bupu
28.08.24, 10:25
Otóż podejście do przemocy fizycznej zrobiło się autorce bardzo dziwne. Po pierwsze mamy tu wyraźny podział ze względu na płeć. Chłopiec/mężczyzna winien stosować przemoc, inaczej jest niemęskim miągwą, co skądinąd ma leczyć przemoc stosowana przez innych. Z jednej strony zatem mamy nieszczęsnego IGSa który musi męskość udowadniać już to wywijając kłódką na szaliku, już to uszkadzając kuzyna, z drugiej mamy Józwę Szczurotrzęśnego, z upodobaniem pastwiącego się nad kuzynem, czy Mareczka, wdającego się w bójkę z nożownikiem (i zachwycony Józef nie wspomina jakoś by Marek kogoś w tej bójce bronił).
Dziewczynkom i kobietom zasadniczo przemoc jest wzbroniona. Jeszcze w "Pulpecji" Patrycja pocałowana znienacka przez Baltone leje natręta w dziób, aż echo dzwoni na Teatralce, tymczasem w ostatnich tomach mamy Dorotkę, zawstydzoną, że podniosła głos na atakującego ją brutalnie Bogatke, Norę, którą na weselu musi ratować z niechcianego uścisku ojciec, bo ona sama nawet się nie szarpnie, czy ustawicznie mdlejącą damsel in distress Agę, skontrastowaną z jej brutalną, wywijajacą sztalugami matką. No, mamy też Idę z musztardą, ale to wiadomo, wariatka.
Po drugie, przemoc jakoś generalnie spozytywniała w neoJ. W IS mamy Idę usiłującą temperować młodocianych przemocowcow Lisieckich Robin Hoodem, w BBB potępienie znęcania się, a w Neo... W Neo dostajemy Józwę, z małpią złośliwością pastwiącego się nad własnym kuzynem, zastraszającego własnego brata przy wigilijnym stole i uparcie prezentowanego jako wzór cnót. W czymże ma być on lepszy od tych wszystkich Bulajow i Baców znęcających się nad IGS w szkole i dlaczego ten podobno rycerski osobnik nie tylko nie stanął ni razu w obronie kuzyna w szkole, ale jeszcze mu dokładał od siebie? I jakim cudem się autorce może wydawać że takie zachowanie jest w porządku? W Neo mamy też bójkę kuzynów, uwieńczoną rozbiciem nosa rondelkiem, co rodzina traktuje jak materiał do żarcików.
Zresztą i agresja słowna zyskała pieczęć aprobaty. Udusia poniewiera gościem przez całą McD, ziaje chamstwem do własnej siostrzenicy w CZ i jest okej. Pani profesor Stryba docina sąsiadce od niechcenia, wyzywając ją od homo sovieticus i to też jest okej. Co to się porobiło, proszę państwa?