morekac
08.11.15, 22:46
Doszłam właśnie do przerarażających wniosków: fatalne wzajemne kontakty obu młodzianów były wynikiem postępowania ich mamuś. To one nakręciły rywalizację Ignasia i Józinka. Żadna z nich tak naprawdę nie akceptowała syna takiego, jakim był i gdzieś miała jego zalety, skupiając się na rzekomych wadach. Ida wiecznie była niezadowolona, że syn nie jest aż takim intelektualistą jak syn starszej siostry: a to za późno mówił, a to nie był taki dobrze wychowany, a to się nie dostał na medycynę i nie miała się czym chwalić. A Gabunia postanowiła hartować syna nieustającym towarzystwe Józwy, szczerze bolejąc nad 'niedorozwojem fizycznym' syna, chociaż Józek znęcał się nad Ignasiem przez lata. Nic to, że w szkole też się przez lata hartował, nic to, że zmuszano go do nogi, której nie cierpiał - a być może nie byłby taki zły w sportach niekontaktowych i niebrutalnych.
Dziwię się, że obaj panowie chcą jeszcze ze sobą gadać. Bo lubić się nie mieli powodu.
BTW: a propos realiów. Gimnazjum rejonowe dla Roosvelta osiąga chyba najgorsze wyniki w Poznaniu, wyjąwszy gimnazjum w poprawczaku. Jeśli pani MM miała kiedykolwiek do czynienia z uczniami takiej szkoły, nie dziwię się jej przekonaniu o straszliwości gimnazjów .