tt-tka
08.08.20, 15:26
Zaisa slusznie zauwazyla, ze przerabianie czy walkowanie lektur w szkole to male miki w porownaniu z tym, co robimy na forum :)
A mnie tak znowu wzielo na liczenie. Juz uzgodnilysmy, ze mniej wiecej od konca lat 90-tych rodzina bynajmniej nie jest uboga, nie ma na potrzeby dzieci, ale na zachcianki doroslych jest, i to w nadmiarze.
Nikt natomiast nie kwestionuje wczesniejszej (potransformacyjnej) biedy, wyjasnionej zreszta sytuacja zyciowa Gabona. Samotna matka z dwojka dzieci...
Otoz - czy naprawde ? W Noelce i Pulpecji to nadal jest kolchoz, wspolne mieszkanie i wspolne pieniadze, a mamy tam czworo zarabiajacych na czworo pozostajacych na utrzymaniu - pracuja dziadostwo Borejostwo, Gabon i Ida, nie pracuja Nutria, Pulpa i obie Pyziakowny. Potem dochodzi Marek, tez pracujacy. Czyli 5:4.
W DP ubyli oboje Palysostwo, doszedl Grzegorz. W NiN - oboje Borejkowie, Gaba, Grzegorz, Natalia zarabiaja. Na utrzymaniu pozostaly obie Pyziakowny i maly Motyl, Pulpa juz poszla na swoje. Czyli 5:3.
(Elki nie licze, bo Grzegorz tak dalece zapomnial o posiadaniu corki, ze pewnie finansowac ja tez zapomnial)
Zatem - skad ta bieda i czy ona rzeczywiscie jest ? Czasy byly ciezkie, pamietam je, ale w mojej wlasnej i znajomych rodzinach, srodowisko wielkomiejskiej inteligencji, nawet wtedy nie bylo tak, zeby na urlop nie bylo za co wyjechac.