emae
13.11.14, 08:11
Przepraszam, że nie dopisuję się do któregoś istniejącego wątku, ale doprawdy nie wiedziałam, do którego. Poza tym jestem niezmiennie przekonana, że albo MM, albo Emilia czytuje nasze forum i liczę na to, że taki tytuł wpadnie jej w oko :) Chciałam bardzo podziękować za odzyskaną radość z czytania Jeżycjady.
Książkę przeczytałam w piątek, moje wrażenia spisuję dopiero dzisiaj, dlatego nie będzie to relacja "na gorąco". Mam jednak nadzieję, że zdołam ująć w niej wszystko, co zapamiętałam.
Czytając "Wnuczkę", nie śmiałam się zbyt często. Oceniam ten tom jako mało zabawny. Jednak przez większość czasu uśmiechałam się szeroko, a chwilami miałam ochotę krzyczeć z radości lub bić głośno brawo. Ida - wściekła wybiega z domu i ma kryzys w związku! Marek jej mówi o klimakterium! Dorota nie lubi poezji i nie jest traktowana jak dziwoląg! W książce są zwierzęta! Józef zdał kiepsko maturę i nie chce iść na medycynę! Józef spotykał się z Agatą! Tak, wiem, Agata nie została ukazana w szczególnie pozytywnym świetle, ale i tak spodobało mi się, że jej wątek nie zamknął się na "rechotaniu jak żaba" i że najwyraźniej jakoś sobie tę sytuację z Józinkiem wyjaśnili.
Naprawdę ujęło mnie, jak bardzo MM postarała się naprawić to, co było kontrowersyjne w "McDusi". Bo tak to widzę. Nie twierdzę, że uwzględniła na pewno moje, Twoje, nasze uwagi, ale jestem przekonana, że starannie przeanalizowała, co poszło nie tak. Dzięki tej uważnej analizie Ida staje się wiarygodna jako osoba przepracowana, w trudnym wieku, na skraju poważnego kryzysu. Gaba przestaje być idealna, o Laurze, Adamie i całej reszcie mamy na szczęście tylko wzmianki. Jedna z babć Doroty nigdy nie wyszła za mąż i mówi, że to dlatego zna się na życiu. Nie jest karykaturą feministki, tylko życzliwie ukazaną postacią.
Pojawia się też przemoc. Widzę to jako nawiązanie do całego zamieszania ze sceną "potrząsania jak szczurem". Świetnie ukazana reakcja Doroty, która się wstydzi, choć przecież nie ma czego.
Strasznie podoba mi się ukazanie Idy i Doroty jako kobiet, które przejmują inicjatywę w związku z mężczyzną/w zdobywaniu mężczyzny. Ja też organizowałam takie porwania, też lubię docierać przez żołądek do serca, ogólnie takie podejście jest mi bardzo bliskie.
A, i kolejny okrzyk radości: Ida odkrywa, że nie doceniała jedzenia :)
Bardzo podoba mi się to, że mamy ukazane wspomnienia Marka i Idy. I podobają mi się te wspomnienia - skojarzyły mi się z historią moich rodziców :)
Tak bardzo narzekałam, że nie zniosę kolejnej książki z narracją z punktu widzenia Józinka, tymczasem we "Wnuczce" jego przemyśleń nie ma prawie wcale. I dobrze!
Podoba mi się Matalia, nieidealna matka :) I po raz kolejny podoba mi się Grzegorz. Uważam też, że przeprowadzka Borejków to jego świetnie zrealizowany plan :)
(CDN, dzielę na dwa, bo za długie)