Dodaj do ulubionych

Wyjce z Mazowsza

04.04.19, 21:01
Az tak sie napielam, ze postanowilam posluchac tych 'wyjcow'. I znalazlam bez trudu takie cudenko:
www.youtube.com/watch?v=EbY95g4XaO4
Boze, jak oni cudnie spiewaja...
Obserwuj wątek
    • lili_liliana Re: Wyjce z Mazowsza 04.04.19, 21:18
      Piękne. To śpiew operowy. Mazowsze, w moim odczuciu, to nie są żadne "wyjce". Podobnie, jak Śląsk. Podobno "de gustibus non est disputandum". Komuś się podoba, komuś nie. Normalne. "Laura i Filon" bardzo mi się spodobało w tej wersji:)
    • guineapigs Re: Wyjce z Mazowsza 04.04.19, 21:20
      A tu macie takie soft-porno wyjcow z Mazowsza:
      www.youtube.com/watch?v=B3ut-GG0Gpc

      Ja pierdziele, toz 'very sexy Kiesha Becky' www.youtube.com/watch?v=7BJednyj1B4 moga Mazowszu buty wiazacx!
    • zmija_w_niebieskim Re: Wyjce z Mazowsza 04.04.19, 21:23
      Dla mnie ten utwór to przede wszystkim piękne wspomnienia - moja mama często śpiewała to w kuchni, w trakcie gotowania, kiedy byłam dzieckiem...
      Nie słucham Mazowsza często, ale kiedy już słucham - to naprawdę jest to piękne przeżycie. Zwłaszcza, kiedy spiewają też mężczyźni - słyszałas Mazurek Dąbrowskiego w ich wykonaniu?
      Podoba mi się też, że te panie śpiewają z uśmiechem - to na pewno jest o wiele trudniejsze, ale warto - artysta, który wykrzywia twarz, jakby rodził piosenkę w bólach, często psuje cały efekt.
      • zmija_w_niebieskim Re: Wyjce z Mazowsza 04.04.19, 21:24
        Mówię o Laurze i Filonie, oczywiscie :)
      • lili_liliana Re: Wyjce z Mazowsza 04.04.19, 21:43
        zmija_w_niebieskim napisała:

        Zwłaszcza, kiedy spiewają też mężczyźni - słyszałas Mazurek Dąbrows
        > kiego w ich wykonaniu?
        > Podoba mi się też, że te panie śpiewają z uśmiechem - to na pewno jest o wiele
        > trudniejsze, ale warto - artysta, który wykrzywia twarz, jakby rodził piosenkę
        > w bólach, często psuje cały efekt.


        Jako osoba, która uczyła się śpiewu (i śpiewała) potwierdzam:) Śpiewać z uśmiechem jest trudniej. I warto, słuszna uwaga. Hymn w wykonaniu panów też mnie poruszył. Panów z Mazowsza, oczywiście:)
    • kocynder Re: Wyjce z Mazowsza 05.04.19, 23:01
      A ja się wypowiem jako kompletnie drewniane ucho. NIE LUBIĘ Mazowsza! Śląska zresztą tez nie lubię. I do pewnego stopnia zgadzam się z Miodową, że, najdelikatniej mówiąc, mało wiarygodnym jest, by para studenciaków w aucie puszczała sobie akurat Mazowsze. Nawet tak specyficznych jak IGS i Aga. Natomiast zdecydowanie nie zgadzam się z nazywaniem przez nią Mazowsza "wyjcami". Dla mnie tak samo niewiarygodny byłby IGS słuchający z Aga w aucie np Pink Floydów, czy Jimmy'ego Hendrixa. Po prostu nie ta "bajka" i tyle.Ale ani Floydów ani Hendrixa nie określiłabym mianem "wyjców", niezależnie od sympatii bądź braku tejże. Dla mnie "wlepienie" tego Mazowsza to jest "babol" - taki sam jak rozpływanie się panny Górskiej jak to dzieciątko jest nawiązaniem więzi z Bogiem. Uważam, że średnio "zaangażowana" religijnie małolata - po prostu by czegoś takiego ani nie powiedziała ani nie pomyślała. Co innego, gdyby MM napisała ją jako typ "oazówki", zaangażowaną w np neokatehumenat, aktywną rekolektantkę itp. ale nie tak jak to zostało opisane. TE słowa do TEJ bnohaterki po prostu nie pasują, nie pasują do jej "portretu psychologicznego". To mogłaby pomyśleć właśnie pani w wieku MM, ale nie szesnastolatka. :)
      Z góry przepraszam wszystkie obrończynie Mazowsza - nie, nie polubię! I nie, nie podobają mi się także te wyszukane przez was i określane "cudeńkami" utwory. :(
      • guineapigs Re: Wyjce z Mazowsza 06.04.19, 14:19
        Odpowiadam Kocyndrowi na bardzo dlugi post, wiec nie cytuje. Otoz tak:
        - I gdyby w tym tonie Miodowa napisala, to nie byloby zgrzytu. De gustibus i tak dalej, ale co innego jest napisac: mie sie nie podoba, a co innego 'wyjce'.
        - Co do Hendrixa: ja go kojarze raczej jako szarpidruta, a nie wyjca. Glos mial chyba przecietny, ale trafial w melodie dobrze, nawet to jego takie 'brudne' spiewanie (aczkolwiek poprawne) ma swoj urok a wrecz dorobilo sie kultu
        - Pomijam watek dziecka jako laczenia z Bogiem - bylo gdzie indziej o tem
        - Co do lubienia wyjcow z Mazowsza czy Slaska: ja nie mialam jakos okazji wczesniej ich poznac poza jakimis przypadkami, ale jak tak przysiadlam, posluchalam i popatrzylam: no to musze uczciwie przyznac, ze sa swietni w tym co robia, czyli kulture ludowa wyniesli na poziom kultury wysokiej. Jezeli dawne przyspiewki wiejskie zawedrowaly pod 'strzechy' teatrow i oper - to trudno nie przylozyc do tego wagi. Jezeli 100 lat temu jakas piosenke spiewala kazda Kasia we wsi, a dzis te piosenke spiewa tylko Kasia po wydziale wokalnym Akedemii Muzycznej i to po ostrym castingu - no to cos sie stalo dziwnego, wartego zbadania.
        - Floydow nie slucham poza kilkoma kawalkami, Hendrixa lubie za gitare, Queen nie lubie poza kilkoma kawalkami - przy reszcie przelaczam kanal. No po prostu Queenow nie lubie, ta muza mie nie robi. I co? Nigdy w zyciu nie nazwe ich 'wyjcami' 'grajkami' czy 'klezmerami'.
        - Nie lubie jazzu, chociaz wiem, ze to muzyka nielatwa. Ale Urbaniak nigdy nie bedzie wg. mie grajkiem, a Urszula Dudziak wyjcem.
        - W zasadzie mam bardzo ograniczone pole muzyczne jesli chodzi o kryterium: co lubie. Pomijajac wyjcow i paralitykow z Mazowsza, to lubie Mozarta, Czajkowskiego, The Clash (rewelacja rewelacja rewelacja), Dead Kennedys - lubie btego sluchac bez szemrania, kazdy kawalek, ale:
        - GRUPA/ ZESPOLEM/BANDEM WSZECHCZASOW i wogole objawieniem na Planecie Ziemia jest dla mie Led Zeppelin. Takiego czegos nie bylo przed nimi, nie ma teraz i juz z pewnoscia nie bedzie - tego akurat jestem pewna. Sa zespoly, ktore probuja podobnie, nasladuja - ale to jest juz grubymi nicmi szyte i sto razy fastrygowane. LED ZEPPELIN to moim zdaniem COS. CO??? Tego nie umiem sprecyzowac, ale tak jak Oni to nikt nie gral, nie gra i gral nie bedzie.
        - Ale jak ktos mysli inaczej - to absolutnie szanuje, popieram i podyskutuje.
        • kocynder Re: Wyjce z Mazowsza 06.04.19, 17:00
          Gu (nie pamiętam kto i czemu mówił, że skrót Guin mu się źle kojarzy, Gat chyba? No to skracając nieco inaczej...)
          1. No toteż ja mó9wię, że ja się zgadzam z MYŚLĄ miodowej, ale nie z jej określeniem. :D Czyli sens to co napisała to ma, ale sposób wyrażenia jest "be".
          2. Hendrix i owszem, szarpidrutem a nie wyjcem. Ale mię się rozchodziło bardziej o określenie niż o osoby. No, nie lubiąc Szekspira nie określę go "wierszokletą". I po prostu uznaję moją kompletną niewiedze w temacie, fachowcy twierdzą, że to co robią wokaliści Mazowsza/Śląska JEST trudne i wymaga ogromu pracy i talentu. I ja z tym właśnie nie polemizuję, bo ja profan.
          3. Wątek dziecka był. Ale tu go przywołałam tylko po to, żeby zobrazować jakiego rodzaju "babolem" jest w moich oczach to Mazowsze słuchane przez studentów: że to MOGŁOBY być ok, gdyby MM z łaski swojej np dwa tomy wcześniej wspomniała, że IGS pasjonuje się tym właśnie zespołem. Albo że tam nie wiem, scena, że Agnieszka puszcza to właśnie, IGS początkowo się krzywi a potem ona mu właśnie wyjaśnia jakie to jest i co w tym do niej przemawia. No, brakuje jakiegoś uzasadnienia, bo jednak to Mazowsze dla studentów "normą" nie jest zdecydowanie... :) Podobnie: gdyby MM wspomniała, że np Nora wróciła z pielgrzymki czy tam że właśnie wróciła ze spotkania duszpasterstwa szkół średnich itp - ok, nie polemizowałabym. Ale tego wyjaśnienia NIE MA. A jak nie ma - to i nie ma zasadności dla tego a nie innego pomysłu... :) Tak z grubsza.
          4. Może i fakt iż przyśpiewka Kasi spod strzechy trafiła na salony jest ciekawy i wart zbadania - ale nie dla mnie. :D Dla mnie to trochę tak, jak "dziś "gwiazdą" może być każdy, byle odpowiednio głęboki dekolt nosił, albo dość szybko i chamsko odpyskować umiał"... No, nie umniejszając talentów i pracy Mazowszowych wokalistów, ale śpiewki Kasi spod strzechy DLA MNIE brzmią lepiej w wykonaniu babek spod strzechy niż Kasi po wydziale wokalnym, której "górne C" szkło rozbija...
          5. Floydów, Hendrixa i Queena - tez nie nazywam wyjcami. Ani nawet grajkami. O klezmerach nie wspominając.
          6. Jako drewniane ucho - jazzu też nie lubię, i niech on sobie będzie dowolnie trudny - i tak nie polubię.
          7. Jako jak powyżej Mozarta od Czajkowskiego nie odróżniam. Znaczy albo mię się podoba to co słyszę albo mię się nie. O, kiedyś w radio usłyszałam byłam (nie wiem czy to tytuł czy po prostu określenie czegoś tam, jak ta "cavattina Barbariny"?) "Kaprysy Skrzypcowe" Paganiniego. Śliczne to było! I "Recuerdos de la Alhambra" lubię, zwłaszcza w wersji na gitarę.
          8. ZEPPELIN mówisz? Ok. Nie będę polemizowała. Acz mniemam, że dla kogoś takim "wyjątkiem i kamieniem milowym w muzyce" może być The Doors, albo tam coś inszego? Z tym, że żeby nie wyszło, iż postponuję Twoje wybory - JA tam po prostu jestem głucha na urok muzyki jako takiej, po prostu jak mi się coś podoba to ok, a jka nie to zmieniam stacje w radio...
      • przymrozki Re: Wyjce z Mazowsza 06.04.19, 16:05
        kocynder napisała:

        > Uważam, że średnio "
        > zaangażowana" religijnie małolata - po prostu by czegoś takiego ani nie powiedz
        > iała ani nie pomyślała. Co innego, gdyby MM napisała ją jako typ "oazówki", zaa
        > ngażowaną w np neokatehumenat, aktywną rekolektantkę itp. ale nie tak jak to zo
        > stało opisane. TE słowa do TEJ bnohaterki po prostu nie pasują, nie pasują do j
        > ej "portretu psychologicznego". To mogłaby pomyśleć właśnie pani w wieku MM, al
        > e nie szesnastolatka. :)

        Niby tak, ale też co my wiemy o jakichkolwiek cechach Nory, skoro nic nam w zasadzie o niej nie powiedziano? Mogła być bardzo religijna albo ot, tak, kochać dzieci i odczuwać przy nich napady transcendentalnych myśli.
        • kocynder Re: Wyjce z Mazowsza 06.04.19, 17:10
          Przymrozki - mi właśnie zabrakło w książce jakiegoś jednego czy dwóch zdań, które by takie zdanie uzasadniły. Czyli nie czepiam się, jakiegoś info, że np właśnie wróciła z rekolekcji, że latem była na pieszej do Częstochowy itd. Albo, że od zawsze, uwielbiała dzieci i zawsze ją wzruszały. Tego NIE MA w książce = uznajemy, że nie ma w bohaterce. A w takim razie jej "transcendentalne" myśli o dziecięciu jednoczącym z Bogiem - są, przepraszam, ale dubami smalonymi, a nie sensownie opisanymi odczuciami nastolatki... ;)
          • gat45 Re: Wyjce z Mazowsza 06.04.19, 18:11
            Olśnienie ma to do siebie, że jest właśnie olśnieniem - czymś nagłym i niespodziewanym, piorunem z jasnego nieba i tak dalej. Ja ciągiem Fibonacciego skojarzonym z liczbą listków na okółku tak dostałam w łeb, że przez chwilę świat mi się stracił i przeżyłam moment prawdziwego uniesienia mistycznego. Gdyby w moim życiu wątki religijne były jakkolwiek obecne, nie wykluczam, że skorelowałoby mi się z to z Bogiem. Ale że nie były... Cóż, zdarza się. Dlatego reakcję Nory przyjmuję jako możliwą, bo w jej życiu wątki religijne niewątpliwie istnieją. Płytsze czy głębsze, ale istnieją. Może lepiej byłoby, gdyby autorka coś dorzuciła o wyjątkowości tego nagłego zrozumienia matczynej więzi z dzieckiem i wtedy Kocynder tak by nie cierpiał, czego mu z całego serca życzę. :)
            Tylko dlaczego my o tym tutaj, wśród wyjącego Mazowsza ?
            • guineapigs Re: Wyjce z Mazowsza 06.04.19, 19:13
              Gat zapytuje, wcale bardzo sensownie: 'Tylko dlaczego my o tym tutaj, wśród wyjącego Mazowsza ?'
              Ja odpowiem: nie wiem, tak jakos nas cos przywiodlo.

              Ale musze Miodowej podziekowac z calego, calego serca za tych 'wyjcow z Mazowsza'. Od dwoch dni rechoce sie z tego ujecia sprawy. W pracy wyglada to tak, ze ide sobie spokojnie, ide spokojnie - i nagle jak nie zarechoce jak zaba! Ludzie juz do perfekcji opanowali rysowanie sobie idealnych kolek na czolach na moj widok.
              Do tej listy sama sobie dodalam (co wykorzystalam czesciowo juz w odpowiedziach):

              - klezmerow z Filharmonii Wiedenskiej
              - grajkow z Covent Garden
              - paralitykow z baletu Bolszoj

              a Kocynder nieswiadomie dodala mi Szekspira jako wierszoklete.

              Oplulam juz ludzi w pracy, poduszke w lozku, ekran w kompie. Co jeszcze mozna opluc? Oby mie policja brytyjska nie zatrzymala, bo ich oplucie moze zle sie skonczyc...

              Ale 'Wyjce z Mazowsza' to juz sie chyba stana symbolem tego forum. Niefortunne bo niefortunne sformulowanie, ale wrecz kabaretowo zabawne.
              • przymrozki Re: Wyjce z Mazowsza 06.04.19, 20:27
                guineapigs napisała:


                > - klezmerow z Filharmonii Wiedenskiej
                > - grajkow z Covent Garden
                > - paralitykow z baletu Bolszoj
                >
                > a Kocynder nieswiadomie dodala mi Szekspira jako wierszoklete.

                Dobra, wyjców przeżyłam, ale ten klezmer mnie złamał.
              • kocynder Re: Wyjce z Mazowsza 06.04.19, 20:35
                "a Kocynder nieswiadomie dodala mi Szekspira jako wierszoklete."
                Ciesz się, że nie dodałam "marny"... 3:)
                Na marginesie - Szekspira uwielbiam, za mistrzostwo słowa. Zawsze. Więc to nie tak, że bym go kiedykolwiek określiła tym mało pochlebnym mianem... ;)
              • zmija_w_niebieskim Re: Wyjce z Mazowsza 06.04.19, 22:02
                Paralitycy z baletu Bolszoj...właśnie się w Tobie zakochałam, Świnko Morska!!!
                • lord_vmordevol Re: Wyjce z Mazowsza 08.04.19, 10:02
                  zmija_w_niebieskim napisała:

                  > Paralitycy z baletu Bolszoj...właśnie się w Tobie zakochałam, Świnko Morska!!!

                  Ehm... Porównania do ciężko chorych ludzi używacie jako elementu komicznego.
                  • guineapigs Re: Wyjce z Mazowsza 08.04.19, 19:59
                    lord_vmordevol napisal:
                    'Ehm... Porównania do ciężko chorych ludzi używacie jako elementu komicznego.' (chodzi o 'paralitykow z baletu Bolszoj')

                    Sluszna uwaga. Powinno sie zwazac na slowa. Co wypada smrodowi to nie tobie, wojewodo.
                    Moze zatem: 'podrygiwacze z Bolszoj'/'fordanserzy z Bolszoj'?

                    Na swe usprawiedliwienie napisze, ze od dziecka slyszalam teksty typu: 'jak juz laskawie sprzatasz/pomagasz, to rob to porzadnie a nie jak paralityk'. No i chlonny choc pozbawiony krytycyzmu umysl nasiaknal, co robic...

                    Jeszcze raz przepraszam. Nie powinnam tak myslec. Dziekuje za zwrocenie uwagi.
              • zla.m Re: Wyjce z Mazowsza 08.04.19, 18:10
                guineapigs napisała:


                > Do tej listy sama sobie dodalam (co wykorzystalam czesciowo juz w odpowiedziach
                > ):
                >
                > - klezmerow z Filharmonii Wiedenskiej
                > - grajkow z Covent Garden
                > - paralitykow z baletu Bolszoj
                >
                > a Kocynder nieswiadomie dodala mi Szekspira jako wierszoklete.
                >
                może być jeszcze szansonistka z La Scali ;-)
                • guineapigs Re: Wyjce z Mazowsza 08.04.19, 20:32
                  Zla.m napisala:
                  'może być jeszcze szansonistka z La Scali ;-)'

                  Moze byc, chociaz, jak wiadomo z Godziny Pasowej Rozy', szansonistka to jest taka, 'co spiewa i tanczy w nocy i w lokalach nie dla panienek'. Wiec raczej 'szansonistki' to chyba w operetkach - patrz: wypad na 'Zemste Nietoperza' w '40-sto latku'. W la scali to jednak stare, dobre 'wyjce'. Ale to moje zdanie i uprzejmie prosze bardzo o polemizowanie..

                  Chcialabym tez zwrocic uwage na jakze ciekawy zaimek: ten, ta, to - plus oczywiscie przypadki. Jakos inaczej brzmi zdanie:
                  - 'Jutro jade na wystep z lalkarzami z Bialegostoku'
                  niz zadanie:
                  - 'Jutro jade na wystep z tymi lalkarzami z Bialegostoku'
                  (pomijam ton glosu, mimike twarzy, gesty itp).

                  Jak napiszesz:' 'Komendianci z Narodowego w Warszawie jednak wystawili sztuke Kala Amburki!'- to brzmi tak, jakby nikt sie nie spodziewal, ze aktorzy z wawy wystawia jednak Kala Amburke. Jak napiszesz: 'ci 'komedianci' z Warszawy jednak wystawili sztuke Kala Amburki' - to brzmi tak: no wiedzielismy, ze te patalachy nic z tego nie nie pojma i sztuke poloza.
                  Pewnie sie myle, ale i pewnie jakos mam racje.
                  • ciotka.scholastyka Re: Wyjce z Mazowsza 09.04.19, 20:27
                    guineapigs napisała:

                    > Chcialabym tez zwrocic uwage na jakze ciekawy zaimek: ten, ta, to - plus oczywi
                    > scie przypadki. Jakos inaczej brzmi zdanie:
                    > - 'Jutro jade na wystep z lalkarzami z Bialegostoku'
                    > niz zadanie:
                    > - 'Jutro jade na wystep z tymi lalkarzami z Bialegostoku'
                    > (pomijam ton glosu, mimike twarzy, gesty itp).
                    >
                    > Jak napiszesz:' 'Komendianci z Narodowego w Warszawie jednak wystawili sztuke K
                    > ala Amburki!'- to brzmi tak, jakby nikt sie nie spodziewal, ze aktorzy z wawy w
                    > ystawia jednak Kala Amburke. Jak napiszesz: 'ci 'komedianci' z Warszawy jednak
                    > wystawili sztuke Kala Amburki' - to brzmi tak: no wiedzielismy, ze te patalachy
                    > nic z tego nie nie pojma i sztuke poloza.
                    > Pewnie sie myle, ale i pewnie jakos mam racje.

                    A tu się zgadzam, coś w tym jest! Casus "tej jego Moniki" z DP, daleko nie szukając.
                  • mama_kotula Re: Wyjce z Mazowsza 11.04.19, 12:24
                    >Moze byc, chociaz, jak wiadomo z Godziny Pasowej Rozy', szansonistka to jest taka, 'co spiewa i tanczy w nocy i w lokalach nie dla panienek'.

                    Szansoneta! to była szansoneta. Tak samo złe jak baletnica i nie wolno panience na nią patrzeć. ;)
            • kocynder Re: Wyjce z Mazowsza 06.04.19, 20:33
              Gatu - ja rozumiem olśnienie i zatchnienie. Ba, nawet i rozumiem, pomimo kompletnego wyprania i wyjałowienia z instynktu macierzyńskiego olśnienie i zatchnienie niemowlęciem w matczynych ramionach! Tylko... No, jakoś mi zabrakło właśnie kilku zdań, które by JAKKOLWIEK to skojarzenie z Bogiem u Norki uzasadniły. Albo gdyby MM napisała, że Norka stała oniemiała i po prostu zabrakło jej słów, by wyrazić wzruszenie, poruszenie tudzież inne, które autorka zażyczyła sobie jej przypisać i uświadomić. I nie zgodzę się, by nader płytko i powierzchownie istniejąca w życiu Nory religia miała w chwili olśnienia i wstrząsu rację bytu. :)
              Acz fakt, Gat ma rację: czemu my tu o tym w wątku o wyjcach z Mazowsza? Może temu, że zasadniczo możemy polemizować z sympatią bądź antypatią do tegoż zespołu, ale wszystkie zgodnie uznajemy, że określenie "wyjce" nijak nie przystaje?
          • przymrozki Re: Wyjce z Mazowsza 06.04.19, 20:34
            kocynder napisała:

            > Przymrozki - mi właśnie zabrakło w książce jakiegoś jednego czy dwóch zdań, któ
            > re by takie zdanie uzasadniły. Czyli nie czepiam się, jakiegoś info, że np właś
            > nie wróciła z rekolekcji, że latem była na pieszej do Częstochowy itd. Albo, że
            > od zawsze, uwielbiała dzieci i zawsze ją wzruszały. Tego NIE MA w książce = uz
            > najemy, że nie ma w bohaterce.

            Zasadniczo rozumiem i się zgadzam, bo Nora to jest postać nienapisana. Ale przez to, że nienapisana, jest niczym jak jaka róża, taki cierń - nie dziwi nic. Chociaż może przesadzam, jest coś, co by mnie w jej ustach dziwiło, to wyznanie, że lubi patrzeć na dzieci płaczące od zbyt głośnej muzyki do zumby. Bo wiemy na pewno, że tego nie lubi. Ale czy to wynika z miłości do dzieci? do ciszy? do matematyki? z nienawiści do zumby? do tańca? do aktywności fizycznej? Wszystko by się mogło na końcu okazać, a my nie mielibyśmy żadnego twardego materiału, żeby udowodnić MM niekonsekwencję.

            Tak samo ze stosunkiem Nory do macierzyństwa. Wszystko się mogło okazać, bo prawie nic o nie wiedzieliśmy wcześniej.
            • kocynder Re: Wyjce z Mazowsza 06.04.19, 20:44
              Przymrozki rację masz głęboką. Ale... No właśnie, przy bohaterce "nienapisanej" - jednak większość jej zachowań "podciąga się" pod standardowe zachowania osób w podobnym przedziale wiekowym. A nie jest typowym dla szesnastolatki plecenie głupot o Boskiej nirwanie na widok oseska. Prędzej bym uwierzyła w coś w ten deseń przykładowo: Nora patrzyła na matkę z dzieckiem i czuła, że gdzieś głęboko, w samym środku jej jestestwa dzieje się coś dziwnego. Nie umiałaby nazwać tych uczuć, ale...". Rozumiesz o co mi chodzi? To odwołanie do Boga - wymagałoby właśnie jakiejś, jakiejkolwiek innej wzmianki na temat jej religijności, żeby uczynić ją sensowną i wiarygodną w ustach małolaty.
              • przymrozki Re: Wyjce z Mazowsza 07.04.19, 08:26
                kocynder napisała:

                > To odwołanie do Boga - wymagałoby w
                > łaśnie jakiejś, jakiejkolwiek innej wzmianki na temat jej religijności, żeby uc
                > zynić ją sensowną i wiarygodną w ustach małolaty.

                Wydaje mi się, że Florek jest religijny. Chyba jest jedyną postacią w Borejkowersum, o której byłabym gotowa to powiedzieć (reszta chodzi do kościoła, tak, ale jakichś przejawów życia duchowego próżno u nich szukać, co nawet nie byłoby żadnym zarzutem, gdyby nie zdradzali przy okazji pewnych objawów kołtuństwa).

                Kiedy Natalia mogła powiedzieć tylko, że martwi ją jak jej syn się niestarannie modli (swoją drogą, po czym ona to poznała, nierówno klęczał? jakieś egzaminy mu z tych modlitw robiła, podsłuchiwała, czy nie myli słów?), Florek wkracza z zupełnie ładną historią własną. Wynika z niej, że musiał się nauczyć mówić do Boga jak do taty, chociaż nie miał własnego ojca.

                Przy takim ojcu Nora mogła mieć łatwość rozmawiania o Bogu.
                • kocynder Re: Wyjce z Mazowsza 07.04.19, 08:36
                  Ok. Trochę się wycofuję. Scena z Florkiem jakoś mi umknęła. Ale skoro mówisz, że była - to przyjmuję, ze WIESZ. I jak tak - to owszem, mogła. Tylko nadal brakuje mi choćby jednego zdanka, które by to potwierdziło. Bo że mogła - to jedno, ale często jest tak, że możliwości są a i tak się realizuje całkiem coś innego... No, brakuje mi czegoś, co by osadzało samą Norę w kontekście religii i religijności. Zwłaszcza w kontekście "letnich" religijnie Borejków, u których wyłącznie zewnętrzne objawy zastępują głębsze przemyślenia i emocje w kwestii wiary.
                  • przymrozki Re: Wyjce z Mazowsza 07.04.19, 15:18
                    kocynder napisała:

                    > Ok. Trochę się wycofuję. Scena z Florkiem jakoś mi umknęła. Ale skoro mówisz, ż
                    > e była - to przyjmuję, ze WIESZ. I jak tak - to owszem, mogła. Tylko nadal brak
                    > uje mi choćby jednego zdanka, które by to potwierdziło. Bo że mogła - to jedno,
                    > ale często jest tak, że możliwości są a i tak się realizuje całkiem coś innego
                    > ... No, brakuje mi czegoś, co by osadzało samą Norę w kontekście religii i reli
                    > gijności. Zwłaszcza w kontekście "letnich" religijnie Borejków, u których wyłąc
                    > znie zewnętrzne objawy zastępują głębsze przemyślenia i emocje w kwestii wiary.

                    Oprócz tej jednej sceny (Nory przy tej rozmowie nie było) faktycznie dalszych dowodów brak.

                    Ale przez to religijność Nory trochę mniej mnie dziwi niż znany nam dobrze Józinek, syn znanej nam dobrze Idy, który narzeczeństwo spędza na patrzeniu w oczy, ślub bierze, jak tylko narzeczona osiągnie pełnoletność, a wesele to bez alkoholu, bo tak ksiądz proboszcz popiera. Tutaj miałam wrażenie, że MM opisuje chyba nieistniejący już typ nastolatka - praktykujący niewierzący lub wierzący letnio, ale ściśle przestrzegający wymogów katolickiej (czy jakiejkolwiek innej) moralności, "bo co ludzie powiedzą".
                    • kocynder Re: Wyjce z Mazowsza 07.04.19, 20:57
                      I tu się w pełni zgadzam. :)
    • guineapigs Re: Wyjce z Mazowsza 07.04.19, 08:24
      Znalazlam takich tancbudziarzy z Rosji, sie Beriozka nazywaja. Tu macie playliste ich podrygiwan:
      www.youtube.com/watch?v=TM3e3FDU4QM&list=RDTM3e3FDU4QM&start_radio=1&t=513&t=513
      Ja to juz stara dziadyga jestem chyba, bo ja sie na to napatrzec nie moge.
      • gat45 Re: Wyjce z Mazowsza 07.04.19, 10:35
        Ja kiedyś widziałam "Bieriozkę" na scenie i największe wrażenie zrobił na mnie taniec, w którym panie tańczyły w długich sukniach, w szeregu, zupełnie nie poruszając nogami. Od pasa w górę czyniły niesamowite wygibasy, a od pasa w dół - jakby toczyły się na kółkach albo jechały na płozach. Ani drgnęły. Jakbyś na to trafiła, Morska, to bardzo proszę o linka.
        I jeszcze, skoro już gmerasz w rosyjskich wyjcach i inwalidach ruchowych : jest (był?) taki rosyjski chór, śpiewający folklor i scs-y (staro cerkiewno słowiańskie kawałki), charakteryzujący się tym, że śpiewacy stali na scenie nie w tradycyjnym porządku rejestrów głosowych, tylko byli całkowicie przemieszani. I, uwierzcie mi, miało to zupełnie inne brzmienie. Jakbyś trafiła... - patrz wyżej.
        • minerwamcg Re: Wyjce z Mazowsza 07.04.19, 21:34
          Też to widziałam! Wyglądały, jakby pod tymi sukniami miały kółka. Jak one to robią???
          • lord_vmordevol Re: Wyjce z Mazowsza 08.04.19, 10:00
            minerwamcg napisała:

            > Też to widziałam! Wyglądały, jakby pod tymi sukniami miały kółka. Jak one to ro
            > bią???

            Wrotki.
            • gat45 Re: Wyjce z Mazowsza 08.04.19, 10:50
              lord_vmordevol napisał:

              > minerwamcg napisała:
              >
              > > Też to widziałam! Wyglądały, jakby pod tymi sukniami miały kółka. Jak one
              > to ro
              > > bią???
              >
              > Wrotki.

              A widziałeś już wrotki napędzane bez ruchu bioder i nóg ? Skąd bierzesz tzw odpych ?
              • lord_vmordevol Re: Wyjce z Mazowsza 08.04.19, 11:29
                gat45 napisała:

                > lord_vmordevol napisał:
                >
                > > minerwamcg napisała:
                > >
                > > > Też to widziałam! Wyglądały, jakby pod tymi sukniami miały kółka. J
                > ak one
                > > to ro
                > > > bią???
                > >
                > > Wrotki.
                >
                > A widziałeś już wrotki napędzane bez ruchu bioder i nóg ? Skąd bierzesz tzw odp
                > ych ?

                Silniczki. Jak w Segwayach, albo w ogóle na radio i choreograf steruje.
                • ahmarhmar Re: Wyjce z Mazowsza 11.04.19, 12:00
                  Voila!
                  www.youtube.com/watch?v=9kpvWbni60E
                  • lord_vmordevol Re: Wyjce z Mazowsza 11.04.19, 12:24
                    ahmarhmar napisał:

                    > Voila!
                    > www.youtube.com/watch?v=9kpvWbni60E

                    Ale co voila? Przecież to jest normalny występ, każdy wie, jak on wygląda. Co innego, gdyby był film o tym, jak one wykonują ten płynny ruch.
                    • guineapigs Re: Wyjce z Mazowsza 11.04.19, 22:46
                      lord_vmordevol napisal:
                      'Co innego, gdyby był film o tym, jak one wykonują ten płynny ruch.'
                      Byc moze jest to 'tajemnica zawodowa'? Ale ja akurat gdzies widzialam film z tanca Bieriozkow (jak to wlasciwie odmienic?), jak mezczyzni tanczyli w ten sposob, ze poruszali sie w przestrzeni dwuwymiarowej (tyl-przod, lewo-prawo) uzywajac tylko tych stawow u kostek nog. Nie kolan, nie ud, nie bioder - a kostek u nog. Z gorna czescia ciala robili, co chcieli i we wszystkich wymiarach. Wygladalo to niesamowicie.
                      Kobiety z pewnoscia tez tak moga, a jak dodac, ze pod spodnicami maja/moga miec (nie zagladalam) krynoline, ktora dodatkowa ukrywa wszelkie prace konczyn dolnych - to mamy tak fantastyczny efekt.
                      Prawdopodobnie nie to sa zadne dla zawodowego tancerza arkana.
                      Absolutnie nie chce splycac tematu i nie twierdze, ze to takie proste i dajcie mie jeno krynoline i ja zaraz zrobie tak samo. Nie. Z pewnoscia po pieciu minutach prob takich ekstrawagancji siada mie kostki, a zaraz po tym kolana. Juz nawet pomijam oczywisty fakt, ze nie wydrobialabym w ten sposob nawet jednej trzeciej piosenki 'Wlazl kotek na plotek' i co najwyzej bym se tak drobila bez ladu i skladu i bez - oczywiscie - tego efektu. Byloby (jak powiedzial filmowy Pawlak): 'tylko siadz i placz'.
    • neandertalka Re: Wyjce z Mazowsza 17.04.19, 00:30
      KOcynder: " I do pewnego stopnia zgadzam się z Miodową, że, najdelikatniej mówiąc, mało wiarygodnym jest, by para studenciaków w aucie puszczała sobie akurat Mazowsze."

      Nie puszczali. Natrafili przypadkiem, bo tato Ignacego zostawił w odtwarzaczu. I nie wyłączyli, bo z zaskoczeniem odkryli, że to nawet ładne. W dodatku na aktualny temat :-) To zasadnicza różnica. W tej sytuacji oba mazowszańskie wątki to wiele hałasu o nic, spowodowane niedokładną znajomością fabuły,
      • zmija_w_niebieskim Re: Wyjce z Mazowsza 17.04.19, 16:54
        Akurat Grześ w roli fana Mazowsza jest dla mnie jeszcze mniej wiarygodny niż jego syn.
        • tt-tka Re: Wyjce z Mazowsza 17.04.19, 17:19
          Pewnie dostal w prezencie... od tesciow, albo kogos z rodziny B. przy dowolnej okazji. Widac uznali go za niegodnego Mozarta i Vivaldiego, a ludowosc, ich zdaniem, powinien pojac i odczuc.
          • przymrozki Re: Wyjce z Mazowsza 17.04.19, 18:16
            tt-tka napisała:

            > Pewnie dostal w prezencie... od tesciow, albo kogos z rodziny B. przy dowolnej
            > okazji. Widac uznali go za niegodnego Mozarta i Vivaldiego, a ludowosc, ich zda
            > niem, powinien pojac i odczuc.

            Z tekstu źródłowego wynika, że tę konkretną płytę kupił Ignaś, bo wiedział, że ojciec lubi Mazowsze.

            A co do wiarygodności Stryby jako fana Mazowsza. On jest w ogóle niewiarygodny jako homo sapiens, ale jedno, co o jego guście wiemy to to, że regularnie zabiera dziecko do kina na marne filmy akcji (zdaniem Ignasia, chodzą tam wyłącznie ironicznie). Najwyraźniej Grzegorz czytuje również kryminały, skoro polecił je szeptem Ignasiowi, gdy śpiący dziadek nie słyszał.

            Z żadną wyższą kulturą go nie widujemy.

            W ogóle zięciowie Ignacemu nie bardzo się "udali", jeżeli mierzyć ich według borejkowskich kryteriów. Pyziak wiadomo, Grzegorz i Florek to ofiary kultury niskiej, Robert chyba nie ma chyba nawet skończonych studiów, a Marek, może i miał w młodości serce do kultury antycznej, ale potem mu się ono rozeszło po kościach.
            • sayoasiel Re: Wyjce z Mazowsza 17.04.19, 21:14
              Co Ty opowiadasz, u Grzegorza to się bali,że snob, bo czekoladki takie kupił francuskie. A Florian jest siostrzeńcem pana Żaka ze Słowackiego i poprawnie akcentuje bezokolicznik. Nie, z Florka to oni są najbardziej zadowoleni. Jako jedyny starał się zasłużyć na córkę i nie przyszedł znikąd. Ba, nawet liczył się ze zdaniem ojca Patrycji bardziej niż z Patrycją. Idealny. Mareczek idealny,bo od Moniczki. No i udaje,że go nie ma,więc żadnych niemądrych pomysłów mieć nie będzie, żony czy wnuków odwodzić od rodziny. Oprócz Pyzy Juliusza, to im najgorzej wyszedł Grzegorz właśnie. Jeszcze psuje więzi międzyludzkie za pomocą zmywarki atomowej, zamiast kupić Gabie na imieniny łoże proste okryte skórą. Ten to ma dziwne pomysły !
              • przymrozki Re: Wyjce z Mazowsza 18.04.19, 06:48
                sayoasiel napisał(a):

                > Co Ty opowiadasz, u Grzegorza to się bali,że snob, bo czekoladki takie kupił fr
                > ancuskie.

                Ale on te czekoladki kupił, bo myślał, że to Mila jest snobką i każe mu się całować po rękach. Swoją drogą, ładnie musiała ją Gabuchna obsmarować w rozmowach z narzeczonym, że on odniósł takie wrażenie.

                A Florian jest siostrzeńcem pana Żaka ze Słowackiego i poprawnie akce
                > ntuje bezokolicznik. Nie, z Florka to oni są najbardziej zadowoleni.

                No Ignacy ma pewnie uzasadnione uwagi. Florek czyta Kinga! Marek Aureliusz nigdy by czegoś podobnego do rąk nie wziął!

                > Mareczek idealny,bo od
                > Moniczki.

                Zanim się okazało, że on odmoniczny, był szanowany za brak mieszkania i miłość do antyku. Co jest o tyle zastanawiające, że Marek Aureliusz mieszkanie jednak miał.

                > Oprócz Pyzy Juliusza, to im najgorzej
                > wyszedł Grzegorz właśnie. Jeszcze psuje więzi międzyludzkie za pomocą zmywarki
                > atomowej, zamiast kupić Gabie na imieniny łoże proste okryte skórą. Ten to ma
                > dziwne pomysły !

                No właśnie. Wariat, panie tego, kibol, parweniusz i nuworysz!
      • kocynder Re: Wyjce z Mazowsza 18.04.19, 19:51
        A to już odpowiedziałam w wątku o zdziwieniu, że IGS słucha Mazowsza w samochodzie.
        Możemy polemizować, czy Grześ jest typem słuchacza Mazowsza, albo czegokolwiek innego poza teściem. Ale ponieważ nigdzie, zdaje mi się, nie napisano, że uwielbia jazz nowoorleański - to może słuchać Mazowsza. Założyłabym raczej, że po prostu lubi, a nie że "słucha" jakoś tam intensywnie, ale ok. Mogę zrozumieć, ze dostawszy płytę słuchał w samochodzie i młodzi "się załapali" niejako rykoszetem.
        Z tym, że nadal, pomimo niechęci osobistej i zdecydowanego braku sympatii do Mazowsza - określenia "wyjce" nie uważam za w żaden sposób uzasadnione.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka