Dodaj do ulubionych

Problem życiowy tudzież morał

24.07.12, 20:33
Całej ,,Jeżycjady'' od deski nie czytałam dawno, ale sięgam czasem na wyrywki po różne tomy, na przykład jak jestem chora. i tak od ostatniego przeziębienia chodzi za mną bliżej niesprecyzowana myśl na temat ,,Pulpecji''. W przeciwieństwie do wielu z Was nigdy za tym tomem nie przepadałam, a ostatnio chyba dotarło do mnie, dlaczego. Otóż tam jest właściwie tylko historia zakochania, a jeśli plączą się jakieś inne wątki, to są one bardziej poboczne od sprzedawców szparagów przy granicy z Niemcami. W poprzednich tomach nigdy nie było tak, że to perypetie sercowe bohaterki wychodziły na pierwszy plan. One, owszem, były, ale obok nich był cały wielki kawał życia i całkiem prozaicznych problemów, a autorka podpowiadała podlotkom, jak sobie z nimi radzić. Masa jest rozważań (czasem aż do przesady) na tematy moralne i etyczne, i to rozważań nie wziętych z sufitu. Tymczasem ,,Pulpecja'' to wręcz antyporadnik, bo Patrycji udaje się tylko i wyłącznie złapać chłopa, ale poza tym pokazowo i brzydko traci przyjaciółkę, oblewa maturę i ogólnie jest wyjątkowo niefajna.
I, niestety, później pojawia się takich tomów więcej. Hm. Właściwie nie wiem, jakie rzucić pytanie do dyskusji, ale może ktoś pomoże ubrać w słowa? Może sobie zrobimy katalog problemów i morałów?
Obserwuj wątek
    • nessie-jp Re: Problem życiowy tudzież morał 24.07.12, 21:04
      Owszem, we wcześniejszych tomach dziewczyny żyją realnym życiem: Cesia chodzi do szkoły (i ta szkoła się pojawia w treści książki), stoi w kolejkach, wybiera prezenty dla rodziny, gotuje obiady, zastanawia się nad przyszłością, robi pranie, zaprasza przyjaciółkę, słucha płyt, rozmawia z własnym ojcem... zakochanie owszem, jest JEDNYM z elementów tego realnego, codziennego, prawdziwego życia, ale właśnie jednym. To samo Kłamczucha, to samo Ida Sierpniowa, Kwiat Kalafiora.

      Piląca potrzeba złapania faceta nie przesłania wszystkiego innego.

      I nawet nie chodzi o natężenie wątków miłosnych, tylko o ich jakość.

      "Pulpecja" jakoś od początku do końca koncentruje się na sprawach damsko-męskich. Pulpa jest zawsze otoczona zalotnikami, którymi pogardza i których miesza z błotem. Później zakochuje się sama i... jakiekolwiek sprawy pozaromansowe schodzą na trzeci, jeśli nie czwarty plan. Zniszczona przyjaźń z Romą została skwitowana dwoma zdaniami, Pulpie chyba nawet specjalnie nie brakuje przyjaciółki. Matura, ot, przykrość, ale rozmowę z Nutrią o maturze Pulpa natychmiast sprowadza na tory romansowe, obcesowo waląc "wiem w kim się kochasz". Bo to jest motyw przewodni, kto się w kim kocha.

      Później niestety usilne romansidlenie stanowi leitmotif coraz większej liczby powieści. A apogeum ta tendencja osiąga w osobie Róży, która wręcz trzepaczką opędzić się nie może od rozlicznych zalotników, zaręcza się z kolegą szkolnym po kilku miesiącach znajomości, ale za to romantycznie, po wieczorze w stogu siana...
      • pi.asia Re: Problem życiowy tudzież morał 24.07.12, 21:36
        No i wreszcie ktoś uświadomił mi, dlaczego nie lubię Pulpecji. Pulpecji jako książki i jako osoby. Bo ta pomiatająca zalotnikami, pełna wyższości Pulpa jest naprawdę niefajna. Ma takie poczucie misji, że obcemu facetowi składa ubranie w kosteczkę, żeby było porządnie. Ale już własnej matury tak porządnie nie traktuje. Z Idy, która pierwszy raz w życiu odbiera poród, potrafi się nabijać ("nasza laryngolog spartoliła robotę" czy jakoś tak), każdemu coś wytyka, a jej samej daleko do doskonałości.
        Co mi się naprawdę w tej książce podoba - opis jasełek. Li i jedynie.
        • verdana Re: Problem życiowy tudzież morał 24.07.12, 22:54
          Rozumiem, zę Pulpecji jako osoby. Ale dlaczego książki? Przecież nie chodzi o to, aby opisywać postacie doskonałe - dorastające dziewczyny własnie takie są - nabijają sie z sióstr, pomiatają jednymi zalotnikami, a innych odzeż składają w kosteczkę, mają poczucie misji nie tam, gdzie trzeba i widzą źdźbło w oku bliźniego swego.
          Mnie się właśnie bardzo podoba MM, póki opisuje dziewczyny z krwi i kości, z wadami i zaletami, a nie świętą Gabrielę, czy wyidealizowaną idiotkę Różyczkę, kreowaną na ideał matki-Polski. Pulpecji nikt nie idealizuje - jest, jaka jest. I bardzo dobrze właśnie.
          • nessie-jp Re: Problem życiowy tudzież morał 24.07.12, 23:40
            Opisywać postacie realne
            • jottka Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 11:30
              właśnie - ta książka jest dziwna. pulpa się nie różni wiele od piętnowanych matyld czy paulinek, jest zakochana w sobie z wzajemnością (raczej rzadkie u dorastających panienek..), zależy jej wyłącznie na złapaniu faceta, problemy szkolno-intelektualne ma głęboko gdzieś, jest cyniczna i bezwzględna. do tej pory to były cechy tępione u młodych socjopatek, tutaj autorka się nimi nie przejmuje, a pulpa pławi się w aurze ciepłej i miłej borejkówny zdecydowanie na kredyt swych sióstr.

              poza tym pojąć od dawna nie mogę, jakim cudem pulpa wychowana w domu, gdzie to mila szorowała wannę, a panny li i jedynie czytały senekę, nie tylko czuje wewnętrzną potrzebę składania ubrań w kosteczkę upatrzonemu samczykowi, ale i wie (bo to chyba w tym tomie?), co to jest "kawalerska zapraska"!!! tzn. na pewno ona wygłasza ten komentarz odnośnie koszul grzegorza stryby, a ściślej ich kołnierzyków, nie jestem tylko pewna, czy w tym tomiku.

              na mnie do tej pory wywiera to przemożne wrażenie, bo tekst jest jakoby od babci 70letniej, wychowanej w porządnej przedwojennej szkole dla służby domowej, a do tego wygłasza go swobodnie panienka, która w realu nie wiedziała pewnie, którą stroną odkurzacz się trzyma:) notabene termin "kawalerska zapraska" był mi całkowicie obcy do momentu lektury w/w dzieła...

              dla mnie ten tomik jest ostrym zwrotem w 'jeżycjadzie', da się to jeszcze czytać (całkowicie odpadam od "imienin"), ale proponowany ideał dziewczęcia jest już zdecydowanie spod znaku "o-boże-daj-męża". reszta, co już napisałyście, takoż drastycznie odbiega od wcześniejszych fabuł i postaci.
              • dziennik-niecodziennik Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 12:08
                > poza tym pojąć od dawna nie mogę, jakim cudem pulpa wychowana w domu, gdzie to
                > mila szorowała wannę, a panny li i jedynie czytały senekę, nie tylko czuje wewn
                > ętrzną potrzebę składania ubrań w kosteczkę upatrzonemu samczykowi, ale i wie (
                > bo to chyba w tym tomie?), co to jest "kawalerska zapraska"!!! tzn. na pewno on
                > a wygłasza ten komentarz odnośnie koszul grzegorza stryby, a ściślej ich kołnie
                > rzyków, nie jestem tylko pewna, czy w tym tomiku.

                ale Mila odwalała całą robotę tylko do KK. potem jak sądzę panny się zreflektowały ze matka wieczna nie jest i zarobić ją tez mozna. Gabrycha przynajmniej to zrozumiała ("...ale dlaczego to ona myła wtedy tę wannę"? czy jak to tam szło) i zaczęła w domu cos robic, i sądze ze smarkule zagoniła do jakichs obowiazków.

                co do ksiązki...
                Pulpa od najmłodszych lat jest obrazowana jako spokojna osóbka o wysokim poczuciu własnej wartosci i "samolubienia". poza tym jest obiektywnie ładna i naprawde trudno jej znaleźć punkt odniesienia do kompleksów, co w wieku nastoletnim moze ewoluowac własnie w taką pozę "nie dla psa kiełbasa". poza tym Pulpa wychowana w "babskim" domu mogła jak najbardziej nabrac maniery "mezczyzni sa zbędni", tym bardziej ze w otocznieu ma ojca gamonia i szwagra uciekiniera. to nie najlepsze wzorce meskie jednak. drugi szwagier - mimo iz Pulpie jakos tam imponuje - pojawia sie zbyt późno żeby od razu zmieniac juz ukształtowane podejscie. stąd taki a nie inny stosunek do siebie i facetów.
                oblała maturę nie tylko dlatego ze sie zakochała i nie miala glowy do nauki - Pulpa chyba ogolnie sie nie za bardzo uczyła, miala takie olewcze podejscie do szkoły. w obliczu dobrze wykształconych Borejkówien - jak by nie patrzec wszystkie sobie na tym polu dobrze radzą - moze miala byc własnie poprowadzona w ten sposób, że nie nauka jest najwazniejsza, zeby znaleźć spokój i szczęscie w życiu?
                Pulpa moze nie przezywa typowo nastoletnich problemów z samoakceptacją, ale przezywa za to idealnie typowe nastoletnie poczucie braku jakiegos sensu w życiu, braku swojego miesjca na Ziemi. ona nei wie co chcialaby w życiu robic, sama mowi ze nie chce dorastac i byc dorosła i odpowiedzialna (cos jak Danka kiedy mowi ze ona roku nie straci tylko go zyska bo rok póxniej bedzie dorosła). z jednej strony kocha swój dom rodzinny a z drugiej chce juz czegos innego, ciągnie ją do natury, do przyrody, co odkrywa z zaskoczeniem. no i takze typowe dla tego wieku zakochanie sie w facecie i intensywne nieprzyznawanie sie do tego ani przed soba ani przed nim. i lek że przez miłosć stanie się słaba, ze "facet ją zje", że się odsłoni i bedzie cierpiec...
                i dopiero gdy sama sie z tym godzi, kiedy akceptuje niezdaną maturę, swoją dorosłośc, swoje uczucie i wynikającą z niego "bezbronnosc" wobec faceta - uspokaja sie i znajduje szczęscie.
                mi sie wydaje ze tu nei chodzi o "łapanie chłopa", bo przeciez Pulpa dosc długo sie broni przed tym - ale o to że miłośc daje spokój, a spokój daje szczęscie. i ze mimo złych doswiadczeń nie ma sie co przed nią bronic. takie typowe dla Jeżycjady "amor vincit omnia" :)
                • the_dzidka Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 12:20
                  w obliczu dobrze wykształconych Borejkówien - jak by nie patrzec wszystk
                  > ie sobie na tym polu dobrze radzą - moze miala byc własnie poprowadzona w ten s
                  > posób, że nie nauka jest najwazniejsza, zeby znaleźć spokój i szczęscie w życiu
                  > ?

                  Pulpa w ogóle buntowała się przeciwko swojej rodzinie:

                  "Patrycja kochała, rzecz jasna, swoich niezamożnych, niezaradnych i niepraktycznych
                  rodziców. Szanowała także ich poglądy i zasady. Ale niekoniecznie musiała podzielać
                  wszystkie z nich. l niekoniecznie musiała kopiować niewolniczo ich styl życia. Miała swój
                  styl. A cofnie wolno?
                  Urządzi sobie życie zupełnie, zupełnie inaczej niż oni. Inaczej tez niż Gabriela i
                  inaczej niż Ida. A więc, oczywiście - żadnych mężczyzn, oni tylko przeszkadzają. Matura,
                  potem studia ekonomiczne albo prawo dla menedżerów. Nie szkodzi, że z matematyką ma się
                  te odwieczne problemy. Nic to. Jest sporo czasu do matury, jakoś się temu zaradzi. Potem się
                  założy biznes i jako kobieta biznesu będzie się nosiło żakiety w pepitkę, bluzki koszulowe
                  oraz pantofle na szpilkach, od Diora."
                  • nikadaw1 Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 12:30
                    i w Sprężynie widać, że te dawne marzenia się spełniły - urządziła sobie życie zupełnie inaczej i została bizneswoman, co to pisze wnioski unijne. tylko ze szpilkami od Diora trochę nie wyszło :)
                    • significado-significante Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 13:09
                      nikadaw1 napisała:

                      > tylko ze szpilkami od Diora trochę nie wyszło :)

                      W sumie... kto wie. Może ma w szafie pepitke i diory, w które wskakuje w przerwach od grabienia, nawożenia, zrywania i czyszczenia zgrzebłem.
              • skrzydlate.bobry Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 14:05
                jottka napisała:


                > poza tym pojąć od dawna nie mogę, jakim cudem pulpa wychowana w domu, gdzie to
                > mila szorowała wannę, a panny li i jedynie czytały senekę, nie tylko czuje wewn
                > ętrzną potrzebę składania ubrań w kosteczkę upatrzonemu samczykowi, ale i wie (
                > bo to chyba w tym tomie?), co to jest "kawalerska zapraska"!!! tzn. na pewno on
                > a wygłasza ten komentarz odnośnie koszul grzegorza stryby, a ściślej ich kołnie
                > rzyków, nie jestem tylko pewna, czy w tym tomiku.

                W ,,Noelce'', ale ja z kolei nie wiem, czy to Pulpa, czy Nutria. Tak czy inaczej - prasować lubię, ale na taki komentarz bym nie wpadła, a i zapraski bym raczej nie zauważyła, natomiast tu mi zgrzytnął, bo skoro kawalerska, to znaczy, że facet mający kobietę w domu nie prasuje sobie koszul sam, gdyż jedynie kobieta to potrafi. Może stąd mi zgrzyta, że talent do prasowania odziedziczyłam akurat po ojcu.
                Bardzo fajnie przesądy na temat płci i prasowania wykpiwa Pratchett w ,,Potwornym regimencie'' (Monstrous Regiment).
              • mkw98 Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 18:31
                jottka napisała:


                > "kawalerska zapraska"!!!

                Ooo, a ja właśnie dzisiaj myślałam o tej zaprasce, prasując sobie rano sukienkę : ) Zastanawiałam się, jak są interpretowane moje zapraski, skoro jestem kobietą i to zamężną. I gniewnie fukałam nad ukrytym w tym dialogu z "Noelki"* przekonaniem, że koszule musi facetowi prasować kobieta.

                *bo to w Noelce było
                • pi.asia amatorska zapraska 25.07.12, 20:37
                  To była amatorska zapraska! Nie żadna kawalerska!

                  W rogu kołnierzyka miał typowo amatorską zapraskę. Czyli koszulę prasował sobie sam
                  • nessie-jp Re: amatorska zapraska 25.07.12, 20:42
                    > W rogu kołnierzyka miał typowo amatorską zapraskę. Czyli koszulę prasował so
                    > bie sam


                    Cytat być może niedokładny, ale jednak wniosek był taki, że SKORO prasował kiepsko i niedokładnie, to najwyraźniej SAM. Albowiem mężczyzna ma dwie lewe nogi w miejsce rąk i od żelazka odpada mu kutasik.

                    Wyjątkowo to obraźliwe dla mężczyzn.
            • the_dzidka Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 13:24
              > A Pulpa nic. Idzie jak walec, nieczuły różowy mutant o lazurowych oczkach,

              Zdanie wprawiające w podwójną konfuzję. Po pierwsze za każdym razem czytam "różowy mamut o lazurowych oczkach" i taka wizja to trochę dla mnie za wiele. Po drugie zaś, nie rozumiałam, co Pulpa robi Idzie jak walec. Już miałam spytać na forum, i w tym momencie mnie olśniło...
              • mankencja Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 13:56
                w dodatku teraz, dzięki tobie, jest to mamut cofający wolno :)

                (patrz: wrzucony przez ciebie cytat z książki)
                • kajaanna Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 14:05
                  > A cofnie wolno?

                  mankencja napisała:

                  > w dodatku teraz, dzięki tobie, jest to mamut cofający wolno :)

                  Mam nadzieję, że wyje przy tym głośno i ostrzegawczo: piiip piiip piiip :D
                • the_dzidka Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 14:12
                  Tak, zauważyłam po opublikowaniu :)
                  Cofanie wolno kojarzy mi się z moim kotem, kiedy się naje za dużo trawy. Bez pospiechu oddaje ją na podłogę. Można by rzec, celebruje :)
              • ding_yun Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 14:01
                W ogóle tak nie odbieram Pulpecji, ani jako postaci ani jako książki.

                Co do koncentracji na wątku miłosnym i rzekomym pominięciu wątków związanych z realnym życiem - ależ te wątki są!
                Po pierwsze to wątek matury i decyzji związanych z dorastaniem przewija się przez całą książkę. Patrycja często myśli i o szkole i o wyborze drogi życiowej, pojawiają się rozważania o odcięciu od rodzinnych tradycji i szpilkach od Diora, o kolegach z klasy namawiającyh na studiowanie ekonomii, o sposobach na zarabianie pierwszych własnych pieniędzy - rozważania bardzo adekwatne dla maturzystki i przystające do czasów w których książka się toczy. Po drugie w tle toczy się normalne życie rodziny i przyjaciół: powtórne małżeństwo Gabrieli, perypetie młodego małżeństwa mieszkającego z rodzicami, uroki życia w kupie pod jednych dachem, ciąża Kreski. Jest tego masa jak na tak krótką książkę moim zdaniem.

                Co do relacji Patrycji z osobami trzecimi:
                -Patrycja wobec swoich zalotników zachowuje się rzeczywiście słabo, ale jakąś tam nauczkę jednak dostaje, kiedy doprowadzony do furii Marcelek funduje jej zabójczą przejażdżkę Oplem. Drugą nauczką jest to, że pośrednio przez takie podejście do facetów - mam powodzenie i mogę wszystkimi pomiatać - straciła przyjaciółkę. Nie są nigdzie explicite opisane wnioski do jakich Patrycja być może doszła po tych wydarzeniach, ale czytelniczka może je sobie wyciągnąć sama - konsekwencje czynów widoczne jak na dłoni.

                -wobec Idy Patrycja jest lekko złośliwa, ale tak samo Ida jej dogryza. Przynajmniej mamy pokazaną inną relację między siostrami, moim zdaniem daleko bardziej realistyczną, niż bezgraniczne uwielbienie i spijanie sobie z dzióbków. Jednak gdy przychodzi co do czego to Patrycja pomaga Idzie - pierze i spina jej ten welon na dzień przed weselem choć mogła to rzucić w cholerę i powiedzieć, że idzie spać, pomaga przygotować przyjęcie weselne, jest jej też naprawdę przykro kiedy przez jej roztargnienie nie mogą wejść do mieszkania i niemal psuje siostrze przyjęcie weselne. Nie jest wcale różowym słoniem bez serca.

                Nie zgadzam się też kompletnie, że to jest książka o tym "jak za wszelką cenę złapać chłopa". To jest książka o zakochanej na zabój osiemnastolatce. Łapanie chłopa to uskutecznia potem Laura w stosunku do Lucka do którego nie czuje nic poza sympatią, ale musi wyjść za mąż. To są kompletnie różne sytuacje.

                A już zupełnie mnie zaskoczyło czepianie się sceny w której Patrycja składa Baltonie koszulkę. Nieno, naprawdę nie sądzę, żeby MM chciała nam tu wcisnąć przekaz, że dobra żona zawsze składa mężowi gacie.
                • filifionka-listopadowa Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 17:06
                  Skandal! Skandal! Człowiek sobie nawet na forum popisać nie może bo jakaś ding_yun napisze dokładnie to o czym myślałam i ujmie to świetnie. Pozostaje jedynie się z nią zgodzić: "Dobrze gada! Dać jej kawałek sernika!".
              • kanga_roo Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 14:03
                a ja Pulpecję rozumiem. od zawsze była w rodzinie "dzieckiem", do tego charakter miała taki, że byle co jej nie ruszało, i nagle okazuje się, że - w związku z dorastaniem - świat wokół niej już nie jest taki, jak dawniej, koledzy szkolni zachowują się jak zakochane szczeniaki, z przyjaciółką nie można się dogadać, a kumpel od zawsze - Baltona - staje się kimś niepokojącym i pociągającym jednocześnie. Pulpa tego nie chce, ona ma jakieś tam swoje - dziecinne - marzenia o dorosłości, ale brak w nich tych nieprzyjemności, które ją w życiu dotykają. nawiasem mówiąc, identycznie odbierała niechcianych zalotników Ania z Zielonego Wzgórza - tylko tam, gdzie Ania się wycofywała, Pulpecja młodzieńców nieszczęsnych odgania, nie raz pomiatając. nie jest to wrażliwa panienka, ale mocno dotyka ją zarówno rozdźwięk między nią i Romą (pamiętam taki wewnętrzny monolog Pulpy n/t dorastania), jak i zakochanie w znanym od zawsze kumplu.
                poza tym lubię tę książkę, bo mieszczuch Pulpa odkrywa w niej wspaniałość świata przyrody, i to, że płatki kwiatów sypią się w dół. jak trzeba.
          • skrzydlate.bobry Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 13:59
            Toteż mnie, Verdano, nie chodzi o charakter Patrycji, niech on sobie będzie, jaki chce. Największy problem mam z tym, że w ,,Pulpecji'' poza opisem zakochania właściwie prawie nic nie ma. Ani odkrywania odpowiedzialności, ani zrzucania z siebie jej nadmiaru, ani malowania nieprzystosowanych społecznie na zielono. No ino Pulpa w centrum i na obrzeżach. Aż się boję tego, co powiem, ale ,, Pulpecja'' w zasadzie *szeptem* niczego nie uczy...
            Nie wiem, może to takie pokazanie, że jak system jest normalny, to można się już niczym innym poza własnym ego nie zajmować?
            • ding_yun Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 14:12
              > o ino Pulpa w centrum i na obrzeżach. Aż się boję tego, co powiem, ale ,, Pulpe
              > cja'' w zasadzie *szeptem* niczego nie uczy...

              No jak nie uczy.
              Uczy tego, że jak się człowiek zakocha i skoncentruje wyłącznie na sobie to mogą się zadziać różne rzeczy - można zawalić maturę na ten przykład. Można stracić przyjaciółkę.
              Uczy tego, że jeśli się z wyższościa traktuje swoich absztyfikantów to ten jeden na którym nam zależy też może się zniechęcić, przynajmniej na jakiś czas - Baltona wspominał, że dla niego Patrycja była zdystansowana czy groźna.
              Uczy też tego, że niebezpiecznie jest poddawać się wpływom - Pulpa miałaby szansę zdać maturę, gdyby wybrała anglistykę jak od początku chciała, poległa na matematyce bo dała sie namówić na ekonomię.

              Wartościowa książka nie musi być moim zdaniem o ekstremach w stylu aktywistek malujących dzieci na zielono czy 15-latek czujących sie w obowiązku zadbać o gospodarstwo domowe bo mamie i siostrze się nie chce. Lubię Pulpecję wlasnie za to, że jest o bardzo prawdzwej współczesnej dziewczynie.
              • nessie-jp Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 14:44
                > No jak nie uczy.
                > Uczy tego, że jak się człowiek zakocha i skoncentruje wyłącznie na sobie to mog
                > ą się zadziać różne rzeczy -

                Ale właśnie o dopuszczalność tych rzeczy chodzi. Bo wiesz, Anieli też się działy przedziwne rzeczy, jak się zakochała. Na przykład wrobiła się w naukę poligrafii, musiała pracować jako pomoc domowa i była podrywana przez swojego wybranka w trzech osobach.

                Ja nie mam jakichś specjalnych zarzutów do charakteru Patrycji, bo to owszem, jest w sumie trafny obraz nietkniętej głębszą myślą czy empatią dziewczyny, która nagle się orientuje, że świat niekoniecznie da jej to, co sobie wymarzyła.

                Tylko że sama książka po prostu nie jest taka, jak poprzednie tomy. Tak jak wyżej napisano, tam się wszystko dzieje w Pulpy głowie. Nie ma szkoły, jest to, że Pulpa czasem pomyśli ze strachem o szkole. Nie ma przyjaciół, jest Pulpa. Nie ma właściwie nic, co się nie kręci wokół Pulpy, w Pulpie i przy Pulpie.

                Ja niespecjalnie przepadam za tą książką nie dlatego, że jest tragicznie zła (jak np. JT czy inne Imieniny), tylko dlatego, że tam nic nie ma o niczym, tylko o Pulpy zakochaniu. Nuda, panie. Zwłasza, że sama Pulpowa postać jest taka, że trudno mi się z nią identyfikować. Ani postrzelona romantyczka od sióstr Bronte, ani nadwrażliwa emocjonalnie szekspirowska wiedźma, ani "najstarsza siostra", na którą nagle spada milion nowych obowiązków PLUS zakochanie.

                A na Pulpę nic nie spada, tylko się zakochuje i o tym przez kilkadziesiąt stron myśli, a potem tego chłopa już ma i jest gut oraz koń w porzeczkach.
                • ding_yun Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 16:29
                  nessie-jp napisała:

                  > > No jak nie uczy.
                  > > Uczy tego, że jak się człowiek zakocha i skoncentruje wyłącznie na sobie
                  > to mog
                  > > ą się zadziać różne rzeczy -
                  >
                  Zwłasza, że sama Pulpowa postać jest taka, że
                  > trudno mi się z nią identyfikować. Ani postrzelona romantyczka od sióstr Bronte
                  > , ani nadwrażliwa emocjonalnie szekspirowska wiedźma, ani "najstarsza siostra",
                  > na którą nagle spada milion nowych obowiązków PLUS zakochanie.
                  >
                  > A na Pulpę nic nie spada, tylko się zakochuje i o tym przez kilkadziesiąt stron
                  > myśli, a potem tego chłopa już ma i jest gut oraz koń w porzeczkach.

                  Ja jednakowoż myślę, że takie zakochanie i myślenie przez 90% czasu o swoim ukochanym przdarzyło się większości dziewczyn na pewnym etapie dojrzewania. I spełnienie tej miłości było rzeczywiście jak rozwiązanie wszystkich życiowym problemów, frunięcie pół metra nad ziemią na różowym obłoczku i co tam jeszcze. No pierwsza miłość po prostu, najczęściej ani długotrwała ani stabilna, ale jednak niesłychanie intensywna. Dla mnie ona jest w tej książce bardzo dobrze uchwycona. Choć akurat z samą postacią Pulpecji średnio się identyfikuję to jej historia wydawała mi się zawsze dość uniwersalna. Ale moze się myliłam, może niewiele osób tak to przeżywało.
                  • nessie-jp Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 17:52
                    > Ja jednakowoż myślę, że takie zakochanie i myślenie przez 90% czasu o swoim uko
                    > chanym przdarzyło się większości dziewczyn na pewnym etapie dojrzewania. I speł
                    > nienie tej miłości było rzeczywiście jak rozwiązanie wszystkich życiowym proble
                    > mów, frunięcie pół metra nad ziemią na różowym obłoczku i co tam jeszcze. No pi
                    > erwsza miłość po prostu, najczęściej ani długotrwała ani stabilna, ale jednak n
                    > iesłychanie intensywna. Dla mnie ona jest w tej książce bardzo dobrze uchwycona

                    Zastanawiam się, z czym ja właściwie się kłócę, bo wiesz
                    • ding_yun Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 20:04
                      nessie-jp napisała:


                      >
                      > Przypomnijcie mi, czy narracja w Pulpecji jest prowadzona przez różne osoby, ta
                      > k jak w innych tomach? Bo mam wrażenie, że jednak wszystko jest ujęte punktem w
                      > idzenia Patrycji. W 6K były genialne wstawki z punktu widzenia Bobcia, była nar
                      > racja z punktu widzenia Dmuchawca i Hajduka, robiło to wrażenie jakiejś rozmait
                      > ości postaw i wątków.

                      Nie, cała narracja jest rzeczywiście z perspektywy Patrycji. Fakt, że jest to w Jeżycjadzie raczej wyjątek i zmiana narracji dodaje smaczku powieściom - nie znosiłabym DP gdyby nie wstawki pana Jankowiaka. Z drugiej strony wolę już taki zabieg, niż jego odwrotność w Kalamburce - cała powieść niby o Mili, ale ani razu nie patrzymy na żadne zdarzenie jej oczami. W ogóle jak ktoś już kiedyś zauważył chyba ani razu w Jeżycjadzie nie pojawia się fragment w którym dane jest nam poznać jakim tokiem biegną myśli Mili.
                      • nadiana_pl Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 21:10
                        Hmmm... Noelka, rozważana jaka to Laura jest mało Borejkowa? Tam chyba widzieliśmy córki Gaby z punktu widzenia Mili. I nieładne to było imho.
                      • emae Re: Problem życiowy tudzież morał 26.07.12, 06:37
                        Oj, nie i nie.
                        Narracja z punktu widzenia Mili jest przecież nawet w "Pulpecji". Najpierw podczas ślubu Idy (schizofreniczne wspominanie Janusza Pyziaka), potem refleksja na temat kwiatów i jej własnego bukietu ślubnego bodajże z trzech goździków. Lubię tę scenę, kiedy Patrycja czai się naburmuszona, przekonana, że zaraz dostanie ostry opiernicz za swoje nieprzyzwoite (hehe) zachowanie, a zastaje matkę rozmarzoną, zamyśloną i tak jakby w ogóle nie w temacie.
                        Mila ma też długaśny monolog wewnętrzny pod koniec "Żaby".

                        Także inne osoby mają głos w "Pulpecji". Na pewno Ignacy, także przy okazji ślubu Idy (mam w ogóle wrażenie, że monologi wewnętrzne jego i Mili są wzajemnie sprzeczne, ciekawe, czy to celowy zabieg?). I to chyba w "Pulpecji" jest scena, kiedy Gabrysia patrzy na śpiące córeczki? W ogóle przecież "Pulpecja" zaczyna się od sceny, kiedy Gaba się budzi i odkrywa, że kaloryfery są zimne.

                        Ja z kolei nie przypominam sobie za bardzo narracji z innego punktu widzenia w "Kwiecie kalafiora" i "Idzie sierpniowej" (w tej drugiej jest scena, jak Gabriela obserwuję wypięknioną nagle Idę i przypomina sobie, jak to sama próbowała się zmienić w romantycznego motyla, no ale to jest bardzo krótka scena). W "Kwiecie kalafiora" są pojedyncze myśli Feli ("Mila to autentyczna cicha bohaterka"), Robrojka (kiedy jest zazdrosny o Anielę), także i Mili (jej obawy względem tego uwodzicielskiego "Pyzy"). Ale dłuższych fragmentów nie pamiętam.
                        • maryboo Re: Problem życiowy tudzież morał 26.07.12, 10:54
                          emae napisała:

                          Oj, nie i nie.
                          Narracja z punktu widzenia Mili jest przecież nawet w "Pulpecji". Najpierw podczas ślubu Idy (schizofreniczne wspominanie Janusza Pyziaka), potem refleksja na
                          temat kwiatów i jej własnego bukietu ślubnego bodajże z trzech goździków.
                          (...)
                          Także inne osoby mają głos w "Pulpecji". Na pewno Ignacy, także przy okazji ślubu Idy


                          No i nie zapominajmy o Idzie, spędzającej noc poślubną na liczeniu baranów...
                          • skrzydlate.bobry Re: Problem życiowy tudzież morał 26.07.12, 14:50
                            W ,,Imieninach'' też są kawałki z punktu widzenia Mili.
                          • bupu Re: Problem życiowy tudzież morał 26.07.12, 17:55
                            > No i nie zapominajmy o Idzie, spędzającej noc poślubną na liczeniu baranów...

                            ...bo wyrzucić rodziny za drzwi nie lzia, nawet energicznej i cholerycznej Idusi.
            • kanga_roo Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 14:20
              aż się boję tego, co napiszę, ale imo "Pulpecja" pokazuje, że życie biegnie - dla większości z nas - swoim torem, jesteśmy dziećmi, dorastamy, znajdujemy partnerów, zakładamy rodziny - i jest to najbardziej naturalna rzecz na świecie, którego jesteśmy częścią. ani nie przeżywamy codziennie wielkich dylematów, ani nie dokonujemy wielkich czynów, a jednak robimy to, co trzeba (zaraz mnie zjecie), robimy to, co niemal wszystkie osobniki naszego gatunku, w zbliżonym momencie życia. imo "Pulpecja" jest o tym, że warto zaufać, bo nasze życie jest najnaturalniejszą rzeczą, jaka może być.
              • the_dzidka Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 14:30
                Nie wiem jak koleżanki, ale ja cię nie zjem. Mnie się to podoba.

                Moim zdaniem to jest książka o dorośleniu. I bardzo ładnie pokazana jest Patrycja, która jest nieuchronnością tego dorośnięcia przerażona. I wcale go nie chce.

                • ding_yun Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 14:41
                  Kanga_roo, zgadzam się w pełni.
                  To jest "najzwyklejsza" książka Jeżycjady o najprostszych błędach i najbanalniejszych dylematach.
                  • kanga_roo Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 14:52
                    ding_yun napisała:
                    To jest "najzwyklejsza" książka Jeżycjady o najprostszych błędach i najbanalniejszych dylematach.
                    oraz pierwsza i jedyna o tym, jak dziecko dojrzewa do wyfrunięcia z gniazda. i wyfruwa, co wiemy z następnych tomów, by założyć własne gniazdo. tylko tyle - i aż tyle. może dlatego powyżej pojawiają się zarzuty, że "najnudniejsza"? bo bez dramatycznych wydarzeń, wyjątkowych okoliczności, dylematów moralnych i wiatru historii - dwoje młodych ludzi zaczyna samodzielne życie. zdaje mi się, czy tego życzyłyśmy innym bohaterkom w sąsiednich wątkach?
                    • nessie-jp Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 15:38
                      > może dlatego powyżej pojawiają się zarzuty, że "najnudniejsza"? bo be
                      > z dramatycznych wydarzeń, wyjątkowych okoliczności,

                      Ależ wcale nie. Po prostu płaska, bo jednowątkowa. Tam po prostu NIE MA nic specjalnie ciekawego poza tym, że Pulpa się zakochuje w Baltonie.

                      Czy w 6K twoim zdaniem były dramatyczne wydarzenia i wyjątkowe okoliczności? Moim zdaniem nie było. A jednocześnie była to powieść wielowątkowa, pełna genialnie rozwiniętych postaci drugo- i trzecioplanowych, szkoły, domu, studentów, kuchni, kolejek po chleb, cieknących ryb, strojenia się, pierwszych prób makijażu, łydek, których grubość była uzależniona od położenia obserwatora, śpiewaczek operowych i ryczenia na stołku w kuchni, brodaczy, perfumowanych wąsików, trudnych przyjaźni, leniwych nauczycieli...

                      Przecież nawet w tomie poprzednim, w Noelce, Elka przechodzi całą drogę odkrywania siebie i świata, chociaż też nie dzieje się nic dramatycznego ani niezwykłego. Ot, poznaje najrozmaitszych ludzi, biednych i bogatych, wesołych i smutnych, dziwacznych i zwyczajnych. Życie jej się zmienia, wścieka się, walczy, akceptuje.

                      Mnie tego po prostu w Pulpecji brakuje. Brakuje mi pociągnięcia motywu zerwanej przyjaźni z Romą (chociaż w późniejszych tomach widać, że Patrycja ani tej Romy nie szanowała, ani specjalnie nie lubiła, vide wyszydzanie wyglądu jej dzieci). Brakuje mi całej czeredy ciekawych postaci i scen z życia.

                      A przecież i Elka, i Pulpa są dokładnie tym samym typem bohaterki, właściwie niewiele je różni poza kolorem włosów i oczu.
                      • kanga_roo Re: Problem życiowy tudzież morał 25.07.12, 17:32
                        jednowątkowa i jednolicie borejkowa :-)
                        troszeczkę jak 154 odcinek serialu? masz tam i Idusiowy ślub i wesele (wraz ze słynną nocą poślubną), i Gabrysine zaręczyny, i parę innych zdarzeń, ale wszystko to "w rodzinie". którą, zresztą, znamy od lat, i to powoduje pewne znużenie. mogę się zgodzić, ale dalej uważam, że temat sam w sobie interesujący.
    • skrzydlate.bobry Re: Problem życiowy tudzież morał 29.07.12, 18:46
      Przejrzałam sobie tę ,,Pulpecję'' raz jeszcze. Tam nie ma takich scen, czasem niezwiązanych bynajmniej z głównym wątkiem, do których ewidentnie chciałoby mi się wracać, a które bywają w innych częściach. W ,,Noelce'' na przykład lubię opis Wigilii w przejściu podziemnym. W ,,Kwiecie kalafiora'' i ,,Idzie sierpniowej'' protokoły. W ,,Szóstej klepce'' za dużo, żeby wymieniać. Zresztą - jest tego więcej. Nawet w ,,Córce Roborojka'', za którą nie przepadam, cudny jest wątek rozmów Idy z Józinkiem, nawet jeśli monologi Idy są zupełnie niewiarygodne, na żywo nikt by nie dał rady tak mówić. A w ,,Pulpecji'' nic takiego nie ma. I nie tylko w ,,Pulpecji'', do ,,Czarnej polewki'' to już się w ogóle nie potrafię zmusić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka