bupu
21.01.17, 12:34
Przeglądałam JT wyłapując anomalie łazienkowo-architektoniczne, gdy oczko potknęło mi się o kilka akapitów. Józin i Laura spędzają oto sylwestrową noc u Oracabessów, a gdy wracają rankiem, dostrzega ich przez kuchenne okno dziadek i pyta, co robią tak rano na dworze. Laura kłamie, że wyszli pobawić się na śniegu, a rudy płonie z tego powodu świętym oburzeniem. Tak jest kłamstwem Laury przejęty, że unika spotkania z Ignacem, po czym idzie pod prysznic, by, cytuję: "zmyć z siebie lepkość jej kłamstw".
Chwilę później ten sam ryży miłośnik prawdy przy śniadaniu przewraca Ignasia wraz z krzesłem, po czym bez zmrużenia oka łże babci, że kuzyn poślizgnął się na białku. I żadnych problemów moralnych nie ma.
Powiem tak, jeśli ktoś w Jeżycjadzie zapowiadał się od początku jak najgorzej, to nie Pyziak, tylko właśnie Rudy. Przemocowiec, kłamca i miłośnik podwójnej moralnosci już w dojrzałym wieku lat dziewięciu.