieno, w jeżycjadzie chyba niezupełnie z tego paragrafu, ale coś z tej prawdy
                  dałoby się doskrobać w tym uporczywym dokładaniu parszywego charakteru co
                  zamożniejszym jednostkom. co prawda potem poziom biedy sie pani mm zmienił i
                  stąd czytamy o tej nędzy pośród zmywarek i laptopów, kiedy to nowe nowości były:)
                • anutek115 Re: Włosy długie, włosy krótkie... 11.12.09, 18:44
                  bat_oczir napisał:

                  i słuchali jazzu (no, co prawda nie
                  > nowoorleańskiego:) ).

                  Eeee, to się nie liczy ;)...
              • kai_30 Re: Włosy długie, włosy krótkie... 11.12.09, 19:51
                Andrzeju, teraz jest większa dostępność najróżniejszych ubrań, owszem, ale są
                też mocno zauważalne tendencje do uniformizacji w młodym pokoleniu (kasta
                solarek w białych kozaczkach chociażby). Wystarczy się przejść do pierwszego
                lepszego gimnazjum - jak modne są spodnie-biodrówki i krótkie bluzeczki, to
                noszą je prawie wszystkie nastolatki, niezależnie od, khm, warunków. Kozaki na
                spodniach-rurkach - to samo, choćby szpeciły.

                Umiejętności wybierania z trendów tego, w czym się wygląda dobrze nabiera się
                chyba dopiero w wieku dorosłym (albo i wcale) ;) Ale i tak niełatwo jest w
                sklepach znaleźć coś niesztampowego - wszystko na jedno kopyto, kurna, i w
                jednej palecie kolorów.
                • mamarcela Re: Włosy długie, włosy krótkie... 11.12.09, 20:30
                  O rany, ja mam wprost przeciwne spostrzeżenia niż Andrzej. To znaczy faktem
                  jest, że sklepy odzieżowe w PRLu szare i puste raczej były, ale te dziewczyny,
                  które chciały błysnąć oryginalnością szyły, przerabiały, farbowały, wystawały w
                  kolejkach u Barbary Hoff, wyszperywały w szafach mam i babć.
                  Pamiętam jak w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych przyjechali do mnie dwaj
                  koledzy z Francji i nadziwić się wprost nie mogli, że polskie studentki takie au
                  courant. Wzięli na warsztat moje ogromne szwetrzysko - sukienkę w szaro różowe
                  paski (własnoręcznie wydziergane na drutach z wełny kupionej a jakże w pewexie)
                  i jeden, który studiował w Paryżu rzekł: "No, u nas dziewczyny też w takich
                  chodzą", a drugi studiujący w mniejszym mieście stwierdził: "A u nas jeszcze
                  nie". I zrozumieć nie mogli, jak wiele polskie dziewczyny potrafią poświecić
                  dla dobrego wyglądu. Także w sensie finansowym - ja potrafiłam wydać calusieńką
                  moją pierwszą pensję na jedną parę oficerek kupioną na Chmielnej, czy raczej
                  wówczas jeszcze Rutkowskiego.

                  Natomiast pokolenie rówieśnic moich dzieci jest pozornie niby bardziej kolorowe,
                  ale tak naprawdę można wyróżnić zaledwie kilka "kodów ubraniowych", których się
                  trzymają gimnazjalistki, licealistki i studentki. Moje dziecko studiujące na
                  dwóch kierunkach śmieje się, że powinna pomiędzy zajęciami przebierać się w
                  krzakach, żeby się dostosować do bardzo określonej mody panującej na każdym z nich.
                  • andrzej585858 Re: Włosy długie, włosy krótkie... 11.12.09, 20:52
                    mamarcela napisała:

                    > O rany, ja mam wprost przeciwne spostrzeżenia niż Andrzej. To znaczy faktem
                    > jest, że sklepy odzieżowe w PRLu szare i puste raczej były, ale te dziewczyny,
                    > które chciały błysnąć oryginalnością szyły, przerabiały, farbowały, wystawały w
                    > kolejkach u Barbary Hoff, wyszperywały w szafach mam i babć.

                    To też jest prawdziwe spostrzezenie - tylko że prawdziwe dla kilku dużych miast.
                    Natomiast moda na prowincji en masse była bardzo jednolita.
                    Chociaż nie mozna powiedzieć że dziewczyny nie starały się pomimo ubóstwa
                    środków czegoś wymyślić.
                    • kkokos Re: Włosy długie, włosy krótkie... 18.11.10, 16:32
                      andrzej585858 napisał:

                      > mamarcela napisała:
                      >
                      > > O rany, ja mam wprost przeciwne spostrzeżenia niż Andrzej. To znaczy fakt
                      > em
                      > > jest, że sklepy odzieżowe w PRLu szare i puste raczej były, ale te dziewc
                      > zyny,
                      > > które chciały błysnąć oryginalnością szyły, przerabiały, farbowały, wysta
                      > wały w
                      > > kolejkach u Barbary Hoff, wyszperywały w szafach mam i babć.
                      >
                      > To też jest prawdziwe spostrzezenie - tylko że prawdziwe dla kilku dużych miast
                      > .
                      > Natomiast moda na prowincji en masse była bardzo jednolita.

                      też mi się tak wydaje - choć się wtedy dopiero urodziłam.
                      ale pamiętam, jak gdzieś w 80. zobaczyłam na ścianie u kuzynki zdjęcie jej klasy ze studniówki w technikum w maleńkiej mieścicie z końca lat 60.: wszystkie, ale to wszystkie dziewczyny miały mini, i to odważne mini, niezależnie od figury i końcowego efektu. zapamiętałam to, bo mini właśnie zaczęło wracać i mnóstwo moich koleżanek zaczęło je nosić, ale tyle samo mniej więcej nie, m.in. ja, bo nigdy nóg i figury do mini nie miałam. i było to oczywiste, że "jak źle się w tym wygląda, to się w tym nie chodzi", bo są alternatywy. a na tym zdjęciu - jakby alternatywy nie było.
            • klymenystra Re: Włosy długie, włosy krótkie... 19.11.10, 11:43
              Faktycznie, więszkosc nastolatek jest ładniutka :) Uczę teraz coś około dwudziestu panienek, tylko 3 lub 4 powiedziałabym, że nieładne, a to tylko dlatego, ze ubrania nie takie i makijaz nieumiejetny. I zaczynam sie zastanawiac, czemu do cholery nastolatki maja kompleksy.
              • chomiczkami Re: Włosy długie, włosy krótkie... 20.11.10, 10:53
                Myślę, że to trochę moda na kompleksy, nie wolno być za ładnym ;). Ale ja też uważam, że większość dziewcząt jest do rzeczy. Czyżbym się zestarzała? Tak szybko? Ciekawe, że chłopców też jest wielu przystojnych, ale nie aż tak masowo. Chyba mają dłuższy okres dojrzewania.

                Nie tak dawno mój kolega-równolatek ocenił mnie na 2,5 (!!!) w dziesięciostopniowej skali ;) ja dawałam sobie zawsze przynajmniej 5 i trzy gwiazdki. Nie wiem, co wpłynęło na tak krytyczną ocenę, ale miałam zły humor przez kilka dni. Dla wyjaśnienia - koledze i tak się podobałam mimo niskiej oceny. Może więc wszystkie brzydkie części ciała utworzyły harmonijnie brzydką całość? :D

                Niestety - lub stety - urodziłam się już u progu lat '90 - więc o jednolitości poprzednich epok wypowiadać się nie umiem. Teraz jest kolorowo i wesoło. Ja nie mogę nosić dżinsów-rurek w kozakach, bo moje kształty są przystosowane do innego typu strojów. Inna sprawa, że nosi się to, co jest - miesiącami szukałam dżinsów z wysokim stanem (nawet nie normalnym, ale wyższym) i w sklepach były same biodrówki. Co miałam robić? Nosiłam niższy stan.

                O fryzurze się nie wypowiadam tym bardziej. Do gimnazjum sama sobie obcinałam grzywkę. "Na sznaucera". To nigdy nie było w modzie. NIGDY. Innym razem zrobiłam sobie minigrzyweczkę przy samym czole. Dziewczyny z klasy twierdziły, że to urocze, bo wyglądam jak źrebaczek. Cztery lata później zaczęło się takie grzywki nosić. Tylko że wtedy miałam już krótkie włosy, które same się czesały w wielką chmurę ;).
                • chomiczkami Re: Włosy długie, włosy krótkie... 20.11.10, 10:54
                  W zasadzie nie "do gimnazjum", ale w gimnazjum. Wcześniej nie byłam tak odważna i nawet chodziłam do fryzjera.
      • croyance Re: Włosy długie, włosy krótkie... 18.11.10, 13:54
        No ale to takie krygowanie sie glownych bohaterek (a moze krygowanie ich przez MM), na zasadzie, ze sa takie atrakcyjne i cool, ze nie musza sie przejmowac ... Na tym zreszta polega coolness, na bezwysilkowym byciu za.je.bistym (w antropologii to sie nazywa sprawianie wrazenia, ze sie nie jest 'trying too hard', i odroznia to klase nizsza srednia od wyzszej sredniej - generalnie im wyzej, tym mniej sie 'probuje', a raczej tym mniej widac wysilek). W modzie to samo, wlosy, jakby dopiero co sie z wyrka wstalo, makijaz, jakby tak od niechcenia sie go zalozylo ... Nie w fryzurze wiec IMHO rzecz, ale w podejsciu bohaterki, ktora wszystkim z zewnatrz wydaje sie piekna w taki oto naturalny sposob. Ot, wstanie, przeczesze wlosy, zalozy na siebie byle co, ale i tak jest najpiekniejsza i lepsza od tych, co to pindrza sie przez godzine. W tym jest IMO pies pogrzebany. No bo kto sie stara, uklada wlosy, poprawia kazdy kosmyk? Ano najrozniejsi social climbers, a tym nasze szlachetnie urodzone bohaterki przejmowac sie nie musza, bo jako glowne bohaterki maja ustalona z gory uber-pozycje.

        Co do wlosow jeszcze, czytalam w tym tygodniu artykul o badaniu socjologicznym, ktorego autor sprawdzal, jak ma sie fryzura do wykonywanego zawodu: wyszlo, ze 'shaggy' hair maja przedstawiciele zawodow 'kontestujacych', czyli np. naukowcy i artysci, a 'smooth hair' komformizujacy, czyli np. bankierzy. Niby na zdrowy rozsadek zadne novum, ale chodzi mi o to, ze 'zaniedbana' fryzura i 'wszystko mi jedno, co na siebie wloze' to Bardzo Glosne Komunikaty, i dokladnie taka samo autokreacja jak starannie dobierany ubior. W ksiazkach MM robi to za bohaterki, co prawda, wiec ona nam mowi, ze one sie nie przejmuja i same strzyga, a my wierzymy, ze sa takie antykomercyjne, a i tak wygladaja pieknie ... No ale to taka bajka jest.
        • dakota77 Re: Włosy długie, włosy krótkie... 18.11.10, 15:40
          O wlasnie, kwestia starania sie za bardzo jako odrozniajaca klasy nizsze od wyzszych jest swietnie opisana tu:

          www.amazon.co.uk/Watching-English-Hidden-Rules-Behaviour/dp/0340818867
          :)
          • croyance Re: Włosy długie, włosy krótkie... 18.11.10, 16:11
            Wlasnie o tej ksiazce miedzy innymi myslalam :-)
            • kkokos Re: Włosy długie, włosy krótkie... 18.11.10, 16:23
              ha! w pracującej dziewczynie - taki hit lat 80. z harrisonem fordem i sigourney weaver - długie włosy były przynależne sekretarkom, krótkie szefowym (a raczej samodzielnym pracownicom/specjaliskom). pierwszą rzeczą, którą musi zrobić melanie griffith, gdy postanawia udawać specjalistkę na samodzielnym stanowisku, jest ścięcie jej sekretarskiej burzy włosów (fakt, że lata były 80. i sformułowanie "burza włosów" należy rozumieć jak najbardziej dosłownie). nikt by nie uwierzył, ze ta długowłosa osiągnęła jakieś stanowisko...
              • croyance Re: Włosy długie, włosy krótkie... 18.11.10, 21:55
                A, bo to byl taki mizoginizm srodowisk biznesowych, ze jak kobieca, to pewnie niekompetentna.
                • nessie-jp Re: Włosy długie, włosy krótkie... 18.11.10, 22:15
                  croyance napisała:

                  > A, bo to byl taki mizoginizm srodowisk biznesowych, ze jak kobieca, to pewnie n
                  > iekompetentna.

                  E, nie, nie, akurat w tamtym filmie chodziło o co innego
                  • melmire Re: Włosy długie, włosy krótkie... 19.11.10, 01:22
                    Ja przezylam szok widzac pania general zarzadzajaca szpitalem wojskowym. Fakt, nie miala tipsow ni pasemek. Miala za to blada, ziemniakowata, niczym nie upiekszona twarz, i warkoczyk-mysi ogonek upiety na czubku glowy. Taka Mila, tylko z nadwaga. Nadwagi sie nie czepiam, pani w latach, a zreszta powody nadwagi moga byc rozne (a kazdy mi zwisa, zajmuje sie swoja nadwaga), ale reszta looku mnie powalila.
            • dakota77 Re: Włosy długie, włosy krótkie... 18.11.10, 16:23
              Rewelacyjna, prawda?:)
              • nikusz Re: Włosy długie, włosy krótkie... 18.11.10, 20:21
                świetna, śmieszna i niegłupia :D
              • croyance Re: Włosy długie, włosy krótkie... 18.11.10, 21:56
                Przecudna :-D Notabene, tak mnie zainspirowala, ze bede robic podobne badanie do mojego doktoratu :-D
        • nessie-jp Re: Włosy długie, włosy krótkie... 18.11.10, 20:30
          croyance napisała:

          > No ale to takie krygowanie sie glownych bohaterek (a moze krygowanie ich przez
          > MM), na zasadzie, ze sa takie atrakcyjne i cool, ze nie musza sie przejmowac ..

          Ależ owszem, tylko to właśnie jest irytujące w pewnym momencie, bo ileż można? Robienie w kółko cool bohaterek też w pewnym momencie robi się wysilone...

          Jeszcze Cesia starała się dbać o urodę i lamentowała nad brakami w zaopatrzeniu odzieżowym, a na opinię o wrodzonym pięknie dobrze odżywionej buziuchny reagowała płaczem. I to było NORMALNE.

          Później jednak bohaterki pozytywne jak jedna żona miały włosy zaniedbane (przeważnie krótkie, ale jeśli długie, to zmierzwione jak Ida), byle jak obcięte. Natomiast bohaterki negatywne były zadbane i to było ZŁE.

          Potem zaś nastała Era Gabryjeli i w ogóle dbałość o własne piękno i urodę poszła się paść, a bohaterki pozytywne skrzyły się Wewnętrznym Dobrem, przebijającym przez wytarte na tyłku dżinsy i męską koszulę w kratę.

          Piękne włosy Mili były zaś piękne dlatego, że były Mili, a nie dlatego, że były zadbane :) Bo nie były. Były splecione w byle jaki warkocz i tyle. Przymiot naturalny jest cacy, dbałość o uwydatnianie urody jest be.
          • truscaveczka Re: Włosy długie, włosy krótkie... 19.11.10, 13:47
            Co ujrzałam oczyma duszy mojej przeczytawszy " przebijającym przez wytarte na tyłku dżinsy" niech będzie zapomniane. Nie wypada wszak wyobrażać sobie, choćby i mimo woli, świętej Gabryjeli Poznańskiej poruszającej sie jak sklątka tylnowybuchowa :D
    • szprota Re: Włosy długie, włosy krótkie... 13.12.09, 16:25
      Ej, a Bella? Nosiła warkoczyki, więc włosy musiała mieć co najmniej do ramion,
      no i przez te, wszak trzy, warkoczyki, cechowała ją dbałość o, że tak to
      określę, stylizację. A bohaterka była z niej pozytywna przecież.
      Jeśli skoncentrujemy się na samych fryzurach, to mnie się raczej nasuwa wniosek,
      że M.M. opisuje gęste loczki z opcjonalnie podgolonym karczkiem dlatego, że sama
      nosi (nosiła) taką fryzurę. Jednakowoż długości i troski o fryz raczej nie
      przekładałabym na podział bohaterów pozytywnych i negatywnych :)
    • mamarcela A mnie sie wydaje, że. 13.12.09, 17:09
      w miarę naturalne jest, że pozytywne bohaterki opisuje autorka (ta i chyba każda
      inna) w miarę podobne do siebie samej. Nie mówię tu li i jedynie o podobieństwie
      fizycznym, ale podobieństwie w sposobie ubierania, gustach, w pewnym sensie
      sposobie bycia.
      Tak po prostu wychodzi, a poza tym tak jest wygodniej chyba.
      Jednakowoż trudno jest pisać z sympatią o kimś diametralnie różnym od siebie i
      utożsamiać się z tlenioną pińdziarą w białych kozaczkach.

      Się zastanowiłam poważnie i doszłam do wniosku, ze główna bohaterka mojej
      ewentualnej powieści dla młodzieży miałaby na pewno niebieskie oczy, byłaby
      szatynką lub ciemną blondynką, szczupłą, średniego wzrostu, miałaby ładne
      dłonie, ciemną oprawę oczu, kochałaby jeść, nigdy się nie odchudzała, nosiłaby
      raczej trampki niż szpilki, raczej powiewne kiecki niż skórzane miniowy,
      wychowana byłaby w domu pełnym książek, ze zwierzętami itd. itp.
      • wushum Re: A mnie sie wydaje, że. 13.12.09, 17:51
        Mh...
        Ja nie mogłam zrozumieć, czemu od dziecięcia kochałam Rumburaków, Szpiegów z
        Krainy Deszczowców i innych "podleców" - teraz dochodzę do konkluzji, że to ich
        skazanie na outsiderstwo, albo walka o przegraną sprawę, tak mnie nęciły/?/
        2 razy próbowałam wymyślić "żeńską" bohaterkę i są jakieś obrzydle
        szlachetne...jednak "męski" bohater ma u mnie szerszą paletę możliwości. Nie mam
        pojęcia czemu. Znaczy, jakieś przemyślenia mam, ale nie będę rozciągać wypowiedzi.
      • szprota Re: A mnie sie wydaje, że. 13.12.09, 19:06
        Podobieństwo, tak. Chociaż mnie się zdarza lubić ludzi, którzy są różni, za to
        mi imponują. Wiedzą na przykład. Albo siłą przebicia.
        Natomiast na pewno to, co podobne, to znajome, więc i łatwiej o tym pisać. Na
        ten przykład, nie podjęłabym się pisania o pracy, dajmy na to, architekta, gdyż
        poza ogólnym wrażeniem, że to musi być i artysta, i niezły matematyk, nic o tej
        pracy nie wiem. Za to łatwo by mi przyszło opisać świat z punktu widzenia osoby
        niższej od przeciętnej dorosłej obywatelki o jakieś 15 cm ;)
        • mamarcela Re: A mnie sie wydaje, że. 13.12.09, 19:25
          Jasne, że lubić można, ale te różnice muszą się jednak zamykać w pewnych
          granicach, żeby można było opisać taka osobę, jako postać pierwszoplanową.

          Ja mam taką znajomą, która prowadzi sklep niedaleko mojego domu. Przez wiele
          lat nawet do niego nie wchodziłam, bo tak mnie jego właścicielka denerwowała -
          wrzaskliwa, apodyktyczna, w anturażu a la jola rutowicz 20 lat później.
          Jeden chodzący obciach. A potem poznałyśmy się w innych okolicznościach i
          okazało się, że ma rewelacyjne poczucie humoru, jest niezwykle życzliwa,
          energiczna , pomocna. Uwielbiam ją po prostu, ale za żadne skarby nie
          potrafiłabym zrobić z niej pierwszoplanowej bohaterki. Bo po mimo całej sympatii
          jest mi psychicznie i emocjonalnie zbyt daleka.
      • mama_kotula Re: A mnie sie wydaje, że. 14.12.09, 20:31
        Cytatw miarę naturalne jest, że pozytywne bohaterki opisuje autorka (ta i chyba każda inna) w miarę podobne do siebie samej. Nie mówię tu li i jedynie o podobieństwie fizycznym, ale podobieństwie w sposobie ubierania, gustach, w pewnym sensie sposobie bycia. Tak po prostu wychodzi, a poza tym tak jest wygodniej chyba.


        No, to jeden z objawów marysuizmu w literaturze ;-). Ale fakt faktem, jest to zajebiście wygodne.
        • mamarcela Re: A mnie sie wydaje, że. 14.12.09, 22:24
          mama_kotula napisała:

          > Cytatw miarę naturalne jest, że pozytywne bohaterki opisuje autorka (ta i chy
          > ba każda inna) w miarę podobne do siebie samej. Nie mówię tu li i jedynie o pod
          > obieństwie fizycznym, ale podobieństwie w sposobie ubierania, gustach, w pewnym
          > sensie sposobie bycia. Tak po prostu wychodzi, a poza tym tak jest wygodniej c
          > hyba.
          >

          >
          > No, to jeden z objawów marysuizmu w literaturze ;-). Ale fakt faktem, jest to z
          > ajebiście wygodne.
          >

          Z całym szacunkiem, ale to wierutna bzdura jest, co piszesz.
          To nie jest objaw marysuizmu w literaturze, ale istniejący od początku
          literatury jako takiej "objaw" pisania o środowiskach i emocjach znanych
          autorowi. Hrabiny piszą o hrabinach, kucharki o kucharkach. Austen o angielskich
          pannach z domów ziemiańskich, Joyce umieszcza akcję Ulissesa w Dublinie, Tołstoj
          opisuje bliskie sobie środowisko, a potwory Stephena Kinga wychodzą z nór w
          Maine, a nie w Kalifornii. Itd.

          Marysuizm zaczyna się, kiedy autor pisze o czymś, o czym nie ma pojęcia, a na
          dodatek ma wypaczony obraz samego siebie i rozdęte ego. Na szczęście większość
          wydawanych literatów (do niedawna) miało dystans i w miarę zdrowy stosunek do
          siebie.

          Gdybym ja pisała i stworzyła główną bohaterkę na wzór i podobieństwo swoje to
          być może byłaby to straszliwie niesympatyczne nadęte babsko, ale na pewno nie
          wyszłaby z tego mary sue.
          Tobie by wyszła??? Współczuję :)


          "Będąc chwilami ruda i wredna, trudno ze mną wytrzymać..."
          "oraz gruba bardzo"
          • mama_kotula Re: A mnie sie wydaje, że. 14.12.09, 22:59
            Nie musisz mi skarbie współczuć z góry. Jak potrzebujesz pisać o współczuciu, niżej jest właściwy wątek.

            Oczywiście, że pisze się o tym, co jest nam bliskie i bardzo często heroiny czy herosów buduje się na swoje podobieństwo i przeważnie nie jest to marysuizm. niemniej jednak a propos pisania o czymś, co do czego się nie ma pojęcia - ile toto wpisów liczy sobie wątek "wpadki"? Nie mówiąc o wpisach rozsianych w innych wątkach.
            I tak, zdaję sobie sprawę, że hrabiny będą pisać o hrabinach, a kucharki i kucharkach (to uproszczenie, żeby nie było) - bo to jest im bliskie środowisko.
            Cały wic w tym, że "bliskie środowisko", w którym obracają się "bliskie autorowi" postaci pani Musierowicz od jakiegoś czasu leży i kwiczy. Podejrzewam, że u mnie też by leżało i kwiczało, dlatego nie zabieram się za pisanie książki która dzieje się w środowisku korporacyjnym, zaś pisanie książki o nienawidzących wychodzić z domu autystycznych freelancerach programistach - no cóż, nikt by tego nie chciał czytać (może poza innymi autystycznymi freelancerami).


            Najpozytywniejsze bohaterki pani Musierowicz niemal ZAWSZE tworzone są na jej podobieństwo, w skrajnych przypadkach łącznie z podobieństwem fizycznym. O rozdętym ego i wypaczonym obrazie samego siebie nie będę wspominać bo nie lubię się powtarzać (gdzieś tu był wątek "zaraz mnie coś trafi"...).
            Ja nie mówię, że to źle, niemniej postaciom musierycznym coraz bliżej do cyborga-nadprzyrodzonej-MarySue. I jeszcze raz, nie mówię, że to jest złe. Niemniej jest różnica między budowaniem postaci "podobnych do siebie samej" (czytaj: głównie chodzi o postaci wywodzące się z tego samego środowiska i prowadzące podobny styl życia), a budowaniem bohatera złożonego niemal w całości z cech i poglądów autora oraz jego podgolonego karczku.
            • mamarcela Re: A mnie sie wydaje, że. 15.12.09, 11:18
              Mam co do Twojej wypowiedzi zastrzeżenia logiczne.
              Napisałam, że wiele autorów tworzy postaci na podobieństwo swoje i mnie nie
              dziwią mnie krótkie fryzury bohaterek, a Ty mi na to, że to prowadzi do
              tworzenia mary sue. Na moją odpowiedź, że to bzdura walnęłaś post o Musierowicz.
              Z planu ogólnego przeszłaś do szczegółowego, a potem się okazało, że tak w ogóle
              to wcale nie to miałaś na myśli i tak naprawdę to tylko MM dotyczy:)
              Problem polega na tym, że nie każdy oponent każdej tezy o
              "straszliwości", "nieudolności", "brakach" itd. MM jest automatycznie "niewinną
              leliją" "świeżynką" itd.itp. i trzeba go po raz nie wiadomo który zalać lawina
              słów o tym samym.

              O tym, że u MM od pewnego czasu budowanie realnego świata i realnych bohaterów
              leży i kwiczy to wiadomo od dawna. I to nie wynika z tego, że bohaterki mają
              podobnie jak MM podgolony karczek. Bo to naprawdę nieistotny szczegół jest. Z
              czego to się bierze moim zdaniem i dlaczego kojarzy nam się z Mary Sue napisałam
              w prostych słowach tu:
              forum.gazeta.pl/forum/w,25788,104012419,104218805,Re_Stephanie_Meyers_czyli_skad_sie.html
              Natomiast wywodzenie teorii, że bohaterki neojezycjady są mary sue albowiem są
              fizycznie (wątek dotyczy fryzury) podobne do MM jest mocno naciągany. I to
              bynajmniej nie dlatego, że po MM nie wolno jeździć i że kagańce itd. Jest
              naciągany albowiem gdybyśmy przeprowadzili eksperyment i zmienili podgolone
              bohaterki w długonogie sylfidy z wypielęgnowanymi w salonach vidal sasoona
              lokami do pasa, odziane w najmodniejsze prady i inne gabbany, to by dopiero mary
              sue były, nieprawdaż?
              .
    • marajka Re: Włosy długie, włosy krótkie... 14.12.09, 17:27
      Może coś w tym jest, ale z tego co pamiętam "współczesna" Ida ma długie włosy, tak jak Łusia, która ozdabia je kokardkami, a przecież jest taaaaka bystra. Długie włosy ma też młoda Mila, która rozgania chmury każdym swym uśmiechem.
      • ding_yun Re: Włosy długie, włosy krótkie... 14.12.09, 20:16
        marajka napisała:

        młoda Mila, która rozgania chmury każdym swym uśmiechem.

        raczej mrozi je chłodnym spojrzeniem swych bystrych błękitnych oczu.
        • marajka Re: Włosy długie, włosy krótkie... 15.12.09, 11:39
          Z tego co pamiętam, kiedy weszła pierwszy raz do mieszkania Ignasia, to jakby Słońce z nią weszło;) Mrozić to zaczyna jakoś później.
          • marslo55 Re: Włosy długie, włosy krótkie... 15.12.09, 11:48
            marajka:
            "Z tego co pamiętam, kiedy weszła pierwszy raz do mieszkania
            Ignasia, to jakby Słońce z nią weszło;) Mrozić to zaczyna jakoś
            później."
            Czyli doskonała Mary Sue Mila z mocą władania pogodą: oświeca
            przyjaznych, mrozi niepokornych i zatapia/pali na popiół wrogów.
            • wushum Re: Włosy długie, włosy krótkie... 16.12.09, 00:41
              Bo Mila najpierw oślepia słonkiem, a potem oślepionego delikwenta zmraża drugim
              spojrzeniem. I ma potem zapasy. Mięsko komercyjne na zimę;)
          • ready4freddy Re: Włosy długie, włosy krótkie... 16.12.09, 15:17
            marajka napisała:

            > Z tego co pamiętam, kiedy weszła pierwszy raz do mieszkania Ignasia, to jakby S
            > łońce z nią weszło;) Mrozić to zaczyna jakoś później.

            bo to takie energooszczedne slonce bylo, zimowe, mamy tu takie dzis za oknem :)
            zreszta najzimniejsze gwiazdy to te w najcieplejszych kolorach (czerwone), hihi :)
    • ladyjan Re: Włosy długie, włosy krótkie... 16.12.09, 11:42
      Chyba szukasz "dziury w całym":) Nigdy nie zwróciłam uwagi na tą kwestię:) Twoja
      teoria jest trochę naciągana. Podając przykłady zapomniałaś o Mili, która ma
      właśnie długie włosy( spina je)
      • wushum Re: Włosy długie, włosy krótkie... 16.12.09, 13:59
        O, ale kto by śmiał, nazwać Milę, "kobietą zadbaną"?!
        Taka zniewaga zakończyć by się mogła tragicznie;)
    • mankencja Niezmienność wizerunku 19.11.10, 09:30
      Zauważyliście, że większości postaci fryzura i styl dane są raz na zawsze? Dopuszczalna jest zmiana, jedna na całe życie, po której wszystko najczęściej wraca do punktu wyjścia (wyjątek stanowią Aurelia, która w "Żabie" nabawia się nieco ciotkowatej, sądząc po ilustracjach, fryzury i Natalia, która z chłopczycy w dresie przeistacza się w romantyczną estetkę zapewne na stałe).

      Jedyną zmianą w wyglądzie Gaby na przestrzeni dziejów są permanentne łzy w dobrych, ciepłych oczach. Nabywa je po porzuceniu przez podłego Pyziaka i nigdy się ich już nie pozbywa.
      Patrycja i Natalia przez wszystkie tomy nie zmieniły uczesania. (Przypomnijmy, że w KK miały lat odpowiednio 5 i 7, w "Sprężynie" - 35 i 37)
      Czlonkinie ESD zmieniły je raz, ale przejściowo.
      Podobnie Laura, a także Mila.
      Pyza zapewne urodziła się już ze swą niezmiennie dzielną grzywką.
      Pani Sznytek przez +/- 15lat zdążyła tylko wymienić sukienkę w koła na sukienkę w kwiaty. Poza tym wyglada zupełnie tak samo.
      • zla.m Re: Niezmienność wizerunku 19.11.10, 22:40
        Ciekawe spostrzeżenie

        Dorzuciłabym jeszcze, że zmiana wizerunku (ścięcie włosów, inny styl ubioru) nigdy nie jest spowodowane takim babskim: "o borze szumiący, znudziło mi się to... coś bym zmieniła...". Nie, motywacja jest zawsze życiowo istotna:
        - MĘŻCZYZNA: Gaba, Nutria nawet 2 razy chyba -raz styl bojówkowy na cześć wykładowcy, potem zwiewny motyl dla żeglarza (swoją drogą to mi też nie pasuje...)
        - mężczyźni ogólnie, czyli odkrycie w sobie kobiecości wraz z przemianą duchową i widokami na chłopa - Ida, Mila (wg IS, bo wg Kalamburki to już było za Ognaca)
        - przemiana życiowa jako taka: Aniela, przemiana symbolizuje koniec formalnej żałoby, ale też akceptację siebie, odnalezienie miłości w rodzinie i powrót do przyjaciół (no i chłop też się pojawia)
        - jedyne zdarzenie, które można potraktować jako kaprys, ale też z deklaracją osobowościową w tle, czyli młodociani szowiniści z IS, którzy uważają niegotujące koleżanki za malo kobiece. A dziumdzie się poddają i zamiast wzruszyć ramionami, to żeby podkreślić swoją męskość ścinają włosy (po hippisach?? panny z dużego miasta?)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka