Dodaj do ulubionych

Popoporzucone

22.11.23, 12:11
Popoporzucone generalnie zaliczają się w Jeżycjadzie do dwóch grup: albo są to niewinnie uciśnione dziewice (nawet te w ciąży), albo też same se zasłużyły, bo wredne. Posortujmy zatem te popopo.

Disklajmer: Wiesi nie wliczam, bo została popopo jeszcze w czasach jeżyckiej normalności, ponadto o kulisach jej rozwodu nic nie wiadomo. Acz zauważmy, że nawet wtedy porzucona nieszczęśnica Wiesia musiała zamieszkiwać kątem u krewnych, razem z synem, jakby innych opcji nie było i robić za służącą. Na litość, pracowała, dostawała zapewne alimenty na Bobka, skąd zatem to dickensowskie uciśnienie?

Dziewice:

-Matka Boska Jeżycka w osobie własnej, czyli Gabeton.
-św. Rurza Boleściwa od Wiecznego Rozmamłania
- bł. Teresa Norweska od Niefortunnego Poczęcia


Wredoty:

-Ewa Jedwabińska, kobieta lodówka wszakże i jeszcze karierę chce robić, normalnie a nie mimochodem między zupą, a praniem, no jak tak można.
- Alma Pyziak, siostra CKNUKa, ciężki charakter i wszystko jasne.
- pani Żyra, matka Agnieszki znaczy się. Też wiadomo, podła raszpla i jeszcze karate uprawia. Po pijaku.
- Tekla, starsza siostra Agi. Też raszpla i też karate.
- Lałórka, od której każdy, nawet zrazu zainteresowany facet wiał jak najdalej, póki pyziacze miazmaty w sobie hołubiła. Dopiero po szczęśliwej lobotomii złotym nicieniem została godną posiadania małżonka. Co prawda on taki pół karton pół szympans, ale że ona pół syrenka, pół sarenka, tedy połączenie tu widzę jak znalazł.

Nikogo nie pominęłam?

Znaczy drogie dzieweczki ręce w małdrzyk i buzia w ciup, bo chłopa nie dostaniecie. A patrzcie aby, czy sałatę mieszać potrafi, bo jak nie to bankowo popoporzuciciel.
Obserwuj wątek
    • ako17 Re: Popoporzucone 22.11.23, 13:40
      bupu napisała:


      > Disklajmer: Wiesi nie wliczam, bo została popopo jeszcze w czasach jeżyckiej no
      > rmalności, ponadto o kulisach jej rozwodu nic nie wiadomo. Acz zauważmy, że naw
      > et wtedy porzucona nieszczęśnica Wiesia musiała zamieszkiwać kątem u krewnych,
      > razem z synem, jakby innych opcji nie było i robić za służącą. Na litość, praco
      > wała, dostawała zapewne alimenty na Bobka, skąd zatem to dickensowskie uciśnien
      > ie?
      Myślę, że tu w grę wchodziły 2 aspekty.
      1 - realistyczny. To były czasy, gdy trudno było o mieszkanie. Dlatego możliwe, że Wiesia nie miała gdzie się podziać z synem i wróciła do domu rodzinnego. Potem może nawet i miała jakąś szansę na własne lokum, ale już się ta rodzina tak pourządzała, że układ działał (dziadek się zajmował Bobciem, Wiesia chyba pracowała na zmiany) i jakoś tak zostało na lata. Znacznie bardziej mnie dziwi Nutria mieszkająca w latach 90-tych kątem u rodziny. Jeszcze gdyby miała swój pokoik, to ok. Ale ona mieszkała w pokoju o przeznaczeniu ogólnym, nie miała nawet własnej spiżarni, jak choćby Grzegorz.
      2 - literacki. Chodziło o przedstawienie rodziny Żaków, jako otwartych, ciepłych, przyjmujących ludzi w potrzebie pod swój dach. M.in. po to, by uwiarygodnić przyjęcie Krystyny w ciąży.
      • aniadm Re: Popoporzucone 22.11.23, 15:27
        ako17 napisała:


        > Myślę, że tu w grę wchodziły 2 aspekty.
        > 1 - realistyczny. To były czasy, gdy trudno było o mieszkanie. Dlatego możliwe,
        > że Wiesia nie miała gdzie się podziać z synem i wróciła do domu rodzinnego. Po
        > tem może nawet i miała jakąś szansę na własne lokum, ale już się ta rodzina tak
        > pourządzała, że układ działał (dziadek się zajmował Bobciem, Wiesia chyba prac
        > owała na zmiany) i jakoś tak zostało na lata. Znacznie bardziej mnie dziwi Nutr
        > ia mieszkająca w latach 90-tych kątem u rodziny. Jeszcze gdyby miała swój pokoi
        > k, to ok. Ale ona mieszkała w pokoju o przeznaczeniu ogólnym, nie miała nawet w
        > łasnej spiżarni, jak choćby Grzegorz.
        > 2 - literacki. Chodziło o przedstawienie rodziny Żaków, jako otwartych, ciepłyc
        > h, przyjmujących ludzi w potrzebie pod swój dach. M.in. po to, by uwiarygodnić
        > przyjęcie Krystyny w ciąży.
        >
        Moja rodzona ciotka, w latach trochę późniejszych, ale jednak za komuny, też po rozwodzie z dwójką dzieci przeniosła się do matki. Podobne przypadki wystąpiły w dalszej rodzinie (czasami to facet wracał do rodziców). Wtedy to nie było nic tak nadzwyczajnego. Trudności mieszkaniowe były naprawdę duże. No i faktycznie - więcej osób do opieki nad małym.

        Do uciśnienia Wiesi dołożyłabym aspekt obyczajowy. Wtedy znaczna część społeczeństwa inaczej postrzegała rozwód. Trochę zakładano, że rozwódka jest jakoś problematyczna - "nie umiała chłopa utrzymać przy sobie". Wciąż funkcjonowało przekonanie, że jak żona się postara, to męża sobie wychowa, jak będzie miał w domu posprzątane i ugotowane, to rozrywek poza domem szukać nie będzie, jak zadba o siebie i będzie miła, nie gderliwa, to za innymi się nie obejrzy, a na pewne sprawy czasem trzeba przymknąć oko... Czyli jak mąż rzucił, to się nie starała i teraz przez nią dziecko się bez ojca chowa... (I oczywiście były też osoby o innym podejściu do sprawy, jak zawsze bywają)
        I Wiesia mi do takiego typu pasuje — trochę zawstydzona, może upokorzona, że zawaliła sprawę, że może gdyby się bardziej starała, to teraz nie wisiałaby rodzinie na głowie. Stara się odwdzięczyć za przygarnięcie pomaganiem w domu, może podświadomie udowodnić, że wcale niczego nie zaniedbywała...

        W żadnym wypadku nie twierdzę, że to są procesy myślowe Wiesi, czy że w zamierzeniu autorki ktoś jej takie rzeczy mówił. Wiesia jest postacią poboczną, tłem do akcji. Potrzebna była ciotka-rozwódka więc została sklejona z jakichś znanych osobiście postaci i obiegowych stereotypów. Ale jest taka typowa na ten czas.

        To jeden z największych problemów - że autorka nie umie rozpoznać tych stereotypów i utartych tropów literackich i dostosować ich do zmieniających się czasów.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Popoporzucone 22.11.23, 18:15
          aniadm napisała:
          >To jeden z największych problemów - że
          >autorka nie umie rozpoznać tych
          >stereotypów i utartych tropów literackich
          >i dostosować ich do zmieniających się
          >czasów.

          Zdecydowanie. Poszłabym nawet o krok dalej - autorka na tyle utknęła w dawnych czasach, że nie zna żadnych innych tropów. Widać to też m.in. poprzez motyw zakończenia wątku postaci i usunięcia jej w cień poprzez małżeństwo. Jakby nie było żadnych innych "zakończeń"
    • przymrozki Re: Popoporzucone 22.11.23, 19:28
      Nie może być niesparowanych dziewczyn lub niezamężnych kobiet innych niż należące do jednej z tych dwóch kategorii z bardzo prostej przyczyny - kobieta jeżycka może być sama tylko wtedy, gdy absolutnie nikt jej nie chciał. Jeżeli zatem kobieta jest sama to albo mężczyźni mają rację, że jej nie chcą (czyli to jej wina), albo kobieta jest ofiarą jakiegoś fubrawcy (i to jest jego wina).
    • julian_arden Re: Popoporzucone 22.11.23, 21:15
      Ewa Jedwabińska, ale w momencie zejścia przeszła do świętych, natomiast konieczne okazało się porzucenie niejakiej Moniki (tak tam było nałożnicy Eugeniusza?).
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Popoporzucone 22.11.23, 21:21
        julian_arden napisał:

        > Ewa Jedwabińska, ale w momencie zejścia przeszła do świętych,

        A to ciekawe, że musiała umrzeć by zyskać trochę szacunku. Może dlatego, że o zmarłych źle się nie mówi?
        (Pyziak, wolisz zatrute pierogi czy klopsa w łeb?)

        > natomiast koniecz
        > ne okazało się porzucenie niejakiej Moniki (tak tam było nałożnicy Eugeniusza?)
        > .

        Kolejna do kategorii wrednych babsk! I to porzucona dwukrotnie, bo przecież ten jej syn nie był Eugeniusza!
      • tt-tka Re: Popoporzucone 22.11.23, 21:22
        Monika jej bylo, tak. I zostala porzucona, a Eugeniusz wrocil na Norwida, gdzie nastepnie zostal sam, samiutki, gdy corka wyszla za Kozia. Czy w tym ukladzie Eugeniusz moze liczyc sie jako porzucony ?

        PS nie wiem, w jakim stopniu on jest eu, ale geniuszem to raczej nie jest...

        PS 2 czy Jozefina nie zostala porzucona swego czasu ? potem jej sie ktos trafil, ale to potem... i jakos jej czasowa samotnosc nie zaszkodzila, a swoje trwala.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Popoporzucone 22.11.23, 21:29
          tt-tka napisała:

          > Monika jej bylo, tak. I zostala porzucona, a Eugeniusz wrocil na Norwida, gdzi
          > e nastepnie zostal sam, samiutki, gdy corka wyszla za Kozia. Czy w tym ukladzie
          > Eugeniusz moze liczyc sie jako porzucony ?
          >
          > PS nie wiem, w jakim stopniu on jest eu, ale geniuszem to raczej nie jest...
          >
          > PS 2 czy Jozefina nie zostala porzucona swego czasu ? potem jej sie ktos trafil
          > , ale to potem... i jakos jej czasowa samotnosc nie zaszkodzila, a swoje trwala
          > .
          >

          A byłaż ci ona porzucona, kiedy Koźlątko się miało narodzić. Bo innych przyczyn braku męża i ojca jeżywersum nie uznaje!
          • tt-tka Re: Popoporzucone 22.11.23, 21:38
            faktycznie, kiedy Kozlatko... no to najmarniej dyche byla sama, w kazdym razie bez chlopa w domu, i wcale jej to nie zaszkodzilo. Nie-moz-li-we. MM musialo sie cos poplatac.
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Popoporzucone 22.11.23, 21:49
              tt-tka napisała:

              > faktycznie, kiedy Kozlatko... no to najmarniej dyche byla sama, w kazdym razie
              > bez chlopa w domu, i wcale jej to nie zaszkodzilo. Nie-moz-li-we. MM musialo si
              > e cos poplatac.
              >

              No jak nie zaszkodziło, została opisana jako zostawiająca kran odkręcony przez wyjazdem do Juezej, zabraniająca dzieciom nazywać ją mamą przy ludziach, zawłaszczająca sobie tyle cech osobowości, że dla córki niewiele zostało... Bebe nawet wprost myśli, że czasem czuje się jakby to ona była matką Józefiny, a nie na odwrót.
            • bupu Re: Popoporzucone 22.11.23, 21:52
              tt-tka napisała:

              > faktycznie, kiedy Kozlatko... no to najmarniej dyche byla sama, w kazdym razie
              > bez chlopa w domu, i wcale jej to nie zaszkodzilo. Nie-moz-li-we. MM musialo si
              > e cos poplatac.
              >

              Przepraszam, my na pewno mówimy o Józefinie, tej narcystycznej raszpli, której musiała matkować własna córka?
              • tt-tka Re: Popoporzucone 22.11.23, 22:48
                Ja mowie o Jozefinie. Ktora ani nie szlocha po katach, ani nie spazmuje, ani nie jest nieszczesliwa. JEJ nie zaszkodzilo.
                • julian_arden Re: Popoporzucone 22.11.23, 23:14
                  tt-tka napisała:

                  > Ja mowie o Jozefinie. Ktora ani nie szlocha po katach, ani nie spazmuje, ani ni
                  > e jest nieszczesliwa. JEJ nie zaszkodzilo.


                  Może chodziło o to, że ona była złą kobietą. Takim nie szkodzi.
                  • kocynder Re: Popoporzucone 22.11.23, 23:44
                    Szczęście, że MM nie przyszło do głowy "wyrwać chwasta"... ;)
                  • tt-tka Re: Popoporzucone 23.11.23, 08:16
                    julian_arden napisał:

                    > tt-tka napisała:
                    >
                    > > Ja mowie o Jozefinie. Ktora ani nie szlocha po katach, ani nie spazmuje,
                    > ani ni
                    > > e jest nieszczesliwa. JEJ nie zaszkodzilo.
                    >
                    >
                    > Może chodziło o to, że ona była złą kobietą. Takim nie szkodzi.

                    Moze :)
                    ale to bardzo niewychowawcze, badz zua kobieta, a porzucenie ci nie zaszkodzi, zgorszona jestem !
                • przymrozki Re: Popoporzucone 23.11.23, 09:14
                  tt-tka napisała:

                  > Ja mowie o Jozefinie. Ktora ani nie szlocha po katach, ani nie spazmuje, ani ni
                  > e jest nieszczesliwa. JEJ nie zaszkodzilo.

                  Inna rzecz, że my nigdy nie widzimy Józefiny jako takiej. Obserwujemy tylko skutki jej modelu rodzicielstwa, ona sana miga raz czy dwa przelotnie w tle. Nie wiemy, jak znosiła porzucenie. Może też łkała, szalała i ciskała gromy.
                  • tt-tka Re: Popoporzucone 23.11.23, 09:38
                    No nie, sa wzmianki w myslach jej dzieci i placzacej czy ciskajacej gromy tam nie ma. Jest kolorowy, beztroski ptak, z adoratorem/ami gdzies w tle. Dzianymi i dbalymi o jej komfort :)
                    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Popoporzucone 23.11.23, 10:01
                      tt-tka napisała:

                      > No nie, sa wzmianki w myslach jej dzieci i placzacej czy ciskajacej gromy tam n
                      > ie ma. Jest kolorowy, beztroski ptak, z adoratorem/ami gdzies w tle. Dzianymi i
                      > dbalymi o jej komfort :)
                      >

                      Nawiasem mówiąc, ona i Ewa to chyba jedyne popoporzucone (jeśli nie jedyne matki w ogóle), którym wytknięto zaniedbywanie dzieci jako coś złego.
                      • przymrozki Re: Popoporzucone 23.11.23, 10:14
                        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                        > Nawiasem mówiąc, ona i Ewa to chyba jedyne popoporzucone (jeśli nie jedyne matk
                        > i w ogóle), którym wytknięto zaniedbywanie dzieci jako coś złego.

                        A Eugeniusz to jedyny przypadek ojca, który porzucił, ale wrócił. Nie diabeł wcielony i samo zło, ale człowiek mocno pogubiony ponoszący część (ale nie 100%) winy za rozwód.
                    • przymrozki Re: Popoporzucone 23.11.23, 10:21
                      tt-tka napisała:

                      > No nie, sa wzmianki w myslach jej dzieci i placzacej czy ciskajacej gromy tam n
                      > ie ma. Jest kolorowy, beztroski ptak, z adoratorem/ami gdzies w tle. Dzianymi i
                      > dbalymi o jej komfort :)

                      To prawda, ale to są wspomnienia dzieci, które porzucił ojciec i zaniedbała matka. Niekoniecznie to obiektywna i pełna prawda o matce. Tym bardziej, że Beata i Konrad mogli słabo pamiętać pierwsze lata po odejściu ojca (byli bardzo mali), a potem już Józefina w ich życiu raczej bywała niż była.
                      • tt-tka Re: Popoporzucone 23.11.23, 10:33
                        Beata miala szesc-siedem lat, Kozio urodzil sie juz po tym porzuceniu. Ale ta matka, ktora robi kakao z pianka i opowiada im o swojej pracy, a nawet tak, ze Kozia mocno wciagnelo w teatralia, to u dziesieciolatka. I wloczegi od miasta o miasta, od teatru do teatru, ambicje zawodowe, panowie - babka zyje nie dziecmi i nie porzuceniem, jak nie przymierzajac Gabon, ktory mimo ulozonego zycia szlocha przez dziesieciolecia, nie Wiesia, samotna matka dwudziestolatka, a potem nadal samotna matka piecdziesieciolatka, nie Teresa, zgryzliwa i zgorzkniala po latach siedemnastu od Strasznego Porzucenia...
                        • julian_arden Re: Popoporzucone 23.11.23, 22:31
                          tt-tka napisała:

                          > Beata miala szesc-siedem lat, Kozio urodzil sie juz po tym porzuceniu. Ale ta m
                          > atka, ktora robi kakao z pianka i opowiada im o swojej pracy, a nawet tak, ze K
                          > ozia mocno wciagnelo w teatralia, to u dziesieciolatka. I wloczegi od miasta o
                          > miasta, od teatru do teatru, ambicje zawodowe, panowie - babka zyje nie dziecm
                          > i i nie porzuceniem, jak nie przymierzajac Gabon, ktory mimo ulozonego zycia sz
                          > locha przez dziesieciolecia, nie Wiesia, samotna matka dwudziestolatka, a potem
                          > nadal samotna matka piecdziesieciolatka, nie Teresa, zgryzliwa i zgorzkniala p
                          > o latach siedemnastu od Strasznego Porzucenia...

                          17 lat? Rany... Toż fertyczna słowiańska pielęgniarka fedrująca w pobliżu Koła Podbiegunowego po takim czasie miałaby już za sobą pięciu adoratorów i dwa małżeństwa, z czego jedno zapewne z milionerem, czerstwym właścicielem pola naftowego na Morzu Północnym, podobnym do Dolpha Lundgrena.
                          • ako17 Re: Popoporzucone 23.11.23, 22:50
                            julian_arden napisał:


                            > 17 lat? Rany... Toż fertyczna słowiańska pielęgniarka fedrująca w pobliżu Koła
                            > Podbiegunowego po takim czasie miałaby już za sobą pięciu adoratorów i dwa małż
                            > eństwa, z czego jedno zapewne z milionerem, czerstwym właścicielem pola naftowe
                            > go na Morzu Północnym, podobnym do Dolpha Lundgrena.

                            czemuż, ach, czemuż nie zostałam pielęgniarką???
                            w sumie niby wiem, ale tak kuszącą wizję roztoczyłeś, Julianie...
                            • julian_arden Re: Popoporzucone 23.11.23, 23:23
                              ako17 napisała:

                              [...]
                              > czemuż, ach, czemuż nie zostałam pielęgniarką???
                              > w sumie niby wiem, ale tak kuszącą wizję roztoczyłeś, Julianie...

                              Nie, żebym koniecznie namawiał, ale podobno lepiej późno niż później.
    • julian_arden Re: Popoporzucone 22.11.23, 23:15
      "Po-po-po-po-po - Paloma..."
      • bupu Re: Popoporzucone 23.11.23, 12:09
        julian_arden napisał:

        > "Po-po-po-po-po - Paloma..."


        Słyszysz Gabrielo ten szczęk drzwi szafy
        To ja pakuję swoją walizkę
        Jutro o świcie odchodzę w świat
        Chłód wypędza mnie z tego pełnego mieszkania
        W którym rośnie tylko kolejka do łazienki
        Może w dalekim świecie znajdę odrobinę ciepła i odrobinę szczęścia

        Mila skąpi swoim bliskim wciąż czułości
        Ignac skąpi prywatności młodym tak jak my
        Więc Gabuniu to jest nasz ostatni wieczór
        Ja odejdę kiedy błyśnie siwy świt
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Popoporzucone 23.11.23, 13:27
          bupu napisała:

          > julian_arden napisał:
          >
          > > "Po-po-po-po-po - Paloma..."
          >
          >
          > Słyszysz Gabrielo ten szczęk drzwi szafy
          > To ja pakuję swoją walizkę
          > Jutro o świcie odchodzę w świat
          > Chłód wypędza mnie z tego pełnego mieszkania
          > W którym rośnie tylko kolejka do łazienki
          > Może w dalekim świecie znajdę odrobinę ciepła i odrobinę szczęścia
          >
          > Mila skąpi swoim bliskim wciąż czułości
          > Ignac skąpi prywatności młodym tak jak my
          > Więc Gabuniu to jest nasz ostatni wieczór
          > Ja odejdę kiedy błyśnie siwy świt
          >

          Nie kojarzę, ale cudne🤩

          To ja teraz rzucę bardziej klasyczną poezją:

          Pyziak:
          Item śmieć uniwersytecki,
          Co dużo chciałby, a nie może,
          Item profesor B., wileński
          (Pan wie już za co, profesorze !)
          I ty za młodu nie dorżnięta
          Starucho, co masz taki tupet,
          Że szczujesz na mnie swe wnuczęta;
          Całujcie mnie wszyscy w dupę!


          Milgnace:
          I ty fortuny sCKNUKinsynu,
          Gówniarzu uperfumowany,
          Co splendor oraz spleen Berlinu
          Nosisz na gębie zakazanej,
          I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
          A dawniejś okupował ciupę,
          Ty, spasiony antyIgnacu,
          Ty całuj nas wszystkich w dupę!


          Przyznacie, że Tuwim nadaje się do bitew na rap?
          • tt-tka Re: Popoporzucone 23.11.23, 15:30
            I wy, o ktorych zapomnialem
            lub pominalem was przez litosc
            albo dlatego, ze sie balem
            albo ze taka was obfitosc :)
          • bupu Re: Popoporzucone 23.11.23, 15:45
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


            > Nie kojarzę, ale cudne🤩

            "Żegnaj Gabrielo", przeróbka znanegoż jagże kiedyś przebojuż, wykonywanego przez Tercet Egzotyczny, zatytułowanego "Żegnaj Pamelo".

            >
            > To ja teraz rzucę bardziej klasyczną poezją:
            >
            > Pyziak:
            > Item śmieć uniwersytecki,
            > Co dużo chciałby, a nie może,
            > Item profesor B., wileński
            > (Pan wie już za co, profesorze !)
            > I ty za młodu nie dorżnięta
            > Starucho, co masz taki tupet,
            > Że szczujesz na mnie swe wnuczęta;
            > Całujcie mnie wszyscy w dupę!

            >
            > Milgnace:
            > I ty fortuny sCKNUKinsynu,
            > Gówniarzu uperfumowany,
            > Co splendor oraz spleen Berlinu
            > Nosisz na gębie zakazanej,
            > I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
            > A dawniejś okupował ciupę,
            > Ty, spasiony antyIgnacu,
            > Ty całuj nas wszystkich w dupę!

            >
            > Przyznacie, że Tuwim nadaje się do bitew na rap?
            >


            BOZGIE!!!!
    • ciotka-scholastyka Re: Popoporzucone 23.11.23, 10:05
      "taki pół karton pół szympans"
      kocham

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka