Dodaj do ulubionych

korzenie Janusza Pyziaka - pytania

15.06.12, 18:00
Jak wiemy grupa ESD liczy ośmioro członków. O rodzicach trzech Borejkówien (Gabrieli i Idy oraz Joanny) wiemy wszystko. Dość dużo o rodzicach Pawła i ojcu Anieli. Nieco mniej o rodzicach Danki i Roberta, ale są oni wspominani.
A jak to jest z Januszem Pyziakiem? W Kwiecie kalafiora i Idzie sierpniowej nie ma nic o jego rodzinie, nie wiemy gdzie mieszka i w jakim układzie. Dopiero potem pojawia się starsza siostra.
Czyżby Janusz był sierotą?
Czy siostra była jego prawną opiekunką (w takim razie dość kiepską, skoro sama w najlepsze studiowała a brat dorabiał w drukarni)?
Czy mieszkali w Poznaniu czy Toruniu?

Raczej rodzice Janusza i Almy nie żyją. Gdyby było inaczej
a) byliby na ślubie cywilnym Janusza i Gabrieli
b) zapewne Gabriela miałaby od nich informacje o Januszu w czasie jego nieobecności
c) Róża i Laura miałyby jakiś tam kontakt z dziadkami (mimo wszystko nie podejrzewam Gabrieli by taki kontakt uiniemożliwiała) a od nich wiedziały co nieco o ojcu.

Jak to właściwie jest?
Obserwuj wątek
    • dziennik-niecodziennik Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 15.06.12, 20:41
      > Czyżby Janusz był sierotą?

      mam wrażenie że tak, ze gdzies to nawet jest wspomniane.

      > Czy siostra była jego prawną opiekunką (w takim razie dość kiepską, skoro sama
      > w najlepsze studiowała a brat dorabiał w drukarni)?

      a co, jak jest opiekunką prawną to nie ma prawa studiowac? brat chcial życ i sie uczyc, musial na siebie zarobic. ona pewne tez dorabiala zeby miec za co życ...

      > Czy mieszkali w Poznaniu czy Toruniu?

      Alma w Toruniu, Janusz w Poznaniu, moze w bursie czy inszym akademiku.

      > Raczej rodzice Janusza i Almy nie żyją. Gdyby było inaczej
      > a) byliby na ślubie cywilnym Janusza i Gabrieli
      > b) zapewne Gabriela miałaby od nich informacje o Januszu w czasie jego nieobecn
      > ości
      > c) Róża i Laura miałyby jakiś tam kontakt z dziadkami (mimo wszystko nie podejr
      > zewam Gabrieli by taki kontakt uiniemożliwiała) a od nich wiedziały co nieco o
      > ojcu.

      niekoniecznie. jesli lubiliby Borejków tak jak Alma... mogli na ślub nie przyjsc, rozwód przyjąc z radoscią, a wnuczki miec głęboko w nosie.

      ale nie, ogolnie mam wrazenie ze ich po prostu juz nie było.
      • kkokos Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 16.06.12, 08:44
        > > Czy siostra była jego prawną opiekunką (w takim razie dość kiepską, skoro
        > sama
        > > w najlepsze studiowała a brat dorabiał w drukarni)?
        >
        > a co, jak jest opiekunką prawną to nie ma prawa studiowac?

        nie ma - powinna była iść do pracy i utrzymywać brata, bo jest kobietą i matką, tfu, siostrą-polką. a, i kanapki powinna mu robić do szkoły, a nie robiła!
        do czego to podobne, żeby uczeń szkoły poligraficznej dorabiał sobie w drukarni, z jednej strony zarabiając na "anglosaski sznyt", z drugiej poznając środowisko, w którym będzie pracował w przyszłości?

    • guineapigs Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 15.06.12, 20:55
      Super temat.
      Ale co do pkt-u c. - to trudno powiedziec, bo o siostrez ojca Laura dowiedziala sie, przegrzebujac internet. Wiec nawet z siostra ojca nie miala kontaktu, ba - nie wiedziala o jej istnieniu.
      Liceum Poligraficzne mialo internat (poczatkowo Aniela miala tam mieszkac), wiec moze Janusz Pyziak mieszkal w internacie? Ale znowu na pamietnym sylwestrze byl ubrany jakos tak 'anglo-sasko', przynajmniej mial jakies naszywki itp., wiec moze byl po prostu dzieckiem rodzicow przebywajacych na tzw. zachodzie (jako sierota chyba nie mialby pieniedzy na takie cuda).
      Moj scenariusz: rodzice Pyziakowie musieli udac sie na emigracje polityczna, dzieci zostaly z jakas opiekunka (babcia, ciocia), do kraju wrocic nie mogli, sytuacja troche jak z Bebe B., kiedy to Jozefina opuszcza dzieci, z tym ze tu nie z powodow mateialnych czy robienia kariery, a z powodow politycznych. Poza tym bylo to (sylwester itp.) po pamietnym 68., moze jakos sie udalo rodzicom pozostawic dzieci w ojczyznie?
      Piszmy, domyslajmy sie, myslmy.
      • kkokos Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 16.06.12, 08:48
        > Liceum Poligraficzne mialo internat (poczatkowo Aniela miala tam mieszkac), wie
        > c moze Janusz Pyziak mieszkal w internacie? Ale znowu na pamietnym sylwestrze b
        > yl ubrany jakos tak 'anglo-sasko', przynajmniej mial jakies naszywki itp., wiec
        > moze byl po prostu dzieckiem rodzicow przebywajacych na tzw. zachodzie (jako s
        > ierota chyba nie mialby pieniedzy na takie cuda).

        ja myślę, że na etapie KK czy IS autorka w ogóle nie miała przemyślanej rodziny pyziaka, bo nie była jej do niczego potrzebna. wzmianka o dorabianiu w drukarni czy gdzieś tam służyła pokazaniu, że pyziak też ma zalety, a nie tylko jest beznadziejnym podrywaczem, a "anglosaski sznyt" dodawał mu uroku, który wszak pyziak musiał mieć obiektywnie, by nie robić z gaby kretynki, co prymitywnemu podrywaczowi pozbawionemu nawet wdzięku ulega.
        a sytuacja rodzinna była pyziakowi dopisana ex post.

        • anchema Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 16.06.12, 13:49
          Alma mówi Robertowi, że w Poznaniu Janusz mieszkał w bursie a ona wychowywała się w Toruniu
      • the_dzidka Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 17.06.12, 16:51
        Primo po pierwsze, mylicie dwie rzeczy - "naszywki o treści anglosaskiej" na "drelichowym komplecie safari koloru khaki" Pyziaka z Matyldą Stągiewką i jej sugestiami, że Maciek ma anglosaską czaszkę, więc powinien się ubierać w stylu brytyjskim.

        Po drugie, w którymś tomie jest expressis verbis powiedziane, że Pyziak jest starszy od reszty uczniów, bo nie mógł pójść od razu do liceum, tylko najpierw się utrzymać, bo rodzice nie żyją. No i czy wiemy, że Alma studiowała, kiedy on pracował w drukarni? Być może też poszła najpierw na dwa lata do spożywczego?
        • guineapigs Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 17.06.12, 18:16
          ej, no!!!! gratuluje znajomosci tematu, ale to nieladnie tak ucinac watek!!!!
          A na powaznie: skoro byl sierota, to skad mial ten komplet khaki z naszywkami? Takie cos to chyba tylko z Unrry albo paczek zza granicy, w domach dziecka raczej nie rozdawali takich luksosow, chyba, ze nieswiadomie. Moze Alma jakos przywiozla? A tak a propos, jaka byla miedzy nimi roznica wieku? Mogla Alma juz robic kariere naukowa (polaczona z wyjazdami do psow lancuchowych imperializmu), kiedy Janusz byl jeszcze uczniem liceum poligraficznego?
          • dakota77 Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 17.06.12, 18:22
            Chwila, chwila, w jakim domu dziecka? To, ze Pyziaka rodzice nie zyli w czasie akcji ksiazek nie oznacza ze byl w jakiejs placowce.

            W tamtych czasach sporo nizlych ubran dostawalo sie z tzw. darow, przez parafie, albo juz posrednio przez znajomych.

            Podanie konkretnej informacji z ksiazki, rozstrzygajacej watpliwosci i ucinajacej spekulacje jest nieladne? Ej no!
            • the_dzidka Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 17.06.12, 18:55
              Dakoto, trzy akapity, wszystkimi trzema mnie ubiegłaś :) Dzięki.

              Tak, zwłaszcza ten zarzut, że to nieładnie podać informację z książki, konkretną, by uciąć spekulacje, mnie zabił :) Zwłaszcza przy wysypie nowych wątków, w których mylone jest po prostu wszystko: postacie z wypowiedziami, wypowiedzi z wyglądem, wygląd z postaciami i apiać to samo - podanie konkretnych informacji prostujących ten chaos i brak researchu jest wybitnie niegrzeczne i świadczy li i jedynie o moim pysznieniu się znajomością tekstu :D
            • guineapigs Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 17.06.12, 18:56
              przepraszam, to mial byc zart.
              Oczywiscie, ze nie ma zadnego dowodu, gdzie byl Janusz po smierci rodzicow - mogli go przygarnac bogaci kuzyni, nic nam do tego.
              My sie zastanawiamy, gdzie byl i tyle. Mogl byc w domu dziecka - ale mogl byc rowniez w domu kuzyna - badylarza czy hurtownika
              To jest tzw. clou tego watku.
              W kazdym razie, ekstra ciuchy na wypady mial, a to cos. Ja i wielu z moich znajomych 9omniej wiecej ten sam rocznik) o khaki z anglosaskimi naszywkami moglo sobie pomarzyc. W tych czasach uzywane dzinsy z Turcji czy Portugalii czy bawelniany t-shirt z napisem to bylo cos, a khaki z naszywkami wymiatalo.
            • guineapigs Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 17.06.12, 19:24
              Podanie konkretnej informacji jest jak najbardziej okej.
              Napisalam, ze to zart, bo watek fajnie sie rozwijal..
              nadal nie wiemy, czy byl w domu dziecka, czy nie. Wiemy tylko, ze sierota.
              Co do ciuchow; ja mialam doslownie kilka ekstra rzeczy: szkocka spodniczke, dwie pary Levisow, bawelniana bluzke koszulowa i bawelniany t-shirt, kurtke Wrangler. Reszta - to ubrania z polskich sklepow. Wszystko co zagraniczne - od znajomych albo z bazaru, nic z darow czy kosciola, chociaz moi rodzice nie byli bogaci, byli wrecz biedni, wiec Pewex wogole nie wchodzil w rachube.
              jak dojdziemy, skad mial Janusz i co, to bedziemy cos wiedzieli o nim. Dlatego ten watek jest ciekawy.

          • nessie-jp Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 17.06.12, 19:00
            > A na powaznie: skoro byl sierota, to skad mial ten komplet khaki z naszywkami?

            Nie wiem, dlaczego bycie sierotą zrównujesz z byciem ubogim niemotą. Pyziakowie są (wprawdzie w późniejszych tomach, ale jednak) przedstawiani jako ludzie pracowici i zaradni, ludzie sukcesu.

            Nawet zresztą gdyby był zupełnym sierotą, to używane ciuchy z Niemiec, Austrii i innego Zgniłego Zachodu przysyłano i przywożono (często w ogromnych ilościach) w paczkach i darach np. dla parafii. KiK-owskie dzieci były zawsze pięknie ubrane.

            Nawet jeśli ktoś nie miał doskoku do parafii, to było mnóstwo ludzi, którzy te ubrania po prostu wymieniali na cokolwiek użytecznego, a co się już nie dawało wymienić
            • guineapigs Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 17.06.12, 19:34
              KIK - owskie dzieci byly pieknie ubrane.
              Moze i byly, ja KIK-owskie dzieci pamietam tylko z tego, ze robily balagan nad Wigrami i halasowaly tam niemilosiernie. Ja tam spedzlam wakacje po prostu u rodziny, bo taniej, a KiK-owcy przybywali wataha i probowali rzadzic, ale sie ich olewalo.
              Ja KIK-owskim dzieckiem nie bylam, ciekawe, czy Janusz byl, skoro byl sierota. Pieknie ubranym.
              • dakota77 Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 17.06.12, 20:44
                Ja nie bylam KiK-owskim dzieckiem, ani sierota;-) ale przez znajomych dostawalalam sporo naprawde ladnych i innych niz to, co mozna bylo dostac w naszych sklepach ubran. Dlaczego Janusz mial takich nie miec?
                • nessie-jp Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 17.06.12, 20:53
                  dakota77 napisała:

                  > Ja nie bylam KiK-owskim dzieckiem, ani sierota;-) ale przez znajomych dostawala
                  > lam sporo naprawde ladnych i innych niz to, co mozna bylo dostac w naszych skle
                  > pach ubran. Dlaczego Janusz mial takich nie miec?

                  A poza tym
      • laura_fidelis19 Jak ja widzę tę genealogię 19.07.12, 17:51
        Ja jakoś nie postrzegam tego wszystkiego tak, jakby Janusz był sierotą, zaskoczyliście mnie w ogóle takim tropem. Skąd ten pomysł? Czy to nie są zbyt daleko już posunięte dywagacje?
        Cóż, mi to się również zdaje, że Pyziakowie seniorzy po prostu wyemigrowali. A Alma i Janusz zostali sami, przy czym Alma mieszkała w Toruniu, a Janusz na własną rękę radził sobie w Poznaniu- nie wydaje mi się, żeby to rodzeństwo było wtedy ze sobą szczególnie blisko.
        Generalnie zakładam, że więcej dowiemy się z "Silva rerum" (Encyklopedii Jeżycjady) gdy już zostanie ukończona i wydana.
    • nessie-jp Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 15.06.12, 22:10
      > c) Róża i Laura miałyby jakiś tam kontakt z dziadkami (mimo wszystko nie podejr
      > zewam Gabrieli by taki kontakt uiniemożliwiała) a od nich wiedziały co nieco o
      > ojcu.

      Z tym się stanowczo nie zgadzam
      • kkokos Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 16.06.12, 08:48
        nessie-jp napisała:

        > > c) Róża i Laura miałyby jakiś tam kontakt z dziadkami (mimo wszystko nie
        > podejr
        > > zewam Gabrieli by taki kontakt uiniemożliwiała) a od nich wiedziały co ni
        > eco o
        > > ojcu.
        >
        > Z tym się stanowczo nie zgadzam

        ja też.
      • laura_fidelis19 Co do Pyziaków seniorów 19.07.12, 18:19
        Nessie, nie zgadzam się totalnie.
        Oczywiście, że Gabrysia zgodziłaby się, żeby Laura i Róża utrzymywały kontakt z dziadkami ze strony ojca!!! Może byłoby jej trochę smutno, bo przypominałoby jej to nieudane małżeństwo z Januszem, ale z pewnością nawet by chciała, żeby córki miały z nimi kontakt. Zapominasz, moja droga, że dla Borejków rodzina jest wartością największą.
        No chyba żeby Pyziakowie seniorzy byli z usposobienia podobni nie do syna, ale do swojej córuni Almy. (W sumie wtedy by przypominali państwa Schoppe.) Ale myślę że nawet wtedy Borejkowie pozwoliliby się im ze sobą poznać- chyba że to Pyziakowie (jak Alma) nie paliliby się do poznawania rodziny Janusza, bo na przykład nie popierali jego wżenienia się do Borejków (jak pan Schoppe odnośnie Fryderyka). Tylko że jeśli dziadkowie byliby tacy w obejściu jak Alma, to myślę, że Pyziakówny same zrezygnowałyby z utrzymywania z nimi kontaktów- w każdym razie Laura na pewno, bo Pyza niekoniecznie, ona bardziej zwraca uwagę na to że "tak się należy".
        • bupu Re: Co do Pyziaków seniorów 19.07.12, 18:50
          > Oczywiście, że Gabrysia zgodziłaby się, żeby Laura i Róża utrzymywały kontakt z
          > dziadkami ze strony ojca!!! Może byłoby jej trochę smutno, bo przypominałoby j
          > ej to nieudane małżeństwo z Januszem, ale z pewnością nawet by chciała, żeby có
          > rki miały z nimi kontakt. Zapominasz, moja droga, że dla Borejków rodzina je
          > st wartością największą
          .

          Ale tylko ta właściwa, prawdaż. Elka, było nie było córka Grzegorza, prawie w jego życiu nie istnieje, odkąd wprowadził się na Roosevelta. Cyryjek i Metody, też osoby Grzesiowi bliskie, w ogóle nie wiem czy progi świętego borejczanego kołchozu przestąpili, chociaż mają tam nie tylko syna w postaci Grzesia, ale także wnuka - Ignasia. A nie pochodzą z rodziny skażonej złem wcielonym, jak ewentualni Pyziakowie.

          Stąd lęgnie mi się inna kwestia. Czy gdyby Janusz, odszedłszy od Gabrieli chciał utrzymywać kontakty z dziećmi, to Borejki by mu na to pozwoliły? Zakładając, ze pojawiłby się grzeczny, ugodowy i nieskazitelnie trzeźwy. Pozwoliliby mu na kontakty z dziećmi, czy też Babi wymiotłaby niegodnego za próg jak zdechłego motylka?
          • nessie-jp Re: Co do Pyziaków seniorów 19.07.12, 20:29
            Ano właśnie.

            Grześ porzucił swoją pierwszą rodzinę całkowicie. Ignaś ani jednego razu chyba nawet nie WSPOMINA swojej najstarszej siostry. Czy on w ogóle wie, że ma trzecią siostrę? Czy wie, że ma jeszcze dwóch dziadków, Metodego i Cyryla?

            To jest tak, że Gabriela ma wystarczać wszystkim i przesłaniać wszystko inne, nadpisywać poprzednie rodziny, anulować istniejące dzieci. Komu wystarcza Gabriela, ten jest dobry i kochający (Grześ i Róża). Komu Gabriela nie wystarcza, ten jest... Laura.
            • laura_fidelis19 Wątek oboczny- Ignaś i Elka 19.07.12, 23:44
              Nessie, masz rację!
              Faktycznie, że Elka jest jakoś zapomniana, wiadomo tyle że wyszła za mąż i już.
              Generalnie może to dlatego, że "Noelka" jest swoistą "Opowieścią wigilijną" i niezupełnie przystaje do reszty Jeżycjady.
              Ale naprawdę, szczerze to przyznam, że ZAPOMNIAŁAM że Elka jako córka Grzegorza jest również najstarszą przyrodnią siostrą Ignasia! (Może dlatego, że nie znoszę Ignasia :D ) Rzeczywiście, ten wątek jest jakoś pominięty, Elka nawet się z Ignasiem nie widuje.
              Może naprawdę on o niej nie wie, możliwe?
              Natomiast Twoje słowa "Komu Gabriela nie wystarcza, ten jest... Laura" to tekst mistrz po prostu! :D Genialnie to ujęłaś :)
              • bupu Re: Wątek oboczny- Ignaś i Elka 20.07.12, 00:14
                > Faktycznie, że Elka jest jakoś zapomniana, wiadomo tyle że wyszła za mąż i już.
                >
                > Generalnie może to dlatego, że "Noelka" jest swoistą "Opowieścią wigilijną" i n
                > iezupełnie przystaje do reszty Jeżycjady.

                No ale skoro już się taką postać stworzyło i tak, a nie inaczej, powiązało z innymi bohaterami, to warto by pamiętać potem, że ona istnieje. Szczególnie, że jej nieobecność w tomach późniejszych rysuje z przeraźliwym zgrzytem głęboką rysę na wizerunku ciepłego borejczego stadka co to dla nich rodzina uber alles.
                • laura_fidelis19 Nieobecność Elki 20.07.12, 00:54
                  No, masz całkowitą rację, Bupu.
                  Faktycznie wygląda na to, że Pani Małgosia zapomniała, że Elka jest teraz spowinowacona z Borejkami.
                  Ale może jeszcze pojawią się w Jeżycjadzie jej dzieci przynajmniej czy coś.
                  No, nie można też mieć do Pani Małgosi pretensji, bo stworzyła tyle postaci, że pewnie trudno wszystkie ogarnąć- zwłaszcza że trzeba mieć pomysł, jak poprowadzić ich dalsze losy.
                  Swoją drogą, również o losach Belli słuch zaginął, a ona jest z kolei starszą przyrodnią siostrą Jędrka i Szymka Rojków.
                  • dziennik-niecodziennik Re: Nieobecność Elki 20.07.12, 01:47
                    o patrz, napisałam zanim przeczytałam Twoje i troche widze podobnie myslimy w tym temacie ;)
                    • laura_fidelis19 Elka i Bella 20.07.12, 01:56
                      Ano rzeczywiście :)
                  • klymenystra Re: Nieobecność Elki 20.07.12, 13:37
                    MM, czyli Pani Małgosia, jak ją uroczo określasz, ma obowiązek ogarniać wszystko, co napisała. Jakoś innym się to udaje, nawet Margit Sandemo.
                    • laura_fidelis19 MM i Margit 20.07.12, 18:11
                      A tu Ci przyznam rację, zwłaszcza że "Saga o Ludziach Lodu" (uwielbiam) M.S. ma tomów czterdzieści siedem, a nie osiemnaście.
                      Aczkolwiek Pani Małgosia sama uczciwie przyznaje, że już się trochę gubi w tych wszystkich postaciach i wydarzeniach Jeżycjady :)
                      • klymenystra Re: MM i Margit 20.07.12, 18:49
                        Jakie to słodkie - "gubi się". Oj, lelijka niewinna. Margit Sandemo napisała czytadło, niezłe jak na czytadło i wciągające, choć pełne anachronizmów, ale nigdy nie gubiła postaci, szczegóły miała dopracowane itp. Musierowicz odwala podobny serial w odcinkach, z tym, że niższym poziomie, bez researchu i dbałości o wiarygodność i jeszcze "gubi się". Pfff.
                      • significado-significante Re: MM i Margit 21.07.12, 22:51
                        aura_fidelis19 napisał(a):

                        > Aczkolwiek Pani Małgosia sama uczciwie przyznaje, że już się trochę gubi w tych
                        > wszystkich postaciach i wydarzeniach Jeżycjady :)

                        W moich oczach to niestety autorki ani nie usprawiedliwia, ani nie tłumaczy. Pisanie to jej hobby, ale też jej praca. Ja też oczywiście mogę uczciwie przyznać z rozbrajającym uśmiechem, że w mojej pracy trochę się gubię, zrobiłam przez tyle lat trochę zbyt dużo tego i owego więc teraz już nie wiem i nie pamiętam, ale ani mój szef, ani osoby czerpiące z mojej pracy jakieś korzyści i płacące mi za to pieniądze nie wykażą się raczej zbyt dużym zrozumieniem i tolerancją. Autor książek to, owszem, artysta, ale też i rzemieślnik. Wymyślanie fabuły jest fajne, ale oprócz tego trzeba włożyć też odrobinę wysiłku w dopracowanie postaci, spójności zdarzeń, logicznego ciągu przyczynowo-skutkowego, prawdopodobieństwa psychlogicznego etc. Jeśli ktoś sobie nie radzi z tym, że w osiemnastu tomach wymyślił za wielu bohaterów, to niech przeczyta (choćby i piętnaście razy) ze zrozumieniem to co sam napisał, niech robi nieskończone ilości notatek, albo niech nie pisze sag rodzinnych, co się przysłowiowej kupy nie trzymają.
                        • the_dzidka Re: MM i Margit 21.07.12, 23:26
                          significado-significante napisała:

                          > laura_fidelis19 napisał(a):
                          >
                          > > Aczkolwiek Pani Małgosia sama uczciwie przyznaje, że już się trochę gubi
                          > w tych
                          > > wszystkich postaciach i wydarzeniach Jeżycjady :)
                          >
                          > W moich oczach to niestety autorki ani nie usprawiedliwia, ani nie tłumaczy. Pi
                          > sanie to jej hobby, ale też jej praca.

                          Po raz kolejny odwołam się do moich doświadczeń pisarskich, których płody nigdy nie ujrzały światła dziennego poza oczami* moimi i mojej przyjaciółki, współpisarki. Po mniej więcej dwóch latach wspólnej pisaniny stworzyłyśmy mały zeszycik, w którym notowałyśmy na bieżąco i wstecznie, kto się z kim pożenił i kiedy co urodził. Rzeczony zeszycik wspomagał nas przez kolejnych kilka lat, dzięki czemu wszystko, co pisałyśmy, miało chronologiczne ręce i nogi. A zwracam wam uwagę, że to, pisałyśmy, pisałyśmy wyłącznie dla siebie.

                          * Wiem, że sformułowanie "płody, które nigdy nie ujrzały światła poza moimi oczami" brzmi dziwnie, ale wiemy, o co chodzi - to jak w "Lesiu" te buty, których śpiew byłby milszy czyimś tam uszom.
                          • significado-significante Re: MM i Margit 21.07.12, 23:36
                            the_dzidka napisała:

                            > * Wiem, że sformułowanie "płody, które nigdy nie ujrzały światła poza moimi ocz
                            > ami" brzmi dziwnie, ale wiemy, o co chodzi - to jak w "Lesiu" te buty, których
                            > śpiew byłby milszy czyimś tam uszom.

                            Oczywiście, że wiemy o co chodzi, ale ja widzę już w wyobraźni te płody i światło dzienne poza oczami.. mroczna poetycka wizja :)
                            Ps. Koleżanka powiedziała mi kiedyś: "Do twarzy ci w moich kapciach".
                          • significado-significante Re: MM i Margit 21.07.12, 23:53
                            the_dzidka napisała:

                            > Po mniej więcej dwóch latach wspólnej pisaniny stworzyłyśmy mały zeszyci
                            > k, w którym notowałyśmy na bieżąco i wstecznie, kto się z kim pożenił i kiedy c
                            > o urodził. Rzeczony zeszycik wspomagał nas przez kolejnych kilka lat, dzięki cz
                            > emu wszystko, co pisałyśmy, miało chronologiczne ręce i nogi.

                            Otóż to: notesik. Wydawać by się mogło, że to, genialne w swej prostocie, narzędzie jest dla autora oczywistością, ale może MM jak jakiś Amburka notuje w szkolnych zeszytach, zapisanych do połowy i trudniej jej się w tym połapać niż we własnej pojemnej wyobraźni. Tak sobie myślę na marginesie, że tych bohaterów nie stworzyła autorka znowu aż tak wielu. Wiele pojawiających się osób to postaci drugoplanowe (a nawet trzecio i czwartoplanowe), ale błędy logiczne, które omawiamy dotyczą najczęściej podstawowego zbioru: Borejki z przyległościami. Zgoda, sporo ich, ale to nie jest tłum nie do ogarnięcia. W dodatku tomy Jeżycjady nie są opasłymi tomiskami przez które trzeba brnąć latami, autorka byłaby w stanie przekartkować wszystkie raz na tydzień i sprawdzić szczegóły i przeanalizować niuanse. Ale do tego potrzeba mniej nonszalancji a więcej rzetelności. Takie jest moje zdanie.
                            • laura_fidelis19 Notesik 22.07.12, 00:51
                              No, to myślę że doszłyśmy we trzy do osiągnięcia konsensusu :))
                              Cieszę się bardzo :))
                              I myślę też, że ujrzymy ów tworzony od pewnego czasu notesik pani Małgosi na własne oczy, właśnie tym będzie przecież "Silva rerum" :>
                          • laura_fidelis19 Notatki do sagi rodzinnej 22.07.12, 00:45
                            Dzidko!
                            "Po raz kolejny odwołam się do moich doświadczeń pisarskich, których płody nigdy nie ujrzały światła dziennego poza oczami* moimi i mojej przyjaciółki, współpisarki."
                            Widzę, że wiele mamy wspólnego ;)
                            "Po mniej więcej dwóch latach wspólnej pisaniny stworzyłyśmy mały zeszycik, w którym notowałyśmy na bieżąco i wstecznie, kto się z kim pożenił i kiedy co urodził. Rzeczony zeszycik wspomagał nas przez kolejnych kilka lat, dzięki czemu wszystko, co pisałyśmy, miało chronologiczne ręce i nogi."
                            Też tak robię :))
                            PRZYZNAJĘ CI RACJĘ.
                          • klawiatura_zablokowana Re: MM i Margit 23.07.12, 13:34
                            To jest chyba podstawa. Jak masz kilkudziesięciu czy nawet stu bohaterów, taki zeszyt-matryca czy plik-matryca jest niezbędny, bo musisz dla X postaci pamiętać, gdzie się urodziły i kiedy, jaki mają kolor oczu i co lubią, czego nie lubią, w jakich pozostają relacjach rodzinnych... no, dla każdej postaci mini-CV, drzewo genealogiczne (w sagach rodzinnych to aż się prosi, wręcz natrętnie narzuca), rozrysowanie choćby szkicowego planu przestrzeni pojawiających się stale, wypisanie podstawowej chronologii wydarzeń... Nie wyobrażam sobie napisania nie 15 tomów, ale nawet jednej grubszej powieści bez takich notatek. No chyba że ktoś ma uber-pamięć i zajmuje się tylko swoją książką, niczym innym się nie rozpraszając.
                            • the_dzidka Re: MM i Margit 23.07.12, 15:00
                              > No chyba że kt
                              > oś ma uber-pamięć i zajmuje się tylko swoją książką, niczym innym się nie rozpr
                              > aszając.

                              Ale to nie ten przypadek ;)
                            • paszczakowna1 Re: MM i Margit 23.07.12, 16:04
                              > To jest chyba podstawa. Jak masz kilkudziesięciu czy nawet stu bohaterów, taki
                              > zeszyt-matryca czy plik-matryca jest niezbędny, bo musisz dla X postaci pamięta
                              > ć, gdzie się urodziły i kiedy, jaki mają kolor oczu i co lubią, czego nie lubią
                              > , w jakich pozostają relacjach rodzinnych... no, dla każdej postaci mini-CV, dr
                              > zewo genealogiczne (w sagach rodzinnych to aż się prosi, wręcz natrętnie narzuc
                              > a), rozrysowanie choćby szkicowego planu przestrzeni pojawiających się stale, w
                              > ypisanie podstawowej chronologii wydarzeń...

                              Tolkien, jak pisał "Władcę Pierścieni" - a tam, to dopiero było bohaterów - nie tylko drzewa genealogiczne i mapy sobie rozrysował (nie mówiąc o całym podkładzie historycznym), ale kalendarium ruchów każdej postaci z osobna (typu gdzie byli Frodo z Samem jak Aragorn wyruszał na Ścieżkę Umarłych i co kiedy robiły Nazgule w Bree i okolicach) i nawet faz księżyca pilnował, żeby właściwy pojawiał się w opisach. A to była tylko jedna powieść (prawda, że gruba).
                              • the_dzidka Kwiku-kwiku, co ja znalazłam :) 25.07.12, 12:35
                                "Miłośnicy "Jeżycjady" stoją twardo na gruncie konsekwencji, dbałości o szczegóły, a też przestrzegania zasad arytmetyki w powołanym do życia przez Musierowicz świecie. Skądinąd autorka sama ich rozbestwiła. - Ja nawet nie wyrzucam gazet, żeby wiedzieć, jaka była pogoda w czasie, który opisuję - opowiada.

                                JAK TO MOŻLIWE, by Natalia Borejko - o czym dowiadujemy się z "Brulionu Bebe B." - w roku 1977 chodziła do pierwszej klasy szkoły podstawowej, skoro we wrześniu 1988 roku szła do II klasy liceum? Chyba że dwa lata powtarzała klasę, ale nigdzie nie ma o tym mowy (na te nieścisłości zwraca uwagę Krzysztof Biedrzycki, autor książki o twórczości Małgorzaty Musierowicz i twórca drzewa genealogicznego bohaterów "Jeżycjady"). Żeby uniknąć takich pomyłek, Małgorzata Musierowicz, kiedy pisze kolejną książkę, ma na podorędziu specjalną tabelkę z datami urodzenia bohaterów "Jeżycjady": członków rodzin Borejków, Żaków, Kowalików, Ogorzałków, Lelujków. Notuje tam sobie podstawowe fakty z ich życia."


                                Chyba charakter pisma jej się popsuł i nie może odczytać :P
                                • nioszka Re: Kwiku-kwiku, co ja znalazłam :) 25.07.12, 15:17
                                  Albo jest słaba z matematyki :P
                        • laura_fidelis19 Warsztat pisarski 22.07.12, 00:41
                          Mądrze mówisz, przyznaję. Bardzo mądrze.
                          To co piszesz ma dużo sensu. Masę.
                          Sama jako parająca się poniekąd pisaniem najlepiej zdaję sobie z tego sprawę :)
                          Ja tylko próbowałam bronić MM, bo ją lubię.
                          Chyba na tym forum rzecz zrozumiała :))
                • dziennik-niecodziennik Re: Wątek oboczny- Ignaś i Elka 20.07.12, 01:45
                  e tam. Elka zachowała sie dokładnie tak jak tu sie mowi że Borejkówny powinny - była juz dorosla, usamodzielniła sie, wyszła za mąż i wyniosła się gdzies tam z męzem. i żyje swoim życiem. MM nie pisze o niej, bo po prostu nie da sie pisac o wszystkich. jest wspominana, a to jest mowa o jej slubie, a to o jakichs planach wakacyjnych, ale to wszystko. podobnie jak po CR jest mało wzmianek o Belli, ktora tez prowadzi sobie swoje, osobne życie.
                  przeciez zdaje się popieracie osobne życie młodych ludzi. to w czym problem?...
                  • laura_fidelis19 Starsze siostry przyrodnie 20.07.12, 01:51
                    No pewnie masz rację, że żyją własnym życiem, po prostu trochę to odstaje od konwencji Jeżycjady, przecież jest to w gruncie rzeczy saga rodzinna. A tu zgoła żadnych wieści o starszych siostrach przyrodnich :)
                    ----
                    "Komu Gabriela nie wystarcza, ten jest... Laura" :) {Nessie-jp}
                    • dziennik-niecodziennik Re: Starsze siostry przyrodnie 20.07.12, 01:57
                      no zadnych to nie. gdzies tam sie przewijają czasem, pewnie żyją normalnie, co tu pisac.

                      ale tak btw bohaterów - nie macie wrazenia ze zaprzyjaźniony ojciec Krzysztof to Krzys od pana Paszkieta? ;)
                      • the_dzidka Re: Starsze siostry przyrodnie 20.07.12, 09:08
                        > ale tak btw bohaterów - nie macie wrazenia ze zaprzyjaźniony ojciec Krzysztof t
                        > o Krzys od pana Paszkieta? ;)

                        Nie mamy. I nigdy nie mieliśmy. My, Dzidka.
                      • nessie-jp Re: Starsze siostry przyrodnie 20.07.12, 19:24
                        > ale tak btw bohaterów - nie macie wrazenia ze zaprzyjaźniony ojciec Krzysztof t
                        > o Krzys od pana Paszkieta? ;)

                        A on nie był przypadkiem "kolegą z piaskownicy" Borejkówien? Coś mi tam słabiutko dzwoni. A Paszkietowy Krzyś to raczej króciutki epizod na etapie dawno popiaskowniczym :)
                        • the_dzidka Re: Starsze siostry przyrodnie 21.07.12, 09:22
                          Kolegą, ale z przedszkolnego ogniska muzycznego.
                  • bupu Re: Wątek oboczny- Ignaś i Elka 20.07.12, 02:37
                    Problem w tym, że tej Elki w ogóle w życiu Grzegorza nie ma. Chociaż gdy Stryba żenił się z Gabrielą, jego córka jeszcze nie była osobą dorosłą i samodzielną, ale nastolatką. Jednak gdy Grzesia wchłonął Borejczany Jamochłon Elka zniknęła KOMPLETNIE z jego życia. Tak samo jak zniknął z tegoż życia ojciec oraz stryj. Którzy nie bywają na Roosevelta i najwyraźniej nie zapraszają do siebie własnego wnuka.

                    Nie wymagam, żeby Musierowicz uskuteczniała operę mydlaną, rozdrabniajac się na wszystkich bohaterów jak leci, ale na litość, Cyryjek i Metody, którzy na własnym łonie Grzesia hodowali powinni w jego życiu dalej istnieć, tak samo jak jego własna córka. A nie istnieją, bo jednej wzmianki raz na ruski rok jako istnienia zaliczyć się nie da.
                    • nessie-jp Re: Wątek oboczny- Ignaś i Elka 20.07.12, 03:53
                      > ale na litość, Cyryjek i Metody, którzy na włas
                      > nym łonie Grzesia hodowali powinni w jego życiu dalej istnieć,

                      I w dodatku
                    • significado-significante Re: Wątek oboczny- Ignaś i Elka 22.07.12, 01:05
                      Wiadomo, że o wszystkim i wszystkich napisać się nie da, ale jeśli chce się stworzyć wrażenie jakieś spójnej całości i ciągłości wydarzeń to jakieś odniesienia powinny być. Wystarczy jedno zdanie. Zamiast "Ignaś był tam z babcią w zeszłym tygodniu" można napisać na przykład: "Ignaś był tam w zeszłym tygodniu z dziadkiem Metodym". I załatwione. A czytelnik ma jasny sygnał, że autorka kojarzy pokrewieństwo między dziadkiem a wnukiem i vice versa, a jeżeli nie pisze o tym więcej, to tylko dlatego, że są inne ważniejsze tematy w danej chwili.
                  • nessie-jp Re: Wątek oboczny- Ignaś i Elka 20.07.12, 03:49
                    > przeciez zdaje się popieracie osobne życie młodych ludzi. to w czym problem?...

                    Przepraszam, ale czy ty rozumiesz w ogóle, czym się różni założenie własnej rodziny i mieszkania od całkowitego odcięcia się od ojca i brata? Bo wiesz, tu jest taka drobniutka różnica...

                    Nie wiem, skąd wyciągnęłaś ten przedziwny wniosek, że osoby zamieszkujące z mężem w nowym mieszkaniu mają zerwać wszelkie kontakty z rodziną.

                    I jedno jeszcze
                    • the_dzidka Re: Wątek oboczny- Ignaś i Elka 20.07.12, 09:10
                      > I jedno jeszcze
                      • nessie-jp Re: Wątek oboczny- Ignaś i Elka 20.07.12, 19:22
                        > A dlaczego, na Bora, nie Cyryl i nie Metody? Skąd to założenie?

                        Ano dlatego, że NIE MA ICH po prostu w tej kochającej się i ciepłej rodzinie. Nie ma ich w życiu Ignasia, w końcu przecież najwłaśniejszego wnuka Metodego. Nie ma ludzi, którzy mieszkają dosłownie tuż obok, w tym samym mieście, czy bodaj nie w tej samej dzielnicy?

                        To gdzie się to wszystko podziewa, zapytam tonem Bobcia?
                        • the_dzidka Re: Wątek oboczny- Ignaś i Elka 21.07.12, 09:26
                          nessie-jp napisała:

                          > > A dlaczego, na Bora, nie Cyryl i nie Metody? Skąd to założenie?
                          >
                          > Ano dlatego, że NIE MA ICH po prostu w tej kochającej się i ciepłej rodzinie. N
                          > ie ma ich w życiu Ignasia, w końcu przecież najwłaśniejszego wnuka Metodego.

                          Nadal nie rozumiem, dlaczego zakładasz, że skoro nie ma ich w rodzinie, to nie ma ich w mieszkaniu na Krasińskiego. Przecież dobrze wiemy, że dla MM jedyna rodzina warta bycia w to Borejkowie, więc nie zawraca sobie głowy innymi rodzinami. Moim zdaniem MM miała wizję, w której Metody okazał się zbyt apodyktyczny, egoistyczny i ekspansywny, być może kupił Ignasiowi warczący samochodzik, a nie Małą Ilustrowaną Encyklopedię Antyku Dla Niemowląt i dla Gabrysi to było zbyt wiele.
                          • nessie-jp Re: Wątek oboczny- Ignaś i Elka 21.07.12, 16:10
                            > Nadal nie rozumiem, dlaczego zakładasz, że skoro nie ma ich w rodzinie, to nie
                            > ma ich w mieszkaniu na Krasińskiego. Przecież dobrze wiemy, że dla MM jedyna ro
                            > dzina warta bycia w to Borejkowie, więc nie zawraca sobie głowy innymi rodzinam

                            NO WŁAŚNIE o to mi chodzi i to usiłuję pokazać
                            • the_dzidka Re: Wątek oboczny- Ignaś i Elka 21.07.12, 21:17
                              Ależ masz rację, przecież ja tak samo sądzę! Tylko że twoje pytanie o to, kto mieszka teraz na Krasińskiego, było ni przypiął ni wypiął. Jeśli MM zniknęła całkowicie Cyryla i Metodego, to ze wszystkim, a więc i tego mieszkania nie ma. O to mi "się rozchodziło", no.
                              • nessie-jp Re: Wątek oboczny- Ignaś i Elka 21.07.12, 22:07
                                the_dzidka napisała:

                                > Ależ masz rację, przecież ja tak samo sądzę! Tylko że twoje pytanie o to, kto m
                                > ieszka teraz na Krasińskiego, było ni przypiął ni wypiął.

                                Ej, bo jak ci przypnę! :P Pytanie było retoryczne i złośliwe, a stanowiło reakcję na następujący ciąg rozumowania:

                                - frakcja antyborejcza: Strybowie nie są obecni w życiu brata i wnuka! Elka w ogóle znika i czy Ignaś wie, że ma trzecią siostrę?

                                - frakcja proborejcza, złośliwie: a może właśnie Elka zrobiła to, czego się żąda od Borejkówien, czyli wzięła ślub i się wyprowadziła?

                                - ja, w zaperzeniu: Cyryl i Metody pewnie też wyszli i się wyprowadzili? I nikt już tam nie mieszka (z kim by można utrzymywać kontakty).

                                W ogóle, to autorka dała ciała. Należało w którymś kolejnym tomie Elkę wydać za odległy mąż i wyprowadzić, że tak niegramatycznie powiem, Metodego wysłać do Wiednia, Cyryla uśmiercić, a w pobliskim mieszkaniu jako kolonii Borejczej zainstalować Gabę z Grzesiem i przychówkiem. Blisko na tyle, że mogliby codziennie na obiadki wpadać, a sytuacja mieszkaniowa byłaby znacznie bardziej normalna
                                • laura_fidelis19 cioteczny dziadek Cyryl Stryba 22.07.12, 00:36
                                  Tak, tak!
                                  "W ogóle, to autorka dała ciała."
                                  Fakt. Smutny i sprawiający wiele kłopotów.
                                  "Należało w którymś kolejnym tomie Elkę wydać za odległy mąż i wyprowadzić, że tak niegramatycznie powiem, Metodego wysłać do Wiednia, Cyryla uśmiercić, a w pobliskim mieszkaniu jako kolonii Borejczej zainstalować Gabę z Grzesiem i przychówkiem. Blisko na tyle, że mogliby codziennie na obiadki wpadać, a sytuacja mieszkaniowa byłaby znacznie bardziej normalna
                                • dziennik-niecodziennik Re: Wątek oboczny- Ignaś i Elka 22.07.12, 20:55
                                  > - frakcja proborejcza, złośliwie: a może właśnie Elka zrobiła to, czego się żąd
                                  > a od Borejkówien, czyli wzięła ślub i się wyprowadziła?

                                  wypraszam sobie, ani grama złośliwosci tam nie bylo. akurat ten post jest wyluzowany i taki zgola "machający na to wszystko reką".
                                • laura_fidelis19 Co za frakcje? Nic podobnego 23.07.12, 01:57
                                  Nessie, co żeś wymyśliła? ;)
                                  "Frakcja antyborejcza: Strybowie nie są obecni w życiu brata i wnuka! Elka w ogóle znika i czy Ignaś wie, że ma trzecią siostrę?
                                  Frakcja proborejcza, złośliwie: a może właśnie Elka zrobiła to, czego się żąda od Borejkówien, czyli wzięła ślub i się wyprowadziła?
                                  "
                                  Ja tak jak Dziennik się do podziału na frakcje nie poczuwam.
                                  Jak rozumiem, jestem "antyborejcza"?
                                  Zdecydowanie kategorycznie niet.
                                  To że najbardziej lubię Pyziaków nie oznacza że nie lubię Borejków.
                                  Ile razy muszę tłumaczyć swoje stanowisko? :)))
                                  Jeśli mam się określać, to jestem 2x pro :D
                                  My nie przeprowadzamy rozłamów wewnętrznych, my prowadzimy dyskusję ;>
                                  • nessie-jp Re: Co za frakcje? Nic podobnego 23.07.12, 13:22
                                    O jeny, dziewczyny, dobra, na końcu każdej żartobliwej wypowiedzi będę robić milion emotikonek, OK? :)))) Żeby nikt nie miał wątpliwości, że się wygłupiam ;))))) I żeby nikomu nie było smutno :((((( O tak. :)))

                                    Teraz w porządku? :))))) ;))))) :)))) ?
                                    • laura_fidelis19 Emotikonki 23.07.12, 16:01
                                      Hej, świetny pomysł, Nessie! :)) ;>
                                      Chociaż milion to trochę za dużo! ;p
                                      Ale mam nadzieję, że Ci nie zrobiłyśmy przykrości? Lub nie uraziłyśmy?
                                      Jeśli jednak, to z mojej strony zawsze niechcący!
                                      :D
                                      • agni_me Tak z ciekawości 23.07.12, 22:18
                                        Dlaczego pokazałaś nessie język? I co znaczy ten dyndzel ";>"?
                                        • laura_fidelis19 ;> 24.07.12, 22:23
                                          Moja droga Agni, czy w ogóle wiesz, czego dotyczyła moja odpowiedź?
                                          Może Ci przytoczę post Nessie (również będący odpowiedzią na coś wcześniej), ponieważ czytając o co pytasz, nie jestem pewna, czy widzisz między nimi związek.
                                          Nessie:
                                          "O jeny, dziewczyny, dobra, na końcu każdej żartobliwej wypowiedzi będę robić milion emotikonek, OK? :)))) Żeby nikt nie miał wątpliwości, że się wygłupiam ;))))) I żeby nikomu nie było smutno :((((( O tak. :)))
                                          Teraz w porządku? :))))) ;))))) :)))) ?
                                          A ja na to:
                                          "Hej, świetny pomysł, Nessie! :)) ;>
                                          Chociaż milion to trochę za dużo! ;p
                                          "
                                          ";p" bo była to żartobliwa ironia, ";>" oznacza sympatyczną kpinę (krzywy uśmieszek, kpina jest zrozumiała dla osoby do której jest skierowana i ta osoba traktuje ją na wesoło- tu na przykład chodzi o to, że nikt de facto nie oczekuje od Nessie tuzinów emotek na końcu zdania, ale zrozumiałam co chciała przekazać i ubawiło mnie w jaki sposób to zrobiła)...
                                          Co razem stanowi całość w odbiorze.
                                          Nie wierzę, że zadałaś takie pytanie.
                                          Mam nadzieję, że chociaż Nessie zrozumiała żart.
                                          Bo cenię sobie poczucie humoru.
                                          • nessie-jp Re: ;> 24.07.12, 22:50
                                            Spox, zakopmy topory wojenne i wypalmy fajkę pokoju :)
                                            • agni_me Re: ;> 24.07.12, 23:25
                                              Ależ wodzu, co wódz! (tak mi się Baranowski przypomniał)
                                          • agni_me :D i jednocześnie o_O 24.07.12, 23:18
                                            Moja droga, dziękuję za wskazówki, jestem za nie wdzięczna. Co prawda budowę drzewka forumowego gazety przyswoiłam jedenaście lat temu, a umiejętność czytania prawie czterdzieści, ale wtedy nikt nie uczył pisma obrazkowego. Jak się chciało napisać coś ironicznego czy kpiącego, to się po prostu pisało, licząc na sprawność intelektualną rozmówcy i na własną umiejętność operowania słowem. W poprzednim wpisie liczyłam właśnie na to. Niestety, jak się okazuje, zabrakło kilku znaczków. Teraz już wiem, że powinnam dodać do pytań ";p" i ten oznaczający "sympatyczną kpinę". Przepraszam.
                                            • laura_fidelis19 W porządku :) 25.07.12, 23:17
                                              Dobrze, Agni.
                                              Nie chciałam być niegrzeczna, więc nie musisz być uszczypliwa (zauważyłam dzięki mojej sprawności intelektualnej nawet i bez "znaczków":>).
                                              Pierwszy raz co prawda słyszę żeby ktoś nazywał emotikonki pismem obrazkowym ;)
                                              Ale pójdźmy za radą Nessie i nie czepiajmy się już słówek.
                                              Cieszę się, że zaspokoiłam Twoją ciekawość w aspekcie dociekań lingwistycznych.
                                              Miło mi że mogłam pomóc.
                    • dziennik-niecodziennik Re: Wątek oboczny- Ignaś i Elka 20.07.12, 10:36
                      no, sądzę właśnie że Cyryl i Metody. czemu nie? zakładasz ze umarli juz?

                      > Przepraszam, ale czy ty rozumiesz w ogóle, czym się różni założenie własnej rod
                      > ziny i mieszkania od całkowitego odcięcia się od ojca i brata? Bo wiesz, tu jes
                      > t taka drobniutka różnica...

                      ale ja tu nie widze odcięcia. owszem, Elka sie pojawia bardzo skromnie, ale jednak sie pojawia. nie wiemy czy nie dzwoni raz na tydzień, nie wiemy czy nie przyjeżdza raz na jakis czas, no nie wiemy. to ze nie jest napisane nie znaczy ze nie istnieje. po prostu nie da sie napisac o wszystkim.
                      • black-apple Re: Wątek oboczny- Ignaś i Elka 20.07.12, 11:24
                        to ze nie jest napisane nie znaczy ze nie istnieje.
                        To że nie jest napisane, że Ida zdradza Marka nie znaczy, że tego nie robi.
                        To że nie jest napisane, że Borejkowie zrazili do siebie Pyziaka nie znaczy, że tak nie było.
                        To że Mila nie utrzymywała kontaktów z Gizelą pre-Kalamburka nie znaczy, że jej nie było.

                        Idąc twoim tokiem rozumowania, mogłabym śmiało postawić jakąkolwiek tezę, a na pytanie dlaczego odpowiedziałabym: bo nie da się napisać o wszystkim. Dzięki temu powstały takie dziwolągi jak Mila Mrożek Poznania, kółko wzajemnej adoracji na Roosevelta 5 i fatalna historia Pyziaka. A ja powiem krótko: jeśli pisarz wie, że nie znajdzie miejsca na jakiś wątek, niech go lepiej nie ciągnie albo skróci lub skończy, a najlepiej nie zaczyna wcale.
              • dziennik-niecodziennik Re: Wątek oboczny- Ignaś i Elka 20.07.12, 01:42
                > Ale naprawdę, szczerze to przyznam, że ZAPOMNIAŁAM że Elka jako córka Grzegorza
                > jest również najstarszą przyrodnią siostrą Ignasia! (Może dlatego, że nie znos
                > zę Ignasia :D ) Rzeczywiście, ten wątek jest jakoś pominięty, Elka nawet się z
                > Ignasiem nie widuje.
                > Może naprawdę on o niej nie wie, możliwe?

                moze ona tez go po prostu nie lubi? :D
                • laura_fidelis19 Elka i Ignaś 20.07.12, 01:46
                  A może, może :D
                  -----
                  "Komu Gabriela nie wystarcza, ten jest... Laura" :) {Nessie-jp}
    • piotr7777 no to w kontekście sieroctwa Janusza 09.07.12, 17:23
      ...słowa Roberta ze spotkania grupy ESD ("Pyziak, ciebie w dzieciństwie uczono jedynie, żebyś nie dłubał w nosie") są w sumie dość niestosowne.
      • guineapigs Re: no to w kontekście sieroctwa Janusza 09.07.12, 19:50
        Pewnie Robert nie wiedzial tego, co my wiemy Nie posadzam Roberta ani o TAKA zlosliwosc, ani o TAKI brak wyczucia i taktu.
      • nessie-jp Re: no to w kontekście sieroctwa Janusza 09.07.12, 20:33
        piotr7777 napisał:

        > ...słowa Roberta ze spotkania grupy ESD ("Pyziak, ciebie w dzieciństwie uczono
        > jedynie, żebyś nie dłubał w nosie") są w sumie dość niestosowne.

        Przepraszam, ale nie rozumiem. Dlaczego są niestosowne? Niestosowne to by były przytyki pod tytułem "a twoja matka jest głupia" (i to niezależnie, czy matka żyje, czy nie).

        Na litość, bycie wychowywanym przez siostrę to nie jest jakaś sytuacja, wokół której trzeba chodzić na paluszkach i przypadkiem broń Boziu pod żadnym pozorem nie nawiązywać nigdy do tematów dzieciństwa, wychowania, rodziny, wzorców wyniesionych z domu.
        • guineapigs Re: no to w kontekście sieroctwa Janusza 09.07.12, 21:38
          Z punktu widzenia doroslej osoby - tak, ale z punktu widzenia nastolatka to jednak moze zabolec. Cesie zabolalo 'rumiane pycho' czy cos w tym stylu (z mojego, dzisiejszego punktu widzenia - komplement - ze wygladam mlodo, radosnie, a nie jak styrana kredytem matka Polka, a jakbym miala 15 lat to pewnie bym odebrala 'ze jestem gruba'). Nastolectwo to kraina wrazliwosci, nigdy nie wiesz, co kogo zaboli. A na pewno moze zabolec 'przytyk' do pochodzenia czy wychowania. Robert byl jednak osoba inteligentna, o duzej wrazliwosci, rozumialby takie sprawy. Nie powiedzialby Anieli: bo ciebie nauczono tylko, jak jesc ryby - bo jakos ktoryms zmyslem kojarzylby, ze ona to moze zrozumec jako przytyk.
          • nessie-jp Re: no to w kontekście sieroctwa Janusza 09.07.12, 21:56
            > Nastolectwo to kraina wrazliwosci, nigdy nie wiesz, co kog
            > o zaboli. A na pewno moze zabolec 'przytyk' do pochodzenia czy wychowania.

            Ale tu są dwa ale. Po pierwsze, Pyziak nie jest nastoletnią dzieweczką, tylko dorosłym, pełnoletnim facetem. Po drugie, przecież został normalnie wychowany przez siostrę! Tak samo, jak Hajduk przez babcię, a Pyza i Tygrys przez matkę i ciotki.

            Nikt sobie przecież nie szydzi z dziecka, któremu dopiero co matka umarła. W ogóle w treści nie ma za bardzo mowy o tym, od kiedy ci rodzice nie żyją. I nie wiem, skąd wam ten dom dziecka cały czas...
          • dziennik-niecodziennik Re: no to w kontekście sieroctwa Janusza 09.07.12, 22:03
            o przepraszam, Cesia usłyszała że jest zdrowa, przy kości (!!!!), rumiana, całoś dobrze odżywiona, aż błyszczy... jak dla mnie skojarzenie z medalowym tucznikiem jest proste :D dla wrażliwych i zakompleksionych panienek w okresie dojrzewania to istotnie moze byc olesny przytyk.
            natomiast hasło ze Pyziaka uczono blablabla jak dla mnei nie jest jakies okrutne. jakby Robert powiedział "Pyziak Ciebie jak słowo daję matka zaniedbuje, wez jej powiedz zeby Ci wiecej uwagi poswieciła bo tyle wiesz ze w nosie dłubac nie mozna" - to istotnie mozna by miec focha ze popełnil grube fo-pa. chyba ze wiedział ze Pyziak jest sierotą - to wtedy byloby nieliche chamstwo. ale tak nie powiedział, wiec...
            • guineapigs Re: no to w kontekście sieroctwa Janusza 09.07.12, 22:42
              Byc moze tu potrzba jakiegos Lwa - Starowicza, ale... Panowie w tzw. pewnym wieku po prostu lubia panie nie w typie Anji Rubik. Mysle, ze ten wiek rozpoczyna sie okolo trzydziestki. Nie chce tu wchodzic w tematy 'brudne', ale z moich obserwacji wynika, ze jest taki moment: zmieniam typ 'modelka' na typ 'kobieta'. Przy czym 'kobieta' nie oznacza tylko: mam sie do czego przytulic , ale przede wszystkim: mam z kim pogadac. Byc moze to kwestia naturalnego spadku libido, byc moze kwestia glebszych psychologicznie emocji. W kazdym razie: zadbana trzydziestka o pychu rumianym nie bedzie scian podpierala. Pamietacie Chmielewska? Tam elegancka, do rzeczy trzydzestka czy nawet czterdziestaka to bylo cos. I jak pamietam mojego tate: kochal mame miloscia wiernego meza, ale jak fajna sasiadka poprosila o cos... albo lepiej wygladajaca kuzynka nie miala z kim zatanczyc... nie, zeby gruba, rumiane pycho itp - po prostu miala na czym usiasc i czym oddychac. Dla panow to radocha i w wiekszosci przypadkow - nic wiecej.
              A rumiana, niesmiala, zaokraglona szesnastolatka? Juz sie czuja jak Nabokov, juz sie dostosowuja do konwencji. I to jest jak najbarzdziej normalne.
              • agni_me Re: no to w kontekście sieroctwa Janusza 10.07.12, 23:51
                Żaczek jako Humbert Humbert przerasta moje możliwości pojmowania.

                Żaczek zachwycony był własnymi dziećmi, że zdrowe, rumiane i dobrze odżywione. Cesia zaś zrozpaczona, bo chciałoby wyglądać raczej, jak "galareta" Danka. No naprawdę, ta historia o panach w pewnym wieku kompletnie nie przystaje.
              • klymenystra Re: no to w kontekście sieroctwa Janusza 19.07.12, 18:27
                Ja się wtrącę z moją monomanią - szczupłe, bardzo szczupłe, chude kobiety - to też kobiety. Rozgraniczenie między modelką a kobietą jest niefajne. Duży biust czy okrągłe biodra nie znaczą, że się jest kobietą bardziej. A dywagacje o tym, co jaki facet woli - pfy, ilu facetów, tyle gustów, niezależnie od wieku.
                • ateh7 Re: no to w kontekście sieroctwa Janusza 19.07.12, 23:32
                  I tu się zgodzę. Jedni wolą rubensowskie kształty, inni - rude kościotrupy :D Sama będąc niemalże rudym kościotrupem nie czułam się nigdy z tego powodu mniej kobieco niż ktokolwiek inny, obdarzony bardziej obfitymi kształtami.
      • zla.m Re: no to w kontekście sieroctwa Janusza 09.07.12, 21:57
        A skąd pomysł, że wiedza o sieroctwie Janusza była wiedzą powszechną? Miał to wypisane na naszywkach o treści anglosaskiej? Czy zwierzył się Robrojkowi, z którym ewidentnie się nie lubili...?
    • jeriomina Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 26.07.12, 21:13
      Ja osobiście, po wielokrotnej lekturze Jeżycjady, mam odczucie następujące: MM zwłaszcza pisząc pierwsze tomy chyba jeszcze nie spodziewała się, że z czasem Jeżycjada urośnie do tak monstrualnych rozmiarów. I tak jakby "pacnęła" czasem postać, potrzebną "tu i teraz", nie zastanawiając się, co będzie z tą postacią dalej. Taką postacią wydaje mi się też Pyziak - on był potrzebny jako podrywacz, samiec alfa, nawijacz makaronu itd. tamtych czasów, takie było jego zadanie, a główną bohaterką KK była Gaba, w związku z czym "wgłębianie się" w Janusza i opisywanie jakiegoś kolorytu i tła rodzinnego nie było na tamtą książkę potrzebne.
      A potem wątek Pyziaczka po prostu Autorkę przerósł. Podobnie jak połączenie Grzesia, bohatera - jak to słusznie tu określono - "opowieści wigilijnej" z Gabą i Borejkami. Gdyby to był serial, zauważcie (trochę się tego gatunku naoglądałam) to ci wszyscy bohaterowi nie poginęliby i dalej się pojawiali (Cyryjek, Metody, nawet Terpentula). No ale nad serialem pracuje sztab ludzi (akurat dzisiaj sobie czytałam o Ostrym Dyżurze w internecie:), są notatki, scenopisy, konspekty, jest ileś tam scenarzystów, reżyserów, itd. A MM tak sobie "rzucała" książkę za książką (określenie "rzucać" biorę z komuny - rzucono wędlinę albo zapałki), w każdej książce jakaś myśl przewodnia, jacyś bohaterowie z poprzednich tomów żeby to miało cechy cyklu i jazda. A potem rzesze czytelników - pani Małgorzato, niech pani pisze dalszy ciąg. No i tu były schody, ona tego zwyczajnie nie ogarnęła...
      A powinna.
      • laura_fidelis19 Postać rzucono :) 26.07.12, 21:46
        Jeriomina napisała:
        "Ja osobiście, po wielokrotnej lekturze Jeżycjady, mam odczucie następujące: MM zwłaszcza pisząc pierwsze tomy chyba jeszcze nie spodziewała się, że z czasem Jeżycjada urośnie do tak monstrualnych rozmiarów. I tak jakby "pacnęła" czasem postać, potrzebną "tu i teraz", nie zastanawiając się, co będzie z tą postacią dalej.
        Taką postacią wydaje mi się też Pyziak. A potem wątek Pyziaczka po prostu Autorkę przerósł. Podobnie jak połączenie Grzesia, bohatera - jak to słusznie tu określono - 'opowieści wigilijnej'...
        " [miło mi, to również moje słowa! :) ] "...z Gabą i Borejkami.
        MM tak sobie "rzucała" książkę za książką (określenie "rzucać" biorę z komuny - rzucono wędlinę albo zapałki), w każdej książce jakaś myśl przewodnia, jacyś bohaterowie z poprzednich tomów żeby to miało cechy cyklu i jazda. A potem rzesze czytelników - 'pani Małgorzato, niech pani pisze dalszy ciąg'. No i tu były schody, ona tego zwyczajnie nie ogarnęła...
        "
        Też tak właśnie myślę :)
        • modrooczka Re: Postać rzucono :) 27.07.12, 16:50
          Hmmm, zmienił się co nieco styl debaty, od kiedy ostatnio zaglądałam. Ale to nic, ja też mogę wyjaśniać kiedy piszę serio a kiedy nie serio. Właściwie zawsze piszę serio bo jestem z natury poważna. Jeśli chodzi o meritum, to jeśli Cyryjek i Metody jeszcze żyją to powinni zostać uśmierceni, bo obaj są nieznośni. Na babcię powinno się przystosować Terpentulę, gdyż jako jedyna z całej trójki ma zdrowy rozsądek. Elka jest radosna i otwarta, czerpie z życia pełnymi garściami, więc szybko wyczuła, że na Roosevelta atmosfera jest raczej ciężka.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 13.11.22, 20:20
      Odkopane. #justiceforpyziak

      Podsumowując:
      Wiemy, że Pyziaczek bardzo wcześnie wyfrunął z gniazda - po podstawówce poszedł do pracy w drukarni, pracował tam przez trzy lata i dopiero potem wyjechał uczyć się w liceum poligraficznym w Poznaniu, gdzie na czas nauki mieszkał w bursie. Znamy jego siostrę Almę, która żyje w Toruniu. Czy wiadomo jaka jest między nimi różnica wieku (jak duża)? Nie pamiętam też, żeby było wprost wspomniane które z nich jest starsze, ale zakładam, że ona. Wiemy za to jaka jest między nimi różnica w wykształceniu - Alma ma skończone studia, jest "wybitną rozchwytywaną specjalistką" od gramatyki opisowej (konkretnej specjalności w tej dziedzinie nie podano), Janusz jest wykwalifikowanym poligrafem z maturą.

      I na tym informacje się kończą. Nie da się za wiele domyślić na podstawie tych danych.
      A o rodzicach informacji w ogóle brak, więc o korzeniach Janusza można gdybać do woli:
      miejsce pochodzenia: chyba nie zostało wprost powiedziane czy stare Pyziaki są Torunia (czy tylko, że Alma tam mieszka)?
      status społeczno-ekonomiczny rodziny: też trudno cokolwiek o nim powiedzieć - nie da się jednoznacznie wydedukować, zwłaszcza, że ich dzieci mają różny. Chyba, że wczesne zarabianie na siebie Janusza może być jakąś poszlaką w tej sprawie? Czy to wystarczający argument, że byli biedni?
      relacje: to samo, pustka i domysły. Starych Pyziaków nie było ślubie syna (nieobecności w życiu wnuczek się nie czepiam, bo alienacja drugich dziadków to w tym uniwersum norma). Czy już wtedy nie żyli? A może w pyziaczym domu była jakaś patologia i kontakt po prostu został urwany przy pierwszej okazji?

      I przede wszystkim, kto nazywa jedno dziecko Alma, a drugie Janusz???
      • mircja Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 13.11.22, 20:59
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


        > I przede wszystkim, kto nazywa jedno dziecko Alma, a drugie Janusz???
        >
        Może ktoś, kto ma np. matkę Almę i teścia Janusza?
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 13.11.22, 21:21
          mircja napisała:
          >Może ktoś, kto ma np. matkę Almę i teścia
          >Janusza?

          To nawet sensowne wytłumaczenie, że chociaż jedno z nich mogło być nazwane na czyjąś cześć.
          A może stare Pyziaki umówiły się, że "jak dziewczynka - ty wybierasz imię, jak chłopiec - ja", a że mieli rozbieżne gusta w kwestii imion, to wyszedł im taki miszmasz?
          Albo z małej Almy wyśmiewali się w szkole i rodzice postanowili drugi raz nie popełnić takiego błędu?

          W ogóle, teraz zerknęłam na dyskusję wyżej i parę osób zauważyło, że może Pyziaków seniorów nie było, bo spierniczyli na zachód tak jak ich cknukowaty potomek później. Duże są szanse na taki właśnie scenariusz?
          • piotr7777 Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 16.11.22, 19:36
            W realu też są możliwe akie rzeczy.
            Np. kompzytor Krzesimir Dębski - jego córka (i Anny Jurksztowicz) ma na imię Maria. A inne dzieci kompozytora (Z dwóch małżeństw) to Tolisław, Radzimir i Dobrosława. Tak jakby jeden raz odpuścił.
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 16.11.22, 20:43
              piotr7777 napisał:
              >W realu też są możliwe akie rzeczy.
              >Np. kompzytor Krzesimir Dębski -
              >jego córka (i Anny Jurksztowicz) ma
              >na imię Maria. A inne dzieci
              >kompozytora (Z dwóch małżeństw)
              >to Tolisław, Radzimir i Dobrosława.

              A to nie była Dobromiła?

              >Tak jakby jeden raz odpuścił

              Tak, to ciekawe. Zwłaszcza, że w ich przypadku nietypowe imiona to kilkupokoleniowa tradycja, z tego co wyczytałam.

              W sumie analogiczna sytuacja u Pyziaków nie jest taka całkiem nieprawdopodobna.
              Alma to imię o rodowodzie łacińskim, Janusz może został wzięty od starorzymskiego boga Janusa...
              A może stare Pyziaki miały takiego hopla na punkcie starożytności jak Ygnac? I to dlatego Jaśko tak dobrze się z nim dogadywał, a do kołchozu dał się wcisnąć z sentymentu, w nadziei, że poczuje się tam jak we własnym domu?
              • piotr7777 Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 18.11.22, 19:03
                Tak, przepraszam, Dobromiła.
            • nchyb Re: korzenie Janusza Pyziaka - pytania 19.12.22, 19:59
              piotr7777 napisał:

              > W realu też są możliwe akie rzeczy.
              > Np. kompzytor Krzesimir Dębski - jego córka (i Anny Jurksztowicz) ma na imię Maria.

              Z tego co wiem, Maria jest córką Jurksztowicz z pierwszego małżeństwa, a nie Dębskiego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka