Dodaj do ulubionych

Fenomen Antka Boryny

28.09.09, 00:06
Postać Antka Boryny, co najbardziej mnie zastanawia i zdumiewa:

1.Zbiorowa amnezja jakiej doznają mieszkańcy Lipiec.W lutym chcieli
Antka linczować na pogorzelisku i wypędzać ze wsi.W sierpniu Antek
jest już autorytetem moralnym, kimś kogo można ustanowić sędzią w
sprawie Jagusi.Jakoś nikt nie pamięta i nie chce pamiętać co się
działo zaledwie pół roku wcześniej.
A Lipczanie raczej pamiętliwi byli.Pamiętali bujną młodość
Dominikowej i nawet imię jej kochanka, choć od tego czasu musiało
jakieś 30 lat upłynąć.Pamiętali jaki to pan Jacek był kat dla
dziewuch za młodu.Albo jaki biedny był organista gdy przybył do
lipeckiej parafii.
A w przypadku Antka blokada pamięci całkowita.

2.Dlaczego zabójstwo borowego jest w oczach Lipczan (a niekiedy
wydaje się że i samego autora powieści) czymś w rodzaju chrztu
zmywającego wszystkie grzechy? Wiele może usprawiedliwić ten czyn, w
obronie ojca, pod wpływem wzburzenia,itp.No ale to przecież nadal
jest zabójstwo człowieka, grzech, coś złego. A tu wszyscy traktują
to jak wspaniały, szlachetny, bohaterski czyn.
Jest tu swoisty paradoks. Antek z powodu cudzołóstwa i kazirodztwa
ściągnął na siebie powszechne potępienie, gdy zabił stał się
autorytetem moralnym.

3. Skąd takie powszechne przekonanie, że Antek po powrocie z
więzienia to inny człowiek. Skąd to nagłe wyrośnięcie na przywódcę
społecznego i autorytet moralny?
Antek dziedziczy gospodarstwo po ojcu,fakt.Ale że tak od razu
przechodzi na niego społeczny prestiż i szacunek jakim cieszył się
zmarły Maciej? To może dziwić. Wszyscy w Lipcach znają niedojrzałość
Antka, jego wybryki,bójki i jedniocześnie uznają go godnym następcą
zmarłego ojca?
Z tą przemianą moralną, też trochę naciągana sprawa. Antek jest
wierny żonie, bo Jagna zdecydowanie go odtrąca.Nie budzi się w nim
namietność do innej kobiety(choćby Marysi Balcerkówny) więc siedzi
spokojnie w domu.Ale gdyby tak Jagusia zechciała, to wątpliwe, że
Antek zdołałby pochamować swoje instynkty zdroworozsądkowym
myśleniem, że jest gospodarzem i ojcem dzieciom.
Ta uczciwość Antosia, to taka uczciwość złodzieja, który przestał
krasć, bo nic do ukradzenia nie ma.

4.Udział w całej sprawie Rocha.Dlaczego Roch tak bardzo zaangażował
się w sprawę zwolnienia Antka za kaucja?
Dlaczego to uwolnienia Antka do procesu jest takie ważne skoro
wiadomo,że rozprawa musi się odbyć, a młody Boryna zostanie skazany
i musi swoje odsiedzieć?
Czyżby Rocho spodziewał się że Antek zostanie uniewinniony? Albo, że
ucieknie do Ameryki?
Czy Roch pomaga Hance i jej mężowi, bo widzi w nim przyszłego
działacza społecznego i przywódcę chłopów? Jeśli nawet jest taki
naiwny,to musi zdawać sobie sprawę,że Antek pójdzie siedzieć i przez
najbliższe 10 lat nie będzie mógł działać wśród chłopów.

5.Dlaczego wszyscy tak lekko podchodzą do kary,która czeka Antka?
Antoś ma swoje odsiedzieć i wrócić do kochającej Hanki.Nikomu przez
myśl nie przejdzie,że Antka może czekać kara śmierci, albo zesłanie
na Syberię.
Obserwuj wątek
    • stara_dominikowa Re: Fenomen Antka Boryny 29.09.09, 18:06
      Antek zastąpił ojca na stanowisku przywódcy stada. Potępiony był kiedy próbował
      uszczknąć nieco dobra temu przywódcy - podkradał mu kobietę, miał smak na morgi.
      Nastawał na ustalony porządek to i był wrogiem narodu.
      Oczywiście, że Jagna go już nie chciała. A gdyby chciała wieś przymknęłaby oko.
      Przywódcy stada więcej wolno. Boryna miał proces z Ewką i nikomu przez myśl nie
      przeszło, że faktycznie mógł maczać (ekhe, ekhe) palce w sprowadzeniu na świat
      jej dziecka.
      Co do zaangażowania Rocha - komu miał pomagać, jeśli nie głownym bohaterom
      powieści :D Na wsi każdy tydzień bez gospodarza, zwłaszcza w okolicach żniw to
      wielka strata, brakuje rąk do pracy i autorytetu dla struchlałych Hanek i Jóź.
      • jadwiga1350 Re: Fenomen Antka Boryny 29.09.09, 23:22
        > Co do zaangażowania Rocha - komu miał pomagać, jeśli nie głownym
        bohaterom
        > powieści :D Na wsi każdy tydzień bez gospodarza, zwłaszcza w
        okolicach żniw to
        > wielka strata, brakuje rąk do pracy i autorytetu dla struchlałych
        Hanek i Jóź.

        Ale po co, w jakim celu? Wiadomo przecież że to uwolnienie to tylko
        do rozprawy, która kiedyś będzie musiała się odbyć.Antek zabił
        człowieka więc kary musi spodziewać się wysokiej i musi ją odbyć.
        Rocho nie jest cudotwórcą i Antka ani nie uniewinni ani nie ułaskawi

        Po co namaszczać na przywódcę gromady kogoś, o kim wiadomo, że
        wkrótce opuści Lipce i nie będzie go może 4 lata, może 10, a może 25
        lat.W czasie gdy Antek będzie garował, Lipce będą bez lidera. Gdy
        wróci po odbyciu kary nie będzie już tym samym Antkiem co wcześniej,
        a i w Lipcach wiele może się zmienić.Może już nie zechcą słuchać
        Boryny?

        Moralność prowadzi do zguby tego, kto usiłuje skrupulatnie stosować
        jej nakazy w praktyce, a zapewnia dobrobyt temu, kto się nią umie
        posługiwać niczym maską.
    • kastelka Re: Fenomen Antka Boryny 29.09.09, 19:45

      ciekawa analiza. Dla mnie o "sile" Antka stanowiło z jednej strony
      jego pochodzenie,wiadomo było, że po ojcu będzie gromadzie
      przewodzić. Z drugiej strony jego cechy: nieustępliwość,gwałtowość,
      nieumiejętnośc panowania nad własnym gniewem, odwaga do bijatyki,
      czyniły go w oczach ziomków kimś wyjątkowym.Po prostu z Ankiem nie
      było gadki, jak się wściekł to albo obrażał rozmówców albo ich lał
      albo im groził. A myślę, że tak okazywana siła mogła robić wrażenie.
      W przemiane Antka też nie wierzę, po prostu w areszcie zrozumiał,
      że są silniejsi od niego i że nie zawsze jego niepochamowana agresja
      będzie brana za dobrą monetę. Późniejsza wiernośc żonie była moim
      zdaniem tylko i wyłącznie efektem tego, że to Jagna miała go dosyć.

      Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że romansem z Jagną ściągnął na
      siebie potępienie, mężczyźni to mu raczej zazdrościli a kobiety,
      cóż, świadome natury męskiej, całą nienawiśc skierowały na Jagnę.
      Świadczyć może o tym fakt, że zapytano się go o zdanie, kiedy
      podjęto decyzję o wygnaniu jej ze wsi.Albo to była podpucha i chęc
      doprowadzenia Antka do jawnego opowiedzenia się. np. po stronie
      Jagny albo społeczność po prostu już nie dostrzegała, nie pamietałą
      udziału Antka w całej jagninej aferze.
      A o tym, że Antek był zwykłym moralnym przeciętniakiem, świadczy
      najpierw to jak podpisał sie pod każdą decyzja większości (ha, nagle
      szczytem odwagi okazuje się jasne opowiedzenie po którejkoliwek ze
      stron...) a później jak uciekł w pole, kiedy mieli wywozić Jagnę. To
      zdanie się na decyzję "gromady" te mętne tłumaczenia tchórzliwego
      ego dowodzi, że Antonii Boryna był zwykłym chłopem, jak oni wszyscy.
      • jadwiga1350 Re: Fenomen Antka Boryny 29.09.09, 23:08
        > Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że romansem z Jagną ściągnął na
        > siebie potępienie, mężczyźni to mu raczej zazdrościli a kobiety,
        > cóż, świadome natury męskiej, całą nienawiśc skierowały na Jagnę.

        Samego romansu to pewnie mu i zazdrościli,zwłaszcza, że Jagna to
        piekność pożądana przez wszystkich mężczyzn we wsi. Nawet Kuba nie
        mógł oderwac od niej oczu. Ale tu dochodzą jeszcze takie
        okoliczności,jak fakt,że Jagna to macocha Antka, więc prawie
        kazirodztwo,wielka krzywda wyrządzona rodzonemu ojcu, no i to
        spalenie brogu. Podpalenie przypisywane jest Antkowi i ten czyn
        powoduje,że staje się on pariasem we wsi.Wszyscy go unikają, ksiądz
        wypomina w kościele, nawet Jagnie przechodzi miłość do pasierba.
        W tym momencie Antek jest odrzucony przez wszystkich i potępiany
        dużo bardziej niż Jagna.To jego ludzie chcą wyganiać z Lipiec a nie
        ją.
        Mija kilka miesięcy i wszystko zmienia się o 180 stopni, Antek
        wyrasta na autorytet moralny, Jagna jako ta najgorsza jest wyrzucona
        ze wsi.
      • cahir4 Re: Fenomen Antka Boryny 30.09.09, 10:05
        kastelka napisała:



        > W przemiane Antka też nie wierzę, po prostu w areszcie zrozumiał,
        > że są silniejsi od niego i że nie zawsze jego niepochamowana
        agresja
        > będzie brana za dobrą monetę.

        i później:

        To
        > zdanie się na decyzję "gromady" te mętne tłumaczenia tchórzliwego
        > ego dowodzi, że Antonii Boryna był zwykłym chłopem, jak oni
        wszyscy.

        Na tym właśnie polegała przemiana Antka, że zdecydował, że powinien
        być chłopem jak oni wszyscy. Jego niepohamowana agresja nigdy nie
        budziła podziwu, chociaż siła - tak. Tak jak Szymek doznaje
        gwałtownej przemiany dorwawszy się do swego własnego kawałka gruntu,
        tak i Antek wracając niejako "na swoje" (dodatkowo po "rekolekcjach"
        w więzieniu, gdzie miał czas i okazję sporo sobie rzeczy
        przemyśleć), chce wejść w rolę statecznego i poważanego gospodarza.
        A to oznacza podporządkowanie się normom społecznym i opanowanie
        własnych popędów. I tym się różni od Jagny, która do końca ma
        wszystko i wszystkich w głębokim poważaniu i myśli tylko... No
        dobra, nie będę wulgarna. Ona po prostu NIE myśli.


        Późniejsza wiernośc żonie była moim
        > zdaniem tylko i wyłącznie efektem tego, że to Jagna miała go dosyć.

        I tak, i nie. To trochę skomplikowane bardziej było. Już po swojej
        przemianie Hankę zdradził. I gdyby go Jagna zechciała, kto wie, może
        ta cała przemiana i postanowienie życia zgodnie z normami gromady
        wzięłoby w łeb. Ale gdyby nawet, to nie byłoby tak samo, jak
        przedtem.
        Po pierwsze, zyskał poczucie winy. Wcześniej to tylko, jak dla
        Jagusi, wszyscy na około byli winowaci, a on biedne pokrzywdzone
        niebożątko. Teraz, chociaż też próbuje winę zwalić na Jagnę ("do
        czego to baba doprowadzić może"), to jednak czuje się odpowiedzialny
        i winny w stosunku do Hanki, której wzmożoną serdecznością stara się
        wynagrodzić krzywdę (o której Hanka nawet nie wie).
        Po drugie, związek z Jagną oznaczałby wyrzucenie poza nawias
        społeczności, a Antek właśnie postanowił się w tej społeczności
        odnaleźć, a nawet wiodącą pozycję zająć. Jagna oznacza utratę marzeń
        o przewodzeniu wsi. Natomiast niespodziewanie atrakcyjna pod tym
        względem staje się Hanka - nie tylko dlatego, że wierność ślubnej
        żonie jest cechą pożądaną, ale dlatego, że pod jego nieobecność
        Hanka sama zdobyła sobie we wsi poważanie. Piękna, czy nie piękna -
        podnosi prestiż, na którym mu tak zależy.

        > Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że romansem z Jagną ściągnął na
        > siebie potępienie, mężczyźni to mu raczej zazdrościli a kobiety,
        > cóż, świadome natury męskiej, całą nienawiśc skierowały na Jagnę.
        > Świadczyć może o tym fakt, że zapytano się go o zdanie, kiedy
        > podjęto decyzję o wygnaniu jej ze wsi.Albo to była podpucha i chęc
        > doprowadzenia Antka do jawnego opowiedzenia się. np. po stronie
        > Jagny albo społeczność po prostu już nie dostrzegała, nie
        pamietałą
        > udziału Antka w całej jagninej aferze.

        Zawsze przy scenie pytania Antka o to, czy wygnać Jagusię, robi mi
        się niedobrze.
        Myślę, że to w dużej części był test, że miał odciąć się od własnych
        błędów potępiając byłą kochankę. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby
        poważnie zależało im ma jego opinii. No bo gdyby powiedział, że to
        nieludzkie, niesprawiedliwe etc. i że stanowczo się temu sprzeciwia,
        to co by się stało? Powściągnęli by swoje zapędy i rozeszli się do
        domów, czy też zrobili by swoje i tak potępiając zarazem i Antka?
        Niestety, to pytania bez odpowiedzi. Antek uważał chyba, że to
        drugie. Chociaż teoretycznie możliwa jest też wersja mieszana: nie
        doszłoby do linczu, ale potępili by Antka.
        • stara_dominikowa Re: Fenomen Antka Boryny 30.09.09, 11:50
          Cóż, Antkowi łatwiej stać się chłopem jak wszyscy i uznać porządek rzeczy
          odwieczny kiedy zabrakło ojca. Dopóki musiał mu się podporządkować nie był
          skłonny do takiej pokory. Z gromadą po drodze mu było także wtedy kiedy Jagna go
          odtrąciła. Myślę, że gdyby było inaczej uciekliby do tej Hameryki i tyle byłoby
          z ustatkowania antkowego.
          • cahir4 Re: Fenomen Antka Boryny 01.10.09, 11:24
            stara_dominikowa napisała:

            > Z gromadą po drodze mu było także wtedy kiedy Jagna g
            > o
            > odtrąciła. Myślę, że gdyby było inaczej uciekliby do tej Hameryki i tyle byłoby
            > z ustatkowania antkowego.

            Może tak, a może i nie. Już tam i u niego jakieś wyrzuty sumienia tym razem
            pojawiają się. Ale mogłoby i tak być, że by uciekli. Tylko, że wy o tym kumo
            wiecie, ja wiem, bo mam pan Reymont naplotkował, a Lipieckie ludzie, co Antka i
            Jagnę sądzą, nie wiedzą.
            Oni wiedzą, co widzą - jako Antek o byłą kochankę nie dba i w żonę się ślubną
            wpatruje. I jakoż Jagna, która równie o Antka nie dba, wszystkich chłopaków
            odtrąca, co na przeszłość nie bacząc z wódką do niej słać chcą, a za księdzem po
            polach się ugania.

            No to i osąd ich inszy jest.
        • jadwiga1350 Re: Fenomen Antka Boryny 01.10.09, 13:41
          > Myślę, że to w dużej części był test, że miał odciąć się od
          własnych
          > błędów potępiając byłą kochankę. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby
          > poważnie zależało im ma jego opinii. No bo gdyby powiedział, że to
          > nieludzkie, niesprawiedliwe etc. i że stanowczo się temu
          sprzeciwia,
          > to co by się stało?

          To zależało od tego czy Antek rzeczywiście zyskał taki sam autorytet
          jaki miał jego zmarły ojciec.Jeśli tak,to myślę, że wieś by go
          posłuchała.Ludzie nie działali całkiem żywiołowo.Chcieli
          zyskać "umocowanie prawne"dla swego czynu.Ksiądz pytany o zdanie
          umył ręce od wszystkiego. Gdyby teraz Antek wystąpił w obronie Jagny
          pewnie ostudziłoby to wzburzone serca i umysły. Ale wszystko
          zależało od tego czy Antek rzeczywiście miał taki sam mir i uważanie
          jak zmarły Boryna.Póki Maciej był zdrowy to Jagnie nikt nie śmiał
          powiedzieć złego słowa. Ludzie liczyli się z nią, bo musieli liczyć
          się z jej mężem.Antek mężem Jagny wprawdzie nie był ,ale mógłby ją
          bronić,jako kogoś kto należał do rodziny Borynów, był wdową po
          zmarłym Borynie. Mógłby stwierdzić, że nie może pozwoloć,żeby ktoś,
          kto nosi takie same nazwisko jak on, został wyświecony ze wsi.

          Albo mógłby zacząć tłumaczyć,że dług zrobiony przez wójta nie jest
          taki duży.Na jego pokrycie wystarczy same gospodarstwo wójtów, a
          wieś nic nie będzie musiała dopłacać.
          To byłoby na pewno zimnym prysznicem.Lipczakom nie chodziło przecież
          tak naprawdę o obrazę moralności tylko o te pieniądze, które trzeba
          byłoby wyłożyć.Jeśli na tej całej aferze straciliby tylko wójtowie,
          to ludzie by się jeszcze cieszyli, wszakże Pietr i Pietrowa nie byli
          lubiani we wsi.
          • tt-tka Re: Fenomen Antka Boryny 08.08.16, 17:01
            jadwiga1350 napisała:

            Antek mężem Jagny wprawdzie nie był ,ale mógłby ją
            > bronić,jako kogoś kto należał do rodziny Borynów, był wdową po
            > zmarłym Borynie. Mógłby stwierdzić, że nie może pozwoloć,żeby ktoś,
            > kto nosi takie same nazwisko jak on, został wyświecony ze wsi.


            Ale d l a c z e g o, na Bora i Gaja, mialby bronic Jagny ? Po co ? On juz przeciez uznal, ze ona jest rozsadnikiem zla, "kazdy ma prawo bronic sie przed wilkami",
            tak to sobie wytlumaczyl. A nazwisko Borynow Jagna wystarczajaco splugawila. Nie mowiac o tym, ze nikt go nie pytal o pozwolenie, pytano tylko o zdanie. Sam Antek (wyjatkowo trzezwo) ocenia "coz znaczy jeden sprzeciw, nic".



            > Albo mógłby zacząć tłumaczyć,że dług zrobiony przez wójta nie jest
            > taki duży.Na jego pokrycie wystarczy same gospodarstwo wójtów, a
            > wieś nic nie będzie musiała dopłacać.

            Ale dlug BYL duzy. Jak na stosunki lipeckie - ogromny. Piec tysiecy owczesnych rubli to nie jest piec tysiecy dzisiejszych zlotych. To - jesli szukac porownan - jedna szosta posagu panny Leckiej na przyklad. 15 tysiecy kosztowala dwupietrowa kamienica z oficynami i ogrodem w Kalincu. Trzy tysiace zaplacila Lucyna Cwierczakiewiczowa za folwarczek pod Warszawa. Trzysta rubli wynosila roczna pensja guwernantki niezle platnej, 1000 - 1200 (tez rocznie) zarabial buchalter cukrowni.

            > To byłoby na pewno zimnym prysznicem.Lipczakom nie chodziło przecież
            > tak naprawdę o obrazę moralności tylko o te pieniądze, które trzeba
            > byłoby wyłożyć.

            To na pewno nie byloby zimnym prysznicem, wzbudziloby tylko dodatkowe oburzenie. Tym razem na Antka, ze broni dawnej kochanki i urzednika-defraudanta. Wojt juz przed ta afera byl niepopularny, "ryfa jest i tyla" i gorzej jeszcze o nim mowili, podpadl i gonieniem ludzi do szarwarku, gdy chlopi w mamrze siedzieli, i przy innych okazjach. Antek nie ma zadnego interesu w tym, by go czy Jagny bronic, za to nie moze sobie pozwolic na konflikt z wsia. Ostatecznie od zeznan sasiadow bedzie zalezal w znacznym stopniu jego wyrok.
            • jadwiga1350 Re: Fenomen Antka Boryny 28.07.18, 21:48
              > Ale d l a c z e g o, na Bora i Gaja, mialby bronic Jagny ? Po co ? On juz prz
              > eciez uznal, ze ona jest rozsadnikiem zla, "kazdy ma prawo bronic sie przed wil
              > kami",

              Ze względu na to co razem przeżyli? Ze względu na te szepty gorące: "wyjdź, Jaguś, za bróg, wyjdź"?

              Ze względu na zwykłą uczciwość? Antek głupi nie jest i wie ile jest prawdy w haśle: "wójt kradł dla Jagusi"
              • tt-tka Re: Fenomen Antka Boryny 02.08.18, 13:35
                jadwiga1350 napisała:

                > > Ale d l a c z e g o, na Bora i Gaja, mialby bronic Jagny ? Po co ? On j
                > uz prz
                > > eciez uznal, ze ona jest rozsadnikiem zla, "kazdy ma prawo bronic sie prz
                > ed wil
                > > kami",
                >
                > Ze względu na to co razem przeżyli? Ze względu na te szepty gorące: "wyjdź, Jag
                > uś, za bróg, wyjdź"?

                Co bylo, a nie jest, nie pisze sie w rejestr. Zmysly prysly i good bye.


                >
                > Ze względu na zwykłą uczciwość? Antek głupi nie jest i wie ile jest prawdy w ha
                > śle: "wójt kradł dla Jagusi"

                Ale inne zarzuty, jesli juz mowa o uczciwosci, sa prawda - i zaniedbanie meza, gdy lezal nieprzytomny, i zdrady malzenskie, i dybanie na cnote kleryka... a zwlaszcza to ostatnie wzburzylo wies i zneutralizowalo ksiedza, ktory raczki umyl. Kto winowaty, kare poniesc musi, a Jagnie dlugo i duzo uchodzilo plazem, no to jak tak wisialo i wisialo, kiedys sie musialo urwac. Antek ocenia sytuacje realistycznie "co znaczy jeden glos sprzeciwu, nic".
    • kastelka Re: Fenomen Antka Boryny 30.09.09, 19:57
      cahir4 napisała:

      "Po pierwsze, zyskał poczucie winy. Wcześniej to tylko, jak dla
      Jagusi, wszyscy na około byli winowaci, a on biedne pokrzywdzone
      niebożątko. Teraz, chociaż też próbuje winę zwalić na Jagnę ("do
      czego to baba doprowadzić może"), to jednak czuje się odpowiedzialny
      i winny w stosunku do Hanki, której wzmożoną serdecznością stara się
      wynagrodzić krzywdę (o której Hanka nawet nie wie)."

      Hmm myslę, że niesłusznie przypisujemy mu odczucia wyższego rzędu...
      Zgadzam się, że było mu wstyd, po protu bał sie, co "ludzie
      powiedzą". Ten wstyd, to gryzienie się, pojawiło sie dlatego (moim
      zdaniem), że Jagna odmieniła swa duszę i po tym ostatnim stosunku,
      nie była jak kiedyś zapatrzona w niego, z duszą padająca do jego
      stóp.Ot samo życie, wypalaiła się namiętność z jej strony. To jej
      oschłość doprowadziła Antka do mocnych postanowień położenia temu
      kresu, bo i co miał robić chłopina, jeszcze bardziej skamleć? Gdyby
      była jak kiedyś, "nieodmieniona", może i Antek z równym zapałem
      kontynuowałby schadzki za brogiem?
      Czy czuł się odpowiedzialny i winny w stosunku do Hanki? On chyba
      nigdy nie łączył swojego wiarołomstwa z krzywdą wyrządzaną żonie,
      może to pominęłam, ale nie znajduję nigdzie jakichkolwiek słów czy
      myśli Antka o żonie, które byłyby dowodem na jego skruchę i poczucie
      winy wobec niej.Jak miał humor to dobry i "miły" bywał dla Jóżki,
      nawet dla Witka, nie dziwią zatem bardziej ludzkie odruchy względem
      żony.
      Reasumując: to, że Jagna dała mu kosza, spowodowało, że zapragnął
      powrotu do uczciwego życia. W psychologii jest chyba określenie na
      takie "okręcanie kota ogonem". Kochanka mnie już nie chce, więc
      zamiast cierpieć odrzucenie, przetłumacze sobie, że to ja podejmuję
      decyzje o rozstaniu i rozpoczęciu uczciwego życia. Hanka nawet na
      moment nie pojawiła się w jego świadomości, myślę, że on traktował
      ja wyłącznie jak matke swoich dzieci, nie jak swoją żonę.
      • cahir4 Re: Fenomen Antka Boryny 01.10.09, 11:19
        kastelka napisała:

        Ten wstyd, to gryzienie się, pojawiło sie dlatego (moim
        > zdaniem), że Jagna odmieniła swa duszę i po tym ostatnim stosunku,
        > nie była jak kiedyś zapatrzona w niego, z duszą padająca do jego
        > stóp.Ot samo życie, wypalaiła się namiętność z jej strony. To jej
        > oschłość doprowadziła Antka do mocnych postanowień położenia temu
        > kresu, bo i co miał robić chłopina, jeszcze bardziej skamleć?

        Dusza Jagusina to u nóg Antka przestała leżeć dużo wcześniej i namiętność jej
        też się dawno wypaliła. Po mężowych "basałykach" ostatecznie, co dowodzi, że
        Mateusz planując z Jagną ożenek, nie był taki głupi kombinując, że w razie czego
        chęć do jamorów z niej wytłucze. Antek wtedy ani nie skamle, ani kota ogonem nie
        wykręca zmianę życia sobie postanawiając. On własne ma, symptomatyczne dla niego
        (wówczas) metody mierzenia się z problemem.

        "Jagna wychodziła do niego niechętnie, pod strachem zawdy, bo jakby w niej do
        cna struchlało kochanie po mężowskich basałykach, od czego nosiła jeszcze bolące
        ślady, ale zarówno bojała się Antka, gdyż zapowiedział groźnie, że jeśli nie
        wyjdzie do niego na każde zawołanie, to on w biały dzień, przy wszystkich,
        pójdzie do chałupy i spierze ją jeszcze lepiej od Boryny."

        Cytat ten nawiasem mówiąc nie dowodzi przesadnie "wysokich uczuć" u Antka.
        Pokazuje jednak, że samo odtrącenie nie przywiodło go do opamiętania. Przeciwnie
        - pewniwszy się ostatecznie, że w Jagnie nie ma już dawnej miłości, lży
        kochankę, obwinia o wszystko, co się stało i, chociaż ona, z właściwą sobie
        konsekwencją, w ostatniej chwili:

        "rzuciła się za nim z rozpaczą, zabiegła drogę i czepiła mu się szyi, to ją
        oderwał od siebie kiej pijawkę, rzucił na ziemię i bez jednego słowa poleciał".

        Dodajmy, że poleciał zabić ojca. I może właśnie tym postanowieniem ojcobójstwa
        sięgnął swojego dna. I coś się w nim chyba naprawdę odmieniło (choć nie o 180
        stopni), kiedy śmierć ojca zaczęła być rzeczywista. Święty to się nie stał, ale
        zaczął zdradzać objawy myślenia, a czasem nawet sumienia.

        Po tym, jak zdradza Hankę już po powrocie z więzienia:

        "Było mu czegoś dziwnie wstyd, gdy wracał do chałupy; nie mógł sobie darować
        tego, co się stało, i srodze się tym gryzł i męczył."

        Wreszcie doszedł do tego, że SOBIE nie może darować, a nie całej reszcie świata.
        Mimo że się z uczucia do Jagny nie wyleczył.

        > Czy czuł się odpowiedzialny i winny w stosunku do Hanki? On chyba
        > nigdy nie łączył swojego wiarołomstwa z krzywdą wyrządzaną żonie,
        > może to pominęłam, ale nie znajduję nigdzie jakichkolwiek słów czy
        > myśli Antka o żonie, które byłyby dowodem na jego skruchę i poczucie
        > winy wobec niej.Jak miał humor to dobry i "miły" bywał dla Jóżki,
        > nawet dla Witka, nie dziwią zatem bardziej ludzkie odruchy względem
        > żony.

        Ale on jest dla żony zdecydowanie niemiły przed zdradą:
        "A to się wydzierasz, jaże na całą wieś słychać! (...)Ogarnij się, bo wyglądasz
        kiej nieboskie stworzenie!"

        a słodziuśki kiej miód się robi po spotkaniu z Jagną. Po włosach rozczochranych
        głaszcze, szafę oszkloną i co chce tylko przyobiecuje. Typowy syndrom "zdrajcy z
        wyrzutami" - co po każdym skoku w bok robi się nagle miły (na czas jakiś), dla
        zaniedbywanej małżonki(a). Antkowi też przeszło, bo strapieniem o wyrok
        przygnieciony "cięgiem był zły, chmurny, o bele co poniewierał i dobrego słowa
        jej nie dawał".

        Ponownie mu się chyba odmieniło, kiedy się wreszcie ze swych strapień i
        wątpliwości przed nią wyspowiadał. Jej zdesperowanie uwolniło go od wahania i
        miało decydujący wpływ na jego decyzję.

        Hanka nawet na
        > moment nie pojawiła się w jego świadomości, myślę, że on traktował
        > ja wyłącznie jak matke swoich dzieci, nie jak swoją żonę.

        "żona i matka dzieciom" to jedno było. Romantyczne jamory z żoną kilka lat po
        ślubie, to by dopiero dziwactwo było. Niezależnie od tego, że Jagny nie pozbył
        się z pamięci, Antek zmienił swój stosunek do Hanki. Bo i zmieniła się sama
        Hanka. Już i po wsi ploty zaczynają chodzić, że się z żonę, jak sroka w gnat
        wpatruje. Choć raczej nie dla urody, a dlatego, że się w trudnym momencie
        okazała skutecznym wsparciem.

        Na temat "uczuć wyższych" się nie wypowiadam, bo za bardzo nie wiem, co u tym
        kontekście miałoby to dokładnie znaczyć.

        • stara_dominikowa Re: Fenomen Antka Boryny 01.10.09, 12:06
          cahir4 napisała:
          > "Było mu czegoś dziwnie wstyd, gdy wracał do chałupy; nie mógł sobie darować
          > tego, co się stało, i srodze się tym gryzł i męczył."
          >
          > Wreszcie doszedł do tego, że SOBIE nie może darować, a nie całej reszcie świata
          > .
          > Mimo że się z uczucia do Jagny nie wyleczył.

          Antek nie mógł sobie darować dlatego, że ze spotkania nie wracał pełen
          wspominków i tych oczów kiej lnowe kwiatki nie widział jak tylko powieki
          przywierał. Jagna była niechętna, złośliwa ("już tam Hanka pierzynę wietrzy, a
          wzdycha"), czar prysł, zimowa bajka dawno minęła. Brak satysfakcji po spotkaniu
          z Jagną zaowocował dyskomfortem - nie mógł sobie darować, że mu nie wyszło.
          A Hanka jako żona się sprawdziła, dobra przypilnowała, z pazurów nie popuściła i
          stała za nim murem to i patrzył w nią jak w obraz. Zakładając, że będzie miał
          czas pogospodarzyć przed pójściem do więzienia - pogospodarzy dopóki znowu
          kiecka mu rozumu nie przysłoni. Tak jak Jagusia po ślubie rządy objęła i miała z
          tego jakąś satysfakcję, Antek długo w stateczności wytrzymać nie wytrzyma. Tym
          razem jednak będzie przewodził gromadzie, na macochę raczej już nie trafi albo
          inszą szwagierkę to i obraza w narodzie będzie mniejsza, albo i wcale jej nie
          będzie.
          • jadwiga1350 Re: Fenomen Antka Boryny 19.01.10, 18:49
            stara_dominikowa napisała:
            Antek długo w stateczności wytrzymać nie wytrzyma. Tym
            > razem jednak będzie przewodził gromadzie, na macochę raczej już
            nie trafi albo
            > inszą szwagierkę to i obraza w narodzie będzie mniejsza, albo i
            wcale jej nie
            > będzie.

            A gdyby tak Antek spiknął się z Weronką? Tego Hanka by już pewnie
            nie zdzierżyła.
            • marslo55 Re: Fenomen Antka Boryny 20.01.10, 11:46
              Witam wszystkich!
              jadwiga1350:
              "A gdyby tak Antek spiknął się z Weronką? Tego Hanka by już pewnie
              nie zdzierżyła."
              Z tą, co zapominała ojcu obiadu dać? W kwestii egoizmu i beztroski
              życiowej Weronka jest trochę w typie Jagny, więc.. czemu nie?
              Ale myślę, że Hanka i to by darowała. Tym bardziej, że w stosunku do
              Weronki nie miała kompleksów i poczynała z nią sobie dosyć
              bezceremonialnie.
    • tt-tka Re: Fenomen Antka Boryny 29.04.16, 00:47
      jadwiga1350 napisała:

      > Postać Antka Boryny, co najbardziej mnie zastanawia i zdumiewa:
      >
      > 1.Zbiorowa amnezja jakiej doznają mieszkańcy Lipiec.W lutym chcieli
      > Antka linczować na pogorzelisku i wypędzać ze wsi.W sierpniu Antek
      > jest już autorytetem moralnym, kimś kogo można ustanowić sędzią w
      > sprawie Jagusi.

      W sierpniu Antek nie jest juz potencjalnym podpalaczem (linczowac go chcieli nie za romanse, tylko za to, ze cala wies mogla pojsc z dymem), tylko wspolbojownikiem o sprawe wazna dla wsi, o las. Lipczacy pamiec maja dobra - wezwanie Antka na debate nie jest moim zdaniem uznaniem autorytetu, tylko proba sil, Antek ma sie opowiedziec po stronie wiekszosci, a ten, kto po niego poszedl, sam mowi "musicie, baby wam nie daruja dawnych grzechow"


      > 2.Dlaczego zabójstwo borowego jest w oczach Lipczan (a niekiedy
      > wydaje się że i samego autora powieści) czymś w rodzaju chrztu
      > zmywającego wszystkie grzechy? Wiele może usprawiedliwić ten czyn, w
      > obronie ojca, pod wpływem wzburzenia,itp.No ale to przecież nadal
      > jest zabójstwo człowieka, grzech, coś złego. A tu wszyscy traktują
      > to jak wspaniały, szlachetny, bohaterski czyn.
      > Jest tu swoisty paradoks. Antek z powodu cudzołóstwa i kazirodztwa
      > ściągnął na siebie powszechne potępienie, gdy zabił stał się
      > autorytetem moralnym.

      Zabil borowego - w oczach wsi panskiego sluzalca w najbardziej nieslusznej sprawie. Borowy we wsi byl dreczycielem jako ten, ktory bydlo wyganial z zagajow, pilnowal panskiego, a nie chlopskiego interesu. Zabil mszczac ojca - przywodce gromady, co tez nie jest bez znaczenia. Tym czynem znowu wszedl w spolecznosc, interes bardzo laczy, a sprawa lasu, powtarzam, byla bolesna i bardzo wazna dla wszystkich. I tez powtarzam - Antek nie staje sie autorytetem, a juz zwlaszcza moralnym. Po prostu wchodzi, czy tez zostaje postawiony bw roli przewodnika stada na miejsce ojca. Tej powagi i szacunku, ktore mial Maciej, jego syn niepredko sie dorobi, jesli w ogole.


      > 3. Skąd takie powszechne przekonanie, że Antek po powrocie z
      > więzienia to inny człowiek. Skąd to nagłe wyrośnięcie na przywódcę
      > społecznego i autorytet moralny?

      Nie inny czlowiek, tylko juz w innej roli. Nie niegodny syn rzeczywistego nieformalnego przywodcy, tylko jego msciciel i kontynuator walki. Interes z moralnoscia wiele wspolnego nie mial i szczerze mowiac nie widze w Lipcach wielu z szansa na taka pozycje. Rzeczywistym autorytetem jest Roch, byc moze stanie sie nim Grzela po skutecznym rozwiazaniu sprawy serwitutow. Ale nawet niekwestionowana uczciwosc i szacunek (Klab) nie stwarza autorytetu. Ba, takowym nie jest nawet ksiadz - kiedy probuje powsciagnac chlopow przed wyprawa, nie sluchaja go, nie klaniaja sie i w efekcie to ksiadz z placzem schodzi z placu. Sorry, Winnetou, ale biznes is biznes.


      > 4.Udział w całej sprawie Rocha.Dlaczego Roch tak bardzo zaangażował
      > się w sprawę zwolnienia Antka za kaucja?

      Bo wiosna i prace polowe czekaja.

      > Dlaczego to uwolnienia Antka do procesu jest takie ważne skoro
      > wiadomo,że rozprawa musi się odbyć, a młody Boryna zostanie skazany
      > i musi swoje odsiedzieć?

      Ale przedtem swoje odrobi, a latwiej bedzie ustalic jakies porozumienie w kwestii zarzadzania gospodarka w jego obecnosci. Kiedy Roch zabiega, nie wiadomo jeszcze, jak dlugo Maciej pozyje. A gdyby mu sie zmarlo, tez lepiej, by najstarszy syn byl na miejscu.


      > Czyżby Rocho spodziewał się że Antek zostanie uniewinniony? Albo, że
      > ucieknie do Ameryki?

      Na pewno nie. Ale niech bedzie w domu, jesli to mozliwe, do wyroku.


      > Czy Roch pomaga Hance i jej mężowi, bo widzi w nim przyszłego
      > działacza społecznego i przywódcę chłopów? Jeśli nawet jest taki
      > naiwny,to musi zdawać sobie sprawę,że Antek pójdzie siedzieć i przez
      > najbliższe 10 lat nie będzie mógł działać wśród chłopów.

      Przyszlego (wlasciwie juz aktualnego) dzialacza Roch widzi w Grzeli. Z nim ma niejedno do obgadania przed odejsciem ze wsi.
      A wyrok na Antka byl omawiany w innych watkach. !0 lat bylo bardzo malo prawdopodobne.


      >
      > 5.Dlaczego wszyscy tak lekko podchodzą do kary,która czeka Antka?
      > Antoś ma swoje odsiedzieć i wrócić do kochającej Hanki.Nikomu przez
      > myśl nie przejdzie,że Antka może czekać kara śmierci, albo zesłanie
      > na Syberię.

      Jak wyzej. Przypomne tylko, ze w drugiej polowie XIX wieku w cesarstwie rosyjskim w ogole nie bylo kary smierci za przestepstwa kryminalne. Czape mozna bylo dostac tylko za polityke.
      • jadwiga1350 Re: Fenomen Antka Boryny 06.05.16, 10:14
        > Jak wyzej. Przypomne tylko, ze w drugiej polowie XIX wieku w cesarstwie rosyjsk
        > im w ogole nie bylo kary smierci za przestepstwa kryminalne. Czape mozna bylo d
        > ostac tylko za polityke.

        Miętkie serce miał ten carski wymiar sprawiedliwości. Pomyśleć, że kilkadziesiąt lat wstecz we Francji, Julian Sorel został zgilotynowany za próbę morderstwa.
        • tt-tka Re: Fenomen Antka Boryny 06.05.16, 10:27
          We Francji za kradziez chleba mozna bylo trafic na galery na 20 lat, a w Austrii mozna bylo za to samo zostac zupelnie uwolnionym od kary, przy stwierdzonej i udowodnionej winie.
          Francja jako jedyna juz w dwudziestym wieku skazala, i wyrok wykonano, akuszerke na smierc za przerywanie ciazy.
          Nie taki swietlany byl ten wymiar sprawiedliwosci w ojczyznie demokracji :-)

          Za zamach na policmajstra w Rosji jak najbardziej carskiej sad uniewinnil wykonawczynie. Mimo ze przyznala sie i zamach byl udowodniony. Zandarmi co prawda usilowali dziewczyne aresztowac zaraz na schodach sadowych, ale tlum oczekujacy przed gmachem na wyrok odbil ja i pomogl uciec. Roznie to bywalo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka