Dodaj do ulubionych

Obłudny rudy

21.01.17, 12:34
Przeglądałam JT wyłapując anomalie łazienkowo-architektoniczne, gdy oczko potknęło mi się o kilka akapitów. Józin i Laura spędzają oto sylwestrową noc u Oracabessów, a gdy wracają rankiem, dostrzega ich przez kuchenne okno dziadek i pyta, co robią tak rano na dworze. Laura kłamie, że wyszli pobawić się na śniegu, a rudy płonie z tego powodu świętym oburzeniem. Tak jest kłamstwem Laury przejęty, że unika spotkania z Ignacem, po czym idzie pod prysznic, by, cytuję: "zmyć z siebie lepkość jej kłamstw".
Chwilę później ten sam ryży miłośnik prawdy przy śniadaniu przewraca Ignasia wraz z krzesłem, po czym bez zmrużenia oka łże babci, że kuzyn poślizgnął się na białku. I żadnych problemów moralnych nie ma.

Powiem tak, jeśli ktoś w Jeżycjadzie zapowiadał się od początku jak najgorzej, to nie Pyziak, tylko właśnie Rudy. Przemocowiec, kłamca i miłośnik podwójnej moralnosci już w dojrzałym wieku lat dziewięciu.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Obłudny rudy 21.01.17, 18:16
      OK, dokladam - imieninowo-sylwestrowy toast. Kiedy to Ignac proponuje zdrowie ukochanej, na pytanie Jozwy wyjasnia, ze Melanie mial na mysli, po czym pyta, a kogoz to wnuk chcial uczcic. I jozwa bez mrugniecia okiem lze, ze babunie, choc wiemy, bo jasno to powiedziano, ze Trolle.
      PS. Usprawiedliwilabym go z tego klamstwa majac Ignaca za dziada. Wiadomo, ze wierceniu dziury w brzuchu nie bedzie konca. Ale obrzydliwa obluda Jozwy lezy w tym, ze klamstwa/przemilczenia wobec matki on sobie racjonalizuje tym, ze kobiety sa wscibskie, nic nie rozumieja i tym wscibstwem ZMUSZAJA go do klamstw. Ignac wscibski nie jest i do niczego nie zmusza.
      • guineapigs Re: Obłudny rudy 21.01.17, 19:37
        'Pofilozuję' trochę: kłamstwo jest wpisane w naturę życia ludzkiego. Po prostu czasem kłamiemy. I jeśli jest to takie kłamstewko, które nikomu krzywdy nie zrobi (np. nie jest to zwalanie własnej winy na kogoś), a nam życie ułatwi bez żadnej szkody - to ja tego może nie wychwalam, ale i jakoś nie domagam się kary śmierci czy ostracyzmu. Poza tym dzieci kłamią jakby 'w obronie własnej' - takie różne typu 'samo się zrobiło', 'to nie ja', 'nie wychodziłem za ulicę' itp. I rodzice dobrze wiedzą, że dziecko bawiło się czymś, czym nie powinno, że to właśnie dziecko zjadło ciasto, że dziecko poszło się bawić tam, gdzie nie wolno (za ulicę, na budowę itp). I to jest normalne, przynajmniej w moim dziecięstwie było - wszyscy kłamaliśmy że nie chodziliśmy tam czy gdzie indziej, wszyscy ściągaliśmy czapki za winklem jak rodzice juz nas nie widzieli, wszyscy chodzilismy na sanki na tę wysoką górę a nie na tę niską na którą nas puszczali rodzice, wszyscy oszukiwaliśmy, że 'nic nie jest zadane' a potem robiliśmy zadania na przerwie, później były wagary, randki niemal jak z 'Romea i Julii' - i tak dalej.
        Ale myslenie onego bohatera wątku jest jakieś dziwaczne, nie jak dziecka, a jak cwanego dorosłego. Jej kłamstwa sa lepkie i musze się z nich obmyć, ona mnie do kłamstwa zmusza, ona jest wścibska więc jej skłamię. Nie: skłamię, by uniknąć kary, ale racjonalizuję to sobie tak, że zostałem do kłamstwa 'zmuszony'. I tak niby myśli dziecko?
        Moim zdaniem tak myśli niezły cwaniak, który sam siebie uważa za leliję, a wszystkich za złych, co go zmuszają do kłamania. Jak Bupu zauważyła - Rudy zapowiada się jak najgorzej, bo teraz popełnia małe kłamstewka nie dla uniknięcia kary, ale dla zwalania winy na 'innych', albo odwrotnie - mówi prawde dlatego, że mierzi go kłamstwo Laury, osoby dorosłej, pod której był opieką.
        Za kilka lat zdradzi swojego kierownika, który wyprosił u szefa przesunięcie terminu oddania raportu kłamiąc, że nie wszystkie dane z terenu dotarły (pójdzie do szefa i powie: dane dotarły na czas, ja zrobiłem raport, tylko kierownik oszukał, bo nie wszyscy zrobili), powie przed sądem że on jest niewinny - po prostu musiał natłuc tamtemu po mordzie bo tamten sam się o to prosił, jako polityk nie odpowie prawdziwie dziennikarzom, bo oni wściubiają i co ich obchodzą moje obietnice wyborcze/teczki w IPN-ie/wcześniejsze wypowiedzi/faktury - niech spadają.
        Bo czego brak w Neo/Borejczjadzie? Brak dzieciństwa. Normalnego dzieciństwa, z kapslami, kolegami, chodzeniem po drzewach, bawieniem się. BAWIENIEM SIĘ. Tam się dzieci nie bawią - nie mają zabawek tylko książki i dziadygę, nie maja kolegów tylko książki i dziadygę, nie wychodzą z psami na spacer bo po co - skoro mają książki i dziadygę, nie robią nic, co dzieci w tym wieku robią normalnie.
        Nutria kłamała by zyskać poszanowanie - i to zostało ładnie pokazane. Przynajmniej wiedzieliśmy, że dziecko ma jakieś życie pozadomowe. Aniela kłamała jak oszalała - ale nikomu tym krzywdy nie robiła. Julia robiła z siebie ofiarę, ale została przejrzana i obsobaczona i Cesia w końcu wygrała. Józwa zaś jest ten dobry, ten męski, ten od kołyski prawy. A FUUUJ!!!!
        A jak kto nie kłamał rodzicom (w sprawie lekcji, sanek, czapek, zabawy za ulica czy na budowie) - niech rzuci we mię kamieniem. Jakoś nie obawiam się ukamienowania....
        • bupu Re: Obłudny rudy 21.01.17, 23:44
          guineapigs napisała:



          > Ale myslenie onego bohatera wątku jest jakieś dziwaczne, nie jak dziecka, a jak
          > cwanego dorosłego. Jej kłamstwa sa lepkie i musze się z nich obmyć, ona mnie d
          > o kłamstwa zmusza, ona jest wścibska więc jej skłamię. Nie: skłamię, by uniknąć
          > kary, ale racjonalizuję to sobie tak, że zostałem do kłamstwa 'zmuszony'. I ta
          > k niby myśli dziecko?
          > Moim zdaniem tak myśli niezły cwaniak, który sam siebie uważa za leliję, a wszy
          > stkich za złych, co go zmuszają do kłamania.

          Polecę z grubej rury może, ale ten rodzaj racjonalizacji i uważanie siebie za leliję, co to by nic złego nie robiła, gdyby jej inni nie zmuszali, to jest typowe zachowanie u dorosłych przemocowców. No jakże, przecież on wcale nie chciał żony sprać, ona go zmusiła do podjęcia tak drastycznych kroków, podawszy za zimny obiad. Ależ, przecież on by tej kobiety nie zgwałcił, ale go sprowokowała tą krótką spódniczką. I tak dalej, i tak dalej. Dlatego gdy widzę takie zachowania u Józwy, to mi dreszcze zimne latają po plecach. Musierowicz śwetnie opisała dorastającego przemocowca, ale nie pojmuję, jakim cudem jej się wydaje, że opisuje rycerza w lśniącej zbroi.


          > Bo czego brak w Neo/Borejczjadzie? Brak dzieciństwa. Normalnego dzieciństwa, z
          > kapslami, kolegami, chodzeniem po drzewach, bawieniem się. BAWIENIEM SIĘ. Tam s
          > ię dzieci nie bawią - nie mają zabawek tylko książki i dziadygę, nie maja koleg
          > ów tylko książki i dziadygę, nie wychodzą z psami na spacer bo po co - skoro ma
          > ją książki i dziadygę, nie robią nic, co dzieci w tym wieku robią normalnie.

          Ano właśnie. W pewnym momencie autorka zapomniała jak się zachowują dzieci. Amnezja totalna po prostu, wyczyściło jej dysk mózgowy na cacy. Co uznaję za dziwne, bo wszakże posiada zdaje się jakieś wnuki, nie?

          > Nutria kłamała by zyskać poszanowanie - i to zostało ładnie pokazane. Przynajmn
          > iej wiedzieliśmy, że dziecko ma jakieś życie pozadomowe. Aniela kłamała jak osz
          > alała - ale nikomu tym krzywdy nie robiła. Julia robiła z siebie ofiarę, ale zo
          > stała przejrzana i obsobaczona i Cesia w końcu wygrała. Józwa zaś jest ten dobr
          > y, ten męski, ten od kołyski prawy. A FUUUJ!!!!

          Oraz ble.

          > A jak kto nie kłamał rodzicom (w sprawie lekcji, sanek, czapek, zabawy za ulica
          > czy na budowie) - niech rzuci we mię kamieniem. Jakoś nie obawiam się ukamieno
          > wania....

          - Oczywiście, że zjadłam drugie śniadanie, mamo (nie żeby zrobił to napotkany po drodze ze szkoły pies).

          Taaaak, chyba nie będę rzucać tym kamieniem.
          • apersona Re: Obłudny rudy 22.01.17, 19:26
            a juści w JT najbardziej nie pasował mi wiek głównego bohatera, to nie jest zachowanie ani przemyślenia 9latka tylko kogoś znacznie starszego
    • apersona Re: Obłudny rudy 21.01.17, 18:47
      "Powiem tak, jeśli ktoś w Jeżycjadzie zapowiadał się od początku jak najgorzej, to nie Pyziak, tylko właśnie Rudy. Przemocowiec, kłamca i miłośnik podwójnej moralnosci już w dojrzałym wieku lat dziewięciu."

      Mi jednak ulżyło gdy agresywny Józinek okazał się w JT mieć jakieś życie wewnętrzne i inteligencję, zaś cudowny dotychczas bez reszty Ignaś pokazał się w tym i kolejnych tomach jako pedant, lizus i donosiciel.
      • tt-tka Re: Obłudny rudy 21.01.17, 20:08
        O Boru, to zycie wewnetrzne i tresc (oraz forma) jego przemyslen to mnie dopiero powalila :(
        On sie zrobil wzglednie do zniesienia w dwoch ostatnich tomach - kiedy prawie sie nie odzywa i nie mamy wgladu w jego mysli. Dla mnie przynajmniej.
    • zla.m Re: Obłudny rudy 22.01.17, 21:29
      Polecam analizę NAKWY - sporo mówią o zachowaniu Józina, a także o "zamieszkującej go zgryźliwej 55-letniej inteligencji". No i jest zabawnie :) O tu: niezatapialna-armada.blogspot.com/2014/10/274-kogo-boli-jezyk-trolli-czyli-duch.html
      • hamerykanka Re: Obłudny rudy 27.01.17, 02:50
        Wlasnie sobie czytam ze smakiem zalinkowana stronke i znalazlam takie cos:

        "Helmut pochodzi z Jamajki, ale od dziecka żył w Berlinie, gdzie poznała go Tereska, kiedy pracowała tam na czarno.
        Jeśli pochodzi z Jamajki, to znaczy, że urodził się właśnie tam, skąd więc to niemieckie imię? Dałoby się to jakoś uzasadnić… No ale właśnie, uzasadnić. A te niemieckie imiona Helmut i Franz wyskakują z kapelusza niczym słuchany przez dziewięciolatka Rammstein. O, właśnie, może Musierowicz zasugerowała się personaliami kojarzonego z Jamajką Gentlemana?"

        Ni ewiem jak w Niemczech, ale w Stanach przy zdawaniu egzaminu na obywatelstwo mozna bylo zmienic imie i lub nazwisko. Jeden facet z Afryki przede mna w kolejce zmiel swoje typowo afrykanskie imie na ..Elvis.
        Wiec moze i tu byla taka okazja, nastapila zmiana imienia?
        • zla.m Re: Obłudny rudy 27.01.17, 08:23
          W sumie to nawet nie musieli zmieniać tych imion oficjalnie, mogą nosić imiona nadane przez rodziców, a w Niemczech dla wygody/żartu przedstawiali się uberr-niemieckimi "Helmut Und Franz" i tak zostało w rodzinie, wszyscy ich tak nazywają. Najbardziej oficjalna sytuacja, w której spotykamy Helmuta, to spotkanie z p. Zajęczyk, potraktowane raczej jako happening niż rozmowa z nauczycielem w sprawie poważnie chorego dziecka. Więc nic dziwnego, że sobie głowy nie zawracał oficjalną formą swojego imienia ;-)
        • bupu Re: Obłudny rudy 27.01.17, 11:37
          hamerykanka napisała:

          > Wlasnie sobie czytam ze smakiem zalinkowana stronke i znalazlam takie cos:
          >
          > "Helmut pochodzi z Jamajki, ale od dziecka żył w Berlinie, gdzie poznała go Ter
          > eska, kiedy pracowała tam na czarno.
          > Jeśli pochodzi z Jamajki, to znaczy, że urodził się właśnie tam, skąd więc to n
          > iemieckie imię? Dałoby się to jakoś uzasadnić… No ale właśnie, uzasadnić. A te
          > niemieckie imiona Helmut i Franz wyskakują z kapelusza niczym słuchany przez dz
          > iewięciolatka Rammstein. O, właśnie, może Musierowicz zasugerowała się personal
          > iami kojarzonego z Jamajką Gentlemana?"
          >
          > Ni ewiem jak w Niemczech, ale w Stanach przy zdawaniu egzaminu na obywatelstwo
          > mozna bylo zmienic imie i lub nazwisko. Jeden facet z Afryki przede mna w kolej
          > ce zmiel swoje typowo afrykanskie imie na ..Elvis.
          > Wiec moze i tu byla taka okazja, nastapila zmiana imienia?
          >

          Ale po co, skoro jako Jamajczyk nosił, jak należy mniemać, imię angielskie, łatwe do wymówienia dla Niemców? Zresztą jego nazwisko jest, jak na Jamajczyka zupełnie nietypowe. Jamajka jest kolonią brytyjską, przypominam, językiem urzędowym jest angielski, a obywatele noszą angielsko brzmiące nazwiska. Oracabessa zaś to nazwa miasta na Jamajce.

          W ogóle cały ten Helmut, jako postać, jest niedorobiony. Po kiego Jamajczyk emigrował do Niemiec, skoro znacznie łatwiej byłoby mu przenieść się do UK? Język już zna, tak zasadniczo, jako poddany królowej nie musi się męczyć kwestią skomplikowanej papierkologii, wystarczy podanie o wizę pracowniczą, które to wizy Jamajczycy otrzymują raczej łatwo. Do tego diaspora jamajska na Wyspach jest spora, więc Oracabessie łatwo byłoby się tam urządzić, w każdym razie łatwiej niż w Niemczech.

          Powiewne szaty Helmuta, w których gania on na co dzień to już w ogóle pominę milczeniem.
          • zla.m Re: Obłudny rudy 27.01.17, 15:07
            Ale wiesz, tego akurat bym się nie czepiała. Nie każdy musi "tak jak wszyscy". Można pracować bez żadnej łaski w dowolnym kraju UE (i w wielu w reszcie Europy), a ludzie jadą do Australii czy NZ... Także ten, każdemu jego porno. Helmut jest trochę taki oszołom, lubi się popisywać, te kolorowe szmaty do w moim odbiorze nie kwestia jego pochodzenia, ale charakteru, takiego gwiazdorzenia, zwracania na siebie uwagi. Inna rzecz, czy pani MM chciała go opisać barwnym, bo taki jest z charakteru czy jednak pojechała stereotypem "rozśpiewany Jamajczyk w kolorowych strojach".
            • hamerykanka Re: Obłudny rudy 27.01.17, 16:10
              O strojach sie nie wypowiem, od kiedy w samolocie widzialam starszego Afrykanina w stroju narodowym, owych powiewnych szatach i wyszywanej czapeczce. Takze tego..;)
              Chociaz Murzynow w dredach nie widze. Ale to moze kwestia, ze mieszkam w Teksasie i Murzynow jest generalnie malo, dominuja Latynosi. Kiedy mieszkalam w Maryland, pamietam moj pierwszy szok po wypadzie do sklepu, widzac 200kg Murzynke w ufarbowanych na jajeczny kolor wlosach i pizamie. Potem szok kulturowy mi przeszedl. A dostep do etnicznej zywnosci docenilam, bo wtedy pierwszy raz zaczelam jesc gotowane korzenie juki (yams?), ktore pokochalam.

              Co do imion to nie do konca sie zgodze. Indie byly brytyjska kolonia, ale jakos nie bylo wysypu imion typu John czy Anne.
              • jottka Re: Obłudny rudy 27.01.17, 17:17
                szczęśliwie z 'Języka Trolli' pamiętam niewiele, ale na prześmieszny stereotyp wskazuje samo imię nieszczęsnego Oracabessy - ono u nas funkcjonuje jako synonim durnego szwaba, ale dla Niemca to raczej imię dziadka, jakoś porażająco popularne nie jest.

                a w ogóle to byłam ci ja w zeszłym roku na 'Lekcji śpiewania', bodaj z okazji 3 maja, na krakowskim Rynku Loch Camelot uskutecznia wtedy koncerty okolicznościowe i jedną z piosenek wykonywali uczniowie Szkoły Języka Polskiego, czyli kolorowa zbieranina z całego świata. konferansjer postanowił się pobratać, ale pierwsza pani, zagadnięta skąd jest, odpowiedziała, że z Polski, co konferansjera nieco zniechęciło. przyjrzał się więc pozostałym chórzystom i wyłuskał potężnego wzrostu bardzo ciemnoskórego chłopaka w bardzo kolorowych i egzotycznych szatach. no i rzucił radośnie - a pan skąd? też z Polski?

                na co chłopak odparł płynnie - nie, proszę pana, ja jestem z Ugandy. tyle że gdybym go tylko słyszała, a nie widziała, to bym się w ogóle nie zastanawiała, bo by było oczywiste, że to rodak:) może był z mieszanego małżeństwa, może talent językowy, ale pan konferansjer wyglądał, jakby z drzewem się zderzył. pisnął jeszcze cichutko - jest pan pewien? e, lepiej śpiewajcie...

                domniemany rodak z Ugandy zebrał szalone oklaski jeszcze przed występem:) kaleczenie języka to chyba tylko w wersji pana Muldgaarda było śmieszne, potem już jako chwyt komediowy nie bardzo.
              • bupu Re: Obłudny rudy 27.01.17, 23:24
                hamerykanka napisała:

                > O strojach sie nie wypowiem, od kiedy w samolocie widzialam starszego Afrykanin
                > a w stroju narodowym, owych powiewnych szatach i wyszywanej czapeczce. Takze te
                > go..;)

                No właśnie. Afrykanina. Nie Jamajczyka. Owszem, rozmaite ludy afrykańskie mają tradycyjne powiewne szaty, głównie te z terenów Sahary i Sahelu (pas półpustyń i sawann między Saharą a bardziej wilgotnymi regionami) oraz Afryki północno-wschodniej, tam gdzie sięgnęły wpływy islamu. Ciemnoskóra ludność Jamajki to potomkowie niewolników, sprowadzanych przez najpierw Hiszpanów, a potem Anglików. Jedni i drudzy niewolników brali ze swych kolonii w Afryce centralnej, gdzie powiewne chałaty modne nie były. Stąd tradycyjny męski strój jamajski to spodnie i koszula z krótkim rękawem w barwach rasta, czyli czerwonej, żółtej i zielonej.


                > zedl. A dostep do etnicznej zywnosci docenilam, bo wtedy pierwszy raz zaczelam
                > jesc gotowane korzenie juki (yams?), ktore pokochalam.

                Korzenie juki (nie mylić z jukką) to maniok jest. Yamy to pochrzyn.

                > Co do imion to nie do konca sie zgodze. Indie byly brytyjska kolonia, ale jakos
                > nie bylo wysypu imion typu John czy Anne.

                W Indiach nie, ale Oracabessa nie jest z Indii, jest z Jamajki, gdzie dominują angielskie imiona, oraz angielskie i irlandzkie nazwiska.
                • tt-tka Re: Obłudny rudy 27.01.17, 23:31
                  Mnie - zwiazku z rudym to nie ma zadnego :) - przygina, kiedy Teresa mowi o wlasnym mezu per "pan Orasabessa". Plantacja w Georgii zalecialo, nie Jamajka.
                • zla.m Re: Obłudny rudy 27.01.17, 23:43
                  bupu napisała:

                  > W Indiach nie, ale Oracabessa nie jest z Indii, jest z Jamajki, gdzie dominują
                  > angielskie imiona, oraz angielskie i irlandzkie nazwiska.
                  >
                  >
                  Tak dla ciekawości: Helmuta nie ma, ale jest Jarek ;-)
            • bupu Re: Obłudny rudy 27.01.17, 23:29
              zla.m napisała:

              > Ale wiesz, tego akurat bym się nie czepiała. Nie każdy musi "tak jak wszyscy".
              > Można pracować bez żadnej łaski w dowolnym kraju UE (i w wielu w reszcie Europ
              > y), a ludzie jadą do Australii czy NZ... Także ten, każdemu jego porno. Helmut
              > jest trochę taki oszołom, lubi się popisywać, te kolorowe szmaty do w moim odbi
              > orze nie kwestia jego pochodzenia, ale charakteru, takiego gwiazdorzenia, zwrac
              > ania na siebie uwagi. Inna rzecz, czy pani MM chciała go opisać barwnym, bo tak
              > i jest z charakteru czy jednak pojechała stereotypem "rozśpiewany Jamajczyk w k
              > olorowych strojach".
              >

              No więc ja dlatego się czepiam, że mi Oracabessa zajeżdża na kilometr stereotypem rozśpiewanego, śmiesznie mówiącego Murzyna w kolorowej szacie do ziemi. Z narodowością wyciągniętą z kapelusza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka