skrzydlate.bobry
24.07.12, 20:33
Całej ,,Jeżycjady'' od deski nie czytałam dawno, ale sięgam czasem na wyrywki po różne tomy, na przykład jak jestem chora. i tak od ostatniego przeziębienia chodzi za mną bliżej niesprecyzowana myśl na temat ,,Pulpecji''. W przeciwieństwie do wielu z Was nigdy za tym tomem nie przepadałam, a ostatnio chyba dotarło do mnie, dlaczego. Otóż tam jest właściwie tylko historia zakochania, a jeśli plączą się jakieś inne wątki, to są one bardziej poboczne od sprzedawców szparagów przy granicy z Niemcami. W poprzednich tomach nigdy nie było tak, że to perypetie sercowe bohaterki wychodziły na pierwszy plan. One, owszem, były, ale obok nich był cały wielki kawał życia i całkiem prozaicznych problemów, a autorka podpowiadała podlotkom, jak sobie z nimi radzić. Masa jest rozważań (czasem aż do przesady) na tematy moralne i etyczne, i to rozważań nie wziętych z sufitu. Tymczasem ,,Pulpecja'' to wręcz antyporadnik, bo Patrycji udaje się tylko i wyłącznie złapać chłopa, ale poza tym pokazowo i brzydko traci przyjaciółkę, oblewa maturę i ogólnie jest wyjątkowo niefajna.
I, niestety, później pojawia się takich tomów więcej. Hm. Właściwie nie wiem, jakie rzucić pytanie do dyskusji, ale może ktoś pomoże ubrać w słowa? Może sobie zrobimy katalog problemów i morałów?