chomiczkami
17.12.11, 22:45
Poszukałam sobie w archiwach i wyszło mi, że owszem, niektórzy czytają.
Ja też ją lubię czytać. Traktuję to jako wesołą, niezbyt ambitną literaturę.
Ale często bolą mnie od jej twórczości trzewia.
Teraz odświeżam "Zapiski stanu poważnego". O Boziu, ale mnie ta książka wkurza! Czarne i białe charaktery, jak zwykle, nic pośredniego. Najpierw "chyba usunę", potem niepotrzebny mi tatuś, potem wielokrotne raczenie się drinkami alkoholowymi (i nikt tam nie protestuje przeciw koniaczkowi, winu, piwku itd.*, wręcz wszyscy zachęcają - ja nie mówię, żeby to były książki dla grzecznych dzieci, ale któryś bohater mógłby protestować!), potem rzucanie się w ramiona pana "nie jestem stronnicza na jego punkcie, nie, nie, po prostu jest piękny i kryształowy ot, tak". Tu milusio, tu super, przystojni mężczyźni, no i cały czas mam wrażenie, że w tych książkach jest jakoś tak za słodziusio, wszystko po znajomości da się załatwić. Ci z miękkimi rączkami be, ci z uczciwymi szarymi oczami ok. Ech.
* W "Romansie na receptę" winko zaś piła Paulina - nie rozcieńczone wodą, bo musi wiedzieć, co pić, nie pamiętam już, czy drinkowały też inne ciężarne. Ach! Jestem nieco wyczulona na tym punkcie, może przez to, że zostałam pouczona w liceum, że "Picie w ciąży ciąży", a prezentacja skończyła się filmem o FAE i FAS.
Co najgorsze w tym, chociaż te książki są dla mnie jakieś nieprawdopodobne, nie umiem ich nie czytać!