bupu
20.06.23, 19:56
Otóż dało się zauważyć, iż bohaterowie Jezycjady poglądy mają staroświeckie, nie czytują niczego, co nie ma przynajmniej dwudziestu lat, nie słuchają niczego nowoczesnego, można powiedzieć, że do czasów współczesnych nam odwrócili się tyłem i tak uparcie trwają. Zapraszam zatem dzisiaj na tour de ogródek, które wam zaprezentuje, że podobny trynd występuje i w różach.
Pierwszy raz róże pojawiły się w CR, w końcu to Piękna i Bestia po musierowiczowsku, to i róże musiały być. I cóż tam Przeszczep posiada w ogrodzie?
- ciemnoczerwoną różę Fantazja, która pozostaje dla mnie kompletną zagadką.
- bladoróżową, pnącą New Dawn, która swoją premierę przeżyła w 1930 roku. Przepiękna odmiana!
Więcej odmian nie zostaje wymienionych. No dobra, ale może Majchrzak wolał stare odmiany, bo odporne? No to zobaczmy, co też ma w katalogu i ogrodzie Fidelis senior, badylarz-zawodowiec.
- Pierwszy krzew jaki się pojawia, a dokładniej rośnie u Fidelisów w ogrodzie to Maigold. Z niemieckiej hodowli Kordes, debiutowała w roku 1953. [url=https://rosarium.com.pl/wp-content/uploads/2013/10/Maigold-1_1456x1456.jpg]Ma piękny, morelowy kolor, cudownie pachnie/url]. Uwielbiam, to była jedna z pierwszych róż jakie zasadziłam.
- Zaraz potem czytamy jak to Fidelis senior testował ludziom osobowość katalogiem róż. Pan Gruszka wykazał się znamienitym gustem, wybierając różę wyhodowaną w 1886 przez mojego ulubionego speca od róż, Rudolfa Geschwinda. Odmiana zwie się Mercedes, a kolor ma rózowiutki.
- Potem Larwa grzebie w katalogu. Jej uwagę zwraca Luis de Funes, pomarańczowo-łososiowa róża francuska, która debiutowała w 1987. Nosi imię francuskiego komika nie bez powodu, bo de Funes, doznawszy kwyzysu zawodowego w latach 70, okopał się w swoim zamku pod Nantes i zajął właśnie hodowlą róż. Anegdota głosi, że zwiedzając ogród firmy Meilland International, lezący koło Nicei, zwrócił uwagę na tę właśnie różę, wtedy jeszcze bezimienną, zachwycony jej promienną, ciepła barwą.
- Ostatecznie Larwiszon wybiera, jak wiemy, Nuits de Young, która wyszła spod ręki francuskiego hodowcy Jeana Laffay w 1845 roku. Efektowna, ale nie pachnie i nie powtarza kwitnienia.
Co ciekawe w nowiutkim katalogu nie łapie Laury za oko żadna z nowszych odmian. A przecież jest wielu hodowców, angielskich (Austinowie, mam ich Lady of Shalott, obficie kwitnie przez cały sezon, tylko lać zgagę trzeba, bo przyzwyczajona wyraźnie do angielskich opadów), belgijskich. całe stado szaleńczo twórczych hodowców niemieckich, do gry ostatnio włączyli się Węgrzy, a i u nas też jest paru maniaków różanych.
Wreszcie róże pojawiają się w CZ, w postaci trzydziestu krzaków nabytych przez Milicję.
- Różą wybraną przez Kostuchnę jest Arthur Bell, spod ręki hodowcy północnoirlandzkiego, Sama McGredy. Nazwano ją, notabene, na cześć Arthura Kinmonda Bella, szkockiego producenta whisky, a debiutowała w roku 1964.
Widzicie trynd? Najmłodsza z tych róż debiutowała w latach 80. Żadnej nowej odmiany. Żadnej. I u nikogo.