Dodaj do ulubionych

Jak spotkam p. Musierowicz,

13.10.12, 23:25
poproszę o moje 34 złote z powrotem, taka była moja pierwsza myśl po lekturze. To jakaś kpina, tak długi czas oczekiwania na powieść i co? totalny brak fabuły, bohaterowie karykaturami samych siebie, ech, pomijając mistrzostwo świata Jeżycjady lat '70 i "80, gdzie choćby realizm lat'90 i papierki po milki wayach..., gdzie kawa i papierosy, gdzie ludzie z krwi i kości? Tęsknię, a nadziei nie mam...
Obserwuj wątek
    • janka_kreska Re: Jak spotkam p. Musierowicz, 13.10.12, 23:49
      optimissima napisała:

      > poproszę o moje 34 złote z powrotem, taka była moja pierwsza myśl po lekturze.
      > To jakaś kpina, tak długi czas oczekiwania na powieść i co? totalny brak fabuły
      > , bohaterowie karykaturami samych siebie, ech, pomijając mistrzostwo świata Jeż
      > ycjady lat '70 i "80, gdzie choćby realizm lat'90 i papierki po milki wayach...
      > , gdzie kawa i papierosy, gdzie ludzie z krwi i kości? Tęsknię, a nadziei nie m
      > am...

      No cóż.... wydawnictwo dla którego książki MM są najwyraźniej podstawą funkcjonowania, bezkrytycznie przyjmuje wszystko, co MM skapnie z pióra. Gdzie odpowiedzialność w stosunku do czytelnika? Gdzie redakcja tekstu??? Pamiętam, jak w jednym z artykułów o MM (bodajże z Wysokich Obcasów) pojawia się wzmianka o tym, jak w połowie lat 80 - tych odrzucono pierwszą wersję OwR jako zbyt pesymistyczną, przygnębiającą . Redaktorki powiedziały, że w takiej formie po prostu nie można tej książki opublikować (m.in. z uwagi na wiek odbiorców).A w dedykacji do BBB wspomniane są wieloletnie redaktorki książek MM.
      Ech... to se ne vrati
      • verdana Re: Jak spotkam p. Musierowicz, 14.10.12, 10:25
        OwR nie można by opublikować nie dlatego, zę młodzież by nie zrozumiała, ale ze zrozumiałaby za dobrze. Pierwsza wersja nie przeszłaby przez cenzurę.
        • janka_kreska Re: Jak spotkam p. Musierowicz, 14.10.12, 10:39
          to też, ale pamiętam że w artykule tym wyraźnie stało - i był to chyba cytat z jednej z pań redaktor - że pierwsza wersja była ewidentnie nie dla czytelnika nastoletniego.Nie dająca nadziei. Generalnie w moim poście chodziło mi o to, że każdy - nawet utalentowany autor - w pewnym momencie traci dystans do tego, co pisze, myli się, brnie w powtórzenia, wymyśla jakieś dziwne rzeczy etc. I to jest normalne, ludzkie. Szczególnie jeśli gonią go terminy, czuje się wyczekiwanie czytelników, no i jeśli jest się ze swoimi bohaterami... dziesiątki lat. I tutaj właśnie ważna jest rola - często niedocenianych - redaktorek. To one pomagają współtworzyć książkę. Myślicie, że w jaki sposób powstawał Harry Potter? Wizja autora, wizją autora ale kolejne wersje są dyskutowane z redaktorami. Tak też kiedyś było w Polsce. Z czasów swojego dzieciństwa pamiętam świetnie wydane - również pod względem redaktorskim - książki. Papier tam może nie był czyściutki i błyszczący, ale treść. Jej podanie....
          • verdana Re: Jak spotkam p. Musierowicz, 14.10.12, 10:46
            Ale to jest o tyle interesujące, ze wydaje się, iż MM od dazna miała tendencje do oceniania rzeczywistości jako beznadziejnej. I kiedy cenzurę szlag trafił, po prostu już nikt jej tego nie zmianiał.
    • agni_me Re: Jak spotkam p. Musierowicz, 13.10.12, 23:56
      A czeba było w kolejce wątkowej poczekać, Pocztę Polską EsA wspomóc w walce z obcym imperialistą, nieprawdaż. A tak? Żal i zgrzytanie zębów - a to, jak wiadomo, kolejne wydatki na stomatologa (z modlitwą szczerą i głęboką jak Rów Mariański, żeby nie trafić na drugą Idę od Frytek - bo w końcu też od jamy, co nie).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka