Dodaj do ulubionych

A Szwaję może czytacie?

17.12.11, 22:45
Poszukałam sobie w archiwach i wyszło mi, że owszem, niektórzy czytają.

Ja też ją lubię czytać. Traktuję to jako wesołą, niezbyt ambitną literaturę.

Ale często bolą mnie od jej twórczości trzewia.

Teraz odświeżam "Zapiski stanu poważnego". O Boziu, ale mnie ta książka wkurza! Czarne i białe charaktery, jak zwykle, nic pośredniego. Najpierw "chyba usunę", potem niepotrzebny mi tatuś, potem wielokrotne raczenie się drinkami alkoholowymi (i nikt tam nie protestuje przeciw koniaczkowi, winu, piwku itd.*, wręcz wszyscy zachęcają - ja nie mówię, żeby to były książki dla grzecznych dzieci, ale któryś bohater mógłby protestować!), potem rzucanie się w ramiona pana "nie jestem stronnicza na jego punkcie, nie, nie, po prostu jest piękny i kryształowy ot, tak". Tu milusio, tu super, przystojni mężczyźni, no i cały czas mam wrażenie, że w tych książkach jest jakoś tak za słodziusio, wszystko po znajomości da się załatwić. Ci z miękkimi rączkami be, ci z uczciwymi szarymi oczami ok. Ech.

* W "Romansie na receptę" winko zaś piła Paulina - nie rozcieńczone wodą, bo musi wiedzieć, co pić, nie pamiętam już, czy drinkowały też inne ciężarne. Ach! Jestem nieco wyczulona na tym punkcie, może przez to, że zostałam pouczona w liceum, że "Picie w ciąży ciąży", a prezentacja skończyła się filmem o FAE i FAS.

Co najgorsze w tym, chociaż te książki są dla mnie jakieś nieprawdopodobne, nie umiem ich nie czytać!
Obserwuj wątek
    • chomiczkami Re: A Szwaję może czytacie? 17.12.11, 22:54
      Oż, znalazłam właśnie cały temat na ten temat :D
      Ale zarchiwizowany, więc może uniknę kary.
    • nessie-jp Re: A Szwaję może czytacie? 17.12.11, 22:54
      Przymierzam się od lat do Szwai i do Grocholi, ale jakoś do tej pory nie sięgnęłam. Ja w sumie chyba po prostu nie lubię tego typu literatury, jakoś źle mi się kojarzy z Klanami, eM jak eM, Nawspólnymi i innymi "historiami z życia wziętymi".
      • rannie.kirsted Re: A Szwaję może czytacie? 17.12.11, 23:03
        tu sie nie ma co przymierzac, nie wiem jak szwaja bo w reku nic nie mialam, ale grocholi wystarczy przekartkowac pare stron i juz ma sie serdecznie dosyc. skojarzenie z zenujacymi pokskimi serialami bardzo trafne. BARDZO.
        • chomiczkami Re: A Szwaję może czytacie? 17.12.11, 23:05
          Może dlatego, że Grochola mocno przyłożyła rękę nurtu do zalewających nas komedyi romantycznych, brrr.

          "Nigdy w życiu" bardzo mi się podobało i bardzo się śmiałam. Nic innego nie mogłam doczytać dalej niż do pięćdziesiątej strony, choć bardzo, bardzo się starałam, bo przecież NwŻ podobało się...

          A Szwaja wciąga jak odkurzacz. Tak jak wciąga oglądanie telenowel.
          • pi.asia Re: A Szwaję może czytacie? 17.12.11, 23:17
            Ja czytam Szwaję i bardzo lubię. Owszem, świat czarno - biały, a wokół głównej bohaterki to w ogóle biały, ale bardzo potrzebuję takich baśni. Możem naiwna i infantylna, ale zbyt wiele widzę/słyszę/czytam/sama doświadczam ponurości, żeby jeszcze szukać ich w książkach czy filmach.
            Książki Szwai to dla mnie taki Borejkowski plasterek.
            • chomiczkami Re: A Szwaję może czytacie? 17.12.11, 23:24
              No ale koniaczek w ciąży? Czy to nie nazbyt wiele?
          • nessie-jp Re: A Szwaję może czytacie? 18.12.11, 01:42
            No to już nie będę się przymierzać do Grocholi, a do Szwai może kiedyś zerknę :) Jeśli to jest dobrze napisane i humorystyczne, to OK, obawiałam się raczej łzawego romantyzmu.
    • the_dzidka Re: A Szwaję może czytacie? 18.12.11, 10:07
      Bardzo lubię Szwaję, która w dodatku jest szalenie sympatyczną osobą, nie tak jak niektórzy :-P Mam wszystkie jej książki i często do nich wracam. Nie znaczy to, że jest to lektura wolna od irytacji, bardzo mnie złości nadużywanie przez nią słowa "rozśmieszać" i to w kontekście "rozbawiać" (pani Moniko, to naprawdę nie jest to samo, człowiek rozśmieszony to nie to samo co człowiek rozbawiony!), zaliczyła też w moich oczach parę kiksów (które mogę wymienić, jeśli ktoś sobie życzy). Ale do owych kiksów absolutnie dla mnie nie należy baśniowość i happyendość tych lektur. Taka jet ich konwencja, taka licentia poetica. Ja w ogóle nie lubię książek ambitnych i poważnych. Złych historii, tragedii, smutnych zakończeń w życiu jest jak naplute, mam sobie jeszcze książkami dowalać?

      I absolutnie nie demonizowałabym tego "chyba usunę", mój borze, ileż kobiet taką ma właśnie pierwszą myśl dowiedziawszy się, że jest w ciąży! Samo życie, którego brak u Szwai zarzucasz ;)
      Ileż ona, Wika, tego koniaczku piła? Tego się nie leje jak wódkę w barze: "kerowniczko, lorneta z meduzą!" Nie, nie rozpoczynajmy tu dyskusji pt. czy picie w ciąży szkodzi, chciałam tylko napomknąć, że w dobrze mi znanej klinice położniczej pacjentki dostają do obiadu buteleczkę wina, 18cl, żeby, jeśli chcą, mogły się napić, bo to je rozluźnia. Czasami chcą.
      • chomiczkami Re: A Szwaję może czytacie? 18.12.11, 11:26
        Mogłabym wymienić, ile czego wypija, ale to zakrawałoby na fanatyzm.

        "Chyba usunę" mówi do któregoś ze współpracowników, więc to nie są luźne myśli.

        Nie wiem, czy Monika Szwaja jest sympatyczna. Dzisiaj rano przeszukałam forum Książki i znalazłam taki wąteczek:

        forum.gazeta.pl/forum/w,151,87789987,87826619,Re_M_Szwaja_nieprzygotowana_na_krytyke_obraza.html
        Tu nie chodzi o to, że ja tych książek nie lubię.
        Bo lubię.
        Chodzi o to, że one się mnie absolutnie nie powinny podobać!
        A podobają się.

        A o jakich kiksach mówisz? Ja też mam parę wyczytanych, ale to drobiazgi: pomyłki dotyczące prawa, pracy sądów, jakiegoś urzędu. Poza tym nie wydają mi się specjalnie zabłędzone. Tylko nieprawdopodobne, tyle...
        • pi.asia Re: A Szwaję może czytacie? 18.12.11, 11:47
          The_dzidka napisała:
          >Ja w ogóle nie lubię książek ambitnych i poważnych. Złych historii, tragedii, smutnych >zakończeń w życiu jest jak naplute, mam sobie jeszcze książkami dowalać?

          Podpisuję się rękami i nogami!
          "S@motność w sieci" odchorowałam, po "Hańbie" Coetzee'go przez tydzień chodziłam jak struta, do obejrzenia "Placu Zbawiciela" czy "Cześć Tereska" żadna siła mnie nie zmusi.
          Dlatego uwielbiam Szwaję - u niej są dobrzy ludzie i szczęśliwe zakończenia.

          Ostatnio odkryłam "Mistrzynię przypraw" - tu krótki opis.
          bollywood6.blox.pl/2007/07/Chitra-Banerjee-Divakaruni-Mistrzyni-Przypraw.html
          od siebie dodam, że ta książka po prostu pachnie.
          • the_dzidka Re: A Szwaję może czytacie? 18.12.11, 12:23
            Ekhem. "Samotność w sieci" to nie jest książka ambitna, jeno nieprawdopodobny, niestrawny, nie czytable gniot :-P
            Ja ostatnio usiłuję się przekonać do fantasy szeroko pojętej, ale jak dotąd ze słabym skutkiem. Nuda, panie :)
            • pi.asia Re: A Szwaję może czytacie? 18.12.11, 13:24
              Fantasy szeroko pojętej? Zacznij od "ostatniego życzenia" Sapkowskiego (chyba że już znasz) i baw się dobrze w szukanie odnośników literackich, zapożyczeń, legend, cytatów itd.

              Poznasz m.in. genezę przysłowia "Gdzie diabeł mówi dobranoc" ;) oraz inną wersję "Pięknej i bestii".
              • the_dzidka Re: A Szwaję może czytacie? 18.12.11, 18:14
                Nie ma mowy :D Męczę w tej chwili Annę Brzezińską "Plewy na wietrze", doceniam warsztat i pomysł, ale jest to dla mnie niewyobrażalnie nudne. Sapkowskiego już próbowałam, przepraszam, ale z dzikim śmiechem odpadłam po kilku stronach. Na samą myśl o elfach, pierścieniach i smokach szczęki mnie bolą od przeraźliwego ziewania. No co robić, nie podnieca mnie to w najmniejszym stopniu. Skończę te Plewy, skoro już zaczęłam, przynajmniej będę mogła z czystym sumieniem powiedzieć, że próbowałam.

                Aha, z przyjemnością poczytałam opowieści o Babuni Jagódce, ale to ze względu na dowcip językowy, nie tematykę.
                • nessie-jp Re: A Szwaję może czytacie? 18.12.11, 21:02
                  > Sapkowskiego już
                  > próbowałam, przepraszam, ale z dzikim śmiechem odpadłam po kilku stronach. N

                  No ale to jest normalna i prawidłowa oraz zamierzona reakcja na Sapkowskiego... Przecież te smoki i elfy nie są na poważnie, przebóg, gdzieżby. A nieludź handlujący koszenilą? A elfy w rezerwatach?

                  Poleciłabym Pratchetta, ale to też fantasy i też śmieszne, więc nie wiem, może Boży Bojownicy Sapkowskiego? Nieśmieszne (niestety) i poważne (niestety).

                  • pi.asia Re: A Szwaję może czytacie? 18.12.11, 21:56
                    O, Pratchett co stronę ma takie smakowite zdania że płaczę z zachwytu: "Ankh-Morpork! Perła miast! Fakt, jeśli można je do czegoś porównać, to mógłby to być kawałek śmiecia pokryty wydzieliną chorego mięczaka."

                    Dla mnie sakramencką nudą był Władca Pierścieni. Niby coś się tam działo, niby walki, bitwy i ucieczki, tudzież wątki miłosne, ale strawić tego nie mogłam. Aczkolwiek film mnie zachwycił!
                    • chomiczkami Re: A Szwaję może czytacie? 19.12.11, 00:23
                      Pratchett to mój idol. Mam kolekcję jego książek :). Ale nie jest to klasyczne fantasy, co to, to nie.
                      • dakota77 Re: A Szwaję może czytacie? 19.12.11, 11:22
                        Pratchett zaczynal jako parodystta klasycznego high fantasy, a teraz jego ksiazki to po prostu genialne obserwacje spoleczne w kostiumie fantasy.
                        • ssssen Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 09:59
                          Niestety, Pratchett choruje na to samo, co Musierowicz - przymus ciągnięcia swoich historii. I te jego dowcipy i zabawne metafory od dawna są już koszmarnie nudne i powtarzalne, facet jest jak taki stand up comedian, opowiadający dowcipy do kotleta. On MUSI być śmieszny, przez co staje się swoją własną karykaturą. Owszem, kilka pierwszych tomów było świetnych, świeżych i zabawnych, ale teraz to jest jakaś kpina... Ile on tego natłukł? Kilkadziesiąt tomów?! Po prostu przywykł, że za każdy dostaje spory przelew na konto i trudno mu z tego zrezygnować.
                          • dakota77 Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 10:48
                            Czytales Thud! czy Snuff? Bo sadzac z opisu, skonczyles czytac Pratchetta na pierwszych tomach.
                            • turzyca Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 13:55
                              Zgadzam sie z Toba.
                            • ssssen Re: A Szwaję może czytacie? 22.12.11, 12:16
                              Niech no spojrzę na listę na wikipedii... Przeczytałem do "Carpe jugulum" wszystko, a potem wyrywkowo - i powiem ci szczerze, że wszystko po "Trzech wiedźmach" zlało mi się w jedną, bezkształtna masę. Nawet lepiej - patrzę na niektóre późniejsze tytuły i myślę: "Czytałem to, do diaska, czy nie?!".

                              Nie dość, że ten natrętny humor na dłuższą metę męczy mnie, to jeśli o fabułę chodzi to jest to po prostu ciągle ta sama jedna książka o tym samym - o tym, jak to na początku nijaki i słaby bohater, Pan/Pani Nikt pod koniec książki okazuje się Kimś Wyjątkowym i stawia czoła Czemuś Potwornemu i Tajemniczemu i pokonuje to Coś w sumie nie wiadomo jak...

                              Ale ja może faktycznie jestem dziwny, bo z podobnego powodu, jak ten, o którym wspomniałem na początku (humor) nie znoszę Manna w piątkowe poranki w Trójce. Co tydzień to samo, sapanie niewolnika własnego wizerunku...
                              • szprota Re: A Szwaję może czytacie? 22.12.11, 16:27
                                ssssen napisał:

                                > Niech no spojrzę na listę na wikipedii... Przeczytałem do "Carpe jugulum" wszys
                                > tko, a potem wyrywkowo - i powiem ci szczerze, że wszystko po "Trzech wiedźmach
                                > " zlało mi się w jedną, bezkształtna masę. Nawet lepiej - patrzę na niektóre pó
                                > źniejsze tytuły i myślę: "Czytałem to, do diaska, czy nie?!".
                                >
                                > Nie dość, że ten natrętny humor na dłuższą metę męczy mnie, to jeśli o fabułę
                                > chodzi to jest to po prostu ciągle ta sama jedna książka o tym samym - o tym, j
                                > ak to na początku nijaki i słaby bohater, Pan/Pani Nikt pod koniec książki okaz
                                > uje się Kimś Wyjątkowym i stawia czoła Czemuś Potwornemu i Tajemniczemu i pokon
                                > uje to Coś w sumie nie wiadomo jak...
                                >
                                > Ale ja może faktycznie jestem dziwny, bo z podobnego powodu, jak ten, o którym
                                > wspomniałem na początku (humor) nie znoszę Manna w piątkowe poranki w Trójce.
                                > Co tydzień to samo, sapanie niewolnika własnego wizerunku...

                                Jeśli cię to pocieszy, to nie jesteś. Może nie aż tak, że nudzi, ale jakiś czas temu wstalam z klęczek względem Pratchetta; jest jednak dość przewidywalny w swoim humorze (systematyczie mordowanym dodatkowo przez Cholewę). Ale nadal krzepi, więc tak zupełnie na nie - nie jestem.
                              • onion68 Re: A Szwaję może czytacie? 23.12.11, 05:35
                                Nie dość, że ten natrętny humor na dłuższą metę męczy mnie, to jeśli o fabułę chodzi to jest to po prostu ciągle ta sama jedna książka o tym samym - o tym, jak to na początku nijaki i słaby bohater, Pan/Pani Nikt pod koniec książki okazuje się Kimś Wyjątkowym i stawia czoła Czemuś Potwornemu i Taje

                                <

                                Muszę przyznać, że jestem zaskoczona. Najwyraźniej istnieje jeszcze inny Pratchett niż ten, którego ja czytam ;) A którego pisarstwo sprowadza się do płaskich, powtarzalnych fabułek i przewidywalnego humoru.
                                Bo chyba nie mówimy o Pratchettcie od "Nocnej Straży" lub "Potwornego regimentu"?
                                Owszem, zgadzam się, że ma słabsze momenty. Ale już na przykład ostatnia "W północ się odzieję" po prostu mnie pozytywnie zaskoczyła.
                                Oraz "Piasecznicy"? Czyżby najlepsze z Martina przede mną? :)
                                • dakota77 Re: A Szwaję może czytacie? 23.12.11, 07:27
                                  Mialam tos amo wrazenie- ze nie ot ym pisarzu mowa:). Owszem, pierwsze tomy Swiata Dysku byly zbiorem gagow, na dluzsza mete powtarzalnych. Sama do tych tomow nie wracam. Ale pozniejsze?

                                  Nie czytalas "Piasecznikow"? Swietna rzecz, naprawde przerazajaca ( ja to opwiadanie przeczytalam we wczesnej mlodosci i bylam absolutnie przerazona:))
                                  • onion68 Re: A Szwaję może czytacie? 23.12.11, 08:49
                                    > Nie czytalas "Piasecznikow"? Swietna rzecz, naprawde przerazajaca ( ja to opwia
                                    > danie przeczytalam we wczesnej mlodosci i bylam absolutnie przerazona:))

                                    No nie :) Zapamiętam, bo chwilowo to nie na moje nerwy może być ;)
                                    • ssssen Re: A Szwaję może czytacie? 23.12.11, 09:56
                                      Jakby co, to dałem linka do "Piaseczników", gdyby ktoś przegapił.

                                      A co do Pratchetta - no cóż, na szczęście nie wszystkim się to samo podoba, chciałem tylko dać znak, że nie wszyscy go wielbią, tak jak nie wszyscy lubią koty :)



                    • the_dzidka Re: A Szwaję może czytacie? 19.12.11, 08:41
                      > Dla mnie sakramencką nudą był Władca Pierścieni. Niby coś się tam działo, niby
                      > walki, bitwy i ucieczki, tudzież wątki miłosne, ale strawić tego nie mogłam. Ac
                      > zkolwiek film mnie zachwycił!

                      Pójdź w me ramiona. Próbowałam kilka razy, uczciwie, i książkę, i film. Nie, nie i jeszcze raz nie.

                      A przeciez ja mam wyobraźnię, nawet chwilami az za dużą, i te wszystkie Brzezinskie, Tolkieny, Sapkowskie i cała reszta powinny mnie wsysać jak czarna dziura. A tu - nic, poza przeraźliwym ziewem!
                      • chomiczkami Re: A Szwaję może czytacie? 19.12.11, 09:07
                        Mnie to zupełnie nie wciągnęło... co jest dziwne, bo Hobbit czytał mi się doskonale!

                        Tam były takie piosenki... spróbujcie to przeczytać głośno. No poezja! Aż słyszę właściwą muzykę :D.

                        Far over the misty mountains cold
                        To dungeons deep and caverns old
                        We must away, ere break of day,
                        To find our long-forgotten gold.
                      • villanden Re: A Szwaję może czytacie? 20.12.11, 20:42
                        The_dzidka, a czytalas moze cos Georga Martina? Bardzo stal sie ostatnio popularny przez to ze powstal serial HBO na podstawie jego cyklu Song of Ice and Fire. Ja jestem jego fanatyczna wielbicielka od przynajmniej 12 lat i mniej lub bardziej cierpliwie wyczekuje na kolejne tomy. Naprawde polecam - ani sladu elfa ani pierscienia, za to polityka, emocje, krew, wladza, intrygi i nie-sa-mo-wi-ta galeria postaci. Pierwszy tom "Gra o tron".

                        Pratchetta tez wielbie i przeczytalam wszystko, Sapkowskiego lubilam w swoim czasie, Wladcy Pierscieni nie przebrnelam (ani ksiazki ani filmu) - to tak zeby podac tlo czytelnicze ;-)


                        A w temacie wiodacym: seria o dziewicach jakos mi sie dobrze czytala, wlaczyl mi sie filtr na niedorzecznosci itp. Zapiski draznily mnie z tych samych powodow co przedmowczynie.
                        Innych nie dalam rady.
                        Chcialam napisac ze Szwaja byla przynajmniej lepsza niz Rozlewisko, ale z drugiej strony to zadna rekomendacja ;-)
                        • onion68 Re: Martin 20.12.11, 20:54
                          > The_dzidka, a czytalas moze cos Georga Martina? Bardzo stal sie ostatnio popula
                          > rny przez to ze powstal serial HBO na podstawie jego cyklu Song of Ice and Fire
                          > . Ja jestem jego fanatyczna wielbicielka od przynajmniej 12 lat i mniej lub bar
                          > dziej cierpliwie wyczekuje na kolejne tomy.

                          Też się zachwyciłam Martinem, bardzo to nietypowe fantasy, zwłaszcza dwa pierwsze tomy - potem magii (o rany, napisałam maggi w pierwszej chwili), przybywa, dla mnie niestety. Ale ostatnio zaczął mnie irytować trend do tworzenia długaśnych sag, na których kolejne tomy czeka się latami i które niczego nie rozwiązują :/ Nasz Grzędowicz też się w to bawi, tyle że on gorszy jakby.
                          No i kupiłam ten "Taniec ze smokami" i nie czytam :(
                          Przyłączam się do polecenia Gaimana (Nigdziebądź! Amerykańscy bogowie!), tylko on z kolei potrafi sprzedawać kilka razy to samo (opowiadania powtarzające się w różnych zbiorach).
                          A Sapkowskiego trylogia husycka może znaleźć uznanie osoby, która nie lubi typowego fantasy, wydaje mi się.
                          Piękna feministyczna wersja legendy arturiańskiej w "Mgłach Avalonu" - takoż.
                          Nie to, żebym jakoś agitowała, tak tylko piszę ;)
                        • ssssen Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 10:01
                          Martin się skończył po "Piasecznikach" ;)

                          niniwa2.cba.pl/piaseczniki_george_r_r_martin.htm
                          • zla.m Re: A Szwaję może czytacie? 22.12.11, 16:46
                            Może nie skończył, ale Piasecznikami sam sobie zawiesił tak wysoko poprzeczkę, że jej więcej nie sięgnął. Opowiadanie genialne i okrutne, trudno zakwalifikować czy to SF czy fantasy, ale świetne.

                            PS
                            Nie czytałam "Gry o tron", więc może z powieściami jest inaczej.
                            • ssssen Re: A Szwaję może czytacie? 23.12.11, 09:59
                              Dlatego dałem emotka.

                              Ja zacząłem czytać "Grę o tron" i dopadłem po dosłownie kilkudziesięciu stronach (z tym że ja wychodzę z założenia, że 90% książek fantasy to całkowite dno, pozostałe 10% to perełki ;) - ja nie wierze, że to napisał ten sam człowiek, który stworzył "Piaseczniki", po prostu nie wierzę i już! ;)
                              • paszczakowna1 Re: A Szwaję może czytacie? 23.12.11, 10:30
                                > Ja zacząłem czytać "Grę o tron" i dopadłem po dosłownie kilkudziesięciu stronac
                                > h

                                "Gra o tron" rozkręca się później (podobnie zresztą jak i "Władca Pierścieni"), choć nie da się ukryć, że ten cały cykl jest potwornie przegadany. Ja bym tak z 1/3 wycięła. Tym nie mniej, jak na dzisiejsze czasy, to są niezłe książki.
                    • dakota77 Re: A Szwaję może czytacie? 19.12.11, 11:23
                      Uwielbialam Wladce Pierscieni, czytalam wiele razy te ksiazke i wciaz mam do niej slabosc, choc juz do niej nie chce mi sie wracac. Ale uwazam, ze to ten typ ksiazki, ze jelsi nie polubi sie jej w mlodosci, bo potem nie ma juz na to szans.
                      • ssssen Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 10:03
                        A ja ciągle wracam, czytam "Władcę Pierścieni" i "Hobbita" obowiązkowo raz w roku. Jakoś tak trafia mi w ręce, przewracam kilka kartek i zasysa mnie ;)
                    • zla.m Re: A Szwaję może czytacie? 19.12.11, 21:54
                      Koty. Koty są miłe.
                      • ssssen Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 10:04
                        No jak możesz tak zabijać ten cytat! To było:

                        "KOTY. KOTY SĄ MIŁE."

                        ;)
                  • the_dzidka Re: A Szwaję może czytacie? 19.12.11, 08:38
                    Nessie, ale ty mnie obrażasz :P Nie sugeruj, że nie lubię śmiesznych rzeczy. Pratchett jest boski, przerobiłam swojego czasu całkiem spory kawał jego twórczości, przestałam, gdy tempo pojawiania się nowych książek przekroczyło moje możliwości finansowe. Teraz odrabiam na ebookach. Pratchetta się nie czyta, Pratchetta sie smakuje :) A jeśli chodzi o Sapkowskiego, to nie był to bynajmniej śmiech z jego wysublimowanego poczucia humoru :-P
                    • nessie-jp Re: A Szwaję może czytacie? 19.12.11, 17:02
                      the_dzidka napisała:

                      > Nessie, ale ty mnie obrażasz :P Nie sugeruj, że nie lubię śmiesznych rzeczy.

                      Nie no, nie zamierzałam! Kajam się, składam samokrytykę, zakładam czerwony nos i biję się pęcherzem na kijku po głowie.

                      Niektórzy nie lubią Pratchetta, jako przyczynę podając, że jest "na siłę śmieszny". Ja tak tego nie odbieram (poza może zupełnie pierwszymi częściami), ale każdy ma własny punkt widzenia.

                      Z drugiej strony, szeroko pojęte fantasy to bardzo, hm, no szeroki właśnie kawałek literatury. Załapuje się i Szekspir (Sen nocy...), i rodzimi romantycy, i legendy arturiańskie. Tolkien, niejako ojciec współczesnego fantasy, nie próbował przecież tak naprawdę tworzyć nowego gatunku literackiego (ani nawet pisać powieści! napisał Hobbita dla swojego dziecka i to tyle). Jego głównym przedmiotem zainteresowania były mity, metafory i ich miejsce w kulturze, no i oczywiście język (w końcu był lingwistą). Śródziemie stworzył jako eksperyment "mitotwórczy" na własne potrzeby: chciał się przekonać, czy mitologię można opracować od zera, fikcyjnie, czy musi wynikać z historii i kultury danego regionu, bo inaczej będzie niezrozumiała. No a jak już mitologia była (Silmarilion), to reszta poleciała rozpędem. Ale Tolkien nie był szczególnie dobrym pisarzem w sensie warsztatu i pióra, dlatego czyta się go ciężko. Cała wartość jego literatury opiera się właśnie na tej warstwie mitologiczno-językowej. To jest bardziej zjawisko socjologiczne niż literackie.

                      Swoją drogą, na naszym rodzimym gruncie i Skibniewska (tłumaczka Tolkiena) przyłożyła rękę do mitotwórczości
                      • paszczakowna1 Re: A Szwaję może czytacie? 23.12.11, 14:03
                        >Tolkien, niejako ojciec współczesnego fantasy, nie próbowa
                        > ł przecież tak naprawdę tworzyć nowego gatunku literackiego (ani nawet pisać po
                        > wieści! napisał Hobbita dla swojego dziecka i to tyle).

                        Jeśli przez "gatunek" rozumiesz fantasy, to Tolkien nie mógł nawet próbować go tworzyć, bo fantasy (w wąskim rozumieniu tego pojęcia) już było. Wszystko, co wyróżnia współczesną fantasy (scenerię, rekwizyty, schematy fabularne) znajdziesz u Williama Morrisa, kilkadziesiąt lat przed Tolkienem. Miał zresztą Morris i innych naśladowców przed Tolkienem - np. takiego Lorda Dunsany (któremu zresztą zwłaszcza "Hobbit" sporo zawdzięcza). Za oceanem z kolei pisał już przed Tolkienem fantasy sword and sorcery Robert E. Howard (i też wcale nie był pierwszy). A nowy gatunek Tolkien chciał stworzyć - w końcu "Silmarillion" to bardzo oryginalny eksperyment literacki, nikt chyba przed Tolkienem sztucznej mitologii (i historii) nie tworzył.

                        >ani nawet pisać po
                        > wieści! napisał Hobbita dla swojego dziecka i to tyle

                        Już pięć lat przed publikacją pokazywał "Hobbita" Lewisowi - chyba jednak zależało mu na szerszym gronie czytalników i śmiem twierdzić, że jak już tekst zaczął być całością, myślał o publikacji.

                        >Ale Tolkien nie był szczególnie dobrym pisarzem w sensie war
                        > sztatu i pióra, dlatego czyta się go ciężko.

                        Zdania są podzielone (IMO niektóre kawałki są fajne i językowo, zwłaszcza te co bardziej patetyczne, typu wjazd Króla Nazguli do Minas Tirith). A i czyta się różnie. Co mi osobiście się ciężko czyta, to tłumaczenie Skibniewskiej, które jest bardzo dobre w opisach, ale dialogi są potraktowane po macoszemu. (To już Łoziński pod tym akurat względem sprawił się lepiej.)
            • ding_yun Re: A Szwaję może czytacie? 18.12.11, 15:06
              the_dzidka napisała:

              > Ekhem. "Samotność w sieci" to nie jest książka ambitna, jeno nieprawdopodobny,
              > niestrawny, nie czytable gniot :-P

              Jarałam się tym niemożebnie. W gimnazjum.
              • ding_yun Re: A Szwaję może czytacie? 18.12.11, 15:13
                Czytałam kilka książek Szwai, ale zlały mi się w jedno. Były nawet niezłe, choć też mnie dziwiło to picie w ciąży - w "Zapiskach stanu poważnego" ta główna bohaterka piła coś na rozluźnienie bez przerwy i to było traktowane jako norma, ale to bym jakoś przełknęła. Nie podobali mi się czarno-biali bohaterowie. Najbardziej zirytował mnie motyw, który pojawił się chyba w "Statecznej i postrzelonej", czyli próba wrobienia żony w niechcianą ciążę - jedna z bohaterek bodajże podpowiadała mężowi znajomej przedziurawienie prezerwatyw. Żeby żona w ciążę zaszła i w domu siedziała, a nie jej się zachciewa do pracy na uczelni wracać. I to było przedstawione jako coś pozytywnego.
            • paszczakowna1 Re: A Szwaję może czytacie? 19.12.11, 12:16
              > Ja ostatnio usiłuję się przekonać do fantasy szeroko pojętej, ale jak dotąd ze
              > słabym skutkiem. Nuda, panie :)

              A to szpinak jest, że trzeba jeść? Jak nuda, to nuda, nic nie poradzisz. I jako że "elfy, pierścienie i smoki" (jakkolwiek by się nie zwały) to poniekąd definicja fantasy, ciężko ci nawet coś doradzić (jeśli Pratchetta już znasz). Znaczy, jak naprawdę chcesz, to ja bym polecała opowiadania Mirosławy Sędzikowskiej (jak się gdzieś uda dostać, bo to stare), ale to nie do końca fantasy. Ja osobiście lubię też (z polskich autorów) Marka Huberatha (ale to też fantasy bardzo szeroko pojęta, już prędzej SF), z tym że teraz waham się, by komukolwiek polecić, po tym, jak jedna osoba prawie depresji po lekturze dostała.

              A, dobry jest IMO "Jonathan Strange i pan Norrell" Susanny Clarke. Elfy poniekąd ma, ale nietolkienowskie, więc chyba nieszkodliwe.
    • rudzik85 Re: A Szwaję może czytacie? 18.12.11, 22:26
      Czytałam 2 książki- "Stateczną i postrzeloną" i .....coś jeszcze, ni treść ni tytuł nie utkwiły mi w pamięci. Grocholi tylko " Nigdy w życiu"- bo zanim książka została wydana znałam jej historię z budową domu - zmagała sie z nią samotnie i udało jej się to za małe pieniądze- a takie motywy bardzo lubię i poszukuję :) Cóż- przeżyłam, nie polubiłam do tego stopnia by kontynuować znajomość z tą literatura- za dużo cukru w cukrze, ale ja ponurak jestem- katuje się właśnie "Archipelagiem Gułag" .

      (Na poprawę nastroju tylko i wyłącznie MM oraz Pratchett - "Mniejszości etniczne- trolle, krasnoludy i kobiety". Kocham, uwielbiam, ubóstwiam!)
    • ajakajadwa Re: A Szwaję może czytacie? 19.12.11, 10:26
      Czytałam I Szwaje i Grocholę. Na książki p. Moniki nie narzekam ale na kolana mnie nie powaliły. W wielu z nich powiązane ze sobą postacie pojawiają się w paru książkach. Każdy zna każdego, jakieś nierealne sytuacje. Niby jak w Jeżycjadzie tylko Borejków brak ;).
      Z kolei książki Grocholi przeczytałam z przyjemnością. Dwie. Osobowość ćmy i Zielone drzwi. No może pod koniec drugiej lektury zaczęłam się trochę nudzić.
      Seria z Judytą byłaby ok, gdyby nie ciągnęła się jak makaron spagetti.
      • vipavka Re: A Szwaję może czytacie? 20.12.11, 12:40
        Mnie się też "Osobowość ćmy" podobała. Mam nieodparte wrażenie, że powstała na podstawie dwóch książek napisanych przez Grocholę z Andrzejem Wiśniewskim: "Związki i rozwiązki miłosne" i "Gry i zabawy małżeńskie i pozamałżeńskie". Warte polecenia moim zdaniem.

        Przy okazji powitalnie się kłaniam. Niby nowa, ale niezupełnie, bo podczytuję i z wypiekami na twarzy towarzyszę wszystkim gorącym dyskusjom. Jeżycjadę czytałam dawno temu i właściwie musiałbym sobie ją przypomnieć i doczytać to, co opuściłam - dlatego nie ma mnie w postach, że się tak wyrażę, merytorycznych. Co do tych gorących dyskusji, to co usiłuję coś napisać, to wydaje mi się, że to do niczego i wykasowuję :(
        Tak czy siak - dzień dobry :)
        • ding_yun Re: A Szwaję może czytacie? 20.12.11, 13:55
          > Przy okazji powitalnie się kłaniam. Niby nowa, ale niezupełnie, bo podczytuję i
          > z wypiekami na twarzy towarzyszę wszystkim gorącym dyskusjom. Jeżycjadę czytał
          > am dawno temu i właściwie musiałbym sobie ją przypomnieć i doczytać to, co opuś
          > ciłam - dlatego nie ma mnie w postach, że się tak wyrażę, merytorycznych. Co d
          > o tych gorących dyskusji, to co usiłuję coś napisać, to wydaje mi się, że to do
          > niczego i wykasowuję :(
          > Tak czy siak - dzień dobry :)

          Witamy świątecznie. I nie kasuj, tylko pisz, my nie tacy straszni.
    • turzyca Re: A Szwaję może czytacie? 19.12.11, 10:32
      > * W "Romansie na receptę" winko zaś piła Paulina - nie rozcieńczone wodą, bo mu
      > si wiedzieć, co pić, nie pamiętam już, czy drinkowały też inne ciężarne. Ach! J
      > estem nieco wyczulona na tym punkcie, może przez to, że zostałam pouczona w lic
      > eum, że "Picie w ciąży ciąży", a prezentacja skończyła się filmem o FAE i FAS.

      Ale to nie sa ksiazki dla mlodziezy, ktore maja edukowac mlode pokolenia, jak sie w tej ciazy nalezy zachowywac, ale ksiazki pisane dla doroslych kobiet. I opisuja mniej wiecej dorosle zycie. Obejmujace tez to, ze czasem kobieta wypije pol kieliszka wina (Paulina) czy troche koniaku, jak ja zemdli na morzu. I ja osobiscie doceniam fakt, ze nikt tam doroslych bohaterek nie probuje wychowywac i ich uswiadamiac w zakresie alkoholu, dorosle sa, konsekwencje znaja, wiedza, co robia.

      I tak jak kazdy Polak znam ludzi z FAS. Tylko naprawde ich matki nie spozyly w trakcie calej ciazy mniej niz 100 gram alkoholu etylowego. Liczylabym raczej te ilosci na kilogramy. A jak tak dalej pojdzie, to niedlugo ciezarna nie bedzie mogla kefiru kupic.





      potem rzucanie się w ramiona pana "nie j
      > estem stronnicza na jego punkcie, nie, nie, po prostu jest piękny i kryształowy
      > ot, tak".

      O ile dobrze pamietam, to ona poczatkowo brala sie do tematu od drugiej strony, ale jako rzetelna reporterka sprawdzila fakty i wyszlo jej, ze facet jest uczciwy.

      Tu milusio, tu super, przystojni mężczyźni, no i cały czas mam wraże
      > nie, że w tych książkach jest jakoś tak za słodziusio, wszystko po znajomości d
      > a się załatwić

      Bo sie da. Tylko trzeba miec odpowiednie znajomosci. Nie wiem, czy to jest slodziusie, mnie to w... bardzo, bardzo denerwuje, nawet jesli jestem beneficjentka tego faktu.


      A kiksy owszem bywaja i potezne (np. w "artystce wedrownej" jedno z glownych zalozen), do tego niektore ksiazki plakatywnie pokazuja poglady autorki (ale no coz, nieco irytuje mnie "zupa z ryby fugu", bo jest nie po drodze z moimi pogladami, a "dom na klifie" leje miod na moje serce), ale to ostatnie biore z dobrodziejstwem inwentarza. Bo mimo ze czesto nie zgadzam sie z pogladami gloszonymi przez bohaterow, to jakos nie wywoluje to we mnie zgrzytania zebami.
      No i lubie jej opisy zycia - telewizyjnego, gorskiego, szczecinskiego - bo widac, ze ona po prostu lubi zycie.



      PS a co do linku z forum ksiazki - link do strony Szwai juz nieaktywny, ale z cytowanym tekstem sie zgadzam, wszystkim sie nie dogodzi. A juz szczegolnie w kwestiach swiatopogladowych. I jak komus to przeszkadza, to nie ma sensu, zeby sie katowal. Dla mnie to nie objaw niesympatycznosci tylko asertywnosci. Ale oczywiscie mogla obiecac, ze jej bohaterki juz w zyciu do ust kropli alkoholu nie wezma, czy o co tam sie ludzie upominali.
      Swoja droga jestem ciekawa, o jaka ksiazke wtedy chodzilo.
      • chomiczkami Re: A Szwaję może czytacie? 19.12.11, 19:35
        Wiesz, ja te książki pierwszy raz czytałam jako nastolatka... "Jestem nudziarą" i "Stateczna i postrzelona" były w taniej serii po 10 zł, to kupiłam i przeczytałam.

        Mnie również podoba się wiele rzeczy, ale tego, że nikt w tych książkach nie protestuje, gdy ciężarne raczą się alkoholami - Wika wieloma i często, Paulina to w zasadzie postać epizodyczna - to jakoś mi bardzo nie pasuje.

        Na pewno są różne środowiska, a "w obecności lekarza nic nie szkodzi", ale jakiegoś śladu protestu można by oczekiwać. A, przepraszam, Pawełek Wice zabrał pół piwa.

        Teraz czytam "Zupę z ryby Fugu". Na razie jestem na nie. ;) Zobaczymy, co dalej.
        • the_dzidka Re: A Szwaję może czytacie? 19.12.11, 20:31
          > Jestem nieco wyczulona na tym punkcie

          Tak. Jesteś.
          • chomiczkami Re: A Szwaję może czytacie? 19.12.11, 20:37
            Każdy ma prawo być na coś wyczulonym.
            • the_dzidka Re: A Szwaję może czytacie? 19.12.11, 22:24
              Broń Boże nie neguję tego. Potwierdzam tylko twoją własną opinię z twego pierwszego postu.
        • turzyca Re: A Szwaję może czytacie? 20.12.11, 13:00
          chomiczkami napisała:

          > Wiesz, ja te książki pierwszy raz czytałam jako nastolatka... "Jestem nudziarą"
          > i "Stateczna i postrzelona" były w taniej serii po 10 zł, to kupiłam i przeczy
          > tałam.

          Ja jako jedenastolatka czytalam taka ksiazke, w ktorej facetowi wylupiono oczy i obcieto jezyk i on tak sie blakal po okolicy. A jako osmiolatka czytalam ksiazke, w ktorej m.in. jakiemus facetowi obcieto glowe i wywieszono ja na murach miastach, a innym facetom porwano dwoje dzieci i one musialy sobie radzic. Obydwie ksiazki mozna nadal dostac za mniej niz 15 zlotych.
          To ze dzieci czytaja ksiazki, ktore nie sa dla nich przeznaczone, nie oznacza, ze nalezy cala literature dostosowywac do ich poziomu.

          A poczekaj, wroc, to drugie to byla lektura szkolna juz dwa lata pozniej...
          • platynowa_kostka_rubika Re: A Szwaję może czytacie? 20.12.11, 13:18
            > A poczekaj, wroc, to drugie to byla lektura szkolna juz dwa lata pozniej...

            To pierwsze ("Krzyżacy") przecież też było lekturą.

            Czytałam kilka książek Szwai, ale nie przepadam za nimi. Owszem, lubię książki optymistyczne, tyle że tutaj ten optymizm jest dla mnie do tego stopnia nierealny, co w Harlequinach - i po prostu mnie to drażni.

            Co do osób wypowiadających się powyżej odnośnie fantasy, że nudzi - mogę polecić jeszcze do spróbowania Gaimana i Kresa. Pozbawione elfów i krasoludów ;-)
          • chomiczkami Re: A Szwaję może czytacie? 20.12.11, 18:34
            Dlatego wspominam, że byłam nastolatką, bo to jednak wpływa na odbiór autora. Coś w rodzaju pierwszego wrażenia.
            Ja czytałam wiele nieprzystających do mojego wieku książek i, co gorsza, czasopism.
          • ananke666 Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 01:28
            > Ja jako jedenastolatka czytalam taka ksiazke, w ktorej facetowi wylupiono oczy
            > i obcieto jezyk i on tak sie blakal po okolicy. A jako osmiolatka czytalam ksia
            > zke, w ktorej m.in. jakiemus facetowi obcieto glowe i wywieszono ja na murach m
            > iastach, a innym facetom porwano dwoje dzieci i one musialy sobie radzic. Obydw
            > ie ksiazki mozna nadal dostac za mniej niz 15 zlotych.
            > To ze dzieci czytaja ksiazki, ktore nie sa dla nich przeznaczone, nie oznacza,
            > ze nalezy cala literature dostosowywac do ich poziomu.

            No no no, komu chcesz tu imponować? Ręka w górę, kto jako kilkulatek zapoznał się z opowieściami o:

            - wilku-ludojadzie
            - rodzicach, porzucających dzieci w lesie na pewną śmierć
            - paleniu żywcem babci-kanibalki w malutkim przydomowym krematorium
            - okaleczaniu się w celu zdobycia męża
            - wystawianiu związanej żywej ludzkiej ofiary na pożarcie drapieżnikowi...

            A zdarzyły się i opowieści, w których ludzi w skórzanych workach podlano wrzącym olejem i zamurowano faceta żywcem w grobowcu z trupami, względnie kładziono gościowi na brzuchu żar prosto z pieca, bo dlaczego nie.

            :D
            • the_dzidka Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 08:58

              > - wystawianiu związanej żywej ludzkiej ofiary na pożarcie drapieżnikowi...

              A to ostatnie, to co? Bo resztę rozszyfrowałam... :)
              • ananke666 Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 10:07
                > A to ostatnie, to co? Bo resztę rozszyfrowałam... :)

                Smok! Któraś wersja baśni o smoku. Przywiązywali mu panny na śniadanie, aż padło na królewnę. I dopiero wtedy znalazł się heros, oczywiście.

                A olej i zamurowanie to skąd? Bo ciekawa jestem, czy tę samą książkę czytałyśmy, czy może w bajkach to była popularna praktyka :D
                • the_dzidka Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 15:50
                  > A olej i zamurowanie to skąd?

                  Klechdy Sezamowe Leśmiana?...
                  • ananke666 Re: A Szwaję może czytacie? 22.12.11, 14:12
                    the_dzidka napisała:

                    > > A olej i zamurowanie to skąd?
                    >
                    > Klechdy Sezamowe Leśmiana?...

                    Bardzo blisko :) u mnie było to wydanie Baśni z tysiąca jednej nocy. Olejem podlewano w baśni o Sezamie, a zamurowano Sindbada razem ze świeżym trupem żony i przechodzonymi innymi. Chociaż nie, teraz sobie przypominam, że zdaje się był spuszczony do jakiegoś strasznie głębokiego grobowca.
                    • the_dzidka Re: A Szwaję może czytacie? 22.12.11, 14:19
                      > > > A olej i zamurowanie to skąd?
                      > >
                      > > Klechdy Sezamowe Leśmiana?...
                      >
                      > Bardzo blisko :) u mnie było to wydanie Baśni z tysiąca jednej nocy.

                      Z "Baśni" czytanych w wieku mocno nieletnim, to pamiętam tylko opis stosunku bohatera z kobietą, która była przebrana za króla płci męskiej, zwłaszcza jedno zdanie: "I ogarnęła go taka żądza, że członek mu się wyprężył" :D

                      A w Klechdach Sezamowych było o wrzącym oleju, było... Zbójcy się pochowali w skórzanych miechach, żeby w nocy zaatakować dom bogacza, a bystra niewolnica spacyfikowała ich olejem.
                      • ananke666 Re: A Szwaję może czytacie? 22.12.11, 15:01
                        > A w Klechdach Sezamowych było o wrzącym oleju, było... Zbójcy się pochowali w s
                        > kórzanych miechach, żeby w nocy zaatakować dom bogacza, a bystra niewolnica spa
                        > cyfikowała ich olejem.

                        Identico. Co tam jakiś ucięty łeb.
            • ssssen Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 10:14
              Uwielbiał baśnie braci Grimm! Ale kiedy teraz je czytam, to mam wrażenie, że jako 8-10-latek nie widziałem w nich tego okrucieństwa.
              • pi.asia Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 18:31
                Dorzucę jeszcze opowieść o pannie, która mieszkała z siedmioma (!!!) facetami a jej własna przybrana matka podała jej truciznę. Pewnie nie chciała widzieć pasierbicy żyjącej w takim pohańbieniu.
                • ssssen Re: A Szwaję może czytacie? 22.12.11, 12:21
                  Warto z powodu tych bajek poczytać Sapkowskiego (opowiadania ze zbiorów "Miecz przeznaczenia" i "Ostatnie życzenie") - bardzo zabawnie i zupełnie "na opak" zinterpretował te historyjki :)
    • onion68 Re: A Szwaję może czytacie? 20.12.11, 20:19
      Szwaja w charakterze czytadła się przeważnie sprawdza, podobały mi się "Jestem nudziarą" i cykl o dziewicach, nie podobało za to "Zapiski stanu poważnego" - potwornie przesłodzone, do mdłości wręcz (bynajmniej nie ciążowych).
      Rażą mnie uprzedzenia, z których głównie zapamiętałam to dotyczące zdrowej diety. Osoby (a raczej kobiety, bo to zawsze są kobiety) zdrowo odżywiające się, wegetarianki, to w jej powieściach wredoty, idiotki, dziwadła.
      • chomiczkami Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 00:27
        A! Nie zawsze :D Niteczka jest postacią pozytywną, normalną.
    • ananke666 Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 01:06
      Przeczytałam jedną Grocholę i przejrzałam bardzo pobieżnie jedną Szwaję i miałam dość. No niestety, nie po drodze mi.
      • ginestra Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 09:09
        Szwai nie czytałam, ale mnie też coś rusza jak widzę w filmach albo czytam w książkach o tym jak kobiety w ciąży beztrosko piją alkohol.

        Uważam, że zawsze i w stu procentach jest on szkodliwy dla dziecka. Nie jest prawdą, że tylko FAS jest jedynym skutkiem, i że trzeba dużo pić, żeby dziecko doznało uszkodzeń. Zawsze alkohol spowoduje jakieś niekorzystne zmiany u rozwijającego się zarodka czy płodu. Jak nie wady dróg moczowych, to serca, a jak nie serca, to czego innego, a jak nie czego innego, to gorsze możliwości intelektualne lub ogólnie możliwości związane z wydajnością organizmu dziecka, niż MOGŁOBY ono mieć, gdyby matka nie raczyła się alkoholem w ciąży. Po dziecku może nie być tego widać, urodzi się pozornie zdrowe, ale jakieś właśnie wady zdrowotne, ukryte, dające potem o sobie znać, będzie miało.

        Dlatego uważam, że książki i filmy pokazujące jak to fajnie jest sobie beztrosko pić w ciąży i jakie to wyzwolone są kobiety, które tak postępują, robią dużo zła i promują rzeczy zwyczajnie szkodliwe dla drugiego człowieka (dla dziecka konkretnie).

        Chcę jeszcze powiedzieć, że czym innym jest sytuacja, w której kobieta nie wiedziała, że jest w ciąży i napiła się wina, a potem dowiedziała się, że jest w ciąży i już nie tknęła więcej alkoholu aż do końca ciąży, a czym innym, kiedy wiedząc o tym, że jest w ciąży po prostu sobie beztrosko popija alkohol. To jest dla mnie skrajny egoizm i okrucieństwo: jej będzie przez chwilę miło i pomyśli sobie jaka to jest fajna i jak się świetnie bawi, a niewinne dziecko zapłaci za to różnego rodzaju uszkodzeniami swojego organizmu, a drugiej szansy już nie dostanie na to, aby rozwijać się od podstaw w łonie matki i taki uszkodzony organizm będzie już jego domem na całe dalsze życie.

        A zatem, promowanie picia alkoholu w ciąży w książkach uważam za wielkie zło. Uważam, że powinno się właśnie promować w książkach i filmach postawę odwrotną: niepicie w ciąży oraz mówienie o tym, że nawet mała ilość alkoholu jest szkodliwa dla dziecka. Jest o tym zresztą czytelna informacja, dużymi literami, na billboardach reklamujących piwo, podpisana przez ministra zdrowia.

        Nie mam pojęcia co to za kliniki dla ciężarnych kobiet (z definicji dla kobiet, które już mają problem z przebiegiem ciąży lub z innymi schorzeniami w ciąży, skoro spędzają ciążę w szpitalu), w których mogą one, zachęcane przez lekarzy (!) pić alkohol, a o takiej klinice ktoś tutaj pisał. Dla mnie to jest albo nieprawdziwa informacja albo jakaś patologia i zaprzeczenie etyce lekarskiej.

        Jeżeli macie inne zdanie, to OK, niech każdy pozostanie przy swoim zdaniu. Ja wypowiedziałam się w temacie założycielskiego posta i nie mam nic więcej do dodania.

        A tak przy okazji - Wesołych Świąt życzę, bo weszłam tylko na chwilę. Pozdrawiam świątecznie!
        • ginestra Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 09:37
          PS. W temacie picia alkoholu w ciąży - pierwszy z brzegu artykuł.
          Mówi on o tym, między innymi, że nawet niektórzy lekarze są niedoinformowani i niestety pozwalają na picie alkoholu w ciąży, gdy tymczasem każda, nawet najmniejsza ilość alkoholu ma jednoznacznie negatywny wpływ na rozwijający się płód i jest to fakt.

          Oto artykuł, uważam, że warto przeczytać:
          dziecisawazne.pl/10-mitow-na-temat-picia-alkoholu-w-ciazy/
          • ginestra Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 09:50
            PSS. W tym artykule, który zalinkowałam powyżej jest przytoczona oficjalna strona Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych poświęcona ciąży.

            Pomyślałam, że może lepiej ją zalinkować osobno:
            www.ciazabezalkoholu.pl/
            Pod poprzednim artykułem natomiast spodobał mi się szczególnie jeden z komentarzy.
            Cytuję go poniżej:

            "Alkohol dla dziecka jest trucizną. Łożysko przepuszcza przez siebie wszystko, wcale nie chroni dziecka. Musi tak być, ponieważ składniki odżywcze dla dziecka to dość „duże” cząsteczki i muszą mieć łatwą drogę. Alkohol świetnie przenika wiec przez łożysko. Niestety dziecko dostaje tym samym taką sama ilość alkoholu jak jego matka!!! Dla kobiety ważącej ok. 60 kg lampka wina nie będzie dużą ilością, ale zakładając że np w 20 tyg ciąży płód waży ok 500 gram, to dla takiego dziecka ta sama lampka wina jest …….. chyba nie muszę komentować :( Poza tym w naszym organizmie za metabolizm (przetworzenie i wydalenie) alkoholu odpowiada głównie wątroba. U dziecka jest ona ogromnie niedojrzała. Nie ma wiec szansy się bronić równie sprawnie. Dlatego wysokie stężenie alkoholu u płodu utrzymuje się kilkakrotnie dłużej niż u osoby dorosłej. Uszkodzenia są ogromne :( :( :( "

            Chciałam zwrócić Waszą uwagę głównie na te informacje, które podkreśliłam. Nie jestem lekarzem, nie wiem czy osoba pisząca nim jest, ale to są, uważam, rzeczy oczywiste i łatwe do wyobrażenia: o wątrobie rozkładającej alkohol i o łożysku, które właśnie ma przepuszczać wszystkie substancje spożywane i wypijane przez matkę. Dlatego dziecko nie ma jak się bronić i jest stuprocentowo zależne od matki.

            Tymczasem żegnam się i do usłyszenia za jakiś czas.
        • turzyca Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 13:53
          > A zatem, promowanie picia alkoholu w ciąży w książkach uważam za wielkie zło. U
          > ważam, że powinno się właśnie promować w książkach i filmach postawę odwrotną:
          > niepicie w ciąży oraz mówienie o tym, że nawet mała ilość alkoholu jest szkodli
          > wa dla dziecka.

          Bo jak wiadomo opisanie jakiegos zjawiska oznacza jego promocje, ludzie, ktorym w zyciu by mysl nie powstala o piciu alkoholu w ciazy, braniu narkotykow czy byciu homoseksualista, jak sie tylko dowiedza, ze ktos tak robi, to od razu sie z entuzjazmem rzucaja do przekladania tego na wlasne zycie.

          Jest o tym zresztą czytelna informacja, dużymi literami, na bil
          > lboardach reklamujących piwo, podpisana przez ministra zdrowia.

          Oraz na chyba wszystkich alkoholach produkowanych w UE. I jak ktos nie jest zupelnie tepym barankiem, ktory nie jest w stanie przyswoic podstawowych informacji, to wie, jakie konsekwencje moze miec picie alkoholu.

          Zawsze alkohol spowoduje jakieś niekorzystne zmiany u r
          > ozwijającego się zarodka czy płodu. [...] Po dziecku moż
          > e nie być tego widać, urodzi się pozornie zdrowe, ale jakieś właśnie wady zdrow
          > otne, ukryte, dające potem o sobie znać, będzie miało.

          Tak, tak, a dowody na to?
          Bo naukowcy wcale nie sa pewni:
          www.telegraph.co.uk/health/healthnews/8043393/Pregnant-women-told-glass-of-wine-a-week-wont-harm-baby-research.html
          i szczegolnie smaczny cytat:
          It was found that light drinkers were 30 per cent less likely to have children with social or emotional difficulties than those who did not drink in pregnancy.
          O 1/3 mniej szans na problemy spoleczne lub uczuciowe wsrod dzieci osob umiarkowanie pijacych. I owszem inne czynniki maja na to jakis wplyw, ale nawet po ich wyeliminowaniu widac taki zwiazek. Hmmmmm



          Matko, jak ja nie lubie tej polskiej histerii okoloalkoholowej, ktora nie rozroznia chlania i picia i z kazdego uzycia alkoholu robi od razu patologiczne chlanie. Jest roznica miedzy 5 jednostkami alkholu w roku i 5 jednostkami alkoholu dziennie, miedzy butelka wina i flaszka bimbru, miedzy wzniesieniem toastu, a uchlaniem sie z radosci na umor. Naprawde jest. I dopoki nie zaczniemy tej roznicy dostrzegac i promowac pierwszej postawy zamiast oczekiwac, ze ludzie z alkoholu zrezygnuja w ogole, to bedziemy miec stale druga postawe.
          • turzyca Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 14:13
            A moment, za wczesnie mi sie wyslalo. Czescia tego wkurzenia jest to, ze u nas wszystko sprowadza sie do alkoholu. Bohaterka ksiazki spozyla alkohol chyba 3, moze 4 razy. Oprocz tego robila mnostwo innych szkodliwych dla ciazy rzeczy - pracowala na pelnych obrotach, odbywala dlugotrwale podroze samochodowe, stresowala sie na maxa. O tym sie nie wspomina. Ciaza jest tylko czescia tresci ksiazki, sporo miejsca zajmuje telewizja, jest mnostwo ciekawych opisow szeroko pojetej pracy telewizyjnej - robienie reportazu o szprotkach, oprawa wielkiej orkiestry swiatecznej pomocy, jubileusz telewizji - dla mnie zachwycajacy obraz tego zycia w szalenczym tempie (ktore mnie nieco przeraza, bo ja flegmatyczka jestem.) Ale nie, po co o tym wspominac, to jest "ta ksiazka, gdzie ciezarna pije alkohol".
            I to mnie naprawde wkurza. Ludzie, wy naprawde macie problem z alkoholem.
            • ding_yun Re: A Szwaję może czytacie? 22.12.11, 13:52
              > .) Ale nie, po co o tym wspominac, to jest "ta ksiazka, gdzie ciezarna pije alk
              > ohol".
              > I to mnie naprawde wkurza. Ludzie, wy naprawde macie problem z alkoholem.

              Wiesz co, ja mam wrażenie, że mnie na przykład to picie w ciąży zapadło w pamięć nie dlatego, że jestem ofiarą "polskiego myślenia o alkoholu" tylko raczej "polskiego myślenia o ciąży". Bo choć stosunkowo młoda i jeszcze bezdzietna to jednak jestem w jakimś stopniu wystawiona na pewne utarte schematy myślenia o tym, czego Matce Polce w ciąży nie wolno - a nie wolno właśnie pić, ani na przykład zażywać żadnych leków. Czytałam kiedyś ciekawy artykuł w WO o tym jak lekarze w Polsce wolą nie przepisywać ciężarnej absolutnie żadnych środków po prostu na wszelki wypadek, a nie dlatego, że są jakieś poważne przesłanki, żeby uważać dany lek za szkodliwy dla płodu. Niektóre społeczne trendy często przyjmuje się dość bezrefleksyjnie (zwłaszcza jesli nie miało się dziecka i temat ciąży jawi sie jako dosć odległy od spektrum zainteresowań) i potem gdy czyta się książkę kpiącą sobie z tych schematów, to zapada jednak w pamięć bardziej niż cokolwiek innego.

              Natomiast zgadzam się z Tobą w zupełności co do histerii alkoholowej (niekoniecznie okołociążowej) w naszym kraju. Dla wielu osób picie alkoholu jest równoznaczne z pijaństwem, nie ma żadnej kultury picia jeśli można to tak nazwać. Masa ludzi jest na dwóch skrajnościach - z jednej strony ci, którzy uważają niepijących albo pijących niewiele za dziwaków, z drugiej ci, którzy każdą wzmiankę o alkoholu traktują nieco histerycznie. Mało jest środka.
          • ginestra Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 14:27
            Turzyco,

            na stronie, którą zalinkowałam (www.ciazabezalkoholu.pl) są zakładki, a w nich opisane badania i wszelkie dowody.

            www.ciazabezalkoholu.pl/badania.html
            Dla mnie Twoje źródło, wybacz, ale nie jest żadnym autorytetem.

            Już od dawna na forum widzę taką tendencję, że jak coś jest napisane po angielsku, to na pewno klękajcie narody, gdy tymczasem mogą być to totalne bzdury. :-(
            Nie wiem dlaczego tak jest, ale dla mnie to jakieś żenujące.

            No, ale jak wspomniałam, niech każdy sobie zostanie przy swoim zdaniu.


            Mam nadzieję, że to, co napisałam i linki, które wkleiłam, komuś z czytających pomogło, a może i ta osoba przestrzeże innych i dzięki temu jakimś dzieciom (a późniejszym dorosłym przekazującym życie) zostanie zaoszczędzona nieodwracalna krzywda. Z mojej perspektywy - warto przestrzegać, tak jak to robi zresztą minister zdrowia.

            A co do książek (i filmów), to owszem, jeżeli pijące ciężarne kobiety pokazane są pozytywnie i nikt z bohaterów nie zwraca im uwagi na to że piją, a do tego książka aspiruje do pokazywania kobiet "nowoczesnych", to może to mieć, jak najbardziej, wpływ na postawy czytelniczek. Wsączana im jest fałszywa "wiedza", że te przestrogi przed piciem w ciąży to jakiś przeżytek, obecnie już obalony i teraz można sobie w ciąży pić do woli.

            Na zalinkowanej przeze mnie stronie są materiały dotyczące FAS i jest wspomniane o tym, że bardzo często schorzenia u dzieci (w tym FAS) wiążą się z tym, że to wcale nie ich matki z patologicznych środowisk "waliły bimber" w ciąży, ale właśnie kobiety z wyższym wykształceniem raczyły się winkiem, piwkiem, koniaczkiem i drinkami. Jest tam napisane wprost o rosnącym odsetku pijących kobiet ciężarnych z wyższym wykształceniem, które rodzą dzieci z FAS i innymi schorzeniami.

            Jak widać wykształcenie nie zawsze idzie w parze z elementarną wiedzą, wyobraźnią i miłością do własnego dziecka. :(

            Polecam naprawdę wszystkie zakładki z tej strony i wszystkie zamieszczone tam dane.

            Uważam, że uświadamiania ludzi co do szkodliwości picia alkoholu w ciąży nigdy za wiele, a książki oraz filmy są bardzo dobrym nośnikiem takich właśnie treści.

            Przypuszczam, że jeżeli te nowoczesne i wykształcone kobiety piją alkohol w ciąży, to widocznie nie mają one świadomości jak bardzo jest to szkodliwe dla dziecka. Dlatego trzeba im to uświadamiać, w trosce o te dzieci.

            W przeciwnym razie, jeśli mają świadomość, a nadal piją, to nie mam słów jak określić taką postawę - jak można dla chwilowej przyjemności odbierać swojemu dziecku szanse na normalne życie?? Dziecko mogłoby być sprawne fizycznie i intelektualnie i z tym kapitałem iść potem we własne życie, które na pewno nie będzie dla niego łatwe (bo dla nikogo nie jest) i będzie wymagało właśnie tego, aby mieć zdrowie i sprawny umysł. Od tego zależy jak sobie to dziecko będzie radziło w całym życiu. To będzie jego główny, a wręcz jedyny, kapitał, jedyne co ono ma. I odebrać mu to, skazać na FAS, tylko dlatego, żeby sobie popić czasem z koleżankami czy kolegami i poczuć się "jaka to jestem fajna", jakby nie można było tego zawiesić na te głupie 9 miesięcy?? Potem już niech ta kobieta robi co chce, ale jak nosi w sobie dziecko, to powinna myśleć też o nim.

            To tyle ode mnie.
            • turzyca Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 14:48
              > Dla mnie Twoje źródło, wybacz, ale nie jest żadnym autorytetem.

              Bo badania z porzadna metodologia przeprowadzane przez zespol University College London na 11 000 kobiet sa zdecydowanie mniej wiarygodne niz podawane na stronie ciazabezalkoholu ankiety przeprowadzane na 1038 Polakach.


              > Już od dawna na forum widzę taką tendencję, że jak coś jest napisane po angiels
              > ku, to na pewno klękajcie narody, gdy tymczasem mogą być to totalne bzdury. :-(
              > Nie wiem dlaczego tak jest, ale dla mnie to jakieś żenujące.

              Moge Ci linkowac po niemiecku. Mnie tam wsio rybka, w jakim ze znanych mi jezykow googlam, angielski jest powszechniejszy. Niestety wiele tekstow nie jest tlumaczonych na rosyjski czy polski, wiec nie ma sensu ich wyszukiwac w tych jezykach.


              Wsączana im jest fałszywa "wiedza", że
              > te przestrogi przed piciem w ciąży to jakiś przeżytek, obecnie już obalony i te
              > raz można sobie w ciąży pić do woli.

              Udowodnij, ze ta teza odnosi sie do ksiazek omawianej w tym watku autorki.




              I po raz kolejny powtorze: niepotepianie to nie to samo co promowanie.
              Oraz: zycie normalnych ludzi nie kreci sie wokol alkoholu, jesli ktos kilkaset stron i kilkadzesiat tematow jest w stanie sprowadzic tylko dla alkoholu, to powinien sie zastanowic, dlaczego dla niego alkohol jest tak wazny, ze przeslania mu cala reszte tematow.
            • ginestra Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 14:50
              Odpowiadając na kolejny post Turzycy o tym, że w książce jest więcej ciekawych rzeczy niż sam aspekt picia alkoholu w ciąży, od siebie powiem tak: nie czytałam tej konkretnej książki, a odniosłam się tylko do szerszego zagadnienia, które zasygnalizowała Chomiczkami w założycielskim poście.

              O książce (książkach, bo chyba było ich więcej?) z aspektem picia alkoholu przez ciężarną u Szwai nie wypowiadam się, ale wypowiadam się o innych książkach i filmach. Zwłaszcza wstrząsnął mną jeden film, z założenia komedia romantyczna, której akcja dzieje się w Polsce, a bohaterką jest Polka, która poznała na Wyspach Brytyjskich Anglika i on przyjeżdża do niej, do Krakowa zdaje się i chce się z nią ożenić, bo dowiedział się, że ona jest w ciąży, a ona chyba nie chce za niego wyjść albo najpierw chce, a potem nie chce albo jednocześnie i chce i nie chce, w każdym razie jest jakaś skomplikowana fabuła i w tym filmie ta ciężarna pije bardzo dużo alkoholu, pali i nikt jej na to nie zwróci uwagi, wręcz "przyjaciel" (nie ten Anglik, tylko inny) z nią siedzi, pociesza ją jak ona pije itp. Anglikowi też jej zachowanie nie przeszkadza. Nikt nie powie jej, żeby nie piła ze względu na dziecko, tylko w całym filmie chodzi zawsze o nią, wszyscy wytrząsają się tylko nad nią, a nigdy nie chodzi o dziecko. Dodatkowo, jest ileś scen pokazujących jaka to jest "fajna i szalona" i na przykład ona w tej ciąży, tak ok. 3-4 miesiąca, wspina się na ogrodzenie z siatki, a potem z niego skacze (tak z 2 metrów miej więcej). To naprawdę grozi poronieniem i chyba w większości przypadków powoduje właśnie poronienie. Ale oczywiście nic się nie dzieje. Idzie potem na dyskotekę w jakiś niemożebny huk i ścisk i skacze i pije alkohol i wszystko jest super. Takie filmy niestety też kształtują pewne postawy u widzów, zwłaszcza niemających świadomości co do zagrożeń dla dziecka (niezależnie od wykształcenia, jak się okazuje).

              Co do szalonej pracy jednocześnie z ciążą, to według moich doświadczeń i obserwacji jest tak, że jedne kobiety pracują do końca ciąży, koncertują i co tam jeszcze chcieć (choć pewnie nie non stop, bo to by mogło naprawdę mieć złe skutki) i jest wszystko OK, rodzą zdrowe dzieci, natomiast bywa i tak, że właśnie kobiety intensywnie pracujące w jakimś momencie ciąży doznają poronienia albo rodzą martwy płód. Jakby pogadać z takimi kobietami (ja rozmawiałam z kilkoma, które poroniły lub urodziły martwy płód długo przed czasem), to wielokrotnie (akurat te, z którymi ja rozmawiałam w 100%) wspominają o czynnikach jakimi był stres, wycieńczenie, zbyt intensywna praca itp.

              Wiadomo, papier wszystko przyjmie, można napisać powieść o kobiecie w ciąży, która codziennie rano fika dziesięć koziołków i to nawet w 9 miesiącu, pije litry wódki, a rodzi super zdrowe dziecko i jest fajna. Jeżeli jednak powieść (choć będąca fikcją), ma przedstawiać prawdziwe życie, to niech może autorka zrobi ten przysłowiowy "risercz", pogada z lekarzami itp. i jeżeli ma zamiar opisać kobietę intensywnie pracującą w ciąży, która donosi ciążę i rodzi zdrowe dziecko, to może niech napisze, że ona nie non stop tak pracowała, że pod koniec ciąży zwolniła tempo, i że w tych intensywnych okresach też jakoś dbała o siebie i o dziecko, odpoczywała, że nie pozwalała, aby zżerał ją ciągle stres, odmawiała wykonania jakichś prac itp. Z tego, co znam ludzi, to oni jednak sugerują się tym, co przeczytają. Często naprawdę biorą dosłownie wywiady z jakimiś znanymi kobietami, które tak intensywnie pracowały w ciąży, nagrywały płytę, koncertowały itp., a nie poznają drugiej części prawdy, że np. pomiędzy tymi koncertami, nagrywaniami itp. ta kobieta nie chodziła do pracy, wysypiała się do późna, a inni za nią wszystko robili, miała sztab ludzi opiekujących się nią i monitorujących jej zdrowie, najlepszych lekarz, dietetyków i trenerów, na co przeciętna, pracująca Polka nie ma raczej szans.

              Dlatego tym bardziej powieść o "kobiecie, takiej jak ja" (dla czytelniczki), powinna być uczciwie napisana, ze zrozumieniem tego czym jest ciąża, i że jest to szczególny czas, w którym jakieś rażące błędy mogą spowodować tragedię dla niewinnego dziecka (a być może też i dla niej).

              To jest tylko 9 miesięcy i jedyny taki czas dla dziecka, jedyna szansa.

              EOT z mojej strony, także dlatego, że mam dużo pracy i pożegnałam się świątecznie.
              Bywajcie zdrowi!
              • the_dzidka Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 15:49
                No i robi nam sie kolejne bicie piany na temat tego, czy alkohol w ciąży szkodzi, każda się będzie upierała przy swoim zdaniu, a Turzyca napisała takie coś mądrego:

                "Matko, jak ja nie lubie tej polskiej histerii okoloalkoholowej, ktora nie rozroznia chlania i picia i z kazdego uzycia alkoholu robi od razu patologiczne chlanie. Jest roznica miedzy 5 jednostkami alkholu w roku i 5 jednostkami alkoholu dziennie, miedzy butelka wina i flaszka bimbru, miedzy wzniesieniem toastu, a uchlaniem sie z radosci na umor."

                Ja natomiast wspomniałam tam gdzieś wyżej o klinice połozniczej, gdzie pacjentkom do obiadu podaje sie wino. Ale to niewazne, to pewnie jakis spisek personelu.
                • ginestra Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 20:03
                  the_dzidka napisała:

                  > No i robi nam sie kolejne bicie piany na temat tego, czy alkohol w ciąży szkodz
                  > i, każda się będzie upierała przy swoim zdaniu,

                  Nie, chyba to nie jest jednak bicie piany.


                  a Turzyca napisała takie coś mą
                  > drego:
                  > "Matko, jak ja nie lubie tej polskiej histerii okoloalkoholowej, ktora nie rozr
                  > oznia chlania i picia i z kazdego uzycia alkoholu robi od razu patologiczne chl
                  > anie. Jest roznica miedzy 5 jednostkami alkholu w roku i 5 jednostkami alkoholu
                  > dziennie, miedzy butelka wina i flaszka bimbru, miedzy wzniesieniem toastu, a
                  > uchlaniem sie z radosci na umor."

                  W przypadku ciąży, to naprawdę mało istotne, skoro każda ilość alkoholu szkodzi dziecku. Oczywiście większa ilość szkodzi bardziej niż mniejsza, ale tak czy inaczej kobieta w ciąży, która pije sobie "małe drineczki" czy winko czy piwko i tak krzywdzi dziecko, choć nie upija się na umór. Więcej nie rozwijam tematu.


                  >
                  > Ja natomiast wspomniałam tam gdzieś wyżej o klinice połozniczej, gdzie pacjentk
                  > om do obiadu podaje sie wino. Ale to niewazne, to pewnie jakis spisek personelu
                  > .

                  Teraz zrozumiałam lepiej tę wypowiedź: a więc nie jest ona za bardzo na temat, bo nie chodzi o ciężarne kobiety, tylko o takie, które już urodziły dziecko i dziecko jest na zewnątrz. Na pewno przy karmieniu piersią alkohol dostaje się do organizmu dziecka, więc jeżeli piją to wino i karmią, to też nie jest dobrze, ale bez porównania mniej to szkodzi dziecku, niż wtedy, gdy dziecko dostaje alkohol z krwiobiegu matki w życiu płodowym i do tego w czasie, w którym tworzy mu się mózg i wszystkie organy i jest to jedyny i niepowtarzalny moment na tworzenie się tych organów i drugiej szansy już nie dostanie.

                  A więc klinika położnicza, to nie klinika dla ciężarnych w zagrożonej ciąży. Wcześniej zrozumiałam opacznie.
                  • the_dzidka Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 21:26
                    > Teraz zrozumiałam lepiej tę wypowiedź: a więc nie jest ona za bardzo na temat,
                    > bo nie chodzi o ciężarne kobiety, tylko o takie, które już urodziły dziecko i d
                    > ziecko jest na zewnątrz.

                    Uściślę, chodzi o pacjentki czekające na rozwiązanie w klinice.
                    • nessie-jp Re: A Szwaję może czytacie? 22.12.11, 00:00
                      > Uściślę, chodzi o pacjentki czekające na rozwiązanie w klinice.

                      A, no to wszystko jasne, bo jednak FAS się rozwija przede wszystkim w pierwszym trymestrze.
              • dakota77 Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 17:46
                Nie bardzo rozumiem, dlaczego kazda ksiazka mialaby byc jakas ulotka propagandowa, podrecznikiem medycznym i tak dalej. To, ze autorka o jakiejs postawie pisze, nie oznacza automatycznie, ze ja uwaza za jedynie sluszna.
                • ginestra Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 20:24
                  dakota77 napisała:

                  > Nie bardzo rozumiem, dlaczego kazda ksiazka mialaby byc jakas ulotka propagando
                  > wa, podrecznikiem medycznym i tak dalej. To, ze autorka o jakiejs postawie pisz
                  > e, nie oznacza automatycznie, ze ja uwaza za jedynie sluszna.
                  >

                  To zależy w jaki sposób autorka pisze o danym zjawisku - jak je naświetla jako autorka, a także w jaki sposób ukazuje je oczami swoich bohaterów, jakie ci bohaterowie mają refleksje, jakie mają autorefleksje itp. To wszystko składa się na dialog z czytelnikiem. Czytelnik wie czy dana sprawa opisywana jest jako coś normalnego, fajnego i sympatycznego czy jako coś, co może budzić niepokój lub mieszane uczucia i co pozostawione jest do jego własnego osądu.

                  Dodatkowo, przy lekturach "lekkich i przyjemnych" jest duże prawdopodobieństwo, że czytelnicy będą sugerowali się postawami bohaterów, jeżeli te postawy opisane są jako fajne, nieszkodliwe, zawsze z happy endem itp. Naprawdę mnie jest łatwo wyobrazić sobie kobietę w ciąży, która czytała taką książkę i nie odmawia alkoholu na imprezie, bo po lekturze książki właśnie ma gdzieś w podświadomości wizję, że to nic złego, inne ciężarne piją i rodzą zdrowe dzieci i w ogóle "to co z tego, że jestem w ciąży, ciąża jest sexy, jestem wolną i niezależną kobietą, jestem fajna i mogę się napić".

                  Absolutnie nie mówię, że sto procent czytelniczek (i czytelników, bo chodzi też o mężczyzn, którzy są obok pijących ciężarnych) tak pomyśli, ale jest duże prawdopodobieństwo, że pewien ich odsetek może się zasugerować i lekko traktować picie w ciąży, a wtedy szkoda każdego z tych dzieci.

                  W tym świetle, jak bohaterka opisana jest tak, że sobie popija w ciąży i taki jest zamiar autorski, to uczciwy i świadomy autor, aby uniknąć takiej atmosfery sielanki i przyzwolenia wokół tego zjawiska, doda osoby postronne wobec tej bohaterki, które jej zwrócą stanowczo uwagę. Ona może nie posłuchać, jeśli autor chce pokazać, że nie posłuchała, ale ten komentarz ustami innych bohaterów coś na pewno daje.

                  To ja już wyłączam się na dobre z tego wątku, pozdrawiam i do usłyszenia w Nowym Roku!
                • szprota Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 20:25
                  dakota77 napisała:

                  > Nie bardzo rozumiem, dlaczego kazda ksiazka mialaby byc jakas ulotka propagando
                  > wa, podrecznikiem medycznym i tak dalej. To, ze autorka o jakiejs postawie pisz
                  > e, nie oznacza automatycznie, ze ja uwaza za jedynie sluszna.
                  >

                  No nie wiem, do MM mamy pretensje, jeśli opisuje jakąś postawę bez opatrzenia jej komentarzem (Łusia prowadząca auto z kolan ojca, że taki pierwszy z brzegu przykład).
          • szprota Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 21:04
            turzyca napisała:



            >
            > Tak, tak, a dowody na to?
            > Bo naukowcy wcale nie sa pewni:
            > www.telegraph.co.uk/health/healthnews/8043393/Pregnant-women-told-glass-of-wine-a-week-wont-harm-baby-research.html
            > i szczegolnie smaczny cytat:
            > It was found that light drinkers were 30 per cent less likely
            > to have children with social or emotional difficulties than those who di
            > d not drink in pregnancy.

            > O 1/3 mniej szans na problemy spoleczne lub uczuciowe wsrod dzieci osob umiarko
            > wanie pijacych. I owszem inne czynniki maja na to jakis wplyw, ale nawet po ich
            > wyeliminowaniu widac taki zwiazek. Hmmmmm

            Pubmed daje dość jednoznaczne wyniki, a jakoś bardziej wierzę badaniom stamtąd niż telegraphowi, przykro mi.
            [www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed?term=risks%20of%20drinking%20alcohol%20during%20pregnancy]
            >
            > Matko, jak ja nie lubie tej polskiej histerii okoloalkoholowej, ktora nie rozro
            > znia chlania i picia i z kazdego uzycia alkoholu robi od razu patologiczne chla
            > nie. Jest roznica miedzy 5 jednostkami alkholu w roku i 5 jednostkami alkoholu
            > dziennie, miedzy butelka wina i flaszka bimbru, miedzy wzniesieniem toastu, a u
            > chlaniem sie z radosci na umor. Naprawde jest. I dopoki nie zaczniemy tej rozni
            > cy dostrzegac i promowac pierwszej postawy zamiast oczekiwac, ze ludzie z alkoh
            > olu zrezygnuja w ogole, to bedziemy miec stale druga postawe.

            Hm, hm, no takie okazjonalne, ale regularne popijanie też jest niebezpieczne.
            Co mnie denerwuje, to bardziej moral panic na kobiety w ciąży pijące czy palące. Nie upierałabym się przy twierdzeniu, że eee, to nie takie szkodliwe, tylko że: kobieta w ciąży i bez ciąży ewentualnie krzywdzi się tak samo, stosując wymienione używki.
            • chomiczkami Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 21:20
              No cóż, bo tu krzywdzi kogoś więcej niż siebie samą, jeżeli przyjmiemy, że palenie i picie w ciąży są szkodliwe.

              Gdy palacz pali sobie sam, w oddaleniu ode mnie, to mnie to nie rusza, bo nie truje mnie bezpośrednio. Jeśli ta sama osoba odpala fajkę przy mnie, to zaczyna mnie to bardzo obchodzić, bo staję się wtedy biernym palaczem. Mogę zaprotestować i powiedzieć mu, gdzie może się udać. A takie bobo nie ma nic do gadania.
              • szprota Re: A Szwaję może czytacie? 21.12.11, 21:42
                chomiczkami napisała:

                > No cóż, bo tu krzywdzi kogoś więcej niż siebie samą, jeżeli przyjmiemy, że pale
                > nie i picie w ciąży są szkodliwe.
                >
                > Gdy palacz pali sobie sam, w oddaleniu ode mnie, to mnie to nie rusza, bo nie t
                > ruje mnie bezpośrednio. Jeśli ta sama osoba odpala fajkę przy mnie, to zaczyna
                > mnie to bardzo obchodzić, bo staję się wtedy biernym palaczem. Mogę zaprotestow
                > ać i powiedzieć mu, gdzie może się udać. A takie bobo nie ma nic do gadania.
                >

                Bobo to będzie, jak się urodzi :) (ok, flejm aborcyjny warning, więc nie ciągnę tematu, bo nie tu na to miejsce)
            • paszczakowna1 Re: A Szwaję może czytacie? 22.12.11, 12:59


              Bo też i nawet w samym doniesieniu piszą:

              "The finding is controversial because it suggests that light drinking is beneficial but lead author Dr Yvonne Kelly said the more social factors like mother's education level, family income and parental discipline and current drinking habits were taken into account the weaker the association became.

              She said this suggests there was still some effect that social factors that had not been accounted for completely and overall there was no benefit nor any harm from drinking at low levels."

              W sumie, tak jak można się spodziewać. A i tak nie wierzę, by się dało faktycznie odsiać wszystkie inne zmienne. To tak jak z wszystkimi doniesieniami typu "mała ilość alkoholu pomaga na coś tam" - na bank "light drinkers" to w przeważającej części ludzie zasadniczo zdrowi, zamożni, wykonujący mało stresujące prace i dbający o zdrowie. A wśród całkowitych abstynentów mogą być ludzie rezygnujący z alkoholu ze względu na stan zdrowia (albo alkoholizm). Nic więc dziwnego, że "light drinkers" (i ich dzieci) zawsze średnio rzecz biorąc są do przodu.
    • 2swineczki witam po raz kolejny po duuuzej przerwie 23.12.11, 19:29
      temat od szwai (ktorej nie czytalam) doszedl do kwestii picia alkoholu w ciazy. Zalatwie pierwsza kwestie: Szwai nie czytalam, nie czytam i nie zamierzam czytac, powodow nie znam, recenzje i opinie mi wystarczaja.
      Co do alkoholu w ciazy: prawdopodobnie najlepiej jest nie pic alkoholu, nie palic papierosow, nie stresowac sie, spacerowac po czystym powietrzu, itepe itede.
      Ale jak ktoras ma sie trzy dni stresowac, bo chce zapalic a nie powinna - to lepiej chyba zapalic, i tak wiadomo, ze zgasi po trzech tzw. 'machach'. To samo z alkoholem - jak na urodzinach cioci/przyjaciolki ma sie skrecac, bo akurat podano jej ulubione wino/nalewke, to lepiej niech se 'hlusnie' ten kieliszek czy tzw. lampke niz ma sie katowac przez caly wieczor: 'podali moj ukochany likierek, a ja moge pic tylko kompocik, cholera jasna, k...wa, niech ich wszystkich polamie w najgrubszym miejscu itede itepe.
      A co do literatury; owszem, uwazam, ze ksiazka powinna dawac relaks,trudno zmuszac corke samobojcy, by czytala powiesci o somobojcach. Ja osobiscie lubie lekture lekka, dowcipna, ale w konwencji: bawiac-uczymy (chociazby po to, zeby po 20 godzinach czytania wiedziec cos wiecej niz to, czy Kasia wyszla za Piotrka). A takich ksiazek jest wiele. 'Trzech panow w lodce nie liczac psa', 'martwe dusze', 'Pigmalion'.A 'Pani Bovary', 'Nedznicy' czy w koncu (the last, but not the least) 'Anna karenina' czy 'Doktor Zywago' - to klasyka 'czytadel' dla kobiet, ale za kazdym razem cos sie nowego odkrywa. Stare, ale jare. Tak kartkujac te 'nowe' powiesci, typu szwaja czy kalicinska, to po prostu takie 'nowoczesne' 'tredowate', czyli po prostu prosty zapis prostych, czesto wrecz wymyslonych, relacji. Typ: napisz list do redakcji, nasz psycholog ci odpowie. A potem nasza redaktorka zrobi z tego trylogie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka