06.11.08, 17:25
Piernik


Ciasto przygotować 5-6 tygodni przed Świętami, piec na 4 dni
wcześniej

½ kg miodu
2 szklanki cukru
25 dkg. masła
podgrzewać stopniowo, niemal do wrzenia a następnie wystudzić

Do chłodnej masy dodać:
1 kg mąki pszennej
3 jajka
3 płaskie łyżeczki sody rozpuszczone w ½ szklanki mleka
½ łyżeczki soli
2-3 torebki przyprawy do piernika

Ciasto starannie wyrabiamy, przekładamy do kamionkowego lub
emaliowanego garnka, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w chłodne
miejsce.


Pieczenie
Ciasto dzielimy na 2-3 części, rozwałkowujemy i pieczemy na
posmarowanej tłuszczem blasze w temperaturze 160-180º. Pieczemy ok.
20 minut w zależności od grubości placka (do suchego patyczka).
Ochłodzone placki przekładamy podgrzanymi powidłami śliwkowymi
(można je wymieszać z bakaliami, figami), nakrywamy arkuszem papieru
i równomiernie obciążamy, odstawiamy aż „skruszeje” na jakieś 3-4
dni. Potem możemy polać polewą albo polukrować. Polukrowany dłużej
się przechowuje.

Uwagi:
Ciasto ma dość „wolną” konsystencję, stężeje jak posiedzi w zimnie
i da się rozwałkować.
.
PRzepis pochodzi z Galerii Potraw. Sprawdziłam go osobiście kilka
razy. Rewelacyjny.

Ps. Autora przepisu niestety nie pamiętam







Obserwuj wątek
    • lylika Re: Kulinaria 06.11.08, 22:25
      Ten piernik toczka w toczkę jak mojej prababci Julci, tyko, ona żyła w dobie przedinternetowej i zmarła 55 lat temu. Skąd ona znała ten sam przepis?
          • eulalija Re: Kulinaria 23.11.08, 14:08
            Kurzęce nogi duszone w sosie cebulowo-grzybowym z kaszą gryczaną
            (uwaga, będzie mi się śnić TWCh) i sałatą lodową ze śmietaną na
            słodko. Ale to nie obiad będzie, tylko obiado-kolacja, tak koło 17-
            tej.
            • kocio_pierzaczek Re: Kulinaria 23.11.08, 20:33
              Właśnie zrobiłam pomidorówkę. Z własnego przecieru. Mogłabym ją już
              na kolację konsumować. Jak fajnie, że pan mąż wybywa na całe trzy
              dni... na dłużej zupki starczy. Od pewnych zup jestem uzależniona.
              Jak odbije mi jutro do reszty, zagniotę własny makaron. jezu, może
              trzeba do lekarza? Jesień wpływa na mnie tak kurodomownie...
                  • lylika Re: Kulinaria 24.11.08, 12:21
                    Jeżeli chcesz zeby się podejście udało, to zostaw ligawę w zalewie przynajmniej do środy. To jest bardzo twarde mięso. Ligawy używam tylko na tatara. I nie piecz ligawy odkrytej Nie dość, że twarda, to jeszcze się wysuszy.
                    • 36krzysiek Re: Kulinaria 24.11.08, 12:25
                      Mam przepis na pieczenie 20 minut w piekarniku nagrzanym na maksa.
                      Ostatnio nawet z polędwicy zrobiła się podeszwa, mało mnie nie
                      trafiło. A gulasz wołowo-wieprzowy pyrkał dwa dni, dopiero mięso
                      zrobiło się jadalne. Czym oni karmią to bydło? Czyżby dotarła do nas
                      moda na karmienie workami po cemencie? wink
                      • lylika Re: Kulinaria 24.11.08, 12:32
                        Przetrzymaj w zalewie 3-4 dni a przed pieczeniem zbij tłuczkiem, naszpikuj słoniną, obrumień na patelni, przełóż do gęsiarka, podlej bulionem i zalewą i piecz pod przykryciem. Bedziesz miał dobrą sztufadę.
                                • lylika Re: Kulinaria 24.11.08, 13:34
                                  Steki czy befsztyki robi się z polędwicy, ewentualnie pierwszej krzyżowej a nie ligawy. Ja smażę befsztyki minutę z każdej strony. Co innego z pieczenią.
                                  Tu masz przepis na sztufadę pani Ćwierczakiewiczowej. Zobacz ile musi się mięso marynować i ile dusić.

                                  img179.imageshack.us/img179/320/skanowanie0002ph9.jpg
                                  img376.imageshack.us/img376/2951/skanowanie0001en6.jpg
                                  • 36krzysiek Re: Kulinaria 24.11.08, 13:58
                                    No wiem przecież, że z polędwicy się robi steki. Najlepiej z
                                    argentyńskiej, bo wołowinę mamy podobno najgorszą w Europie. Upiekę
                                    cholerę i zobaczymy co wyjdzie. Jak będzie za twarda to sie udusi
                                    jeszcze. Do niedzieli powinna dojść smile Ostatecznie koty w piwnicy
                                    zjedzą. Już mi przez Ciebie przeszła ochota na obiad! wink A że tatara
                                    z ligawy mozna to nie wiedziałem, zawsze myslałem, że własnie z
                                    polędwicy. Powinni wychodować krowy z samej polędwicy!
                                    • asia.sthm Re: Kulinaria 24.11.08, 15:47
                                      Aaaa to przepraszam, ja wczoraj nie mialam steku tylko pieczen. W
                                      zyciu nie zapamietam co jak sie nazywa, bo po szwedzku odwrotnie.

                                      PS do Barona z Okladki: krow nie da sie karmic workami po cemencie.
                                      On sie na budowach zwyczajnie workami po cemencie pasą z braku
                                      laku, tfu z braku trawy znaczy. Sama widzialam i sama z nich
                                      wolowine wlasnorecznie przyrzadzilam . Zmusic krowe znajaca smak
                                      laki do worka, sie nie da
    • kocio_pierzaczek Ratunku. 25.11.08, 22:29
      Niektóre sztuki mnie tu na ambit wlazły, takie różne z okładek i nie
      tylko, z wyniku czego usiłuję pierwszy raz w życiu zrobić pieczeń.
      Jak wyjdzie, będzie świetnie, jak nie, będzie jutro miał mój mąz
      niespodziankę podobną jak mąż Guruy, kiedy to ona okno umyła. Różne
      rzeczy umiem gotować, ale kilku żelaznych elementów typowego
      jadłospisu w życiu nie ruszyłam. Póki co, się marynuje. Jutro piekę.
      W imię boże.
              • goonia Re: biżuteria cukiernicza - co kto chce? 26.11.08, 16:55
                Czy moglybyscie mnie laskawie nie dobijac pracowitoscia? Moje 2 letnie ciasto
                jak znalazl pod bizuterie, zebym tylko ja miala czassad
                Obiecalam corce pieczenie ciastek - takich jak mial Shrek - chyba o ludzika
                piernikowego jej chodzi, nie jestem pewna i w ramach przygotowan do wypiekow
                musze obejrzec film. Chyba w pracy, bo inaczej nie dam rady.
                • lylika Śledzie dla Kocia. 21.12.08, 20:27
                  Śledzie, olej, 1/2 szklanki soku z cytryny, cebula, kilka ziarenek ziela angielskiego, liść laurowy, skórka z 1/4 cytryny bardzo cieniutko pokrojona.
                  Na dnie naczynia układamy cienko pokrojone półplasterki cebuli, dodajemy 2-3 ziarenka ziela, liść laurowy i połowę skórek cytrynowych. Polewamy niewielką ilościa oleju i soku z cytryny. Na tym ukladamy warstwy pokrojonych śledzi przekładając piórkami cebuli. Na wierzchu dodajemy skórki cytrynowe, 2-3 ziarna ziela i zalewamy olejem i resztą soku. Uklepujemy śledziki pilnując by całe były pokryte zalewą. Muszą "leżakować" przynajmniej dwie doby.
                  Najlepsze są z cytryną i limonką. Akurat nie miałam limonki i zrobiłam z samą cytryną.
                  Podaję je dekorując częścią cebuli z zalewy i całą skórką cytrynową.
          • eulalija Re: Odmiana ... 14.01.09, 23:46
            Ciekawe co na to Cytrynka?
            A gdzie Ona się podziewa? Już w zalewie?
            BBaronowi rady udzieliła zdalczynnie a sama się nie pokazała?
            No, jak to tak??

            Śledź w cytrynie ... hmmm, muszę pomyśleć, ogólnie pasi, nawet mnie
            bardziej niż w kożuchu buraczanym...

            A gdybyś tak Lyliko konkrety jakieś wrzuciła?
            • lylika Re: Odmiana ... 15.01.09, 13:42
              eulalija napisała:
              > A gdybyś tak Lyliko konkrety jakieś wrzuciła?
              >
              Wrzucałam w tym wątku.

              Śledzie dla Kocia.
              https://img103.imageshack.us/img103/843/kopia081221kuchnia008fy9.jpg
              lylika 21.12.08, 20:27 Odpowiedz
              Śledzie, olej, 1/2 szklanki soku z cytryny, cebula, kilka ziarenek ziela angielskiego, liść laurowy, skórka z 1/4 cytryny bardzo cieniutko pokrojona.
              Na dnie naczynia układamy cienko pokrojone półplasterki cebuli, dodajemy 2-3 ziarenka ziela, liść laurowy i połowę skórek cytrynowych. Polewamy niewielką ilościa oleju i soku z cytryny. Na tym ukladamy warstwy pokrojonych śledzi przekładając piórkami cebuli. Na wierzchu dodajemy skórki cytrynowe, 2-3 ziarna ziela i zalewamy olejem i resztą soku. Uklepujemy śledziki pilnując by całe były pokryte zalewą. Muszą "leżakować" przynajmniej dwie doby.
              Najlepsze są z cytryną i limonką. Akurat nie miałam limonki i zrobiłam z samą cytryną.
              Podaję je dekorując częścią cebuli z zalewy i całą skórką cytrynową.
            • cytrynka6543 Re: Odmiana ... 15.01.09, 18:09
              eulalija napisała:

              > Ciekawe co na to Cytrynka?
              > A gdzie Ona się podziewa? Już w zalewie?
              > BBaronowi rady udzieliła zdalczynnie a sama się nie pokazała?
              > No, jak to tak??


              No przeca jezdem!
              Wprawdzie ostatnio osiągalna jedynie przez telefon,bo na inne
              rozrywki zwyczajnie brak czasu,ale jezdem!


              A co do mojego stosunku,za przeproszeniem,to ja już dawno temu
              wiedziałam,że mam grubą skórkę i nie wadzi mi nic. smile
              Zdzierajcie jak chcecie.big_grin
                • cytrynka6543 Re: Odmiana ... 15.01.09, 19:19
                  Nooo,zrób śledzie!!!
                  Uwielbiam śledzie,zwłaszcza w occie,ale i tymi w oleju z dodatkami
                  nie pogardzę,mniam,mniam. Tyle,że u mnie śledzie są do konsumcji
                  tylko dla mła,MLP wymiata i wyrzeka po śledziach,wymiata na samą
                  myśl o nich. No i komu tu dobrze robić? Dla mła zakupuję co mi się
                  spodoba i zachce,a reszta...? Reszta jest milczeniem.,
                    • lylika Re: Odmiana ... 15.01.09, 21:17
                      A ja śledzika bardzo, bardzo... smile
                      Dzisiaj zrobiłam śledzie w oleju na ostro, upiekłam szynkę a la dziczyzna, schab karkowy w ziołach, pasztet i pasztet z fasoli. Teraz się piecze czekoladownik. Same drobiazgi. Zupełnie nie mam pojecia dlaczego mnie kręgosłup boli. Jutro tylko ryba w galarecie i sałatka. Luzik. smile
    • goonia racuchy 23.01.09, 17:05
      zrobilam w zeszla niedziele i zapomnialam sie pochwalic. Pierwszy raz w zyciu
      robilam. Mialam 3 rozne przepisy i z pol godziny nie moglam sie zdecydowac,
      wreszcie wybralam, taki nieco bardziej pracochlonny. I co sie okazalo? Ze zle
      wybralam, bo wyszlo ciasto w konsystencji zupy. Potem sie dopatrzylam, ze maki
      bylo o polowe mniej niez w pozostalych przepisach. I teraz nie wiem, czy tak
      mialo byc, ale wtedy jak to smazyc? Dosypalam maki zeby choc sie na lyzce ciasto
      utrzymalo.
      Zanim zdazylam zaproponowac mezowi sprobowanie, to juz polowe synus z kolega
      zjedli - to chyba calkiem zle nie bylysmile
      Z kefirem zrobilam i smakowaly jakby byly z bialym serem. Dla mnie troche za kwasne.
      Teraz przymierzam sie do robienia paczkow. Przepis mam jeden i dobre checi.
      Zobaczymy. Boje sie tylko nadziewaniasad
      • lylika Re: racuchy 23.01.09, 20:47
        Brawo Gooniu. Dzieci i koty najlepiej się znają na dobrym jedzeniu. Dzieci zjadły, znaczy dobre były.
        Pączki robiłam dwa razy. Pierwszy i ostatni. Stanęłyśmy do tych pączków dwie silne baby, ja i sąsiadka. Wyrabiałyśmy ciasto na zmianę. Jedna trzyma miskę, zeby nie tańczyła, druga wyrabiała. Dałyśmy sobie dwie zmiany po 10 minut i spuchłyśmy obie. Potem jeszcze dwie zmiany po 5 minut i padłyśmy martwym bykiem. Stwierdziłyśmy, że godzina wyrabiania dwie osoby może pozbawić życia. Rosło to ciasto dość szybko. Nadziałyśmy kulki konfiturą z róży i usmażyłyśmy wanienkę pączków. Zajęło to nam 4 i pół godziny łacznie z czasem na rośnięcie. Pączki były nawet smaczne, ale nie zachwycające. Od tamtej pory pączkom i ciastu drożdżowemu mówimy stanowcze NIE!
        • 36krzysiek Re: racuchy 23.01.09, 23:50
          Za mną chodzi galareta, kurczak w galarecie, szynka w galarecie,
          jajko w galarecie, nóżki już niekoniecznie. Nie robię sam, kupuję w
          pudełeczkach, pożeram ze łzami w oczach, po czem sięgam po
          następne.
            • anmanika Re: Drożdżowe po mnie chodzi. 03.02.09, 10:34
              Pandoro wyszło cudnie. Tylko nie doczytałam na sam początek, że jest tak
              upiornie czasochłonne więc do piecyka wstawiałam o 12 w nocy.
              Szefowo to pączki tak trzeba międlić? Ja nie międliłam i rosły jak wściekłe.
              Pierwsze pączki z tego powodu były rozmiarów piłek futbolowych.
              • lylika Re: Drożdżowe po mnie chodzi. 03.02.09, 12:37
                Generalnie, ciasto drożdżowe powinno być długo wyrabiane. To jest za ciężka dla mnie praca, więc wypróbowałam kiedyś przepis Kociowy, bo się wcale nie wyrabia tylko dodaje dużo drożdży. smile
                Na Pandoro mnie nikt nie namówi bo to zabawa na około 10 godzin.
                • mariurzka Re: Drożdżowe po mnie chodzi. 03.02.09, 17:27
                  Daleko mi do takiej znajomości kulinariów, jak Twoja, Lyliko, ale
                  tego nieszczęsnego drożdżowego bym aż tak nie demonizowała. Ono musi
                  być dobrze wyrobione, niekoniecznie musi być to jakoś strasznie
                  długo. Musi być lśniące, odstawać od ręki i być pulchne, tzn mieć w
                  sobie dużo powietrza. I te kryteria biorę pod uwagę, czas wyrabiania
                  mnie nie interesujesmile Choć fakt, jest to ciut ciężka czynnośćsmile
                  Kiedyś za nic w świecie nie zagoniłby mnie nikt do drożdżowego, bo
                  byłam święcie przekonana że jest strasznie trudne, teraz robię
                  chętnie, jak mnie "naleci", a na święta to już obowiązkowosmile Zgadza
                  się, cały ten cyrk z zarabianiem drożdży, wyrastaniem zajmuje dużo
                  czasu, ale samo wyrabianie ciasta jest dla mnie porównywalne w
                  czasie z robieniem jakiegokolwiek innegosmile
                  • kurcgalopek Re: Drożdżowe po mnie chodzi. 03.02.09, 17:41
                    Uwielbiam ciasto drożdżowe. Owszem, jest dosyć pracochłonne, ale w
                    przeciwieństwie do innych ciast na ogół ładnie mi wychodzi, więc często robię.
                    Jeśli chodzi o wspomniane tu pączki to serdecznie polecam przepis Limby, z
                    Galerii Potraw - rewelacja!
                        • goonia Re: Drożdżowe po mnie chodzi. 03.02.09, 18:39
                          No wlasnie, co z tym wyrabianiem? U mnie w domu nie robilo sie drozdzowego, bo
                          moj tato mial uraz z domu rodzinnego. Bacia mu kazala wyrabiac, a raczej
                          boksowac ciasto godzinami calymi, tak ze nawet jesc go potem jesc nie chcial. Ja
                          sie dlatego nigdy nie zabieralam za wlasnoreczny wyrob, ale teraz straszna mam
                          chec na wlasne paczki.

                          Edyto jakiej mocy musi byc silnik w maszynie zeby dala rade drozdzowemu?
                          • edyta95 Re: Drożdżowe po mnie chodzi. 03.02.09, 18:44
                            w domu mam maszynę do chleba, która również ma program na drożdzowe
                            w pracy mamy specjalistyczny hobart, taki robot o dużej mocy (sprawdzę jakiej), dodam że ciasto na pierniczki z 1 kg mąki wyrabiam w nim ok 3 minut
                          • kurcgalopek Re: Drożdżowe po mnie chodzi. 03.02.09, 18:45
                            Mariurzko, ja mam podobnie jak Ty z tym robieniemsmile
                            A jeśli chodzi o wyrabianie to wyrabiam do momentu aż jest ładne i sprężyste i
                            odchodzi od ręki, zwykle nie trwa to godzinami.
                            Może złe wspomnienia z pracy nad ciastem biorą się z tego, że kiedyś robiono
                            większe ilości?
                            Sama pamiętam, że moja babcia zwykle robiła około 6 blaszek za jednym zamachem,
                            więc ciasta siłą rzeczy była cała miednica.
                            Ja robię maksimum z kilograma mąki, a częściej mniej i nie czuję się specjalnie
                            umordowana.
                            • mariurzka Re: Drożdżowe po mnie chodzi. 03.02.09, 19:21
                              Cytatkurcgalopek napisała:
                              Mariurzko, ja mam podobnie jak Ty z tym robieniemsmile A jeśli chodzi
                              o wyrabianie to wyrabiam do momentu aż jest ładne i sprężyste i
                              odchodzi od ręki, zwykle nie trwa to godzinami.

                              No właśniesmile Dokładnie tak!smile Ma być ładne, sprężyste, pełne
                              powietrza i odchodzić od ręki!

                              A co do tych złych wspomnień - może chodzi o technikę? Pamiętam
                              swoje początki - strasznie się męczyłam, mimo wskazówek mamy nie
                              wychodził mi ten wgniatająco - skręcający ruch ręki. A że mi nie
                              wychodził, to się zniechęciłam do drożdżowego na długo. Po
                              długoletniej przerwie zrobiłam kolejne podejście, na
                              zasadzie: "ostatni raz" i o dziwo, ręka sama załapała ruch i rytm.
                              Wszelkie maszyny i roboty fajne są, ułatwiają pracę, ale dla mnie
                              jest coś magicznego w tych jednostajnych ruchach, to takie
                              pierwotne, powrót do korzenismile
                              Aczkolwiek gdyby mi ktoś sprezentował takie cudo:
                              http://sklep.vivamix.pl/artisan-174-mikser-czerwony-cat-136-id-
                              6.aspx

                              to bym nie pogardziła smile
                                • kurcgalopek Re: Drożdżowe po mnie chodzi. 03.02.09, 20:22
                                  A co to są babskie placki?

                                  Mariurzko, no i znowu mam podobnie, ale nie w każdym towarzystwie się przyznaję,
                                  bo na ogół dziwnie na mnie patrzą i pytają czemu tracę czas na robienie ciasta
                                  zamiast kupić je w cukiernismile

                                  Lyliko, dopiero teraz, jak przejrzałam wątek zauważyłam, że umieściłaś dla mnie
                                  przepis, bardzo, ale to bardzo dziękuję, kłaniam się w pas i oczywiście wypróbuję!
                                  • mariurzka Re: Drożdżowe po mnie chodzi. 03.02.09, 20:34
                                    Jak to, dlaczego, Kurcgalopku?
                                    Bo swoje pachnie całkiem inaczej, całkiem inaczej smakuje, a
                                    przygotowanie go w domu daje tyle przyjemnoścismile)
                                    Ps. No popatrz, jak nam się te podobieństwa w kwestii drożdżowego
                                    zbiegłysmile
                                    • kocio_pierzaczek Babskie placki 03.02.09, 21:24
                                      Się zagniata ciasto z mąki ze szczyptą soli i kefiru, ile zabierze.
                                      Płaskie placki moja babcia piekła na płycie kuchennej, można tez na
                                      patelni - grut, żeby mąką podsypać. Gotowe placki przekrawa się
                                      (znaczy, tak sie od kobiet w rodzinie nauczyłam)- można posmarowac
                                      masłem i posolić. Ja najbardziej lubię posmarowane cienko domową
                                      jabłkową marmoladą, na to posypka z twarogu i polane śmietanką...
                                    • kurcgalopek Re: Drożdżowe po mnie chodzi. 03.02.09, 23:37
                                      mariurzka napisała:

                                      > Jak to, dlaczego, Kurcgalopku?
                                      > Bo swoje pachnie całkiem inaczej, całkiem inaczej smakuje, a
                                      > przygotowanie go w domu daje tyle przyjemnoścismile)
                                      > Ps. No popatrz, jak nam się te podobieństwa w kwestii drożdżowego
                                      > zbiegłysmile


                                      Bardzo pięknie to ujęłaś i miło mi, że się nam podobieństwa zbiegłysmile

                                      Kociu, dziękuję za wyjaśnienie, nie znałam takiej nazwy, ale podobną potrawę
                                      tak, tyle że do znanych przeze mnie placków dodawało się jeszcze sody i one tak
                                      fajnie rosły.
      • asia.sthm Juz juz! asina zalewajka bą bą 04.05.09, 12:39
        Wklejam, bedzie mrowie zalewajki w kazdym watku.

        O jak sie ciesze, ze chcecie mojej zalewajki smile

        1. Ugotowac kawalek wedzonego boczku, wyjac boczek i zrec na boku,
        kiedy indziej. Wode odstawic do nastepnego dnia, aby tluszcz z niej
        dal sie zdjac i wykorzystac do byle czego innego.
        2. Kartofli duzo naobierac i pokroic w kostke, wrzucic do gara z
        wedzona woda po wedzonce i ugotowac aby aby.
        3. Kielbase w kostke podsmazyc leciutko na patelni. Wygrzebac
        odciekajac tluszcz i wrzucic do gara z kartoflami.
        4. Wszystko zalac zurkiem (moze byc z proszku jak sie nie ma
        prawdziwego) Podgotowac piec minut, podpieprzyc (podsolic nie wiem,
        zalezy od wedzonki) i gotowe!

        Podawac z jajem na twardo i swiezym marjankiem (moze byc suchy ten
        marjanek jak sie nie ma swiezego pod reka)

        Wszystkiego ma byc duzo, caly gar, dosc gesto, bo inaczej
        zabraknie. Nie tylko ludzie swinskim swedem sie zlatuja ale i lis do
        mnie raz lecial na zalewajke. W drzwiach sie z nim prawie zderzylam
        tak gnal zaslepiny chucia.

        Tak pisze i widze wyraznie, ze ja juz to kiedys pisalam na forum.
        Nie zaszkodzi powtorzyc - mowie wam pycha jak rzadko.
          • kocio_pierzaczek Re: Kulinaria 11.05.09, 17:15
            Niestety. Zmienił się kucharz. Ale tym raezm też pomidorówka była,
            niemal równie pyszna. Przepisu nie udało się wydębić. Może gotują z
            torebki? A w ogóle może jakośc tej poprzedniej była wywołana
            wczesnociążowymi objawami? O cholera. Tym razem też mi smakowała jak
            ambrozja i odżywiałam się nią przez trzy dni z rzędu... wink
            • bbbzyta Re: Kulinaria 11.05.09, 18:29
              A może w Piaskach jest jakiś pomidorówkowy mikroklimat? I zawsze tam rzeczona zupka smakuje jak ambrozja? Dla odreagowania proszę sobie poczytać ciekawnik.pl/content/view/444/ . Smacznego wink
              • lylika Re: Kulinaria 11.05.09, 21:31
                bbbzyta napisała:

                > A może w Piaskach jest jakiś pomidorówkowy mikroklimat? I zawsze tam rzeczona zupka smakuje jak ambrozja? Dla odreagowania
                proszę sobie poczytać ciekawnik.pl/content/view/444/ . Smacznego wink
                ...
                Dziękuję Zytko, pasjonująca lektura. Odreagowałam jak nie wiem co, albo nawet jeszcze bardziej. wink
                • bbbzyta Re: Kulinaria 19.05.09, 12:45
                  Dzięki za wyrazy uznania. Tymczasem śpieszę donieść, że się zakochałam. W sałacie rzymskiej. Uczucie zapowiada się na długotrwałe smile
                  • lylika Re: Kulinaria 19.05.09, 18:09
                    Sięgnęłam do australijskiego, czyli oryginalnego przepisu na tort Pavlova i kochane Google od ręki przetłumaczyły mi przepis na polski:

                    Pavlova to beza, i to jest ważne przy podejmowaniu wszelkich beza, że białka jaj osiągnie maksymalną wielkość, więc upewnić się, że mieszanie miseczki i miotełka są czyste i wolne od tłuszczu. Ponieważ musimy tylko białek z jaj, jaja muszą zostać rozdzielone. Łatwiej jest to zrobić, gdy jaja są nadal zimne. Po oddzieleniu, pokrycie białych jaj i pozwól im przyjść do temperatury pokojowej przed zastosowaniem (ok. 30 minut). Okładka i żółtka jaj w lodówce do innego wykorzystania. Lubię używać najprzedniejszy cukru (rącznika) dokonując tym beza, ponieważ rozpuszcza się szybciej do jaj białych niż regularne granulowany cukru białego. Możesz tworzyć własne przetwarzania 1 kubek (200 g) granulowany cukier biały w żywności procesora do bardzo dobrze, o 30 - 60 sekund. Gdy białka jaj i cukru postaci sztywne szczyty nadszedł czas, aby delikatnie krotnie w cornstarch i ocet. Dodanie tych dwóch składników pozwoli Pavlova jeden skorupy, która jest sucha i ostry, z miękkiej lekarski podobne wnętrze.
                    Australian Stephanie Alexander jej doskonałej książki "The Cook's Companion" daje nam kilka wskazówek, jak powiedzieć dobry Pavlova, jeżeli kropelki postaci syropu na powierzchni w beza, to wiesz masz to rozgotowane; płynnych oozing od beza jest znakiem undercooking ". Dlatego najlepiej jest gotować w beza w piecu, a następnie powoli wyłączyć piekarnik i niech to cool powoli.
                      • lylika Re: Kulinaria 19.05.09, 18:45
                        Mnie bardziej zaintrygowało:
                        "Okładka i żółtka jaj w lodówce do innego wykorzystania." i "Gdy białka jaj i cukru postaci sztywne szczyty nadszedł czas, aby delikatnie krotnie w cornstarch i ocet." A także "która jest sucha i ostry, z miękkiej lekarski podobne wnętrze."
                        big_grin
                        • kurcgalopek Re: Kulinaria 19.05.09, 18:55
                          Robiłam już Pavlovą, ale ze straszliwie nudnego i przewidywalnego przepisuwink

                          Zachodzę w głowę co to jest ta okładka??? Ze niby skorupki? Do jakiego
                          wykorzystania? Czyżby w Australii też mieli problem ze ślimakami?wink

                                • lylika Re: Kulinaria 20.05.09, 13:44
                                  No nie mogę!!! Wysłam przepis znajomemu, który lubi pichcić a on mi przysłał tłumaczenie podobnego przepisu, tyle, że z innej strony.
                                  Uwaga! powtarzają się szczyty. big_grin

                                  Przepis Pavlova
                                  Australijski Deser
                                  Składniki:
                                  3 bieli jajka
                                  1 1/2 filiżanek cukrzy
                                  1 1/2 wanilii łyżeczek do herbaty
                                  1/2 1łyżeczki do herbaty ocet
                                  1 filiżanki smagającej biczem śmietankę
                                  1/2 wanilii łyżeczki do herbaty
                                  4 filiżanek ukroiło na plasterki świeże owoce, takie jak owoce kiwi, truskawki, banany, owoce brzoskwini, albo kawały ananasa
                                  Kierunki:
                                  Przynieś biele jajka, by mieszkać temperaturę. Liniaarkusz pieczenia z folią. Używając 8x1 1/2 patelni ciastka cala jako przewodnik, rysują okrąg na folii. W dużych bielach jajka kartelu miski miksera, cukrze, 1 1/2 łyżeczkach do herbatywanilia, ocet i 1/4 wrzątku filiżanki. Uderzenie około 12 minut, kłócąc wrzasnąć stale, do sztywnej formy szczytów i mieszanina trzyma kształt. Jajko rozpostarte biała mieszanina przez okrąg na folii. kształt do muszli z tylnym łyżki, robiąc dnu 1/2 cala grubo i strony 2 1/2 do 3 cali wysokich.Podgrzej piekarnik do 450 stopni. Arkusz pieczenia miejsca w centrum piekarnika i piekarnika wyłączać. Pozwolił stać 4 do 5 godzin. nie OPEN DOOR OVEN!
                                  Łącz smaganie biczem śmietanki i 1/2 wanilii łyżeczki do herbaty. Uderzenie do miękkiej formy szczytów. Usuń muszlę bezy od folii; miejsce na służeniu płyty. Rozciągnięta ubijana śmietanka w muszli, rezerwując 1/2 filiżanki dla garnirowania. Rozmieść owoce w muszli. Kopiec zarezerwowana ubijana śmietanka w centrum owoców. Uciął do klinów. Odsiedź natychmiast. Robi 8 do 10 servings
                                  dont i wie.
                                  Nigdy nie spróbowałem tego recipee. Ale to było w jednym z moich książek kucharskich. Jeżeli jego dobry proszę dał mi znać.
                                  • lylika Re: Kulinaria 31.05.09, 22:08
                                    Tort Pavlova piekę po raz pierwszy w życiu na jutrzejszy Dzień Dziecka. Tremę mam. wink Tak teraz wygląda.

                                    https://img46.imageshack.us/img46/3944/090531pavlova007.jpg

                                    Otwieram drzwiczki piekarnika co 10 minut i zerkam co tam się wyrabia. No ... masakra chyba wyjdzie. Może go ta bita śmietana z owocami uratuje.
                                    • lylika Re: Kulinaria 01.06.09, 12:14
                                      Na razie jest tak:

                                      https://img3.imageshack.us/img3/5664/090601pavlova002.jpg

                                      Po południu zostanie obsmarowana bitą śmietaną i przybrana truskawkami. Spróbowałam kawalątek. Jest pycha. Nie tak słodka jak zwykłe bezy i leciuchna jak obłoczek.
                                      4 białka ubiłam ze szczyptą soli na sztywno, powolutku dodałam ok. 15 dkg cukru pudru, 1 łyżeczkę octu winnego z wina musującego i 1 łyżeczkę mąki kartoflanej. Rozsmarowałam na folii aluminiowej (folia bardzo łatwo odchodzi) w płaskiej blaszce. Piekłam pierwsze 15 minut w 180 stopniach, a dalsze 45 minut w 150.