Dodaj do ulubionych

wakacje Ignasia

23.06.18, 15:56
Zauważyliście, że Ignaś nigdy nigdzie nie jeździ na wakacje? Kiedy jego siostry jeżdżą do babci Aurelii, on nigdy z nimi nie jedzie (no chyba, że jedzie, ale jakoś nie zostało to nigdzie wymienione. Pierwszych wyjazdów się nie czepiam, bo był niemowlakiem), a potem ma weekendzik z wujkiem Pałysem i dopiero wakacje z Idą, a i to tylko dlatego, że nie nadawał się do powrotu.
Obserwuj wątek
    • potworia Re: wakacje Ignasia 23.06.18, 16:08
      W swoich monologach wewnętrznych IGS konsekwentnie zeznaje, że nienawidzi natury i jej łona, i najlepszego się czuje w mieście. Jakieś uzasadnienie to, od biedy, stwarza.
      • potworia Re: wakacje Ignasia 23.06.18, 16:15
        Najlepiej się czuje. Wykończy mnie kiedyś ten nadpisywacz.
      • marutax Re: wakacje Ignasia 23.06.18, 16:19
        potworia napisał(a):

        > W swoich monologach wewnętrznych IGS konsekwentnie zeznaje, że nienawidzi natur
        > y i jej łona, i najlepszego się czuje w mieście. Jakieś uzasadnienie to, od bie
        > dy, stwarza.

        Dokładnie. Poza tym Ignaś jest dzieckiem mocno introwertycznym i wyobcowanym, wysłanie go na obóz czy kolonie byłoby wręcz okrutne. Optymalny byłby wyjazd z rodzicami czy dziadkami do jakiegoś większego miasta z dużą ilością zabytków. Niestety Gaba jest wakacyjnie upośledzona...
        I jeszcze jedno - kiedy Ignaś wozi Agnieszkę szlakiem kościołów drewnianych widać, że dobrze zna te obiekty i całą okolicę. Czyli czasem jednak opuszczał Poznań (lub Floplicowo) choćby na pół dnia.
        • potworia Re: wakacje Ignasia 23.06.18, 16:44
          Studenci historii sztuki mają w programie tzw. objazdy. Mogą dotyczyć konkretnego miasta (Kraków, Florencja, Lwów) lub regionu (Śląsk, Bawaria, Veneto). Byłoby dziwne, gdyby prymus i pasjonat Ignacy nie znał zabytków z własnego podwórka.
          Ale z drugiej strony śmiełowskie wspomnienia Laury dowodzą, że jakieś tam krajoznawcze eskapady u nich odchodziły.
        • przymrozki Re: wakacje Ignasia 23.06.18, 19:21
          marutax napisała:

          > I jeszcze jedno - kiedy Ignaś wozi Agnieszkę szlakiem kościołów drewnianych wid
          > ać, że dobrze zna te obiekty i całą okolicę. Czyli czasem jednak opuszczał Pozn
          > ań (lub Floplicowo) choćby na pół dnia.

          Laura w "Czarnej" wspomina, że przed zamążpójściem matki dużo razem zwiedzały i że te wypady skończyły się po urodzeniu IGSa. Tak że po urodzeniu syna Gaba albo zaprzestała wyjazdów, albo jeździła tylko z Ignasiem.
          • kooreczka Re: wakacje Ignasia 23.06.18, 20:31
            Bardzo to smutne, ale niestety częste- pewnie nie tak miało wyjść, ale Gabon wyszedł na taką, której męskie spodnie przysłoniły dzieci. Chora była w jedne wakacje a wtedy- kulawo bo kulawo, ale jednak- zadbała o jakiś wyjazd dla córek.
            • tt-tka Re: wakacje Ignasia 23.06.18, 20:49
              Lomatko. Nie chce wracac do starych sporow, ale ona nie zadbala. ona ochoczo podpiela corki pod Nutrie, kiedy Nutria NAGLE zdecydowala, ze wyjezdza. Wczesniej ani chwili o wakacjach corek nie myslala.
            • przymrozki Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 12:02
              kooreczka napisał:

              > Bardzo to smutne, ale niestety częste- pewnie nie tak miało wyjść, ale Gabon wy
              > szedł na taką, której męskie spodnie przysłoniły dzieci. Chora była w jedne wak
              > acje a wtedy- kulawo bo kulawo, ale jednak- zadbała o jakiś wyjazd dla córek.

              Pamiętam, że jak czytałam ten fragment rozważań Laury (bo tam nie było żadnych pretensji, tylko stwierdzenie faktu - mama jako kobieta zamężna nie będzie przecież tłuc się z córkami po Polsce) to jakoś mnie naszło wspomnienie pani Elton z "Emmy". Ona szczerze wierzyła, że zamążpójście nie tylko zmienia pozycję społeczną i towarzyską kobiety, ale też przemienia ją w odmienny gatunek człowieka. Mężatka nie stanowi zatem zaobrączkowanej kontynuacji swojej panieńskiej wersji, tylko istotę zupełnie nową - lepszą, rzecz jasna.

              Ślady tego toku rozumowania widać też u Róży. Ona, spędzając z Frycem dwa popołudnia w tygodniu, uważa, że jako narzeczona nie może poświęcać czasu siostrze, bo czas należy się tylko narzeczonemu (co ona robiła przez pozostałe popołudnia, gapiła się na zdjęcia?!). Już o tym nieszczęsnym "nie tańczę, bo Fryderykowi będzie przykro" nie wspomnę.
              • zuzudanslemetro Re: wakacje Ignasia 26.06.18, 08:29
                przymrozki napisała:


                >
                > Ślady tego toku rozumowania widać też u Róży. Ona, spędzając z Frycem dwa popoł
                > udnia w tygodniu, uważa, że jako narzeczona nie może poświęcać czasu siostrze,
                > bo czas należy się tylko narzeczonemu (co ona robiła przez pozostałe popołudnia
                > , gapiła się na zdjęcia?!). Już o tym nieszczęsnym "nie tańczę, bo Fryderykowi
                > będzie przykro" nie wspomnę.

                Róża też nie mogła iść do kina czy na koncert "bo Fryderykowi będzie przykro". Eh, niektóre kobiety same się proszą, żeby je traktować źle...
      • bupu Re: wakacje Ignasia 23.06.18, 18:24
        potworia napisał(a):

        > W swoich monologach wewnętrznych IGS konsekwentnie zeznaje, że nienawidzi natur
        > y i jej łona, i najlepszego się czuje w mieście. Jakieś uzasadnienie to, od bie
        > dy, stwarza.

        Od bardzo wielkiej biedy, Rozumny rodzic stara się dziecko z naturą oswajać i niwelować strachy zanim wyrosną w pełnowymiarowe fobie. Gabogrzesie mają na swoje dziecię wyrąbane po całości.
      • przymrozki Re: wakacje Ignasia 23.06.18, 19:19
        potworia napisał(a):

        > W swoich monologach wewnętrznych IGS konsekwentnie zeznaje, że nienawidzi natur
        > y i jej łona, i najlepszego się czuje w mieście. Jakieś uzasadnienie to, od bie
        > dy, stwarza.

        Ignaś nie lubił wsi, ale to nie dlatego nigdzie nie jeździł na wakacje. Przecież do Patrycji IGSa, wbrew jego woli i chęciom, zabierali. Nikt go o zdanie nie pytał. A nawet nikt nie reagował, gdy goniło go stado szerszeni (też bym nie lubiła wsi, gdyby tak mi się kojarzyła). Wiemy też, że Ignaś nie miał nic przeciwko lasom, dobrowolnie jeździł tam zbierać konwalie (ku zgorszeniu Idy).

        Młody Stryba nie jeździł poza miasto, bo go tam nie zabierano.
    • miodowocytrynowa Re: wakacje Ignasia 23.06.18, 18:05
      Ignaś jak Ignaś, ale że jego rodzice nigdy nie pomyslą o tym. aby zabrać dziecko gdzieś na świeże powietrze z dala od zasmrodzonego dużego miasta, aby zmienić mu klimat, podreperować zdrowie i aby przede wszystkim wypoczął, a nie kisił się cały rok w spalinach i smrodzie. To jest niepojęte! I tłumaczenie, że on nie lubi przyrody i boi się robaków do mnie nie trafia. Co to za mimoza znowu? Ostatecznie można pojechać np do fajnego osrodka czy pensjonatu w Kołobrzegu, Świnoujściu czy nie wiem Karpaczu, nie trzeba zaraz jechać do dzikiej głuszy zabitej dechami. A może te obozy i kolonie by tę niebogę trochę nauczyły zycia i umiejętności społecznych- a nie w kółko mamusia, kuzynek i dziadzius Borejko?
      Ale ja podejrzewam, że wszystkie siostry Borejko miały w poważaniu wakacje swoich dzieci, przecież dzieci Idy czy Natalii tez nigdzie nie jeździły- poza pobytem u ciotki Patrycji. A gdyby nie miały tej ciotki- to pewnie też kisiłyby się w Poznaniu.
      • przymrozki Re: wakacje Ignasia 23.06.18, 19:22
        miodowocytrynowa napisała:

        > Ale ja podejrzewam, że wszystkie siostry Borejko miały w poważaniu wakacje swoi
        > ch dzieci, przecież dzieci Idy czy Natalii tez nigdzie nie jeździły- poza pobyt
        > em u ciotki Patrycji. A gdyby nie miały tej ciotki- to pewnie też kisiłyby się
        > w Poznaniu.

        Nie wiemy, jak dzieci Natalii, ale dzieci Idy raczej jeździły. Przynajmniej Józinek bywał na koloniach.
        • tt-tka Re: wakacje Ignasia 23.06.18, 19:27
          przymrozki napisała:

          >
          > Nie wiemy, jak dzieci Natalii, ale dzieci Idy raczej jeździły. Przynajmniej Józ
          > inek bywał na koloniach.

          Na zimowisku (krocej). I nie bywal, ale byl, raz. Tak to przynajmniej wspomina.
          I zadnych innych wspomnien czy nadziei na wakacje poza Poznaniem ani jego, ani Lusi.
        • miodowocytrynowa Re: wakacje Ignasia 23.06.18, 19:29
          przymrozki napisała:

          >
          > Nie wiemy, jak dzieci Natalii, ale dzieci Idy raczej jeździły. Przynajmniej Józ
          > inek bywał na koloniach.

          dzieci Natalii rok w rok siedziały u ciotki Patrycji, co jest jasno opisane w książkach a ostatnio nawet biedaki uczyły się tam łaciny pod czujnym okiem dziadzia ( OMG!) a Józinek i kolonie? Nie przypominam sobie.
          • przymrozki Re: wakacje Ignasia 23.06.18, 20:03
            miodowocytrynowa napisała:

            > a Józinek i kolonie? Nie przypominam sobie.

            Wiemy, że Józinek nie przepadał za "tymi obowiązkowymi wyjazdami w góry w ferie zimowe", bo za szybko kończą się na nich skarpetki. Wnosić można z tego, że gdzieś jeździł i wcale nie chciał jeździć dalej. Jest to może wyjaśnienie dziwne, ale z drugiej strony dziewięcioletni Józinek był istotą społeczną, miał całe podwórko pełne kolegów do haratania w gałę. Gdy takie dziecko mówi rodzicom, że woli zostać na ferie w domu, to rodzice mogą się zgodzić. Woli to woli.

            Z Ignasiem było inaczej. On był pełen lęków, które względnie troskliwi rodzice powinni próbować przełamać. Nie każdy dziesięciolatek musi mieć wielkie grono kumpli, ale jak nie ma ani jednego kolegi czy koleżanki to to już raczej jest jakiś problem.
    • przymrozki Re: wakacje Ignasia 23.06.18, 20:06
      Co ciekawe, w jego przypadku odpadał argument Gaby, że nie ma z kim dziecka wysłać. Dziewczynki rzeczywiście nikogo prócz matki i jej rodziców nie miały, ale Metody pewnie chętnie zabrałby wnuka do Wiednia. Albo chociaż do Czaplinka. Przecież on jeszcze w McDusi był wystarczająco dobrego zdrowia, żeby jeździć po Polsce.
      • tt-tka Re: wakacje Ignasia 23.06.18, 20:23
        W ogole nie przyjmuje argumentu "nie miala z kim wyslac", takze w odniesieniu do dziewczynek. A samej ruszyc cztery litery i z dziecmi WYJECHAC nie laska ? Bo to sa smuty z DP, kiedy Ignasia jeszcze nie ma. Za to jest juz Grzegorz, z ktorym chetnie WYSLALABY wlasne corki.
    • zuzudanslemetro Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 07:30
      No i to mnie właśnie dziwi - że dziewczęta z rodziny, w której jeździło się pod namiot do Czaplinka nie mają pomysłu, żeby jeździć na wakacje ze swoimi dziećmi. Ignaś nie lubi natury. Ok, rozumiem, sama znam takie osoby, które dostają gęsiej skórki na samą myśl, że mogłyby pojechać pod namiot. Znam jedną, która dostała ataku histerii, bo dała się namówić na wakacje pod namiotem i nagle rozpętała się burza. Ale! Z Kalamburki wiemy, że Milicja z Ignacem jeżdżą do Łeby. Ja wiem, że to dom Anieli i że może go udostępnić jeśli sama nie korzysta, ale sądzę że może też pomóc poszukać w takiej Łebie kwatery dla swoich przyjaciół. Dlaczego Ignaś i jego siostry nie są zabierane na wakacje? W rodzinie, w której stawia się na rozwój duchowy nikt nie pamięta o tym, że podróże kształcą?
      Argument, że w objeździe z Agnieszka Ignaś wszystko dobrze wiedział jest o tyle wątły, że faktycznie mogli mieć na studiach objazd oraz mógł znać z literatury to wszystko. Ja na przykład będąc pierwszy raz w Kijowie zorientowałam się, że bardzo dobrze znam miasto po opowieściach mojego dziadka oraz lekturze Białej Armii Bułhakowa (nota bene mój dziadek mi powiedział, że Bułhakow tak napisał tę książkę, że człowiek doskonale zna miasto w efekcie. Obaj i dziadek i Bulhakow nie uwzględnili pomnika Głodomorców, ale po prostu nie mogli, a sam pomnik nie ma znaczenia dla topografii). Sama MM tak opisuje Jeżyce i okolice, że jak pierwszy raz trafiłam do Poznania to generalnie wiedziałam, co jest co i gdzie.
      • gat45 Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 08:43
        zuzudanslemetro napisała:

        [...]
        > Argument, że w objeździe z Agnieszka Ignaś wszystko dobrze wiedział jest o tyle
        > wątły, że faktycznie mogli mieć na studiach objazd oraz mógł znać z literatury
        > to wszystko. [...]

        Według moich informacji i obserwacji kierowca zachowuje się zupełnie inaczej, jeżeli jedzie dobrze znaną trasą. Nowa marszruta, nawet najlepiej przygotowana wcześniej z mapą i googlem w ręku, każe skupiać uwagę na drogowskazach i innych wskazówkach na każdym skrzyżowaniu czy rozjeździe. A - o ile mnie pamięć nie myli - IGS usteczka się nie zamykają, peroruje uczenie bez przerwy na tematy wolne. Nie ma wzmianki, że prowadzi ich GPS, ale mechaniczny głos "po-dwudziestu-metrach-skręć-w-prawo" też odrywa uwagę od prowadzonego wykładu o architekturze drewnianej.
        Ergo : albo opis podróży szwankuje, albo Ignaś doskonale znał okolice, przez które prowadziła ich trasa. Tertium non datur.
      • marutax Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 08:46
        zuzudanslemetro napisała:


        > Argument, że w objeździe z Agnieszka Ignaś wszystko dobrze wiedział jest o tyle
        > wątły, że faktycznie mogli mieć na studiach objazd oraz mógł znać z literatury
        > to wszystko.

        Nie, bo nie chodzi tylko o znajomość zabytków. Ignaś jedzie bez mapy czy GPS, układa sobie trasę "w głowie" i w przestrzeni. Agnieszka myśli nawet: "Dziwnie dobrze orientował się w terenie za miastem, najwyraźniej był tu już nieraz." Owszem, można przypuszczać, że poznał okolice podczas wypadów z Flioplicowa albo po prostu trochę okrężnych powrotów z Pobiedzisk do Poznania. Niemniej takie wypady najwyraźniej były. Lub też Ignaś sam je robił - a to dowodzi, że nie był całkiem antywakacyjny. Po prostu nie lubił siedzenia na "łonie natury". Ja tak mam z siedzeniem na plaży - muszę albo pływać, albo chodzić, po kwadransie leżenia szlag mnie trafia. Na wakacjach typu hotel all inclusive, leżaki wokół zatłoczonego basenu i nic dookoła czułabym się nieszczęśliwa jak Ignaś w kurniku.
        • bupu Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 10:14
          marutax napisała:

          > zuzudanslemetro napisała:
          >
          >
          > > Argument, że w objeździe z Agnieszka Ignaś wszystko dobrze wiedział jest
          > o tyle
          > > wątły, że faktycznie mogli mieć na studiach objazd oraz mógł znać z lite
          > ratury
          > > to wszystko.
          >
          > Nie, bo nie chodzi tylko o znajomość zabytków. Ignaś jedzie bez mapy czy GPS, u
          > kłada sobie trasę "w głowie" i w przestrzeni. Agnieszka myśli nawet: "Dziwnie d
          > obrze orientował się w terenie za miastem, najwyraźniej był tu już nieraz." Ows
          > zem, można przypuszczać, że poznał okolice podczas wypadów z Flioplicowa albo p
          > o prostu trochę okrężnych powrotów z Pobiedzisk do Poznania. Niemniej takie wyp
          > ady najwyraźniej były. Lub też Ignaś sam je robił - a to dowodzi, że nie był ca
          > łkiem antywakacyjny.

          Pytanie za sto punktów: czym Ignaś robił te wycieczki po architekturze drewnianej? Własnego samochodu nie posiadał, a Gabon wtedy nieledwie drgawek dostawała na myśl o synu za kierownicą, więc raczej nie użyczala pojazdu zbyt chętnie. Kalarepa zaś, podobnie jak ryba, głosu nie posiada. To jak IGS uskutecznial te objazdy po okolicy, że takiej wprawy kierowniczej dostał?
          • reveiled Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 10:49
            "Pytanie za sto punktów: czym Ignaś robił te wycieczki po architekturze drewnianej? Własnego samochodu nie posiadał, a Gabon wtedy nieledwie drgawek dostawała na myśl o synu za kierownicą, więc raczej nie użyczala pojazdu zbyt chętnie. Kalarepa zaś, podobnie jak ryba, głosu nie posiada. To jak IGS uskutecznial te objazdy po okolicy, że takiej wprawy kierowniczej dostał?"
            Moze wlasnie z rodzicami - czyli niekoniecznie on prowadzil, a moze w ramach studiow, z kolegami?
          • marutax Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 11:11
            bupu napisała:

            > Pytanie za sto punktów: czym Ignaś robił te wycieczki po architekturze drewnian
            > ej? Własnego samochodu nie posiadał, a Gabon wtedy nieledwie drgawek dostawała
            > na myśl o synu za kierownicą, więc raczej nie użyczala pojazdu zbyt chętnie. K
            > alarepa zaś, podobnie jak ryba, głosu nie posiada. To jak IGS uskutecznial te o
            > bjazdy po okolicy, że takiej wprawy kierowniczej dostał?
            >
            Bez przesady, prawo jazdy miał, jeździć umiał. Po mieście kiepsko - co zauważa też Agnieszka - po mniej uczęszczanych drogach dużo lepiej. Grzegorz wpada w panikę, bo Ignaś wziął golfa bez pytania, jechał przez miasto, jechał z pasażerem, no i samochód miał zepsuty akumulator. Jakoś nikt nie protestował, kiedy Ignaś i Agnieszka owym golfem wracali - owszem, przy ich odjeździe nie było rodziców, ale chyba wiedzieli, że syn będzie wracał do Poznania?
            Nie sądzę, żeby rodzina miała jakiś problem, kiedy Ignaś zamiast siedzieć na leżaczku u Pulpy wolał obejrzeć kościół w Kicinie i pożyczał w tym celu samochód.
            • tt-tka Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 11:44
              marutax napisała:



              > Bez przesady, prawo jazdy miał, jeździć umiał. Po mieście kiepsko - co zauważa
              > też Agnieszka - po mniej uczęszczanych drogach dużo lepiej.

              Nnno. Tylko trzeba mu przypominac, zeby w zostawianym na pastwisko losu aucie pozamykal okna, bo on zostawia otwarte. Ciekawe, czy z kluczykami w stacyjce.
              Gdyby IGS jezdzil rodzinnym samochodem sam, to tego samochodu juz dawno by nie bylo.
            • bupu Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 13:00
              marutax napisała:

              > bupu napisała:
              >
              > > Pytanie za sto punktów: czym Ignaś robił te wycieczki po architekturze dr
              > ewnian
              > > ej? Własnego samochodu nie posiadał, a Gabon wtedy nieledwie drgawek dost
              > awała
              > > na myśl o synu za kierownicą, więc raczej nie użyczala pojazdu zbyt chęt
              > nie. K
              > > alarepa zaś, podobnie jak ryba, głosu nie posiada. To jak IGS uskutecznia
              > l te o
              > > bjazdy po okolicy, że takiej wprawy kierowniczej dostał?
              > >
              > Bez przesady, prawo jazdy miał, jeździć umiał. Po mieście kiepsko - co zauważa
              > też Agnieszka - po mniej uczęszczanych drogach dużo lepiej. Grzegorz wpada w pa
              > nikę, bo Ignaś wziął golfa bez pytania, jechał przez miasto, jechał z pasażerem
              > , no i samochód miał zepsuty akumulator. Jakoś nikt nie protestował, kiedy Igna
              > ś i Agnieszka owym golfem wracali - owszem, przy ich odjeździe nie było rodzicó
              > w, ale chyba wiedzieli, że syn będzie wracał do Poznania?
              > Nie sądzę, żeby rodzina miała jakiś problem, kiedy Ignaś zamiast siedzieć na le
              > żaczku u Pulpy wolał obejrzeć kościół w Kicinie i pożyczał w tym celu samochód.

              Poczytaj listy Gabona w WdO i F. Ta kobieta uważa swojego syna za kierownica, za katastrofę i panikuje za każdym razem gdy on ma prowadzić.
              • marutax Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 16:43
                bupu napisała:

                > Poczytaj listy Gabona w WdO i F. Ta kobieta uważa swojego syna za kierownica, z
                > a katastrofę i panikuje za każdym razem gdy on ma prowadzić.

                Może panikować, ale nie zmienia to faktu, że Ignaś prawo jazdy zrobił, jeździ po okolicach Poznania w sposób wskazujący, że je zna jako kierowca oraz bierze samochód jakby to było coś normalnego, bez żadnych histerii czy wątpliwości.
                • tt-tka Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 17:22
                  marutax napisała:


                  >
                  > Może panikować, ale nie zmienia to faktu, że Ignaś prawo jazdy zrobił, jeździ p
                  > o okolicach Poznania w sposób wskazujący, że je zna jako kierowca oraz bierze s
                  > amochód jakby to było coś normalnego, bez żadnych histerii czy wątpliwości.

                  jak bez histerii ? To sie spina, to zagapia, rozladowuje akumulator, zostawia woz otwarty i zamierza sie oddalic na dluzej... gdyby on tym autem jezdzil, sam, to auta dawno by juz nie bylo. Imho.
                  • marutax Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 18:00
                    tt-tka napisała:

                    > marutax napisała:
                    >
                    >
                    > >
                    > > Może panikować, ale nie zmienia to faktu, że Ignaś prawo jazdy zrobił, je
                    > ździ p
                    > > o okolicach Poznania w sposób wskazujący, że je zna jako kierowca oraz bi
                    > erze s
                    > > amochód jakby to było coś normalnego, bez żadnych histerii czy wątpliwośc
                    > i.
                    >
                    > jak bez histerii ? To sie spina, to zagapia, rozladowuje akumulator, zostawia w
                    > oz otwarty i zamierza sie oddalic na dluzej...

                    "Bierze bez histerii" - nie ma żadnych "o Boże, pierwszy raz będę sam prowadził, a jak pomylę sprzęgło z gazem, a kto mi powie, jak się włącza światła" i tak dalej. Ignaś bierze dowód rejestracyjny, idzie po samochód i jedzie.

                    > gdyby on tym autem jezdzil, sam, to auta dawno by juz nie bylo. Imho.

                    Albo właśnie nauczyłby się na własnych błędach. Podejście "jak Ignaś gdzieś pojedzie to katastrofa pewna" brzmi jak samospełniające się proroctwo.


                    • bupu Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 18:20
                      marutax napisała:

                      > "Bierze bez histerii" - nie ma żadnych "o Boże, pierwszy raz będę sam pr
                      > owadził, a jak pomylę sprzęgło z gazem, a kto mi powie, jak się włącza światła"
                      > i tak dalej. Ignaś bierze dowód rejestracyjny, idzie po samochód i jedzie.

                      Ten samochód należy do Gabostwa. A Gaba, rozmawiając z Agnieszką, nawet nie napomknęła, że mogliby przyjechać do Pulpeciarni autem, wręcz przeciwnie, zasugerowała, że mają wsiąść w autobus. To jak mniemasz, jak często byłaby skłonna mu ten wóz pożyczać?

                      A w Febliku okoliczności były wyjątkowe, oboje Gabostwo byli poza domem, nie było też seniorów. Myślisz, że w obecności ojca, albo Milicji Ignaś by tak po prostu wziął kluczyki rodzicielskiego wozu i wyszedł?
                      • marutax Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 19:34
                        bupu napisała:

                        > Ten samochód należy do Gabostwa. A Gaba, rozmawiając z Agnieszką, nawet nie nap
                        > omknęła, że mogliby przyjechać do Pulpeciarni autem, wręcz przeciwnie, zasugero
                        > wała, że mają wsiąść w autobus. To jak mniemasz, jak często byłaby skłonna mu t
                        > en wóz pożyczać?

                        Gabie opcja samochodu w ogóle nie przyszła do głowy, bo po pierwsze ona się denerwuje, kiedy Ignaś prowadzi, a po drugie wiedziała, że samochód jest zepsuty - przecież po Grzegorza też wysłała Józka. Gaba " Nie przyznawała się do tego zbyt chętnie nawet przed sobą, ale kiedy chciał ją wozić jej własny syn Ignacy Grzegorz, wolała jednak prowadzić sama. Był kierowcą zbyt nerwowym i zbyt ostrożnym, a zarazem, niestety, zbyt roztargnionym. Kiedy widziała, jak kurczowo trzyma on kierownicę, gryząc przy tym wargi, sama zamieniała się w kłębek nerwów. Kiedy bywała świadkiem jego nagłych zamyśleń przypadających akurat na najbardziej wymagające uwagi sytuacje, miewała potem nocne koszmary. Dlatego zbyt rzadko pozwalała mu prowadzić, wskutek czego biedny Ignaś nie nabierał praktyki." Wynika z tego, że Ignaś rzadko bo rzadko ale jednak bywał kierowcą podczas "rodzinnych" podróży. Ile jeździł sam - nie wiemy, jednak zarówno golfa, jak i samochód Idy prowadził jak "znajome". I uprzedzając - uszkodzenie wozu Idy nie było efektem jego słabych umiejętności, ale czynnika zewnętrznego.
                        >
                        > A w Febliku okoliczności były wyjątkowe, oboje Gabostwo byli poza domem, nie by
                        > ło też seniorów. Myślisz, że w obecności ojca, albo Milicji Ignaś by tak po pro
                        > stu wziął kluczyki rodzicielskiego wozu i wyszedł?

                        "Wziął i wyszedł" - nie. Umówił się na spokojnie (gdyby samochód był sprawny) - tak. Przecież we Floplicowie musieli wiedzieć, że Ignaś i Agnieszka będą wracać tym samochodem i że Ignaś będzie prowadził. Nikt nie protestował. Nikt nie zaproponował, żeby wracali autobusem albo zostali na noc. Albo że Grzegorz ich odwiezie.
                        • tt-tka Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 19:50
                          marutax napisała:

                          > pozwalała mu prowadzić, wskutek czego biedny Ignaś nie nabierał praktyki." Wyni
                          > ka z tego, że Ignaś rzadko bo rzadko ale jednak bywał kierowcą podczas "rodzinn
                          > ych" podróży.

                          Znaczy - po miescie albo do Fliplicowa- Bo jego rodzina dalej nie jezdzi. Oraz "zbyt rzadko" sugeruje, ze bywalo to sporadycznie zgola.

                          Przecież we Floplicowie musieli wiedzieć, że Ignaś i Agnieszka będą wraca
                          > ć tym samochodem i że Ignaś będzie prowadził. Nikt nie protestował. Nikt nie za
                          > proponował, żeby wracali autobusem albo zostali na noc. Albo że Grzegorz ich od
                          > wiezie.

                          Ignas i Agnieszka zmyli sie, gdy rrodziny w domu nie bylo, nawet nie zegnajac sie. Wcale nie wiadomo, czy IGS dostalby auto, gdyby byl tam Grzegorz lub Gaba.
                          • marutax Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 20:08
                            tt-tka napisała:

                            > Znaczy - po miescie albo do Fliplicowa- Bo jego rodzina dalej nie jezdzi. Oraz
                            > "zbyt rzadko" sugeruje, ze bywalo to sporadycznie zgola.

                            "Zbyt rzadko", kiedy jeździli razem. Nie wiemy, co z indywidualnymi podróżami. Ignaś jest z wozem obyty i zna okolice Poznania jako kierowca, z wikipedii się tego nie nauczył. A w wątku chodzi o to, że Ignaś miał chęć wyjeżdżania i zwiedzania tego, co go interesowało, tylko nie miał po temu okazji - do chwili, gdy zaczął być bardziej samodzielny, także za kółkiem.

                            > Przecież we Floplicowie musieli wiedzieć, że Ignaś i Agnieszka będą wraca
                            > > ć tym samochodem i że Ignaś będzie prowadził. Nikt nie protestował. Nikt
                            > nie za
                            > > proponował, żeby wracali autobusem albo zostali na noc. Albo że Grzegorz
                            > ich od
                            > > wiezie.
                            >
                            > Ignas i Agnieszka zmyli sie, gdy rrodziny w domu nie bylo, nawet nie zegnajac s
                            > ie. Wcale nie wiadomo, czy IGS dostalby auto, gdyby byl tam Grzegorz lub Gaba.

                            Pisałam o tym wcześniej. Strybów nie było, ale wiedzieli, że Ignaś będzie wracał golfem i nie próbowali w żaden sposób temu zapobiec. Niby Gaba pisze, że oddalił się samowolnie, ale znowu - głównym powodem jej obaw jest akumulator. Mila wie, że odjeżdżają i mówi tylko "Toteż uważajcie, jak jedziecie. Nie jesteś najbieglejszym z kierowców, mój chłopcze. Z drugiej strony, jak miałbyś nabrać biegłości, gdybyś nie jeździł? Śmiało więc. Ale uważaj. Zwłaszcza że wieziesz Agnieszkę." Całkiem w normie.
                            • ciotka.scholastyka Re: wakacje Ignasia 23.08.22, 16:04
                              marutax napisała:


                              > Mila
                              > wie, że odjeżdżają i mówi tylko "Toteż uważajcie, jak jedziecie. Nie jesteś naj
                              > bieglejszym z kierowców, mój chłopcze. Z drugiej strony, jak miałbyś nabrać bie
                              > głości, gdybyś nie jeździł? Śmiało więc. Ale uważaj. Zwłaszcza że wieziesz Agni
                              > eszkę." Całkiem w normie.

                              Nie, ci ludzie nie umieją normalnie rozmawiać :D Co to za przemowa? "Śmiało więc" :D Nie zwróciłam wcześniej na to uwagi.


    • briar_rose Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 13:02
      Wakacje? Ależ po co mu to? Przypomina mi się fragment z którejś książki, gdzie Mila na pytanie jednego z wnuków ( możliwe, że Ignasia ) odpowiada, że po co im wyjazdy na wakacje, skoro mogą zostać w domu, gdzie jest miło i ciepło, a do tego mają tu mnóstwo książek... Pamięta ktoś, gdzie to mogło być? Wertowałam "Język Trolli" szukając, ale niestety nie mogę znaleźć.
      • tt-tka Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 13:16
        briar_rose napisał(a):

        > Wakacje? Ależ po co mu to? Przypomina mi się fragment z którejś książki, gdzie
        > Mila na pytanie jednego z wnuków ( możliwe, że Ignasia ) odpowiada, że po co im
        > wyjazdy na wakacje, skoro mogą zostać w domu, gdzie jest miło i ciepło, a do t
        > ego mają tu mnóstwo książek... Pamięta ktoś, gdzie to mogło być? Wertowałam "Ję
        > zyk Trolli" szukając, ale niestety nie mogę znaleźć.

        Owszem, to wlasnie Ignas marzy o jakims wyjezdzie, na co Milicja go studzi oswiadczeniem, ze w domu ma co jesc i co czytac, wiec niech nie wydziwia. zeby bylo milo w domu, to sobie nie przypominam, by wzmiankowala :(
        jezeli nie JT, to Zaba albo CP, bo to mowi Ignas dziesiecioletni.
      • briar_rose Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 13:16
        briar_rose napisał(a):

        > Wakacje? Ależ po co mu to? Przypomina mi się fragment z którejś książki, gdzie
        > Mila na pytanie jednego z wnuków ( możliwe, że Ignasia ) odpowiada, że po co im
        > wyjazdy na wakacje, skoro mogą zostać w domu, gdzie jest miło i ciepło, a do t
        > ego mają tu mnóstwo książek... Pamięta ktoś, gdzie to mogło być? Wertowałam "Ję
        > zyk Trolli" szukając, ale niestety nie mogę znaleźć.

        Ha, mam! Chodziło co prawda o ferie zimowe, ale wrzucam, bo mnie to nieźle trzepnęło.

        " - ...a inne dzieci to sobie jeżdżą w góry - podpowiedział Ignacy Grzegorz.
        Przeholował.
        - Bez przesady, mój drogi - ucięła babcia. - Nie było wam chyba tak źle w domu, gdzie jest ciepło i sucho, gdzie macie co jeść i co czytać. ( ... ) - Kto ma czas jeździć z wami w góry? - tłumaczyła dalej Babi, zgoła niepotrzebnie - Wasi rodzice pracują jak szaleni, pieniędzy nie ma, czasy są ciężkie i trzeba umieć się ograniczać w swoich apetytach na przyjemności. A to jeszcze nikomu nie zaszkodziło, wręcz przeciwnie. Wasz dziadek wielokrotnie wam tłumaczył, na czym polega wyższość postawy stoickiej nad wszystkimi innymi. A teraz sam o tym zapomina."


        I pomyśleć, że takie morały prawi osoba, dla której wczasowanie w sanatorium jest ważniejsze, niż opieka nad chorą córką z zakrzepicą. Obawiam się, że argumentacja Gaby jeśli chodzi o wakacje dzieci, mogła być taka sama...
        • przymrozki Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 13:19
          briar_rose napisał(a):

          > I pomyśleć, że takie morały prawi osoba, dla której wczasowanie w sanatorium je
          > st ważniejsze, niż opieka nad chorą córką z zakrzepicą.

          I która jeździła na wakacje do Łeby. Ja, oczywiście, nie stawiam jej zarzutu, że jeździła bez wnuków. Jak najbardziej, niech ma wakacje także od obowiązków opiekuńczych. Ale w takim razie niech nie żałuje wakacji dzieciom.
          • tt-tka Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 13:23
            przymrozki napisała:

            > briar_rose napisał(a):
            >
            > > I pomyśleć, że takie morały prawi osoba, dla której wczasowanie w sanator
            > ium je
            > > st ważniejsze, niż opieka nad chorą córką z zakrzepicą.
            >
            > I która jeździła na wakacje do Łeby.

            I ktora cynicznie bredzi o braku forsy, gdy te sanatoria coroczne i calomiesieczne byly platne.
            • briar_rose Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 13:25
              Z kalamburkowych tantiemów sobie finansuje :D
              • przymrozki Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 13:35
                briar_rose napisał(a):

                > Z kalamburkowych tantiemów sobie finansuje :D

                I to jest akurat OK, niech sobie finansuje rozrywki, zwłaszcza że nie są one jakoś niezmiernie luksusowe (dwa tygodnie w sanatorium poza sezonem dla dwóch osób to nie są znowu aż takie pieniądze, których dwoje gospodarnych emerytów w życiowej sytuacji starszych państwa Borejków nie mogłoby oszczędzić). Borejkowie nie mają obowiązku łożenia na utrzymanie Ignasia i Józinka.

                Tylko ten absolutny brak zrozumienia dla potrzeby wakacji u Ignasia jest smutny. Co by Mili szkodziło powiedzieć "no tak, faktycznie w tym roku nigdzie nie byłeś, porozmawiam z twoimi rodzicami, jak chcesz, na ten temat, ale to nie znaczy, że możemy ci pozwolić wyjechać z obcymi ludźmi...". A zamiast tego powiedziała, że Ignaś ma siedzieć cicho i nie narzekać, bo przecież nie chodzi głodny. Zabrakło tylko argumentu o dzieciach z Afryki.
                • briar_rose Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 13:52
                  przymrozki napisała:

                  > briar_rose napisał(a):
                  >
                  > > Z kalamburkowych tantiemów sobie finansuje :D
                  >
                  > I to jest akurat OK, niech sobie finansuje rozrywki, zwłaszcza że nie są one ja
                  > koś niezmiernie luksusowe (dwa tygodnie w sanatorium poza sezonem dla dwóch osó
                  > b to nie są znowu aż takie pieniądze, których dwoje gospodarnych emerytów w życ
                  > iowej sytuacji starszych państwa Borejków nie mogłoby oszczędzić). Borejkowie n
                  > ie mają obowiązku łożenia na utrzymanie Ignasia i Józinka.
                  >

                  Tak, to prawda, Mila nie ma obowiązku łożenia na wnuki. Tylko bardzo zgrzyta, że według niej wakacje są takie be i w ogóle to taka nieważna zachcianka, gdy sama jednak z tych dobrodziejstw korzysta. Co jest złego w tym, że dziecko na kilka dni wybędzie z domu? Zwłaszcza, że to dziecko ma pracujących rodziców. Jak już było poruszane wiele razy, nikt nie mówi o wyjazdach za granicę czy nawet w te nieszczęsne góry, ale jest wiele możliwości, by dziecku jakąś wakacyjną rozrywkę zapewnić ( kolonie i dofinansowanie do nich, czy nawet wspólny wyjazd w jakieś skromniejsze miejsce ).
                • tt-tka Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 14:12
                  przymrozki napisała:


                  > I to jest akurat OK, niech sobie finansuje rozrywki, zwłaszcza że nie są one ja
                  > koś niezmiernie luksusowe (dwa tygodnie w sanatorium poza sezonem dla dwóch osó
                  > b to nie są znowu aż takie pieniądze, których dwoje gospodarnych emerytów w życ
                  > iowej sytuacji starszych państwa Borejków nie mogłoby oszczędzić).

                  Nie wiem, czy dwa tygodnie, w NiN wyglada to tak, jakby seniorzy wybyli na caly czerwiec. Plus czerwiec to nie jest poza sezonem, od drugiej polowy miesiaca oblozenie pelne. Plus bardzo watpie w prawdziwosc tego "sanatorium", poniewaz nie znam w Polsce placowki obslugujacej jednoczesnie sercowcow i reumatykow :)
                  O ich gospodarnosci przez grzecznosc sie nie wypowiem :)

                  Borejkowie n
                  > ie mają obowiązku łożenia na utrzymanie Ignasia i Józinka.

                  Obowiazku nie maja. Jednak Jozwa je w tym domu, codziennie. Skoro jednego wnuka sie karmi, to drugiemu tez by cos wypadalo poswiadczyc.


                  >
                  > Tylko ten absolutny brak zrozumienia dla potrzeby wakacji u Ignasia jest smutny

                  Zwlaszcza w ustach Milicji, ktora na zamiejscowe wakacje jezdzila, w biednych powojennych latach i bedac corka samotnej matki.
                  • przymrozki Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 14:31
                    tt-tka napisała:

                    > Nie wiem, czy dwa tygodnie, w NiN wyglada to tak, jakby seniorzy wybyli na caly
                    > czerwiec. Plus czerwiec to nie jest poza sezonem, od drugiej polowy miesiaca o
                    > blozenie pelne. Plus bardzo watpie w prawdziwosc tego "sanatorium", poniewaz ni
                    > e znam w Polsce placowki obslugujacej jednoczesnie sercowcow i reumatykow :)
                    > O ich gospodarnosci przez grzecznosc sie nie wypowiem :)

                    To już zależy od ośrodka, ale sezon (lub "wysoki sezon") zaczyna się zwykle wraz z wakacjami szkolnymi, ale czasami dopiero od lipca. Z tekstu wynika, że Borejkowie jeździli w czerwcu dlatego właśnie, że było taniej. Czyli tam, gdzie jeździli, sezonu w czerwcu jeszcze nie było.

                    A czy te "komercyjne sanatorium" to nie były po prostu ośrodki, które oprócz bycia sanatoriami mają też część hotelową, w której każdy może wynająć pokój? Wtedy po prostu to jest trochę tańszy hotel w miejscowości uzdrowiskowej. Tam nikt gości o choroby nie pyta, nawet zdrowy może przyjechać.

                    Czy w ogóle można dostać skierowanie na odpłatny pobyt?

                    > Obowiazku nie maja. Jednak Jozwa je w tym domu, codziennie. Skoro jednego wnuka
                    > sie karmi, to drugiemu tez by cos wypadalo poswiadczyc.

                    Ignasia też karmią i na dodatek jeszcze wychowują. Nawet do lekarza IGSa prowadza babcia (Gabrysia się pewnie wstydzi, wiemy, że Ignaś nie bardzo umie się zachować).
                    • tt-tka Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 14:33
                      Ignasia karmia jego rodzice. On tam mieszka. Jozwa nie mieszka, a zre (jak tez jego matka i siostra) codziennie.
                      • przymrozki Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 14:42
                        tt-tka napisała:

                        > Ignasia karmia jego rodzice. On tam mieszka. Jozwa nie mieszka, a zre (jak tez
                        > jego matka i siostra) codziennie.

                        Józinek przecież je z tej samej lodówki do Ignaś. Nie sądzę, żeby kiełbasa była podpisana "Strybowie" albo "Borejkowie". Z czyjejkolwiek puli wyjadał Ignaś, dokładnie tego samego objadał Józinek (przy założeniu, że Pałysowie nie dokładali się do zakupów).
                        • tt-tka Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 14:49
                          przymrozki napisała:


                          >
                          > Józinek przecież je z tej samej lodówki do Ignaś.

                          A kto zaopatruje te lodowke ? Dziadkowie, rodzice Ignasia czy rodzice Jozinka ? Smiem twierdzic, ze zakupy spozywcze finansuja glownie Stryby, skoro na nic innego niz "codzienne wydatki" im nie starcza. Palysom, a i Borejkom starcza na wiecej.
                          • przymrozki Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 15:19
                            tt-tka napisała:

                            > A kto zaopatruje te lodowke ? Dziadkowie, rodzice Ignasia czy rodzice Jozinka ?
                            > Smiem twierdzic, ze zakupy spozywcze finansuja glownie Stryby,

                            To jest możliwe. W takim razie Józinek objada ciotkę, czyli to Pałysy winny zapewnić Ignasiowi jakąś wakacyjną rozrywkę w ramach rewanżu.

                            • tt-tka Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 15:31
                              przymrozki napisała:

                              > tt-tka napisała:
                              >
                              > > A kto zaopatruje te lodowke ? Dziadkowie, rodzice Ignasia czy rodzice Joz
                              > inka ?
                              > > Smiem twierdzic, ze zakupy spozywcze finansuja glownie Stryby,
                              >
                              > To jest możliwe. W takim razie Józinek objada ciotkę, czyli to Pałysy winny zap
                              > ewnić Ignasiowi jakąś wakacyjną rozrywkę w ramach rewanżu.
                              >


                              Hm, a moze Borejkowie objadaja corke i ziecia ? I w rewanzu powinni cos zafundowac wnukowi (i wnuczkom) zamiast truc o ciezkich czasach ?
                              Kiedy w NiN Milicji ukradziono portmonetke, bez grosza zostal caly dom, tak nas poinformowano. Ale Borejkom jakos nie przeszkodzilo to w wyjezdzie do wod, a chora i bezmezna okresowo Gaba musiala pozyczac od swiezego szwagra.
                            • dominka1 Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 18:05
                              przymrozki napisała:

                              > tt-tka napisała:
                              >
                              > > A kto zaopatruje te lodowke ? Dziadkowie, rodzice Ignasia czy rodzice Joz
                              > inka ?
                              > > Smiem twierdzic, ze zakupy spozywcze finansuja glownie Stryby,
                              >
                              > To jest możliwe. W takim razie Józinek objada ciotkę, czyli to Pałysy winny zap
                              > ewnić Ignasiowi jakąś wakacyjną rozrywkę w ramach rewanżu.
                              >
                              Strybowie mieszkają w domu starych Borejów, więc w ramach rewanżu za tę możliwość na pewno to oni fundują wakacje rodzicom.A tak na poważnie to pieniądze Gaby i Grzesia to temat na osobny wątek.Mieszkać z rodzicami,mieć darmową pomoc dziadków w opiece nad dziećmi,nie oszczędzać kasy ,jednocześnie nie wydając jej na modne ubrania/gadżety/podróże i nie mieć pieniędzy.... nawet na tydzień na Mazurach raz na 10 lat.
                              • bupu Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 18:10
                                dominka1 napisała:

                                > Strybowie mieszkają w domu starych Borejów, więc w ramach rewanżu za tę możliw
                                > ość na pewno to oni fundują wakacje rodzicom.A tak na poważnie to pieniądze Gab
                                > y i Grzesia to temat na osobny wątek.Mieszkać z rodzicami,mieć darmową pomoc dz
                                > iadków w opiece nad dziećmi,nie oszczędzać kasy ,jednocześnie nie wydając jej
                                > na modne ubrania/gadżety/podróże i nie mieć pieniędzy.... nawet na tydzień na M
                                > azurach raz na 10 lat.

                                Ależ, mają oszczędności. W CP Gaba chce się dokładać do domku dla Frycostwa, a w CZ Stryby chcą za oszczędności nabywać używaną kawalerkę. Znaczy jednak oszczędzają, tylko nie wiem na co.
                                • przymrozki Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 18:36
                                  bupu napisała:

                                  > Ależ, mają oszczędności. W CP Gaba chce się dokładać do domku dla Frycostwa, a
                                  > w CZ Stryby chcą za oszczędności nabywać używaną kawalerkę. Znaczy jednak oszcz
                                  > ędzają, tylko nie wiem na co.

                                  Dołożyć do domku budowanego na ziemi Pulpy za pożyczkę od Idy. Nie wiemy, jaki mniej więcej miał być rząd wielkości wkładu Gaby, a ostatecznie wyszło tak, że wkład ten wyniósł zero złotych. Do szaletu Laury też ręki nie przyłożyli.

                                  Po czym zostaje im dość pieniędzy, żeby (być może) dostać kredyt na "bardzo używaną" kawalerkę (być może, bo nie wiemy, czy ten kredyt by dostali). Ostatecznie ma tylko wystarczyć na dołożenie Patrycjom do remontu pawilonu.
                                  • tt-tka Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 18:51
                                    Nie mowiac juz o tym, ze od tej deklaracji co do domku dla Frycostwa minelo lat czternascie... w miedzyczasie mogli naskladac. Fakt, ze koniec koncow domek nie powstal, Laurze tez nic nie dali (naszpan budowal za fidelidowe, a spakowanie rzeczy Laury zajelo godzine), i od wyjscia z domu Laury tez minelo troche czasu, dokladnie osiem lat.
                                    Konkluzja - wybyly z domu dwie corki, obie zarte. Wybyli seniorzy, od czterech lat mieszkaja i zywia sie gdzie indziej. Do zuzycia wody i pradu zostaly raptem trzy osoby. Jozwa, os kiedy zaczal studiowac, tez pewnie nie tak czesto gosci w cudzej kuchni. Mozna bylo zaoszczedzic :)
                                    • tt-tka Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 19:36
                                      tt-tka napisała:


                                      > Konkluzja - wybyly z domu dwie corki, obie zarte. Wybyli seniorzy, od czterech
                                      > lat mieszkaja i zywia sie gdzie indziej. Do zuzycia wody i pradu zostaly raptem
                                      > trzy osoby. Jozwa, os kiedy zaczal studiowac, tez pewnie nie tak czesto gosci
                                      > w cudzej kuchni. Mozna bylo zaoszczedzic :)

                                      Az sobie zaczelam liczyc. Przyjmijmy koszt utrzymania jednej osoby na 500 miesiecznie, juz ze wszystkim, zarciem, woda, kosmetykami itd. Nieprzesadnie duzo, mam nadzieje.
                                      Rozy nie ma od lat co najmniej 12, przy 6 tys. rocznie to daje 72 tysie oszczednosci.
                                      Laury - od lat osmiu. 48 tysi.
                                      Seniorow od czterech, tysiac na pare, 12 razy cztery tez 48, jakby nie liczyc.
                                      Sto szescdziesiat osiem tysiecy na nieobecnosci tych czworga wyzej wymienionych. Niezle. Starczyloby na kawalerke nawet nie bardzo uzywana, a pod Poznaniem na bardzo przyzwoite mieszkanko.
                                      • marutax Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 19:47
                                        tt-tka napisała:

                                        > Seniorow od czterech, tysiac na pare, 12 razy cztery tez 48, jakby nie liczyc.

                                        Ale skąd pomysł, że Strybowie utrzymywali rodziców? Mila wprawdzie miała minimalną emeryturę, ale Ignacy całkiem normalną. Na ich utrzymanie - przyjmując, że opłaty się jakoś rozkładały - wystarczyło.
                                        • tt-tka Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 19:55
                                          marutax napisała:


                                          > Ale skąd pomysł, że Strybowie utrzymywali rodziców? Mila wprawdzie miała minima
                                          > lną emeryturę, ale Ignacy całkiem normalną. Na ich utrzymanie - przyjmując, że
                                          > opłaty się jakoś rozkładały - wystarczyło.

                                          Gdyby sie utrzymywali sami - wystarczyloby, choc skromnie. Pytanie, ktore pozostaje bez odpowiedzi - czy robili to. Czy na zakupy wykladali jakas dzialke, czy pokrywali czesc czynszu i mediow ? Ksiazki kupowali maniacko, przynajmniej Ignac, a to spory wadatek. Na lato wyjezdzali, nawet gdy inni zostawali bez grosza. Luksusowe wydania, laptop itp zdaja sie sugerowac, ze seniorzy wydaja raczej na luksusy niz na co dzien.

                                          Ale nawet bez oszczednosci na seniorach, a tylko na nieobecnosci corek Gabony mogly zaoszczedzic przez te lata 120 kafli. Skromnie liczac.
                                          • marutax Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 20:52
                                            tt-tka napisała:


                                            > Gdyby sie utrzymywali sami - wystarczyloby, choc skromnie. Pytanie, ktore pozos
                                            > taje bez odpowiedzi - czy robili to. Czy na zakupy wykladali jakas dzialke, czy
                                            > pokrywali czesc czynszu i mediow ? Ksiazki kupowali maniacko, przynajmniej Ign
                                            > ac, a to spory wadatek. Na lato wyjezdzali, nawet gdy inni zostawali bez grosza
                                            > . Luksusowe wydania, laptop itp zdaja sie sugerowac, ze seniorzy wydaja raczej
                                            > na luksusy niz na co dzien.

                                            Laptop czy luksusowe wydania to sporadyczny wydatek. W 2011 r. Mila, mając najniższą emeryturę, dostawała 728 zł. Ignacy - trudno powiedzieć, trzeba by zapytać Berrin, ale przepracował ponad 40 lat, z czego część na dwóch posadach, choć ponoć słabo płatnych. Jeśli mieli wspólnie ok. 2500-3000 to nawet po odliczeniu 1000 na utrzymanie i powiedzmy 500 zł na leki (żadne z nich nie jest przewlekle chore) nadal zostaje im 1000-1500 zł na inne wydatki. Nigdzie nie jeżdżą, garderobę uzupełniają sporadycznie, nie chodzą do kawiarni, z rzadka do teatru...
                                            Nie zdziwiłabym się, gdyby na Roosevelta powstał układ, w którym seniorzy płacą czynsz i media (bo tak było od zawsze i zostało), a Strybowie, jako osoby bardziej mobilne, robią zakupy i pokrywają drobne bieżące wydatki. Plus każdy kupuje rzeczy tylko dla siebie, np. książki.
                                            Ciekawe też, ile mogą wynosić opłaty za mieszkanie, ale do tego chyba nie dojdziemy nie wiedząc, czy to mieszkanie własnościowe Borejków.
                                            • tt-tka Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 21:31
                                              marutax napisała:

                                              > Laptop czy luksusowe wydania to sporadyczny wydatek.

                                              Rzucilam jako przyklad. Jesli - inny przyklad - Ygnac oblewal sie Yardleyem regularnie, a nie tylko w jednym tomie, to juz tych luksusow przybywa. Wydania specjalne okazjonalnie, ale ksiazki w ogole - regularnie.

                                              >W 2011 r. Mila, mając najn
                                              > iższą emeryturę, dostawała 728 zł. Ignacy - trudno powiedzieć, trzeba by zapyta
                                              > ć Berrin, ale przepracował ponad 40 lat, z czego część na dwóch posadach, choć
                                              > ponoć słabo płatnych. Jeśli mieli wspólnie ok. 2500-3000 to nawet po odliczeniu
                                              > 1000 na utrzymanie i powiedzmy 500 zł na leki (żadne z nich nie jest przewlekl
                                              > e chore)

                                              Oboje sa. Ygnac na serce narzeka od trzydziestu lat, a juz w Pulpecji Gabon kweka, ze trzeba mu zamowic kardiologa. Milicja miala zakrzep, wczesniej wrzody i zdaje sie reumatyzm.

                                              >nadal zostaje im 1000-1500 zł na inne wydatki. Nigdzie nie jeżdżą,

                                              No jak nie jezdza ? Wlasnie oni, "jak co roku w czerwcu", regularnie i nie na garnuszek znajomych, tylko odplatnie. Pelnoplatnie, dodajmy, bo skierowanie coroczne to nie z nfz


                                              > Nie zdziwiłabym się, gdyby na Roosevelta powstał układ, w którym seniorzy płacą
                                              > czynsz i media (bo tak było od zawsze i zostało), a Strybowie, jako osoby bard
                                              > ziej mobilne, robią zakupy i pokrywają drobne bieżące wydatki. Plus każdy kupuj
                                              > e rzeczy tylko dla siebie, np. książki.

                                              Czynsz - uwierze. Media, przy tych kapiacych sie 9 osobach - czemus watpie. Ale niech bedzie. Niemniej w tym ukladzie meliska, waleriana, gazety, zarowki, proszek do prania, papier higieniczny, owsiane ciasteczka i wydawane uczty obciazalyby Strybow. No i to, co seniorzy zjadaja. Zaoszczedzili gabostwo na wyprowadzce protoplastow, nawet jesli nie pelne 48 tys. (a to bylo i tak skromnie liczone), to na kilka metrow kwadratowych z pewnoscia :)


                                              > Ciekawe też, ile mogą wynosić opłaty za mieszkanie, ale do tego chyba nie dojdz
                                              > iemy nie wiedząc, czy to mieszkanie własnościowe Borejków.

                                              Nie dojdziemy nie wiedzac, jaki jest metraz, po pierwsze :)
                                              • marutax Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 22:05
                                                tt-tka napisała:

                                                > marutax napisała:
                                                >
                                                > > Laptop czy luksusowe wydania to sporadyczny wydatek.
                                                >
                                                > Rzucilam jako przyklad. Jesli - inny przyklad - Ygnac oblewal sie Yardleyem reg
                                                > ularnie, a nie tylko w jednym tomie, to juz tych luksusow przybywa. Wydania spe
                                                > cjalne okazjonalnie, ale ksiazki w ogole - regularnie.

                                                Ignac się nie oblewa, a woda toaletowa Yardley to obecnie ok. 60 zł. Na ile może u starczyć? O książkach wspominałam jako o dodatkowym wydatku.

                                                > Oboje sa. Ygnac na serce narzeka od trzydziestu lat, a juz w Pulpecji Gabon kwe
                                                kardiologa. Milicja miala zakrzep, wczesniej wrzody i zdaje sie reumatyzm.

                                                Ignac na serce narzeka, ale nie miał żadnych poważnych problemów czy operacji. Ma jakieś leki, bierze je regularnie i tyle. Mila wrzody miała 30 lat temu, potem nie było wzmianki, że musi być na diecie lub coś ją boli. Mila miała zakrzep? Kiedy?
                                                Ogólnie biorą leki typowe dla ludzi w ich wieku, czyli w proponowanej przeze mnie sumie 500 zł powinni się spokojnie zmieścić, nawet z ziołowymi herbatkami.

                                                > No jak nie jezdza ? Wlasnie oni, "jak co roku w czerwcu", regularnie i nie na g
                                                > arnuszek znajomych, tylko odplatnie. Pelnoplatnie, dodajmy, bo skierowanie cor
                                                > oczne to nie z nfz

                                                Ten wyjazd to właśnie to, na co mogą odłożyć, nawet normalnie się utrzymując.

                                                >
                                                > Czynsz - uwierze. Media, przy tych kapiacych sie 9 osobach - czemus watpie. Ale
                                                > niech bedzie. Niemniej w tym ukladzie meliska, waleriana, gazety, zarowki, pro
                                                > szek do prania, papier higieniczny, owsiane ciasteczka i wydawane uczty obciaza
                                                > lyby Strybow. No i to, co seniorzy zjadaja. Zaoszczedzili gabostwo na wyprowadz
                                                > ce protoplastow, nawet jesli nie pelne 48 tys. (a to bylo i tak skromnie liczon
                                                > e), to na kilka metrow kwadratowych z pewnoscia :)

                                                Piszesz, jakby seniorzy wymagali dodatkowych żarówek i gazet. Przecież po ich wyprowadzce przestrzeń została zagospodarowana, to nie tak, że nagle w ich były pokoju nie trzeba było światła. Proszek, płyn do mycia, tabletki do zmywarki - to są rzeczy, które wychodzą taniej przy dużej liczbie osób. Podobnie z gotowaniem, zwłaszcza że starsi ludzie jedzą mniej niż taki nastolatek.


                                                • tt-tka Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 22:55
                                                  marutax napisała:


                                                  > Ignac na serce narzeka, ale nie miał żadnych poważnych problemów czy operacji.
                                                  > Ma jakieś leki, bierze je regularnie i tyle. Mila wrzody miała 30 lat temu, pot
                                                  > em nie było wzmianki, że musi być na diecie lub coś ją boli. Mila miała zakrzep
                                                  > ? Kiedy?

                                                  W Pulpecji. Gaba mysli, ze trzeba mamie kupic te masc na zakrzep, bo sama stale zapomina.




                                                  > Piszesz, jakby seniorzy wymagali dodatkowych żarówek i gazet. Przecież po ich w
                                                  > yprowadzce przestrzeń została zagospodarowana, to nie tak, że nagle w ich były
                                                  > pokoju nie trzeba było światła. Proszek, płyn do mycia, tabletki do zmywarki -
                                                  > to są rzeczy, które wychodzą taniej przy dużej liczbie osób.

                                                  No nie wiem. Dodatkowe dwa komplety poscieli, reczniki dla dwoch osob, ich odziez i bielizna osobista... I czy ktos z pokoju seniorow korzystal po ich wprowadzce ? Dopiero w CZ zostal urzadzony dla Norci, zdaje sie.

                                                  Podobnie z gotowan
                                                  > iem, zwłaszcza że starsi ludzie jedzą mniej niż taki nastolatek.

                                                  Nastolatek taki jak Igstryba na przyklad ? tez nie wiem... pamietasz, jak sie Ygnac lodami opychal ? I nie, nie sadze, zeby dwa kotlety wiecej wychodzily taniej.

                                                  • marutax Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 00:02
                                                    tt-tka napisała:


                                                    > Mila miała zakrzep ? Kiedy?
                                                    >
                                                    > W Pulpecji. Gaba mysli, ze trzeba mamie kupic te masc na zakrzep, bo sama stale
                                                    > zapomina.

                                                    Ale potem zakrzep znika, a "Pulpecja" to całkiem inny układ finansowy, w którym samotna Gaba na pewno nie utrzymuje rodziców.
                                                    >

                                                    > No nie wiem. Dodatkowe dwa komplety poscieli, reczniki dla dwoch osob, ich odzi
                                                    > ez i bielizna osobista... I czy ktos z pokoju seniorow korzystal po ich wprowad
                                                    > zce ? Dopiero w CZ zostal urzadzony dla Norci, zdaje sie.

                                                    Nie wiemy, co się z nim działo. Może mieszkała tam Agnieszka? Może pełnił funkcję salonu, po tym, jak Ignaś przejął zielony pokój? Wątpię, by stał ciemny i zamknięty przez 4 lata. Co do prania, owszem, jest go więcej, ale nie zwiększa to kosztów takim stopniu, jak mogłoby się wydawać, właśnie dzięki temu, że ubrania/pościel domowników pierze się razem. Jak z gotowaniem - taniej ugotować rosół na 7 osób niż dwa garnki rosołu, jeden dla 5 osób, a drugi dla dwóch. Podobnie sprzątanie - odkurza się tak samo po 7 osobach jak po pięciu, chyba że chodzi o kogoś szczególnie brudzącego.

                                                    > Podobnie z gotowan
                                                    > > iem, zwłaszcza że starsi ludzie jedzą mniej niż taki nastolatek.
                                                    >
                                                    > Nastolatek taki jak Igstryba na przyklad ? tez nie wiem... pamietasz, jak sie Y
                                                    > gnac lodami opychal ? I nie, nie sadze, zeby dwa kotlety wiecej wychodzily taniej.
                                                    >
                                                    Ignacy lubił słodycze, ale był też typem, który korzysta, kiedy może. U Pulpy może, na Roosevelta nie mamy wielu przykładów jego "opychania". Kotlety - można dyskutować, ale zupa, ziemniaki, inne produkty wymagające przygotowania - ich koszt w przeliczeniu na osobę jest mniejszy w przypadku większej ilości osób. Co do Ignasia, wprawdzie nie jadł za dużo, ale jadł co innego niż wszyscy, a to też generuje koszty.
                                                  • tt-tka Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 00:39
                                                    marutax napisała:


                                                    > Ale potem zakrzep znika,

                                                    Zakrzep znika, ale zdrowi seniorzy nie sa, skoro co roku jezdza do sanatorium. A w oczachGaby to oni ledwo chwieja sie nad grobem od plus minus 30 lat.

                                                    > Nie wiemy, co się z nim działo. Może mieszkała tam Agnieszka? Może pełnił funkc
                                                    > ję salonu, po tym, jak Ignaś przejął zielony pokój? Wątpię, by stał ciemny i za
                                                    > mknięty przez 4 lata.

                                                    Duzy Gabonow. Dawny zielony Ignasia. Zycie rodzinne zawsze koncentrowalo sie w kuchni (i nadal tak jest). Nie wiadomo, ale b. prawdopodobne jest, ze dawny malych i dawny seniorow po prostu staly nieykorzystane.

                                                    > Co do prania, owszem, jest go więcej, ale nie zwiększa to
                                                    > kosztów takim stopniu, jak mogłoby się wydawać, właśnie dzięki temu, że ubran
                                                    > ia/pościel domowników pierze się razem.

                                                    Boru, ale pierze sie czesciej, gdy brudzi piec osob, niz gdy trzy. Zmywara chodzi czesciej. Kapie sie wiecej osob, gdy jest ich wiecej. Mydla, papieru etc schodzi wiecej.

                                                    >Jak z gotowaniem - taniej ugotować rosó
                                                    > ł na 7 osób niż dwa garnki rosołu, jeden dla 5 osób, a drugi dla dwóch. Podobni
                                                    > e sprzątanie - odkurza się tak samo po 7 osobach jak po pięciu, chyba że chodzi
                                                    > o kogoś szczególnie brudzącego.

                                                    O czym ty piszesz ? Nie o tym mowa, ze taniej na leb wychodzi przy wspolnym kotle, tylko ze tych lbow jest mniej ! Zywic piec czy szesc osob a zywic trzy - to zauwazalna roznica w kosztach.


                                                    Co
                                                    > do Ignasia, wprawdzie nie jadł za dużo, ale jadł co innego niż wszyscy, a to t
                                                    > eż generuje koszty.

                                                    Dzizas, ale Ignas koszty generowal i generuje, a starzy juz nie, odkad sie wyprowadzili ! Tzn generuja, ale juz nie na Rusfelta. A ja pisze o tym, o ile Gabonom moglo ubyc wydatkow po zniknieciu czesci domownikow.
                                                  • marutax Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 08:27
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > Dzizas, ale Ignas koszty generowal i generuje, a starzy juz nie, odkad sie wypr
                                                    > owadzili ! Tzn generuja, ale juz nie na Rusfelta. A ja pisze o tym, o ile Gabon
                                                    > om moglo ubyc wydatkow po zniknieciu czesci domownikow.

                                                    A ja o tym, że Strybowie nie musieli pokrywać kosztów mieszkania Seniorów, bo ci robili to z własnej kieszeni. I nawet jeśli układ był taki, że np. Mila i Ignac płacili rachunki, a Strybowie kupowali jedzenie czy chemię dla wszystkich to obecność Seniorów nie podwyższała rachunków o tyle, by Gaba wychodziła na tym interesie na minus. Czyli po ich wyprowadzce Strybowie nic nie zyskają.

                                                  • tt-tka Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 10:10
                                                    marutax napisała:

                                                    > tt-tka napisała:
                                                    >
                                                    > > Dzizas, ale Ignas koszty generowal i generuje, a starzy juz nie, odkad si
                                                    > e wypr
                                                    > > owadzili ! Tzn generuja, ale juz nie na Rusfelta. A ja pisze o tym, o ile
                                                    > Gabon
                                                    > > om moglo ubyc wydatkow po zniknieciu czesci domownikow.
                                                    >
                                                    > A ja o tym, że Strybowie nie musieli pokrywać kosztów mieszkania Seniorów, bo c
                                                    > i robili to z własnej kieszeni. I nawet jeśli układ był taki, że np. Mila i Ign
                                                    > ac płacili rachunki, a Strybowie kupowali jedzenie czy chemię dla wszystkich to
                                                    > obecność Seniorów nie podwyższała rachunków o tyle, by Gaba wychodziła na tym
                                                    > interesie na minus. Czyli po ich wyprowadzce Strybowie nic nie zyskają.
                                                    >

                                                    A tego to nie wiemy, bosmy tych rachunkow i rozliczen nie ogladaly. Oba poglady uprawnione.
                                                    PS Ygnac generowal koszta dodatkowe, jak np reperacja /wymiana framugi zabitej gwozdziami. A spora ona byla, balkonowa. Diabli wiedza, co jeszcze zmalowal w tych latach, kiedy mu odwalalo.
                                                  • marutax Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 10:35
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > A tego to nie wiemy, bosmy tych rachunkow i rozliczen nie ogladaly. Oba poglady
                                                    > uprawnione.

                                                    Tak samo uprawniony jest pogląd, że Seniorzy utrzymywali cały dom, bo tak było "od zawsze", a Strybowie uznali, że to wygodny układ i udają, że nie wiedzą ile wynosi czynsz. Robią jakieś zakupy w większych partiach, ale na co dzień zaopatrzenie załatwia niepracująca Mila. W rezultacie Mila i Ignac są bez oszczędności, jedyna nietykalna gotówka to ta na sanatorium, reszta się rozchodzi (tak, także na Yardleya). A po wyprowadzce Seniorów do Pulpy Gaba i Grześ dostają zimny prysznic i z przerażeniem dostrzegają, ile wszystko kosztuje - stąd ich rejterada na wieś.

                                                    A skoro żadnej z tych teorii nie możemy udowodnić to złotym środkiem jest opcja "Seniorzy sami się utrzymywali i Strybowie ani na tym nie zyskiwali, ani nie tracili".
                                                  • tt-tka Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 10:51
                                                    marutax napisała:

                                                    > tt-tka napisała:
                                                    >
                                                    > > A tego to nie wiemy, bosmy tych rachunkow i rozliczen nie ogladaly. Oba p
                                                    > oglady
                                                    > > uprawnione.
                                                    >
                                                    > Tak samo uprawniony jest pogląd, że Seniorzy utrzymywali cały dom, bo tak było
                                                    > "od zawsze",

                                                    Nie jest uprawniony. Za te hipotetyczne tysiace nie byliby w stanie utrzymywac szesciu osob (dziewieciu, jesli doliczyc Palysow) zwazywszy na to, ile i czego tam sie je.
                                                    Poza tym mamy wyraznie powiedziane, ze "dwie pensje uniwersyteckie i liczne chaltury ledwo wystarczaly na stale wydatki" i mowa jest o dochodach Strybow, a nie Borejkow.
                                                    Oraz przypominam ponownie, ze gdy okradziono Milicje, bez pieniedzy zostala Gaba - czyli podejrzenie, ze Gaba dawala zarobki wlasne matce "na dom" jest bardziej uprawnione niz ze odwrotnie. Tym bardziej ze po tej kradziezy seniorzy wyjechali balowac w sanatorium i mieli na to, a Gaba musiala pozyczac od Flora



                                                    a Strybowie uznali, że to wygodny układ i udają, że nie wiedzą ile
                                                    > wynosi czynsz. Robią jakieś zakupy w większych partiach, ale na co dzień zaopa
                                                    > trzenie załatwia niepracująca Mila.

                                                    Ale za wlasne czy za gabogrzegorzowe ? Nosila w portmonetce pieniadze corki, a byc moze tez ziecia.
                                                  • marutax Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 11:34
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > Nie jest uprawniony. Za te hipotetyczne tysiace nie byliby w stanie utrzymywac
                                                    > szesciu osob (dziewieciu, jesli doliczyc Palysow) zwazywszy na to, ile i czego
                                                    > tam sie je.

                                                    Tak samo jak Strybowie nie byliby w stanie utrzymywać wszystkich, bo oni mimo wszystko mają jeszcze inne wydatki typu kieszonkowe dla dzieci, benzyna, częściej wymieniana garderoba. A Borejkowie utrzymywali dom np. w "Pulpecji", gdzie Gaba miała niewielkie dochody, Ida wydawała trzy pensje na suknię ślubną, a Nutria i Patrycja uczyły się/studiowały i nic nie wnosiły do budżetu.

                                                    > Poza tym mamy wyraznie powiedziane, ze "dwie pensje uniwersyteckie i liczne cha
                                                    > ltury ledwo wystarczaly na stale wydatki" i mowa jest o dochodach Strybow, a ni
                                                    > e Borejkow.

                                                    Ale nie określono, co należy rozumieć przez 'stałe wydatki" ani też, czy wydatki te obejmują płacenie za Seniorów.

                                                    > Oraz przypominam ponownie, ze gdy okradziono Milicje, bez pieniedzy zostala Gab
                                                    > a - czyli podejrzenie, ze Gaba dawala zarobki wlasne matce "na dom" jest bardzi
                                                    > ej uprawnione niz ze odwrotnie. Tym bardziej ze po tej kradziezy seniorzy wyjec
                                                    > hali balowac w sanatorium i mieli na to, a Gaba musiala pozyczac od Flora

                                                    Motyw z kradzieżą jest zbyt absurdalny, żeby uznać go za wyznacznik kondycji finansowej na Roosevelta. Nawet gdyby Mila dostawała na zakupy pieniądze od córki to nie ma żadnego powodu, by nosiła przy sobie tak dużą sumę, że jej brak rozwalił finanse całej rodziny. Dla mnie jedynym wytłumaczeniem jest opcja "Gaba nie ma konta w banku, przez chorobę nie może odebrać pensji więc wysyła matkę z upoważnieniem (Grzegorz na stypendium)" i właśnie te pieniądze znikają. Czyli pieniądze Gaby. Mili może być głupio, ale nie jest to jej wina, Gaba na pewno nie zgodziłaby się, by matka oddawała jej swoją forsę w takiej sytuacji. Poza tym dochodzi jeszcze sprawa defraudacji Laury, która zapewne sporo Strybów kosztowała. Dlatego to Gabrysia pożycza pieniądze od Florka.
                                                  • gat45 Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 09:39
                                                    tt-tka napisała:

                                                    >
                                                    > Duzy Gabonow. Dawny zielony Ignasia. Zycie rodzinne zawsze koncentrowalo sie w
                                                    > kuchni (i nadal tak jest). Nie wiadomo, ale b. prawdopodobne jest, ze dawny ma
                                                    > lych i dawny seniorow po prostu staly nieykorzystane.
                                                    >

                                                    Z osobistych obserwacji : nieużywany pokój praktycznie zawsze przekształca się w graciarnię. To musi być jakieś dotychczas nieopisane prawo fizyczne : brak codziennego użytkowania pomieszczenia X powoduje stopniowe zasysanie przedmiotów z pomieszczeń sąsiadujących, a potem z dalszych.
                                                  • upadly_kocyk Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 09:43
                                                    gat45 napisała:

                                                    > tt-tka napisała:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Duzy Gabonow. Dawny zielony Ignasia. Zycie rodzinne zawsze koncentrowalo
                                                    > sie w
                                                    > > kuchni (i nadal tak jest). Nie wiadomo, ale b. prawdopodobne jest, ze da
                                                    > wny ma
                                                    > > lych i dawny seniorow po prostu staly nieykorzystane.
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Z osobistych obserwacji : nieużywany pokój praktycznie zawsze przekształca się
                                                    > w graciarnię. To musi być jakieś dotychczas nieopisane prawo fizyczne : brak co
                                                    > dziennego użytkowania pomieszczenia X powoduje stopniowe zasysanie przedmiotów
                                                    > z pomieszczeń sąsiadujących, a potem z dalszych.

                                                    Jak najbardziej jest takie prawo. To entropia.
                                                    (a sprzątając zostajemy demonami Maxwella).
                                              • marzenna114 Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 10:51
                                                tt-tka napisała:

                                                > No jak nie jezdza ? Wlasnie oni, "jak co roku w czerwcu", regularnie i nie na g
                                                > arnuszek znajomych, tylko odplatnie. Pelnoplatnie, dodajmy, bo skierowanie cor
                                                > oczne to nie z nfz
                                                W 94 roku nie było NFZ, później też nie było tylko kasy chorych. I owszem na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych można było dostawać skierowanie co roku (nie upieram się, że legalnie, bo może co roku to było "po znajomości"). Teraz mniej więcej co 2 lata. Ale to by oznaczało, że co dwa lata seniorzy jeździli darmowo, a pomiędzy odpłatnie.
                                                >
                                                • ciotka_scholastyka Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 14:20
                                                  marzenna114 napisał(a):


                                                  > W 94 roku nie było NFZ, później też nie było tylko kasy chorych. I owszem na pr
                                                  > zełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych można było dostawać skierowa
                                                  > nie co roku (nie upieram się, że legalnie, bo może co roku to było "po znajomoś
                                                  > ci"). Teraz mniej więcej co 2 lata. Ale to by oznaczało, że co dwa lata seniorz
                                                  > y jeździli darmowo, a pomiędzy odpłatnie.

                                                  Dodam tylko, że na skierowanie od lekarza jedzie się tam, gdzie cię NFZ odgórnie przydzieli, i wtedy, kiedy cię odgórnie przydzieli. Innemi słowy, nie ma tak, że Melania z e skierowaniem w garści idzie złożyć wniosek o sanatorium i od progu mówi "Poproszę Kołobrzeg od piętnastego czerwca, i dla mojego męża też." jak masz pecha, to i Inowrocław w listopadzie dostaniesz, gdyż do sanatorium jedziesz się leczyć. Oczywiście co innego, gdy jedziesz prywatnie.
                                                • przymrozki Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 14:32
                                                  marzenna114 napisał(a):

                                                  > W 94 roku nie było NFZ, później też nie było tylko kasy chorych. I owszem na pr
                                                  > zełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych można było dostawać skierowa
                                                  > nie co roku (nie upieram się, że legalnie, bo może co roku to było "po znajomoś
                                                  > ci"). Teraz mniej więcej co 2 lata. Ale to by oznaczało, że co dwa lata seniorz
                                                  > y jeździli darmowo, a pomiędzy odpłatnie.

                                                  Nie mam tekstu pod ręką, ale mam wrażenie, że tekst w NiN był jednoznaczny. Starsi państwo Borejkowie jeździli wyłącznie odpłatnie - dlatego wybierali czerwiec, tańszy miesiąc.

                                                  No i jakie by było prawdopodobieństwo, że oboje dostaną skierowanie do tego samego ośrodka w tym samym czasie i to jeszcze akurat w wakacje.

                                                  • marzenna114 Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 15:17
                                                    przymrozki napisała:

                                                    >> Nie mam tekstu pod ręką, ale mam wrażenie, że tekst w NiN był jednoznaczny. Sta
                                                    > rsi państwo Borejkowie jeździli wyłącznie odpłatnie - dlatego wybierali czerwie
                                                    > c, tańszy miesiąc.
                                                    No to jak sobie na miesiąc jeździli odpłatnie, to mieli forsy jak lodu - odpłatne sanatorium - jedzenie, zabiegi, noclegi wcale nie były takie tanie. Chyba rzeczywiście składali cały rok. Poza tym byli idiotami do kwadratu skoro nie korzystali z możliwości darmowego wyjazdu ze skierowaniem.
                                                    > No i jakie by było prawdopodobieństwo, że oboje dostaną skierowanie do tego sam
                                                    > ego ośrodka w tym samym czasie i to jeszcze akurat w wakacje.
                                                    Małżeństwo jeżeli chce to dostanie razem w tym samym czasie nawet na różne schorzenia. Akurat osoby z rodziny i znajomi tak jeżdżą, a mama się denerwuje, bo ojciec nie chce z nią jechać (a mógłby - na NFZ, ze skierowaniem). No terminu i ośrodka rzeczywiście się nie wybiera, ale chyba jak się złoży w danym terminie, to można liczyć mniej więcej, że dostanie się np. wiosną, a nie w listopadzie - ale tylko w przybliżeniu.

                                                  • przymrozki Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 15:38
                                                    marzenna114 napisał(a):

                                                    > Poza tym byli idiotami do kwadratu skoro nie korz
                                                    > ystali z możliwości darmowego wyjazdu ze skierowaniem.

                                                    Nie wiem, jak wtedy, ale dzisiaj można bardzo łatwo zostać takim idiotą. Otrzymanie skierowania to dwuetapowa procedura zakończona decyzją, od której nie ma odwołania. A w razie decyzji pozytywnej, zaczynasz oczekiwanie na miejsce w sanatorium, nawet do dwóch lat. Więc moment składania wniosku w żaden sposób nie daje gwarancji terminu wyjazdu.


                                                    > Małżeństwo jeżeli chce to dostanie razem w tym samym czasie nawet na różne scho
                                                    > rzenia.

                                                    Nie wiem, jak wtedy, ale dzisiaj jest to bardzo mało prawdopodobne (choć, teoretycznie, możliwe). Żadne z Borejków nie było wtedy niepełnosprawne i nie wymagało obecności współmałżonka (to było 30 lat temu, to byli jeszcze młodzi ludzie!). Dzisiaj szanse mieliby większe ze względu na wiek, ale akurat teraz przestali jeździć.
                                                  • marutax Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 15:45
                                                    Gdyby nie to, że Borejkowie sami wybierali czas i miejsce, to byłaby możliwa jeszcze jedna opcja, mianowicie na zmianę starają się o skierowanie, tak że Ignacy dostaje w 1994, a Mila w 1995, po czym to, które nie dostało, wykupuje ten sam turnus prywatnie.
                                                  • marutax Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 19:28
                                                    Trochę więcej o czerwcowych wyjazdach Borejków:

                                                    "Kalamburka" rok 1993 , pobyt w mieszkaniu Anieli w Łebie
                                                    "Obyczaj corocznych wyjazdów w celu podreperowania zdrowia i regeneracji sił wprowadziła Mila jeszcze za czasów realnego socjalizmu (chodziło o jakieś czerwcowe ulgi w sanatoriach). Obyczaj przeciągnął się i na czasy raczkującego kapitalizmu, kiedy z kolei niewyzyskiwane przez ludność kwatery świeciły w czerwcu pustkami, dzięki czemu można je było wynająć za okazyjną cenę."

                                                    "Kalamburka" rok 1998
                                                    "Dwa czerwcowe tygodnie spędził Ignacy z żoną w sanatorium.
                                                    Ona leczyła reumatyzm, a on usiłował leczyć serce, które - wbrew jego obawom - nie było jednak aż tak bardzo zniszczone; lekarz wyraził się nawet z pewną dezynwolturą, że pompka Ignacego popracuje jeszcze ze trzydzieści lat bez remontu - ale wiadomo, jacy są ci dzisiejsi lekarze."

                                                    NiN, rok 1994
                                                    "Tata i mama, jak co roku w czerwcu, pojechali do sanatorium"

                                                    Chyba nic więcej nie ma na ten temat...
                                                  • tt-tka Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 21:24
                                                    W 1994 z cala pewnoscia nie kwaterowali u Anieli, bo tam byla ona z mezem i dwojka dzieci.
                                                    Oraz czy w Lebie jest jakies sanatorium ?
                                                    Oraz poza sezonem mogly byc tansze kwatery (nadal upieram sie, ze dla reumatykow czerwiec to pelnia sezonu, patrz Busko), ale zabiegi lecznicze o kazdej porze roku kosztowaly tyle samo.
                                                  • tt-tka Re: wakacje Ignasia 26.06.18, 02:09
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > W 1994 z cala pewnoscia nie kwaterowali u Anieli, bo tam byla ona z mezem i dwo
                                                    > jka dzieci.
                                                    > Oraz czy w Lebie jest jakies sanatorium ?

                                                    Sanatoriow w Lebie jak naplute, wlasnie sprawdzilam. Niestety kiedy ktore powstalo, nie udalo sie ustalic, Kalendarium historii miasta konczy sie w roku 1946, choc zaczyna juz w prehistorii. Wciagnelo mnie :)
                                                  • tt-tka Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 21:29


                                                    > marzenna114 napisała
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Małżeństwo jeżeli chce to dostanie razem w tym samym czasie nawet na różn
                                                    > e scho
                                                    > > rzenia.

                                                    Wedle mojej wiedzy nie ma w Polsce sanatorium leczacego jednoczesnie reumatykow i sercowcow. Jesli jest, to chetnie uzupelnie wiedze, niemniej przed rokiem 94 takiego nie bylo, co pisze jako corka owczesnego zawalowca i reumatyczki.



                                                  • marzenna114 Re: wakacje Ignasia 26.06.18, 09:41
                                                    tt-tka napisała:

                                                    >
                                                    >
                                                    >

                                                    > Wedle mojej wiedzy nie ma w Polsce sanatorium leczacego jednoczesnie re
                                                    > umatykow i sercowcow. Jesli jest, to chetnie uzupelnie wiedze, niemniej przed r
                                                    > okiem 94 takiego nie bylo, co pisze jako corka owczesnego zawalowca i reumatycz
                                                    > ki.
                                                    Mnie nie chodzi o to czy osoba z reumatyzmem, a druga z zawałem mogą się leczyć w jednym sanatorium. Odniosłam się do stwierdzenia czy małżonkowie mogą wyjechać razem na skierowanie - więc mogą i mam na to przykłady z życia i z rodziny - co do ich chorób, to musiałabym się dopytać, ale raczej nie mają identycznych schorzeń.
                                                  • marzenna114 Re: wakacje Ignasia 26.06.18, 09:31
                                                    przymrozki napisała:

                                                    >
                                                    > Nie wiem, jak wtedy, ale dzisiaj można bardzo łatwo zostać takim idiotą. Otrzym
                                                    > anie skierowania to dwuetapowa procedura zakończona decyzją, od której nie ma o
                                                    > dwołania. A w razie decyzji pozytywnej, zaczynasz oczekiwanie na miejsce w sana
                                                    > torium, nawet do dwóch lat. Więc moment składania wniosku w żaden sposób nie da
                                                    > je gwarancji terminu wyjazdu.
                                                    No dobrze, więc czekasz 2 lata i jedziesz. W roku, w którym nie masz przydziału jedziesz za własne pieniądze. Chyba, że rozważamy sytuację, że Mila jest zdrowa i po prostu chce się przejechać do sanatorium. W tamtych czasach nie trzeba było być obłożnie chorym, żeby jechać do sanatorium, nie trzeba było też być zgrzybiałym staruszkiem. Moja mama jeździła co roku, a nie miała jakichś strasznych chorób. A Borejki mają przecież znajomych lekarzy.
                                                    >
                                                    >> Nie wiem, jak wtedy, ale dzisiaj jest to bardzo mało prawdopodobne (choć, teore
                                                    > tycznie, możliwe). Żadne z Borejków nie było wtedy niepełnosprawne i nie wymaga
                                                    > ło obecności współmałżonka (to było 30 lat temu, to byli jeszcze młodzi ludzie!
                                                    > ). Dzisiaj szanse mieliby większe ze względu na wiek, ale akurat teraz przestal
                                                    > i jeździć.
                                                    Nie wiem czemu piszesz, że niemożliwe. To nie jest moja fantazja tylko przykłady z życia. Jakieś 4 miesiące temu w sanatorium na skierowanie był mój wujek z ciotką (60+). Chyba już 3 razy byli rodzice koleżanki. Mama usilnie namawia tatę na wspólny wyjazd (na skierowanie), ale tato nie chce. Nie ma nic do rzeczy niepełnosprawność - po prostu każde jedzie ze swoimi schorzeniami, ale jako małżeństwo mogą wyjechać razem - zapewne informują o tym lekarza i wniosek składają wspólnie.
                                                  • przymrozki Re: wakacje Ignasia 26.06.18, 09:51
                                                    marzenna114 napisał(a):

                                                    > Nie wiem czemu piszesz, że niemożliwe. To nie jest moja fantazja tylko przykład
                                                    > y z życia. Jakieś 4 miesiące temu w sanatorium na skierowanie był mój wujek z c
                                                    > iotką (60+). Chyba już 3 razy byli rodzice koleżanki. Mama usilnie namawia tatę
                                                    > na wspólny wyjazd (na skierowanie), ale tato nie chce. Nie ma nic do rzeczy ni
                                                    > epełnosprawność - po prostu każde jedzie ze swoimi schorzeniami, ale jako małże
                                                    > ństwo mogą wyjechać razem - zapewne informują o tym lekarza i wniosek składają
                                                    > wspólnie.

                                                    Ale wszak nie napisałam, że niemożliwe.

                                                    Sanatorium jest, z punktu widzenia prawa, raczej jak szpital niż hotel. A przecież do szpitali nie przyjmują pacjentek wraz z małżonkiem, żeby om było raźniej. Oczywiście, w szczególnych okolicznościach, małżeństwo może wyjechać razem. Dotyczy to jednak albo niepełnosprawnych, albo starszych ludzi (raczej 65+). W czasie swojej sanatoryjnej turystyki Borejkowie mieli po 50 lat i byli w zasadzie zdrowi. Na jakiej podstawie mieliby zostać skierowani razem na wakacje za pieniądze podatników?
                                                  • gat45 Re: wakacje Ignasia 26.06.18, 09:54
                                                    przymrozki napisała:

                                                    W czasie swojej sanatoryjnej turystyki Borejkowie mieli po 50 lat i byli w zasadzi
                                                    > e zdrowi. Na jakiej podstawie mieliby zostać skierowani razem na wakacje za pie
                                                    > niądze podatników?

                                                    Bo mają w rodzinie dwoje lekarzy i znajomego ordynatora ? - zasugerował podle Gat i sam się zawstydził.
                                                  • tt-tka Re: wakacje Ignasia 26.06.18, 10:05
                                                    gat45 napisała:

                                                    > przymrozki napisała:
                                                    >
                                                    > W czasie swojej sanatoryjnej turystyki Borejkowie mieli po 50 lat i byli w zas
                                                    > adzi
                                                    > > e zdrowi. Na jakiej podstawie mieliby zostać skierowani razem na wakacje
                                                    > za pie
                                                    > > niądze podatników?
                                                    >
                                                    > Bo mają w rodzinie dwoje lekarzy i znajomego ordynatora ? - zasugerował podle G
                                                    > at i sam się zawstydził.

                                                    Dr Kowalik byl juz wtedy ordynatorem ? I jako ordynator siedzial na nocnym dyzurze w JT ? Serio pytam, nie pamietam.
                                                    Dwoje lekarzy w rodzinie nie siedzi w skierowaniach :), choc oczywiscie znajomosci gdzie trzeba mogli miec lub nabyc.
                                                    Poza wszystkim - Borejki jezdzily odplatnie. Co mamy expressis verbis powiedziane.
                                                  • przymrozki Re: wakacje Ignasia 26.06.18, 10:13
                                                    gat45 napisała:

                                                    Na jakiej podstawie mieliby zostać skierowani razem na wakacje
                                                    > za pie
                                                    > > niądze podatników?
                                                    >
                                                    > Bo mają w rodzinie dwoje lekarzy i znajomego ordynatora ? - zasugerował podle G
                                                    > at i sam się zawstydził.

                                                    Ha ha ha, zaśmiał się system złowieszczo na takie dictum. Jestem gotowy, rzekł system, na takie szacher-macher.

                                                    O ile mi wiadomo, teraz każde skierowanie lekarza pierwszego kontaktu jest ocenianie pod kątem zasadności przez jakiś tam organ wyższej instancji. Więc tam też trzeba by mieć znajomości. A organ wyższej instancji brzmi jak stanowisko pracy ojca Diany lub innego lekarza "tego typu" (czyli typu niemieszkającego w piwnicy).
                                                  • marutax Re: wakacje Ignasia 26.06.18, 10:24
                                                    przymrozki napisała:

                                                    > O ile mi wiadomo, teraz każde skierowanie lekarza pierwszego kontaktu jest ocen
                                                    > ianie pod kątem zasadności przez jakiś tam organ wyższej instancji. Więc tam te
                                                    > ż trzeba by mieć znajomości. A organ wyższej instancji brzmi jak stanowisko pra
                                                    > cy ojca Diany lub innego lekarza "tego typu" (czyli typu niemieszkającego w piw
                                                    > nicy).

                                                    Ale organ ocenia na podstawie danych dostarczonych przez lekarzy pierwszego kontaktu. W przypadku Borejków prawdopodobnie istotna jest ciągłość leczenia. Skoro Mila leczy się na reumatyzm od początku lat 90-tych (może wcześniej, skoro jeździli w PRL-u), a Ignacy bierze leki na serce już chyba w "Pulpecji" to w papierach mają dość wskazań do pobytu w sanatorium.
                                                  • przymrozki Re: wakacje Ignasia 26.06.18, 10:27
                                                    marutax napisała:

                                                    > Ale organ ocenia na podstawie danych dostarczonych przez lekarzy pierwszego kon
                                                    > taktu. W przypadku Borejków prawdopodobnie istotna jest ciągłość leczenia. Skor
                                                    > o Mila leczy się na reumatyzm od początku lat 90-tych (może wcześniej, skoro je
                                                    > ździli w PRL-u), a Ignacy bierze leki na serce już chyba w "Pulpecji" to w papi
                                                    > erach mają dość wskazań do pobytu w sanatorium.

                                                    Teraz tak. Tylko teraz już nie jeżdżą. Zastanawiam się, jakie byłyby podstawy wysłania ich na bezpłatne leczenia sanatoryjne wtedy, w latach '80 i wczesnych '90.

                                                    Oczywiście, wiemy, że wtedy jeździli "prywatnie", ale pojawił się wątek, że po co płacili za coś, co spokojnie mogliby dostać za darmo.
                                                  • tt-tka Re: wakacje Ignasia 26.06.18, 10:44


                                                    > marutax napisała:
                                                    >
                                                    > > Ale organ ocenia na podstawie danych dostarczonych przez lekarzy pierwsze
                                                    > go kon
                                                    > > taktu. W przypadku Borejków prawdopodobnie istotna jest ciągłość leczenia

                                                    Organ ocenia, ale na to, by dostac konkretny, ten wlasnie termin nie wystarczy ocena ani zasadnosc skierowania :)


                                                    > Teraz tak. Tylko teraz już nie jeżdżą. Zastanawiam się, jakie byłyby podstawy w
                                                    > ysłania ich na bezpłatne leczenia sanatoryjne wtedy, w latach '80 i wczesnych '
                                                    > 90.

                                                    No, w poznych 70-tych (po tej operacji) to Mila ze skierowania i sanatorium zrezygnowala, choc jak najbardziej nalezalo jej sie i miala przyznane. A pozniej o problemach wrzodowych nic, tylko a to zakrzep, a to reumatyzm.... w dodatku policzylam lata i w NiN panstwo Borejkostwo sa przed 60-tka. na przewlekle choroby wieku starczego troszku za wczesnie...


                                                    > Oczywiście, wiemy, że wtedy jeździli "prywatnie", ale pojawił się wątek, że po
                                                    > co płacili za coś, co spokojnie mogliby dostać za darmo.

                                                    Widac nie mogli dostac za darmo. Albo termin nie ten, albo nie razem, albo nie kwalifikowali sie (zdrowe byki, co pod pretekstem leczenia urywaja sie rodzince, po prostu).
                                                  • zla.m Re: wakacje Ignasia 26.06.18, 19:58
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > Organ ocenia, ale na to, by dostac konkretny, ten wlasnie termin nie wys
                                                    > tarczy ocena ani zasadnosc skierowania :)

                                                    Jeżeli wybrany termin jest mało kuszący i/lub sanatorium nie jest najmodniejszym kurortem, to zdarza się jak najbardziej i dostanie się do wybranego miejsca, i w wybranym terminie, i w ciągu paru miesięcy. Przetestowała ma teściowa, jako żywo nie mająca znajomości w kręgach decyzyjnych. A z tekstu nie wynika, że jeździli do Ciechocinka czy Kołobrzegu.
                                                    No i faktycznie opcja: jedno na skierowanie, drugie pełnopłatnie też jest możliwa i sensowna.
                                                    W przeciwieństwie do tyrady Mili do Ignasia, zostawienie Gaby i innych okołowyjazdowych wydarzeń.
                                                  • tt-tka Re: wakacje Ignasia 26.06.18, 20:19
                                                    Mnie sie jednak coraz bardziej wydaje, ze Borejki jezdzily wypoczynkowo, nie leczniczo. Ewentualnie wynajmowali kwatere i wykupywali jakies zabiegi, ktore uznali za przydatne, wzglednie na zabiegi mieli skierowanie (jedno z nich !), ale mieszkali prywatnie.
                                                    Zauwazyliscie , ze zadnych wspominkow z tych pobytow, poza jednym w k dotyczacym dawnych znajomych ( Loni i Zbyslawa ) nie ma ani w mowie, ani w myslach seniorow ? Nawet na zasadzie wybrzydzania na wspolbiesiadnikow przy stole czy na braki w sanatoryjnej bibliotece.
                                                  • marutax Re: wakacje Ignasia 26.06.18, 20:34
                                                    zla.m napisała:

                                                    > A z tekstu nie wynika, że je
                                                    > ździli do Ciechocinka czy Kołobrzegu.

                                                    Kołobrzeg jest w "Kalamburce" i jako sanatorium, bo na ten sam turnus przyjeżdża Lonia.
                                                  • przymrozki Re: wakacje Ignasia 26.06.18, 20:39
                                                    marutax napisała:

                                                    > Kołobrzeg jest w "Kalamburce" i jako sanatorium, bo na ten sam turnus przyjeżdż
                                                    > a Lonia.

                                                    To były wczesne lata '90. Wtedy większość ośrodków, nawet zupełnie komercyjnych, przyjmowała "na turnusy". Więc Borejkowie pewnie mogli się spotkać z Lonią na turnusie, nawet jeżeli wszyscy płacili za pobyt.
                                                  • marutax Re: wakacje Ignasia 26.06.18, 20:58
                                                    przymrozki napisała:

                                                    > marutax napisała:
                                                    >
                                                    > > Kołobrzeg jest w "Kalamburce" i jako sanatorium, bo na ten sam turnus prz
                                                    > yjeżdż
                                                    > > a Lonia.
                                                    >
                                                    > To były wczesne lata '90. Wtedy większość ośrodków, nawet zupełnie komercyjnych
                                                    > , przyjmowała "na turnusy". Więc Borejkowie pewnie mogli się spotkać z Lonią na
                                                    > turnusie, nawet jeżeli wszyscy płacili za pobyt.

                                                    Chodzi o to, czy do Kołobrzegu - modnego kurortu - można było dostać skierowanie na wybrany przez siebie termin.
                                                  • marutax Re: wakacje Ignasia 26.06.18, 10:03
                                                    przymrozki napisała:

                                                    > Sanatorium jest, z punktu widzenia prawa, raczej jak szpital niż hotel. A przec
                                                    > ież do szpitali nie przyjmują pacjentek wraz z małżonkiem, żeby om było raźniej
                                                    > . Oczywiście, w szczególnych okolicznościach, małżeństwo może wyjechać razem. D
                                                    > otyczy to jednak albo niepełnosprawnych, albo starszych ludzi (raczej 65+). W c
                                                    > zasie swojej sanatoryjnej turystyki Borejkowie mieli po 50 lat i byli w zasadzi
                                                    > e zdrowi. Na jakiej podstawie mieliby zostać skierowani razem na wakacje za pie
                                                    > niądze podatników?

                                                    Ze skierowaniem się nie wypowiem, ale z doświadczeń rodzinnych wiem, że istniała możliwość, o której już wspominałam: jedno z małżonków jedzie na skierowanie, drugie płaci za ten sam turnus. Może do tego odnosi się wzmianka o "czerwcowych zniżkach"? Kiedy kilka lat temu odwiedzałam babcię w Ciechocinku dowiedziałam się, że dostała trzyosobowy pokój, bo dwójki są rezerwowane dla małżeństw, które są po prostu bardziej dochodowe, jako że jedno z nich płaci prywatnie.
                                                    Inna sprawa to choroby Borejków - Mila rzeczywiście trochę ich ma, ale Ignacy raczej się nad sobą rozczula.
                                                  • marzenna114 Re: wakacje Ignasia 26.06.18, 14:57
                                                    przymrozki napisała:

                                                    > > Sanatorium jest, z punktu widzenia prawa, raczej jak szpital niż hotel. A przec
                                                    > ież do szpitali nie przyjmują pacjentek wraz z małżonkiem, żeby om było raźniej
                                                    > . Oczywiście, w szczególnych okolicznościach, małżeństwo może wyjechać razem. D
                                                    > otyczy to jednak albo niepełnosprawnych, albo starszych ludzi (raczej 65+). W c
                                                    > zasie swojej sanatoryjnej turystyki Borejkowie mieli po 50 lat i byli w zasadzi
                                                    > e zdrowi. Na jakiej podstawie mieliby zostać skierowani razem na wakacje za pie
                                                    > niądze podatników?
                                                    Małżeństwo jak najbardziej może wyjechać razem, jeżeli oboje małżonkowie mają wskazania do leczenia sanatoryjnego. Ja nie piszę o sytuacji, kiedy jedno jest zdrowe, tylko oboje mają problemy zdrowotne. Wtedy składają razem papiery i razem dostają sanatorium za pieniądze podatników - oczywiście jeżeli ich schorzenia da się leczyć w jednym sanatorium (tetetka pisała, że niektórych się nie da).
                                  • bupu Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 19:19
                                    przymrozki napisała:

                                    > Po czym zostaje im dość pieniędzy, żeby (być może) dostać kredyt na "bardzo uży
                                    > waną" kawalerkę (być może, bo nie wiemy, czy ten kredyt by dostali). Ostateczni
                                    > e ma tylko wystarczyć na dołożenie Patrycjom do remontu pawilonu.

                                    Nie, to oszczędności Gabów miały starczyć na używaną kawalerkę, a jak nie to kredyt. Znaczy mieli całkiem przyjemną sumkę odłożoną.
                                    • tt-tka Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 19:29
                                      bupu napisała:

                                      > przymrozki napisała:
                                      >
                                      > > Po czym zostaje im dość pieniędzy, żeby (być może) dostać kredyt na "bard
                                      > zo uży
                                      > > waną" kawalerkę (być może, bo nie wiemy, czy ten kredyt by dostali). Osta
                                      > teczni
                                      > > e ma tylko wystarczyć na dołożenie Patrycjom do remontu pawilonu.
                                      >
                                      > Nie, to oszczędności Gabów miały starczyć na używaną kawalerkę, a jak nie to kr
                                      > edyt. Znaczy mieli całkiem przyjemną sumkę odłożoną.


                                      No Gabow, caly czas i wszystkie o starych Strybach piszemy. Przy czym nie wiadomo ani, czy dostaliby ten kredyt, ani ile bylo tych oszczednosci. kawalerka bardzobardzo uzywana, lokalizacja nie znana... oraz, co wyluszczylam powyzej, od kiedy ludzi z domu znacznie ubylo, Gabony mialy szanse zaoszczedziec. Na tych nieobecnych :)
                                    • przymrozki Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 10:52
                                      bupu napisała:

                                      > Nie, to oszczędności Gabów miały starczyć na używaną kawalerkę, a jak nie to kr
                                      > edyt. Znaczy mieli całkiem przyjemną sumkę odłożoną.

                                      No, tutaj dużo rozbija się o rozumienie pojęcia "bardzo używana kawalerka". Ja rozumiem, że chodzi o mieszkanie do generalnego remontu. Na taką nieruchomość, być może, Strybom starczy, ale nie wiedzą tego na pewno i dopuszczają konieczność wzięcia kredytu. Jeżeli się weźmie pod uwagę, że remont też kosztuje, to jest pytanie, czy ich aby na pewno na samodzielne mieszkanie stać.

                                      I załóżmy, że mają ok. 100 tys. (według internetu, tyle kosztują małe mieszkania do dużego remontu w Poznaniu). Nie mieli do tej pory kredytu mieszkaniowego, mieszkali tanio i na dodatek na spółkę z rodzicami. Większych wydatków nie mieli, córki poszły bez posagu. 100 tys. to wszystko co dwoje pracujących ludzi zdołało oszczędzić przez 30-40 lat pracy. Nieco ponad tysiąc złotych rocznie na osobę. Mało oszczędni z nich ludzie.
                              • tt-tka Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 18:58
                                dominka1 napisała:


                                > >
                                > Strybowie mieszkają w domu starych Borejów, więc w ramach rewanżu za tę możliw
                                > ość

                                No sekunda. Gabon mieszka tam rownie dlugo jak stare Boreje, a Gizela mieszkanie zamieniala dla calej rodziny, a nie tylko dla seniorow. To nie jest "mozliwosc", tylko Gabona nietykalne prawo mieszkac tam. I sadze, ze na Strybach spoczywaja koszta utrzymania mieszkania w znacznej czesci, jak to czynsz lub jego fragment, media, wyzerka.

                                >na pewno to oni fundują wakacje rodzicom.

                                >Mieszkać z rodzicami,mieć darmową pomoc dz
                                > iadków w opiece nad dziećmi

                                Ida nie mieszka razem, a jej dziecmi tez sie dziadkowie zajmuja...

                                ,nie oszczędzać kasy ,jednocześnie nie wydając jej
                                > na modne ubrania/gadżety/podróże i nie mieć pieniędzy....

                                Dziwne dla mnie. Ale wyraznie powiedziano, ze juz w drugiej polowie lat 90-tych to, co zarabiaja oboje lacznie z chalturami "ledwo starcza na stale miesieczne wydatki". Strybom. Co robia z pieniedzmi seniorzy i ile ich Maja pozostaje niezglebiona tajemnica.
                  • jakgdyby.nigdynic Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 14:32
                    tt-tka napisała:

                    > Nie wiem, czy dwa tygodnie, w NiN wyglada to tak, jakby seniorzy wybyli na caly
                    > czerwiec. Plus czerwiec to nie jest poza sezonem, od drugiej polowy miesiaca o
                    > blozenie pelne.

                    NiN zostało wydane w 1994 r. Akcja dzieje się więc we wczesnych latach 90. (nie pamiętam dokładnie). Wtedy tzw. wysoki sezon nad Bałtykiem trwał właściwie od połowy lipca do połowy sierpnia. Czerwiec i wrzesień były prawie martwe turystycznie, zwłaszcza w metropoliach pokroju Łeby.
                    • tt-tka Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 14:37
                      jakgdyby.nigdynic napisała:


                      > NiN zostało wydane w 1994 r. Akcja dzieje się więc we wczesnych latach 90. (nie
                      > pamiętam dokładnie). Wtedy tzw. wysoki sezon nad Bałtykiem trwał właściwie od
                      > połowy lipca do połowy sierpnia. Czerwiec i wrzesień były prawie martwe turysty
                      > cznie, zwłaszcza w metropoliach pokroju Łeby.

                      Ale w NiN seniorzy nie pojechali do Leby i w ogole nie wiemy, gdzie sa (geograficznie). Wcale nie powiedziano, ze nad morzem. W Lebie siedzi Aniela z rodzina i jeszcze przygarnac ma troje z Rusfelta.
                  • marzenna114 Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 10:17
                    tt-tka napisała:

                    > Zwlaszcza w ustach Milicji, ktora na zamiejscowe wakacje jezdzila, w biednych p
                    > owojennych latach i bedac corka samotnej matki.
                    No ale te wakacje były darmowe, dlatego jeździła.
                    • tt-tka Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 10:41
                      marzenna114 napisał(a):

                      > tt-tka napisała:
                      >
                      > > Zwlaszcza w ustach Milicji, ktora na zamiejscowe wakacje jezdzila, w bie
                      > dnych p
                      > > owojennych latach i bedac corka samotnej matki.
                      > No ale te wakacje były darmowe, dlatego jeździła.

                      Ale ona twierdzi, ze nie ma kto z dziecmi pojechac, bo oboje rodzice pracuja. Gizela tez pracowala i nie miala chlopa do wyreki, a na wyjazd z corka czas znalazla.
                      O kosztach w ogole nie bede pisac, bo mnie szlag trafi - dwoje pracownikow naukowych na etatach, socjal, doplaty i brak pieniedzy na wyjazd to jest albo skrajne, patologiczne skapstwo, albo programowe uwiazanie dziecka w domu.
            • marzenna114 Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 10:11
              tt-tka napisała:

              > > I ktora cynicznie bredzi o braku forsy, gdy te sanatoria coroczne i calomiesiec
              > zne byly platne.
              A w którym roku były płatne? Bo moja mama jeździła przez wiele lat co roku i nie płaciła.
              • przymrozki Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 10:17
                marzenna114 napisał(a):

                > A w którym roku były płatne? Bo moja mama jeździła przez wiele lat co roku i ni
                > e płaciła.

                Do sanatorium można pojechać bezpłatnie na skierowanie od lekarza. Można też pojechać do sanatorium jak do hotelu ze spa, ale wtedy się płaci (wyraźnie taniej niż w hotelu ze spa, ale standard jest jednak sanatoryjny, nie hotelowy). Być może były lub są jakieś formy pośrednie (np. zwrot części kosztów zabiegów).

                Z tekstu NiN wynika, że Borejkowie na pewno coś płacili, bo terminy czerwcowe wybierali właśnie ze względu na koszty.
        • kooreczka Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 14:22
          Ciekawe, kto ją tego nauczył, przecież nie Gizela- po wojnie bieda aż piszczy a ona nie dość, że Milę bierze to jeszcze Monice załatwia. Okropnie nie lubię tej sceny bo takie teksty pasują do kogoś kto zaznał bezdomności czy strasznej biedy i teraz chowa do skarpety, a życie Miili dzięki staraniom Gizeli raczej nie odbiegało od powojennych standardów. Nawet tuż po wojnie widzymy Milę zdrową, ubraną czsto i dobrze odżywiną. Mojaj babcia w tym czasie nigdy nie była pewna, czy będzie coś na stole, a jeść do syta zaczęła rok później, w sanatrium dla gruźlików, a nigdy takiego tekstu mi nie zasadziła.
          • briar_rose Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 15:05
            kooreczka napisał:

            > Ciekawe, kto ją tego nauczył, przecież nie Gizela- po wojnie bieda aż piszczy a
            > ona nie dość, że Milę bierze to jeszcze Monice załatwia. Okropnie nie lubię te
            > j sceny bo takie teksty pasują do kogoś kto zaznał bezdomności czy strasznej bi
            > edy i teraz chowa do skarpety, a życie Miili dzięki staraniom Gizeli raczej nie
            > odbiegało od powojennych standardów. Nawet tuż po wojnie widzymy Milę zdrową,
            > ubraną czsto i dobrze odżywiną. Mojaj babcia w tym czasie nigdy nie była pewna,
            > czy będzie coś na stole, a jeść do syta zaczęła rok później, w sanatrium dla g
            > ruźlików, a nigdy takiego tekstu mi nie zasadziła.

            Już po wojnie, posiadanie dachu nad głową i co do garnka włożyć jest już jednak bardziej normą, niż rzadkością, więc i dla dziecka nie jest to marzenie. Mila wychodzi tu na zrzędliwą babcinkę, takich słów bym się spodziewała z ust matki Pauliny Gibson z "Ani z Szumiących Topoli".
        • bupu Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 14:55
          briar_rose napisał(a):

          > Ha, mam! Chodziło co prawda o ferie zimowe, ale wrzucam, bo mnie to nieźle trze
          > pnęło.
          >
          > " - ...a inne dzieci to sobie jeżdżą w góry - podpowiedział Ignacy Grzegorz.
          >
          > Przeholował.
          > - Bez przesady, mój drogi - ucięła babcia. - Nie było wam chyba tak źle w domu,
          > gdzie jest ciepło i sucho, gdzie macie co jeść i co czytać. ( ... ) - Kto ma
          > czas jeździć z wami w góry? - tłumaczyła dalej Babi, zgoła niepotrzebnie - Wasi
          > rodzice pracują jak szaleni, pieniędzy nie ma, czasy są ciężkie i trzeba umieć
          > się ograniczać w swoich apetytach na przyjemności.



          Czasy są cięzkie, pieniędzy nie ma, ale tylko na waszą odzież i wakacje. Na podwójne nowości wydawnicze są, czemu nie. Na cyfrowego Kodaka (rok 2004 to jest, przypominam) też. Ale pamiętajcie, czasy są ciężkie!
          • przymrozki Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 15:23
            bupu napisała:

            > Kto ma
            > > czas jeździć z wami w góry? - tłumaczyła dalej Babi, zgoła niepotrzebnie
            > - Wasi
            > > rodzice pracują jak szaleni, pieniędzy nie ma, czasy są ciężkie i trzeba
            > umieć
            > > się ograniczać w swoich apetytach na przyjemności.[/i]

            Chyba wyparłam ten fragment z pamięci. Nawiasem pisząc, jakoś trudno mi uwierzyć w pracownika naukowego państwowej uczelni, który w sierpniu nie może dostać nawet dwóch tygodni wolnego. Gdzie jest Państwowa Inspekcja Pracy?!
            • bupu Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 16:31
              przymrozki napisała:

              > bupu napisała:
              >
              > > Kto ma
              > > > czas jeździć z wami w góry? - tłumaczyła dalej Babi, zgoła niepotrz
              > ebnie
              > > - Wasi
              > > > rodzice pracują jak szaleni, pieniędzy nie ma, czasy są ciężkie i
              > trzeba
              > > umieć
              > > > się ograniczać w swoich apetytach na przyjemności.[/i]
              >
              > Chyba wyparłam ten fragment z pamięci. Nawiasem pisząc, jakoś trudno mi uwierzy
              > ć w pracownika naukowego państwowej uczelni, który w sierpniu nie może dostać n
              > awet dwóch tygodni wolnego. Gdzie jest Państwowa Inspekcja Pracy?!

              Zawsze mi się zdawało, że istnieje wiele form wypoczynku zbiorowego, na który dziateczki jeździć mogą bez rodziców. Wiecie, obozy, kolonie i inne tam takie. No ale gdzież tam, nie będą się latorośle zrywać poza zasięg Klanu, bo im jeszcze skorupka nasiąknie nie tym co trzeba...
              • mama_kotula Re: wakacje Ignasia 27.06.18, 11:29
                > Zawsze mi się zdawało, że istnieje wiele form wypoczynku zbiorowego, na który dziateczki jeździć mogą bez rodziców. Wiecie, obozy, kolonie i inne tam takie.

                Są dziateczki, które na obozy i kolonie nie pojadą. Zaburzone jak Ignacy, z rozmaitymi fobiami, również takie, które - excusez le mot - nie wysrają się gdzie indziej niż w domu. No zwyczajnie nie pojadą.
                Są dziateczki, które na co dzień społecznie funkcjonują ok, w znanej grupie, na obozie/kolonii nie są w stanie się w ciągu tych 2 tygodni zaadaptować. I Ignacy się tu świetnie wpasowuje akurat, więc nie wiem, czy to jest faktycznie ideologiczne niewyjeżdżanie na formy wypoczynku masowego.

                (chwilowo jestem nieobiektywna, moja osobista latorośl się akutalnie zbyt dobrze aklimatyzuje na obozie i zaraz ją stamtąd wypieprzą radośnie - i tak myślę, że może ona właśnie jest dzieckiem, które nie powinno jeździć na formy wypoczynku zbiorowego, wrrrr)
                • tt-tka Re: wakacje Ignasia 27.06.18, 11:34
                  Moze dzieci Gaby na obozy nie pojechalyby, moze nawet nie chcialyby. Rzecz w tym, ze tego powiedziec i odmowic nie maja okazji - taka propozycja, nawet taki pomysl nigdy sie nie pojawil.
                  • przymrozki Re: wakacje Ignasia 27.06.18, 11:54
                    tt-tka napisała:

                    > Moze dzieci Gaby na obozy nie pojechalyby, moze nawet nie chcialyby. Rzecz w ty
                    > m, ze tego powiedziec i odmowic nie maja okazji - taka propozycja, nawet taki
                    > pomysl nigdy sie nie pojawil.

                    Pojawiła się w zasadzie. Gaba, w "Córce Robrojka", wyraźnie stwierdza, że dzieci niestety nigdzie nie są wysyłane, ale co zrobić, skoro pieniędzy brakuje. Czyli pomysł był, przynajmniej w sferze deklaracji. Wszystko rozbiło się o biedę w domu.
                    • tt-tka Re: wakacje Ignasia 27.06.18, 13:06
                      przymrozki napisała:

                      > Pojawiła się w zasadzie. Gaba, w "Córce Robrojka", wyraźnie stwierdza, że dziec
                      > i niestety nigdzie nie są wysyłane, ale co zrobić, skoro pieniędzy brakuje. Czy
                      > li pomysł był, przynajmniej w sferze deklaracji. Wszystko rozbiło się o biedę w
                      > domu.

                      Nie. We wszystkich pomyslach o wyslaniu dzieci mowa/mysl byla o wyslaniu ich z kims, a nie na wypoczynek zbiorowy. "Nie miala ani za co, ani z kim", "nie mozna bylo wyslac Grzesia z corkami", "Elka pomagala pare dni, a potem wyjechala z Metodym do Wiednia", "Nutria, no co ja mam z nimi zrobic, musisz je wziac, to sa takze twoje dzieci" - zawsze i tylko rodzina, a pozniej Jankowiakowie, nigdy instytucjonalnie.
                      • przymrozki Re: wakacje Ignasia 27.06.18, 13:13
                        tt-tka napisała:

                        > Nie. We wszystkich pomyslach o wyslaniu dzieci mowa/mysl byla o wyslaniu ich z
                        > kims, a nie na wypoczynek zbiorowy. "Nie miala ani za co, ani z kim", "nie mozn
                        > a bylo wyslac Grzesia z corkami", "Elka pomagala pare dni, a potem wyjechala z
                        > Metodym do Wiednia", "Nutria, no co ja mam z nimi zrobic, musisz je wziac, to s
                        > a takze twoje dzieci" - zawsze i tylko rodzina, a pozniej Jankowiakowie, nigdy
                        > instytucjonalnie.

                        A ma ktoś pod ręką "Córkę Robrojka" (chodzi o ten moment tuż przed przybyciem Roberta na Roosevelta)? Bo ja mam wrażenie, że tam to było sformułowano jakoś ogólnie, że Gaba sama nie może, nikt inny też nie może, a wysłać dzieci na wakacje, to, olaboga, ileż to kosztuje. Czyli w rachubę mogły wchodzić inne formy wypoczynku niż weekend z Elką.
                        • marutax Re: wakacje Ignasia 27.06.18, 17:33
                          przymrozki napisała:

                          > A ma ktoś pod ręką "Córkę Robrojka" (chodzi o ten moment tuż przed przybyciem R
                          > oberta na Roosevelta)? Bo ja mam wrażenie, że tam to było sformułowano jakoś og
                          > ólnie, że Gaba sama nie może, nikt inny też nie może, a wysłać dzieci na wakacj
                          > e, to, olaboga, ileż to kosztuje. Czyli w rachubę mogły wchodzić inne formy wyp
                          > oczynku niż weekend z Elką.

                          "Własne córki Gabrieli - Pyza i Tygrysek - spędzały wakacje w Pobiedziskach, jak co roku zresztą. Państwo Jankowiakowie nie wyobrażali sobie lata bez dziewczynek. W marcu przychodziło zwykle formalne zaproszenie listowne, mające oddalić wszelkie skrupuły Gabrieli, która nie zniosłaby myśli, że sprawia komuś kłopot. Uroczysty list adresowany był zawsze do dziewczynek, więc nawet gdyby snuła jakieś inne plany wakacyjne, i tak nie miałaby szans na ich realizację. Ale innych planów nie było, bo nie było pieniędzy. Mogła córkom zafundować tylko przejazd do Pobiedzisk i dwa miesiące wakacji u zaprzyjaźnionych starszych państwa. Wakacje w górach czy nad morzem w ogóle nie wchodziły w grę: za drogo! Dwie pensje uniwersyteckie plus liczne, lecz niestety drobne honoraria za publikacje, tłumaczenia, prace redakcyjne, korepetycje, a nawet pogadanki radiowe, to było zaledwie dość na stałe miesięczne wydatki."
                          • przymrozki Re: wakacje Ignasia 29.06.18, 08:38
                            marutax napisała:

                            > W marcu przychodziło zwykle formalne zaproszenie listowne, mające oddalić
                            > wszelkie skrupuły Gabrieli, która nie zniosłaby myśli, że sprawia komuś kłopot.

                            Ha ha ha. Ta sama Gaba, która do małego mieszkanka w Łebie, najprawdopodobniej jednopokojowego, zajmowanego przez rodzinę z dwójką małych dzieci, wysyła dwie swoje córki i siostrę wraz z namiotem dwuosobowym za to praktycznie bez pieniędzy, a za pozwolenie wystarczy jej "Aniela na pewno pozwoli...".

                            • bupu Re: wakacje Ignasia 29.06.18, 10:55
                              przymrozki napisała:

                              > marutax napisała:
                              >
                              > > W marcu przychodziło zwykle formalne zaproszenie listowne, mające oddalić
                              >
                              > > wszelkie skrupuły Gabrieli, która nie zniosłaby myśli, że sprawia komuś k
                              > łopot.
                              >
                              > Ha ha ha. Ta sama Gaba, która do małego mieszkanka w Łebie, najprawdopodobniej
                              > jednopokojowego, zajmowanego przez rodzinę z dwójką małych dzieci, wysyła dwie
                              > swoje córki i siostrę wraz z namiotem dwuosobowym za to praktycznie bez pienięd
                              > zy, a za pozwolenie wystarczy jej "Aniela na pewno pozwoli...".
                              >

                              Ta sama Gaba która bez mrugnięcia okiem pod dzielna grzywką zaprasza dzieciatego absztyfikanta na wigilię, na której jej rodzina ma się zapoznać z przyszłą teściową Idy. Po czym radosnie ściąga na te wigilię dwie małe Rumunki, bez cienia refleksji że sprawia kłopot rodzinie lubego, własnej siostrze i rodzicom tych dzieci. I ta sama Gaba, która lata później równie bezrefleksyjnie siedzi na karku siostrze najmłodszej. Hue, hue.
                              • tt-tka Re: wakacje Ignasia 29.06.18, 12:04

                                skrupuły Gabrieli, która nie zniosłaby myśli, że sprawia k
                                > omuś k
                                > > łopot.

                                > > Ha ha ha. Ta sama Gaba, która do małego mieszkanka w Łebie, najprawdopodo
                                > bniej
                                > > jednopokojowego, zajmowanego przez rodzinę z dwójką małych dzieci, wysyła
                                > dwie
                                > > swoje córki i siostrę wraz z namiotem dwuosobowym za to praktycznie bez p
                                > ienięd
                                > > zy
                                >
                                > Ta sama Gaba która bez mrugnięcia okiem pod dzielna grzywką zaprasza dzieciateg
                                > o absztyfikanta na wigilię, na której jej rodzina ma się zapoznać z przyszłą te
                                > ściową Idy. Po czym radosnie ściąga na te wigilię dwie małe Rumunki, bez cienia
                                > refleksji że sprawia kłopot rodzinie lubego, własnej siostrze i rodzicom tych
                                > dzieci. I ta sama Gaba, która lata później równie bezrefleksyjnie siedzi na kar
                                > ku siostrze najmłodszej. Hue, hue.
                                >
                                >


                                Alez, alez. Gabunia nie znioslaby mysli, ze komus sprawia klopot, ale w wymienionych przez kulezanki przypadkach ta mysl jej w glowie nie postala, wiec nie ma czego znosic.

                                Przeciez to oczywiste, ze jej niewychowane smarkule na malej przestrzeni w niczym nie beda Anieli przeszkadzac, ze Mareczek juz zaklepany, a z jej absztyfikanta rodzina ucieszy sie bardziej (biednej porzuconej nalezy sie bardziej niz lamaczce serc !), ze Rumunki na Wigilii to radosc dla dzieci biednej udreczonej Gabuni, ze siostra orgazmuje ze szczescia majac ja na karku juz na zawsze zapewne...

                                PS Ta wersja o niemysleniu to wersja optymistyczna :(
                    • bupu Re: wakacje Ignasia 27.06.18, 13:13
                      przymrozki napisała:

                      > tt-tka napisała:
                      >
                      > > Moze dzieci Gaby na obozy nie pojechalyby, moze nawet nie chcialyby. Rzec
                      > z w ty
                      > > m, ze tego powiedziec i odmowic nie maja okazji - taka propozycja, nawet
                      > taki
                      > > pomysl nigdy sie nie pojawil.
                      >
                      > Pojawiła się w zasadzie. Gaba, w "Córce Robrojka", wyraźnie stwierdza, że dziec
                      > i niestety nigdzie nie są wysyłane, ale co zrobić, skoro pieniędzy brakuje. Czy
                      > li pomysł był, przynajmniej w sferze deklaracji. Wszystko rozbiło się o biedę w
                      > domu

                      Gaba skrzętnie pominęla że z racji miejsca pracy miała inne możliwości wysyłania dziatek na wypoczynek niż te pelnoplatne. Ponadto ubóstwo borejcze było wtedy znacznie bardziej deklaratywne niż lojalne (trzy lata później wszyscy mają drogie komórki, Ignas ma własny komputer, a dzieci wciąż kisna w domu).
                      • przymrozki Re: wakacje Ignasia 27.06.18, 14:12
                        bupu napisała:

                        > Gaba skrzętnie pominęla że z racji miejsca pracy miała inne możliwości wysyłani
                        > a dziatek na wypoczynek niż te pelnoplatne. Ponadto ubóstwo borejcze było wtedy
                        > znacznie bardziej deklaratywne niż lojalne (trzy lata później wszyscy mają dro
                        > gie komórki, Ignas ma własny komputer, a dzieci wciąż kisna w domu).

                        Poza tym przed ślubem Gaba zabierała córki na wycieczki po okolicy (pewnie nie jakieś luksusowe, ale jednak). A to by znaczyło, że przyjęcie Grzegorza pod dach pogorszyło sytuację finansową rodziny.

                        Jak mało musi zarabiać Kalarepa, że jego obecność aż tak obniża dochód w przeliczeniu na osobę? A może on tyle je?
                        • tt-tka Re: wakacje Ignasia 27.06.18, 14:32
                          przymrozki napisała:


                          >
                          > Poza tym przed ślubem Gaba zabierała córki na wycieczki po okolicy (pewnie nie
                          > jakieś luksusowe, ale jednak). A to by znaczyło, że przyjęcie Grzegorza pod dac
                          > h pogorszyło sytuację finansową rodziny.


                          Albo ze Gabie nie chcialo sie ruszac i miala juz dobry pretekst, zeby sie nie ruszac. Maz, male dziecko...
                          Bo z tekstu w NiN (tak dawno nie byla i co gorsza, jej dzieci tez nie byly) wyniklo mi, ze od zamazpojscia Gabona jej corki nie mialy juz zadnych wakacyjnych propozycji poza domem, ale nie z powodu pieniedzy - w DP mysli o wyslaniu malych i zaluje, ze nie moze wrobic w ten wyjazd Grzegorza, bo on z pasierbicami nie bardzo... to bylo powodem, nie brak pieniedzy.
                          Podroz do Wenecji tez bezplatna nie byla i na nia starczylo. W NiN niby grosza w domu nie ma, ale jak Nutria powiedziala, ze jedzie, to juz Gaba gotowa sypac groszem (tym nieobecnym ?), byle tylko siostra wziela jej corki.

                          Tak ogolnie to mi wychodzi, ze Gabon lubi siedziec w domu, tylko zdecydowanie woli, zeby jej corek tam nie bylo. Rozwalilo mnie to marzenie, zeby wyslac Grzesia z corkami - WYSLAC. Ona nie pojedzie, co tam maz, co tam dzieci, ona chetnie zostanie na Rusfelta.
                          • zla.m Re: wakacje Ignasia 02.07.18, 10:56
                            tt-tka napisała:


                            >
                            > Tak ogolnie to mi wychodzi, ze Gabon lubi siedziec w domu, tylko zdecydowanie w
                            > oli, zeby jej corek tam nie bylo. Rozwalilo mnie to marzenie, zeby wyslac Grzes
                            > ia z corkami - WYSLAC. Ona nie pojedzie, co tam maz, co tam dzieci, ona chetnie
                            > zostanie na Rusfelta.

                            Ja tak tylko cicho się wetnę - co jakiś czas "wysyłam" męża z córkami do jego mamy. Jadą na parę dni, a ja z tej radości, że mam spokój to normalnie nie wiem, czy siedzieć przy kompie czy nad książką :D

                            Ale owszem, jeździmy też razem, jeżdżę też ja tylko z córami. I jak lubię moje dzieci i wakacje z nimi, to jednak czasem każdy ma ochotę pobyć sam i mu domownicy zaczynają przeszkadzać.
                            • tt-tka Re: wakacje Ignasia 02.07.18, 11:32
                              Ale Gabon nie ma ochoty pobyc sam, skoro radosnie tkwi w kolchozie. Ona tylko z (wlasnymi) dziecmi nie ma ochoty byc. A, i z mezem chyba tez.
                              • bupu Re: wakacje Ignasia 02.07.18, 11:53
                                tt-tka napisała:

                                > Ale Gabon nie ma ochoty pobyc sam, skoro radosnie tkwi w kolchozie. Ona tylko z
                                > (wlasnymi) dziecmi nie ma ochoty byc. A, i z mezem chyba tez.

                                Chyba? Na tę imieninową randkę Kalarepa musiał ją niemal siłą z domu wywlec i kolanem ubić w maluchu. Po czym Gabuchna skwapliwie wykorzystała swojego starego kumpla o intelekcie ameby oraz takcie i subtelności niemieckiego superczołgu Maus, żeby jednak nie musieć spędzać wieczoru sam na sam z facetem, którego poślubiła.
                                ...a żeby nie musieć czasami spędzać wieczorów sam na sam z tym facetem we własnym domu, w małżeńskiej sypialni zainstalowała za szafą dziecko. I trzymała je tam, póki nie sypnął mu się wąs.

                                To nie jest "chyba nie lubiła", to jest "na uszach stawała, żeby nie mieć z nim chwili sam na sam".
                                • tt-tka Re: wakacje Ignasia 02.07.18, 12:22
                                  bupu napisała:

                                  >
                                  > To nie jest "chyba nie lubiła", to jest "na uszach stawała, żeby nie mieć z nim
                                  > chwili sam na sam".

                                  Masz racje :(
                                  Tak sobie te jej imieniny przypominam, juz po randce (z Bernardem bardziej) - zbluzgany przez Ygnaca Grzes wycofuje sie do pokoju, a Ganon to posiedzi z goscmi, to do mamy potem zajrzy pogawedzic, to z Lelujkami pozartuje... a POTEM, po kilku godzinach, ZANOSI Grzesiowi grzanke i kawalek szarlotki. Niech tez biedak zje w koncu.
                                  Inna sprawa, skoro go zastala w tym ich wspolnym pokoju, skoro Grzes nie wyszedl strzeliwszy drzwiami i z synem pod pacha, to...
                                  • przymrozki Re: wakacje Ignasia 02.07.18, 14:05
                                    tt-tka napisała:

                                    > Masz racje :(
                                    > Tak sobie te jej imieniny przypominam, juz po randce (z Bernardem bardziej) - z
                                    > bluzgany przez Ygnaca Grzes wycofuje sie do pokoju, a Ganon to posiedzi z goscm
                                    > i, to do mamy potem zajrzy pogawedzic, to z Lelujkami pozartuje... a POTEM, po
                                    > kilku godzinach, ZANOSI Grzesiowi grzanke i kawalek szarlotki. Niech tez bieda
                                    > k zje w koncu.
                                    > Inna sprawa, skoro go zastala w tym ich wspolnym pokoju, skoro Grzes nie wyszed
                                    > l strzeliwszy drzwiami i z synem pod pacha, to...

                                    W sumie w tekście nie ma tego wprost, nie możemy domniemywać najgorszego. Może Grześ chciał trzasnąć drzwiami z synem pod pachą, ale kiedy zapytał, to mu Ignacy nie pozwolił.
                        • haszyszymora Re: wakacje Ignasia 27.06.18, 17:33
                          >Jak mało musi zarabiać Kalarepa, że jego obecność aż tak obniża dochód w przeliczeniu na osobę? A może on >tyle je?

                          Zaraz je, po prostu od zamążpójścia książki kupuje się podwójnie, żeby uniknąć kłótni. :P
                          • verdana Re: wakacje Ignasia 01.07.18, 11:10
                            Jako pracownik naukowy w wieku Gaby i posiadaczka trójki stwierdzam autorytatywnie, ze to bzdura. Pensje pracowników naukowych były niskie, fakt, ale przed wprowadzeniem jednoetatowosci ludzie dorabiali. Gaba mogła pracować w szkole - wtedy jeszcze w szkołach bywała łacina, a możliwości dorobienia przez Grzesia były znacząco większe. Nie ma mowy, aby nie starczyło na dwa tygodnie rodzinnych wakacji, kwaterę prywatną np. Szczególnie, ze jak jest się posiadaczem samochodu to można wynająć kwaterę pod jakąś atrakcyjną miejscowością stosunkowo tanio.
                            • kooreczka Re: wakacje Ignasia 01.07.18, 11:19
                              Albo na pole namiotowe- dało się w Wenecji, ale nie było pary na PL?
                              • tt-tka Re: wakacje Ignasia 01.07.18, 15:03
                                W Wenecji byla tylko z Grzegorzem... zreszta chyba jej sie to nie spodobalo (entuzjastyczne wspomnienia sa wylacznie Grzesia), skoro ich nastepny wspolny wyjazd to dopiero Imieniny (zreszta z Bernardem), a kolejny CZ i to tylko dlatego, ze ona usnela i Grzes samowolnie pojechal gdzie indziej niz bylo ustalone.
                                Imo Gabon nie lubi ani przebywac ze swoimi dziecmi (i mezem chyba tez), ani sie zajmowac nimi. Nie czuje potrzeby, nie ma pomyslu, nie chce jej sie. Wypchnie z domu chetnie, wrzuci na plecy komu innemu (komukolwiek) chetnie, ale zeby sama, to nie.
                                • przymrozki Re: wakacje Ignasia 01.07.18, 15:41
                                  tt-tka napisała:

                                  > W Wenecji byla tylko z Grzegorzem... zreszta chyba jej sie to nie spodobalo (en
                                  > tuzjastyczne wspomnienia sa wylacznie Grzesia), skoro ich nastepny wspolny wyja
                                  > zd to dopiero Imieniny (zreszta z Bernardem), a kolejny CZ i to tylko dlatego,
                                  > ze ona usnela i Grzes samowolnie pojechal gdzie indziej niz bylo ustalone.

                                  Może to jest trop.

                                  Bo z NiN wiemy, że wakacje, za którymi unieruchomiona Gaba tęskni, to bynajmniej nie hotelowy apartament z widokiem na molo w Sopocie (z pewnością dla pięcioosobowej rodziny dwójki pracowników naukowych byłby to zbyt duży wydatek), ale namiot i las. No już nie uwierzę, że niedaleko Poznania (niedaleko, żeby oszczędzić na benzynie) nie ma żadnego niedrogiego miejsca spełniającego te wygórowane kryteria.

                                  Proszę bardzo, pierwsze pole namiotowe wyskakujące w googlu w okolicach Czaplinka - osoba dorosła 12 zł doba, dzieci 6-16 lat 7 zł doba, namiot 15 zł doba, samochód 6 złotych. Prysznice w cenie pobytu. Łącznie 40 złotych za dobę. Toż to jedna nowość wydawnicza!
                                  • tt-tka Re: wakacje Ignasia 01.07.18, 16:57
                                    przymrozki napisała:
                                    > Bo z NiN wiemy, że wakacje, za którymi unieruchomiona Gaba tęskni, to bynajmnie
                                    > j nie hotelowy apartament z widokiem na molo w Sopocie (z pewnością dla pięcioo
                                    > sobowej rodziny dwójki pracowników naukowych byłby to zbyt duży wydatek), ale n
                                    > amiot i las. No już nie uwierzę, że niedaleko Poznania (niedaleko, żeby oszczęd
                                    > zić na benzynie) nie ma żadnego niedrogiego miejsca spełniającego te wygórowane
                                    > kryteria.
                                    >
                                    > Proszę bardzo, pierwsze pole namiotowe wyskakujące w googlu w okolicach Czaplin
                                    > ka - osoba dorosła 12 zł doba, dzieci 6-16 lat 7 zł doba, namiot 15 zł doba, sa
                                    > mochód 6 złotych. Prysznice w cenie pobytu. Łącznie 40 złotych za dobę. Toż to
                                    > jedna nowość wydawnicza!

                                    I to sa dzisiejsze ceny :)
                                    Wystarczyloby przez miesiac kupowac po jednym egzemplarzu, zeby bylo na 2-3 tygodnie dla strybopyziakow na lonie natury.
                                    Znaczy nie ma co kupowac tych nedznych wykretow, bolesna prawda jest taka, ze Gaba jezdzic z rodzina nie chce. Albo w ogole nie chce ruszac sie z domu, a dzieci tam kibluja wtedy, gdy nie znajdzie sie zaden jelen, ktoremu mozna je podrzucic.
                            • mamuka_z_boru Re: wakacje Ignasia 01.07.18, 21:15
                              verdana napisała:

                              > Nie ma mowy, aby nie starczyło na dwa tygodnie rodzinnych w
                              > akacji, kwaterę prywatną np.

                              Albo wysłanie dzieci na kolonie organizowane przez parafie lub popularne w czasach dzieciństwa dziewczynek "Oazy". Sama na takie jeździłam, kosztowało to grosze, a jak kogoś nie było stać, to płacił jakąś część lub jechał za darmo, bo wyjazd sponsorowali różni dobroczyńcy.
                              Więc nawet jeśli ubożuchnej Gabie duma nie pozwalała na darmowe kolonie z MOPSu lub Caritasu, to za parę groszy mogła wysłać dzieci na jakieś kolonie parafialne.
            • marutax Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 16:46
              przymrozki napisała:

              > Nawiasem pisząc, jakoś trudno mi uwierzy
              > ć w pracownika naukowego państwowej uczelni, który w sierpniu nie może dostać n
              > awet dwóch tygodni wolnego. Gdzie jest Państwowa Inspekcja Pracy?!

              Gaba oszczędzała urlop przez te wszystkie lata, by teraz móc spędzać kilka miesięcy bez kontaktu z uczelnią.
              Tak, wiem, że dla wykładowców i nauczycieli działa to inaczej, ale nie jestem pewna, czy MM wie ;-)
              • zuzudanslemetro Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 08:02
                Ciągle tylko kasa i kasa, a przecież i Gabonowi i Kalarepie przysługiwała (i nadal przysługuje) tzw. grusza. Wszyscy moi znajomi wykładowcy akademiccy oraz małżonek (zatrudniony w instytucji silnie związanej z nauką) dostają gruszę. Nie są to może jakieś nadzwyczajne pieniądze, ale część wakacji na pewno pokrywają.
                • przymrozki Re: wakacje Ignasia 01.07.18, 15:52
                  zuzudanslemetro napisała:

                  > Ciągle tylko kasa i kasa, a przecież i Gabonowi i Kalarepie przysługiwała (i na
                  > dal przysługuje) tzw. grusza. Wszyscy moi znajomi wykładowcy akademiccy oraz ma
                  > łżonek (zatrudniony w instytucji silnie związanej z nauką) dostają gruszę. Nie
                  > są to może jakieś nadzwyczajne pieniądze, ale część wakacji na pewno pokrywają.

                  Jak się jest w dolnych granicach dochodu na osobę, to to wcale nie są małe pieniądze. Dzisiaj to by było ok. 700 zł . 700 razy 4 (na dzieci też przysługuje) to jest 2800 zł. A przecież Grześ też ma prawo do swojej gruszy. Nie wierzę, że za 3500 zł nie można spędzić tygodnia pod namiotem.

                  Oczywiście, jak się nie ma dzieci i nie zarabia się poniżej dolnego progu, dostaje się z gruszy sumy znacznie niższe. Ale i tak nie znam nikogo, kto pracując na etacie, by nie korzystał. To jest jeden wniosek, wypłata automatyczna, żadnych dodatkowych warunków ponad wykorzystanie 10 dni urlopu. I nie jest to żadna współpraca ze skorumpowaną władzą w Warszawie, to fundusz socjalny miejsca pracy.
            • iskrzy_54 Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 18:49
              Przymrozki napisała:
              Chyba wyparłam ten fragment z pamięci. Nawiasem pisząc, jakoś trudno mi uwierzyć w pracownika naukowego państwowej uczelni, który w sierpniu nie może dostać nawet dwóch tygodni wolnego. Gdzie jest Państwowa Inspekcja Pracy?!

              W zmierzchłych czasach zatrudnienia na uczelni jako nauczyciel akademicki pamiętam, ze o ile w ciągu roku bywałam raz, czy dwa razy w tygodniu (dyżury, spotkania zespołu, etc.) lub częściej, jeśli prowadziłam zajęcia (ale na 1,5 - 3 godz.), to w kilka lat pod rząd w lipcu siedziałam na rekrutacji, a w sierpniu kończyliśmy granty, więc zaczynałam o 7 rano a kończyłam 1-2. Do głowy by mi nie przyszła żadna Państwowa Inspekcja. Aczkolwiek, nie sądzę, aby Gaba miała jakiekolwiek problemy z wykorzystaniem 42 tygodniowego urlopu nauczyciela akademickiego.
              • tt-tka Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 19:26
                iskrzy_54 napisała:


                > olwiek problemy z wykorzystaniem 42 tygodniowego urlopu nauczyciela akademickie
                > go.

                42 tyg. urlopu na 52 ogolem w roku ? Czemu nie zostalam nauczycielem akademickim ???
              • przymrozki Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 20:31
                iskrzy_54 napisała:

                > to w kilka lat pod rząd w lipcu siedziałam na rekrutacji, a w sierpniu koń
                > czyliśmy granty, więc zaczynałam o 7 rano a kończyłam 1-2.

                Zdaję sobie sprawę, że Gaba, zwłaszcza nie będąc jeszcze samodzielnym pracownikiem naukowym, nie miała trzech miesięcy wolnego. W lipcu pewnie siedziała nad rekrutacją, we wrześniu nad egzaminami poprawkowymi etc. Ale niemożliwe, żeby Gabrysia wakacji nie miała w ogóle, nawet tygodnia-dwóch. Ba! Wystarczyłby wolny piątek i poniedziałek, żeby wziąć dzieci pod namiot.
          • tt-tka Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 15:35
            bupu napisała:

            > Czasy są cięzkie, pieniędzy nie ma, ale tylko na waszą odzież i wakacje. Na pod
            > wójne nowości wydawnicze są, czemu nie. Na cyfrowego Kodaka (rok 2004 to jest,
            > przypominam) też. Ale pamiętajcie, czasy są ciężkie!
            >

            Ladnie sie to zgadza z kluczem, ktory juz nam gdzies wyszedl - na to, co w domu, jest i bedzie, ale o wydatkach na was poza domem zapomnijcie, drogie dziateczki. Chalupy sie macie trzymac i swoich ludzi.
            • verdana Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 10:20
              Gaba na pewno MUSI brać choć część urlopu w lipcu/sierpniu/wrześniu, bo w innych miesiacach nie da rady, a kadry nie pozwolą, aby pracownik nie wziął urlopu, bo to jest sprzeczne z prawem. Jenak urlop nie oznacza, ze nie ma w tym czasie pracy - artykuły czy książki do skończenia, grant itd. Tylko to absolutnie nie usprawiedliwia nie wyjechania z dzieckiem, albo przynajmniej nie wysłania dziecka na wakacje. Dziwne jest też, ze sama Gaba nie jedzie - nie znam żadnego pracownika naukowego, który nie wyjeżdża, bo to jest jedyny sposób, aby odpocząć - w domu zawsze czeka niedokończona praca, a nie da sie pracować na okrągło, bez odpoczynku.
              • marutax Re: wakacje Ignasia 25.06.18, 10:26
                verdana napisała:

                > Dziwne jest też, ze sama Gaba nie jedzie - nie znam żadnego prac
                > ownika naukowego, który nie wyjeżdża, bo to jest jedyny sposób, aby odpocząć -
                > w domu zawsze czeka niedokończona praca, a nie da sie pracować na okrągło, bez
                > odpoczynku.

                No właśnie w domu na Gabę żadna niedokończona praca (naukowa) nigdy nie czeka ;-)


              • iskrzy_54 Re: wakacje Ignasia 01.07.18, 15:11
                verdana napisała: w domu zawsze czeka niedokończona praca, a nie da sie pracować na okrągło, bez odpoczynku.

                Da się, pod warunkiem, ze nie jest to prac na dwa etaty i właśnie dlatego dziecię wysyłałam na obozy, kolonie lub na działkę - i jakoś mnie było stać, mimo gołej pensji nauczyciela akademickiego
                • verdana Re: wakacje Ignasia 01.07.18, 20:42
                  W moim przypadku sie nie da - po prostu, ja nie odpocznę choćby dziesięciu dni, to w kolejnym roku nie jestem w stanie napisać niczego dobrego.
                  • tt-tka Re: wakacje Ignasia 01.07.18, 21:00
                    Alez Gaba odpoczywa. Tyle ze w domu. A, i nie powiedziano, ze ona jest w stanie napisac cos dobrego :)
                    • verdana Re: wakacje Ignasia 02.07.18, 14:19
                      W domu naprawdę się nie da, jeśli ma się terminy oddania różnych artykułów.
      • przymrozki Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 13:16
        briar_rose napisał(a):

        > Pamięta ktoś, gdzie to mogło być? Wertowałam "Ję
        > zyk Trolli" szukając, ale niestety nie mogę znaleźć.

        To był moment, w którym dziadkowie nie chcieli puścić Józinka i Ignasia z Oracabessami na koncert.
      • potworia Re: wakacje Ignasia 24.06.18, 13:18
        Tak, to był JT. Obok wymienionych mądrości wybitna dramatopisarka wspombiała też o zaharowujacych się rodzicach i oczekiwanej wdzięczności.
        • yvi1 Horror z szerszeniem 28.06.18, 13:37
          Po takich przezyciach z szerszeniem jakie mial nastoletni Ignas to ja bym nawet nosa za Poznan nie wychylila.
          W " Febliku " stoi " nad jezioro trzeba bylo wedrowac dobry kilometr przez las...".Tzn w scenie z szerszeniem ,w goracy dzien ,Ignas byl ubrany w bluze z dlugim rekawem,dzinsy i opatulony kocem.Ugroziony przez owada,lecial z tym kocem kilometr do jeziora,gdzie jak wiadomo sie topil.
          Mysle ze dla wielu ludzi to bylo traumatyczne przezycie i po czyms takim przez wiele lat unikanie natury ( las,woda itd) byloby czyms normalnym.Nie rozumiem tutaj opisow MM,moze i Ignas byl Miagwa,ale tu akurat mu kibicuje i zamiast krytykowac dziecko,skrytykowalabym " kochana mamusie" i to jeszcze bardzo ostro.A Ignasia bym wyslala na wycieczke objazdowa po miastach ( Krakow,Kazimierz) itd niz zachecala do kolonii czy pobytu w Pobiedziskach.
          • bupu Re: Horror z szerszeniem 02.07.18, 13:24
            yvi1 napisała:

            > Po takich przezyciach z szerszeniem jakie mial nastoletni Ignas to ja bym nawet
            > nosa za Poznan nie wychylila.

            Nastoletni? To był rok 2004, Ignaś miał dziesięć lat. Dziesięciolatka kochająca mamunia zostawiła na pastwę szerszeniom i nie drgnęła, gdy w panice poleciał na oślep w las, w stronę jeziora.
            ...a swoją drogą ta scena też powinna dostać nominację do Złotej Grzywki.
            • potworia Re: Horror z szerszeniem 02.07.18, 17:55
              bupu napisała:

              > ...a swoją drogą ta scena też powinna dostać nominację do Złotej Grzywki.

              Nominowałam byłam u zarania wątku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka