Dodaj do ulubionych

Przywitam się, pozwolicie?

03.01.11, 18:17
Podczytuję to forum od lat, i uważam je za jedno z lepszych na serwerze GW. Wyznam, że zainteresowana też jestem, a może bardziej jeszcze pod-forum a to ze względu na kulturę wypowiedzi, no i bliskie mi tematy.
Autoprezentacji dokonam wprost, na okoliczność obu miejsc, co by nie trza było czasu tracić na rujnujące czasowo i emocjonalnie zaloty poznawcze. Zatem, jak większość na tym forum, lubię pierwszą Jeżycjadę fazy pierwszej (z grubsza do "Kalamburki", choć już córka Robrojka mnie jakby irytowała). Podzielam uwagi o uwstecznianiu się pisarskim i mentalnym autorki cyklu- i ciekawią mnie mechanizmy, którym podlega jej percepcja i gust (wiem, wiem, o guście się nie dyskutuje, no ale o guście literackim czasem można- tak, to wybieg z mojej strony, by się czepnąć autorki))).
Dalej- jestem elementem poznańskim napływowym i obserwuję, chyba jeszcze świeżym okiem (ale możliwe, że zestereotypizowanym już -ale zawsze to prywatna stereotypizacja, hehe))) pewną reprezentatywną dla społeczności tego miasta postawę, nazywam ją dla siebie: "poznańskością" (kiedyś to opiszę). W każdym razie pani Musierowicz jest moim zdaniem dość typowa dla pewnych kręgów.
W kręgu moich działań zawodowych leży także literatura i kultura. Jeżycjadę wykorzystam w rozgryzaniu "bohatera masowego", nad którym się obecnie znęcam.
Jestem ateistką, apostatką, rozwódką, socjal-demokratką, czyli samo zuuuoo.
Lubię dyskutować i co tu ukrywać: charakterna jestem.
Acha, i jak Budyniowa (cześć Budyniowa!) miałam nadzwyczaj skromną kreacje ślubną - tak skromną, że aż składająca się ze starych ciuchów (Budyniowa miała nowe, ale zadowolone byłyśmy chyba podobnie :-)..wiem, wiem, nie na temat, ale co prezentacja, to prezentacja)))
To co, przyjmiecie? Bo bardzo chcę...(a jak przyjmiecie, to się udzielę w wątku o Ignacym i Józinku :-) )
Obserwuj wątek
    • krezzzz100 Re: Przywitam się, pozwolicie? 03.01.11, 18:21
      Acha, i walę nieopisane literówki i piszę szybko, a że mam zapędy purystyczne, to się cięgiem poprawiam i namolnie przepraszam i za błędy i za poprawianie))). Zatem i teraz wskażę, że w akapicie pierwszym po słowie "jeszcze" winien być przecinek. Pardon...
    • dakota77 Re: Przywitam się, pozwolicie? 03.01.11, 18:21
      Jasne, ze przyjmiemy:). Witaj i rozgosc sie:)
      • kkokos Re: Przywitam się, pozwolicie? 03.01.11, 19:41
        rozgość się, rozgość :) ale przed 'a to' też chyba przecinek. ponieważ chyba, ja bym uciekła w myślnik :)
        • krezzzz100 Re: Przywitam się, pozwolicie? 04.01.11, 11:18
          tyż ((( Dzięki :-)
    • chomiczkami Re: Przywitam się, pozwolicie? 03.01.11, 21:58
      Jakaś obszerna prezentacja!
      A ja też jestem narybkiem, co do Poznania spłynął na czas nieokreślony, i "poznańskość" zauważam - a nawet czasem robię na jej wyznawcach eksperymenta. Tak czy inaczej, dobry wieczór.
      • filifionka-listopadowa Re: Przywitam się, pozwolicie? 03.01.11, 22:07
        Jako element rdzenny, kategorycznym tonem domagam się wyłuszczenia na czym zjawisko "poznańskości" polega.
        Bom ciekawa nieziemsko!
        • jhbsk Re: Przywitam się, pozwolicie? 04.01.11, 08:52
          Jako osoba mieszkająca od zawsze daleko od Poznania, ale szalenie Poznań lubiąca też chętnie się dowiem.
        • krezzzz100 Re: Przywitam się, pozwolicie? 04.01.11, 11:20
          Spróbuję, ale za kilkugodzinną chwilę.
      • krezzzz100 Re: Przywitam się, pozwolicie? 04.01.11, 11:19
        Dobry wieczór, a raczej dzień dobry! A obszerna, bo Wy tu się raczej już wszyscy znacie, i wiecie o sobie zapewne wiele- to i ja staram się jakoś dorównać do szeregu (wiedzy o sobie). Może źle, hm...
    • krezzzz100 Poznańskość 04.01.11, 16:56
      Na czym polega poznańskość?

      Na początek wyrażę nadzieję, że przyjmiecie moje uproszczenia i generalizacje z przymrużeniem oka- zwłaszcza rdzenni mieszkańcy Poznania. Jestem ich świadoma, jak i ich pochodzenia; pewnie część z nich wytwarzam sama, a część powtarzam. Sklecam to wszystko na swój obraz i własną modłę, używając własnych, zapewne nie do końca odpowiednich metafor.

      Zacznę od tego, co wpływa na sam wierzch jako kwestia dla mnie zagadkowa, a czego długo nie umiałam sobie wytłumaczyć. Mianowicie, dlaczego Poznaniacy są tak bardzo TAK, a jednocześnie NIE. Albo inaczej: Niby na TAK, a jednak na NIE. Niby głosują na PO, ale w praktyce wygrywa PIS. Znaczy: nie wygrywa nominalnie PIS, ale klimaty są PIS-owskie. Niby liberalni, ale w zasadzie to konserwatywni. Moim zdaniem to nie przyznany, a wyparty, konserwatyzm, taki którego sami nie nazwaliby konserwatyzmem, a już tym bardziej w jego najgorszym oczywiście wydaniu, czyli ksenofobii, szowinizmu itp. Nie, oni są- w swoich oczach- dobrze konserwatywni, aż tak dobrze, że uważają się za liberalnych. Realizowane jest to w swoistej perwersji, że PO wystawia swojego kandydata, po czym…na niego nie głosuje- to się zdarzyło kolejny raz w tych wyborach Taka fasadowa PO-watość, które kryje PiS-owatość. Wygrywa oczywiście Grobelny, a za grobelnym Kulczyk, a za nimi Paetz i archidiecezja. Nie wiem, czy muszę tłumaczyć, kim są Ci panowie, chyba nie. Może Grobelny: wybrany po raz czwarty na najjaśniej panującego miastu, mimo procesu dotyczącego złego zarządzania finansami miasta i powiązaniami z Kulczykiem, osoba którą Tusk usunął z listy kandydatów PO, więc startował jako niezależny… zgarniając głosy PO. W drugiej turze było więc dwu kandydatów PO-oficjalny i nieoficjalny :D. Czyli: PO ponad wszystko, a tak naprawdę t Pis, a PO jest zasłoną dymną. Piętrowa konstrukcja kryjąca niezłą perwechę)))

      Teraz: zglajszachtowanie i zblatowanie elit- umożliwiający powyższy proceder. Tandem: niegdyś władze UAM, purpuraci z Paetzem na czele, Kulczyk i Grobelny oraz zarządzający instytucjami kultury, w odpowiednich konfiguracjach: Kulczyk jako główny niemalże gość Rektora, wszyscy w samolocie Kulczyka lecący na ślub Kulczukówny, który na pokładzie samolotu celebrował Grobelny, a w Wenecji Paetz. W tle Krollop (pedofilska afera z chórem chłopięcym) czy Pietras (dyrektor opery). Grupy interesów niewiarygodnie powiązanych i umocowanych. I teraz, co jest dla mnie ciekawe, mieszkańcy miasta generalnie się tego nie wstydzą. Coś tam się rusza po kilku artykułach pewnych osób, ale żeby to ich bardzo bolało- nie. Nie wstydzą się Browaru- imperium handlowego własności pani Kulczyk, zbudowanego na wyszarpniętym miastu terenie pod par rekreacyjny (trwa niekończący się proces sądowy), więcej- sporo osób uznaje to za wizytówkę miasta.
      Oczywiście, jest i opozycja, ale ostatnie wybory pokazały jej słabość (względną), a w rezultacie klęskę- bo Grobelny na kolejne cztery lata, razem szesnaście!

      Zatem, Poznań to miasto uwłaszczonych przez elity finansowe mieszczan, którzy się pysznią tym swoim nowobogackim (?) umocowaniem.
      Połączone jest to z praktycyzmem- skoro te rekiny finansjery się „sprawdzają” (czyli budują browar), to niech dalej kręcą swe interesy, byle nam było przy nich jakoś tam bogato. Nie przeszkadza szyld przekrętów, liczy się też prawne umocowanie- skoro proces niezakończony, to co tam podejrzenia. My są legaliści! Kulczyk niewinny! Paetz niewinny. No, Krollop owszem, winny, ale to wypadek przy pracy.

      A wszystko w sosie tzw. „wartości”- a jak: katolicyzm pełną gębą, wszędzie arcybiskup: popierający „moralnie” rektora (poprzedniego Jurgę, tego który popierał Paetza i Kulczyka, bo ostatni jednak był „nie ten” (o czym napiszę niżej). Msze gdzie się da i z powodów wszelkich możliwych, a cale to towarzycho w jednym rzędzie pod rękę (Kulczyk nie tylko Poznań na szczęście nawiedza, także Jasną Górę- pamiętacie może?).
      Teraz o obecnym rektorze: wielki był strach przy wyborze, bo starego to już nawet najbardziej poznańscy Poznaniacy mieli dość: „przedobrzył” gość we wszystkim, no to chcieli szmyrgnąć, ale się bali, bo tamten facet z PiS-u i poparcie kurii miał. Niemniej, się udało. Wiwaty, radocha, i….zewsząd słowa: „on jednak taki poznański” i porozumiewawcze uśmiechy zadowolenia: jednak NASZ. Co to znaczy: nasz? (czyli: ich dla mnie). Owszem, porządny z kościami gość, niewyrywny, opanowany, będzie słuchał kogo trzeba, kłopotów nie sprawi, na forteklapie coś tam pogrywa, katolik (acz nie pierwszoliniowy, i arcybiskup nie przybył na nominacje, a były rektor oficjalnie zapowiedział, że nie uzna, i nie uznał i bruździ), katolik który mszę jednak zaordynował (czego wcześniej nie było i go psorzy mitygowali, i kazali zdjąć info o mszy z plakatów- wojna była o to, czy państwowa uczelnia…znacie to). No i co mamy dziś: na moje oko komitywę pogłębiającą się. No i sama się zastanawiam, który to element poznańskości jest bardziej „prawdziwy”- ten od Kulczyka/Paetza/Grobelnego czy ten od rektora, któren to taki porządny…I korci mnie, by stwierdzić, że oba, ino że jedne kryje drugi…

      Kwestia estetyczna. Poznań to ładne miasto, chyba nie najgorzej skonfigurowane ulicznie. To wszystko jest fest. Ale jak się przejdzie niektórymi (nie bocznymi!) ulicami, to czuć zatęchłość. Jakąś dawna duszność- i nie mam na myśli wiewu tradycji, jak w Krakowie czy inszym Kazimierzu. Mam na myśli pospeerelowską nibyjakość trąconą „wystawnością”. Ot, taka ulica Głogowska, którą mijałam przez wiele lat: zagłębie małych sklepików typu: stare AGD i salony ślubne. Te ostatnie wszystkie w jedną nutę, okropne suknie- firany lub wybombkowane nie-wim-co i buty z czubami. Strasznie przygnębiające. I już sama nie wim, czy to pralnie pieniędzy, czy też rzeczywiście sklepy- bo mnogo tego, a ktoś chyba to kupuje. Już sama nie wim. Blichtr z jednej strony, a jakaś ubogość (ideowa? wyrazowa?) z drugiej. No dobra, co sądzę dokładniej, powiem na końcu.

      Teraz słynne poznańskie porządki: w rzeczy samej czytałam o tym u Musierowicz, no i wyczytałam tak: porządki jak porządki, w każdym domu „się robią”- jedni sprzątają we środy, a Poznaniacy w piątki czy tam soboty. Ale to, co zobaczyłam, to –ha! Oni NAPRAWDĘ sprzątają wedle miary: jak w kalendarzu, a wszystko maja na swoim miejscu. Porządniccy pełną gębą. Ja takiej porządnickości nie znałam- u nas się sprzątało, jak było trzeba, albo co dzień, albo raz na tydzień, no różnie, ale żeby tak wedle miary??))) No dobra, nie umiem tego ocenić. Ale to JEST.

      A teraz kwestia ideowa: miasto postendeckie, co widać, słychać i czuć. Dla mnie to akurat było wielkim szokiem kulturowym. Tak, jakbym się otarła o faszyzm, czy co…Wiem, zapewne przemawiają przeze mnie moje własne rodzinne i „okolicowe” wzorce, bom wychowana w kulcie Marszałka i tamtego socjalizmu (jaki był, taki był, ale był), ale dla mnie kult Dmowskiego jest jednak nie do przyjęcia. A tu się rozwija! A co? Mój obecny mąż, który jest rodowitym Poznaniakiem powiada, ze tak było zawsze i wszędzie (co zapewne jest jego z koeli uproszczeniem, ale klimaty jednak oddaje). Nie mogę tego nie kojarzyć ze wzrastającą aprobatą dla tradycjonalistycznego katolicyzmu typu Fronda, Trydenty itp. Ale to wszystko, jak powiadam w sosie „postępowym”.

      I to jest clou: ten dziwny sos. Powierzchowne uznanie. My liberałowie, głosujący na PO, a pod spodem endecja, tridenta, blichtr, elity i zblatowanie. I dumny z tego lud.
      Dlatego powiadam: ni pies, ni wydra, ale bardziej jednak ukryta, wyłażąca spod podszewki wydra. Tu by się przydała Cywińska z nowym serialem „Poznańska podszewka”.
      Zachowawczość za pozorem liberalizmu i postępowości i nowoczesności. Poznań miasto bogate, z małym bezrobociem, przedsiębiorcze itd. Może i to wszystko prawda, zapewne prawda, ale- jaka prawda?
      • krezzzz100 Re: Poznańskość 04.01.11, 16:58
        cd.
        Mnie się to dość dobrze kojarzy z formułą kiczu Hermanna Brocha, że kicz jest kłamstwem, czymś oddalonym od rzeczywistości, system zamknięty gubiący dawną wolność (wolność dawnych wartości). Który dawną etyczność zamienia w pustą estetyczność. Taki posmak ma dla mnie poznańskość- echa dawnych, wyjałowionych już tradycji, które nadal są inspiracją, ale tylko snobistyczną i …kiczowatą właśnie, bo nieprawdziwą. Fasadowość, także „inteligencji”, która jest pustym naśladownictwem (dawnych tradycji), i która służy, niestety, zepsuciu, kryjąc go bardziej lub mniej nieudolnie. Ale wygodnie dla zepsutego mieszczaństwa.

        Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że to nie cały Poznań. Albo i nawet nie większość. A może i mniejszość. Ale ją czuć. Na szczęście jest liczna opozycja, której działania staram się skromnie wspierać. Zapewne też jest i inny Poznań, którego (jeszcze?) nie umiem wyczuć. Tych Poznaniaków przepraszam za te uogólnienia.
        Mnie jednak te moje uogólnienia sprawdzają się w prozie Musierowicz. Poza jednym: Musierowicz nie czuje pewnych dzielnic Poznania: Łazarza czy Wildy, dzielnic robotniczych, które mają te cechy osłabione (acz „porządność” poznańską mają). Nie mają tego zadęcia, blichtru. Stąd pogarda Musierowicz dla ludzi tego pokroju. Ale nawet oni, jak na razie tego nie przewalczyli.
        • ginestra Re: Poznańskość 04.01.11, 18:50
          Krezzzz100, ciekawa ta analiza.
          Ciekawie się czyta, jestem pod wrażeniem. Choć nie mogę tego skonfrontować z własnymi odczuciami i wiedzą, to mogę sobie wyobrazić to, co chcesz przedstawić. W polityce słabo się orientuję, ale sposób przedstawienia przez Ciebie poznańskości, taki przyprawiający o zawrót głowy, podoba mi się.

          Ja nie znam Poznania, byłam w nim tylko dwa razy w życiu (raz na wycieczce w liceum, a raz na spotkaniu z tego forum), a więc czytam to jako ciekawe refleksje, zwłaszcza, że osoba z zewnątrz (jaką jesteś) widzi miasto świeższym okiem niż rdzenni mieszkańcy.

          Ja na przykład kocham Warszawę, moje miasto, w którym się urodziłam, bardzo mocno i często coś mnie wręcz przeszywa, jak jestem w różnych miejscach, duże wzruszenie i duma i szczęście i chęć niemal uklęknięcia i pocałowania ziemi. Nie przeszkadza mi ten warszawski chaos, na który wielu ludzi narzeka, ta zabudowa utrudniająca ruch itp. Dużo ludzi narzeka też na mieszkańców Warszawy i tak dalej. Zdaję sobie sprawę, że z zewnątrz spojrzenie jest inne i też bym była ciekawa co kto myśli o Warszawie. Zawsze takie spojrzenie coś wnosi.

          Pozdrawiam, nie wiem czy mogę powitalnie pozdrowić z uwagi na mój skomplikowany status na tym forum, ale niech tam, powitalnie też. :)
        • rozdzial43 Re: Poznańskość 04.01.11, 19:36
          Mając całkowicie w nosie komplikacje i z moim statusem, witam Cię Krezzzz z zainteresowaniem, zajęciem oraz jelitkiem girlandowym śpiesząc donieść, że Twój tekst jest bardzo zajmujący, dający do myślenia, a miejscami rozbrzmiewa w głowie żarówką okrzyku "prawda ci to jest!". Chętnie wdam się w żarliwą dyskusję, ale tyle spostrzeżeń i to w tak efektownej formie wymaga jednak przetrawienia.

          Witaj, o spostrzegawcza, że zapożyczę ornamentowego stylu od Bernarda.
        • kkokos Re: Poznańskość 04.01.11, 19:59
          ha!
          to ja ci głupia myślałam, pracując w warszawskiej filii poznańskiej firmy, że po prostu na wrednych hipokrytów trafiłam, a oni nie byli wredni hipokryci, oni po prostu byli poznaniacy :)
          • krezzzz100 Re: Poznańskość 04.01.11, 20:11
            Dzięki Ginestro, Rozdziale (Rozdziałko?) i Kokkosie :-)
            Jak nietrudno zauważyć, jestem po "tej drugiej stronie" mentale, zatem moja obiektywność jest zapewne taka sobie)))
      • chomiczkami Re: Poznańskość 04.01.11, 21:22
        Ojejejej. Za ostro. Za ostro. Za politycznie. Uch, uch, dajcie przemówić!

        Nie mam nic do rektora (niech panuje wiecznie!), to komunikacji za bardzo też nie, plan ulic mi się podoba, a Poznań jest porządny i ładny.

        > , czyli ksenofobii, szowinizmu itp. Nie, oni są- w swoich oczach- dobrze konser
        > watywni, aż tak dobrze, że uważają się za liberalnych. Realizowane jest to w sw
        > oistej perwersji, że PO wystawia swojego kandydata, po czym…na niego nie
        > głosuje- to się zdarzyło kolejny raz w tych wyborach

        Niektórzy to nazywają "zdrowy rozsądek". Ja nazywam to "skoro jest dobrze, to po co kombinować?" :)

        > , chyba nie. Może Grobelny: wybrany po raz czwarty na najjaśniej panującego mia
        > stu, mimo procesu dotyczącego złego zarządzania finansami miasta i powiązaniami
        > z Kulczykiem, osoba którą Tusk usunął z listy kandydatów PO, więc startował ja
        > ko niezależny… zgarniając głosy PO

        Mnie on postawił piwo, a jestem studentką. Gdybym mogła głosować... ale moje "związki z Poznaniem" są na razie za słabe, by to prawo otrzymać ;). Poznaniacy nie pozwolą, żeby przyjezdni decydowali o ich losach. Nawet jeśli przyjezdni są zameldowani.

        > yjakość trąconą „wystawnością”. Ot, taka ulica Głogowska, którą mij
        > ałam przez wiele lat: zagłębie małych sklepików typu: stare AGD i salony ślubne
        > . Te ostatnie wszystkie w jedną nutę, okropne suknie- firany lub wybombkowane n
        > ie-wim-co i buty z czubami. Strasznie przygnębiające. I już sama nie wim, czy t
        > o pralnie pieniędzy, czy też rzeczywiście sklepy- bo mnogo tego, a ktoś chyba t
        > o kupuje. Już sama nie wim. Blichtr z jednej strony, a jakaś ubogość (ideowa? w
        > yrazowa?) z drugiej. No dobra, co sądzę dokładniej, powiem na końcu.

        Jeszcze rok temu mijałam te sklepy codziennie. Suknie ślubne jak suknie - jedne ładne, inne ciekawe, jeszcze inne brzydkie, w każdym mieście jest ulica handlowa. Niektóre salony są sieciowe (pralnie brudnych pieniędzy? Nie sądzę)... a inne nie. Nie wiem. Nie wiem.

        > I to jest clou: ten dziwny sos. Powierzchowne uznanie. My liberałowie, głosując
        > y na PO, a pod spodem endecja, tridenta, blichtr, elity i zblatowanie. I dumny
        > z tego lud.

        Dla mnie to miasto ma klimat. Zawsze mi się wydaje, że poznaniacy traktują nas, prowincjonariuszy, z leciuteńkim pobłażaniem. A na zdrowie im!

        > Mnie jednak te moje uogólnienia sprawdzają się w prozie Musierowicz. Poza jedny
        > m: Musierowicz nie czuje pewnych dzielnic Poznania: Łazarza czy Wildy, dzielnic
        > robotniczych, które mają te cechy osłabione (acz „porządność” pozn
        > ańską mają). Nie mają tego zadęcia, blichtru. Stąd pogarda Musierowicz dla ludz
        > i tego pokroju. Ale nawet oni, jak na razie tego nie przewalczyli.

        W tym jest prawda, tak na moje czucie. To znaczy, połowiczna. Owszem, Musierowicz pisze ze swojej jeżyckiej perspektywy. I jej w tym prawo.

        Poznańskość... (wyjątki)
        1. "autobusem wyjdzie taniej niż samochodem, podrzucę cię na przystanek..."
        1a. "nie wygłupiaj się, powiedz, gdzie mieszkasz. Drugi koniec? Spoko, nie ma kłopotu"
        2. "sobota? Ale to po południu, bo rano przecież..."
        3. "jeśli ci czegoś potrzeba... tylko wiesz, ja też nie mam za wiele"
        4. "jak się ugotuje, to mięsko na jutro, warzywa można skroić na pojutrze, a tu resztkę zlać dla psa - nic się nie zmarnuje!"
        5. "placek. Oczywiście, że placek drożdżowy. Jaki znów czekoladowiec?"
        6. "Warszawa? A co to?" - tu musiał być żart... ale wyraz twarzy poznaniaka bezcenny
        7. "czy czydzieści"
        8. [do mojego ojca w IKEA] "pyra czy frytki?" "yyy... kartofle poproszę?" "..."
        9. "tak, Marcinek, bimba już jedzie" - chyba najniespodziewańszy kwiatek. Myślałam, że nikt tak nie mówi, że może przed stu laty jakieś słówka gwarowe...!
        10. "co w tym dziwnego, że jest czyste?"
        11. JA: "w zasadzie miałam przyjść jutro odebrać te buty... ale tak przechodziłam..." "oczywiście, są gotowe od przedwczoraj" "... aha"
        i mój ulubiony - nie wiem, czy to poznańskość, czy tak wyszło:
        12. geografia. W Poznaniu jest Poznań, kilka innych Większych Miast oraz Reszta Świata (np. pomorska prowincja). Ciekawe, że białostrocczanie, gdańszczanie, krakowiacy i reszta świata (może prócz Warszawy) nie pyta z rozbrajającą miną, czy Słupsk leży w okolicach Szczecina (nie!).

        Ale tutaj wychodzi moja 1/16 (albo jeszcze mniej, jakby się wczytać w rodowód) Wielkopolszczanki (-polanki?) - podoba mi się niesamowicie :D.
        • krezzzz100 Re: Poznańskość 04.01.11, 22:20
          chomiczkami napisała:

          > Ojejejej. Za ostro. Za ostro. Za politycznie. Uch, uch, dajcie przemówić!

          :-) :D Jestem zwierzę polityczne, nic nie poradzę.

          > Niektórzy to nazywają "zdrowy rozsądek". Ja nazywam to "skoro jest dobrze, to p
          > o co kombinować?" :)

          Nie ukrywam, że to mi nie wystarcza jako postawa życiowa, nie konotuję tego jako pozytywu.

          > Mnie on postawił piwo, a jestem studentką. Gdybym mogła głosować...

          No, ale nie mogłaś. A powinnaś móc. Grobelny zaś bardzo się bał elektoratu studenckiego.

          > Dla mnie to miasto ma klimat.

          :-) Ma

          > W tym jest prawda, tak na moje czucie. To znaczy, połowiczna. Owszem, Musierowi
          > cz pisze ze swojej jeżyckiej perspektywy. I jej w tym prawo.

          No nie wiem, nie wiem, czy to takie ładne mieć w pogardzie... :-(

          Z resztą się zgadzam. Poza Rektorem..., ale mógł być gorszy, oj mógł :-) Bardziej jednak chodziło mi o to jego "wpasowanie" w lokalność.

          Pozdrawiam!

          • the_dzidka Re: Poznańskość 05.01.11, 11:43
            Witaj, witaj :)

            > :-) :D Jestem zwierzę polityczne, nic nie poradzę.

            W kwestii formalnej - przyjęlismy zasadę, że na tym forum nie padają brzydkie słowa na P jak "PiS", "PO", "polityka", "partie", "pewniejeszczedużoinnychtakich". Innymi słowy, posty na tematy polityczne i religijne są kasowane. Oczywiście nie w tym wypadku, ale chciałam Cię poinformowac na przyszłość :)
            • marslo55 Re: Poznańskość 05.01.11, 12:04
              the_dzidka napisała:
              "W kwestii formalnej - przyjęlismy zasadę, że na tym forum nie padają brzydkie słowa na P jak "PiS", "PO", "polityka", "partie", "pewniejeszczedużoinnychtakich". Innymi słowy, posty na tematy polityczne i religijne są kasowane."
              Ale w razie, gdyby ktoś miał potrzebę użycia brzydkiego słowa na "p", może zajrzeć na rozpoczynające się od tej brzydkiej literki podforum:)

              • krezzzz100 Re: Poznańskość 05.01.11, 13:35
                Witaj, Dzidko i dzięki za przyjęcie :-)
                tak, sama miałam wątpliwości, czy ten podwątek powinien tu wisieć. To przepraszam za użycie nazw na "P" i poproszę o dalsze ewentualne reakcje w temacie poznańskości na pod-forumie (otwieram stosowny wątek, już bez kopiowania mojego długaśnego postu).
                Swoją drogą, jak pierwszy raz ujrzałam owo pod=forum to mi się przeczytało jako "pot-worum" i bardzo mi się ta pomyłka spodobała ;-)

                • dakota77 Re: Poznańskość 05.01.11, 14:11
                  Przeciez ono tak sie nazywa:).
                  • krezzzz100 Re: Poznańskość 05.01.11, 17:49
                    Czyli przeczytałam dobrze? Ufff.. No to witajcie pot-wory)))
                    • krezzzz100 Re: Poznańskość 05.01.11, 17:53
                      Łojesu.....teraz dopiro zauważyłam))))A Wy Diabły jedne- dwie różne nazwy! A już myślałam, że mi się dwoi w ślepiach, albo że jakową dysleksję mam :D
    • szprota Re: Przywitam się, pozwolicie? 06.01.11, 18:22
      Nie przywitałam się, nadrabiam. Witam! :)
      • krezzzz100 Re: Przywitam się, pozwolicie? 07.01.11, 10:30
        :-)
    • spendoria Re: Przywitam się, pozwolicie? 26.01.11, 09:06
      O, ale ja mam refleks. Witam Cię też :)
      Z opisu przedstawiającego wychodzi ciekawa babka. A z dyskusji na potforumie - pyskata :P
      Lubię to!
      • krezzzz100 Re: Przywitam się, pozwolicie? 26.01.11, 09:53
        Pyskata żem od poprzedniego wcielenia :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka