Dodaj do ulubionych

borejcze fotki

28.08.16, 08:59
Ile ich, jakie i ktore sa eksponowane ? Wiemy, ze jest album (albumy?) z rodzinnymi zdjeciami. W IS mamy dokladnie opisane dwie fotki mlodej Mili, w Noelce Gaba czestuje tym albumem absztyfikanta ("tu Idus na balu maturalnym" i cos tam jeszcze), w szufladzie seniorow starannie zakopertowane zdjecie slubne Gaby z Pyziakiem, tez szczegolowo opowiedziane. Natalia cyknela Ide na jej slubie w chwili, gdy pannie mlodej zeskakuje wianuszek z glowy. (Na slynnej wyprawie wakacyjnej w NiN Natalia jest bez aparatu czy sie myle ?)
Na kuchennej tablicy Ignas na nocniku (nad stolem jadalnym, fuj !), Pyza na schodach kosciola z obsikana albo jeszcze gorzej Mila i Fryc z pampersem (drugie fuj !), Laura w swoim slynnym rozanym wiencu. W pokoju Laury ona sama w roznych ujeciach, wylacznie. W pokoju Strybow Agnieszka podziwia liczne zdjecia Gaby i IGS, wylacznie.
Co nam mowi dobor tych zdjec do publicznego ogladu i brak innych ?
Obserwuj wątek
    • kkokos Re: borejcze fotki 28.08.16, 10:43
      że w rodzinach, w których szanuje się nawzajem swoje uczucia, nie wywiesza się zdjęć na nocnikach - każde dziecko czuje się takimi zdjęciami upokorzone (łapie do nich dystans dopiero koło dwudziestki), a pokazywanie takich zdjęć obcym traktuje jako wyrafinowaną torturę wobec siebie, gnębienie psychiczne itd.
      zdjęcia z pampersem w ogóle nie rozumiem.
      to dla mnie chore jest i tyle.

      ale reszta jest spójna.
      to, że laura ma zdjęcia tylko swoje, pasuje do niej, że strybowie mają tylko gabę i igs - pasuje i do grzesia, i do gaby. wybór konkretnych zdjęć z albumów do szczegółówego opisania w konkretnych scenach i dialogach ma sens, wszystko jest spójne, przy czym wiemy, że to są albumy (jeden album), że tych zdjęć jest więcej itd., ale w danym momencie ważne jest to jedno - to się wszystsko trzyma kupy.
      trochę trudno oczekiwać po rodzinie, w której przyjazd córki po trzech dnniach nieobecności jest ważniejszym wydarzeniem od przyjazdu drugiej córki po roku nieobecności, że będzie hołubić na ścianach zdjęcia tej drugiej, prawda?
      • tt-tka Re: borejcze fotki 28.08.16, 11:16
        Szczegolowo opisane zdjecia maja swoja role w fabule (mloda Mila pokazywana Idzie, slubne pary pyziaczej). Mnie zastanawia, czemu nie ma (wspomnianego, pokazanego) ani jednego zdjecia ze slubu z Grzesiem. Ze Laura widzi glownie siebie, ilustrowane jest doborem fotek, jasne, ale czemu w poszczepanskim pokoju brak zdjec meza i corek ? Laura do publicznego ogladu w wiencu, przepieknym, jak nas zapewniaja, a Roza z ukupkana Mila... Co to mowi o stosunkach w rodzinie, ich wzajemnym postrzeganiu sie - o to mi chodzilo.
    • marutax Re: borejcze fotki 28.08.16, 13:49
      W "Idzie..." kwestia zdjęć jest pokazana dobrze, ale co z tego, skoro ładnie opisana scena została rozwalona dalszymi tomami, a przede wszystkim "Kalamburką"? Otóż w "Idzie..." mamy opis: "(Mila) Sięgnęła na półkę i wyjęła spomiędzy książek grube albumy z fotografiami.
      Idą znała je dobrze; wszystkie zresztą siostry Borejko uwielbiały te pożółkłe tomiska, pełne starych fotografii jakichś zapomnianych ciotek i kuzynek. Były tu też i dwa nowsze albumy, zawierające szczegółową ilustrowaną historię ich czterech - Gaby, Idy, Nutrii i Pulpecji." I jest ok, dopóki człowiek nie zacznie się zastanawiać o jakie ciotki i kuzynki chodzi... Przy Mili, która biologicznej rodziny nigdy nie znała, a jedyne zdjęcie swoich rodziców dostała od Gizeli w wieku dojrzałym. Przy Ignacym - repatriancie, także bez bliższej rodziny. On ewentualnie mógł jakieś zdjęcia odziedziczyć, ale nijak to pasuje do faktu, że o żadnych jego krewnych nigdy nie wspominano. No chyba że "zapomnianą ciotką" była Gizela, to by się nawet zgadzało...
      Pomijam zdjęcia "ślubno-okazyjne", bo to jakieś koszmarki, które owszem, można wspominać w gronie rodzinnym, ale nie eksponować dla "obcych".

      W "Noelce" jest w porządku, Gaba pokazuje fotki stojące w kuchni na półeczce, takie ogólnorodzinne: "To Pyza, jak była malutka. To Ida na balu maturalnym. A to tata w Czaplinku, z węgorzem. A to Tygrysek, pierwszy raz w przedszkolu."

      Natomiast jeśli chodzi o "Feblika" - cóż, to jest zgryz. Przede wszystkim dlatego, że nie można mieć pewności, jakie zdjęcia wiszą właściwie w pokoju Strybów. Opis brzmi: "Agnieszka wstała i z ciekawością obejrzała grupę rodzinnych fotografii, zawieszonych na ścianie, a oprawionych w żółte i pomarańczowe ramki. Ach! Mały Ignaś. Jaki uroczy. Wielkie ciemne oczy, już wtedy myślące i mądre. Tu też on, w ramionach mamy. Jaka kochająca jest jej twarz! Tu znowu ona. Przytula swoje dziecko, jej twarz jest schowana, ale widać rękę, i ta ręka jest pełna wyrazu, troskliwa, serdeczna, mocna, ale o delikatnym i uważnym dotyku. O, a tu już Ignaś w garniturze, w dłoni świadectwo, na twarzy słuszna duma." - nie wiadomo, czy rzeczywiście są tam tylko fotografie Ignasia, czy po prostu Agnieszka tylko na nie zwraca uwagę. Obie opcje są możliwe. Niestety, tu wychodzi pewien mankament stylu, który przyjęła MM, mianowicie zwyczaju przekazywania konkretnych informacji poprzez subiektywnych narratorów. To strasznie razi przy datach czy wspomnieniach, bo za diabła nie można dojść, czy Gaba albo Mila kłamią, mówią prawdę, mają sklerozę i tak dalej. Problem widać i przy opisach tego typu, co ten z "Feblika": mamy tylko perspektywę Agi. Gdyby jej subiektywne wrażenia zostały poprzedzone odautorskim zdaniem, wstawionym po fragment o ramkach: "Miała przed sobą galerię zdjęć różnych osób, w większości jej nieznanych", mielibyśmy pewność, że fotki są różne, a ona wyławia te z IG. A tak wychodzi absurd albo jakieś zaburzenia rodzinne...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka