Dodaj do ulubionych

najgorsza matka w Jezycjadzie

05.12.14, 13:06
w watku obok kol. kopiec_esmeralda uznala za takowa gabriele, ale konkurencja jest silna
a zatem gabon, czy moze jednak milicja ? moze ida ? jozefina bitner ? doszly nowe fakty i cechy, a tez nowe postacie - matka cucdorotki i jej babcia, matka teresy
kogo obstawiacie ?
Obserwuj wątek
    • meg_mag Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 13:14
      Jozefina zdecydowanie, moim zdaniem.
      Bo Gaba czy inne, przynajmniej sa. No i matka Dorotki zostawila ja jako nastolatke, pod opieka kogos z bliskiej rodziny, a pani aktorka, takie mam wrazenie, radosnie sie pozbyla klopotu, oddychajac z ulga, ze jej progenitura przestanie tlamsic osobowosc i kariere.
      • ananke666 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 13:28
        Zgadzam się, też obstawiam Józefinę.
        Na drugim miejscu niestety ląduje Ewa Jedwabińska z OwR, mimo całego współczucia, jakie żywię do niej.
        • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 14:37
          Ewy bym się nie czepiała - mogła nie trafiać z metodami, mogła być zagubiona i niezręczna, ale nie można jej odmówić, że Aurelię kochała do szaleństwa i dla niej zrobiłaby wszystko. W przeciwieństwie do Józefiny [która kieruje się tylko i li egoizmem]. Plus w DP mamy wzmianki, że po "akcjach" w OwR relacje z córką wyprostowała i zżyły się bardzo. Na wczesną śmierć nie ma rady, ale też nie można mieć pretensji, że umarła i Aurelia trafiła do domu zimnego ojca, nielubianej macochy i dość wrednego przybranego brata. A weź pod uwagę, że Józefina kieruje się wyłącznie dobrem własnym, pomimo wiedzy o pozostawionych dzieciach. Z kolei Gaba kocha dzieci wyłącznie deklaratywnie, nie próbuje nic zrobić dla tychże dzieci, spycha ich problemy albo na innych, albo pod dywan itd. Ewa przynajmniej próbuje...
          • kopiec_esmeralda Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 15:02
            Dokładnie, Ewa próbuje, męczy się sama ze sobą, szaleje, gdy Geniusia znika. A co robi Gaba, gdy Tygrys znika? Wystarczy porównać te sytuacje, zniknięcie G. i Tygrysa i reakcję ich matek. Do matki Doroty też można mieć wiele zastrzeżeń, ale i ją znamy niewiele. A Gabę od lat i zawsze uchodzi za ideał. Może to najbardziej mnie wkurza, rozziew między deklaracjami odautorskimi, a tym, co widzimy czytając.
            • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 15:21
              Na pewno rozdźwięk kumuluje irytację.
              Ale mnie zawsze trzęsło, kiedy czytałam w TiR, że Laura ucieka, zostawia nieprawdziwą informację, a jej mamunia... idzie na szachy [bodajże] do dziadków, żeby się nie denerwowali... Gdy Aurelia znikła [no dobra, gdy jej znikanie się wydało] Ewa szaleje z niepokoju, biega po osiedlu, gotowa jest na wszystko, byle odnaleźć dziecko. Gaba nawet nie udaje, że się martwi, że się niepokoi, że ją w jakikolwiek sposób "rusza" ucieczka dziecka. Plus po "połączeniu" rodzin: Ewa przytula ciasno Aurelkę, nazywa ja "jeżykiem" i, jak dowiadujemy się z DP za wszelką cenę usiłuje naprawić relacje. Tymczasem co robi Gaba, kiedy już Robrojek przywozi Tygryska? Gabuchna siada na odwłoku i dopiero kiedy Tygrys ją przeprasza [Za co, do stu tysięcy fur beczek prochu?! To ona powinna przepraszać dziecko, że jędoląc i stękając tudzież wzbraniając słowa wypowiedzieć o ojcu niejako zmusiła małą do takiego zachowania], dopiero wtedy przytula. I koniec. Żadnej rozmowy na temat, żadnych prób zmiany, żadnej refleksji.
              • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 03:23
                Plus po "połączeniu" rodzin: Ewa pr
                > zytula ciasno Aurelkę, nazywa ja "jeżykiem" i, jak dowiadujemy się z DP za wsze
                > lką cenę usiłuje naprawić relacje. Tymczasem co robi Gaba, kiedy już Robrojek p
                > rzywozi Tygryska? Gabuchna siada na odwłoku i dopiero kiedy Tygrys ją przeprasz
                > a [Za co, do stu tysięcy fur beczek prochu?! To ona powinna przepraszać dziecko
                > , że jędoląc i stękając tudzież wzbraniając słowa wypowiedzieć o ojcu niejako z
                > musiła małą do takiego zachowania], dopiero wtedy przytula. I koniec. Żadnej ro
                > zmowy na temat, żadnych prób zmiany, żadnej refleksji.
                >
                • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 03:30
                  fornitta69 napisała:

                  > Plus po "połączeniu" rodzin: Ewa pr
                  > > zytula ciasno Aurelkę, nazywa ja "jeżykiem" i, jak dowiadujemy się z DP z
                  > a wsze
                  > > lką cenę usiłuje naprawić relacje. Tymczasem co robi Gaba, kiedy już Robr
                  > ojek p
                  > > rzywozi Tygryska? Gabuchna siada na odwłoku i dopiero kiedy Tygrys ją prz
                  > eprasz
                  > > a [Za co, do stu tysięcy fur beczek prochu?! To ona powinna przepraszać d
                  > ziecko
                  > > , że jędoląc i stękając tudzież wzbraniając słowa wypowiedzieć o ojcu nie
                  > jako z
                  > > musiła małą do takiego zachowania], dopiero wtedy przytula. I koniec. Żad
                  > nej ro
                  > > zmowy na temat, żadnych prób zmiany, żadnej refleksji.
                  > >
                  Tylko,ze to nie bylo tak. Ewa po powrocie Aurelii rzekla sztywno :pocaluj mnie- jak zawsze. Przytulenie bylo pozniej,w nocy,kiedy Ewa plakala i to Aurelia wykonala pierwszy krok.A Gaba zaraz po powrocie Laury jej reke na glowie czy tam na ramieniu kladzie. Rozumiem sympatie dla Ewy I niechec do Gaby,ale moze jednak nie piszmy Jezycjady na nowo zeby do naszych teorii pasowala? :/
                  • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 09:25
                    fornitta69 napisała:

                    > Tylko,ze to nie bylo tak. Ewa po powrocie Aurelii rzekla sztywno :pocaluj mnie-
                    > jak zawsze. Przytulenie bylo pozniej,w nocy,kiedy Ewa plakala i to Aurelia wyk
                    > onala pierwszy krok.A Gaba zaraz po powrocie Laury jej reke na glowie czy tam n
                    > a ramieniu kladzie. Rozumiem sympatie dla Ewy I niechec do Gaby,ale moze jednak
                    > nie piszmy Jezycjady na nowo zeby do naszych teorii pasowala? :/

                    Fornitto, nieważne czy Ewa przytuliła zaraz, czy potem, ważne, że jednak robiła wszystko, co mogła, żeby naprawić więź z córką. Gaba, co wiemy znakomicie nie tylko z TiR, ale i późniejszych tomów, paluchem nie kiwnęła, by poprawić swoje relacje z Tygrysem. Zero autorefleksji z jej strony, zero jakiejkolwiek pracy nad sobą jako rodzicem. Gabon jak wlazł na postument z napisem "Tak bardzo skrzywdzona przez Tygryska, to wredne pyziacze nasienie", tak na nim trwa, czego żywy dowód mamy jeszcze w McDusi, gdy pierwszą reakcją Gaby na wieść, że Laura już zdążyła sobie ogarnąć organizację własnego wesela jest foch i demonstracyjne przybranie pozy męczennicy.
                    • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 09:49
                      Nie no- wazne jest zeby pisac o tym co rzeczywiscie bylo w ksiazkach a nie o tym co nam sie wydawalo,ze bylo :P Powrót Aurelii to byla pieknie napisana I przejmujaco smutna scena a nie sielankowe sciskanie I nazywanie "jezykiem". I w ogole mi tutaj nie chodzi o kwestie,ktora matka byla gorsza,tylko o to zeby nie pisac bzdur...
                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 09:48
                    No i ? Co z tego polozenia reki na glowie wyniklo ?
                    • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 10:01
                      A napisalam,ze cos z tego wyniklo? Czy,ze Gaba jednak nie "siedziala na odwloku" tylko i wylacznie? Mnie tutaj w ogole nie chodzi o Gabe ani o Ewe,tylko o to zeby pisac o tym co rzeczywiscie bylo w ksiazkach. No chyba,ze to nie wazne co bylo w ksiazkach? :P
                      • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 10:53
                        Wazne, wazne. Tylko widzisz, ksiazka jako taka, a cykl ksiazek tym bardziej, to nie jest jedna wybrana scena. To calosc.
                        • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 10:59
                          ..ucieklo
                          Czytelnik calosci wie, ze Ewa w chwili powrotu Aurelii juz sporo wie, co sie dzialo z mala, poznala p. Lewandowska, Mile, uslyszala niemalo, ma pojecie, z jakimi ludzmi zetknela sie jej corka i co robila. Plus Ewa jest przerazliwie samotna, zagubiona, bez wsparcia. I autentycznie przerazona, zesztywniala z tego strachu.
                          Z drugiej strony - Gabon, ktory nie wie nic i najwyrazniej wiedziec nie potrzebuje. Wazne, ze moze odegrac scene powrotu corki marnotrawnej, cholerna drama quinn.
                        • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 11:00
                          Wiem. I wiem,ze tych ksiazek jest sporo,wiec mozna rozne rzeczy zapomniec/zle pamietac. Ale jednak fajnie by bylo sie starac trzymac Jezycjady zamiast plyyynac na fali niechecI do Borejków I wlasnej wyobrazni. Zwlaszcza,ze I'm nie trzeba "dorabiac" geby bo pani MM sama to zrobila...
                          • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 11:44
                            Fornitto, ale ja pamietam te scene powrotu Laury. Bardzo dokladnie pamietam.
                            Rodzina zgromadzona, wszyscy patrza, wszyscy sluchaja, publika jest. Teatralny gest wybaczenia (!) i ZERO zainteresowania. Pokazowka, jaka to ona wspanialomyslna i NIC WIECEJ.
                            Bo to Gaba jest i ma byc wazna, nie Laura. Jak zwykle.
                            • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 12:07
                              Ale widzisz tu jest scena,ktora obie pamietamy I sobie ja po prostu interpretujemy inaczej. Ty- Gabon odstawia teatr,ja- Gabon z ulga wita zaginiona corke,padaja sobie w ramiona,bla,bla,bla. (Swoja droga Gabon po wszystkim nie naprawia stosunkow z corka,nawet nie widac zeby probowala- tu sie z Wami calkowicie zgadzam.) I tak to mozna gadac :) Ale to nie jest wymyslanie scen z Jezycjady na nowo, przeciwko ktoremu protestowalam.
                              • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 12:17
                                To nie chodzi o to, ze nie naprawia, nie tylko o to. Ona nie pyta o nic, co wymagaloby od niej w konsekwencji jakiegos wysilku - np, gdzie Laura spala i komu wypadaloby podziekowac ewentualnie opieprzyc (za niezawiadomienie rodziny nieletniej). Co ja sklonila do wyjazdu. Jak wygladalo spotkanie z ciotka Alma. Nic, co naruszyloby jej swiety spokoj i olewactwo w stosunku do dzieci. Jej to po prostu nie obchodzi.
                                • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 12:20
                                  ...znowu ucielo
                                  Gabon z ULGA wita zaginiona. Owszem, bo szczeniara juz jest i mozna przestac udawac, ze sie cokolwiek robi. Przeciez tak samo bylo po telefonie Robroja "najdrozszy przyjacielu, juz sie nie martwie, wiem, ze ty sie wszystkim zajmiesz". No wlasnie, albo zajmie sie jej wlasnym dzieckiem kto inny, albo nikt, bo na pewno nie ona.
                                • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 12:22
                                  Nie obchodzi,albo uwaza,ze na wypytywanie przyjdzie czas pozniej,najpierw trzeba dziecko "ukochac". A to "pozniej" nigdy nie nadchodzi bo tak Gabie wygodniej. Ja tu widze strusia polityke a nie kompletna olewke.
                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 12:48
                                    Strusia polityka stosowana latami JEST kompletna olewka.
                                  • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 13:09
                                    fornitta69 napisała:

                                    > Nie obchodzi,albo uwaza,ze na wypytywanie przyjdzie czas pozniej,najpierw trzeb
                                    > a dziecko "ukochac". A to "pozniej" nigdy nie nadchodzi bo tak Gabie wygodniej
                                    > . Ja tu widze strusia polityke a nie kompletna olewke.

                                    Jakie, kurna, ukochać? Przecież Gaba demonstruje Laurze na powitanie, cytuję: "twarz bladą i tragiczną". Koniec cytatu. Uścisk następuje dopiero wtedy, gdy Tygrys, widząc Gabona Boleściwego zaczyna przepraszać.
                                    Jeszcze jeden cytat:
                                    "Strasznie nie lubiła, jak mama miała taką cierpiętniczą minę i kiedy wyglądała na pokrzywdzoną. Kto tu był, do kroćset, pokrzywdzony? No kto?"

                                    No właśnie. Gaba odwaliła gigantyczną fuchę rodzicielską, doprowadzając do tego, że jej własne dziecko zwiało z domu. I co? I od progu sygnalizuje odnalezionemu właśnie dziecku, że to ona jest tutaj stroną pokrzywdzoną i ona cierpi. Wielkie, obrzydliwe show, mające na celu wywołać w Laurze poczucie winy. Które, notabene, winna odczuwać Gabriela. A nie odczuwa.
                                    • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 15:58
                                      bupu napisała:

                                      > fornitta69 napisała:
                                      >
                                      > > Nie obchodzi,albo uwaza,ze na wypytywanie przyjdzie czas pozniej,najpierw
                                      > trzeb
                                      > > a dziecko "ukochac". A to "pozniej" nigdy nie nadchodzi bo tak Gabie wyg
                                      > odniej
                                      > > . Ja tu widze strusia polityke a nie kompletna olewke.
                                      >
                                      > Jakie, kurna, ukochać? Przecież Gaba demonstruje Laurze na powitanie, cytuję: "
                                      > twarz bladą i tragiczną". Koniec cytatu. Uścisk następuje dopiero wtedy, gdy Ty
                                      > grys, widząc Gabona Boleściwego zaczyna przepraszać.
                                      Takie ukochac: "-Tygrysku!- powiedziala mama,podchodzac do niej I kladac reke na jej glowie."
                                      Ok,ja rozumiem,ze dla Was to jest element teatru Gaby I wpedzanie Laury w poczucie winy. Ok,ja wiem,ze Gaba corce nie zawisla na szyi a "tylko" do niej podeszla I ja dotknela. Ale jednak nie piszcie,ze "siedziala na odwloku" dopoki jej Laura nie przeprosila,bo to NIE wygladalo tak. Dla Was tragiczna blada twarz Gaby to poza, wymierzona w corke,dla mnie- autentyczne zmartwienie,ktorego nie potrafila ukryc. I dopoki zupelnie inaczej widzimy TEN SAM tekst,to to jest ciekawe. Dlatego fajnie jest trzymac sie w miare mozliwosci tego co napisala MM ;)
                                      • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 16:07
                                        "autentyczne zmartwienie, ktorego nie potrafila ukryc", no nie moge.
                                        Bardzo prosze o wyjasnienie - CZYM KONKRETNIE Gaba sie martwila ? W oparciu o tekst.
                                        Oraz doloze, ze Gaba programowo nie ukrywa cierpienia, wrecz je eksponuje. W kazdej sytuacji.
                                      • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 16:57
                                        fornitta69 napisała:


                                        > > Jakie, kurna, ukochać? Przecież Gaba demonstruje Laurze na powitanie, cyt
                                        > uję: "
                                        > > twarz bladą i tragiczną". Koniec cytatu. Uścisk następuje dopiero wtedy,
                                        > gdy Ty
                                        > > grys, widząc Gabona Boleściwego zaczyna przepraszać.
                                        > Takie ukochac: "-Tygrysku!- powiedziala mama,podchodzac do niej I kladac reke n
                                        > a jej glowie."
                                        > Ok,ja rozumiem,ze dla Was to jest element teatru Gaby I wpedzanie Laury w poczu
                                        > cie winy. Ok,ja wiem,ze Gaba corce nie zawisla na szyi a "tylko" do niej podesz
                                        > la I ja dotknela. Ale jednak nie piszcie,ze "siedziala na odwloku" dopoki jej L
                                        > aura nie przeprosila,bo to NIE wygladalo tak.

                                        Ja tego nie napisałam, więc erm, zarzut kierujesz pod niewłaściwym adresem. Ja zaledwie napisałam, że jakąkolwiek bardziej ciepłą reakcję na widok odnalezionej właśnie córki Gaba z siebie wykrzesała dopiero wtedy, gdy ta córka przeprosiła. Przedtem emanując krzywdą własną, li i jedynie. Położenie ręki na głowie nie jest zbyt ciepłym gestem, zwłaszcza w odniesieniu do czternastolatki.

                                        > Dla Was tragiczna blada twarz Gab
                                        > y to poza, wymierzona w corke,dla mnie- autentyczne zmartwienie,ktorego nie pot
                                        > rafila ukryc. I dopoki zupelnie inaczej widzimy TEN SAM tekst,to to jest ciekaw
                                        > e. Dlatego fajnie jest trzymac sie w miare mozliwosci tego co napisala MM ;)

                                        To ja się zapytam: czym tak straszliwie martwiła się Gaba, widząc swą córkę, całą, żywą i nieuszkodzoną, że to zmartwienie wyparło z jej twarzy ulgę, radość i miłość? Porównaj sobie z Ewą Jedwabińską w momencie znalezienia Aurelii, kobita tak osłabła z ulgi, że musiała usiąść i nawet jej do głowy nie przyszło robić dziecku wyrzuty. A Gaba? Zamienia się w jeden wielki wyrzut.
                                        • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 17:08
                                          To nie Ty o odwloku faktycznie,wiec nie do Ciebie powinnam o tym pisac,wybacz. Gaba sie martwila ucieczka Laury I tym,ze byla u siostry Pyziaka. Moja mama zareagowala po moim powrocie z ucieczki, bardzo podobnie - blada I wystraszona twarza swiecila,choc ulge na tej twarzy tez miala. A byla I jest dobra I kochajaca mama :)
                                          • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 17:14
                                            fornitta69 napisała:

                                            > To nie Ty o odwloku faktycznie,wiec nie do Ciebie powinnam o tym pisac,wybacz.
                                            > Gaba sie martwila ucieczka Laury I tym,ze byla u siostry Pyziaka. Moja mama zar
                                            > eagowala po moim powrocie z ucieczki, bardzo podobnie - blada I wystraszona twa
                                            > rza swiecila,choc ulge na tej twarzy tez miala. A byla I jest dobra I kochajaca
                                            > mama :)

                                            No ale chyba raczej nie świeciła cierpieniem, co? Moja mamusia świeciła na obliczu owszem, bladością, wystraszeniem i zmęczeniem, ale przede wszystkim gigantyczną ulgą. U Gaby nie ma ulgi, nie ma zmęczenia, jest tylko twarz tragiczna i cierpiąca.
                                            Tragiczna.
                                            Tragiczna, wystaw sobie pani, w momencie gdy jej dziecko wraca całe do domu.
                                            Indid, straszna tragedia że wróciło i że bez większych uszczerbków na zdrowiu.
                                          • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 17:38
                                            fornitta69 napisała:


                                            > Gaba sie martwila ucieczka Laury

                                            Interpretacja. Ja pytam o tekst potwierdzajacy, ze Gaba martwila sie o Laure, o to, co sie z dzieckiem dzieje, a nie jaki uszczerbek na jej, matki, wizerunku ucieczka corki czyni

                                            I tym,ze byla u siostry Pyziaka.

                                            Nadinterpretacja. O tym, ze byla u ciotki mowi sama Laura, a Gabon twarz cierpiaca i blada prezentuje od razu, zanim to uslyszala. Wczesniej nie wiedziala nawet tego, ze Robroj spotkal ja w Toruniu. Nie zapytala, gdzie spotkal.
                                            • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 17:51
                                              No interpretacja. W tekscie nie ma tez: "Gaba miala tragiczna twarz bo chciala dokopac Laurze." ;) Dlatego kazda z nas ten tekst interpretuje po swojemu. Czarno na bialym I doslownie to tam nie ma ani tego co ja pisze,ani Tego co piszesz Ty.
                                              • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 17:59
                                                W tekscie jest - Gaba martwi sie tym, ze sie martwi. Mowa o caloksztalcie, nie o tej jednej scenie, bo ona logicznie wynika z poprzednich.
                                                ANI RAZU G. nie pomyslala, nie przestraszyla sie tego, ze Laurze moze sie cos stac, ze ktos jej moze cos zrobic. Ona martwi sie tylko soba.

                                                Konsekwentnie UNIKA wszelkiej wiedzy o corce. Nawet nie spytala, powtarzam, gdzie Laura jest i w jakim stanie, co sie z nia dzieje. NIE spytala. Mac zmartwiona.
                                                • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 18:05
                                                  Ktos (Ananke666?) nizej pisal,ze mogla nie spytac z powodu oszolomienia I szoku- mnie sie ta wersja wydaje dosyc prawdopodobna. Generalnie widze to podobnie jak Ananke666 (?), wiec juz nie bede powtarzac tego wszystkiego co ona napisala nizej :)
                                                  • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 18:13
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Ktos (Ananke666?) nizej pisal,ze mogla nie spytac z powodu oszolomienia I szoku
                                                    > - mnie sie ta wersja wydaje dosyc prawdopodobna. Generalnie widze to podobnie j
                                                    > ak Ananke666 (?), wiec juz nie bede powtarzac tego wszystkiego co ona napisala
                                                    > nizej :)

                                                    I tak twardo przez cały czas miała szok? Robroj dzwonił, ona w szoku, Laura wróciła ona w szoku, godzinami ją ten szok trzymał? Naciągane bardzo.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 18:13
                                                    W chwili, gdy Robroj zadzwonil - zgoda. Ale od jego telefonu do przyjazdu minela rowno DOBA. Dzwonil kolo pierwszej w nocy, przyjechal kolo pierwszej nastepnej nocy.
                                                    Dosc czasu, by ochlonac, wyjsc z szoku i bez sensu lazic po kolezankach. Nie dosc, by zadzwonic do jedynej osoby, ktora na pewno wie, co z Laura. No ?
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 18:32
                                                    Czemu Gaba nie dzwonila do Robroja a za to lazila po kolezankach Tygrysa- nie mam pojecia. To jest irracjonalne. Nie jest to jednak moim zdaniem dowod na obojetnosc Gaby,predzej na jej skretynienie. No ale to tak jak ze "zniknietym" Ignasiem- trudno w tym znalezc sens,wiec go nie szukam nawet. Ale glupawe zachowania Gaby jako dowod na jej nieczulosc tez do mnie kompletnie nie przemawia... Gdyby tylko udawala zmartwienie-do Robroja powinna wlasnie zadzwonic zeby nie wyjsc na zla matke. Gdyby ja Tygrys guzik obchodzil I bylaby oaza spokoju to by wlasnie umiala zmartwienie sie I troske lepiej,madrzej pozorowac :P
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 18:43
                                                    Gdyby zadzwonila do Robroja, na kim by to zrobilo wrazenie ? A wleczenie sie - z Grzesiem i Ignasiem - po kolezankach i wracanie taka umeczona, taka umieczona od razu widac.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 18:52
                                                    A wiec tak: dla mnie obie te wersje:
                                                    1. Gaba cwok,ktora ja przedstawilam
                                                    2. Gaba drama queen plus cwok,grajaca (totalnie bez pomyslunku) zmartwiona mateczke a tak naprawde majaca Laure gdzies
                                                    - sa niezbyt wiarygodne,ale z obu naciaganych historii juz wole ta pierwsza.
                                                    Moze ktos zaproponuje trzecia wersje? ;)
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 19:02
                                                    Sorry, ja wcale nie twierdze, ze Gaba jest cwokiem. To cwana gapa, ktora umiala sie ustawic tak, zeby nie musiec swoich dzieci wychowywac, zaopatrywac i zajmowac sie nimi i jeszcze dostala na to sankcje calej rodziny i otoczenia. Metoda - widowiskowe cierpienie.
                                                    Mozesz to potraktowac jako te trzecia wersje, jesli chcesz.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 19:16
                                                    No nie. Jezeli odgrywa cierpienia tak jak w TiR to jest cwokiem ;) I to,ze kazdy jej gest,mina,dzialanie jest gra - dla mnie jednak brzmi kosmicznie. Przypomnijmy,ze to ta sama Gaba,na ktorej w Noelce i DP jej corki sie wieszaja,ta sama,ktora sie z malym Tygrysem laskocze- wtedy tez grala I udawala milosc? Tez corki miala totalnie gdzies,kiedy mdlala,jak je pan Jankowiak przyprowadzil? Ok,ja wiem,ze to tez ta sama Gaba,ktora z Laura "omawia" szczegoly slubu :D Ale latwiej mi uwierzyc w to,ze jej z wiekiem szare komórki obumarly I ze jej milosc stala sie toksyczna,niz,ze nigdy nie kochala I zawsze miala gdzies swoje dzieci.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 19:48
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > No nie. Jezeli odgrywa cierpienia tak jak w TiR to jest cwokiem ;)

                                                    Dlaczego ? przeciez to dziala. Nutria jej wspolczuje az do kompletnej niemocy, Grzes sie martwi, dziadek obiecuje, ze wszyscy sie wezma za Tygryska, bo "zaniedbali" i nikt Gabuni nie pomogl, biednej sierotce, od osmiu lat szczesliwie zameznej; nawet Milicja jej nie rozlicza (zrobilas, co ci polecilam ?). Nikt, absolutnie, nie pogonil jej do szukania dziecka. Za to pocieszaja ja wszyscy. Jej metoda jest skuteczna.

                                                    I to,ze kazd
                                                    > y jej gest,mina,dzialanie jest gra - dla mnie jednak brzmi kosmicznie.

                                                    Nie jest gra. To stalo sie jej natura. Byc nieszczesliwa, a kto inny zrobi lub pozostanie niezrobione i nikt zlego slowa nie powie. Przybrana skora druga natura.

                                                    Przypomn
                                                    > ijmy,ze to ta sama Gaba,na ktorej w Noelce i DP jej corki sie wieszaja,ta sama,
                                                    > ktora sie z malym Tygrysem laskocze- wtedy tez grala I udawala milosc? Tez cork
                                                    > i miala totalnie gdzies,kiedy mdlala,jak je pan Jankowiak przyprowadzil? Ok,ja
                                                    > wiem,ze to tez ta sama Gaba,ktora z Laura "omawia" szczegoly slubu :D Ale latwi
                                                    > ej mi uwierzyc w to,ze jej z wiekiem szare komórki obumarly I ze jej milosc sta
                                                    > la sie toksyczna,niz,ze nigdy nie kochala I zawsze miala gdzies swoje dzieci.


                                                    Laskocze zamiast wytlumaczyc, ze i dlaczego nie wolno klamac i przywlaszczac sobie :), no faktycznie, wzruszajace. Poblaza dzieciakom we wszystkim (we wszystkim, co przeszkadza innym, uscislijmy), to i wieszaja sie na niej, czemu nie. Ona jest slodka mateczka, kiedy chodzi o danie mleczka, otulenie kolderka, przytulenie - ale to wszystko nie wymaga wysilku. Tam, gdzie musialaby sie wysilic, narazic na nieprzyjemna rozmowe, cos zdzialac - nul, niente, zero.

                                                    I tak, to jest ta sama Gaba, ktora mdleje, gdy slyszy, ze corka przebiega tuz przed samochodem, ale zarazem te sama corke wysyla nad morze z niedojda, ktora smarkatej na pewno nie upilnuje i nie zdyscyplinuje. Ktora zaospowana druga corke oddelegowuje do biegania do sklepu i kolysania niemowlaka. Ktora zlewa to, ze jej obie corki systematycznie wala do drzwi i wieszaja sie na klamce mlodemu malzenstwu. I wszystko to, co wielokrotnie w licznych watkach bylo pisane, nie chce mi sie powtarzac.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 20:21
                                                    Ale to wszystko nie swiadczy o obojetnosci i braku milosci Gaby,tylko jej o nieudolnosci wychowawczej I glupocie. To cale laskotanie,utulanie I bycie slodka mateczka- matka,ktora W OGOLE nie kocha robi takie rzeczy "bo trzeba"- a Gaba to robi naturalnie I szczerze. Mogla corki przestac kochac,kiedy z dzieci zmienily sie w nastolatki,ale nie mozna powiedziec,ze ich nie kochala nigdy. No nie.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 20:36
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Ale to wszystko nie swiadczy o obojetnosci i braku milosci Gaby,tylko jej o nie
                                                    > udolnosci wychowawczej I glupocie. To cale laskotanie,utulanie I bycie slodka m
                                                    > ateczka- matka,ktora W OGOLE nie kocha robi takie rzeczy "bo trzeba"- a Gaba to
                                                    > robi naturalnie I szczerze. Mogla corki przestac kochac,kiedy z dzieci zmienil
                                                    > y sie w nastolatki,ale nie mozna powiedziec,ze ich nie kochala nigdy. No nie.


                                                    Kochala tak, jak dziewczynka swoje lalki, juz to pisalam. Przytulic, ubrac, przebrac, polozyc do lozeczka - ale lalki nie maja wlasnych uczuc, wlasnych potrzeb i sa absolutnie posluszne. Dzieci, wiesz, troche sie roznia od lalek. I jeszcze maja te paskudna ceche, ze nie mozna ich odlozyc do szafy czy na polke, jesli akurat wolisz pobawic sie misiem albo poczytac. Manie dzieci to nie jest sama czysta przyjemnosc, a Gaba odsuwa i ignoruje to wszystko, co jej dzieci od zabawek odroznia, ona chce miec tylko przyjemnosc zabawy w mateczke.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 20:44
                                                    A no to wychodzi na to,ze sie w czyms jednak zgadzamy- ze jakos tam je kochala (przynajmniej do pewnego czasu) I ze nie kochala ich wlasciwie,w tym sensie,ze nie byla dobra matka. A czy milosc toksyczna,niedojrzala nie jest miloscia? Jest.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 20:51
                                                    Milosc wlasna tez jest miloscia, czyz nie ?
                                                    Nie, Fornitto, jezeli ktos nie odroznia dzieci od lalek, to o milosci nie ma mowy imo. A jezeli odroznia i swiadomie zlewa te roznice, to tez.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 21:01
                                                    No I tu dochodzimy do tego co ktos napisal w watku "Gaba CKNUK"- czyli jak czyjas milosc nie przystaje do naszych wzorcow to dla nas juz miloscia nie jest. Ja sie z tym nie zgadzam.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 21:10
                                                    Milosc obdarza i pragnie obdarowywac - jak to sie ma do Gaby ? I blagam, nie pisz po raz kolejny, ze polozyla corce reke na glowie, ok ? W sytuacji, ktora miala miejsce, rownie dobrze mogla wsadzic palec do nosa. Sobie.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 21:20
                                                    No troche Gaba corki odbarowywala,lody im kupila w DP :D Znam duzo cytatow o milosci I nie uwazam,ze te cytaty milosc definiuja,przykro mi. "Milosc cierpliwa jest"- jedna jest,druga nie jest. Jedna milosc chce dawac,druga tylko brac. To milosc I to.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 21:37
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    Jedna milosc chce dawac,druga tylko brac. To
                                                    > milosc I to.

                                                    Ta, ktora chce tylko brac, tez jest miloscia ? Do siebie , zgadlam ?

                                                    Nie tylko Laura, WSZYSTKIE dzieci Gaby maja tragicznie niskie poczucie wlasnej wartosci, calkowity brak kompetencji spolecznych, startuja w doroslosc z zerowa wiedza o zyciu i tych deficytow nikt nie tylko nie wyrownuje, ale nawet nie zauwaza. Dobrze jest. Ja chrzanie taka "milosc". Kopcowny dostaly wiecej milosci w rodzinnym domu, Lelujki, nawet dzieci kukulki Idy. I wszystkie poza miloscia dostaly solidna podbudowe, wpojono im pewne pojecia i umiejetnosci. Tylko odgabobowe dziatki dostaly same braki.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 21:47
                                                    A dzieci Idy to przepraszam gdzie ta milosc dostaly? Bo ja na forum wyczytalam,ze milosc Idusi to nazywanie Lusi "wiewiora" I to,ze Ida czasem z dziecmi sympatycznie pogada/rzuci w nie czyms. Jozinowi Ida wpoila chyba tylko to,ze bicie slabszego jest meskie (wraz z cala familia wpoila,nie tylko jej wina),oraz,ze prostackie wyszydzanie goscia to szczyt dowcipu. Cos pominelam?
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 21:54
                                                    To ZUY Gabon idzie z dziecmi Idy do kina,to ZUY Gabon I koszmarnI dziadkowie te dzieci karmia,gadaja z nimi,spedzaja z nimi czas. Ida z pewnoscia dzieci kocha,ale jej milosc jakas "lepsza" od milosci Gaby mi sie nie wydaje...
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 22:01
                                                    Gaba nie reaguje na przemoc Jozina wobec Ignasia- wyroDNA matka. Ida nie reaguje na to,ze jej syn wyrasta na przemocowca- ot,umknelo jej,przeciez biedaczka duzo pracuje I w ogole...
                                                  • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 22:02
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Gaba nie reaguje na przemoc Jozina wobec Ignasia- wyroDNA matka. Ida nie reaguj
                                                    > e na to,ze jej syn wyrasta na przemocowca- ot,umknelo jej,przeciez biedaczka du
                                                    > zo pracuje I w ogole...

                                                    Przepraszam ja cię bardzo, nie zauważyłam aby ktokolwiek tutaj takiego argumentu używał.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 22:12
                                                    Oczywiscie,ze nie,wyolbrzymiam. Ale Tt-tka napisala,ze dzieci Idy dostaly wiecej milosci niz dzieci Gaby- gdzie dostaly?
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 23:20
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Gaba nie reaguje na przemoc Jozina wobec Ignasia- wyroDNA matka. Ida nie reaguj
                                                    > e na to,ze jej syn wyrasta na przemocowca- ot,umknelo jej,przeciez biedaczka du
                                                    > zo pracuje I w ogole...

                                                    Ida reaguje, byly wczesniej podane przyklady. Tyle ze czesciej przy tych akcjach jest Gabon i reszta rodziny, ktora nie reaguje. Milczaco przyzwala, a czasem wrecz popiera.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 23:50
                                                    Czyli syna Idy wychowuje jej rodzina a nie ona. Wiec to nie Idy wina,proste. Rozmowa Idy w JT z Jozinem o jego wyjsciu w Sylwestra to tez perelka. Ten sam kunszt wychowawczy co u Gaby rozmawiajacej z Tygrysem o klamstwach :)
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 00:21
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Czyli syna Idy wychowuje jej rodzina a nie ona. Wiec to nie Idy wina,proste. Ro
                                                    > zmowa Idy w JT z Jozinem o jego wyjsciu w Sylwestra to tez perelka. Ten sam kun
                                                    > szt wychowawczy co u Gaby rozmawiajacej z Tygrysem o klamstwach :)

                                                    Przepraszam, ale ja juz przestaje rozumiec - w jaki sposob winy i bledy Idy maja usprawiedliwiac Gabe ?
                                                    Ida jest kiepska matka, w watku pisalo o tym sporo osob. Gaba jest imho gorsza i w zaden sposob nie uzasadnisz jej bledow i zaniedban bledami i zaniedbaniami siostry. Wychowala troje popaprancow tragicznie nieprzystosowanych do zycia, bez elementarnych kompetencji spolecznych i spaczonych emocjonalnie i charakterologicznie. A kiedy cokolwiek zaczyna sie dziac, Gabunia podaje tyly i znika albo widowiskowo cierpi i zajac sie trzeba nia, a nie jej dziecmi.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 00:41
                                                    Bledy Idy nie maja usprawiedliwiac Gaby wcale!!! Tylko podalas ja jako przyklad lepszej matki. Jakos sie ta jej lepszosc srednio w oczy rzuca...
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 01:08
                                                    Chyba juz rozumiem: matka,ktora zle wychowuje (Gaba) jest gorsza od matki,ktora nie wychowuje (Ida)? Rozumiem,ze czasem taka matka jak Ida moze byc mniej szkodliwa niz taka jak Gaba- ale patrzac na dzieci tych dwoch siostr, to jednak dla mnie Pyziakowny I IGS sa mniejsze porazka wychowawcze niz Luska I Jozin.
                                                  • pi.asia Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 00:40
                                                    Przypomnę tylko, że Laura NIE UCIEKŁA z domu. Ona wybrała się w tajemnicy po informacje, zawiadamiając rodzinę, że wróci późno.

                                                    Aurelia UCIEKA i nie ma najmniejszej ochoty wracać. Jest przerażona. Budzi się z płaczem, Kreska nie może jej uspokoić. Boli ją brzuszek - może z przejedzenia, ale prędzej ze strachu. Ma jedną ukochaną zabawkę, którą matka wyrzuca jej przez okno. Jest szczęśliwa na spacerze w zoo, i błaga matkę, żeby poważną rozmowę odbyć w tymże zoo, nie w domu. A Ewa ją wlecze siłą do mieszkania. Potrząsa nią. Aurelia jest półprzytomna, zanosi się szlochem, a matka patrząc na nią stwierdza, że przypomina brzydką małpkę. I myśli o niej: "Niedobre dziecko". Robi jej się głupio dopiero kiedy widzi zapłakaną córeczkę rozpaczliwie szukającą Pieska. Biegnie do Aurelii nie z miłości, tylko z poczucia winy.
                                                    Ewa robi tu wrażenie, jakby odgrywała się na Aurelii za swoje własne niepowodzenia. Jest nieszczęśliwa i unieszczęśliwia wszystkich wokoło (patrzcie państwo, zupełnie jak Gaba).
                                                    Potem zaczęła się zmieniać. Bardzo to chwalebne, że zaczęła, ale czy musiało dojść do aż tak drastycznych scen, żeby coś do niej dotarło?
                                                    Pani Lewandowska, uważana za jedną z najlepszych matek w Jeżycjadzie, punktuje Ewę dokładnie: Dziecko ucieka ci dzień w dzień. Nawet nazwiska nie chce. Naucz się okazywać miłość.

                                                    Co by nie pisać o Gabie, matce koszmarnej - takich scen jej dzieci nie przeżywają. Nie czują się nieszczęśliwe i uważają swą matkę za wspaniałą. A Aurelia jest dzieckiem głęboko nieszczęśliwym. Jest dobrze ubrana, nakarmiona itp. Ale nie jest wychowywana, tylko tresowana.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 01:14
                                                    pi.asia napisała:

                                                    >
                                                    > Co by nie pisać o Gabie, matce koszmarnej - takich scen jej dzieci nie przeży
                                                    > wają. Nie czują się nieszczęśliwe i uważają swą matkę za wspaniałą. A Aurelia
                                                    > jest dzieckiem głęboko nieszczęśliwym. Jest dobrze ubrana, nakarmiona itp. Ale
                                                    > nie jest wychowywana, tylko tresowana.

                                                    Ewa jest zagubiona, nieszczesliwa i CALKIEM SAMA ze wszystkimi swoimi problemami. Gaba zawsze miala wsparcie. Ale Ewa zmienia sie, uczy, widzi swoje bledy, przyjmuje rady i uwagi. I dzieki temu jej corka po wyjatkowo ciezkich traumach, rozwod rodzicow, ciezka, dlugotrwala choroba i smierc matki jest jednak w stanie poprosic o pomoc i przyjac ja, ma inicjatywe, potem widzimy ja wracajaca do zycia, nawiazujaca prawidlowe relacje z ludzmi. Aurelia nie idealizuje matki, ale wspomina ja z miloscia i zalem.

                                                    Dzieci Gaby, gdy sa male, nie czuja sie nieszczesliwe. Tylko potem jakos im to przechodzi. A fakt, ze uwazaja matke za wspaniala, a za jej jedyna wade nadmiar zalet swiadczy o bardzo zaburzonym postrzeganiu rzeczywistosci. Co zreszta widac w ich kontaktach z innymi tez.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 01:19
                                                    Scena ze znalezieniem jedzenia w kieszeniach Aurelii tez jest okropna :( Ewa sie wscieka,Aurelia sie boi. Dzieci Gaby nigdy sie jej tak nie baly, zeby je az paralizowalo ze strachu. Pyza I Tygrys w ogole przed matka nie czuly respektu,co jest chyba przegieciem w druga strone? Ale przynajmniej jako male dziewczynki byly radosne I mialy poczucie bezpieczenstwa.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 01:25
                                                    Wyrosly z tego.
                                                    Aurelia zreszta tez bywala radosna, pytalam (wczesniej) i nie dostalam odpowiedzi, skad to u niej ? Zywe, otwarte, wyjatkowo latwo nawiazujace kontakt dziecko. Jakim cudem ?

                                                    W tym watku mowa jest wylacznie o matkach zlych, kolezanki przeoczyly ? Ale Gabe, patrzac na efekty jej macierzynstwa uwazam za najgorsza.
                                                  • pi.asia Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 01:44
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > Wyrosly z tego.
                                                    > Aurelia zreszta tez bywala radosna, pytalam (wczesniej) i nie dostalam odpowied
                                                    > zi, skad to u niej ? Zywe, otwarte, wyjatkowo latwo nawiazujace kontakt dzieck
                                                    > o. Jakim cudem ?

                                                    Bo Aurelia jest jak młody psiak. W normalnym środowisku, wśród życzliwych ludzi jest radosna, otwarta, ciekawa świata. Kuli się (wewnętrznie i zewnętrznie) gdy w pobliżu jest zagrożenie. A że, niestety, największym zagrożeniem jest dla niej zimna, okrutna, bezmyślna matka, więc gdy tylko ta matka (i to, co z nią związane czyli Lisiecka) znika z pola widzenia, Aurelia oddycha z ulgą i się "rozprostowuje".
                                                    Kluczowa jest scena u Kreski, gdy Kreska budzi Aurelię: mała jeszcze nie wie, gdzie jest, a już zaczyna rozpaczliwie płakać. Dopiero gdy widzi inne otoczenie uspokaja się i zaczyna uśmiechać.

                                                    Zaryzykuję twierdzenie, że Ewa jest złą matką NIEŚWIADOMIE, natomiast Gaba ŚWIADOMIE. Ewa nie wie, że coś robi źle, Gaba wie. Ewa, przywołana do porządku przez m.in. Milę, zaczyna się zmieniać. Gaba, przywołana do porządku przez Milę, oświadcza, że nic nie zrobi.

                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 02:15
                                                    A ja sie nie zgodze do konca. To nie jest tak,ze Ewa nie wie,ze cos robi zle. Wie,glupia nie jest. Ona tylko nie wie co dokladnie I jak sie zmienić. I dopiero wstrzas spowodowany ucieczka Aurelii I rozmowa z pania Lewandiwska I Mila jej daje kopa do dzialania. Ale,ze jej corka jest nieszczesliwa to wie I widzi wczesniej.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 01:45
                                                    Aurelia byla radosna jak sie wyrywanie z domu-jak ktos kto uciekl z wiezienia. Ona latwo nawiazywala kontakty bo byla desperacko spragniona bliskosci z drugim czlowiekiem. To naprawde nie byla zasluga jej mamy,ze byla smiala wobec obcych- raczej jej mamy wina.
                                                  • ciotka_scholastyka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 11:24
                                                    pi.asia napisała:

                                                    > Jest szczęśliwa na spacerze w zoo, i błaga matkę, żeby poważną rozmow
                                                    > ę odbyć w tymże zoo, nie w domu.

                                                    Może jednak nie przesadzajmy z założeniami, że sześciolatka chciała odbyć w ZOO poważną rozmowę :D Ona do tego ZOO po prostu chciała iść, i o to prosiła matkę ("jękliwym tonem"), bo już się zorientowała, że po rewelacjach, jakie Ewa usłyszała, z wyprawy nici, ale jeszcze próbowała coś ugrać, załagodzić.

                                                    Reakcji Ewy, z zaciąganiem małej do domu i awanturą, kompletnie się nie dziwię, jest wielce prawdopodobna w tej sytuacji. Reszta, z pieskiem, to już nakręcanie sie Ewy, eskalacja nerwów. Doskonale opisane i prawdziwe.
                                                  • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 22:01
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > To ZUY Gabon idzie z dziecmi Idy do kina,to ZUY Gabon I koszmarnI dziadkowie te
                                                    > dzieci karmia,gadaja z nimi,spedzaja z nimi czas. Ida z pewnoscia dzieci kocha
                                                    > ,ale jej milosc jakas "lepsza" od milosci Gaby mi sie nie wydaje...

                                                    No i co z tego, że Gabon idzie z dziećmi Idy, skoro z własnymi już nie?
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 22:09
                                                    Byl z nimi wtedy Ignas :P Z wlasnymi tez jej sie zdarzalo gdzies pojsc.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 23:16
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > A dzieci Idy to przepraszam gdzie ta milosc dostaly? (..) Cos pominelam?

                                                    Owszem, zawartosc kilku tomow. To Ida spaceruje godzinami z Jozinkiem i rozmawia do niego, obszernie objasniajac mu swiat istniejacy, nie tylko ksiazkowy. Odprowadza Lusie do szkoly i na zajecia dodatkowe (tylko dzieci Idy maja zajecia pozalekcyjne !), interesuje sie jej nauczycielem, wypuszcza dzieciaki do ZOO i na boisko. Uczy je uczestnictwa w zajeciach domowych, owszem metoda rzutu na gleboka wode, ale jozinek juz w wieku lat 9 ma swoja dzialke, codzienne zakupy. Nie miota sie wyreczajac innych, robi swoje. Nauczyla dzieci wspolnotowosci, oni naprawde sa i funkcjonuja jako rodzenstwo (stereotypowy starszy brat i mlodsza siostra, ale jednak). Dba o ich wypoczynek, kolonie czy zimowisko Jozka, wyjazdy z ojcem. Jej dzieci sa bardzo samodzielne. Maja akceptacje matki dla zwiazkow z ludzmi spoza klanu i na zajecia inne niz yntelektualyzowanie.
                                                    Juz calkiem na marginesie taki drobiazg, dosc oczywisty (choc nie dla wszystkich), ze jej dzieci maja odpowiedni do pory roku i okazji przyodziewek.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 23:28
                                                    Gaba tez do Ignasia malego przemawiala-Ida ja w tym nasladowala. Plus to wlasnie Ida swoimi idiotycznymi porownaniami zaszczepila w J niechec do kuzyna. "Wypuszcza dzieciaki do ZOO i na boisko"- litosci,Gaba tez dzieci w lochu nie trzyma. Laura i Roza tez funkcjonuja jako suostry,cokolwiek to znaczy. Dzieci Gaby nie maja ciuchow a za to dzieci Idy mieszkaja w suterenie- co jest gorszym zaniedbaniem zdtowia dzieci? Obowiazki dzieci Idy to takze opiekowanie sie soba nawzajem-Idus chyba jednak przesadzil z tymi obowiazkami. I jakie znowu: "tylko dzieci Idy maja zajecia pozalekcyjne"?? Laura chodzi na jakies zajecia muzyczne (tam gdzie Trolle poznala), Ignas na basen...
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 00:13
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Gaba tez do Ignasia malego przemawiala-Ida ja w tym nasladowala.

                                                    Zapewnia sie nas o tym, ale czy poza przemowami do pieciomiesiecznego Motyla widzimy to ? Ja go widze wiecznie samego, z nosem w ksiazce czy komputerze albo spiacego w lozku rodzicow, ale nie rozmawiajacego z nimi.

                                                    Plus to wlasni
                                                    > e Ida swoimi idiotycznymi porownaniami zaszczepila w J niechec do kuzyna. "Wypu
                                                    > szcza dzieciaki do ZOO i na boisko"- litosci,Gaba tez dzieci w lochu nie trzyma

                                                    A gdzie chodza dzieci Gaby ? Jakis pomysl na ich zajecia, budzenie zainteresowania swiatem, poznawanie go ? W ZOO sa zwierzaki, na boisku koledzy. Te wyprawy czemus sluza.


                                                    > . Laura i Roza tez funkcjonuja jako suostry,cokolwiek to znaczy.

                                                    To znaczy ? One sa na siebie skazane, bo nie maja wyboru, nie maja zadnego innego towarzystwa az do pierwszych adoratorow Rozy. Ale uklady miedzy nimi sa niezdrowe. I nikt, a szczegolnie matka, tego nie zauwaza. Ona nawet nie wie, co one robia.

                                                    Dzieci Gaby ni
                                                    > e maja ciuchow a za to dzieci Idy mieszkaja w suterenie- co jest gorszym zanied
                                                    > baniem zdtowia dzieci?

                                                    Bezwzglednie. Tu Ida dala doopy. Ale dzieci Gabona tez zdrowe i zadbane nie sa, odziez, zywienie... i wypychanie z domu, kiedy tylko i z kim sie da.

                                                    Obowiazki dzieci Idy to takze opiekowanie sie soba nawza
                                                    > jem-Idus chyba jednak przesadzil z tymi obowiazkami.

                                                    Przesadzil. Ale jej dzieci sa, powtarzam, samodzielne. I maja bardzo wysoka (az za) samoocene i pewnosc siebie.

                                                    I jakie znowu: "tylko dzie
                                                    > ci Idy maja zajecia pozalekcyjne"?? Laura chodzi na jakies zajecia muzyczne (ta
                                                    > m gdzie Trolle poznala), Ignas na basen...

                                                    Nie Trolle, tylko siostra Trolli ja zidentyfikowala jako spiewajaca w ognisku - zmiluj sie, mowa o Laurze 19-letniej ! Naprawde myslisz, ze ktos z rodziny ja tam poslal ? Kiedy przez cala szkole podstawowa i srednia obie dziewczyny nie robily nic poza szkola ? Ignas basen tez mial w ramach zajec szkolnych.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 00:35
                                                    Tzn Ida sobie wymyslila przemawianie Gaby do Ignasia czy Gaba ja oklamala? Bo to akurat Ida mowi,ze Gabe nasladuje a nie narrator. Dzieci Gaby tez mialy wyjazdy I rozrywki (Laura w Czarnej polewce o tym wspomina jak z mama jezdzily na wycieczki). Juz nie wiem co gorsze:niezdrowe uklady miedzy Roza a Laura (ktore byly nsprawde zle tylko przez jakis czas. Jak byly male bylo ok miedzy nimi- az do NiN -a w doroslosci tez juz bylo lepiej) czy uklad Jozina z Luska. Mlodociana Laura byla na randce jeszcze zanim sie Lelujki pojawily- Roza I Laura nie byly totalnymi odludkami,bez przesady. W innym watku (po owocach je poznacie) sama piszesz,ze dzieci Idzie sie udaly najmniej...a tu nagle taka obrona? Luska to jest dopiero jakies aspoleczne indywiduum,Jozin z kolei seksistowski troglodyta. No I to Ty sama pisalas w innym watku,ze Ida nie wychowuje dzieci,tylko robi to za nia rodzina. Wiec w czym ta Ida taka lepsza od Gaby? Ignasia Gaba zachecala do grania w pilke z Jozinem- chciala zeby mial ruch na swiezym powietrzu,nie miala go calkiem w odwloku. To bardziej dzieci Idy sa przez matke zostawione same sobie niz dzieci Gaby.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 01:02
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Tzn Ida sobie wymyslila przemawianie Gaby do Ignasia czy Gaba ja oklamala? Bo t
                                                    > o akurat Ida mowi,ze Gabe nasladuje a nie narrator.

                                                    Gaba przemawia. Przez pierwsze miesiace zycia Ignasia.

                                                    Dzieci Gaby tez mialy wyjaz
                                                    > dy I rozrywki (Laura w Czarnej polewce o tym wspomina jak z mama jezdzily na wy
                                                    > cieczki).

                                                    Cala jedna do Smielowa. Ktora zreszta Laure poteznie znudzila, czyli nie miala charakteru ani edukacji, ani rozrywki. Poza tym ogrodek w Pobiedziskach przez trzy lata i potem ogrodek u Pulpy. Bez zadnego pomyslu, czyli chodzi o znikniecie dzieci z Poznania. Juz w pierwszym roku malzenstwa Gaba ubolewa, ze nie moze wyslac corek z Grzesiem. Wyslac, psiakrew, nie pojechac z nimi. I potem w tym samym duchu smeci w bastepnym tomie.

                                                    Juz nie wiem co gorsze:niezdrowe uklady miedzy Roza a Laura (ktore by
                                                    > ly nsprawde zle tylko przez jakis czas. Jak byly male bylo ok miedzy nimi- az d
                                                    > o NiN -a w doroslosci tez juz bylo lepiej) czy uklad Jozina z Luska. Mlodociana
                                                    > Laura byla na randce jeszcze zanim sie Lelujki pojawily- Roza I Laura nie byly
                                                    > totalnymi odludkami,bez przesady.

                                                    Nie wiesz i ja tez. Ale Jozek w Lusce nie budzil poczucia gorszosci i bezwartosciowosci, co nieustannie robi Laura wobec Rozy.

                                                    W innym watku (po owocach je poznacie) sama
                                                    > piszesz,ze dzieci Idzie sie udaly najmniej...a tu nagle taka obrona?

                                                    Dzieci Idzie udaly sie najmniej z jej zyciowego dorobku, a nie ze najmniej ze wszystkich potomkow Borejkowien.

                                                    Luska to
                                                    > jest dopiero jakies aspoleczne indywiduum,Jozin z kolei seksistowski troglodyta

                                                    A kim sa Pyziakowny i Stryba ?


                                                    > . No I to Ty sama pisalas w innym watku,ze Ida nie wychowuje dzieci,tylko robi
                                                    > to za nia rodzina. Wiec w czym ta Ida taka lepsza od Gaby?

                                                    Ta sama rodzina wychowuje dzieci Gaby. Wlasciwie zajmuje sie jednymi i drugimi, tam nie wychowuje nikt, Ale Jozin nie zostal kapusiem ani Lusia desperatka.

                                                    Ignasia Gaba zacheca
                                                    > la do grania w pilke z Jozinem- chciala zeby mial ruch na swiezym powietrzu,nie
                                                    > miala go calkiem w odwloku.

                                                    Z Jozinem. Wiedzac, jakie sa ich wzajemne stosunki. No bardzo zachecajace.

                                                    To bardziej dzieci Idy sa przez matke zostawione s
                                                    > ame sobie niz dzieci Gaby.

                                                    O, a jakis przyklad ? Bo ja pamietam kilka takich scenek, jak
                                                    - Gabon w DP wraca myslac, ze Pulpa juz pewnie jest w domu, znaczy nie wie, CZY Pulpa jest. Okazuje sie, ze smarkate zniknely, Pulpa w swoim pokoju caluje sie z Baltona i natychmiast "Nie moglas ich przypilnowac, tak na ciebie liczylam!". Nie, zeby poprosila czy uzgadniala, byle tylko dowalic poczuciem winy komus, kto wlasnie jest szczesliwy za to, ze nie zrobil czegos, o co go nie proszono
                                                    - Milicja wspominajaca, jak to z nia, a najczesciej z dziadkiem Roza i Laura bywaly w parku; nie z matka
                                                    - pan Jankowiak przyprowadzajacy dziewczynki i raportujacy, ze biegaly przed samochodami; Gabon nawet nie wiedzia, gdzie sa i co robia, nie mowiac o tym, ze zasad poruszania sie po miesci tez nie nauczyl albo nie egzekwowal, osobiscie obstawiam to drugie
                                                    - kradziez skladkowych pieniedzy i calkowite olanie sprawy; dosc powaznej, moim zdaniem, a tu - oswiadczenie, ze tak ohydne przestepstwo musi byc srogo ukarane i zero kary, zadnych konsekwencji i zadnych wyjasnien
                                                    - oranie w zaospowana Pyze, a potem wyslanie w podroz z calkowicie nieodpowiedzialna osoba zarazonej Laury; plus wakacje, planowo, ze spaniem w dwuosobowym namiocie przez trzy osoby
                                                    - szerszenie, ucieczka Ignasia olana calkowicie, ucieczka Laury olana calkowicie, ciaza Rozy, w ktorej sprawa numer jeden dla rodziny jest, jak pocieszyc biedna Gabunie dotknieta kolejnym nieszczesciem i to wszystko, co w watku bylo wyliczane

                                                    Krocej chyba byloby napisac, kiedy dzieci Gaby NIE sa zostawione samym sobie lub komu innemu przez matke. Napiszesz ?
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 01:38
                                                    Moge napisac,czemu nie I tak spac nie moge: Laura wspomina,ze jezdzily z mama na WYCIECZKI a nie,ze byly na jednej w Smielowie. W DP jada z Gaba do Pobiedzisk. W Noelce Ida razem ogladac szopke w kosciele. Naprawde to,ze polowa kazdego tomu Jezycjady nie jest opisem tego co Gaba robi z dziecmi to nie znaczy,ze ona z nimi czasu nie spedza i np,ze byla z dziewczynkami w kosciele RAZ,bo RAZ to tylko sie w ksiazce pojawia... Aha,Jozin przemocowiec dla mnie jest zdecydowanie gorszy od Ignasia-donosiciela, a Luska jest gorsza od Pyzy I Tygrysa razem wzietych!
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 02:00
                                                    Aha. Ok, przyjmuje do wiadomosci.
                                                    Sa gorsze, ale jest im lepiej. Dziwne.

                                                    To teraz, jesli mozesz, powiedz mi, co sadzisz o sytuacjach nastepujacych
                                                    - 10-latek ucieka przed szerszeniami, ktorych sie panicznie boi, o czym zreszta wszyscy wiedza i wysmiewaja. Wpada do jeziora, TOPI SIE (wyciagnal go ktos przypadkowy), znika na wiele godzin, wsiada z obcym do auta; nikt go nie szuka, nie sprawdza, co sie stalo, post factum nie wyjasnia, ze tego robic nie nalezy i dlaczego, nic. Jakby calej tej sytuacji nie bylo
                                                    - 10-latek jest demoralizowany przez wlasnego dziadka, zaprawiany do szpiclowania. Rodzice nie reaguja
                                                    - 10-latek bawi sie w detektywa, na komisariacie wyraznie mowia, ze to jest NIEBEZPIECZNE i dlaczego; jedyna reakcja rodzicow jest duma, ze genius przegadal cala zaloge
                                                    - 7- i 10-latka wpadaja na pomysl, zeby ZABRAC bez pytania obce dzieci do domu; reakcja matki "oczywiscie"
                                                    - 10-latka kradnie klasowe pieniadze. Reakcja matki - zero.
                                                    - studentka bez zawodu, srodkow do zycia, jakichkolwiek doswiadczen pracowych i bez pomyslu na zycie ma zostac samotna matka. Reakcja jej matki - zero.
                                                    - 14-latka nie wraca na noc. Nikt jej nie szuka.
                                                    - swieza maturzystka deklaruje gotowosc natychmiastowego slubu z chlopakiem znanym od dwoch miesiecy. Reakcja matki - trzeba pozbierac maliny.

                                                    Dlaczego tylko dzieci Gaby laduja sie w takie tarapaty, nie znajduja pomocy i mimo to uwazaja matke za najwspanialsza ?
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 02:08
                                                    No I co z tego,ze jest im lepiej? Z reka na sercu: wolalabym wychowac neurotyka Ignasia,niz Jozina,ktory potrzasa dziewczyna jak szczurem. Jak sie wychowa dziecko na szczesliwego dupka to to jest sukces wychowawczy? Dla mnie na pewno NIE. Te sytuacje o ktorych piszesz juz byly x razy walkowane na forum,to chyba nie ma sensu analizowac ich znowu?
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 02:54
                                                    Ale nie odnosisz sie do nich mowiac o Gabie jako matce. A one wlasnie daja obraz jej zaangazowania i przejecia sie dziecmi.

                                                    Ty bys wolala. A obie siostry (tak, matka ofiary przemocy tez) wola Jozwe.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 03:08
                                                    Nieprawda,ze Gaba woli Jozina. Lubi go,ale nie bardziej od Ignasia,bez przesady. Jedne przewinienia Gaby jako matki sa karygodne(jak olanie Ignasia z jego szerszeniem) inne zdecydowanie lzejszego kalibru (jak wyslanie z Natalia Laury I Rozy), jeszcze innych wcale nie ma- Gaba ciezarna Roze wspiera a nie zostawia sama sobie. Nie pisze o wszystkich przewinieniach macierzynskich Gaby bo ich bylo sporo. I Ile je mozna roztrzasac? Ale oprocz tego robila tez dla dzieci dobre rzeczy. Kiepska matka? Tak. Najgorsza? Nie.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 03:17
                                                    A od Jozefiny,Lisieckiej,czy Ewy na pewno lepsza. Od Idy zreszta tez.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 03:42
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > A od Jozefiny,Lisieckiej,czy Ewy na pewno lepsza. Od Idy zreszta tez.

                                                    A ja twierdze, ze nie. Jej dzieci sa najbardziej popaprane. Wszystkie maja ciezko zaburzony oglad rzeczywistosci. Corki uciekaja w malzenstwa, oba kiepsko wrozace i tylko dlatego, ze nie umieja same istniec i nie umieja ani nie maja w czym wybierac. Syn istnieje jako negatyw/odbicie Jozwy, przy czym dziala to w jedna strone - dla Jozwy on moglby nie istniec. I to matka cala trojke do tego doprowadzila.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 12:19
                                                    E? Ale mowimy o Laurze,Rozy I Ignasiu z Jezycjady czy z fanfikow? Bo z dziecmi Gaby u MM to az tak zle nie jest ;)
                                                  • ciotka_scholastyka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 12:41
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > E? Ale mowimy o Laurze,Rozy I Ignasiu z Jezycjady czy z fanfikow? Bo z dziecmi
                                                    > Gaby u MM to az tak zle nie jest ;)

                                                    Fornitta, ja także mam do ciebie osobistą prośbę, jak któraś z przedpiśczyń - błagam, cytuj chociaż fragment tekstu, na który odpowiadasz. Naprawdę ciężko się zorientować, o co ci tu wyżej chodzi, i ta uwaga dotyczy większości twoich postów. Cała dyskusja jest bardzo fajna i czytam ją z dużym zainteresowaniem, ale kiedy ma się ze zrozumiałych względów ustawienia postów "od najnowszego" to w większości przypadków człowieka bierze cholera, bo nijak nie może zrozumieć, komu i na co odpowiadasz! To, że ty to wiesz, to trochę za mało ;)

                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 12:55
                                                    Przepraszam. Myslalam,ze jak sie podpinam pod wypowiedz Tt-tki,to widac pod ktora, I ze to wlasnie na nia odpowiadam. To znaczy,ze jak komus odpowiadam,to lepiej za pomocą "cytuj" niz "odpowiedz"?
                                                  • ciotka_scholastyka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 13:49
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Przepraszam. Myslalam,ze jak sie podpinam pod wypowiedz Tt-tki,to widac pod kto
                                                    > ra, I ze to wlasnie na nia odpowiadam.

                                                    Ba, czasami nawet w zwykłym drzewku tego nie widać, a juz w opcji "od najnowszego" to mowy nie ma.

                                                    > To znaczy,ze jak komus odpowiadam,to lep
                                                    > iej za pomocą "cytuj" niz "odpowiedz"?

                                                    Tak, dokładnie. Dzięki!
                                                  • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 10:29
                                                    Nie zgodzę się!
                                                    Józefina - jest egoistką, owszem, dziećmi się specjalnie nie przejmuje, owszem. Ale jednak jest bardzo zżyta z Konradem, bierze aktywny udział w jego hobby [nazywanie kolejnych masek]. Zwróć tez uwagę na to, że SAMEJ Józefiny tak na prawdę właściwie nie widzimy - mamy tylko jej list i relacje "z innej reki" o tym jaka jest: czyli jak ją odbierają dzieci, Aniela. Na pewno nie była matką typową, troskliwą i czułą - ale nie jestem pewna, czy była ZŁĄ matką. Fakt przedłużenia kontraktu, biorąc pod uwagę czasy [!], tez nie świadczy o karygodnych zaniedbaniach - a w liście pisze, że chce kupić dzieciom fajne dżinsy [to nie były czasy, kiedy na każdym rogu był w Pl sklep Bennetona!] i myśli o nich.
                                                    Lisiecka - jaka by nie była, i niezależnie od tego jak bardzo nie zgadzam się z jej metodami wychowawczymi - Marek i Jarek UMIEJĄ się zachować, czyli posiedli w pewnym stopniu tzw. kindersztubę - to nie jest coś wchłanianego drogą osmozy, tego trzeba dziecko nauczyć [co np. Borejkowie mają, nieprawdaż, w odwłoku, bo ich córeczki od Owidiusza rzucają się na słodycze jak zagłodzona wataha, podczas gdy obaj młodzi Lisieccy potrafią się zachować przy stole]. Obaj chłopcy mają odpowiednie do wieku i pory roku ubrania [nie popylają zimą w letnich adidaskach - jak Ignaś, ani ubrania na nich nie powisają smętnie tudzież nie napinają się jak powłoka balonu - jak na Laurce i Róży]. Poza tym pani Lisiecka - nie pozostawia swoich synków z przypadkowymi opiekunami - zostawia ich z siostrą, której problemów zdrowotnych nie dało się przewidzieć.
                                                    Ewa - omówiona już dokładnie. Nie twierdzę [i chyba nikt nie twierdzi] że była matką dobrą. Ale na pewno nie była zła. A przede wszystkim - dostrzegała swoje błędy - kiedy Aurelia/Gieniusia uciekła: w sobie przede wszystkim szukała winy. I przerażona do obłędu szukała dziecka! Wbrew sobie chodząc do obcych ludzi, tylko dlatego, że mogli wiedzieć, gdzie jest jej maluch! Porównaj to z zachowaniem tej zakamieniałej w samozadowoleniu dzielnej grzywki: jej dziecko uciekło [od początku Gaba ma świadomość, że liścik jest kłamstwem!] co robi troskliwa i kochająca [podobno] matka? Dzwoni do szkoły się upewnić? Dzwoni do koleżanek córki? Wyraża niepokój? A skądże - idzie na partyjkę szachów do seniora, bo tatuś się zdenerwuje... Doprawdy? Ewie wystarczyło, że dziecko znikło, żeby poruszyć niebo i ziemię, powiadomić szpitale i znaleźć się na granicy histerii - Laury nie ma o północy i cóż Gabunia czyni? Robi zbolałą minę i cierpi. Dzwoni na milicję [czy tam policję?], do szpitali? No nie, bo wszak fakt, że czternastoletnie dziecko nie wróciło do domu to nie powód, żeby przypuszczać, że mogło wpaść pod samochód, ciężko przechodzić infekcję wirusową [wyobraźmy sobie co by się stało, gdyby NIE BYŁO, tej pani Oleńki czy jak jej tam?], nie ma co myśleć, że mogła wpaść w łapy jakiegoś pedofila, że mogła sama, z własnej głupoty wpakować się w jakieś poważne kłopoty... Późniejsze działania są już tak beznadziejne, że szkoda w ogóle wspominać... Po telefonie Robrojka ganianie po Kopcach. Serio? Po co w ogóle? A po powrocie dziecka - zamiast ulgi, że jest, żywa, zdrowa, nic się jej nie stało, zamiast jakiegokolwiek ciepłego gestu - nadal zbolała mina, wpędzanie dziecka w poczucie winy, jak to dręczy matkę i łaska przytulenia - dopiero PO TYM, jak dziecko wydukało "Przepraszam!". I post factum - kompletnie ŻADNEJ refleksji nad tym co spowodowało ucieczkę Laury poza stwierdzeniem, że złe pyziacze geny. Żadnego zastanowienia, żadnej samoanalizy. Zauważ, że Ewa kiedy już sobie zdała sprawę ze swoich błędów - ze wszystkich sił usiłowała je naprawić - i w DP dowiadujemy się, że ich [Ewy i Aurelii] relacje udało się odbudować, może nie jakoś super, może nie całkiem różowo, ale kontakt raz nawiązany udało się im podtrzymać. Przedwczesna śmierć Ewy to przerwała, ale tu już trudno ją winić...
                                                    Ida - jest stuknięta. W ostatnich tomach nie tylko stuknięta, ale do tego ordynarna i chamska. Znacznie bardziej [moim zdaniem] niż pani Lisiecka, która nawet w pretensjach do maman Borejko nie zwraca się po chamsku, a Ida do małoletniego gościa domu - i owszem [vide: McDusia]. Ale jest jeden argument, który [moim zdaniem] przemawia za tym, że jest lepszą matką niż Gaba. Poza Ziutkiem, o którym nic nie wiadomo jak na razie - oboje starsi mają JAKIEŚ życie pozarodzinne, poza domowe. Łusia ma kółko polonistyczne i ma jakieś koleżanki [coś mi się kojarzy, że Józef w którymś tomie myśli właśnie, że siostra coś tam robiła z innymi smarkulami], Józef ma kumpla Dziubę, ma grupę kibicowską z klubu piłkarskiego...
                                                    Róża, Laura i Ignaś nie mają kompletnie nic i nikogo poza sklerotycznym dziadem rzucającym łaciną [swoją drogą - wykształcenie klasyczne starego Borejki pozostawia nieco do życzenia - czemuż on, na miłość Bogów, miota tylko tą łaciną, kompletnie pomijając grekę? Wszak wielu starożytnych właśnie w grece wyrażało swe przemyślenia...]. Nie ma żadnej wzmianki o jakichkolwiek znajomych ani Róży ani Laury. Nie ma żadnych kolegów IGS [wcale mnie to nie dziwi, bo może on i jest genialny, ale tak beznadziejnie głupi, że przyjaźnić się z nim można chyba tylko za karę!]. Nie ma śladu jakichkolwiek kontaktów któregokolwiek z dzieci Gaby poza ściśle rodzinnym kółkiem. Róża: chora [dosłownie jest napisane, że czuje mdłości] na samą zapowiedź konfliktu, idąca wbrew ewidentnym predyspozycjom na astrocośtam za Frycem, lecąca jak idiotka za tym jedynym facetem, który się nią na poważniej zainteresował, ba, przez kilka lat związku godząca się na to, że dla jego rodziców będzie "tylko koleżanką"... Laura: od dziecka na granicy Lolity, zafiksowana na mężczyznach i "atrybutach kobiecości", w wieku osiemnastu lat nie myśląca o imprezach czy o studiach a o ślubie z chłopakiem znanym od dwóch czy trzech miesięcy... Ignacy: pozostawiony sam sobie, zaniedbywany przez matkę, jedyne towarzystwo to dzidziuś - uczący go szpicelki i innych czarownych cech, wyrasta na młodego człowieka z licznymi fobiami, których nikt [tak, również "troskliwa" mamunia] nie dostrzega, na DOROSŁEGO faceta, któremu ciocia sprawdza czy zabrał dowód osobisty i prawo jazdy na wycieczkę samochodową... Serio, uważasz, że którekolwiek z dzieci Gaby jest w jakikolwiek sposób przygotowane do życia w społeczeństwie?
                                                    Dodatkowym argumentem jest i to, że w przypadku Józefiny, Lisieckiej, Idy i Ewy - mamy wprost napisane, nie tylko odautorsko, ale i ustami innych bohaterów, że nie są to osoby zawsze w porządku, że nie są idealne. A o Gabuchnie wręcz odwrotnie! Wszyscy inni bohaterowie postrzegają ją wyłącznie jako dzielną, ach jakże dzielną, dobrą, ach jakże dobrą, troskliwą, ach jakże troskliwą... Betonowe centrum, wsparcie i oparcie dla wszystkich i świata, zawsze mądra, dobra, opiekuńcza...
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 12:50
                                                    vi_san napisała:


                                                    > Józefina - jest egoistką, owszem, dziećmi się specjalnie nie przejmuje, owszem.
                                                    > Ale jednak jest bardzo zżyta z Konradem, bierze aktywny udział w jego hobby [n
                                                    > azywanie kolejnych masek].
                                                    Ona nie jest z nim zzyta- to on jest do niej przywiazany,kocha ja I podziwia-nic dziwnego,dzieci kochaja matki,te zle tez,jak najbardziej. Nazywanie masek Konrada NIE czyni z niej bynamniej dobrej mamusi.
                                                    > Fakt przedłużen
                                                    > ia kontraktu, biorąc pod uwagę czasy [!], tez nie świadczy o karygodnych zanied
                                                    > baniach - a w liście pisze, że chce kupić dzieciom fajne dżinsy [to nie były cz
                                                    > asy, kiedy na każdym rogu był w Pl sklep Bennetona!] i myśli o nich.
                                                    A guzik. Zostawione dzieci pod opieka kuzynKi to nie jest wyraz troski,tylko olania. Kozio byl wtedy maly! Bycie z dzieckiem jest wazniejsze niz kupowanie mu dzinsow!!!
                                                    > Lisiecka - jaka by nie była, i niezależnie od tego jak bardzo nie zgadzam się z
                                                    > jej metodami wychowawczymi - Marek i Jarek UMIEJĄ się zachować, czyli posiedli
                                                    > w pewnym stopniu tzw. kindersztubę - to nie jest coś wchłanianego drogą osmozy

                                                    Nauczenie dzieci manier jest wazniejsze niz kontakt emocjonalny. Brak slow :/

                                                    > Ale jest jeden argument, który [moim
                                                    > zdaniem] przemawia za tym, że jest lepszą matką niż Gaba. Poza Ziutkiem, o któr
                                                    > ym nic nie wiadomo jak na razie - oboje starsi mają JAKIEŚ życie pozarodzinne,
                                                    > poza domowe. Łusia ma kółko polonistyczne i ma jakieś koleżanki [coś mi się koj
                                                    > arzy, że Józef w którymś tomie myśli właśnie, że siostra coś tam robiła z innym
                                                    > i smarkulami], Józef ma kumpla Dziubę, ma grupę kibicowską z klubu piłkarskiego
                                                    > ...
                                                    > Róża, Laura i Ignaś nie mają kompletnie nic i nikogo poza sklerotycznym dziadem-
                                                    Tak,tak,to z dziadem studiuja, z dziadem robia sobie dzieci,za dziada wychodza za maz. To juz nie jest opis dzieci Gaby tylko ich karykatura.
                                                    >
                                                  • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 15:08
                                                    fornitta69 napisała:


                                                    > Ona nie jest z nim zzyta- to on jest do niej przywiazany,kocha ja I podziwia-n
                                                    > ic dziwnego,dzieci kochaja matki,te zle tez,jak najbardziej. Nazywanie masek Ko
                                                    > nrada NIE czyni z niej bynamniej dobrej mamusi.

                                                    Nikt nie twierdzi, że Józefina dobrą mamusią jest. W odróżnieniu od Gaby jakiś kontakt z własnymi dziećmi ma. Interesuje się nimi i tym co robią. Gaba nie.

                                                    > Nauczenie dzieci manier jest wazniejsze niz kontakt emocjonalny. Brak slow :/

                                                    Kto twierdzi, że ważniejszy? Notabene Gaba ma ze swoimi dziećmi zerowy kontakt emocjonalny. Ignasia olewa wręcz koncertowo, jego fobie, jego problemy z Józwą i nie tylko. Kiedy Róża zachodzi w ciążę, Gaba siada i daje się pocieszać, zamiast się ogarnąć i wesprzeć córkę. Tygrysa Gabon miażdży bardzo konsekwentnie poczuciem winy od lat.

                                                    > Tak,tak,to z dziadem studiuja, z dziadem robia sobie dzieci,za dziada wychodza
                                                    > za maz. To juz nie jest opis dzieci Gaby tylko ich karykatura.

                                                    Wychodzą za mąż za pierwszych facetów, którzy się napatoczyli i nie zwiali. To świadczy o rozpaczliwej wręcz potrzebie akceptacji i wygłodzeniu emocjonalnym. Studiować może z kimś studiują, ale z tymi kolegami i koleżankami nie mają żadnej więzi. Żadnej. Zauważyłaś, żeby Róża albo Laura wychodziły na imprezy, kawkę z koleżankami, albo żeby do nich kiedykolwiek jakiś znajomy ze studiów wpadł? Na ślubie Laury też żadnego koleżeństwa nie ma, tylko odkurzona znajoma z podstawówki, Kopcówna. Córki Gaby, tak samo jak jej syn, nie tworzą żadnych więzi poza rodziną.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 15:52
                                                    bupu napisała:

                                                    > Nikt nie twierdzi, że Józefina dobrą mamusią jest. W odróżnieniu od Gaby jakiś
                                                    > kontakt z własnymi dziećmi ma. Interesuje się nimi i tym co robią. Gaba nie.
                                                    Ale guzik ma nie kontakt. Jesli ktos traktuje dzieci jak zabawki, to wlasnie Jozefina a nie Gaba (jak pisala Tt-tka). Gaba dzieci innym podrzuca CZASAMI- ale sama z nimi I spedza czas I gada. Jozefina dzieci zostawia pod opieka Anielki- nie majac tak naprawde pojecia czy jest ona odpowiedzialna I wiedzac,ze jej dzieci za Anielka nie przepadaja. (A jezeli tego nie wylapala to chyba nie zwraca na nie w ogole uwagi,nawet kiedy jest obecna).
                                                    > > Nauczenie dzieci manier jest wazniejsze niz kontakt emocjonalny. Brak slo
                                                    > w :/
                                                    >
                                                    > Kto twierdzi, że ważniejszy?
                                                    Skoro bylo to wymienine jako argument swiadczacy o "lepszosci" Lisieckiej jako matki, to ktos tak chyba uwaza...
                                                    >Gaba ma ze swoimi dziećmi zerowy kontakt
                                                    > emocjonalny.
                                                    A skad taki wniosek??? Czy czyta sie matce list do eks narzeczonego jesli ma sie z nia zerowy kontakt emocjonalny? (To przyklad Laury). Czy sie z nia gada o facecie,ktory nas porzucil?- to przyklad Pyzy. A Ignas jest z matka bardzo zwiazany- chocby rozmowy z Magda w McDusi o tym swiadcza...
                                                    > Wychodzą za mąż za pierwszych facetów, którzy się napatoczyli i nie zwiali. To
                                                    > świadczy o rozpaczliwej wręcz potrzebie akceptacji i wygłodzeniu emocjonalnym.
                                                    I znowu nieprawda. Pyza miala kilku adoratorow,nie poleciala za pierwszym,ktory ja zechcial. Laura zerwala z Wolfim- to nie on przed nia uciekl- czyli Adam nie byl pierwszym,ktory ja zechcial.
                                                    Wiec pytam: czy my naprawde czytalysmy ta sama Jezycjade??
                                                  • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 15:51
                                                    Józefina swoje dzieci zna, jakoś tam uczestniczy w ich hobby. Nie, nie jest dobrą matką - i jest to nazwane po imieniu. Gabunia o swoich nie wie nic, nie zna ani ich zajęć ani znajomych.
                                                    Nie twierdzę, że nauczenie manier jest ważniejsze. Ale osobiście uważam, że lepiej by dziecko kindersztubę posiadło niż nie. Zwłaszcza, że dzieci Gaby nie mają ani kontaktu emocjonalnego z matka ani kindersztuby.
                                                    Przytocz mi, proszę JEDNĄ scenę w której Róża, Laura bądź IGS jest ukazany w SWOIM kręgu towarzyskim? Ze swoimi kolegami, koleżankami? Ba, jedną scenę, która by wskazywała, że jakikolwiek krąg towarzyski istnieje! I Róża i Laura lecą do ołtarza co prawda nie z dziadziusiem, ale z pierwszym chłopem, który na drzewo nie zwiał. To świadczy tylko i li o potężnych brakach emocjonalnych i potrzebie akceptacji na granicy obłędu. Cała trójka nie ma kompletnie nic poza domem rodzinnym ze starym tetrykiem na czele, Kostuchą w trakcie i mamunią potulną córeczką powyższych drepcząca na szarym końcu.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 16:04
                                                    vi_san
                                                    > Ba, jedną scenę, która
                                                    > by wskazywała, że jakikolwiek krąg towarzyski istnieje!
                                                    W DP do Rozy dzwoni kolezanka z klasy,zeby poplotkowac,nie np w sprawie lekcji. To juz mamy jedna scene :) To bylo w dziecinstwie. Pozniej dziewczyny sa TOTALNYMI odludkami,to fakt. Pytanie tylko czy to tylko wina Gaby? A moze siostry wystarczaly same sobie jako towarzystwo?Roza to chyba typ dziewczyny,ktora jak ma chlopaka to juz sie na nim skupia I srednio kolezanek potrzebuje. Znam takie w realnym zyciu,nie sa nieszczesliwe. Laura z kolei jest przemadrzala,wyniosla I bardzo atrakcyjna - taki zestaw cech zwykle dziewczynom sympatii kolezanek nie przysparza...
                                                  • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 21:25
                                                    Litości, wystarczyły same sobie?! One NIGDY nie były zżytymi, dobrze się dogadującymi siostrami! Laura wredna i wyżywająca się na Róży, Róża wycofana i zaszczuta... O ile mogę "kupić" wyjaśnienie, że Różyczka po zafiksowaniu na Frycu straciła zainteresowanie czymkolwiek poza wybranymi portkami, o tyle takiej osobie jak Laura - niezbędny jest podziw, a tego bez grona satelitek nijak się nie osiągnie. poza tym zauważ - ŻADNE z dzieci Gabuchny nie ma normalnych relacji rówieśniczych - ani Róża - niechby zaślepiona Frycem [swoją drogą - takie zapatrzenie może nie świadczyć o byciu nieszczęśliwym, ale na pewno nie świadczy dobrze o stabilności emocjonalnej, samoocenie oraz poczuciu własnej wartości], ani Laura - jako osiemnastka marząca o ślubie z ledwie znanym chłopakiem [na marginesie - formalnie biorąc zerwała z Wolfim Laura, de facto jednak - to on odmówił powrotu do Poznania!], IGS nie mający w sumie żadnych kontaktów z równolatkami poza lejącym go kuzynem...
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 21:33
                                                    vi_san napisała:

                                                    > Litości, wystarczyły same sobie?! One NIGDY nie były zżytymi, dobrze się dogadu
                                                    > jącymi siostrami! Laura wredna i wyżywająca się na Róży, Róża wycofana i zaszczuta
                                                    W DP, Noelce, Pulpecji one sa zwyczajnie zakumplowane- Laura rzadzi,ale Pyza nie jest wcale przez nia szczuta. Potem im sie popsuly stosunki. A potem znowu poprawily: w Zabie Roza gada z Laura o tym,ze sie boi porodu,Laura z nia idzie oddawac pierscionek pani Shoppe. W Sprezynie Laura dzwoni wlasnie do Rozy,kiedy chce sie komus zwierzyc,ze sie zakochala. Rzeczywiscie-totalna siostrzana patologia ;D
                                                  • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 21:42
                                                    Kilka rozmów to ciut za mało, żeby zastąpić resztę świata. A żadna z nich nie ma żadnych kontaktów pozarodzinnych. Ślicznie też świadomie pomijasz IGS - on tez ma "świetny" kontakt z kimkolwiek poza starym dziadygą uczącym go szpiclowania sióstr i łacińskich sentencji?
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 21:49
                                                    vi_san napisała:

                                                    > Kilka rozmów to ciut za mało, żeby zastąpić resztę świata.
                                                    Te kilka rozmow (a ile ma ich byc,przeciez to ksiazki, ilez tam mozna upchnac rozmow siostrzanych i po kiego?) pokazuje jak bardzo siostry nie byly zzyte i jak ich relacja polegala na tym,ze Tygrys tylko szczul Pyze ;) Bo wlasnie cos w tym stylu przed chwila napisalas o ile sie nie myle?
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 21:44
                                                    vi_san
                                                    >ani Róża - niechby zaślepiona Frycem [swoją drogą - takie zapatrze
                                                    > nie może nie świadczyć o byciu nieszczęśliwym, ale na pewno nie świadczy dobrze
                                                    > o stabilności emocjonalnej, samoocenie oraz poczuciu własnej wartości]
                                                    W takim razie WIEKSZOSC zakochanych nastolatek jest niestablina emocjonalnie,ma zachwiana samoocene oraz poczucie wlasnej wartosci. Hmm...Moze to specyfika dorastania? ;) Ona jest zakochana I tyle.
                                                    > formalnie biorąc zerwała z Wolfim Laura, de facto jednak - to on odmówił p
                                                    > owrotu do Poznania!],
                                                    Jednak bardziej ona zerwala. Bo sama mowila Gabie (?),ze to jednak nie byla prawdziwa milosc. Juz pod koniec CP widzimy,ze Laurze zaczyna przechodzic slepe zakochanie - a nie Wolfiemu. Mowienie,ze chlopak przed nia zwial za granice to jakis kosmos- on naprawde mial nadzieje,ze ja tam sciagnie,to widac w jego liscie.
                                                  • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 22:00
                                                    Większość nastolatek i owszem, jest mało stabilna emocjonalnie, taki okres w życiu po prostu. Ale Różą NIE JEST nastolatką jak pcha się Frycowi pod teleskop, i tu jest clou problemu. Jest z tym chłopakiem od kilku lat, polazła za nim na studia, które ja nic a nic nie interesują, a mimo to godzi się na jego oschłość, na to, że dla jego rodziców jest tylko "koleżanką"... Sorry, ale to nie jest zdrowy układ i zdrowy związek!
                                                    Nie twierdzę i nigdzie nie twierdziłam, że Wolfi przed Laurą zwiał. I owszem, chciał, żeby do niego przyjechała. Ale sam wracać nie zamierzał. Powiedziałabym, że dość typowy rozdźwięk między parą smarkaczy, które dorastając wybierają różne drogi. I żadne nie chce ustąpić, bo nie.
                                                    I nadal ślicznie pomijasz IGS... :P
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 22:10
                                                    vi_san
                                                    > Nie twierdzę i nigdzie nie twierdziłam, że Wolfi przed Laurą zwiał.
                                                    A to nie Ty napisalas,ze Pyziakowny wyszly za maz za pierwszych facetow,ktorzy przed nimi nie zwiali? Wiec skoro Wolfi przed Laura nie zwial,tylko zwyczajnie im nie wyszlo to Adam pierwszy nie byl,tak? Bo juz nie rozumiem?
                                                    > I nadal ślicznie pomijasz IGS... :P
                                                    >IGS to mol ksiazkowy i totalne dziawadlo (takze z winy Gaby,owszem),podobnie zreszta jak Luska Idy. Tych dwoje to matki powinny po psychiatrach wloczyc od malego. To,ze IGS jest odludkiem to najmniejszy z jego problemow ;)
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 03:50
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Nieprawda,ze Gaba woli Jozina. Lubi go,ale nie bardziej od Ignasia,bez przesady
                                                    > .

                                                    Przyszlosc narodu widzi w Jozwie. On reprezentuje wartosci pozytywne w jej oczach. O IGS trzeba sie tylko bac i ciagle mu cos wybaczac.

                                                    Jedne przewinienia Gaby jako matki sa karygodne(jak olanie Ignasia z jego sze
                                                    > rszeniem) inne zdecydowanie lzejszego kalibru (jak wyslanie z Natalia Laury I R
                                                    > ozy), jeszcze innych wcale nie ma- Gaba ciezarna Roze wspiera a nie zostawia sa
                                                    > ma sobie.

                                                    Gdzie i jak wspiera ? Pocieszajac, ze moze Fryc wroci ? Probuje jakos skrachowanej dziewczynie uzmyslowic, jakie ma mozliwosci s a m o d z i e l n i e sobie poradzic ? Z zawodem, z przyszlymi obowiazkami, z zyciem ?
                                                    Wyslanie -tak, rzeczywioscie drobiazg. Juz nie mowie, ze Laura mogla pozarazac osoby niekoniecznie tego spragnione (dla Borejkow inni sie nie licza), ale mogla zwyczajnie sie utopic, wyplywajac na srodek jeziora nastepnego dnia po sensacjach chorobowych pod okiem niedojdy, ktora otwarcie mowila, ze sobie z nia nie poradzi.

                                                    Nie pisze o wszystkich przewinieniach macierzynskich Gaby bo ich bylo
                                                    > sporo. I Ile je mozna roztrzasac? Ale oprocz tego robila tez dla dzieci dobre
                                                    > rzeczy.

                                                    A bilans koncowy ?
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 12:28
                                                    Wspiera,wspiera. Ciezarna Roza ma sie jak paczek w masle. Gaba z nia rozmawia o Frycu,Roza nie jest z ciaza ani ze slamanym serduszkami zostawiona sama sobie. Moze siedziec na zazywnym zadku I snuc wzniosle gadki o kurczakach. I znowu pewnie uslysze,ze Gaba wspiera nie tak jak trzeba. Coz,wspiera tak jak umie. A ze to "Gabon ZUY" to kazdy jej blad oczywiscie wynika z podlosci :P
                                                  • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 15:10
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Wspiera,wspiera. Ciezarna Roza ma sie jak paczek w masle. Gaba z nia rozmawia o
                                                    > Frycu,Roza nie jest z ciaza ani ze slamanym serduszkami zostawiona sama sobie.

                                                    W którym momencie to następuje? Nie pamiętam, żeby Gabon przeprowadził bodaj jedną, konstruktywną i sensowną rozmowę z Różą na temat przysżłości jej i dziecka.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 15:30
                                                    bupu napisała:

                                                    > W którym momencie to następuje? Nie pamiętam, żeby Gabon przeprowadził bodaj je
                                                    > dną, konstruktywną i sensowną rozmowę z Różą na temat przysżłości jej i dziecka
                                                    Gada z z nia o Frycu,bodajze w "Zabie". Brak KONSTRUKTYWNEJ rozmowy nie równa sie: olanie. Pyzunia ma zapewniony byt,nie martwi sie o kase,o przyszlosc. Chodzi na spacery dla zdrowia I objada sie (niekoniecznie dla zdrowia). Pomimo porzucenia przez Fryca nie jest zalamana. Gaba oglada ciazowe usg Pyzy, zachwyca sie "dzidziusiem" -nie wydaje mi sie zeby miala corke I jej ciaze gdzies. I uwaga: ja nie twierdze,ze Gaba ja wspiera madrze,czy wlasciwie,tylko,ze jej nie olewa. Bo ten zarzut sie wszedzie przewija.
                                                  • pi.asia Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 16:08
                                                    Gabe, patrzac na efekty jej macierzynstwa uwazam za najgorsza.

                                                    No i dochodzimy do merituma, któren umknął nam był od samiuśkiego początku.
                                                    Bośmy na początku nie ustaliły, co to właściwie znaczy "zła matka". Czy ta, której dziecko jest nieszczęśliwe, ale koniec końców wyrasta na fajną postać, czy też ta, której dziecko czuje się kochane i jest radosne, ale w dorosłym życiu kompletnie ginie?

                                                    Z jednej strony mamy Ewę, której dziecko panicznie się boi, ucieka, ukrywa, nie jest w stanie normalnie jeść, jest zestresowane i wytresowane, nie może mieć ukochanej zabawki, bo jest ona brudna, nie ma nawet radosnej, kolorowej pościeli. Ale równocześnie ta Ewa maniacko szuka zaginionej córki, a otrzymawszy wskazówki zmienia swoje zachowanie.

                                                    Z drugiej strony jest Gaba, której dzieci są spokojne, pogodne, szczęśliwe, uważają swą matkę za cud, miód i orzeszki, wielbią ją bałwochwalczo i w ogień by za nią skoczyły. Ale równocześnie ta Gaba nie dba o dzieci w najmniejszym stopniu, a wychowane (bezstresowo) pociechy mają pierdyliard różnych zaburzeń.

                                                    Moim skromnym zdaniem absolutnie nie można porównywać tych dwóch matek i starać się określić, która z nich jest gorsza. Bo różnica między nimi jest zasadnicza i aż dziw, że dopiero teraz mi się nasunęła.
                                                    Otóż: Nie mam wątpliwości, że Ewa jest bardzo złą, jeśli nie najgorszą matką.

                                                    Natomiast Gaba w ogóle nie jest matką. Jest rodzicielką - i niczym więcej. Nie wychowuje, nie broni w potrzebie, nie szuka, nie interesuje się, nie widzi, nie słyszy, nie ubiera jak należy, nie tłumaczy, nie gani, nie krzyczy (coś mi świta, że Laura wręcz chciałaby, żeby matka na nią nakrzyczała), nie rozmawia, nie ostrzega....

                                                    Dlaczego tak jest? Mści się mieszkanie z dziadkami. Gaba przywykła, że to Mila jest panią domu, która wychowuje, dba, rozmawia itp. No to co się będzie wychylać?
                                                  • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 16:13
                                                    pi.asia napisała:


                                                    > Z drugiej strony jest Gaba, której dzieci są spokojne, pogodne, szczęśliwe

                                                    Ta jest, uciekający z domu, wybuchowy Tygrys, gotów się hajtnąć w wieku lat osiemnastu, chodząca nerwica Ignaś i niepewna siebie, kurcząca się w środku na samą myśl o konflikcie Róża to spokojne, pogodne i szczęśliwe dziatki.
                                                  • pi.asia Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 16:55
                                                    bupu napisała:

                                                    > pi.asia napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Z drugiej strony jest Gaba, której dzieci są spokojne, pogodne, szczęśliw
                                                    > e
                                                    >
                                                    > Ta jest, uciekający z domu, wybuchowy Tygrys, gotów się hajtnąć w wieku lat osi
                                                    > emnastu, chodząca nerwica Ignaś i niepewna siebie, kurcząca się w środku na sam
                                                    > ą myśl o konflikcie Róża to spokojne, pogodne i szczęśliwe dziatki.

                                                    Nie. To o czym piszesz, to już młodzi ludzie, z owym pierdyliardem zaburzeń, o którym mowa od początku. Ja porównałam sześcioletnią Aurelię z sześcioletnimi Pyziakównami i Strybiątkiem. Ten okres życia u Aurelii był koszmarem, u Gabiątek cudownym dzieciństwem. Później się przestawiło. O tym zresztą pisałam. Przeczytaj mój post uważnie.
                                                  • ponis1990 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 23.11.18, 12:55
                                                    ,,bić klasnala" :D
                                        • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 18:44
                                          bupu napisała:

                                          > Położenie ręki na głowie nie
                                          > jest zbyt ciepłym gestem, zwłaszcza w odniesieniu do czternastolatki.
                                          >
                                          A jaki to gest? Wrogi? Wladczy? Obojetny?
                                          Pamietajmy,ze w poprzednim tomie Tygrys sie z uscisku Gaby wyrywa,wiec moze nie chciala corki na sile brac w ramiona.
                                          • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 19:09
                                            fornitta69 napisała:

                                            > bupu napisała:
                                            >
                                            > > Położenie ręki na głowie nie
                                            > > jest zbyt ciepłym gestem, zwłaszcza w odniesieniu do czternastolatki.
                                            > >
                                            > A jaki to gest? Wrogi? Wladczy? Obojetny?

                                            Władczy. A precyzyjniej mówiąc jest to gest dominacji. Nie kładziemy rąk na głowie równym sobie (sytuacje erotyczne pomijam), albo tym, którzy stoją w hierarchii wyżej od nas, lecz tym, których uważamy za podległych nam. Pan może dłoń na głowie położyć poddanemu, papież wiernemu, a dorosły dziecku. I o ile sześciolatek odbierze ten gest pozytywnie, bo uznaje wyższość dorosłego nad sobą, o tyle zbuntowana czternastolatka już niekoniecznie.
                                            Przy czym nie należy kładzenia dłoni na głowie mylić z głaskaniem po tejże części ciała.

                                            W tej konkretnej sytuacji to było niewerbalne przypomnienie Laurze kto tu rządzi.

                                            Naturalniejszym gestem byłoby chwycenie dziecka w objęcia, mode niewierny Tomasz, bez pomacania nie ma pewności, że faktycznie jest ;) No i jest to naturalny odruch macierzyński, przygarnąć zgubione młode do cyca, nawet jeśli młode jest dość rzetelnie wyrośnięte. W wypadku zahamowanej Ewy Jedwabińskiej brak tego odruchu nie dziwi, w wypadku Gaby, promieniującej dobrem jak czernobylski reaktor, ależ owszem, ależ tak.

                                            Przypominam także, iż akcję TiR oraz Imienin dzieli równiutko rok. Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek, w tym również Gaba, kalkulował sobie "A, dziecko nie chciało się tulić rok temu, nie będę go teraz łapał w objęcia". Nie sądzę także, aby ktokolwiek robił takie kalkulacje w momencie tak emocjonalnym jak ten, gdy świeżo odnaleziona po zaginięciu córka wkracza w progi domu.
                                            • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 19:25
                                              To nie sa kalkulacje,tylko Gaba sie Laury boi ;) P.S. Mama mi wiele razy kladla reke na glowie. Z czuloscia. I chociaz jako nastolatke mnie to wkurzalo (ze mnie traktuje jak dzieciaka) to nie odbieralam tego jako pokazanie mi kto w domu rzadzi. Wiec moze nie badzmy tacy kategoryczni jesli chodzi o interpretacje gestow. Jedna matka wezmie w objecia,druga polozy reke na glowie,trzecia poglaszcze po policzku. Nie ma jednej jedynej wlasciwej reakcji macierzynskiej na swiecie-a reszta to ZUO.
                                              • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 19:54
                                                fornitta69 napisała:

                                                > To nie sa kalkulacje,tylko Gaba sie Laury boi ;)

                                                A czego konkretnie sie boi ? Rada bym wiedziec.
                                                • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 20:05
                                                  Chyba odrzucenia. Zlosci Laury. Nie wiem. Bo przeciez nie tego,ze jej Tygrys w pysk przylutuje.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 20:18
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Chyba odrzucenia. Zlosci Laury. Nie wiem. Bo przeciez nie tego,ze jej Tygrys w
                                                    > pysk przylutuje.

                                                    Zlituj sie. Blisko 40-letnia kobieta vs niespelna 14-latka.
                                                    Tak, ona sie bala - wlasnego dyskomfortu sie bala. Li i jedynie. Bo jej komfort jest dobrem najwyzszym dla niej i calej jej rodziny. Ustawila ich perfekcyjnie.
                                    • ciotka.scholastyka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 22.11.18, 21:20
                                      bupu napisała:

                                      > Jakie, kurna, ukochać? Przecież Gaba demonstruje Laurze na powitanie, cytuję: "
                                      > twarz bladą i tragiczną". Koniec cytatu. Uścisk następuje dopiero wtedy, gdy Ty
                                      > grys, widząc Gabona Boleściwego zaczyna przepraszać.
                                      > Jeszcze jeden cytat:
                                      > "Strasznie nie lubiła, jak mama miała taką cierpiętniczą minę i kiedy wyglądała
                                      > na pokrzywdzoną. Kto tu był, do kroćset, pokrzywdzony? No kto?"

                                      Zauważcie (tak, wiem, stary wątek, pasjami lubię odkopywać stare wątki), jak to powyżej jest podane - to jest wg narratora kolejna nieładna myśl Laury, która się w myślach stawia, zamiast się pokajać. Narrator wyraźnie nam mówi (bardzo głośno i wyraźnie mówi, żeby nikomu to nie umknęło): och, zobaczcie, jaka ta Laura jest niepoprawnie niedobra: uciekła z domu, udręczyła znowu matkę, a teraz, zamiast się pokajać, przyznać do winy, jeszcze się ośmiela w duchu buntować, to przecież nie matka jest pokrzywdzona, tylko ona! Wstyd!

                                      Bardzo nie lubię tej sceny.
                                      • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 17.01.19, 12:54
                                        Skoro juz stary watek zostal odkopany - na podium wpycha sie Roza. Tak postawic cale zycie swoich dzieci na glowie, po czym kompletnie przestac je zauwazac, zauwazalnie zajmujac sie innym niz wlasne dzieckiem - tego jeszcze nie przerabiano.
                                  • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 13:28
                                    Ale strusia polityka = olewanie. Zwłaszcza w tym przypadku! Gabuchna ma w czterech literach kto się jej dzieciaczkiem zajmował - grunt, że nie musiała ona. Dziecko "ukochać" zaś - owszem, ale dopiero PO TYM jak smarkula przeprosiła za bezczelną próbę dowiedzenia się czegokolwiek o swoim ojcu, których to informacji święta Gabriella z wdupiemania dziecka i własnego egoizmu jej konsekwentnie, pomimo pytań odmawiała. Cała epopeja wyjazdu Laury służy autoressie wyłącznie pokazaniu, jakie to złe, pyziacze nasienie dręczy biedną, ach jakże biedną i dzielną, ach, jakże dzielną matkę z grzywką. I autorka kompletnie nie przyswaja, że zachowanie Laury JEST normalnym zachowaniem dziecka z rodziny dysfunkcyjnej, dziecka tęskniącego za śladowym chociaż zainteresowaniem... Gabriela zresztą też nijak nie przyjmuje do wiadomości CZYM tak na prawdę było poszukiwanie ciotki Almy przez Laurę. Że było rozpaczliwym krzykiem o zainteresowanie, o informacje, próbą zrozumienia własnej tożsamości i powodów alienacji rodzinnej - bo Laura jest przez rodzinę B. zgodnie odrzucana. Później prób rozmowy nie ma żadnych, przemyśleń dzielnej grzywki nie ma żadnych, poza tym, że złe, pyziacze geny.
                                    Ewa może nie od razu reaguje jak powinna - może dopiero później, w nocy. Ale słucha uważnie tego, co o jej dziecku mówią obcy jej ludzie, poważnie myśli nad swoim zachowaniem, nad reakcjami swojego dziecka, nie gloryfikuje siebie, nie umniejsza swojej winy - kiedy ją zauważyła [tą swoją winę!] stara się to zmienić. Pewnie, nie wszystko zmienić się da, ale zauważ, że z DP wiadomo, iż po czasie jednak ucieczka Aurelki/Gieniusi wywarła niebagatelny skutek! Ewa robi wszystko, by naprawić relacje z córką. I nie stwierdza z wyższością "to geny Jedwabińskich, ZŁOOO!!!". Zmiany zaczyna od siebie!
                                    Gabunia zaś pławi się w samouwielbieniu bez śladu autoreflesji.
                                    • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 14:43
                                      Przypomnial mi sie film, ktory kiedys obejrzalam, czechoslowacki. Nie calosc, poszczegolne sceny. Para nauczycieli ze smarkata corka albo jest rodzina zastepcza, albo prowadzi niewielki osrodek, w kazdym razie gromadka ich-nie ich dzieci sie tam placze. I jeden (spory) chlopak znika. Wszyscy, oni oboje i starsze z dzieci cala noc przeczesuja okolice (m.in. bagniste laki), snuja sie z latarniami, nawolujac do zachrypniecia. A chlopak wcale nie byl daleko, siedzial na drzewie i obserwowal. Chcial wiedziec, czy beda go szukac, jak dlugo, jak intensywnie i co zrobia, gdy znajda. Omal nie dostal w gebe, jak juz sie ujawnil - nie dostal, tylko omal ! - ale po tej akcji juz wiedzial, ze nalezy do rodziny.
                                    • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 16:18
                                      vi_san napisała:

                                      > Laura
                                      > jest przez rodzinę B. zgodnie odrzucana.
                                      Przez cala rodzine B.? Dziad Borej tez Laure odrzuca zgodnie?
                                      • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 19:41
                                        Dziad Borej może ją stosunkowo mało "odrzuca", ale biorąc pod uwagę jego ogólne skretynienie - oparciem dla Laury nie jest żadnym. Ani nie był wówczas. Jak zresztą dla nikogo - na marginesie.
                                        • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 19:46
                                          Zakochany w niej dziadunio ja "stosunkowo malo odrzuca". Oparciem dla Laury nie byl zadnym- wtedy kiedy jako jedyny z nia sensownie pogadal o Januszu,tez nie. Aha. Jeszcze napisz,ze Grzegorz ja wykorzystuje seksualnie a Gaba przypala papierosem, bo ciagle za malo dramatyzmu w zyciu tej sierotki :D
                                          • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 19:58
                                            fornitta69 napisała:

                                            > Zakochany w niej dziadunio ja "stosunkowo malo odrzuca". Oparciem dla Laury nie
                                            > byl zadnym- wtedy kiedy jako jedyny z nia sensownie pogadal o Januszu,tez nie.
                                            > Aha. Jeszcze napisz,ze Grzegorz ja wykorzystuje seksualnie a Gaba przypala pap
                                            > ierosem, bo ciagle za malo dramatyzmu w zyciu tej sierotki :D

                                            Raz pogadał. Klękajcie narody.
                                            • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 20:01
                                              Klekajcie to nie,ale wspieral ja jak umial a nie "stosunkowo malo odrzucal" ;) I sama Laura to doceniala I dziadka kochala,no ale pewnie syndrom sztokholmski miala czy cus...
                                              • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 20:03
                                                fornitta69 napisała:

                                                > Klekajcie to nie,ale wspieral ja jak umial a nie "stosunkowo malo odrzucal" ;)
                                                > I sama Laura to doceniala I dziadka kochala,no ale pewnie syndrom sztokholmski
                                                > miala czy cus...

                                                To proszę, konkrety, gdzie ten Ignac mianowicie Tygrysa wspierał i kiedy, poza tą jedną rozmową?
                                                • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 20:12
                                                  Wspiera ja po prostu ja akceptujac i kochajac. Tak malo i tak duzo. Zreszta,Grzes tez Laure jakos tam wspieral-lagodzil konflikty miedzy nia a Gaba. Tylko Mila ja odrzucala. Natalia sie jej bala,ale jej nie odrzucala. Pyza tez jej nie odrzucala,to nie to. Florian ja lubil. Jozin tez.Wlasciwie to ja nie mam pojecia o czym Wy piszecie I gdzie to odrzucanie Laury "przez wszystkich".
                                                  • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 20:17
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Wspiera ja po prostu ja akceptujac i kochajac.

                                                    Konkrety poproszę, gdzie ta akceptacja Laury przez dziadka jest mianowicie pokazana.


                                                    > Tak malo i tak duzo. Zreszta,Grzes tez Laure jakos tam wspieral-lagodzil konflikty miedzy nia > a Gaba.

                                                    Yyyy... kiedy? W konflikt włączył się raz, Gaba udzieliła mu zero pomocy i na tym się skończyło, o ile pamiętam.

                                                    > Natalia sie jej bala,ale jej nie odrzucala.

                                                    No jakby to powiedzieć, akceptacja to to raczej nie była.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 20:29
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Wspiera ja po prostu ja akceptujac i kochajac.

                                                    O tak. Co wykazal zwlaszcza zabijajac drzwi gwozdziami.

                                                    Zreszta,Grz
                                                    > es tez Laure jakos tam wspieral-lagodzil konflikty miedzy nia a Gaba.

                                                    Przeciwnie, Grzes mowi, ze "zwykle sie nie wtraca". RAZ probowal smarkata przywolac do porzadku i zostal sam przeciw wszystkim. Bo on nie ma rozgrzebywac i wyjasniac, tylko zamknac sie.

                                                    >Natalia sie jej bala,ale jej nie odrzucala.

                                                    "Wolalabym pojechac tylko z Pyza. Tygrysek...mnie przeraza".

                                                    >Florian ja lubil.

                                                    Kiedy ostatnio Florian byl na Roosevelta i jak czesto bywal ?

                                                    >Jozin tez.

                                                    Pomyslal, po raz kolejny zreszta, ze kuzynka Laura jest mistrzynia w udreczaniu swojej matki. TO byla jej cecha naczelna w oczach Jozwy.

                                                    Wlasciwie to ja nie mam pojecia
                                                    > o czym Wy piszecie I gdzie to odrzucanie Laury "przez wszystkich".

                                                    Laura tak sie czuje. U 14-latki to normalne, nikt mnie nie rozumie i nikt nie kocha (mnie bardziej niepokoi, ze Roza tej fazy NIE miala), ale jesli to sie utrzymuje przez kolejnych iks lat, to juz nie jest norma, tylko grubo poza.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 20:58
                                                    O Grzesiu to sama Laura mysli, ze gdyby nie on I jego mediacje to jej stosunki z mama ukladalyby sie calkiem zle. (Pewnie Grzes to robi dla zony a nie dla pasierbicy,ale jednak robi- co Laurze nie przeszkadza w koncertym dowaleniu mu w TiR.) Tak,Jozin nie raz mysli,ze Laura dreczy Gabe, ale o tym nie mowi,ma z kuzynka dosyc fajny kontakt (JT). Zanim Borej zabija drzwi gwozdziami,to jednak Laure traktuje fajnie- nawet jest jej "wielbicielem". I tu akurat wybaczcie,ale cytatow nie bedzie bo to bylo WIELE razy opisane w roznych tomach. Odnosi sie do niej serdecznie- "jedz Tygrysku,zmizernialas przez te podroze", chwalenie jej jaka byla dzielna kiedy mial "atak serca" itd.
                                                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 21:15
                                                    A tu o Grzesiu cytat: "Choc trzeba przyznac,ze miewal tez I wzloty w tej roLi [opiekuna I wychowawcy] I ze gdyby nie jego posrednictwo,stosunKi Laury z mama ukladalyby sie juz calkiem marnie." Tak Laura mysli o odrzucajacym ja ojczymie :) Oraz zastanawia sie czy na pewno lubi go tak jak jej sie czasem zdawalo- kiedy Grzes pyta czemu nie zalozyla botkow. To naprawde nie wyglada jakos tragicznie.
                                                  • gat45 Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 09:52
                                                    każdy argument już został przynajmniej trzykrotnie przywołany i omówiony ? To by oznaczało, że temat się wyczerpał i teraz zderzają się ze sobą tylko osobiste oceny. Skoro wszyscy się zgadzają co do faktów, tylko każdy z nich wyciąga swoją opinię o bohaterze literackim, to chyba dyskusja wpadła na jałowe obroty.
                                                    Tego się obawiałam, bo definicja miłości nie istnieje, a jej okazywanie, jak i ocena jej okazywania przez osoby postronne, to kwestia wielce osobnicza.
                                                    No, chyba że ktoś ma jakieś nowatorskie spojrzenie ? Tylko już bez szerszeni i wycieczek do Torunia, błagam, to mamy omówione w tym wątku w sposób wyczerpujący (w obu znaczeniach tego słowa).
                                                  • tt-tka Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 11:19
                                                    OK, to tylko ostatnia kwestia - co myslec o matce, ktora przez k i l k a n a s c i e lat toleruje (koniec koncow okazalo sie, ze nawet pochwala) BICIE jej dziecka ? W jego wlasnym domu. W obecnosci i pod okiem rodzicow, to sie nie dzieje ukradkiem.
                                                    IGS trzylatek. Zaczyna sie i trwa. Bity, kopany, spychany z kanapy, przygniatany dupskiem na twarz, przewracany wraz z krzeslem, oblewany woda, stale upokarzany. Kiedy szuka pomocy "mamo, on mnie bije" slyszy "dzieci, do stolu, zupa stygnie".
                                                    Nawet jego ojciec nie reaguje, czyniac zadosc woli zony, ktora reagowania sobie nie zyczy.
                                                    Kilkunastoletnia przemoc, najdoslowniejsza, najlatwiejsza do rozpoznania, fizyczna.
                                                    I nie pytam o matke agresora. Pytam o matke ofiary.
                                                  • tt-tka Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 16:41
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > OK, to tylko ostatnia kwestia - co myslec o matce, ktora przez k i l k a n a s
                                                    > c i e lat toleruje (koniec koncow okazalo sie, ze nawet pochwala) BICIE jej d
                                                    > ziecka ? W jego wlasnym domu. W obecnosci i pod okiem rodzicow, to sie nie dzie
                                                    > je ukradkiem.
                                                    > IGS trzylatek. Zaczyna sie i trwa. Bity, kopany, spychany z kanapy, przygniatan
                                                    > y dupskiem na twarz, przewracany wraz z krzeslem, oblewany woda, stale upokarza
                                                    > ny. Kiedy szuka pomocy "mamo, on mnie bije" slyszy "dzieci, do stolu, zupa sty
                                                    > gnie".
                                                    > Nawet jego ojciec nie reaguje, czyniac zadosc woli zony, ktora reagowania sobie
                                                    > nie zyczy.
                                                    > Kilkunastoletnia przemoc, najdoslowniejsza, najlatwiejsza do rozpoznania, fizyc
                                                    > zna.
                                                    > I nie pytam o matke agresora. Pytam o matke ofiary.


                                                    Nadal czekam na odpowiedz na powyzsze pytanie.
                                                  • tt-tka Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 20:30

                                                    > > OK, to tylko ostatnia kwestia - co myslec o matce, ktora przez k i l k a
                                                    > n a s
                                                    > > c i e lat toleruje (koniec koncow okazalo sie, ze nawet pochwala) BICIE
                                                    > jej d
                                                    > > ziecka ? (...)
                                                    > Nadal czekam na odpowiedz na powyzsze pytanie.

                                                    nadal czekam...
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 21:03
                                                    tt-tka napisała:

                                                    >
                                                    > > > OK, to tylko ostatnia kwestia - co myslec o matce, ktora przez k i
                                                    > l k a
                                                    > > n a s
                                                    > > > c i e lat toleruje (koniec koncow okazalo sie, ze nawet pochwala)
                                                    > BICIE
                                                    > > jej d
                                                    > > > ziecka ? (...)
                                                    > > Nadal czekam na odpowiedz na powyzsze pytanie.
                                                    >
                                                    > nadal czekam...
                                                    Chyba sie nie doczekasz ;) Bo bicie Ignasia bylo juz tez szeroko omowione,bardzo niedawno. I na pewno tego Gabon nie "pochwala"- pochwala sama rywalizacje chlopcow,nie to,ze jej syn dostawal baty. I Ignas nie byl tylko i wylacznie udreczona ofiara-on sie Jozinkowi stawial,donosil na niego,wysmiewal go. Nie bal sie go. IGS & Jozin to nie ofiara i oprawca,tylko dwojka wiecznie skloconych koszmarnych gnojkow. Jozin absolutnie NIE powinien bic IGS, Gaba NIE powinna tego olewac,lekcewazyc-koniec kropka,tu nie ma watpliwosci. Ale to tez nie bylo tak,ze Gabon pozwalal na maltretowanie syna. Wiec ja Ci oczywiscie przyznam racje,ze Gaba znów zawiodla jako matka- tyle,ze znowu raczej z glupoty wg mnie ;)
                                                  • bupu Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 22:07
                                                    fornitta69 napisała:
                                                    ..
                                                    > Chyba sie nie doczekasz ;) Bo bicie Ignasia bylo juz tez szeroko omowione,bardz
                                                    > o niedawno. I na pewno tego Gabon nie "pochwala"- pochwala sama rywalizacje chl
                                                    > opcow,nie to,ze jej syn dostawal baty.

                                                    Jaką rywalizację. Jednostronne tłuczenie Ignasia przez Józka to nie rywalizacja.

                                                    > I Ignas nie byl tylko i wylacznie udrecz
                                                    > ona ofiara-on sie Jozinkowi stawial,donosil na niego,wysmiewal go. Nie bal sie
                                                    > go. IGS & Jozin to nie ofiara i oprawca,tylko dwojka wiecznie skloconych koszma
                                                    > rnych gnojkow.

                                                    Skłóconych gnojków? Na miłosierdzie pańskie, przecież to Józin zawsze był stroną agresywną. Zawsze. To nie jest normalna relacja między dwoma dzieciakami, które czasem się kłócą, a czasem tłuką, to jest relacja jednostronna. Józwa atakuje, Ignaś się broni. Poza tym na litość wszystkich możliwych bóstw, żeby być ofiarą przemocy nie trzeba być stuprocentowo biernym. Ktoś kto się broni na różne sposoby, to też ofiara.

                                                    Jozin absolutnie NIE powinien bic IGS, Gaba NIE powinna tego ol
                                                    > ewac,lekcewazyc-koniec kropka,tu nie ma watpliwosci. Ale to tez nie bylo tak,ze
                                                    > Gabon pozwalal na maltretowanie syna. Wiec ja Ci oczywiscie przyznam racje,ze
                                                    > Gaba znów zawiodla jako matka- tyle,ze znowu raczej z glupoty wg mnie ;)
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 22:28
                                                    bupu
                                                    > Skłóconych gnojków? Na miłosierdzie pańskie, przecież to Józin zawsze był stron
                                                    > ą agresywną. Zawsze. To nie jest normalna relacja między dwoma dzieciakami, któ
                                                    > re czasem się kłócą, a czasem tłuką, to jest relacja jednostronna. Józwa atakuj
                                                    > e, Ignaś się broni. Poza tym na litość wszystkich możliwych bóstw, żeby być ofi
                                                    > arą przemocy nie trzeba być stuprocentowo biernym. Ktoś kto się broni na różne
                                                    > sposoby, to też ofiara.
                                                    >
                                                    Dokladnie tak: skloconych gnojkow. IGS Jozinowi dogaduje (w kinie z Luska I Gaba), szpieguje go w JT, zaczepia go w CP (ide na randke,wiem,ze mi tego zazdroscisz Jozinku). To nie jest ofiara,ktora sie broni. Jozin bije,Ignas dokucza. To nie ten sam kaliber,jednak oni obaj chca ten konflikt ciagnac.
                                                  • tt-tka Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 23:13
                                                    Wycofuje sie z tej dyskusji z Fornitta.
                                                    - jezeli ofiara PRZEMOCY, od lat bita, kopana, spychana, przytlaczana dupskiem i upokarzana stawiana jest na rowni z agresorem
                                                    - jezeli po szesciu latach takich cwiczen ofiara zaczyna sie bronic w jedyny dostepny jej sposob, czyli donoszac na agresora
                                                    - jezeli matka nie reaguje na bicie syna ani na fakt, ze staje sie on kapusiem i ulega, z aprobata jej ojac, demoralizacji
                                                    - jezeli sie pomaga mu wymiksowac sie z tego chorego ukladu, np zapewniajac inne towarzystwo, tylko przeciwnie, utrwala te patologiczne stosunki
                                                    - i na dodatek po latach olewactwa podnosi swoje przyzwolenie na znecanie sie nad jej dzieckiem do rangi programu wychowawczego

                                                    a rozmowczyni odpowiada, ze gnojki sie tluka i nie ma o co robic afery

                                                    to ja dalsza rozmowe uwazam za bezcelowa, zbedna i w dodatku calkiem stracilam do niej ochote. Takiego postepowania rodzica nie wybaczam. Bagatelizowania takich zachowan tez nie.
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 23:28
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > Wycofuje sie z tej dyskusji z Fornitta.
                                                    > - jezeli ofiara PRZEMOCY, od lat bita, kopana, spychana, przytlaczana dupskiem
                                                    To siadanie na glowie to bylo jak Jozin byl bobasem (3lata mial?),juz tak nie dramatyzujcie. A IGS mial zabawe ze sledzenia Jozina, z "odbijania" mu Trolli I tak dalej- nie sprawial wrazenia stlamszonej ofiary przemocy. W Zabie chlopcy razem pisza maila do Trolli itd. Bicie jest zle, Jozina powinni w tej kwestii dorosLi uswiadomic,pewnie. Ale IGS z Jozinem mieli duzo bardziej skomplikowane relacje niz kat-ofiara. I to naprawde z tekstu wynika ;)
                                                  • bupu Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 11:42
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > tt-tka napisała:
                                                    >
                                                    > > Wycofuje sie z tej dyskusji z Fornitta.
                                                    > > - jezeli ofiara PRZEMOCY, od lat bita, kopana, spychana, przytlaczana dup
                                                    > skiem
                                                    > To siadanie na glowie to bylo jak Jozin byl bobasem (3lata mial?),juz tak nie d
                                                    > ramatyzujcie.

                                                    W JT, na kartach której Józin między innymi wywrócił Ignasia wraz z krzesłem oraz wszczął z nim bójkę, waląc go na odlew pięścią w nos, panowie mieli lat dziewięć. W McDusi, gdzie Józef dusił Ignasia kijem od szczotki, panowie mieli lat czternaście. Oprócz dwóch najnowszych nie ma tomu bez opisu jakiegoś ataku Józka na Ignacego G. Ataku, dodajmy, najzupełniej niesprowokowanego.

                                                    A scena z Józwą, rozsiadającym się na twarzy Ignasia, tak wszystkim tu utkwiła w pamięci, nie ze względu na samo zachowanie Rudego, tylko ze względu na reakcję otoczenia, która była po prostu horrendalna.
                                                  • gat45 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 12:54
                                                    bupu napisała:


                                                    > W JT, na kartach której Józin między innymi wywrócił Ignasia wraz z krzesłem or
                                                    > az wszczął z nim bójkę, waląc go na odlew pięścią w nos, panowie mieli lat dzie
                                                    > więć. W McDusi, gdzie Józef dusił Ignasia kijem od szczotki, panowie mieli lat
                                                    > czternaście.

                                                    Zara, zara... To Magdusia napastowała inną czynnością seksualną czternastolatka? Dlaczego ja go tak postarzyłam w głowie swojej? Tak ze siedemnaście mu dawałam w scenie z potrząsaniem jak szczurem.
                                                  • bupu Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 13:11
                                                    gat45 napisała:

                                                    > bupu napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > W JT, na kartach której Józin między innymi wywrócił Ignasia wraz z krzes
                                                    > łem or
                                                    > > az wszczął z nim bójkę, waląc go na odlew pięścią w nos, panowie mieli la
                                                    > t dzie
                                                    > > więć. W McDusi, gdzie Józef dusił Ignasia kijem od szczotki, panowie miel
                                                    > i lat
                                                    > > czternaście.
                                                    >
                                                    > Zara, zara... To Magdusia napastowała inną czynnością seksualną czternastolatka
                                                    > ? Dlaczego ja go tak postarzyłam w głowie swojej? Tak ze siedemnaście mu dawała
                                                    > m w scenie z potrząsaniem jak szczurem.

                                                    Uprzedzam lojalnie, nie piłam jeszcze kawy, więc mogłam się machnąć w obliczeniach. I machnęłam się, oba egzemplarze miały lat 15.
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 13:35
                                                    bupu napisała:
                                                    > W JT, na kartach której Józin między innymi wywrócił Ignasia wraz z krzesłem or
                                                    > az wszczął z nim bójkę, waląc go na odlew pięścią w nos, panowie mieli lat dzie
                                                    > więć. W McDusi, gdzie Józef dusił Ignasia kijem od szczotki, panowie mieli lat
                                                    > czternaście. Oprócz dwóch najnowszych nie ma tomu bez opisu jakiegoś ataku Józk
                                                    > a na Ignacego G. Ataku, dodajmy, najzupełniej niesprowokowanego.
                                                    Alez ja o tym wiem. Jednak uwazam,ze samo tolerowanie bicia (chyba tylko jeden Marek cos z tym probowal zrobic) jest juz wystarczajace zle- nie trzeba dopisywac dramatycznej legendy o potworrrrnym maltretowaniu. Bo robi sie smiesznie zamiast strasznie.
                                                    > A scena z Józwą, rozsiadającym się na twarzy Ignasia, tak wszystkim tu utkwiła
                                                    > w pamięci, nie ze względu na samo zachowanie Rudego, tylko ze względu na reakcj
                                                    > ę otoczenia, która była po prostu horrendalna.
                                                    Ale to jak mu usiadl na twarzy jest opisywane z taka zgrrrroza- ja zwyczajnie nie lubie przesady :)
                                                  • bupu Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 14:00
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Alez ja o tym wiem. Jednak uwazam,ze samo tolerowanie bicia (chyba tylko jeden
                                                    > Marek cos z tym probowal zrobic) jest juz wystarczajace zle- nie trzeba dopisyw
                                                    > ac dramatycznej legendy o potworrrrnym maltretowaniu. Bo robi sie smiesznie zam
                                                    > iast strasznie.

                                                    Wieloletnie maltretowanie jest potworne, nawet jeśli ofiara nie odnosi trwałego uszczerbku na ciele. Będąc dzieciakiem z podstawówki użerałam się z takim Józinkiem tylko przez kilka miesięcy, przy czym moja dręczycielka traktowała mnie znacznie łagodniej niż Józwa Ignaca S, ot wymierzała mi w przelocie cios pięścią w splot słoneczny, walnęła pod żebro, albo popchnęła. I byłam w o tyle lepszej sytuacji od Ignasia, że wystarczyło mi raz się postawić i pobić z tą zołzą w damskiej toalecie, żeby przestała mnie traktować jak darmowy worek bokserski. Mimo wszystko ten okres wspominam wciąż ze zgrozą. To było przede wszystkim upokarzające, do tego dobijało poczucie bezsilności, bo atletka była ze mnie całkiem taka sama jak ze Stryby juniora, a dziewczę miało posturę pieca, na dodatek nauczyciele uważali, że to nic takiego. Można zignorować.

                                                    Tymczasem Józwa znęca się nad kuzynem całymi latami i to w sposób naprawdę brutalny. Wali pięścią w twarz. Wywraca wraz z krzesłem, bolesne i niebezpieczne, Ignaś mógł sobie poważnie uszkodzić głowę. Tłucze. Upokarza. I to wszystko na oczach rodziny, która ma to w dupie. To jest naprawdę koszmarna sytuacja, żadne heheszki, żadne tam rozpuszczone gnojki, tylko coś, co może człowieka na całe życie straumatyzować. Poważnie.

                                                    > > w pamięci, nie ze względu na samo zachowanie Rudego, tylko ze względu na
                                                    > reakcj
                                                    > > ę otoczenia, która była po prostu horrendalna.
                                                    > Ale to jak mu usiadl na twarzy jest opisywane z taka zgrrrroza- ja zwyczajnie n
                                                    > ie lubie przesady :)

                                                    O Mater Dei. Bo to jest cholernie upokarzające, gdy ktoś ci siada na twarzy. Tak, dla czterolatka też. W dodatku Józin nie zrobił tego żeby, bo ja wiem, obezwładnić Ignasia, albo przypadkiem, on to zrobił w geście triumfu, żeby podkreślić kto tu rządzi i kto tu wygrał. Innymi słowy upokarza młodego Strybę całkiem celowo. A rodzina Borejków sobie z tego heheszki robi, zamiast w te pędy wyjaśnić Józefowi, że tak nie wolno.
                                                  • xcv12 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 14:15
                                                    bupu napisała:


                                                    > Tymczasem Józwa znęca się nad kuzynem całymi latami i to w sposób naprawdę brut
                                                    > alny. Wali pięścią w twarz. Wywraca wraz z krzesłem, bolesne i niebezpieczne, I
                                                    > gnaś mógł sobie poważnie uszkodzić głowę. Tłucze. Upokarza. I to wszystko na oc
                                                    > zach rodziny, która ma to w dupie. To jest naprawdę koszmarna sytuacja, żadne h
                                                    > eheszki, żadne tam rozpuszczone gnojki, tylko coś, co może człowieka na całe ży
                                                    > cie straumatyzować. Poważnie.

                                                    Dodałabym, że Józek znęca się w domu Ignasia. To znaczy, że Ignaś nie ma żadnego bezpiecznego miejsca na świecie, nigdy nie ma spokoju, bo nie wie, czy Józwa dziś mu przyłoży, czy nie. To jest naprawdę upiorne. Przypomina to te historie o znęcającym mężu czy ojcu. Nigdy nie wiadomo, w jakim taki mężuś przyjdzie humorze, czy dziś będzie awantura, czy nie. Jeśli znęca się nad tobą jakieś dziecko na podwórku lub w szkole, to zawsze masz dom, bezpieczne miejsce, gdzie rączka młodocianego bandyty nie sięga. Przynajmniej wiesz, że wieczorem jesteś bezpieczny.
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 14:19
                                                    bupu napisała:

                                                    > Będąc dzieciakiem z podstawówki użerałam się z takim Józi
                                                    > nkiem tylko przez kilka miesięcy, przy czym moja dręczycielka traktowała mnie z
                                                    > nacznie łagodniej niż Józwa Ignaca S, ot wymierzała mi w przelocie cios pięścią
                                                    > w splot słoneczny, walnęła pod żebro, albo popchnęła. I byłam w o tyle lepszej
                                                    > sytuacji od Ignasia, że wystarczyło mi raz się postawić i pobić z tą zołzą w d
                                                    > amskiej toalecie, żeby przestała mnie traktować jak darmowy worek bokserski. Mi
                                                    > mo wszystko ten okres wspominam wciąż ze zgrozą. To było przede wszystkim upoka
                                                    > rzające, do tego dobijało poczucie bezsilności, bo atletka była ze mnie całkiem
                                                    > taka sama jak ze Stryby juniora, a dziewczę miało posturę pieca, na dodatek na
                                                    > uczyciele uważali, że to nic takiego. Można zignorować.
                                                    Bardzo wspolczuje doswiadczen. Jednak czy jestes pewna,ze Twoja sytuacja byla naprawde podobna do sytuacji IGS? Ty za swoja przesladowczynia chyba nie "lazilas"? A IGS jak najbardziej sie za kuzynem snuje,szuka z nim kontaktu,dokucza mu itd. Czy to jest zachowanie dziecka maltretowanego?
                                                    > O Mater Dei. Bo to jest cholernie upokarzające, gdy ktoś ci siada na twarzy. Ta
                                                    > k, dla czterolatka też. W dodatku Józin nie zrobił tego żeby, bo ja wiem, obezw
                                                    > ładnić Ignasia, albo przypadkiem, on to zrobił w geście triumfu, żeby podkreśli
                                                    > ć kto tu rządzi i kto tu wygrał. Innymi słowy upokarza młodego
                                                    Dla mnie to jednak nie jest celowe upokarzanie. On chcial pokazac "ha,wygralem,patrzcie" - to TRZYLATEK na litosc!
                                                  • bupu Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 14:36
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Bardzo wspolczuje doswiadczen. Jednak czy jestes pewna,ze Twoja sytuacja byla n
                                                    > aprawde podobna do sytuacji IGS? Ty za swoja przesladowczynia chyba nie "lazila
                                                    > s"? A IGS jak najbardziej sie za kuzynem snuje,szuka z nim kontaktu,dokucza mu
                                                    > itd. Czy to jest zachowanie dziecka maltretowanego?

                                                    Boziu, Bożyńku, no. Tajest, regularne bicie przestaje być maltretowaniem, bo Ignaś łazi za Józwą. No błagam. Oczywiście, że tak, to jest zachowanie dziecka maltretowanego, ba, bywa nawet, że dziecko swoego oprawcę kocha, od czego wcale nie przestaje być maltretowaniem.


                                                    > Dla mnie to jednak nie jest celowe upokarzanie. On chcial pokazac "ha,wygralem
                                                    > ,patrzcie" - to TRZYLATEK na litosc!

                                                    Ja wygrałem, on przegrał, ja jestem lepszy, on jest gorszy. Oczywiście, że trzylatek nie pomyśli sobie "Ha! Chcę go upokorzyć, siądę mu na twarzy!", do tego jest niezdolny. Natomiast niewątpliwie chce pdkreślić w ten sposób swój triumf, a przegraną Ignasia.
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 14:43
                                                    bupu napisała:

                                                    > fornitta69 napisała:
                                                    >
                                                    > > Bardzo wspolczuje doswiadczen. Jednak czy jestes pewna,ze Twoja sytuacja
                                                    > byla n
                                                    > > aprawde podobna do sytuacji IGS? Ty za swoja przesladowczynia chyba nie "
                                                    > lazila
                                                    > > s"? A IGS jak najbardziej sie za kuzynem snuje,szuka z nim kontaktu,dokuc
                                                    > za mu
                                                    > > itd. Czy to jest zachowanie dziecka maltretowanego?
                                                    >
                                                    > Boziu, Bożyńku, no. Tajest, regularne bicie przestaje być maltretowaniem, bo Ig
                                                    > naś łazi za Józwą. No błagam. Oczywiście, że tak, to jest zachowanie dziecka ma
                                                    > ltretowanego, ba, bywa nawet, że dziecko swoego oprawcę kocha, od czego wcale n
                                                    > ie przestaje być maltretowaniem.
                                                    Skoro to nic dziwnego,ze dziecko maltretowanego nie boi sie dziecka,ktore je maltretuje,dokucza mu i za nim lazi- to ok IGS jest dzieckiem maltretowanym. Ja o maltretowanych dzieciach zbyt duzej wiedzy nie mam,myslalam,ze ten termin oznacza jednak co innego. Mój blad :)
                                                  • gat45 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 15:02
                                                    Już-już miałam Cię zapytać (to do Fornitty) czego byś potrzebowała w stosunkach dwóch kuzynów, żeby uznać to za niedopuszczalne, ale doszłam do wniosku, że to niepotrzebne. Wiem już dosyć o tym, co uważasz za dopuszczalne, więc mi to wystarczy do pełni obrazu. Już i tak się boję :)
                                                  • tt-tka Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 15:16
                                                    Kiedys pytalas, Gatu (gdzie indziej) i nie moglas zrozumiec, jak mozna nie dostrzegac przemocy obecnej w domu na co dzien. No to juz wiesz. Osoby o mentalnosci i wrazliwosci Borejkow naprawde istnieja i zeby takim kims byc, nawet nie trzeba sie wychowywac pod adresem Roosevelta 5 m. 2
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 03.02.17, 09:53
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > Kiedys pytalas, Gatu (gdzie indziej) i nie moglas zrozumiec, jak mozna nie dost
                                                    > rzegac przemocy obecnej w domu na co dzien. No to juz wiesz. Osoby o mentalnosc
                                                    > i i wrazliwosci Borejkow naprawde istnieja i zeby takim kims byc, nawet nie trz
                                                    > eba sie wychowywac pod adresem Roosevelta 5 m. 2
                                                    Ale sliczna wypowiedz. Jak ja moglam ja przegapic! Dostrzegam pewne podobienstwo do MM. U niej: kto nie kocha Mickiewicza-ten ma niskie czolko. U ciebie: kto ma inne zdanie- ten Borejko ;) Lomatko :D
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 15:23
                                                    gat45 napisała:

                                                    > Już-już miałam Cię zapytać (to do Fornitty) czego byś potrzebowała w stosunkach
                                                    > dwóch kuzynów, żeby uznać to za niedopuszczalne, ale doszłam do wniosku, że t
                                                    > o niepotrzebne. Wiem już dosyć o tym, co uważasz za dopuszczalne, więc mi to wy
                                                    > starczy do pełni obrazu. Już i tak się boję :)
                                                    Tylko,ze ja nigdzie nie napisalam,ze cokolwiek w stosunkach IGS-Jozin jest dopuszczalne. Taki drobiazg. Przeciwnie-uznalam,ze sa one na tyle zle w ksiazkach MM,ze juz nie trzeba tego dodatkowo wyolbrzymiac. Takze/ tak ze ten :)
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 15:34
                                                    gat45
                                                    I wiesz,ja nawet w tej dyskusji wieeeeele razy pisalam,ze bicie jest zle,ze brak reakcji na bicie jest zly (nie tylko brak reakcji Gaby,latwo przez niektorych rozgrzeszonej Idusi rowniez), nigdzie bicia ani nie bronilam,ani nie usprawiedliwialam. Wiec nie rozumiem czemu mnie nie rozumiecie. Ni w Zab :/
                                                  • gat45 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 15:43
                                                    Ciebie razi moja zgroza, mnie Twoja - nazwijmy to - tolerancja dla rękoczynów. Tak że się chyba nie dogadamy. Nie szkodzi, dowiedziałam się czegoś ciekawego, więc bardzo Ci dziękuję.
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 15:48
                                                    gat45 napisała:

                                                    > więc bardzo Ci dziękuję.
                                                    Nie ma za co. Zadnej tolerancji dla rekoczynow jednak tutaj nie wyrazalam. Gdybys jeszcze napisala,ze je za malo powazna traktuje czy cos...Ale tak to mam przykre wrazenie,ze moich postow zwyczajnie nie czytacie. Dla mnie to tez jakas lekcja- dowiedzialam sie,ze widocznie nieprecyzyjnie i niezrozumiale pisze :( Przykro mi,ale jakos to chyba przelkne.
                                                  • gat45 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 15:52
                                                    Zapewniam Cię, że ja czytałam uważnie. Więcej, miałam wrażenie, że dyskusja się nakręca za bardzo i sugerowałam spisanie protokołu niezgodności, zamiast dalej brnąć. Niestety - zabrnęło się.
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 13:38
                                                    gat45 napisała:

                                                    > Tego się obawiałam, bo definicja miłości nie istnieje, a jej okazywanie, jak i
                                                    > ocena jej okazywania przez osoby postronne, to kwestia wielce osobnicza.
                                                    Wielce osobnicza,ale mamy tendencje do oceniania cudzej milosci I jej przejawow- milosci macierzynskiej,milosci romantycznej. Np w "Lolicie" Humbert jak najbardziej kochal Lo- a jednak jego milosc oceniamy jako chora I zla.
                                                    Tak samo oceniamy matki w Jezycjadzie. Kochac,chyba wszystkie kochaly. Ale to jak to okazywaly,czasem az jezy wlosy na glowie.
                                                  • gat45 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 15:57
                                                    fornitta69 napisała :

                                                    [...]
                                                    > Np w "Lolicie" Humbert jak najbardziej kochal Lo- a jednak jego milosc ?
                                                    > oceniamy jako chora I zla.

                                                    Popatrz, a dla mnie Humbertowe uczucia do Dolores to czyste pożądanie, miłości tam ani krzytyny. Takie mi przynajmniej wrażenie w głowie zostało, bo od lektury minęło aż wstyd powiedzieć ile lat i wracać do niej chyba nie za bardzo mam ochotę. Chociaż uważam, że to bardzo dobra książka jest.
                                                    Ale ja nie o tym. Naprawdę już za długo wałkuje się tu kilka wybranych punktów Jeżycjady - a jak się tak wałkuje, to się i spłaszcza.
                                                    Bo według mnie krytyka Gaby jako matki - choć ze wszech miar słuszna - opiera się nie tylko na faktach z książki i osobistych odczuciach z lektury, ale także ze złości na autorkę, że tę akurat postać stawia na piedestale i wielbić każe. Więc co się wybacza od zawsze postrzelonej Idzie, od zawsze sztywnej Ewie Jedwabińskiej czy wreszcie społecznie upośledzonej (oj, jak wyraźnie pani MM nie lubi plebsu, c'nie?) Lisieckiej, to ideał wszech czasów, całej Drogi Mlecznej i kilku pobliskich galaktyk ma mniejsze prawo do błędu. A tu zonk - postępowanie do .... no, powiedzmy, że do niczego, a aureola nad głową aż oślepia.
                                                    Teraz usiłuję zrozumieć Twoje zaangażowanie w obronę Gaby i to jest dla mnie najciekawsze w tym wątku :)
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 16:13
                                                    gat45
                                                    > Teraz usiłuję zrozumieć Twoje zaangażowanie w obronę Gaby i to jest dla mnie na
                                                    > jciekawsze w tym wątku :)
                                                    To ja chetnie wytlumacze! Mam wrazenie,ze forum zrobilo z Gaby to co MM z Pyziaka- ZUO wcielone,ktorego absolutnie kazdy gest jest interpretowany jako wyraz zlej woli. Zrobiono z niej potwora,ktorym wg mnie nie jest- choc tej postaci kompletnie nie trawie,gdzies tak od TiR. Wiecej: zeby pokazac,ze Gaba jest najgorsza z matek, "wybiela" sie na sile inne jezycjadowe zle matki.
                                                  • gat45 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 16:49
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > gat45
                                                    > > Teraz usiłuję zrozumieć Twoje zaangażowanie w obronę Gaby i to jest dla m
                                                    > nie na
                                                    > > jciekawsze w tym wątku :)
                                                    > To ja chetnie wytlumacze! Mam wrazenie,ze forum zrobilo z Gaby to co MM z Pyzia
                                                    > ka- ZUO wcielone,ktorego absolutnie kazdy gest jest interpretowany jako wyraz z
                                                    > lej woli. Zrobiono z niej potwora,ktorym wg mnie nie jest- choc tej postaci kom
                                                    > pletnie nie trawie,gdzies tak od TiR. Wiecej: zeby pokazac,ze Gaba jest najgors
                                                    > za z matek, "wybiela" sie na sile inne jezycjadowe zle matki.

                                                    Nie, to nie tak. Nikt chyba Gaby nie określa jako monstrum, tylko jako osobę, która pod pozorami altruizmu jest wybitnie skoncentrowana na sobie i swojej własnej wygodzie. No, może jeszcze pewnymi względami obdarza rodziców.
                                                    A klasa jej nie lubi, koleżanko, bo pani wychowawczyni uparcie ją faworyzuje i za wzór stawia całej klasie, a klasa swoje widzi i się odgryza :)
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 17:02

                                                    >
                                                    > > gat45
                                                    > Nie, to nie tak. Nikt chyba Gaby nie określa jako monstrum, tylko jako osobę, k
                                                    > tóra pod pozorami altruizmu jest wybitnie skoncentrowana na sobie i swojej włas
                                                    > nej wygodzie.
                                                    Slowo "monstrum" faktycznie nie padlo. Jednak Gaba jest okreslana nie tylko jako skoncentrowana na sobie meczennica- jest tez wg forum (nie calego) totalnie obojetna wobec swoich dzieci.
                                                    > A klasa jej nie lubi, koleżanko, bo pani wychowawczyni uparcie ją faworyzuje i
                                                    > za wzór stawia całej klasie, a klasa swoje widzi i się odgryza :)
                                                    A ja tez jej nie lubie :) Ale uwazam,ze np robienie z jej dzieci tragicznie zaniedbanych,totalnie nieszczesliwych ofiar swojej matki to juz za duzo. Co innego przezywanie jej "dzielna grzywka", co innego takie potwarze :P
                                                  • pi.asia Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 17:43
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > A ja tez jej nie lubie :) Ale uwazam,ze np robienie z jej dzieci tragicznie zan
                                                    > iedbanych,totalnie nieszczesliwych ofiar swojej matki to juz za duzo.

                                                    Zaniedbane są na pewno. Zwłaszcza Ignaś (te adidaski!). Ale na pewno nie czują się nieszczęśliwe! Może z wyjątkiem Laury, która ma ogromne skłonności do tragizowania i użalania się nad sobą. Ale Róża, zadurzona w durnym Fryderyku jest taka szczęśliwa, taka szczęśliwa. I potem z niemowlakiem jest jeszcze bardziej szczęśliwa. I majestatyczna jak krowa. Przepraszam - jak królowa.
                                                    Wchodzimy na kolejny temat-rzekę: czy nieszczęśliwa jest ta osoba, która za nieszczęśliwą się uważa, czy ta, którą za nieszczęśliwą uważa otoczenie?
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 17:57

                                                    > Wchodzimy na kolejny temat-rzekę: czy nieszczęśliwa jest ta osoba, która za nie
                                                    > szczęśliwą się uważa, czy ta, którą za nieszczęśliwą uważa otoczenie?
                                                    Nad tym pytaniem sie zastanawiam cale zycie (nie w kontekscie Jezycjady) - odpowiedzi wciaz nie znam :)
                                                  • iskrzy_54 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 18:33
                                                    Wchodzimy na kolejny temat-rzekę: czy nieszczęśliwa jest ta osoba, która za nieszczęśliwą się uważa, czy ta, którą za nieszczęśliwą uważa otoczenie?

                                                    Rozmowa z moją Mamą, niedługo przed Jej śmiercią: M: tak bym chciała, byś była szczęśliwa - ciężkie westchnienie. Ja: mamo, jestem szczęśliwa! M: nie jesteś szczęśliwa, nie masz rodziny (mówi to osoba żyjąca w patologicznym związku z alkoholikiem, znęcającym się nad rodziną). Ja: Mamo, JESTEM szczęśliwa, mam przyjaciół, kocham i jestem kochana, skończyłam studia i mam pracę, którą lubię. M: ale chciałabym, żebyś była szczęśliwa, twoja kuzynka wyszła za mąż i ma już dwoje dzieci (w domyśle moja siostra ma wnuki a ja nie mam), twój brat się ożenił... Ja: a co to ma do rzeczy, mąż kuzynki pije i bije, i jest na jej utrzymaniu, kuzynka nie ma zawodu bo wyszła za mąż w ciąży i w 21 roku życia miała już dwójkę, brat i bratowa też piją i się ciągle kłócą, mnie się nie spieszy i JESTEM szczęśliwa. M: ale masz już 30 lat... etc., etc.
                                                  • guineapigs Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 21:10
                                                    Bardzo szczera wypowiedź. I tak niestety jest - rodzice bardzo często szczęście rozumieją jako 'życie wg. przepisu'. Sama osobiście o tym nie wiem, bo mię jakoś do ślubu rodzina nie przypierała, ba, babcia wręcz powiedziała wprost: ty się do małżeństwa nie nadajesz, Guineapigs, no chyba że z aniołem. Rodzice sprawę stawiali jaśniej: z toba, Guineapigs, to i diabeł nie wytrzyma.
                                                    A do ad remu: najłatwiej powiedzieć, że nieszczęsliwy to ten, który się sam za takiego uważa.
                                                    Ale jak się popatrzy na powody tych 'nieszczęść', to czasami ręce opadają. Ja nie chcę umniejszać cudzych nieszczęść, bo każdy jest inny, ale jak się poczyta trochę, to się widzi skalę. Przytoczę dwie prawdziwe historie. 1. Nastolatka popełniła samobójstwo. Od urodzenia albo od jakiegoś dawnego wypadku nie miała kończyn górnych, czyli rąk i ramion. 2. Nastolatka ma jakąś bliznę trudną/niemozliwa do usunięcia/zakamuflowania - rozważa samobójstwo.
                                                    Z punktu widzenia tej nastolatki bez kończyn - problem blizny to żaden problem: założę odpowiednią bluzkę i po problemie. Z punktu widzenia 'lokalnej miss' - no faktycznie, tylko się powiesić, bo JA nie mogę 'ubrać' jakiejś sukienki, a Kryśka może. Z mojego punktu widzenia: a pies trącał bliznę, nawet sto blizn, chyba bym naprawdę musiała nie mieć zupełnie nic do roboty, żeby się bliznami przejmować. Prawdę mówiąc - nawet nie rozumię problemu pt blizna. To naprawdę może być aż taki problem?
                                                    A są ludzie, którzy z powodu blizny myślą o samobójstwie.
                                                    I mamy Gabę Dzielną. Bo opuścił ja mąż. Ja rozumiem, że to przykre doświadczenie, ale - na Boga - dość powszechne.
                                                    Naprawdę rozumiem, że ludzie po rozwodzie/rozstaniu moga się czuć nieszczęsliwi, wykorzystani, opuszczeni - ale , znowu na Boga, nie róbmy z igły wideł. Takich historii są miliony na dobę, niech się Gaba cieszy, że ma dzieci zdrowe.
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 21:21
                                                    guineapigs napisała:
                                                    > I mamy Gabę Dzielną. Bo opuścił ja mąż. Ja rozumiem, że to przykre doświadczeni
                                                    > e, ale - na Boga - dość powszechne.
                                                    > Naprawdę rozumiem, że ludzie po rozwodzie/rozstaniu moga się czuć nieszczęsliwi
                                                    > , wykorzystani, opuszczeni - ale , znowu na Boga, nie róbmy z igły wideł. Takic
                                                    > h historii są miliony na dobę, niech się Gaba cieszy, że ma dzieci zdrowe.
                                                    Dosc powszechne sa tez duzo gorsze nieszczescia,wiec to dziwny argument. Gaba sie cieszy,ze ma dzieci zdrowe ;) patrzy sobie na nie z miloscia jak spia,oglada ich swiadectwa z duma i takie tam. No cieszy sie z nich,przynajmniej poki sa male. A za Januszem ryczy latami niezaleznie od tego, no coz... albo lubi byc nieszczesliwa,albo to byl mezczyzni jej zycia i juz zawsze bedzie go kochac- jak Rose Jacka w Titanicu ;D
                                                  • ciotka_scholastyka Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 02.02.17, 12:42
                                                    pi.asia napisała:

                                                    > I majestatyczna jak krowa. Przepraszam - jak królowa.

                                                    *wyje z zachwytu*
                                                  • gat45 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 19:14
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > A ja tez jej nie lubie :) Ale uwazam,ze np robienie z jej dzieci tragicznie zan
                                                    > iedbanych,totalnie nieszczesliwych ofiar swojej matki to juz za duzo. Co innego
                                                    > przezywanie jej "dzielna grzywka", co innego takie potwarze :P

                                                    Ale jakie potwarze ? Ona dzieci naprawdę zaniedbuje, ale w tym tyglu, jakim jest mieszkanie na Roosevelta, to jakoś przechodzi. Zawsze ktoś nakarmi... Czy są ofiarami ? No są. Nie tylko mamusi zresztą, wspierającej babuni takoż. Kto najbardziej uparcie milczy na temat Pyziaka, kiedy Laura formułuje swoje - jakże uprawnione - pytania o ojca ? Trudno powiedzieć, czy palmę pierwszeństwa przyznać Gabie czy Melanii. Tej ostatniej byłoby niewątpliwie łatwiej.... Prrrrrrrrrrrr!!!!! Nawet ja dałam się nabrać na cierpiętnictwo Gabuni i jej postpyziaczą traumę. Do licha, Pyziak był jej mężem, ale ciągle jest Laury ojcem. Odmawianie dorastającej pannie informacji na temat jej własnego rodziciela to naprawdę okrucieństwo. I to z jakiego powodu ? Zwykłe, czystej wody wygodnictwo, bez żadnej domieszki. Całkowite wdupiemanie potrzeby własnego dziecka. Prawdziwej, głębokiej potrzeby, nie jakiejś tam zachcianki. Czy taki egoizm ze strony matki nie wydaje Ci się jednak trochę potworny? Mnie tak.
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 19:21
                                                    gat45
                                                    > Odmawianie dorastającej pannie informacji na temat jej własnego rodziciela to
                                                    > naprawdę okrucieństwo. I to z jakiego powodu ? Zwykłe, czystej wody wygodnictwo
                                                    > , bez żadnej domieszki. Całkowite wdupiemanie potrzeby własnego dziecka. Prawdz
                                                    > iwej, głębokiej potrzeby, nie jakiejś tam zachcianki. Czy taki egoizm ze strony
                                                    > matki nie wydaje Ci się jednak trochę potworny? Mnie tak.
                                                    Cala sprawe "Tygrys-Pyziak" Gaba kompletnie skopala. Tutaj jej bronic nie zamierzam,bo na obrone wg mnie nie zasluguje i tyle. Bronilam jej zazarcie w innych kwestiach ;)
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 19:30

                                                    > Odmawianie dorastającej pannie informacji na temat jej własnego rodziciela to
                                                    > naprawdę okrucieństwo. I to z jakiego powodu ? Zwykłe, czystej wody wygodnictwo
                                                    > , bez żadnej domieszki.
                                                    Nie okrucienstwo,nie wygodnictwo. Tchorzostwo, zafiksowanie na swoim "cierpieniu" (tak karygodne,zgadzam sie), bezradnosc, nieumiejetnosc przeprowadzenia rozmowy i tak dalej. Gaba krzywdzi Tygrysa tymi cyrkami,unikaniem tematu. Jednak nie robi tego celowo. Ona jest po prostu totalnie porabana,ale NIE okrutna,obojetna,nieczula.
                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 19:35
                                                    Zwykłe, czystej wody wygod
                                                    > nictwo
                                                    > > , bez żadnej domieszki.
                                                    Rozpedzilam sie z zaprzeczaniem,musze skorygowac ;) Wygodnictwo- masz racje faktycznie. Egoistyczne wygodnictwo. Jednak nie "czyste"- za cala masa domieszek.

                                                  • fornitta69 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 16:18
                                                    gat45 napisała:

                                                    > fornitta69 napisała :
                                                    >
                                                    > [...]
                                                    > > Np w "Lolicie" Humbert jak najbardziej kochal Lo- a jednak jego milosc ?
                                                    > > oceniamy jako chora I zla.


                                                    >Naprawdę już za długo wałkuje się tu kilka wybranych punktów
                                                    > Jeżycjady - a jak się tak wałkuje, to się i spłaszcza.
                                                    A ja na tym forum dlugo nie bylam, nie mam przesytu "walkowania", przeciwnie- bardzo mnie wciagnely te Wasze analizy,dlatego stare watki powyciagalam :)
                                                  • gat45 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 16:44
                                                    fornitta69 napisała:


                                                    > A ja na tym forum dlugo nie bylam, nie mam przesytu "walkowania", przeciwnie- b
                                                    > ardzo mnie wciagnely te Wasze analizy,dlatego stare watki powyciagalam :)

                                                    Toteż ja nie mówię o historycznych zaszłościach forum, tylko o tym konkretnym wątku :)
                                                    Wydaje mi się, że od pewnego czasu nie ma nic nowego, tylko powrót do już raz (przynajmniej raz!!!!) użytych argumentów.
                                                  • iskrzy_54 Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 16:38
                                                    Gabona (aby się dzielną i miłą grzywką zadławiła) nie znoszę bardziej niż Kostuchy, Ida mnie wkurza (chętnie bym ją potraktowała słoiczkiem i lodowatym prysznicem), a Ewie współczuję, ale gdybym miała wybierać to jednak wolałabym być dzieckiem Idy niż pozostałych pań, przynajmniej nie miałabym w dorosłym życiu DDA, byłabym asertywna i miała poczucie własnej wartości, etc. A w ogóle Irenka Żak i Żaczek wymiatają!
                                                  • bupu Re: Czy mi się wydaje, czy też rzeczywiście 01.02.17, 16:59
                                                    iskrzy_54 napisała:

                                                    > Gabona (aby się dzielną i miłą grzywką zadławiła) nie znoszę bardziej niż Kostu
                                                    > chy, Ida mnie wkurza (chętnie bym ją potraktowała słoiczkiem i lodowatym pryszn
                                                    > icem), a Ewie współczuję, ale gdybym miała wybierać to jednak wolałabym być dzi
                                                    > eckiem Idy niż pozostałych pań, przynajmniej nie miałabym w dorosłym życiu DDA,
                                                    > byłabym asertywna i miała poczucie własnej wartości, etc. A w ogóle Irenka Żak
                                                    > i Żaczek wymiatają!

                                                    Ciiii, nie tak głośno, bo się jeszcze w następnym tomie dowiemy, że te Żaki, panie, to kompletna patologia i czółek nie majo.
          • ananke666 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 19:48
            Może uzasadnię. Żadne dziecko wymienionych kiepskich matek nie dostało tak potężnej dawki stresu, jak Aurelia. Żadne.
            To, co się dzieje z sześciolatką w OwR mnie przeraża. Nie dlatego, że dziecko lata samopas (zgroza swoją drogą) i wprasza się na obiadki. To najmniejszy problem.
            To jest dziecko, które w domu ma całkowitą uczuciową pustkę. Jej pokój nie jest jej pokojem, nie ma w nim żadnego poczucia bezpieczeństwa. Jedyną, ukochaną zabawkę musi chować, zmieniając często kryjówki, bo wie, że inaczej ją straci. Cierpi na jadłowstręt. Zestresowana tak potężnie, że w obecności rodziców sprawia wrażenie lekko upośledzonej. Chowa się przed nimi gdzie może, a kiedy już nie może - chowa się w siebie. To jest straszne u dziecka, dla mnie jako matki, niewyobrażalne. Dopóki nie miałam dziecka, nie odbierałam tego tak silnie, teraz patrzę na to inaczej.
            Aurelia nie była wychowywana. Ona była hodowana.
            Nie neguję, że Ewa kochała córkę. Ale kochali dzieci także rodzice znajomych, którzy dzieci tłukli do krwi. Ojciec zrobiłby dla córek wszystko, zapewnił im ładny dom, ubrania, zabawki, ale zdarzało się, że jedna z córek np. lipiec przechodziła w bluzkach z długimi rękawami, żeby ukryć sińce od kabla.
            Matki z zastępczym zespołem Munchhausena też kochają dzieci, czemu nie. Ale nie są dobrymi matkami. Ewę oceniam jako złą matkę, bo robiła swojemu dziecku realną krzywdę. Nieświadomie, to prawda, starała się, to prawda. Prawdą jednakże jest też to, że Aurelia w tym wszystkim była straszliwie stłamszona, jak chyba żadne inne jeżycjadowe dziecko. Dzieci Gabrieli w tym wieku miały ciepły, bezpieczny dom, wsparcie i jawnie wyrażaną miłość, którą równie jawnie odwzajemniały. Mała Aurelia tego luksusu nie miała, odrobiny ciepła szukała u obcych. Jak było dalej, nie wiemy. Ona sama myśli lakonicznie "odtąd było im lepiej ze sobą".
            • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 20:33
              ananke napisala
              zadne dziecko nie dostalo tak poteznej dawki stresu jak aurelia

              nie jestem przekonana
              a Ignas, ktorego kuzyn leje, poddusza etc od malego na oczach i przy usmiechach calej rodziny?
              a Roza, chora na sama mysl o konflikcie ? w jakim stresie, permanentnym , trzeba zyc, zeby doprowadzic sie do takiego stanu ?
              • ananke666 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 22:38
                Nie widzę, żeby Ignaś miał z tego powodu lęki, nerwice i uszczerbek na zdrowiu. Większość jego dziwactw pochodzi z zaniedbania, a nie z powodu Józinka. Róża jest konkursową mameją i etatową dobrą duszą. I jakiż to niby gigantyczny stres spowodował te chorobliwe reakcje? Rodzina za słabo klaskała, gdy dziewczę biegało w majtkach i firance?
                • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 23:35
                  A ja się zgodzę z Tt-tką, acz nie odmawiając ci racji. Znaczy w pełni przyznaję ci rację, jeśli idzie o złe traktowanie Aurelii. Tyle, że patrząc z punktu widzenia osoby dorosłej widzę, że Ewa się starała! Być może starała się źle, być może jej nie wychodziło, ale wszystko co robiła - robiła w przekonaniu, że robi dla dobra córki. Weź też pod uwagę, że [jak się dowiadujemy z DP] po OwR, kiedy Aurelia uciekła - Ewa zrozumiała swój błąd i pierw rozpaczliwie, ale do skutku szukała dziecka, a potem - zrobiła wszystko, by ich relacje poprawić - jak wiemy ze skutkiem. Może nie idealnie, ale jednak coś robiła i kiedy pokazano jej błąd - usiłowała go naprawić aż do zmiany samej siebie, co jest na prawdę trudne. Tymczasem Gabunia? Józinek od początku niemal leje jej [podobno] ukochanego synka. I jak Gaba reaguje? Sympatią dla Józia i kompletnym brakiem reakcji na przemoc. Jak Gaba reaguje, gdy któraś z córek śmie zapytać o ojca? Dławi się, roni ślozy i ... Nic. Jak reaguje Gaba, gdy jej [niewiele w sumie starsza od Aurelii] córka ucieka do Torunia - co samo w sobie powinno jakoś poruszyć jej szare komórki? Kiedy Robert odwozi uciekinierkę, Gabuchna siada na tyłku i dopiero, kiedy Tygrys wyjąkał "Przepraszam" dostąpił łaski znalezienia się w maminych ramionach. A wcześniej, gdy już Gaba odkryła, że Laura skłamała o powodach nieobecności - toż Gabunia nie zna nawet jej koleżanek! Mało tego, zamiast dzwonić na pogotowie, policję do wszystkich świętych i z włosem rozwianym latać po tych koleżankach, które udało się ustalić - ona spokojnie idzie do swoich rodziców zagrać partyjkę szachów! Ba, później, gdy już dziecko jest w domu nie ma w niej żadnej zmiany - tępogłowa święta jeżycka nie dopuszcza do siebie myśli, że być może zachowanie Laury to nie tylko złe geny pyziacze, ale również [o ile nie bardziej] jej własna i osobista wina!
                  I tu dochodzimy do jeszcze jednej sprawy, która uwiera najbardziej, jak kamyk w bucie. Ewa Jedwabińska jest matką niedoskonałą. Jest omylna, błądzi. I tak też jest napisana - jako nielubiana nauczycielka [a wcześniej uczennica], osoba piekielnie ambitna, której "nie wychodzi". Tymczasem w przypadku Gabryni mamy matkę co najmniej równie toksyczną [a moim zdaniem znacznie bardziej, bo nawet nie starającą się przemyśleć czegokolwiek z własnych zachowań!], którą nam odautorski komentarz stawia jako wzorową i świetlaną. Sorry, ale ja tego nie kupuję.
                  • kopiec_esmeralda Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 08:31
                    Tak, Ewy będę bronić. Oczywiście nie twierdzę, ze była świetną matką, ale zdawała sobie sprawe z własnej niedoskonałości i naprawiała, jak umiała swoje błędy. Nie umiała też znaleźć kontaktu z uczniami. Miała wielkie problemy komunikacyjne. A Gaba? Ponoć uwielbiali ją studenci, otaczali "wianuszkami" uwielbiali znajomi typu Rojek, Dmuchawiec, czy Bernard, a nawet nieznajomy z pociągu, ponoć emanowała ciepłem spod grzywki. Tylko dlaczego jej dzieci były i czuły się ciągle samotne? Dlaczego zabiegały każde w inny, lecz dziwny sposób o uwagę otoczenia? Dlaczego nie miały koleżanek, ani kolegów? Dlaczego nie było między nimi więzi? Dlaczego każde z tych dzieci nadaje się do terapii?
                    Czyli - idąc za tokiem narracji - Gaba świetnie radziła sobie z kontaktami z wszystkimi, poza własnymi dziećmi. Umiała nawiązywać więzi z otoczeniem, z wyjątkiem własnego potomstwa, które wychowywało się same. Jeden ojciec na antypodach, drugi w sałatce, dziadkowie zajęci głównie własnymi sprawami, Józek leje IGS, a Gaba z grzywką? Roni pod wierzbą i w innych miejscach łzy na własny temat.
                  • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 31.01.17, 16:39
                    vi_san napisała:
                    Jak reaguje Gaba, gdy jej [niewiele w sumie starsza od Aurel
                    > ii] córka ucieka do Torunia -
                    Dzizas!!! Czternastoletnia dziewczyna jest naprawde niewiele starsza od szesciolatki???
                • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 23:36
                  ananke napisala
                  nie widze, zeby ignas mial z tego powodu leki i nerwice (...), roza jest konkursowa mameja

                  a dlaczego ?
                  czemu roza jest taka, chora na sama mysl o niezgodzie ? to sa reakcje osoby stale przerazonej
                  ignas, rzecz jasna, nie ma lekow ani nerwic, to, ze kuzyn siadywal mu na twarzy , przy zerowej reakcji obecnych przy tym doroslych, nijak na niego nie wplynelo, a kapusiem zostal z upodobania do szpicelki, a nie, by zyskac aprobate dziadka
                  i tylko dzieci gaby nie maja zadnych wiezow bratersko-siostrzanych, inne, nawet lisieccy czy jozin, zajmuja sie soba i wspieraja wzajemnie

                  swoja droga skad u Geniusi taka otwartosc, smialosc wobec ludzi ? znikad sie jej to przeciez nie wzielo...jest skryta, zamknieta w sobie tylko wobec Ewy, ale wobec innych nie, ma wyjatkowa latwosc nawiazywania kontaktu
                  tej umiejetnosci wszystkie dzieci gaby sa kompletnie pozbawione
                  • yackandandah22 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 03:57
                    tt-tka napisała:
                    czemu roza jest taka, chora na sama mysl o niezgodzie ? to sa reakcje osoby stale przerazonej

                    A ja myślę, że słowo 'chora' w kontekście konfliktów to bardziej zabieg literacki, który lepiej brzmi niż na przykład 'BARDZO, BARDZO nie lubiła konfliktów'. Muszę tu wyznać, że jestem w tym do Pyzy podobna. Rozmawiałam kiedyś z koleżanką i powiedziała mi, że kiedy ona kłóci się z siostrą, to stoją obie na środku pokoju i wrzeszczą na siebie tak, że na biegunie je słychać, potem płaczą, obejmują się i jest zgoda. Ja mam inaczej. Nie potrafię wrzeszczeć, nie czuję się komfortowo w konfrontacjach i po prostu wolę ich unikać. Siedzę cicho, a kiedy upłynie trochę czasu i widzę jakiś gest 'pojednania' ze strony drugiej osoby - natychmiast wybaczam i zapominam. I też jest zgoda.
                    Nie oceniam, która metoda jest lepsza, ale nie zgadzam się, że ta moja to 'reakcje osoby stale przerażonej'. I love święty spokój. I tyle :-)
                    • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 13:18
                      yackandandah napisala
                      "chora! (...) to zabieg literacki
                      w domysle zamiennik dla BARDZO BARDZO nie lubila konfliktow

                      jednak nie - u Rozy to nie jest tylko dyskomfort psychiczny czy emocjonalny, ale najzupelniej fizyczne mdlosci, kiedy tylko pojawia sie sytuacja konfliktowa; co wiecej, ona nie potrafi sie z niej wylaczyc (nie jej dotyczylo), np. wycofac sie w milczenie czy wyjsc - ona, jedna z najmlodszych w towarzystwie, czje sie odpowiedzialna za rozladowanie / zagadanie napiecia; tak reaguje osoba, ktora stale boi sie, ze niezgoda rodzinna w dowolnej sprawie na niej sie skrupi

                      i jeszcze pobronie Ewy, w kontrascie z Gabriela
                      w najbardziej elementarnych sprawach, jak ubranie, wyzywienie - Ewa dba o corke; ukochany syneczek gaby popyla zima w adidasach i letnich spodniach, a jego fobie zywieniowe nie sklaniaja nikogo - ojca tez - do zainteresowania sie, co to dziecko jada i czy mu to wystarczy
                      Ewa blednie rozpoznaje potrzeby Aurelii, Gabon potrzeby swoich dzieci calkowicie ignoruje !
                      • azw2 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 15:42
                        no ale to jest też jedna z klasycznych reakcji dziecka z rozbitej rodziny czy np rodziny z problemem alkoholowym zreszta Laury zachowanie również. Pod tym względem MM jest bezbłędna, sportretowała bardzo trafnie dwie dziewczynki z takiej rodziny - nie wątpię,że jej doświadczenia życiowe chyba miały w tym spory udział
                        • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 15:57
                          Owszem, i Aureli i Róża i Laura mają typowe zachowania dla dzieci z rodzin, ujmijmy to "szeroko", dysfunkcyjnych. I co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości? Natomiast w tym wątku jest mowa o bohaterkach jako matkach. I tu mamy różnice:
                          1. Ewa jest opisana i nazwana niedoskonałą, nierozumiejącą, niewłaściwie reagującą matką - Gaba przeciwnie, to ideał, zbiór cnót wszelakich i wzorowa mamusia.
                          2. Ewa wszystko co robi, robi z myślą o córce, nawet jeśli jej nie wychodzi, to nie ma w tym cienia jej złej woli - Gabunia swoje dzieci ma w odwłoku, poza deklaratywną i stricte słowną miłością, nie przejmuje się nimi, nie próbuje im w żaden sposób pomóc w problemach.
                          3. Ewa w OwR przyznaje się do błędów wychowawczych i stara za wszelką cenę naprawić relacje z córką - Gaba nie ma nawet śladu refleksji nad sobą, potrafi tylko łzawo wzdychać "Ona jest jak ojciec"...
                          Dostrzegasz różnicę?
                          • azw2 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 12:54
                            Pragnę zauważyć że w mojej odpowiedzi ustosunkowałam się do części wypowiedzi ttki dotyczącej zachowań Róży a nie całości.

                            A jeśli chodzi o gorszą matkę to proszę bardzo, za gorszą uważam Ewę Jedwabińską. Ona - jej zachowania i - i interakcje z jej mężem powodowało to, że dziecko w wieku 7 lat miało nerwicę żołądka, uciekało przed ojcem do bramy i czepiało się obcych ludzi w poszukiwaniu akceptacji i uczucia i w domu nie miało z kim porozmawiać. Historia nie ma dalszego ciągu pośrodku OWR a Dzieckiem piątku, dalej znamy już tylko to (Dziecko Piątku), że Aurelia opiekuje się swoją mamą w chorobie i rozważając na parapecie w szkole monologuje wewnętrznie "przyśniła jej się mamusia,. nie taka spięta oschła i zdenerwowana jak zwykle (biedna nie umiała byc inna- chociaż naprawdę wciąż próbowała ". Jest zatem matką swojej matki, a potem na dodatek samodzielnie tez w wieku niespecjalnie dojrzałym musi "popchnąć emocjonalnie" tatusia żeby się nią zainteresował. Czyli dalej dzieciak czuje się jak w tym swoim ulubionym obrazie Giorgio de Chirico, że cały czas coś/ktoś na nią czyha. Asertywnie też potem jako dorosła nie odcina się pani Sznytek w Żabie Ani Róża ani Laura takich zachowań nerwicowych nie mają. Więc zakładam, że jednak Gaba ( i Borejkodziadki i Borejkociotki) dawały dziewczynkom w dzieciństwie dużo poczucia bezpieczeństwa nawet jeśli Gaba nie umie sobie przez wiele lat poradzić z rozwodem i emocjami związanym z Januszem ( akurat taką sytuację znam rodzinnie jest dla mnie bardzo, bardzo, bardzo wiarygodna ). I te emocje wyskakują głownie w interakcjach z Laurą. Dla mnie kiepskimi rodzicami są również rodzice Żeby, Fryderyka i Wolfiego. Oni dla mnie są przykładem rodziców którzy kompletnie nie zwracają uwagi na emocje, uczucia i problemy swoich dzieci. Mamusia z globusem i oschły tatuś.
                            Tak jeśli o to Ci chodzi konkretnie jest to dla mnie różnica :)
                            • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 13:55
                              A ja, mimo wszystko, za zdecydowanie gorsza uważam Gabę. O nerwicy żołądka "Gieniusi" nic nie wiemy, wiemy tylko, że nie lubiła jeść u Lisieckiej. Ale tez wiadomo z czego to wynikało: dziecko wyczuwało fałsz w opiekunce i dlatego zarówno nie chciało jeść jak i uciekało do dobrych ludzi. Ewy interakcje z mężem na pewno nie poprawiały u małej braku akceptacji itd. Owszem. Ale... Czepiwszy się tylko i wyłącznie reakcji obu mam na ucieczkę dziecka. Gdy Ewa dowiaduje się o zniknięciu Aurelii szaleje z niepokoju, szuka jej, przełamuje się nawet, by zajść do obcych ludzi szukać córki... A kiedy już ją znajduje - przytula mocno i usiłuje naprawić relacje. Przynajmniej próbuje. Zresztą z relacji Aurelii w DP wiemy, że kontakty między nimi były dużo lepsze po akcji OwR. Co natomiast robi Gabuchna, gdy okazuje się, że Laura uciekła? Szuka jej? Nie, idzie na szachy do dziadków. Plus - nie zna nawet koleżanek córki! A kiedy już Robert przywozi uciekinierkę co robi Gaba? Siada na tyłku i dopiero, kiedy Tygrys przeprasza dostępuje zaszczytu maminych ramion... I dalej nie ma kompletnie żadnych zmian, kompletnie żadnej refleksji. Nie, Gabunia idealną matką jest, a Tygrys to złe pyziacze nasienie i to Tygrysa wina. wyłącznie. Gaba nawet nie próbuje zrozumieć, co pchnęło jej dziecko do tak dramatycznego kroku! Po co? W końcu ona jest bossska, a to złe pyziacze geny, nieprawdaż. A co do poczucia "bezpieczeństwa" w domu Borejków - ucieczka Tygrysa o czymś świadczy. I nie o poczuciu przynależności, akceptacji i zrozumieniu. Chęć 18 [słownie: osiemnastolatki!] zamążpójścia jest niczym innym a właśnie próbą ucieczki z ciepełka i sympatii domu dziadziusiów, cioć i mamuni. Róża ma poważne problemy - jej zdolność całkowitego wyrzeczenia się siebie, aby tylko pozyskac czyjąś aprobatę - nie świadczy o byciu słoneczkiem, a o głęboko zakorzenionym poczuciu własnej "nicniewartości" i konieczności udowodnienia, że jednak można ją lubić. A co do Ignasia... Przez całe dzieciństwo lany przez silniejszego kuzyna przy aprobacie całej kochającej rodziny [w tym własnej matki]. W niemowlęctwie uznany za geniusza i w związku z powyższym Gabuchna poczuła się zwolniona z jakichkolwiek prób wychowania czy w ogóle budowania relacji z synem.
                              A z ciekawości: osoba w twojej rodzinie, o której wspominasz, ma taką samą sytuację? Czyli od przeszło 20 lat pozostaje w drugim [podobno szczęśliwym] małżeństwie a mimo to leje łzy, bo ćwierć wieku wcześniej eks ją pod wierzbą całował i ją dławi sam widok witek na wietrze?
                              Rodzice Schoppe są zdecydowanie niedoskonali: przede wszystkim dlatego, że oczekują i egzekwują w miarę możliwości od dzieci spełnienia ścieżki własnych marzeń zawodowych.
                              • azw2 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 14:45
                                Nie uważam Gaby za matkę idealną i boską ( to MM uważa ) ale Jedwabińską za gorszą. Dla mnie to zdanie które zacytowałam powyżej jest kluczowe po prostu dla wizerunku słabej równowagi psychicznej Aurelii.
                                I nie widzę ani w Laurze, ani w Róży, ani w Ignasiu takiego poharatania jak u niej choć te wszystkie mechanizmy o których piszesz w relacjach miedzy Gabą, a dziećmi widzę oczywiście i pragnę zauważyć że tez o nich piszę. Dla mnie to jest kluczowe w ocenie Ewy jako znacznie gorszej matki - od urodzenia Aurelii do końca.
                                Znam poza tamtą bliską osobą która może nie jest rzeczywiście tu równoległa bo nie wyszła za mąż( ale miała poza małżeństwem normalne szczęśliwe życie zawodowe , towarzyskie etc i wychowywała dziecko - już nie żyje ) jednak każde wspomnienie to był ból . To było np skrzętne omijanie miejsca gdzie wcześniej mieszkali z byłym mężem i kościoła gdzie brali ślub. Jak tak myślę znam kilka innych osób, moich rówieśników, dla których ten pierwszy nieudany związek jest bolesny i choć są w drugim szczęśliwym to wspomnienia są niefajne i to w rozmowach widać na twarzach i słychać w głosie - oczywiście u tych którzy chcą rozmawiać na ten temat. A nierozmawianie i wyparcie to też forma obrony. No chyba że ktoś grzecznie tupta sobie na psychoterapię bądź rozstaje się w zgodzie ( ale to zupełnie inna bajka).
                                • azw2 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 15:20
                                  I jeszcze powiem co mi się przypomniało dlaczego uważam Ewę za gorszą bo odcięła Aurelię od babci ( przy wydatnym współudziale swojego exmałżonka ofcors ). Uprzedzając ewentualne pytanie wydaje mi się że siostra Janusza świadomie nie chciała kontaktów z bratanicami, wzmianki o rodzicach Pyziaka nie kojarzę...
                                  • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 15:48
                                    Janusza rodzice z tego co pamiętam nie żyją.
                                    A co do odseparowania od babci - weź pod uwagę, że równie [a nawet bardziej] prawdopodobne, że to Eugeniusz odciął, a nie Ewa. Inna kwestia, że teściowa Ewy niezbyt starała się o utrzymanie tychże kontaktów... Alma świadomie do kontaktów z bratanicami nie dążyła, ale tez i nie wiemy, czy nie próbowała tychże kontaktów mieć, a Boreje jej nie odkopali, jako niegodnej siostry CKNUKa.
                                • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 15:35
                                  A ja widzę dokładnie to samo poharatanie, tylko objawiające się inaczej.
                                  U Róży - fizyczny strach przed sytuacją konfliktową, poczucie obowiązku "zażegnywania" konfliktów, konieczność zadowolenia bliskich nawet za cenę rezygnacji z własnych zainteresowań, pasji czy w ogóle siebie. To nie jest normalne "bycie słoneczkiem". Róża ma dosłownie mdłości na myśl o kłótni, męczy ja fizycznie nawet przewidywanie zwady... To nie jest normalne. Nie jest normalne, że będąc zdecydowanie antytalentem w przedmiotach ścisłych i nie znosząc kucia idzie na astrocośtam tylko dlatego, żeby Frycuś był zadowolony.Nie jest normalne i nie wróży dobrze, że Róża po kilku latach licealnego, ale jednak bycia razem godzi się nie bywać u niego w domu i być dla jego rodziców "koleżanką ze szkoły".
                                  U Laury - obsesyjne latanie za facetami [wszelkimi "wujkami"] i od smarkactwa uwielbianie "atrybutów uwodzenia": biżuterii, perfum... Potężna samotność. Przecież ona nie ma nikogo, do kogo by mogła buzię otworzyć! Jej egoizm to jedno, ale ona nie ma nikogo - ani koleżanki, ani kumpla... Nikogo. Osiemnastoletnia Laura myśląca tylko o ślubie z Wolfim - jednoznaczna chęć ucieczki. Głupia, bo głupia, szczeniacka, ale ewidentna. Podobnie "złote nici" Nadszympansa. Wielkie zakochanie bez jednego słowa, facet "dorosły", który traktuje ją jak dziecko - można by się zapewne pokusić o doszukiwanie się konkretnych nazw skrzywień, ale mi się nie chce.
                                  U Ignacego - relacji z matką nie ma żadnych, mało tego, "troskliwa" mamunia niejednokrotnie podkreśla, że jej ulubieńcem jest siostrzeniec, który go regularnie leje.Dodajmy, że owo lanie odbywa się przy aprobacie całej kochającej rodzinki... Ignasia nikt nie wspiera, nikt nie próbuje zrozumieć... Jego obecne dziwactwa, fobie, przecież to wszystko są właśnie skutki braku poczucia bezpieczeństwa i, co tu się czarować, zaniedbań rodzicielskich. Ignacy ma chociaż o tyle lepiej, że na miejscu jest Grześ, co prawda sprowadzony do roli mieszalnika sałat i zmywarki, ale jest.
                                  Zgodzę się, że nie rozmawianie i wyparcie może być formą obrony. Tylko, że w tym przypadku [literackim] tym wyraźniej widać cholerny egoizm Gabuni: MNIE boli, MNIE rani więc w zadzie mam, że córki cierpią, bo MOJE dobro jest ważniejsze. A jeśli któreś z dzieci śmie zapytać, to tylko dlatego, że jest ZŁE, a nie dlatego, że może chcieć się czegoś dowiedzieć o swoim ojcu...
                                  I, podkreślam - dla mnie, egoizm Gaby jej kompletne zapatrzenie wyłącznie w siebie samą, brak refleksji i jakichkolwiek prób zmiany, przy cholernej toksyczności - zdecydowanie stawia ją na pierwszym miejscu.
                                  • ta_noemi Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 15:35
                                    Całkowicie się z Tobą zgadzam, Vi_San. Dlatego moja sympatia od zawsze była po stronie Róży, bo tak ogromnie było mi jej żal - tak skrzywdzona przez rodzinę, że umniejszała siebie do takich granic, że przecież teraz już kompletnie zatraciła siebie. Nie wiem, kim jest. Cesia też była z lekka tłamszona, ale jednak kochali ją i umieli się zatroszczyć w razie potrzeby; Cesia nie była wykorzystywana do cna, lekceważona przez wszystkich, sprowadzana do roli "słoneczka" - aż mi się mdło robi:wkopanie dziecka w rolę ugodowego słoneczka, żeby mieć je z głowy, żeby "nie było z nim problemów", żeby ustępowała egoistycznej siostrze, żeby nie potrzebowała uwagi - jest obrzydliwe. I jeszcze teksty w stylu, że Róża jest taka pogodna, aniołek, słoneczko, uczynna, i zrobi herbatkę, i zażegna konflikt, i ustąpi siostrze - "ALE TO NIE JEJ ZASŁUGA, TAKI MA PO PROSTU POGODNY CHARAKTER", żeby czasem kto nie wyskoczył z pochwałą, o jaką mała od dzieciństwa żebrze.... - normalnie horror! Moim zdaniem dzieje Róży to największa plama, jako gromadnie zrobili Borejkowie. To, że Róża nawet nie ośmiela się zapytać o ojca, ba, zakazuje sobie nawet myśleć o nim, tak usilnie, że rzekomo nie był jej nigdy potrzebny....A jednak potem pakuje się w związek z nieodpowiedzialnym Fryckiem, który od niej i jej rodziny oczekuje używania mózgu jeśli chodzi o antykoncepcję (czy ktoś "geniusza" już uświadomił, że prezerwatywy nie łyka narzeczona ani jej rodzice, tylko zakłada ją narzeczony?).
                                    Róża żyje w koszmarze od dzieciństwa, ucieka od niego za wszelką cenę, wiążąc ze sobą Frycka, debilnie wybierając studia, nie rozwijając siebie, swojej osobowości.....dziewczyna-widmo. To skandal tak zabijać dziecko. Przecież Borejkowie (przy współudziale Laury zresztą) psychicznie uśmiercili Różę. Była najsłabszym ogniwem, słabsza o wiele od Natalii, że nie wspomnę i przebojowej nimfomance Laurze. Róża zginęła za życia.... Dlatego tak bardzo mi jej żal....Bardziej niż kogokolwiek z Jężycjady...no może jeszcze Ewy Jedwabińskiej...Ale ta choć miała swoją karierę naukową....Trudno powiedzieć która miała gorzej...Róża to moim zdaniem nieme oskarżenie rodzin dysfunkcyjnych: nie zawsze dzieci okaleczane, zabijane przez rodzinę mają rany, siniaki, blizny, ćpają, piją, palą, buntują się. Czasami po prostu umierają za życia, poświęcają swoją osobowość, by zadowolić cały świat y comprise la Russie.
                                    Gdyby była fundacja zajmująca się takimi martwymi-żyjącymi dorosłymi-dziećmi z rodzin dysfunkcyjnych, powinna nosić imię Róży Borejko-Schoppe; chociaż tyle jej się po śmierci należy.
                                    • bisturi Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 10.12.14, 17:25
                                      Było na forum wiele analiz zachowania Róży w takim tonie, że jest ona w gruncie rzeczy zręczną manipulatorką, kobietą-bluszczem, która pod pretekstem pogodnej pomocy załatwia sobie to czego chce a ludzie jej ustępują (Fryderyk wreszcie się żeni, rodzina płaci za domek). Czy to się kłóci z Twoją interpretacją? Ja sądzę, że nie ale jest jednak rozdżwięk między opinią Róża- ofiara i Róża- wamp emocjonalny
                                • isia_54 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 21.12.14, 13:26
                                  ... było np skrzętne omijanie miejsca gdzie wcześniej mieszkali z byłym mężem i kościoła gdzie brali ślub. Jak tak myślę znam kilka innych osób, moich rówieśników, dla których ten pierwszy nieudany związek jest bolesny i choć są w drugim szczęśliwym to wspomnienia są niefajne i to w rozmowach widać na twarzach i słychać w głosie - oczywiście u tych którzy chcą rozmawiać na ten temat. A nierozmawianie i wyparcie to też forma obrony. No chyba że ktoś grzecznie tupta sobie na psychoterapię bądź rozstaje się w zgodzie ( ale to zupełnie inna bajka).
                                  -
                              • croyance Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 10.12.14, 20:16
                                Ewe w ogole zdawala sobie z tego, ze nie jest najlepsza matka, miotala sie, i nawet - powiedzialabym - wlasnie ten brak wiary w siebie w roli matki powodowal to, ze jej sie w tej roli nie ukladalo. Mam wrazenie, ze Ewa byla doslownie sparalizowana strachem, ze zrobi cos zle, bala sie czegokolwiek zrobic, i w efekcie wychodzilo jeszcze gorzej. A Gaba jest taka niefrasobliwa i zupelnie bezrefleksyjna ...
                            • croyance Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 13:55
                              Gabrysia w sumie tez musiala byc matkowana przez swoje corki, ktore musialy na palcach obchodzic jej po-Pyziakowa, starannie hodowana, rane.
                              A odmawianie dziecku informacji o ojcu tez jest powaznym zaniedbaniem i naduzyciem.
                              Po prostu Gaba robila to wszystko bardzie w bialych rekawiczkach, a Ewa otwarcie - i dzieki temu Ewa mogla sie zmienic, a Gaba uwaza, ze nie musi.
                              • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 14:10
                                dodam, co bylo zreszta na forum poruszane
                                - my wiemy, ze corki gaby czuja sie porzucone przez ojca, przynajmniej jedna z nich jasno to wyraza
                                - dla samej gaby i reszty borejkow pyziak zostawol gabe wlasnie, tylko i li
                        • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 00:32
                          azw" napisala
                          MM sportretowala bardzo trafnie dwie dziewczynki z takiej (rozbitej) rodziny
                          a jak to sie ma do Ignasia ? on tez z rozbitej ?
                          • morekac Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 12:18
                            a jak to sie ma do Ignasia ? on tez z rozbitej ?
                            Z dysfunkcyjnej?
                          • azw2 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 12:18
                            Ja nie pisałam o Ignasiu tylko o Laurze i Róży. A osobiście uważam,że Ignacy jest dziwacznym przemądrząłym dzieckiem który dostaje po zadku również jako młodzian ale zachowań i postępowań dysfunkcyjnych nie ma w odróżnieniu od swoich przyrodnich sióstr. Natomiast w jego przypadku ma też wycofanego ojca i jest klasycznym maminsynkiem :)
                            • azw2 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 13:07
                              dysfunkcyjnych, mam tu na uwadze rozwód.
              • ciotka_scholastyka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 15:42
                > a Roza, chora na sama mysl o konflikcie ? w jakim stresie, permanentnym , trzeb
                > a zyc, zeby doprowadzic sie do takiego stanu ?

                Na litość boską, bez przesady. Róża ma taki charakter, że się boi konfliktów. Ja znam takie osoby - potocznie mawia się o nich, że są "miękkie". Wolą dać się stłamsić, wolą zostać jakoś pokrzywdzone, byle tylko nie musieć się wypowiadać, słownie walczyć, tłumaczyć swoje racje (np. w kłótni rodzeństwa). Nie znoszę Gabrieli, uważam ja za kiepską matkę, ale nie zgodzę się, że fundowała Róży życie w permanentnym stresie. Postawa Róży wynikała raczej z zachowań całej rodziny plus jej cech wrodzonych, a nie z tego, że jej matka była stresogennym potworem.
                Wyszłam z domu, w którym ojciec stawał na głowie, byśmy mieli wszystko i spełniał wszelkie nasze zachcianki, jednak emocjonalnie był do bani i mimo że pewnie nieświadomie, psychicznie dręczył nas swoimi wymaganiami i brakiem jakiejkolwiek empatii. Tak samo wobec moich dzieci - bardzo je kocha i uwielbia spędzać z nimi czas, ale za nic w świecie nie wystawiłabym ich na... dłuższą ekspozycję jego charakteru, tak to ujmę. Dlatego aczkolwiek rozumiem Ewie i bardzo jej współczuję, to zgadzam się z Ananke, że do pewnego momentu Ewa była straszną matką, nieświadomie fundującą dziecku okropne, smutne życie. Tym bardziej cieszy, że później coś się zmieniło na plus, choć jak wiemy z późniejszych tomów, zestresowana i spięta była Ewa do końca życia.
                • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 15:46
                  fakt, ze dziecko NIGDY NIE MYSLALO O OJCU dowodzi, ze nie w miekkim charakterze sedno
                  ona wypiera z siebie wszystko, co mogloby sie nie spodobac matce
                  nie tylko niie wypowiada sie i przemilcza, ona wyrzuca to nawet z mysli
                  • ciotka_scholastyka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 10.12.14, 09:57
                    > ona wypiera z siebie wszystko, co mogloby sie nie spodobac matce

                    ... co wynika z jej takiego, a nie innego charakteru.
                    Serio. Gaba jest kiepską matką na wielu, bardzo wielu płaszczyznach. Ale "fundowania dzieciom życia w strasznym, permanentnym stresie" to tam po prostu nie ma, niezależnie od tego, jak bardzo tego pragniesz. A w domu Jedwabińskich - jest.
                    • ta_noemi Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 10.12.14, 12:01
                      Zgadzam się z Citką S, że Róży dokopuje cała rodzina B. Zgadzam się z Tetetką, że to nienormalne, żeby człowiek nie zastanawiał się, jaki jest jego ojciec. Ale wszystko powyżej wyłuszczyłam już, więc tylko podkreślam obie Wasze opinie.
                • kopiec_esmeralda Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 15:54
                  >Wolą dać się stłamsić, wolą zostać jakoś pokrzywdzone, byle tylko nie musieć się wypowiadać, słownie >walczyć, tłumaczyć swoje racje (np. w kłótni rodzeństwa).
                  Pewnie, że są takie osoby, lecz to jest jakaś dysfunkcja i z czegoś ona wynika. Na przykładzie Róży mamy to ładnie pokazane, choć pewnie wbrew intencjom autorki. Tt-tka w fanfiku bardzo konsekwentnie poprowadziła Różę z tą jej niemocą.
            • k_linka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 23:22
              Ananke, wyjelas mi to z ust. A moze bardziej z mozgu? Poki sama nie mialam dziecka, jakos moglam zniesc te opisy Aurelii w domu przedstawione z punktu widzenia AUrelii. Teraz widze wiecej niz dziecko niekochane czy kochane "nieumiejetnie" - to jest dziecko psychicznie krzywdzone, pozbawione poczucia bezpieczenstwa i "Opium" juz czytac nie moge...
              • james-jazz Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 11:46
                Dokładnie. Ja nie mam wyrozumiałości dla takich "kochających nieumiejętnie", "staram się, ale mi nie wychodzi". Zazwyczaj to kołderka przykrywająca słonia kompletnego braku głębszej autorefleksji. Rodzicielstwo to jest cholernie ciężka praca, ale nad sobą, nie nad dzieckiem. Trzeba zmierzyć się ze swoimi paskudnymi nawykami, z automatycznymi reakcjami, które mamy wdrukowane od dzieciństwa, trzeba MYŚLEĆ, analizować i przewidywać długofalowe skutki własnych działań. A stawka jest zbyt poważna, żeby pozwolić sobie na postawę w stylu: "Mam takie straszne problemy osobowościowe, że aż nic na to nie mogę poradzić". To jest, borze liściasty, odpowiedzialność za życie drugiego człowieka. I w tym kontekście paniusia, która nie potrafi zauważyć, że ma w domu nieszczęśliwe dziecko, na dobrą matkę się w moich oczach nie kwalifikuje, no nijak. Kiedyś czytałam ładne zdanie, że od tego, co chcesz dziecku przekazać, zdecydowanie bardziej istotne jest to, jak ono to odbiera.
                • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 11:51
                  james-jazz, ale do ktorej postaci to stosujesz ? bo wlasciwie kazdej z wymienianych mozna przypasowac te uwagi...
                  • james-jazz Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 12:01
                    Chwilowo do Ewy, ale istotnie, też pomyślałam, że grono jest szersze:)
                    • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 12:20
                      wracam zatem do Ewy, przepraszam, ze sie powtarzam, ale nigdy nie moglam tego pojac
                      Geniusia jest smiala, otwarta, garnie sie do ludzi, nie ma zahamowan ani problemow w wyrazaniu siebie wobec wszystkich poza rodzicami, ma w sobie tyle radosci !
                      obolala nastolatke widzimy 10 lat pozniej, po ciezkiej chorobie i smierci matki i stracie domu - moze on i zimny byl, ale Aurelii wyraznie go brakuje
                      smetna firana to lata jeszcze pozniejsze
                      ta corka zimnej, nieempatycznej i co tam jeszcze matki umie stworzyc wiezi i utrzymywac je przez dlugie lata
                      w przeciwienstwie do potomstwa kochajacych i pelnych ciepla borejkostrybow
                      no nie rozumiem :-(
                      • james-jazz Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 12:50
                        Tt-tko, wydaje mi się, że przy analizie twórczości MM, zazwyczaj rozjeżdżają się dwie kwestie- co tam sobie autorka umyśliła i co naprawdę mogło zaistnieć. Sam fakt, że Aurelia była jakoś tam z Ewą związana, nie może być uzasadnieniem dla twierdzenia, że ta druga była dobrą matką. Nie była. Przynajmniej do końca OwR, co się działo później, Bóg raczy wiedzieć. Mimo że nie posunę się do doszukiwania się cieni syndromu sztokholmskiego, raczej nie jest zaskakujące, że małe dziecko nie może zobaczyć w swoich rodzicach winy i świadomego działania na jego szkodę- co pozwala mu na względnie normalne funkcjonowanie, kiedy bodźców stresowych nie ma (patrz: radosna i otwarta Geniusia u obcych ludzi). Również fakt, że dzieciak jakoś tam się wykaraskał bez trwałych urazów psychicznych, nie świadczy o tym, że Ewa sprawdziła się jako matka. Całe moje współczucie dla niej wynika z faktu, że kiedy już odkryła drogę innego postępowania, zabrakło jej czasu. Nie z tego, że Dmuch nie doceniał jej w młodości i ona jest teraz taka biedna, że aż nie może się przełamać w stosunku do własnego dziecka.
                        Borejkostryby to z kolei inna bajka, no oni są odautorsko kreowani na ochboskich. Jakie problemy mają ich dzieci, to wszyscy wiemy, ale skąd stwierdzenie, że nie potrafią nawiązywać więzi i utrzymywać ich? Róży jakoś się udaje (chociaż, cholera, myli mi się Twój fanfik z książkami, Laura odautorsko wyszła w tej kwestii na prostą, a studencko-licealne zauroczenia Ignasia nie nadają się chyba jeszcze do badań.
                        • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 13:13
                          james-jazz, ja pytam, bo naprawde nie rozumiem
                          nie chodzi o to, ze dziecko nie umie / nie chce szukac winy w rodzicach, tylko gdzie, jak i od kogo Geniusia nauczyla sie takich zachowan, otwartosci i bezposredniosci w obcowaniu z ludzmi, artykulowania swoich potrzeb

                          bo skad stryboborejki tego NIE MAJA, to akurat dla mnie jasne, one wszystkie sa na uwiezi, a nie maja wiezi - Roza rozpaczliwie wczepiona we Fryca, Laura w Naszpana (ta prosta mocno lamana mi sie zdaje byc), sladu kolezanek i kolegow ani nawet takiej potrzeby, nawet zwiazkow bratersko-siostrzanych nie wyksztalcili
                          a malej Aurelki ni czorta nie moge rozkminic
                          • james-jazz Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 13:23
                            Stawiałabym na naturalne predyspozycje, wzmocnione wręcz brakiem emocjonalnego wsparcia od rodziców. Naprawdę ciężko jest stłamsić radosną chęć poznawania świata i nawiązywania bliskich relacji u małego dziecka. A gdzie Geniusia dopracowała te umiejętności? U obcych ludzi właśnie, odpowiadających na jej nieporadną inicjatywę. Żadnych zasług rodziców w tej kwestii nie było.
                            • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 13:30
                              naturalne predyspozycje mozna miec, ale wszystkich zachowan spolecznych trzeba sie uczyc , jakos, gdzies, od kogos
                              widzimy Geniusie jako szescio- czy siedmiolatke juz niezle wytrenowana w relacjach miedzyludzkich, trudno mi uznac jej inicjatywy za nieporadne, skoro nawet z wymuskana Stagiewka sobie poradzila :-)
                              i nie , nie twierdze, ze to zasluga rodzicow, zadnych danych w tej sprawie nie mamy
                              tylko wlasnie nie wiem skad to u niej
                              • james-jazz Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 13:38
                                Ona nie jest wytrenowana w relacjach międzyludzkich, podchodzi do rzeczy w sposób nieporadny właśnie, szuka bliskości za pomocą pdzesadnych środków, co jest zresztą bardzo przygnębiające w odbiorze. Robi to, jak potrafi, bo właśnie nie ma przykładu idącego "z góry". A ludzie odpowiadajà na jej inicjatywy, bo widzą samotne, nieszczęśliwe dziecko, nie młodocianego lwa salonowego.
                                • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 14:27
                                  ludzie widza samotne, nieszczesliwe dziecko

                                  alez nie ! Pani Lewandowska mowi o Geniusi cos w rodzaju "to takie smiale, wesole dziecko" (nie mam OwR pod reka, ale taki byl sens)

                                  przy okazji, nie moge znalezc gdzie ani kto, ale w jakims watku podkreslone nierownosc ocen
                                  - Geniusia ucieka z domu = wina matki
                                  - Laura ucieka z domu = wina dziecka
                                  • ananke666 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 16:58
                                    Laura nie uciekła z domu. Laura pojechała szukać wiadomości o ojcu i zamierzała po uzyskaniu ich wrócić, i to tak, żeby nikt nie spostrzegł jej nieobecności. Nie wyszło jej, bo zachorowała. Nie musiała podejmować decyzji na temat powrotu, bo był on dla niej oczywisty.

                                    Aurelia uciekła z domu. Nie chciała powiedzieć gdzie mieszka ani jak naprawdę się nazywa, nie chciała wracać i była przekonana, że mama "nie płacze". Decyzja o powrocie była dla niej ciężka, podobnie jak powrót. Po powrocie przypominała automat. U sześcioletniego dziecka to przerażające.
                                    • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 20:06
                                      Zabawa polega na tym, że to, iż Laura pojechała szukać wiadomości o ojcu wie ona i wiedzą czytelniczki. Gabunia nie wie. I mimo to mamy zerową reakcję, a post factum [kiedy już Laura wróciła i wyjaśniła powody "wybycia"] - to Laura przeprasza mamunię i dopiero wówczas dostępuje zaszczytu maminych objęć. Przy czym Gabrieli nie drgnie nawet jedna szara komórka, że może jednak to nie złe geny pyziacze a jakieś potężne braki emocjonalne zmuszają dziecko do takich zachowań? Poza tym trzynastolatka, która nie może w domu powiedzieć, że chce odszukać jakieś ślady ojca i musi w tajemnicy, bo durna mamunia na dźwięk imienia tegoż ślozy leje i ucieka łkając "Złe dziecko, złe..."? Twoim zdaniem to są normalne relacje rodzinne? No i rzecz, która chyba razi najbardziej - Ewa jest opisana jako osoba z problemami, nie radząca sobie itd. Natomiast Gabuchnę otrzymujemy w złotym papierku i z różową wstążeczką jako ideał wszech czasów.
                                      • ciotka_scholastyka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 10.12.14, 10:10
                                        > No i rzecz, która chyba razi najbardziej - Ewa jest opisana jako
                                        > osoba z problemami, nie radząca sobie itd. Natomiast Gabuchnę otrzymujemy w zł
                                        > otym papierku i z różową wstążeczką jako ideał wszech czasów.

                                        Ale tutaj już wchodzimy w kwestię "najgorzej/najniekonsekwentniej opisane osoby", a nie "najgorsza matka", więc w tej dyskusji to nie jest argument.
                                        • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 10.12.14, 10:30
                                          tutaj juz wchodzimy w kwestie "najgorzej opisane osoby", a nie "najgorsza matka", wiec w tej dyskusji to nie jest argument

                                          chyba jednak jest - jesli dziecko wzrasta w przeswiadczeniu, ze mama jest najwazniejsza dla wszystkich, dla calego jej otoczenia i obowiazkiem calej rodziny jest oszczedzanie jej klopotow, stresow etc, a zarzut "udreczasz matke, robisz jej na zlosc" nalezy do najciezszych, to jak moze wygladac samoocena takiego dziecka, pozniej doroslej osoby i jej relacje z innymi ?
                                          przeciez nawet Laura koniec koncow za najgorsza wine ojca uznaje, ze porzucil on "taka Gabriele" , jak ona, laura, mogla wierzyc ludziom, skoro mozna bylo zostawic jej mamusie ? umyka to, ze porzucil takze ja, a o tym, ze Roze tez, zadna z nich , z Gaba wlacznie, nie pomyslala ani razu !
                                          dla Ewy corka byla wazna
                                          dla Gabona dzieci sa po to, by jej nie sprawiac klopotow
                                        • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 10.12.14, 11:23
                                          Nie do końca. Gdyż skoro wszyscy bohaterowie wielbią Gabrielę, podziwiają, uważają za niewzruszone centrum i co tam jeszcze - to utwierdza tą bezmózgą babę w przekonaniu o własnej doskonałości. I jest to jeden z powodów, dla których Gabriela nie czuje żadnej potrzeby przyjrzenia się sobie, przemyślenia i zmian. Nie dlatego, że ałtorka pisze, że ona jest "super", tylko dlatego, że ta opinie potwierdza całe jej bezmyśne otoczenie "Jakaż ona jest dzielna, taka dzielna, pomimo, że ćwierć wieku temu jej licealny chłopak, a tuż po maturze mąż wziął i nawiał, on co prawda od dwudziestu lat ma poukładane życie z innym, ale jest dzielna, taka dzielna, bo tylko łka na dźwięk nazwiska pierwszego... I wypadek miała samochodowy, wszak to bohaterstwo jest..."... Ewa ma problemy, ale kiedy ktoś jej wskazał błąd - za wszelką cenę usiłuje go naprawić, próbuje się zmienić - i robi wszystko dla córki. W przeciwieństwie do Gabuni, która dla swoich dzieci nie robi kompletnie nic. Nawet nie usiłuje z "wczasów pod gruszą" zafundować im jednego porządnego wyjazdu! Nic. Inne argumenty już padały, niektóre po kilkakroć nawet.
                                          • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 10.12.14, 11:35
                                            dodam jeszcze - Aurelia jako dziecko stresuje sie, ale nie zostala spaczona ! jest kontaktowa, szuka i znajduje ludzi
                                            w DP widzimy ja jako nastolatke gleboko smutna, moze nawet w depresji, ale to ma zwiazek z choroba i smiercia matki - w tej samej ksiazce Aurelia dochodzi do siebie, ma serdeczny kontakt z babcia, nadal bliski zwiazek z Ogorzalkami, pogodnie radzi sobie z humorami Kozia i Arturka-Gburka, szuka porozumienia z ojcem, nawiazuje prawidlowe relacje z ludzmi
                                            jako firane widzimy ja duzo pozniej, lata po smierci Ewy - sfiranienie Aurelii nastapilo bez udzialu matki
                                            zamkniete w oblezonej twierdzy dzieci gaby, cala trojka, nie znaja i nie maja zadnych punktow odniesienia poza wlasna rodzina i zadnych praktycznie relacji z innymi - trwaja w kulcie sw gabrieli meczennicy i trzymaja sie przypisanej im roli wyznawcow, nie samodzielnych jednostek
                                            • turzyca Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 10.12.14, 19:48
                                              tej samej ksiazce Aurelia dochodzi do
                                              > siebie, ma serdeczny kontakt z babcia, nadal bliski zwiazek z Ogorzalkami, pogo
                                              > dnie radzi sobie z humorami Kozia i Arturka-Gburka, szuka porozumienia z ojcem,
                                              > nawiazuje prawidlowe relacje z ludzmi
                                              > jako firane widzimy ja duzo pozniej, lata po smierci Ewy - sfiranienie Aurelii
                                              > nastapilo bez udzialu matki

                                              Wlasnie do mnie dotarla smutna prawda. W DP widzimy jak Aurelia podnosi sie po smierci matki, jak wraca do geniusiowatosci, zwiewa na rowerze od adoratorow w malinowym chrusniaku, wyplatuje sie z nici firany depresji, w ktora wpadla po smierci matki. I dla mnie to odnalezienie na nowo Geniusi bylo glownym przeslaniem ksiazki. I zakladalam, ze Aurelia opierajac sie na blisko - koniec koncow - mieszkajacej babci oraz zakochanym chlopaku dalej bedzie budzic w sobie Geniusie. Moze wrecz wbrew ojcu i Monice, ale ile musiala u nich mieszkac? Trzy lata? Jesli nadal im sie nie ukladalo, to pewnie jej wyprowadzka na stancje byla im na reke. Tak wiec wyobrazalam sobie ja jako pewna siebie osobke, ktora siedzi po cichu przez godzine, a potem puentuje spotkanie tak, ze wszystkim szczeki opadaja, i wychodzi. Firana mnie zaskoczyla. Dlaczego Geniusia stala sie firana? Kto ja w to wepchnal oprocz ojca? I na ile to wina partnera zyciowego?


                                              Kurcze, wlasnie przestalam lubic Kozia. :(
                                              • slotna Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 10.12.14, 19:56
                                                > Dlaczego Geniusia stala sie firana? Kt
                                                > o ja w to wepchnal oprocz ojca? I na ile to wina partnera zyciowego?

                                                Dla mnie sie nie stala, bo stac sie nie mogla, nie ten charakter po prostu. Nie przyjmuje Aurelii z "Zaby" do swiadomosci (pomijajac w ogole prawdopodobienstwo powodzenia szepczacej mimozy w gimnazjum itd), w sensie nie jest to dla mnie ta sama osoba i koniec. Stala sie, bo MM nie potrafi juz pisac :P
                                                • turzyca Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 10.12.14, 19:58
                                                  > Dla mnie sie nie stala, bo stac sie nie mogla, nie ten charakter po prostu. Nie
                                                  > przyjmuje Aurelii z "Zaby" do swiadomosci (pomijajac w ogole prawdopodobienstw
                                                  > o powodzenia szepczacej mimozy w gimnazjum itd), w sensie nie jest to dla mnie
                                                  > ta sama osoba i koniec. Stala sie, bo MM nie potrafi juz pisac :P

                                                  Wiesz, ale moze jednak jej zaczela sie depresja?
                                                  • slotna Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 19:58
                                                    > Wiesz, ale moze jednak jej zaczela sie depresja?

                                                    I od depresji byla szczesliwa, milutka i chciala dzidziusia, a rownoczesnie szeptala i slaniala sie? Eee tam. Depresje to ona miala jak jej mama umarla.
                                              • kopiec_esmeralda Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 10.12.14, 19:58
                                                Kozia od zawsze nie cierpię, wydaje mi się toksyczny. Orelkę lubiłąm w Pobiedziskach, a ta sfiraniona Aurelia szemrząca... Mam wrażenie, że MM uznała, że z Aurelią polonistką jest wszystko w porządku. My widzimy, że nie jest.
                                                Tak, myślę, że to sprawka Kozia.
                                          • ciotka_scholastyka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 10:54
                                            Ale nie napisałaś, że "najbardziej wkurza to, że wszyscy bohaterowie wielbią Gabę, a przecież widać, że nie ma tu za wiele do wielbienia i Gaba nie jest taka cudowna i święta, jak to jej dzieciom wmawiają inni członkowie rodziny". napisałaś: "Ewa jest opisana jako osoba z problemami, nie radząca sobie itd. Natomiast Gabuchnę otrzymujemy w złotym papierku i z różową wstążeczką jako ideał wszech czasów." Masz obiekcje co do niesprawiedliwego przedstawienia tych dwóch postaci przez autorkę. I ja się z tym jak najbardziej, w stu procentach zgadzam (tak samo jak kwestia ankiet - w oczach MM Dmuchawiec zrobił dobrze, a Ewa źle, bo Dmuchawiec jest święty, a ewa nie) - ale to nie jest argument w tej konkretnej dyskusji. O to mi chodziło :)
                                            • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 11:19
                                              Rozumiem o co ci chodziło, ja zaś miałam na myśli troszkę co innego. Chodziło mi o to, że Ewy błędy widzą wszyscy bohaterowie: Ewy jako nauczycielki [wspomniane przez ciebie ankiety], Ewy jako matki [puszczanie dziecka "samopas"]... W sumie nie ma chyba sytuacji, by ktoś z bohaterów dostrzegł w Ewie cokolwiek pozytywnego... Nawet Dmuchawiec, kiedy przypomina sobie swoją uczennicę Ewę Marcinkowską, myśli z pewnym politowaniem, że poprawna i piekielnie ambitna. Bo, oczywiście, ambitny Hajduk jest świetny, jest inteligentny i interesujący. Ambitna Ewa, toi taki kujon, który uczy się na ta piątkę, to mu się ją stawia, ale interesująca jest w stopniu zbliżonym do odchodów Kobyłki... [porównanie moje, nie MM, żeby nie było, że pomyliłam i w OwR Kobyłki nie było]. I to jest argument, wbrew pozorom. Bo Gaba jest przez wszystkich postrzegana jako świetna matka. No, przepraszam, ale czy ciebie by nie zaniepokoiło, że siostrzenica wybywa z domu [Gaba NIE WIE, że Laura pojechała do Torunia szukać ojca], a twoja siostra idzie do dziadków na szachy? Zamiast dzwonić po szpitalach, policji, koleżankach córki? Uważałabyś taką siostrę za świetną matkę? Czy uważałabyś za świetną matkę osobę, która bez drgnienia powieki pozwala przez lata lać silniejszemu kuzynowi swojego [podobno] kochanego synka? Bez reakcji, mało tego z sympatią i podziwem dla owego kuzyna? Czy raczej stwierdziłabyś, że jest nienormalna? A weź też pod uwagę, że te wszystkie głosy zachwytu utwierdzają Gabę w jej przekonaniu o boskości własnej. Może gdyby ją kilka lat temu ktoś wziął na stronę i w prostych, żołnierskich słowach wyjaśnił jej gdzie popełnia błędy, dlaczego to są błędy i co może z nich wyniknąć - drgnęłaby jej szara komórka i coś by zmieniła?
                                              • croyance Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 14:44
                                                Ale Ewa nigdy nie puszczala dziecka samopas - wprost przeciwnie, byla przekonana, ze zapewnia mu dobra opieke, i placila za nia. Nie miala przeciez pojecia, ze Aurelia wloczy sie po osiedlu i chodzi do mieszkan obcych ludzi, i kiedy sie dowiedziala, byla przerazona.
                                                • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 17:17
                                                  Owszem, nie puszczała. Tylko że nikt z ludzi, do których mała się wpraszała na obiadki nie miał o tym pojęcia. Podczas pierwszego obiadu u Lewandowskich trzej synowie przypuszczają, że ojciec małej to pijus jakiś, i dziecko zaniedbane... Ba, sama napisałaś argument przeciw swojej tezie, że Ewa gorszą matką od Gaby jest. Jak sama napisałaś - gdy Ewa dowiaduje się, że opieka nad dzieckiem jest sprawowana [delikatnie mówiąc] niesumiennie - szaleje z nerwów i niepokoju, jest przerażona. A jak reaguje Gaba, gdy okazuje się, ze Laury nie ma tam, gdzie miała być?
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 17:42

                                                    gdy Ewa dowiaduje się, że opieka nad dzieckiem jest
                                                    > sprawowana [delikatnie mówiąc] niesumiennie - szaleje z nerwów i niepokoju, jes
                                                    > t przerażona. A jak reaguje Gaba, gdy okazuje się, ze Laury nie ma tam, gdzie m
                                                    > iała być?

                                                    nie dosc tego - o tym, ze Lisiecka jest nieodpowiednia opiekunka, wie czytelnik, ale nie Ewa - ona dowiaduje sie tego ostatnia
                                                    a Gaba wmusza swoje corki siostrze, ktora jest nieodpowiednia opiekunka i MOWI otwartym tekstem, ze sie boi tej opieki i nie da rady
                                                  • croyance Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 12.12.14, 16:06
                                                    A nie, nie, ja w tym watku bronie Ewy, i uwazam Gabe gorsza. Gaba byla niefrasobliwa ze hej, Ewa przynajmniej sie starala.
                                                • ananke666 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 20:48
                                                  Pojawia się tylko pytanie: dlaczego nie wiedziała. Przecież widywała dziecko codziennie - Aurelia z nią albo nie rozmawia, albo kłamie, zamiast pożalić się mamie, że dzieje się źle.
                                                  • croyance Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 12.12.14, 16:08
                                                    Nie wiem, ale dzieci wielu rzeczy rodzicow nie mowia. Ja sobie np. kiedys zlamalam zebro i ledwo moglam oddychac, i nikomu nie powiedzialam - w ogole mi do glowy nie przyszlo, zeby komus powiedziec, a juz zwlaszcza rodzicom. Zabijcie mnie, nie wiem czemu, bo generalnie akurat o zdrowiu mowilam sporo, i rodzice wciaz mnie wozili na rozne badania.
                                                  • ananke666 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 12.12.14, 16:27
                                                    Wiele dzieciaków nie mówiło nic na okoliczność możliwego ochrzanu,a w niektórych przypadkach także i lania z powodu okoliczności urazu. Normalny rodzic jednakowoż widząc swoje dziecko łagodnie rzecz ujmując osowiałym przez długi czas, zechce dociec, co jest przyczyną tego stanu i chce pomóc.
                                                  • croyance Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 12.12.14, 16:42
                                                    Mnie zadne lanie ani ochrzan nie grozil, po prostu zalozylam, ze to moja prywatna sprawa, i nie ma co komu wspominac. Ale fakt, Aurelia byla na to nieco za mloda.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 12.12.14, 20:08
                                                    Aurelia albo z matka nie rozmawia, albo klamie, zamiast pozalic sie mamie, ze dzieje sie zle

                                                    mysle, ze Aurelii w tym wieku trudno byloby to wyrazic; - nie moge jesc u pani Kury, bo mnie dusi zapach ? to moze ubrac w slowa nastolatka, i tez nie kazdej przejdzie przez gardlo, ale dla dziecka nazwanie swojego problemu nie jest latwe
                                                    a klamie swoja droga, np mowiac, ze byla z Markiem i Jarkiem
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 22.12.14, 21:10
                                                    kamie swoja droga
                                                    w tej chwili przypomnialam sobie, ze Geniusia czesto zmysla, np opowiadajac o ojcu, ktory zmarl lub o ojcu szefie kuchni w merkurym
                                                    ale rzeczywiscie tylko Ewe i Lisiecka oszukuje swiadomie i tak mi sie skojarzylo z Bobciem, ktory otwarcie mowi, ze klamie, bo dorosli mu na nic nie pozwalaja i z dziadkiem Zakiem, ktory mowi, ze dorosli klamia z tego samego powodu
                                • bisturi Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 21:01
                                  Zauważmy, że Geniusia trafia na nietuzinkowych ludzi. Wszyscy ją zapraszają, karmią, bawią sie z nią. Bywając codziennie na obiadkach dziewczynka widzi "normalne, ciepłe" życie rodzinne. Nie mamy szansy zobaczyć jej pierwszej wizyty, tylko którąś tam kolejną. Ona się po prostu szybko uczy od dobrych ludzi. Matyldy, zdaje się nie polubiła od pierwszego wejrzenia. Dzieci, których dom nie wygląda jak dom i które są tak nadwrażliwe jak Aurelia odbierają jak radar wszystkie emocje - dużo lepiej niż zwykłe dzieci. Może niektorym Ewa wydaje się gorszą matką bo nieszczęsliwa Aurelia jest młodsza niż nieszczęsliwa Laura. Scena z Pieskiem zamkniętym w szafie ściskała mi serce nawet w wieku nastu lat a okropnego obrazu bałam się tak, że zawsze opuszczałam te strony. Laura w wieku 6 lat wydaje się być całkiem zadowolona z życia, jej problemy pojawiają się w okresie dojrzewania.
                                  • iwoniaw Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 15:56
                                    Ależ wprost przeciwnie - widzimy jej pierwsze wizyty u Lewandowskich, Borejków, Ogorzałków, Matyldy - i wszyscy uważają ją za śmiałe/rezolutne/pocieszne dziecko, mama Borejko myśli, że to po prostu któraś z koleżanek Natalii lub Patrycji, reszta nie ma jakichś przemyśleń na ten temat, niby chcą ją do domu odprowadzać, ale jakoś tak im nie wychodzi (z różnych powodów).
                              • ananke666 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 17:10
                                Przeciwnie, ona wcale nie jest wytrenowana w relacjach międzyludzkich. Nie rozumie, że to co robi, jest w najlepszym wypadku lekko dziwaczne, w najgorszym - niebezpieczne.
                                Straszne jest natomiast to, że w obecności rodziców nosi maskę. Smutna małpka, z pustym spojrzeniem, niekomunikatywna, milcząca, z jadłowstrętem.
                                • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 22:32
                                  ananke666 napisała:

                                  > Przeciwnie, ona wcale nie jest wytrenowana w relacjach międzyludzkich. Nie rozu
                                  > mie, że to co robi, jest w najlepszym wypadku lekko dziwaczne, w najgorszym - n
                                  > iebezpieczne.
                                  > Straszne jest natomiast to, że w obecności rodziców nosi maskę. Smutna małpka,
                                  > z pustym spojrzeniem, niekomunikatywna, milcząca, z jadłowstrętem.

                                  Gieniusia nie ma jadłowstrętu. U Lewandowskich, czy Borejków rąbie jak maszyna, a jadłowstręt nie włącza się i nie wyłącza w zależności od okoliczności.
                                  • ananke666 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 23:26
                                    Nie wiem, jak fachowo nazwać to, co ona ma, a nie chce mi się grzebać w necie. Ma coś z pewnością. Jedzenie pojawia się tam jak refren: nie można zmusić jej do jedzenia - rosołu, o ile pamiętam, matka dowiaduje się od Lisieckiej, że córka znowu nie jadła, dziecko dławi obrzydzenie, chowa przeżute jedzenie po kieszeniach, nie może przełknąć, upycha w buzi, pod presją bierze kolejne kęsy, przeżuwa, wreszcie wypluwa ukradkiem. Nie mam pojęcia, jak to inaczej określić - jadłowstręt nasunął się niejako automatycznie na zasadzie dosłowności - ale coś jest to na pewno.
                                    • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 23:32
                                      dziecko nie moze jesc u Lisieckiej, bo je dlawi atmosfera, li i jedynie
                                      rosol u borejkow rabie az milo, u pana piotrusia zupe z proszku, u lewandowskich wszystko, nawet u stagiewki matyldy antypatycznej je
                                    • meduza7 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 23:35
                                      Może to wiąże się z warunkami, w jakich je? U Lisieckiej, o ile pamiętam, śmierdziało jakimś lakierem do parkietów czy czymś takim i ten zapach odbierał Aurelii apetyt. A w domu była potężnie zestresowana, poza tym męczyła ją biel i jaskrawe światło w kuchni.
                                      • lezbobimbo Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 23:56
                                        meduza7 napisała:
                                        > Może to wiąże się z warunkami, w jakich je? U Lisieckiej, o ile pamiętam, śmier
                                        > działo jakimś lakierem do parkietów czy czymś takim i ten zapach odbierał Aurel
                                        > ii apetyt. A w domu była potężnie zestresowana, poza tym męczyła ją biel i jask
                                        > rawe światło w kuchni.

                                        Bo u ohydnie zamożnych bogaczy Aurelia nie może jeść. To nie parkiet tak świdrująco capi, to piniondze.
                                        Jadać może tylko w wykwintnych piwnicach i suterenach kamienicznych, albo gdzieś, gdzie gotuje się kapusta i nad stołem zwiesza się niefrasobliwie pranie
                                    • lezbobimbo Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 23:47
                                      ananke666 napisała:
                                      > Nie wiem, jak fachowo nazwać to, co ona ma, a nie chce mi się grzebać w necie.
                                      > Ma coś z pewnością. Jedzenie pojawia się tam jak refren: nie można zmusić jej d
                                      > o jedzenia - rosołu, o ile pamiętam, matka dowiaduje się od Lisieckiej, że córk
                                      > a znowu nie jadła, dziecko dławi obrzydzenie, chowa przeżute jedzenie po kiesze
                                      > niach, nie może przełknąć, upycha w buzi,

                                      Mówisz jadłowstręt, co możliwe, ale może ona była po prostu przeżarta do wypęku tymi kurhanami szarych kluseczek i małdrzykami, które inhalowała w ilościach przemysłowych?

                                      Gdym była nieletnim cielęciem, osobiście nie mogłam nigdy dać sobie rady z wystawnymi kurczakami u babci, i też żułam nitkowate ciało kurczacze godzinami w suchą papkę, którą potem dawałam psom (o psy najdroższe przyjacioły, z iluż mnie opresji wyratowały). Siostra z kolei przemycała wybawcom naszym owsiankę babciną, której nie znosiła.

                                      Aczkolwiek Geniusię boli też brzuch ze stresu i strachu w domu i musi chować ukochaną przytulankę-pieska

                                      Ale to wszystko to po prostu podłe wyśmiewanie się MM z nowinek - psychologii, pedagogiki i w ogóle z akademiczek (jak można dbać o to, aby zabawki były stymulujące rozwój dziecka, a mieszkanie urządzane pod kolor! Jak można być harpią co pracuje i jeszcze jakieś doktoraty z cytowaniem Fromma, mocium panie! Tylko rosoł, kluski, śliniący się dziadek i rozgardiasz Kopcowej są dobre dla dziecków)
                                      • ananke666 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 00:22
                                        Nie, to nie kwestia odoru, czasu posiłków ani ich jakości. Z treści książki jasno wynika, że Aurelia nie mogła jeść w rodzinnym domu i u Lisieckich. Kwestia otoczenia li i jedynie. Otoczenie przyjazne - dziecko je. Presja w domu, niechęć Lisieckich - dziecko nie je.

                                        "Ale to wszystko to po prostu podłe wyśmiewanie się MM z nowinek" - w tym konkretnym przypadku się mylisz. Na to przyszedł czas, owszem, ale później.
                                        • kopiec_esmeralda Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 08:58
                                          A mnie wydaje się, ze L. się nie myli. Może jeszcze nie wprost wyśmiewanie się z nowinek, ale na pewno przeciwstawienie szkiełka i oka, czyli postawy racjonalnej, tu oczywiście przejaskrawionej karykaturalnie w postaci Ewy, "czuciu i wierze", prezentowanym prze lud szczery, a prosty, a także i Borejów, mających serce i patrzających w serce.
                                        • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 10:36
                                          Ale nie można tego nazwać ani jadłowstrętem ani [tym bardziej] nerwicą żołądka. Zauważ, że Gieniusia nie ma najmniejszych problemów z rąbaniem rosołków, kluseczek czy czego tam. Więc nie jest to objaw chorobowy, a po prostu ogromna wrażliwość dziecka wyczuwającego atmosferę.
                                          • azw2 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 11:01
                                            To jest zaburzenie nerwicowe, może rzeczywiście jeszcze nie nerwica żołądka. Dlatego dla mnie Jedwabińska jest gorszą matką bo dziecko (bardzo małe) ma zauważalną nerwicę ( ból brzuszka,ssanie palca w wieku w którym to już raczej nie powinno się dziać strach przed ojcem ewidentnie nerwicowo ukazany Kreska czy Maciek nie pamiętam mówi że nigdy nie widział dziecka które by się tak bało). Borejkówny w dzieciństwie tego nie miały, ich późniejsze zachowania owszem wynikają z tego ze Gaba matką dobrą za skarby świata nie jest ale w dzieciństwie nie poszło im w TAKIE zaburzenia somatyczne. A reakcja na wypluty posiłek przez Aurelię i schowany powodowała i powoduje u mnie zawsze natychmiastową chęć uduszenia Ewy. Dla mnie to jest gorsze. I dlatego ja osobiście uważam Jedwabińską za gorszą matkę.
                                            • azw2 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 11:11
                                              Pyziakówny a nie Borejkówny oczywiście
                                            • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 11:13
                                              kompletnie nie poszlo
                                              Pyza jest promienna i spokojna, a te mdlosci przy najmniejszym konflikcie to tylko tak sobie
                                              • agafiatichonowna Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 13:10
                                                U mnie bezapelacyjnie wygrywa Gabon. Ewa jest , owszem, fatalną matką, ale nie zapominajmy, że do pewnego momentu. Nie chcę jej usprawiedliwiać a tylko porównać sytuację jej i Gaby. Ewa sama jest kłębkiem nerwów, ma pracę, której nie cierpi i w której się żle czuje, małżeństwo się jej sypie i jest z tym wszystkim zupełnie sama. O jej dzieciństwie nie wiemy nic tylko można się domyślać, że za różowo to tam nie było. Ta wewnętrzna presja i dążenie do perfekcji nie wzięły się z powietrza. Gabriela w dzieciństwie odczuwała brak czekolady ale nie miłości i akceptacji. Ma wsparcie w rodzinie, meliskę zaparzaną troskliwymi dłońmi siostrzyczek, pracę, którą lubi i wreszcie kochającego męża. I nie zapominajmy również, że akcja OwR dzieje się w nieciekawych czasach, które, co tu kryć, stresogenne były. Ewa popełnia koszmarne błędy wychowawcze, jednak daje sobie to i owo wytłumaczyć i stara się je naprawić. Gabriela płynie na fali męczeństwa i bezmyślności, głucha i ślepa przez całe dziesięciolecia. Przy zdaniu z McD -"Rozumiem, jemu ufasz, mnie nie." - wstyd się przyznać, naprawdę miałam ochotę na trochę szczurzej przemocy i chętnie przyłożyłabym jej Seneką w tę dzielną grzywkę, pod którą, mimo profesury, pustostanem zalatuje.
                                                • agafiatichonowna Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 13:31
                                                  I jeszcze jedno mną trzęsie. To, ze Gaba pozwala kochanemu dziadziusiowi na manipulowanie jej synem. W wypadku Ignasia nie ma potrzeby zastępowania mu tatusia. Gdy wychodzi na jaw ignasiowe szpiclowanie to Babi bodajże wyraża swoją dezaprobatę , Gabon słowem się nie zająknie. Zamiast wziąć seniora na stronę i grzecznie acz stanowczo zażądać aby się od dziecięcia odchromolił i nie użytkował go w celach z etyką niezgodnych, droga mamusia beztrosko problem olewa. No cóż, teorię znamy, hasłem "etyka" mamy wytapetowane całe 150m2, ale w praktyce stosujemy wybiórczo.
                                                  • iwoniaw Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 14:07
                                                    Dla mnie najgorsza była chyba (w temacie Ignasia) wzmianka, że ojciec rodzony, Grzegorz, mu po kryjomu pokazywał literaturę typu Sherlock Holmes, bo inaczej naraziłby się na gromy ze strony Strasznego Dziadunia (pewnie z akcją ze zmywarką porównywalne). Rodzice de facto są ubezwłasnowolnieni psychicznie przez dziadków, przy czym ojciec buntuje się słabiutko, a matka uważa, że wszystko jest ok!
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 14:18
                                                    ... przy okazji dajac nauke praktyczna "wolno robic rzeczy zabronione, kiedy nikt nie patrzy"
                                                  • dakota77 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 14:24
                                                    Tez mnie to przeraza. Rodzice Ignasia powinni sie postawic i powiedziec, ze sami beda wychowywac swoje dziecko- ale tego nie robia, mysle ze im tak wygodnie.
                                                  • ta_noemi Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 13:26
                                                    > Dla mnie najgorsza była chyba (w temacie Ignasia) wzmianka, że ojciec rodzony,
                                                    > Grzegorz


                                                    Och, tak mi bardzo jest żal Grzegorza. Od pierwszego jego przyjścia do Borejków w wigilię.... Swoją droga, miał facet niezły instynkt: tak się bał przyjść, wahał się.... No i faktycznie, miał rację. Nie dość, że zaprosili go bez rodziny w wigilię, to jeszcze tak stłumili i tak nieśmiałego faceta. Jeśli we "Wsi-spokojnej-wsi-wesołej" rzeczywiście uknuł spisek, by nareszcie odpocząć od teściów, to znaczy, że już naprawdę przeżarło mu przez tych kilkanaście lat cierpliwość do kręgosłupa.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 13:35
                                                    jesli (Grzegorz) rzeczywiscie uknul spisek, by nareszcie odpoczac od tesciow, to znaczy, ze naprawde przezarlo mu cierpliwosc do kregoslupa

                                                    Grzegorz nie ma kregoslupa, to lilija wiotka, bezszelestna i bezwonna
                                                    jesli byl spisek, to podejrzewalabym cicha inspiracje Elki, ktora po latach zobaczyla /doczytala / zaslyszala o ojcu w charakterze wyzetej szmaty bytujacego przy Roosevelta
                                                  • zla.m Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 10.12.14, 21:11
                                                    Grzegorzowi za ordynarne olanie swojej osieroconej przez matkę córki i pozostawienie jej na pastwę starszych panów (którzy oczywiście rozbestwili ją haniebnie) należy się wszystko co najgorsze i zostanie mieszalnikiem sałat to i tak małe miki.
                                                • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 14:54
                                                  [bije brawo!!!] Z ust i klawiatury mi to wszystko wyjęłaś, Agafio!
                                                  Do tego [już trochę poza oceną stricte postaci] Ewę mamy opisaną uczciwie, jako nieudolną i nieudaną matkę, osobę z problemami i przerostem ambicji. Natomiast Gabbini to wszak bożyszcze, mac idealna, czuła, opiekuńcza, troskliwa i czort wie co jeszcze. Odautorsko.
                                                  A OT, w kwestii twojego nicka: Agafia Tichonowna - to córka Tichonowa. tzw. otczestwo. Przykładowo Natasza Jurijewna Wasilowa - to Natasza, córka Jurija, żona Wasila. Nawet się upewniłam u spokrewnionego rusycysty: końcówka -owna, - jewna, to końcówki panny. Ale się nie upieram, to w rosyjskim podobno tak jest. Tymczasem, o ile się nie mylę, Twojego partnera nazywasz Tichonow? Możesz doprecyzować, co prawda to tylko moja głupia ciekawość, ale... :D
                                                  • gat45 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 15:21
                                                    A teraz z kolei to Ty mi pytanie z ust wyjęłaś, a cisnęło mi się ono już od pamiętnej scenki z zabarykadowaniem się kotów w sypialni. Także mi wychodziło, że to szanowny Tatuś autorki borykał się z blokującą deską, ale z tonu opowieści tatuś mi się nie sprawdzał.
                                                    ... a "Ożenek" lubimy bardzo, swoją drogą
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 15:21
                                                    OT -owna, -jewna to koncowki odojcowskie
                                                    podlaczam sie pod prosbe o doprecyzowanie , bo w pewnej powiesci do bohaterki Anny Georgijewny jej maz Igor zwraca sie per Jegorowna
                                                    moze to jakis zwyczaj jezykowy, ktorego nie znam ?
                                                  • agafiatichonowna Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 15:54
                                                    Niniejszym wyjaśniam co następuje - Tichonow to mąż. Jego imienia nie cierpię i nie używam, od lat i ja i wszyscy znajomi używamy ksywki, której tu ze zrozumiałych względów nie używam. A mąż, małżonek to takie jakieś oficjalne, no, nie lubię. To mi się ten Tichonow przyplątał, wiem, że nieprawidłowo ale może rusycystki i nie tylko wybaczą. A mojemu ojcu w głowie by nie postało by cokolwiek melinować za szafą.
                                                  • ta_noemi Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 13:30
                                                    Jażem, mam wrażeń, pisała Ci już kiedyś :) Agafia Tichonowna z "Ożenku", oczywiście. Tak? Bardzo lubiłam tę postać. Zwłaszcza w wykonaniu Anny Seniuk - była w tej roli boska.
                                              • azw2 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 22:49
                                                Mdłości nie w wieku Gieniusi w OwR tylko później przy mocno dorosłych już konfliktach w które wchodziła świadomie jeśli dobrze pamiętam że chodzi o ten jeden jedyny cytat z Tygrysa i Róży. Jazda jaką wtedy zafundowała Laura była wysokiego lotu i to Róża jako jedyna zachowała logiczne myślenie, weszła w sensowną rolę dorosłego zamiast Gaby i Grzesia i próbowała pertraktować i "rozbroić" bardzo napiętą sytuację (już klasyk DDRR). Gaba - poszła płakać, Grzegorz zareagował impulsywnie.
                                                Począwszy od pogodnego dziecka które "cie palówkę", w wieku Aurelii czy ciut starsza jest zadowoloną z siebie dziewczynką z miłą ; ) jak to u MM nadwagą, łażącą z siostrą na nielegalne lody, przycinającą z Laurą nierówno welon Idy , czy występującą bez stresu przed rodziną w improwizowanym teatrzyku, jeżdzącą z ciotką pod namiot itp itd... Wybacz ale analogii tutaj nie ma.
                                                • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 23:02
                                                  pytanie o ojca to jest jazda wysokiego lotu ?
                                                  weszla w role doroslego w obecnosci czterech naprawde doroslych osob, ktore powinny byly zajac stanowisko ? pomijam, ze zamiatanie pod dywan nie jest rozbrajaniem bomby, tylko wrecz przeciwnie
                                                  na nielegalne lody nie lazi z siostra, lodami z kradzionych skladek laura opycha sie sama
                                                  Roza nie potrafi upomniec sie o zadne swoje prawa, jest wywlaszczana ze wszystkiego, nie umie obronic nawet prezentu, ktory zawlaszcza tygrys
                                                  w kazdej najdrobniejszej i najwazniejszej tez, zyciowej sprawie robi unik zamiast stawic czola
                                                  okaleczono ja straszliwie
                                                  • azw2 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 23:47
                                                    No ja to inaczej odbieram czytając. Jeszcze raz napiszę, że nie uważam, że Gaba jest wzorową matką i że Laura i Róża nie sa zaburzone ( ale juz to pisałam, ale mogę powtarzać co mi tam :) ) ale na Jowisza straszliwe okaleczenie Róży to jest przesada. Nie mówię o lodach z Laury przekrętu mówię o pójściu w Dziecku Piątku po szkole na lody choć miały wrócić do domu (lody od Brody , zresztą w tym samym tomie poszły razem przepytywać ludzi wychodzących z kościoła na okoliczność cudzołóstwa. Czy to że ktoś jest zwyczajnie spokojny i spolegliwy od razu stawia go na przegranej linii po całości? Pragnę zauważyć z Róża przed wyjazdem Fryderyka nie robi uniku, jest scena konfrontacji z "pułapką biologiczną". Staje z twarzą w twarz z ojcem ( nie wybiega jak Laura ) , konfrontuje się z nieprzyjemnymi teściami. Wycofana to jest Aurelia, która w scenie z panią Sznytek TYLKO szepcze oraz "daje się odesłać" na mostek i "Nigdy nie podnosiła głosu, cechowała ją ujmująca uprzejmość". I Pani Sznytek "krytykuje wszystko co pani robi" ( słowa Żaby) To dopiero nie jest normalne. Acha i potem do Żaby tez "radośnie szepce" oznajmiając o zaciążeniu.
                                                  • azw2 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 00:00
                                                    dlatego uważam że Ewa Jedwabińska dużo głębiej skrzywdziła Aurelię niż Gaba Różę i tak jak Ananke 666 kieruję się efektami działań, przynajmniej składanych z tych fragmentów które są napisane.A jeśli mam sobie coś dośpiewywać to nie wiem na ile świadomie MM wyszła taka dorosła Aurelia w tym malutkim wycinku o niej ale ja od razu wyobrażam sobie Kozia jako przemądrzałego męża który mocno dominuje nad Aurelią ale wcale się nie musi mocno starać.
                                                  • bisturi Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 10.12.14, 17:48
                                                    Kiedyś w ogóle nie widziałam ciągłości charakterologicznej pomiędzy Geniusią a Aurelią. Po prostu Aurelia Jedwabińska była dla mnie nową postacią. Teraz, im dłużej czytam co o niej piszecie tym bardziej wydaje mi się prawdopodobne, że wyrosła jej na firanę - w prawdziwym życiu byłaby pewnie bardziej podobna do Amy Winehouse (ukryta za jakimś makijażem i wulgaryzmami). Ostatecznie Eugeniusz nawet jeżeli coś zrozumiał zmienić całkiem się nie mógł, nie dał zapewne rady zrekompensować braku matki, nie stał się przebojowym, wystrzałowym ojcem, nie zabierał Orelki na biwaki itd. Pozostała więc wiecznie samotna i zalękniona a tupet kilkulatki dzwoniącej do obcych ludzi ulotnił się wraz z wiekiem. Była też idealistycznie, beznadziejnie zakochana w Maćku, który zapewnić spełnienia tego uczucia nie mógł. Jednego tylko nie kupuję - polonistki, zawód jest kompletnie od czapy i motywacja siłaczki do jego uprawiania też.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 00:10
                                                    na Aurelii zaciazyly tez pozniejsze doswiadczenia - ciezka choroba i smierc matki
                                                    u babci widzimy ja zmierzajaca do normalnosci, w okresie jej dorastania Ewy juz nie bylo
                                                    a gabiszon caly czas jest ze swoimi dziecmi i efekty widzimy, u calej trojki
                                                  • azw2 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 00:29
                                                    widzimy mały wycinek zmierzania do normalności, jedne krótkie wakacje. Potem Aurelia wraca do ojca co psychicznie tez zapewne nie mogło być łatwe na codzień. A potem znów w małym urywku widzimy (przynajmniej ja widzę głównie to, może ktoś inny odczytuje to inaczej ) zaszczutą dorosłą kobietę. I koniec, przynajmniej do tej pory. Ani dorosła Laura ani dorosła Róża nie robią na mnie takiego wrażenia że ktoś może nimi powodować . Owszem ich wybory życiowe są nieracjonalne i nieoptymalne, ale jednak ich własne.
                                                  • azw2 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 00:39
                                                    o powodowaniu wyjąwszy oczywiście Laurę zasarenkowaną z narzeczeńskim rozmiękczeniem mózgu ale to jest tak naciągane, że aż boli i mam nadzieję że Laura wykona jednak Pani MM skok w bok w którymś tomie,że pióro samo wróci do właściwych torów( o ile jeszcze będą następne i nie spróbuje Laury uśmiercić realnie aby nie mieć kłopotu z tą postacią dalej ).
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 00:41
                                                    dorosla laura ani dorosla Roza nie robia na mnie takiego wrazenia, ze ktos moze nimi powodowac

                                                    przepraszam, ale na ktorym tomie skonczylas czytac jezycjade ?
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 00:43
                                                    a, i nie zapominaj, prosze, ze gaba ma troje dzieci i jej syn tez obrazuje jej matczyne osiagniecia
                                                  • azw2 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 01:33
                                                    Niestety Ignaś jest/pozostaje dla mnie karykaturą tzn w odróżnieniu od Laury i Róży nie wychodzi ani na krok z papierowej wycinanki MM. Tzn dla mnie jest absurdalny i nierealny. Jak Łusia. Józinkowi jeszcze się upiekło. Dlatego jakoś nie mogę w ogóle ustosunkować się do niego i wczuć się w jego emocje. Laura i Róża są żywe tzn ich zachowania i emocje mogę odnaleźć w doświadczeniach z własnego otoczenia.
                                                    Bardziej realni i wyobrażalni są dla mnie bliźniacy Żeromscy czy Przeszczep. Mówię o Neojezycjadzie. Czy nawet mali synowie Natalii. Może po Wnuczce zmienię zdanie..
                                                  • azw2 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 01:24
                                                    ani Ty nie przekonasz mnie że Gaba jest bardziej toksyczna ani ja Ciebie, ze znerwicowana matka jak Ewa czyni więcej szkody. Nie przeczytałam tylko ostatniego tomu. Chodzi mi o to że dorosłe Laura i Róża nie są tak jednoznacznie jak dorosła Aurelia sportretowane jako bezwolne, bez kręgosłupa istoty.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 01:59
                                                    dorosle Laura i Roza nie sa sportretowane jaki bezwolne , bez kregoslupa istoty
                                                    no comments
                                                  • azw2 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 10:01
                                                    Bo nie są. Mają liczne zachowania DDRowe świadczące o nieprzepracowanych problemach związanych z rozbiciem rodziny, z tym że Gaba nie potrafi stworzyć własnej rodziny osobnej, że w tych momentach w których powinna reagować nie reaguje,że nie potrafi odciąć się od przeszlości z Pyziakiem co wychodzi w konfliktach z Laurą głownie itp itd ale żadna z nich nie jest wiotką szepczącą i wycofaną i nieludzko, nienormalne grzeczną dorosłą Aurelią. Być może gdyby MM nie sportretowała Aurelii w ten sposób mogłabym np za gorszych rodziców/matkę uznać np państwa Schoppe - sztywny emocjonalnie Fryderyk ( moze aspergerowiec dodatkowo), przerażająco poukładana Żaba i marzący o szybkiej samodzielności Wolfi i Gabę na drugim miejscu. A tak dla mnie zsuwa się na trzecie, albo na czwarte.
                                                    No comments nie jest specjalnie uprzejme w tym przypadku w szczególności do nowej piszącej, która nawet nie dostała jelitka na powitanie, ale trudno. Po prostu mam takie zdanie i już co nie znaczy że zamierzam się za nie pociąć ani kłócić się do upadłego:)
                                                  • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 10:29
                                                    Już spieszę z jelitkiem i herbatką na myszach, przegapiłam wejście, wybacz, zdarza się w ferworze dysputy.
                                                    Ciąć nie. Szkodzi na zdrowie. A jeszcze cię Dorotka naleweczką zacznie reanimować....
                                                    Weź jednak pod uwagę, że na tym, jaką Aurelia jest zaważyły nie tylko błędy Ewy [których nikt tu jej chyba nie odmawia!], ale również, o ile nie przede wszystkim, późniejsze zajścia. Fakt konieczności zamieszkania z zimnym i w sumie obcym ojcem, niechętną macochą i antypatycznym "bratem"... Weź pod uwagę, że jeszcze w DP Aureli jest w depresji, ale nie szemrze firanowato, nie szepce lękliwie... Jest NORMALNĄ dziewczyną, która przeżyła koszmar choroby matki i tragedię jej śmierci i która nie ma nikogo bliskiego. Ale normalną. Potem [zapewne pod wpływem ojca, macochy i czort wie czego jeszcze] zamienia się w smętną wierzbę płaczącą. Ale za to już trudno winić wyłącznie Ewę, która spoczywa w grobie, nie sądzisz? Przeczytaj jeszcze raz, uważnie Dziecko Piątku. :)
                                                  • ta_noemi Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 13:37
                                                    > Ciąć nie. Szkodzi na zdrowie. A jeszcze cię Dorotka naleweczką zacznie reanimować....

                                                    Dobrze, że niczego nie piłam akurat czytając....Zrobiłabym sobie autoreanimację wodą do tchawicy a' la Dorotka!!
                                                    :)))
                                            • ananke666 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 19:22
                                              W ocenie nie kierowałam się sympatią do postaci, tylko że tak powiem, efektami działań. Ewa to jeden z lepszych i chyba tragiczniejszych portretów w Jeżycjadzie, osoba, która kiedyś budziła moją żywą niechęć, a potem już głównie współczucie. Żal mi tej postaci bardzo, ale mimo tego całego współczucia nie mogę nie widzieć, co robiła córce. Nie dlatego, że była człowiekiem złym, tylko jak to trafnie ujęto, połamanym i nieszczęśliwym.

                                              Dzielna grzywka ląduje u mnie na zasłużonym trzecim miejscu.
                                              Czyli podium najgorszych matek zajmują Józefina, Ewa i Gabriela.

                                              Chciałabym jednak zadać pytanie: komu w razie nagłej potrzeby powierzylibyście swoje dziecko? Jeśli musicie zaufać którejś z nich, kto to będzie?

                                              No i niestety pod przymusem Gabon wygra. Natomiast Ewie, mimo wszystko, co pisałam wyżej, nie powierzyłabym żadnego żywego stworzenia, od kota zaczynając, na dziecku kończąc.
                                              • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 19:41
                                                ananke666 napisała:

                                                > W ocenie nie kierowałam się sympatią do postaci, tylko że tak powiem, efektami
                                                > działań. Ewa to jeden z lepszych i chyba tragiczniejszych portretów w Jeżycjadz
                                                > ie, osoba, która kiedyś budziła moją żywą niechęć, a potem już głównie współczu
                                                > cie. Żal mi tej postaci bardzo, ale mimo tego całego współczucia nie mogę nie w
                                                > idzieć, co robiła córce. Nie dlatego, że była człowiekiem złym, tylko jak to tr
                                                > afnie ujęto, połamanym i nieszczęśliwym.

                                                Zdaje się, że już o tym pisano w tym wątku, ale powtórzę: w Ewie była chęć poprawy. Kiedy zrozumiała, że robi córce krzywdę, zabrała się do naprawiania swoich błędów. Ona się bowiem przejmowała tym, co się działo z jej córką i chciała dla niej jak najlepiej. Gabon i Józefina pławią się niezmiennie w samozadowoleniu, mając swoją progeniturę w... głębokim poważaniu.
                                                Dlatego Ewa, za tę chęć naprawy, za starania i za troskę o Aurelię, nawet jeśli jej efekty bywały opłakane, dostaje ode mnie parę punktów dodatnich.
                                                Natomiast Józefina i Gabon lądują na podium jako matki najgorsze, za ten potworny egoizm właśnie. Różni je tylko to, że Madame Bittner nie usiłowała swojego charakterku ukrywać, Gaba natomiast wiadomo, wlazła na ołtarz i udaje usilnie Matkę Boską, a narrator jej w tym sekunduje. Ponadto z całego serca nie znoszę jej pasywnej agresji i manipulowania otoczeniem (potomstwem także) łzami spod grzywki. Brrrrr.
                                                • ananke666 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 00:14
                                                  A ja powtórzę, że mam na myśli Ewę w OwR, a nie później.

                                                  Nie chcę być wredna, ale mam wrażenie, że ze względu na antypatię błędy i wypaczenia Gabona są wyolbrzymiane, a Ewy - ze względu na sympatię, którą się cieszy - umniejszane i wybielane, dzięki czemu ostra niechęć do konfliktów demonstrowana przez kilkunastoletnią Pyzę jest gorsza niż psychiczne sponiewieranie sześciolatki. Gabon na najwyższym podium wyląduje, choćby trzeba ją tam wrzucać widłami i dopychać kopniakami. Dłuższe przekonywanie nie ma już sensu, cieszę się tylko, że znalazł się ktoś, kto jednak podziela moje zdanie :)
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 00:29
                                                    a tak wybiorczo traktowac czas to bardzo wygodne
                                                    temat watku brzmi "najgorsza matka", a nie "najgorsza w dogodnie wybranym terminie"
                                                  • ciotka_scholastyka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 10:49
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > a tak wybiorczo traktowac czas to bardzo wygodne
                                                    > temat watku brzmi "najgorsza matka", a nie "najgorsza w dogodnie wybranym term
                                                    > inie"

                                                    Wkraczasz na śliski grunt. Zawsze jesteś taka antypatyczna, kiedy ktoś ma inne zdanie i w dodatku przy nim obstaje?
                                                    (Skoro już sięgasz do takich argumentów, to ja też mogę powtórzyć swój wcześniejszy - nie może być argumentem na niekorzyść Gaby to, że Musierowicz źle ją napisała i nam wmawia, że jest ona cudowną mamusią, a my widzimy, że wcale nie, jak to ktoś tam wcześniej wysunął: "Gaba jest złą matką, bo jest opisana jako cudowna, a wcale nie jest cudowna".
                                                    Ewa jest bardzo dokładnie opisana w OwR, i dlatego opieramy się na OwR pisząc o niej. Potem pojawia się tylko kilka razy w opisie albo w myślach Aurelii. Gdybyśmy pisali o Ewie z DP, zapewne zaraz wyskoczyłabyś z zarzutami, że tu o Ewie nic nie ma poza wspomnieniami jej córki, więc jest to niemiarodajne.)
                                                    Naprawdę dobrze ci radzę - przestań się tak nieprzyjemnie i niegrzecznie zaperzać, bo aż przykro się ciebie czyta w tym wątku od pewnego czasu.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 11:08
                                                    naprawde dobrze ci radze - przestan sie tak nieprzyjemnie i niegrzecznie zaperzac, bo az przykro sie ciebie czyta w tym watku od pewnego czasu

                                                    nieprzyjemnie i niegrzecznie odpowiem - dobre rady zachowaj dla siebie
                                                    jezeli powoluje sie na tresc ksiazek, a sugeruje mi sie, ze kolanem i widlami wpycham na podium osobe, ktora na to nie zasluguje, reaguje
                                                    jezeli problemom szescioletniej Aurelii przeciwstawia sie nastoletnia Pyze, ktora nawiasem mowiac niczego nie demonstruje, tylko naprawde cierpi i zanika, uznaje to za manipulowanie czasem
                                                    poza wszystkim - nie powoluje sie na opinie autorki o Gabrieli, tylko tejze Gabrieli postepowanie
                                                    Ewa byla matka krocej niz gabon, bo sie jej zmarlo, ale czytelnik ma prawo oceniac caloksztalt, nie jeden dowolnie wybrany tom
                                                  • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 11:26
                                                    Tt-tko - to o opiniach autorki na temat było do mnie. :)
                                                  • agafiatichonowna Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 12:25
                                                    Gabon wykoślawił trójkę dzieci, co oznacz , że jakikolwiek materiał charakterologiczny i psychiczny wziął w swe łapki udało mu się go spieprzyć. Gdyby miała sześcioro przypuszczalnie mielibyśmy szóstkę życiowych popaprańców. Gdyby leżąc w szpitalu powiedziała do zapłakanej Laury -" Kochanie, ja też popełniłam w stosunku do Ciebie wiele błędów" miałabym dla niej choć trochę ludzkich uczuć. Zamiast tego słyszymy powtarzane w koło - " ja to wiem, ja to wiem, ja to wiem". No żesz...
                                                  • ananke666 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 20:45
                                                    Tak? To opisz mi proszę, jaką matką Ewa była później. Podpowiem: właściwie nic o niej nie wiadomo, oprócz bardzo lakonicznych wspomnień Aurelii w DP sprzed akcji OwR, które świadczą kiepsko, jeszcze bardziej lakonicznych, które świadczą lepiej, ale w sumie nie wiadomo jak. Za życia Ewy widzimy Aurelię chyba tylko raz i nie jest to bynajmniej optymistyczny obraz.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 21:31
                                                    za zycia ewy widzimy Aurelie tylko raz i nie jest to optymistyczny obraz

                                                    w tym czasie z Ewa jest juz bardzo zle
                                                  • ananke666 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 12.12.14, 16:23
                                                    A nie, przepraszam, dwa. Zapomniałam o Pulpecji. Tam faktycznie wiadomo, że Ewa jest chora, zachowanie Aurelii jest i normalne, i zrozumiałe. Natomiast obraz Aurelii, który miałam na myśli, pochodzi z Noelki i nic na temat choroby Ewy nie ma, wiadomo tylko, że dziewczyna ma kłopoty w domu. Można sobie dopowiadać, oczywiście, że to o chorobę chodziło, niemniej nie robię tego, pomna dziwolągów dopisywanych post factum.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 12.12.14, 19:34
                                                    moglo chodzic o rozwod / rozstanie rodzicow, jedwabinski odszedl, zanim Ewa zachorowala, sam mowi, ze o jej chorobie nie wiedzial
                                                  • slotna Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 12.12.14, 19:56
                                                    Ja myslalam, ze wlasnie o to chodzilo i chorobe Ewy, juz w OwR taka calkiem zdrowa to nie byla. Oraz koncowka tegoz swiadczy o tym, ze Ewa sie przelamala. Moim zdaniem byla juz potem calkiem dobra matka, natomiast ja sama nadal dreczylo ja ciagle zdenerwowanie, perfekcjonizm i sztywnosc - i to wlasnie ma na mysli Aurelia, mowiac w DP, ze mamusia nie umiala byc inna, chociaz naprawde probowala.
                                                  • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 10:54
                                                    Ale rozpatrujemy całość postaci, a nie wybrany wycinek! Gdyby rozpatrywać Gabę z Kwiatu Kalafiora gdzie "matkuje" młodszym siostrom - za Chiny Ludowe nie zbliżyłaby się nawet do podium! Ba, nawet Gaba z OwR też się nie kwalifikowała jako matka! [jako żona to inna bajka] Mila z IS jest bardzo fajna, serdeczna i umie na serio wesprzeć Idusię w kłopocie [nie istotna - prawdziwym czy wydumanym]. Dopiero później zamienia się w Milicję, która jest zjadliwym, wrednym i toksycznym koszmarem. Rozpatrujemy więc całościowo. A całościowo Ewa, w porównaniu z Gabongiem jest może matką niedoskonałą, jest może omylna, ale przynajmniej zdaje sobie z tego sprawę i robi wszystko, żeby się zmienić. I robi wszystko dla Aureli, z myślą o niej. Nie można zaprzeczyć, że kocha córeczkę do obłędu. Tymczasem Gabunia przedstawiana ustami wszystkich [nie tylko autorki] jako doskonałość nieomylna, jest przekonana o własnej światłości i nie dopuszcza myśli, ze mogłaby cokolwiek zmienić. Nie robi nic z myślą o dzieciach, wyłącznie o sobie i swoich problemach. Miłość do dzieci prezentuje wyłącznie deklaratywną, ewentualnie objawiającą się zapewnieniem podstawowych potrzeb.
                                                    Ewa nie jest "wybielana". Chyba wszyscy widzą jakie błędy popełniała [i nikt nie twierdzi, że to było cacy]. Tylko czytając całość Jeżycjady, a nie tylko OwR - widać, że Ewa nie tylko chwilowo [w końcówce] się przełamała, ale mamy wyraźne informacje, że starała się zmienić. Do końca. Że nie zawsze jej się udawało? Bywa. Ale przynajmniej nie uważała się za boginię. A co do "zfiranienia" Aurelii - nie wiemy ile w tym było "winy" Ewy, a ile innych czynników. W OwR mamy dziecko rezolutne, przedsiębiorcze i w sumie radosne, acz źle się czujące w domu rodzinnym. W DP mamy Aurelię która wychodzi z głębokiej depresji po śmierci matki i odzyskuje naturalność. Ile w tym stłumieniu jej radości życia winy zmarłej Ewy, a ile zimnego ojca, z którym nie była związana, niemiłej macochy i antypatycznego "brata"? Ile winy neurotycznej acz silnej osobowości męża? Ananke - nie patrz na jeden wybrany tom...
                                                  • turzyca Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 12:11
                                                    > Ale rozpatrujemy całość postaci, a nie wybrany wycinek! Gdyby rozpatrywać Gabę
                                                    > z Kwiatu Kalafiora gdzie "matkuje" młodszym siostrom - za Chiny Ludowe nie zbli
                                                    > żyłaby się nawet do podium!

                                                    A gdyby odwrocic pytanie i rozpatrywac Gabe jako matke w kontekscie poszczegolnych ksiazek?
                                                    Czy Gabriela jako matka z OwR, DP i np. WoD sie czyms rozni?
                                                    Choc to bylby w sumie temat na oddzielny watek. I to z cytatami...
                                                  • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 12:37
                                                    To zakładaj, zakładaj!
                                                    A my się wszystkie włączymy w dyskusję. Z cytatami. :D
                                                  • turzyca Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 13:03
                                                    Zalozywszy. Szczegolnie cytaty potrzebne, bo moje ksiazki gdzie indziej, pdfow nie posiadam (niestetyz), a mam wrazenie, ze nam sie dyskusja bez cytatow rozjedzie.
                                                  • gat45 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 13:29
                                                    turzyca napisała:

                                                    > Zalozywszy. Szczegolnie cytaty potrzebne, bo moje ksiazki gdzie indziej, pdfow
                                                    > nie posiadam (niestetyz), a mam wrazenie, ze nam sie dyskusja bez cytatow rozje
                                                    > dzie.

                                                    Nie chcę krakać, ale marnie to widzę. Systemowo marnie. Mogłoby się udać w systemie jeden wątek / jeden tom, ale w jednym wątku przenikanie tomów musi nastąpić.
                                                    Jeżeli się mylę, to z rozkoszą odszczekam.
                                                  • turzyca Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 13:55
                                                    gat45 napisała:

                                                    > turzyca napisała:
                                                    >
                                                    > > Zalozywszy. Szczegolnie cytaty potrzebne, bo moje ksiazki gdzie indziej,
                                                    > pdfow
                                                    > > nie posiadam (niestetyz), a mam wrazenie, ze nam sie dyskusja bez cytatow
                                                    > rozje
                                                    > > dzie.
                                                    >
                                                    > Nie chcę krakać, ale marnie to widzę. Systemowo marnie. Mogłoby się udać w syst
                                                    > emie jeden wątek / jeden tom, ale w jednym wątku przenikanie tomów musi nastąpi
                                                    > ć.
                                                    > Jeżeli się mylę, to z rozkoszą odszczekam.

                                                    No wlasnie tak sie zastnawialam, ale doszlam do wniosku, ze 10 watkow to jednak bedzie przerost formy nad trescia.
                                                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 14:06
                                                    wspolny watek da moze szanse wylapania gdzie, kiedy i pod wplywem jakich czynnikow postac tak wyewoluowala
                                                  • gat45 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 14:14
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > wspolny watek da moze szanse wylapania gdzie, kiedy i pod wplywem jakich czynni
                                                    > kow postac tak wyewoluowala

                                                    To byłoby możliwe tylko wtedy, gdyby autorka prowadziła swoje postaci spójnie i konsekwentnie. Co chyba nie ma miejsca (ponownie zastrzegam się, że wiadomości o Jeżycjadzie czerpię z tego forum i z Analizatorni).
                                                    Kiedyś-kiedyś z pewnością ciekawe byłoby porównanie jeżyckiego cyklu z życiorysem MM na tle historii Polski - o ile komukolwiek takie badania będzie się chciało robić po upływie 50-ciu lat...
                                                  • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.12.14, 17:12
                                                    Turzyco, a życzyłabyś sobie posiadać? :)
                                                    Napisz na gazetowy.
                                              • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 19:50
                                                komu w naglej potrzebuie powierzylibyscie dziecko

                                                gabonowi w zyciu !!! zajeta dzemem nawet nie zauwazy, ze dziecko zostalo pogryzione lub zniknelo, a jak zauwazy, to tez nic nie zrobi, zeby SWOJEJ rodziny nie denerwowac
                                                jednak Ewie - mojego kochac nie musi, ale jest sumienna, obowiazkowa i potrafi sie przyznac do bledu, jesli cos zle pojdzie
                                              • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 20:08
                                                Z tych trzech? Swoje? W pierwszej kolejności - powierzyłabym Ewie. Z miłością mogło jej wychodzić różnie, ale na pewno była osobą obowiązkową i solidną - z powierzonej opieki wywiązałaby się perfekcyjnie [ambicja nie pozwoliłaby jej inaczej.
                                                Józefina? Byłaby zapewne opiekunką niefrasobliwą. Zapewne bez problemu podjęłaby się, po czym zapomniała, bo akurat zaproponowano jej kontrakt, więc poprosi sąsiadkę/kuzynkę/córkę. Jakoś to będzie.
                                                Gaba nie. Za nic. Nie tylko nic nie zrobi, ale będzie lać łzy i udawać cierpiętnicę, tudzież wyżywać się na dziecku, bo śmie mieć jakiekolwiek potrzeby inne niż miotanie Seneką przez dziada - Boreja.
                                                • agafiatichonowna Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 20:11
                                                  Ja też Ewie. Z tych samych powodów co Vi san i Tt-tka.
                                              • kopiec_esmeralda Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 20:11
                                                Mamie Zakowej, młodej Mili przedmilicyjnej, ciotce od stryja Józeczka, zapomniałam imienia, Lewandwoskiej, Kresce, a z panów Batonie, papie Żakowi, pewnie opuściłam parę osób, to tylko tak dla orientacji.
                                                Gabonowi nie, już prędzej Ewie, przynajmniej była obowiązkowa i przewidywalna, a od kochania to ja jestem, a nie opiekunka na chwilę.
                                                • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 20:20
                                                  ciotce od stryja Jozeczka Fela bylo :-)
                                                  dobrze, ze przypomnialas, pomykam do watku o ojcach
                                                  zrozumialam, ze wybor tylko sposrod tych trzech wymienionych, jesli wszystkie postaci jezycjadowe, dokladam dziadka Zaka - Bobciem zajmowal sie wzorowo
                                                  no i pan Paszkiet z pania Basia - podtucza, ale w potrzebie podejma zdecydowane dzialania
                                                  Cyryjek i Metody - pewwnosc i zaufanie plus odrobina szalenstwa
                                                  • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 20:44
                                                    Jak z wszystkich, to ja swobodnie Cesię dokładam Hajdukową, Irenkę Żak, mimo jej niedbałości niejakiej gospodarczej, Ciocię Wiesię Górską. Bernarda Żeromskiego. Panią Lewandowską. I wszyscy wymienieni przez ciebie, Tt-tko.
                                              • idrin Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 21:24
                                                ananke666 napisała:

                                                (...)
                                                > Chciałabym jednak zadać pytanie: komu w razie nagłej potrzeby powierzylibyście
                                                > swoje dziecko? Jeśli musicie zaufać którejś z nich, kto to będzie?
                                                >
                                                > No i niestety pod przymusem Gabon wygra. Natomiast Ewie, mimo wszystko,
                                                > co pisałam wyżej, nie powierzyłabym żadnego żywego stworzenia,
                                                > od kota zaczynając, na dziecku kończąc.

                                                Mam wręcz przeciwnie. Spośród wymienionych trzech, jedynie Ewa jak dla mnie
                                                zasługuje na zaufanie. Zarówno od Gaby, jak i Józefiny trzymałabym się z dala.
                                                A dlaczego - w sumie sekunduję tt-tce.

                                                - idrin, lurkująca
                                              • slotna Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 22:45
                                                Tez bym wolala, zeby to Ewa sie zajmowala. Pod opieka Gaby czy Jozefiny dziecko mogloby zaginac, zostac pobite albo pozadlone :P
                                              • ta_noemi Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 13:43
                                                Hmmm, trudny wybór. Jeśli z tych 3 matek, to jednak Ewie - sumienna, ambitna. Tyle że biedne dziecko....Ale przygotowałabym je, że ciocia ma kłopoty, więc nie myśl, że ciocia cię nie lubi, ona tylko nie zawsze potrafi zrozumieć.... czy coś koło tego.
                                                Gabie - na drugim miejscu, jeśli musiałabym zostawić dziecko na krótki czas, to może krzywdy nie zdąży zrobić.
                                                Józefinie never! Przekazałaby moje dziecko pierwszemu napotkanemu pedofilowi z pociągu, nawet nie sprawdzając jego nazwiska.
                                            • croyance Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 10.12.14, 20:29
                                              To moze byc kwestia indywidualnej wrazliwosci - moze wychowywana przez Ewe Laura nie mialaby problemow z zoladkiem, a moze wychowywana przez Gabe Aurelia by nadal miala ...
                                      • jeg_heter_asia Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 14:42
                                        Cześć i czołem. Muszę tu trochę obronić MM - w kontekście marzeń Geniusi o "posiadaniu" takiej mamy jak mama Kopiec Arlety. Ja też za czasów dziecięctwa marzyłam o posiadaniu mamy niepracującej, gdyż największym mym marzeniem było, żeby mama odebrała mnie ze szkoły i żeby pójść z nią do domu, zamiast do 17/18 dzień w dzień siedzieć u kochanych i wspaniałych dziadków, ale jednak nie u siebie. A tak to rodzice zarzynali się nie tylko na szyneczki dla mnie ale realizowali jednak swoje marzenia zawodowe. I jeszcze naraziła mnie mama na traumę "nieposiadania" mamy w okresie lat 2-4 bowiem śmiała mamunia ma robić aplikację radcowską :)))
                                        Z perspektywy dziecka - naprawdę tak to wygląda :)
                                        • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 14:47
                                          ja to w ogole podrzutek bylam zlobkowo-przedszkolno-swietlicowy, a mama z racji zawodu jedna trzecia roku w terenie siedziala, poza domem
                                          ale traumy sie nie nabawilam i nie pamietam marzen o niepracujacej mamie .-), moze dlatego, ze wsrod znajomych takiej nie bylo
                                          • kooreczka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 15:12
                                            Przebijam- miałam słownie 15 nianiek przed ukończeniem 4 lat, obiady domowe tylko w weekendy, ze szkoły zawsze sama i wstyd powiedzieć jak znęcałyśmy się nad tymi, co mamusie po nich przychodziły. Tylko po obcych ludziach nie latałam, bo koleżanki i zajęcia pozalekcyjne.
                                        • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 15:01
                                          Moi rodzice też śmieli pracować, oboje i bywałam dzieckiem świetlicowym, a nawet [zgroza i demoralizacja kompletna] dzieckiem z kluczem na szyi! I [potworne, nieprawdaż?] bywało, że wracałam do domu odgrzewałam sobie sama [na kuchence z OGNIEM] obiad [albo nie, jak mi się nie chciało], sama odrabiałam lekcje, wypełniałam obowiązki domowe, które miałam, po czym spokojnie zamykałam drzwi mieszkania na klucz i leciałam się bawić z "grandą" z mojego [tfu, za przeproszeniem] bloku. I nie mam z tego powodu traumy, kozetki u psychoanalityka... Ba, mam normalny dom [mieszkanie w bloku!], męża, psa i co tam jeszcze.
                                    • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 00:20
                                      ananke666 napisała:

                                      > Nie wiem, jak fachowo nazwać to, co ona ma, a nie chce mi się grzebać w necie.
                                      > Ma coś z pewnością. Jedzenie pojawia się tam jak refren: nie można zmusić jej d
                                      > o jedzenia - rosołu, o ile pamiętam, matka dowiaduje się od Lisieckiej, że córk
                                      > a znowu nie jadła, dziecko dławi obrzydzenie, chowa przeżute jedzenie po kiesze
                                      > niach, nie może przełknąć, upycha w buzi, pod presją bierze kolejne kęsy, przeż
                                      > uwa, wreszcie wypluwa ukradkiem. Nie mam pojęcia, jak to inaczej określić - jad
                                      > łowstręt nasunął się niejako automatycznie na zasadzie dosłowności - ale coś je
                                      > st to na pewno.

                                      No stres ją dławi. Ani w domu, ani u Lisieckiej nie czuje się bezpiecznie, więc jej z tego stresu wszystko kością w gardle staje. Ale jadłowstręt to to nie jest.
                            • kopiec_esmeralda Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 13:31
                              >Naprawdę ciężko jest stłamsić radosną chęć poznawania świata i nawiązywania bliskich relacji u małego dziecka.
                              Gabie się jednakowoż udało.
                              • james-jazz Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 13:42
                                U kilkulatka? Którego...?
                              • azw2 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 13:43
                                A Laura "proszę wuja zagramy w karty" i "Borejko station" :) i zaczepianie ludzi pod kościołem Dominikanów z pytaniem "co to jest cudzołóstwo" i dostającą 6 czy 7 walentynek i radośnie ciągnąca za sobą na wszystkie wybryki dziecięce spokojniejszą i zahukaną bardziej siostrę ?
                • croyance Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 14:08
                  O rany, ale to przeciez nie jest latwe. Jak pisalam - z pustego nie nalejesz - jesli Ci nie wychodzi, to co konkretnie masz zrobic? Za czasow dziecinstwa Aurelii nie bylo terapii i swiadomosci, ze moze ona pomoc - powiedzialabym, ze Ewa, probujac psychologizowac (nieumiejetnie) robila wiecej, niz robilaby przecietna kobieta. Ewa wiedziala, ze Aurelia jest nieszczesliwa, i starala sie to zrozumiec i naprawic, ale jej nie wychodzilo ... Ty patrzysz na rodzicielstwo z dzisiejszej perspektywy, teraz jest wieksza swiadomosc roznych spraw, i wieksza dostepna pomoc. A akurat Ewa byla osoba, ktora pomocy by szukala, ktora miala autorefleksje. Ewa jest jedyna matka Jezycjady, ktora jestem sobie wyobrazic czytajaca np. poradniki wychowywania dzieci, i probujaca wdrazac rozne rady w zycie - nie uwazala, jak Borejkowny, ze wszystko to zdolnosci przyrodzone i sie je po prostu 'ma'.

                  Pewnych rzeczy mozna sie nauczyc, pewne zrekompensowac, ale pewnych nie - i w tym jest clou, ze nawet nie widzisz, ze z nimi cos jest nie tak. I mozesz myslec, i sie starac, i stawac na glowie, a na pewne rzeczy nie wpadniesz sam z siebie.

                  Zmierzenie sie z wlasnymi nawykami etc. wymaga pewnych umiejetnosci, ktorych wlasnie czesto osoby majace tego typu problemy nie maja, w tym cala rzecz - Twoja rada to troche jak mowienie alkoholikowi, ze wszystko bedzie ok, musi tylko przestac pic. Prawda, ale jak to zrobic?
                  • croyance Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 14:10
                    Zreszta terapia to tez zadne panaceum - wszedzie dzisiaj sie powtarza, ze trzeba isc na terapie, ze terapia to, terapia tamto, jakby terapia byla zlotym srodkiem rozwiazujacym wszystkie problemy. Niestety tak nie jest, nawet super prowadzona terapia i super dobre checi czasem nic nie daja, albo daja niewiele.
                    • ta_noemi Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 23.12.14, 20:08
                      croyance napisała:

                      > Zreszta terapia to tez zadne panaceum - wszedzie dzisiaj sie powtarza, ze trzeb
                      > a isc na terapie, ze terapia to, terapia tamto, jakby terapia byla zlotym srodk
                      > iem rozwiazujacym wszystkie problemy.

                      Bo to jest skrót myślowy, Croyance. To nie terapia za nas załatwia problem, to człowiek bierze na swoje barki załatwienie swoich problemów wspierany na terapii. Wiec psychoterapia nie jest (bo nie taka jej rola) panaceum ani różdżką Pottera, nie zwalnia z pracy. Właśnie terapia jest ciężką harówą: psychoterapia jest dla twardzieli! Takich, którzy nie boją się zakasać rękawów. Może nie mają sił, może nie wiedzą jak, może nie mają wsparcia, nikt ich nie nauczył, nie mieli wzorców w życiu - ale idą i pracują. Ewa Jedwabińska na pewno by poszła i usilnie pracowała nad sobą na terapii. Gabrysia - nie mam pojęcia...prawdopodobnie nie....ona nie jest twardzielką.
          • croyance Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 16:47
            Ewa to typowy przyklad tego, ze z pustego nie nalejesz. Bardzo sie starala, bardzo Aurelie kochala, ale nie miala po prostu pewnych umiejetnosci, z czego sobie moze nawet nie zdawala wczesniej sprawy. Ewa to dla mnie typowa niekochana corka, ktora marzy o tym, zeby miec ciepla rodzine, wychodzi za maz, rodzi dziecko, po czym okazuje sie, ze to tak nie dziala. Jest mi jej okropnie szkoda, to jedna z najtragiczniejszych postaci Jezycjady.
      • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 14:18
        meg_mag napisala
        matka dorotki zostawila ja jako nastolatke, pod opieka kogos z b liskiej rodziny

        i to mnie wlasnie zastanawia
        po primo, nie wiemy dokladnie, w jakim wieku byla dorota, kiedy matka wyjechala
        po secundo, zostawila ja pod opieka wlasnej matki, do ktorej nie przyjezdza, z ktora sie nie konsultuje co do corki i stosunki z ktora nie wygladaja na dobre; i w ktorej nie znalazla (chyba) oparcia we wlasnych klopotach; ja tam bym nie powierzyla dziecka osobie, wobec ktorej mam takie zahamowania
        i po tertio, nauki praktyczne i moralne, jakie serwuje dorocie, nie swiadcza o niej dobrze, najogledniej mowiac
        • slotna Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 20:22
          Nie znosze matki Doroty od pierwszego maila wlasnie za te zalosne nauki. Jakos zycia jej seks bez slubu jej nie rozwalil, zostala pielegniarka i ma rzekomo wspaniala corke - to zle? A wyglada jakby fatalnie zalowala, na pewno tak zreszta jest, biorac pod uwage to, co Dorota mysli o sobie - ze musi byc idealna, zeby wynagrodzic mamusi fakt, ze pojawila sie na swiecie. Masakra.
          • verdana Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 22:06
            Bo żałuje i najwyraźniej poucza córkę, ze nieślubne dziecko marnuje życie. Józefina była egoistką, ta jest czymś więcej - osobą, która uważa, że dziecko jest odpowiedzialne za jej nieudane życie i że powinno być tego świadome. Innymi słowy jasno daje córce do zrozumienia, ze nic gorszego jej się w życiu nie przytrafiło, niż córka właśnie - a opuszczając ją daje w dodatku dowód, że córka jest jedynie finansowym obciążeniem, natomiast zadnej radości z bycia z dzieckiem za to nie ma.
            • kkokos Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 17:01
              verdana napisała:

              > Bo żałuje i najwyraźniej poucza córkę, ze nieślubne dziecko marnuje życie. Józe
              > fina była egoistką, ta jest czymś więcej - osobą, która uważa, że dziecko jest
              > odpowiedzialne za jej nieudane życie i że powinno być tego świadome. Innymi sło
              > wy jasno daje córce do zrozumienia, ze nic gorszego jej się w życiu nie przytra
              > fiło, niż córka właśnie - a opuszczając ją daje w dodatku dowód, że córka jest
              > jedynie finansowym obciążeniem, natomiast zadnej radości z bycia z dzieckiem za
              > to nie ma.


              drogie dzieci, jeśli chcecie się dowiedzieć, co oznacza słowo nadinterpretacja, a nawet gruba nadinterpretacja, to przeczytajcie właśnie ten post.
              • verdana Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 17:09
                Gdzie tu widzisz nadinterpretację? Przez całą książkę Dorota myśli sobie, ze musi matce wynagrodzić problemy, które przez nią miała. A matka bezustannie poucza ją, aby nie szła za instynktem rozrodczym. Obie te rzeczy na raz dają obrzydliwy obraz kogoś, kto pokazuje własnemu dziecku, ze jest kłopotem, nie radością.
                • kkokos Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 17:16
                  matka bezustannie poucz
                  > a ją, aby nie szła za instynktem rozrodczym.

                  w książce, którą ja czytałam, zrobiła to raz, w jednym mailu.
                  • verdana Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 17:22
                    Hm, w kolejnym mailu Dorota mówi, ze nie chce jednak być podejrzliwa wobec wszystkich. I że matka ma się nie martwić, bo ona jest "doskonale wychowana" - w kontekście poprzednich informacji chyba raczej oczywiste, o co chodzi. A maile są trzy, czy cztery.
                    • kkokos Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 18:26
                      od matki mail jest jeden.
            • lavanta Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 23:58
              O matce Doroty wiemy faktycznie mało, ale ten mail wydaje mi się jednak raczej dowodem na to, że właśnie złą matką nie jest. Sformułowanie, którego użyła w wiadomości, może nie jest do końca udane, ale świadczy o tym, że odbyła z córką rozmowę o tym, że z seksu biorą się dzieci. I nie założyła, że dziewczyna w porywie zakochania i tak na pewno będzie o tym pamiętać - a dobrze przecież wiemy, że ze względów światopoglądowych autorki (z którymi oczywiście nie zamierzam dyskutować) żadna z jeżycjadowych matek nie wręczy swojemu dziecku prezerwatyw. Dorota mówi, że wie, że jej matce było ciężko - ale to "ciężko" nie musi się przecież odnosić tylko do urodzenia nieślubnego dziecka i narażenia na ostracyzm, ale też do tego, że porzucił ją człowiek, któremu ufała i którego pewnie kochała, że nie miała pieniędzy, że została sama. Może wie to od matki, a może sama wyciągnęła wnioski - siedemnastolatka chyba jest już w stanie się sama pewnych rzeczy domyślić. Być może też właśnie matka Doroty powiedziała jej: "jestem niesamowicie szczęśliwa, że cię mam i jesteś najlepszą rzeczą, jaka mi się w życiu przytrafiła, ale było mi ciężko i nie chcę, żebyś powielała moje błędy" - tego przecież nie wiemy. Akurat pod tym względem pani Rumianek bym się nie czepiała, bo wychodzi na to, że Gaba nie rozmawia z Różą o seksie w ogóle i płacze na wzmiankę o Pyziaku - źle; matka Doroty odbywa z córką szczerą rozmowę - też źle :).
    • ananke666 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 13:16
      Proponuję jednakowoż wprowadzić rozróżnienie: Mila to nie Milicja. Mila była bardzo dobrą matką, nie bez wad, ale dobrą, kochającą, wspierającą. Potem to chyba menopauza jej na mózg padła i przeobraziła się w Milicję.
      • ananke666 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 13:26
        ...i mogę nawet wskazać, w którym miejscu Jeżycjady proces się rozpoczął. W Noelce. W OwR Mila była jeszcze Milą, chociaż odchyłami w stronę Krynicy Mądrości, ale wciąż Milą. Cezurą jest Noelka, w której mamy stadium pośrednie - Milą jest jeszcze matka, która trzyma Idę na kolanach, ale Milicją już ta, która ocenia dzieci pod kątem zgodności z Borejkowskim wzorcem. Pulpecja to już Milicja.
        • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 14:19
          rozgrozniam oczywiscie Mile i Milicje, zastrzezenia mam do jednej i drugiej, choc do kazdej inne
    • kopiec_esmeralda Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 13:29
      No cóż, obstawiam Gabę konsekwentnie, napisałam dlaczego. Józefina, podobnie, macie rację, nie jest dobrą matką, lecz o niej wiemy bardzo niewiele. Poznacie ich po ich owocach. Wszystkie dzieci Gaby, nie tylko pyziaczy pomiot, są zaburzone, podobnie Bebe. No, jeszcze Lisiecka stanowi mocną konkurencję.
      • meg_mag Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 15:40
        ale Lisiecka od samego poczatku jest przedstawiana jako zla matka, nie przekonuje sie nas, ze jest inaczej
      • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 17:11
        kopiec_esmeralda napisala
        wszystkie dzieci gaby sa zaburzone

        i , dodajmy, z jej winy - przekonalas mnie, tak okaleczyc trzy jednostki to rekord jezycjady, nikt inny tego nie dokonal
        • verdana Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 17:18
          Ja obstawiam jednakowoż mamusię Dorotki. Józefina zostawia dzieci, ale nie na zawsze. I nie wpaja w nich poczucia winy, że sie urodziły i narobiły matce kłopotu, za co powinny pokutować do końca swoich dni. Daje też jakąś kasę na utrzymanie. Matka Doroty wyjeżdża, córki w ogóle nie widuje, stale ją tylko poucza, i łaskawie godzi się na utrzymywanie jej, skoro trochę udało sie dziewczynie dorobić. Przy czym Dorota żyje w przeświadczeniu, że zepsuła matce życie, o czym matka praktycznie przypomina w każdym mailu. Bo przecież te nauki moralne to nic innego jak przestrzeganie córki, żeby jej dziecko nie zmarnowało życia, tak jak ona matce. Fuj.
          • kopiec_esmeralda Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 19:12
            A czy gdzieś było powiedziane, że mama Doroty wyjechała na zawsze i nie ma zamiaru odwiedzać rodziny? Ona też mi się nie podoba, ale miałam wrażenie, ze jej wyjazd, jak i Józefiny nie jest definitywny. Oczywiście obarczanie dziecka "winą" za przypadkową ciążę jest chore.
            • verdana Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 19:26
              Nie odwiedza rodziny od lat. Innymi słowy, wtedy, gdy dziecko jest dzieckiem. Czy przyjedzie za pięć lat nie ma już znaczenia. Zostawienie dziecka i nie odwiedzanie jest skandaliczne i obronić się tego nie da w żaden sposób.
              • kopiec_esmeralda Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 19:46
                A, jednak dobrze mi świtało, znalazłam s. 43: Tęsknię za Tob. Ale to nic, przecież zobaczymy się na Gwiazdkę.
                • staua Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 19:47
                  A Józefina wróciła?
                • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 20:23
                  zobaczymy sie na gwiazdke
                  pisze matka doroty do corki; po ilu latach, pytam sie ? ila ona z tej Norwegii do Polski ma, dwie godziny lotu ?
                  caeterum senseo, ze Gaba :-)
                • verdana Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 22:00
                  Na Gwiazdkę. Po latach. Gdy tymczasem dziecko ma koraliki "po mamie" i traktuje ją prawie jak zmarłą. To jest kompletnie niespójnie opisana sytuacja. Dorota zdecydowanie jest sierotą, która myśli o matce jako o tej, po której pozostały tylko pamiątki. a potem matka się pojawia na Gwiazdkę?
                  Dlaczego Dorota nie była u matki nigdy? Dlaczego matka nie dba, aby miała ubrania?
                  • kkokos Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 17:14
                    verdana napisała:

                    > Na Gwiazdkę. Po latach. Gdy tymczasem dziecko ma koraliki "po mamie" i traktuje
                    > ją prawie jak zmarłą. To jest kompletnie niespójnie opisana sytuacja. Dorota z
                    > decydowanie jest sierotą, która myśli o matce jako o tej, po której pozostały t
                    > ylko pamiątki. a potem matka się pojawia na Gwiazdkę?
                    > Dlaczego Dorota nie była u matki nigdy? Dlaczego matka nie dba, aby miała ubra
                    > nia?


                    chwilunia.
                    wszystkie się zgadzamy, że ewa jest matką - dobrą czy też złą - opisaną bardzo dobrze. jest dobrze napisaną, dość kompletną postacią.
                    wszystkie się zgadzamy, że materiału do dyskusji, jakimi matkami są gaba czy ida mamy aż nadto.

                    no i również wszystkie się jakoś dziwnie zgodziłyśmy, że wnuczka nie jest najlepiej napisaną powieścią, że wpadusi tam sporo, że niespójności wynikające prawdopodobnie ze zmiany koncepcji (korale po matce zamiast korali od matki - być może początkowo bohaterka miała być sierotą) przeplatają się z klasycznymi wpadusiami i idiotyzmami (za mała sukienka).

                    a następnie, na podstawie tego wypierdka głupot w kiepskiej książce pozwalamy sobie stwierdzać z poważną miną, że matka doroty jest bardzo złą matką.

                    verdano, jawisz mi się tu jako mistrzyni nadinterpretacji, wyciągania wniosków na podstawie nieistniejących przesłanek oraz podciągania faktów do z góry założonej tezy.

                    • verdana Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 17:18
                      Matka, której nie ma, która nie uważa, ze ma obowiązek alimentacyjny (łaskawie przyśle pieniądze i tak, choć dziecko coś tam zarobiło), matka, która wyjeżdża zostawiając dziecko i nie odwiedza. matka, dla której najważniejsze jest pouczanie, aby sie 17-latka nie puściła z pierwszym lepszym, to jest zła matka. tyle wiemy. Wystarczy. Gdzie tu nadinterpretacja? Mamy eurosierotę, faktycznie porzuconą i dyskutujemy, czy powiedzenie, ze jej matka jest zła jest jakąkolwiek nadinterpretacją?
                      • dakota77 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 17:26
                        Czytalysmy inna ksiazke. Zreszta nie, ty przeciez pisalas, ze czytalas poczatek, a reszte ptrzekartkowalas, tak? Wiec w tej ksiazce, ktora czytalam, matka lozy na edukacje Doroty, wiec jak to nie uwaza, ze ma obowiazek alimentacyjny? Pisze, ze zobacza sie z Dorota na gwiazdke, wiec co oznacza, ze sie nie widuja?
                        Co do porad: nie ma sie co czarowac, zycie samotnej matki, jeszcze mlodej, nie jest lekkie. I w tym, ze matka przestrzega Dorote, by nie powtorzyla jej bledu nie ma nic dziwnego. I nie wynika z tego, ze matka zaluje, ze ma Dorote. To, ze autorka wklada jej w usta kretynskie slowa i instynkcie, to juz inna sprawa.

                        Nadinterpretujesz, verdano, i to bardzo.
                        • verdana Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 22:46
                          Obowiązek alimentacyjny to dostarczanie pieniędzy na utrzymanie, a nie jedynie na prywatną szkołę. Mama łaskawie pisze, zę mimo zarobionych pieniędzy, ona przyśle jednak kasę. Naprawdę, niezależnie ile zarobiła 17-latka i jej opiekunki, matka ma dziecko utrzymywać. A nie zgrywać łaskawą panią, która szlachetnie pieniądze da.
                          Gdyby się widywały, Dorota nie miałaby chodaków "po mamie" i czczonych koralików, bo wiedziałaby, że mamę zobaczy i nie ma co tak dbać o pozostawione przez nią drobiazgi.
                          Tak, gdyby to były tylko przestrogi, to miałabyś rację, ale przestrogi plus wewnętrzne poczucie Doroty, zę musi matce wynagrodzić swoje urodzenie tworzą wyjątkowo paskudną całość.
                          • kkokos Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 16:37
                            Ech, Kazdy kolejny post o matce doroty jest kazde kolejne pojawienie si,e pyziaka w kolejnych ksiazkach - coraz bardziej zapoiekla nienawisc i wstret. Piszemy ci, verdano, ze nie masz podstaw do wyciagania tego czy innego wniosku - go powtarzasz w coraz pelniejszej jadu formie. Jakas fiksacja czy co? Ja odpadam, nie chce mi sie dyskutowac na tym poziomie nienawisci oraz "moje musi byc nz wierzchu". Ps. Sorry za literowki, nowy tablet :(
                          • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 20:56
                            A wiesz, że ja mam np. obrączkę złota "po dziadku", który w chwili mi jej ofiarowania żył i miał się dobrze. I zawsze mówiłam i myślałam o niej właśnie jako "po dziadku". Bo dla niego była najcenniejszym co miał, a dał mi ją w wyjątkowym momencie mojego życia, na dowód tego, że jest ze mnie dumny i... Po nim - gdyż obrączkę ślubną nosił na długo przed moim przyjściem na świat [logiczne]. I traktowałam ją zawsze "pamiątkowo" nie dlatego, że dziadek zmarł, a dlatego, że była dla niego ważna i że dla niego ważnym było to, co symbolizowała. Być może "koraliki po mamie" też miały po prostu dla mamy wartość sentymentalną? Plus dodajmy do tego po prostu ich urodę... Drewniaki zaś "po mamie" moim zdaniem mają znacznie prostsze wytłumaczenie: matka jako pielęgniarka miała drewniaki, jako "obuwie służbowe". Wyjeżdżając nie zabrała ich do Norwegii i Dorotka je po prostu "donaszała". Czyli były "po mamie" w takim znaczeniu jak "po starszym bracie". Nie upieram się, ale ja tak odebrałam...
                            • verdana Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 22:45
                              Ja bym odebrała, gdyby ta mama czasem przyjeżdżała. Poza tym mam wrażenie, że obrączkę można mieć "po dziadku" właśnie dlatego, że ją wręczył uroczyście, świadomie, w dowód uznania. I obrączka jest bardzo specyficznym darem, rzeczą jednostkową, wręcz intymną. Co innego, gdyby dziadek wyjechał, a zostawił niewiele warty portfel. Wtedy mówienie "to portfel po dziadku" świadczyłoby raczej, że dziadka więcej sie nie zobaczy. Inaczej byłby to po prostu portfel dziadka.
                              Ubrania ma sie "po starszym bracie", bo brat definitywnie ich już nie założy. Koraliki "po mamie" świadczą o tym samym.
                              • staua Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 01:20
                                Jak dziadek dał mi portfel, to już nie jest jego, tylko mój, a mam go po nim (bo on miał go wcześniej) - logicznie rzecz ujmując.
                                • verdana Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 09:15
                                  Mam jednak wrażenie, ze mówi sie "ubrania po starszym bracie", ale nie używa sie wyrażenia "korale po mamie" jeśli ta mama jeszcze żyje i mamy z nią stały kontakt. To sa korale od mamy.
                                  • gat45 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 09:49
                                    Na miejscu Doroty mówiłabym po prostu, że noszę "korale mamy" względnie "korale mojej mamy". Chyba, że zostałyby mi podarowane i wtedy byłyby "od". "Po" zawiera dla mnie nieodwracalne rozstanie się pierwszego właściciela z obiektem : przez wyrośnięcie z kurtki przez starszego brata (oj, co ja się takich kurtek ponadonaszałam !), już to przez zejście śmiertelne. Jakoś wyjazd zarobkowy w te kategorie mi nie wchodzi.
                                    • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 10:13
                                      Gat, Dorotka mówi [do siebie], że fakt iż mama zostawiła jej swój skarb na zawsze o czymś świadczy. Czyli korale Dorotka dostała na zawsze. I już pisałam Verdanie, że być może [ale tego nie wiemy] mamę z koralikami łączył jakiś sentyment, wspomnienia, cokolwiek. Dla Dorotki to tylko ładne cacko, ale dla mamy były ważne. Więc to określenie "po mamie" może podkreślać ten różny stosunek emocjonalny. Może tez wynikać właśnie z sentymentu [być może z koralikami wiązała się jakaś romantyczna historia, która matka Dorotce opowiadała?]. Inna kwestia, że nijak to się ma do noszenia "skarbu" z zepsutym [za słabym] zapięciem - normalny człowiek mając rzecz kruchą a cenną [niezależnie czy materialnie czy emocjonalnie] ową rzecz zostawiłby w szkatułce lub starannie wymienił wadliwe zapięcie na takie, które "nie puści". W każdym razie ja bym tak zrobiła. I zapewne większość forumek...
                                      • kopiec_esmeralda Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 12:31
                                        >ową rzecz zostawiłby w szkatułce lub starannie wymienił wadliwe zapięcie na takie, które "nie puści". W każdym razie ja bym tak zrobiła. I zapewne większość forumek...

                                        Oczywiście. Mam trochę skarbów PO BABCI. Te, które były w jakiś sposób uszkodzone, dałam naprawić jubilerowi. Zakładam je tylko na odpowiednią okazję, do odpowiedniego stroju.
                                      • ta_noemi Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 13:51
                                        Nie chcem siem powtarzać- jużem w innem wątku pisała: może to była taka freudowska czynność omyłkowa, mam do mamy ambiwalentne uczucia, ale sobie je cenzuruję, bo nie wolno krytykować mamusi, więc kanalizuję te negatywne uczucia w koralach, które noszę, ale nie dbam o naprawienie zapięcia -może się urwą, dokopię mamusi!
                                  • staua Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 13:35
                                    Dla mnie "po" to coś innego niż "od" - "po" znaczy, że ktoś mi dał coś co wcześniej było jego przez jakiś czas. "Od" znaczy, że kupił, zrobił, to coś z myślą o mnie i nie należało do niego (np. korale od Józka).
                                    A szklane korale zdecydowanie były od ojca Doroty, więc mama nosiła je pewnie dość długo.
                              • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 10:04
                                Verdano - "po starszym bracie" tyczyło drewniaków - i owszem, mamusia raczej ich już nosić nie będzie, znaczy Dorotka je "dobije" i wyrzuci. Zapewne tego lata nawet. A co do koralików - nie znamy stosunku emocjonalnego mamy dorocinej do tychże. Pada jednak określenie, że "mama zostawiła jej swój skarb", z czego można wnioskować, że te koraliki nie były jej obojętne. "Gdybając": może były prezentem od pierwszej prawdziwej miłości? Może pamiątką z jakiegoś szczęśliwego okresu? Tego nie wiemy i się z Wnuczki nie dowiemy.
                                A na marginesie - nie mamy informacji na temat krótkich wizyt mamy Dorotki, ale nie mamy tez informacji, że nie zdarzało się jej "wpadać" na dwa dni. Słowa, że "ona już chyba nie wróci" można wszak traktować w kontekście "nie wróci na stałe".
                      • kkokos Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 18:13
                        verdana napisała:

                        > Matka, której nie ma, która nie uważa, ze ma obowiązek alimentacyjny (łaskawie
                        > przyśle pieniądze i tak, choć dziecko coś tam zarobiło),

                        i to jest właśnie nadinterpretacja.
                        matka doroty pisze tak: "letniczka! dobre wieści! a ja i tak pieniądze przeleję w piątek, nie martwcie się!". gdzie tu jest brak poczuwania się do obowiązku alimentacyjnego i "łaskawie przyśle pieniądze".

                        matka, która wyjeżdża
                        > zostawiając dziecko i nie odwiedza.

                        albo mamy pretensję do matki doroty, że porzuciła i nie odwiedza od lat (od jakich lat? gdzie tam jest napisane, że nie było jej w domu od lat????), albo nabijamy się z autorki, że nie zauważyła istnienia skype'a i tanich lotów.

                        matka, dla której najważniejsze jest poucza
                        > nie, aby sie 17-latka nie puściła z pierwszym lepszym, to jest zła matka.

                        no i to jest właśnie interpretacja, która nagina fakty pod z góry założoną tezę.

                        rozumiem, że kiedy dobra matka dostaje od córki list w ponad połowie poświęcony emocjom związanym z chłopakiem, wysyła odpowiedź poświęconą wykopkom, sytuacji politycznej w wenezueli albo przepisowi na usunięcie plam po barszczyku. to oczywiste, że skoro dorota pisze list o sprawach uczuciowych, matka odpisuje o tym samym. tak, to jest w tym momencie najważniejsze i robienie z tego zarzutu jest moim zdaniem absurdalne. tym bardziej że nie mamy innej korespondencji i nie wiemy, ile miejsca w niej poświęcono innym ważnym życiowym sprawom i wyborom. jednym słowem nie mamy bladego pojęcia, co dla matki jest najważniejsze w tym, co przekazuje swojej córce.

                        matka rzeczywiście raz używa sformułowania "instynkt rozrodczy". ale poza tym pisze o tym, że należy być rozsądnym, nie ufać tym "zbyt wymownym", należy patrzeć na uczynki, a nie słowa, bo słowa często kłamią, że nie wolno być naiwnym, nie pozwalać wykorzystywać własnej ufności i sentymentów, bo można zostać oszukanym, a to bardzo boli.
                        dla ciebie to wszystko to "pouczanie, aby się 17-latka nie puściła z pierwszym lepszym", dla mnie przestrogi matki, która martwi się o córkę, bo, jak sama pisze "nie pozwolę, żebyś i ty została oszukana".

                        Mamy eurosierotę, faktycznie po
                        > rzuconą i dyskutujemy, czy powiedzenie, ze jej matka jest zła jest jakąkolwiek
                        > nadinterpretacją?

                        nie, dyskutujemy z robieniem z tej matki wujka samo zło
                        • verdana Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 22:55
                          Hm. Dziecko wraca do domu zadowolone, że zarobiło. Czy powiedzenie "Super, a ja i tak dam ci tygodniówkę" nie oznacza aby, że ta tygodniówka jest jednak już nie "należna", ale czymś szczególnym, nadwymiarowym, co już mogłoby zostać wycofane?
                          Zachowanie Doroty, jej kult pamiątek wyraźnie świadczą, że matka nie przyjeżdża regularnie. Inaczej byłby to szczyt nieprawdopodobieństwa psychologicznego.
                          Matka, która czyni takie uwagi 17-latce w pierwszym mailu, gdy ta mówi, że kogoś poznała, jest tylko głupia. Ale jeśli do tego dołączyć uczucia Doroty, ze musi matce swoje urodzenie wynagrodzić dobrym zachowaniem, to zmienia to bardzo wyraźnie sens tego typu uwagi.
                          Faktem jest, ze mamy tu matkę, która zostawiła córkę i wyjechała. Do Norwegii, gdzie da sie utrzymać dziecko. Przepraszam bardzo, ale opuszczenie dziecka na zawsze uważam za dyskwalifikujące.
            • slotna Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 20:25
              > Ona też mi się nie podoba, ale miałam wrażenie, ze jej wyjazd, jak i Józefiny nie jest definitywny.

              O tym, ze wyjazd Jozefiny byl na stale zostalismy poinformowani w mistrzowski sposob: te jej "trzy miesiace. Albo troszke dluzej" powtorzone w liscie wystarczyly. Kozio to zrozumial doskonale.
            • kkokos Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 17:03
              Oczywiście obarczanie dziecka "winą
              > " za przypadkową ciążę jest chore.

              czy mama doroty obciąża swoją córkę winą za własną przypadkową ciążę???
              • verdana Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 17:10
                Zdecydowanie tak. Inaczej Dorota nie przemyśliwałaby stale, ze musi matce wynagrodzić problemy, jakie miała.
                • kkokos Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 18:56
                  verdana napisała:

                  > Zdecydowanie tak. Inaczej Dorota nie przemyśliwałaby stale, ze musi matce wynag
                  > rodzić problemy, jakie miała.

                  zdecydowanie nie. dorota nie przemyśliwuje tego stale, tylko myśli raz, a całym akapicie to brzmi tak:

                  "co ona powinna zrobić z tym czasem? żeby stwórca mógł ocenić: o, to dziecko naprawdę warto było sprowadzić na świat! i przede wszystkim: żeby mama się dowiedziała, że wszystkie jej decyzje były słuszne, a to, co musiała, biedna, przeżyć, było - po coś. dorota postanowiła to już dawno: musi się przydać. będzie pożyteczna!"

                  oczywiście każdy inny 17-latek uznający, ze sensem jego życia jest bycie pożytecznym dla innych, zostałby pogłaskany po główce, ale u tej 17-latki taka refleksja jest tylko dowodem na to, że ma wyrodną matkę. ma wszelako także dwie babcie, które brały udział w wychowaniu, ma wszelako także otoczenie, które w chwili konfrontacji, ustami bardzo niefajnego żółwia z czółkiem używa słowa "nieślubna" jak obelgi - my jednak wiemy, że od nikogo innego, tylko od własnej matki samo zło otrzymywała negatywne sygnały.

                  więc teraz - jeśli się nabijamy, że taka ta pani MM głupia, bo przecież nikt już nie sekuje nieślubnych dzieci, to dlaczego nie śmiejemy się również z pomysłu, że matka doroty wbijała ją w poczucie winy z powodu sprowadzenia na nią cierpienia przez swoje przyjście na świat, przecież to w sytuacji pełnej akceptacji społecznej i ogólnej życzliwości kompletnie pozbawione podstaw. jak ta obelga od żółwia z czółkiem.
                  • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 19:21
                    Pax.
                    Myślę, że o mamie Dorotki za mało wiemy, żeby oceniać ją jako dobrą czy złą matkę. Podobnie jak nie możemy ocenić jako dobrej lub złej matki Krzysia Frączaka. choć tez nie jest ona obecna w życiu syna.
                  • verdana Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 23:01
                    Wystarczy - to znaczy, że na ten temat myśli nie po raz pierwszy.
                    I naprawdę uważasz, że dziecko, które tak myśli, to dziecko dobrej matki, która cieszyła sie dzieckiem?
                    Sensem życia Doroty nei jest bycie dobrym dla innych, tylko wynagrodzenie matce, że sie urodziła. Dramatyczna różnica. Ty czujesz, ze musisz być pożyteczna, aby wynagrodzić matce te okropne przeżycia, jakie przez Ciebie miała? Bo ja jakoś nie. I uważam, że każde dziecko, które tak czuje jest dzieckiem wyjątkowo toksycznego rodzica. Szczególnie, gdy ten rodzic porzucił je parę lat temu...
                • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 19:21
                  Pax.
                  Myślę, że o mamie Dorotki za mało wiemy, żeby oceniać ją jako dobrą czy złą matkę. Podobnie jak nie możemy ocenić jako dobrej lub złej matki Krzysia Frączaka. choć tez nie jest ona obecna w życiu syna.
                  • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 19:35
                    vi_san napisala
                    a mamie Dorotki za malo wiemy, podobnie jak nie mozemy ocenic(...) matki Krzysia, choc tez nie jest obecna w zyciu syna

                    ej, no - matka Krzysia z mezem i SYNEM wybierala sie na wakacje, na zagraniczna wycieczke
                    to, ze krzys celowo sie spoznil - a rodzice czekali - a potem zamknal w pokoju i odmowil wyjscia, nie znaczy, ze matka w jego zyciu byla nieobecna
                    • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 19:52
                      A. Faktycznie.
                      No ale na upartego tez można by się czepić, że złą matką była - nie interesowała się dysplazją syna itd. :D I sensu w tym za grosz. Podobnie jak w czepianiu się mamy Dorotki o "złomatkowstwo". Za mało danych.
                  • slotna Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 19:53
                    Nie przypominam sobie listow matki Krzysia, a listy od matki Doroty mamy podane.
                    • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 20:30
                      zmiluj sie, ona wyjechala na urlop, na wycieczke !
                      a ze nie pisze z tej wycieczki do syna, ktory na odjezdnem wywinal jej numer i nie pojechal, choc bylo uzgodnione i zaplacone, to sie niespecjalnie dziwie
                      o dysplazji nie wiedzial nawet mieszkajacy z nim pod jednym dachem dziadek, bo krzys ukrywal siebie i twarz
                      ale z kuchni regularnie podzeral i z lazienki noca korzystal, wiec wiedzieli, ze zyje i jest przy apetycie
                      i trwalo to wszystko razem KILKA dni
                      kiedy pan paszkiet zagrozil sprowadzeniem slusarza, zostal wpuszczony i natychmiast podjal kroki
                      nie robcia z krzysia zaniedbanego polsieroty, na litosc !
                      • slotna Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 20:41
                        > zmiluj sie, ona wyjechala na urlop, na wycieczke !
                        > a ze nie pisze z tej wycieczki do syna, ktory na odjezdnem wywinal jej numer i
                        > nie pojechal, choc bylo uzgodnione i zaplacone, to sie niespecjalnie dziwie
                        > o dysplazji nie wiedzial nawet mieszkajacy z nim pod jednym dachem dziadek, bo
                        > krzys ukrywal siebie i twarz

                        WAT?!?

                        Oczywiscie, ze matka Krzysia nie pisze, chodzi o to, ze NIC o niej nie wiemy, wiec nie mozemy stwierdzic jaka jest, bo mamy 0 informacji, natomiast o matce Doroty wiemy duzo wiecej i mamy nawet jej listy, wiec mozemy ja na podstawie tych informacji ocenic.

                        <pretensje, ze mama Krzysia nie pisze lol>
                        • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 20:46
                          a, to tak
                          zmeczona jestem i nie zalapalam ironii , sorki .-)
                        • dakota77 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 20:47
                          Oceniac matke Doroty na podstawie maili mozemy, owszem. Na mnie robi umiarkowanie mile wrazenie, nastepna gabowata cierpietnica, ale nie mozna na podstawie tych maili wyciagac wnioskow, ze dziecko przynioslo jej tylko problemy, ze porzucila, nie placi itp.
                        • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 21:22
                          O matce Doroty wiemy troszkę więcej. Ale... Czy możesz podać konkretne miejsca, w których mama oskarża Dorotkę o cokolwiek? W których robi jej pretensje? Z których można wnioskować o słabym/złym kontakcie z córką? O zaniedbaniach? Uważam, że wiemy o niej za mało [tak jak o rodzicach Krzysia], żeby oceniać ją w kategorii dobra/zła matka.
                          • slotna Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 21:37
                            Przeraza mnie to, ze Dorotka chce swoim zyciem wynagrodzic matce cierpienie, ktorego jej dostarczyla pojawiajac sie na swiecie. Samo to (plus oczywiscie ostrzezenia mailowe) robi na mnie fatalne wrazenie.
                      • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 21:19
                        Tt-tko, toteż piszę, że podstawy do oceniania Krzysia jako zaniedbanej sieroty mamy zbliżone do tych, do oceniania Doroty w ten sam sposób. Dorotki mama wyjechała na dłużej, ok, nie fajnie, ale serio - ja w moim otoczeniu znam co najmniej kilkanaście przypadków, gdzie jedno z rodziców wyjeżdża za granicę w celach zarobkowych. Ale kontakt z córką ma, pieniądze jej przysyła, widują się... A że zapewne ma zamiar zostać w Norwegii? Cóż, takie życie. Ale nie ma co mówić, że Dorotka jest zaniedbywana przez złą matkę! Jest to możliwe, owszem, ale nie mamy żadnych pewnych przesłanek, ani nawet silnych poszlak, by tak twierdzić.
                        • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 21:45
                          Vi_san, no jednak o mamie doroty i o samej dorocie wiemy sporo wiecej
                          jeszcze dziadek Rumianek mowil o corce "ona chyba nie wroci ", czyli nie ma jej od co najmniej trzech lat
                          skad wiemy, ze widuja sie ? czytamy zapowiedz przyjazdu na gwiazdke, ale zadnej wzmianki, ze przyjezdzala wczesniej... dorka nie ma butow, chyba ze nosi przymale drewniaki po matce z powodow sentymentalnych, ale sadzac po tym, jakim wydarzeniem jest kupno tenisowek, to raczej nie...
                          a sam sposob myslenia "zeby stworca mogl ocenic - o , to dziecko warto bylo sprowadzic na swiat" mnie osobiscie przeraza - to, ze mloda albo niemloda osoba chce byc uzyteczna , owszem jak najbardziej, ale rozpatrywac wlasne istnienie w kategoriach dlugu do splacenia ? i niewazne, czy wdrukowala jej to matka, czy osoby, pod ktorych opieka matka ja zostawila
                          caeterum censeo, ze gaba
                          • verdana Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 22:57
                            O, to, to własnie.
                            Matka zostawiła nie 17-latkę, ale 14 latkę. Nie bardzo chce mi się wierzyć, aby nie można było zabrać do Norwegii dziecka. A jesli nie zarabia tam dosyć, aby starczyło na ubranie córki, to po co tam siedzi? Równie złą pracę można znaleźć w Polsce.
            • slotna Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 16.12.14, 18:42
              > A czy gdzieś było powiedziane, że mama Doroty wyjechała na zawsze i nie ma zami
              > aru odwiedzać rodziny? Ona też mi się nie podoba, ale miałam wrażenie, ze jej w
              > yjazd, jak i Józefiny nie jest definitywny.

              Jest. W DP jest napisane, ze Jozefina mieszka w Bostonie, gdzie wyszla za maz, przyjezdza czasem, Kozio byl u niej dwa razy.
        • bisturi Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 18:54
          na obronę Gaby dodam jednak (choć nie cierpię jej stosunku do Laury, sama niestety taką Łaurą byłam), że Ignas jest do Gaby podobny charakterologicznie - za ostateczny kształt człowieka odpowiada nie tylko wychowanie ale i (wg ostatnich badań coraz więcej i więcej) geny. To znaczy, że dziecko histeryczki, neurotyczki też może takie byc i Ignaś jest. Trudno zmienić taka cechę charakteru jak nadwrażliwość a Gaba go konsekwentnie broni (scena w Sprężynie kiedy mówi całej rodzinie żeby się odchrzanili od Ignasia bo nie osiąga wyników na basenie - ja Gabę w tej scenie lubię). Laura jest inna i Gaba chyba tego nie ogarnia. Ona po prostu nie nadaje się na matkę - wbrew pozorom najbardziej do tego jest pomocna zdolność racjonalnego myślenia.
          • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 20:20
            Laura jest inna niz Ignas, a Roza inna niz oni oboje, a Gabie udalo sie poteznie spaczyc cala trojke
            • sowca Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 22:05
              Ale czy faktycznie Józefina wyjechała na stałe? Pojawia się w "Noelce", jakiś pan zabiera ją gdzieś samochodem. Z drugiej strony, nie ma jej w "Dziecku piątku". Może przyjechała tylko na Święta?
              Mnie szalenie irytuje mama Doroty, choć praktycznie jej nie znamy, ale zupełnie wystarczą maile. Ciągłe wypominanie dorastającemu już przecież dziecku, ze zmarnowała matce życie - tak się nie godzi. Gaba podobnie rozpamiętuje przez całe życie tę straszliwą traumę, jaką było dla niej porzucenie przez męża, ale przynajmniej nie mówi dzieciom, że zmarnowały jej życie - Pyza nie słyszy od niej słowa wyrzutu, gdy zachodzi w niechcianą ciążę. Inna sprawa, że Gaba bynajmniej ideałem matki nie jest, szczególnie w kontekście relacji z Laurą.
              • verdana Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 22:08
                Tak, wróciła. Dla mnie te "trochę dłużej" to raczej beztroska Józefiny, jakby nie liczyło się, czy będzie za granicą trzy miesiące, czy rok. Ale nie wyjazd na zawsze. Nawet najgorsza matka wyjeżdżając na zawsze musi pewne rzeczy załatwić, choćby sprawowanie opieki. podejmowanie decyzji w sprawach medycznych , opłaty za mieszkanie.
                • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 05.12.14, 23:46
                  100/100. Też zawsze miałam takie wrażenie, że Józefina wróciła. Wróciła na stałe, acz zapewne dalej była mało troskliwą, niefrasobliwą matką, dla której jej premiera na pewno była ważniejsza niż egzamin Beaty. Ale, weźmy to pod uwagę - zarówno Beata jak i Konrad byli nieletni. Bebe była w drugiej klasie liceum - czyli zapewne miała około 16 lat - nie mogła zostać więc prawnym opiekunem Kozia, jako że sama nie mogła podejmować decyzji cywilno - prawnych, czy jak to tam nazwać. Być może Józefina wróciła w grudniu, po półrocznych wojażach, ale możliwe, że wcześniej.
                  • croyance Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 14:15
                    Mnie sie nie wydaje, ze Jozefina byla niefrasobliwa - mam wrazenie, ze musialo jej byc w tych Stanach ciezko, ze lapala sie roznych robot, ze do czesci rzeczy sie nie przyznawala, i tworzyla taki obraz artystki na uzytek wlasnie swoich dzieci, co wyszlo jak wyszlo. Tak naprawde pojecia nie mamy, co tam wlasciwie robila, dlaczego tak siedziala, i jaka byla jej sytuacja.
                    • croyance Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 14:17
                      Rownie dobrze mogla zasuwac jak wsciekla jako sprzataczka, starajac sie jednoczesnie zalatwic formalnosci, by sciagnac dzieci do siebie ...
                • slotna Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 10:59
                  > Tak, wróciła. Dla mnie te "trochę dłużej" to raczej beztroska Józefiny, jakby n
                  > ie liczyło się, czy będzie za granicą trzy miesiące, czy rok. Ale nie wyjazd na
                  > zawsze. Nawet najgorsza matka wyjeżdżając na zawsze musi pewne rzeczy załatwić
                  > , choćby sprawowanie opieki. podejmowanie decyzji w sprawach medycznych , opłat
                  > y za mieszkanie.

                  Zalatwila Aniele. A o sprawach medycznych nie myslala, jak to Jozefina, a zreszta to byly inne czasy. W DP jej nie bylo, w Noelce przyjechala na swieta zapewne.
                  • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 13:12
                    Układ z Anielą był po pierwsze nieformalny, a po drugie Aniela nawet odmawia podpisywania uwag w brulionie [z braku dzienniczka] bo twierdzi, że to przekracza pojęcie "opieki".
                    A teraz może z datami. BBB to rok 1988. Czyli wiadomo, że Józefina wyjechała latem 88. Miała wrócić na początku września tego roku, ale podpisała kontrakt na trzy miesiące. Istniała możliwość przedłużenia kontraktu. DP to rok 1993. Nawet jeśli wówczas Józefina przebywa w Mordorze - nie mamy żadnych informacji [a w każdym razie ja sobie nie przypominam], żeby to była jej ciągła nieobecność, przez te lata. Równie dobrze mogła w tym 88 roku wrócić do Polski a w 93 wyjechać ponownie. Nie ma to co prawda wpływu na fakt, że nie jest ona dobrą matką, ale...
                    • slotna Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 13:17
                      Moim zdaniem jej dzieci uwazaja, ze oswiadczyla, ze nie wroci nigdy. Bo tam jest chyba bardzo wspaniale, jak stwierdza Kozio, ludzie wyjezdzaja i zostaja. To sie liczy w tym kontekscie chyba.
                      • vi_san Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 13:47
                        Owszem. Kozio mówi coś w tym rodzaju. Ale weź pod uwagę, że mówi to w momencie, kiedy dowiaduje się, iż matka nie wróci na początek roku, nie zmieni mu klasy [a on się boi matematyczki]... W momencie, kiedy czuje się opuszczony i nie kochany, co w kontekście "uroczych" kolonii z Lisieckimi - jest tym bardziej zrozumiałe. Ale nie mamy informacji, że Józefina wyjechała na zawsze. W każdym razie ja nie pamiętam.
                        Co oczywiście w żaden sposób jej nie broni jako matki zaniedbującej dzieci i kompletnie się nimi nie interesującej.
                        • slotna Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 19:48
                          Beata tez jest zalamana, wlacza telewizor i siedzi przed nim nie ogladajac, nic nie mowiac. Zgadzam sie, ze nie jest tam napisane, ze Jozefina nie wroci, wlasnie to uwazam za zalete.
                        • croyance Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 14:18
                          Dlaczego nie interesujacej sie? Przeciez pisala listy. Co miala wiecej zrobic w tamtych czasach - dzwonic na Skypa?
    • rika1991 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 01:48
      A ja się zastanawiam nad Idą... albowiem, ponieważ, gdyż:
      - potomstwo jej przez większość czasu przebywa pod opieką dziadków albo wręcz starszego (dziewięcioletniego?) brata - znam sporo lekarzy i u żadnego nie widzę zupełnego braku czasu dla dzieci, nawet w przypadku samotnego macierzyństwa;
      - reaguje na sytuację problemową rzutem słoikiem w syna;
      - nie robi nic z agresją Józinka wobec Ignasia;
      - Łusi wychowywania także nie widać;
      - nie niepokoi jej ciągłe ulewanie - ja się nie znam na niemowlętach, ale tak non stop? Może coś jest na rzeczy?;
      - chciałaby, by Józinek był jak Ignaś;
      - w okresie zauroczenia Trollą - nic nie widzi, nie rozmawia, nie interesuje się;
      - nie słucha dzieci... tylko eksponuje siebie;
      - czy ona w ogóle spędza czas z dziećmi, poza spacerami z małym J.?
    • yackandandah22 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 04:09
      To ja mam inną nominację: 'Matalia'. Wiemy, że od małego była fujarą i dobrze, miała do tego prawo, skoro brała odpowiedzialność tylko za siebie. Ale kiedy ma się dzieci, to, na litość, trzeba się wziąć w garść, bo przecież dla nich jest się wzorem, autorytetem i ostoją bezpieczeństwa. A Natalia? Nie nauczyła się gotować, nie umie prać (pewnie jak wkładała ten sweter do pralki, rozmyślała o Norwidzie), zgadza się, żeby dzieci mówiły do niej 'Matalia' (nie podoba mi się to, mama to mama), w całej Wnuczce nie ma choćby najmniejszej sceny, w której zachowuje się jak matka - jedyne, co robi to strofuje Jędrka przy wspólnym stole, a parę dni później obwieszcza, że boli ją głowa i idzie się położyć (jej prawo, ale mogłaby to inaczej powiedzieć, na przykład 'Synku, nie mogę iść z tobą popływać, bo się trochę źle czuję, ale obiecuję ci, że...')
      Przeczytałam jeszcze raz tytuł wątku (nb, bardzo fajny pomysł, tt-tko!) i nie uważam Natalii za NAJGORSZĄ matkę w Jeżycjadzie, ale nie uważam jej też za matkę dobrą. Myślę, że gdyby ktoś założył wątek 'Najbardziej niewidzialna matka w J', Natalia na pewno dostałaby pierwsze miejsce.
      • morekac Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 10:26
        żeby dzieci mówiły do niej 'Matalia' (nie podoba mi się
        > to, mama to mama),
        Co w tym złego? Matka moja rodzona też ma swoją rodzinną ksywę... ;-)
        Nie wiem, czy ze wszystkich rodziców Jeżycjadowych (poza Żaczkami) Robrojek i Matalia nie są najlepsi. Tacy normalni po prostu, a nie nadludzie z dzielną grzywką.
        A to, że upierze się coś, co jest w kieszeni, bo jakaś fajtłapa nie wyjęła, to raczej normalne i powszechne. Albo że się spaprze w praniu coś tam innego.
        Pieczenie ciast czy umiejętność gotowania też nie świadczy o przydatności do bycia mamą.
        • kooreczka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 11:14
          Widać jak tylko złośliwa jestem, ale Matalia wybitnie kojarzy mi się z matołem.
          • saltycandy Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 12:06
            mnie się kojarzy z hiszpańskim czasownikiem 'matar' czyli zabić, i nie mogłam przeczytać żadnego zdania z Natalią w WdO bez wzdrygania się.

            Poza tym - cześć i czołem! Girlandka z jelitek dla wszystkich!
            • zla.m Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 23:19
              Jelitko z hiszpańskich myszek i muszek, especialmente para ti - bo też mi się to "matar" włączało i nie mogłam tego znieść.

              Ale reszta zarzutów moim zdaniem chybiona - upranie czegoś użytecznego czy problemy z pieczeniem nie świadczą o tym, jaką się jest matką. Dobra matka zapewnia dziecku - poczucie bezpieczeństwa, bezwarunkową akceptację, pewność siebie, znajomość swoich zalet, traktowanie z szacunkiem itd. A przede wszystkim - świadomość, że jest się kochanym, nie za coś, tylko tak po prostu, bo się jest. Oczywiście - tort na urodziny, uprane spodnie i nowy tablet są mile widziane także ;-) Ale mniej ważne. A to, że Natalii na chłopakach zależy, że ich kocha, to widać - bo się stara, oczywiście - nie zawsze jej wychodzi, ale gdy popełni błąd (zniszczona rzecz), to go naprawia. Nie jest idealna, ale jej ból głowy Jędrek odbiera normalnie, tak samo jak czyjś brak czasu czy inne zajęcie -zdarz się. Źle by było, gdyby uważał, że to wymówka, że mama nie chce z nim spędzać czasu.
        • yackandandah22 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 16:55
          żeby dzieci mówiły do niej 'Matalia' (nie podoba mi się
          > to, mama to mama),
          morekac napisała: Co w tym złego? Matka moja rodzona też ma swoją rodzinną ksywę... ;-)
          Och, nie mówię, że to złe, po prostu MNIE się nie podoba. Taka subiektywna opinia.

          morekac napisała: Nie wiem, czy ze wszystkich rodziców Jeżycjadowych (poza Żaczkami) Robrojek i Matalia nie są najlepsi. Tacy normalni po prostu, a nie nadludzie z dzielną grzywką.
          A ile właściwie o nich wiemy jako o rodzicach?

          morekac napisała: A to, że upierze się coś, co jest w kieszeni, bo jakaś fajtłapa nie wyjęła, to raczej normalne i powszechne.
          Czy ja wiem?... Ja zawsze sprawdzam kieszenie moich chłopaków pod kątem papierków (mąż) i piasku (dzidzuś) przed wsadzaniem gatek do pralki. Taki nawyk.
          Różne są matki, jasne, nie ma ankiety 'co potrafisz zrobić - czy jesteś dobrą matką', po prostu mnie Natalia jako mama się nie podoba, bo uważam, że mogłaby się bardziej postarać. Czy to jest kwestia 'dlaczego bohaterowie Jeżycjady nie mogą być tacy, jak my'? Ja jestem do tych książek bardzo przywiązana i dlatego chyba oceniam postacie tak surowo. Zwłaszcza, że Ałtorka wmawia nam, że Boreje są idealne.
          • verdana Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 17:13
            Nigdy nie sprawdzam. M.in. dlatego, ze mam opory przed przeszukiwaniem cudzych kieszeni. Gorzej, czasem piorę nawet własne spodnie z chusteczka higieniczną w kieszeni i potem czyszczę całe pranie z kłaków. Nie mam zadatków na perfekcyjną panią domu, ale uważam, że ma to zerową korelację z byciem dobrą czy złą matką. I "staranie się" w kontekście obowiązków domowych nie ma nic do rzeczy.
      • verdana Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 13:03
        Do mojej matki mówiłam całe lata "Mopsie" na zmianę z "Medorem". Przestałam, jak matka kupiła sobie mopsa i nazwała go Medor. Nie widzę w mówieniu do rodziców inaczej niż oficjalnie nic złego.
        Jak wkładam sweter do pralki to zazwyczaj też myślę o artykule, a nie o jakości prania. Sprzątać nie umiem w ogóle. Uważam sie za całkiem przyzwoitą matkę. Matka to nie jest połączenie pralki z odkurzaczem. I także, jak mnie bolała głowa, to obwieszczałam dzieciom, aby spadały na drzewo, a nie przepraszałam, ze ośmieliłam się zachorować.
      • croyance Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 09.12.14, 14:20
        Dlaczego mmialaby nauczyc sie gotowac i prac? Rownie dobrze mogl to robic Robrojek, ktory byl bardziej praktyczny, a ona mogla byc bardziej od wsparcia emocjonalnego. Pracowala poza tym (czy dobrze mysle? w szkole?), zarabiala, dlaczego akurat ona mialaby prac?
    • kajaanna Szerszenie 06.12.14, 11:20
      Moim zdaniem, zabetonowana Gaba wygrywa ten niechlubny ranking.

      *dawka ironii* - można mieć różne fochy wobec córek zrodzonych z lędźwi Pyziaka, ale wobec Motyla - Ignasia?
      Jednak mimo to, że dzieciak wpada w histerię na widok szerszeni, co dla Gabusi jest najważniejsze?
      Dżem porzeczkowy.
      Synek gdzieś ucieka, nie ma go dość długo?
      Dżem porzeczkowy jest ważniejszy.


      • bisturi Re: Szerszenie 06.12.14, 17:54
        Chrzanić jej dżem
        Ona olewa, że jej dzieci są nieszczęśliwe i nieprzygotowane do życia - bo ona ma tak samo i myśli, że to już tak tacy mają (nadwrażliwcy potrzebni też na świecie), nie zapewnia dzieciom bezpieczeństwa emocjonalnego więc w efekcie cała trójka ma problemy na starcie dorosłego życia.
        A co do wyjmowania rzeczy przed praniem i innych cech matko-kuchennych - tak całkiem oderwana od rzeczywistości matka być nie powinna w moim odczuciu, aby zasłużyć na laury. Mama to jest jednak taki ktoś kto powinien ogarniać, że trzeba kupic chusteczki i syrop, zupę zrobić, urodziny zorganizowac. Jak ktoś chce poświęcać sie tylko swoim pasjom to niech się poświęca ale sam. Oczywiście czasem się nie ogarnia - ludzka rzecz ale wewnętrzne usztywnienie trzeba mieć. "Matalia" jest dla okropnym określeniem a i matką pewnie średnią bo lękliwą. Tylko, że tutaj rekompensowac może Robrojek - ojcem dla Belli był świetnym więc można założyć, że chłopcy za nim przepadają.
        Nieszczęście dzieci Gaby polegało na tym, że one takiego taty nie miały. Grzegorz się niespecjalnie nadawał.
        • morekac Re: Szerszenie 06.12.14, 23:06
          Mnie się Matalia jako domowa nazwa dla mamy o imieniu Natalia podoba. Zauważ, że rzeczona kobieta bierze na klatę to, ze zniszczyła dziecku rzecz i stara się to wynagrodzić. Gaba, uprawszy Laurze telefon w odpowiedzi na jej lamenty, palnelaby kazanie o przywiązaniu do dóbr materialnych (i pomyślałaby: jest taką materialistka po ojcu 😣) .
          Z zasady nie sprawdzam kieszeni w spodniach czy bluzach.
          Ostatnio ugotowałam tak niejadalna zupę, ze osobiście wylalam ja do sedesu, a że dwa tygodnie temu tak przyprawilam mięso, ze było niejadalne.
          O właśnie zorientowałam się, ze w domu nie ma papieru. Toaletowego.
        • croyance Re: Szerszenie 09.12.14, 14:22
          Bo w ogole dopisanie Natalii dwoch synow totalnie do niej nie pasuje - akurat wlasnie ona pasowalaby na kobiete, ktora wyszla za maz, ale nie miala dzieci, i sobie z mezem np, podrozowala, albo czytala ksiazki. Te dzieci i ciaze zupelnie mi do Natalii nie pasuja.
          • ta_noemi Czas się wybrzuszył? 10.12.14, 12:21
            croyance napisała:

            > Bo w ogole dopisanie Natalii dwoch synow totalnie do niej nie pasuje - akurat w
            > lasnie ona pasowalaby na kobiete, ktora wyszla za maz, ale nie miala dzieci, i
            > sobie z mezem np, podrozowala, albo czytala ksiazki. Te dzieci i ciaze zupelnie
            > mi do Natalii nie pasuja.


            No właśnie - bo zapomniałam o tym napisać: czy nie miałyście, Kochane Czytelniczki, wrażenia, że z tymi synami Natalii (nie kupuję tej ksywki Ma-talia, ja też mam talię, ale czy to powód, by to w ksywce uwzględniać? :)))i Robrojka, coś nie tak? Natalia miotała się między kilkoma amantami w tę i we wtę. Potem wsiadła w samochód jak idiotka, dla zachcianki niwecząc w przyszłości możliwość zrobienia prawka jazdy...a potem nagle widzimy ślub i dwóch synów. Jak na sylwestrze w JT całe przedszkole siedzi u dziadków, to moim zdaniem obaj Rojkowie są zbyt starzy! Kiedy zaszła w ciążę? Jedną i drugą! Nawet - spoko, dla mnie to nie ma znaczenia - jesli Natalia za mąż wyszła w ósmym miesiącu ciąży....ale zajśc w ciążę musiała ciutkę wcześniej...jakoś mi się z kalendarzem to nie składało... A chyba nie polecieli - ecxusez l'expression - prosto z rąk drogówki do łóżka płodzić dzieci?! To naprawdę raczej nie te czasy, gdy od pierwszego stosunku sie już zachodzi w ciążę.
            • vi_san Re: Czas się wybrzuszył? 10.12.14, 12:47
              Można zajść od pierwszego razu niezależnie od czasów. :)
              Ale już dawno wiadomo, że MM kalendarz ma w... Głębokim poważaniu.
            • agafiatichonowna Re: Czas się wybrzuszył? 10.12.14, 12:52
              Niby drobiazg, ale znamienny i kolejny kwiatek do gabinej kolekcji. Mamy Sylwester 2003 - JT. Mnie by, do cholery, zastanowiło i ruszyło gdyby moja, ładna i inteligentna przecież, osiemnastoletnia córka siedziała tego wieczoru z domowym przedszkolem w czterech ścianach i posępnie gapiła w monitor. A Laura to nie typ Mary Bennett przecież.
              • tt-tka Re: Czas się wybrzuszył? 10.12.14, 13:08
                Ciebie by ruszylo, a gaba w tym wieku sama wolala posiedziec w domu i poczytac, ruszyla sie dopiero, kiedy dotarlo do niej, ze bedzie wyzerka
                laura ma co jesc w chalupie, to po co mialaby sie gdziekolwiek ruszac, no
                zakladajac optymistycznie, ze gabon w ogole zainteresowal sie i zauwazyl, jak corka spedza sylwka - podejrzewam, ze nie
                • agafiatichonowna Re: Czas się wybrzuszył? 10.12.14, 14:18
                  A jak Gabon miał zauważyć wróbelka skoro hipopotama nie zauważał. A w KK Gabon odwłok ruszył, faktycznie na wypas ale stosowne zaproszenie posiadał, a ta bidna sirota ni hu hu.
                  • tt-tka Re: Czas się wybrzuszył? 10.12.14, 14:32
                    kolejny kamyk do ogrodka bolesciwej
                    wrocilam masochistycznie do Mcdusi, w pierwszych zdaniach
                    "do swoich sukcesow zyciowych zaliczyc mogla (Gaba) syna w liceum i mlodsza corke na wydaniu"
                    studia Laury i to, ze jako spiewaczka jest chwalona, to male miki
                    na wydaniu jest, w przeciwienstwie do brata, ktorego liceum jest sukcesem gaby zreszta
                    • agafiatichonowna Re: Czas się wybrzuszył? 10.12.14, 14:41
                      O to ładne jest. A jeśli tak do sprawy podchodzimy to ja ją przebijam - dziecko wprawdzie jedno za to super, ale innych sukcesów życiowych to mi po chałupie siedem lata, ino, że ogony mają. Kto da więcej?
                      • tt-tka Re: Czas się wybrzuszył? 10.12.14, 15:34
                        mialam pietnascie slimakow, ale daly noge - to sukces (nie baly si e swiata i nie padly z glodu) czy porazka) jednak uciekly) ?
                        • agafiatichonowna Re: Czas się wybrzuszył? 10.12.14, 16:11
                          Przebiłaś mnie. Po prostu dorosły i zaczęły samodzielne życie.Normalne. A masz syndrom opuszczonego gniazda?
                          • tt-tka Re: Czas się wybrzuszył? 10.12.14, 16:57
                            a bo ja wiem ? zaczelam hodowac pajaki, czy to cos znaczy ?
    • ta_noemi Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 21:48
      cześć i czołem!
      Za rankingami nie przepadam, więc pewnie nie zagłosuję na "Viva NAJ (gorsza matka)!", ale przypominam o wdzięcznej pani Majchrzakowej, matce Cezarego M. Jak dla mnie ona oraz Lisiecka przodują.
      • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 02.02.17, 06:25
        Majchrzakowa byla faktycznie straszna. A jej maz jeszcze gorszy.
    • zla.m Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 06.12.14, 23:23
      Ocenić trudno, bo o jednych wiemy dużo - aż za, o innych niewiele, czasem to niewiele może być interpretowane bardzo różnie. Ale ja chyba jednak obstawiam Gabona - także przez to, że narrator z rodziną wciąż ją stawia na piedestale.

      Swoją drogą - zobaczcie, mało kto się ostał. Najfajniejszą matką wydaje się być Mila, ta "prawdziwa" - z KK i IS.
      • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 00:15
        najfajniejsza matka wydaje sie byc Mila z KK i IS

        u mnie w cuglach na najlepsza matke wygrywa Irenka Zakowa .:-))), a to dlatego, ze jej corki sa z nia zzyte i szczesliwe
        a poza tym rowna kobitka jest !
        • kopiec_esmeralda Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 10:10
          Tak, Żakowa bezapelacyjnie najlepsza. Normalna, ciepła, fajna kobieta, bez przegięć w żadną stronę. Fajne też są matki "proste" - Lewandowska, Lelujkowa, nawet Kopiec matka, której wszystkie córki coś osiągnęły, nie mają problemów same ze sobą, ani z życiem. Te matki kochają i wspierają dzieci bez wydziwiania na ten temat, a jak trzeba, to ukrócą ich pomysły.
          • morekac Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 12:19
            I tata Żaczek też jest ok. I dziadek Żaczek. I nawet leniwa Julia całkiem się sprawdza jako starsza siostra nieszczęsnej Cielęciny.
      • rika1991 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 19:02
        Została jeszcze Pulpa, o której niewiele wiemy jako o matce. Wydaje mi się jednak, że z sióstr Borejko to ona moze radzić sobie w tej roli najlepiej.
        • sowca Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 07.12.14, 23:56
          Drobne scenki z Norą, Anią i Pulpą pokazują sympatyczną rodzinę, np. wspólne sadzenie sałaty ;)
      • isia_54 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 21.12.14, 17:47
        No tak, ale ... ta wspaniała ciepła i miła rodzina zdołała wychować trzy totalnie niedojrzałe I dysfunkcjonalne córki, jedyna która im sie jako tako (IMHO) udała to Pulpa, ktora od początku jest przedstawiana jako ta najmniej dojrzała (dzidziuś rodzinny) i niezbyt (w porównaniu z innymi Borejkównami) intelektualnie rozwinięta (dzieci też ma w odautorskim komentarzu "gorsze" - nie geniusze to, ani zuchy tylko wyjące grubaski); Gaba - nawet mi się nie chce pisać - forum wystarczy, Natalia totalny brak asertywności prowadzący do sytuacji wręcz niebezpiecznych (NN), opóźnione dorastanie , etc.; Ida - złośliwa, źle wychowana histeryczka, bez odrobiny empatii (NTB - pamiętam co czułam, kiedy ponad 40 lat temu moja wychowawczyni in spe zwrociła mi uwagę, że z takimi pulchnymi udami nie powinnam nosić mini - na miejscu Magdusi rzuciłabym w Idę czymś ciężkim) patologicznie przywiazana do rodzinnego gniazda - woli z dziećmi i mężem mieszkać w suterenie niż wyprowadzić do jakiegoś porządnego lokalu, no i ta jej kompulsywna wrecz mania czystości... teoretycznie panienki powinny tworzyć własne szczęśliwe rodziny i byc doskonałymi matkami dla swych dzieci (no może Natalia jest - ale i tak dzieci traktuja ja troche protekcjonalnie)
        • bisturi Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 02.01.15, 10:09
          isia_54 napisała: "teoretycznie panienki powinny tworzyć własne szczęśliwe rodziny i byc doskonałymi matkami dla swych dzieci"
          ja bym była ostrożna z opinią czy nie tworzą jednak. Dzieci Idy wydają mi się dosyć szczęśliwe, co prawda mają różne deficyty, np. czasu spędzanego z rodzicami ale też nie zapominajmy jak trudne życie i pracę mają Ida i Marek. Wiele razy jest wspomniane, że oni urabiają sobie ręce po łokcie (odpowiedzialną pracą, naprawdę obciążającą ale też np. remontem sutereny). Ich rodzina jest w moimodczuciu dosyć szczęśliwa, wszyscy tylko płacą cenę za realia pracy lekarza, Ida zrelaksowana, na wakacjach jest zupełnie inną osobą niż wykończona wariatka z musztardą. Dzieci Natalii, które poznajemy dopiero teraz tak naprawdę wydają się zadowolone z życia i rodziców. Moim zdaniem Pulpa może na ich tle wyglądać na lepszą matkę z powodu stylu życia jaki wybrała - jest dużo w domu, dzieci obok, robią razem różne rzeczy, piecze smakołyki. Tylko, że nie wszyscy mogą prowadzić kwitnące, dochodowe gospodarstwo rolne - lekarz nie może ex definitione być często w domu, matka lekarka ma po prostu mniej czasu. Gaba to osobna historia - ma pracę elastyczną, ma wsparcie męża, pieniądze etc a wychodzi jak wiadomo.
    • croyance Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 16:21
      Nie bardzo podoba mi sie tak postawiony temat, troche wynikajacy z myslenia, ze to matka tworzy polska rodzine, i to na niej spoczywaja wszystkie obowiazki, i cala wina za niepowodzenia. Moze jakby bylo 'najgorsi rodzice' ..? Dlaczego wlasnie matka, na Bora, zawsze wszystko matka?
      • kopiec_esmeralda Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 16:22
        Może dlatego, że w Jeżycjadzie ojce niby są, ale ich nie ma?
        • tt-tka Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 08.12.14, 16:43
          wlasnie dlatego !
          ale mozna stworzyc podwatek albo osobne watki pt najgorszy ojciec i najgorsi rodzice
    • vilez Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 22.12.14, 21:37
      Najgorsze w rankingu (od najlepszej najgorszej, czyli najbardziej najgorszej ;) ):
      1. Matka Doroty (porażka po całej linii- projektowac na córkę swoje niepowodzenia)
      2. Józefina (kurator potrzebny- dosłownie, lekka psychopatia?)
      3. Ewa Jedwabińska (traumy dziecka)
      4. Majchrzakowa (prymityw)
      5. Gabriela (indolencja wychowawcza i chlipchlip)
      6.. Babcia Jedwabińska (średni kontakt z dzieckiem)
      7. Kreska (słabe zainteresowanie Magdą)

      Najlepsze: (od najlepszej najlepszej)
      1. Mama Żakowa
      2. Tosia
      3. Patrycja
      4. Matalia (a co, lubię poetyczne i nieogarnięte gospodarczo mamy ;) )
      5. Aniela
      6. Mimo wszystko Mila.
      7. Mama Schoppowa.
      • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 02.02.17, 06:28
        vilez napisała:
        > Najlepsze: (od najlepszej najlepszej)
        > 1. Mama Żakowa
        > 2. Tosia
        > 3. Patrycja
        > 4. Matalia (a co, lubię poetyczne i nieogarnięte gospodarczo mamy ;) )
        > 5. Aniela
        > 6. Mimo wszystko Mila.
        > 7. Mama Schoppowa.
        Czym sobie mama Shoppe zasluzyla na miejsce wsrod najlepszych mam??
    • petra1246 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 01.02.17, 16:58
      Witam :)
      Czytałam duuużo Waszych wypowiedzi i w końcu nie wytrzymałam. Dlaczego w tych wszystkich wątkach o najgorszej matce w Jeżycjadzie nie padło jedno imię, które aż się prosi, żeby je tu umieścić? No to ja je umieszczę: Mila (Milicja, Melania) Borejko. Matka, było nie było, wszystkich 4 Borejkówien, których wady w wielu wątkach są tak szczegółowo opisane.
      Ktoś w końcu je urodził, prawda?
      Podsumujmy:
      1. Gaba, Gabunia, Gabiszon Borejko. Dlaczego kompletnie nie umie radzić sobie z najmniejszym stresem? Dlaczego przy każdym konflikcie udaje, że jej nie ma i nigdy nie było? Dlaczego nie wytłumaczy młodszej córce, że kradzież składek w szkole, włażenie na głowę jednej ciotce i pakowanie się do pokoju drugiej, terroryzowanie nieporadnej siostry (co z tego, że starszej) itp. itp. jest złe? Dlaczego nie umie reagować praktycznie na nic?
      Przykład idzie z góry, jej matka oprócz uszycia jej sukienki z zasłonki a Idzie ze swojej starej sukienki, raczej nie bierze udziału w życiu swoich córek. A jednak, prawda, wyrosły na ludzi, Ida nawet skończyła medycynę. No to córki Gabuni też wychowają się same, no nie? A rodzynek Ignaś jest w ogóle geniuszem, co z tego, że panicznie boi się owadów i jajek na miękko?
      2. Ida - o jej zachowaniu w "McD" powstały już praktycznie tomy. Dlaczego, matka nie reaguje na tego typu zachowanie córki? Bo już jest dorosła? Co z tego? Ale chamska. Ja bym w takiej sytuacji zabrała chamidło bodaj do łazienki i powiedziała, co o tym myślę. Mila Borejko nie reaguje, nawet nie rzuca żadnej swojej sarkastycznej uwagi. Ja się pytam dlaczego?
      3. Natalia - kompletna ciamciaramcia, jest tak bierna, że praktycznie stapia się z tynkiem. Z tą dziewczyną jest naprawdę coś nie tak - matka tego nie zauważa. Właściwie czy Natalia z kochającą mamusią zamienia choćby jedno zdanie? Niech ktoś przypomni.
      4. Patrycja - też czytałam sporo wypowiedzi na jej temat. W "Pulpecji" ma sporo kłopotów, zrywa z przyjaciółką, prawdopodobnie jedyną, nie uczy się do matury, oblewa ją pokazowo. Na jej "Mamusiu przepraszam.... naprawdę, nic nie umiałam", matka odpowiada coś w rodzaju: "tego się spodziewałam.... widząc, ile czasu poświęcasz nauce". Widziała i nic nie powiedziała? Nie porozmawiała z córką, bodaj nie próbowała? Nie. No, cóż.... "może jej (córce) po prostu zimno".
      Mila Borejko zajęta jest wszystkim, tylko nie córkami. Pisze sztuki, gotuje, sprząta, robi korekty. Córeczki chodzą samopas i robią co chcą. No to wyrosło z nich, co z nich wyrosło.
      Niniejszym wnioskuję o oficjalne przyznanie Melanii Borejko tytułu "najgorszej matki Jeżycjady.
      Oczywiście, pozdrawiam wszystkich :))
      • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 02.02.17, 00:43
        Hej,hej :)

        petra1246 napisał(a):

        >Mila (Milicja, Melani
        > a) Borejko. Matka, było nie było, wszystkich 4 Borejkówien, których wady w wiel
        > u wątkach są tak szczegółowo opisane.
        > Ktoś w końcu je urodził, prawda?
        > Podsumujmy:
        > 1. Gaba, Gabunia, Gabiszon Borejko.
        > Przykład idzie z góry, jej matka oprócz uszycia jej sukienki z zasłonki a Idzie
        > ze swojej starej sukienki, raczej nie bierze udziału w życiu swoich córek.
        Alez bierze! W IS pociesza Idusie. W KK gada z Gaba o Pyziaku (w szpitalu). Gabie pomaga przy malej Pyzie w OwR.
        > 2. Ida - o jej zachowaniu w "McD" powstały już praktycznie tomy. Dlaczego, matk
        > a nie reaguje na tego typu zachowanie córki? Bo już jest dorosła? Co z tego? Al
        > e chamska. Ja bym w takiej sytuacji zabrała chamidło bodaj do łazienki i powied
        > ziała, co o tym myślę. Mila Borejko nie reaguje, nawet nie rzuca żadnej swojej
        > sarkastycznej uwagi. Ja się pytam dlaczego?
        Bo juz jest wtedy Milicja a nie Mila. Na starosc jej sie charakter popsul. Bardzo sie popsul.
        > 3. Natalia - kompletna ciamciaramcia, jest tak bierna, że praktycznie stapia si
        > ę z tynkiem. Z tą dziewczyną jest naprawdę coś nie tak - matka tego nie zauważa
        > . Właściwie czy Natalia z kochającą mamusią zamienia choćby jedno zdanie? Niech
        > ktoś przypomni.
        Nie przypominam sobie zeby relacje Natalii z matka byly opisane. Ale jej ciamajdowatosc i nadwrazliwosc jest chyba akurat wrodzona :)
        > 4. Patrycja - też czytałam sporo wypowiedzi na jej temat. W "Pulpecji" ma sporo
        > kłopotów, zrywa z przyjaciółką, prawdopodobnie jedyną, nie uczy się do matury,
        > oblewa ją pokazowo. Na jej "Mamusiu przepraszam.... naprawdę, nic nie umiałam"
        > , matka odpowiada coś w rodzaju: "tego się spodziewałam.... widząc, ile czasu p
        > oświęcasz nauce". Widziała i nic nie powiedziała? Nie porozmawiała z córką, bod
        > aj nie próbowała? Nie. No, cóż.... "może jej (córce) po prostu zimno".
        Dla dorastajacej Pulpy Mila byla zwyczajnie wredna. O ile dla Gaby I Idy byla fajna matka,dla Natalii - nie wiadomo jaka, o tyle Pulpe traktowala jakos tak nieuwaznie i ogolnie "ble".
        • fornitta69 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 02.02.17, 00:49

          > petra1246 napisał(a):
          > Nie przypominam sobie zeby relacje Natalii z matka byly opisane.
          Przypomnialam sobie ;) Mila wysyla Natalie do kina zamiast do szkoly,bo Nutria miala zly nastroj- BBB. W sumie mile,choc niepedagogiczne.

      • margaryna2 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 10.05.19, 18:14
        Kurczę, jak tak teraz czytam Twoją wypowiedź i analizuję po kawałku, muszę powiedzieć, że w rzeczy samej masz rację. W gruncie rzeczy u każdej z córek możnaby wręcz dopatrzeć się jakichś zaburzeń.
        • piotr7777 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 11.05.19, 07:49
          Tylko, że ta sama Mila odzywa się w obronie córki na wywiadówce u Pieroga.
          Zastanawiam się, czemu na forum nikt tego nie dostrzegł.
          • margaryna2 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 12.05.19, 14:38
            A faktycznie, to było w którejś z wcześniejszych powieści chyba.
            • piotr7777 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 15.05.19, 17:32
              > A faktycznie, to było w którejś z wcześniejszych powieści chyba.

              Nie - w tej samej.
              Właśnie na tym polega problem - antyborejkowskie skrzywienie jest tu na tyle duże, że dostrzega i uwypukla te złe strony.
    • margaryna2 Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 10.05.19, 18:11
      Józefina, bo krótko mówiąc, wypięła się poniekąd na swoje dzieci, zostawiając je samopas (opieka Anieli to tak nie do końca rodzicielska wszak, znamy Anielę wszyscy).
      Gabrysia, bo popełniła dużo błędów wychowawczych, zwłaszcza w stosunku do Laury (odwlekanie kary za kradzież, zatajanie prawdy o ojcu itp.).
      Ewa, co prawda kochała Aurelię, ale nie potrafiła jej tego okazać jak należy. Może nie tyle była złą matką, ile po prostu miała zbyt dużo swoich demonów, które ją osaczały (m. in. była mocno znerwicowana).
      Na temat Mili jako matki czterech córek nie wypowiem się źle, bo IMO starała się, jak mogła. Większe "wąty" miałabym co do jej męża, Ignacego - był on tak oderwany od rzeczywistości, że aż czasami zastanawiałam się, czy on w ogóle jest świadomy tego, że żyje. O zerowym zaangażowaniu w prowadzenie domu to już nawet nie wspomnę.
    • tcekanska Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 18.05.19, 00:04
      matka Agnieszki; pani musierowicz dala sie namowic na walczace kobiety i dostalismy matke i siostre Agnieszki - gorsze od zaniedbanej mlodziezy z Idy Sierpniowej;
      wlasciwie o matkach jako takich w jezycjadzie troche jest; najbardziej "wyrazna" to Mila Borejko, a potem Gabrysia doswiadczana przez corke swojego ojca, gadatliwa Ida i na tym koniec; inne matki poprostu sa, bez wnikania w ich potrzeby, klopoty i doswiadczenia
      • bupu Re: najgorsza matka w Jezycjadzie 18.05.19, 00:22
        tcekanska napisał(a):

        > matka Agnieszki; pani musierowicz dala sie namowic na walczace kobiety i dostal
        > ismy matke i siostre Agnieszki - gorsze od zaniedbanej mlodziezy z Idy Sierpnio
        > wej;

        Matka Agnieszki przynajmniej się jakoś własną progeniturą interesuje, czego nie można powiedzieć o takiej na przykład Różyczce.
        Ponadto matka i siostra Agnieszki miały być zdaje się przykładem na niewłaściwe przeżywanie porzucenia. Tak w kontraście do Gabuni, się czepiacie, że szlocha po Pypyziaku, to my, Autorka, zaraz wam pokażemy.
        No i pokazała.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka