ciotka.scholastyka
19.07.21, 18:35
Nie, nie pomieszałam dwóch tytułów :)
Przyszło mi to na myśl, bo niedawno tutaj wspominaliście żabowe szycie języka, a ja akurat wczoraj wieczorem ugryzłam się w język przyjedzeniu kanapki. Nie mocno. Raczej tak zwyczajnie. A jednak natychmiast krzyknęłam i łzy mi w oczach stanęły.
Tymczasem Żaba podczas wypadku wbija sobie w język zęby, krew z niej leci jak z zarzynanego prosiaka, no i, jak wiemy, trzeba ją szyć, a potem jej język wygląda jak u potwora Frankensteina.
To jakim cudem ona nie dość, że ma siłę bulgotać na Żeromskiego "tytlinio!", to nie wyje z bólu i nie zwija się na asfalcie?...