a_i_ola 28.05.20, 14:48 lubimyczytac.pl/corka-nauczyla-mnie-uwaznosci-malgorzata-musierowicz-i-emilia-kieres-o-na-jowisza Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tt-tka Re: Wywiad... 29.05.20, 00:19 Tytul wystarczy, nawet nie zagladam. Te wszystkie dlugasne watki o wpadkach to wynik uwaznosci starannie wyuczonej, oczywizda :) Odpowiedz Link
verdana Re: Wywiad... 29.05.20, 09:19 Co za koszmar! Historia z pieskiem-zabawką, wyrzuconym przez okno jest prawdziwą historią. To MM wyrzuciła pieska i teraz pisze "A ja dodam, że – jako wówczas młoda matka – to poczucie winy miałam niepotrzebnie. Teraz już wiem, że wychowywanie dzieci jest sztuką trudną i że rodzice niekiedy muszą podejmować decyzje niełatwe i niepopularne, stawiać stanowcze zakazy mające chronić przed niebezpieczeństwem. „Babskie sentymenty”, jak je trafnie nazwała moja Mama, trzeba twardo odłożyć na bok w obliczu argumentów racjonalnych i sytuacji wymagających działania. To po prostu kwestia odpowiedzialności." . A córka "Epizod ten jest dla mnie ważny z jednego, bardzo istotnego powodu: historii z Pieskiem zawdzięczam prawidłowy zgryz!". I syndrom sztokholmski, chciało by się dodać. Odpowiedz Link
jontrew Re: Wywiad... 29.05.20, 11:35 O ile jestem w stanie zrozumieć (nie usprawiedliwić, zrozumieć) wyrzucenie zabawki w afekcie, to tego nie pojmuję. "Babskie sentymenty", 'niepotrzebne poczucie winy", "decyzje niełatwe i niepopularne"! I ten biedny dzieciak, wierzący w jedynie słuszną interpretację matki. Jestem zszokowana, ta scena w książce jest tak koszmarna i wstrząsająca, a sama autorka nie rozumie, co napisała! Odpowiedz Link
verdana Re: Wywiad... 29.05.20, 15:52 Ja wyrzucenie zabawki, niepotrzebną awanturę itd rozumiem aż za dobrze (samej mi się zdarzało). Raz wyrzuciłam grę, ale natycmiast ją wyciągnęłam i po paru dniac oddałam, a wyrzuty sumienia męczą mnie już prawie 30 lat. Co gorsza MM na etapie "Opium" świetnie rozumiała, ze to zachowanie jest toksyczne i nikogo nie czyni dobrą matką Odpowiedz Link
miodowocytrynowa Re: Wywiad... 29.05.20, 16:07 Ale to MM tego pieska wyrzuciła i Emilia dostała histerii? Pytam, bo nie czytałam na " Jowisza". Odpowiedz Link
marutax Re: Wywiad... 29.05.20, 16:18 To jest chyba w zalinkowanym wywiadzie, nie w książce. Odpowiedz Link
kooreczka Re: Wywiad... 29.05.20, 16:26 U mnie poleciał smoczek w kierunku jadącego pociągu, a dziecko poinformowano o tym, że pojechał na Węgry- tuż po tym jak zaprezentował, że jest w stanie rzeczony w całości wchłonąć i konkretnie się zakrztusić. Przyjął wyjaśnienie i nie pytał więcej. Co do pieska... ludzie są defensywni w sprawie swoich metod wychowawczych. O ile czasem można przyznać się do błędu i zrzucić je na ówczesne trendy wychowawcze (typu sztywne karmienie, nienoszenie) to mało kto jest w stanie przyznać się, że zrobił coś nieracjonalnie, w afekcie czy po prostu głupio, nie rozumiało dziecka czy coś źle odczytano. Nawet dyskusję o jednym wydarzeniu biorą jako atak na ich wychowanie jako całokształt i niezrozumienie tego, że przecież dziecko kochali i starali się. Tym bardziej, że za czasów MM żeby móc skrytykować rodziców trzeba było naprawdę ciężkiego kalibru typu pobicie do krwi, niedożywienie czy widoczny alkoholizm. Jest w tym też wina kultury- nie ma matek nieidealnych. Albo bezbłędne anioły, albo złe po całości. MM to też chyba kupiła w pewnym momencie. Zauważcie, że na początku mamy matki nieidealne- Żakowa do wybuchu nie widzi potrzeb córki i scysji, Ida ucieka z wakacji, bo czuje się samotna, babcia Aurelii nie ma kontaktu z synem, a Ewa to pomnik matki szukającej instrukcji w książkach. Potem mamy naburmuszoną Romę z "Toksycznymi Rodzicami" i Gabrysię, której nie wolno zapytać się o ojca, bo bo to grzech. Odpowiedz Link
marutax Re: Wywiad... 29.05.20, 17:34 kooreczka napisał: > Co do pieska... ludzie są defensywni w sprawie swoich metod wychowawczych. > O ile czasem można przyznać się do błędu i zrzucić je na ówczesne trendy wychow > awcze (typu sztywne karmienie, nienoszenie) to mało kto jest w stanie przyznać > się, że zrobił coś nieracjonalnie, w afekcie czy po prostu głupio, nie rozumiał > o dziecka czy coś źle odczytano. Nawet dyskusję o jednym wydarzeniu biorą jako > atak na ich wychowanie jako całokształt i niezrozumienie tego, że przecież dzie > cko kochali i starali się. Tym bardziej, że za czasów MM żeby móc skrytykować r > odziców trzeba było naprawdę ciężkiego kalibru typu pobicie do krwi, niedożywie > nie czy widoczny alkoholizm. Ale problem w tym, że MM napisała te sceny właśnie tak, że widać błędy Ewy - jej problemy, szarpaninę, brak empatii, strach, zagubienie... I uczucia Aurelii. Czyli wtedy rozumiała, że jej własne (tzn. MM) zachowanie w analogicznej sytuacji było niewłaściwe. I nagle po latach robi zwrot, zaczyna bronić tego, co potępiała i to bronić z jakichś dziwnych pozycji - nie "rodzic też człowiek", ale "trzeba być bezwzględnym i ignorować uczucia dziecka, jeśli są nieracjonalne." WTF? Odpowiedz Link
armari Re: Wywiad... 29.05.20, 17:53 Ej, ale ten wywiad przekłamuje trochę to wydarzenie, jeżeli wierzyć temu, co MM napisała w "Na Jowisza". W książce opisane jest to tak, że matka Musierowicz, stomatolog, oglądając uzębienie Emilii stwierdziła, że trzeba małą zacząć odzwyczajać od Pieska, bo za chwilę E. będzie miała poważny problem z zębami. Musierowicz broniła się przez dłuższy czas, że jak to tak, zabierać córce ukochaną maskotkę, w końcu uległa, ale pluszak został tylko schowany do tapczanu, a MM i tak gryzło sumienie. Wyrzucony został dopiero po jakimś czasie, o oknie nie ma ani słowa. Odpowiedz Link