hopdoprzodu 06.11.14, 12:44 Witam się serdecznie po latach czytania i od razu zaczynam ulubiony przeze mnie rodzaj wątku :) Pierwsza wpadka widoczna na pierwszy rzut oka: Marek opisany jako WYSOKI brunet z wąsem. Ten Marek o wzroście 168 cm! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kopiec_esmeralda Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 12:52 Nie dziwota, skoro Gaba Jażycka urosła do 2 metrów. Odpowiedz Link
draconessa Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 12:52 COOOOOOO?????????????? Czy MM pisala to w stanie pomrocznosci jasnej?????? Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 13:01 "Altruistyczna siostra Idy Pałys, a zarazem matka Ignacego Grzegorza, Gabriela Stryba, profesor filologii klasycznej i wielbicielka biegania dla zdrowia, ostatkiem sił wlokła się obecnie rozrytą ulicą Dąbrowskiego, taszcząc niczym dwumetrowa jasnowłosa niewolnica dwie torby z zakupami". S.112 Odpowiedz Link
emae Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 09:33 kopiec_esmeralda napisał(a): > "Altruistyczna siostra Idy Pałys, a zarazem matka Ignacego Grzegorza, Gabriela > Stryba, profesor filologii klasycznej i wielbicielka biegania dla zdrowia, osta > tkiem sił wlokła się obecnie rozrytą ulicą Dąbrowskiego, taszcząc niczym dwumet > rowa jasnowłosa niewolnica dwie torby z zakupami". S.112 Dla mnie ta dwumetrowa Gaba to nie wpadka, przynajmniej nie taka typowa :) Zdaje się, że autorka sugeruje tutaj, iż "dwumetrowa, dwumetrowy" to dla niej takie określenie kogoś bardzo wysokiego. Że to nie jest na serio. Po tym, jak dwumetrowy był Pyziak, Ignaś, Józinek, jak się tutaj zdziwiliśmy wszyscy, że oni tacy wysocy porośli i skąd tylu dwumetrowców się wzięło, MM daje znać, że "dwumetrowy" to taka przenośnia. Przecież dokładny wzrost Gaby był podany parokrotnie - w okresie dorastania 175 cm, potem 180 cm, potem znowu 175 cm :) Odpowiedz Link
maritt.g Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 12:54 Oni tam w tej Jeżycjadzie rosną i maleją jak Alicja jedząca ciasteczka albo grzyby... Odpowiedz Link
dziabka1 Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 12:59 hopdoprzodu napisała: > > Pierwsza wpadka widoczna na pierwszy rzut oka: Marek opisany jako WYSOKI brunet > z wąsem. Ten Marek o wzroście 168 cm! > Ojej, no może się rozpłaszczył od tego wiecznego leżenia i spania rozpłaszczył wzdłuż, oczywiście :) Odpowiedz Link
iwoniaw Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 13:15 No, ja wiem, że człowiek ma wahania wzrostu, bo mu się w pozycji horyzontalnej kręgosłup rozpręża, a na stojąco "zsuwa", ale to o kilka (!) centymetrów może chodzić.' Ale może nabrał tej wysokości wraz z zostaniem ordynatorem? Niczym na malowidłach staroegipskich, wiecie - faraon gigantyczny, dostojnicy mniejsi, niewolnicy malutcy jak mróweczki... To by też tłumaczyło dwumetrową Gabę :-D Odpowiedz Link
uhu_hu Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 13:22 A czy przypadkiem luby Mareczek nie stał onaonczas w szpitalnych drewniaczkach (po mamie) lub innym podwyższonym obuwiu? Odpowiedz Link
dziabka1 Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 13:23 Ale to przecie żart był z mojej strony :) wiem, ze człowiek ma zakres wahań wzrostu w zakresie dwóch, trzech cm chodziło mi o to, że on nic, tylko leży śni, zatem rozklapciał się był :) a ten trop z przedstawieniami jak w Egipcie, to słusznym może być Odpowiedz Link
buka_z_muminkow Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 00:25 podczas spania pracuje hormon wzrostu! Wam mama nie mówiła "jak nie będziesz spać, to nie urośniesz"? Marek spal, to i urósł :D :D Odpowiedz Link
zla.m Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 14:08 Jędrek Rojek myśli: "[...] jak zwykle mama i jej siostry (...) nawet w chwilowym braku czwartej z nich, nie mogły się sobą nacieszyć". A potem dopiero przyjeżdża Gaba i jest rozmowa o tym, że Ida wynajęła pokój gdzieś w okolicy. Więc "mama i jej siostry" to ewidentna wpadunia. I to taka, która nawet nie wymaga redaktorskiego riserczu, wystarczy czytać (w miarę) uważnie ;-) Odpowiedz Link
pampelune Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 14:19 Specjalnie na ten rodzaj wątku przygotowałam sobie dwa znalezione nieduże błędy. Niestety tylko w głowie, więc będę cytować z pamięci. 1. Któraś z Dorotowych babć mówi: "to już ostatni gwizdek na orzechy". Dziwne, nie? Zawsze był ostatni dzwonek. 2. W mailu chyba Gaby do Idy o (chyba) Natalii napisano że jest ona "trochę senna, trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca". Ma to być, jak się domyślam, cytat z Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, ale ten fragment u poetki brzmiał "może bledsza, trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca". Może autorka specjalnie zakryptocytowała niedokładnie, a ja się czepiam – ale jakoś mnie to ubodło. Mam nadzieję, że mimo iż z pamięci, przytoczyłam sensy w miarę wiernie. Odpowiedz Link
slotna Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 15:44 > 2. W mailu chyba Gaby do Idy o (chyba) Natalii napisano że jest ona "trochę sen > na, trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca". Łojezu, serio jest "troche senna, troche spiaca", jakby to byly rozne rzeczy? :D Odpowiedz Link
ready4freddy Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 10:21 ale to mogą być różne rzeczy, a konkretnie przymiotnik i imiesłów, jak "sleepy" i "sleeping" :) nie ma to za wiele sensu, że ona "trochę jest senna, a trochę śpi", ale i tak więcej niż podwójny przymiotnik-synonim :) Odpowiedz Link
wiotka_trzpiotka Re: wpadusie we wnusi 03.01.15, 13:27 akurat to dwie rózne rzeczy: senna- zmęczona, chce jej się spać śpiąca- taka, która w tej chwili spi Odpowiedz Link
slotna Re: wpadusie we wnusi 03.01.15, 13:29 > akurat to dwie rózne rzeczy: > senna- zmęczona, chce jej się spać > śpiąca- taka, która w tej chwili spi W potocznym uzyciu "spiaca" to wlasnie senna (szczerze mowiac nie zdarza mi sie mowic "jestem senna", jak mam ochote sie juz uwalic do lozka, mowie, ze spiaca jestem, a wy?). Jesli tu chodzilo o uzycie doslowne, to jest bez sensu tym bardziej, bo albo sie spi albo nie. Odpowiedz Link
pavvka Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 16:50 pampelune napisała: > 1. Któraś z Dorotowych babć mówi: "to już ostatni gwizdek na orzechy". Dziwne, > nie? Zawsze był ostatni dzwonek. No właśnie nie zawsze: www.mmgrudziadz.pl/artykul/ostatni-gwizdek-na-oddanie-obywatelskiego-glosu www.klasyczny.com/petla-poludniowa-ostatni-gwizdek-zeby-sie-zapisac/ www.se.pl/multimedia/galeria/49391/krzysztof-cugowski-urodziem-sie-na-ostatni-gwizdek/ www.kobieta50plus.pl/rynek-50-plus/wakacji-ostatni-gwizdek_2,2395.html Odpowiedz Link
pavvka Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 16:53 I "ostatni gwizdek", jeśli się nad tym zastanowić, jest co najmniej równie dobrą metaforą jak "ostatni dzwonek". Może nawiązywać albo do sygnału zawiadowcy do odjazdu pociągu albo do sędziego kończącego mecz. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 16:58 pampelune napisała: > 2. W mailu chyba Gaby do Idy o (chyba) Natalii napisano że jest ona "trochę sen > na, trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca". Ma to być, jak się domyślam, cyta > t z Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, ale ten fragment u poetki brzmiał "może bleds > za, trochę śpiąca, trochę bardziej milcząca". Może autorka specjalnie zakryptoc > ytowała niedokładnie, a ja się czepiam – ale jakoś mnie to ubodło. > To sie nazywa parafraza Odpowiedz Link
rosynanta Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 15:28 Jędrek Rojek myślący o własnej matce jako o beztalenciu kulinarnym. Przypomnę przysmak leniwej Parysady, którą to potrawę Nutria WYMYŚLIŁA i przygotowała Córce Robrojka. Problemy Nutrii w kuchni biorą się nie z braku talentu, ale życiowego nieogarnięcia i skłonności do popadania w zadumę. Swoją drogą, jak ona te dzieci urodziła wobec tego? Między skurczami się zamyślała, to pewne. Druga sprawa, to od kilku tomów zastanawia mnie, skąd Pulpa na tej swojej wsi bierze takie składniki jak parmezan. Sama robi? :-P Odpowiedz Link
pieranka Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 16:36 Kupuje przez internet, albowiem okazało się, że Pulpa jest maniaczką zakupów internetowych i w kółko przyjeżdżają jacyś kurierzy. Odpowiedz Link
piotr7777 Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 17:34 Jeśli Ignacy Grzegorz urodził się w 1994 r. a Józef w 1995 r. to latem 2013 pierwszy powinien być po maturze a drugi zdać do klasy maturalnej. Zostali postarzeni o rok. Odpowiedz Link
verdana Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 17:38 Mój syn , z 1995 jest teraz na drugim roku. Borejkowie zapewne też wysłali genialne dzieci rok wcześniej do szkoły, jakom i ja uczyniła. Odpowiedz Link
jasnecappucino Re: wpadusie we wnusi 07.11.14, 15:45 Obaj są z 1994 r, przynajmniej tak twierdzi tabelka zamieszczona na okładce " Języka Trolli". Tylko Ignaś ze stycznia, a Józinek z końcówki roku. Odpowiedz Link
rosynanta Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 18:22 Nie wierzę, że pani Musierowicz ogarnęła, że zakupy spożywcze też można zamówić przez internet, tak jak maszynę do lodów :-D A takie rzeczy z reguły przywozi się specjalnym samochodem-lodówką, zwłaszcza w okresie, kiedy upał już o 10 rano jest nie do wytrzymania. Moi rodzice mieszkają w 70-tysięcznym mieście i tam Tesco czy Alma nie dostarczają zakupów. Odpowiedz Link
dakota77 Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 20:50 Parmezan to znowu nie taki trudny do dostania rarytas. Moze mozna go kupic w jakims sklepie w Pobiedziskach, a juz zadna sztuka kupic w Poznaniu podczas zalatwiania jakis spraw- czy poprosic o jego kupienie rodzine. Naprawde, parmezan rzadne dziwowisko. Czego tu sie czepiac? Odpowiedz Link
bupu Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 21:14 rosynanta napisał(a): > Nie wierzę, że pani Musierowicz ogarnęła, że zakupy spożywcze też można zamówić > przez internet, tak jak maszynę do lodów :-D A takie rzeczy z reguły przywozi > się specjalnym samochodem-lodówką, zwłaszcza w okresie, kiedy upał już o 10 ran > o jest nie do wytrzymania. Moi rodzice mieszkają w 70-tysięcznym mieście i tam > Tesco czy Alma nie dostarczają zakupów. Ludzie kochane, przecież ta wieś Pulpy leży o rzut pyrą od Poznania. Co za problem dla Pulpeta wpaść do sklepu przy okazji odwiedzin u rodziny? Odpowiedz Link
anutek115 Re: wpadusie we wnusi 07.11.14, 08:57 Ja dalej pójde. Buty ma. Skąd na wsi buty, przeciez kazdy wie, ze tam ino łapcie, i to przy niedzieli, a w tygodniu boso! A samochód? Konie majo, to i wóz drabiniasty by sie znalazl, skad na wsi samóchod nagle?! Albo prąd, przeciez nie od dzis wiadomo, ze noca na wsi nie jakis prąd swiatło robił, tylko chałupa Banasiowej, jak w nią pieron strzelił! Okropna ta "Wnuczka", taka niewiarygodna. No, naprawdę, o opanowanie proszę. Na wsi mieszkam, parmezan, mozarella i pięć rodzajów oliwy stoi sobie na półkach (albo lezy w lodówkach) wiejskiego sklepiku, wypisz-wymaluj takiego, jak ten opisany we "Wnuczce", wcale go nie trzeba przez internet zamawiać, że nie wspomnę, że moja wieś w takiej samej odleglości od miasta, jak ta Florków od Poznania, oni naprawde nie mieszkaja pośrodku mongolskiego stepu. Odpowiedz Link
agafiatichonowna Re: wpadusie we wnusi 07.11.14, 09:14 Sie zgadza. U mnie na wsi w sklepikach sporo artykułów tzw. delikatesowych i kaparki uświadczysz i oliwki maści wszelakiej i fura owoców egzotycznych. Trudniej czasem dostać zwykły koperek bo założenie jest, że toto każdy ma w przydomowym ogródku.I alkoholiów wybór wielki , nie tylko zwykła sztachetówa i wino pt. Lzy sołtysa. Odpowiedz Link
vi_san Re: wpadusie we wnusi 07.11.14, 10:35 Agafio, co do alkoholiów to wiemy, i nawet MM wie, że dostęp jest. I nawet są one traktowane jako panaceum na wszystko. Jeszcze trochę i się okaże, że na poronienie tez metodą jest kieliszeczek naleweczki, na ukąszenie żmii, na kolki niemowlęce... :D Na marginesie - Ja co prawda mieszczuch z bloków, ale rodzinę po wsiach posiadam i też jakoś nie dostrzegam braków zaopatrzeniowych - zabawne to, ale właśnie bywa, że nie mam rzeczy najprostszych [włoszczyzny np.], bo sklepowa uważa, że to każdy sobie hoduje, ale bomboniery, słodycze, napoje [nie tylko wyskokowe] - wybór podobny jak w miejskich sklepach. Odpowiedz Link
agafiatichonowna Re: wpadusie we wnusi 07.11.14, 12:36 No bo alkohol to artykuł pierwszej potrzeby jest, dla niektórych to takoż drugiej i trzeciej, a czwarta już wtedy nie występuje. Spotykam często, niestety, taką stałą ekipę spożywającą płynne śniadanko. I nie jest to jogurcik, o nie. Co do przekonania, że trunek jest dobry na wszystko od chandry po hemoroidy, to jest ono dość powszechne, znowu, niestety. Szukając w internecie przepisu na dereniówkę znalazłam setki receptur na roztomajte nalewki - przy każdej dokładnie wyszczególnione na co pomaga. Lekarz zbędny, apteka won, higiena osobista też niekonieczna bo pono i robaki giną. Jak w porzekadle. Odpowiedz Link
vi_san Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 01:41 A do tegoż spożywania śniadanka w formie płynnej to wieś zbędna - ja miastowa a też znam oblicza niektórych "dżentelmenów", którzy takowym się raczą w okolicy garaży w pobliżu... A znalazłaś przepis na dereniówkę? Wypróbowałaś? Dobra wyszła? Bo ja namiętnie robię wiśniówkę, miodówkę, orzechówkę i pigwówkę. Derenia nie mam w zasięgu pazurów, to nie próbowałam, czego żałuję wielce. Jeżynówkę też robiłam. :D Z tym, że jednak nie traktuję ani jako lekarstwa ani jako środka na owady. Degustacja od czasu do czasu w postaci małego kieliszeczka i satysfakcja, że ta pychota to dzieło rączek własnych... Odpowiedz Link
agafiatichonowna Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 10:26 Znalazłam kilka i z tych kilku wykoncypowałam sobie swój , taki, żeby nie było za wiele cukru. Taka naleweczka półwytrawna. Jaka jest, a nawet jaka będzie nie mam pojęcia bo musi swoje odstać i jeszcze nie próbowalim, choć ciekawość wielka. Konfitury wyszły rewelacyjne, soki i galaretki takoż bo mam tego od czorta. Pięć lat temu kupiłam w szkółce trzy badylki, bez większych nadziei, teraz są to trzymetrowe krzewy owocujące, że ho, ho. A skusiłam się na nie pomna rodzinnych opowięści, jak to panie przed wojną, na rubieżach, pod Stanisławowem, raczyły się konfiturami a pan aptekarz raczył panów dereniówką, która w ich nomenklaturze zwano medycynką. No to co się dziwić, że się Wikta tak kuruje. Co do wiejskiego systemu śmieciowego - u nas od lat funkcjonuje bez zarzutu . Mieszkańcy dostają kalendarz wywozu z podziałem na - plastik+ puszki, szkło makulatura,śmieć inny +popiół, elektronika. śmieci wielkogabarytowe, odpady biodegradowalne.Sprawdza się to znakomicie co nie przeszkadza czasem jakiemuś idiocie przyhajcować plastikiem. Kompostujących straceńców trochę też jest, w tym my. Kanalizacji niestety niet, są szamba, które faktycznie zapełniają się szybko; a koszt wywozu to jednorazowe +- 160 PLN, co dla np. osoby samotnej z rentą 1000PLN stanowi wydatek niemały. Ale ma to tęż i swoje dobre strony - przynajmniej ludzie wodę szanują i nie chlastają nią bezmyślnie. Odpowiedz Link
vi_san Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 11:28 Zazdraszczam derenia. :D Znaczy nie w sensie negatywnym, tylko też bym chciała a nie mam :( We wsiach w których bywam [mam rodzinę] z wywozem śmieci jest podobnie jak u ciebie - plan z "gminy" z datą odbioru poszczególnych [plastik, szkło, popiół,wielkogabarytowe, zmieszane]. Szmaba też są, opróżnianie dość w sumie kosztowne, i [jak piszesz] powoduje raczej rozsądne gospodarowanie wodą, ale jednak nie zalecanie kąpieli w jeziorze zamiast prysznica... :D Odpowiedz Link
czekolada72 Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 13:12 Ja tez zazdraszczam :) WSwojego czasu raz mialam dostep, nie szarplam sie na dereniowke, ale na konfitury, wczesniej - wydrylowalam, i nie ukrywam, zrazilo mnie to na dobrych kilka lat! ;) Odpowiedz Link
a_weasley Na żmiję - horyłka 18.11.14, 19:41 Vi_san napisała: > Agafio, co do alkoholiów to wiemy, i nawet MM wie, że dostęp jest. I nawet są o > ne traktowane jako panaceum na wszystko. Dopiero teraz się o tym dowiedziałaś? Ty chyba od niedawna w Polsce? > Jeszcze trochę i się okaże, że na poro > nienie tez metodą jest kieliszeczek naleweczki, na ukąszenie żmii A toż rodzony brat MM w "Zapiskach zniechęconego zoologa" napisał: Żmija Często się w nogę wpija. Wtedy trzeba natychmiast wypić dużo wódki, Żeby ograniczyć skutki. W ogóle wypić dużo wódki nie jest źle - Czy żmija ugryzła, czy nie. Odpowiedz Link
iwoniaw Re: Na żmiję - horyłka 18.11.14, 19:59 No ale jednak tytułowy zoolog był zniechęcony, a tu entuzjastyczne dziewczę :-D Odpowiedz Link
vi_san Re: Na żmiję - horyłka 18.11.14, 21:51 W Polsce od urodzenia, czyli już wcale nie tak mało lat... Że dla co poniektórych alkohol jest panaceum także wiedziałam, ale nie przypuszczałam, że przeczytam coś w tym duchu w książce mającej pretensje do bycia wychowawczą. Wierszyk prześliczny, nie znałam. Zapamiętam i poślę dalej w Polskę, niech się wszyscy uczą o leczniczych właściwościach wódki. Z tym, że raczej będę ów wiersz kolportować wśród dorosłych... :D Odpowiedz Link
a_weasley Re: Na żmiję - horyłka 18.11.14, 22:36 Vi_san napisała: > W Polsce od urodzenia, czyli już wcale nie tak mało lat... Że dla co poniektóry > ch alkohol jest panaceum także wiedziałam, ale nie przypuszczałam, że przeczyta > m coś w tym duchu w książce mającej pretensje do bycia wychowawczą. No i widzisz. Ciebie razi, że w takiej książce pokazano - z przymrużeniem oka przecież, bo i babcię, i ciotkę autorka traktuje nie do końca poważnie - osobę na wszystko aplikującą takie czy inne nalewki (z których część prawdopodobnie rzeczywiście działa), zresztą w kontrze do siostry alkoholu bojącej się jak ognia. A kogoś innego razi, że MM przesadza z dydaktyzmem i wszyscy są idealni. Wszystkim nie dogodzisz. Odpowiedz Link
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: wpadusie we wnusi 07.11.14, 10:33 > No, naprawdę, o opanowanie proszę. Na wsi mieszkam, parmezan, mozarella i pięć > rodzajów oliwy stoi sobie na półkach (albo lezy w lodówkach) wiejskiego sklepik > u, wypisz-wymaluj takiego, jak ten opisany we "Wnuczce" Jej... Czy my zdajemy sobie sprawę, jak DOBRZE się w Polsce zrobiło?? Nigdy wcześniej w historii Polski nie było w wiejskich sklepikach parmezanu i kaparów... Odpowiedz Link
verdana Re: wpadusie we wnusi 08.11.14, 22:54 Ja zrozumiałam, ze w Polsce jest dobrze 10 lat temu. Zabłądziłyśmy z córką i dotarłyśmy do zapadłej wsi - trzy domy na krzyż i sklep. Sklep przyzwoicie zaopatrzony. Ale nas uderzyło, ze na półkach stały puszki whiskas. Co oznacza, ze mimo wszystko i zwierzęta są coraz lepiej traktowane. Niezależnie od jakości tej karmy, to kotek jest juz dokarmiany, a nie zje, jak sobie upoluje. Odpowiedz Link
misterni Re: wpadusie we wnusi 16.11.14, 02:27 anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała: , Nigdy wcześniej w historii Polski nie było w wiejskich sklepikach parmezanu i kaparów... Wcześniej nie było w żadnych sklepach, nie tylko wiejskich. Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 17:57 Pierwsza wpadka widoczna na pierwszy rzut oka: Marek opisany jako WYSOKI brunet > z wąsem. Ten Marek o wzroście 168 cm A Józin jak baobab. Czyim on był synem?! Odpowiedz Link
draconessa Re: wpadusie we wnusi 06.11.14, 18:13 Np przeca, ze nei Marka, bo ten musialby sie obudzic, aby go zmajstrowac:) Ida musiala pojsc w tango z jakims przystojnym kolega:) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: wpadusie we wnusi 09.11.14, 11:08 morekac napisała: > A Józin jak baobab. Czyim on był synem?! Ale baobabem opisuje go wyłącznie rozentuzjazmowany, rozkochany w Józinie Jędruś. Cokolwiek to znaczy, chyba chciał wyrazić zachwyt, a nie dumać nad genetyką swojej ciotki i wujka. P.S. widząc jak zramolałe lektury i przedpotopowe wydania poważają nasi kamienicznicy, może Jędrusiowi się skojarzyło z Pustynią i Puszczą - że ten Józin taki opiekuńczy, można w nim zamieszkać, z malarii nawet wyleczy... Odpowiedz Link
spirytus_movens Re: wpadusie we wnusi 07.11.14, 08:09 Nie wiem jaki był cel wciskania po 20 latach (dwukrotnego!) czytelnikom, że Marek i Ida wzięli ślub po 3 miesiącach znajomości. Chyba, że chodziło o uzasadnienie "zaręczyn" na ostatniej stronie. Tak, czy siak w Pulpecji pada takie zdanie - nadszedł długo wyczekiwany dzień ślubu Idy. Faktycznie - poznali się w październiku, ślub w grudniu więc od dawna oczekiwany ;). Jakby się uparł - oboje twierdzą, że do spotkania doszło w bibliotece Akademii Medycznej. Ida wyszła za mąż w wieku 28 lat, więc chwilę po studiach, a nie 3 miesiące. Choć oczywiście nikt nie broni absolwentom chodzenia do biblioteki AM ;). Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 07.11.14, 08:58 Może długo wyczekiwany w sensie, ze Ida się wreszcie wydała za kogokolwiek. Niekoniecznie za Mareczka. No i kto broni jej trochę pozmyslac? Odpowiedz Link
anutek115 Re: wpadusie we wnusi 07.11.14, 10:01 Przyznam, że tak to własnie odbierałam - wyczekiwany w sensie, że Idunia nareszcie przestanie szalec i się ustatkuje :). Czy nie ma w "Noelce" (chyba, nie moge teraz sprawdzić) rozważań o tym, jak rodzina zamiera w oczekiwaniu i wstrzymuje dech w obawie, że Idzie sie odwidzi? Majaczy mi się, ze coś podobnego sie pojawiło... Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 07.11.14, 10:18 Mnie też się majaczy. A co do tempa i do zakochania się od pierwszego wejrzenia - być może sobie koloryzuje i się pociesza, bo mają ewidentny kryzys. Ona tu chora, biedna , a ten uotr nie szaleje z niepokoju, tylko zajmuje się pacjentami. A przecież to jego zona rozbiła sobie głowę. Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 07.11.14, 10:19 Mógłby jej w ramach randki jakąś trepanację zrobić... Odpowiedz Link
yackandandah22 Re: wpadusie we wnusi 02.01.15, 13:34 Przede wszystkim, to się nie trzyma kupy. Czytam właśnie Noelkę, i tak: s. 14: 'Zapowiadany od trzech miesięcy ślub w końcu się odbędzie (...) w pierwsze święto Bożego Narodzenia'. Wywnioskowałam, że zaręczyli się w październiku. Dalej: s. 143: 'Marek zapewniał, że decyzja bynajmniej nie była nagła, bo zastanawiał się aż dwa miesiące'. Znowu, mój osobisty wniosek: zastanawiał się (2 miesiące) ZANIM się oświadczył, więc znali się od przynajmniej pięciu, zakładając wariant optymistyczny, iż Marek zaczął się zastanawiać w momencie poznania Idy (w sumie, czemu nie?), a nie miesiąc po zaręczynach. Natomiast w WdO mamy taką oto kwestię: s. 200 (Ida): 'I od razu powiedziałam mu, że chcę być z nim przez całe życie. I trzask, prask, za trzy miesiące już był ślub.' No to nie rozumiem: kiedy Marek się oświadczył? po dwóch miesiącach znajomości? Dlaczego więc ślub był zapowiadany od trzech miesięcy? Nie kwestionuję tu absolutnie prędkości zakochania/zaręczyn, różnie bywa, ale ta niekonsekwencja czasowa jest ewidentną wpadką. Odpowiedz Link
buka_z_muminkow Re: wpadusie we wnusi 02.01.15, 19:20 Może to Ida zapowiadała od trzech - w końcu wg WdO ona wiedziała od razu, że to ten jedyny. a Marek nie wiedział, że ona już coś postanowiła i rozkminiał - poprosić ją o rękę, czy nie? ;) i dopiero po tych 2 ms się oświadczył, podczas, gdy Ida już dawno powiedziała wszystkim. Tylko że z tego wynikałoby, że oficjalnie byli zaręczeni miesiąc - a nie wiem, czy na początku lat 90-tych dalo się tak szybko załatwić ślub? Mam na myśli formalności kościelne i urzędowe. Inna sprawa, że suknia Idy była warta dwie pensje, a więc można założyć, że Ida odkładała na nią przynajmiej kilka ms - albo minimum 2 ms, ale wtedy nie dokładała się do rachunkow czy zakupów domowych. Dziwne. Odpowiedz Link
mmoni Re: wpadusie we wnusi 02.01.15, 20:51 Może odkładała na suknię, zanim jeszcze kandydat na męża się pojawił? Albo zaczęła już odkładać od czasów "Idy sierpniowej" na intencję ślubu z Klaudiuszem? Odpowiedz Link
mmoni Re: wpadusie we wnusi 02.01.15, 20:56 Chociaż tak właśnie myślę, że biorąc pod uwagę, jaka inflacja była po drodze, to gdyby Idusia nawet wszystkie pieniądze zarobione na serduszkach i u pana Paszkieta odkładała w SKO, to i tak jej nie starczyłoby w latach 90tych nawet na jeden kwiatek do wianka. Odpowiedz Link
tt-tka Re: wpadusie we wnusi 02.01.15, 21:08 ida nie przyznajac sie nikomu wziela chwilowke (byly juz ?) i tak ja splaty zestresowaly, ze do dzis sciubi kazdy grosz, dzieci karmi u borejkow, remontu dokonuje dlonmi wlasnymi i neurochirurga (!) i jezdzi prastarym autkiem, zeby tylko pieniedzy nie wydawac... Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 03.01.15, 14:19 Natomiast w WdO mamy taką oto kw > estię: Wdo dzieje się jakieś dwadzieścia lat po Noelce. Ida może pamiętać już tylko atrakcyjniejszą swoim zdaniem wersję albo zastosowała skrót myślowy. :-) Odpowiedz Link
iwoniaw Nie no, ja to odebrałam inaczej 07.11.14, 10:25 "długo wyczekiwany" to ten dzień był nie w związku z konkretnym panem młodym (o którym teściowa in spe nawet nie wiedziała "ileż to sobie wzrostu liczy" i czy córka na obcasach będzie przy nim wyższa czy niższa), tylko z faktem, że Ida była już STARA, kolejnym konkurentom łamała serca zamiast do ołtarza dać się w końcu doprowadzić i uwierzyć rodzina nie mogła w swe szczęście, że wreszcie się zdecydowała, nieważne, że gościa na oczy nie widzieli :-D Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: Nie no, ja to odebrałam inaczej 07.11.14, 10:28 Na s. 38 mamy wyłożoną filozofię Borejków na temat "wydawania córek" przedstawioną w monologu wewnętrznym /idy właśnie ;) Odpowiedz Link
iwoniaw Re: Nie no, ja to odebrałam inaczej 07.11.14, 12:00 Prawda :-) Ida teraz dopiero zmądrzała i widzi, co jest w życiu istotne :-D Okazuje się, że najbardziej męczącym i zasługującym na wynagrodzenie na starość w życiu Gaby było doholowanie obu córek do ołtarza i oddanie (!) ich pod mężowską opiekę/kuratelę (i teraz już może odetchnąć, czego nie mogłaby zrobić, gdyby taki Tygrys czy Róża realizowały życiorys bez małżonka u boku). BTW, cudny był tekst z innego punktu widzenia, jednej z babć - "ty myślisz, że jak za mąż nie wyszłam, to życia nie znam, a ja właśnie dlatego nie wyszłam, że znam doskonale" - jeden z moich ulubionych we "Wnuczce" :-D Odpowiedz Link
buka_z_muminkow Re: Nie no, ja to odebrałam inaczej 10.11.14, 11:25 btw, wkurzyło mnie to "wydanie za mąż" przez Gabę. Ona nikogo za mąż nie wydała. Ona jedynie być może ożeni kiedyś z kimś Ignasia, bo ta mameja może mieć problem z samodzielnym działaniem :P W przypadku Róży wkurzyło przede wszystkim, ponieważ jest opisane jako "spóźnione" - wtf?!, wydawało mi się, ze wśród Borejów to głównie starego Boreja bolalo, że Mila jest nieślubna, reszta nie miała z tym aż takiego zgryzu, a tu się okazuje, że Ida jednak tak :/ W przypadku Laury natomiast totalne nieporozumienie jak chodzi o wydanie jej za mąż PRZEZ Gabę, bo Gaba nawet małego palca nie przyłożyła do organizacji ślubu i wesela Laury i Adama, młodym pomógł w tym Pan Gruszka, część załatwili samodzielnie. Także sorry, ale Gaba nie wydała córki za mąż. Nie wiem, jak w przypadku Roży i Fryca, ale z opisów z CP mozna jasno wywnioskować, że młodzi sami planowali ślub oraz można się domyśleć, że po nieudanej próbie zamążpójścia Laury z Wolfem poszli do biura parafialnego dopytać o wolny termin dla siebie, czyli de facto sami próbowali coś zorganizować. Wydawanie córki za mąz w obecnych czasach to już chyba rzadkość :) Odpowiedz Link
mika_p Re: Nie no, ja to odebrałam inaczej 16.11.14, 21:49 > w związku z konkretnym panem młodym (o > którym teściowa in spe nawet nie wiedziała "ileż to sobie wzrostu liczy" A czy musiała wiedzieć? Nawet jak go widywała, to mogła zauwazyć, ze jest nie wyższy od Idy - i tyle. Bez szczegółów. Odpowiedz Link
iwoniaw Re: Nie no, ja to odebrałam inaczej 16.11.14, 21:54 No ale właśnie o to chodzi, że ona zadała takie pytanie nie mając pojęcia, jak Marek się wizualnie obok Idy prezentuje. Czyli czy np. są podobnego wzrostu, czy też któreś jest wyższe (i o ile - mniej więcej oczywiście). Odpowiedz Link
emae Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 09:38 spirytus_movens napisał(a): > Nie wiem jaki był cel wciskania po 20 latach (dwukrotnego!) czytelnikom, że Mar > ek i Ida wzięli ślub po 3 miesiącach znajomości. Chyba, że chodziło o uzasadnie > nie "zaręczyn" na ostatniej stronie. Tak, czy siak w Pulpecji pada takie zdanie > - nadszedł długo wyczekiwany dzień ślubu Idy. Faktycznie - poznali się w paźdz > ierniku, ślub w grudniu więc od dawna oczekiwany ;). Jakby się uparł - oboje tw > ierdzą, że do spotkania doszło w bibliotece Akademii Medycznej. Ida wyszła za m > ąż w wieku 28 lat, więc chwilę po studiach, a nie 3 miesiące. Choć oczywiście n > ikt nie broni absolwentom chodzenia do biblioteki AM ;). A moim zdaniem to wyjaśnia, czemu rodzina Idy w ogóle nie znała Marka i jego rodziny tuż przed ślubem. Gdyby spotykali się długo przed tym, byłby to dla mnie zgrzyt. Co robili w bibliotece? W wieku 28 lat nie robi się jakichś specjalizacji czy czegoś? Odpowiedz Link
dakota77 Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 11:30 emae napisała: > Co robili w bibliotece? W wieku 28 lat nie robi się jakichś specjalizacji czy c > zegoś? Same studia medyczne trwaja 6 lat. Specjalizacje moga trwac kolejne 6, to zalezy od konkretnej dzialki. Odpowiedz Link
misterni Re: wpadusie we wnusi 16.11.14, 02:39 I jak wiadomo Idusia robila jeszcze doktorat. Odpowiedz Link
misterni Re: wpadusie we wnusi 16.11.14, 02:41 Zresztą, mam trochę lekarzy w rodzinie i wiem, że nawet po kilkudziesięciu latach praktyki co ambitniejsze sztuki się dokształcają. Odpowiedz Link
spirytus_movens Re: wpadusie we wnusi 08.11.14, 20:36 Nie wiem, czy to wpadusia, ale w McDusi dość mocno podkreślany był wątek problemów Gabrieli z sercem. We Wnuczce miała takowe jedynie z głową - jakkolwiek to nie brzmi ;). W każdym razie - zdążyli ją wyleczyć, czy się zapomniało? Odpowiedz Link
dziabka1 Re: wpadusie we wnusi 08.11.14, 20:39 spirytus_movens napisał(a): > Nie wiem, czy to wpadusia, ale w McDusi dość mocno podkreślany był wątek proble > mów Gabrieli z sercem. ano właśnie też mnie to zdziwiło, że ani słowa o tych kołataniach sercowych.. ale moze ta senność to efekt serca? Bo wiadomo, ze sercowców upał wykańcza Odpowiedz Link
verdana Re: wpadusie we wnusi 08.11.14, 22:56 Kołatania mogły być objawem, jakże często występującym na tych kartach, klimakterium. Odpowiedz Link
mankencja Re: wpadusie we wnusi 08.11.14, 20:55 Sklepowa Kasia, która nie sprzedaje nieletniemu Bogatce i jego nieletnim kumplom nieprzyzwoitych czasopism, ale piwo to i owszem. Odpowiedz Link
kaliope3 Re: wpadusie we wnusi 09.11.14, 09:54 Może Bogatka z kolegami kiblował gdzieś po drodze, w podstawówce np.;)) Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 09.11.14, 09:58 Też doszłam do wniosku, że to nader prawdopodobne... To nie musi być wpadusia. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: wpadusie we wnusi 09.11.14, 11:14 mankencja napisała: > Sklepowa Kasia, która nie sprzedaje nieletniemu Bogatce i jego nieletnim kumplo > m nieprzyzwoitych czasopism, ale piwo to i owszem. Nie całkiem. To nie pornosy, to są tygodniki politykierskie i brukowce, które pani Kasia układa według drastyczności (zapewne chodzi o sensacyjność) i zasłania przed dziećmi. Ale owszem, nie całkiem jasne jest, dlaczego pozwala im pić piwsko przed swoim sklepem. Co prawda grozi, że poleje ich w końcu szlauchem i przepędzi, bo jej klientelę odstraszają. Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: wpadusie we wnusi 09.11.14, 11:23 Akurat piwa nie czepiałabym się, znam wiejskie sklepiki, tam faktycznie wysiaduje młódź, a chłopcy 17-18-letni nie uchodzą za dzieci, piwko piją na równi ze starszymi. Nie twierdzę, że to super i bardzo przepisowo, ale tak właśnie jest. Bardziej poczepiałabym się, że "w samych majtkach". Nie, oni starannie dbają o swój imidż, w samych majtkach nie siadują. Odpowiedz Link
ready4freddy Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 10:43 "w samych majtkach" to chyba w kąpielówkach, albo krótkich szortach, nie że w bieliźnie :) Odpowiedz Link
czekolada72 Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 13:16 no i to okreslenie jest dopiero idiotyczne! Odpowiedz Link
mika_p Re: wpadusie we wnusi 16.11.14, 21:27 > Bardziej poczepiałabym się, że "w samych majtkach". Nie, oni starannie dbają o > swój imidż, w samych majtkach nie siadują. Heh, tego lata byłam w wiejskim sklepiku, na drzwiach którego wisiała kartka, ze klienci bez koszulek nie będą obsługiwani. Z uzasadnieniem. Niestety, mój telefon nie ma aparatu foto, więc nie mogłam uwiecznić treści :) Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: wpadusie we wnusi 17.11.14, 06:46 Tak, koszulki mogą zdjąć dla demo torsu, ale jednak mają jakieś tam spodenki, a nie same majtki. Chyba, ze te majtki to lit-poet. Często bywam na wsiach, nie spotkasz chłopaka, późnego nastolatka w majtkach li i jedynie, wieś by się rozpukła ze śmiechu. Nie z nieślubnych dzieciąt, a włąśnie z tego, jakby 18-latek wysiadywał przed sklepem tylko w majtkach. Odpowiedz Link
kebbe Re: wpadusie we wnusi 09.11.14, 15:05 Ida pisze w mailu do Gaby, że jaka z niej (z Idy) pięćdziesięciolatka, skoro ma lat ledwie 49, niespełna (sic!), niestety. A Idusia, zdaje się, urodziny miała w marcu...a więc w lipcu 2013 ma już na karku kolejny krzyżyk, sorry ;) Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 11:07 Ida pisze w mailu do Gaby, że jaka z niej (z Idy) pięćdziesięciolatka, skoro ma > lat ledwie 49, niespełna (sic!), niestety. A Idusia, zdaje się, urodziny miała > w marcu...a więc w lipcu 2013 ma już na karku kolejny krzyżyk, sorry ;) Idusia mogła sobie liczyć lata dowolnie. Ja tam mam 35. Plus Vat. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: wpadusie we wnusi 09.11.14, 16:04 - wpadką jest niezrozumiałe osierocenie na niby Doroty, która piska i płacze za mamą i pamiątkami po niej, gdy ta w najlepszym zdrowiu tyra, a fiordy jej z ręki jedzą. Nie mogła to MM raz a dobrze ukatrupić macierzy (która by też po Cnuku kordialnym nie płakała) a dorzucać się i mejlować mogłaby jakaś dalsza ciotka-pociotka choćby i z Kapsztadu? Jednocześnie Dorota zapłakana za matuli imaginowanym grobem ma być dzielną Horpyną, zasadniczą i prozaiczną, bez sentymentów, opaloną, rumianą jak chleb itd. - niezrozumiałe skąpstwo i pazerność chytreńkich babcinek oraz symulowanie sierocej Bidy z Nędzą. Jednocześnie Dorota jest DZIEDZICZKĄ 2 hektarów pól, pół hektara łąki wpodle cmentarza oraz własnego LASU. Które to wszystko jest wydzierżawione (przez jakieś niewidzialne i niepłacące cud-żar ptaki niebieskie zapewne, bo nikt tych pól ni łąk nie dogląda...). Do tego posiada też murowany z kamienia i cegły dom (czyli ma to fundamenty), do tego obejście. Jakieś emeryturki babcine też wpadają. Do tego bliżej nieokreślony handel jajkami i drobiem. A tu pisk, że szamba nie wolno przepełniać, a tu pisk, że za prąd rachunki płacić, a tu pisk, że dochtór lokalny taki niemiły dla niepłacących, a tu pisk, że letnika-jelenia znalazły i do tego pani dochtór za darmoszkę, a tu upychanie zwitka piniondzy za krokwią w stodole pełnej siana (tam wszak pożar nigdy nie sięgnie). Dobrze, że chociaż babcia Andzia ma wyrzuty sumienia i mityguje Wiktę harpagona. - nie za bardzo rozumiem położenia i rozmiaru Dorocinych obszarów. Niby w takiej aglomeracji, że muszą płacić za wywóz śmieci i za wodę? Czemu nie mają własnego ujęcia wody gruntowej? Jaka tam niby śmieciarka dojeżdza się do nich przez strumyk dróżką leśną, przez park krajobrazowy polodowcowy, przez zmurszały mostek? Kto zresztą na wsi ma śmieci do wywozu? Recykling i komposting tam przecież królują. Promno to osada leśna przy drodze czy nie? Sklep pani Kasi jest niby blisko za łąką Doroty, za cmentarzem - ale przy szosie kostrzyńskiej, cokolwiek to znaczy - i Dorota zna tam wszystkich letników i tubylców (a oni pewnie ją też kojarzą). W Kostrzyniu natomiast mieszka 9000 mieszkańców. Albo te wioski i dróżki są z gumy albo mój mózg? - jedna sukienka przymała i jedne chodaczki. Nie dość, że to jakaś baśniowa, nieziemska bida, to w książce panuje potworny upał afrykański już od ósmej rano, podkreśłany przez wszystkich - ale Dzielne Sieroty się nie pocą, nie muszą zmieniać ani prać ciuchów, tylko może oczy im sie tak trochę pocą, nieprawdaż... - niezrozumiałe jest dla mnie narzekanie na upał i straszną drogę z przesiadkami w dusznych, gorących busach i innych tramwajach dziada Boreja w drodze do Kostrzynia Pulpowego. Podwozi ich przecież Gaba swoim oplem. W tymże oplu ma klimatyzację. Do Kostrzynia z Poznania jest całe 21 kilometrów. Słownie: dwadzieścia jeden kilometrów. Może powtórzę? Dwadzieścia jeden kilometrów. Czemu, z czego i do czego przesiadał się Ignac? Chyba do swej przegrzanej wyobraźni. - Mercedes Vito najstarszej generacji, używany, chodzi za 8-9000 tysiączków złotych polskich. Nowsze generacje już od 13-20 kawałków aż po najnowsze za 100. Jest to bowiem minibus do transportu dóbr lub osób. Chrobot tego nie przepił? Czy może zarabia rozwożąc tym minibusikiem babiny po wioskach i potem z tego ma bejmy na berbeluchę? - dyrektor Dąbek-Nowacka nie składa na niczym podpisów, nigdzie :D W dodatku płaszczy się nagle ona, dyrektorka, przed młodszą Gabą, jakby to Gaba ślachcianka z dworku kiejdziańskiego łaskawie przyjmowała chłopstwo plugawe, co przez lufcik tylko do gabinetu wołać mogło - i błaga Gabę o sprawstwo i załatwianie za kulisami. A w latach 70ych to ktoś tam był niezaradny i głodny, ale plwał na dyrektorską kiełbasę i rąbankę w piwnicy :D - szczegóły jak używanie jedynego w całym domu krzesełka biurowego w charakterze wózka inwalidzkiego oraz jeżdzenie swobodne tymi kółeczkami po trawniku, gumnie i obejściu, czy też nazywanie glonów zieloną pleśnią pomijam, niech tam MM będzie, miastowej ;) Dużo tego, ale ogólny klimat jest na tyle sympatyczny i tyle tam cytatów, że da się to ignorować. Tylko te 2 wpadki z sieroctwem i dziedziczką/żebraczką zakłócają fabułę poważniej. I ohydna scena w bramie z dyr sovieticus i psor boreicus daje trwalszą plamę. Odpowiedz Link
bupu Re: wpadusie we wnusi 09.11.14, 16:57 lezbobimbo napisała: - niezrozumiałe skąpstwo i pazerność chytreńkich babcinek oraz symulowanie sier > ocej Bidy z Nędzą. Jednocześnie Dorota jest DZIEDZICZKĄ 2 hektarów pól, pół hek > tara łąki wpodle cmentarza oraz własnego LASU. Parsk. Dwa i pół hektara gruntów rolnych stanowi twoim zdaniem jakiś szaleńczy majątek? O lesie się nie wypowiem, bo nie wiem ile tego było, co tam rosło i w jakim wieku. Otóż dzierżawa dwu i pół hektara w Wielkopolsce kosztowałaby jakieś 2500 zł. Rocznie i zakładając, że Dorotka jest dziedziczką na glebach klas najwyższych, a nie jakichś piątoklasowych piaskach. Więc jeśli trzy osoby, w tym dwie w wieku podeszłym, a jedna o ile dobrze pamiętam chora, utrzymują się z dwóch emeryturek, zapewne chudych, handlu drobiem i jajami na niewielką skalę oraz tych dwu i pół patyka ekstra z dzierżawy, to wybacz, ale w bogactwie się nie pławią. > - nie za bardzo rozumiem położenia i rozmiaru Dorocinych obszarów. Niby w takie > j aglomeracji, że muszą płacić za wywóz śmieci i za wodę? Czemu nie mają własne > go ujęcia wody gruntowej? Jaka tam niby śmieciarka dojeżdza się do nich przez s > trumyk dróżką leśną, przez park krajobrazowy polodowcowy, przez zmurszały moste > k? Kto zresztą na wsi ma śmieci do wywozu? Recykling i komposting tam przecież > królują. Eee... Uprzejmie informuję, że wiek dziewiętnasty dawno minął, także na wsiach, które masowo obsługiwane są przez firmy wywożące odpady. Kompost na wsi mało kto robi, a większość współczesnych odpadów do domowego recyklingu się nie nadaje. Co do wody, to surprajz, surprajz, bardzo wiele wsi jest podłączonych do sieci wodociągowych i własne ujęcie wody gruntowej robi się rzadkością. A Dorota nie mieszka w jakiejś głuszy, tylko rzut pyrą od Poznania, w rejonie, gdzie wodociągi na wsi są normą. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: wpadusie we wnusi 09.11.14, 17:15 bupu napisała: > lezbobimbo napisała: > > - niezrozumiałe skąpstwo i pazerność chytreńkich babcinek oraz symulowanie sier > > ocej Bidy z Nędzą. Jednocześnie Dorota jest DZIEDZICZKĄ 2 hektarów pól, p > ół hek > > tara łąki wpodle cmentarza oraz własnego LASU. > > Parsk. Dwa i pół hektara gruntów rolnych stanowi twoim zdaniem jakiś szaleńczy > majątek? O lesie się nie wypowiem, bo nie wiem ile tego było, co tam rosło i w > jakim wieku. > Otóż dzierżawa dwu i pół hektara w Wielkopolsce kosztowałaby jakieś 2500 zł. Ro > cznie i zakładając, że Dorotka jest dziedziczką na glebach klas najwyższych, a > nie jakichś piątoklasowych piaskach. Więc jeśli trzy osoby, w tym dwie w wieku > podeszłym, a jedna o ile dobrze pamiętam chora, utrzymują się z dwóch emeryture > k, zapewne chudych, handlu drobiem i jajami na niewielką skalę oraz tych dwu i > pół patyka ekstra z dzierżawy, to wybacz, ale w bogactwie się nie pławią. No ale komu one to dzierżawią i co tam jest na tych piaskach bądź glebach uprawiane? Co z tym lasem? Ktoś od nich wynajmuje las, sobie a muzom? Nie poszło na deski wszystko, nie hodują tam choinek? Dom murowany na własność to tez nie byle co > > - nie za bardzo rozumiem położenia i rozmiaru Dorocinych obszarów. Niby w > takie > > j aglomeracji, że muszą płacić za wywóz śmieci i za wodę? Czemu nie mają > własne > > go ujęcia wody gruntowej? Jaka tam niby śmieciarka dojeżdza się do nich p > rzez s > > trumyk dróżką leśną, przez park krajobrazowy polodowcowy, przez zmurszały > moste > > k? Kto zresztą na wsi ma śmieci do wywozu? Recykling i komposting tam prz > ecież > > królują. > > Eee... Uprzejmie informuję, że wiek dziewiętnasty dawno minął, Zwłaszcza, że minął przy zmurszałym mostku nad strumykiem, gdzie dorożką wyskakuje się do sklepu i kościoła, zasięgu nie ma komórek ni spalin... > Kompost na wsi mało k > to robi, a większość współczesnych odpadów do domowego recyklingu się nie nadaj > e. Co to za gospodarze co marnują odpadki na wsi wielkopolskiej? Odpadki żywności idą dla zwierząt lub na końpost do ogródka, jeśli acanowie mają taką fanaberię. Plastiki myte i osuszane - jak nie można do czegoś użyć, to są palone lub zakopywane. Metale na złom. Papierzyska wszelkie - na podpałkę. Opakowania wszelakie - jak nie do użytku ponownego, to do spalenia. Meble - można zawsze porąbać i spalić. Opony - spalić. Wszystko można w ostateczności puścić z dymem - ogień to odpowiedź uniwersalna. Pomijając tych, co wyrzucają opakowane w plastik śmieci do lasu albo aparaturę AGD do lasu lub strumienia. Mówię tu o prywatnych gospodarstwach wśród łąk, pól i lasów (takie ma Dziedziczka Niesierota), nie o wsiach większych, gdzie ulica asfaltowa za płotem i tętnią wodociągi. Co do wody, to surprajz, surprajz, bardzo wiele wsi jest podłączonych do sie > ci wodociągowych i własne ujęcie wody gruntowej robi się rzadkością. A Dorota n > ie mieszka w jakiejś głuszy, tylko rzut pyrą od Poznania, w rejonie, gdzie wodo > ciągi na wsi są normą. No toteż pisałam, że gdzie ona dokładnie mieszka, tego nie rozumiem - bo na jednej stronie w środku polodowcowego rezerwatu leśnego Promno, na następnej gdzieś gdzie woda dochodzi i śmieciarki, a potem między polami i łąką wpodle cmentarza, za którym szosa (czy wodociągi przechodzą pod tym cmentarzem?). Może po prostu MM to niedokładnie opisała a ja niedokładnie rozumiem. Chciałabym to mieć rozrysowane. Odpowiedz Link
bupu Re: wpadusie we wnusi 09.11.14, 17:39 lezbobimbo napisała: > No ale komu one to dzierżawią i co tam jest na tych piaskach bądź glebach upraw > iane? A to już sprawa dzierżawcy. Za dzierżawę placi, podatek rolny odprowadza, to może uprawiać co mu się podoba. Acz porywających zysków z dwóch hektarów pola i pół hektara łąki bym się nie spodziewała. > Co z tym lasem? Ktoś od nich wynajmuje las, sobie a muzom? Nie poszło na > deski wszystko, nie hodują tam choinek? Mówiłam, że się nie wypowiem, bo nie wiem co tam Dorotce w tym lesie rośnie i w jakim wieku to jest, a od tego zależy zysk. Oraz nie wiem ile tego lasu, co też jest istotne. > Dom murowany na własność to tez nie byle co Tak, ale zysków sam z siebie raczej nie generuje, tylko koszty. > Zwłaszcza, że minął przy zmurszałym mostku nad strumykiem, gdzie dorożką wyskak > uje się do sklepu i kościoła, zasięgu nie ma komórek ni spalin... U mnie na wsi są miejsca, że zasięgu nie ma wcale, albo jest kiepski (chociaż to zależy też od sieci). A wodociągi są i śmieci też wywożą. > Co to za gospodarze co marnują odpadki na wsi wielkopolskiej? Odpadki żywności > idą dla zwierząt A kto teraz na wsi zwierzęta trzyma? To już nie te czasy, że każdy miał w obejściu drób, świnie, krowy i konia, teraz jak ktoś już hoduje, to jeden rodzaj stworzeń i w ilościach hurtowych od razu. Przykład na przykład we wsi za miedzo: na całą wiochę krowy są w dwóch gospodarstwach, kury w kilkunastu, a konie trzyma tylko agroturystyka. > Plastiki myte i osuszane - jak nie można do czegoś użyć, to są palone lub zako > pywane. Pod warunkiem, że się ma typowe centralne na drewno, które też coraz mniej popularne się robi. I nic na to nie poradzę, czasy takie, że po wsiach śmieciary jeżdżą. > No toteż pisałam, że gdzie ona dokładnie mieszka, tego nie rozumiem - bo na jed > nej stronie w środku polodowcowego rezerwatu leśnego Promno, na następnej gdzie > ś gdzie woda dochodzi i śmieciarki, a potem między polami i łąką wpodle cmentar > za, za którym szosa (czy wodociągi przechodzą pod tym cmentarzem?). Może po pro > stu MM to niedokładnie opisała a ja niedokładnie rozumiem. Chciałabym to mieć r > ozrysowane. Może się autorce wieś Promno zlała w jedno z położoną nieopodal osadą leśną o tej samej nazwie? Odpowiedz Link
zua.laura Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 01:22 Potwierdzam w całej rozciągłości - różnie to na wsiach bywa. W jednej znanej mi zasięg komórki ma się tylko pod lasem, zwierzęta gospodarskie są w jednym obejściu na dziesięć, już częściej się tam spotka internet;) Wodę każdy ma własną, za to śmieciarki pojawiają się regularnie (każdy właściciel musi wykupić zestaw worków na poszczególne odpady, które są potem odbierane). W drugiej wsi bardzo podobnie, tylko zasięg jest i do tego mają modę na bryczki;) Trzecia to taka zapadła wioska w górach: drewniane chałupy, woda z potoku, zasięg na górce, zero śmieciarek. Jedyny sklep to bus dostarczający produkty na zasadzie handlu obwoźnego. Ale z internetu korzystają. Natomiast podam jeszcze przykład wsi włączonej z pół wieku temu do dość dużego miasta. Nadal z pozoru wygląda jak wieś, choć są w niej wytyczone "ulice". Wszystkie, nawet te krótkie, kończą się autentycznym lasem. Czyli wychodzisz z domu i masz dzikie chaszcze. Mają tam wodociąg miejski i przymus odprowadzania śmieci. Pola uprawne przeszły w ugory, zwierząt nikt już tam nie hoduje, choć nadal stoją wszystkie stajnie, stodoły i obory - puste. Odpowiedz Link
ponis1990 Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 01:36 Ja też potwierdzam - mieszkałam w środku lasu, była woda normalnie z wodociągów, śmieciarka raz na ileś, zasiegu wogole brak - ledwo, ledwo, internet i jego założenie to była masakra. Odpowiedz Link
dakota77 Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 16:18 Palenie smieci zdaje sie nie jest legalne? Odpowiedz Link
mama_kotula Re: wpadusie we wnusi 12.11.14, 16:22 dakota77 napisała: > Palenie smieci zdaje sie nie jest legalne? To zależy, co mamy na myśli pisząc "palenie" i o jakich śmieciach mowa. Najzupełniej legalnie palę kartony i sterty papieru w kominku własnym ;). Chyba, że chodzi o palenie typu "zrobię ognisko na podwórzu i wrzucę doń oponę, pampersy i suche liście". Odpowiedz Link
dakota77 Re: wpadusie we wnusi 12.11.14, 16:29 Ja to palenie smieci odebralam jako takie na podworku wlasnie. Odpowiedz Link
slotna Re: wpadusie we wnusi 12.11.14, 17:34 Chyba wlasnie chodzi o to co sie pali, a nie czy na podworku czy w kominku. Plastiki, guma itp. sa smierdzace i trujace, ale palenie galezi i papieru w ognisku wydaje mi sie nieszkodliwe. Odpowiedz Link
mama_kotula Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 08:45 > Kto zresztą na wsi ma śmieci do wywozu? Recykling i komposting tam przecież królują. Bimbo, żebyś ty wiedziała, ileż ja na mojej wsi mam śmieci do wywozu... >.< A, żeby nie było - kompost tez mam. I nawet w jakimś amoku przymierzałam się do kompostowania pampersów (nie pytaj, na necie gdzieś znalazłam, jak to się robi). Odpowiedz Link
dakota77 Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 16:17 No ale z tymi smieciami do recyklingu tez przeciez cos trzeba robic? Za wywoz smieci musi placic kazdy. Odpowiedz Link
emae Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 09:53 lezbobimbo napisała: > - wpadką jest niezrozumiałe osierocenie na niby Doroty, która piska i płacze za > mamą i pamiątkami po niej, gdy ta w najlepszym zdrowiu tyra, a fiordy jej z rę > ki jedzą. Nie mogła to MM raz a dobrze ukatrupić macierzy (która by też po Cnuk > u kordialnym nie płakała) a dorzucać się i mejlować mogłaby jakaś dalsza ciotka > -pociotka choćby i z Kapsztadu? Jednocześnie Dorota zapłakana za matuli imagino > wanym grobem ma być dzielną Horpyną, zasadniczą i prozaiczną, bez sentymentów, > opaloną, rumianą jak chleb itd. > Wydaje mi się, że mama w pierwotnej wersji miała być ukatrupiona, ale się autorka zorientowała, że za dużo sierotek już napisała. Aniela, Elka, Aurelia, Bella... Znałam co najmniej kilka dziewczyn, których rodzice wyjechali za granicę i ten opis Doroty tęskniącej za matką nie zgrzytał mi. Widziałam podobieństwa. To faktycznie jest taka tęsknota połączona z przeczuciem, że mama już nie wróci, maile są tylko namiastką kontaktu. > - nie za bardzo rozumiem położenia i rozmiaru Dorocinych obszarów. Niby w takie > j aglomeracji, że muszą płacić za wywóz śmieci i za wodę? Czemu nie mają własne > go ujęcia wody gruntowej? Jaka tam niby śmieciarka dojeżdza się do nich przez s > trumyk dróżką leśną, przez park krajobrazowy polodowcowy, przez zmurszały moste > k? Kto zresztą na wsi ma śmieci do wywozu? Recykling i komposting tam przecież > królują. > Promno to osada leśna przy drodze czy nie? Sklep pani Kasi jest niby blisko za > łąką Doroty, za cmentarzem - ale przy szosie kostrzyńskiej, cokolwiek to znaczy > - i Dorota zna tam wszystkich letników i tubylców (a oni pewnie ją też kojarzą > ). W Kostrzyniu natomiast mieszka 9000 mieszkańców. Albo te wioski i dróżki są > z gumy albo mój mózg? Zapraszam na moją wieś :) Wywóz śmieci jak najbardziej, a jaki jest ból, jak się o tych śmieciach zapomni i trzeba czekać na następny wywóz! > > - jedna sukienka przymała i jedne chodaczki. Nie dość, że to jakaś baśniowa, ni > eziemska bida, to w książce panuje potworny upał afrykański już od ósmej rano, > podkreśłany przez wszystkich - ale Dzielne Sieroty się nie pocą, nie muszą zmie > niać ani prać ciuchów, tylko może oczy im sie tak trochę pocą, nieprawdaż... Sukienkę ma jedną, ale oprócz tego ma przecież spodnie i koszulki. Nie lubi sukienek, jak Gaba. > > - niezrozumiałe jest dla mnie narzekanie na upał i straszną drogę z przesiadkam > i w dusznych, gorących busach i innych tramwajach dziada Boreja w drodze do Kos > trzynia Pulpowego. Podwozi ich przecież Gaba swoim oplem. W tymże oplu ma klima > tyzację. Do Kostrzynia z Poznania jest całe 21 kilometrów. Słownie: dwadzieścia > jeden kilometrów. Może powtórzę? Dwadzieścia jeden kilometrów. Czemu, z czego > i do czego przesiadał się Ignac? Chyba do swej przegrzanej wyobraźni. Nie patrzyłam nigdy, ile tam jest kilometrów, ale jeśli tak, to faktycznie niezła wpadka :) Co mnie dziwi, przecież dla MM to powinny być znajome okolice? > I ohydna scena w bramie z dyr sovieticus i psor boreicus > daje trwalszą plamę. > O tak. Paskudne to i zupełnie niepotrzebne. Odpowiedz Link
zla.m Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 17:26 emae napisała: > Sukienkę ma jedną, ale oprócz tego ma przecież spodnie i koszulki. Ma też babcie, które wymagają chodzenia do kościoła w sukience. No po prostu niemożliwe, żeby w takiej sytuacji miała jedną. I jeszcze "nagle" za małą. Z tygodnia na tydzień wyrosła? Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 14.11.14, 06:05 I top chyba nawet nie jej sukienka była, tylko mamusi... Odpowiedz Link
andaba Re: wpadusie we wnusi 15.11.14, 23:38 lezbobimbo napisała: - niezrozumiałe skąpstwo i pazerność chytreńkich babcinek oraz symulowanie sier > ocej Bidy z Nędzą. Jednocześnie Dorota jest DZIEDZICZKĄ 2 hektarów pól, pół hek > tara łąki wpodle cmentarza oraz własnego LASU. Które to wszystko jest wydzierża > wione (przez jakieś niewidzialne i niepłacące cud-żar ptaki niebieskie zapewne, > bo nikt tych pól ni łąk nie dogląda...). Taaa, dzierżawione 2,5 hektara to jest majatek, doprawdy. Poza tym babcie z wnuczką maja konia, a koń żre. Niewykluczone, ze spora część dzierżawy, a nawet całość, to buraki, ziemniaki, zboże i siano - nie mają maszyn, nie mają chłopa, a koniowi jeść dać trzeba, kurkom też. Po przeanalizowaniu całości dobytku stwierdzam, że ta dzierżawa to raczej wraca do nic wyłącznie w postaci płodów rolnych, a kto wie, czy i nie dopłacają do tego, drób tez sporo jada, a tego drobiu mają dużo. Może płody rolne z ich pola, a za robociznę płacą? Obowiązkowe opłaty za śmieci sa wszędzie, a im większa dziura, tym wyższe opłaty i bardziej absurdalne przepisy. Wiem cos o tym, niestety. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: wpadusie we wnusi - hajs z Farmville 16.11.14, 02:20 andaba napisała: > Taaa, dzierżawione 2,5 hektara to jest majatek, doprawdy. Moga doić unijne dopłaty. Dopłata obszarowa za sam jeden 1 hektar to 800 zł, choćby odłogiem, DO TEGO dopłata jeśli na tym hektarze rośnie: zboże 135 zł/ha, pasza 238 zł /ha, skrobia 400 zł/ha, tytoń, rośliny strączkowe itd. Najbardziej opłaca się chmiel 1263,50 zł/ha albo wypasione w kosmos owoce miękkie, o ile nie wygniją n.p. truskawy 1587,95 zł/ha (plus nadal te 800 zł obszarnicze). By se hodowały chmiel na jednym ha, na reszcie jęczmień i prowadziły browar, a nie jakies naleweczki :D Jako ludność wiejska, żadna z nich nie płaci podatku dochodowego, więc tu dopłata za hektary nawet odłogiem, tam drób i jajka, do tego emerytury 2. No i oczywiście do tego grzmiąca KASA NORWESKA. Nawet po podatku gruntowym, leśnym i kosztach drobiu, nie takie une bidne wcale. > Poza tym babcie z wnuczką maja konia, a koń żre. Niewykluczone, ze spora > część dzierżawy, a nawet całość, to buraki, ziemniaki, zboże i siano - nie maj > ą maszyn, nie mają chłopa, a koniowi jeść dać trzeba, kurkom też. Oczywiście, że trzeba, do tego weterynarz i dbanie codzienne. Ale we Wnusi konik explicite "nie ma otworu na paliwo" i jada tylko nieco zielska z polany, co naskubie, oraz jabłka opadłe w sadzie. Nic dziwnego, że zaniedbana Kobyłka, wzdęta i koścista :/ Po przeanaliz > owaniu całości dobytku stwierdzam, że ta dzierżawa to raczej wraca do nic wyłąc > znie w postaci płodów rolnych, a kto wie, czy i nie dopłacają do tego, drób tez > sporo jada, a tego drobiu mają dużo. > Może płody rolne z ich pola, a za robociznę płacą? Tak, tylko na ich polu nic nie rośnie, na łące nikt się nie pasie (może Kobyłka poza tekstem?) a co się w lesie dzieje i jak duży on jest, to nie wiadomo. A na samym końcu pozbywają się wszystkich gęsi naraz. > Obowiązkowe opłaty za śmieci sa wszędzie, a im większa dziura, tym wyższe opłat > y i bardziej absurdalne przepisy. Wiem cos o tym, niestety. Dobra, zatem zakładając, że dojeżdza do nich obowiązkowa śmieciarka tą piaszczystą drogą. Wiesz co mi przeszkadza w ich ultraskąpstwie i piszczeniu do godmother norweskiej, że TAK DROGO ZAPŁACIŁY ZA WODĘ I ŚMIECI? Stawka za wodę w Pobiedziskach to 3 zł za metr sześcienny. Stawka wywozu śmieci w Pobiedziskach to 12 złotych za osobę, na miesiąc. DWANAŚCIE. 36 złotych na miesiąc to ma być dużo? A jednocześnie czesne za to ekoliceum to 900 zł na miesiąc lekką rąsią? NIC tu się kupy nie trzyma. Odpowiedz Link
andaba Re: wpadusie we wnusi - hajs z Farmville 16.11.14, 18:05 Dopłaty unijne bierze dzierżawca, nie właściciel. Nie wiem w jakim celu umieszczono Dorotę w prywatnym liceum, ale w konieczność skromnego życia wierzę, wszystko kosztuje, choćby wspomniany Voltaren - nie ma refundacji. Dom trzeba ogrzać nawet jak maja las, to raczej nie chodzą z siekiera do niego, pozyskanie drewna z własnego lasu też kosztuje. Zreszta ilez tego lasu mają! Niechby i hektar - co to jest? No i wycinka zobowiązuje do odnowy drzewostanu, więc albo mają szkółkę, albo kupują drzewka. Palenie pod kuchnią wbrew pozorom nie jest takie tanie... Oczywiście przy skromnych dochodach głupotą jest dawanie normalnego dziecka do społecznej szkoły, ale jakoś musiała autorka wytłumaczyć zmiecenie mamuśki z powierzchni Polski. Swoją drogą, gdyby tak wnikliwie analizować wszystkie książki dla mlodzieży to nie takie idiotyzmy by tam znaleźli, ale uparłyście się na szukanie dziury w całym u tej akurat autorki... Odpowiedz Link
czekolada72 Re: wpadusie we wnusi - hajs z Farmville 16.11.14, 18:17 Nie, no nie zartuj - wyjazd mamusi na lata po to by przez 3 lata oplaca LO???? Odpowiedz Link
iwoniaw Re: wpadusie we wnusi - hajs z Farmville 18.11.14, 20:57 Toż wyjazd autorka tłumaczy - mamusia nie mogła dłużej "tego wszystkiego" wytrzymać, jako "kolejna" zresztą. Supozycja pada z ust Idy, ale Dorota nie zaprzecza słowem, gestem ni myślą. Odpowiedz Link
a_weasley Re: wpadusie we wnusi - hajs z Farmville 18.11.14, 20:04 Lezbobimbo napisała: > Dobra, zatem zakładając, że dojeżdza do nich obowiązkowa > śmieciarka tą piaszczystą drogą. Co tu jest do zakładania? Raczej ewenementem by było, gdyby takowa się NIE pojawiała. > Wiesz co mi przeszkadza w ich ultraskąpstwie i piszczeniu do godmother norweski > ej, że TAK DROGO ZAPŁACIŁY ZA WODĘ I ŚMIECI? > Stawka za wodę w Pobiedziskach to 3 zł za metr sześcienny. > Stawka wywozu śmieci w Pobiedziskach to 12 złotych za osobę, na miesiąc. DWANAŚ > CIE. > 36 złotych na miesiąc to ma być dużo? Dużo, mało, ludzie potrafią piszczeć o różne opłaty. I koprofagiczne oszczędności na szambie też mnie nie dziwią. Interes turystyczny góralki, która mi marudziła, żeby nie otwierać okna, bo jej dużo węgla wychodzi, na pewno był bardziej dochodowy niż to, co mają babcie i Dorotka... > A jednocześnie czesne za to ekoliceum to 900 zł na miesiąc lekką rąsią? Abstrahując od faktu, że za szkołę płaci matka Doroty, nie babcia - szkoła to szkoła. Na szkołę musi być. Trzeba na różnych innych sprawach oszczędzać po to właśnie, żeby na szkołę było. Odpowiedz Link
ewaty Re: wpadusie we wnusi - hajs z Farmville 18.11.14, 20:49 a_weasley 18.11.14, 20:04 Lezbobimbo napisała: "> Dobra, zatem zakładając, że dojeżdza do nich obowiązkowa > śmieciarka tą piaszczystą drogą. Co tu jest do zakładania? Raczej ewenementem by było, gdyby takowa się NIE pojawiała. " Ano właśnie niekoniecznie- moja zaprzyjaźniona wieś w centrum Polski, część wsi "wyrosła" z boku głównej drogi- śmieciarka tam nie jeździ. Muszę dopytać, jak to jest dokładnie, ale było jakoś tak, że opłata oznaczała prawo do korzystania z gminnego wysypiska. Odpowiedz Link
iwoniaw Re: wpadusie we wnusi - hajs z Farmville 18.11.14, 20:54 No pewnie się zdarza, aczkolwiek na moich zaprzyjaźnionych wsiach śmieciarka, worki różnokolorowe, kody paskowe przyklejane do tychże to oczywistość od dawien dawna, harmonogram wywozu ustalany na cały rok z góry i w ogóle sto razy to lepiej działa niż w zamieszkiwanym przeze mnie mieście wojewódzkim... Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: wpadusie we wnusi 09.11.14, 16:45 Aaa, jeszcze 2 rzeczy: - oczywiście, słynne kradzenie internetu na lewo od Chrobota, i to po kablu telefonicznym mającym pamiętać czasy hitlerowskie, a może i nawet pruskiego zaboru. Może za bardzo się MM zainspirowała tą Bałusią? ;) Podpinanie się nielegalnie na czyjeś WiFi w mieście to jakby nie to samo co podczepianie się do wiejskiego telegrafu z drutem.. :D - fatalnie zaniedbana Kobyłka! Ma ona wychudłe nożyny, kościsty zad i wzdęty brzuch. Jak to nie jest obraz schorowanego kucyponka to zjem mój własny, koński ogon. W misce olejowej. Odpowiedz Link
ready4freddy Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 16:23 poniemieckość kabla raczej służy niż szkodzi w tym przypadku, pewnie miedziany a nie aluminiowy. ale oni kradną ten internet, czy po prostu sąsiad użycza, bo tego nie zrozumiałem za bardzo? i co, przez modem wdzwaniają na ten numer z TPSA? :O Odpowiedz Link
czekolada72 Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 17:02 "sasiad jest bardzo uczynny. dzieki temu udalo jej sie podlaczyc do internetu" Odpowiedz Link
ponis1990 Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 01:38 Myśmy zrobili to tak, że chłop mieszkający w środku leśnej głuszy miał internet na modem ze znanej firmy na O- bo inna tam zasiegu nie miała - sąsiadce użyczyliśmy kod wi-fi obok na naszego neta, bo bywała tam tylko parę dni w roku to co nam szkodziło. Odpowiedz Link
ananke666 Re: wpadusie we wnusi 16.11.14, 15:06 Możesz zacząć przyrządzać, ponieważ jest to całkiem trafny opis konia posuniętego w latach. Opisu w książce ani wieku zwierzęcia nie znam, ale: - końskie nogi, o ile nie są solidnie spuchnięte, są chude. W dolnej części, tzn poniżej stawu nadgarstkowego w przednich, a skokowego w tylnych, po prostu nie ma prawie mięśni ani tkanki tłuszczowej. Kości, skóra i ścięgna. - kościsty zad, a także chudsza szyja, silniej zaznaczony kłąb i o ile zwierzę nie jest bardziej spasione - żebra, to wynik spadku masy mięśniowej, związanego z wiekiem i brakiem regularnej pracy. - duży brzuch to wynik osłabienia mięśni grzbietu i brzucha, związanego z wiekiem i brakiem pracy (a i przebyte ciąże pewnie nie pomogły) oraz paszy objętościowej, co w przypadku starego zwierzęcia na wsi jest dość zrozumiałe. Smacznego :p Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: wpadusie we wnusi Cnukości 09.11.14, 16:58 Ach i oczywiście - anachronizm aż zgrzytają mi i przepalają się wszystkie kable poniemieckie: Cnuk II Bezimienny, Kardiolog Zua (taki dochtór od serca, a kochać ni umiał!) porzuca Terenię z dzieckiem-nieślubem, czym nie tylko rani na wieki ale wystawia ją na lokalne pośmiewisko i upadek, żmije i podlece rzucają się jej szkodzić, zraniona na wieki, zhańbiona, jednym słowem lincz wiejski i wywożenie Jagny na taczkach... w bodajże Roku Pańskiem 1996 Odpowiedz Link
murwa.kac Re: wpadusie we wnusi Cnukości 11.11.14, 07:53 w roku panskim 2011bylam w ciazy. w zwiazku nieslubnym. rodzina ze strony matki mojego ojca wraz z jego dwiema siostrami urzadzili lincz i dzihad jakiego swiat nie widzial. jakbym byla tam na miejscu zapewne wywozenie na taczkach by bylo ;) wies malutka, kanalizacja podpieta dopiero w 21 w, sklepik czynny do 15, zasieg komorki pozostawia wiele do zyczenia. takżę. Odpowiedz Link
meapulpa Re: wpadusie we wnusi 09.11.14, 17:04 Bida z nędzą Dorotki kochanej. Na Jowisza! Rozumiem: że bez ojca, że prywatne liceum kosztuje, że babki skąpią. Ale są lumpeksy, tanie ciuchy na allegro, hurtownie obuwia! Na pewno w tym prywatnym liceum nie śmieją się z niej koledzy i koleżanki, bo w drewniakach popyla i przykusej sukienczynie! Moja mama pracowała jako pielęgniarka w Niemczech, miała nas trzy córy i bezrobotnego męża, a każda z nas miała co najmniej 3 pary spodni, buty na każdą porę roku i inne ciuchy. Odpowiedz Link
emae Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 09:57 meapulpa napisał(a): >Na pewno w tym prywatnym liceum nie śmieją się z niej koledzy i koleżanki, bo w drewniakach popyla i przykusej sukienczynie! > > Moja mama pracowała jako pielęgniarka w Niemczech, miała nas trzy córy i bezrob > otnego męża, a każda z nas miała co najmniej 3 pary spodni, buty na każdą porę > roku i inne ciuchy. Do liceum pewnie chodzi ubrana tak, jak lubi, czyli w spodnie. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: studya Dorocińskie? 09.11.14, 18:25 Czy aby Dorota powinna iść na medycynę? Tożto wpadka, ona tak się przejmuje pacjentami jak tragarz uczuciami przerzucanego worka węgla. Do ratowniczej akcji się nie nadaje, kregosłup czy uszkodzony czerep dla niej to błahostki, płyn w tchawicy jest śmiesznym akcentem komediowym, nie ma w domu nawet pęsety do wydłubania drzazgi czy żądła, barbituranek wrzuca ukradkiem, pogardza ewentualnymi pacjentami, co to się nie wezmą w garść i nie przestaną boleć, jojczyć i depresjować. Do tego bzdurzy radośnie na temat depresji, która natychmiast miastowemu przejdzie, jak tylko odwiedzi jej babcie z wiejskim jedzonkiem. Ona za to kocha biologię - tchlinki szerszeni, krzyżowanie czereśni - czuje jedność z drzewami o wiele lepszą, niż z ludżmi, czuje zachwyt na widok doskonałości wszelkiego stworzenia. Oczywiście po marysujczemu wlewa sobie, że nieomylnie zawsze rozumie, co do niej mówią bez słów zwierzęta. Ja ją widzę bardziej na weterynarii albo na inżynierii środowiska. Ewt. leśnictwie. Tylko czemu ta Kobyłka taka zaniedbana pod jej rękami :/ Odpowiedz Link
czekolada72 Re: studya Dorocińskie? 09.11.14, 18:30 Matko jedyna1 tylko nie na inzynierii!! Toz to gorzej niz na medycynie! Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: studya Dorocińskie? 09.11.14, 19:43 czekolada72 napisała: > Matko jedyna1 tylko nie na inzynierii!! Toz to gorzej niz na medycynie! Czemu? Ona się przejmuje przyrodą, zwłaszcza liściastą, a pacjentami nie. I do tego już się uczy w profilowanym na ekologiczne licyjum, więc ochrona środowiska byłaby jej bliska. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: studya Dorocińskie? 09.11.14, 19:51 Czemu? A bo INZYNIERIA SRODOWISKA, TO nie jest rownoznaczne z OCHRONA SRODOWISKA / EKOLOGIA. Moze niech idzie na wydzial lesny lub rolnictwo czy ogrodnictwo. Inzynieria to sa zapory, to sa umocnienia, to sa grunty, wody, organizacja robot budowlanych etc etc. Na rozmowy z liscmi tam zdecydowanie nie ma miejsca... Odpowiedz Link
buka_z_muminkow Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 00:22 Wpadusia, która najbardziej zapadła mi w pamięć - pierwszy opis spotkania rodzinnego u Patrycji. Mowa jest o spotkaniu sióstr i o tym, że brakuje czwartej z nich. Myślę sobie "ok, chodzi o nieobecną Idę". Po czym czytam i a to Patrycja, a to Natalia... ok, może Gaba siedzi cicho i się nie odzywa. Potem opis że do gospodarstwa zbliża się jakieś auto. Myślę "ciekawe, kto to, może będzie jakiś nieoczekiwany zwrot wydarzeń". A tu guzik, bo to Gaba. To jak, ile było tych sióstr na początku? ;-) Poza tym -jak Jędrek dodzwania się do Józina, skoro Józin wyłączył komorkę, żeby Agata go nie nękała? Internet jest, a nie ma zasięgu, nie ma telefonu... - da się tak? Jest gorąco, Dorota ciągle chodzi w tej samej sukience... nie mam teraz książki w reku, więc nie wiem, czy tam były jakieś przeskoki czasowe większe, niż 1 dzień - ale chyba nie :P Chodzenie codziennie w tej samej sukience przy upale - fuj... Dorota nie ma innych ubrań? :/ Czy dziewczyna w wieku 17 lat może rosnąć jeszcze wzwyż? Chyba tylko wszerz ;) Pamiętam, jak na badaniach u higienistki w liceum pani powiedziała nam, że możemy urosnąć jeszcze kilka cm pod warunkiem, że do 25 r.z. zajdziemy w ciążę. co innego chłopak, chłopcy w tym wieku jeszcze rosną. Rysunki w większości są ok, ale część z nich niekonsekwentna względem rysunków z poprzednich tomów - w sensie, że zmienione rysy twarzy itp. Odpowiedz Link
buka_z_muminkow Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 00:24 zresztą, co tam wciąz rosnąca 17-latka, przecież Gaba, kobieta po 50-tce, nadal rośnie! ma już 2 metry :P Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 07:15 Niechcący widziałam jakiś film o człowieku, który miał guza mózgu i wciąż rósł, bo wciąż wydzielał się hormon wzrostu, miał 2,60 m. Może z Gabą tak samo? Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 06:39 Co do komórki Józefa- tego dnia młody człowiek jest namawiany, przez Florka bodaj, do włączenia sprzętu z przyczyn ważnych. Sprawa Internetu jest wyjaśniona- pokretnie i niewiarygodnie, ale jest. Co do sukienek- są wzmianki, ze Dorota ja prała i sukienka wysychala. Upał był. Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 07:18 SukienkI :D Sukienka. Nie wyobrażam sobie, ze 17-lata chodzi w jednej przykusej sukienczynie i drewniakach PO matce. A do tego wkłada korale. Po matce - to ewidentna wpadusia, nikt o żyjącej mamie nie powie, ze coś jest "po niej". Tylko"od". Odpowiedz Link
buka_z_muminkow Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 10:38 Czy ja wiem? A jak nosi się ubrania po siostrze czy bratu, dziekcu kolezanki mamy z pracy itp - to nie oznacza, że oni nie żyją, tylko, że np. wyrośli z ciucha albo im się znudził i oddali :-) jest nawet powiedzenie "masz spodnie jak po młodszym bracie". Całe dzieciństwo nosiłam ubrania po innych dzieciach, potem nosiłam ciuchy i biżuterię po dorosłych.... Jeszcze jako dziecko zostałam nauczona, że mówimy, że mamy np. korale OD mamy, jeśli dostaliśmy je w prezencie oraz korale "PO mamie", jeśli mama je kiedyś nosiła i oddała nam do dalszego użytkowania. Czyli że przekazane, oddane, a wcześniej używane przez kogoś innego to "po kimś". Ciekawe, co na to polonista :-) Odpowiedz Link
buka_z_muminkow Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 10:30 tego wyjaśnienia o internecie i telefonie za bardzo nie kupuję.. skoro staruszki miały pociągnięty internet od sąsiada, to nie mogły też telefonu? albo nie można było do niego chodzić i dzwonić? dla mnie to nadal wpadka co do prania, to widocznie nie dopatrzyłam, przyznaję, ze czytałam trochę nieuważnie, bo mam zapalenie spojówek :-P Odpowiedz Link
czekolada72 Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 13:09 Alez wyraznie jest napisane, ze chadza sie do sasiada dzwonic, sasiad bardzo uprzejmy, mozna korzystac z telefonu nawet jak go nie ma w chalupie! Odpowiedz Link
buka_z_muminkow Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 21:18 ok dobra, to przepraszam - widocznie rzeczywiście czytałam za mało uważnie :-) Odpowiedz Link
ready4freddy Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 16:17 tak naprawdę to nie jest nigdzie otwarcie powiedziane, że się dodzwania, tylko zasugerowane :) Odpowiedz Link
emae Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 10:14 buka_z_muminkow napisał(a): > > Czy dziewczyna w wieku 17 lat może rosnąć jeszcze wzwyż? Chyba tylko wszerz ;) > Pamiętam, jak na badaniach u higienistki w liceum pani powiedziała nam, że może > my urosnąć jeszcze kilka cm pod warunkiem, że do 25 r.z. zajdziemy w ciążę. > co innego chłopak, chłopcy w tym wieku jeszcze rosną. > Ja urosłam równo 10 centymetrów od czasu, kiedy niby osiągnęłam pełny wzrost. Przy czym 5 cm urosłam jakoś właśnie w drugiej liceum, niemal z tygodnia na tydzień, a następne 5 cm jeszcze później, sama nie wiem kiedy. Różnie to bywa, ale generalnie dziewczyny w tym wieku jak najbardziej mogą jeszcze urosnąć. Nie rozumiem tej korelacji rośnięcia z ciążą. Rozumiem, że ten nagły wzrost miałby nastąpić w czasie ciąży? Bo jak inaczej? Odpowiedz Link
czekolada72 Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 10:35 Zaszlam w ciaze przed 25 rż, ale niestety nie uroslam ani cm.... Odpowiedz Link
moleslaw Re: wpadusie we wnusi 30.11.14, 09:14 Może, po 17 roku życia urosłam jeszcze sporo, w górę !!! Za to przestałam rosnąć w szerz :-) a i tak jestem niska. Odpowiedz Link
buka_z_muminkow Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 00:39 ano i nie wierzę, że Dorota nie zauważyła w lesie, że Ida to nie "dziewczyna". Nie rozumiem, dlaczego nie można było napisać po prostu "kobieta" - bez określania wieku, a wiek wskazać po prostu później. Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 06:57 Oj tam, to taki ukłon w stronę tego starszego targetu. Czyż nie czujesz się młodziutka? 😃 Odpowiedz Link
buka_z_muminkow Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 10:40 ja akurat jestem w wieku Laury ;) w sumie ciekawa jestem, jak tę scenę odebrały czytelniczki w wieku Idy :-) Odpowiedz Link
mary_ann Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 11:03 ja akurat jestem w wieku Laury ;) w sumie ciekawa jestem, jak tę scenę odebrały czytelniczki w wieku Idy :-) Proste. Z powodu tej "dziewczyny" byłam pewna, iż okaże się, że pod mostkiem spoczywa Tygrys. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 13:15 Bedac w wieku pomiedzy - uwazam, ze w efekcie koncowym wypadlo idiotycznie, bo ciezko 49-latke traktowac jak dziewczyne, zwlaszcza przez dziewuszke o 30 lat mlodsza. Co innego gdyby o Idzie "dziewczyna" mowili jej rownolatkowie, bo to sie akurat zdarza nagminnie. Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 15:46 Moja wówczas 15-letnia siostrzenica opisując jakąś damę, rzuciła: "taka pani w średnim wieku, koło trzydziestki'. Jedyne wytłumaczenie,że Idusia miała na sobie sporo błota, a że szczupła, to Dorota wzięła ją za młodszą - w każdym razie na pewno młodszą od krzepkich wiejskich niewiast. Albo jakiś czas temu odwiedziła specjalistę od usuwania zmarszczek... Odpowiedz Link
buka_z_muminkow Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 21:25 na pewno usunęła piegi, na obrazkach nie ma ani jednego ;P Odpowiedz Link
onion68 Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 07:58 Bedac w wieku pomiedzy - uwazam, ze w efekcie koncowym wypadlo idiotycznie, bo > ciezko 49-latke traktowac jak dziewczyne, zwlaszcza przez dziewuszke o 30 lat m > lodsza. Co innego gdyby o Idzie "dziewczyna" mowili jej rownolatkowie, bo to si > Wydaje mi się, że Dorota odnosi to pierwsze wrażenie widząc tył sylwetki leżącej Idy. W przypadku szczupłej osoby, ubranej sportowo, można takie wrażenie odnieść. Odpowiedz Link
onion68 Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 08:04 I w tej sytuacji, znaczy się. Potem, w trakcie bliższych oględzin, dochodzi do weryfikacji oceny. Jestem w targetowym wieku tej sceny i lekko mnie ona ubawiła na tle "możesz sobie biegać i dbać o sylwetkę, a nikogo nie oszukasz (albo właśnie przez chwilę oszukasz?)" ;) Odpowiedz Link
zua.laura Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 18:23 Innymi słowy, z tyłu liceum, z przodu muzeum? ;) Też sadzę, że to pierwsze wrażenie co do wieku później sobie sprostowała. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: wpadusie we wnusi 12.11.14, 19:16 onion68 napisała: > Bedac w wieku pomiedzy - uwazam, ze w efekcie koncowym wypadlo idiotycznie, bo > > ciezko 49-latke traktowac jak dziewczyne, zwlaszcza przez dziewuszke o 30 > lat m > > lodsza. > Wydaje mi się, że Dorota odnosi to pierwsze wrażenie widząc tył sylwetki leżące > j Idy. W przypadku szczupłej osoby, ubranej sportowo, można takie wrażenie odni > eść. Zatem młode dziewczyny są zawsze tylko szczupłe, a ubranie sportowe na tyłku lat odejmuje z twarzy? Większe rozmiary ciała to znak wyłącznie czcigodnej starości? :D Napisałaby MM "kobieta" i byłoby normalnie. Odpowiedz Link
mary_ann straszne podejrzenie 13.11.14, 00:35 Mam straszne podejrzenie, tak horrendalne, że aż nie do pomyślenia... chyba? Może w rowie w początkowym zamyśle miała leżeć Laura, i stąd ta "dziewczyna"? To by niestety ładnie korespondowało z "koralami po matce", szykowanymi dla Dorotki-sierotki. Razem składałoby się to na obraz "Wnuczki" pisanej na ostatnią chwilę i praktycznie nieredagowanej ...:-( Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: straszne podejrzenie 14.11.14, 00:06 mary_ann napisała: > Może w rowie w początkowym zamyśle miała leżeć Laura, i stąd ta "dziewczyna"? T > o by niestety ładnie korespondowało z "koralami po matce", szykowanymi dla Doro > tki-sierotki. Eee zagubiłam się, czemu Łałra i korale po matce miałyby korespondować? Gaba dwumetrowa przecież żyje? > Razem składałoby się to na obraz "Wnuczki" pisanej na ostatnią chwilę i prakty > cznie nieredagowanej ...:-( No coś Ty, w tej firmie rodzinnej, tak cyzelującej każde zdanie co do kropki i przecinka? Musi szaleju się objadłaś ;) A moim nieskromnym zdaniem to całe uparte i szaleńcze wmawianie, że 49-letnia Idusia jest dziewuszką, podlotkiem i pokwitającym nieledwie stworzeniem, to po prostu Zchmielewszczenie Póżne serialu. Chmielewska w latach 90ych takoż zaczęła się odmładzać, aż dopisała sobie drugą, młodszą i pięknszą wersję siebie (niby któraś z kościelnych post-synowych, więc to samo nazwisko) z którą to młodą klonicą starsza wersja wspólnie piła piwo i rozwiązywała zagadki kreminalne. Odpowiedz Link
mankencja Re: straszne podejrzenie 14.11.14, 09:16 Chmielewska w latach 90ych takoż zaczęła > się odmładzać, aż dopisała sobie drugą, młodszą i pięknszą wersję siebie (niby > któraś z kościelnych post-synowych, więc to samo nazwisko) z którą to młodą kl > onicą starsza wersja wspólnie piła piwo i rozwiązywała zagadki kreminalne. Zawsze mi się wydawało, że druga, młodsza Joanna powstała z przyczyn praktycznych: ta starsza pewnie była już za stara na latanie po pustostanach i czym tam jeszcze, skoro schody do własnego mieszkania były dla niej utrapieniem. Odpowiedz Link
dakota77 Re: straszne podejrzenie 14.11.14, 09:26 Na pewno, plus mialo to pewnie uatrakcyjnic powiesci dla mlodszej nieco grupy wiekowej. Mnie sie ta mlodsza Joanna-byla synowa podobala, bardzo lubie z nia "Zbieg okolicznosci". Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: straszne podejrzenie 14.11.14, 16:47 dakota77 napisała: > Na pewno, plus mialo to pewnie uatrakcyjnic powiesci dla mlodszej nieco grupy w > iekowej. Mnie sie ta mlodsza Joanna-byla synowa podobala, bardzo lubie z nia "Z > bieg okolicznosci". Mi-tu! - zawrzasła radośnie. Moim nieskromnym zdaniem to najlepsza z Neochmielewszczyzny książka (tzn po przełomie) a oba Chmieloklony przedstawione są tam tak dobrze, że nawet ich letka marysójczość nie przeszkadza *wznoszę toast na cześć JCh puszką piwa z torebusi niewieściej, ze żwirem* Odpowiedz Link
emae Re: straszne podejrzenie 14.11.14, 09:47 lezbobimbo napisała: > > Eee zagubiłam się, czemu Łałra i korale po matce miałyby korespondować? Gaba dw > umetrowa przecież żyje? Ja zrozumiałam wypowiedź mary_ann tak, że zarówno nieprzytomna "dziewczyna", jak i korale po matce są dowodem na to, że wcześniej był inny pomysł na tę książkę (Laura zamiast Idy, mama Doroty zmarła, a nie wyjechała), a po zmianie pomysłu autorka i redaktorka nie wprowadziły wszędzie potrzebnych poprawek. I przez to zostały takie nieścisłości jak niemal pięćdziesięcioletnia "dziewczyna" oraz korale, które są "po mamie", czyli tak jakby mama nie żyła. > Chmielewska w latach 90ych takoż zaczęła > się odmładzać, aż dopisała sobie drugą, młodszą i pięknszą wersję siebie (niby > któraś z kościelnych post-synowych, więc to samo nazwisko) z którą to młodą kl > onicą starsza wersja wspólnie piła piwo i rozwiązywała zagadki kreminalne. > Ha, Clive Cussler zrobił tę samą rzecz. W późniejszych książkach o Dirku Pitcie nagle pojawia się nigdy niewidziany dorosły syn bohatera, noszący to samo imię i wyglądający jak ojciec za młodu :) i dostaje jeszcze siostrę bliźniaczkę do kompletu. Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: straszne podejrzenie 14.11.14, 09:52 He, he, już widzę, jak siedemnastolatka myśli o pięćdziesięciolatce, choćby nie wiem, jak wymłodzieżowionej, per dziewczyna :D Odpowiedz Link
emae Re: straszne podejrzenie 14.11.14, 10:58 kopiec_esmeralda napisał(a): > He, he, już widzę, jak siedemnastolatka myśli o pięćdziesięciolatce, choćby nie > wiem, jak wymłodzieżowionej, per dziewczyna :D Heh, jeśli klasyka literatury polskiej zna takie przypadki, jak pomylenie Zosi z Telimeną przez zakochanego od pierwszego wejrzenia Tadeusza? Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: straszne podejrzenie 14.11.14, 11:26 No, ale Telimena nie miała pięciu krzyżyków na karku, tylko chyba niecałe cztery, a Tadeusz miał za to... jak to było? Wzmożenie hormonalne? Już książka poszła do ludzi i nie sprawdzę, przed czym to mamusia ostrzegała Dorotkę z oddalenia. Odpowiedz Link
vi_san Re: straszne podejrzenie 14.11.14, 11:50 Tadeusz był koło dwudziestki. Telimena zapewne około czterdziestki [jej wiek nie jest podany dokładnie], zaś Zosia - 14! Nikt przy zdrowych zmysłach nie pomyliłby czternastoletniej blondyneczki z czterdziestoletnią brunetką. :D Odpowiedz Link
morekac Re: straszne podejrzenie 14.11.14, 12:06 Zatem Tadzio przy zdrowych zmysłach nie był... Odpowiedz Link
iwoniaw Re: straszne podejrzenie 14.11.14, 12:18 Telimena raczej około 30 była, zaś Zosię Tadzio zobaczył nie dość, że w papilotach, to jeszcze pod światło (słoneczne), z tego wzmożenia hormonalnego skupił się na tym, że płeć przeciwna - toteż potem bez żadnej koncepcji kolorystyczno-metrykalnej rozgląda się po gościach przy stole. Odpowiedz Link
vi_san Re: straszne podejrzenie 14.11.14, 17:45 Telimenę Tadeusz postrzega jako: ?pani ta niewiastą już w latach dojrzałą?, prawdopodobnie była już zamężna [kilkukrotne podkreślenie "pani" a nie "panna"]. Co do jej wieku... "Dwóch zębów braknie w ustach; na czole, na skroni Zmarszczki; tysiące zmarszczków pod brodą się chroni!" - sorry, ale nieliczne trzydziestolatki posiadają "na stanie" tysiące zmarszczków... Inna kwestia, że dbała o siebie i jak mogła ujmowała sobie lat bielidłem, karminem i innymi zabiegami. Przy stole zasiadła całkiem spora grupa panien, z której wcale nie wszystkie Tadzio musiał znać [zwłaszcza, że sam nauki pobierał "w dalekim mieście"] a jednak pomylił małoletnią Zosią z mocno już dojrzałą Telimeną... Niewykluczone, iż słusznym jest twoje spostrzeżenie iż po prostu płeć mu się rzuciła w oczy, a podczas wieczerzy po prostu oczy mu poleciały za najbardziej kokieteryjną, plus sąsiadką przy stole... Odpowiedz Link
iwoniaw Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 14:25 No tak to właśnie widzę - że przy stole się lepiej przyjrzał i więcej zobaczył. I to się zgadza z wiekiem ok. 30 (w tamtych czasach nie było takiej opieki dentystycznej, botoksów i kosmetyków jak dziś, a za mąż po raz pierwszy dziewczę mogło wyjść b. młodo - wszak wczesnonastoletnia Zosia jest zaraz potem zaręczana z Tadeuszem). Zresztą określenie "pani w wieku balzakowskim" na damę w latach raczej posuniętą niż młódkę wzięło się wszak, ni mniej ni więcej, a z tytułu "Kobieta trzydziestoletnia", prawda? To dziś pięćdziesięciolatki mylą się z "dziewczynami", nie tak dawno jeszcze tego nie było, a w czasach wcale niezamierzchłych podkreślały to także zupełnie inne ubrania, które mogła nosić dziewczyna bardzo młodziutka, panna na wydaniu, mężatka etc. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 15:29 Tak a propos dodam cos jeszcze . Mam znajoma, ktora ma lat ok 80. Kobieta rzeska i towarzyska, czesto spotyka sie ze swoimi kolezankami, w ww wieku. I opowiadajac o tych spotkaniach (domowki, kawiarnie, teatr etc) mowi o nich "dziewczyny". Czyli dla rownolatek znajacych sie od dziecka - dziewczyny ciagle sa dziewczynami. Moze dla MM PISZACEJ tez rownolatka, plus minus JEST dziweczyna...? Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 20:19 czekolada72 napisała: > Moze dla MM PISZACEJ tez rownolatka, plus minus JEST dziweczyna...? MM będzie mieć za parę miesięcy bite 70 leciech, Ida ten ryży pawian ma jednak 49 w 2013. Odpowiedz Link
vi_san Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 15:51 Mimo wszystko optowałabym raczej za czterdziestką - biorąc pod uwagę obyczajowość ówczesną, dbanie o siebie i zalotność Telimeny - gdyby miała 30 nikt nie określiłby jej jako "panią w latach dojrzałą" zwłaszcza wobec jej ewidentnych aspiracji matrymonialnych. Choć "technicznie" tej 30 nie da się wykluczyć. A co do stroju - zauważ, że jest nawet podkreślone, że różowe pęki wstążek i inne detale ubioru Telimeny są krytykowane, jest ona postrzegana jako osoba właśnie ubierająca się niestosownie, Odpowiedz Link
bupu Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 19:26 vi_san napisała: > Mimo wszystko optowałabym raczej za czterdziestką - biorąc pod uwagę obyczajowo > ść ówczesną, dbanie o siebie i zalotność Telimeny - gdyby miała 30 nikt nie okr > eśliłby jej jako "panią w latach dojrzałą" zwłaszcza wobec jej ewidentnych aspi > racji matrymonialnych. Choć "technicznie" tej 30 nie da się wykluczyć. > A co do stroju - zauważ, że jest nawet podkreślone, że różowe pęki wstążek i in > ne detale ubioru Telimeny są krytykowane, jest ona postrzegana jako osoba właśn > ie ubierająca się niestosownie, Mam nieodparte wrażenie, że w tamtych czasach kobieta trzydziestoletnia była jednak uznawana za dojrzałą w latach. Panie w tym wieku to już były, z reguły, poważne matki wielu całkiem wyrośniętym dzieciom, od dawna zamężne, a jak się której, niebodze, zdarzyło dobić do trzydziestki z wianeczkiem nietkniętym, to stara panna była (i jakże przeterminowana). Wydaje mi sie zatem, że Telimena spokojnie mogła mieć to trzydzieści parę lat. Odpowiedz Link
kooreczka Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 19:31 Biorąc pod uwagę jej lajfstajlowe anegdoty, całkiem dużą swobodę przy kurczących się zasobach materialnych, fakt, że mówią jej pani i powierzają pod opiekę Zosię to Telimena raczej jest wdową. Odpowiedz Link
iwoniaw Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 20:00 Dokładnie tak to sobie wyobrażam. Małżonek mógł być ze dwie dekady starszy (albo i lepiej) i jak go apopleksja tknęła w Petersburgu, to wdowa musiała lajfstajl i miejsce pobytu zmienić, ale aspiracje aspiracjami pozostały... Odpowiedz Link
morekac Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 20:12 W dodatku musiałaby być trochę od Zosi starsza - raczej trudno sobie wyobrazić, by dziecko kilkuletnie dano pod opiekę nastolatce. Odpowiedz Link
vi_san Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 20:40 O to właśnie. Tak z matematyki - Zosię jej opiece powierzono jako kilkulatkę, powiedzmy - czteroletniego malucha. Czyli Telimena opiekuje się nią od lat mniej - więcej dziesięciu. Nie powierzono by opieki nad "jaśniewielmożną" panienką ani osobie zbyt młodej, ani też "świeżo upieczonej" mężatce. Zapewne więc już wówczas miała "swoje" lata. Dodatkowym argumentem jest to, iż sama Telimena zwraca się do Sędziego "Bracie" - nie tyle podkreślając związki pokrewieństwa, co raczej wzajemną sympatię. Jednak mówi mu "bracie" a nie "wuju"... Co podkreśla, że pokoleniowo bliżej jej raczej do Jacka Soplicy i jego brata niż Tadeusza. Odpowiedz Link
bupu Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 21:09 kooreczka napisał: > Biorąc pod uwagę jej lajfstajlowe anegdoty, całkiem dużą swobodę przy kurczącyc > h się zasobach materialnych, fakt, że mówią jej pani i powierzają pod opiekę Zo > się to Telimena raczej jest wdową. Że nie panienką, to oczywiste. Odpowiedz Link
iwoniaw Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 22:57 Cytat A co do stroju - zauważ, że jest nawet podkreślone, że różowe pęki wstążek i in > ne detale ubioru Telimeny są krytykowane, jest ona postrzegana jako osoba właśn > ie ubierająca się niestosownie, No tak, ale nie że nie przystoi to w jej stanie czy wieku, tylko że jest "overdressed" ("słowem, ubiór galowy; szeptali niejedni/że zbyt wykwintny na wieś i na dzień powszedni") - co by się zgadzało z całością jej zachowań, podkreślających tęsknotę za stolicą (znaczy Petersburgiem) i tego, jak " tu na wsi" nic się nie umywa. Odpowiedz Link
em.su Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 17:06 Specjaliści wyliczyli, że Telimena ma 24 lata (na podstawie jej opowieści itp.), jak się dowiedziałam prawie z krzesła spadłam! Odpowiedz Link
kooreczka Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 17:41 Specjaliści nie są zgodni czy Zosia ma lat 14 czy 17. Powinna urodzić się w czasie Insurekcji albo tuż po niej. Swoją drogą od zawsze całym sercem uwielbiałam Telimenę, a Zosię z jej kolczykami z wiśni miałam za przejaw ciężkiej fantazji na temat uległej nastolaty co czysta, dziewicza, o strojach nie myśli, szczytem jej ambicji jest karmienie kur, a misją życiową uprawomocnienie Targowickiej grabieży dóbr Stolnika. Ah, niechby się trafił jej jakiś konkurent co zażądałby od Sopliców rozliczenia z opieki- przecież Jacek był hołyszem, to całe piękne Soplicowo tak im z neiba spadło. Bo oni niby się Targowicą taaak brzydzą, a dobra nieboszczyka tylko dla Zosi na przechowanie z wieeelkim ociąganiem przyjęli. Do tej pory zastanawiam się, czy Mickiewicz nie widział co pisze albo przeciwnie- widział i machał czytelnikowi, że to wcale nie była wieś cudowna i wesoła. Odpowiedz Link
morekac Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 20:18 To są specjaliści od określania wieku postaci literackich? 😀 I tak na poważnie się zajmują wypominaniem lat kobietom i dziewczętom? I ustalają od 200 lat, co to był swierzop? ------------------------------------------------------------- "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger Odpowiedz Link
ewaty Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 20:40 Świerzop, to akurat wiadomo- "świńska rzepka", czyli zdziczała gorczyca polna, ognicha. Odpowiedz Link
bupu Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 21:08 ewaty napisała: > Świerzop, to akurat wiadomo- "świńska rzepka", czyli zdziczała gorczyca polna, > ognicha. Jest też rzodkiew świrzepa, też świerzopem zwana i też na żółto kwitnie. I zgadnij teraz co się wieszczowi bursztynem na polach mieniło... Odpowiedz Link
vi_san Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 20:30 Co do Zosi, to mamy podane wprost: "Zosiu, wszak to dziś zaczynasz rok czternasty" - i specjaliści mogą się utopić zbiorowo, bo wieszcz wie lepiej. A w wyobraźni mieści się wiele... :D Mickiewicz logikę i historię traktował ... dość swobodnie. Odpowiedz Link
vi_san Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 20:48 Kooreczko - to Tadeusz urodził się w czasie insurekcji "nosił Kościuszkowskie miano Na pamiątkę, że w czasie wojny się urodził". Zosia, o czym informuje nas wprost wieszcz usami Telimeny ma 14 lat i kwita. "Kochana Zosiu, już też całkiem zapominasz i na stan, i na wiek twój; wszak to dziś zaczynasz rok czternasty, czas rzucić indyki i kurki; Fi! to godna zabawka dygnitarskiej córki!". A jeśli specjaliści nie zgadzają się z wieszczem, to niech sobie sami odwalą nową epopeję trzynastozgłoskowcem. :P Odpowiedz Link
kooreczka Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 21:08 A z drugiej strony po Insurekcji rodzice Zosi poszli na darmowe zimowisko, a ona trafiła do Sopliców. Czyli musiała być starsza niż te 14 lat. Pewnie akurat do trzynastozgłoskowca pasowały :) Bigosu bym zjadła... Ech, przypomina mi się jak w ramach zabawy szkolnym radiowęzłem puściliśmy na dziewiątej lekcji nieautoryzowaną porno kontynuację, która nie wiem jakim cudem znalazła się w komputerze. I nie umieliśmy wyłączyć. Odpowiedz Link
vi_san Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 21:21 Czyli wg Adasia insurekcja Kościuszkowska trwała lat kilka - w początku tejże urodził się Tadzio, a pod koniec Ewa Horeszkówna ze swym mężem Wojewodą wywieziona na Sybir tam umarła młodo... [to parafraza jest, nie cytat, żeby nie było]. Bo wg wieszcza Tadeusz miał lat blisko dwadzieścia, a Zosia czternaście. Chyba, że rodzice Zosi na wczasy zimowe pojechali nie za insurekcji, a kilka lat później, już po rozbiorze? Kto pamięta? Odpowiedz Link
kooreczka Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 21:45 Moskwa mnie uważała gwałtem za stronnika, Dano Soplicom znaczną część dóbr nieboszczyka, Targowiczanie potem chcieli mnie zaszczycić Urzędem. Gdybym wtenczas chciał się przemoskwicić! Czyli oblężenie zamku, śmierć Stolnika i skonfiskowanie majątku miało miejsce PRZED Targowicą? W sumie Litwę zajęto w 1792. Proces Wojewody raczej nie trwał kilku lat. Mniejsza o chronologię, szukając cytatu pociągałam nosem, a gdy Gerwazy powiedział, że Stolnik przebaczył Jackowi jak za każdym razem spłakałam się jak bóbr. Odpowiedz Link
marutax Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 23:04 kooreczka napisał: > Czyli oblężenie zamku, śmierć Stolnika i skonfiskowanie majątku miało miejsce P > RZED Targowicą? W sumie Litwę zajęto w 1792. Proces Wojewody raczej nie trwał k > ilku lat. Według "PT" śmierć Stolnika to okres konfederacji barskiej, czyli najpóźniej 1792 r.: "(...) Pan popierał Prawo trzeciego maja i już szlachtę zbierał, Aby konfederatom ciągnąć ku pomocy, Gdy nagle Moskwa zamek opasała w nocy:" Gerwazy określa to jako "czasy Kościuszki", ale nie precyzuje, czy chodzi o insurekcję, czy okres, kiedy Kościuszko był generałem walczącym z Rosjanami i Targowicą. Raczej to drugie, ponieważ niespełna 20-letni Tadeusz mógł urodzić się ok. 1791-1792 roku, a nosi imię po Kościuszce. Z kolei o śmierci Ewy mówi cytat: "Córka Stolnika, ze swym mężem Wojewodą Gdzieś w Sybir wywieziona, tam umarła młodo; Zostawiła tę w kraju córkę, małą Zosię," Brak w nim określenia, KIEDY Ewa z mężem trafiła na Sybir. Może ktoś pamięta, czy taka informacja pojawia się w innym miejscu? Jeśli nie, to jest możliwe, że nie nastąpiło to po insurekcji, ale kilka lat później. Wyrok skazujący na zesłanie uczestników Powstania Kościuszkowskiego zapadł w lipcu 1795 roku, więc w „PT” Zosia rzeczywiście musiałaby mieć ok. 16 lat… Na upartego dałoby się to porozciągać, np. Wojewoda zostaje skazany, ale nie wywieziony od razu, Ewa zachodzi w ciążę, zostaje w kraju do chwili narodzin córki, potem dołącza do męża i umiera… Jednak, jeśli zastosować brzytwę Ockhama, najbardziej prawdopodobne jest, że Mickiewiczowi nie chciało się liczyć. Odpowiedz Link
lezbobimbo OT: ENOUGH WITH THE TEDDY 15.11.14, 23:09 Jak rany kota, fascynujące doprawdy te wszystkie Tadeusze i insurekcje, ale czy możemy wrócić do wpadusi w samej Wnusi? Uparte tłuczenie offtopu mickowego wygląda jakby ktoś tu nadal nie przeczytał najnowszej pozycji MM, to chociaż nad Telimeną się poznęca :D Odpowiedz Link
kooreczka Re: OT: ENOUGH WITH THE TEDDY 15.11.14, 23:35 Bimbo, ja przeczytałam i dla zdrowia psychicznego wolę pogadać o sympatycznej Telimenie, niż o najnowszych wytycznych pierwszej pomocy. Odpowiedz Link
emae Re: OT: ENOUGH WITH THE TEDDY 16.11.14, 22:18 O.o Nawet nie żartujcie, że wywołałam aż taki gigantyczny offtopic! :D Odpowiedz Link
vi_san Re: OT: ENOUGH WITH THE TEDDY 17.11.14, 00:02 Zaraz tam gigantyczny... :D Ale wesoły. :D Odpowiedz Link
vi_san Re: straszne podejrzenie 17.11.14, 00:19 Się nie przyznaję, ale też zawsze mam "wielką kulę w gardle" za każdym razem gdy czytam ten fragment... Śmierć Stolnika i konfiskata - musiały być przed Targowicą. Z tym, że wówczas Jacek jeszcze kochał Ewę i Tadeusza nie było w planach... ;) W związku z czym można wnioskować, że po śmierci Stolnika Ewę jej matka zgodnie z wolą zmarłego ojca wydała za Wojewodę, w tym też czasie [albo i wcześniej, bo Ewy zaślubiny mogły być wstrzymane na rok żałoby] Jacek się był ożenił, spłodził Tadeusza itd. W kilka lat później Ewa urodziła córkę, Zosię, a po jakimś czasie wraz z mężem udała się na zimowisko. Nie mamy informacji czy Zosia była pierwszym dzieckiem Ewy i jej męża [weźmy pod uwagę, że śmiertelność wśród noworodków była ogromna], wiemy tylko, że była jedynym, które przeżyło. Inna kwestia, że Mickiewicz fakty historyczne, daty i temu podobne detale traktował z dużą swobodą - najlepszym przykładem [tu cytat]: "Nawet stary stojący zegar kurantowy W drewnianej szafie poznał, u wniścia alkowy, I z dziecinną radością pociągnął za sznurek, By stary Dąbrowskiego posłyszeć mazurek" - "Mazurek Dąbrowskiego" (Pieśń Legionów Polskich we Włoszech) został napisany przez Józefa Wybickiego w 1797 r. Trudno go więc w momencie, gdy zaczyna się akcja (1811 r.), nazwać "starym". Jeszcze trudniej uwierzyć w istnienie zegara z kurantem wygrywającym Mazurka, zwłaszcza że musiałby on trafić do domu Sędziego przed 1801 r. (Tadeusz przez 10 lat pobierał nauki w Wilnie). Jeśli dodamy do tego, że J. Wybicki pisząc ów marsz nie przypuszczał, że tworzy najważniejszą pieśń narodową - miała to być po prostu jedna z wielu wojskowych piosenek - tym trudniej uzasadnić kurant z "Mazurkiem Dąbrowskiego" w starym zegarze w szlacheckim dworku gdzieś na Litwie. Odpowiedz Link
ananke666 Re: straszne podejrzenie 18.11.14, 22:11 To jeszcze małe miki, a porcelanowy serwis z XII księgi? Tymczasem goście, potraw czekający w sali, Z zadziwieniem na wielki serwis poglądali, Którego równie drogi kruszec jak robota. Jest podanie, że książę Radziwiłł-Sierota Kazał ten sprzęt na urząd w Wenecyi zrobić I wedle własnych planów po polsku ozdobić. Yhy, z pewnością. Radziwiłłowi Sierotce zmarło się w roku pańskim 1616, a w Wenecji produkcja porcelany ruszyła w 1725. Odpowiedz Link
vi_san Re: straszne podejrzenie 18.11.14, 23:26 Jako duch w sto lat po śmierci popałętał się do Wenecji i zamawiał, a co mu żałujesz. :D Toż ja nie twierdziłam, że kurant z "Mazurkiem Dąbrowskiego" jest JEDYNYM dowodem, na swobodne traktowanie historii, dat itp. Można by znaleźć duuużo więcej. :D A tu akurat Radziwiłł - Sierota idealnie pasował do rymu i rytmu, nie czepiajmy się, w końcu to detal, czy serwis zamawiał on, jego syn, wnuk, prawnuk, czy kuzyn szwagra żony jego brata. :D Odpowiedz Link
ananke666 Re: straszne podejrzenie 19.11.14, 17:40 A ja nie napisałam, że Ty napisałaś, że to jedyny :)) małe miki napisałam dlatego, że sypka Mickiewicza była znacznie grubsza czasowo :) Nie licząc wyskoków historycznych są tam smaczki malutkie, jak Maciek maczający chleb w zupie: To wyrzekłszy, przewrócił talerz dnem do góry Na znak, że jeść nie będzie, i milczał ponury. a kawałek dalej: Wszystko to jest..." Tu Maciej chleb umoczył w supie I jedząc nie dokończył ostatniego słowa. Ciekawe, czyja to była zupa... Odpowiedz Link
vi_san Re: straszne podejrzenie 19.11.14, 17:58 :D Nie mam pojęcia czyja zupa. Nie moja zapewne, bo ja mam alergię na sięganie do cudzego [zwłaszcza mojego] talerza i zaliczyłby po łapach. :D Natomiast co do Mickiewicza, to z obu przytoczonych [i przez ciebie i przez mnie] przykładów widać, że te trzy zosine lata w tą czy w tamtą to pikuś jest. :D Co i tak nie zmienia faktu, że "Pana Tadeusza" uwielbiam i ze jak czytam spowiedź Jacka to mi się "oczy pocą"... Odpowiedz Link
bupu Re: straszne podejrzenie 20.07.21, 16:54 a_weasley napisał: > "Jest podanie" robi różnicę. > Ludu Forumny! Na wszelkie możliwe bóstwa, cytujcie posty na które odpisujecie!!! Bo potem mamy taką sytuację jak tu: kobylasty wątek na kilkaset postów, żeby znaleźć nowy post bez benedyktyńskiego przeszukiwania wątku trzeba ustawić wyświetlanie od najnowszych. No to człowiek wyświetla i wyskakuje mu takie coś, bez rączek i nóżek, odpowiedź na niewiadomoco. Cytaty. Cytaty są miłe. Odpowiedz Link
3piota Re: straszne podejrzenie 20.07.21, 17:21 bupu napisała: > a_weasley napisał: > > > "Jest podanie" robi różnicę. > > > > > Ludu Forumny! Na wszelkie możliwe bóstwa, cytujcie posty na które odpisujecie!! > ! Bo potem mamy taką sytuację jak tu: kobylasty wątek na kilkaset postów, żeby > znaleźć nowy post bez benedyktyńskiego przeszukiwania wątku trzeba ustawić wyśw > ietlanie od najnowszych. No to człowiek wyświetla i wyskakuje mu takie coś, bez > rączek i nóżek, odpowiedź na niewiadomoco. > > Cytaty. Cytaty są miłe. > Bupu się nie czepia! Może autor pisał w nagłym impulsie. Nie cytował, bo bał się że mu myśl ucieknie. Odpowiedz Link
lord_vmordevol Re: straszne podejrzenie 20.07.21, 20:23 3piota napisał(a): > > Cytaty. Cytaty są miłe. > > > > Bupu się nie czepia! Może autor pisał w nagłym impulsie. Nie cytował, bo bał s > ię że mu myśl ucieknie. Ale odpowiedź z zacytowaniem różni się od tej bez zacytowania przesunięciem myszy o centymetr w prawo. To nie jest żadne wytłumaczenie. Przecież cytatu nie przepisuje się ręcznie. Odpowiedz Link
3piota Re: straszne podejrzenie 20.07.21, 23:19 lord_vmordevol napisał: > Ale odpowiedź z zacytowaniem różni się od tej bez zacytowania przesunięciem mys > zy o centymetr w prawo. To nie jest żadne wytłumaczenie. Przecież cytatu nie pr > zepisuje się ręcznie. Że to sobie nawet podworować delikatnie nie można. Zaraz pouczą. Odpowiedz Link
em.su Re: straszne podejrzenie 16.11.14, 19:27 Ja o Telimenie napisałam, że się specjaliści spierają o jej wiek! Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: straszne podejrzenie 14.11.14, 16:50 kopiec_esmeralda napisał(a): > He, he, już widzę, jak siedemnastolatka myśli o pięćdziesięciolatce, choćby nie > wiem, jak wymłodzieżowionej, per dziewczyna :D Zwłaszcza, że ta pani z rowu ma 10 lat więcej niż jej własna nie/żyjąca matka :D Nie wierzę w nastolatkę, która o swojej matce pomyślałaby "ach jaka młoda dziewuszka" a co dopiero o piegowatej gropie jeszcze starszej :D Odpowiedz Link
buka_z_muminkow Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 11:47 nie rozumiem, dlaczego "korale po matce" uparcie są "czytane" przez część z Was jako "korale po ZMARLEJ matce". Jeśli dostaje się coś od kogoś, co ten ktoś kiedyś nosił, to mówi się, że coś jest po kimś, niezależnie, czy ten ktoś żyje czy nie. Gdyby Dorota dostała korale OD matki, byłyby to korale w prezencie - po prostu. Być może noszone wczesniej przez matkę, a może nowe, kupione - nie wiadomo. Stwierdzenie "korale PO matce" sugeruje tylko, że matka je nosiła, a teraz nosi je Dorota. Nie wiadomo, czy żyje, czy nie. To tak, jak nosić ciuchy PO kimś - po siostrze, po bratu, po ciotce itp - ktoś komuś daje, bo już nie nosi - zawsze mówi się "to sweter po siostrze" a nie "od siostry", co sugeruje, że uzywany, a nie, że siostra zmarła :-) Jest nawet powiedzenie "masz spodnie jak po młodszym bracie" (ew. z młodszego brata) - czyli za krótkie i nikt tu o śmierci brata nie myśli ;-) Odpisywałam już gdzieś na podobny "zarzut", ale nie mogę znaleźć tego posta, podejrzewam, że forum spłatało mi figla i wypowiedź się nie zapisała :P Być może się mylę, jesli jest na sali polonista, niech się wypowie :-) mnie tak uczono w dzieciństwie zarówno w domu, jak i w szkole Odpowiedz Link
buka_z_muminkow Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 14:54 No coż, w takim razie przepraszam za powtarzanie się ;-) Na forum jest taka opcja, żeby podejrzeć swoje wszystkie posty i nie znalazłam tam swojej poprzedniej wypowiedzi, więc uznałam, że się nie zapisała. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 15:30 iiii tam, nie masz za co :) chcialam tylko powiedziec, ze Twoj post nie zniknal :) Odpowiedz Link
zla.m Re: straszne podejrzenie 15.11.14, 20:19 Pisałaś :))) I zasadniczo masz rację, tylko że najpierw są "drewniaki, które zostały po mamie" - mi to sugeruje śmierć, rzeczy zostają po ludziach... Gdybym miała powiedzieć, że ktoś czegoś nie zabrał wyjeżdżając, to bym powiedziała: "drewniaki, które zostawiła mama". Potem są korale "Pamiątkowe(..) to, że mama zostawiła jej swój skarb i to >>na zawsze<<, naprawdę coś znaczyło". Tu oki, korale są po mamie - ale nic nie sugeruje, że mama umarła, poza obrazem, jaki wywołały drewniaki ;). Jednak potem: "Znaczyło, rzecz jasna, że ma nie zapomnieć o mamie. Ale o jej historii też ma pamiętać" - tu już zaczęłam podejrzewać, że mama nie żyje i zostawiła korale ostatnim tchnieniem... bo ja nie wyobrażam sobie dziecka zapominającego o matce, nawet takiej co wyjechała na długo (oczywiście - przy założeniu, że mamy do czynienia z rodziną "normalną"). I tak jedno do drugiego - mamy Dorotkę-sierotkę :) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: straszne podejrzenie 16.11.14, 00:15 buka_z_muminkow napisał(a): > nie rozumiem, dlaczego "korale po matce" uparcie są "czytane" przez część z Was > jako "korale po ZMARLEJ matce". Bo biżuteria różni się od zwykłych ciuchów tym, że się z niej nie wyrasta aby scedować na kolejne, mniejsze wzrostem pokolenia. Biżuterię dostaje się głównie w prezencie OD kogoś i wtedy to jest biżut OD mamy, a jak są to korale PO mamie, to już po herbacie, matuli ni mo i kolia są odziedziczonym spadkiem. Zła.Mi uprzejmie już zacytowała te wszystkie sieroce żale Doroty nad owymi koralami jako jedyna niemal PAMIĄTKA po matce. Że Doro musi pamiętać jej historię, nie zapomnieć - tak się nie myśli o żadnych osobach żywych - matka z nią mejluje, śle forsę i prezent a także wraca na święta. Skoro matka żyje, to korale od niej nie są niczym szczególnym, bo w każdej chwili matka może kupić nowe. To wszystko to po prostu fatalna redakcja, co nie sprzątneła śladów zmiany koncepcji całej bohaterki, jak tu już wcześniej pisała BTW: kolejna wpadka - skoro korale to taka pamiątka cenna i ważna po nie/żyjącej matce, w dodatku cały czas się rozpinająca, to czemu Dorocisko w nich jeżdzi z jajkami do sklepu po byle co? Tak, wiem, wiem, żeby Bogatka mógł je zniszczyć na oczach Adonisa Bielczapki, a ten odrestaurować dla swojej Banieczki Mydlanej... ale to taka strzelba Czechowa na siłę.. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: straszne podejrzenie 16.11.14, 00:17 > To wszystko to po prostu fatalna redakcja, co nie sprzątneła śladów zmiany konc > epcji całej bohaterki, jak tu już wcześniej pisała Mary_Ann pisała to straszne podejrzenie, ofkors! Pardą, wcisnełam Wyślij, zanim sprawdziłam imię forumki (skowyczę) Odpowiedz Link
buka_z_muminkow Re: straszne podejrzenie 16.11.14, 22:00 ale przecież nie chodzi tylko o wyrastanie owszem, w przykładzie ze spodniami z młodszego brata tak jest, ale np. jak dostajesz coś od kogoś, bo mu się znudziło, a ten ktoś nosił - to też jest po kimś....i nie widzę tu różnicy między np. swetrem a biżuterią, bo jedno i drugie stanowi część garderoby... Tym bardziej, że to nie jakieś rodowe srebra czy obrączki, tylko szklane korale, które mają po prostu wartość sentymentalną - taką samą mógłby miec np. szalik, który nosiła mama, gdyby akcja toczyła sie zimą. Przyznam szczerze, że na poczatku też myślałam, ze matka umarla, ale nie dlatego, że są drewniaki PO mamie i korale także PO mamie, i ta historia do pamiętania itp - tylko dlatego, że nie pomyślałam, że MM mogła napisac o rodzicu na emigracji. Kiedy wyjasnilo sie, gdzie jest matka Doroty i to, że prawdopodobnie zostaje za granicą na zawsze - uznałam, że zarówno tęsknota Doroty, jak i to, ze nosi przedmioty matki, które mają jej przypominać o niej i jej historii, sa prawdopodobne. Pierwotny odbiór to po prostu kwestia interpretacji, czytelnik otrzymuje fragment informacji o matce i na tej podstawie buduje domysł, potem sprawa się wyjasnia - dlatego moim zdaniem nie powinno sie tego wątku rozpatrywac w kategorii wpadki autorki. Odpowiedz Link
buka_z_muminkow Re: straszne podejrzenie 16.11.14, 22:10 Tzn, dla doprecyzowania - nie sądziłam, ze MM napisze o DOBREJ osobie na emigracji. Niestety, w MM ci na emigracji to ci gorsi - Pyziak, Józefina, w końcu nawet i Wolfi z Bodziem :P Dorota wspominała matkę pozytywnie, więc przez mysl nie przeszla mi emigracja, a właśnie smierc - i nie miało to związku z użyciem słowa "po" zamiast "od" ;-) Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: straszne podejrzenie 17.11.14, 06:50 A Pyzunia? A poza tym Norwegia jest blisko, można jeździć wte i wewte, a atmosferka tej emigracji Dorocinej matuli jest taka, jakby ją wystrzelono na Marsa bez powrotnego biletu. Odpowiedz Link
ginny22 Re: straszne podejrzenie 17.11.14, 16:12 No bo MM nadal ma wizję emigracji z lat 80. (bu nie pisać o migrowaniu za Wielką Wodę pod koniec XIX w.). Wyjedziesz i koniec, wrócić trudno i drogo, kontakt się urywa, dramat, panie dziejku. Odpowiedz Link
buka_z_muminkow Re: straszne podejrzenie 17.11.14, 16:46 o Pyzie zapomniałam, fakt. Tak właściwie ciekawa jestem, czy ona tam coś robi poza siedzeniem z dziećmi, ale w sumie to by mi do niej pasowało, tym bardziej, że Anglii jest dużo korzystniejszy socjal i ludzie mający dzieci mogą sobie pozwolić na to, żeby jeden rodzic siedział w domu. Co do atmosfery to się z Tobą zgadzam. Odpowiedz Link
onion68 Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 09:19 Nie, nie zawsze :) Jednak określenie "młodzieńcza sylwetka" oznacza sylwetkę szczupłą, prawda? I używa się go w stosunku do osób w wieku niemłodzieńczym. Równie dobrze Dorota mogłaby pomyśleć "jakaś kobieta" o leżącej pulchnej młodej dziewczynie, której twarzy nie widzi. Gdyż (na razie) jest tak, że szczupła sylwetka odejmuje lat, a pulchna dodaje (zanim przyjrzymy się twarzy osoby albo rozważymy inne cechy wyglądu). Zdaje, że Dorota używa w myśli określenia "dziewczyna" na podstawie pierwszego wrażenia, nie widząc twarzy leżącej osoby, a więc scena pod wpadkę nie podchodzi, IMO. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: wpadusie we wnusi 14.11.14, 17:03 onion68 napisała: > Jednak określenie "młodzieńcza sylwetka" oznacza sylwetkę szczupłą, prawda? I u > żywa się go w stosunku do osób w wieku niemłodzieńczym Moim zdaniem to eufemistyczne określenie na piersi jędrne :D dyż (na razie) jest tak, że szczupła sy > lwetka odejmuje lat, a pulchna dodaje (zanim przyjrzymy się twarzy osoby albo r > ozważymy inne cechy wyglądu). Litości! Pierwszy raz słyszę, że osoba gruba jest stara a chuda młoda, automatycznie i zawsze. Jakby nie było pulchnych lub otyłych dzieci, młodzieży i osób w wieku średnim. Osoby pulchne bardzo długo właśnie wyglądają młodziej, bo nie mają tylu zmarszczek co osoby chude z suchą skórą niedotłuszczoną i obwisłą. Skoro Ida obsesyjnie nie jada tłuszczu, to powinna mieć na twarzy, gorsie i rękach więcej zmarszczek niż piegów, zwłaszcza że latem nie używa kremu przeciwsłonecznego ani nie nosi takiego zawsze przy sobie. Po prostu w okropnej musierycznej swadzie Pozytywne Baby ukochane przez autorkę są szczupłe (Ida, babcie, Dorota, Gaba, Milicja) a osoby Złe i Zepsute są opisane jako wstrętnie otyłe (McDonaldusia, Głupia Letniczka). Wyjątkiem jedynym jest Pulpa, która jest jednocześnie otyła ale opisana pozytywnie i jest pożądana przez Flobrego, bo przecież borejczy to pomiot. Odpowiedz Link
bupu Re: wpadusie we wnusi 14.11.14, 17:29 lezbobimbo napisała: > Zepsute są opisane jako wstrętnie otyłe (McDonaldusia, Głupia Letniczka). > Wyjątkiem jedynym jest Pulpa, która jest jednocześnie otyła ale opisana pozytyw > nie i jest pożądana przez Flobrego, bo przecież borejczy to pomiot. Pulpecja jest wyjątkiem, ale nie do końca, jako jedyna posiada bowiem tępe dzieci (nie mówiąc o tym, że grubaski). Jej chudsze siostry rodzą sztuka w sztukę małoletnich geniuszków i same cuda, a ona ma dwie ograniczone umysłowo mameje (znaczy w zamyśle autorki, bo tak naprawdę Nora i Ania są bodaj najnormalniejszymi dziećmi w Neotworze). Odpowiedz Link
emae Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 10:21 lezbobimbo napisała: > Zatem młode dziewczyny są zawsze tylko szczupłe, a ubranie sportowe na tyłku lat odejmuje z twarzy? Większe rozmiary ciała to znak wyłącznie czcigodnej starości? :D > Napisałaby MM "kobieta" i byłoby normalnie. > Myślę, że Dorota na wsi widuje pięćdziesięciolatki wyglądające zupełnie inaczej niż Ida, stąd jej pomyłka. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 10:36 zaraz, zaraz, przeciez jej wlasne babki byly szczuple! Odpowiedz Link
emae Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 10:55 czekolada72 napisała: > zaraz, zaraz, przeciez jej wlasne babki byly szczuple! Ale sportowego stroju i długich rudych włosów nie miały :) Odpowiedz Link
czekolada72 Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 15:23 A tak mnie jeszcze stuklo - Pulpa podaje obiad ubrana w kostium kapielowy. Solo? OK, jest upal, ale w kostiumie do stolu? Czy ja cos zle zrozumialam? Ale dalej jest, iz potrzasa opalonym cialkiem... Odpowiedz Link
mary_ann Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 11:07 "Pulpa podaje obiad ubrana w kostium kapielowy. Solo? OK, jest upal, ale w kostiumie do stolu? Czy ja cos zle zrozumialam? " W którejś z poprzednich części ("Cz. P")? na pewno też tak było. Mnie akurat nie przeszkadza, ale to w sumie dość zabawne w zestawieniu z ogólną pruderyjnością MM i jej zdegustowaniem "majtkami" Igora. Odpowiedz Link
ginestra Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 19:35 Co do ubrania Pulpecji przy stole, to nie mam oczywiście pewności co do tego jaki był zamysł Autorki, ale ja wolę ją sobie wyobrażać ubraną jednak w coś bardziej zakrywającego ciało niż w kostium bikini (zważywszy też na te jej pełne kształty oraz na fakt, iż wszyscy inni są ubrani), dlatego trzymam się tego, że w tekście pada sformułowanie "strój plażowy", a nie "kostium kąpielowy" czy "kostium plażowy". Ja wiem, że pod hasłem "strój plażowy" może kryć się jak najbardziej kostium bikini, natomiast wierzę, że ten zwrot pozostawia też pewne pole do interpretacji, i tak, Patrycja mogła mieć na sobie np. bardzo lekką bawełnianą mini spódniczkę i top, np. bez ramiączek, założony na tenże kostium, albo mogła mieć na sobie jakąś sukienkę plażową czy tunikę albo mogła być owinięta chustą pareo czy czymś takim. Odpowiedz Link
dakota77 Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 19:43 Wszystko to nawiasem mowiac dalej nie stanowi stroju odpowiedniego przy stole. Odpowiedz Link
ewaty Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 19:50 Moja podstępna wyobraźnia przywołuje "Znaczy kapitana" Borchardta i scenę przy obiedzie, gdy biust pewnej damy wysmyknął się z biustonosza i chlupnął do wazy z chłodnikiem... Odpowiedz Link
ginestra Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 22:14 Ja też czytałam tę książkę w dzieciństwie ("Znaczy kapitan"), ale nie pamiętamłam tej sceny, dzięki za przypomnienie. A co do stroju odpowiedniego przy stole, to wiecie, tam była mowa o tym, że oni latem ciągle jedli posiłki na werandzie, i że to wszytko takie nieformalne było, jakby byli na działce, każdy na maksymalnym luzie i lodami się objadali, dzikie wino ich oplatało itp., tak więc Patrycja w jakiejś plażowej sukience frotte czy z cienkiej dzianiny jakoś tam pasuje, moim zdaniem, do tego kontekstu, a może też i dekoltem świecić i nagimi ramionami i potrząsać czym tam ma. Odpowiedz Link
slotna Re: wpadusie we wnusi 12.11.14, 00:57 To taka slapstickowa scena, sa tam duzo lepsze. "Szaman morski" juz mi sie tak nie podobal, ale "Znaczy kapitan" rzadzi. I oidp pierwszy raz przeczytalam go dawno temu dzieki forum, w sensie ktos podrzucil cytat, wyguglalam i wsiaklam. Odpowiedz Link
ready4freddy Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 16:38 młody Ignac nie chciałby wyglądać jak "jakiś starodawny amant". nie jestem polonistą, ale "starodawny" to taki z czasów Piastów czy Jagiellonów, tu miał być chyba "staroświecki"? Odpowiedz Link
zla.m Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 14:02 Jestę polonistkom :) I tu bym napisała: "staromodny". Odpowiedz Link
klymenystra Re: wpadusie we wnusi 10.11.14, 18:44 Holowanie auta Idy na łańcuchu - nie znam się, ale wydaje mi się, że w holowanym aucie powinien ktoś siedzieć i kierować, a w książce jest tylko, że Chrobot auto zabrał i tyle. Książka mi się i tak podobała :) Odpowiedz Link
mary_ann Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 11:22 Wpadusie - poza wymienionymi: - mająca obsesję na punkcie zdrowego życia itd, idt lekarka Ida opala się bez kremu z filtrem (nie każe sobie również takowego przywieźć, bo trudno założyć, że taki wynalazek kryje się domyślnie w kategorii "moje kosmetyki") i spala się na raka; - ze znakiem zapytania: prywatne liceum Doroty. Matka pracująca na obczyźnie jako pielęgniarka, w domu się nie przelewa, a tu prywatne liceum dla córki? Rozumiem, że edukacja może w rodzinie funkcjonować wysoko na liście priorytetów, ale - biorąc pod uwagę całokształt - myślę, że wątpię. Odpowiedz Link
dakota77 Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 16:22 Spoleczne, nie prywatne. To pewna roznica w czesnym :) Ale tez taka edukacja wydaje mi sie malo prawdopodobna. Odpowiedz Link
mary_ann Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 17:33 "Spoleczne, nie prywatne. To pewna roznica w czesnym :) " Wiem, skrót myślowy. Zdaję sobie też sprawę, że w Swarzędzu (?) taka szkoła jest pewnie o połowę tańsza niż w Warszawie, ale w dalszym ciągu jakoś mi się to wydaje mało prawdopodobne. I wiem, że Dorota od pewnego momentu ma stypendium, ale przecież nie było tego wiadomo w momencie podejmowania decyzji o wyborze szkoły. To nawet nie jest do końca kwestia tego, czy je stać, czy nie stać, raczej - że moim zdaniem taka fanaberia w ogóle nie przyszłaby im do głowy. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 18:39 A moze jednak przyszlaby? Wystarczy, ze w tym Swarzedziu sa 2 licea, i o tym jednym panstwowym chodzi jakas zla opinia, albo klasy maja profil niepasujacy. Nieee ja akurat to bym brala za prawdopodobne :) Odpowiedz Link
floress Re: wpadusie we wnusi 12.11.14, 13:00 czekolada72 napisała: > A moze jednak przyszlaby? Wystarczy, ze w tym Swarzedziu sa 2 licea, i o tym je > dnym panstwowym chodzi jakas zla opinia, albo klasy maja profil niepasujacy. W Swarzędzu są trzy licea ogólnokształcące, dwa licea profilowane i technikum. Myślę, że ubogiej rodzinie nie wpadłoby do głowy posyłać dziecko do liceum społecznego, kiedy na ubranie nie ma pieniędzy. Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 12.11.14, 17:34 Licea profilowane, jeśli gdziekolwiek istnieją, są wygaszane i Dorota z pewnością nie mogła się do nich zrekrutować. Mogła wybrać w Swarzędzu dosyć średnie liceum z odpowiednim profilem - bezpłatne (reszta to technika i inne szkoły z profilami nie nadającymi się dla młodej osoby wybierającej się na medycynę, bez względu na ich poziom) i płatne - dosyć dobre , sądząc z matur i rankingów Perspektyw (aczkolwiek nie powalające). Mogłaby jeszcze startować do liceum w Poznaniu i zamieszkać w bursie/na stancji - być może po prostu róznica w cenie 'liceum płatne +codzienne dojazdy' vs 'liceum bezpłatne+bursa+ rzadsze dojazdy" nie była aż tak znacząca, by nie rozważać tego wariantu. Aczkolwiek - jeśli dziecko nie ma co na siebie włożyć - sensowniejsze wydaje się to słabsze liceum w Swarzędzu... Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: wpadusie we wnusi 12.11.14, 18:03 morekac napisała: Mogłaby jeszcze startować do liceum w Pozna > niu i zamieszkać w bursie/na stancji - być może po prostu róznica w cenie 'lice > um płatne +codzienne dojazdy' vs 'liceum bezpłatne+bursa+ rzadsze dojazdy" nie > była aż tak znacząca, by nie rozważać tego wariantu. Litości, jaka bursa czy stancja, Kostrzyn leży zaledwie 21 km od Poznania. Swarzędz zaś to podmiejska część Poznania, odległa od niewzruszonego centrum o 10 km. Czyli od Kostrzyna do Swarzędza jakieś pi razy drzwi 10-12 km. Kolejką podmiejską to jest SIEDEM minut! Ledwo by wsiadła w Kostrzynie, już by wysiadała (Kostrzyn 7:10, Swarzędz 7:17) Na upartego mogłaby w dobrej pogodzie dojeżdżać wprost ze swego Promna do Swarzędza rowerem za zupełną darmochę, siłą swych krzepkich mięśni horpyńskich. Albo żeby było bardziej dramatycznie, w drewniakach by doszła wpodle drogi w 2 godziny, żywiąc się jeno suchym chlebem po mamie i trawą z rowu.. Tutaj mapka stacji, żebyście zauważyli jak blisko to wszystko jest, podziwajta se (dlatego się dziwiłam, w co tak bez końca przesiadał się Ignac, skoro z kamienicy do Kostrzyna Pulpów podwoziła go Gaba oplem, oraz jak Gaba zdążyła zasnąć 2 razy, gdy z Kostrzyna odwoził ją oplem Józin). > Aczkolwiek - jeśli dziecko nie ma co na siebie włożyć - sensowniejsze wydaje si > ę to słabsze liceum w Swarzędzu... Otóż to. Tu piszcząca bieda z jednym łachmanem i drewniakami, a tu wypasione liceum ekologiczne z czesnym. Odpowiedz Link
vi_san Re: wpadusie we wnusi 12.11.14, 18:55 Bimbo - zamurowało mnie! Jak czytałam [o tych jazdach] to mi się wydawało, że to jakieś odległości potworne są. A, Holender, z Gdańska Głównego do Gdyni Głównej SKM-ką jedzie się około 35 minut! A to dla mnie żadna trasa wielka... :D Książka na drogę, coby przez te pół godziny nie liczyć drzew i jazda. A o gospodarstwie Flobrych mówi się w Borejczadzie, jakby to było w puszczy nieprzebytej o setki mil od domu... :D Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 12.11.14, 20:15 Gaba przysnela 2x , bo może w korkach stali. Przez te remonty i budowy. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: wpadusie we wnusi 14.11.14, 17:31 morekac napisała: > Gaba przysnela 2x , bo może w korkach stali. Przez te remonty i budowy. Nie stoją, bo nigdzie to nie jest opisane w tekście. Józin prowadzi swobodnie i bezszmerowo, a Gaba przysypia 2 razy podczas tych długich 21 kilometrów do Poznania :D A budowy i remonty są na Kaponierze w pobliżu kamienicy poznańskiej, nie na drodze do Flobropulpów. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: wpadusie we wnusi 14.11.14, 18:58 vi_san napisała: > Bimbo - zamurowało mnie! Jak czytałam [o tych jazdach] to mi się wydawało, że t > o jakieś odległości potworne są. Bo MM tak to drastycznie opisuje, het za górami, lasami, pradolinami, że czytelnicy nieznający okolicy mogą czuć się zmyleni. Tymczasem to wszystko podmiejskie satelity Poznania, Interregio w kilkanaście minut, albo pół godziny najwyżej. Najdalej leżą Pobiedziska (27-30 km od centrum P-nia), Promno wieś jest częścią Pobiedzisk (adres pocztowy Pobiedziska) a drogą wychodzi 27 km. Tak samo Las Promno 27 km. Kostrzyn pulpeczny 21 km. Swarzędz 10 km od centrum Poznania i jest częścią aglomeracji poznańskiej, dojeżdżają tam bodajże 4 linie autobusowe poznańskiego MPK (z dzielnicy Rataje n.p.). Wydaje mi się, że MM ma niejakie kłopoty z orientacją w czasie i przestrzeni, oraz na wszelkie odległości i miejsca patrzy z perspektywy osoby chodzącej wszędzie pieszo a niespiesznie (autem jest tylko wożona przez mąża). Pamiętacie może z Imienin wstrętnego Bernarda, co we wnętrzu gumowego malucha o pojemności clown car wyjeżdżającym z opłotek poznańskich obraził się i milczał "AŻ DO Paczkowa"? Paczkowo leży szosą 16 km od Poznania (koleją około 14 km). :D To długo pomilczał, doprawdy. Aż dziw, że Gaba nie zdążyła zasnąć. Odpowiedz Link
draconessa Re: wpadusie we wnusi 14.11.14, 20:14 Hahaha, jak na Bernarda, to wszak bardzo dlugo. Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 12.11.14, 20:12 Sprawdziłam- z Promna (stacja) jest 25min na Poznań Główny. Myślę, że w ciągu pół godziny da się dotrzeć do jakiegoś sensownego LO, a ta swoją motorynka moze Dorota też jeździć do/ z Promna, równie dobrze jak w drugą stronę . Mimo wszystko trochę ten dojazd zajmie, ale dałoby się przeżyć. Ale można też- ze względu na wygodę dziecka- rozważyć stancje. Zwłaszcza, ze pieniądze na płatną szkołę są. Odpowiedz Link
kanga_roo Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 08:34 śpieszę poinformować, że liceum to jest nawet w Pobiedziskach. a do Poznania dojeżdża z Lednogóry, Pobiedzisk, Promna, Biskupic, Kobylnicy pociągiem mnóstwo uczniów, studentów i dorosłych, bo jest to trasa krótka i przyjemna, a samochodem bywa dłużej i w korkach. Ponadto z Promna do Pobiedzisk jest 4,2 km, asfaltem, z Promna na stację Promno 3,8 km, przez las ale uczęszczaną drogą, a z Promna do Kostrzyna 6,3 km, asfaltem, ale pod górkę, wśród pól i generalnie zimą bywa tam niefajnie. a, zapomniałabym, z Promna do Swarzędza jest 13,8 km, motorynką z prędkością 40 km/h dojedzie w 21 minut. Do tego ten autobus z Kostrzyna! Autobus na tej trasie ma wszelkie szanse na opóźnienia i stanie w korkach. Więc pomysł na liceum w Swarzędzu ma sens tylko, jeśli jest to absolutnie wymarzona szkoła tego konkretnego dziecka. Co jest możliwe, ale ja bym jednak dziecko namawiała na Poznań. Ale to może dlatego, że nie jestem zwolenniczką szkół płatnych, a poziom poznańskich liceów jest OK. Odpowiedz Link
slotna Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 08:36 > śpieszę poinformować, że liceum to jest nawet w Pobiedziskach. Babcia Jedwabinska chciala tam Orelke wyslac :) Odpowiedz Link
kanga_roo Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 09:34 a nie, tego już nie ma, babcia Jedwabińska chciała Orelkę wysłać "do sióstr", a Sacre Coeur już nie prowadzi szkoły w Pobiedziskach. jest natomiast ZS w Pobiedziskach-Letnisku, z Promna nawet bliżej, niż do Pobiedzisk. Odpowiedz Link
slotna Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 17:14 > a nie, tego już nie ma, babcia Jedwabińska chciała Orelkę wysłać "do sióstr", a > Sacre Coeur już nie prowadzi szkoły w Pobiedziskach. A Orelka sie zdazyla zalapac jeszcze? W ogole czy ona zostala w tych Pobiedziskach, kto pamieta? Odpowiedz Link
dakota77 Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 17:15 Mnie sie wydaje, ze nie bylo o tym zadnych wzmianek; Nie wiemy chyba co sie z nia dzialo, zanim zostala nauczycielka. Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 09:48 Spieszę poinformować, że rozszerzenia mają niezbyt pasujące na medycynę. Gdyby Dorota myślała o czymś , na co wystarczy sama biologia, może byłoby ok. Zakładam, że uczyłaby się na tyle pilnie, że nawet w słabszej szkole zdałaby maturę bardzo dobrze - niemniej nie widzę możliwości, by w czasie szkolnym uczyła się rzeczy zbędnych, zaś po szkole zajmowała się jeszcze całkowicie samodzielnym nadrabianiem rozszerzeń i pracą w gospodarstwie. Mój internetowy risercz wykazał, że najbliższe licea z odpowiadającym Dorocie profilem są w Swarzędzu. Dorota koniecznie chciała tam iść, to była jej wymarzona szkoła, ale tutaj jednak dorośli tez mają głos - i jeśli w domu dramatycznie brakuje pieniędzy, to wybiera się rozwiązanie w sumie tańsze, a nie szkołę płatną. Być może Dorota wybrałaby wtedy nawet Pobiedziska i korki z chemii przed maturą. Ktoś wie, jak kształtują się ceny biletów miesięcznych ulgowych na trasie Pobiedziska (czy Kostrzyn - to bardzo zbliżona odległość) - Poznań i jakie są opłaty w tamtejszych szkołach społecznych? Internat (z wyżywieniem) kosztowałby ok 600 zł, gdyby oczywiście został Dorocie przyznany i komukolwiek wpadło do głowy, że dziecko może z czegoś takiego korzystać. (Anieli Kowalik wpadło, tylko chyba nie dostała internatu? - BTW: co to jest, że za dawnych czasów 15-latki same wyprawiały się do szkół do zupełnie obcego miasta, a teraz o gatki 20-latka musi dbać mamusia? Co za czasy... ;-) ) Też znam trochę osób dojeżdżających np. z Wołomina do Warszawy (ok 0,5 h) i wielu innych podwarszawskich miejscowości do pracy , szkoły średniej czy na studia. Wynajmowanie pokoju czy internat też się zdarzają, jeśli ktoś ma trochę dalej, a zależy mu na tej konkretnej szkole. Odpowiedz Link
kanga_roo Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 10:50 hmm, moi koledzy szli na medycynę po rozszerzonym angielskim :-) szczerze mówiąc, na medycynę to ja zdecydowanie polecałabym Poznań, i któreś dobre liceum - jedynkę, ósemkę, szóstkę może? nie wiem, jak one teraz stoją w rankingach, wiekiem bliżej mi do Idy niż Dorotki :-) ale myślę, że autorce jednak chodziło o efekt ubogiej sierotki która z potrzeby zdobywania wiedzy brnie do szkoły przez zaspy i błota. bo jakby to brzmiało, gdyby bohaterka, jak większość jej znajomych, jeździła zwyczajnie pociągiem? a czesne w Ekosie w 2024 r. to - uwaga uwaga - 935 zł. miesięcznie. Odpowiedz Link
kanga_roo Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 10:50 "czesne w Ekosie w 2014 r" miało być :-))) Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 11:16 Chyba czesne w 2014... ;-) Ale Dorota chodzi do LO po ostatniej reformie. Wiem co piszę, panna w wieku mojej córki (może dlatego tak się przejmuję jej losem :-P ). W I klasie LO - przy braku rozszerzeń z chemii, biologii, fizyki ma po jednej godzinie tych przedmiotów, potem zaś nie ma ich wcale. W przeciwieństwie do osób, które te rozszerzenia mają - i po 5 godzin w tygodniu. Aby startować w konkurencji z takimi osobami, musiałaby tym nierozszerzonym przedmiotom poświęcić trochę czasu - a i bieżące lekcje trzeba chociaż odwalić na dopuszczający. Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 11:30 czesne w Ekosie w 2024 r. to - uwaga uwaga - 935 zł. miesięcznie. Bilet na kolej + komunikację miejską w Poznaniu to koszt jakiś 110-140 zł, w zależności od wybranej opcji. 800 zł w kieszeni, gdziekolwiek nie jeździłaby motorynką. Stać byłoby je prawdopodobnie nawet przy dwóch nędznych emeryturach i rencie po matce. A dziecku w fatalnej sytuacji finansowej taki bilet może zafundować rada rodziców. Obiady w szkole też. Odpowiedz Link
vi_san Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 13:17 Aniela internat dostała, ale zrezygnowała z niego, żeby być bliżej upragnionego Pawełka. :D O ile pamiętam Kłamczuchę.... Odpowiedz Link
ewaty Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 18:46 A mnie jeszcze zgrzyta pomysł na dojazdy Doroty do szkoły- zima, czy lato, dojeżdża do Kostrzyna motorynką i przesiada się do autobusu. Jeżdżenie takim sprzętem po śniegu i lodzie nie jest bezpieczne. Jeśli motorynka wyciąga maksymalnie 30 km/h, to jazda z tą prędkością w mrozie, bez ubioru zabezpieczającego przed wiatrem, spowodowałaby szybkie zamrożenie dziewczyny (wnoszę na podstawie swoich doświadczeń rowerowych i narciarskich, ale może nie mam racji?). Odpowiedz Link
czekolada72 Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 18:48 Ale tam tez napisane, ze w extremalnych sytuacjach sasiad podwozi Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 19:21 Pod warunkiem, że nie jest pijany w trupa, co my się zdarza rutynowo. Odpowiedz Link
kaliope3 Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 19:31 A bo wiecie, tak żeśmy tu podsumowywali rzekome ubóstwo Borejków ( chciałabym ja być taka uboga), że MM postanowiła pokazać jakąś naprawdę ledwo wiążącą koniec z końcem rodzinę. No i wyszło jak wyszło;) Trzeba było pogłębić jakoś zainteresowania Doroty- ciach, liceum społeczne, ekologiczne. Społeczne? Ciach- mama w Norwegii zarabia. Niestety słabo to się trzyma bo MM popadła w oczywistą przesadę i jednocześnie cały czas chciała przedstawić nam Dorotkę jako niemal Zosię z Pana Tadeusza, co to na co dzień w koszulinie lata, bo ma jedną, ale za to pełna zalet i cnót wszelakich. Uciąć sobie niczego nie dam, ale zakładam że z norweskiej pensji to i na kilka sukienek oraz par butów by wystarczyło. Odpowiedz Link
dakota77 Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 19:46 Taa, rzekome ubostwo Borejkow et consortes w tym tomie pokazal fragment z wypraniem Jedrkowi czy Szymkowi komorki i rekompensowaniem szkody w postaci kupienia mu tableta ( w tajemnicy przed malzonka) a potem kupienia rowniez w tajemnicy drugiemu dziecku smartfona, to tez chcialo cos dostac... Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: wpadusie we wnusi 12.11.14, 19:06 ewaty napisała: > A mnie jeszcze zgrzyta pomysł na dojazdy Doroty do szkoły- zima, czy lato, doje > żdża do Kostrzyna motorynką i przesiada się do autobusu. Mnie zgrzyta sama motorynka (musi nieoliwiona). Dokładniej to idiotyzm z koniem i oszczędzaniem wobec jednoczesnej motorynki. Ultraskąpe babcie bowiem posługują się dorożką DLA OSZCZĘDNOŚCI, gdyż jak to Wikta ujmuje "koń nie ma wlewu na paliwo!" (czyli co, żywi się manną z nieba, pyłem gwiezdnym i wydzierżawioną łąką?). A tymczasem na motorynkę im nie szkoda, chociaż do Kostrzyna rzut beretem spokojnie dojechałaby rowerem, a nawet i do Swarzędza. Nic dziwnego, że taki koń zmarnowany i wychudzony na kościsto, skoro skąpiradła myślą, że co to taki konik zje :/ Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 12.11.14, 23:46 Również doszłam do wniosku, że babcie były patologicznie oszczędne. Rozumiem, konia miały z tych czy innych względów, ale o zwierzę trzeba dbać, a nie trzymać w stanie cherlawym i kościstym. Kobyłka nie pracowała ciężko, jak mniemam, nie miała prawa być wynędzniała i wychudzona. Jeśli była już słabowita ze starości - to po prostu powinna cieszyć się kobyłkową emeryturką i nie musieć już ciągać żadnych ludzi. Motorynka to co innego - motorynkę kupił stary Rumianek, zapewne ku swej wygodzie. Mamusia Dorotki odziedziczyła oszczędność po matce. Ach, te jej zapewnienia , że pieniądze prześle jak zwykle, pomimo, że letniczka cudem spadła im z nieba (właściwie mostku). Nic dziwnego, że biedna Dorotka jawiła się Józiowi jako nietknięta mejkapem. Przecież biedne dziecko nie miało na przyzwoite buty, co tu mówić o tuszu do rzęs... Odpowiedz Link
draconessa Re: wpadusie we wnusi 13.11.14, 14:15 MM pojecia o koniach nie ma, to i brednie wypisuje. Kon wymaga odpowiedniej paszy, sciolki w stajni, regularnego czyszczenia ( czyli p[odtsawowej konskiej higieny), regulrnych wizyt kowala i weta... Nie jestb to az taka tania opcja. No, chyba ze sie b iedne zwierze wykorzystuje az do zajezdzenia a jak padnie, to coz, tak mialo byc. Nota bene - bryczka takoz nie nadaje sie zbytnio do przewozenia towarow - paletek z jajkami, kurczakow , czeresni itd itd. Nie mogla Autorka dac w to miejsce furmanki, albo chociaz dwukolki z siedzeniem dla woznicy i skrzynia na ladunek? Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 11.11.14, 19:19 Ida jest w dodatku ruda- takie osoby nie powinny siedzieć na słońcu. Nie dość, ze oparzenia, to zmarszczki się robią. Odpowiedz Link
jasnecappucino Re: wpadusie we wnusi 14.11.14, 11:27 No bez przesady, może miec filtr w codziennym kremie na dzień. Ja takiego używam z SPF 15. Odpowiedz Link
pavan Re: wpadusie we wnusi 14.11.14, 11:32 jasnecappucino napisała: > No bez przesady, może miec filtr w codziennym kremie na dzień. Ja takiego używa > m z SPF 15. Sytuacja z codziennym kremem (którym się smarujesz na całym ciele, tak, skoro to ma być porównywalne?) na wakacjach, kiedy odkrywa się sporo ciała i przebywa na słońcu długo to co innego niż późnojesienne zachmurzenie. A SPF15 nadaje się może dla brunetek z ciemną cerą, przy czym i tak przy długotrwałym przebywaniu w słońcu zaleca się wyższe, nie rudych, białych jak mąka pań pod pięćdziesiątkę. Odpowiedz Link
jasnecappucino Re: wpadusie we wnusi 14.11.14, 19:54 Mimo wszystko i tak uważam, że przesadzacie. Określenie " moje kosmetyki" może zawierać i kremy czy balsamy z filtrem. Trudno wymagać od MM aby wyliczała po kolei : krem do twarzy, krem do stóp, krem na szyję czy krem z filtrem. Ujęła to ogólnie i tyle. Odpowiedz Link
dakota77 Re: wpadusie we wnusi 14.11.14, 20:01 Jakby MM wymieniala szczegolowo, dopiero bylby krzyk, ze przynudza :P Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: wpadusie we wnusi 15.11.14, 00:15 jasnecappucino napisała: > Mimo wszystko i tak uważam, że przesadzacie. Określenie " moje kosmetyki" może > zawierać i kremy czy balsamy z filtrem. Trudno wymagać od MM aby wyliczała po k > olei : krem do twarzy, krem do stóp, krem na szyję czy krem z filtrem. Ujęła to > ogólnie i tyle. Akurat filtr przeciwsłoneczny jest produktem pierwszej potrzeby dla osób piegowatych o jasnej cerze, zwłaszcza w sierpniu o rekordowym upale. Krem do stóp czy masło do ciała można zapomnieć i nic się nie stanie, ale jak się zapomni filtru to jako ryży kościotrup można spłonąć na skwarek. Skoro Ida starannie się umalowała szminką tylko po to aby biegać po lesie, to filtr tym bardziej powinna mieć w podręcznej torebce. Ale oczywiście nie byłoby Przekomicznego Opisu, gdzie Ida właśnie się lekkomyślnie spałiła na malinową Rozalkę oprócz tyłka (ach co za facecje wyszukane). Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 15.11.14, 08:29 Ryży Kościotrup przy takim zamiłowaniu do opalania już dawno powinien zejść na czerniaka, a jeśli nie - to powinien wyglądać na lat 490, a nie 49 (a nawet 19). Przebywanie w pełnym słońcu to nie dla niej, już nie mówiąc o tym, że ogólne zalecenia są takie, by w upalne dni unikać wystawiania się na pełne słońce. Lekarskie zalecenia, a nie jakieś z dupy wzięte, z przeproszeniem. Co robi zatem robi Idusia, kobieta z pewnym doświadczeniem życiowym, matka trójki dzieci , doktor nauk medycznych etc.? Same głupoty robi: a to biega po lesie w upał, a to po długotrwałej utracie przytomności (kilka minut przynajmniej) nie widzi potrzeby pojechania do lekarza, zaś następnego dnia - w upał kładzie się w pełnym słońcu, kilka dni potem - dziewczynie z brzydkim złamaniem nogi (która to dziewczyna nie powinna obciążać nogi jeszcze przez czas jakiś zapewne) kupuje kule i pozwala na jakieś jazdy bryczkami. Klimakterium aż tak się na głowę nie rzuca (mam nadzieję), ale przerażający jest zestaw głupoty prezentowany przez Idę. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: wpadusie we wnusi 12.11.14, 17:33 Kolejna wpadunia lub zagadka, czyli postępy medycyny wiejskiej plus baśniowe ubóstwo zarazem :D Otóż Dorota zlatuje z orzecha i łamie sobie śródstopie. Zostaje odwieziona do szpitala w asyscie Idusi (która sama nie dostąpiła tej łaski po utracie przytomności, przygnieceniu kłodą i zachłystaniu nalewką), tamże ją rentgenują i gipsują. Po jakimś czasie następują imieniny Doroty, gdzie miłe acz zagipsowane dziecko dostaje w prezencie drugie buty w swoim życiu! Czarne Sznurowane Trampki rozmiaru 41 od ciotki Wikty, która się szarpnęła niebywale na taki eksces. Dorota ze wzruszeniem przyjmuje tak drogocenny dar, po czym pada zdanie, że i tak się tymi trampkami nie zdąży nacieszyć, bo zanim zdejmą jej gips, to już nadejdą pierwsze mrozy... Jest początek sierpnia, przypominam. Dziewczyna ma tkwić conajmniej 3 miesiące w gipsie do listopada, jeśli nie 4 miesiące do grudnia? Czy aby na pewno śródstopie wymaga tak długiego unieruchomienia? Jeśli tak, to dlaczego Dorota z werwą biega w tymże gipsie i nadweręża się swobodnie, n.p. lekką stópką wrzucając do dorożki 10 skrzynek z wiśniami? No i znowu to skwierczące ubóstwo, gdzie trampki "miastowe" to jakiś niebywały prezent, wcześniej pod strzechą niewidziany, skromnej dziołsze wszak przystoi biedować w jednym łachmanie, w łapciach z łyka, własnoręcznie plecionych, mimo matki w Norwegii itd. Odpowiedz Link
kopiec_esmeralda Re: wpadusie we wnusi 12.11.14, 18:39 A nie Czerwone Tenisówki? Tak, czy siak, będzie miała sierotka do zimy w czym pomykać. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: wpadusie we wnusi 12.11.14, 19:09 Czerwone to tylko kokoty i pudernice miastowe noszą! Na wsi skromnie, czarnym trampkiem winna się dziołcha młoda pięczętować, coby się z czarnymi szponami na nogach komponowało. kopiec_esmeralda napisał(a): >Tak, czy siak, będzie miała sierotka do zimy w czym p> omykać. No właśnie wedgłg zagadkowej księgi lasu NIE BĘDZIE pomykać, bo do zimy ma tkwić w gipsie (może w grudniu wypchają jej drewniaki słomą i styknie...) Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 12.11.14, 20:55 Dziewczę złamało kości srodstopia? Wszak Justyna Kowalczyk zdobyła z czymś takim złoty medal. Mnie nie pasuje, ze dziewczyna od tygodnia w gipsie zaczyna już obciążać nogę- chociaż może przy takich zlamaniach to możliwe- ktoś wie? Przy 3 znanych mi zlamaniach kości długich młode osoby miały zakaz jakiegokolwiek obciążania nogi przez 1miesiąc. Minimum, było i dłużej. Odpowiedz Link
dakota77 Re: wpadusie we wnusi 12.11.14, 20:58 Ja tez dlugo przy zlamaniu srodstopia nie moglam obciazac stopy. Moze Dorota po prostu nie slucha zalecen lekarza, a nikt sie tym nie przejmuje, bo trzeba zrobic cala robote w gospodarstwie? Odpowiedz Link
iwoniaw Re: wpadusie we wnusi 12.11.14, 21:05 No zapewne się nie przejmuje - wszak "cackanie się ze sobą" jest złe, miejskie i lamerskie. Odpowiedz Link
morekac Re: wpadusie we wnusi 12.11.14, 21:12 Idusia jej nawet kule kupuje i nie protestuje, by obdarowana jeździła z jajkami itp. Jedynie Marek Pałys każe jej trzymać nogę 'w poziomie. Staw kolanowy podparty.' Idzie bliżej było do konowala niż lekarza, ech. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: wpadusie we wnusi 12.11.14, 22:52 kopiec_esmeralda napisał(a): > A nie Czerwone Tenisówki? ARGH! To prawda, sprawdziłam w tekście teraz, odszczekuję soczyście i spluewam macochem! Czerwone, nie czarne! Gorączka rzuciła mi się na dziurawą pamięć :/ Odpowiedz Link
lezbobimbo Wpadusia Wieku Wnusi 13.11.14, 23:27 W 2013 Dorota ma 17 lat, więc urodziła się w 1996. Teresa, pani matka sieroca, w 2013 roku jest opisana jako ładna 40-latka (Wnuczka, str 38). Zatem Teresa jest z roku 1973 a urodziła Dorotę mając lat 23. We Wnuczce babcie mają obie po 70-parę lat (str. 27). Aby mieć 73 lata w 2013, babcia Andzia byłaby z rocznika 1940, rówieśniczka Mili - a Teresę urodziłaby w stetryczałym wieku 33 lat (1973) :D :D :D Jak wiadomo, u MM nie ma dzieci bez ślubu, a zwłaszcza na wsi, zatem babcia Andzia zarumiankowała w wieku 32-33. Porównując do Łałry, która histeryzuje, że jest starą panną w wieku lat 18, babcie A & W są doprawdy wyluzowane i wyrozumiałe matrymonialnie jak na konserwatywne seniorki wiejskie :D Odpowiedz Link
verdana Re: Wpadusia Wieku Wnusi 15.11.14, 23:23 Bimbo, ja wiem,że to bedzie dla Ciebie szok, ale nie za każdym razem w wyniku stosunku zachodzi sie w ciążę. Można sypiać z małżonkiem, legalnie poślubionym, lat 10, a dziecię począć w roku jedenastym. Odpowiedz Link
morekac Re: Wpadusia Wieku Wnusi 16.11.14, 00:11 Poza tym babcia Rumiankowa dosyć dobrze wyjaśnia tę sprawę: z różnych względów odkładali ślub. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Wpadusia Wieku Wnusi 16.11.14, 00:25 morekac napisała: > Poza tym babcia Rumiankowa dosyć dobrze wyjaśnia tę sprawę: z różnych względów > odkładali ślub. Przez 11 lat odkładali? Szkoda więc, że MM nie wyłuszczyła bliżej tych względów. Skoro więc Andzia zrodziła Teresę w wieku 33 lat, to Andzia jest anomalią na tle wszelkich płodozmianów jeżycjadowych, a nie Mila. Odpowiedz Link
morekac Re: Wpadusia Wieku Wnusi 16.11.14, 01:21 W sumie 4 lata od zaręczyn. Wystarczy, ze nie zaręczyli się w kolysce, tylko w podeszłym wieku 25 lat. No i można nie od razu mieć dzieci, nawet jeśli się tego bardzo chce. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Wpadusia Wieku Wnusi 16.11.14, 01:31 morekac napisała: > W sumie 4 lata od zaręczyn. Wystarczy, ze nie zaręczyli się w kolysce, tylko w > podeszłym wieku 25 lat. No i można nie od razu mieć dzieci, nawet jeśli się te > go bardzo chce. Ee pardon? Gdzie w tekście Andzia hajtneła się 4 lata po zaręczynach w wieku 25 lat, bo nie zauważyłam? - Odpowiedz Link
morekac Re: Wpadusia Wieku Wnusi 16.11.14, 07:19 Wiek zaręczyn nie jest wzmiankowany, ale przecież z tego, ze wiejskie dziouchy idą za mąż wcześnie, nie wynika, ze Andzia nie miała już statusu starej panny. To, ze najpierw przez 3 lata odkładali ślub ze względu na chorobę w rodzinie, potem zaś był rok żałoby, jest w tekście otwartym drukiem i specjalnych studiów literaturoznawczych nie potrzeba. No i mogła nie od razu zaciazyc. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Wpadusia Wieku Wnusi 16.11.14, 00:23 Verdana, nie martw się, jak przeczytasz książkę dokładnie, to też będziesz mogła się czepiać wielu szczegółów wiekowych, a nie tylko nalewek i jajek. W Jeżycjadzie zachodzi się przez ślub, albo przez teleskop. Nie ma innej opcji. Jeżycki ślub-dziecko w wieku 25 lat to juz ostatni dzwonek, a w wieku 28 lat singielka bezdzietna jest już cierpiącym mutantem (Nutria). Ewentualnie można przeżyć drugą młodość i rozmnożyć się po 30tce, ale to już w kolejnym małżeńśtwie, bez ślubu dziecków nie będzie (Grzegorz i Gaba, Rojek). Po prostu MM zapomniała, że skoro Teresa jest trochę młodsza od Pulpy, a Dorota rówieśniczką pokoleniową Ani i Nory, to Andzia matka Teresy nie jest dokładnie w wieku Milicji, tylko byłaby o pół pokolenia młodsza od Mili Borejko, tak z 10 lat przynajmniej. To Mila jest odstającą anomalią na tle całej Jeżycjady, bo tak pózno porodziła 3 i 4 córkę w latach 70ych, z dużą przerwą po Idzie i Gabie zrodzonych za młodu. Jeśli podpoznańskie Promno/kostrzyńska szosa to taka anachroniczna wioska, gdzie w roku pańskim 2013 wypominanie Nieślubnego Bękarta w ogóle jest problemem, to tym bardziej linczowanoby w latach 70ych Andzię, że tak późno za mąż wyszła, stara panna zgrzybiała, rutę siejąca. Albo chociaż plotkowano by aż grzmiało, że tak późno dziecko zrodziła, chociaż mężata od lat 60ych. Odpowiedz Link
verdana Re: Wpadusia Wieku Wnusi 16.11.14, 13:46 Dzieło przeczytałam dokładnie i nie ma tam wzmianki o obowiązkowej ciąży, jako wyniku nocy poślubnej. Odpowiedz Link