Dodaj do ulubionych

Dla kogo właściwie jest jeżycjada?

19.05.18, 09:35
Dałam do przeczytania Brulion moim kuzynkom. Obie kochają książki, jedna ma lat 11, a druga 15. Młodsza czyta co popadnie (ostatnio wywlokła mi z regału całą serię R.L. Staina, czy jak się go pisze, tego od "Gęsiej skórki"), starsza przeżywa chwilową fascynację angielskim estetyzmem, więc dzieciaki raczej prawidłowo rozwinięte jak na swój wiek i z zainteresowaniami czytelniczymi. Ad rem, obu Brulion się bardzo spodobał, choć młodsza nie zrozumiała wątku historycznego, ale bez tego też sobie poradziła.

Potem dałam im CZ. I... nadal się podobała, ale już tylko młodszej! Wiadomo, że jeżycjada nie jest dla osób dorosłych, tylko dla młodzieży (choć przy starszych tomach bym się zastanowiła), ale sprawdziło się moje przeczucie, że neoeżycjada już nawet dla nastolatków jest "zbyt dziecinna".

Kolejną kwestią jest to, że starsza z dziewczyn ZWRÓCIŁA UWAGĘ na wątek z Niemcem i dziwny sposób wyboru świadka. Więcej, stwierdziła, że przez tę książkę prześwituje starsza pani, która wypowiada się przez nastolatkę i młodych dorosłych, pouczając ich, a nawet na wstępie krytykując i narzucając pewne postawy. Cytując: "Jakbym oglądała filmik z serii: rzeczy, które robisz źle, ale o tym nie wiesz, a ja ci to uświadomię".

I teraz się zastanawiam: czy jeżycjada ewoluowała na literaturę dziecięcą? Zniknęły niedomówienia, niepokazane wprost wątki, do których trzeba było refleksji. Teraz wszystko jest zmoralizowane, podane na tacy, pełne negatywnych emocji. Jakby nigdy nie było ESD. Jakby też u nastolatków nie było wystarczająco dużo buntu. Trzeba ich jeszcze dodatkowo pouczać? Jeszcze w taki sposób? Chyba nie tak działa inteligentna literatura młodzieżowa z psychologicznym podejściem.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 19.05.18, 13:04
      Pisala tu kiedys dziewczyna, niestety nie pamietam watku ani nicka, ktorej syn (9 lat ? 11 ?) mial w szkolce JT i natrzasal sie z tej ksiazki wraz z kolegami niemilosiernie.
      osobiscie mam wrazenie, ze j jest dla nalogowczyn/ow.
      Nie dalabym dziecku Musierowicz (poza Malomownym w starej wersji i SK), a gdyby samo wzielo, watpie, czy doczytaloby do konca.
      • ewa9717 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 19.05.18, 13:27
        Jest chyba tylko dla tego forum ;)
        Naprawdę sprawdzałam w kilku bibliotekach, nastolatki wypożyczają ją bardzo rzadko, prawie wcale.
        • soova Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 20.05.18, 11:59
          Z drugiej strony: w marcu, kiedy się ukazała, CZ była na topie bestsellerów w empiku. W grupie książkowej, do której należę na FB, regularnie ukazywały się entuzjastyczne recenzje. A wydawnictwo otwartym tekstem przyznało się (ktoś w jakiejś dyskusji wklejał link do portalu dla wydawców), że każda książka MM znacznie podnosi im sprzedaż. Czyli ktoś to kupuje, ktoś to czyta, i to nie są liczby marginalne.
          • zachariasz93 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 20.05.18, 13:02
            Oczywiście, inaczej nikt by jej nie namawiał do dalszego pisania. Ale to są pewnie stali wieloletni czytelnicy, tacy jak my.
            • ewa9717 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 20.05.18, 13:13
              No i biblioteki kupują z przyzwyczajenia...
          • rosynanta Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 09:46
            soova napisała:

            > Z drugiej strony: w marcu, kiedy się ukazała, CZ była na topie bestsellerów w e
            > mpiku.

            Czy za to się nie płaci czasem?
            • soova Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 10:35
              <Czy za to się nie płaci czasem?>

              Owszem, tak też słyszałam. Ale nie sądzę, żeby wydawnictwo typu Akapit, nie rekin rynku wydawniczego czy inna wydawnicza odnoga potężnej grupy medialnej, a firma, która sama się przyznała, że gdy nie mają żadnych nowości Musierowicz, przędą cieniej, miała środki na taką promocję.
            • marutax Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 11:11
              rosynanta napisał(a):

              > soova napisała:
              >
              > > Z drugiej strony: w marcu, kiedy się ukazała, CZ była na topie bestseller
              > ów w e
              > > mpiku.
              >
              > Czy za to się nie płaci czasem?

              Za empik może i tak, ale "CZ" była na szczycie także w różnych księgarniach internetowych typu Bonito - a opłacenie ich wszystkich zapewne przewyższyłoby zysk wydawnictwa z książki ;-)
    • mama_kotula Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 20.05.18, 22:03
      Moja córka latek 14.

      Szóstą Klepkę, Kwiat kalafiora, Noelkę i Pulpecję kocha. Brulion zaczęła, bardzo pozytywnie nastawiona, przerwała, powiedziała, że nie może znieść Bebe, drażni ją niebotycznie - zostawiła. Opium czytała jako lekturę do konkursu i jej sie podobało. Lubi Kłamczuchę, Imieniny, Tygrysa i Różę. Reszty nie zna.

      Do Szóstej klepki i Pulpecji wraca regularnie, czytała kilkanaście razy.
      • zachariasz93 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 00:17
        Świadomie nie ruszyła właściwej neojeżyjady czy jej odradziłaś? Nie zainteresowało ją co dalej z bohaterami: czy Pulpecja na zawsze będzie z Baltoną, jakie będą losy zbuntowanego Tygrysa?
        • mama_kotula Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 00:21
          Nie ruszyła m.in. dlatego, że aktywnie używa abonamentu Legimi, więc ma co czytać, a poza tym preferuje czytanie na czytniku niż z papieru. W sumie mogę ją jutro zapytać, czemu nie czytała innych części, ale zapewne usłyszę "nie wiem" :D
    • ssssen Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 08:15
      Odpowiedź jest prosta - to są książki dla... autorki. Zaspokajają jej chęć bycia kimś znanym i zapełniają portfel.
    • cynowapanienka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 10:09
      Nie jestem pewna... mam wrażenie, że kulminacja tych negatywnych emocji, to Język Trolli, Czarna Polewka i McDusia (z przerwą na Sprężynę). Ostatnie trzy tomy są inne, a patrzymy na nie przez pryzmat zgorzknienia. Literatura dziecięca - nie, młodzieżowa - z założenia tak. Są też młode fanki. Moja siostra wciągnęła się w wieku 13-14 lat, zaczynając od neo. JT nie lubiła, kolejne części pochłania w jeden dzień i bardzo na nie czeka, ale raczej na zasadach "co będzie w następnym odcinku". Ma ciekawe preferencje - najbardziej lubi Józina (!) i Adama, Laurę, zszokował ją szybki ślub Józina z Dorotką. Nie trawi Ignasia i Bernarda. Zauważa oderwanie bohaterów od życia, ale to jej nie przeszkadza - bo to książka. Starsze części Jeżycjady lubi, ale bez przesady, nie łapie smaczków prlowskich i realiów.

      Zadam przewrotne pytanie - czy któryś z polskich autorów pisze dzisiaj lepsze książki młodzieżowe niż Musierowicz? Inteligentne, z psychologicznym podejściem?
      • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 11:05
        Teraz to nie wiem ;) Kiedys pisala Izabela Sowa, ale potem sie przerzucila na ksiazki jednak w zamysle skierowane do doroslych. Ale moim zdaniem jej mlodziezowa owocowa trylogia byla sto razy lepsza od neo. Zreszta "Agrafka" i "Blagierka" tez byly lepsze od dowolnej czesci neo.
        • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 11:07
          A "Wojna polsko-ruska" to powiesc mlodziezowa? ;) Bo na pewno lepsza od poznej MM.
          • emae Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 11:15
            fornita111 napisała:

            > A "Wojna polsko-ruska" to powiesc mlodziezowa? ;) Bo na pewno lepsza od poznej
            > MM.

            Abstrahując od tego, czy młodzieżowa i czy lepsza (ja akurat niekoniecznie lubię), to jednak ta książka ma już dobrych kilkanaście lat :)
            • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 11:32
              Jak ten czas leci ;) Nie kojarze wspolczesnych pisarzy mlodziezowych, ale: kojarze takich, ktorzy byli lepsi od MM wtedy, kiedy J zaczela przeksztalcac sie neo. Czyli nie sa to najnowsze lata, ale jednak pozniejsza era niz Siesicka, czy Chmielewska ;)
              • jottka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 11:53
                omawiany na forum niedawno "Fanfik" Osińskiej to dobra książka, nie tylko młodzieżowa, choć można się rzecz jasna czepić tego czy owego. Rafał Kosik, dziś już chyba klasyk literatury młodzieżowej, mimo że w XXI w. zaczynał, dobrze pisze. będę w bibliotece, to popatrzę w półki kto by tam jeszcze:)
            • potworia Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:09
              emae napisała:
              > Abstrahując od tego, czy młodzieżowa i czy lepsza (ja akurat niekoniecznie lubię)...

              Można lubić albo nie, to jasne, ale czy na serio uważasz, że można zasadnie podważyć literacką, artystyczną wyższość prozy Masłowskiej nad Neo?


              • emae Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:16
                potworia napisał(a):

                >
                > Można lubić albo nie, to jasne, ale czy na serio uważasz, że można zasadnie pod
                > ważyć literacką, artystyczną wyższość prozy Masłowskiej nad Neo?
                >

                Nie wiem, czy czuję się na siłach podejmować taką rozmowę. Czy wartość artystyczną można ocenić obiektywnie, czy to jest jednak w jakimś stopniu de gustibus? Sama nie wiem.

                Bardzo podziwiam Masłowską za to, że w ogóle wpadła na ten pomysł, że napisze coś takiego i wyda jako powieść. Skąd ona to wzięła? Mimo mojego podziwu, jej książki to dla mnie zupełny nieczyt.
          • potworia Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:02
            fornita111 napisała:

            > A "Wojna polsko-ruska" to powiesc mlodziezowa? ;) Bo na pewno lepsza od poznej
            > MM.

            Nie, zdecydowanie nie. "Wojna", choć napisana przez nastolatkę, książka młodzieżową nie jest. Choć pokoleniową w jakiś sposób, owszem.
            • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:05
              Czy na pewno? Przeciez "Wojna" to problemy mlodziezy wlasnie. To jest o nich i dla nich. Bo dla kogo innego niby? Dla rodzicow, socjologow?
              • potworia Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:13
                A kto czytał Masłowską, kiedy się ukazała i kto ją czytuje nadal? Pierwsza entuzjastyczna recenzję Wojny napisał w Polityce Jerzy Pilch, całe środowisko literackie oszalało, niszowe wydawnictwo Lampa i Iskra Boża zmieniło ligę, a dwudziestoletnia autorka została celebrytką i stałą felietonistką Przekroju.
                • potworia Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:17
                  Pamiętam debatę w ówczesnym Teatrze Rozmaitości pt. 'Dlaczego Dorota Masłowska nie napisała dramatu' (wkrótce potem napisała),
                  otwarte czytanie w Akademii Teatralnej, debaty na polonistyce i gorączkowe kłótnie wśród studentów, nawałnicę internetową.
                  Dla mnie ta książka jest o Polsce i polskosci, jest dzieckiem Pana Tadeusza i Ferdydurke słodzonym pod wpływem LSD.
                  • potworia Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:18
                    Erratum: spłodzonym;)
                • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:18
                  Kto ja czytal? Mysle, ze wszyscy, bo byla na topie. Mlodziez tez, jak najbardziej, nie tylko Pilch ;) I co ciekawe: odnajdywala sie w tej ksiazce mlodziez z roznych srodowisk. "Panienki z dobrych domow" widzialy siebie w dziewczynie dresiarza, albo w tej rzygajacej kamieniami ;) Bo ta ksiazka jest nie tylko dobra literacko, jest w niej jakas uniwersalna prawda o mlodych, zagubionych ludziach.
                  • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:19
                    Ehhhh odpisalam Ci zanim przeczytalam Twoja odp. No wiec- o polskosci tez jest, ale chyba nie tylko.
                  • potworia Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:46
                    Ja też się identyfikowałam z rzygającą Andżelą:-) I o ile zgoda, że bohaterami Wojny są młodzi, zagubieni ludzie, to jeszcze nie czyni z niej powieści młodzieżowej. Tak jak nie są powieścią młodzieżową "Wykluczeni" Jelinek, a jej "Amatorki" nie są literatura kobiecą. Za ciasna szufladka.
                    Osobiście nie mam potrzeby dokonywania takich przyporządkowań, uważam "Wojnę..." za erupcję spontanicznego samorodnego talentu, rozsadzajacą istniejące kategoryzacje. To literaturoznawcy musieli się ustosunkować wobec tego fenomenu, nie odwrotnie.
                    • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:02
                      Ale ja tak bardziej uzytkowo i praktycznie z ta nazwa "mlodziezowa". Czyli: cos czym sie mlodziez zaczytuje, po prostu. I w tym sensie mlodziezowy bedzie zarowno LOTR Tolkiena jak i "Wojna" Maslowskiej. A neo MM? Chyba nie...
                      • cynowapanienka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:50
                        fornita111 napisała:

                        > Ale ja tak bardziej uzytkowo i praktycznie z ta nazwa "mlodziezowa". Czyli: cos
                        > czym sie mlodziez zaczytuje, po prostu. I w tym sensie mlodziezowy bedzie zaro
                        > wno LOTR Tolkiena jak i "Wojna" Maslowskiej. A neo MM? Chyba nie...

                        Na wszystkich bogów, Władca Pierścieni nie jest książką młodzieżową. To książka, którą może czytać już młodzież, ale jest równie, albo i bardziej, wciągająca i ubogacająca gdy się ją odbiera w wieku dorosłym. Z takim też zamiarem była pisana.

                        I oczywiście nie każdy z młodzieży czy dorosłych się zafascynuje, chodzi o zasadę.

                        Jeżycjada zaczynała jako seria z założenia dla nastolatków, nie posiadała "dorosłego" drugiego dna. Dlatego sądzę, że neo nadal nią pozostaje, bo zamysł autorki i konstrukcja w zasadzie się nie zmieniły. Zaczęło szwankować wykonanie, jak w wielu długich seriach książkowych (i serialach)
                        • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 15:03
                          Ale skoro wykonanie szwankuje... to czy liczy sie zamysl autorki, czy jednak to co jej wychodzi? Ok, przyjmuje wyjasnienie, ze sa nastolatki, ktore czytaja neo. Jednak intuicyjnie podejrzewam, ze wiekszosc czytelniczek to "stare fanki" a mlodziez to mniejszosc. Tzn chyba tylko gdybac mozemy? Bo nie wiemy jak to w rzeczywistosci wyglada?
                          • cynowapanienka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 15:07
                            fornita111 napisała:

                            > Ale skoro wykonanie szwankuje... to czy liczy sie zamysl autorki, czy jednak to
                            > co jej wychodzi? Ok, przyjmuje wyjasnienie, ze sa nastolatki, ktore czytaja ne
                            > o. Jednak intuicyjnie podejrzewam, ze wiekszosc czytelniczek to "stare fanki" a
                            > mlodziez to mniejszosc. Tzn chyba tylko gdybac mozemy? Bo nie wiemy jak to w r
                            > zeczywistosci wyglada?

                            Nie mam pojęcia, trzeba by zajrzeć na stronę MM, lub podpatrzeć jak podpisuje książki na jakichś targach (jeśli się tak jeszcze udziela).
                            Np. u Pilipiuka rok temu była długaśna kolejka w wieku licealnym.
                            • cynowapanienka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 15:08
                              ...i mamy odpowiedź. poznan.wyborcza.pl/poznan/51,36001,23301740.html?i=1
                              • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 15:16
                                Tak pol na pol? ;) Ja tam i dziewczeta i panie widze.
                        • lord_vmordevol Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 22.05.18, 08:37
                          cynowapanienka napisał(a):

                          > > czym sie mlodziez zaczytuje, po prostu. I w tym sensie mlodziezowy bedzi
                          > e zaro
                          > > wno LOTR Tolkiena jak i "Wojna" Maslowskiej. A neo MM? Chyba nie...
                          >
                          > Na wszystkich bogów, Władca Pierścieni nie jest książką młodzieżową. To książka
                          > , którą może czytać już młodzież, ale jest równie, albo i bardziej, wciągająca
                          > i ubogacająca gdy się ją odbiera w wieku dorosłym. Z takim też zamiarem była pi
                          > sana.

                          Tolkien oczywiście pisał dla dorosłych, ale poza zajadłymi tolkienistami, to teraz jest to książka dla młodzieży. Dorosły widzi już te wszystkie dziury, których Tolkien nie załatał i przysypia przy smędzeniu Sama i Froda.
                          • mama_kotula Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 22.05.18, 08:43
                            > Tolkien oczywiście pisał dla dorosłych, ale poza zajadłymi tolkienistami, to teraz jest to książka dla młodzieży. Dorosły widzi już te wszystkie dziury, których Tolkien nie załatał i przysypia przy smędzeniu Sama i Froda.

                            Młodzież też widzi, widzi W obliczu tego, że jest mnóstwo fantasy w ofercie ksiażki zarówno młodzieżowej, jak i dorosłej, Tolkiena IMHO młodzież czyta głównie dlatego, że to klasyk. W sensie Władcę tak czyta. Bo Hobbita młodzież czyta, albowiem to lektura (oraz albowiem jest miłą, sprawnie napisaną książką przygodową bez zadęcia).
                          • cynowapanienka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 23.05.18, 10:38
                            lord_vmordevol napisał:

                            > cynowapanienka napisał(a):

                            >
                            > Tolkien oczywiście pisał dla dorosłych, ale poza zajadłymi tolkienistami, to te
                            > raz jest to książka dla młodzieży. Dorosły widzi już te wszystkie dziury, który
                            > ch Tolkien nie załatał i przysypia przy smędzeniu Sama i Froda.

                            Powiedz to profesorom UAM, którzy organizują konferencje tolkienowskie, bynajmniej nie dla licealistów ;) Wiem, że to poziom "zajadły", ale czy twardogłowych fanów nie wlicza się do ogółu?
                            Swoją drogą, ciekawe, dlaczego właśnie "w dzisiejszych czasach" miałaby to być książka stricte młodzieżowa. Czy nasza młodzież jest bardziej rozwinięta niż młodzi dorośli sprzed 50 lat? Raczej tylko bardziej oswojona z fantastyką, jej schematami, żądna akcji. Moim zdaniem Tolkiena po prostu inaczej czyta się koło 30. - znajduje się zupełnie nowe smaczki.
                            • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 23.05.18, 11:05
                              cynowapanienka napisał(a):

                              > lord_vmordevol napisał:
                              Moim zdaniem Tolkiena po prostu inaczej czyta się koło 30. - znajduje się zupełnie nowe smaczki.
                              To samo moge powiedziec o "Alicji w krainie czarow" i "Mikolajku" Dlatego, jestem przeciwna sztywnym podzialom literatury na mlodziezowa, dziecieca, dla doroslych. Stara J to dla mnie ksiazki dla kazdego- i dla szesciolatka i dla Milosza ;) To samo z "Muminkami". Ale jesli chodzi o Tolkiena, to w moim pokoleniu byl on jednak "najbardziej" mlodziezowy- nastolatki sie nim namietnie zaczytywaly, to byl szal :)
                              • cynowapanienka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 23.05.18, 11:53
                                Zgodzę się, że sztywne podziały nie mają sensu. Ale w literaturze i sztuce wszystko jest raczej płynne - przejścia między gatunkami, pytanie - co jest arcydziełem? Co jest grafomanią? Co rozwija czytelników? Możemy podać "szczytowe" przykłady ilustrujące dane pojęcia, a i to jest kwestią gustu; ja np. nie widzę wielkiej wartości literackiej "Zbrodni i Kary", może właśnie zostałam przy jej nastoletnim odbiorze). A jednak całej gamy pojęć używamy...

                                Na starą Jeżycjadę spojrzymy oczami matki, żony, z doświadczeniem. Moja mama, której podsunęłam "Kwiat Kalafiora" nie zachwyciła się, mimo, że opisane były czasy jej młodości! To książka dla nastolatków - powiedziała. I może o to chodzi - jaka grupa odbiorców będzie czerpać najwięcej z treści książki. Jeżycjadę (starą) zupełnie inaczej czyta się na świeżo, gdy marzy się o miłościach, gdy się je właśnie przeżywa. I dlatego popieram opinię z dyskusji, że więcej wyniesie z niej młody nastolatek, niż 6-latek. I niż 26 latek czytający ją pierwszy raz.

                                No i zdecydowanie widzę różnicę wartości intelektualnej między Jeżycjadą czy Mikołajkiem, a Władcą :D To studnia głębinowa, chociaż faktem jest - pokolenie pasjonatów się zmęczyło, może bańka wróciła do normalnych rozmiarów.
                                • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 23.05.18, 12:03
                                  Ja tam J ani Mikolajka do Tolkiena nie porownuje, nie o to mi chodzilo ;) Jednak osobiscie uwazam, ze LOTRa najlepiej jest czytac w wieku nastoletnim. Dla doroslych to on jest juz chyba zbyt banalny i za duzo tam patosu. Mlodych porwie, zachwyci i da im do myslenia. A doroslych? Chyba niewielu?
                                  • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 23.05.18, 12:24
                                    Moze rozwine, czemu LOTR jest w moim odczuciu bardziej dla mlodziezy, niz dla doroslych. Doroslych fanow prosze o brak urazy ;)
                                    - Porusza wazne kwestie, ale na dosyc prostym poziomie, takim wlasnie dla nastolatkow. Wartosc przyjazni, poswiecenia, to, ze nie nalezy sie poddawac, ze mozna "wyjsc poza wlasne granice", ze "niektore rany duszy nigdy sie nie zagoja" i srylion innych naprawde ladnych i madrych przeslan- to jest podane bez cienia relatywizmu, bez wchodzenia na bardziej krete sciezki. Dla doroslych to juz beda znane banaly.
                                    - Patos. Mlodzi sie go wstydza u siebie, ale rownoczesnie bardzo go potrzebuja. Silnych wzruszen, glebokiego smutku, takiego przezycia "na wysokim c". Dorosli chyba w wiekszosci juz nie sa tacy wrazliwi, zeby plakac przy tej ksiazce ;)
                                    - No wiec, co tam zostaje dla doroslych? Cudownie przedstawiony fantastyczny swiat, jedyny w swoim rodzaju styl... i chyba tyle? LOTR do zycia doroslego czytelnika nic nie wniesie, moze byc tylko (i az) przyjemna lektura...
                                    • cynowapanienka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 23.05.18, 18:44
                                      fornita111 napisała:

                                      > Moze rozwine, czemu LOTR jest w moim odczuciu bardziej dla mlodziezy, niz dla d
                                      > oroslych. Doroslych fanow prosze o brak urazy ;)
                                      > - Porusza wazne kwestie, ale na dosyc prostym poziomie, takim wlasnie dla nasto
                                      > latkow. Wartosc przyjazni, poswiecenia, to, ze nie nalezy sie poddawac, ze mozn
                                      > a "wyjsc poza wlasne granice", ze "niektore rany duszy nigdy sie nie zagoja" i
                                      > srylion innych naprawde ladnych i madrych przeslan- to jest podane bez cienia r
                                      > elatywizmu, bez wchodzenia na bardziej krete sciezki. Dla doroslych to juz beda
                                      > znane banaly.
                                      > - Patos. Mlodzi sie go wstydza u siebie, ale rownoczesnie bardzo go potrzebuja.
                                      > Silnych wzruszen, glebokiego smutku, takiego przezycia "na wysokim c". Dorosli
                                      > chyba w wiekszosci juz nie sa tacy wrazliwi, zeby plakac przy tej ksiazce ;)
                                      > - No wiec, co tam zostaje dla doroslych? Cudownie przedstawiony fantastyczny sw
                                      > iat, jedyny w swoim rodzaju styl... i chyba tyle? LOTR do zycia doroslego czyte
                                      > lnika nic nie wniesie, moze byc tylko (i az) przyjemna lektura...

                                      Dla wielu tak. Ci twardogłowi fani przyjrzą się wymyślonym językom, procesom mitotwórczym, światopoglądowi (ze szczególnym uwzględnieniem wpływu chrześcijaństwa), wreszcie zupełnie inaczej dostrzega się dialog autora z odbiorcami - ze światem, gdy czyta się takie książki jako dorosły.

                                      Ale to już OT.
                                      • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 24.05.18, 08:54
                                        Mogeeee jeszcze o offtopowac? Chcem ;)
                                        cynowapanienka napisał(a):
                                        > Dla wielu tak. Ci twardogłowi fani przyjrzą się wymyślonym językom, procesom mi
                                        > totwórczym, światopoglądowi (ze szczególnym uwzględnieniem wpływu chrześcijańst
                                        > wa)
                                        A to na przyklad moj kolega z LO, dzis wykladowca komparatystyki na UJ. Totalny pasjonat, tolkienowski swir. Ale to juz wg mnie inna kategoria niz "przecietny dorosly czytelnik". Bo bardzo "gleboko" mozna tez analizowac np powiesci Jane Austen (nie zebym ja uwazala za podobna do Tolkiena, pierwszy przyklad z brzegu), ale jednak wiekszosc zjadaczy chleba odbierze ja jako inteligentna obyczajowke, ukazujaca realia pewnego okresu- i nic wiecej. W ogole glowny temat watku brzmi: dla kogo jest Jezycjada. A to wg mnie bardzo trudno odgadnac, jaka literatura jest dla kogo, bo rozmaici ludzie wyciagaja z niej rozmaite, czesto zaskakujace rzeczy... Wiem, banal ;)


                                        • mama_kotula Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 24.05.18, 09:07
                                          No nie. Przepraszam, ale nie wytrzymam, miałam siedzieć cicho, ale nie zdzierżę.

                                          Napisać, że Jeżycjada jest bardziej dla nastolatków, niż dla przeciętnych 6-latków --> BE, upupianie, takie tam.
                                          Napisać, że LOTR jest bardziej dla młodzieży, niż dla przeciętnych dorosłych --> CACY, jak najbardziej cacy.

                                          Wot, logika. Fascynujące.
                                          • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 24.05.18, 09:12
                                            Nie napisalam, ze J jest jest bardziej dla szesciolatkow. Naprawde, przeczytaj calosc dyskusji, nigdzie tak nie twierdze. Jest bardziej dla nastolatkow, ale w moim odczuciu moga ja czytac i dzieci- bez szkody dla siebie, wrecz z pozytkiem. I nie wiem czemu Cie to tak bulwersuje, przeciez ja nie pisze, ze dzieci powinny czytac J. Tylko, ze moga. Taka zbrodnia tak myslec? :( Juz sie normalnie boje odezwac, chociaz temat mnie wciagnal :(
                                            • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 24.05.18, 09:15
                                              I zrozum prooooosze, nie pisalam, ze upupiasz swoje dziecko!!! To byla taka ogolna uwaga, ktora mi przyszla na mysl, nie w kontekscie Twojej corki!!! Wiem, ze to pod Twoim postem napisalam, ale nie chodzilo mi o Twoje dziecko, SERIO. Ani o to, ze jak ktos nie czyta dziecku Jezycjady to je upupia. Wiecej juz tlumaczyc nie bede, nie chcesz, to nie wierz.
                                        • cynowapanienka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 24.05.18, 18:59
                                          fornitta111 napisała:
                                          > A to na przyklad moj kolega z LO, dzis wykladowca komparatystyki na UJ. Totalny
                                          > pasjonat, tolkienowski swir. Ale to juz wg mnie inna kategoria niz "przecietny
                                          > dorosly czytelnik". Bo bardzo "gleboko" mozna tez analizowac np powiesci Jane
                                          > Austen (nie zebym ja uwazala za podobna do Tolkiena, pierwszy przyklad z brzegu
                                          > ), ale jednak wiekszosc zjadaczy chleba odbierze ja jako inteligentna obyczajow
                                          > ke, ukazujaca realia pewnego okresu- i nic wiecej. W ogole glowny temat watku b
                                          > rzmi: dla kogo jest Jezycjada. A to wg mnie bardzo trudno odgadnac, jaka litera
                                          > tura jest dla kogo, bo rozmaici ludzie wyciagaja z niej rozmaite, czesto zaskak
                                          > ujace rzeczy... Wiem, banal ;)
                                          >
                                          Zaryzykowałabym taką definicję:
                                          W przypadku Jeżycjady w dorosłym wieku, te dodatkowe znaczenia, smaczki, wypływają z powodu zmiany podejścia czytelnika do książki. Nie są czymś, co było w tym dialogu autora z czytelnikiem zawarte i dopiero się to wyłuskuje. Przecież to pokazują tematy forum - czytuję je od dawna, chociaż z przerwami, i uczestnicy dyskusji mogą poruszać setki kwestii, od drugiego dna charakterów po znaczenie dialogów między osobami - ale to NIE znaczy, że Musierowicz te znaczenia zawarła. Przykładane jest do tego własne dorosłe doświadczenie i wizja interpretacji.

                                          Dlatego też uważam, że najwięcej z Jeżycjady wyniesie przeciętny młody nastolatek płci żeńskiej :D. Odczyta więcej niż dziecko, ale spojrzy na perypetie bohaterów na tyle świeżo, że się wciągnie. Pamiętam wiek, gdy wszelkie książki bardziej przeżywałam. Teraz już mną tak nie trzęsą.

                                          I tu racja, że pewnie Tolkiena też najlepiej się przeżywa w wieku nastoletnim - ten patos i walkę dobra ze złem. Ale sam pisarz pozostawił nam też (moim zdaniem) inne warstwy w tej książce (a jeszcze bardziej w całym wymyślonym świecie)

                                          Klasyczną książką, której wartość zmienia się z wiekiem jest dla mnie Krystyna córka Lavransa. Ja ją zupełnie inaczej odczytuję co pięć lat!

                                          Natomiast pamiętam, gdy byłam bardzo młoda (6 lat?) i czytałam Małą Księżniczkę - wciągnęła mnie bardzo, ale była takim bajkowym światem zasiedlonym wyobrażeniami z mojego życia i skromnego doświadczenia. Londyn, pensja dla panien, XIX wiek - świetnie rozumiałam akcję i losy dziewczynki, ale nie świat przedstawiony, laskara z Indii czy obowiązki "posługaczki". Ciekawie wrócić do tego dziecięcego poziomu odczytywania książek w myślach.
      • tt-tka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 11:17
        cynowapanienka napisał(a):


        > Zadam przewrotne pytanie - czy któryś z polskich autorów pisze dzisiaj lepsze k
        > siążki młodzieżowe niż Musierowicz? Inteligentne, z psychologicznym podejściem?

        Owszem. Czytam z doskoku, gdy jestem w domach z zaprzyjaznionymi dziecmi/mloda mlodzieza, tytulow i autorow nie pamietam, bo to nie moja polka, ale mialam w rekach calkiem sporo inteligentnej, pisanej z humorem, prawdopodobnej psychologicznie, poruszajacej istotne sprawy i dobrze osadzonej w realiach prozy dla malolatow.
      • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 11:39
        cynowapanienka
        > Zadam przewrotne pytanie - czy któryś z polskich autorów pisze dzisiaj lepsze k
        > siążki młodzieżowe niż Musierowicz? Inteligentne, z psychologicznym podejściem?
        Mnie sie nasuwa inne pytanie: czy neo ma JAKAKOLWIEK wartosc? Nie pytam, czy moze sie podobac- bo napisalas wczesniej, ze tak, ze znasz nastolatke, ktora to czyta. Ale czy sa to ksiazki w jakikolwiek sposob wartosciowe?
        • cynowapanienka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 12:32
          fornita111 napisała:

          > Mnie sie nasuwa inne pytanie: czy neo ma JAKAKOLWIEK wartosc? Nie pytam, czy mo
          > ze sie podobac- bo napisalas wczesniej, ze tak, ze znasz nastolatke, ktora to c
          > zyta. Ale czy sa to ksiazki w jakikolwiek sposob wartosciowe?

          Tak. Język jest ładny! - ostatnio przejrzałam sobie Feblika, opisy, gdy Aga i Ignaś są sami w skansenie, nad jeziorem, świetnie odmalowana upalna pogoda - to nie są tylko "opisy przyrody" tylko tło książki, atmosfera. Musierowicz potrafi to napisać.

          Wciąż są sytuacje, które chwytają za serce, sprawiają, że bohaterowie stają się bliscy - większość przygód Nory, część historii Laury, życie dużej rodziny. To naprawdę nie jest złe i wciąż ma w sobie "wabik". I różnorodność postaci, pomijam już czy są odautorsko przedstawiane jako" te najlepsze", lub "te pozostałe". Motorem napędowym akcji ostatnich części jest Ida, nie umęczona Gaba - a ta Ida wciąż ma wiele z klimatu IS i wcale nie jest jednowymiarowa.

          Siostra to lubi. Te książki ją cieszą i odprężają, a i mnie też, gdy jestem np. chora. Niestety, ta atmosfera neo przepływa między palcami, niewiele się z tego zapamiętuje. Ale to nie są złe książki i na pewno nie bezwartościowe. Babole, kiksy, brak korekty, to inna kwestia.


          • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 12:43
            Z niczym co napisalas sie nie zgadzam :) Moim zdaniem u MM juz nie ma ani ladnego jezyka, ani klimatu, ani ciekawych postaci. Nic. Owszem, zdarzaja sie jeszcze pojedyncze udane sceny (dla mnie takie byly obrazki Ignac&pies w CZ), ale nic wiecej. Humor jest przasny i niskich lotow. Bohaterowie nie maja ani ciekawej osobowosci, ani ciekawych przygod, ani ciekawych przemyslen. To moze byc dla niektorych przyjemna poczytajka do wanny, ale w zaden sposob taka lektura nie "wzbogaci" czlowieka. Przeczytac i zapomniec, nic nie zostaje w glowie i w sercu. Tak widze neo ;)
            • cynowapanienka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 12:46
              Gusta są różne. Nawet w przypadku literatury o dużo większych aspiracjach ;).

              A i ważna uwaga - dla kogo jest Jeżycjada? Zdecydowanie dla płci żeńskiej.
              • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 12:53
                Niby tak...ale nie do konca. Jak bylismy mali z bratem, to mama nam czytala Opium i KK i bratu sie podobalo. Nie watki romantyczne, tylko humor- Geniusia klepiaca po glowie dyrygenta, recytujaca wierszyk u Lewandowskich, Gaba w podkoszulku przeciwreumatycznym Ignaca itd. Wg mnie stara Jezycjada byla dla dzieci i dla doroslych obu plci. Neo jest chyba glownie dla opetanego forum ;D
                • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 12:56
                  Aha i wszystkie czytelniczki J ktore znam zaczynaly swoja przygode z tworczoscia MM w dziecinstwie- majac 6, 7, 8, gora 9 lat. Wiec chyba bardziej pasuje okreslenie literatura dziecieco-mlodziezowa, niz mlodziezowa?
                  • mama_kotula Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:24
                    > Aha i wszystkie czytelniczki J ktore znam zaczynaly swoja przygode z tworczoscia MM w dziecinstwie- majac 6, 7, 8, gora 9 lat.

                    Serio?? Wszystkie czytelniczki J, które znam, zaczynały co najmniej w wieku 12-13. Poza córką moją, która Noelkę czytała, jak miała 11.
                    Moja najmłodsza córka ma 6 lat - doprawdy, nie mam pojęcia, którą część jeżycjady miałaby czytać. To jest dziecko, które przez 70% dnia jest małym kotkiem i miauczy, ocierając się o nogi, a przez pozostałą część dnia siedzi z parasolem pod zraszaczem :P - czyje problemy w J miałyby ją interesować, z kim miałaby się utożsamiać? o.O
                    • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:31
                      No ja mialam wlasnie 6 lat, kiedy przezywalam z wypiekami na twarzy perypetie Kreski i Macka i kiedy zasmiewalam sie do rozpuku z malej Puply lubiacej ziemniaczki. I wcale nie bylam przedwczesnie dojrzala, w kotki tez sie potrafilam godzinami bawic. Mam wrazenie, ze wspolczesnie dzieci sie strasznie upupia. Czyta sie im glupotki o jakims Grzesiu z grabkami a one by wolaly jakas porzadna akcje- Hobbita, Thorgala itp ;)
                      • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:34
                        Aha i zeby nie bylo- jak sie rodzic boi o wrazliwosc dziecka, to mozna cenzurowac ;) Gorzej, jak dziecko juz umie czytac, wtedy tylko chowanie po katach zostaje :P
                      • mama_kotula Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:45
                        Moje dziecko najwidoczniej niedorozwinięte jest, bo mało by zrozumiało z perypetii Kreski i Maćka.

                        I dzięki za sugestię o upupianiu i Grzesiu i grabkach, jakież to urocze. Wychodzę z założenia, że nie ma potrzeby dzieciom wciskać literatury przeznaczonej dla starszych wiekiem, jest naprawdę mnóstwo znakomitych ksiązek dla wszystkich grup wiekowych, jest z czego wybierać. Ty w ogóle orientujesz się, co teraz ludzie czytają dzieciom, czy tak sobie o tym Grzesiu z księzyca tezę wysnuwasz?

                        Hobbit proszę bardzo, sześciolatek łyknie, to fajna przygodówka jest. Thorgal już niekoniecznie - zresztą, po cholere moje dziecko ma czytac Thorgala, ma swoje komiksy, doskonałe, Wajraka i Samojlika, polecam.
                        • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:50
                          Dzieci tez maja rozne gusty czytelnicze. Jedna szesciolatka bedzie zachwycona Noelka, inna znudzona. Zadne uposledzenie, po prostu jedna dziewczynka w tym wieku bedzie zafascynowana miloscia, inna Indianami, jeszcze inna zwierzetami. I o Grzesiu i grabkach to nie bylo do ciebie, tylko przyklad moich znajomych akurat. Na tym moze eot z mojej strony, bo juz widze w co sie ta rozmowa za chwile zmieni :/
                          • truscaveczka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:57
                            Thorgala to ja nie dałam jeszcze mojej dwunastolatce, to kompletnie nie na jej wrażliwość. Ty tak serio?
                            • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:06
                              Tak, serio. I znow: wszyscy, ktorych znam w tym wieku zaczynali czytac Thorgala. Na dewiantow nie wyroslismy jakos ;) Tym bardziej niewinne, ladnie opisane historie milosne, jak w Opium, dziecku raczej nie zaszkodza w moim odczuciu. Kazdy rodzic i opiekun oczywiscie sam decyduje ;)
                              • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:08
                                P.S. Sama napisalas: corce Thorgala bym nie dala, to nie na jej wrazliwosc. Najlepiej znasz swoja corke, moze przyjmiesz, ze inni rodzice tez swoje dzieci znaja?
                              • mama_kotula Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:13
                                > Tym bardziej niewinne, ladnie opisane historie milosne, jak w Opium, dziecku raczej nie zaszkodza w moim odczuciu.

                                Mam troszkę wieksze wymagania niż to, aby ksiązki "nie szkodziły" :).
                                • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:20
                                  Brawo ty zatem. Ale chyba rozmawoamy o tym co sie moze (nie musi na Boga!) podobac szescioletnim dzieciom? No wiec z doswiadczenia wiem, ze Noelka, KK, SK, Opium sie moze takim maluchom podobac- i ponad dwadziescia lat temu i dzis. Natomiast przekonywac nikogo nie zamierzam, ze to odpowiednia dla takich dzieci lektura. To juz niech kazdy rodzic sam ocenia, nie mam sily na licytacje kto sie lepiej zna na psychice dzieci.
                                  • mama_kotula Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:23
                                    Ja tylko protestuję przeciwko pomysłowi nazywania Musierowicz literaturą dziecięcą na podstawie paru jednostek i dowodów anegdotycznych.
                                    • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:29
                                      Nie paru osob, tylko kilkunastu. No ale ok, dla mnie dziecieco-mlodziezowa (bo takie mam doswiadczenia), dla Ciebie mlodziezowa. Nie ma sie o co bic ;)
                              • truscaveczka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:14
                                Ostry seks, obcięte kończymy i Alinoe z białymi oczkami, awwwww.
                                Proponuję dorzucić Grę o tron i Szninkla.
                                • mama_kotula Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:20
                                  I Wiedźmina!
                                • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:23
                                  Ten ostry seks w Thorgalu (dla mnie ta seria sie konczy na Wilczycy, potem jest neo) to jednak przesada :D Zabijanie jest, krwawe sceny. Ale gdzie ten ostry seks??
                                  • ssssen Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:31
                                    fornita111 napisała:

                                    > Ten ostry seks w Thorgalu (dla mnie ta seria sie konczy na Wilczycy, potem jest
                                    > neo) to jednak przesada :D Zabijanie jest, krwawe sceny. Ale gdzie ten ostry s
                                    > eks??

                                    Komuś się ze "Szninklem" pewnie pomyliło ;)
                              • ssssen Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:30
                                fornita111 napisała:

                                > . Na dewiantow nie wyroslismy jakos

                                Uwielbiam te argumenty: "na dewiantów nie wyrośliśmy", "wyrosłem na porządnego człowieka"... Cóż za pewność siebie...
                                • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:41
                                  Na porzadnego to nie ;) Ale na dewiantke nie wyroslam, mam, dowody- nie gwalce, nigdy nie uderzylam czlowieka, nie mam zadnych sklonnosci, ktore sa karalne... To nie pewnosc siebie; to brak falszywego krygowania sie :P
                            • lord_vmordevol Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:47
                              truscaveczka napisała:

                              > Thorgala to ja nie dałam jeszcze mojej dwunastolatce, to kompletnie nie na jej
                              > wrażliwość. Ty tak serio?

                              Thorgal? Moje dzeici czytały odkąd umiały czytać.
                              • emae Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 15:05
                                lord_vmordevol napisał:

                                >
                                > Thorgal? Moje dzeici czytały odkąd umiały czytać.

                                Ja zaczęłam, gdy miałam cztery lata. Mój ulubiony tom "Thorgala" leżał u nas na półce z książkami w przedszkolu.
                                • staua Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 17:53
                                  Ja też czytałam Thorgala odkąd pamiętam, najpierw w Fantastyce, której stare numery leżały u wujka (kuzyni przeczytali i polecili, a byli jeszcze młodsi) - faktycznie bałam się Alinoe, ale czego ja sie wtedy nie bałam.
                                  A teraz kompletuję wszystkie zeszyty :-)

                                  Jeżycjadę też zaczęłam chyba jako siedmiolatka, od "Idy sierpniowej" w odcinkach w "Świecie Młodych". KK miałam jako pierwsą książkę, potem SK. Opium i Brulion też w odcinkach w "Płomyku" bodajże. Nie widzę sensu chronienia dzieci przed taką literaturą.
                                  • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 18:01
                                    staua napisała:

                                    > Jeżycjadę też zaczęłam chyba jako siedmiolatka, od "Idy sierpniowej" w odcinkac
                                    > h w "Świecie Młodych". KK miałam jako pierwsą książkę, potem SK. Opium i Brul
                                    > ion też w odcinkach w "Płomyku" bodajże. Nie widzę sensu chronienia dzieci prze
                                    > d taką literaturą.
                                    Ja tez nie. Zwlaszcza, ze nikt tej literatury na sile nie wpycha raczej ;) Jak sie podoba to sie czyta/daje dziecku czytac i tyle. I niektorzy dorosli po prostu nie uwazaja, ze perypetie smiesznej rodziny Borejkow w KK sa dla dziecka "zbyt dorosle" i ze koniecznie "musi do nich dojrzec". I ja tych rodzicow akurat swietnie rozumiem.
                                    • mama_kotula Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 18:03
                                      > Jak sie podoba to sie czyta/daje dziecku czytac i tyle. I niektorzy dorosli po prostu nie uwazaja, ze perypetie smiesznej rodziny Borejkow w KK sa dla dziecka "zbyt dorosle" i ze koniecznie "musi do nich dojrzec".

                                      Czyli uważasz, że dzieci mogą czytać cokolwiek, jeśli są w stanie to przeczytać i im się podoba?
                                      • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 18:08
                                        Serio taki wniosek wyciagnelas z tego co napisalam? :D Nie, nie uwazam tak. Ale jak chca czytac akurat KK albo IS, albo Opium- spoko. Bo to w moim odczuciu sa ksiazki dla dzieci, mlodziezy i doroslych.
                                        • mama_kotula Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 18:15
                                          > Serio taki wniosek wyciagnelas z tego co napisalam? :D

                                          Tak. Jednoczesnie dokonałaś oceny, wielokrotnej, negatywnej, rodziców, którzy dzieciom ograniczają dostęp do ksiązek; choćby w poprzednim poście niewprost obśmiałaś rodziców, uważających, że do pewnych książek warto dojrzeć; o "upupianiu" wyżej nie wspomnę. A jednocześnie apelujesz, aby nie oceniać po tym, co sie czyta. Więc nie oceniaj.
                                          • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 18:29
                                            Juz nie przekrecaj. Wcale nie obsmiewalam rodzicow, ktorzy uwazaja, ze do lektury PEWNYCH ksiazek trzeba dojrzec. Ale tak, rodzice czytajacy bystremu szesciolatkowi "bajke" o tym, ze Grzes ma grabki a grabki sa czerwone i dziwiacy sie, ze dziecko ziewa sa dla mnie niepowazni. I na bora, nie pisze tego do Ciebie personalnie (ani o tym upupianiu), tylko OGOLNIE.
                                      • staua Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 18:17
                                        Nie no, nie (na przykład moi rodzice kontrolowali, które opowieści z Tysiąca i jednej Nocy czytałam. Mieliśmy w domu pełną wersję w kilku tomach oraz jednotomową wersję z wybranymi baśniami, a ja pod nieobecność rodziców czytałam z wypiekami na twarzy o wymuszonym przez władcę erotycznym konkursie poetyckim niewolnic z haremu itd., co niekoniecznie dobrze wpływało na moją wyobraźnię). Ale akurat Jeżycjadę, pewnie, że tak. A co powiesz na Małomównego, albo na książki MM z serii o Bambolandii? Od tego mogą zacząć... Tylko, że to jest już dla bardzo małych dzieci moim zdaniem.
                                        • mama_kotula Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 19:48
                                          Wszyscy czytali niedozwolone rzeczy. Ja czytałam na przykład tomiki z serii "Express reporterów", dopóki mi mamusia nie skonfiskowała, podobnie jak podręcznika do Medycyny Sądowej i ksiązki "Miałam 12 lat", o dziewczęciu wykorzystywanym seksualnie przez ojca. Z tą ostatnią ksiązką dośc ciekawa historia - oczywiście przeczytałam ją, pożyczywszy od funfelki, w szkole na lekcji; książkę czytałyśmy wszystkie z wypiekami na twarzy i wydając ciche okrzyki zgrozy. Jakże byłyśmy zdruzgotane historią głównej bohaterki! Zszokowane. Bardzo nas ta książka kopnęła psychicznie, ale jednocześnie czytałyśmy to jak dobrą sensację, jak artykuły ze Skandali. I dopiero w wieku dorosłym zorientowałam sie, że byłyśmy absolutnie niedojrzałe do tej lektury - nie byłam w stanie przez tę książke przebrnąć w wieku dorosłym, fizycznie nie dałam rady, łzy mi się lały ciurkiem, a jak zwymiotowałam, to ksiązkę odłożyłam. Ładunek emocjonalny nie do przebrnięcia.

                                          Ale jakby nie o to chodzi chyba, nie? Nie o to, co się czytało wbrew zakazom rodziców. Chodzi o to, co wg rodzica dziecku warto podsuwać.

                                          Znam Musierowicz dla dzieci młodszych. Wydawana była m.in. w serii "Poczytaj mi mamo", jest tomik Hihopter, który opowiada o problemach dzieci przedszkolnych i wczesnoszkolnych, o uczuciach, emocjach rozmaitych, radzeniu sobie w sytuacjach konfliktowych, przyjaźniach - nie ma nachalnego dydaktyzmu, są to imho całkiem ciekawe "portrety" z życia, choć mogą trochę już trącić myszką.

                                          I to nie jest dla "bardzo małych dzieci" - to jest dla starszych przedszkolaków, dla zerówki; seria o smoku nie wiem, w jaki wiek jest targetowana, nie pamiętam jej dokładnie.

                                          Ja po prostu nie rozumiem, naprawdę, w imię czego dawać dziecku literaturę targetowaną 5 lat wyżej. Może to wynika z jakiegoś mylnego wyobrażenia o tym, jak wyglądają ksiązki dla dzieci młodszych (często są zwane "bajeczkami")? Z wyobrażenia, że nie poruszają poważnych problemów, że problemy w nich są spłycone, "dziecinne"? Nie jest to prawda.
                                          I powiem tak - przed chwila sobie rozmawiałam z mężem na temat książek. I doszłam do wniosku, że prędzej bym dała 6-latce Thorgala niż zachęcała do Jeżycjady - Thorgal to baśń, mit, to ogólnie prosta historia, dziecko te motywy zna od dawna, z baśni i mitów własnie. A stara Jeżycjada to jest jednak dość głęboka obyczajówka - która jest obyczajówką bardzo dobrą. Napisana często lekko i zabawnie, znakomitym językiem. I do czego zmierzam: nie chcę, aby po lekturze KK moje dziecko uznało, że to "perypetie śmiesznej rodziny Borejków". Chcę, aby z książki wycisneło tyle, ile się da - zarówno rozrywkowo, jak i w sferze przemysleń. A obawiam się, że z "Szóstej klepki" zapamięta pożar na balkonie (tu by umarła, bo Bobcio robi Straszne Niedozwolone Rzeczy Które Mogą Wyjść Na Jaw), mysz w maszynce do mielenia mięsa i mysz na stole między częściami serwisu Nowakowskiego (gdzie by umarła po raz drugi). Z KK zapamięta śmieszne listy pisane do mamy, zapamieta świnki trzy, wątku ESD/LSD nie zrozumie wcale, bo nie ma pojecia, czym jest LSD, temat ESD jak najbardziej bym pociągnęła, szczególnie jak Gabrysia pojmuje różnicę między prawdziwym sygnałem a eksperymentalnym. No i tyle by zrozumiała i zapamiętała, ta moja niedorozwinięta i niedojrzała sześciolatka. A to dla mnie jednak za mało. I kurcze, zawsze wydawało mi się, że mam cholernie bystre i oczytane dziecko, a okazuje się, że jednak jest bardzo dziecinnym małym kotkiem, bo nie kuma w wieku 6 lat książek przeznaczonych docelowo dla nastolatek, a jak było to przedstawione w argumentacji w tym wątku, to przecież jest powszechna umiejętność u sześciolatków. I czuję się troszeczkę jak na forum emama, gdzie niektóre panie uważają, że jak matka nie poleca miesiączkującej pierwszy raz 9-latce tamponów i kubeczka menstruacyjnego, to jest starą, zacofaną konserwatywną PiSówką, ktora uważa że pochwa to siedlisko szatana. No. Troszkę przykro.
                                          • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 19:54
                                            Ale nie rozumiesz, ze jest odwrotnie? Nikt Ci nie zarzuca,ze robisz zle, nie podsuwajac dziecku J. To Ty uwazasz, ze skoro sama tego nie robisz to kazdy rodzic, ktory postepuje inaczej bladzi. To Ty wchodzisz w ematkowy wyscig "czyj dziubdzius lepszy" :/ No jakos niektorym dzieciom naprawde J nie szkodzi i nawet nic nie traca nie zakumawszy niektorych "glebi" bo czesto wracaja do lektury po kilku latach. Serio mozna tylko tak jak Ty?
                                            • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 20:03
                                              I to co napisalas dziala tez w dwie strony. Dziecko np bedzie przezywac watek odrzuconej przez kolezanki Nutrii bardziej niz nastolatka. Dziecko wyciagnie z J po prostu co innego niz nastolatka. Ale to nie znaczy, ze nie wyciagnie nic wartosciowego dla siebie. Tylko smieszne scenki i ladne opisy zimy. No nie. Sama deprecjonujesz i jakos tego nie widzisz :/
                                            • jottka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 20:08
                                              fornitta napisała:
                                              <To Ty uwazasz, ze skoro sama tego nie robisz to kazdy rodzic, ktory postepuje inaczej bladzi.>


                                              fornitta, a nie zauważyłaś, że w całym tym podwątku prowadzisz radosną licytację pod hasłem "kto jezd taki mądry jak ja i już w wieku lat pięciu przeczytał całego Dostojewskiego?" to jest, sorry, chciałam napisać Musierowicz:) i że przekręcasz intencje rozmówcy?

                                              przecież mama_kotula nie zakazuje nigdzie nikomu dawania trzylatkowi podręcznika medycyny sądowej, ona z godną podziwu cierpliwością pisze tylko, że z własnych doświadczeń (oraz całkiem sporej reszty ludzkości) wynika, że gdy trzylatek będzie dwudziestolatkiem to odniesie nierównie większe korzyści z lektury niż wtedy, gdy jako przemądre dziecię ślinił się z zachwytu nad zdjęciem cięcia sekcyjnego. bo takie ładne, żywe kolorki miało...



                                              • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 20:35
                                                Trzeba chyba miec jakies kompleksy, zeby uznac pisanie o tym co kto kiedy czytal za przechwalki. Radosna licytacja? Ok wysiadam, to jest jakas nagonka i szukanie na sile wroga. Pa, wygaszam, zeby nie odczuwac pokusy ciagniecia tego bezsensu.
                                            • gat45 Lektura a wiek 21.05.18, 20:15
                                              Z "Alicją w krainie czarów" musiałam zapoznać się za wcześnie. Pierwszy kontakt to słuchanie rodzicielskiej lektury, więc nie miałam jeszcze pięciu lat, bo w tym poważnym wieku już czytałam sama. I dotąd mam gdzieś głęboko w sobie strach przed spadaniem w nieznaną, głęboką dziurę, przed wrzaskami karcianej królowej, która wciąż chce kogoś zabijać oraz wewnętrzny szloch nad niedolą flamingów, traktowanych jako kije do krykieta czy tam do golfa. Rozbawienie było jedno : przesiadanie się wkoło na herbatce u Kapelusznika. Czyli : pojedyncze, niepowiązane ze sobą obrazki, w znacznej części niezrozumiałe. I nic to, że później czytałam i polubiłam "Alicję". Flamingi czasem jeszcze teraz męczą mnie w snach.

                                              To tak w ramach przyczynku.
                                          • staua Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 20:09
                                            No i Ty wiesz, co polecać swojemu dziecku, ale dzieci są różne, a niektórzy rodzice defaultowo kierują się rekomendacją dla wieku. Co robić z dzieckiem, które przeczytało już wszystko dla sześciolatków i nudzą ją odpowiednie dla wieku lektury? Przejść wyżej. Pamiętam jak dziś, że jako pięciolatka czytałam w przedszkolu "Godzinę Pąsowej Róży" Marii Kruger, koleżanka przyniosła, nie było zabronione ani polecone, bohaterka byla zdecydowanie starsza, a książka bardzo mi się podobala i uważam, że byla dla mnie odpowiedna na tym etapie rozwoju. Skąd wiesz czy Twoje dziecko nie kuma książek dla starszych dzieci/młodzieży, skoro nie czyta? To nie ma nic wspólnego z głupotą czy dziecinnością. I tu wchodzimy w tematy, które już niekoniecznie są na to forum, takie mianowicie, że dzieci nie rozwijają się pzrecież równomiernie i są dzieci, ktore mają umiejętność czytania ze zrozumieniem, bogaty zasób słów, domagają sie wiedzy, a są społecznie niedojrzałe i faktycznie nie zrozumieją wielu aspektów książek przeznaczonych dla targetu pięć lat starszego. Czy dlatego mają nie czytać? Książki dla nich już są poniżej ich poziomu. To co zrobić?
                                            • mama_kotula Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 20:49
                                              > Co robić z dzieckiem, które przeczytało już wszystko dla sześciolatków

                                              Nie jest możliwa taka sytuacja :DDDDD
                                              Poza tym tak, można przejść wyżej. Z rozsądkiem i całą wiedzą o dziecku. Znacie ofertę książek dla dzieci na chwilę obecną? Tak z ciekawości pytam. Jak nie, to polecam forum Książki Dziecięce i Młodzieżowe.

                                              > Skąd wiesz czy Twoje dziecko nie kuma książek dla starszych dzieci/młodzieży, skoro nie czyta?

                                              Na litość boską, znam moje dziecko. Oraz podejmowałam próby z ksiazkami dla starszych. Czytałam jej. Wiem, co kuma, a czego nie kuma, wiem, o czym chce rozmawiać - my rozmawiamy cały czas, na najróżniejsze tematy, wiem, czym jest zainteresowana. Jest zainteresowana ogólnie wszystkim, normalnym jest, że czytamy jej fragmenty naszych, dorosłych książek - ale o ile mogę jej poczytać o tym, jak tanator uruchamia sprzęt, to całość Dominium Solarnego nie jest dla niej. O ile mogę jej poczytać listy Pulpy i Nutrii do mamy, to już protokół z zebrania ESD jej nie zainteresuje na tyle, by chciała do tego wracać.

                                              Rany. Ja przecież nie mówię, że dziecku 6-letniemu trzeba wciskać tylko to, na czym jest napisane "dla 6-latków" i w żadną stronę ani kroku. Natomiast z pewnym, calkiem sporym prawdopodobieństwem mogę założyć, że dziecko 6-letnie znudzi się książką pisaną dla nastolatków i o problemach nastolatkowych i ksiązka ta będzie dla niego za trudna, co nie znaczy ofkors że to dziecko ma zainteresowania tylko dotyczące problemów swoich rówieśników. Bo - będę powtarzać do urzygu - są dobre książki dla dzieci młodszych, które poruszają poważną problematykę, a nie grabki Grzesia - i które przy okazji są doskonałą rozrywką. I ja osobiście nie mam ani czasu, ani chęci na podsuwanie dziecku pozycji nastolatkowych, które być może nie zahulają, być może zahulają znakomicie, a być może zostaną źle zrozumiane, kiedy mam ogromny wybór pozycji, które mają dużo większe prawdopodobieństwo hulania, są wartościowe na tyle, że chciałabym, aby dziecko je poznało, a za 3 lata będą już zbyt dziecinne. Krótko mówiąc - nikt nie ma nieograniczonego czasu na przeczytanie wszystkich książek na świecie, więc się spieszę, aby dziecko nie wyrosło mi z tego, co jest odpowiednie na jej poziom doświadczenia i zainteresowania teraz :).
                                              • staua Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 21:05
                                                No dobra, wiadomo, że wszystkiego nie da się (asortymentu polskich książek dla dzieci nie znam, a raczje znam bardzo słabo i raczej z polecenia znajomych). Chodziło mi o to, co robić z dzieckiem, które już wyraźnie nudzi się książkami na swoim poziomie. A książki dla starszych są różne. Dlatego trochę wolnej ręki w temacie nie szkodzi (i chyba o tym tu rozmawiamy).
                                                Dla mnie to jest dystusja teoretyczna i generalizująca, bo moje własne dziecko czytelniczo nigdy nie osiągnie poziomu swojego wieku (nisko funkcjonujący autyzm), dlatego też nie chciałabym, żebyś brała cokolwiek do siebie, bo zdecydowanie wierzę, ze podejmujesz słuszne decyzje w stosunku do swoich dzieci. Zresztą myślę, że mało kto, jeśli już uczestniczy w takich dyskusjach, nie podejmuje takich decyzji bardzo świadomie i wierząc w sens tego, co robi.
                                                • mama_kotula Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 21:43
                                                  > asortymentu polskich książek dla dzieci nie znam, a raczje znam bardzo słabo i raczej z polecenia znajomych (...) A książki dla starszych są różne.

                                                  No więc. Bo mi się wydaje, cały czas, że niektórzy tutaj uważają, że ksiązka dla 6-latka to jest książka pisana "Marek ma koparkę, a koparka kopie doły", czy historyjka o słodkiej myszce, która idzie do sklepu nabyć obuwie z kokardko.

                                                  No więc. Książki dla młodszych też są różne. Są ich milijony. Treściowo odpowiednich dla 6-latka, 7-latka, 8-latka, poruszających problemy poważne, wcale nie dotyczące rówiesników, poruszających problemy mniej poważne, ale wciąż ważne dla 6-latka, książek po prostu przygodowych, książek czysto rozrywkowych, książek fantasy i tak dalej. Książek z jednym zdaniem na stronie i powieści. Powieści długich i powieści krótkich, o tematyce rozmaitej, na różnym poziomie słownictwa - ale nadal są to wg mnie książki bardziej wartościowe dla zerówkowicza*, niż ksiązki dla nastolatek. Jejku, już chyba zaczynam rozumieć na czym tu polega niezrozumienie :).

                                                  *zanim ktoś napisze, że on w zerówce to "Lód" Dukaja, "Grę o Tron" i poezję staroskandynawską, to ja może napiszę, że w wieku 3,5 przeczytałam książkę o komponowaniu jadłospisu dla cukrzyków i byla to jedna z moich pierwszych przeczytanych książek, o której potem żywo z mamusią dyskutowałam :P - ale umówmy się, mówimy o przeciętnym zerówkowiczu, a nie o aspergerykach - i nadmienię, co może wydawać się dziwnym, że przeciętny zerówkowicz czytać nie potrafi w ogóle, albo czyta słabo, większość czytają mu rodzice <szok, niedowierzanie, tysiące pytań bez odpowiedzi, bo na forum wszyscy czytają w wieku 4 lat>
                                                  • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 21:52
                                                    Ok, dzieki, czyli moje kolezanki i ich dzieci maja aspergera, ja tez, dzieki za diagnoze. Duzo sie mozna z forum dowiedziec. Plus dziecko czytajace z przyjemnoscia KK trzeba obsmiac i porownac do trzylatka czytajacego podrecznik medycyny. I wszystko to w imie tolerancyjnej, kulturalnej wymiany pogladow. Najs, najs, najs.
                                                  • mama_kotula Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 21:57
                                                    Nie. Ja mam aspergera, odniosłam sie do siebie - dlaczego uznałaś, że piszę o tobie? o.O
                                                  • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 22:01
                                                    Moj blad, sorry. Po prostu mam wrazenie, ze za duzo w tej rozmowie zlosliwych szpilek, ale pewnie sie juz nakrecilam negatywnie przez niektore wypowiedzi ;)
                                                  • zachariasz93 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 22.05.18, 19:15

                                                    > ale umówmy się, mów
                                                    > imy o przeciętnym zerówkowiczu, a nie o aspergerykach - i nadmienię, co może wy
                                                    > dawać się dziwnym, że przeciętny zerówkowicz czytać nie potrafi w ogóle, albo c
                                                    > zyta słabo, większość czytają mu rodzice <szok, niedowierzanie, tysiące pyt
                                                    > ań bez odpowiedzi, bo na forum wszyscy czytają w wieku 4 lat>


                                                    Dzieci są bardzo różne. Ja czytałam już w wieku 3 lat, tak samo mój brat. Natomiast mój maluch ma prawie 4 latka, okres literek już za nim (literował wszystkie napisy na sklepach, szyldy, wystawy i nie dawał za wygraną, aż nie odczytał od przodu i od tyłu całego napisu), ale potem zainteresowanie stracił i aktualnie jest na etapie marek samochodów. Więc ma 4 lata, nie czyta, bo nie umie, książki go interesują średnio, woli kopać piłkę. Jak wszyscy jego przedszkolni koledzy poza jedną dziewczynką, która codziennie przychodzi z jakąś własną książeczką.
                                                  • mama_kotula Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 22.05.18, 22:02
                                                    No oczywiście, że dzieci są różne. Ale w tym wątku wszyscy czytają odkąd skończyli 4 lata, co może sprawiać mylne wrażenie. Dlatego pokusiłam się o umieszczenie informacji o sześciolatkach. Które statystycznie nie czytają dużo więcej niż własne imię. I to nie jest kwestia czasów obecnych, dokładnie to samo bylo 30 lat temu ;).

                                                    W zerówce u córki czyta tylko ona, przy czym ona jest najpóźniej czytającym z moich dzieci - starszy miał 2 lata i 8 miesięcy, średnia córka niewiele ponad 3 lata (oboje mają zaburzenia ze spektrum autyzmu, wczesne czytanie kompensowało im brak innych zabaw i skutecznie izolowało od głupich rówieśników w przedszkolu ;)).
                                                  • zachariasz93 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 22.05.18, 22:53
                                                    Dlatego jednak się cieszę, że mój osobisty maluch jest bardziej "józinowaty" niż ja w jego wieku. Fajnie się jest pochwalić osięgnięciami naukowymi dziecka, bo to i jakaś pochwała dla nas, ale chyba wolę mieć dziecko, które do jeżycjady dojdzie w wieku gimnazjalnym, ale które nie będzie przechodziło przez okres niezrozumienia i braku akceptacji rówieśników. Żeby nie było szykanowane przez to, że jest inteligentne i uzdolnione. Bo to niestety w szkołach było, jest i będzie normą. Niech będzie zwykłym i szczęsliwym chłopakiem, a nie sfrustrowanym artystą i wrazliwcem jak mamusia. ;) Albo nieograniętym życiowo naukowcem po tatusiu. Sama nie wiem już co gorsze...
                                                  • emae Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 23.05.18, 07:11
                                                    U mnie w podstawówce przez długi czas czytałam tylko ja, potem okazało się, że jeszcze jedna dziewczynka potrafi czytać, tylko była bardzo nieśmiała i nie miała odwagi się do tego przyznać. Jeśli dobrze pamiętam, to nawet jeszcze w drugiej klasie trwała nauka składania liter.

                                                    Swoją drogą to ciekawe, że akurat na tym forum zebrało się tyle osób, które wcześnie umiały czytać :)
                                  • tt-tka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 20:42
                                    staua napisała:


                                    > Jeżycjadę też zaczęłam chyba jako siedmiolatka, od "Idy sierpniowej" w odcinkac
                                    > h w "Świecie Młodych". KK miałam jako pierwsą książkę, potem SK. Opium i Brul
                                    > ion też w odcinkach w "Płomyku" bodajże. Nie widzę sensu chronienia dzieci prze
                                    > d taką literaturą.

                                    Chronienia ? Ja widze sens w oszczedzeniu im takiej lektury. Mowa o neojezycjadzie i na CZ, F, WdO po prostu szkoda czasu, a np McD i JT sa albo szkodliwe, albo dolujace. Pomijajac, ze nierzeczywiste.
                                    Jesli siegnie samo, pretensje moze miec tylko do siebie.
                                    • staua Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 20:46
                                      Nie-podsuwanie i nie-rekomendowanie to nie to samo co zabranianie.
                                      • jottka staua 21.05.18, 23:22
                                        ty bywasz na forum 'ksiązki dziecięce i młodzieżowe' (albo podobna nazwa, bezpośredni link z forum książki)? bardzo porządne forum tematyczne, a można poszperać i w dawniejszych wątkach, bo jak rozumiem nie polujesz na aktualne aktualności, tylko raczej rzeczy 'ponadczasowe'.
                                        • mama_kotula Re: staua 21.05.18, 23:36
                                          Ale aktualne aktualności też tam są, jak najbardziej!! :)

                                          forum.gazeta.pl/forum/f,16375,Ksiazki_dzieciece_mlodziezowe.html
                                          • staua Re: staua 22.05.18, 00:17
                                            Nie bywałam, ale dla mnie mają sens jedynie rekomendacje tłumaczeń z ang., które sobie potem sprawdzam w oryginale, bo syn nie zna polskiego. Polskie książki to tylko dla siebie kupuję...
                                • lord_vmordevol Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 21:23
                                  emae napisała:

                                  > lord_vmordevol napisał:
                                  > > Thorgal? Moje dzeici czytały odkąd umiały czytać.
                                  >
                                  > Ja zaczęłam, gdy miałam cztery lata. Mój ulubiony tom "Thorgala" leżał u nas na
                                  > półce z książkami w przedszkolu.

                                  U nas jednym z ulubionych był "Alinoe".
                          • mama_kotula Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:59
                            Jeśli moje dziecko sześcioletnie byłoby zafascynowane miłością późnonastoletnią, to bym się jednak temu przyjrzała :).
                      • reveiled Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:30
                        Chyba masz racje z tym upupianiem. Ja po prostu chyba nie dalabym Opium mojej szesciolatce, nie dlatego ze mam cos przeciwko, ale nie przyszloby mi to do glowy. Z drugiej strony, kilka miesiecy temu zaczelam czytac jej Mala Ksiezniczke i Anie z ZW (obie czytalam bedac niewiele starsza, a ona widziala oba filmy) i szybko sie znudzila.
                        • reveiled Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:49
                          Ogolnie chyba musimy sie zastanowic co uwazamy za "za dorosle" dla naszych dzieci i dlaczego. Moja mama protestowala kiedy jako wczesna nastolatka sluchalam Kaczmarskiego, bo podobno nie rozumialam tresci. W niektorych piosenkach rozumialam wiecej, w niektorych mniej, niektore natchnely mnie do poglebienia tresci i duzo sie dzieki temu nauczylam. Natomiast niekoniecznie wyszlo mi na zdrowie czytanie w bardzo mlodym wieku wielu historii milosnych i opisow seksualnych. Przypominam sobie tez dwie ksiazki ktore czytane na oraglo w wieku 13-14 lat wyrzadzily mojej psychice mniej wiecej tyle zlego co dobrego - na pewno mnie uksztaltowaly, duzo nauczyly, i w ogole nie zaluje, a wrecz przeciwnie, ale troche mi tez zrobily krzywdy, wlasnie przez te niedojrzalosc z ktora ja czytalam. Moze pomogloby przedyskutowanie ich z kims doroslym, ale wiem ze w tamtym okresie zycia nie palilam sie do tego.
                          A gdzie jest tamten post "100 ksiazek, ktore wplynely na moje zycie"? Chyba teraz chetnie bym sie dopisala.
                          • emae Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 15:03
                            reveiled napisał(a):

                            > A gdzie jest tamten post "100 ksiazek, ktore wplynely na moje zycie"? Chyba te
                            > raz chetnie bym sie dopisala.

                            Zaraz Ci go znajdę i podbiję! :) Sama myślałam o tym niedawno :)
                        • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:51
                          U nas to jest tak: ja i duzo moich kolezanek czytalysmy J w dziecinstwie. Wiec teraz, jako staruchy, same podsuwamy ja dzieciom i obserwujemy reakcje. Sa rozne: od zachwytu, po znudzenie. I ja bym w to absolutnie nie mieszala dojrzalosci, madrosci, nie wartosciowala. Corka kolezanki polknela w wieku 7 lat wlasnie Anie z Zielonego Wzgorza, Tajemniczy Ogrod, Opium w rosole, Pamietnik Blumki- ksiazki o bardzo trudnych sprawach. A "Tego obcego" uznala za: trudne, smutne, dla starszych. Dziewczynka uniosla emocjonalnie smierc, sieroctwo itp a bezdomnosci i nieszczescia psa- nie. I prosze, nie oceniajcie od razu takiego mlodego czlowieka na podstawie tego co czyta ;) Dzieci sa rozne, tak jak i my.
                          • jottka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 15:41
                            ale ty chyba trochę nie rozumiesz tego, o co chodzi mamie_kotuli - jej raczej nie idzie o to, by traktować dziecko protekcjonalnie, że za głupie na to czy na tamto, tylko że z racji doświadczeń życiowych nie będzie mogło odebrać z książki więcej niż np. zacytowane ziemniaczki. szkoda książki i szkoda dziecka, bo za rok-dwa z zainteresowaniem samo się złapie za dzieło, a nie będzie miało mętne wspomnienia, że o ziemniaczkach już czytało, więc po cholerę znowu się za to brać.

                            a cytowane przez ciebie książki są właśnie pisane z myślą o dzieciach czy młodym czytelniku - to nie znaczy, że nie poruszają spraw trudnych, tylko to znaczy, że poruszają się w kręgu doświadczeń dostępnych kilku- czy kilkunastolatkom.
                            • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 15:48
                              Wsrod tych wymienianych ksiazek jest tez Opium. I moim zdaniem (nie bic, nikomu go nie narzucam), dzieci interesuja tez przygody doroslych a nie tylko ich rowiesnikow. I nie, 6 latka nie wylapuje z KK tylko ziemniaczkow. Jedna szesciolatka bedzie bardziej zaciekawiona watkiem milosnym, inna watkiem dziury w scianie i pani Szczepanskiej i szmerow w piwnicy. Jeszcze inna- niczym. Ja to mowie na podstawie prawdziwych zywych dzieci, ktore znam, nie fantazjuje. Dlatego nie przyjmuje stwierdzenia "to nie na ten wiek" bo moje doseiadczenie mu przeczy.
                              • emae Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 15:50
                                fornita111 napisała:

                                > Wsrod tych wymienianych ksiazek jest tez Opium. I moim zdaniem (nie bic, nikomu
                                > go nie narzucam), dzieci interesuja tez przygody doroslych a nie tylko ich row
                                > iesnikow. I nie, 6 latka nie wylapuje z KK tylko ziemniaczkow. Jedna szesciolat
                                > ka bedzie bardziej zaciekawiona watkiem milosnym, inna watkiem dziury w scianie
                                > i pani Szczepanskiej i szmerow w piwnicy. Jeszcze inna- niczym. Ja to mowie na
                                > podstawie prawdziwych zywych dzieci, ktore znam, nie fantazjuje. Dlatego nie p
                                > rzyjmuje stwierdzenia "to nie na ten wiek" bo moje doseiadczenie mu przeczy.

                                Ja byłam najbardziej zainteresowana kolorami włosów sióstr Borejko :D Ale też z przyjemnością wracałam później do tej lektury i odkrywałam w niej coraz więcej.
                            • mama_kotula Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 17:35
                              > ale ty chyba trochę nie rozumiesz tego, o co chodzi mamie_kotuli - jej raczej nie idzie o to, by traktować dziecko protekcjonalnie, że za głupie na to czy na tamto, tylko że z racji doświadczeń życiowych nie będzie mogło odebrać z książki więcej niż np. zacytowane ziemniaczki. szkoda książki i szkoda dziecka, bo za rok-dwa z zainteresowaniem samo się złapie za dzieło, a nie będzie miało mętne wspomnienia, że o ziemniaczkach już czytało, więc po cholerę znowu się za to brać.

                              Dziękuję. Dokładnie o to mi chodzi. Że nie ma wg mnie sensu dawać dzieciom ksiażek na wyrost, kiedy oferta literatury dla dzieci, jak sie już odsieje wszelkie Olesiejuki i inny marketowy chłam, jest naprawdę bogata. I również ze względu na tę bogatą ofertę dzieci rzadziej wracają do już przeczytanych książek (to z doświadczenia z rozmaitymi czytającymi piszę). Bo być może teraz książka dziecku nie zaszkodzi. I być może nawet dziecka nie znudzi. Ale może umknąć coś faktycznie wartościowego, co np. za 2-3 lata - są takie przełomy w życiu dziecka, choćby pójście do szkoły (nie zerówki!), do czwartej klasy i tak dalej - będzie już zupełnie inaczej odczytane, głębiej, skłoni do bogatszych refleksji, będzie lepiej zrozumiane.

                              I spłycanie problemu do Grzesia i jego grabek jest imho krzywdzące dla ludzi, którzy świadomie wybierają dzieciom literaturę. I to, ze nie zachęcają do czytania ksiązek dla dorosłych/starszych, nie znaczy, że robią dziecku źle, zubażają to dziecko o jakieś doświadczenia i tak dalej.
                          • reveiled Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 16:04
                            "Dziewczynka uniosla emocjonalnie smierc, sieroctwo itp a bezdomnosci i nieszczescia psa- nie."
                            To tez chyba zalezy od stopnia rozumienia, wlasnych doswiadczen. Moja corka tez odnosi sie dosyc beztrosko do tematow smierci czy sieroctwa w ksiazkach, filmach czy zabawie, bo to dla niej dosyc abstrakcyjne, natomiast widok dziecka placzacego z duzo bardziej blahego powodu doprowadza ja do placzu.
                            • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 16:14
                              Tamta Ida strasznie kocha zwierzeta. Nad rozjechanym jezem bedzie plakac, ryczacej kolezance z rozwalonym kolanem powie: nie becz, nic ci nie jest ;P Mysle, ze to tez ma wplyw. Nad "Pamietnikiem Blumki" co prawda plakala, ale nie porzucila ksiazki, "Tego obcego" odlozyla, kiedy Dunaj dostal od lobuzow kamieniami.
                    • emae Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:31
                      mama_kotula napisała:

                      >
                      > Serio?? Wszystkie czytelniczki J, które znam, zaczynały co najmniej w wieku 12-
                      > 13. Poza córką moją, która Noelkę czytała, jak miała 11.
                      > Moja najmłodsza córka ma 6 lat - doprawdy, nie mam pojęcia, którą część jeżycja
                      > dy miałaby czytać. To jest dziecko, które przez 70% dnia jest małym kotkiem i m
                      > iauczy, ocierając się o nogi, a przez pozostałą część dnia siedzi z parasolem p
                      > od zraszaczem :P - czyje problemy w J miałyby ją interesować, z kim miałaby się
                      > utożsamiać? o.O

                      Jestem zauroczona opisem Twojej córki :) A co do pytania, to wiekowo najbliżej jej do Pulpy. Ja czytałam "Kwiat kalafiora", jak miałam jakieś 7 czy 8 lat i właśnie Pulpa była moją ulubienicą :) Głupi piniondz bo tonie!
                      • tt-tka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:43
                        emae napisała:

                        > mama_kotula napisała:

                        > Jestem zauroczona opisem Twojej córki :)

                        Ja tez, ja tez !

                        A co do pytania, to wiekowo najbliżej
                        > jej do Pulpy. Ja czytałam "Kwiat kalafiora", jak miałam jakieś 7 czy 8 lat i wł
                        > aśnie Pulpa była moją ulubienicą :) Głupi piniondz bo tonie!

                        Mysle, ze Mamerciatka moglyby ja zaciekawic :)
                        • mama_kotula Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:47
                          No i właśnie! jak najbardziej mogę jej pokazać fragmenty. I pokazuję, z różnych ksiązek, moich, dorosłych też. I straszne goryle w komiksie o Flashu ;)). Ale nie widzę, serio, powodu, dla którego miałaby czytać ksiązki dla nastolatek. W imię czego?
                      • mama_kotula Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:50
                        > Ja czytałam "Kwiat kalafiora", jak miałam jakieś 7 czy 8 lat i właśnie Pulpa była moją ulubienicą :) Głupi piniondz bo tonie!

                        Jest mnóstwo książek o samych Pulpach, z Pulpami w rolach głównych - po co do tego dokładać jej problemy nastoletniej Gabrysi, w dodatku w czasach, które nawet dla mnie były dość egzotyczne. Again - nie widzę tego, jako ksiązki do samodzielnego czytania dla 6-latki. Widzę do czytania wspólnego, fragmentami, do opowiadania, do opowiadania w sumie nadaje się wszystko, opowiadam dziecku historie z niemal każdej ksiązki, którą czytam, fajnie się rozmawia na różne tematy, ale jednak samodzielnie to ona woli komiksy o ryjówkach ;P. Ja w sumie tez, kocham komiksy o ryjówkach.
                    • reveiled Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:27
                      Ja mialam 6-7 lat, kiedy czytalam Opium. Identiyfikowalam sie oczywiscie z Aurelia, ale bylam tez zafascynowana Ewa, Kreska, a do pewnego stopnia nawet Mackiem, Piotrem i Matylda (co ciekawe, za Gaba juz wtedy nie przepadalam). Kolejne czesci - SK, KK, Klamczuche, Ide, czytalam w trzeciej czy czwartej klasie i wtedy juz naprawde bylam zaangazowana w zycie wszystkich bohaterow. Inna sprawa, ze mojej szesciolatki tez jakos nie wyobrazam sobie czytajacej Opium - ale moze jej nie doceniam.
                • marzenna114 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:50
                  fornita111 napisała:

                  <Jak bylismy mali z bratem, to mama nam czytala Opium i KK i bratu sie podobalo.
                  Kilku 12-13 latkom (chłopcom), podobała się Kłamczucha - w tym mojemu synowi. Ale też pewnie podobał im się humor zawarty w książce.
          • emae Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:02
            cynowapanienka napisał(a):

            > Motorem napędowym akcji ostatnich części jest Ida, nie umęczona Gaba - a ta Ida wciąż ma wiele z klimatu IS i wcale nie jest jednowymiarowa.
            >

            No, z tym to nie zgodzę się za nic. Ida wyrosła na jakąś kosmiczną karykaturę. Nie ma w sobie nic z piętnastoletniej Idusi. Fragmenty z Idą to dla mnie najsłabsza część "Ciotki Zgryzotki".
          • tt-tka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:35
            cynowapanienka napisał(a):


            > Tak. Język jest ładny!

            Bywa. Sporadycznie. Bywa rowniez koszmarny i pokraczny.

            .
            >
            > Wciąż są sytuacje, które chwytają za serce, sprawiają, że bohaterowie stają się
            > bliscy - większość przygód Nory, część historii Laury, życie dużej rodziny.

            Noooo - kogo chwytaja, kogo nie. Nora jest plaska, guupia i nieciekawa, tzn nieciekawie i plasko napisana, a zycie tej rodziny nie ma nic wspolnego z zyciem.
            Nikt z nich nie stal mi sie bliski, a od zdecydowanej wieszosci mlody czlowiek wolalby trzymac sie z daleka, i slusznie.


            > . Motorem napędowym akcji ostatnich części jest Ida, nie umęczona Gaba - a ta I
            > da wciąż ma wiele z klimatu IS i wcale nie jest jednowymiarowa.

            W idzie nie zostalo NIC z IS. To karykatura i bardzo nieudana.

            >
            > Siostra to lubi. Te książki ją cieszą i odprężają, a i mnie też, gdy jestem np.
            > chora.

            Moja siostre nudza, a mnie na rowni nudza i denerwuja (tak, rzadkie polaczenie). Z cala pewnoscia nie dla nas byly pisane i tu wracamy do pytania - dla KOGO ? Dla nastolatkow ? Perypetie rowiesnikow ich rodzicow i dziadkow, a nawet pradziadkow ? Dzieje niemowlat ? Kompletna, totalna olewka spraw 10-13-latkow (Mila, Karolek, Ziutek) ? Dla doroslych, juz wiedzacych co nieco o zyciu, ludziach i realiach ?

            Niestety, ta atmosfera neo przepływa między palcami, niewiele się z teg
            > o zapamiętuje.

            Wlasnie. Pamiec mam niezla, ale ostatnie trzy tomy zlewaja mi sie w jedno i w gruncie rzeczy nie potrafily mnie zaciekawic nawet tym, co sie dzieje i dlaczego.

            > Ale to nie są złe książki i na pewno nie bezwartościowe. Babole,
            > kiksy, brak korekty, to inna kwestia.

            Prosze, wskaz te wartosci. Czego one ucza, co daja czytelnikowi ?

            PS jedyna znana mi nastolatka (przelom 14 i 15), ktora wziela sie za CZ, rzucila ksiazke po spacerze Ygnaca z psem i wyrazila sie bardzo niecenzuralnie. Bo najpierw (cenzura) psa obiecanego Norze wzial dziadek i nikogo nie obchodzi, ze dziewczyna nie dostala, choc miala dostac, a potem ten (ocenzurowano) bierze zwierzaka, ktoremu nie potrafi zapewnic minimum bezpieczenstwa i gdyby nie Spartanka, to z psem byloby bardzo zle lub gorzej, a ten (ocenzurowan) nawet pomocy nie bylby w stanie wezwac ! I co to za atrakcja dla mlodego psa spacerki z takim (ocenzurowano) !
            Ksiazki nie dokonczyla i nawet nie spytala, co bylo dalej.
      • ricemice Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 29.05.18, 16:52
        Nie czytałam ale słyszałam wiele dobrego o książkach Natali Osińskiej. Debiut ma tytuł Fanfik. Wiekowo mi nie pasują, ale pewnie warto sprawdzić. Na pewno napisane są współcześnie, o współczesnej szkole, przez obecna dwudziestolatkę.
        • truscaveczka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 29.05.18, 22:38
          Bardzo fajne, teraz czytam "Slash", równolegle z trzynastoletnią córką, porównamy sobie wrażenia :)
    • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 13:27
      Ok, to ja jeszcze tak zapytam: co to jest literatura mlodziezowa? Ksiazki, ktore mlodziez chce czytac? Czy te, ktore dorosli chca mlodziezy wepchnac? "Dzieci z dworca Zoo" to przeciez powiesc mlodziezowa, niezaleznie od opinii pedagogow na jej temat :P
      • gat45 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:26
        A ja dodam swoje pytanie : w jakim stopniu wsiąknięcie w to forum wpływa na każdą z jej uczestniczek przy odbiorze dzieł pani MM ? Ja np przeczytałam wszystko ciurkiem przy okazji wydania Wdo, a może nawet dopiero Feblika, w wieku - hmmmm - mocno już pełnoletnim. Jestem w pełni świadoma, że kilka wcześniejszych lat lektury ESD - a jeszcze wcześniej FFMM - w bardzo znacznym stopniu wpłynęło na moje odczucia wobec opisywanych osób i sytuacji. Przypuszczam, że dla osób, które zaczęły wcześnie, a teraz sobie "odświeżają", kąt widzenia też się zmienia pod wpływem dyskusji na forum. Mylę się ?
        • fornita111 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:37
          Ty dla mnie jestes ciekawym przypadkiem ;) Trudno mi powiedziec, jak sama bym odbierala J, gdybym zaczela ja czytac jako dorosla. Wyobraznia jakos nic nie podpowiada. Dyskusje na tym forum raczej znaczaco nie wplynely na moj odbior starej Jezycjady. Zrobil to czas- sila rzeczy, jako dorosla, odswiezajac sobie SK, albo IS widze rozne wady, ktore mi umykaly, kiedy jako dziecko polykalam ksiazke jednym tchem. Ale mimo to, te pozycje sie bronia, dalej potrafia rozsmieszyc. Maja w sobie "to cos", czego w neo sie nie moge doszukac.
        • jottka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:42
          raczej przeceniasz rolę zasłużonego foruma:) co najwyżej w wypadku jednostek bezkrytycznych a wpływowych mogłoby się zdarzyć przesunięcie z kategorii 'dzieło ukochane wielbione publicznie' do kategorii 'wstydliwe przyjemności', ale to, czy książka ci się podoba, czy nie zależy od ciebie, recenzja dowolna może ci tylko na pewne punkty zwrócić uwagę.

          a co do pytania o 'literaturę młodzieżową' - chyba po raz kolejny zaczynamy wyważać otwarte drzwi... jako kategoria socjologiczno-literacka to teksty pisane z myślą o nastoletnim czytelniku, jako kategoria zwyczajowa to 'to, co ogół społeczny uważa za odpowiednie dla młodzieży' (czyli np. książki, które nie powstawały z myślą o nastoletnim czytelniku, ale wskutek upływu czasu i zmian kulturowych na tę półkę trafiły). kategoria 'książek, które młodzież lubi czytać' nie jest literaturą młodzieżową, tylko przez tę grupę w danym momencie lubianą, to się nie musi pokrywać.
          • gat45 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 15:02
            Jottka !!!!!! Ty ????? Wpływowych, w sensie "ulegających wpływom" ?
            i ty, Brutusie ???????
            • jottka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 15:06
              uzus się szerzy:) ale raczej reakcja na pozostałe treści by mnie interesowała:)
              • gat45 Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 15:12
                jottka napisała:

                > uzus się szerzy:) ale raczej reakcja na pozostałe treści by mnie interesowała:)

                Aaaaaaha.
                Co do reakcji : niestety, nie wiem, co bym mogła dodać.
                Odpowiedziałaś na moje pytanie o wpływ forum i mogę tylko podziękować. Co do rozstrzygania o kategoriach literatury : zupełnie się nie znam na literaturze dziecięcej ani młodzieżowej, więc chyba lepiej, że się nie wtrącam :)
        • tt-tka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:45
          gat45 napisała:

          > A ja dodam swoje pytanie : w jakim stopniu wsiąknięcie w to forum wpływa na każ
          > dą z jej uczestniczek przy odbiorze dzieł pani MM ? Ja np przeczytałam wszystko
          > ciurkiem przy okazji wydania Wdo, a może nawet dopiero Feblika, w wieku - hmm
          > mm - mocno już pełnoletnim. Jestem w pełni świadoma, że kilka wcześniejszych la
          > t lektury ESD - a jeszcze wcześniej FFMM - w bardzo znacznym stopniu wpłynęło n
          > a moje odczucia wobec opisywanych osób i sytuacji. Przypuszczam, że dla osób, k
          > tóre zaczęły wcześnie, a teraz sobie "odświeżają", kąt widzenia też się zmienia
          > pod wpływem dyskusji na forum. Mylę się ?

          Zaczelam czytac MM, gdy ona zaczela pisac. Jako rowiesnica Gabona przezywalam perypetie jej i reszty, po nastolatkowemu. Potem zaczelam doroslec, a postacie MM niestety nie.
          Na forum trafilam juz bardzo krytyczna i silnie zdegustowana, linka podrzucila osoba, ktora miala juz dosyc moich "co za idiotyzm" i dala mi dobre towarzystwo do tych irytacji zamiast sama wysluchiwac :)
          Dyskusje forumne daly mi sporo spostrzezen, czasem uwypuklily cos, co umknelo, czasem sama wracalam do ksiazki dawno przeczytanej i zapamietanej jako pogodna, no niestety z wiekiem i doswiadczeniem zyciowym ta pogodnosc okazywala sie dosc deta - ale zasadniczo nie zmienily mi odbioru.
        • potworia Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:45
          gat45 napisała:

          > A ja dodam swoje pytanie : w jakim stopniu wsiąknięcie w to forum wpływa na każ
          > dą z jej uczestniczek przy odbiorze dzieł pani MM?

          Nie wydaje mi się, że przeczytalabym którąkolwiek z późnych Neopozycji, gdyby nie forum. Ostatnia, którą przeczytałam z własnej woli to JT - jako nieopierzona studentka, zafascynowana feminizmem i gender studies, z pozycji wściekle krytycznych. Potem miałam przerwę, potem trafiłam tutaj i nadrobiłam zaległości.
          • potworia Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:47
            Oczywiście nie tyle 'z własnej woli', co ' bez stymulacji ze strony forum'.
    • the_accidental Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:47
      Dzień dobry. Jeszcze a propos współczesnych autorów książek dla młodzieży: w podstawówce, gdzie pracuje moja koleżanka, dzieci czytające bardzo lubią Pawła Beręsewicza. Jeszcze R. Kosika i A. Maleszkę, ale to raczej nie literatura obyczajowa. Kilka fajnych książek młodzieżowych ma na koncie "dorosła" autorka M. Gutowska-Adamczyk. Poza tym: Barbara Kosmowska, Katarzyna Ryrych, Katarzyna Majgier. Nie znam ich całego dorobku, ale często przeglądam streszczenia w księgarniach internetowych, żeby zdecydować, czy coś nadaje się już dla 9-latki, czy nie, i widzę, że ci autorzy piszą "o życiu", nie unikając tematów trudnych: oczywiście zakochania, flirty i zerwania, frustracje związane z mediami społecznościowymi, cyberprzemoc, ale i życie z osobą chorą, śmierć w rodzinie, czasem życie dziecka w czasie wojny. Książki są pisane czasem bardziej na wesoło, czasem na poważnie, ale zdecydowanie NIE są oderwane od rzeczywistości.
      • jottka Re: Dla kogo właściwie jest jeżycjada? 21.05.18, 14:56
        o właśnie, Gutowska-Adamczyk dla dorosłych raczej strasznie pisze, ale jej młodzieżowe książki bardzo dobrze się czytało:) i Majgier, 'dorosłych' nie znam, ale młodzieżowe też sympatyczne i niegłupie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka