Dodaj do ulubionych

komu najgorzej

20.03.15, 09:57
watek o tym, komu najlepiej, nie bardzo chwycil, to moze - kto ma najgorzej ?
aktualnie, czyli w roku , w ktorym dzieje sie wnuczka
- wiecznie zmeczona i rozczarowana synem Gaba ?
- zawsze w kuchni i bez chwili spokoju Milicja (och, chcialabym) ?
- czy moze jednak Laura w szaleciku i bez widokow na kariere, skoro nic o jej spiewaniu nie slychac ?
- albo ktos inny (np zostawiony z klopotami Jedrus, Ania i Nora wracajace do domu pod okupacja starcow rodowych) ?
Obserwuj wątek
    • fornitta69 Re: komu najgorzej 20.03.15, 13:50
      Im wszystkim gorzej! Z ksiazki na ksiazke coraz gorzej :P
    • bea-mil Re: komu najgorzej 20.03.15, 14:27
      Moim zdaniem najgorzej ma Gabrysia.

      Na niej spoczywa prawie cały ciężar opieki nad starymi rodzicami. Tak ją kochają, że nie mogą się bez niej obejść, co musi być dla niej dużym ciężarem. W dodatku nie może prosić sióstr o pomoc, czeka, aż same się domyślą, bo pewnie się obawia, że rodzice by sobie uświadomili, że to dla niej straszne obciążenie.

      Mieszka w mieszkaniu rodziców. Z związku tym od lat przesiadują u niej wszystkie siostry i dzieci sióstr, wszyscy przez całe lata korzystają z zawartości lodówki, zostawiają niemowlęta, bałaganią, a pewnie nie sprzątają. Domyślamy się, że sprząta głównie Gabrysia.

      Przez lata nie mieli z mężem własnego pokoju, mieszkali razem z dużym już synem.

      Jej ukochany syn był przez lata bity przez kuzyna, a ona, choć pewnie jej serce krwawiło, nie reagowała, bo starała się nie być nadopiekuńcza. W dodatku, porównując Ignasia z Józinkiem widziała, jaki Ignaś jest gapowaty.

      Przez lata zamartwiała się o Laurę, o to, że nie mają dobrych relacji, o to, że ma charakter po ojcu.

      Jako jedyna w rodzinie jest rozwódką i jako gorliwa katoliczka pewnie nad tym boleje, choć ślub nie był kościelny. Wszystkie inne siostry potrafiły lepiej wybrać mężów niż ona. W dodatku chyba nie do końca wyrzuciła Pyziaka z serca, skoro po tylu latach tak mocno reaguje na jego wspomnienie.

      Nikomu nie potrafi odmówić, uważa za swój obowiązek pomagać wszystkim wokoło, w związku z tym jest przemęczona i nie starcza jej czasu dla własnego męża.
      • tt-tka Re: komu najgorzej 20.03.15, 14:40
        bea-mil napisał(a):

        > Moim zdaniem najgorzej ma Gabrysia.

        >
        > Mieszka w mieszkaniu rodziców. Z związku tym od lat przesiadują u niej wszystki
        > e siostry i dzieci sióstr, wszyscy przez całe lata korzystają z zawartości lodó
        > wki, zostawiają niemowlęta, bałaganią, a pewnie nie sprzątają. Domyślamy się, ż
        > e sprząta głównie Gabrysia.
        >
        sorry, bylo sie wyprowadzic albo przyuczyc dzieci do sprzatania, bronil jej kto ?
        > Przez lata nie mieli z mężem własnego pokoju, mieszkali razem z dużym już synem
        jak wyzej
        > .
        >
        > Jej ukochany syn był przez lata bity przez kuzyna, a ona, choć pewnie jej serc
        > e krwawiło, nie reagowała, bo starała się nie być nadopiekuńcza. W dodatku, por
        > ównując Ignasia z Józinkiem widziała, jaki Ignaś jest gapowaty.

        serce jej krwawilo ? skad takie przypuszczenie ? ona sama - idiotka - zartuje z tego, a Jozwe podziwia
        >
        > Przez lata zamartwiała się o Laurę, o to, że nie mają dobrych relacji, o to, że
        > ma charakter po ojcu.


        a zrobila cos, zeby te relacja naprawic, a charakter uksztaltowac ? czy odpuscila sobie ?
        >
        > Jako jedyna w rodzinie jest rozwódką i jako gorliwa katoliczka pewnie nad tym b
        > oleje, choć ślub nie był kościelny. Wszystkie inne siostry potrafiły lepiej wyb
        > rać mężów niż ona. W dodatku chyba nie do końca wyrzuciła Pyziaka z serca, skor
        > o po tylu latach tak mocno reaguje na jego wspomnienie.

        ona nie boleje ani razu nad tym, ze jest rozwodka - boleje, bo zostala porzucona, to nie to samo; i nie pamietam, by myslala dobrze i z taka leciutka zazdroscia o mezach siostr
        >
        > Nikomu nie potrafi odmówić, uważa za swój obowiązek pomagać wszystkim wokoło, w
        > związku z tym jest przemęczona i nie starcza jej czasu dla własnego męża.

        wracamy do tego, co wielokrotnie pisano na forum - a komuz to gabunia pomaga ? tak, zebysmy to widzieli, a nie tylko slyszeli o tym , jak o zelaznym wilku nie przymierzajac


        byc moze rzeczywiscie jej jest najgorzej, tego nie wiem, ale jesli nawet, to nie z powodow, ktore wymienilas
        pomijam juz, ze sama ciezko na to pracowala
        • bea-mil Re: komu najgorzej 20.03.15, 15:17
          a komuz to gabunia pomaga ?

          Na przykład, przez lata, Dmuchawcowi. Kto z nas regularnie odwiedza swojego starego nauczyciela i robi mu zakupy?

          Nie mówię, że Gaba nie jest sama sobie winna w jakiejś mierze. Ale moim zdaniem ma najgorzej ze wszystkich sióstr, które, kiedy chcą, odwiedzają rodziców, a kiedy nie chcą, żyją własnym życiem, albo wręcz zrzucają na rodziców i na Gabę ciężar zajmowania się swoimi dziećmi.
          • tt-tka Re: komu najgorzej 20.03.15, 15:55
            a komuz to gabunia pomaga ?

            na przyklad, przez lata Dmuchawcowi. Kto z nas ?

            ja na przyklad
            od szkolnych lat, najpierw jako harcerka, potem juz w formach niezorganizowanych
            zrobienie zakupow raz na tydzien starszej osobie z sasiedztwa to nie jest wielka ani czasochlonna fatyga
            ale wiesz , rodzinie tez robilam zakupy, choc mieszkala cokolwiek dalej niz na sasiedniej ulicy - zeby ta swieta gaba choc raz na rok zrobila zakupy tesciowi albo meza do tego pogonila...
            • bea-mil Re: komu najgorzej 20.03.15, 17:02
              Ja też, w formie zorganizowanej i niezorganizowanej, od lat itd.
              Ale przez lata świadomego pomagania wszystkim kto tylko poprosi, nagle przychodzi refleksja, że niektórzy z nich to po prostu cwane gapy, wyuczona bezradność i że trzeba mieć w tym mądrość.
              Kolejna refleksja, że więcej jest tych. co chcą brać, niż tych, co chcą dawać.
              Dlatego doceniam postawę Gabrysi, że nie zapomniała o Dmuchawcu, nie odda rodziców do domu starców itd.
              • tt-tka Re: komu najgorzej 20.03.15, 17:13
                bea-mil napisala
                doceniam postawe gabrysi, ze nie zapomniala o dmuchawcu, nie odda rodzicow do domu starcow itd

                Ciebie, ze tak niegrzecznie zapytam, CKNUK opuscil ???
                rodzice nie sa bezradnymi, uwiazanymi do lozek starcami z demencja, ktorych ani na chwile nie mozna zostawic samych
                sprobowalby ktokolwiek cos takiego im zrobic !
                mam wrazenie, po kilku twoich wpisach w tym i innych watkach, ze niezrobienie okrutnej krzywdy uwazasz za wspanialomyslnosc
                • bea-mil Re: komu najgorzej 20.03.15, 18:50
                  Chodziło mi o to, że jak już będą bezradnymi starcami, to jej to nawet do głowy nie przyjdzie. Będzie się nimi opiekować z uśmiechem na ustach, żeby przypadkiem nie domyślili się, jak jej ciężko, żeby im nie było przykro. I nie poprosi nikogo o pomoc, bo to nie w jej stylu.

                  Mając styczność z domami dziecka i DPS-ami wiem, że niektóre dzieci tam trafiają, bo np. rodzą się chore fizycznie lub psychicznie i nie pasują do wizerunku rodziny, po prostu rodzice chcą się ich pozbyć. Nie piszę tu wcale o rodzinach z marginesu, alkoholikach itd. A ilu schorowanych rodziców nie ma na starość opieki, nie dlatego, że dzieci nie mają takiej możliwości, ale że po prostu im się nie chce. A ile osób w domach starców nie jest miesiącami odwiedzanych przez rodzinę. A ile dziewczyn jest wyrzucanych z domu, bo zaszły w ciążę?

                  Oczywiście to tylko część naszej rzeczywistości, są też rodziny wspaniałe, wspierające, troszczące się itd.

                  Ja uważam, że Borejkowie należą do tych raczej wspierających, choć na pewno nie idealnych.
                  • tt-tka Re: komu najgorzej 20.03.15, 19:50
                    ja uwazam, ze borejkowie naleza do tych raczej wspierajacych

                    uwazasz, ale nie dajesz na to ani jednego przykladu
                    fakt niewyrzucenia z domu ciezarnej wnuczki, notabene zameldowanej, czy nieoddania do domu starcow sprawnych i samodzielnych rodzicow nie jest wsparciem, do cholery ! jest elementarna przyzwoitoscia z jednej strony, prawna koniecznoscia z drugiej
                  • slotna Re: komu najgorzej 23.03.15, 21:55
                    Uwazasz, ze tylko ludzie z marginesu i alkoholicy maja prawo nie byc w stanie udzwignac ciezaru opieki nad chorymi fizycznie i/lub fizycznie dziecmi lub rodzicami? Innym sie po prostu nie chce albo nie pasuja im chorzy do wizerunku? :OOO Niezle.
                • vi_san Re: komu najgorzej 22.03.15, 14:19
                  Czekaj, Tt-tko. Czy to nie Bea-mil w którymś wątku upierała się, że Babi wsparła Różę [w rozmowie o ciąży] bo nie wywaliła jej z domu na zbity pysk? I nijak nie przyjmowała do wiadomości, że jeśli Róża była tam zameldowana [a zapewne była, skoro od urodzenia mieszka], to wywalać by sobie Babi mogła - nie tak łatwo [wg kwaterunku] wyrzucić z mieszkania samotną dziewczynę w ciąży! Między innymi dlatego samotnym matkom tak niechętnie wynajmuje się mieszkania, bo nawet jeśli nie płaci, jeśli mieszkanie ulega powolnemu niszczeniu - to matka z dzieckiem są nie do ruszenia. A w każdym razie na pewno nie bez egzekucji komorniczej, a to wcale nie tak łatwo.
                  • gat45 Re: komu najgorzej 22.03.15, 14:29
                    Moment. Wyrzucenie kogoś z domu to nie urzędowa eksmisja.
                    Według mnie jest tysiąc i sto sposobów, żeby komuś z domowników tak życie obrzydzić, że równa się to "wyrzuceniu z domu". Widzisz Różę wzywającą policję za szykany ze strony rodziny typu zamykanie lodówki na kłódkę i ograniczanie dostępu do pralki ?
                    Swoją drogą, nie widzę pani MM opisującej tak patologiczne zachowania u swoich pozytywnych bohaterów.
                    • vi_san Re: komu najgorzej 22.03.15, 14:40
                      I tu się Gatto, zgadzamy. Owszem, wiemy, że są sytuacje, kiedy właściciel mieszkania tak uprzykrza życie, że się nie da wytrzymać, itd. Ale nie określiłybyśmy tych rodzin jako ciepłych, serdecznych i wspierających. W normalnej rodzinie [już nie mówię o ciepłej... itd] nikt pannie za zajście w ciążę życia nie utrudnia. W normalnej rodzinie panna w ciąży ma zapewniony "normalny" dach nad głową i ogólnie normalne życie. Bo normalna rodzina - w sytuacjach kryzysowych [a taką jest nieplanowana ciąża] się wspiera. Tymczasem "wspierająca jak nikt" [czyli "ponadnormatywnie"] Babi co robi? Ano nic nie robi. Gęby tępej od komputera nawet nie odwróci, żeby z wnuczką pogadać. Za to, owszem, złośliwie i sarkastycznie docina. No, ja w tej scenie wspierania nie widzę i już. I uparcie twierdzę, że niewywalenie "zaciążonej" wnuczki na bruk to nie jest wsparcie, a zachowanie normalne! Na wszystkich Bogów, których imion nikt nie pamięta - NORMALNE!
                      A MM wyśmienicie opisuje patologiczne zachowania bohaterów, tylko nie nazywa ich po imieniu [vide: wieloletnie olewanie faktu, że Józin leje Ignasia = krwawiące serce matki].
                      • gat45 Re: komu najgorzej 22.03.15, 14:59
                        Mnie akurat nie musisz przekonywać, bo ja się z Tobą zgadzam, że aż nudą wieje...:(
                        To Bea_mil chce nas przekonać co do ciężkiego życia Gabrieli i Milicji jako podpory duchowej. I chwałą wszystkim bóstwom, że myśli inaczej i daje temu wyraz, bo... patrz wyżej
                    • tt-tka Re: komu najgorzej 22.03.15, 14:59
                      gat45 napisała:

                      Widzisz Różę wzywającą policję za sz
                      > ykany ze strony rodziny typu zamykanie lodówki na kłódkę i ograniczanie dostępu
                      > do pralki ?

                      Roze nie, Fryca tak :-)
                      a gdyby Fryca nie bylo , zapewne Roza lykajac lzy pralaby ukradkiem, w reku, po nocach
                      a gdyby z glodu nie miala pokarmu, to
                      - mdleje na ulicy i interesuja sie tym czynniki urzedowe, np opieka spoleczna
                      - z placzem spowiada sie ze swoich win i nieszczesc i zaczynaja ja intensywnie namawiac, by oddala dziecko do adopcji
                      w obu wypadkach skandal, hanba , moze nawet nalot mediow

                      > Swoją drogą, nie widzę pani MM opisującej tak patologiczne zachowania u swoich
                      > pozytywnych bohaterów.

                      ja tez nie, w koncu to taka ciepla i wspierajaca rodzina, nieprawdaz
                  • bea-mil Re: komu najgorzej 22.03.15, 21:54
                    Owszem, vi-san, to ja broniłam Mili, że nie zasługuje na aż taką krytykę. Podawałam przykłady dziewczyn w ciąży, które musiały odejść z domu. Nie chodzi mi o to, że niewyrzucenie z domu wnuczki w nieślubnej ciąży to wystarczające wsparcie. Raczej, że Mila nie jest idealna, i pewnie nie chciałoby nam się czytać o ideałach bez wad, jest szorstka, czasami zniecierpliwiona, ale ogólnie kocha swoje dzieci i wnuki. Wszystkie wnuki przesiadują u niej w domu, zajmuje się nimi, robi kakao z pianką, a ma przecież swoją pracę i swojego męża. Pewnie gdyby Fryderyk nie wrócił, to właśnie Mila zajmowałaby się córką Róży, gdyby Róża chciała kontynuować studia, bo przecież Gabrysia pracuje i nie miałaby do południa czasu.
                    • vi_san Re: komu najgorzej 22.03.15, 22:14
                      Bea, czytałaś w ogóle tą scenę? Jeśli tak, to błagam, wskaż jedno zdanie, w którym Milunia jest życzliwa dla wnuczki. Nie sarkastyczna, złośliwa, znudzona, a po prostu po ludzku serdeczna. I nie, nie mam na myśli, czy MM gdzieś tam napisała, że w wydaniu Mili to "miła złośliwość" czy "życzliwy sarkazm". Wskaż konkretnie, gdzie Mila zainteresowała się w stopniu minimalnym dlaczego Róża płacze? I zrobiła to serdecznie. Jak podasz - odszczekam wszystko co napisałam. Nawet włażąc pod stół.
                    • vi_san Re: komu najgorzej 22.03.15, 22:17
                      Plus: "Co by było gdyby Fryderyk nie wrócił" równie dobrze można by napisać "Co by było gdyby Mila się nie wpierniczała w małżeństwo swojej najstarszej córki"? Czy Róża chciałaby kontynuować studia na które poszła wyłącznie w myśl mężologii stosowanej, których nie lubi i na których sobie nie radzi?
      • dakota77 Re: komu najgorzej 20.03.15, 15:26
        My chyba inne ksiazki czytamy, slowo daje. Gaba miala srodki na utrzymanie sie, mogla sie wyprowadzic do wlasnego mieszkania, ale nie, bo jest toksycznie uzalezniona od rodziny. Dzieci trzeba bylo uczyc pomagac w pracach domowych, to normalna czesc wychowania. Dla wlasnego meza nie ma czasu nie z przemeczenia, tylko dlatego, ze ten maz to dla niej elemeny wystroju domu, a nie partner.

        Krwawiacym nad Ignasiem sercem mnie powalilas. Gaba widziala, ze Jozin boje jej syna i nigdy nie zareagowala. Nikt nie reagowal. Jakie krwawiace serce? co z niej za matka?
        • bea-mil Re: komu najgorzej 20.03.15, 16:17
          Postrzegam Gabrysię jako osobę, które chce być dobra. Pamiętacie test z eksperymentalnymi uśmiechami? Później dochodzi do wniosku, że nie o uśmiechy tu chodzi i nawiązuje kontakt z sąsiadką-donosicielką, zanosi jej ciasto, okazuje się, że sąsiadka jest całkiem miła. I od tego czasu Gabrysia nie chce być już zwykłą dziewczyną pohukującą na siostry, pozwalającą mamie na mycie wanny. Chce być idealna.
          Chce być dobra dla wszystkich w około. Dla rodziców, więc zapewnia im opiekę i poczucie bezpieczeństwa na starość, dla Dmuchawca, bo samotny, dla sióstr, więc nie protestuje, że np. Ida zrzuca jej dzieci na głowę, dla swoich dzieci, więc nie przyucza Ignasia i Tygryska do obowiązków domowych, wyjątek to wynoszenie śmieci przez nastoletniego Ignasia.

          Oczywiście pytanie brzmi, do jakiego stopnia to jest mądre, tak dawać się wykorzystywać i czy tak na prawdę tą pomocą, tym wyręczaniem innych im nie szkodzi. Bo jak słusznie piszecie, dzieci powinny mieć obowiązki, a rzadko zdarza się taka Róża, które się garnie do pomocy sama z siebie. Dzieciom Idy wyszłoby pewnie na dobre, gdyby więcej czasu spędzały z rodzicami, a nie u dziadków i Gabrysi. Dmuchawca mogłaby wziąć do siebie jego własna rodzina, pewnie byłby szczęśliwszy, mając na co dzień bliskich koło siebie. Itd.

          Podsumowując uważam, że cel Gabrysi, pomaganie innym, jest dobry, tylko trochę zabrakło w tym mądrości i zdrowego rozsądku. Bo przez to ucierpiały jej własne dzieci i mąż, i być może córka Grzegorza. Bo czas nie jest z gumy, trzeba wybierać, komu go poświęcić. A jeśli większość czasu poświęca się innym, można się po prostu wypalić. Być może stąd bierze się taka jakaś płaczliwość i rozmazanie Gabrysi?
          • ciotka_scholastyka Re: komu najgorzej 23.03.15, 08:36
            > Chce być idealna. Chce być dobra dla wszystkich w około.

            I jest to wyjątkowo koszmarny gatunek człowieka. Taki, który nie jest po prostu dobry, bo jest, jak moja mama np., tylko taki, który chce być dobry i bezustannie skanuje otoczenie, żeby sprawdzić, kto jeszcze nie dostał się w zasięg jej dobroci :-P

            Doprawdy nie rozumiem chęci bycia idealną - z drugiej strony, u Gabrieli jakoś tego nie zauważyłam, w tych jej młodych latach właśnie, kiedy składa się podobne egzaltowane przyrzeczenia. Dopiero jak człowiek podrośnie, zaczyna mówić "będę ideałem, lecz dopiero jutro". A potem na szczęście mu przechodzi.
        • bea-mil Re: komu najgorzej 20.03.15, 16:50
          I jeszcze o krwawiącym sercu.

          Ja to widzę tak:
          Gabrysia z natury jest nadopiekuńcza. Opiekuje się wszystkimi wokoło, rodzicami, siostrami, dziećmi sióstr, Dmuchawcem itd. Ale wobec swoich dzieci nie chce być nadopiekuńcza, przeczytała mnóstwo książek psychologicznych i wie, że nadopiekuńczość jest toksyczna. W związku z tym chce pozwolić synowi, żeby sam rozwiązywał swoje problemy z Józinkiem. Ma nadzieję, że jej brak interwencji, brak wtrącania się, wzmocni Ignasia, że będzie bardziej wierzył w siebie, bo skoro mama nie interweniuje, więc wierzy, że syn sobie sam poradzi. Ale mijają lata, Ignaś ciągle obrywa, a serce matki krwawi.

          Znowu można zadać sobie pytanie, czy strategia niewtrącania się była właściwa. W przypadku chłopca, który na ogół jest samodzielny i pogodny, pewnie tak. Zresztą pisałam o tym w wątku o szkole Jędrka, bo na prawdę uważam, że nadopiekuńczość, wtrącanie się i zbyt szybka interwencja są szkodliwe. Natomiast w przypadku tak dużej różnicy sił, jak to było w przypadku Ignasia i Józinka, brak interwencji dorosłych był chyba błędem.
          • dakota77 Re: komu najgorzej 20.03.15, 17:03
            Chyba bledem? Jakie samodzielnie rozwiazywanie problemow w przypadku paroletniego brzdaca- a kuzyn tlukl go przeciez od malego? To nie byly jakies male nieporozumienia, klotnie o zabawki, ale zwykla przemoc.
          • tt-tka Re: komu najgorzej 20.03.15, 17:06
            nikt z borejkow nie czyta psychologicznych ksiazek, bo bez czytaniue wiedza, ze lepiej tego nie robic

            znowu - gdzie serce matki krwawi ? jedna scena, jedno zdanie, ktore by potwierdzalo te nowatorska mysl
            • melmire Re: komu najgorzej 20.03.15, 17:35
              Roma zdaje sie czytala, i pamietacie jak ZLE skonczyla!
              • gat45 Re: komu najgorzej 20.03.15, 17:59
                Faktycznie, źle skończyła.
                Musieć świecić na NK mężowskimi uszami.... :(
                • pani.jezowa Re: komu najgorzej 22.03.15, 02:00
                  I ma brzydkie dzieci.
                  A było nie czytać szarlatanerii.
          • zla.m Re: komu najgorzej 20.03.15, 19:36
            bea-mil napisał(a):

            > I jeszcze o krwawiącym sercu.
            >
            > Gabrysia (...) chce pozwolić synowi, żeby sam rozwią
            > zywał swoje problemy z Józinkiem. Ma nadzieję, że jej brak interwencji, brak wt
            > rącania się, wzmocni Ignasia, że będzie bardziej wierzył w siebie, bo skoro mam
            > a nie interweniuje, więc wierzy, że syn sobie sam poradzi.

            Na Amona i Ra! Pierwsza bodajże scena, kiedy Józin całkiem bez powodu tłucze Ignasia ma miejsce kiedy mają po 2-3 lata... Naprawdę, dzieci w tym wieku nie mają jeszcze potrzeby samodzielności (ok, to się właśnie zaczyna, ale na poziomie "sam zdejmę czapkę", a nie "sam rozwiąże wieloletni konflikt z agresorem"). Olanie - a używam tego słowa świadomie - tego, że dziecko jest krzywdzone przez matkę (a właściwie oboje rodziców, Grzegorz też dobry) i to olewanie konsekwentne daje temu dzieciakowi sygnał "nie jesteś nic wart, skoro nawet mamusia z tatusiem mają w d... twój ból". To jest naprawdę koszmar, zaburza poczucie wartości i bezpieczeństwa na lata. A potem zdziwienie, że dziecko takie "dziwne", "nieudane", "niedojdowate". Jak ktoś dorasta w poczuciu, że jesteś nieważny, że każdy może go skrzywdzić w obecności rodziców, a oni okiem nie mrugną, to nie staje się udany i przebojowy (może stać się agresywny, ale agresja też jest postawą świadczącą o problemach, czymś destruktywnym).

            I jeżeli Gaba nawet (w co wątpię, ale niech tam) w późniejszych latach stosuje taką strategię "pokaże mu, że mu ufam i w niego wierzę" to jest to już grubo za późno. Dziecko się wychowuje od małego - i zabraniając przemocy (casus Józinka), i broniąc przed światem/budując poczucie wartości i bezpieczeństwa.
          • ciotka_scholastyka Re: komu najgorzej 23.03.15, 08:40
            > przeczytała mnóstwo książek psychologicznych

            Gabriela??? Borejko?!

            Wiesz co, sprawdź może, co ty naprawdę masz włożone w okładki z napisem "Jeżycjada"...
            • pavan Re: komu najgorzej 23.03.15, 15:30
              Bea-mill jest trollem. Może to jakieś kolejne wcielenie wcześniejszych, ale to zwykły troll. Dyskusja z nią nie ma sensu.
          • melomanka87 Re: komu najgorzej 25.03.15, 18:49
            > Opiekuje się wszystkimi wokoło, rodzicami, siostrami, dziećmi sióstr, Dmuchawcem itd.

            I "psami i kotami zabłąkanymi na ulicy", nie zapominajmy!
      • buka_z_muminkow Re: komu najgorzej 20.03.15, 19:15
        przepraszam, ale skąd mniemanie, że Gaba jest gorliwą katoliczką? jestem zdziwiona, bo jakiejś glębszej refleksji religijnej u niej nie zauważyłam, moheryzmu również. To, ze ktoś chodzi w święta czy w niedzielę do kościoła, nie oznacza, że ta osoba jest gorliwym katolikiem.
        • bea-mil Re: komu najgorzej 20.03.15, 22:04
          Może powinnam napisać praktykująca katoliczka. Na pewno masz rację, że nie jest gorliwa w sensie Odnowy czy Neokatechumenizmu. Jej dążenie do bycia dobrą wypływa raczej z ideałów antycznych niż z chęci naśladowania Jezusa. Lektury, które podsuwa dzieciom, to raczej Seneka niż Biblia.

          Ale zachowuje tradycję. Regularnie chodzi do kościoła i posyła tam wszystkie dzieci, nawet zbuntowaną Laurę, w Wigilię czyta z rodziną fragment o narodzeniu Jezusa itd. W środowisku naukowym nie jest to powszechne.

          Dlatego myślę, że przynajmniej te podstawowe doktryny i nauczanie Kościoła Katolickiego jest jej bliskie. Że jest przeciwniczką rozwodów, powtórnych małżeństw, ślubów tylko cywilnych. Dlatego myślę, że to, że jej się to przytrafiło, może traktować jak porażkę.
          • dakota77 Re: komu najgorzej 20.03.15, 22:09
            I jako gorliwa przeciwniczka powtornych malzenstw takie zawarla. Trzymajmy sie ksiazek, nie dopatrujmy sie moze rzeczy, ktorych tam nie ma.
          • tt-tka Re: komu najgorzej 20.03.15, 22:13
            sie przytrafilo ?
            slub tylko cywilny, a nawet rozwod i powtorny slub to nie jest zlamanie nogi na skorce od banana
            to jest cos, co dana osoba robi, a nie cos, co sie jej przytrafia
            • bea-mil Re: komu najgorzej 20.03.15, 22:25
              Bo nie jest na tyle gorliwa, żeby ze swej wiary czerpać siłę do życia w stu procentach zgodnego z sumieniem.
              Raczej jej wiara jest bardziej w głowie niż w sercu, raczej jest tradycją niż osobistą decyzją oddania siebie Bogu.
              Przyjmuje więc zasady katolickie za dobre i właściwe, dlatego np. chodzi co niedzielę do kościoła. Ale jednocześnie czasami postępuje wbrew tym zasadom- nieślubna ciąża, niekościelne małżeństwo, rozwód itd.
              • tt-tka Re: komu najgorzej 20.03.15, 22:32
                mam wrazenie, ze nigdy i zadne z borejkow niczego nie czerpie z wiary
                a z religii czerpia tylko te najbardziej ludyczne elementy typu pasterka, niedziela palmowa
                nawet na wigilii bardziej ich obchodzi, czy aktualnie czytajace dziecko zatnie sie w tym miejscu, co inne, czy nie
                mnie oni bardzo podchodza pod takich, co ich poeta trafnie okreslil "juz znakomici katolicy, tylko ze jeszcze nie chrzescijanie"
                jezeli jestem w bledzie, prosze o przyklad religijnej inspiracji borejkow, dowolny
                • bea-mil Re: komu najgorzej 20.03.15, 22:37
                  tt-tka napisała:
                  Już znakomici katolicy, tylko że jeszcze nie chrześcijanie

                  Po raz pierwszy jestem skłonna się z tobą zgodzić.
                • buka_z_muminkow Re: komu najgorzej 23.03.15, 17:56
                  dokładnie o to mi chodziło
                  brakuje mi przycisku "lubię to'" pod Twoim postem :)
          • buka_z_muminkow Re: komu najgorzej 22.03.15, 15:13
            Nie musi to być ani Odnowa, ani Neo. Nie popadajmy w skrajności. Gorliwy katolik to taki, który z pokorą bierze wiarę i założenia kościoła z całym dobrodziejstwem inwentarza i wg tego żyje. Nie widzę, żeby gdziekolwiek było to opisane w ksiażkach.

            Zachowywanie tradycji nie musi mieć związku z byciem gorliwym katolikiem. Wielu polskich katolików chodzi do kościoła co niedziela czy w święta, ponieważ tak nakazuje tradycja - i jednocześnie nie wiążą tego z refleksją, głębszym przeżyciem, poszukiwaniem Boga, dążeniem do zmiany w swoim życiu. Chodzą, bo chodzą, bo wszyscy chodza, bo tak rodzice nauczyli, bo wypada, bo co ludzie powiedzą...

            Nie wiem, co jest powszechne w środowisku naukowym. Wiem natomiast, że statystycznie ok. 85% Polaków deklaruje się jako katolicy - i w dużej mierze jest to katolicyzm na papierze, polegający na zachowywaniu tradycji li i jedynie. Po części jest to po prostu tradycja polska, jak wspomniane tu czytanie fragmentu Pisma Świętego w Wigilię przed wieczerzą czy wkładanie sianka pod obrus albo chodzenie ze święconka.

            Czy Gaba "posyła" dzieci do kościoła? nigdzie nie ma mowy o posyłaniu, idzie cala rodzina zapewne dlatego, że "bo tradycja" i "bo wszyscy chodzą". Nie pamiętam sceny posyłania w żadnej z książek. "Nawet zbuntowaną Laurę" - ?? Laura buntuje się przeciw matce, nigdzie zaś nie ma mowy o jej buncie przeciw Bogu. Dorabiasz dodatkowe wątki do historii z książek, podczas, gdy nie ma ku temu przesłanek. Co do Laury, to po scenie ze spowiedzią widać, że w kwestiach religijnych zatrzymała się na etapie przygotowań do I Komunii Świętej. Żadna głębsza refleksja za tym nie idzie.

            Pisałam już gdzieś coś podobnego - mnie generalnie drażni nazywanie Borejków gorliwymi katolikami, bo oni po prostu kultywują tradycję. A jedno z drugim nie musi iść w parze. Poza obchodzeniem podstawowych świąt czy ślubami kościelnymi (co robi większość społeczeństwa), nigdzie nie czytamy o szczególnym, głębszym podejściu do wiary, a wręcz McDusia pokazuje, że w tej rodzinie go nie ma.

            Żeby nie bylo - nie jestem gorliwą katoliczka i nie staram się nikogo indoktrynować. Jestem raczej po drugiej stronie barykady ;-) Niemniej jednak mam szacunek do głęboko wierzących (ale będących "niemoherami") i z szacunku do tych osób uważam, że krzywdzące jest wrzucanie ich do jednego wora z Borejkami.
    • bupu Re: komu najgorzej 20.03.15, 18:57
      Ignaś. Zakompleksiony, niepewny siebie, ma zero wsparcia u rodziny, która jego problemy albo konsekwentnie ignoruje, albo ma z nich ubaw. Jego kretyńska mamusia natomiast najpierw go dusi mackami nadopiekuńczości, każe mu dzielić sypialnię z nią i ojcem, a potem się bardzo dziwi, że Ignaś nie jest taki męski i, prawdaż, dzielny jak Józwa. Współczuję temu chłopakowi.
      • yvi1 Re: komu najgorzej 20.03.15, 23:52
        Grzegorz
        Ci wszyscy inni to na wlasne zyczenie,Gabon przyklejony do Milicji i Ignaca,Ida schowana w piwnicy ,itd.Oni/ one to sobie wybraly.
        A Grzegorz w poszukiwaniu ciepelka i milosci wpadl w borejkowe sidla i zostal zdegradowany do roli nieoplacanej pomocy domowej.
        I nawet sie rozwiesc nie moze,bo nie ma czasu.Musi albo zmywac,gotowac albo byc workiem treningowym dla humorow pasierbicy.
        A potem Mareczek,nie zostaje mu nic innego jak tylko uciekac w sen.Najgorszy koszmar jest lepszy niz real live.
        • tt-tka Re: komu najgorzej 21.03.15, 00:34
          Grzegorz tez sam sobie wybral :-)
          ciekawe, czy o tym, ze zamieszkaja z borejami, a nie w suterenie, dowiedzial sie przed slubem czy po ?
        • bupu Re: komu najgorzej 21.03.15, 00:37
          > Grzegorz
          > Ci wszyscy inni to na wlasne zyczenie,Gabon przyklejony do Milicji i Ignaca,Ida
          > schowana w piwnicy ,itd.Oni/ one to sobie wybraly.

          Dzieci Gaby oraz Idy raczej nie na własne życzenie. One sobie rodziny nie wybierały i nie mogły się z niej wypisac na życzenie, póki nie osiągnęły pełnoletniości. A obaj panowie, Mareczek i Grześ, sami osobiście dokonali wyboru i z własnej nieprzymuszonej woli wżenili się w Borejklan. I z własnej nieprzymuszonej w tym Borejklanie tkwią, nie próbując niczego zmienić i potulnie godząc się na życie w kołchozie.
          • iwoniaw Re: komu najgorzej 23.03.15, 17:41
            Zgadzam się. Najbardziej przechlapane mają dzieci Idy (wszystkie) i Gaby (szczególnie Ignaś).
      • fornitta69 Re: komu najgorzej 21.03.15, 20:51
        Ja tez bym na Ignasia postawila. on jest chyba spolecznie niepelnosprawny. Jak sobie przypomne jego rozmowy z Dorota...przeciez to juz student a taki ciagle dziecinny. No i jego zwiazek z Magdusia...nie wiem, nie widze tego w jasnych barwach :( jakis taki ogolnie biedny, ostatni tom w ktorym byl zadowolony z zycia to "Czarna polewka"
        • tt-tka Re: komu najgorzej 21.03.15, 21:27
          a ktore z dzieci, stale stykajacych sie z borejami, jest spolecznie pelnosprawne ? bez kolegow, o przyjaciolach juz nie mowie, cala trojka Gaby , Lusia tez nikogo nie ma, nawiazywac znajimosci nie umieja, istniec w grupie nie umieja...
          nawet Jedrka dopadlo, choc on nie z Roossevelta
          i wszystkie opoznione w rozwoju - 20-letni Ignas o mentalnosci 14-latka, rozkoszny 7-letni 11-latek Jedrek, Pyza i Tygrys w pakowane do lozek i przebierane jak lalki, a juz spore byly, 13-latka palcem pokazujaca przysmaki w Warsie, 12-latka skaczaca po meblach
          one nie maja zadnego treningu spolecznego i zero kindersztuby
          ciezko im bedzie w zyciu, oj ciezko
          • pani.jezowa Re: komu najgorzej 22.03.15, 02:09
            No właśnie. Mam akurat do czynienia z dwudziestolatkami, można powiedzieć, że jestem na czasie.
            Oni są o niebo dojrzalsi od Ignasia. A to są normalni młodzi ludzie, żadni geniusze czy cudowne dzieci.
            A w dodatku mi się wydaje, że to my tak odbieramy Ignasia, dla autorki on właśnie jest wyjątkowy (na plus), genialny, dojrzały. Inny niż współczesna młodzież, ale w tym wypadku "inny" ma znaczyć "lepszy".
          • fornitta69 Re: komu najgorzej 22.03.15, 07:25
            zgadzam sie, ze u Borejkow normalnego dziecka ze swieca szukac ale Ignas ma najgorzej bo jemu ta anormalnosc dolega. Chyba we "Wnuczce" mowi Dorocie,ze nie ma przyjaciol w takim tonie jakby bylo mu z tym zle. A reszta dzieciarni nie wyglada na zdolowana: Lusi dobrze z jej przemadrzaloscia, Jedrus tez poki co depresji nie ma, po Jozinie sie baby wieszaja... nie mowiac,ze obie Pyziakowny maja juz mezow wiec jakby nie bylo samotne chyba nie sa.
            • iskrzy_54 Re: komu najgorzej 22.03.15, 12:54
              Zo pozwoleniem, posiadanie męża nie oznacza braku samotności, wszystke moje zamężne i w miarę normalne psiapsióły oprócz Mister Right mają też właśnie inne kobiety - przyjaciółki wokół ; Kobieta bluszcz, owinięta li i jedynie wokół Pana męża jest na ogół dość samotna, chyba, że sobie wypełni ramiona dużą ilością potomstwa i wtedy nie ma czasu na zastanawianie sie nad swoją samotnością, albo tworzą duprass (czyli karass składający sie z dwóch osób li i jedynie,zob. Kocia Kołyska Kurt Vonnegut Jr.)
              • fornitta69 Re: komu najgorzej 22.03.15, 14:08
                moim skromnym zdaniem lekiem na samotnosc moze byc jedna osoba (jedna przyjaciolka,jeden ukochany)... oczywiscie mozna miec liczna rodzine,przyjaciol,meza i nadal czuc sie samotnym ale...to chyba nie przypadek Pyzy ani Laury. Roza spelni sie bedac mama a Laura tonac w oparach milosnego absurdu ;)
                • iskrzy_54 Re: komu najgorzej 22.03.15, 23:34
                  Taki lek niestety działa tylko jesli jest regularnie podawany, wystarczy, że ukochany lub przyjaciółka wymienią cie na nowszy model i jestes w próżni, jeśli oni byli dla ciebie lekiem na całe zło, bardzo trudno odbudować relacje, ktore sie zerwało na rzecz tej jedynej osoby, a i zbudowanie nowych może być trudne
                  • tt-tka Re: komu najgorzej 23.03.15, 00:09
                    Milicja zajmowala sie wszystkimi dziecmi Gabona i cala trojka jest poteznie spaczona, nieprzystosowana spolecznie i bez zerowych umiejetnosci zycia
                    szczescie Rozy, ze 1)Fryc wrocil, 2) wywiozl ja daleko od roosevelta
                    ich dzieci maja szanse na normalnosc
                  • fornitta69 Re: komu najgorzej 23.03.15, 08:31
                    Pelna zgoda. ale czy wyobrazasz sobie Adama wymieniajacego Laure na inny model? On jej bedzie sarenkowal az do smierci ;) zreszta Laura jest mocno egocentryczna mysle,ze jej taki typ relacji bedzie bardzo odpowoadal. Ona nie musi miec meza-przyjaciela, woli meza-wielbiciela.
                    • bupu Re: komu najgorzej 23.03.15, 17:33
                      fornitta69 napisał(a):

                      > Pelna zgoda. ale czy wyobrazasz sobie Adama wymieniajacego Laure na inny model?
                      > On jej bedzie sarenkowal az do smierci ;) zreszta Laura jest mocno egocentrycz
                      > na mysle,ze jej taki typ relacji bedzie bardzo odpowoadal. Ona nie musi miec me
                      > za-przyjaciela, woli meza-wielbiciela.

                      Problem w tym, że Maszpan jest raczej mężem - właścicielem, wiedzącym wszystko lepiej. A to Lurę niechybnie doprowadzi do ciężkiej cholery, jak tylko różowe okulary zadurzenia spadną jej z oczu.
                      • kkokos Re: komu najgorzej 23.03.15, 18:51
                        > Problem w tym, że Maszpan jest raczej mężem - właścicielem, wiedzącym wszystko
                        > lepiej. A to Lurę niechybnie doprowadzi do ciężkiej cholery, jak tylko różowe o
                        > kulary zadurzenia spadną jej z oczu.

                        może nie doprowadzić. ona już raz przez to przeszła - buntowała się, ale zrozumiała, że przecież wszyscy dookoła chcą tylko jej dobra, a to ona jest ta niewdzięczna. jeśli naszpan zagra na tej samej nucie, może zdusić bunt w zarodku.
                      • fornitta69 Re: komu najgorzej 23.03.15, 18:52
                        Trzymam kciuki zeby spadly-bo Laura w wersji "zakochana nimfa" jest nudna. a czy Adam to wlasciciel czy wielbiciel to nie wiem...moze polaczenie obu? Byly sceny w ktorych traktowal Laure protekcjonalnie ale tez takie w ktorych byl nia ewidentnie oglupiony i zajawiony....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka