vi_san
27.04.13, 08:56
Proszę, niech mi jakaś "jeżycjadomaniaczka" przypomni, czy w "neotomach" pojawia się choćby cień prób wychowawczych? Nie mówię o kretyńskim cytowaniu Cycerona czy też innej łaciny - chodzi mi raczej o robienie czegoś z dziećmi, zajmowanie się nimi, stawianie im jakichś granic...
Pytanie mi się nasunęło, przy wątku o komputerach, kiedy któraś z forumek wspomniała, że córóchny Gaby blokowały godzinami komputer Grzesia [czyli jego narzędzie pracy, przypomnę], aż w końcu się facet wkurzył i zaprzestał prób pozyskiwania pasierbic. No dobrze, rozumiem, że facet nie ma pomysłów na zacieśnianie kontaktów z dwiema smarkulami, ale Gaba [Święta Jeżycka] powinna ich mieć sto tysięcy!
Ale i u Pałysów nie jest z tym dobrze - Poza okresem niemowlęcym [kiedy to Ida na ząbkowanie kupowała dla Józinka upiornie drogą maść, a Łucji dawała przypieczoną skórkę razowca, o ile się nie mylę] jedyną sceną, gdzie rodzic robi coś z dzieckiem jest wypad na ryby, gdzie Marek jak zwykle spał, a tonącego Józefa uratował Ignaś.
A może ja źle pamiętam? Podkreślam, że chodzi mi o "Borejczadę" a nie starą Jeżycjadę.