emae
21.08.17, 11:23
Co wolicie?
Tak mi przyszło do głowy przy lekturze któregoś z nowych wątków. Nieraz pisałyśmy tutaj, że mamy dość niekończącej się sagi o Borejkach i chcemy, żeby MM napisała o zupełnie nowej bohaterce. Tymczasem od co najmniej dwóch (a nawet trzech) tomów MM konsekwentnie wprowadza nowe główne bohaterki - Magdusię też liczę jako nową, bo wcześniej pojawiła się tak naprawdę tylko w jednej scenie. Co więcej, "McDusia" zbudowana jest na podobnym pomyśle jak bardzo lubiana "Noelka" - ślub i Święta w tle, nowa bohaterka, a epizodycznie pojawiają się starzy znajomi z poprzednich tomów.
I jak to wyszło? O "McDusi" szkoda pisać, a potem mamy idealną Dorotkę w rekordowym turboromansie, a następnie Agnieszkę, co miała być ostrym charakterkiem, a wyszła "miągwa", która maluje obcym ludziom mieszkanie.
To może już lepiej eksploatować to dobrze znane grono i pisać o kolejnych Aniach, Norach i Jędrusiach, niż próbować wymyślać kolejny charakter, który będzie albo nie-całkiem-damą, albo godnym rycerza kryształem bez skazy? Jak myślicie?