karolina.delila
24.08.12, 16:12
Powiem szczerze, ze 100x bardziej wolę postać Arturka niż Konrada i zupełnie nie rozumiem, dlaczego MM swoją szalę sympatii w książce wyraźnie przechyla w stronę Konrada. Co jest takiego cudownego w tej nawiedzonej, zafascynowanej teatrem mameji? Przecież on już od pierwszego wersu kojarzy się z humorzastym gejem- te stroje ( szlachetne brązy, czernie), te humory ( wiecznie się obraża), dąsy ( " jadł obiad nadąsany, bo był wciąż obrażony na Aurelię") ? W zyciu bym takiej cioty z obwoźnym teatrzykiem nie chciała. Wolałabym zrównowazonego, męskiego i konkretnego Arturka. Słowo daję.