Dodaj do ulubionych

Facet a studia

15.06.21, 16:12
Zastanawia mnie ta pasja, z jaką dziewczyny idą na studia za chłopakiem. W niektórych przypadkach ewidentnie niezgodnie ze swoimi predyspozycjami, jak np. Pulpa czy Róża. Kreska też skończyła studia takie same jak Maciek - chociaż może u niej były jakieś zdolności w tym kierunku.

Zadziwia mnie to z dwóch powodów.
Po pierwsze: nie wyobrażam sobie pójść na studia, do których nie mam zdolności. Uwielbiam astrofizykę, interesuję się mechaniką kwantową, ale nie umiem liczyć. Jestem naprawdę słaba z matmy. I pewnie, przy jakimś dużym wysiłku moje zdolności matematyczne by się trochę rozwinęły (potrafiłabym dodać w pamięci 278 i 114 - teraz nie potrafię), ale raczej nie dałabym rady z rachunkiem całkowym czy różniczkowym.
Teraz, mając już ustabilizowaną sytuację zawodową mogłabym może podjąć studia na astrofizyce. Pewnie bym nie skończyła, ale co bym się dowiedziała, to moje. Natomiast nie mogę pojąć tego, że idzie się na takie studia zaraz po maturze, no bo to one mają określić kierunek mojej kariery i mojego zarabiania na życie. W końcu rodzina Róży nie była milionerami i ona chyba powinna zakładać, że to, czego się nauczy na studiach, posłuży jej jako podstawa materialnego bytu. Chyba, że od początku zakładała, że idzie tam pilnować Fryca, on ma zdobyć wiedzę, i on będzie utrzymywał ją i potencjalne potomstwo.

Drugi aspekt to to, że nie chciałabym z ukochanym spędzać aż tyle czasu. To trochę niezdrowe, uważam, że fajniej jest np. spotykać się wieczorami i opowiadać o tym, co się działo gdy się nie widzieliśmy. Jasne, jak się już poznaje kogoś na studiach to inna sprawa. Nie zmienimy kierunku, żeby nie spędzać za dużo czasu z chłopakiem. Ale takie założenie, żeby iść z/ za nim?

Znacie takie przykłady z życia?
Obserwuj wątek
    • la_felicja Re: Facet a studia 15.06.21, 18:53
      Moja przyjaciółka poszła za chłopakiem na informatykę i całkiem nieźle na tym wyszła.
      Ja bym tak nie mogła.
      Po pierwsze - nie traktowałam sympatii z czasów licealnlych na tyle poważnie, żeby uzależnić od takiego "związku" całą swoją przyszłość. Być może byłam niedojrzała, ale w liceum najważniejszymi dla mnie ludźmi byli moi rodzice, rodzeństwo, dziadkowie - no i ja sama. Chłopcy byli fajni, zakochiwałam się od czasu do czasu, nawet spotykałam się z dwoma - ale to była tylko odskocznia od prawdziwego życia. A prawdziwe życie polegało na tym, że miałam zdobyć taki zawód, który dałby mi samodzielność i który bym też lubiła i była w nim dobra. To mi wpoili rodzice i dziadkowie, i żadnemu chłopakowi nie zaufałabym na tyle, żeby z tego zrezygnować.

      Teraż z przerażeniem patrzę na młode dziewczyny, które w wieku osiemnastu lat są już w związkach i miewają takie problemy, o jakich mnie się nie śniło.
      Np jedną chłopak popchnął w złości na ścianę i ona nie wiedziała, co ma robić, jak się do tego odnieść, zastanawiała się, czy on miał prawo...
      Gdyby mnie jakiś chłopak popchnął na ścianę to nie miałabym najmniejszych wątpliwości, co robić.
    • guineapigs Re: Facet a studia 15.06.21, 21:09
      Ja osobiscie takich przykladow z zycia nie znam, ale to oczywiscie nijak nie swiadczy, ze tak nie bywa.
      Z tym, ze co innego isc na studia takie jak sympatia dlatego, ze sympatia na nie idzie, a co innego isc na takie same studia dlatego, ze oboje sie tym interesuja i maja talent. Ale i tu sa roznice: oboje sa muzykalni i lubia muzyke, ale jedno idzie na fortepian a drugie na skrzypce czy wokal - na tej samej Akademii Muzycznej. Albo oboje kochaja sztuke, ale jedno idzie na rzezbe, a drugie na grafike warsztatowa na tej samej ASP.
      Zreszta, akurat na takich uczelniach (mam na mysli: artystycznych) to nie jest tak, ze chcesz, wkujesz i zdasz. No niestety, ale musisz miec talent albo przynajmniej predyspozycje. I tu podam przyklad: osobiscie, ale to naprawde bardzo osobiscie znam dwie osoby, ktore zdawaly na ASP. Pierwsza: corka znanego polskiego artysty, od dziecka cos tam malowala, cos tam pisala, cos tam dziergala... Na ASP zdawala kilka razy, nie dostala sie nigdy. Druga osoba: z rodziny bardzo nieartystycznej, skonczyla jakies technikum mechaniczne czy cos takiego, ale cos tam rysowala, sklejala jakies zamki, nawet malowala hobbystycznie na plotnie... Znajomy z ASP popatrzyl, pomyslal i rzekl: a sprobuj zdawac na ASP. I ta osoba zdala za pierwszym podejsciem (nie miala zadnych korepetycji z rysunku, skonczyla technikum mechaniczne - po prostu zdala jakos po drodze, pomiedzy pierwsza a trzecia zmiana w fabryce, gdzie pracowala po technikum). A potem, co jeszcze ciekawsze, byla jednym z najlepszych studentow.
      Wiem, ze ta historia Osoby Drugiej brzmi jak bajka albo fejk, ale przysiegam i przyrzekam - to prawda.
      Ale faktycznie pomysl: ide na astrofizyke bo moj chlopak tam idzie i nic wiecej - to poroniony pomysl. No chyba, ze jest sie obrzydliwie bogatym z domu i mozna tak sobie studiowac raz to, raz to, w zaleznosci od aktualnej sympatii czy widzimisie,/hobby bo rodzice za to placa i cie utrzymuja. Mam w osobistej rodzinie takiego 'yntelygenta' - studiowal juz chyba wszystko, co mozliwe, zadnych studiow oczywiscie nie skonczyl dyplomem, ba - chyba nawet nie wyszedl poza drugi rok, bo zainteresowania (moze sympatie?) zmienial dosc czesto.

      Co do sprawy ' razem 24/7' - zly pomysl IMHO. Czy studia, czy praca - nie jest to dobre dla zwiazku.

      Co do sprawy: 'potrafiłabym dodać w pamięci 278 i 114 - teraz nie potrafię), ale raczej nie dałabym rady z rachunkiem całkowym czy różniczkowym. ' - matematyka to tylko narzedzie w wielu dziedzinach. Nie musisz jej rozumiec tak, jak matematycy. Czy kazdy historyk, ktory studiuje losy Rosji, musi znac balistyczne szczegoly broni stosowanej na Luku Kurskim? Nie musi, nawet nie da rady. Musi jedynie znac efekty czy skutki stosowania danej broni. A sam rachunek calkowy/rozniczkowy wcale nie jest taki trudny, tak tylko sie wydaje, bo taki ma dziwaczny pijar. Musisz tylko znalezc takiego nauczyciela, ktory pokaze ci, jakie to uzyteczne (i wbrew pozorom intuicyjne - tak!), a nie jakie 'oranybogatoztoczarnamagia'. A jesli robisz zakupy i dodajesz do siebie kilogram kartofli i pare sandalow - to liczyc umiesz, tylko sie boisz, bo ci wmowili kiedys, ze nie umiesz. Juz sluze: dodajesz tak z grubsza te dwie setki i setke - masz 'tczysta'. Potem, by sie nie bawic w szczegoly, dodajesz '80' i '15' - takimi zaokraglymi liczbami/sumami wygodniej liczyc, wiec wychodzi ci 95. Dodajesz do 'tczystu' - mniej wiecej 395 wychodzi na zakupy.Masz w glowie, ze tam dodalas 1 zl, a tam odjelas 2 zl - wiec te 395 zl z groszami w te/ w tamta wyjdzie, ale nie ze 5 zl roznicy na twoja niekorzysc!
      Prawda, ze proste?
      No chyba, ze jestes Moja Wlasna Babcia i ci wyjdzie, ze przeplacilas cale 30 groszy. Albo wrecz zlotowke. Ale ja takich akcji komentowac nie mam sily.
      • ako17 Re: Facet a studia 17.06.21, 12:24
        dodajesz tak z grubsza te dwie setki i setke - masz 'tczysta'. Potem, by sie nie bawic w szczegoly, dodajesz '80' i '15' - takimi zaokraglymi liczbami/sumami wygodniej liczyc, wiec wychodzi ci 95. Dodajesz do 'tczystu' - mniej wiecej 395 wychodzi na zakupy.Masz w glowie, ze tam dodalas 1 zl, a tam odjelas 2 zl - wiec te 395 zl z groszami w te/ w tamta wyjdzie, ale nie ze 5 zl roznicy na twoja niekorzysc!
        Guin, ja właśnie tak robię - kilka, czasem kilkanaście razy dziennie muszę dodać do siebie liczby i oczywiście
        i najpierw setki, potem dziesiątki a na końcu jednostki. Najgorzej jak dziesiątki się w setki zmieniają (np. 70 i 40) a jednostki w dziesiątki - w diabły zapominam co tam było wcześniej. I już mi się miesza.
        I tak mnie to nie powstrzymuje od czytania i oglądania programów o np. teorii strun, o której mam jakie-takie pojęcie. Ale żyć z tego niepodobna. To może nawet nie jest kwestia "nie umiem liczyć" ile "bardzo mnie to męczy".
        Ale dzięki za chęć pomocy <3
    • bupu Re: Facet a studia 16.06.21, 12:59
      ako17 napisała:

      > Zastanawia mnie ta pasja, z jaką dziewczyny idą na studia za chłopakiem. W niek
      > tórych przypadkach ewidentnie niezgodnie ze swoimi predyspozycjami, jak np. Pul
      > pa czy Róża. Kreska też skończyła studia takie same jak Maciek - chociaż może u
      > niej były jakieś zdolności w tym kierunku.

      Do grona podejrzanych zaliczyłabym Łucję, która nagle rzuciła uwielbianą dotąd polonistykę na rzecz japonistyki, a równocześnie objawił się u jej boku całujący z japońską precyzją Jacek Tanaka.

      Upowszechnienie w Jezycjadzie studiów męzologicznych wynika ze zmiany postrzegania kobiety. Kiedyś kobieta w J była po prostu człowiekiem, ze swoimi planami, marzeniami i aspiracjami. Teraz jest żoną i matką, z misją rozrodczą i liczy się ile jej potomek wykręci na skali Apgar, a nie co ona osiągnie zawodowo. No przecie te sceny w CZ, kiedy baby z Klanu wyrywają sobie Nornicę z rąk, mówią jedno: kobiety są do piastowania dziecków stworzone!
      • herbacianasaszetka Re: Facet a studia 16.06.21, 14:16
        I jednocześnie dziad Borej i jego nijaka reakcja na widok kolejnego dziecka w rodzinie... aż się boję, jak zareguje Józef na widok swojego potomka. Będzie go olewał do 1 urodzin, a wtedy kupi mu zestaw gwoździ. XD
        • bupu Re: Facet a studia 16.06.21, 15:26
          herbacianasaszetka napisała:

          > I jednocześnie dziad Borej i jego nijaka reakcja na widok kolejnego dziecka w r
          > odzinie... aż się boję, jak zareguje Józef na widok swojego potomka. Będzie go
          > olewał do 1 urodzin, a wtedy kupi mu zestaw gwoździ. XD

          Gorzej, Saszetko, gorzej niż nijaka. Najpierw dziad ów ziewa na widok niemowlęcia, wedle autorki elegancko, według mnie po prostu chamsko (przykro mi, człowiek kulturalny w takich sytuacjach powstrzymuje się od ziewania), potem, poinformowany iż niemowlę jest płci żeńskiej, wykazuje zachwyt tak niemrawy, że Milicja musi mu przypominać, że dziewczynki też są fajne. Ojcu czterech córek, dziadowi pięciu wnuczek i pradziadowi dwóch prawnuczek trzeba przypominać, że dziewczynki są fajne. No ja pierwiosnkuję, no...
          • marutax Re: Facet a studia 16.06.21, 18:07
            bupu napisała:


            > Najpierw dziad ów ziewa na widok niemowlęc
            > ia, wedle autorki elegancko, według mnie po prostu chamsko (przykro mi, człowie
            > k kulturalny w takich sytuacjach powstrzymuje się od ziewania), potem, poinform
            > owany iż niemowlę jest płci żeńskiej, wykazuje zachwyt tak niemrawy, że Milicja
            > musi mu przypominać, że dziewczynki też są fajne.

            Nie było przypadkiem wzmianki, że Janusz to zimny drań, bo nie zajrzał do wózka z dzieckiem?
            • bupu Re: Facet a studia 16.06.21, 22:05
              marutax napisała:

              > bupu napisała:
              >
              >
              > > Najpierw dziad ów ziewa na widok niemowlęc
              > > ia, wedle autorki elegancko, według mnie po prostu chamsko (przykro mi, c
              > złowie
              > > k kulturalny w takich sytuacjach powstrzymuje się od ziewania), potem, po
              > inform
              > > owany iż niemowlę jest płci żeńskiej, wykazuje zachwyt tak niemrawy, że M
              > ilicja
              > > musi mu przypominać, że dziewczynki też są fajne.
              >
              > Nie było przypadkiem wzmianki, że Janusz to zimny drań, bo nie zajrzał do wózka
              > z dzieckiem?


              Co wolno Ignacowi, to nie Juliuszowi Pyzie...
      • panna.nasturcja Re: Facet a studia 16.06.21, 15:28
        Dodatkowo dochodzi fakt, że autorka nie umie napisać bohaterki, która ma zainteresowania, pasje, hobby i z tego wynika jej kierunek studiów. Dlatego dziewczyny od jakiegoś czasu idą na studia za chłopakiem, a potem rodzą, wiec w sumie wszystko jedno co studiowały.
    • anchan Re: Facet a studia 17.06.21, 09:00
      ako17 napisała:

      > Uwielbiam astrofizykę, interesuję się mechaniką kwantową, ale nie umiem liczyć
      > . Jestem naprawdę słaba z matmy. I pewnie, przy jakimś dużym wysiłku moje zdoln
      > ości matematyczne by się trochę rozwinęły (potrafiłabym dodać w pamięci 278 i 1
      > 14 - teraz nie potrafię), ale raczej nie dałabym rady z rachunkiem całkowym cz
      > y różniczkowym.

      Matematyka ma różne oblicza i nie tylko oblicza ;-)
      Matematycy zaś dzielą na 3 grupy - tych, którzy umieją liczyć i tych, którzy nie umieją. (To pisałam ja, matematyczka)

      Wśród moich znajomych te nieliczne pary, które utrzymały się do matury wybierały studia według własnych zainteresowań i możliwości ale w jednym mieście.
    • przymrozki Re: Facet a studia 17.06.21, 13:13
      To prawda, ale to chyba głębszy problem. W Borejkowersum młodzi mężczyźni też wybierają przypadkowe kariery i zawody, które spadają im z nieba w trybie "tak się napisało, to tego się będę trzymać. Józinek, po - jak nam zasugerowano - nie najlepiej zdanej maturze, postanawia iść na politechnikę, żeby mieć czas na żonę i dzieci, po czym cztery lata później jest już w zasadzie praktykującym architektem (bo trzeba było zamienić chatynkę Dorotki w szklane domy). Geniusz Ignaś, wygrywający konkursy i olimpiady ze wszystkich dziedzin, ale interesujący się (chyba) przede wszystkim układaniem danych w segregatory, poezją i antykiem, nagle wyskakuje z kapelusza jako historyk sztuki czytający z rysów twarzy artysty, ile ten artysta używa w swoich pracach bieli oraz trzaskający za pieniądze wartkie reportaże o wielkopolskich zabytkach sakralnych. Dla telewizji. Z jakimś kolegą (jak bowiem wiadomo telewizja niczego tak nie potrzebuje i za nic tak nie płaci jak za monologi jakiejś Miągwy kręcone półprofesjonalnym sprzętem jakiegoś kolegi).

      Na tym tle astrofizyka Róży ma więcej sensu. Pyza przynajmniej pasuje osobowościowo do profilu kobiety idącej za mężem na dowolne studia, jakie on wybierze.
      • jontrew Re: Facet a studia 17.06.21, 15:06
        przymrozki napisała:

        Józinek, po - jak nam zasugerowano - nie
        > najlepiej zdanej maturze, postanawia iść na politechnikę, żeby mieć czas na żo
        > nę i dzieci
        :):) Po słabo zdanej maturze jak najbardziej można dostać się na politechnikę. Ale raczej nie na architekturę. Poza tym wszystkie te asy, o ile nie wezmą się potem ostro do roboty, odpadają po kolei, przechodzą na zaoczne albo zmieniają kierunek na łatwiejszy.
        Geniusz Igna
        > ś, trzaskający za pieniądze
        > wartkie reportaże o wielkopolskich zabytkach sakralnych. Dla telewizji. Z jakim
        > ś kolegą.
        Wiadomo, kręcone komórką zabytki okraszone błyskotliwym monologiem Miągwy to najgorętszy towar dla każdej telewizji. Ignacy ma wszystko- osobowość, urodę, wygadanie, znakomitą prezencję, parcie na szkło, wiedzę i, przede wszystkim, niezbędne znajomości, by zostać gwiazdą. Bycie (prawie że) Borejko z domu równoważy wszystkie braki. Nic dziwnego, że udaje mu się utrzymać z tego rodzinę.
        > Na tym tle astrofizyka Róży ma więcej sensu. Pyza przynajmniej pasuje osobowośc
        > iowo do profilu kobiety idącej za mężem na dowolne studia, jakie on wybierze.
        Astrofizyka Róży, solo czy w porównaniu, nie da się obronić. To chyba miał być dowód na jej wybitność intelektualną, że da radę na trudnych i nudnych dla siebie studiach. Tylko po co? Różę interesuje Fryderyk, prasowanie, niemowlaki. Mogła spróbować coś na tych zainteresowaniach zbudować, poukładać sobie życie według swojego planu. Ale, moim zdaniem, jej zabrakło pokierowania, życzliwej osoby zainteresowanej nią, jej życiem i losem. Róża nikogo nie interesuje, sama siebie też nie, pędzi więc za Fryderykiem, zupełnie bez sensu, bo on jakieś tam szczękowe zainteresowanie wykazuje. A że przy okazji gubi siebie, to luzik bo i tak nie postrzega siebie jako kogoś godnego dobrego, niezależnego życia.
        • kpinkaa Re: Facet a studia 17.06.21, 19:12
          Do tego na architekturę trzeba się solidnie przygotować, bez kursów rysunku architektonicznego i studium modela na dużym formacie nie ma co nawet marzyć o tym kierunku, tam są bardzo wymagające egzaminy z rysunku właśnie. Jakoś nie czytałam, żeby supermacho Jóźwa popylał przez rok czy dwa na kursy i ćwiczył przed sztalugą w domu.
          A Róża faktycznie nie obchodzi w domu nikogo, bo nie sprawia poważnych problemów, zatem nie istnieje dla Borejków. Właśnie wyczytałam się w Imieniny i trochę mnie zastanowiło, jak to zupełnie nikt nie zainteresował się, że nic na kolacji imieninowe Nutrii i Grzesiów nie zjadła, została wyproszona od stołu, żeby Robertowi odnieść teczkę. W całej tej kochającej rodzinie nikt nie zainteresował się, że dziewczyna nie zdążyła nawet nałożyć sobie jedzenia. Jest to szczególnie absurdalne, gdy porówna się scenę z goszczoną Magdą kilka lat później, której cała rodzina patrzy na talerz i liczy pierogi i czipsy.
          • bupu Re: Facet a studia 17.06.21, 21:24
            kpinkaa napisała:

            > Do tego na architekturę trzeba się solidnie przygotować, bez kursów rysunku arc
            > hitektonicznego i studium modela na dużym formacie nie ma co nawet marzyć o tym
            > kierunku, tam są bardzo wymagające egzaminy z rysunku właśnie. Jakoś nie czyta
            > łam, żeby supermacho Jóźwa popylał przez rok czy dwa na kursy i ćwiczył przed s
            > ztalugą w domu.

            Ja sobie nie przypominam, żeby ktoś kiedykolwiek widywał Józka z ołówkiem w garści. W opisach jego pokoju też jakoś nie ma wzmianki o pracach plastycznych, ani przyborach do rysowania.
        • przymrozki Re: Facet a studia 17.06.21, 19:17
          jontrew napisała:


          > :):) Po słabo zdanej maturze jak najbardziej można dostać się na politechnikę.
          > Ale raczej nie na architekturę.

          Tym bardziej, że rekrutacją na architekturę jest wieloetapowa i wymaga oddania tzw. "teczki", czyli kompletu prac plastycznych autorstwa kandydata. One zapewne nie muszą rzucać na kolana głębią artystycznego spojrzenia, bo to jednak nie ASP, ale z pewnością muszą prezentować pewien poziom umiejętności technicznych. A Józef przecież nigdy nie rysował.


          > Astrofizyka Róży, solo czy w porównaniu, nie da się obronić.

          Obronić jako rozsądnej decyzji życiowej - nie. Ale Róża była dosyć konsekwentnie opisywana jako dziewczę, jakby to grzecznie i delikatnie ująć... z ostro zrytym beretem. I jest to akurat ten rodzaj zrycia, który objawia się postanowieniem zostania bluszczem owiniętym wokół raz złapanej nogawki pary męskich spodni.
      • 3piota Re: Facet a studia 17.06.21, 22:53
        Ech! Drążą i drążą tę Józefa architekturę!
        Przecież Ogorzałki - światowej sławy architekci - mają dożywotni dług wdzięczności wobec dochtórki Pałysowej, która to poród odebrała. Co prawda tylko jednej bliźniaczki, ale zawsze.
        Nie wiem czy funkcjonują jeszcze miejsca rektorskie, ale z ich listem polecającym nie tylko rodzime uczelnie stały przed Józkiem otwartymi wrotami. On może być studentem a i Massachusetts Institute of Technology (w wyobraźni... itd).
        A nawet bez Ogorzałków, czyż wnuk wybitnego naukowca Ignacego Borejki i siostrzeniec wybitnej profesor Gabrieli Stryby miałby w Poznaniu problem z dostaniem się na studia?
        A poza tym zacięcie techniczne od kołyski miał. Bawił się młotkami, obcęgami, po kieszeniach nosił śrubki, kabelki, duperelki... To ołówka nie nauczy się trzymać i odręcznie prostej kreski nie postawi (w wyobraźni... itd)?
        • kooreczka Re: Facet a studia 18.06.21, 19:50
          No nie wiem, miejsca rektorskie są za wybitne osiągnięcia. Nawet uczelnie, które mają pulę miejsc dziedzicznych mają zazwyczaj bardzo ścisłe kryteria kogo za dziedzica uznać. BTW MIT właśnie szczyci się tym, że poleceń nie bierze pod uwagę.

          MM niestety nie ma pojęcia jak wyglądają studia i rynek pracy, więc rzuca na oślep studiami i pracami, które wydają się być prestiżowe- a to architektura, a to jakieś projekty, a na japonistykę idą panienki za chłopakami.

          Bo szczerze mówiąc- Jóźwa pasuje mi na takiego co idzie do wojska i wylatuje z hukiem za brak dyscypliny, agresję i nieumiejętność czytania niepisanych reguł np picia tak, żeby nikt się nie dowalił. Można by go skoszarować w łódzkim umedzie i wywalić na cholernej farmakologii... Ignacy z kolei naprawdę pasuje mi na bibliotekarza czy muzealnika, ale nie takiego pracującego z ludźmi tylko pracowicie opisującego wszystkie siedem elementów skarby z Troi Karpackiej.
          • jontrew Re: Facet a studia 21.06.21, 15:17
            kooreczka napisał:


            > MM niestety nie ma pojęcia jak wyglądają studia i rynek pracy, więc rzuca na oś
            > lep studiami i pracami, które wydają się być prestiżowe- a to architektura, a t
            > o jakieś projekty, a na japonistykę idą panienki za chłopakami.

            Dorzuciłabym do tego stypendia zagraniczne to tu, to tam. Brzmi prestiżowo i to wystarczy. Dobrze że chociaż Gaba siedzi w Poznaniu, a nie wykłada w Singapurze.

            > Bo szczerze mówiąc- Jóźwa pasuje mi na takiego co idzie do wojska i wylatuje z
            > hukiem za brak dyscypliny, agresję i nieumiejętność czytania niepisanych reguł
            > np picia tak, żeby nikt się nie dowalił. Ignacy z kolei naprawdę pasuje mi na
            > bibliotekarza czy muzealnika, ale nie takiego pracującego z ludźmi tylko praco
            > wicie opisującego wszystkie siedem elementów skarby z Troi Karpackiej.

            Dokładnie!
            • pi.asia Re: Facet a studia 22.06.21, 12:07
              Pierwszą (i zarazem chyba ostatnią) osobą, która przełamała ten przedziwny schemat, była Aniela.
              Od dziecka zwariowana na punkcie teatru, postanowiła uczyć się w poznańskim Liceum Poligraficznym, żeby być blisko Pawełka.
              Co ciekawa - na kierunku, który jej kompletnie nie interesował, radziła sobie całkiem nieźle, a po pewnym czasie uznała nawet, że jest on szalenie ciekawy!
              Jednak pozostała wierna swojej pierwszej miłości - teatrowi. Więcej - Pawełek spadł z piedestału dlatego, że był fatalnym Hamletem.
              • marutax Re: Facet a studia 22.06.21, 22:28
                pi.asia napisała:

                > Pierwszą (i zarazem chyba ostatnią) osobą, która przełamała ten przedziwny sche
                > mat, była Aniela.
                > Od dziecka zwariowana na punkcie teatru, postanowiła uczyć się w poznańskim Lic
                > eum Poligraficznym, żeby być blisko Pawełka.

                To jednak inny kaliber. Szkoła średnia nie determinuje przyszłości tak jak studia. Po Liceum Poligraficznym Aniela mogła iść na wybrany kierunek. W historii z Pawełkiem kluczowy był Poznań, nie poligrafia. A Poznań Anieli odpowiadał i nie kłócił się z jej ambicjami.
              • herbacianasaszetka Re: Facet a studia 27.06.21, 14:27
                pi.asia napisała:

                > Pierwszą (i zarazem chyba ostatnią) osobą, która przełamała ten przedziwny sche
                > mat, była Aniela.

                W sensie schemat studiowania tego samego kierunku, co facet? Jest jeszcze Dorota, która podążyła nie za Józefem, a za teściową. :D
                • mircja Re: Facet a studia 27.06.21, 20:19
                  herbacianasaszetka napisała:

                  > pi.asia napisała:
                  >
                  > > Pierwszą (i zarazem chyba ostatnią) osobą, która przełamała ten przedziwn
                  > y sche
                  > > mat, była Aniela.
                  >
                  > W sensie schemat studiowania tego samego kierunku, co facet? Jest jeszcze Dorot
                  > a, która podążyła nie za Józefem, a za teściową. :D
                  Jest jeszcze Ida, która nie wybrała kierunku swoich studiów ze względu na Marka. Gabriela też wybrała kierunek studiów bez związku z facetem, Natalia prawdopodobnie również. O kilku paniach nie wiemy w ogóle, czy studiowały, a jeśli tak, to jaki wybrały kierunek. Wątpliwe, żeby Aurelia i Konrad poszli na te same studia.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka