black-apple
03.10.12, 20:26
Do założenia wątku skłonił mnie post Nessie, którego fragment pozwolę sobie zacytować na wstępie:
Natomiast napisanie realistycznych dalszych losów postaci o atrybutach baśniowych to zębami noża po szkle. Bo trzeba się zdecydować, że Filip Bratek to jednak NIE książę zaklęty, tylko histeryk, megaloman i zakompleksiony furiat, od którego normalny człowiek od samego początku powinien trzymać się z daleka, a nie zakochiwać w ciągu 12 godzin od napadu.
I tak, w realnym świecie Bella dość szybko przekona się, że Przeszczep ma baaardzo dużo tych najmniej przyjemnych cech Majrzaków, że jest wiecznie płaczliwym, marudzącym i użalającym się nad sobą, zakompleksionym leniem, usiłującym wymuszać szantażem emocjonalnym zainteresowanie otoczenia. Elka dowie się, że Tomcio jest nieodpowiedzialny, niezdolny do skoncentrowania się na jednej rzeczy dostatecznie długo, żeby ją doprowadzić do końca i skłonny do zgryw i małpich wygłupów, byle być w centrum uwagi. Naszpan okaże się cynicznym podrywaczem, uwielbiającym, jak się niezbyt dorosłe dziewuchy za nim uganiają i wyrywającym je na swoją nieszczęśliwą przeszłość. Maciek szybko znudzi się Kreską i będzie miał kolejne romanse i kolejne Matyldy w każdym mieście, w którym będzie "realizował projekt". Cesia i Hajduk będą się całe życie gorzko kłócić, bo ona będzie nadwrażliwa, a on mrukliwy i wycofany. Grześ Stryba będzie całe życie pielęgnował uczucie gorzkiej urazy do Gabrieli, która wyszła za niego z wygody i "żeby ludzie nie gadali", a wciąż myśli i marzy o pierwszym mężu.
Przechodząc do sedna sprawy: jak potoczyły by się losy bohaterów bez osłony moralizatorskiego pióra MM? Bez komentarzy odautorskich i prób nieskutecznych prób pokazania Borejków i spółki jako światłych i prawych pierwszych obywateli Poznania. Pierwsze, co przychodzi mi na myśl to Ida rozwódka (a może i podwójna), nawet po latach podrywająca i łamiąca kręgosłupy facetom, czy Laura szukająca w romansach z dużo starszymi od siebie mężczyznami (profesorami, szefami, ojcami koleżanek) substytutu dotkliwie nieistniejących relacji z ojcem. I Bebe leczącą się na depresję, możliwe że wspólnie z Koziem.
P.S. Wybaczcie za mało lotny temat wątku, zabrakło mi inwencji twórczej i dowcipu po treści McDusi.