Dodaj do ulubionych

Pani Małgorzato, Pani Emilio, dziękuję! :)

13.11.14, 08:11
Przepraszam, że nie dopisuję się do któregoś istniejącego wątku, ale doprawdy nie wiedziałam, do którego. Poza tym jestem niezmiennie przekonana, że albo MM, albo Emilia czytuje nasze forum i liczę na to, że taki tytuł wpadnie jej w oko :) Chciałam bardzo podziękować za odzyskaną radość z czytania Jeżycjady.

Książkę przeczytałam w piątek, moje wrażenia spisuję dopiero dzisiaj, dlatego nie będzie to relacja "na gorąco". Mam jednak nadzieję, że zdołam ująć w niej wszystko, co zapamiętałam.

Czytając "Wnuczkę", nie śmiałam się zbyt często. Oceniam ten tom jako mało zabawny. Jednak przez większość czasu uśmiechałam się szeroko, a chwilami miałam ochotę krzyczeć z radości lub bić głośno brawo. Ida - wściekła wybiega z domu i ma kryzys w związku! Marek jej mówi o klimakterium! Dorota nie lubi poezji i nie jest traktowana jak dziwoląg! W książce są zwierzęta! Józef zdał kiepsko maturę i nie chce iść na medycynę! Józef spotykał się z Agatą! Tak, wiem, Agata nie została ukazana w szczególnie pozytywnym świetle, ale i tak spodobało mi się, że jej wątek nie zamknął się na "rechotaniu jak żaba" i że najwyraźniej jakoś sobie tę sytuację z Józinkiem wyjaśnili.

Naprawdę ujęło mnie, jak bardzo MM postarała się naprawić to, co było kontrowersyjne w "McDusi". Bo tak to widzę. Nie twierdzę, że uwzględniła na pewno moje, Twoje, nasze uwagi, ale jestem przekonana, że starannie przeanalizowała, co poszło nie tak. Dzięki tej uważnej analizie Ida staje się wiarygodna jako osoba przepracowana, w trudnym wieku, na skraju poważnego kryzysu. Gaba przestaje być idealna, o Laurze, Adamie i całej reszcie mamy na szczęście tylko wzmianki. Jedna z babć Doroty nigdy nie wyszła za mąż i mówi, że to dlatego zna się na życiu. Nie jest karykaturą feministki, tylko życzliwie ukazaną postacią.

Pojawia się też przemoc. Widzę to jako nawiązanie do całego zamieszania ze sceną "potrząsania jak szczurem". Świetnie ukazana reakcja Doroty, która się wstydzi, choć przecież nie ma czego.

Strasznie podoba mi się ukazanie Idy i Doroty jako kobiet, które przejmują inicjatywę w związku z mężczyzną/w zdobywaniu mężczyzny. Ja też organizowałam takie porwania, też lubię docierać przez żołądek do serca, ogólnie takie podejście jest mi bardzo bliskie.
A, i kolejny okrzyk radości: Ida odkrywa, że nie doceniała jedzenia :)
Bardzo podoba mi się to, że mamy ukazane wspomnienia Marka i Idy. I podobają mi się te wspomnienia - skojarzyły mi się z historią moich rodziców :)

Tak bardzo narzekałam, że nie zniosę kolejnej książki z narracją z punktu widzenia Józinka, tymczasem we "Wnuczce" jego przemyśleń nie ma prawie wcale. I dobrze!

Podoba mi się Matalia, nieidealna matka :) I po raz kolejny podoba mi się Grzegorz. Uważam też, że przeprowadzka Borejków to jego świetnie zrealizowany plan :)

(CDN, dzielę na dwa, bo za długie)
Obserwuj wątek
    • emae Co mi się nie podobało? 13.11.14, 08:16
      Co mi się nie podobało? Na samym początku odrzuciła mnie narracja z punktu widzenia Doroty. Pomyślałam, że niemożliwe jest, żeby prosta dziewczyna ze wsi używała tak wyszukanego słownictwa, nawet w myślach. Potem przekonałam się, że ta postać po prostu taka jest: hoża i wiejska, ale też świetnie wyedukowana, a do tego "najładniejsza dziewczyna, jaką Jędruś widział". Tak idealnej dziewczyny w Jeżycjadzie jeszcze nie było. Dorota nie ma ani jednej wady. No, ale przynajmniej nie jest z Borejków ;)

      Oprócz tego... były takie drobne ukłucia. Tak jakby autorka, której szczerym zamiarem było napisanie naprawdę przyjemnej, pozytywnej i wyważonej książki, kilkakrotnie nie wytrzymała i wrzuciła jakieś zdanie zupełnie od czapy. Czytając to, czułam się, jakby ktoś mnie przez cały czas głaskał po włosach, a nagle niespodziewanie boleśnie szarpnął. Albo wbił szpilkę. Albo jakbym oglądała jakiś nietypowy horror, w którym długo pokazywany jest piękny krajobraz, z którego na ułamek sekundy wyłania się przerażająca postać.

      Co to za ukłucia?
      1) Homo sovieticus. To było takie niespodziewane i zupełnie bez sensu. Gaba mówi w ten sposób, wyrywa jej się niezamierzenie? U Borejków żartuje się w ten sposób? Dla kogo w ogóle był ten fragment, czy to miało być zabawne? Czy to miał być bon-mot, który mógłby przejść do codziennego języka czytelników? Powiedzielibyście tak komuś?
      Podoba mi się natomiast, że Mila zaraz kontruje tę paskudną wypowiedź, mówiąc: "Widzę, że zioniesz tolerancją". I podoba mi się, że Gaba chyba po raz pierwszy od "Noelki" robi coś, co jest odautorsko ocenione jako bezmyślne i nietolerancyjne, że nie jest wreszcie taka idealna.

      2) "To było bardzo dawno temu, kiedy jeszcze istniały prawdziwe teatry" - miałam wrażenie, że to zdanie wyrwano z jakiegoś prześmiewczego fanfiku, którego akcja toczy się w dalekiej przyszłości. Ktoś uważa, że prawdziwe teatry już nie istnieją? Moi znajomi aktorzy zdziwiliby się trochę. Czy to miała być jakaś aluzja, której nie zrozumiałam?
      I znowu: ucieszyłam się, że o twórczości Mili jednak się u Borejków rozmawiało. Choć to powyższe zdanie tak bardzo zbiło mnie z tropu, że nie do końca zrozumiałam, czy chodziło o działalność Kala Amburki, czy o jakieś teatralne sukcesy Mili z czasu studiów.

      3) Reakcja Ignacego na stwierdzenie Jędrusia, że podobno świnie są bardzo inteligentne. Spodobało mi się dostrzeżone nawiązanie do "Opowieści z Narni" - "Czego was uczą w tych szkołach!" - ale dialog jest zupełnie bezsensowny. Przecież świnie są inteligentne. Telewizja kłamie, a w szkołach powinni uczyć inaczej?

      Na pewno było coś jeszcze, ale w tej chwili nie pamiętam.

      W scenie z reanimowaniem Idy nalewką (jedyna scena, którą dałam sobie zaspoilerować, ale może dzięki temu nie poraziła mnie tak bardzo) zabrakło mi momentu, w którym Ida faktycznie krztusi się podanym płynem, aż przerażona Dorota zaczyna ją walić po plecach. Albo jakiegokolwiek innego sygnału, że ok, uratowała Idzie życie, ale mogła się jednak zabrać do tego inaczej. Natomiast gorączkowe rozmyślania Doroty, co ma robić, czy sztuczne oddychanie, czy masaż serca - to jest moim zdaniem wiarygodnie napisane. Skojarzyło mi się z Bellą, która w bezpośrednim starciu z Czarkiem w masce małpy zupełnie zapomniała o karate. Widać, że Dorota zna jakieś podstawy pierwszej pomocy, ale w sytuacji, gdy trzeba je zastosować w praktyce, traci jednak głowę.

      Były takie fragmenty, kiedy zaśmiałam się, ale nie z radości. Na przykład scena, kiedy Dorota po raz pierwszy widzi Józefa i myśli sobie, że "emanowała z niego siła, ale nie agresywna! nie!". Jak już gdzieś pisałam, miałam wtedy odczucie, jakby tam autorka stała obok niego i gorączkowo zaprzeczała, machając głową i rękami, że nie agresywna, nie.
      Na pewno jeszcze przynajmniej raz się tak zaśmiałam, ale już nie pamiętam, przy której scenie.

      Jeśli miałabym podsumować wszystkie za i przeciw: ta książka sprawiła mi więcej przyjemności niż cała Jeżycjada od czasu "Języka Trolli". Chętnie wrócę do niej za jakiś czas i sprawdzę, czy nadal tak dobrze się ją czyta.
      • mrkjad Re: Co mi się nie podobało? 13.11.14, 08:43
        Właściwie oszczędziłaś mi pisana własnej recenzji, bo moje spostrzeżenia są niemal identyczne. Wada jaką bym dodała to to, że "Wnuczka" jest nieco... nudna. I naprawdę słabo napisana - te nawiasy!!!!! (i wykrzykniki).
        Widzę jednak mnóstwo pozytywnych zmian, bardzo wiele forumowych postulatów zostało wypełnionych, znacznie więcej niż się spodziewałam. I jeszcze jedno spostrzeżenie - ja już nie jestem grupą docelową, czy "Wnuczka" podobałby mi się bardziej gdybym była nastolatką? Sądzę, że tak.
      • ginestra Re: Co mi się nie podobało? 13.11.14, 09:16
        Ja tylko chciałam nawiązać do sceny ratowania Idy.

        O ile mnie też książka podobała się, to pozwolę się nie zgodzić z Tobą co do sceny ratowania. W tej scenie tej nie widać niestety absolutnie tego, że Dorota traci głowę. :(

        Nie widać u niej stresu, zdenerwowania, paniki, przejęcia się, gorączkowych myśli, żeby ratować, że może ta osoba umiera, że może trzeba wezwać pogotowie z doskonale widocznej i skomentowanej w myślach komórki Idy. Przeciwnie, Dorota zabiera się do ratowania poszkodowanej właśnie na chłodno. Nie wiem czy taki był zamysł, czy "tak wyszło", ale wrażenie, gdy się tę scenę czyta, jest takie, że jest tam wszystko prócz przejęcia się losem umierającej, być może, osoby.

        Dorota pozwala sobie w myślach na ironiczne (z braku lepszego słowa) komentarze, wspomina, że na szkoleniu z pierwszej pomocy dostała uwagę od nauczycielki, bo kolega chciał jej robić usta-usta itp. (dostajemy rozwlekłą historię o tym wspomnieniu), robi (nieśpieszny) przegląd tego, co powinna zrobić i komentuje sztuczne oddychanie jako "blee".

        Pewne jej uwagi (co może nie było zamierzone, ale tak jest w tekście) brzmią wręcz cynicznie (np. uwaga o tym, że jak się podetknie pod nos poszkodowanemu amoniak, to "efekt jest spektakularny, do gwałtownych wymiotów włącznie" - dla mnie to brzmi, przepraszam, ale jakby to powiedział ktoś w rodzaju dr Mengele, albo komentarze "sport to zdrowie", "już [miastowi] spadają" i nawiązanie do Mickiewicza "dobrze, że nie ma zbójców przy drodze"). Scena przeplatana jest długimi dygresjami i wspomnieniami (o szkole, o nalewce babci, o filmach), co sugeruje, jakby Dorocie nie spieszyło się i jakby wszystko było ważne, tylko nie los tej cierpiącej osoby. Jakby miała do całej sytuacji wielki dystans.

        Jest też, w trakcie udzielania pomocy bardzo długi fragment o tym, jak Dorota obserwuje w tym czasie przyrodę. Nie umiem dobrze wyrazić o on mi mówi o tym ratowaniu, dlatego zacytuję go:
        "Dzięcioł podleciał, przyjrzał się z grubsza sytuacji i zaczął znacząco walić głową w pobliski buk. Siedział wysoko, ale i tak dał się sklasyfikować: czerwona potylica i czerwony pas na piersi: Dryocopus martius. Te lasy w pełni zasługiwały na miano rezerwatu. Kto tu nie mieszkał! Kto tu nie kląskał i nie śpiewał! Co tu nie kwitło! A sąsiad Chrobot, dziecię natury, potrafił tu wyszuka całe kosze borowików i rydzów (inni natykali się wyłącznie na podgrzybki i gąski). Chodził potem po domach letników i sprzedawał plon za marne grosze, które następnie z lubością przepijał".

        Czy to jest pośpiech? Czy to jest tracenie głowy? Ponadto, nigdzie nie ma wzmianki o uczuciach Doroty (stres, panika, gula w gardle, bezradność itp.), nie widać też u niej empatii! Jest za to widoczny dystans i te wszystkie opisy odrywające uwagę od tego co dzieje się "tu i teraz".

        Dorota odkręca nalewkę, wącha ją, komentuje "Uuuu", potem unosi głowę ofiary (wcześniej jest fragment, że sama wie, że nie powinna ruszać głowy), kładzie ją sobie na kolanach i potem mamy takie sformułowanie jak: "Chlupnęła nalewką w uczyniony otworek [z ust poszkodowanej]. Tak jest! Doskonale. Brawo. Ofiara zaksztusiła się po krótkiej chwili, w trakcie której spirytus płynął jej pomiędzy zęby i w gardło (a tam pociurkał zapewne do tchawicy). Spazmatycznie łapiąc powietrze, zaczęła pluć i kaszleć, wreszcie głowa jej opadła z powrotem, a z ust wydobył się jakiś charkot. - Co, co...? - nie dosłyszała Dorota."

        Ten nawias z informacją o tchawicy, czasownik "chlupnęła" i te wszystkie "Brawo, doskonale", a potem zainteresowanie charkotem, również, jak dla mnie, potęgują wrażenie tego "chłodnego naukowego dystansu".

        O ile książka podobała mi się, była momentami wzruszająca, a momentami zabawna, a przy tym ciekawie się ją czytało i mój odbiór całości jest pozytywny, o tyle będę upierać się, że w tej scenie nie mamy wcale do czynienia ze "straceniem głowy" przez osobę udzielającą pomocy, wskutek tak wielkiego przejęcia się losem ofiary, bo to zwyczajnie nie zostało pokazane!

        Nie wiem jaki był zamysł, ale wyszło to, co wyszło. Obiektywnie tam nie ma empatii, stresu, grozy, bezradności i gorączkowania się i taka prawda.

        Mnie też brakuje choćby słowa komentarza Idy post factum, że jest wdzięczna za ratunek, ale na przyszłość należy pamiętać, że nie wolno wlewać do ust niczego nieprzytomnej osobie. Może takie zdanie można dodać przy kolejnych wydaniach/ dodrukach? Wierzę, że tak.
        • emae Re: Co mi się nie podobało? 13.11.14, 09:28
          ginestra napisała:

          > Mnie też brakuje choćby słowa komentarza Idy post factum, że jest wdzięczna za
          > ratunek, ale na przyszłość należy pamiętać, że nie wolno wlewać do ust niczego
          > nieprzytomnej osobie. Może takie zdanie można dodać przy kolejnych wydaniach/ d
          > odrukach? Wierzę, że tak.
          >

          Oj nie, nie można dodać takiego ani innego zdania przy dodrukach. Wiem, że MM wydała poprawioną wersję "Małomównego i rodziny", ale to jednorazowa akcja i prawdę mówiąc, niezbyt pozytywnie to oceniam. Dzieło skończone to dzieło skończone, naprawdę nie chciałabym, żeby ktoś dopisywał jakieś zdania do książki, którą już przeczytałam.

          Już wolę to, co MM robi: odniesienie się do wpadki w kolejnej książce. Tu akurat bardzo łatwo to zrobić. Wystarczy, że Ida opowie komukolwiek, jak ją Dorota ratowała, a ten ktoś (np. Marek, lekarz) przerazi się, że tak to mogła ją zabić.

          Napisałam o straceniu głowy, bo tak to widzę, te coraz to nowsze pomysły Doroty: sztuczne oddychanie? A może masaż serca? Ale nie, żebra mogą być połamane. Amoniak? Nie mam. O, nalewka. Co to się z tym robiło? Na filmie komuś do ust wlewali...
          Plus chaos w myślach, trudności z koncentracją. Coś dzwoni, ale nie wiadomo, w którym kościele. Tak to widzę, ale przyjmuję Twoją wersję i rozumiem, że można to interpretować inaczej niż ja.
          • ginestra Re: Co mi się nie podobało? 13.11.14, 09:47
            Szkoda, że przy dodrukach nie można.

            Emae, przeczytaj sobie, proszę, raz jeszcze tę scenę.

            Tam jest przegląd opcji co robić, owszem, ale naprawdę stan ducha Doroty jest totalnie inny, niż to, co opisujesz. Czytelnik nie ma na czym oprzeć się w tekście, jeżeli nawet chce tak to widzieć.

            Jedynym punktem odniesienia dla nas jest tekst źródłowy, a tam nie ma wcale wzmianki o stresie, poczuciu osamotnienia, bezradności, przejęcia się losem człowieka, którego życie jest zagrożone. Trzymajmy się tekstu.

            Rozumiem, że czytając można wczuwać się w sytuację, ale nie jest dobrze podkładać, być może, własne myśli i odczucia w miejsce tekstu.

            Ja również wolałabym, żeby tam było cokolwiek, co świadczy o tym, że w całej tej scenie Dorota jest przejęta udzielaniem pomocy, ale obiektywnie tam tego nie ma.

            Od razu mówię, nie czytałam wątku "Stan przedzawałowy str. 12", po za pierwszym wpisem i dzielę się po prostu własnym odbiorem tekstu. Nie wiem czy przez to, że jako filolog jestem szczególnie uwrażliwiona na to, aby odnosić się do tego, co w tekście jest, a nie do tego, czego w nim nie ma (choć może chcielibyśmy, żeby było), czy też po prostu piszę to z pozycji własnej wrażliwości jako czytelniczki i jako osoby, która uczyła się o udzielaniu pierwszej pomocy, choćby na kursie prawa jazdy, nie mówiąc już o oglądaniu filmiku o tym w autobusach, o czym pisałam, że w Warszawie jest on wyświetlany.

            Na wszelkich szkoleniach z pierwszej pomocy podkreśla się przede wszystkim kruchość życia. Ktoś żyje, ma rodzinę, jakieś plany w dalekiej perspektywie oraz w tej najbliższej, na dany dzień, po czym spotyka go wypadek i w ciągu paru minut to całe życie człowieka może się skończyć. Dlatego, osoby szkolące podkreślają, żeby do udzielania pierwszej pomocy przystąpić natychmiast, jak najszybciej i niczym innym nie zajmować się, tylko właśnie tym. Można wezwać pomoc, ale od razu przystąpić do czynności i mieć świadomość, że z tego człowieka ucieka życie. To jest poważna sytuacja. A znajdując taką osobę samemu w lesie nie sposób chyba nie poczuć stresu i jakichkolwiek emocji. A u Doroty nie widać właśnie tego stresu i nie widać też empatii. U przyszłej lekarki. Ma czas zlokalizować po stukaniu dzięcioła, przyjrzeć się mu i zidentyfikować jaki to gatunek (i to nie dlatego, że jej się w głowie miesza ze stresu), tylko po prostu zachwyca się "Co tu nie kląska i nie śpiewa". I tak dalej.

            Naprawdę, warto przeczytać sobie tę scenę w całości, te parę stron.

            Potem też, jak Ida wstaje, dopiero po odzyskaniu przytomności, to Dorota nie jest zbyt wyrozumiała dla jej nieporadności ruchowej, jak idą do bryczki.

            Wierzę, że ta scena miała mieć inny wyraz, ale niestety, tak jest w tekście.

            Tu jest mój żal do redaktora.

            Oczywiście doceniam wiele innych zalet książki, pisałam o nich w wątku "Co nam się we Wnuczce podoba?". Nie pisałam na forum o tym, co mi się w tej książce nie podoba, a tylko napisałam o tej jednej scenie, bo moje wszelkie ewentualne uwagi do książki są mniej istotne, a ta scena najbardziej domaga się poprawienia, niechby i w następnej powieści, choć szkoda, że nie w dodruku. :(

            --
            “(...) Krytykujemy aż miło, ale konstruktywnie i bez wrednych złośliwości." - motto założycielskie Forum ESD - by meduza7.
            • ginestra Re: Co mi się nie podobało? 13.11.14, 09:53
              Za szybko wysłałam poprzedniego posta, mam dziś bardzo dużo pracy i pisałam go maksymalnie szybko, dlatego też przepraszam za jego niedociągnięcia stylistyczne itp.
            • emae Re: Co mi się nie podobało? 13.11.14, 10:38
              ginestra napisała:

              > Szkoda, że przy dodrukach nie można.
              >
              > Emae, przeczytaj sobie, proszę, raz jeszcze tę scenę.

              Słonko, nie mam tej książki, sprezentowałam zachwyconej rodzicielce.

              >
              > Rozumiem, że czytając można wczuwać się w sytuację, ale nie jest dobrze podkład
              > ać, być może, własne myśli i odczucia w miejsce tekstu.

              Proszę, porzuć ten ton. Ja mam swoje zdanie, Ty masz swoje, coś Ci ubędzie od tego, że ja mam inne?
              Ja się nie upieram, że mam rację. Po prostu ta scena mnie nie zabolała, nie wątpię, że również dlatego, iż spodziewałam się czegoś gorszego.
              >
              > Nie wiem czy przez to, że jako filolog jestem szczególnie uwrażliwiona na to, aby odnosić się do tego, co w tekście jest, a nie do tego, czego w nim nie ma

              Porzuć. Ten. Ton.

              > Naprawdę, warto przeczytać sobie tę scenę w całości, te parę stron.
              >
              Mam inne zdanie niż Ty, zatem z pewnością nie czytałam.

              > Potem też, jak Ida wstaje, dopiero po odzyskaniu przytomności, to Dorota nie je
              > st zbyt wyrozumiała dla jej nieporadności ruchowej, jak idą do bryczki.
              >
              Tu się zgodzę.

              Strasznie nie chcę się z Tobą spierać, bo w ogóle nie lubię się kłócić, a z Tobą z pewnych przyczyn szczególnie nie chcę się kłócić. Ale nie podoba mi się, że odmawiasz mi prawa do posiadania własnego zdania, wmawiasz mi podkładanie własnych myśli w miejsce tekstu (tak, napisałaś to), gorsze wykształcenie (owszem, napisałaś to), wreszcie nieprzeczytanie książki uważnie czy też nieprzeczytanie jej w ogóle (napisałaś). Ja szanuję Twój odbiór tej sceny i sama też oczekuję szacunku.
              • ginestra Re: Co mi się nie podobało? 13.11.14, 11:07
                Emae,

                jestem bardzo zaskoczona tym, co napisałaś, serio.

                Lubię Cię i nie miałam zamiaru Cię urazić, a jeżeli moje słowa tak zabrzmiały, to przepraszam.

                Nie rozumiem dlaczego tak odebrałaś mojego neutralnego posta. Nie uważam też, że zastosowałam tam niewłaściwy ton! Raczej neutralny i odwołujący się do tego, co uniwersalne (czasem faktycznie czytając wkłada się własne uczucia w miejsce tekstu i napisałam to ogólnie: nie, że "Ty wkładasz", tylko, że tak bywa).

                W niedokończonym zdaniu, że "nie wiem czy jako filolog czy jako czytelniczka o konkretnej wrażliwości lub czytelniczka, która przeszła szkolenie pierwszej pomocy" (którego to zdania nie dokończyłam z pośpiechu) chciałam wyrazić to, że nie jestem w stanie rozstrzygnąć czy ta scena ma dla mnie taki wydźwięk, bo właśnie jestem szczególnie wyczulona na to, co jest w tekście z powodów zawodowych, czy też z subiektywnych powodów (konkretna osobowość/ wrażliwość, szkolenie). Było to po prostu odwołaniem do własnego odbioru tej sceny, która dla mnie jest bardzo niepokojąca.

                Tym bardziej boli mnie zarzut, że odmawiam Ci prawa do posiadania własnego zdania. Nigdzie tego nie napisałam.

                Wręcz przeciwnie, chciałam, aby punktem odniesienia był tekst książki, a w książce (obiektywnym źródle) nie było to wcale tak opisane, jak to opisałaś Ty. Pomyślałam, że jak przeczytasz raz jeszcze, to może zobaczysz, że nie ma tam opisanego zdenerwowania Doroty (a w innych sytuacjach w książce jest ono opisane, więc wiemy, że potrafi ona stracić głowę ze stresu), natomiast jest pokazany jest dystans do udzielania pomocy i rozwlekłe dygresje i zachwyt nad przyrodą sugerują, że czas upływa, a Dorota nie odczuwa presji czasu przy ratowaniu.

                Jest mi przykro, że tak mnie źle oceniłaś, i przykre są dla mnie te powtarzane przez Ciebie słowa "Porzuć ten ton", "Słonko" oraz sugerowanie, że uważam moje wykształcenie za lepsze. To jest totalny nonsens. Pisałam tylko o tym, że zakładam, że mogę być przewrażliwiona na tę akurat scenę. Co nie znaczy, że jest to scena dobra i nieszkodliwa. Ona ma swój wymiar, tak czy inaczej, ale możliwe, że ja ją jeszcze ostrzej odbieram, np. przez niemożność prześlizgnięcia się nad tekstem i pominięcia tego, co w nim jest napisane, na korzyść bardziej swobodnego wyobrażenia sobie tej sceny.
                Przykro mi także z powodu jakichś aluzji o kłóceniu się, których nie rozumiem, ale które pokazują mnie w jakimś niedobrym świetle.

                Twoja recenzja podobała mi się, mnie też podobała się książka.

                Tylko ta jedna scena opisana jest dla mnie tak straszna, że musiałam aż o niej napisać. Twój wpis o tej scenie skomentowałam tylko dlatego, że napisałaś tam coś niezgodnego z prawdą (tj. z tekstem książki), a tak to w ogóle bym się nie odezwała.
                • ginestra Re: Co mi się nie podobało? 13.11.14, 11:21
                  Emae, myślę, że nasze obecne nieporozumienie wynika z mojej winy. Wróciłam teraz do tych naszych postów i widzę, że najwyraźniej nie doczytałam na końcu Twojego zdania:

                  "Tak to widzę, ale przyjmuję Twoją wersję i rozumiem, że można to interpretować inaczej niż ja."

                  Gdybym doczytała, to w ogóle nie produkowałabym się w kolejnym wpisie i nie prosiła o przeczytanie raz jeszcze, bo zrozumiałabym, że przyznajesz, że mogło tak być, jak napisałam.

                  Przepraszam za to.

                  Mój problem dziś był taki, że wśród pilnych zadań weszłam na forum i zobaczywszy Twój post i odniesienie do tej sceny poczułam potrzebę sprostowania, bo "tak nie było w tekście". Sięgnęłam do książki, odpisałam, cytowałam i na to poszło mi dużo czasu. Kiedy potem napisałaś znów o tym, że Dorota była skołowana, miała gonitwę myśli itp., to od razu na gorąco zaczęłam odpisywać i raz jeszcze powtarzać swoje argumenty i odwoływać się do tekstu.

                  Nie dokończyłam też ważnego zdania, a niektóre rzeczy wyraziłam wręcz niepoprawnie stylistycznie, ale najgorsze, że powstało wrażenie, że dalej brnę w dyskusję. Gdybym doczytała tamto zdanie, nie odezwałabym się już w ogóle, uznając, że przyznałaś mi w jakimś sensie rację.

                  Na przyszłość będę czytała forum i odpisywała tylko wtedy, kiedy mam swobodniejszy moment i to jest dla mnie cenna lekcja.

                  Przepraszam raz jeszcze za to nieporozumienie.
                  • emae Re: Co mi się nie podobało? 13.11.14, 11:33
                    ginestra napisała:

                    > Emae, myślę, że nasze obecne nieporozumienie wynika z mojej winy. Wróciłam tera
                    > z do tych naszych postów i widzę, że najwyraźniej nie doczytałam na końcu Twoje
                    > go zdania:
                    >
                    > "Tak to widzę, ale przyjmuję Twoją wersję i rozumiem, że można to interpretować
                    > inaczej niż ja."
                    >
                    > Gdybym doczytała, to w ogóle nie produkowałabym się w kolejnym wpisie i nie pro
                    > siła o przeczytanie raz jeszcze, bo zrozumiałabym, że przyznajesz, że mogło tak
                    > być, jak napisałam.
                    >
                    > Przepraszam za to.
                    >
                    (Itd., forum nie pozwala zacytować całości)

                    Ech, zdążyłam Ci odpisać i dopiero doczytałam, co tutaj napisałaś.
                    Jest mi bardzo miło i jestem pozytywnie zaskoczona, bo rzadko czyta się takie rzeczy na forum.
                    Mam nadzieję, że teraz doczytasz też, że nie było moją intencją urażenie Ciebie, i sobie razem spokojnie wypijemy herbatkę pokoju :)
                    W każdym razie też przepraszam.
                    • ginestra Re: Co mi się nie podobało? 13.11.14, 11:40

                      > Mam nadzieję, że teraz doczytasz też, że nie było moją intencją urażenie Ciebie
                      > , i sobie razem spokojnie wypijemy herbatkę pokoju :)

                      Emae,
                      dziękuję bardzo, tak jest, pijemy herbatkę pokoju. :)

                      Mnie też jest bardzo miło, że tak można fajnie dogadać się na forum i dziękuję za to!

                      Trzymaj się, miłego dnia!:)
                    • ginestra Re: Co mi się nie podobało? 13.11.14, 11:40
                      > Mam nadzieję, że teraz doczytasz też, że nie było moją intencją urażenie Ciebie
                      > , i sobie razem spokojnie wypijemy herbatkę pokoju :)

                      Emae,
                      dziękuję bardzo, tak jest, pijemy herbatkę pokoju. :)

                      Mnie też jest bardzo miło, że tak można fajnie dogadać się na forum i dziękuję za to!

                      Trzymaj się, miłego dnia!:)
                • emae Re: Co mi się nie podobało? 13.11.14, 11:28
                  ginestra napisała:

                  > Lubię Cię i nie miałam zamiaru Cię urazić, a jeżeli moje słowa tak zabrzmiały,
                  > to przepraszam.
                  >
                  Ja Ciebie również lubię, natomiast Twój post nie podobał mi się z przyczyn, które opisałam.

                  > Nie rozumiem dlaczego tak odebrałaś mojego neutralnego posta. Nie uważam też, ż
                  > e zastosowałam tam niewłaściwy ton! Raczej neutralny i odwołujący się do tego,
                  > co uniwersalne (czasem faktycznie czytając wkłada się własne uczucia w miejsce
                  > tekstu i napisałam to ogólnie: nie, że "Ty wkładasz", tylko, że tak bywa).
                  >
                  > W niedokończonym zdaniu, że "nie wiem czy jako filolog czy jako czytelniczka o
                  > konkretnej wrażliwości lub czytelniczka, która przeszła szkolenie pierwszej pom
                  > ocy" (którego to zdania nie dokończyłam z pośpiechu) chciałam wyrazić to, że ni
                  > e jestem w stanie rozstrzygnąć czy ta scena ma dla mnie taki wydźwięk, bo właśn
                  > ie jestem szczególnie wyczulona na to, co jest w tekście z powodów zawodowych,
                  > czy też z subiektywnych powodów (konkretna osobowość/ wrażliwość, szkolenie). B
                  > yło to po prostu odwołaniem do własnego odbioru tej sceny, która dla mnie jest
                  > bardzo niepokojąca.

                  Widzisz, a mnie się nie podoba zabieranie głosu w dyskusji "jako filolog". Bo jakoś to zakłada, że ja tym filologiem nie jestem i dlatego nie umiem tak dobrze odczytać tekstu.

                  >
                  > Tym bardziej boli mnie zarzut, że odmawiam Ci prawa do posiadania własnego zdan
                  > ia. Nigdzie tego nie napisałam.

                  Odniosłam się do poszczególnych fragmentów Twojej wypowiedzi.

                  >
                  > Jest mi przykro, że tak mnie źle oceniłaś, i przykre są dla mnie te powtarzane
                  > przez Ciebie słowa "Porzuć ten ton", "Słonko" oraz sugerowanie, że uważam moje
                  > wykształcenie za lepsze.

                  Słonko jest negatywne? Mówię tak do osób, które lubię.

                  > Przykro mi także z powodu jakichś aluzji o kłóceniu się, których nie rozumiem,
                  > ale które pokazują mnie w jakimś niedobrym świetle.

                  To też odebrałaś negatywnie? Że nie chcę się kłócić z nikim, a szczególnie z Tobą?

                  >
                  > Twoja recenzja podobała mi się, mnie też podobała się książka.

                  Miło mi :) Mnie też się podobało to, co pisałaś o książce w wątku "Co nam się we Wnuczce podoba?"

                  >
                  > Tylko ta jedna scena opisana jest dla mnie tak straszna, że musiałam aż o niej
                  > napisać. Twój wpis o tej scenie skomentowałam tylko dlatego, że napisałaś tam c
                  > oś niezgodnego z prawdą (tj. z tekstem książki), a tak to w ogóle bym się nie o
                  > dezwała.
                  >

                  Widzisz, i to mi zgrzyta. Z jednej strony twierdzisz, że nie odbierasz mi prawa do posiadania własnego zdania, a z drugiej strony, że piszę niezgodnie z prawdą.

                  Ja nawet wierzę, że Ty masz rację, zwłaszcza że masz książkę pod ręką i podpierasz się cytatami, a ja piszę wyłącznie o własnych odczuciach. Ale nie podoba mi się, w jaki sposób forsujesz tą rację.
      • dianevond Re: Co mi się nie podobało? 13.11.14, 15:57
        emae napisała:

        > Co mi się nie podobało?
        > 1) Homo sovieticus. To było takie niespodziewane i zupełnie bez sensu. Gaba mów
        > i w ten sposób, wyrywa jej się niezamierzenie? U Borejków żartuje się w ten spo
        > sób? Dla kogo w ogóle był ten fragment, czy to miało być zabawne? Czy to miał b
        > yć bon-mot, który mógłby przejść do codziennego języka czytelników? Powiedzieli
        > byście tak komuś?
        > Podoba mi się natomiast, że Mila zaraz kontruje tę paskudną wypowiedź, mówiąc:
        > "Widzę, że zioniesz tolerancją". I podoba mi się, że Gaba chyba po raz pierwszy
        > od "Noelki" robi coś, co jest odautorsko ocenione jako bezmyślne i nietoleranc
        > yjne, że nie jest wreszcie taka idealna.

        Emae, wydaje mi się, że Milicja powiedziała, że Gaba "zionie nietolerancją" i że raczej był to przytyk w stronę Pani Dyrektorowej, która miała niby poczuć się urażona jej oceną przez Gabę. Mila bynajmniej nie krytykuje Gaby w tej scenie!

        "Homo sovieticus" w przypadku Dąbek-Nowackiej, której mąż jest z zawodu dyrektorem i która przedstawiona jest jako bierna społecznie (bo nie chce podpisać protestu, który sama wymyśliła) jest jak najbardziej adekwatnym odniesieniem. Dobrze, że nareszcie całym złem świata nie jest telewizja i McDonald's i że MM wspomina o trudnej historii, która zresztą niegdys stworzyła realizm Jeżycjady.


        • dakota77 Re: Co mi się nie podobało? 13.11.14, 16:33
          Mila mowi to kpiaco i tez uwazam, ze nie krytykuje Gaby. A to, ze okreslenie jest adekwatne nie oznacza, ze Gaba musiala je wypowiedziec.
        • emae Re: Co mi się nie podobało? 14.11.14, 10:34
          dianevond napisał(a):

          > Emae, wydaje mi się, że Milicja powiedziała, że Gaba "zionie nietolerancją" i ż
          > e raczej był to przytyk w stronę Pani Dyrektorowej, która miała niby poczuć się
          > urażona jej oceną przez Gabę. Mila bynajmniej nie krytykuje Gaby w tej scenie!
          >

          Faktycznie, Gaba zionie nietolerancją. Natomiast nie pasuje mi to jako przytyk do Dyrektorowej, gdyż ta nie jest w ogóle urażona, ona w ogóle nie zauważa, że Gaba ją skrytykowała. Tam było napisane jakoś tak, że sąsiadka była zbyt zaaferowana i nie zwróciła uwagi na to, co się Gabie wypsnęło.
          Wydaje mi się, że Mila kpiąco podsumowuje jednak słowa Gaby, na zasadzie "o, ktoś tu ma zły dzień". Przy homo sovieticusie jest też, że Gaba powiedziała to bezmyślnie. Cały ten obraz, bezmyślna uwaga Gaby, brak reakcji sąsiadki i kpiący komentarz Mili składa się na moją wizję tej sceny, w której to Gaba zachowuje się nie w porządku.

          >
          > "Homo sovieticus" w przypadku Dąbek-Nowackiej, której mąż jest z zawodu dyrekto
          > rem i która przedstawiona jest jako bierna społecznie (bo nie chce podpisać pro
          > testu, który sama wymyśliła) jest jak najbardziej adekwatnym odniesieniem. Dobr
          > ze, że nareszcie całym złem świata nie jest telewizja i McDonald's i że MM wspo
          > mina o trudnej historii, która zresztą niegdys stworzyła realizm Jeżycjady.
          >

          Nie mogę się zgodzić. Po pierwsze, nie sądzę, żeby współczesnej nastolatce takie sformułowanie kojarzyło się jednoznacznie z jakąś postawą i z jakimś aktualnym problemem. Jeśli trzeba mówić o historii i polityce w lekkiej powieści dla młodzieży (a wolałabym, żeby nie trzeba było), to albo w sposób zrozumiały, albo wcale. I na pewno nie poprzez obrażanie kogoś prosto w twarz.
          Czemu w "Opium w rosole" dało się napisać mocne, prawdziwe, aktualne słowa bez sovieticusów? Wiem, cenzura. Ale później już cenzury nie było i nadal takie obelgi nie padały.
          • agafiatichonowna Re: Co mi się nie podobało? 14.11.14, 22:00
            O przepraszam, ale pani Dąbek-Nowacka sama była z zawodu dyrektorem, nie tylko małżonką pana Nowackiego z zawodu dyrektora. Szefowała przecież Tosi Kowalikowej. A wypowiedzi Gaby nie zrozumiała bo sie jeszcze rozejrzała za tym kłaniającym homo. I to już mi się wydaje z lekka naciągane - słowa te były w swoim czasie tak powszechnie używane, że się pani dyrektor powinna z nimi jednak zetknąć.
        • zla.m Re: Co mi się nie podobało? 14.11.14, 23:01
          Ja tylko tak w kwestii formalnej - pani D-N nie wymyśliła żadnego protestu ani petycji. Ona zaapelowała do Gaby, żeby "coś" zrobiła, a Gaba wyskoczyła z petycją "trochę niezadowolona z faktu, że jej myśli płynęły przez chwilę tym samym korytem lękowym". Z dalszej treści moim zdaniem wynika ponadto, że wymyśliła to specjalnie, wiedząc, że sąsiadkę zniechęci.

          Chyba pójdę ucałować serdecznie najmniej przyjemną z moich sąsiadek, ale mi się skarby trafily, a mogła być Pani Profesor Gaba.

          Aha, a kawałek dalej Milicja jest "Dobrym starym pokoleniem, tym to się nigdy mózg nie lasuje". A dyrektor z dyrektorów Nowacka to niby z jakiego pokolenia? Zaczynam podejrzewać, że autorka jakoś nie uwzględniła upływu czasu i opisywała zażywną pańcie w wieku balzakowskim.
      • kindzie Re: Co mi się nie podobało? 15.11.14, 17:56
        emae napisała:

        > Co mi się nie podobało? Na samym początku odrzuciła mnie narracja z punktu widz
        > enia Doroty. Pomyślałam, że niemożliwe jest, żeby prosta dziewczyna ze wsi używ
        > ała tak wyszukanego słownictwa, nawet w myślach.

        Mnie, jako prostej dziewczynie ze wsi, słownictwo Doroty nie wydawało się jakoś nadmiernie wyszukane. No, może poza łacińskimi nazwami roślin i zwierząt, ale ich używanie tłumaczy fakt, że Dorota pasjonuje się biologią.
        • agafiatichonowna Re: Co mi się nie podobało? 15.11.14, 21:24
          Może wyjdę na czepialską, ale niechta. Jakoś nie słyszy się o prostych dziewczynach z miasta, a o prostych dziewczynach ze wsi owszem. Dlaczego?
          • zua.laura Re: Co mi się nie podobało? 15.11.14, 23:52
            stereotypy;)
        • emae Re: Co mi się nie podobało? 16.11.14, 22:06
          kindzie napisała:

          > Mnie, jako prostej dziewczynie ze wsi, słownictwo Doroty nie wydawało się jakoś
          > nadmiernie wyszukane. No, może poza łacińskimi nazwami roślin i zwierząt, ale
          > ich używanie tłumaczy fakt, że Dorota pasjonuje się biologią.

          Dlatego napisałam, że potem dowiedziałam się, że jednak słownictwo pasuje do postaci Doroty. Na początku myślałam, że to ma być trochę inny typ postaci. Taki mniej uczony ;)
          Ja po prostu myślałam, że w tym początkowym opisie wypowiada się MM ustami (czy raczej myślami) Doroty, i to mi zgrzytało.
          Ja też jestem ze wsi! :)
    • hopdoprzodu Re: Pani Małgorzato, Pani Emilio, dziękuję! :) 13.11.14, 10:28
      Zgadzam się z każdym słowem, fajnie się czytało i była znów niepowtarzalna atmosfera książek MM.

      Co do zgrzytów zgadzam się również, w innym wątku pisałam, że nie podoba mi się w neojeżycjadzie polityka, bo uważam właśnie takie wtręty za polityczne.

      Homo sovieticus -bo oczywiście brak obywatelskiej postawy i zaangażowania to tylko komunistyczna przypadłość. Bardzo nie lubię tej dzisiejszej maniery, która za wszystkie wady i zło obwinia wyłącznie komunizm - tak jakby poza nim nigdy ich nie było.

      Co do wtrętu o teatrach to odbieram go jako komentarz do różnych ostatnich wydarzeń typu odwołanie spektaklu na Malcie i afery w Teatrze Starym w Krakowie. Bardzo mi się to nie podoba, bohaterowie mogliby sobie pokomentować to wszystko w rozmowie, ale takie ex catedra wkładanie do głowy takich poglądów jako oczywistości (że ten nowoczesny teatr to żaden teatr jest) odbieram jako nachalne a nawet propagandowe. Tak a propos wypowiedzi MM z jej strony internetowej o propagandzie skierowanej do dzieci :)
      • emae Re: Pani Małgorzato, Pani Emilio, dziękuję! :) 13.11.14, 10:46
        hopdoprzodu napisała:

        >
        > Co do wtrętu o teatrach to odbieram go jako komentarz do różnych ostatnich wyda
        > rzeń typu odwołanie spektaklu na Malcie i afery w Teatrze Starym w Krakowie. Ba
        > rdzo mi się to nie podoba, bohaterowie mogliby sobie pokomentować to wszystko w
        > rozmowie, ale takie ex catedra wkładanie do głowy takich poglądów jako oczywis
        > tości (że ten nowoczesny teatr to żaden teatr jest) odbieram jako nachalne a na
        > wet propagandowe. Tak a propos wypowiedzi MM z jej strony internetowej o propag
        > andzie skierowanej do dzieci :)

        Patrz, nie skojarzyłam tych faktów. I to dziecię jedenastoletnie, Jędruś, myśli sobie takimi politycznymi aluzjami?
        • hopdoprzodu Re: Pani Małgorzato, Pani Emilio, dziękuję! :) 13.11.14, 11:04
          Właśnie pożyczyłam książkę teściowej i nie mogę sprawdzić, ale coś mi się kołacze, że to była opinia starszych, którą Jędruś po prostu powtarza.
          Ale jeśli to zdanie zostało włożone w usta o Jędrka i nie jest powtórzeniem opinii dorosłych, to co może oznaczać? Co może wiedzieć jedenastolatek o starych czasach, kiedy istniały jeszcze prawdziwe teatry?
          • emae Re: Pani Małgorzato, Pani Emilio, dziękuję! :) 13.11.14, 11:07
            hopdoprzodu napisała:

            > Właśnie pożyczyłam książkę teściowej i nie mogę sprawdzić, ale coś mi się kołac
            > ze, że to była opinia starszych, którą Jędruś po prostu powtarza.
            > Ale jeśli to zdanie zostało włożone w usta o Jędrka i nie jest powtórzeniem opi
            > nii dorosłych, to co może oznaczać? Co może wiedzieć jedenastolatek o starych c
            > zasach, kiedy istniały jeszcze prawdziwe teatry?

            Racja, on to na pewno powtarza po Mili.
            • meduza7 Re: Pani Małgorzato, Pani Emilio, dziękuję! :) 13.11.14, 11:57
              Bo dawniej to, panie! Jakie były teatry! Balladyna na motorze na scenę wjeżdżała! :)

              www.e-teatr.pl/pl/realizacje/4121,szczegoly.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka