Dodaj do ulubionych

Pieniądze II

03.02.15, 10:05
Natchnął mnie wątek Verdany o godnym i niegodnym sposobie wydawania pieniędzy.
Z kart książek MM dowiadujemy się również o godnych i niegodnych sposobach ich zarabiania.

Godnie jest :

- być pracownikiem naukowym , ale pracować tylko w czasie wolnym od pieczenia drożdżówek

- mieć budkę z kurczakami

- piec kolorowe torty w szarej strefie

- być nauczycielem, ale tylko przedmiotów humanistycznych

- być dramaturgiem pod pseudonimem, ale pisać dla przyjemności a kasę chować

do skarpety

- w czasie wolnym od biesiadowania uprawiać porzeczki, maliny, konie i pszczoły
i obowiązkowo zalesiać

- być lekarzem, ale dopuszczalne tylko niektóre specjalizacje


Niegodnym jest natomiast :

- być ginekologiem - bo to prowadzi do łapówkarstwa i posiadania willi

- być stomatologiem - bo to prowadzi do znieczulicy

- być psychologiem - bo to szemrany i podejrzany zawód

- posiadać hurtownię, co grozi tępotą i nieudanym potomstwem

- zajmować się gramatyką opisową gdyż to prowadzi do zwyrodnienia charakteru

- pracować na obczyżnie

- być nauczycielem matematyki lub fizyki- bo to też żle wpływa na osobowość

- uprawiać swój zawód z pasją - gdyz prowadzi to do zostania androidem lub wyrodną matką

- mieć salon piękności - bo to sprzyja próżności i prowadzi do nieudanych stylizacji i

w konsekwencji do katastrof
Obserwuj wątek
    • vi_san Re: Pieniądze II 03.02.15, 10:25
      Także bycie ordynatorem oddziału szpitalnego prowadzi do upadku moralnego [vide: Mamert Kowalik, był całkiem sympatyczny, ale z czasem zaczął jeździć białą "lodówką" i [przynajmniej zdaniem córki] okazał się być toksyczny]...
      Nie godne jest być artystką, bo albo oznacza, że jesteś złą matką, która porzuca dzieci i socjalistyczną ojczyznę na rzecz Brazylii [czy gdzie tam Józefina Bittner się udała], albo jesteś stukniętą artystką, oderwaną od rzeczywistości.
      Natomiast godne jest być architektem, pod warunkiem, że światowej sławy.
      • volke_86 Re: Pieniądze II 04.02.15, 14:13
        Cześć i czołem,
        artystą można być, pod warunkiem że nie odnosi się sukcesów i marnie się zarabia, prowadzi ognisko dla dzieci lub chałturzy. Sukces i pieniądze to egoizm, narcyzm, futra i zbyt mocny makijaż.
        Pod żadnym pozorem nie można jednak być dyrektorem, bo to oznacza konformizm i podejrzane kontakty z ministerstwem.
        • dakota77 Re: Pieniądze II 04.02.15, 14:22
          Ja wcale nie mialam wrazenia, ze czolobitna rozmowa Hajduka z ministerem zostala potepiona.
          • volke_86 Re: Pieniądze II 04.02.15, 14:59
            nie mam pod ręką i nie mogę doczytać. Ale dyrektor Dąbek-Nowacka to chyba zło wcielone.
            • soova Re: Pieniądze II 04.02.15, 15:15
              Dąbek-Nowacka i jej mąż Nowacki to funkcjonariusze złego systemu, a konkretnie - nomenklatury partyjnej. Przypuszczam, że stanowiska zarówno jej (wicedyrektor domu kultury), jak i jego (dyrektor, choć nie wiadomo jakiej instytucji) były w latach 70. w tej nomenklaturze. A z tym autorka się nigdy nie utożsamiała.
              • pavvka Re: Pieniądze II 09.02.15, 11:10
                Bez przesady, wicedyrektor domu kultury to raczej nigdy nie była funkcja na tyle ważna, prestiżowa czy popłatna żeby trzeba się było wykazywać szczególnymi zasługami w celu jej uzyskania.
                • soova Re: Pieniądze II 09.02.15, 12:06
                  W świetle badań historyków wygląda jednak na to, że wobec rozrostu stanowisk podlegających nomenklaturze nawet i wicedyrektor domu kultury jak najbardziej mógł tym regułom podlegać.

                  Źródło, podkreślenia moje

                  "W końcu epoki gomułkowskiej w aparacie partyjnym decydowano w sposób formalny (tj. wynikający z instrukcji nomenklaturowych) o obsadzie ok. 108 tys. stanowisk kierowniczych. Trudno natomiast oszacować, jaka była skala nieformalnych rekomendacji, będąca rezulatatem dążenia komitetów wszystkich szczebli oraz ich funkcjonariuszy do rozszerzania zakresu posiadanej władzy. Po rewolcie grudniowej 1970 r. i zmianie ekipy kierowniczej w PZPR stwierdzono "liczne sygnały o nadmiernym <rozdęciu> nomenklatury przez niektóre instancje partyjne". W związku z tym - jak głosił dokument opracowany w Biurze Spraw Kadrowych KC - polecono "wyłączenie z nomenklatury tych wszystkich stanowisk, które nie posiadają większego politycznego względnie ekonomicznego znaczenia". Efektem było zredukowanie rozmiarów systemu o blisko jedną czwartą, do poziomu 87,3 tys. stanowisk, z których o 72,6 tys. decydowano w KP, o 12,4 tys. w KW, zaś o 2,3 tys. najistotniejszych - w KC [44] .

                  Już w 1972 r. rozpoczął się proces odwrotny, zapoczątkowany decyzjami Biura Politycznego, które zdecydowało się włączyć do systemu nomenklatury KC szereg nowych stanowisk (m. in. wicedyrektorów central i zjednoczeń, zastępców redaktorów naczelnych agencji prasowych oraz dużej liczby naczelnych dyrektorów przedsiębiorstw o zasięgu ogólnokrajowym). Znacząca część z tych stanowisk należała dotąd do nomenklatury KW, co świadczyło o dążeniu do centralizacji systemu. W samym KC zmieniły się także proporcje między nomenklaturami ciał kolegialnych (Biura Politycznego i Sekretariatu) oraz nomenklaturami poszczególnych sekretarzy KC na korzyść tych ostatnich. Uchwała Biura Politycznego z 1972 r. umożliwiła wydatne zwiększenie rozmarów nomeklatury na szczeblu KW i KP, doprowadzając do zwiększenia formalnych rozmiarów całego systemu do poziomu ok. 140 tys. stanowisk.

                  Liczba ta nie oddawała jednak zapewne rzeczywistej skali oddziaływania funkcjonariuszy PZPR na decyzje kadrowe, albowiem - jak pisano w 1981 r. w notatce opracowanej w Wydziale Kadr KC - "poza ustaleniami przyjętymi przez Biuro Polityczne w praktyce funkcjonowała tzw. <nomenklatura kontrolna> wydziałów, bądź obligatoryjne <uzgodnienia kadrowe>, co również sprzyjało przejmowaniu przez aparat partyjny funkcji decyzyjnych wobec kadr kierowniczych" [45] . Jak z tego widać ze zjawiskiem spontanicznego rozszerzania nomenklatury miano do czynienia nie tylko na szczeblu wojewódzkim i powiatowym, ale także w samym Komitecie Centralnym."
                  • tt-tka Re: Pieniądze II 09.02.15, 12:18
                    zrodlo rzeczywiscie przednie :-)
                    opierajac sie nie na tego typu zrodlach, tylko na tekscie MM , bo o jej ksiazkach mowa, przypominam, ze w OwR "nawet ci Nowaccy okazali sie byc w porzadku"
                    • volke_86 Re: Pieniądze II 09.02.15, 12:25
                      Ale jednak nie na tyle zeby porozmawiac ze staruszka bez uszczypliwosci ("Wdo").
                    • soova Re: Pieniądze II 09.02.15, 12:28
                      Źródłem jest tekst napisany przez historyka, który zbadał sprawę naukowo, więc jeśli to miała być ironia, to przyznam, że nie rozumiem.

                      Wiem, że nawet ci Nowaccy okazali się być porządni. Czy zatem ta późniejsza opinia przypadkiem właśnie nie ilustruje tego, o czym autorka napisać otwarcie w "Kłamczusze" nie mogła, że wicedyrektor była przedstawicielką złej nomenklatury? Tak zawsze postać pani Dąbek-Nowackiej postrzegałam.
                      • tt-tka Re: Pieniądze II 09.02.15, 12:46
                        ironia, owszem
                        propagandysta to nie naukowiec
                        jezeli jestes zainteresowana uzasadnieniem, proponuje priva, bo wykroczymy poza regulamin forum
                      • gat45 Re: Pieniądze II 09.02.15, 14:09
                        No właśnie : naukowo. I pewnie rzetelnie korzystając ze źródeł. Zawsze się zastanawiałam, jak historycy odsiewają ziarno od plew w źródłach, to znaczy wiedząc, że same źródła niekoniecznie muszą być rzetelne ? Pamiętam opowieść pewnego młodego polskiego historyka na studiach podyplomowych we Francji (lata 70') jak to był zdumiony, kiedy dowiedział się od kolegów ze "współczesności", że traktują prasę jako źródło (jedno z, oczywiście) w swoich publikacjach.

                        Wyjechałam z Polski jako dziewczątko nieletnie, ale pamiętam, że często fakt zapisania się do partii skrzętnie ukrywano. Jedna pani drugiej pani opowiadała ściszonym głosem "a słyszała pani, że syn tych X to się podobno zapisał do partii?" - jak o wstydliwej chorobie. "Y musiał się zapisać do partii" - to w ramach dostępu do pewnych stanowisk, zgodnie z Twoim źródłem. Tylko tak jakby trochę na odwrót : to nie partia rozdawała swoim członkom stanowiska, tylko wymuszała zapisanie się od tych, którzy u progu tego stanowiska stali, a sprawdzili się wcześniej.
                        Ale z pewnością było i rozdawnictwo z klucza, i spadochroniarze. Tylko że tych nieco przymuszonych członków, cichych i ukrytych, trudniej policzyć, opisać. A już w ogóle strasznie trudno oddać tę atmosferę, bez której takie podsumowania jak przytoczone przez Ciebie są po prostu za "suche".
                        • soova Re: Pieniądze II 09.02.15, 14:15
                          Atmosferę właśnie świetnie oddaje sama autorka, niedopowiedzeniami dając czytelnikowi do zrozumienia, jak stali w hierarchii społecznej Nowaccy i skąd się to brało. Ja tylko podałam te "suche" dane, bo chciałam podejść do sprawy rzeczowo, że skoro rozrost nomenklatury w latach 70. miał miejsce, to spora była szansa, że oboje Nowaccy w niej się mieścili, choć o jego stanowisku nie wiemy nic, a o jej - że było niższego szczebla.

                          W PRL spędziłam 17 lat. Nie pamiętam, żeby ktoś swoje członkostwo w PZPR utrzymywał w tajemnicy. Najwyżej w tajemnicy chrzcił dziecko czy brał kościelny ślub, :) ale to już inna para kaloszy.

                          • gat45 Re: Pieniądze II 09.02.15, 14:24
                            soova napisała:

                            > W PRL spędziłam 17 lat. Nie pamiętam, żeby ktoś swoje członkostwo w PZPR utrzym
                            > ywał w tajemnicy. Najwyżej w tajemnicy chrzcił dziecko czy brał kościelny ślub,
                            > :) ale to już inna para kaloszy.
                            >
                            Więc albo inna epoka, albo obracałyśmy się w innych środowiskach. Albo i jedno, i drugie.
                            • tt-tka Re: Pieniądze II 09.02.15, 14:54
                              oczywiscie, Gatku i Soovo, ze inna epoka .-) (byc moze srodowisko tez, tego nie wiem)
                              mam nad Wami obiema te przewage (sorki) , ze pamietam obie epoki ! jako rowiesnica Gata te wczesniejsza, jako zyjaca w PRL az do jej konca te, o ktorej pisza Soova
                              nie zauwazylam zadnych niedopowiedzen na etapie Klamczuchy, otwatrym tekstem jest napisane "dyrektor nie zrobil awantury" ( za spaprana przez Aniele kawe - dyrektor, ale na obrazenie pomocy domowej nie mogl sobie pozwolic :-)), a o pani D-N Tosia mowi "jest wicedyrektorem. Moim"
                              nawiasem mowiac Tosia boi sie zwolnienia nie za nieprzyjscie do pracy, tylko za piaskownicowa afere, kiedy to jej dzieci oskubaly inne dzieci, w tym corke wicedyrektor, i zreszta boi sie niepotrzebnie
                              Status materialny Nowackich jest duzo wyzszy, w koncu oboje maja kierownicze stanowiska, ale taka dyskusja juz byla a propos zarobkow stryja Jozeczka i jego poziomu zycia, tez sporo wyzszego niz rodziny Ignaca - bibliotekoznawca i pracujaca dorywczo jako chalupnica zona przy czterech corkach to darujcie, kokosow nie budiet - jak sie pracuje osiem godzin, a przez reszte czasu czyta to, co chce , to i jada sie gorzej niz sasiedzi
                              a opinia "okazali sie w porzadku (teraz)" zgrzyta mi straszliwie w swietle tego, ze corka borejcza z dyrektorskim synem utrzymywala kontakty pozaszkolne, zarla dyrektorski keks, razem byli w ESD - to co, wczesniej uwazano Nowackich za niekoniecznie w porzadku, ale przyjaznic sie z Pawelkiem Gabrysia moze i tatusiowi ani mamusi to nie wadzi ?
                              • pavvka Re: Pieniądze II 09.02.15, 15:07
                                tt-tka napisała:

                                > to co, wczesniej uwazano Nowackich za ni
                                > ekoniecznie w porzadku, ale przyjaznic sie z Pawelkiem Gabrysia moze i tatusiow
                                > i ani mamusi to nie wadzi ?

                                Ty byś zabroniła swojemu dziecku przyjaźnić się z kolegą mającym niesłusznych rodziców?
                                • tt-tka Re: Pieniądze II 09.02.15, 15:23
                                  nie mam dzieci, wiec trudno mi odpowiedziec kategorycznie
                                  ale raczej nie pozwolilabym dziecku chodzic do domu ludzi, ktorych uwazam za niekoniecznie w porzadku
                                  rzecz w tym, ze przed OwR zadnych zastrzezen moralnych wobec Dabek- Nowackich Borejkowie nie wysuwali, a raptem poczuli sie uprawnieni do orzekania, kto w porzadku, a kto nie
                                  mam alergie na takich samozwanczych specjalistow od cudzej moralnosci , zwlaszcza kiedy nikt ich o swiadectwo przyzwoitosci nie prosi
                                  • pavvka Re: Pieniądze II 09.02.15, 15:32
                                    tt-tka napisała:

                                    > ale raczej nie pozwolilabym dziecku chodzic do domu ludzi, ktorych uwazam za
                                    > niekoniecznie w porzadku

                                    Ja bym to jednak stopniował. Co innego jeśliby rodzice torturowali więźniów politycznych czy byli szefami mafii, ale bycie 'niekoniecznie w porządku' nie sugeruje spraw wielkiej wagi. I o ile rozumiem, że samemu można nie chcieć utrzymywać z nimi bliższych kontaktów, to skreślanie na wejściu dzieci takich ludzi wydaje mi się mocnym przegięciem.
                                    • tt-tka Re: Pieniądze II 09.02.15, 15:39
                                      dzieci nie, napisalam o bywaniu w takich domach - gabrysia u nowackich bywala chyba ? w kazdym razie keks dyrektorowej jadla, to dobrze pamietam
                                      i powtarzam - rzezc w tym, ze borejki, nie bedace w najmniejszym stopniu idealem moralnym, uzurpuja sobie prawo do orzekania, kto jest w porzadku
                                      • pavvka Re: Pieniądze II 09.02.15, 15:52
                                        Ale dzieci, jeśli odwiedzają kolegów w domach, to raczej po to żeby spędzić czas z tymiż kolegami, a nie z ich rodzicami. Z tymi ostatnimi mogą mieć jakiś przelotny kontakt, ale żeby to zaraz miało wpłynąć na ich postawę moralną?

                                        > rzezc w tym, ze borejki, nie bedace w najmniejszym stopniu ideale
                                        > m moralnym, uzurpuja sobie prawo do orzekania, kto jest w porzadku

                                        A trzeba być ideałem żeby mieć swoje zdanie na temat bliźnich i ich postępków?
                                        • tt-tka Re: Pieniądze II 09.02.15, 16:00
                                          nie, swoje zdanie ma prawie kazdy
                                          niemniej , poniewaz czesc czytelnikow uwaza oceny wyglaszane przez borejkow za rozstrzygajace, przypominam, ze oni nie sa miernikiem, punktem odniesienia ani nie sa nieomylni
                                          to , ze Ignac albo Melania cos mowi o innych osobach, nie znaczy bynajmniej, ze osoby te sa w porzadku lub nie sa
                          • agafiatichonowna Re: Pieniądze II 09.02.15, 14:37
                            W wypadku Nowackich to mr Nowacki prawdopodobnie był nomenklaturą - jakiś dyr zjednoczenia czy coś w ten deseń, i to jego apanaże stanowiły o poziomie życia rodziny. Pracownicy kultury w super dostatki nigdy nie opływali. I pani Nowacka wcale nie musiała należec do partii - pan małżonek stanowił rękojmię jej prawomyślności.
                            • paszczakowna1 Re: Pieniądze II 10.02.15, 00:43
                              > I pani Nowa
                              > cka wcale nie musiała należec do partii - pan małżonek stanowił rękojmię jej pr
                              > awomyślności.

                              Musiała, nie musiała, dla mnie nie ulega wątpliwości, że należała. Przypomnij sobie scenę, jak Kłamczucha wręcza jej kwiatki i z zachwytem obserwuje reakcję, zbierając inspirację do ewentualnej przyszłej roli działaczki.
                              • agafiatichonowna Re: Pieniądze II 10.02.15, 00:59
                                Mogła rownie dobrze należec do Ligi Kobiet, Towarzystwa Przyjażni Polsko-Radzieckiej , Towarzystwa Krzewienia Kultury Swieckiej i cholera wie czego. I też reakcję miałaby perfekcyjną.
                                • agafiatichonowna Re: Pieniądze II 10.02.15, 01:17
                                  U Siesickiej to chyba w "Zapalce na zakręcie", ale pewna nie jestem. W "Córki chcą inaczej" Kobylińskiej-Masiejewskiej jeden z bohaterów to nawet ministrantuje i toczy dysputy z kumplem pochodzenia robotniczego o komuszym światopoglądzie, ale obydwaj są przedstawieni jako bardzo porządni chłopcy. A książka stareńka bardzo, chyba z lat sześćdziesiatych.
                                  • ananke666 Re: Pieniądze II 10.02.15, 21:42
                                    U Kobylińskiej-Masiejewskiej stoi, że jedna z bohaterek chcąc ułagodzić babcię mówi, że pójdzie na nabożeństwo majowe.
                                • paszczakowna1 Re: Pieniądze II 11.02.15, 00:08
                                  W sumie racja (i pani Dąbek-Nowacka jako działaczka Ligi Kobiet b. prawdopodobna), ale dla meritum to właściwie dość obojętne, czy działaczka partyjna, czy którejś z tych wymienionych przez ciebie, organizacje oceniane były podobnie.
                  • pavvka Re: Pieniądze II 09.02.15, 13:40
                    soova napisała:

                    > W świetle badań historyków wygląda jednak na to, że wobec rozrostu stanowisk po
                    > dlegających nomenklaturze nawet i wicedyrektor domu kultury jak najbardziej móg
                    > ł tym regułom podlegać.

                    Nawet jeśli podlegała, to nie oznaczało, że musiała prezentować czołobitność wobec reżimu. Raczej wystarczyło że nie było wobec niej wyraźnych obiekcji światopoglądowych; mogła być w pracy po prostu apolityczna.
                    • soova Re: Pieniądze II 09.02.15, 13:49
                      Skoro nie musiała (a nawet oboje nie musieli), to czemu po latach pojawia się o Nowackich opinia, że "nawet tacy" okazali się porządni? Przecież musiał być jakiś punkt wyjścia, coś, co dla Borejków oznaczało, że Nowaccy kiedyś byli "tacy" (w domyśle: jak najbardziej nastawieni prosystemowo, piastujący kierownicze stanowiska, cieszący się dzięki temu dostatkiem), ale potem jednak jakiś egzamin z przyzwoitości zdali.
                      • pavvka Re: Pieniądze II 09.02.15, 13:57
                        To już pytanie do MM; nie wydaje mi się żeby kiedykolwiek w PRL wicedyrektorowanie domowi kultury było ważną i intratną posadą. Może bardziej chodziło o tego męża?
                        • soova Re: Pieniądze II 09.02.15, 14:09
                          Na pewno jako stanowisko kierownicze niższego stopnia było w zakresie tego stopnia ważne. Tosia wszak się swojej wicedyrektor boi, do tego stopnia, że boi się nawet zwolnienia z pracy za nieprzyjście z powodów rodzinnych. Czy intratne? Trudno mi powiedzieć, bo to wymagałoby oczywiście zbadania sprawy i umiejscowienia jej w ówczesnych realiach ekonomicznych. Dyrektorostwo na pewno jednak żyją na o wiele wyższej stopie: mają obszerne mieszkanie, do obsługi którego zatrudniają gosposię, Pawełek ma gramofon i kolekcję płyt, a pan Nowacki jeździ nawet nie dużym fiatem, a Mirafiori. Jak to się ma do skromnie żyjących Borejków czy gnieżdżących się z dziećmi niemal kątem u ciotki Kowalików, widać bez problemu.
                          • pavvka Re: Pieniądze II 09.02.15, 14:49
                            soova napisała:

                            > Tosia wszak się swojej wicedyrektor boi, do tego stopnia, że boi się
                            > nawet zwolnienia z pracy za nieprzyjście z powodów rodzinnych.

                            Za komuny chyba za tego typu przewinienia tak łatwo nie zwalniano?
                          • ginny22 Re: Pieniądze II 09.02.15, 16:17
                            > Tosia wszak się swojej wicedyrektor boi, do tego stopnia, że boi się
                            > nawet zwolnienia z pracy za nieprzyjście z powodów rodzinnych.

                            Pytanie, na ile lęk Tosi wynika z władzy wicedyrektor, a na ile - z panikarstwa Tosi (zawsze uważałam, że ten drugi czynnik jest tu ważniejszy).
                            • kkokos Re: Pieniądze II 09.02.15, 21:13
                              > Pytanie, na ile lęk Tosi wynika z władzy wicedyrektor, a na ile - z panikarstwa
                              > Tosi (zawsze uważałam, że ten drugi czynnik jest tu ważniejszy).

                              a tam było wprost, że się bała utraty pracy? czy że się bała nieprzyjemności?
                              bo łagodna tosia mogła ciężko znosić po prostu wredne zachowanie swojej szefowej, uszczypliwości, coś, co dziś uważamy za elementy mobbingu
                              • tt-tka Re: Pieniądze II 09.02.15, 21:34
                                "czy wiesz, jak trudno o prace dla pianistki ?" - chyba jednak utraty pracy, czy zasadnie, to inna kwestia
                                nie wiemy, jak zachowywala sie D-N wobec podwladnych w pracy, skad zalozenie, ze wrednie ?

                                ogromnego rynku pewnie nie bylo, ale jakis tam byl, skoro gaba zarabiala w ten sposob
                                tym bardziej, ze nie musial to byc zarobek bardzo solidny, na podstawy bytu, tylko na fanaberie typu szynka czy czekolada :-)
                                nie chcialo sie trutniowi ani poszukac, ani tym bardziej robic imho
                                • kkokos Re: Pieniądze II 10.02.15, 00:29
                                  > nie wiemy, jak zachowywala sie D-N wobec podwladnych w pracy, skad zalozenie, z
                                  > e wrednie ?

                                  bo generalnie pokazana jest jako osoba niemiła, lubiąca ludzi wykorzystywać, łagodniejsza jedynie dla własnego syna - dlaczego miałaby być miła w pracy?
                                  • tt-tka Re: Pieniądze II 10.02.15, 01:47
                                    po pierwsze - dlatego, ze w pracy
                                    po drugie - jest wymagajaca wobec gosposi w kwestii pracy, ale i sama zasuwa w domu, nie lezy i pachnie; -uspokaja Tosie, mowi, ze syn odprowadzi jej dzieci, nie ma pretensji o rozbity nos Pawelka, zgadza sie na siedzenie mlodziezy u nich i na proby, na gospodarowanie Danki w jej kuchni
                                    i uprzedza meza, zeby nie wazyl sie zrobic gosposi awantury
                                    • kkokos Re: Pieniądze II 10.02.15, 19:17
                                      ojej, bo ludzie w pracy są zawsze wobec siebie ok, nikt nigdy nie miał wrednego szefa, ani dziś, ani za komuny. jasne.
                                      męża uprzedza, żeby awanturą nie odstraszył franciszki, która zarabia śmiesznie mało - cała długa scena poświęcona jest temu, co się dzieje równolegle w duszach anieli i dąbek-nowackiej: pierwsza przeżywa, że widzi pawełka, który jej nie poznaje w przebraniu, druga czepiła się myśli o tym, jak mało musiałaby nowej gosposi płacić, a brak jej reakcji na kuszenie i urabianie bierze za próbę wymuszenia większej pensji, co ją trochę złości, choć sama zamierza nową gosposię wykorzystywać, jak tylko się da. i wiemy to, bo narrator jest wszechwiedzący i relacjonuje myśli.
                                      mina nowackiej jasno mówi o tym, co się myśli o takich, co się narobią, a nie zarobią (np. o tosi i jej rodzinie) - to też narrator.

                                      może więc gdzieś tam zachowała się miło (to, co wspomniałaś z młodzieżą itd.), ale generalnie nie miała pani wicedyrektor szacunku dla bliźnich.

                                      aczkolwiek - nie mam teraz czasu na ponowne wertowanie - mogło być tak, że pani MM zastosowała swój ulubiony manewr "co innego opisuję, co innego mi wychodzi'. może tych scen, kiedy dąbek-nowacka jest miła jest od cholery i to, co o niej pisze odautorsko się kłóci - taka gaba a rebours. nie bardzo w to wierzę, ale może.
                                      • kkokos Re: Pieniądze II 10.02.15, 19:18
                                        cała długa scena poświęcona jest temu, co się dzieje równolegle w dusza
                                        > ch anieli i dąbek-nowackiej

                                        nawiasem mówiąc, to jest scena genialna :)
                      • benedyktanka Re: Pieniądze II 09.02.15, 15:56
                        Jakoś nigdy nie odbierałam słów "Nawet ci Nowaccy z góry nagle okazali się w porządku" jako bezpośrednio odnoszących się do ich stanowisk w nomenklaturze. Pan Nowacki nie tylko był dyrektorem, ale także -co można uznać za nieetyczne - wykorzystywał swoje stanowisko, a to wchodząc w układy z leśniczym (dzik), a to załatwiając mięso z nielegalnego uboju (szmery w piwnicy). Jeśli w stanie wojennym Nowaccy okazali się w porządku, to oznacza na przykład, że 1. nie oni podkablowali Borejkę, chociaż o bibule w domu na pewno wiedzieli od Pawełka, 2. prawdopodobnie w karnawale Solidarności zapisali się do związku lub po wprowadzeniu stanu wojennego oddali legitymacje partyjne, przez co zrzekli się swoich nomenklaturowych przywilejów, 3. uczestniczyli w sąsiedzkim systemie ostrzegania przed zamieszkami - lub choćby informowania, gdzie co "rzucili" do sklepów. "Nagle" oczywiście odnosi się do ich postawy po wprowadzeniu stanu wojennego.
                        • tt-tka Re: Pieniądze II 09.02.15, 16:33
                          czy pan Nowacki wchodzil w uklady z lesniczym, nie wiemy, moze sam polowal ?
                          czy zalatwial mieso z nielegalnego uboju, tez nie wiemy, osobiscie bardzo watpie - to byly casy przedkartkowe i mieso mozna bylo kupic najzupelniej legalnie w dowolnej ilosci, jesli mialo sie za co - bite sztuli musialy byc przebadane, ale nie musialy wedrowac do skupu
                          nie ma zadnych podstaw w ksiazce do takich przypuszczen, nikt tej opinii nie uzasadnia niczym - rownie dobrze mozna powiedziec, ze okazali sie w porzadku, bo nie zostali internowani z prominentami .-)
                          powtarzam sie, niestety . ale nigdy wczesniej nie bylo zadnych grymasow ani sygnalow, ze nowaccy nie sa w porzadku
                          a w bibule w domu borejkow nie wierze, ani przed kalamburka, ani po nie ma sladu zadnego zaangazowania Ignaca w sprawy publiczne :-)
                          • kkokos Re: Pieniądze II 09.02.15, 21:51
                            > czy pan Nowacki wchodzil w uklady z lesniczym, nie wiemy, moze sam polowal ?
                            > czy zalatwial mieso z nielegalnego uboju, tez nie wiemy, osobiscie bardzo watpi
                            > e - to byly casy przedkartkowe i mieso mozna bylo kupic najzupelniej legalnie w
                            > dowolnej ilosci, jesli mialo sie za co - bite sztuli musialy byc przebadane, a
                            > le nie musialy wedrowac do skupu

                            "był tu dziś pan gienio, przywiózł kiełbasę i szynkę z tego dzika, co go przy tobie ustrzelił" - mówi wicedyrektor dąbek-nowacka do pawełka w tej samej scenie, w której przyjmuje kłamczuchę do pracy. a więc skoro pawełek bywał na polowaniach, to pewnie z ojcem. nowacki mógł więc sam polować.

                            w kk sąsiadem rozbierającym mięso w piwnicy - niewątpliwie nielegalnej proweniencji - był niejaki pan szymuś, robiący to na zlecenie "eleganckiego dyrektora z drugiego piętra". dyrektor w pamiętnej piwnicznej scenie też się pojawia, ale nie pada jego nazwisko. czy to nowacki? czy inny dyrektor z tej kamienicy? w końcu mała ona nie jest, mogło tam mieszkać i trzech dyrektorów. nowaccy mieszkali pod dwójką, co na pierwszy rzut oka raczej to drugie piętro wyklucza, ale dyskutowałyśmy tu już na temat wariackich zupełnie, powojennym oznaczeń mieszkań w przedwojennych kamienicach, zwłaszcza takich, gdzie dzielono mieszkania na mniejsze i dokwaterowywano lokatorów kwaterunkowych.

                        • kkokos Re: Pieniądze II 09.02.15, 21:57
                          Jeśli w stanie wojen
                          > nym Nowaccy okazali się w porządku, to oznacza na przykład, że 1. nie oni podka
                          > blowali Borejkę, chociaż o bibule w domu na pewno wiedzieli od Pawełka, 2. praw
                          > dopodobnie w karnawale Solidarności zapisali się do związku lub po wprowadzeniu
                          > stanu wojennego oddali legitymacje partyjne, przez co zrzekli się swoich nomen
                          > klaturowych przywilejów, 3. uczestniczyli w sąsiedzkim systemie ostrzegania pr
                          > zed zamieszkami - lub choćby informowania, gdzie co "rzucili" do sklepów. "Nagl
                          > e" oczywiście odnosi się do ich postawy po wprowadzeniu stanu wojennego.

                          sporo w tym racji, ale może zbyt kombinujemy - nowaccy nie wydają się miłymi ludźmi, dlaczego mieliby być sympatycznymi sąsiadami, takimi, którzy uśmiechną się, zagadają, pomogą, gdy trzeba. raczej wyniośli, lekceważący innych - może nawet zdolni do drobnych sąsiedzkich złośliwości. wystarczy, żeby to się zmieniło po stanie wojennym - złagodnieli, zaczęli się uprzejmie kłaniać i zaprzestali złośliwości - i już okazali się "nie tacy źli"?
                    • tt-tka Re: Pieniądze II 09.02.15, 14:10
                      przepraszam, ale smiac mi sie chce
                      "mogl podlegac" w swielte i wobec rozrostu - to akurat sa sprawy jak najbardziej policzalne; jezeli przez rezym okresla sie czlonkow partii (jesli tylko funkcjonariuszy, to wychodzi jeszcze wieksza bzdura), czyli w tym okresie ok. 3 mln osob, to prosze wziac kajecik i olowek, wzglednie kalkulator, i podliczyc, ile tych stanowisk, dzis nazywanych nomenklatura, czyli po prostu menadzerskich, bylo - przemysl, zwlaszcza kluczowy, szkolnictwo, organizacje mlodziezowe i inne, sluzba zagraniczna, radio, prasa, telewizja, wojsko i wszystkie resorty mundurowe z celnikami i straza graniczna wlacznie, placowki kulturalne i tak dalej - od najwyzszego szefostwa po prostego kierownika - czyzbysmy mieli nomenklature z importu, a dyr. Dabek-Nowacka przez Cale zycie ukrywala, ze jest np. Chinka ? bo wlasnych zasobow ludzkich ni czorta nie wystarczyloby, jak by nie liczyc...
                      opinia, ze Nowaccy byli "tacy", zapewne samej MM, a wyrazona ustami Borejkow dla mnie znaczy - "tacy", czyli inni niz my, zamozni, zaradni i dobrze jedzacy i swiadczy o malostkowosci rodziny B.
                      boreje nie sa dla mnie autorytetem w kwestii orzekania o czyjejkolwiek przyzwoitosci , niestety
                      • potworia Re: Pieniądze II 09.02.15, 16:12
                        O tym, że "Nowaccy okazali się w porządku" mówi pani Lewandowska. Wcześniej Gaba wybucha drobnomieszczańską zazdrością na tle cielęciny w piwnicy, za co zostaje skarcona przez ojca.
                        Nie przypominam sobie żadnej wypowiedzi Borejków w jakikolwiek sposób wartościujących sąsiadów z góry. Coś tam było jeszcze o wielkich gaciach na strychu.
                        Może jest w tym jakaś symbolika polityczna, nie wiem;-)
                        • tt-tka Re: Pieniądze II 09.02.15, 16:45
                          mowi pani Lewandowska
                          a to przepraszam
                          zdawalo mi sie, ze to ktores z borejkow mowilo
                          p. Lewandowska mogla miec inne kryteria, a na pewno inne odniesienia - nikt z Lewandowskich wczesniej sie z dyrektorstwem nie zadawal
                          • azw2 Re: Pieniądze II 10.02.15, 01:55
                            Rożne mogły być przypadki np konkretna materialna pomoc Borejkom ( internowany Ignacy ) czy własnie Lewandowskim ( Sławkowi chyba groziło też wyrzucenie z roboty być może za jakieś nielegalne działania, jest napomkniecie że całą rodziną są na Placu Mickiewicza skąd potem dobiegały sygnały milicyjnych wozów ) , Piotrowi Ogorzałce czy tylko nie okazywanie niechęci do opozycjonistów, może uczestnictwo w protestach , mszach, kolportazu prasy podziemnej etc... wreszcie nie jest powiedziane czy Pawełek z Danusią nie są też opozycjonistami i w tym przypadku rodzice ( bo o nich mówi p. Lewandowska a raczej nie o Pawełku i Danusi ) są w porządku bo np nie wykopali na bruk potomka. Choć jakoś trudno mi sobie wyobrazić konformistycznego Pawełka jako opozycjonistę.
                        • tt-tka Re: Pieniądze II 09.02.15, 16:49
                          a propos cieleciny - ojciec mowi gabie, ze on potrafi zarabiac tylko w sposob uczciwy i dlatego oni maja morszczuka na obiad - nie mowi wprost o sasiedzie, ale odebralam to jako sugestie, ze ci, co jedza lepiej, zarabiaja nieuczciwie, co zreszta bylo na Forum dyskutowane
                          jak to sie ma do wyzerania komercyjnego mieska Feli, nie bede dociekac
                          • soova Re: Pieniądze II 09.02.15, 17:06
                            Prosto się ma. Nowacki jest złym dyrektorem, więc na mięso zarabia na pewno nieuczciwie. A przecież niemożliwe jest, żeby nieuczciwie zarabiali na komercyjne mięso własny Ignacego brat z bratową.
                            "Rozgrzeszanie" najbliższych, bo są najbliżsi, to przecież często spotykany psychologiczny mechanizm. Napisałam w cudzysłowie, bo oczywiście zdobywanie mięsa na mniej lub bardziej lewo to nie zbrodnia. Ale mechanizm ten działa świetnie przecież w wielu dziedzinach życia - skąd by się brali wszyscy ci ślepi na występki dzieci rodzice, żony nie wierzące, że mąż miał stłuczkę po pijaku czy dziewczyny przyjmujące na przechowanie jakieś ciekawe fanty od swoich chłopaków?
                            • tt-tka Re: Pieniądze II 09.02.15, 17:17
                              to jeszcze sie przyczepie, bo lubie :-), choc z innej beczki - jak sie ma niezlomnosc ideolo Ignaca do jego stosunkow z docentem, tez kadra kierownicza ? zna jego zone, buty dla Idy chce pozyczac...
                              • soova Re: Pieniądze II 09.02.15, 17:24
                                Skąd wiesz, że zna żonę? Pozdrowienia dla małżonki przez telefon (jeśli dobrze pamiętam) są raczej grzecznościowe, skoro dzwoni do zwierzchnika (?) poza godzinami pracy i w prywatnej sprawie.
                                Poza tym skąd wniosek, że kadra kierownicza w Bibliotece Raczyńskich musiała być niska moralnie, żeby Ignacy miał z nią nie wchodzić w stosunki?
                                Niezłomność ideologiczna Ignacego jest zresztą taka, powiedziałabym, papierowa. Lewe mięso be, bo lewe, ale tak naprawdę Borejko musi tę lewiznę potępić. Bo gdyby nie potępił, okazałoby się, że to właściwie on ponosi winę za lichą sytuację aprowizacyjną w domu, skoro nie jest w stanie pójść w ślady zaradnego sąsiada. Potępić, a potem uciec na wyżyny intelektualno - moralne jest w tej sytuacji najwygodniej.
                                • tt-tka Re: Pieniądze II 09.02.15, 17:34
                                  tez uwazam, ze papierowa
                                  zna zone, bo wie, ze obfita :-)
                                  sadzilam, ze wg MM nomenklatura jest z definicji niska moralnie, czyzbym sie mylila ? w Imieninach Ignac wracajac z zebrania piekli sie na docenta, choc nie pamietam, o co, i nie zajrze do tej ksiazki za skarby ! raz czytalam i wiecej nie bedzie
                                  i Mamert zohydnial, jak tylko zostal ordynatorem... choc fakt, Mareczka to na razie ominelo...
                                • kkokos Re: Pieniądze II 09.02.15, 21:41
                                  > Skąd wiesz, że zna żonę? Pozdrowienia dla małżonki przez telefon (jeśli dobrze
                                  > pamiętam) są raczej grzecznościowe, skoro dzwoni do zwierzchnika (?) poza godzi
                                  > nami pracy i w prywatnej sprawie.
                                  > Poza tym skąd wniosek, że kadra kierownicza w Bibliotece Raczyńskich musiała by
                                  > ć niska moralnie, żeby Ignacy miał z nią nie wchodzić w stosunki?

                                  co do pierwszego pełna zgoda, co do drugiego - docent to nie był tytuł szanowany, wręcz przeciwnie, często nadawany za zasługi polityczne, a nie osiągnięcia naukowe. oczywiście szef ignaca mógł być doc. dr hab., ale mógł być też docentem marcowym, czyli naukowcem bez wymaganego dorobku, ale z nadania partyjnego, który po marcu 1968 otrzymał właśnie tytuł docenta. generalnie "docent" wymawiało się dość ironicznie. o swym szefie ignac też wyraża się zwykle dość ironicznie albo dziwi się jego zachowaniu jak duże dziecko, niby nie rozumiejąc, o co chodzi (bo tak pewnie łatwiej było przepchnąć przez cenzurę np. opowieść o przyjmowanych przez docenta gościach z dużego kraju, którzy pokiwali głowami obejrzawszy bibliotekę, a potem stwierdizli, że u nich w kraju jest dużo takich większych i ładniejszych).

                                  ignaca zmuszony do dzwonienia do docenta w sprawie butów idy jest tylko dowodem na szaleństwo, w jakie wkręciła ida całą rodzinę przy swoim ślubie. wariatom się nie odmawia, nieprawdaż.
                                  • tt-tka Re: Pieniądze II 09.02.15, 21:49
                                    docenci marcowi w roku slubu Idy juz dawno byli profesorami
                                    Verdano, prosze o wyjasnienie - czy docent to bylo stanowisko, czy tytul niezbedny w drodze od doktora habilitowanego do profesora ?
                                    • dakota77 Re: Pieniądze II 09.02.15, 22:01
                                      Wydaje mi sie, ze niezaleznie od zmian systemowych, u nas to zawsze bylo uczelnianie stanowisko, nie tytul.
                                      • tt-tka Re: Pieniądze II 09.02.15, 22:17
                                        nie wiem, po temu pytam :-)
                                        pamietam, jak ojciec robil doktorat, potem habilitacje, i pamietam, ze byl docentem, zanim zostal profesorem, ale jakos nigdy nie pytalam, czy to stopien, czy funkcja
                                        a Verdana wie na bank
                                        • dakota77 Re: Pieniądze II 09.02.15, 22:32
                                          Stanowisko uczelnianie.
                                          • kkokos Re: Pieniądze II 10.02.15, 00:20
                                            > Stanowisko uczelnianie.

                                            no tak, tyle że biblioteka raczyńskich jest biblioteką miejską, nie należy do uczelni
                                            • tt-tka Re: Pieniądze II 10.02.15, 02:01
                                              biblioteka raczynskich od 1968 roku ma status biblioteki naukowej
                                      • agafiatichonowna Re: Pieniądze II 09.02.15, 22:46
                                        Zadna nędza. Pisze to na przykladzie swojej rodziny i wielu jej znajomych przesiedlonych w 45 roku ze Lwowa i okolic. Zyło im sie ani gorzej ani lepiej niż innym ludziom po wojnie, ale biedy nie zaznali. Najzwyczajniej w świecie przestało im zależec na takim klasycznym dorabianiu się, gromadzeniu dóbr, dbali o to co udało się ocalić i raczej inwestowali w wykształcenie swoje i dzieci ,bo "wiedzy nikt nie zabierze".
                                        Niektorzy stracili całkiem spore majątki i tu zadowalali się zwykłym mieszkaniem. A charakterystyczne było to, że nie narzekali.
                                        Istnieje też minimalizm inny niż estetyczny., taki idący wbrew rozbuchanemu konsumpcjonizmowi i wynikający nie z powodu upodobania do takich czy innych wnętrz czy ubiorów lecz będący wyrazem sprzeciwu wobec eskalacji posiadania. I nie jest on efektem filozofii kwasnych winogron a rezultatem wyboru.
                                        • potworia Re: Pieniądze II 09.02.15, 23:40
                                          No, w Polsce po 45 możliwości dorabiania się były dość ograniczone, a i dobra możliwe do gromadzenia innego rodzaju niż chińskie wazy, pierwsze wydania i bentleye. Poza tym, nie porzucili swoich dworków, kamienic i hektarów z własnej woli, więc raczej godzili się z losem niż dokonywali wyborów.
                                          Może nie dotyczy to Twojej rodziny, ale wiesz mi, wielu ludzi żyło na skraju przetrwania jeszcze wiele lat po wojnie. I nieszlachetnie zabiegali o dobra materialne w postaci butów, zimowego palta, klitki w bloku, lodówki i meblościanki. Inwestowali w wykształcenie dzieci, ale traktowali je właśnie jako przepustkę do lepszego życia.

                                          Znam zjawisko i postawę, którą opisujesz, jest mi dość bliska nawet, ale nie nazywam jej minimalizmem. Minimalizm to raczej to szczególne hobby, w ramach którego ludzie odchudzają swój stan posiadania do stu i mniej przedmiotów, systematycznie komunikując fejsbukowi, co wyrzucili i jak się świetnie z tym czują. A to, o czym piszesz, to w moim słowniku po prostu zdrowy rozsądek i umiar. A szumniej i bardziej ideologicznie: antykonsumpcjonizm.


                                          • agafiatichonowna Re: Pieniądze II 10.02.15, 00:37
                                            Nie pisałam, że dokonywali wyborów. I tak, masz rację, że pogodzili się z losem. Tylko u nich sie to przełożyło na podejście do stanu posiadania. I nie mam tu na myśli rzeczy pierwszej potrzeby, takich jak buty, odzież,
                                            mieszkanie tylko takie stopniowe obrastanie w rzeczy mogące np /w pojęciu pewnych ludzi/ podnieśc prestiż.
                                            Bo to o czym piszę nie dotyczy w zasadzie lat stricte powojennych, kiedy rzeczywiscie trzeba było zdobywać artykuły najbardziej podstawowe. Chodzi mi o okres tzw. małej stabilizacji. Jedni zdobywali, innym to powiewało. I żeby już postawić wielką kropę - ja wcale tych odmiennych postaw nie oceniam, jestem jak najdalsza od twierdzenia, że tak było dobrze a tak żle.
                                            A postawa polegająca na dązeniu do posiadania stu lub mniej przedmiotów i komunikowanie tego fejsbukowi to raczej domena ludzi młodych, a ja znam ludzi sprzed epoki fejsbuka, ba, sprzed epoki komputerów, którzy całe życie starali sie nie obrastać przedmiotami, mniej lub bardziej ozdobnymi gadżetami a swój stan posiadania ograniczali do niezbędnego minimum. A na koniec się przyznaję, że ja do nich nie należę, duszę zbieracza posiadam, a zdrowy rozsądek i umiar to nie są moi koledzy.
                                            • potworia Re: Pieniądze II 10.02.15, 15:10
                                              Ale kolekcjonerstwo to bardzo szlachetna pasja! Brak umiaru i zdrowego rozsądku to kardynalne cnoty szlachetnego zbieracza:-)
                                              • agafiatichonowna Re: Pieniądze II 10.02.15, 15:54
                                                Bardzo sie ciesze ,że wreszcie ktoś choć w tej jednej sprawie uznał mnie za cnotliwą.
                                  • tt-tka Re: Pieniądze II 09.02.15, 21:57
                                    a Ignac dzwonic mial po sklepach z obuwiem, do docenta zadzwonil z wlasnej woli i inicjatywy, bo "on ma taka obfita zone", jak wyjasnil Mili, poza tym zamiast zalatwiac sprawe wdal sie z nim w pogawedke
                                    dopiero przynaglony przez Mile pyta o buty - zreszta numer sie zgadzal, czyli Ignac pamietal, jakie pletwy ma docentowa, tyle ze ona nie miala bialych pantofli, zielone miala
                                    i jaka cenzura ? przy opowiesci o wizycie delegacji zagranicznej ?
                                    • kkokos Re: Pieniądze II 10.02.15, 00:24
                                      > i jaka cenzura ? przy opowiesci o wizycie delegacji zagranicznej ?

                                      przy całości każdej książki wydanej przed 1990.
                                      nie udawaj głupiej, plis.
                                      • tt-tka Re: Pieniądze II 10.02.15, 01:53
                                        nie udawaj ty, plis
                                        zeby opowiedziec o wizycie delegacji, Ignac nie musial byc przedstawiany jak duze dziecko i o to mi chodzilo
                                    • slotna Re: Pieniądze II 14.02.15, 00:15
                                      > dopiero przynaglony przez Mile pyta o buty - zreszta numer sie zgadzal, czyli
                                      > Ignac pamietal, jakie pletwy ma docentowa, tyle ze ona nie miala bialych pantof
                                      > li, zielone miala

                                      O ile dobrze pamietam, to i numer sie nie zgadzal.
                                      • agafiatichonowna Re: Pieniądze II 14.02.15, 10:34
                                        Dobrze pamiętasz
                          • potworia Re: Pieniądze II 09.02.15, 17:54
                            Na etapie Kwiatu Kalafiora byłam raczej ślepawa na aluzje polityczne, zresztą jako dziecię lat dziewięćdziesiątych do tej pory pewnych subtelności nie łapię. Dla mnie ta scena była o czymś innym, o tym jak w stosunkach pomiędzy dorastającymi dziećmi i rodzicami artykułuje się temat pieniędzy. Nie wyobrażałam sobie sytuacji, w której - drąc koty z rodzicami na każdej płaszczyźnie - mogłabym im robić wyrzuty w kwestiach finansowych, a w latach mojego nastolectwa różnice materialne wyrażały się dużo drastyczniej niż w niewinnych latach siedemdziesiątych. Czytałam tę scenę ze zdumieniem i byłam po stronie Ignaca. Gaba ze swoim "bo sąsiad ma" wydawała mi się wtedy roszczeniową gówniarą, a byłam od niej dużo młodsza.
                            • tt-tka Re: Pieniądze II 09.02.15, 18:33
                              jako dziecie lat 60-tych czytalam to tak samo jak Ty, Potworio, bez cienia aluzji, ktorych i dzis sie tam nie dopatruje
                              moim zdaniem to teraz widzi sie w tych ksiazkach to, czego w nich nie bylo, na zasadzie "ja mowilam wiecej, niz ty slyszales"
                              i zloszcza mnie spekulacje, ze MM nie mogla napisac otwarcie, ze borejki np chodza do kosciola - jak nie mogla, skoro mogla sporo wczesniej , i wtedy tez, piszaca Jackiewiczowa, Siesicka, ze juz zostaniemy przy literaturze mlodziezowej
                              i tez odbieralam Gabe jako dziewczyne z nieuzasadnionymi pretensjami
                              pozniej czytalam to jako dorosla i odbior mi sie zmienil o tyle, ze zauwazylam rowniez te podlawa uwage Ignaca
                              i nic wiecej
                              • tt-tka Re: Pieniądze II 09.02.15, 19:01
                                a wracajac do tematu watku, bo mi sie przypomnialo, o czym w zasadzie piszemy - rownie istotne, jak zarabiac, jest - kto zarabia
                                ordanatorem nie powinien byc Mamert Kowalik, bo mu to zepsulo charakter i estetyke, ale Marek Palys moze
                                dyrektorem szkoly nie powinien byc Pierog Magister, ale Hajduk i Dambo - jak najbardziej
                                malorolny zdzierca w KK i mlekodajna staruszka w NiN, para chciwcow szafujacych zywnoscia byli be, ale juz babcie Doroty w WdO sa cacy
                                laryngologow cechuje szlachetnosc, w przeciwienstwie do wrazego stomatologa Krystiana, ginekologa od Czekoladki i anonimowego kardiologa, co Rumiankowne niecnie zwiodl (tego, nawiasem mowiac, nie rozumiem - dentysci i gini zawsze uchodzili za poplatna specjalnosc z duza praktyka prywatna i rozumiem, ze MM moze to mierzic, ale co ma do kardiologow ?)
                                mozna byc ubogim tramwajarzem w Polsce, ale poza krajem zyskuje sie samochod, a traci szlachetnosc, o ile jest sie Slawkiem Lewandowskim
                                ale juz pan Piotrus Ogorzalka starszy zostal, jaki byl , a nawet zyskal na pogodzie ducha, mimo ze z wyrobnika u prywaciarza stal sie samodzielnym przedsiebiorca
                                ze tak zacytuje mistrzynie - hm. Hm, hm
                                • kkokos Re: Pieniądze II 09.02.15, 21:31
                                  > dyrektorem szkoly nie powinien byc Pierog Magister, ale Hajduk i Dambo - jak n
                                  > ajbardziej

                                  ale tu jest cezura historyczna - pieróg był dyrektorem szkoły za komuny, a po jej śmierci dyrektorami szkół zostają tacy fajni ludzie jaak hajduk czy dambo
                                  • tt-tka Re: Pieniądze II 09.02.15, 21:44
                                    czy dambo, wiecznie spozniajacy sie na lekcje,bo dyrektor (a moze to hajduk sie spoznial z racji dyrektorstwa ?), a na lekcjach snujacy opowiesci o swoim bebisiu jest taki fajny ? dla uczniow pewnie tak, bo lekcja ucieka... czy facet, ktory uczestniczyl z entuzjazmem w najgorszej w naszym szkolnictwie reformie jest taki fajny ?
                                    wielu bylo dyrektorami szkol w czasach Pieroga i wychowali sporo niezlej klasy mlodziezy imho
                                    dambo poki co wychowuje grammarnazi (rekami aaadammmma)
                                    • kkokos Re: Pieniądze II 10.02.15, 00:26
                                      tt-tka napisała:

                                      > czy dambo, wiecznie spozniajacy sie na lekcje,bo dyrektor (a moze to hajduk sie
                                      > spoznial z racji dyrektorstwa ?),

                                      ale pytanie brzmiało - jakie zawody/stanowiska wypada uprawiać/piastować, a jakie nie. no więc przed 1989 w oczach pani MM nie wypadało być dyrektorem szkoły (podobnie jak każdym innym dyrektorem, bo każdy przedstawiony jest parszywie), a po 1989 owszem wypada, a świat zmienił się na tyle, że nasze fajne chłopaki zostały właśnie dyrektorami.

                                      twoja ocena jakości pracy damba nie ma tu nic do rzeczy.
                              • potworia Re: Pieniądze II 09.02.15, 19:46
                                Ależ Ignacy nie twierdzi, że sąsiad jest nieuczciwy, ale, że on, bibliotekarz, nie ma możliwości (a pewnie i chęci, i potrzeby) zarabiania inaczej niż w sposób uczciwy. Ergo, cielęciny nie będzie i pogódź się z tym córko. Jest w tym rodzaj uwznioślenia własnej niezaradności, zgoda. Ale, o ile się nie mylę, dorabianie na boku, drobne krętactwa i kombinacje były wtedy na porządku dziennym, a niezłomność moralna potrafiła odbić się ciężkim rykoszetem na dumnym nosicielu tej postawy, która teraz zalatuje patetycznością, ale była naprawdę wymagająca.
                                Podejrzliwość wobec osób lepiej sytuowanych również nie jest wymysłem MM, tylko specyfiką epoki (nie, żeby współczesne społeczeństwo było jej pozbawione) i nawet ja nauczyłam się czytać pewien kod, stosowany przez ówczesne kino od wczesnego Zanussiego do Barei. Wiadomo było, czego sygnałem jest lepsze auto, większy metraż i zagraniczne wczasy. Figura szlachetnego, spauperyzowanego inteligenta to również jeden z ulubionych wątków wszelkich dzieł o tematyce społecznej. To wszystko nie wzięło się znikąd.
                                I w takim kontekście widzę uwagę pani Lewandowskiej i doskonale ją rozumiem. Patrzcie, niby trzy pokoje, mirafiori i cielęcina w dzień powszedni, a jednak okazali się w porządku. Zważywszy na stan wojenny, nie wykluczone, że ktoś z Nowackich jest internowany.

                                Neojeżycjada obrazuje jak ówczesne doświadczenia i nawyki myślowe, nie ewoluujące wraz ze zmianą realiów, mogą wykoślawić ogląd współczesności. Wiem, że tematy polityczne są tu zabronione, ale pozwolę sobie na tezę, że związek pomiędzy "starymi" i "nowymi" Borejkami to zapis tego jak pewna część dawnej inteligencji przemienia się w to, co tworzy współczesną formację prawicową, z jej konserwatyzmem, podejrzliwością, resentymentami i podziałem na "swoich" i "obcych".
                                I - wracając do tematu wątku - MM nie lansuje pewnych profesji jako mniej lub bardziej przyzwoitych i godnych szacunku, ona dzieli ludzi na "naszych" i "nie-naszych" według jakiegoś anachronicznego klucza rodem z PRL. Dlatego jest w tym niekonsekwentna. Pieniądze nie zawsze są złe, ale zawsze podejrzane.
                                • tt-tka Re: Pieniądze II 09.02.15, 20:11
                                  tak samo na porzadku dziennym bylo dorabianie dodatkowym poletatem, zleceniami, w przypadku Ignaca, doktora bylo nie bylo, chocby publikacjami
                                  uczciwie i legalnie, bez zadnych kombinacji
                                  kiedy czytalam KK w wieku lat 17,odebralam jego tekst doslownie
                                  kilka lat pozniej doczytalam sie tam niewypowiedzianego, ale obecnego "nie chce mi sie pracowac wiecej po to, bys ty lepiej jadla"
                                  uwznioslenie, owszem, i na wysokim tonie, ale nie niezaradnosci, tylko lenistwa - Ignac to cwana gapa i nigdy nie wezmie sie za to, czego robic nie musi - Mili rzecz, by starczylo na wszystko, a jak nie starczy, to na te pasztetowke ona dorobi dzianiem; dzieci szynki jesc nie musza
                                  i faktycznie nie musza, chociaz jak go naszlo na wakacjach na wiejskie maselko, ogoreczki prosto z ogrodka i kurczaki od malorolnego zdziercy (czyli za pieniadze wieksze niz w sklepie), to sie na to gotoweczka znalazla
                                  cholerny hipokryta, nie szlachetny minimalista, typowe imho dorabianie ideologii do wlasnego niechciejstwa
                                  • potworia Re: Pieniądze II 09.02.15, 20:25
                                    To już zupełnie inny zarzut, niż ten o krytykowaniu sąsiada, który był, moim zdaniem, bezpodstawny. Poza tym Ignacy twierdził, że "nie uważa się za minimalistę pod żadnym względem".
                                    • potworia Re: Pieniądze II 09.02.15, 20:26
                                      Bezpodstawny zarzut, nie sąsiad;)
                                      • tt-tka Re: Pieniądze II 09.02.15, 21:11
                                        zrozumialam :-)
                                        on tak twierdzi, ale jednak minimalizm praktykuje i to na rodzinie, bo gdyby tylko na sobie, to szlag mu na monogram
                                        Mile zachwycalo w nim to, ze nie zalezy mu na pieniadzach, ale jednak "chcby w chatce, byle z nim", kiedy sa tylko we dwoje to co innego, niz z czworka dzieci, ktore wypadaloby nakarmic, ubrac i dac im moznosc wybrania postawy minimalistycznej, a nie wymuszac ja


                                        Ignac byl nie tylko filologiem klasycznym, ale i bibliotekoznawca, jak wiemy; jako pracownik naukowy (skoro zrobil doktorat) publikowac musial, czyli mial mozliwosc, chocby do wewnetrznych biuletynow instytutu, wiecej, jak sadze, moglaby powiedziec Anutek, jej specjalnosc zawodowa
                                        a jak sie Ignacowi nie chcialo szukac chetnej redakcji, to mogl sie postarac o korepetycje i tlumaczenia , kilka lat pozniej Gaba tak wlasnie zarabiala
                                        ale on, co otwarcie mowi, woli czytac to, co chce, a nie, co musi i gdyby sam sie zywil bulkami z kaszanka, slowa bym nie pysknela, jego wybor
                                        ale posiadanie dzieci ogranicza jednak imho wolnosc wyboru, natomiast narzuca pewne koniecznosci
                                        • dakota77 Re: Pieniądze II 09.02.15, 21:22
                                          Oczywiscie, ze z racji przebiegu kariery zawodowej cos tam publikowac musial, ale jakos nie widze w tym zrodla solidnego dodatkowego zarobku. Rynku na korepetycje z laciny czy nowozytnej greki tez jakos nie bylo ogromnego.
                                  • dakota77 Re: Pieniądze II 09.02.15, 20:34
                                    A jak duze byo zapotrzebowanie na publikacje z filologii klasycznej? jakos nie sadze, zeby na tym polu Ignacy mial jak zaszalec.
                                    • agafiatichonowna Re: Pieniądze II 09.02.15, 21:12
                                      "Szlachetny minimalizm" rozne oblicza ma. Rozumiem minimalizm niejako uwarunkowany historycznie - ludzie wysiedlani np z Kresów, majacy dwie godziny na spakowanie najpotrzebniejszych rzeczy i wio w nieznane, zostawiający za sobą dorobek całych pokoleń mieli świadomość jak wszystko jest ulotne . dzisiaj mam, jutro wszystko mogę stracić. Po takim doświadczeniu czesto nie przywiązywali wagi do stanu posiadania.
                                      To co ja pojmuję jako minimalizm szlachetny to wybór osobisty i jednostkowy - ja nie chcę obrastać w gadżety, szmaty, mam tylko to co najpotrzebniejsze i szlus. A to o czym mówi Ignac obok szlachetności nawet nie leżało. Narzucanie komuś takiej formy egzystencji w imie wyzszych ideałów jest paskudne.
                                      Sankcjonuje sobie własne lenistwo i w obłoku samozadowolenia oddala się z kolejnym tomem Plutarcha.
                                      • potworia Re: Pieniądze II 09.02.15, 21:37
                                        To pierwsze to nędza, nie żaden minimalizm. W nędzy nie ma nic szlachetnego, oprócz ludzi, którzy mimo niej próbują zachować godność. Co nie wszyskim się udaje.
                                        To drugie jest wyborem estetycznym, wymaga solidnego zaplecza finansowego i też nie jest szczególnie szlachetne, bo po prostu nie ma nic wspólnego z moralnością. Kocham duże, pustawe wnętrza, więc robię co mogę, żeby nie zagracić swojej kawalerki, nic w tym szlachetnego. Wolę pojechać do Wietnamu niż kupić samochód - to moja osobista predylekcja, nie uszlachetnia mnie ona w najmniejszym stopniu.
                                        Szlachetnym minimalizmem może się cechować architektura, strój, styl literacki. Nie człowiek i jego wybory.
                                        Ale minimalizm Borejków to jednak czysto forumowy koncept, który żyje własnym życiem. Nikt z nich nie deklarował minimalizmu, a senior wręcz się od niego odżegnał. To, co oni uprawiają to raczej podbudowywanie własnego ego w obliczu braków, które w Neo wyrodziło się w dość obrzydliwą hipokryzję.
                                        • vilez Re: Pieniądze II 11.02.15, 17:57
                                          > Szlachetnym minimalizmem może się cechować architektura, strój, styl
                                          > literacki. Nie człowiek i jego wybory.

                                          Ależ może- ów człowiek w swoich wyborach. Człowiek nie nastawiony pazernie na karierę/kasę/sławę/błyszczenie na salonach...
                                  • klawiatura_zablokowana Re: Pieniądze II 10.02.15, 19:56
                                    Tak na marginesie dorabiania: ja się wychowałam w środowisku, gdzie dorabianie na wszystkie możliwe sposoby, nawet nie do końca legalne (w sensie nie kradzieży czy czegoś takiego, ale różnych fuch na boku, szarej strefy itd.) było uważane właśnie za szlachetną zaradność i poświęcanie wolnego czasu po to, by ci bliscy mieli trochę więcej. Niejedno dziecko wyuczyło się języków czy dostało komputer, bo tatko z mamusią klepali jakieś fuchy zamiast "czytać wyłącznie to, na co mają ochotę".

                                    W moim pokoleniu normą wśród młodzieży z dobrych szkół i uczelni było dawanie korepetycji czy prace wakacyjne. Najobrotniejsi i najbardziej zdeterminowani dorabiali tym na wakacje, książki, kursy językowe, wyjazdy zagraniczne. Rodzice to szanowali, ba, zachęcali do tego. A nie czarujmy się, korepetycje to w 95% przypadków jest szara strefa, więc tak jakby trochę nie kwalifikuje się do "zarabiania w sposób 100% uczciwy".

                                    No, ale ja jestem z klasy robotniczej, więc może nie rozumiem ;)
                                    • vilez Re: Pieniądze II 11.02.15, 18:00
                                      > ja się wychowałam w środowisku, gdzie dorabianie na wszystkie możliwe
                                      > sposoby...

                                      W moim też (PRL), choć nie na wszystkie sposoby. Ojciec np. najmował się do bilansów przedsiębiorstw i robił je po nocach (mimo swojej pracy etatowej, ma się. Mama dawała "korepetycje" z rytmiki (mimo etatu).
                                      A kasy i tak było realnie mało, ech...
                                      • vilez Re: Pieniądze II 11.02.15, 18:01
                                        ..ma sęe rozumieć....(uciekło)
                              • paszczakowna1 Re: Pieniądze II 10.02.15, 00:54
                                > i zloszcza mnie spekulacje, ze MM nie mogla napisac otwarcie, ze borejki np cho
                                > dza do kosciola - jak nie mogla, skoro mogla sporo wczesniej , i wtedy tez, pi
                                > szaca Jackiewiczowa, Siesicka, ze juz zostaniemy przy literaturze mlodziezowej

                                Cenzura to nie był monolit, niezmienny w czasie i przestrzeni. W różnych okresach różnie bywało, a i decyzje poszczególnych cenzorów mogły być różne. Poza tym, różni może mogli różne rzeczy, ale podejrzewam, że siostra Stanisława Barańczaka akurat mogła móc mniej. Liczyło się nie tylko co, ale i kto pisał.

                                A swoja drogą, u Siesickiej żadnego chodzenia młodzieży do kościoła sobie nie przypominam. Kto chodził i w której książce? (Jackiewiczowej jestem mniej pewna, bo słabo kojarzę.)
                                • tt-tka Re: Pieniądze II 10.02.15, 01:38
                                  u Siesickiej, tak na biegu sobie przypominam , "Czas Abrahama" - dyskusje w klasie, mlodziez licealna,co zrobi praktykujaca katoliczka, gdy zakocha sie w komuniscie, na co dziewczyna beztrosko odpowiada, ze to juz sie stalo i albo wezma tylko slub cywilny, albo chlopak zrobi male ustepstwo na jej rzecz
                                  w tej samej ksiazce wychowawca zauwaza, ze Kuba, ktory w domu otrzymal wychowani swieckie, siedzi za kolezankami , dwa razy w tygodniu uczeszczajacymi na spotkania mlodziezy katolickiej , i nie ma zadnych zatargow ani nawet dyskusji swiatopogladowych
                                  w "Zapalce na zakrecie" mlodziez bywa u probosza, ktory ma piekne Rosarium
                                  u Jackiewiczowej w "Tancerzach" dzieczyny wracaja z rozanca, procz tego tocza sie spory rodzinne o hipokryzje rodzicow, ktorzy do kosciola chodza i po cichu narzekaja na partie a szefowi si podlizuja - otwartym tekstem, nie zadne aluzje
                                  u Rolleczek siostra jednej z uczennic jest zakonnica, dyskusja w klasie o mistycznych uniesieniach duszy , bohatera wybiera sie do szkoly prowadzonej przez siostry prezentki "Kochana rodzinka i ja"
                                  bylo wiecej, ale akurat te ostatnio przerzucalam
                                  i nie przesadzajmyz ta siostra Baranczaka, Baranczak tez byl wydawany
                                  • benedyktanka Re: Pieniądze II 10.02.15, 13:08
                                    "i nie przesadzajmyz ta siostra Baranczaka, Baranczak tez byl wydawany "
                                    Po 1976 był wydawany, owszem, w drugim obiegu...

                                    Natomiast co do chodzenia do kościoła w powieściach dla dziewcząt z PRL-u: pamiętam, że wszelkie wzmianki na temat religii najczęściej były natychmiast kontrowane z punktu widzenia jedynie słusznej ideologii; katolików przedstawiano jako hipokrytów albo wsteczników. Gdzie to był obraz procesji Bożego Ciała, w której pod sztandarem zgromadzenia dziewic szły kobiety w zaawansowanej ciąży?
                                    • tt-tka Re: Pieniądze II 10.02.15, 13:58
                                      mialam wydanie ksiazek najgorszych z 1978, w pierwszym obiegu, mam wrazenie
                                      a MM kiedy pisala, nie w latach 70 ?
                                      kontrowane byly lub nie, ale byly
                                      ten obraz to ze Slonecznikow Haliny Snopkiewicz, zreszta doskonaly imho :-), i co tu gadac, realistyczny
                                      • pavvka Re: Pieniądze II 10.02.15, 17:28
                                        tt-tka napisała:

                                        > mialam wydanie ksiazek najgorszych z 1978, w pierwszym obiegu, mam wrazenie

                                        Ja znalazłem info, że pierwsze wydanie wyszło w 1981 w Znaku.
                                      • benedyktanka Re: Pieniądze II 10.02.15, 19:10
                                        Twoje wrażenie pozostaje tylko wrażeniem, natomiast faktem jest, że Barańczaka nie wydawano, a każdemu słowu MM jako jego siostrze bardzo dokładnie się przyglądano.
                                        Co do pisania o Kościele - nie każdy miał ochotę pisać w tonie krytycznym lub prześmiewczym, a w zasadzie tylko na taki zezwalano. Chyba że ktoś wydawał w wydawnictwie PAX, ale tam zdaje się nie było miejsca na książki dla młodzieży.
                                        • tt-tka Re: Pieniądze II 10.02.15, 21:27
                                          Wpisz swoją odpowiedź
                                        • tt-tka Re: Pieniądze II 10.02.15, 21:31
                                          benedyktanka napisał(a):

                                          > Twoje wrażenie pozostaje tylko wrażeniem, natomiast faktem jest, że Barańczaka
                                          > nie wydawano, a każdemu słowu MM jako jego siostrze bardzo dokładnie się przygl
                                          > ądano.
                                          > Co do pisania o Kościele - nie każdy miał ochotę pisać w tonie krytycznym lub p
                                          > rześmiewczym, a w zasadzie tylko na taki zezwalano. Chyba że ktoś wydawał w wyd
                                          > awnictwie PAX, ale tam zdaje się nie było miejsca na książki dla młodzieży.

                                          przepraszam, a skad wiesz, ze bardzo uwaznie sie przygladano ?
                                          pisala i wydawala bardzo duzo i bez problemow

                                          nie, nie tylko na taki - byc moze ty tylko taki zapamietalas, ale ja z ta literatura wzrastalam, i Ostrowska, Rolleczek, Siesicka i inne ani nie pisaly przesmiewczo, ani nie wydawaly w Paxie
                                          i to sa fakty, nie wrazenia
                                          • tt-tka Re: Pieniądze II 10.02.15, 21:41
                                            sprawdzilam baranczaka - publikowal 1975-78 w "Studencie" , wydanie ksiazkowe 1981
                                            jedno i drugie legalne, pierwszoobiegoweWpisz swoją odpowiedź
                                            • benedyktanka Re: Pieniądze II 10.02.15, 22:29
                                              Oczywiście, że jedno i drugie jak legalne. W "Studencie" pisał pod pseudonimem. A w zasadzie dwoma, Feliks Trzymałko i Szczęsny Dzierżankiewicz , "Książki specjalne" wydano w Krakowskiej Oficynie Studenckiej - wydawnictwie niezależnym. Pierwsze było zabawą z cenzurą, drugie - wykorzystało okres "Solidarności", kiedy cenzura znacznie zelżała.
                                          • benedyktanka Re: Pieniądze II 10.02.15, 22:40
                                            Jakoś niespecjalnie pamiętam, żeby któraś z przywołanych przez Ciebie autorek pisała o tym, że jej bohaterka jest wierzącą i praktykującą katoliczką (praktykujących wyznawczyń prawosławia, judaizmu lub buddyzmu też nie pamiętam). Czasem czyjaś babcia chadzała do kościoła, albo przy plebanii było rosarium założone przez księdza (którego zdaje się nie wprowadzano do świata książki, równie dobrze mógł być szacownym nieboszczykiem).
                                            Musierowicz pisała i wydawała, ale czy obywało się to bez problemów i jak kwestia istnienia cenzury wpływała na świat przedstawiony - trudno powiedzieć. Pisarze wiedzieli, że pewne rzeczy "nie przejdą" (nie tylko kwestie religii, ale też choćby homoseksualizm), więc z góry unikali pewnych tematów, a ich bohaterowie byli heteroseksualnymi internacjonalistami o świeckim światopoglądzie.
                                        • bupu Re: Pieniądze II 10.02.15, 21:46
                                          benedyktanka napisał(a):

                                          > Twoje wrażenie pozostaje tylko wrażeniem, natomiast faktem jest, że Barańczaka
                                          > nie wydawano, a każdemu słowu MM jako jego siostrze bardzo dokładnie się przygl
                                          > ądano.

                                          Barańczak zakazem druku objęty został w 1977 roku. do tego czasu wydał, normalnie, nie podziemnie:

                                          1968: Korekta twarzy
                                          1970: Jednym tchem
                                          1971: Nieufni i zadufani. Romantyzm i klasycyzm w młodej poezji lat sześćdziesiątych
                                          1972: Dziennik poranny. Wiersze 1967-1971
                                          1973: Ironia i harmonia. Szkice o najnowszej literaturze polskiej
                                          1974: Język poetycki Mirona Białoszewskiego

                                          Więc to nie jest tak, że nie wydawano go w PRL wcale.
                                          • benedyktanka Re: Pieniądze II 10.02.15, 22:21
                                            Post wyżej uszczegóławiam, że po 1976 roku jego nazwisko zostało objęte zakazem publikacji.
                                            • tt-tka Re: Pieniądze II 10.02.15, 23:21
                                              wiesz, Jerzy Urban tez kilkakrotnie dostal zakaz publikowania i w sumie , porownujac czas pobytu w Polsce obu panow to Urbanowi w sumie dluzej nie wolno bylo pisac niz Baranczakowi :-)
                                              i tez pod pseudonimem pisywal, niejednym
                                              przytoczylam Siesickiej "Czas Abrahama", Rolleczek "Kochana rodzinka i ja" Jackiewiczowej "Tancerzy" - tam postacie, niekiedy glowne, sa katolikami, chodza do kosciola, na rekolekcje, dyskutuje sie o tym
                                              • paszczakowna1 Re: Pieniądze II 10.02.15, 23:51
                                                > wiesz, Jerzy Urban tez kilkakrotnie dostal zakaz publikowania i w sumie , porow
                                                > nujac czas pobytu w Polsce obu panow to Urbanowi w sumie dluzej nie wolno bylo
                                                > pisac niz Baranczakowi :-)
                                                > i tez pod pseudonimem pisywal, niejednym

                                                A właściwie jaki to ma związek?

                                                > przytoczylam Siesickiej "Czas Abrahama", Rolleczek "Kochana rodzinka i ja" Jack
                                                > iewiczowej "Tancerzy" - tam postacie, niekiedy glowne, sa katolikami, chodza do
                                                > kosciola, na rekolekcje, dyskutuje sie o tym

                                                Musiałabym sobie odświeżyć (czytałam na pewno w swoim czasie wszystkie, tyle że kompletnie nie pamiętam treści, tylko Rolleczek mgliście kojarzę), ale mimo wszystko mam wrażenie, że uczęszczanie do kościoła jako normalna czynność młodego bohatera to był wyjątek. (Części pisarzy udało się nawet uniknąć tego w powieściach historycznych osadzonych w średniowieczu, patrz "Gniewko syn rybaka") Faktycznie, przypomniałam sobie tego ministranta z "Córki chcą inaczej" (to ten, co z babcią po francusku rozmawiał, tak?), ale pamiętam też, że odebrałam go jako ewenement. Była też jakaś powieść dziejąca się na wsi czy w małym miasteczku (może nawet i Rolleczek, ale głowy nie dam), gdzie bohaterka pozytywnie oceniała księdza, bo mówił konkretnie o cenach materiałów budowlanych.
                                              • benedyktanka Re: Pieniądze II 11.02.15, 00:12
                                                "wiesz, Jerzy Urban tez kilkakrotnie dostal zakaz publikowania"
                                                Dostał, bo pracował w "Po prostu" i "Polityce", mocno krytykujących władzę. Potem mu przeszło i wolał władzy kadzić. A Barańczakowi nie przeszło i wolał wyjechać.
                                                • tt-tka Re: Pieniądze II 11.02.15, 00:28
                                                  Urban dostal zakaz publikacji pod wlasnym nazwiskiem w 83 , za kadzenie ?
                                                  zwiazek o tyle, ze klopoty z cenzura miewalo powazni publicysci, raczej nie autorzy ksiazek dla mlodziezy
                                                  imho - jesli MM o czyms nie pisala, to nie chciala, nie pomyslala, uznala za zbedne, a nie dlatego, ze jej zabraniano
                                                  ksiazka z ksiedzem od materialow budowlanych to "Rufin z przeceny", Rolleczek - wylecialo mi z glowy, a czytalam
                                                  chodzenie do kosciola nie bylo eksponowana cecha mlodego czlowieka w tych ksiazkach, bo i w zyciu nie bylo - chadzalo sie (jesli sie chadzalo) w niedziele i to nie kazda, na pasterke, na procesje
                                                  zreszta we wspolczesnych ksiazkach tez, mam wrazenie, nie jest :-)
                                                  • paszczakowna1 Re: Pieniądze II 11.02.15, 10:03
                                                    > Urban dostal zakaz publikacji pod wlasnym nazwiskiem w 83 , za kadzenie ?
                                                    > zwiazek o tyle, ze klopoty z cenzura miewalo powazni publicysci, raczej nie au
                                                    > torzy ksiazek dla mlodziezy

                                                    Delikatnie mówiąc, nadintepretowujesz. Mniej delikatnie, nonsensy opowiadasz. Urban w 1983 r był od dwóch lat rzecznikiem rządu i pod własnym nazwiskiem nader licznie publikował. Pod pseudonimem pisał felietony teatralne w "Tu i Teraz", ale, ehem... bynajmniej ze względu na cenzurę.

                                                    Książki dla młodzieży cenzorzy jak najbardziej czytali. A w ogóle wycinane różne dziwne rzeczy były, czasem dość absurdalne (co było widać tedy, gdy ingerencje cenzury już były pokazywane). Wracając do Musierowicz, o ile mnie pamięć nie myli, gdzieś wspomina, że były sugestie (odrzucone), by ze względu na działalność brata jej w ogóle nie wydawać, więc to nie tak, że miała komfortową sytuację, a cenzorzy się jej książkom nie przyglądali.

                                                    > imho - jesli MM o czyms nie pisala, to nie chciala, nie pomyslala, uznala za
                                                    > zbedne, a nie dlatego, ze jej zabraniano

                                                    Znaczy, w do konfrontacji Borejków z Lisiecką wcale nie dochodzi przed kościołem, tylko sobie Borejkowie na spacer poszli, w Aniela w Gnieźnie zabytki zwiedzała, a z pielgrzymką JP2 to nic wspólnego nie miało, w a OwR ta biała sylwetka z rozpostartymi ramionami to był gołąbek pokoju, tak? Przecież wyraźnie widać, że o czymś MM pisać chciała - i aluzjami pisała, ale ze względu na cenzurę czy autocenzurę tylko aluzjami.

                                                    > ksiazka z ksiedzem od materialow budowlanych to "Rufin z przeceny", Rolleczek -
                                                    > wylecialo mi z glowy, a czytalam

                                                    No właśnie - znowu Rolleczek. Akurat w jej książkach cenzura mogła pod tym kątem sporo przepuścić, bo wiadomo było od "Drewnianego różańca", że Rolleczek jest antyklerykalna.
                                                  • tt-tka Re: Pieniądze II 11.02.15, 10:22
                                                    prosilabym grzeczniej
                                                    Urban , juz jako minister i rzecznik, dostal zakaz publikowania pod wlasnym nazwiskiem - za felieton bardzo krytycznie oceniajacy pewnego ksiedza, nawiasem, mowiac - od 81 do 83 publikowal jako Urban, potem juz jako Rem
                                                    ze wzgledu na oficjalny zakaz, jak najbardziej, polecam felieton "Usta"

                                                    MM wspomina o sugestiach, ale wydawala b. duzo
                                                    cenzorzy czytali wszystko, ale ingerowali w roznym stopniu w zaleznosci od gatunku - lit. mlodziezowa byla ulgowo traktowana

                                                    autocenzura to jednak co innego niz cenzura , nie sadzisz ?
                                                    aluzjami pisarze poslugiwali sie zawsze, o chodzeniu do kosciola spokojnie mozna bylo napisac, - napisala inaczej, jej sprawa
                                                    aniela w Gnieznie zwiedzala zabytki albo tylko tak sciemniala ojcu , ale jesli piszesz o pielgrzymce , to prosze, sprawdz, w ktorym roku Aniela to Gniezno wizytowala - JP papiezem zostal w 78 :-)

                                                    Rolleczek byla katoliczka zwiazana z breligia bardzo silnie i z organizacjami wyznaniowymi tez - moze dla niektorch to zaskakujace, ale bywaja katolicy krytyczni wobec kosciola , albo niektorych aspektow jego dzialalnosci
                                                  • paszczakowna1 Re: Pieniądze II 12.02.15, 09:46
                                                    > prosilabym grzeczniej

                                                    ???

                                                    > Urban , juz jako minister i rzecznik, dostal zakaz publikowania pod wlasnym naz
                                                    > wiskiem - za felieton bardzo krytycznie oceniajacy pewnego ksiedza, nawiasem,
                                                    > mowiac - od 81 do 83 publikowal jako Urban, potem juz jako Rem
                                                    > ze wzgledu na oficjalny zakaz, jak najbardziej, polecam felieton "Usta"

                                                    Pomysł, że Urban został ukarany za cokolwiek zakazem publikowania pod wlasnym nazwiskiem i pozostawiony jednocześnie na stanowisku ministra i rzecznika rządu jest totalnie nonsensowny. Nie wiem, z czyjego felietonu wyniosłaś ten przedziwną informację (samego Urbana może?), ale sugerowałabym bardziej krytyczne podejście do źródeł. Stokroć bardziej prawdopodobne jest to, że mu silnie zasugerowano, żeby poprzez posługiwanie się pseudonimem rozdzielił swoje wypowiedzi jako rzecznika rządu (gdzie przedstawiał oficjalne stanowisko rządu) i jako dziennikarza (gdzie nie przedstawiał). Co jest jak najbardziej naturalne i dziwić może tylko, że tak późno.

                                                    > autocenzura to jednak co innego niz cenzura , nie sadzisz ?
                                                    > aluzjami pisarze poslugiwali sie zawsze, o chodzeniu do kosciola spokojnie mozn
                                                    > a bylo napisac, - napisala inaczej, jej sprawa

                                                    Aha. Taki kaprys miała, kompletnie z cenzurą niezwiązany. A przypadkowo po 1989 kaprys jej minął. Dziękuję, nie mam więcej pytań.

                                                    > Rolleczek byla katoliczka zwiazana z breligia bardzo silnie i z organizacjami w
                                                    > yznaniowymi tez -

                                                    Co nie zmieni faktu, że miała "gębę" pisarki antyklerykalnej, co jak można przypuszczać stosunki z cenzurą raczej ułatwiało.

                                                    >moze dla niektorch to zaskakujace, ale bywaja katolicy krytyc
                                                    > zni wobec kosciola , albo niektorych aspektow jego dzialalnosci

                                                    O, jak grzecznie...
                                                  • tt-tka Re: Pieniądze II 12.02.15, 14:45
                                                    odpowiadalam juz, ale powtorze
                                                    o tresci publikacji decydowal urzad kontroli publikacji i widowisk
                                                    on decydowal, co sie ukaze
                                                    informacja pochodzi z prac UW , wydzial dziennikarstwa po roku 93
                                                    faktem jest, ze Urban juz bedac rzecznikiem publikowal jako Urban, od 83, po artykule, ktory wywolal burze, jego felietony byly publikowane wylacznie pod pseudonimem, pod nazwiskiem - nie bylo zgody na publikace
                                                    urzad kontroli nie podlegal rzecznikowi
                                                    natomiast rzecznik podlegal kiklu instancjom, rzadowym i partyjnym
                                                    czy teraz jasne ?
                                                  • sanciasancia Re: Pieniądze II 13.02.15, 01:43
                                                    > Rolleczek byla katoliczka zwiazana z breligia bardzo silnie i z organizacjami w
                                                    > yznaniowymi tez - moze dla niektorch to zaskakujace, ale bywaja katolicy krytyc
                                                    > zni wobec kosciola , albo niektorych aspektow jego dzialalnosci
                                                    Nie. Rolleczek na kościoła łono wróciła stosunkowo późno, w latach 70-tych, a debiutowała książką "Drewniany różaniec", która była odczytana jako bardzo antyklerykalna (była też mocno antyziemiańska, ale to chyba umknęło). Ze względu na ten debiut w kręgach katolickich jest bardzo nielubiana.
                                                  • tt-tka Re: Pieniądze II 13.02.15, 12:54
                                                    Rolleczek debiutowala opowiadaniami publikowanymi w czasopismach jeszcze przed wojna, pierwszym jako 17-letnia dziewczyna
                                                    byla katoliczka cale zycie, protest przeciwko roznym formom dzialalnosci kosciola tez wyrazala cale zycie
                                                    antyklerykalizm w Krakowie w roku 1938 imho dowodzil duzej odwagi cywilnej, niezaleznosci myslenia i nonkonformizmu
                                                  • pavvka Re: Pieniądze II 13.02.15, 13:22
                                                    Z artykułu linkowanego przez Sancię wynika, że do lat 70-tych nie była religijna, a na starość zaczęła pisać książki prokościelne. No i w ostatnim wydaniu 'Drewnianego różańca' dokonała zmian łagodzących wymowę. Najwidoczniej coś jej się jednak z wiekiem odmieniło.
                                                  • tt-tka Re: Pieniądze II 13.02.15, 20:47
                                                    moze lepiej zapoznac sie z ksiazkami, a nie ich opisami ?
                                                  • pavvka Re: Pieniądze II 13.02.15, 20:57
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > moze lepiej zapoznac sie z ksiazkami, a nie ich opisami ?

                                                    To było do mnie? A propos czego?
                                                  • sanciasancia Re: Pieniądze II 13.02.15, 23:46
                                                    Ale przecież Rolleczek wprost mówi o tym, że się nawróciła w latach 70-tych.
                                                  • 45rtg Re: Pieniądze II 13.02.15, 21:50
                                                    pavvka napisał:

                                                    > Z artykułu linkowanego przez Sancię wynika, że do lat 70-tych nie była religijn
                                                    > a, a na starość zaczęła pisać książki prokościelne. No i w ostatnim wydaniu 'Dr

                                                    Zdaje się że panuje tu powszechne mylenie akceptacji przez towarzystwo okołokościelne z religijnością.

                                                    > ewnianego różańca' dokonała zmian łagodzących wymowę. Najwidoczniej coś jej się
                                                    > jednak z wiekiem odmieniło.

                                                    E tam, dokonała zmian. Po prostu na starość jest się mniej radykalnym buntownikiem, więc kilka miejsc złagodziła.
                                                  • pavvka Re: Pieniądze II 13.02.15, 22:20
                                                    45rtg napisała:

                                                    > Zdaje się że panuje tu powszechne mylenie akceptacji przez towarzystwo okołokoś
                                                    > cielne z religijnością.

                                                    Ale czytałaś zlinkowany artykuł? Przecież tam jest wprost powiedziane, że w latach 70-tych się nawróciła.

                                                    > E tam, dokonała zmian. Po prostu na starość jest się mniej radykalnym buntownik
                                                    > iem, więc kilka miejsc złagodziła.

                                                    Dobrze, niech Ci będzie, złagodziła nie zmieniając ani litery.
                                                  • pavvka Re: Pieniądze II 13.02.15, 22:25
                                                    A o swoim nawróceniu sama mówiła wprost w rozmowie w 'Wysokich Obcasach':
                                                    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,7381458,Licze_na_Czysciec.html
                                                  • sanciasancia Re: Pieniądze II 13.02.15, 23:52
                                                    > Zdaje się że panuje tu powszechne mylenie akceptacji przez towarzystwo okołokoś
                                                    > cielne z religijnością.
                                                    >
                                                    Wręcz przeciwnie. Mimo że się nawróciła, wciąż niespecjalnie jest akceptowana.

                                                    Zaczęło się od wypowiedzi:
                                                    "Rolleczek byla katoliczka zwiazana z breligia bardzo silnie i z organizacjami wyznaniowymi tez - moze dla niektorch to zaskakujace, ale bywaja katolicy krytyczni wobec kosciola , albo niektorych aspektow jego dzialalnosci "
                                                    Rolleczek odnalazła wiarę w latach 70-tych, które były kulminacją jej kariery pisarskiej.
                                                  • 45rtg Re: Pieniądze II 13.02.15, 21:47
                                                    sanciasancia napisała:

                                                    > ebiutowała książką "Drewniany różaniec", która była odczytana jako bardzo antyk
                                                    > lerykalna (była też mocno antyziemiańska, ale to chyba umknęło). Ze względu na
                                                    > ten debiut w kręgach katolickich jest bardzo nielubiana.

                                                    Bardzo w tym artykule symptomatyczna jest wypowiedź bodajże Hennelowej: No tak, to prawda co tam jest napisane, ale ciiiii... Nie teraz, nie teraz.
                                                    Klasyka.
                                                  • benedyktanka Re: Pieniądze II 11.02.15, 10:28
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > Urban dostal zakaz publikacji pod wlasnym nazwiskiem w 83 , za kadzenie ?<

                                                    OK, to już wystarcza, żeby się przekonać, jak dalece nic nie wiesz o ówczesnych realiach...
                                                    Urban publikował w "Tu i teraz" pod pseudonimem nie dlatego, że nie mógł pod nazwiskiem (miał taką pozycję, że to on mógł zakazywać), ale dlatego, że był (łagodnie rzecz ujmując) nielubianym rzecznikiem rządu, którego pojawienie się pod nazwiskiem spowodowałoby natychmiastowy powszechny bojkot pisma. Zresztą myk się nie udał, "Tu i teraz" było pismem, którego szanujący się obywatel nie brał do ręki.
                                                  • tt-tka Re: Pieniądze II 11.02.15, 11:05
                                                    powtarzam - Urban juz jako rzecznik i minister publikowal pod wlasnym nazwiskiem do 83 roku
                                                    po bardzo krytycznym artykule odn. papieza i pewnego zakonnika dostal zakaz publikacji pod wlasnym nazwiskiem - ministrowi, wyobraz sobie tez mozna bylo zakazac i wtedy bardziej niz teraz
                                                    TiT czytalam z pasja, bo pismo bylo swietne i mialo znakomitych dziennikarzy

                                                    za dalsza rozmowe dziekuje, juz orientuje sie, jaka jest twoja wiedza o omawianych ksiazkach, czasach i postaciach - niczego sie od ciebie nie dowiem
                                                  • benedyktanka Re: Pieniądze II 11.02.15, 17:11
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > powtarzam - Urban juz jako rzecznik i minister publikowal pod wlasnym nazwiskie
                                                    > m do 83 roku
                                                    > po bardzo krytycznym artykule odn. papieza i pewnego zakonnika dostal zakaz pub
                                                    > likacji pod wlasnym nazwiskiem - ministrowi, wyobraz sobie tez mozna bylo zakaz
                                                    > ac i wtedy bardziej niz teraz
                                                    > TiT czytalam z pasja, bo pismo bylo swietne i mialo znakomitych dziennikarzy
                                                    >
                                                    > za dalsza rozmowe dziekuje, juz orientuje sie, jaka jest twoja wiedza o omawian
                                                    > ych ksiazkach, czasach i postaciach - niczego sie od ciebie nie dowiem

                                                    Bardzo proszę. Tylko zacytuję na koniec jeden z "krytycznych" artykułów ze "świetnego" pisma autorstwa pana ministra, któremu "zakaz" mógł wydać ew. generał Jaruzelski, na zasadzie: Proszę pana, już wystarczy tego podjudzania, bo wywoła pan kolejne rozruchy - i nie był to zapis cenzorski, jak na Barańczaka i wielu innych. Fragment ten dotyczy zapewne wspomnianego przez Ciebie "zakonnika":
                                                    "Ks. Jerzy Popiełuszko jest więc organizatorem sesji politycznej wścieklizny".
                                                    Pozdrawiam i życzę większej otwartości umysłu.
                                                  • tt-tka Re: Pieniądze II 11.02.15, 18:04
                                                    odpowiem, po raz ostatni
                                                    nie, artykul dotyczyl Kolbego
                                                    minister wowczas podlegal szefowi rzadu, Biuru Politycznemu , a o publikacjach decydowal urzad na Mysiej

                                                    prosze o niewypowiadanie sie o ksiazkach i artykulach nieczytanych , na zasadzie to wymowne, zapewne itp

                                                    ignorancje mozna skorygowac przy pomocy ksiazki, ale do tego konieczna jest literatura bardziej nzroznicowana niz biuletyny jednego instytutu
                                                    a uwagi typu "widze, ze niewiele wiesz" to bucerska arogancja , ktorej nie toleruje
                                                  • soova Re: Pieniądze II 11.02.15, 19:30
                                                    "uwagi typu "widze, ze niewiele wiesz" to bucerska arogancja , ktorej nie toleruje"

                                                    Niezależnie od tego, czy masz rację czy nie, Twój sposób uczestnictwa w dyskusji jest bardzo niemiły. Mam nadzieję, że moderatorka, jeśli to zauważy, zareaguje.
                                                    Uprzedzając uwagi typu: "nie chcesz, nie czytaj" - mnie (i chyba nie tylko mnie) interesuje na tym forum dyskusja i polemika, ale prowadzona sensownie, a nie wycieczkami osobistymi.
                                                  • tt-tka Re: Pieniądze II 11.02.15, 19:42
                                                    bywam niemila
                                                    ale zarzut, ze moja wiedza jest ograniczona i niewystarczajaca, pojecie nikle, a stopien oczytania za niski ,ze strony osoby, ktora nie wie nic o moim wieku, wiedzy i doswiadczeniach, a sama wyglasza autorytarne opinie nie znajac omawianych tekstow, na bazie pozbawionego kontekstu zdania z opisu albo tego, co jej sie wydaje, nie sklania mnie do bycia mila
                                                    i nie skloni
                                                    chyba nikomu nie robilam uwag typu "nie chcesz, nie czytaj", bo wychodze z zalozenia, ze takiej rady kazdy sam sobie moze udzielic i zastosowac sie do niej
                                                    nie lubie wycieczek osobistych i praktykuje je tylko wtedy, gdy wczesniej zastosowano je do mnie
                                                  • vilez Re: Pieniądze II 13.02.15, 12:09
                                                    uważaj, tt-tka zaraz Cię wygasi ;)
                                                  • benedyktanka Re: Pieniądze II 11.02.15, 19:51
                                                    tt-tka napisała:


                                                    > minister wowczas podlegal szefowi rzadu, Biuru Politycznemu , a o publikacjach
                                                    > decydowal urzad na Mysiej
                                                    >
                                                    > ignorancje mozna skorygowac przy pomocy ksiazki, ale do tego konieczna jest lit
                                                    > eratura bardziej nzroznicowana niz biuletyny jednego instytutu
                                                    > a uwagi typu "widze, ze niewiele wiesz" to bucerska arogancja , ktorej nie tole
                                                    > ruje
                                                    Zapytam tylko: a komu podlegał urząd na Mysiej?
                                                    Nie musisz mnie traktować jak aroganckiej małolaty, bo akurat jestem na tyle dorosła, że stan wojenny przeżyłam na własnej skórze, a na tyle niestara, że nie mam sklerozy. Pana Urbana i jego cotygodniowe wystąpienia telewizyjne pamiętam doskonale. Jak również sposób działania cenzury, zapisy cenzorskie (niektóre na tyle absurdalne, że wydanie Gombrowicza było w bibliotece PAN niedostępne, bo nakazano zamknąć je w sejfie) i osobową podległość.
                                                    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nie wiem, co IPN publikował na temat stanu wojennego, ale z pewnością (a pewność tę czerpię z własnej wiedzy i doświadczenia) jest to bardziej obiektywne niż wspomnienia Jerzego Urbana.
                                              • benedyktanka Re: Pieniądze II 11.02.15, 00:22
                                                "przytoczylam Siesickiej "Czas Abrahama", Rolleczek "Kochana rodzinka i ja" Jackiewiczowej "Tancerzy" - tam postacie, niekiedy glowne, sa katolikami, chodza do kosciola, na rekolekcje, dyskutuje sie o tym"

                                                Jest jeszcze kwestia tego, w jakim tonie się dyskutuje. Co ma do powiedzenia na ten temat ZMS-owiec Kuba? Szczerze mówiąc, skutecznie wyparłam większość tej literatury. Rolleczek nie czytałam, ale znalazłam bardzo ciekawy opis: "Obu dziewczętom mocno daje się we znaki także babcia ciągle przypominająca im o bohaterstwie ojca poległego w bitwie pod Monte Cassino". Bardzo to wymowne :-)
                                                • tt-tka Re: Pieniądze II 11.02.15, 00:46
                                                  bardzo to wymowne ? a co ci mowi ?
                                                • tt-tka Re: Pieniądze II 11.02.15, 01:19
                                                  skutecznie wyparłam większość tej l
                                                  > iteratury. Rolleczek nie czytałam, ale znalazłam bardzo ciekawy opis: "Obu dzie
                                                  > wczętom mocno daje się we znaki także babcia ciągle przypominająca im o bohater
                                                  > stwie ojca poległego w bitwie pod Monte Cassino". Bardzo to wymowne :-)

                                                  teraz zauwazylam, ze nie czytalas, a wymowny jest opis
                                                  blad, bo sytuacja bardzo podobna jak u MM - maz i ojciec znika z zycia rodziny, gdy starsza corka ma 5 lat, a mlodsza ma sie urodzic; jest usprawiedliwiony, bo wojna, konspiracja, grozi mu wsypa - ale po wojnie nie wraca , zona dowiaduje sie, ze jest w Londynie i ma tam kogos, on sie dowiaduje, ze ona kogos ma ( dwa razy nieprawda, plotki, nieporozumienie) i ona musi sie w tym odnalezc i umiescic corki
                                                  i postepuje odwrotnie niz gaba - tworzy legende nadzwyczajnego czlowieka, ktory nie wrocil, bo zginal - i obie, ona i jej matka, babcia bohaterek , przesadzaja z ta legenda
                                                  corka, 22 lata , mowi z irytacja "ojcu nigdy nie zdarzylo sie nic pospolitego, zwyczajnego, nigdy nie mial nawet kataru . Gdy bylam dzieckiem, slyszalam, ze nie oblizywal lyzeczki po ciastku i zawsze ustepowal miejsca w tramwaju. Gdy doroslam, ze zawsze byl uprzejmy, usmiechal sie nawet, gdy przydeptano mu noge. Uwielbial Orzeszkowa, czcil obrazy Grottgera. Zrobily z niego mumie mezczyzny ! I obrzydzily mi go tak dokladnie, ze gdyby jakims cudem ozyl, ucieklabym z domu, zeby nie miec z nim do czynienia. Drewniana, nudna pila wyprana z poczucia humoru"
                                                  bohaterki maja dosc z nadmiaru lukru, a nie z powodu Monte Cassino
                                                  zreszta ojciec po 18 latach wraca i ciag dalszy tez jest fantastycznie napisany , bo nic sie samo nie rozwiazuje i trzeba stawic czola nowej sytuacji, trudnej dla wszystkich
                                                  Rolleczek sobie z tym poradzila, realistycznie i przekonujaco, MM ten powrot taty kompletnie nie wyszedl
                                                • 45rtg Re: Pieniądze II 11.02.15, 10:52
                                                  Wymowne to to może być dla osób znających te czasy z propagandy IPN. Monte Cassino, podobnie zresztą jak powstanie warszawskie, to były samograje patriotyczne, świętowane do upadłego. Nikt by tego nie użył do charakteryzowania negatywnej postaci.

                                                  A przy okazji. "Tu i Teraz" bywało u mnie w domu. Rozumiem, że nie byliśmy szanującymi się obywatelami?
                                                  • tt-tka Re: Pieniądze II 11.02.15, 11:15
                                                    45rtg napisała:

                                                    > Wymowne to to może być dla osób znających te czasy z propagandy IPN. Monte Cass
                                                    > ino, podobnie zresztą jak powstanie warszawskie, to były samograje patriotyczne
                                                    > , świętowane do upadłego. Nikt by tego nie użył do charakteryzowania negatywnej
                                                    > postaci
                                                    forumka sam przyznaje, ze ksiazki nie czytala - opinie sobie wyrobila na podstawie jednego zdania z opisu :-)- uwielbiam
                                                    mnie powalila reakcja corki z tej powiesci - kiedy juz wiadomo, ze ojciec zyje i wraca, a bohaterska smierc pod MC byla sciema o wychwawczym aspekcie, ona mowi "snobizm narodowy - umrzec pod Monte Cassino to jak w Paryzu nosic suknie od Diora"
                                                    coz, trafne do dzis, jak widac
                                                  • benedyktanka Re: Pieniądze II 11.02.15, 17:36
                                                    45rtg napisała:

                                                    > Wymowne to to może być dla osób znających te czasy z propagandy IPN. Monte Cass
                                                    > ino, podobnie zresztą jak powstanie warszawskie, to były samograje patriotyczne
                                                    > , świętowane do upadłego. Nikt by tego nie użył do charakteryzowania negatywnej
                                                    > postaci.

                                                    Akurat rocznica bitwy pod Monte Cassino w PRL nie była nigdy świętowana do upadłego (chyba że masz na myśli aresztowania wśród żołnierzy II Korpusu za rozpowszechnianie wśród młodzieży szkolnej informacji o bitwie, to rzeczywiście miało coś wspólnego z upadkiem).
                                                    A dlaczego wymowne? Załóżmy przez chwilę, że ów powieściowy ojciec nie walczył pod Monte Cassino, tylko zdobywał Berlin z I Armią. Widzisz możliwość opublikowania takiej samej książki z taką samą, "zanudzaną" bohaterką?
                                                  • bupu Re: Pieniądze II 11.02.15, 19:46
                                                    benedyktanka napisał(a):

                                                    > Akurat rocznica bitwy pod Monte Cassino w PRL nie była nigdy świętowana do upad
                                                    > łego (chyba że masz na myśli aresztowania wśród żołnierzy II Korpusu za rozpows
                                                    > zechnianie wśród młodzieży szkolnej informacji o bitwie, to rzeczywiście miało
                                                    > coś wspólnego z upadkiem).

                                                    Znaczy się żyłam w jakiejś alternatywnej wersjii PRL-u. Czego to się człowiek może dowiedziec po latach...
                                                  • 45rtg Re: Pieniądze II 11.02.15, 23:59
                                                    benedyktanka napisał(a):

                                                    > 45rtg napisała:
                                                    >
                                                    > > Wymowne to to może być dla osób znających te czasy z propagandy IPN. Mont
                                                    > e Cass
                                                    > > ino, podobnie zresztą jak powstanie warszawskie, to były samograje patrio
                                                    > tyczne
                                                    > > , świętowane do upadłego. Nikt by tego nie użył do charakteryzowania nega
                                                    > tywnej
                                                    > > postaci.
                                                    >
                                                    > Akurat rocznica bitwy pod Monte Cassino w PRL nie była nigdy świętowana do upad
                                                    > łego (chyba że masz na myśli aresztowania wśród żołnierzy II Korpusu za rozpows
                                                    > zechnianie wśród młodzieży szkolnej informacji o bitwie, to rzeczywiście miało
                                                    > coś wspólnego z upadkiem).

                                                    No niestety, ale nie da się na to odpowiedzieć inaczej niż słowem: brednie. Aresztowania to były za czasów Stalina, natomiast przynajmniej od lat '70 Monte Cassino było trwale obecne w kanonie polskiego bohaterstwa wojennego. "Czerwone maki" leciały "w sezonie" na okrągło, tak samo jak Demarczyk z "Niebo złote ci otworzę". Co roku relacja z cmentarza była. Pojęcia nie mam, gdzieś Ty się chowała, że Cię to ominęło. Podejrzewam, że wiedzę o tamtych czasach bierzesz z jakichś "odkłamanych" książczyn.

                                                    > A dlaczego wymowne? Załóżmy przez chwilę, że ów powieściowy ojciec nie walczył
                                                    > pod Monte Cassino, tylko zdobywał Berlin z I Armią. Widzisz możliwość opublikow
                                                    > ania takiej samej książki z taką samą, "zanudzaną" bohaterką?

                                                    Ja nie widzę nawet tej oryginalnej możliwości, więc skoro ona się wydarzyła, to i ze zdobywaniem Berlina mogłoby tak być.
                                                  • gat45 Re: Pieniądze II 12.02.15, 09:08
                                                    benedyktanka napisał(a):
                                                    >
                                                    > > A dlaczego wymowne? Załóżmy przez chwilę, że ów powieściowy ojciec nie wa
                                                    > lczył
                                                    > > pod Monte Cassino, tylko zdobywał Berlin z I Armią. Widzisz możliwość opu
                                                    > blikow
                                                    > > ania takiej samej książki z taką samą, "zanudzaną" bohaterką?

                                                    45rtg napisała:

                                                    > Ja nie widzę nawet tej oryginalnej możliwości, więc skoro ona się wydarzyła, to
                                                    > i ze zdobywaniem Berlina mogłoby tak być.

                                                    A ja to widzę tak : gdyby w książce dla młodzieży jakaś rodzina zanudzała nastolatkę wspomnieniem po bohaterze I Armii WP jako wzorem cnót wszelakich, to z całą pewnością byłaby wydana, i to w potężnym nakładzie. Za to już w latach 60' taka książka byłaby wyśmiana i natychmiast zakwalifikowana do rodzaju "agit'prop". Być może zostałaby nawet obowiązkową lekturą szkolną, ale nie lubianą przez nastolatki książeczką. Odgórnego zanudzania modelem wschodnim było dość na codzień.
                                                  • 45rtg Re: Pieniądze II 12.02.15, 09:48
                                                    No, model wschodni to oczywista oczywistość. Lenino, Oka, takie tam.
                                                  • paszczakowna1 Re: Pieniądze II 12.02.15, 09:56
                                                    > A ja to widzę tak : gdyby w książce dla młodzieży jakaś rodzina zanudzała nasto
                                                    > latkę wspomnieniem po bohaterze I Armii WP jako wzorem cnót wszelakich, to z ca
                                                    > łą pewnością byłaby wydana, i to w potężnym nakładzie. Za to już w latach 60'
                                                    > taka książka byłaby wyśmiana i natychmiast zakwalifikowana do rodzaju "agit'pro
                                                    > p". B

                                                    No raczej nie, bo tam nastolatka się buntuje (w myślach przynajmniej) wobec zanudzania, które jest wyraźnie przedstawione właśnie jako zanudzanie.
                                                  • pavvka Re: Pieniądze II 12.02.15, 09:43
                                                    Przede wszystkim gdyby mówienie o Monte Cassino było tak tępione jak twierdzi Benedyktynka, to w ogóle nie byłoby powieści dla młodzieży, w której ojciec głównej bohaterki tam walczył. A tu nie dość, że można było, to najwidoczniej bitwa ta była powszechnie znana, skoro Rolleczek użyła jej jako symbolu. A seria o kochanej rodzince była wydana w latach 60-tych (pierwsza część w 1961 r.)
                                                  • paszczakowna1 Re: Pieniądze II 12.02.15, 10:04
                                                    Monciak w Sopocie nosi tę nazwę od 1956 r (przedtem był, ehem, Rokossowskiego). Historycznie wszystko się zgadza, od 1956 r. Monte Cassino było na pewno bardzo celebrowane.

                                                    Swoją drogą ciekawe (choć z tekstu Rolleczek, o ile pamięć mnie nie myli, nic takiego nie wynika), czy fikcja o poległym ojcu tworzona na użytek dzieci nie miała pierwotnie także innej funkcji? Mój teść dopiero jako człowiek dorosły się dowiedział, że jego (znacznie starszy) brat został "na Zachodzie" i pracował w bazie amerykańskiej.
                                                  • gat45 Re: Pieniądze II 12.02.15, 10:17
                                                    paszczakowna1 napisała:

                                                    > Monciak w Sopocie nosi tę nazwę od 1956 r (przedtem był, ehem, Rokossowskiego).
                                                    > Historycznie wszystko się zgadza, od 1956 r. Monte Cassino było na pewno bardz
                                                    > o celebrowane.
                                                    >
                                                    Nieco OT :
                                                    Słyszałam, że pierwszą nazwą po "Rokossowskiego" była "Obrońców Monte Cassino" i takie tabliczki wisiały na tej reprezentacyjnej ulicy ponad rok zanim "odpowiednie czynniki" się zorientowały, co chlapnęły.
                                                    Prawda to czy nie, już samo powstanie takiej legendy miejskiej jest bardzo typowe.
                                                  • 45rtg Re: Pieniądze II 12.02.15, 10:53
                                                    Ponoć w Krakowie czy Katowicach była ulica Bohaterów Stalingradu. Każdy mógł sobie wybrać, których :-)
                                                  • klawiatura_zablokowana Re: Pieniądze II 16.02.15, 20:22
                                                    W Łodzi była Obrońców Stalingradu :) Potem zmieniono na Legionów, już bardziej ogólnie.

                                                    Czytałam swoją drogą kiedyś ciekawy reportaż, jak całą masę pomników, ulic, placyków itd. przerabiano dyskretnie, robiąc z "Placu Bohaterów Armii Czerwonej" "Plac Bohaterów II wojny św." czy coś w tym guście.
                                                  • ewaty Re: Pieniądze II 16.02.15, 20:38
                                                    Ciągle się mówi :"Obrońców" ;)
                                                  • anchema Re: Pieniądze II 19.02.15, 20:50
                                                    uprzejmie donoszę, że w mojej miejscowości wciąż istnieje ulica Bohaterów Stalingradu, a w miejscowości o rzut kamieniem jest i ma się dobrze ul. Armii Czerwonej
                                                  • vi_san Re: Pieniądze II 20.02.15, 07:41
                                                    W jednym z zaprzyjaźnionych miast czas jakiś temu, w okresie przemiany ustrojowo nazewniczej krzyżowały się ulice [dawna] Armii Czerwonej z [nową] Ofiar Katynia. Z tym, że obecnie Armii Czerwonej jest bodajże generała Andersa... Ale w czasie gdy zmiany zachodziły czas jakiś było zabawnie.
                                                  • 45rtg Re: Pieniądze II 16.02.15, 22:19
                                                    klawiatura_zablokowana napisała:

                                                    > Czytałam swoją drogą kiedyś ciekawy reportaż, jak całą masę pomników, ulic, pla
                                                    > cyków itd. przerabiano dyskretnie, robiąc z "Placu Bohaterów Armii Czerwonej" "
                                                    > Plac Bohaterów II wojny św." czy coś w tym guście.

                                                    No, u nas w Breslau z "Przyjaźni (bodajże) polsko-radzieckiej" została sama "Przyjaźni".
                                                  • klawiatura_zablokowana Re: Pieniądze II 23.02.15, 18:59
                                                    Przypomniał mi się cytat z Sapkowskiego "[po wielu oprotestowanych nazwach dla parku] zaproponowano Park Przyjaźni, ale zaprotestowali wszyscy." ;)
                                                  • 45rtg Re: Pieniądze II 24.02.15, 09:28
                                                    > parku] zaproponowano Park
                                                    Przyjaźni, ale zaprotestowali
                                                    wszyscy." ;)
                                                    >

                                                    "W leju po bombie" chyba, nie? To były czasy :-)
                                                  • kooreczka Re: Pieniądze II 24.02.15, 22:23
                                                    Nasz piekny park nosil niegdys, jak opowiadal mi nieboszczyk dziadek, imie marszalka Pilsudskiego. Pózniej, w czasie wojny swiatowej, zmieniono te nazwe na Park Horsta Wessela. Po wojnie patronami parku zostali bohaterowie Stalingradu i byli nimi bardzo dlugo - do czasu, gdy marszalek Pilsudski ponownie wrócil do lask, a jego popiersie do parku. Pózniej, gdzies okolo roku 1993, nastala Era Szybkich Zmian. Marszalek Pilsudski zaczal sie zle kojarzyc - nosil wasy i robil przewroty, glównie w maju, a nie byly to czasy, gdy mozna bylo tolerowac w parkach popiersia facetów z wasami, lubiacych podnosic zbrojna reke na legalna wladze, niezaleznie od efektu i pory roku. Park przemianowano tedy na Park Orla Bialego, ale wówczas inne narodowosci, których w Suwalkach bylo juz bez liku, zaprotestowaly goraco. I czynnie. Nazwano wiec park Ogrodem Ducha Swietego, ale po trzydniowym strajku banków postanowiono nazwe zmienic. Zaproponowano: Park Grunwaldzki, ale zaprotestowali Niemcy. Zaproponowano: Park Adama Mickiewicza, ale zaprotestowali Litwini, ze wzgledu na pisownie i inskrypcje: "polski poeta" na projekcie pomnika. Zaproponowano: Park Przyjazni, ale zaprotestowali wszyscy. W rezultacie ochrzczono park imieniem króla Jana III Sobieskiego i tak juz zostalo, prawdopodobnie dlatego, ze odsetek Turków w Suwalkach jest znikomy, a ich lobby nie ma zadnej sily przebicia. Wlasciciel restauracji "Istanbul Kebab" Mustafa Baskar Yusuf Oglu mógl zas sobie strajkowac do usranej smierci.

                                                    Mlodziez suwalska nie przejmowala sie tym wszystkim i po staremu mówila "nasze parczysko" albo "nasz Lasek Kopulasek". A tym, których dziwi ta cala heca z nazwa, radze przypomniec sobie, ilez to krzyku bylo a sporów, a klopotów, zanim wreszcie ulica Wiejska w Warszawie zostala ulica Sezamkowa. Pamietacie?


                                                    Oraz zawsze idąc na hamburgera pamiętajcie, że
                                                    McDonald's jest eksterytorialny i nietykalny.

                                                    No i na koniec Tragedia Rodu Indyków

                                                    Jakieś dwa lata temu nazad zaczęła sie moda na - jak to określano - korzenie. Znaczna część mieszkańców Suwałk i okolic, w tym i rodzina Indyka, poczuła się znienacka Litwinami z dziada pradziada - takimi, co to razem ze Swidrygiella chodzili na Ragnete i Nowe Kowno i z Kiejstutem przelatywali Niemen napadać Teutony. W podaniach pisanych do Zwiazku Patriotów Lewobrzeznej Litwy i Zmudzi powtarzały się wzruszające enuncjacje o miłości do brzegów rzeczki Wilejki, pól malowanych zbożem rozmaitem, palajacej dziecieliny i Matki Boskiej Ostrobramskiej oraz nie mniej wzruszające pytania, czy stoi aby nadal Wielki Baublis tam, gdzie winien stać, albowiem cala rodzina uzależnia swoje dalsze szczęście od tego, czy stoi. Powód przebudzenia się patriotyzmu był prozaiczny - Litwini, w myśl ustawy o mniejszościach narodowych, mieli mnóstwo przywilejów i ulg, w tym podatkowych, i nie podpadali pod Kurie.
                                                    Bardzo wielu moich kolegów ze szkoły zostało nagle Litwinami - skutkiem, rzecz jasna, odpowiednich deklaracji i podan rodziców. Nieledwie z dnia na dzień Wochowicz zażądał, by nauczyciele nazywali go Vochaviciusem, z Maklakowskiego zrobil sie rdzenny Maklakauskas, a ze Zlotkowskiego stuprocentowy Goldbergis.
                                                    I tu zaczęła sie wielka tragedia Indyków. Sympatyczny i smakowity ptak, który udzielił rodzinie swego miana, po litewsku nazywa się Kalakutas. Glowa rodu Indyków, zwykle flegmatyczny i poważny pan Adam, wpadł w furie, gdy oznajmiono mu, ze i owszem, jego podanie o litewskość rozpatrzy się pozytywnie, ale ma od zaraz zwac sie Adomasem Kalakutasem.
                                                    Pan Adam odwołał sie, ale Zwiazek Patriotów Lewobrzeznej Litwy i Zmudzi był nieugięty i nie zgodził się na żadne tracące polskością mutacje, takie jak Indykas, Indykis czy Indykiszkis. Koncepcje, aby pan Adam uzyskał wprzódy naturalizacje u Amerykanów jako Turkey i dopiero później wrócił na ojczyzny łono jako Terkulis, rodzina Indyków uznała za idiotyczna, czasochłonną i kosztowna. Na zarzut zaś, ze obiekcje pana Adama tracą polskim szowinizmem, bo rzeczony kutas żadnego rdzennego Litwina ani ośmiesza, ani znieważa, pan Adam uczenie i erudycjo obrugał komisje, używając na przemian zwrotów: "Pocałujcie mnie w dupę" i "Papuciok szykini". Urażona do żywego komisja posłała dokumenty ad acta, a Indyka do diabla.



                                                  • paszczakowna1 Re: Pieniądze II 12.02.15, 12:33
                                                    > Prawda to czy nie, już samo powstanie takiej legendy miejskiej jest bardzo typo
                                                    > we.

                                                    Przypomniała mi się ta prowokacja sprzed kilku lat, NIE chyba, jak proponowali poparcie Stowarzyszenia Obrońców Monte Cassino różnym politykom. Tylko Kluzik-Rostkowska i ktoś z SLD połapali się, że coś nie halo. To zresztą psychologicznie zrozumiale, jak bohaterscy, to przecież obrońcy, nie atakujący.

                                                    A swoją drogą, wśród obrońców Monte Cassino pewnie byli jacyś wcieleni przemocą Pomorzanie, więc w sumie akurat w Sopocie...
                                                  • kkokos Re: Pieniądze II 16.02.15, 23:25
                                                    przynajmniej od lat '70 Monte Ca
                                                    > ssino było trwale obecne w kanonie polskiego bohaterstwa wojennego. "Czerwone m
                                                    > aki" leciały "w sezonie" na okrągło, tak samo jak Demarczyk z "Niebo złote ci o
                                                    > tworzę". Co roku relacja z cmentarza była.

                                                    monte cassino i dywizjon 303 to były chyba jakiś wentyle (w mniejszym stopniu tobruk, choć ta nazwa też się pojawiała) - przyznawano, ze polacy walczyli także na zachodzie, oczywiście nie zagłębiano się w to, skąd się tam wzięli (taka ówczesna wersja "na ch... drążyć"), ale dobrze to chyba pasowało do propagandowego wizerunku polskiego żołnierza, który walczył na wszystkich frontach świata, bohatersko tam walczył krew przelewając za naszą i waszą, na wszystkich frontach świata bił faszystowskie niemcy (co to się w tych gruzach na szczycie ukrywały jak szczur). w tym zakresie mniej więcej o tym monte cassino mówiono.
                                                  • 45rtg Re: Pieniądze II 17.02.15, 20:21
                                                    kkokos napisała:

                                                    > monte cassino i dywizjon 303 to były chyba jakiś wentyle (w mniejszym stopniu t
                                                    > obruk, choć ta nazwa też się pojawiała) - przyznawano, ze polacy walczyli także

                                                    A skąd, żadne wentyle. Nie rozumiem po co sobie komplikujesz zupełnie prostą wizję historii najnowszej. Najnormalniej na świecie było wiadomo że Polacy walczyli na zachodzie i nikt z tego nie robił sensacji.

                                                    > na zachodzie, oczywiście nie zagłębiano się w to, skąd się tam wzięli (taka ów

                                                    Ale co tu było się zagłębiać? Wzięli się tam przez Rumunię i Węgry, to też nie była żadna tajemnica ani też nic niewygodnego politycznie. (Kwestia tygodnia w tę czy w tamtą ewentualnie zależnego od 17. września nie ma znaczenia.) Także istnienie armii Andersa nie było żadną tajemnicą, chociaż owszem, nie miała takiej "reklamy" jak Kościuszkowcy.

                                                    > czesna wersja "na ch... drążyć"), ale dobrze to chyba pasowało do propagandoweg
                                                    > o wizerunku polskiego żołnierza, który walczył na wszystkich frontach świata, b
                                                    > ohatersko tam walczył krew przelewając za naszą i waszą, na wszystkich frontach
                                                    > świata bił faszystowskie niemcy (co to się w tych gruzach na szczycie ukrywały
                                                    > jak szczur). w tym zakresie mniej więcej o tym monte cassino mówiono.

                                                    A to oczywiście. I nic się w tej dziedzinie nie zmieniło.
                                                  • kkokos Re: Pieniądze II 17.02.15, 21:14
                                                    Także i
                                                    > stnienie armii Andersa nie było żadną tajemnicą, chociaż owszem, nie miała taki
                                                    > ej "reklamy" jak Kościuszkowcy.

                                                    dżisas, czy ja mówię, że było tajemnicą? niemniej się o tym generalnie nie mówiło w mediach - słyszałaś raz w szkole kilka zdań (przynajmniej tak było w latach 70. i 80. - niekoniecznie nawet z info, skąd w zsrr tylu polaków się nagle wzięło, że na kilka armii starczyło), a potem mogłaś przeżyć lata całe nie usłyszawszy o tej armii jednego słowa. i tylko to monte cassino wypływało dość regularnie, w zbitce "żołnierz polski - bohater", niekoniecznie żołnierz polski, który przewędrował do włoch z syberii przez iran.

                                                    moim zdaniem mylisz wiedzę przekazywaną sobie nawzajem, w domach, swoim dzieciom itd. z tym, co płynęło z mediów. bo tam co roku przeżywano szlak bojowy armii idącej ze wschodu i w kwietniu miesiącu pamięci narodowej wyzwalającej wioseczkę za wioseczkę na pomorzu, co dzień po dniu przypominano w specjalnych kalendariach. i w kołobrzegu, transmitowanym na całą polskę, celebrowano "płynie przez kołobrzeg parsęta, dziesięć dni kto przeżył, pamięta", przypominając ją potem do wyrzygu w "żołnierskim kwadransie" w programie pierwszym polskiego radia, natomiast piosenkę hemara "pamiętaj o tym, wnuku, że dziadek był w tobruku" mogła poznać znacznie węższa (choć waląca drzwami i oknami) publiczność warszawskiego teatru ateneum.
                                                    więc oczywiście nikt z armii andersa nie czynił tajemnicy ani sensacji. ale jednak do tzw. mas docierała trochę inna wiedza niż do tych, którzy sami o wiedzę zadbali.
                                                  • 45rtg Re: Pieniądze II 17.02.15, 22:29
                                                    kkokos napisała:

                                                    > Także i
                                                    > > stnienie armii Andersa nie było żadną tajemnicą, chociaż owszem, nie miał
                                                    > a taki
                                                    > > ej "reklamy" jak Kościuszkowcy.
                                                    >
                                                    > dżisas, czy ja mówię, że było tajemnicą? niemniej się o tym generalnie nie mówi
                                                    > ło w mediach - słyszałaś raz w szkole kilka zdań (przynajmniej tak było w lata
                                                    > ch 70. i 80. - niekoniecznie nawet z info, skąd w zsrr tylu polaków się nagle w
                                                    > zięło, że na kilka armii starczyło), a potem mogłaś przeżyć lata całe nie usłys
                                                    > zawszy o tej armii jednego słowa. i tylko to monte cassino wypływało dość regul
                                                    > arnie, w zbitce "żołnierz polski - bohater", niekoniecznie żołnierz polski, któ
                                                    > ry przewędrował do włoch z syberii przez iran.

                                                    Tak, to jest, owszem, prawda.

                                                    > moim zdaniem mylisz wiedzę przekazywaną sobie nawzajem, w domach, swoim dziecio
                                                    > m itd. z tym, co płynęło z mediów. bo tam co roku przeżywano szlak bojowy armii
                                                    > idącej ze wschodu i w kwietniu miesiącu pamięci narodowej wyzwalającej wiosecz

                                                    Ależ oczywiście że co roku było od Lenino do Berlina, a od Londyna do ee... Antwerpii chyba znacznie słabiej. Tym niemniej Bitwa o Anglię, Tobruk, Narvik, to nieszczęsne Monte Cassino i różności poinwazyjne były zupełnie normalnie obecne "w sferze publicznej". Mam wrażenie że nawet lepiej one były wtedy obecne niż teraz są obecne właśnie te wschodnie wydarzenia, chociaż powiedzmy sobie szczerze - dla wyzwolenia Polski to one były istotne, a nie desant Sosnkowskiego o jeden most za daleko na przykład.

                                                    > kę za wioseczkę na pomorzu, co dzień po dniu przypominano w specjalnych kalenda
                                                    > riach. i w kołobrzegu, transmitowanym na całą polskę, celebrowano "płynie przez
                                                    > kołobrzeg parsęta, dziesięć dni kto przeżył, pamięta", przypominając ją potem
                                                    > do wyrzygu w "żołnierskim kwadransie" w programie pierwszym polskiego radia, na
                                                    > tomiast piosenkę hemara "pamiętaj o tym, wnuku, że dziadek był w tobruku" mogła
                                                    > poznać znacznie węższa (choć waląca drzwami i oknami) publiczność warszawskieg
                                                    > o teatru ateneum.

                                                    Cóż, jednostki przechodzące przez ten Kołobrzeg w dalszym ciągu były wtedy częścią Wojska Polskiego, jednostki z Tobruku już nijak nie istniały.

                                                    > więc oczywiście nikt z armii andersa nie czynił tajemnicy ani sensacji. ale jed
                                                    > nak do tzw. mas docierała trochę inna wiedza niż do tych, którzy sami o wiedzę
                                                    > zadbali.

                                                    To też żadna sensacja, bo zawsze od dziadka partyzanta można się dowiedzieć innych rzeczy niż z podręcznika historii.
                                                  • agafiatichonowna Re: Pieniądze II 17.02.15, 23:53
                                                    Nie Sosnkowski a Sosabowski
                                                  • 45rtg Re: Pieniądze II 18.02.15, 06:29
                                                    agafiatichonowna napisała:

                                                    > Nie Sosnkowski a Sosabowski

                                                    Cholera, a tak coś nie byłem pewny czy może jednak :-)
                                                    Było sprawdzić :-)
                                        • paszczakowna1 Re: Pieniądze II 10.02.15, 23:53
                                          >Chyba że ktoś wydawał w wyd
                                          > awnictwie PAX, ale tam zdaje się nie było miejsca na książki dla młodzieży.

                                          Było, choć tylko dla wybranych. Dobraczyńskiego wydawał PAX. Po 1980 rozluźniło się i PAX wydał "Narnię".
                      • ciotka_scholastyka Re: Pieniądze II 17.02.15, 10:29
                        > opinia, ze Nowaccy byli "tacy"

                        Zawsze odbierałam to stwierdzenie pani Lewandowskiej "nawet ci Nowaccy okazali się w porządku" tak, że nie chodziło w nim bynajmniej o polityczny status quo sąsiadów - tylko że robili wrażenie nadętych, bogatych i doskonale przystosowanych do "komuny", tacy niewychylający się oportuniści, co to na wszelki wypadek do kościoła nie chodzą itd., a po wprowadzeniu stanu wojennego okazało się, że bynajmniej ich ta sytuacja nie zachwyca, że współczuli rodzinom internowanych, zapytali, czy w czymś nie pomóc czy nawet zrobili jakąś zrzutę dla pozbawionych źródła utrzymania Borejków. Byli tacy ludzie, byli.
                • zuzudanslemetro Re: Pieniądze II 11.02.15, 16:47
                  pavvka napisał:

                  > Bez przesady, wicedyrektor domu kultury to raczej nigdy nie była funkcja na tyl
                  > e ważna, prestiżowa czy popłatna żeby trzeba się było wykazywać szczególnymi za
                  > sługami w celu jej uzyskania.

                  I tu się nie zgodzę, gdyż i w naszych czasach można się spotkać z takimi rzeczami, jak to, że ktoś bardzo chce być dyrektorem placówki kulturalnej i zrobi w tym celu wszystko. Jeden facet, który nie dostał się ani na aktorski ani na reżyserię ani na teatrologię i wreszcie skończył produkcję filmową w Łodzi, tak bardzo pragnął być dyrektorem teatru, że aż jego ojciec dopuścił do matury jednego synalka pewnego wpływowego faceta. Facet był związany z partią wówczas rządzącą (nie wiem, która wtedy to była) i tak się ucieszył, że synek jednak zda maturę, że aż tamtemu po produkcji wybudował ogromny dom kultury w Warszawie, gdzie nasz producent założył sobie pierdyliard teatrów amatorskich i był dyrektorem nie jednego a kilku! Poza tym był draniem, jakich mało. Napuszczał na siebie pracowników, domagał się donosów i próbował szantażować. Pracowałam u niego i z dużą przyjemnością zostałam raz, że wylana, a dwa, że odebrałam telefon od rodziców dzieci, z którymi miałam wcześniej zajęcia, że oni bardzo by chcieli, żebym wróciła. Nie żyje ten facet już.
    • soova Re: Pieniądze II 03.02.15, 11:21
      Jeśli chodzi o zajmowanie się gramatyką opisową, to MM wcale nie chodziło o podkreślenie, że jest to zajęcie niegodne, bo prowadzi do zwyrodnienia charakteru. Miała po prostu koncepcję postaci Almy jako nieznanej cioci być może obdarzonej przez niedorosłą Laurę pozytywnymi cechami charakteru, która to ciocia w realu okazała się wiedźmą. A skoro wiedźma jest nauczycielem akademickim, to trzeba jej dać przedmiot, z którego wykładowca może gnębić, studenci nie mogą się wymiksować, i który jest teoretyczny, nudny, a w życiu zawodowym późniejszym bezpośrednio raczej mało potrzebny (czyli tzw. kobyłę). Gramatyka opisowa przydaje się jak znalazł (kto wie, czy w chwili powstawania TiR studentka Emilia nie uskarżała się na nią?) i jak najbardziej pasuje do koncepcji postaci diabolicznej ciotuni. Dlatego umieszczanie tego zajęcia na liście "niegodnych" chyba akurat tu nie ma sensu, skoro posłużyło ono do kreacji wyrazistej wszak i dobrze napisanej postaci.
      • klawiatura_zablokowana Re: Pieniądze II 16.02.15, 20:28
        Moje serce filologa zawsze płacze nad tym, że zajęcia z literatury są postrzegane jako te ciekawe, a wszystkie przedmioty językowe jako te nudne i niepotrzebne. Jak tu już było sto razy wytykane, nikt nie jest naukowcem od gramatyki opisowej (jakiego języka?), tak jak nikt nie jest naukowcem od przyrody. No ale gdyby Alma wykładała poezję polską doby romantyzmu, to nie mogłaby być złą suczą. Nie, albowiem osoby kochające literaturę muszą być wrażliwe i empatyczne, prawdaż. Jak ktoś jest oschłą, wredną babą, to może co najwyżej zajmować się jakimiś przyziemnymi językowymi nudziarstwami, które pięknoduchy omijają szerokim łukiem. Wrrrr.

        Ja też jestem językoznawczą wiedźmą i nawet lubię Almę. Pasowałaby do Grzesia Stryby, nie sądzicie?
    • tt-tka Re: Pieniądze II 03.02.15, 12:04
      godne sa wyjazdy na stypendia zagraniczne, ale tylko dla zonatych mezczyzn
      kobiety i kawalerowie nie !
      zarobkowanie drukarstwem jako sztuka szlechetna jest dozwolone
      pozyskiwanie dotacji unijnych - hm, waham sie - cioteczka Unia jako taka jest be, to jasne, ale jej pecunia ? olet czy nie ?
      pochwala sie dzialaqlnosc okololiteracka, robienie korekt na przyklad
      dozwolone bylo publikowanie recenzji, nawet niekoniecznie zrozumialych, byle teatralnych, ale teraz, gdy nie juz prawdziwych teatrow ? no nie wiem, nie wiem...
      • gat45 Re: Pieniądze II 03.02.15, 12:20
        Zarobkowanie zagraniczne wyjątkowo dopuszcza się w przypadku pełnienia funkcji rezydenta turystycznego na Cyprze. Wyłącznie w ramach odtrutki po zawodzie miłosnym i pod warunkiem, że powrót po roku będzie przez własnego ojca uznany za coś mniej znaczącego niż nieobecność siostry przez dni cztery.
        • vi_san Re: Pieniądze II 03.02.15, 12:36
          Trzy. Trzy dni Gabona ne było.
          • gat45 Re: Pieniądze II 03.02.15, 12:42
            To jeszcze lepiej :)
            • vi_san Re: Pieniądze II 03.02.15, 12:49
              Żeby nie było że zmyślam, służę cycatą [nie luźną, a szczegółową]:
              - Nie było cię tak długo! - z wyrzutem rzekł dziadek, przechodząc mimo.
              - Tak, całe trzy doby! - dodała babcia. - Gabrysiu, dom bez ciebie jest okropnie pusty.
              - Okropnie, Gabuniu - przytwierdził dziadek, kiwając głową, otoczoną wianuszkiem kędziorków, z których niektóre były jeszcze rudawe. Jego pociągła twarz, w której dominowały linie pionowe, ułożyła się w wyraz pretensji. - Postaraj się już nigdy nie wyjeżdżać, dobrze?
              I to jest scena powitania Nutrii, która spędziła ROK na Cyprze. Rok. Gaba wyjechała na trzy dni.
              • gat45 Re: Pieniądze II 03.02.15, 12:53
                Tak, akurat ta scenka rodzajowa w pełni swojej wymowy dobrze mi się wbiła w pamięć. Ale najwyraźniej nie cyferki szczegółowe :(
        • agafiatichonowna Re: Pieniądze II 03.02.15, 12:55
          Moje zestawienie zawodow godnych i niegodnych niewątpliwie na serio nie jest., ale u MM juz tak jest, że jak ktoś ma wredny charakter a jeszcze do tego pieniądze, porządną chałupę i nie najgorszy samochód to i jego zajęcie musi budzić jakieś wątpliwości. Wśród całego grona polonistów o charakterach anielskich i szlachetnych, takich co to krzewią miłość do poezji i Adama M. jedyna jednostką wiedżmowatą jest specjalistka od gramatyki opisowej- specjalności nudnej i służącej, jak piszesz, głównie gnębieniu studentów. i biednej Oleńki. A ponadto posiadaczka samochodu i kafelków.
          A wszak jak kto ma kafelki to paskudą jest i kropka - / vide Matylda, dziecię stomatologa zresztą/.
          U pani MM jedne zawody są zarezerwowane dla bohaterów pozytywnych, inne dla negatywnych.
          • gat45 Re: Pieniądze II 03.02.15, 12:58
            Chciałaś powiedzieć - czy raczej dać do zrozumienia - że jak ktoś ma pieniądze, to skądś je ma (z akcentem na skądś i odpowiednią intonacją) ?
          • zla.m Re: Pieniądze II 03.02.15, 13:14
            Ale Oleńka chyba też jest specjalistką od opisówki, prawda? Najwyżej niższą stopniem (naukowym ;) )

            A poza tym jest też pozytywny nauczyciel matematyki - Hajduk. Oraz jego kolega ze studiów, ścisłowiec, także pracujący na uniwersytecie - choć nie wiadomo, czy na stanowisku wykładowym - czyli Grześ-nie pamiętam że mam dzieci, bo kocham Gabę-Stryba.

            Więc nie przesadzałabym z tymi uogólnieniami. Aczkolwiek zdecydowanie najlepiej traktowane są zawody stricte inteligenckie i to takie, które nie dają wymiernych korzyści
            • agafiatichonowna Re: Pieniądze II 03.02.15, 13:44
              Tyle, że Hajduk niebezpiecznie skręca w kierunku polityki, ma kontakty z ministerstwem i samym panem ministrem, a fe!
              Tak, Gatku. Skądś! Z intonacją i uniesioną jedną brwią, ewentualnie jeszcze, żeby już tak łopatologicznie było - ze znaczącym chrząknięciem.
              To podobnie jest jak z miejscem zamieszkania . Kamienica - elita, bloki - patologia.
    • kkokos Re: Pieniądze II 03.02.15, 19:53
      kwiaty, kwiaty są szlachetne - dzielny baltona miał kwiaciarnię, uduchowiony naszpan z rodziną daglezję.

      generalnie godnie jest się grzebać w ziemi - czy to w ogrodnictwie ozdobnym, czy porzeczkowym, czy też na dziko sadząc las. ta ziemia chyba uszlachetnia, takie pozytywistyczne podejście jak z reymonta tu widzę.

      a w ogóle mam poczucie, że już to chyba gdzieś na forum pisałam.
      • zuzudanslemetro Re: Pieniądze II 11.02.15, 16:53
        Ja tak trochę off-topowo, ale właśnie odświeżam McDusię i rzucił mi się ten fragment o szarej strefie Bernarda. Nie wiem, jakich artystów zna pani MM, ale ja jestem artystką, mam całą rodzinę artystów i oczywiście całą rzeszę kolegów. No i... Nie da się zrobić eventu dla żadnej firmy nie odprowadzając podatku od honorarium. Nie da się zrobić takiej imprezy nie podpisując umowy. Każda firma ma fundusz na taki cel i musi go rozliczyć, a artysta, który robi wielką imprezę mało, że podpisuje umowę z góry bądź promesę to jeszcze bierze zaliczkę, gdyż bez umowy może się okazać, że nagle firma się wycofa. Poza tym chciałabym wiedzieć, gdzie ten Bernard tak w Poznaniu statystuje? I od kiedy to potrzebni są statyści charakterystyczni? Rolą statysty jest robić tło, ludzkie tło i bardzo rzadko potrzebny jest charakterystyczny statysta. A prace lektorskie to chyba dostawał po znajomości, bo gros aktorów i lektorów z na pewno lepszą dykcją i lepszym głosem niż Bernard, nie może znaleźć zleceń. W szarej strefie to Bernard może co najwyżej sprzedać obraz.
        • tt-tka Re: Pieniądze II 11.02.15, 17:02
          Zuzu, nie ot, tylko jak najbardziej na temat, bo zasadniczo watek jest o zarabianiu
          argumentow takich jak Twoje bylo w dysputach forumowych multum i w zasadzie wszystkie w tym samym tonie
          niemniej wymowa jest jasna - zarabianie w szarej strefie jest godziwe, o ile robi to Bernard
          • zuzudanslemetro Re: Pieniądze II 11.02.15, 20:20
            Nie, jeszcze co innego miałam na myśli - artyści często faktycznie zarabiają coś tam w szarej strefie. Nie czarujmy się, ale jak do pracowni przyjdzie potencjalny klient to po prostu kupi obraz i nikt do US latał nie będzie i nie będzie się z tego zwierzał. Mnie osobiście zdarza się zarabiać na czarno u zaprzyjaźnionych osób, na przykład ktoś ze znajomych poetów robi wieczór autorski, chce żeby mu poczytać, organizator nie ma budżetu, ja też ostatecznie nie jestem instytucją charytatywną, no i autor płaci mi z własnej kieszeni jakieś symboliczne honorarium to też nie lecę się z tej stówy czy dwóch zwierzać US. Ale to są sprawy groszowe. W każdej instytucji, z jaką współpracowałam bądź współpracuję, nawet jeśli chodzi o 50 zyla, mam podpisaną umowę. I podatek zapłacony.
            Chodziło mi tylko o to, że pani MM słyszała, że coś tam artyści zarabiają na czarno, ale nie zgłębiła problemu. No, chyba że Bernard podkłada głos do filmów - owszem - przyrodniczych, ale opowiadających o życiu seksualnym homo sapiens. Być może w tej branży pracuje się na gębę.
            • agafiatichonowna Re: Pieniądze II 11.02.15, 21:19
              No to zbyt dużo tam nie zarobi. Lista dialogowa w tych filmach nie jest ani dluga, ani specjalnie
              literacko bogata.
              • zuzudanslemetro Re: Pieniądze II 12.02.15, 00:19
                Nie wiem jak jest z lektorami filmowymi, ale strona onomatopei w dubbingu liczona jest jak wierszówka. Kiedyś spędziłam cały dzień w studio dubbingując różne postacie, które posługiwały się onomatopejami. Umęczyłam się jak osioł i przez cały ten dzień zarobiłam... 40 brutto.
                I generalnie, nie żałuję Bernardowi, ale naprawdę MM mogłaby ogarnąć realia, a jak nie ogarnia to nie pisać o nich. Nic by nie stało na przeszkodzie, gdyby napisała, że Bernard chałturzy dla nuworyszy organizując im bale i eventy, a poza tym zarabia na lewo produkując krewnym i znajomym szalone torty.
        • klawiatura_zablokowana Re: Pieniądze II 16.02.15, 20:35
          Te artystyczne zarobki Bernarda to jest takie samo science-fiction jak wstrząsająca kariera dramaturga-Mili trzymana latami w głębokiej tajemnicy, ścieżka zawodowa Marka Pałysa (beztrosko przepływającego nad problemami nostryfikacji amerykańskiego dyplomu i z mutującą z tomu na tom specjalizacją), gospodarstwo agroturystycznohodowlanopiekarnicze Pulpów, szalet miłości Laury postawiony pośrodku pola przez Bezdennie Głupiego Johnsona itd.

          Po prostu, gdy tylko trzeba opisać jakieś realia związane z pracą, majątkiem, nieruchomościami, pieniędzmi itd. - mamy szkolne błędy i wizje z kosmosu.
          • vi_san Re: Pieniądze II 16.02.15, 21:08
            A zauważmy - w SK - mamy info o życiu zawodowym wszystkich dorosłych bohaterów a jakoś nie ma takich głupich błędów. Być może dlatego, że w SK MM się nie bawiła w szczegóły tejże. Nie usiłowała przybliżyć czytelnikom ogółu pracy w retuszerni Zakładów Graficznych, nie wnikała w zatrudnienie mamy Żakowej itd. Gdybyż napisała tylko, że Marek Pałys nostryfikował dyplom lekarski i pracuje w Szpitalu XYZ, bez dopisywania mu specjalizacji - przeszłoby. Gdyby napisała tylko, że Pulpa i Florek mieszkają na wsi - ok. Gdyby Zamiast budować szalecik pośrodku plantacji państwo Fidelis starsi np. oddali młodym piętro domu, po przebudowie stanowiące całkowicie odrębne mieszkanie... I tak dalej. MM leży, kiedy zaczyna szczegóły, które mają niby "urealnić" opis, ale w przypadku "zerowego riserczu" to się nie sprawdza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka