Dodaj do ulubionych

Nowa rola małej Mili

08.05.22, 16:32
Dzień dobry. Jestem wieloletnią czytaczką forum i wreszcie zdobyłam się na rejestrację konta, więc zgodnie z zasadami witam się uprzejmie i proszę o jelitko :)
Do założenia wątku natchnęło mnie przeglądanie starszych tematów dotyczących Chucherka i pandemii. I konkluzja, że jest to trudny temat, mało krzepiący, więc MM woli go nie poruszać.
Zastanawiam się, czy podobne postanowienie obowiązuje dalej w obecnej sytuacji. No bo tak: nagle do klasy któregoś dziecka w Jeżycjadzie (albo szkoły do równoległych klas przygotowawczych) napływa dużo dzieciaków, nie mówiących w języku polskim. Niektóre boją się samolotów, wzdrygają się na dźwięk pukania do drzwi, na smartfonach śledzą wszystkie informacje. I ktoś (może mała Mila? - sama ma doświadczenie migranckie, więc empatyzuje z nowymi) zaprzyjaźnia się z równolatką (powiedzmy, że Ałłą) , razem próbują przebrnąć przez szkolną rzeczywistość, każda ze swoim bagażem. Mila próbuje oswoić cudze traumy, wesprzeć nawet jeśli nie rozumie, pocieszyć koleżankę, która tęskni za tatą. Sama Mila też tęskni, ale inaczej i porównanie sytuacji Ałły i swojej sprawia, że dojrzewa.
Czytałabym. Tylko zastanawiam się, czy MM jeszcze by tak umiała.
Obserwuj wątek
        • tt-tka Re: Nowa rola małej Mili 08.05.22, 18:38
          KG nie czytam, wiec nie odpowiem.
          Wnioskuje z tego, co pisze w jezycjadzie - absolutne ignorowanie rzeczywistosci. Wspolczesnosci. To co do "nie chcialaby".
          Co do "nie umialaby" - wskaz jedna jedyna dobrze napisana rozlake :)
          • kocynder Re: Nowa rola małej Mili 10.05.22, 00:31
            W miarę pierwszy wyjazd Janusza. Co prawda głupotą - monstre było uważać się za porzuconą w tych okolicznościach, zwłaszcza znając ówczesną sytuację geopolityczną, noale... Ogólnie napisana rozłąka nieźle - zapewne dlatego, że bez szczegółów.
    • ciotka.scholastyka Re: Nowa rola małej Mili 08.05.22, 19:04
      dzień dobry, zapraszam na obiadek.

      > może mała Mila? - sama ma doświadczenie migranckie, więc empatyzuje z nowymi

      Mila wg Jeżycjady nie ma żadnego doświaczenia migranckiego. Po prostu przeniosła się z jednego domu do drugiego i już. Żadnych problemów, żadnych zmartwień, żadnych traum :)
      • fionnuala Re: Nowa rola małej Mili 08.05.22, 19:12
        ciotka.scholastyka napisała:

        >
        >
        > Mila wg Jeżycjady nie ma żadnego doświaczenia migranckiego. Po prostu przeniosł
        > a się z jednego domu do drugiego i już. Żadnych problemów, żadnych zmartwień, ż
        > adnych traum :)

        No tak, zapomniałam :) i cała koncepcja już na starcie leży ;)
    • bupu Re: Nowa rola małej Mili 08.05.22, 19:08
      fionnuala napisała:

      > Dzień dobry. Jestem wieloletnią czytaczką forum i wreszcie zdobyłam się na reje
      > strację konta, więc zgodnie z zasadami witam się uprzejmie i proszę o jelitko :

      Ponieważ jelitko dostarczyła już Ttka, pozwolę sobie zaserwować herbatkę w serwisie Nowakowskich. Z Myszem na spodeczku.


      > )
      > Do założenia wątku natchnęło mnie przeglądanie starszych tematów dotyczących Ch
      > ucherka i pandemii. I konkluzja, że jest to trudny temat, mało krzepiący, więc
      > MM woli go nie poruszać.
      > Zastanawiam się, czy podobne postanowienie obowiązuje dalej w obecnej sytuacji.
      > No bo tak: nagle do klasy któregoś dziecka w Jeżycjadzie (albo szkoły do równo
      > ległych klas przygotowawczych) napływa dużo dzieciaków, nie mówiących w języku
      > polskim. Niektóre boją się samolotów, wzdrygają się na dźwięk pukania do drzwi,
      > na smartfonach śledzą wszystkie informacje. I ktoś (może mała Mila? - sama ma
      > doświadczenie migranckie, więc empatyzuje z nowymi) zaprzyjaźnia się z równolat
      > ką (powiedzmy, że Ałłą) , razem próbują przebrnąć przez szkolną rzeczywistość,
      > każda ze swoim bagażem. Mila próbuje oswoić cudze traumy, wesprzeć nawet jeśli
      > nie rozumie, pocieszyć koleżankę, która tęskni za tatą. Sama Mila też tęskni, a
      > le inaczej i porównanie sytuacji Ałły i swojej sprawia, że dojrzewa.
      > Czytałabym. Tylko zastanawiam się, czy MM jeszcze by tak umiała.

      Też bym czytała, ale MM już nie umie, redakcji nie słucha (a redakcja ,w postaci własnej córki MM, obchodzi się z Autorką jak z nieświeżym jajeczkiem), ponadto jej się nie chce. Już dawno odwróciła się plecami do rzeczywistości, a teraz jeszcze odpłynęła do sarmackiej Nibylandii, gdzie dwór pobielany, dzięcielina pała a wokół pełne zwierza bory.

      A zatem w Truchełku dostaniemy kolejny odcinek borejsagi, w którym kolejny członek klanu pozna w wieku licealnym przyszła żonę, narodzą się kolejne Borejczeta (założę się, że Józef potraktuje produkcję dzieci jak rywalizację z kuzynem), kolejne pokolenia będą brały ślub i robiły remonty, a Gaba będzie dzielna, bardzo dzielna, radośnie pasożytując na Flobrych (czy Flor założył liczniki prądu i wody w Gaboszopce?).
      • fionnuala Re: Nowa rola małej Mili 08.05.22, 19:22
        bupu napisała:

        > A zatem w Truchełku dostaniemy kolejny odcinek borejsagi, w którym kolejny czło
        > nek klanu pozna w wieku licealnym przyszła żonę, narodzą się kolejne Borejczeta
        > (założę się, że Józef potraktuje produkcję dzieci jak rywalizację z kuzynem),
        > kolejne pokolenia będą brały ślub i robiły remonty, a Gaba będzie dzielna, bard
        > zo dzielna, radośnie pasożytując na Flobrych (czy Flor założył liczniki prądu i
        > wody w Gaboszopce?).
        >
        No to teraz tak się zastanawiam. Bo jakbyśmy się nie obrażali na rzeczywistość, to rzeczywistość jednak skrzeczy. Może jestem naiwna, ale na pewnym poziomie nie wyobrażam sobie takiej negacji. Że wszyscy zachowują się jakby nigdy nic, produkując beztrosko kolejne dzieci. W świecie, w którym moi znajomi od ponad 2 lat realnie boją się o przyszłość własnych dzieci. Czyli mamy do czynienia de facto z końcem sagi?
        • tt-tka Re: Nowa rola małej Mili 08.05.22, 20:01
          Pospolitosc skrzeczy.
          Rzeczywistosc kopie po kostkach.
          Tak, mamy wlasnie taka negacje - dzieci sluza do usprawniania rodzinnych trybow i nikt sie o nie nie martwi. A w razie potrzeby wystarcza nawet na szklane domy.
        • bupu Re: Nowa rola małej Mili 08.05.22, 20:04
          fionnuala napisała:


          > No to teraz tak się zastanawiam. Bo jakbyśmy się nie obrażali na rzeczywistość,
          > to rzeczywistość jednak skrzeczy. Może jestem naiwna, ale na pewnym poziomie n
          > ie wyobrażam sobie takiej negacji. Że wszyscy zachowują się jakby nigdy nic, pr
          > odukując beztrosko kolejne dzieci. W świecie, w którym moi znajomi od ponad 2 l
          > at realnie boją się o przyszłość własnych dzieci. Czyli mamy do czynienia de f
          > acto z końcem sagi?


          A kiedy ostatnio członkowie Klanu mieli jakiekolwiek realistyczne problemy? Rodzinne, zawodowe, finansowe, mieszkaniowe? Bo ja nie pomne.
            • bupu Re: Nowa rola małej Mili 08.05.22, 23:01
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

              > Ostatnio? To chyba w CZ, jak ruda rura, pardon, Ida w swoim przemiłym monologu
              > do Nory wypomina jej ileż to Flor musiał zapłacić za poczynione przez nią szkod
              > y (wyrwanie kabla Zumbabie). To się liczy jako problem finansowy?

              Zapłacił bez problemu i jeszcze mu zostało na ratowanie nieużytków przed germańskim oprawcą, karmienie hord krewniaków we Floplicowie i przebudowę Gabilonu. To gdzie tu ten problem?
        • ciotka.scholastyka Re: Nowa rola małej Mili 10.05.22, 11:28

          > Może jestem naiwna, ale na pewnym poziomie n
          > ie wyobrażam sobie takiej negacji. Że wszyscy zachowują się jakby nigdy nic, pr
          > odukując beztrosko kolejne dzieci. W świecie, w którym moi znajomi od ponad 2 l
          > at realnie boją się o przyszłość własnych dzieci.

          "Żeby tylko nie wojna. Żeby nie musiał zabijać" - tak to szło?
    • kloi0505 Re: Nowa rola małej Mili 09.05.22, 06:26
      <nagle do klasy któregoś dziecka w Jeżycjadzie (albo szkoły do równoległych klas przygotowawczych) napływa dużo dzieciaków, nie mówiących w języku polskim. Niektóre boją się samolotów, wzdrygają się na dźwięk pukania do drzwi, na smartfonach śledzą wszystkie informacje. I ktoś (może mała Mila? - sama ma doświadczenie migranckie, więc empatyzuje z nowymi) zaprzyjaźnia się z równolatką (powiedzmy, że Ałłą) , razem próbują przebrnąć przez szkolną rzeczywistość, każda ze swoim bagażem. Mila próbuje oswoić cudze traumy, wesprzeć nawet jeśli nie rozumie, pocieszyć koleżankę, która tęskni za tatą. Sama Mila też tęskni, ale inaczej i porównanie sytuacji Ałły i swojej sprawia, że dojrzewa.>

      Mam nadzieję, że to nie będzie "taka" książka.

      • fionnuala Re: Nowa rola małej Mili 09.05.22, 20:43
        kloi0505 napisał(a):

        > <nagle do klasy któregoś dziecka w Jeżycjadzie (albo szkoły do równoległych
        > klas przygotowawczych) napływa dużo dzieciaków, nie mówiących w języku polskim
        > . Niektóre boją się samolotów, wzdrygają się na dźwięk pukania do drzwi, na sma
        > rtfonach śledzą wszystkie informacje. I ktoś (może mała Mila? - sama ma doświad
        > czenie migranckie, więc empatyzuje z nowymi) zaprzyjaźnia się z równolatką (pow
        > iedzmy, że Ałłą) , razem próbują przebrnąć przez szkolną rzeczywistość, każda z
        > e swoim bagażem. Mila próbuje oswoić cudze traumy, wesprzeć nawet jeśli nie roz
        > umie, pocieszyć koleżankę, która tęskni za tatą. Sama Mila też tęskni, ale inac
        > zej i porównanie sytuacji Ałły i swojej sprawia, że dojrzewa.>
        >
        > Mam nadzieję, że to nie będzie "taka" książka.
        >

        Taka - w sensie jaka?
        • kloi0505 Re: Nowa rola małej Mili 10.05.22, 13:05
          Taka - w sensie jaka?

          O uchodźczyni i jej traumie wojennej. Nie chcę też książki o covidzie. Pewnych tematów mam dość na co dzień. I nie wydaje mi się, żeby taka książka była ciekawa. Myślę, że wkrótce ukażą się w tym temacie książki z kategorii literatura faktu traktujące temat poważnie. Już jest w Borejklanie betonowe centrum wspierające wszystkich i wszystko. Następna taka postać w osobie Mili nie jest potrzebna.
          • angazetka Re: Nowa rola małej Mili 10.05.22, 14:30
            Literatura faktu ma zgoła inne cele niż powieści dla (teoretycznie) młodzieży, więc jedno drugiego nie wyklucza. A powieści dla młodzieży powinny uwzględniać to, czym zyje owa młodzież.
            • kocynder Re: Nowa rola małej Mili 10.05.22, 18:12
              I to jest clou. Czytałam jakiś czas temu kryminał - czas akcji to rok 2021. Słowo, to nie była literatura faktu! I nie był to kryminał o spisku farmaceutów. Akcja całkiem o czym innym, ze świetnymi nawiązaniami historycznymi. A z rzeczywistości "pandemicznej"? Ot, sąsiad, który nosi tą samą maseczkę jednorazową po stopniu zużycia i zabrudzenia sądząc już od kwartału co najmniej, dzieci uczą się zdalnie, jakaś dyskusja w tramwaju o tym czy się szczepić czy nie...
              I tego bym właśnie oczekiwała. Znaczy nie koniecznie tej jednej maseczki przez kwartał, ale tego, żeby bohaterowie zajmowali się sobą, a pandemia... Po prostu była. Nie opisywana, bez dyskursów i dywagacji w temacie. MM kiedyś umiała opisać stan wojenny bez słów, ale tak, że nikt nie miał wątpliwości co i o czym czyta. Ten stan wojenny właśnie po prostu był. Był, istniał, był ważnym elementem, niosącym w sumie cały nastrój OwR, ale bez łopatologicznego marudzenia, że PZPR jest be, a Solidarność cacana. I to by wystarczyło.
              Z tym, że rodzi się pytanie, czy na dziś MM umiałaby napisać taką książkę? Zwłaszcza, że jak sama przyznała, pierwotny kształt OwR był całkiem inny, a wersja ostateczna została wypracowana przy solidnej współpracy z redaktorkami, które wiedziały co robią, nie były jej córeczką i nie miały za zadanie bić pokłonów... Czy bez nich OwR byłoby takie? Niestety - moim zdaniem, na dzień dzisiejszy MM nie potrafiłaby napisać nic "normalnego". Tak jak od dłuższego czasu nie potrafi napisać normalnej bohaterki: wszystkie mają pięciogwiazdkową urodę, sukcesy zawodowe, tłumy przyjaciół zabijających się za jeden uśmiech... Gdzie się podziała Cesia, nie mająca urody hiszpańskiej gwiazdy filmowej, samotna i zakompleksiona? Gdzie Ida, "lepsza i grupsza nawet od Robin Huda"? Tak samo nie istnieje "normalność" w życiu: jeśli śpiew - to od razu operowy i na miarę La Scali, jeśli nauczycielstwo - to z uwielbieniem uczniów/studentów, jeśli medycyna - to od razu demon skalpela... Szkoda...
            • kloi0505 Re: Nowa rola małej Mili 11.05.22, 06:19
              <A powieści dla młodzieży powinny uwzględniać to, czym zyje owa młodzież.>

              Serio myślisz, że dzisiejsza młodzież żyje wojną? Raczej żyje szkołą (w sensie oceny), pierwszymi miłościami i przyjaźniami. Nie mieli łatwo w czasach covidu, dlatego pozwólmy im żyć normalnie. Owszem, w szkole Mili może być koleżanka/kolega z Ukrainy, ale angażowanie się w leczenie cudzych traum kiedy ma się masę własnych ( jak na mój gust Mila jest dzieckiem DDD) jest bez sensu.
              • bupu Re: Nowa rola małej Mili 11.05.22, 07:28
                kloi0505 napisał(a):

                > <A powieści dla młodzieży powinny uwzględniać to, czym zyje owa młodzież.&#
                > 62;
                >
                > Serio myślisz, że dzisiejsza młodzież żyje wojną? Raczej żyje szkołą (w sensie
                > oceny), pierwszymi miłościami i przyjaźniami.

                W pewnym sensie tak, żyją wojną. Mają w szkołach dzieci z Ukrainy, uchodźców u siebie w domach i u sąsiadów, mają media, w których o tej wojnie się cały czas mówi i rodziców, tą wojną zatroskanych. Wojna jest częścią ich rzeczywistości, czy tego chcą czy nie. Moi uczniowie (podstawówka) rysują na tablicy Złego Brzydkiego Putina, a zaraz po wybuchu wojny przeegzaminowali mnie starannie pod kątem moich poglądów na to indywiduum (zostałam pochwalona ogniście, za to, że go nie znoszę). Takie życie, takie realia.

                Astrid Lindgren wydała swoją pierwszą książkę, "Zwierzenia Britt-Mari" w roku 1944. Jest to cudowna, ciepła opowieść o dorastaniu, mimo tego, że echa horroru dziejącego się na świecie w niej pobrzmiewają.


                Nie mieli łatwo w czasach covidu,
                > dlatego pozwólmy im żyć normalnie.

                Literatura, oprócz bycia ucieczką od rzeczywistości, może pomóc sobie z tą rzeczywistością radzić. Zwłaszcza literatura dziecięca i młodzieżowa.


                Owszem, w szkole Mili może być koleżanka/ko
                > lega z Ukrainy, ale angażowanie się w leczenie cudzych traum kiedy ma się masę
                > własnych ( jak na mój gust Mila jest dzieckiem DDD) jest bez sensu.

                Nikt nie postuluje, żeby Mila została terapeutką nowej koleżanki.
              • ciotka.scholastyka Re: Nowa rola małej Mili 11.05.22, 11:09
                kloi0505 napisał(a):

                > ale angażowanie się w leczenie cudzych traum kiedy ma się masę
                > własnych

                Ale Mila NIE MA żadnych traum. Możesz uważać, że powinna je mieć z racji rodziców, ja uważam, że powinna je mieć z racji brutalnego wyrwania jej z jedynego jej swojskiego, znanego środowiska i wrzucenie w inne bez cienia refleksji - cóż, kiedy najwyraźniej Mila z kart powieści niczego takiego nie przechodzi. Jak już napisałam, powrót z emigracji dla MM (i dla paru osób tutaj tez, jak się kiedyś przekonałam) to jak przeprowadzka z Sieradza do Radomia.
          • bupu Re: Nowa rola małej Mili 10.05.22, 17:22
            kloi0505 napisał(a):

            > Taka - w sensie jaka?
            >
            > O uchodźczyni i jej traumie wojennej. Nie chcę też książki o covidzie. Pewnych
            > tematów mam dość na co dzień. I nie wydaje mi się, żeby taka książka była cieka
            > wa. Myślę, że wkrótce ukażą się w tym temacie książki z kategorii literatura fa
            > ktu traktujące temat poważnie.


            Zwrócę tylko uwagę, że starsze tomy nie stroniły od ponurych fragmentów rzeczywistości. Mamy przecież i cienie peerelowskiej rzeczywistości, i stan wojenny z internowaniem, emigrację zarobkową, czy też świetnie oddaną atmosferę schyłkowego PRL w BBB. Dało się je wprowadzić i nie zrobić z wymienionych utworów galopującej ponurozy, tylko krzepiące dzieła dla nastoletniego odbiorcy.

            > Już jest w Borejklanie betonowe centrum wspieraj
            > ące wszystkich i wszystko. Następna taka postać w osobie Mili nie jest potrzebn
            > a.

            Betonowe Centra są już nawet dwa, Gabzilla i Różylla. Natomiast to, co postuluje przedpiśczyni, to nie jest betonowe centrum, tylko najzwyczajniejsza w świecie (a jakże potrzebna) przyjaciółka. A czego jak czego, ale nastoletniej przyjaźni brak ostatnio w Borejsadze bardzo dotkliwie. Dlatego tak, wolałabym "taką" książkę, niż kolejny odcinek B Jak Borejkowie.
            • kloi0505 Re: Nowa rola małej Mili 11.05.22, 06:24
              <Zwrócę tylko uwagę, że starsze tomy nie stroniły od ponurych fragmentów rzeczywistości. Mamy przecież i cienie peerelowskiej rzeczywistości, i stan wojenny z internowaniem, emigrację zarobkową, czy też świetnie oddaną atmosferę schyłkowego PRL w BBB. >

              Zgadza się, ale wojna to nie emigracja zarobkowa. Bo rozumiem, że fionnuala jako jedną z bohaterek książki proponuję dziewczynkę, która przeżyła bombardowania a jej tata został na Ukrainie i walczy, a nie dziewczynkę która uciekła z tej części kraju, gdzie nie spadła nawet jedna bomba a tata pracuje w UE jako kierowca tira.
              • bupu Re: Nowa rola małej Mili 11.05.22, 07:06
                kloi0505 napisał(a):

                > <Zwrócę tylko uwagę, że starsze tomy nie stroniły od ponurych fragmentów rz
                > eczywistości. Mamy przecież i cienie peerelowskiej rzeczywistości, i stan wojen
                > ny z internowaniem, emigrację zarobkową, czy też świetnie oddaną atmosferę schy
                > łkowego PRL w BBB. >
                >
                > Zgadza się, ale wojna to nie emigracja zarobkowa. Bo rozumiem, że fionnuala jak
                > o jedną z bohaterek książki proponuję dziewczynkę, która przeżyła bombardowani
                > a a jej tata został na Ukrainie i walczy, a nie dziewczynkę która uciekła z tej
                > części kraju, gdzie nie spadła nawet jedna bomba a tata pracuje w UE jako kier
                > owca tira.


                No i? Można napisać taka bohaterkę bez wydawania się w wojenne detale. I bez robienia z całej opowieści ponuratora. Tak jak się dało pisać o stanie wojennym w OwR. Albo o drugiej wojnie światowej w Kalamburce.
              • fionnuala Re: Nowa rola małej Mili 11.05.22, 10:16
                kloi0505 napisał(a):

                > Bo rozumiem, że fionnuala jak
                > o jedną z bohaterek książki proponuję dziewczynkę, która przeżyła bombardowani
                > a a jej tata został na Ukrainie i walczy, a nie dziewczynkę która uciekła z tej
                > części kraju, gdzie nie spadła nawet jedna bomba a tata pracuje w UE jako kier
                > owca tira.

                Yyy, nie do końca. Dzieciaki, które nie miały styczności z bombardowaniem, również boją się samolotów i syren. A do tego, żeby tęsknić za tatą i bać się o niego, nie potrzeba, żeby walczył. Nadal może pracować jaki kierowca tira w kraju ;) Tyle że jest daleko i potencjalnie w zagrożeniu.
            • kloi0505 Re: Nowa rola małej Mili 11.05.22, 06:31
              <Betonowe Centra są już nawet dwa, Gabzilla i Różylla. Natomiast to, co postuluje przedpiśczyni, to nie jest betonowe centrum, tylko najzwyczajniejsza w świecie (a jakże potrzebna) przyjaciółka. A czego jak czego, ale nastoletniej przyjaźni brak ostatnio w Borejsadze bardzo dotkliwie. Dlatego tak, wolałabym "taką" książkę, niż kolejny odcinek B Jak Borejkowie.>

              Wg mnie fionnuala proponuje książkę której głównym motywem jest trauma koleżanki i próby jej uleczenia. Natomiast jeśli głównym motywem książki byłaby przyjaźń to ok.
              • kocynder Re: Nowa rola małej Mili 11.05.22, 09:09
                Chyba jednak nie do końca... 09 maja o godzinie 6:26 TY napisałaś (cytuję): "ktoś (może mała Mila? - sama ma doświadczenie migranckie, więc empatyzuje z nowymi) zaprzyjaźnia się z równolatką (powiedzmy, że Ałłą) , razem próbują przebrnąć przez szkolną rzeczywistość, każda ze swoim bagażem. Mila próbuje oswoić cudze traumy, wesprzeć nawet jeśli nie rozumie, pocieszyć koleżankę, która tęskni za tatą.". Ty, nie Fionnuala. Z powyższego wynika, że to ty postulujesz w książce leczenie traum wojennych itp. Finnouala napisała wręcz: "Nie chodzi o analizę traumy - to rzeczywiście wyższa szkoła jazdy - ile o ujęcie realności doświadczeń wielu nastolatków.".
                Zasadniczo chodzi o to, że głównym motywem książki powinni być młodzi ludzie, ich perypetie, pierwsze miłości, przyjaźnie, zdrady, relacje itd. Ale wojna czy pandemia - po prostu SĄ, więc nie da się ich zignorować. Czy to znaczy, że młodzi ludzie "żyją" wojną i pandemią? Oczywiście nie! I nawet nie powinni! Ale tak jak w OwR był stan wojenny, internowania, represje - czy możesz powiedzieć, ze OwR jest książką O stanie wojennym? Nie przecież! Jest książką o nastoletnich uczuciach i relacjach, toczących się w bardzo, a raczej nawet pomimo bardzo trudnych czasów. I tego bym właśnie chciała - książki, w której realia życia będą funkcjonowały, bo taka jest codzienność, ale nie będą ani stanowiły clou książki, ani nawet nie będą jej dużą częścią składową.
                Z tym, że mocno wątpię, by obecnie MM umiała coś taki9ego napisać, i (tu pełna zgoda z Bupu) wolałabym otrzymać mroczną książkę o leczeniu traum wojennych przez pokaleczoną życiowo i dysfunkcyjną dziewczynkę niż kolejny odcinek M jak Borejkowie.
          • fionnuala Re: Nowa rola małej Mili 10.05.22, 19:29
            kloi0505 napisał(a):

            > Taka - w sensie jaka?
            >
            > O uchodźczyni i jej traumie wojennej. Nie chcę też książki o covidzie. Pewnych
            > tematów mam dość na co dzień. I nie wydaje mi się, żeby taka książka była cieka
            > wa. Myślę, że wkrótce ukażą się w tym temacie książki z kategorii literatura fa
            > ktu traktujące temat poważnie. Już jest w Borejklanie betonowe centrum wspieraj
            > ące wszystkich i wszystko. Następna taka postać w osobie Mili nie jest potrzebn
            > a.

            Za pozwoleniem. Nie chodzi o analizę traumy - to rzeczywiście wyższa szkoła jazdy - ile o ujęcie realności doświadczeń wielu nastolatków. Tak się składa, że pracowałam do niedawna z młodzieżą i spotkanie z równolatkami z rodzin uchodźczych było częścia ich codziennego doświadczenia. Ktoś miał myśl, że "ten ukraiński tak śmiesznie brzmi", ktoś się próbował zaprzyjaźniać i pomóc, ktoś inny się złościł, że "czemu oni mają lepiej i dostają wszystko za darmo". W dobrze napisanej książce młoda osoba mogłaby otrzymać piękną lekcję empatii i refleksji. Bez grzebania w traumie.
              • bupu Re: Nowa rola małej Mili 11.05.22, 07:01
                kloi0505 napisał(a):

                > Myślę, że młodziutka Mila ma dość swoich problemów i traum. W jej przypadku bra
                > nie na siebie traum innych ludzi nie jest najlepszym pomysłem.


                A kto mówi że ma brać na siebie cudze traumy???
              • bupu Re: Nowa rola małej Mili 11.05.22, 07:01
                kloi0505 napisał(a):

                > Myślę, że młodziutka Mila ma dość swoich problemów i traum. W jej przypadku bra
                > nie na siebie traum innych ludzi nie jest najlepszym pomysłem.


                A kto mówi że ma brać na siebie cudze traumy???
            • kloi0505 Re: Nowa rola małej Mili 11.05.22, 06:48
              <ktoś inny się złościł, że "czemu oni mają lepiej i dostają wszystko za darmo".>

              Pani Musierowicz tworzy dziś inny rodzaj literatury niż kiedyś. Dlatego jeśli napisze coś, co będzie nie po myśli tego forum to będą właśnie "rozkminy" pt. <czemu oni mają lepiej i dostają wszystko za darmo".> kontra "należy im się, a jak ci się nie podoba to jedź na Ukrainę i zobacz jak to jest". Koniec końców będziemy uprawiać politykę, a jak wiadomo to forum nie jest od politykowania.
              • bupu Re: Nowa rola małej Mili 11.05.22, 07:02
                kloi0505 napisał(a):

                > <ktoś inny się złościł, że "czemu oni mają lepiej i dostają wszystko za dar
                > mo".>
                >
                > Pani Musierowicz tworzy dziś inny rodzaj literatury niż kiedyś. Dlatego jeśli n
                > apisze coś, co będzie nie po myśli tego forum to będą właśnie "rozkminy" pt. &#
                > 60;czemu oni mają lepiej i dostają wszystko za darmo".> kontra "należy im s
                > ię, a jak ci się nie podoba to jedź na Ukrainę i zobacz jak to jest". Koniec ko
                > ńców będziemy uprawiać politykę, a jak wiadomo to forum nie jest od politykowan
                > ia.

                Nie będziemy, bo moderacja nie pozwoli. Jako moderacja wiem co mówię :>
              • kocynder Re: Nowa rola małej Mili 11.05.22, 09:29
                Ależ GDYBY MM napisała książkę o codzienności młodych ludzi, podkreślę: codzienności, a nie "wielkich czynach i słowach", swobodnie można by politykę pominąć. Wojna JEST. Faktów się zignorować nie da. Natomiast czy jest ona elementem wyznaczającym kierunek młodym ludziom? Generującym dla nich cokolwiek? Czy ma znaczenie dla zakochania się w Marcinie z IV c, albo pójścia na dyskotekę i rozkminy, czy niebieska sukienka czy raczej czarna spódniczka i czerwona bluzka? Czy stanowi temat codziennego życia? Odpowiedź brzmi: nie. Oczywiście, są wolontariusze, którzy. Są. Ale dla oszałamiającej większości wojna na Ukrainie - to obrazki w tv, ewentualnie właśnie koleżanka Ałła, która tak śmiesznie mówi. Pewnie, zapytani o wojnę młodzi ludzie umieją przyjąć konkretną postawę, pro lub contra, i nawet swoje zdanie uzasadnić mniej lub bardziej logicznie. Ale fakt zbombardowania Mariupola nie jest codziennością dla jakiejś Kingi z poznańskiego liceum ani dla Marty z pierwszego roku UJ. I wystarczyłoby, żeby autorka to właśnie napisała - nie leczenie traum, nie zbawianie świata przez dzielne centra z Poznania, a po prostu książkę o nastolatkach (ewentualnie tuż po nastolatkach ;) ). I owszem, można by wspomnieć, że koleżanka Ałła śledzi newsy z Ukrainy, bo w atakowanym mieście mieszkają jej bliscy - ale Mila nie ma ani powodów, ani kwalifikacji do "leczenia traum", mogłaby co najwyżej wspierać, próbować oderwać koleżankę od myśli "o tamtym", nawet zaangażować się w jakieś działania pomocowe - i tyle. Nic więcej. Poza tym ten element (traumy wojennej) powinien być co najwyżej jednym z elementów historii opisywanej, i wcale nie najważniejszym! Tak jak w OwR stan wojenny wcale nie jest czynnikiem najważniejszym dla akcji. :)
                • verdana Re: Nowa rola małej Mili 11.05.22, 12:41
                  Nie mam pojęcia, czy dzisiejsi uczniowie bardzo przejmują się wojną, czy nie, ale nie ma wątpliwości, że ta wojna na drugim planie w ich życiu musi być. Bo jest wszędzie. Jest w domu, w mediach społecznościowych , pewnie także w szkole. Mój znajomy 7-klasista robi za tłumacza, bo jest dwujęzyczny. Inny znajomy widzi konflikty w szkole i to pomiedzy ukraińskimi dziećmi, różnie odnoszacymi się do wojny. Znajoma dziewczyna z liceum ma w klasie koleżankę, która straciła ojca na froncie. Leczyć traum Mila zapewne nie będzie, ale moze poczuć swoją ze zdwojoną siłą. No i w OwR stan wojenny jest wszędzie - cokolwiek by się działo, on jest na drugim planie, za plecami, nie da się całkowicie żyć , jakby go nie było. I już jesli chodzi o wspomnienia. Jestem osobą wiekową, zatem pamiętam wojnę na Bliskim Wschodzie w 1967 roku i strach 5-klasistów, ze ta wojna stanie się światową. Oczywiście, to było w innych czasach, ale podejrzewam, ze wiele młodzieży boi się, ze ta wojna przyjdzie i do nas. Pewnie, ze ksiązka nie musi - i nie powinna- byc o wojnie - ale bez niej ani rusz
                  • tt-tka Re: Nowa rola małej Mili 11.05.22, 13:17
                    ja pamietam, a naprawde smarkata bylam, o polowe mlodsza od Mili, Czechoslowacje w 68. I tez a to ojciec powolany na cwiczenia, a to brat czy wujek w wojsku i nie wiadomo, gdzie go posla... po osiem lat mielismy i temat zycia nie determinowal, ale obecny byl jak najbardziej.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Nowa rola małej Mili 11.05.22, 10:31
      Pomysł fajny. Choć z tym porównaniem trzebaby uważać, by nie wyszło, że Mila w porównaniu do koleżanki nie ma żadnych problemów. To by trochę za bardzo przypominało tekst Babi z JT do Ignasia, że ma się cieszyć, że w ogóle ma dach nad głową i jak on w ogóle śmie narzekać, że nie jeździ na wakacje.
      I żeby nie wrzucać Mili w rolę kolejnego Betonowego Centrum, jak koleżanki wyżej wspomniały.
      Jeśli się to odpowiednio poprowadzi mogłoby wyjść coś naprawdę ciekawego. Np. mogłaby się wywiązać rozmowa między dziewczynkami, w której Mila, wstrząśnięta słuchaniem o bombach poczułaby się winna, że wcześniej narzekała koleżance na swoją emigrację, która przy tym wygląda jak pikuś, a Ałła nie rozumiałaby dlaczego młode Szopię musiało porzucić dom, szkołę, przyjaciół i całe swoje dotychczasowe życie, skoro w UK nic złego się nie działo i stwierdziłaby, że to nie fair wobec Mili. I by się wzajemnie wspierały.
      To porównywanie do koleżanki mogłoby też odegrać ważną rolę w domu Mili, np. dano by wreszcie Róży do zrozumienia jak to "przesadzenie" do Polski wygląda z punktu widzenia jej dzieci (może by nawet ktoś dyskretnie zwrócił uwagę, że prasowanie ubranek siostrzenicy nie czyni z automatu dobrym wspierającym człowiekiem i niektórzy trochę za dobrze się poczuli w roli rodzinnego słoneczka).
      • tt-tka Re: Nowa rola małej Mili 11.05.22, 12:12
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > Pomysł fajny. Choć z tym porównaniem trzebaby uważać, by nie wyszło, że Mila w
        > porównaniu do koleżanki nie ma żadnych problemów.

        Mila nawet bez porownania z kolezanka nie ma zadnych problemow. Wedle MM ofkors. Nie jest problemem wywozka (dla Mili od niemal urodzenia mieszkajacej w Anglii to nie jest powrot) do wlasciwie obcego kraju, do innego systemu szkolnictwa, do gorszych warunkow bytowych, nieobecnosc ojca, nic nie jest problemem.
    • minerwamcg Re: Nowa rola małej Mili 29.05.22, 14:51
      A żeż jak mawiał ś.p. profesor Ulewicz, dajmy temu święty spokój! MM już dawno przestała pisać książki
      a) o młodzieży, z tego prostego powodu, że nie ma o niej zielonego pojęcia, jako że jej kontakt z młodzieżą ogranicza się do wiernych pokłonnic w księdze gości, od których może się dowiedzieć najwyżej, że jest Ich Ulubioną Pisarką,
      b) dla młodzieży, albowiem od iks tomów kolejne powieści stały się fabularnym fejsbukiem, kroniką towarzyską na zasadzie "...a co tam słychać u Borejków, Pałysów, Strybów, Górskich" - jest to powieść, która żywi się sama sobą, a młodzież jest tylko pretekstem,
      c) współczesne, albowiem współczesność w jakichkolwiek przejawach albo MM guzik obchodzi, albo jest jej niechętna.
      Dlatego trudno się - niestety! - spodziewać, że któryś z dezyderatów Autorki Wątku zostanie spełniony. Z wielkim żalem trzeba powiedzieć, że guzik z tego, równie dobrze można by zażądać od Ignacego Borejki, żeby zatańczył makarenę. Nie ten wiek, nie ten styl, nie ten gust, nie to wszystko.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka