Dodaj do ulubionych

IGS i telefon

28.08.16, 22:48
Wiecie, co mnie strasznie złości? Nieodbieranie przez Ignacego telefonu od Magdy.

Prześledźmy to zjawisko.
Magda wysyła Ignacemu maila treści "wyjeżdżam do Paryża, żegnaj". On, po krótkiej załamce, pisze maila do niej. Dostaje odpowiedź, dającą mu nadzieję, i wybiera się do Wrocławia. (nie pamiętam, czy zawiadamia Magdę, że przyjedzie)

Magda, dowiedziawszy się, że Maryśka zrobiła głupi, szczenięcy dowcip, natychmiast dzwoni do Ignacego, żeby go wyprowadzić z błędu, i oszczędzić nadaremnej podróży. Ignacy znów się załamuje.

No a potem zaczyna dziać się coś dziwnego:

W tejże chwili zadzwoniła jego komórka. Na wyświetlaczu ukazał się numer Magdusi. Ignacy natychmiast pobielał w okolicy ust, a następnie się zaczerwienił. poczynając od uszu. Wstał, usiadł i zaraz znów wstał, wciąż wpatrując się w wyświetlacz. – Przepraszam na chwilę – powiedział nieszczęśliwym głosem, po czym wyszedł z kuchni na korytarz, a z niego do pokoju po prawej. Zamknął za sobą drzwi. Aga siedziała bez ruchu. Wrócił niebawem, blady, patrząc nadal w komórkę. Właśnie ją wyłączał.

Wynikałoby z tego, że rozmawiał z Magdą. Nie wiemy o czym ani jak ta rozmowa przebiegała i czym się zakończyła. Faktem jest natomiast, że krótko po tym dostał maila:

Cześć, Ignacy – pisała. – Telefon masz wyłączony, więc piszę. Jakoś mi głupio. Poczułam, że mi Cię żal, tak jakoś niesprawiedliwie Cię potraktowałam. To znaczy, żeby nie to ostatnie wydarzenie, to nie byłoby tak jakoś głupio. Mam nadzieję, że się na mnie nie gniewasz. Przecież jakoś na pewno się jeszcze zobaczymy, no nie? Napisz coś.

Z maila wynika, że rozmowy nie było! Jest też prawie pewne, że pisze to Magda, a nie Maryśka: "niesprawiedliwie cię potraktowałam", "jeszcze się zobaczymy" - Maryśka nie widziała się wcześniej z Ignacym, więc nie mogła "jeszcze się zobaczyć". Poza tym myślę, że Magda zmieniła hasło do konta, by ukochana siostrzyczka więcej takich numerów nie wycięła. Dziewczynie jest głupio za siostrę, a może i za siebie, za to zerwanie bez wyjaśnień, chce z Ignacym pogadać, być może przestawić znajomość na normalne koleżeństwo. Ignacy odpisuje jej prawie wierszem:

Sęk w tym, Mario czy Magdaleno, Że nie wiem, która z Was to pisze. Ale wiesz co, Mario lub Magdaleno? Już mnie to wcale nie obchodzi. Pozdrawiam Was obie – bez żalu, Mario, Magdaleno Trochę tylko Wami rozczarowany – Ignacy Grzegorz Stryba.

Po takiej odpowiedzi Magdzie na pewno zrobiło się bardzo przykro. Znów próbuje się skontaktować z Ignacym:

Niebawem zadzwoniła komórka w kieszeni na nogawce Ignacego, więc poprosił, żeby Agnieszka ją wyjęła i odebrała, bo on w tej chwili nie może. Aga zrobiła, co kazał, i spojrzała na wyświetlacz. – Serduszko – odczytała. – Mam odebrać? Telefon dzwonił i dzwonił. – Niech sobie dzwoni – powiedział Ignacy, rumieniąc się, a zaraz potem blednąc, które to przejawy wzmożonego działania systemu krwionośnego mogły oznaczać, jak już Aga wiedziała, tylko jedno: że to Niewierna Magdusia ma u niego kryptonim Serduszko. Wciąż jeszcze. – Nie odbierać? – Nie. Wyłącz go całkiem, jeśli można cię prosić. – I schować go? – Tak, proszę. Aga szybko wsunęła nieczynną komórkę do jego kieszeni

Dzień później Magda ponawia próbę:

Ignacy wyjął rozdygotaną komórkę, a Aga wbiła w nią spojrzenie. On też spojrzał – na wyświetlacz: Magdusia! Znowu! Serce mu się panicznie ścisnęło i pewnie dlatego dziwnie i nagle zdrętwiały mu palce, jakby przebiegł przez nie rządek mrówek, a wszystkie kąsały. Wydał cichy okrzyk i wypuścił telefon. On też nie plusnął. Jednak nawet nie spowodował stuknięcia, gdy spadł na dno studni: był płaski i bardzo lekki. Ucichł. Ale tylko na chwilę, zaraz zaczął tam dzwonić na nowo. Ignacy gwałtownie nakrył studnię ciężką pokrywą i już nic nie było słychać.


No, problem rozwiązany, namolna, Niewierna Magdusia nie będzie już do niego wydzwaniać.
Tymczasem:
a) jak można nazwać Magdusię niewierną? Nie zdradziła IGS, tylko z nim zerwała. Do Patryka wróciła później.
b) to nie jest rozwiązanie problemu, lecz ucieczka przed nim
c) czy naprawdę odebranie telefonu i powiedzenie: "Magda, nie mogę teraz, oddzwonię" przerasta Ignacego?
d) czy przerasta go zwykła rozmowa z byłą dziewczyną, do której podobno nie ma już żalu?
e) wrzucenie telefonu do studni w skansenie jest zaśmiecaniem terenu muzeum, jakby nie patrzeć
f) rodzice bez zbędnych pytań zafundują Ignacemu kolejną wypasioną komórkę, a co.

Brzydzi mnie ten wątek telefoniczny do granic możliwości, bo Ignacy zachowuje się paskudnie, nie odbierając telefonu (samo w sobie niegrzeczne), a w dodatku dając bardzo czytelny sygnał Agnieszce co do swego charakteru (tchórz i szowinista).

Gdzieś czytałam, że, aby poznać prawdziwy charakter swego mężczyzny, trzeba zwrócić uwagę na to, jak mówi o swoich byłych żonach/dziewczynach i jak je (w przypadku kontynuowania znajomości) traktuje. Coś w tym jest, i sama się o tym nieraz przekonałam.

Pamiętam też Robaczywą Paulinkę, równie namolną jak Magda, która dzwoniła i przychodziła do Paszkietów, koniecznie chcąc rozmawiać z Krzysiem. I Idę, która przekonywała tego ostatniego, żeby dał Paulinie szansę i przynajmniej z nią porozmawiał. A tu... szkoda słów. Brrr.



Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: IGS i telefon 28.08.16, 22:59
      Alez to jest caly syn swojej matki ! Rozmow nie bedzie, wyjasnien nie bedzie, on juz wszystko wie i wcale nie chce wiedziec wiecej.
      Inna rzecz, ze po takim pozegnaniu ja juz bym na miejscu Magdy nie dzwonila - chciala wyjasnic, oszczedzic mu niepotrzebnej jazdy, a on jej "juz mnie to nie obchodzi". A niech sie buja.
      Z jeszcze innej strony - Agnieszka z tego, co uslyszala nie miala prawa wysnuc wniosku, ze Magda jest zdradliwa, niewierna i tak dalej. A od razu mysli o niej w ten sposob.
      • zla.m Re: IGS i telefon 29.08.16, 19:46
        O, pisałam o tym we "wpadkach": forum.gazeta.pl/forum/w,25788,159224394,159224394,Wpadki_w_Febliku_.html#p159268817 , bo też uważam, że nazywanie Magdy niewierną przez kogokolwiek innego niż rozżalony Ignacy nie trzyma się kupy.
        • tt-tka Re: IGS i telefon 29.08.16, 19:51
          Pamietalam, ze bylo we wpadkach, choc nie moglam sobie przypomniec, czyje - wybacz :)
          A wczoraj siegnelam po F, przeczytalam poczatek i cokolwiek Aga uslyszala, nie ma prawa wnioskowac tak, jak to zrobila. Bo ona wnioskuje nie ze slow, tylko z nieszczesliwej miny IGS, co wartosc informacyjna ma taka sobie.
      • zmija_w_niebieskim Re: IGS i telefon 29.08.16, 22:36
        tt-tka napisała:

        > Z jeszcze innej strony - Agnieszka z tego, co uslyszala nie miala prawa wysnuc
        > wniosku, ze Magda jest zdradliwa, niewierna i tak dalej. A od razu mysli o niej
        > w ten sposob.

        A wcześniej, w którymś z poprzednich tomów, Magda po jednym spojrzeniu w kierunku Józina od razu odgadła, że on nie może przeboleć zdrady Staszki Trolli.
        Józin z kolei, jako małe dziecko jeszcze, za każdym razem, kiedy patrzy na ciocię Gabrysię, wie, ile to ona przeszła i jaka jest dzielna. bardzo dzielna.
        • tt-tka Re: IGS i telefon 29.08.16, 22:48
          zmija_w_niebieskim napisała:


          > A wcześniej, w którymś z poprzednich tomów, Magda po jednym spojrzeniu w kierun
          > ku Józina od razu odgadła, że on nie może przeboleć zdrady Staszki Trolli.
          > Józin z kolei, jako małe dziecko jeszcze, za każdym razem, kiedy patrzy na cioc
          > ię Gabrysię, wie, ile to ona przeszła i jaka jest dzielna. bardzo dzielna.

          Widac, jak cicho i dyskretnie cierpi Gabunia nasza kochana, prawda ? Jozin urodzil sie juz po jej slubie ze Strybeuszem, widzial i znal ja wylacznie jako kobiete z pelna i kochajaca rodzina, a i tak wie, jaka ona dzielna i udreczona. Skad wie ?

          A Magda w McD faktycznie geniusz empatii. Do glowy by mi nie przyszlo, ze dwudziestojednolatka kiedykolwiek byla z szesnastolatkiem i miala okazje go zdradzic w zwiazku z tym. Zwlaszcza ze Magda Stachne widziala zdaje sie pierwszy raz w zyciu i to jako przyjaciolke rodziny raczej niz jednej osoby.
          • zmija_w_niebieskim Re: IGS i telefon 30.08.16, 22:30
            No właśnie. Myślę, że w normalnym życiu Magda albo by niczego nie zauważyła, albo - gdyby była naprawdę super spostrzegawcza, pomyślałaby : O kurczę, ta Stachna to chyba mu się podoba, hi hi...
            I nic więcej!
    • marutax Re: IGS i telefon 29.08.16, 13:24
      Jeśli spojrzeć na "Feblika" jako całość, to widać wyraźnie, że MM znowu "zagina rzeczywistość przez dopisanie przeszłości". Przekonuje, że Magdusia od początku była zła, niegodna zaufania, sztuczna, oszukiwała przy grach planszowych... Nikt jej nie lubił, wszyscy mieli złe przeczucia, jak, nie przymierzając, Natalia czy Robrojek odnośnie Pyziaka. Tylko Ignaś miał klapki na oczach. I ten "żart" Maryśki mu je zdjął. Stąd urwanie kontaktu i błyskawiczne wyleczenie z miłości - Ignaś uświadamia sobie, ze żadnej miłości nie było, że był oszukiwany. Wszyscy z Idą na czele mieli rację.

      W książkach, jak zauważyłaś, nie ma podstaw, by odsądzać Magdę od czci i wiary. Natomiast autorka dopisuje jej wady i grzechy po fakcie i każe w to wierzyć.

      Ale bez obaw, bliźniaczki też mają być rehabilitowane...
      • pi.asia Re: IGS i telefon 29.08.16, 14:06
        tt-tka napisała:
        > a on jej "juz mnie to nie obchodzi".

        Przypomniała mi się ostatnia scena z "Przeminęło z wiatrem". Właściwie przedostatnia - kiedy Scarlett mówi Rettowi "ale ja cię kocham" a Rett na to "Szczerze mówiąc, moja droga, już mnie to nie obchodzi". I odchodzi w siną dal, zostawiając zapłakaną Scarlett na schodach.

        Całkiem niedawno przeczytałam, że w oryginale Margarett Mitchell włożyła w usta Retta nieco inne słowa: "G...o mnie to obchodzi". I że jest to wyraźna wskazówka, że on wcale nie porzuca Scarlett, tylko rozpoczyna kolejną rundę gry z tą kobietą. Bo po tym tekście ambicja Scarlett dostaje takiego kopa, że ona nie popuści, musi udowodnić Rettowi, że jednak go to obchodzi!

        I w dodatku Rett oddala się nie zmęczonym, powolnym krokiem człowieka złamanego przez życie, tylko zdecydowanym krokiem mężczyzny, który doskonale wie co robi.
        W książce są zresztą słowa: Potrafi odzyskać Retta. Czuła, że potrafi.
        To tak na marginesie :)
        • bupu Re: IGS i telefon 29.08.16, 16:40
          pi.asia napisała:

          > tt-tka napisała:
          > > a on jej "juz mnie to nie obchodzi".
          >
          > Przypomniała mi się ostatnia scena z "Przeminęło z wiatrem". Właściwie przedost
          > atnia - kiedy Scarlett mówi Rettowi "ale ja cię kocham" a Rett na to "Szczerze
          > mówiąc, moja droga, już mnie to nie obchodzi". I odchodzi w siną dal, zostawiaj
          > ąc zapłakaną Scarlett na schodach.
          >
          > Całkiem niedawno przeczytałam, że w oryginale Margarett Mitchell włożyła w usta
          > Retta nieco inne słowa: "G...o mnie to obchodzi".

          A nie, żadnym gównem Rhett (nie Rett) nie rzucał. Dokładny cytat brzmi tak:

          "Frankly, my dear, I don't give a damn".

          Słowo "damn" oznaczało dosłownie przekleństwo, klątwę. Nic z naturalnych wydalin.

          > I że jest to wyraźna wskazów
          > ka, że on wcale nie porzuca Scarlett, tylko rozpoczyna kolejną rundę gry z tą k
          > obietą. Bo po tym tekście ambicja Scarlett dostaje takiego kopa, że ona nie pop
          > uści, musi udowodnić Rettowi, że jednak go to obchodzi!

          Ja tam mam zawsze wrażenie, że Butler sobie w tym momencie wszystko poukładał, wystawił swej miłości do Scarlett elegancki nagrobek i po prostu był gotowy zamknąć ten rozdział, a otworzyć następny. I niech piorun spali tę samolubną babę.
          >
          > I w dodatku Rett oddala się nie zmęczonym, powolnym krokiem człowieka złamanego
          > przez życie, tylko zdecydowanym krokiem mężczyzny, który doskonale wie co rob
          > i.

          No i? Rhett twardy zawodnik, nie musiał się od razu łamać pod naporem życia. Po prostu stwierdził, że Scarlett go nie obchodzi, a zatem jest wolny, nie musi się z nią męczyć, starać o uczucie, bo już ma to uczucie gdzieś. Podjął zatem decyzję, żeby odejść i wykonał, z energią, wynikającą z perspektyw nowego życia przed nim. Bez wrzodu na tyłku w postaci Scarlett.

          > W książce są zresztą słowa: Potrafi odzyskać Retta. Czuła, że potrafi.
          > To tak na marginesie :)

          Scarlett nie byłaby sobą, gdyby tego nie poczuła. A ja Rhetta szczerze lubię i nie życzę mu, żeby musiał się znowu z nią użerać.
        • kooreczka Re: IGS i telefon 29.08.16, 18:07
          Najbliższe tłumaczenie to "Mam to gdzieś".
          "I don't care" miał powiedzieć w wersji filmowej, dostosowanej do Kodeksu Hanysa. Reżyser zdecydował się jednak zapłacić karę i zszokować widownię tudzież postawić kropkę nad I.

          I niestety, ale nie zgadzam się zupełnie z Twoją interpretacją. Rett załamany był wcześniej po śmierci Bonnie, widząc jak Scarlett goni za Ashleyem. Melania widzi go w takim stanie- opuchniętego, lekko podpitego.
          W momencie ostatniej konfrontacji Rett po prostu się otrząsnął. On już ma wszystko poukładane- chce rozwodu, będzie rozwód, nie chce to nie, on nie zrobi jej skandalu, ale już nie dba o to.
          A Scarlett potrafi wiele, ale nie wszystko- pamiętasz wcześniej jak próbowała nawiązać więź z dziećmi? Syn się jej boi, córka nudzi, druga denerwuje tym, że woli tatusia. Tarę uratowała, ale jest to tylko farma o nazwie dawnej plantacji. Wiele rzeczy się jej udaje, ale nie tak jakby chciała.
          • bupu Re: IGS i telefon 29.08.16, 18:14
            kooreczka napisał:

            > A Scarlett potrafi wiele, ale nie wszystko- pamiętasz wcześniej jak próbowała n
            > awiązać więź z dziećmi? Syn się jej boi, córka nudzi, druga denerwuje tym, że w
            > oli tatusia. Tarę uratowała, ale jest to tylko farma o nazwie dawnej plantacji.
            > Wiele rzeczy się jej udaje, ale nie tak jakby chciała.

            Tak mi się nasunęło: Scarlett myślała, ż równie betonowym przekonaniem, że potrafi sprawić iz Ashley rzuci Melanię jak gorący kartofel. Co jej z tego wyszło wszyscy wiemy. Podejrzewam, że będzie snuć obsesje i złudzenia na temat Rhetta dokładnie tak samo, jak snuła na temat Ashleya. No chyba, że stał się cud i samolubne dziewczę nagle dojrzało.
          • marutax Re: IGS i telefon 29.08.16, 18:20
            kooreczka napisał:

            > Najbliższe tłumaczenie to "Mam to gdzieś".
            > "I don't care" miał powiedzieć w wersji filmowej, dostosowanej do Kodeksu Hanys
            > a. Reżyser zdecydował się jednak zapłacić karę i zszokować widownię tudzież pos
            > tawić kropkę nad I.

            W internecie można znaleźć skan kartki, na której zapisano różne zamienniki dla tego szokującego "damn" ;-)

            https://media1.s-nbcnews.com/j/streams/2014/December/141208/1D274907376084-today-gone-with-wind-141205-01.today-inline-large.jpg
          • zmija_w_niebieskim Re: IGS i telefon 29.08.16, 22:30
            Kodeksu Hanysa???
            • bupu Re: IGS i telefon 29.08.16, 22:51
              zmija_w_niebieskim napisała:

              > Kodeksu Hanysa???

              Mocno podejrzewam wredną autokorektę :D
              • zmija_w_niebieskim Re: IGS i telefon 30.08.16, 22:34
                Ale czyż to nie piękne? Hanysy też mogą być nadzwyczaj moralne :D
    • kajaanna Re: IGS i telefon 30.08.16, 19:47
      W punkcie [e] tylko dotknęłaś lekko największego problemu IGS. Wyrzucenie telefonu (i przykrycie studni pokrywą), to nie tylko koniec z dzwonieniem Magdy, ale też jest to koniec z numerami książki telefonicznej.
      I wogule.
      Nawet do Dzielnej Mamy nie zadzwoni.
      • pi.asia Re: IGS i telefon 30.08.16, 21:18
        kajaanna napisała:

        > W punkcie [e] tylko dotknęłaś lekko największego problemu IGS. Wyrzucenie tele
        > fonu (i przykrycie studni pokrywą), to nie tylko koniec z dzwonieniem Magdy, al
        > e też jest to koniec z numerami książki telefonicznej.
        > I wogule.
        > Nawet do Dzielnej Mamy nie zadzwoni.

        Przemknęło mi to przez myśl, ale zapomniałam napisać :( A przecież stracił nie tylko całą książkę telefoniczną, ale także wszystkie ważne sms-y, zdjęcia, filmy i co tam jeszcze w telefonie się mieści.
        Aczkolwiek książka telefoniczna IGS-a chyba jest dosyć uboga - Dzielna Mama, Babi, Tata, Kuzyn Józin, Serduszko i kto jeszcze?
        • tt-tka Re: IGS i telefon 30.08.16, 22:17
          pi.asia napisała:


          > Przemknęło mi to przez myśl, ale zapomniałam napisać :( A przecież stracił nie
          > tylko całą książkę telefoniczną, ale także wszystkie ważne sms-y, zdjęcia, film
          > y i co tam jeszcze w telefonie się mieści.

          A jakiez ten sirota mogl miec wazne sms-y ? Od mamy, ze zupa stygnie ? Fotki jesli mial (osobiscie czemus watpie, choc uzasadnic nie potrafie), to Mmmm..., wiec lepiej, ze ich nie bedzie. O filmach zapomnij.


          > Aczkolwiek książka telefoniczna IGS-a chyba jest dosyć uboga - Dzielna Mama, Ba
          > bi, Tata, Kuzyn Józin, Serduszko i kto jeszcze?

          Nie widac, nie slychac. Jemu telefon wcale nie jest potrzebny, chyba ze do rodzicielskiej kontroli. Ma szanse odkryc plusy zycia, w ktorym Dzielna nie bedzie mogla do niego zadzwonic. Przeciez ten gostek po ilus tam (dziesieciu ?) dniach w gluszy nawet nie sprawdzil, czy ktos do niego nie dzwonil przypadkiem lub nie pisal.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka