Dodaj do ulubionych

Hańba to, czy nie?

05.04.20, 20:43
Pani Barbara z największym oburzeniem reagowała na pomysł posłania Tomaszka do szkoły rzemiosł. Tomaszek musi mieć studia!
Ale sama zajmowała się kiedyś krawiectwem, a krawiectwo to chyba rzemiosło? I nie ma w Barbarze wstydu, że kiedyś zajmowała się czymś tak niegodnym, czasem jest żal, że porzuciła tę profesję(rozmowa z Ładziną).

Michalina, córka właścicieli ziemskich,( bez żadnych obiekcji typu:"z wyżyn Kwirynału do sklepu"!) prowadzi sklep, choć nie jest to jej potrzebne do utrzymania, a jest źródłem konfliktów z mężem.
Natomiast Celina Mroczkówna czuje się upokorzona propozycją pracy w sklepie.

Agnieszka zarzuca ojcu, że ten pracuje dla bogatego człowieka. Przez głowę jej nie przejdzie, że dzięki tej pracy, ona może spokojnie studiować za granicą. A na to często nie było stać ludzi pracujących dla siebie. Czy gdyby Witold Korczyński zapragnął studiować w Belgii czy Szwajcarii, jego rodzinę byłoby na to stać?
Agnieszka nie chce pracować dla bogatego człowieka tylko dla społeczeństwa. Tzn dla kogo? Dla rzeszy bogatych ludzi, bo biedni przecież jej nie zapłacą?
Obserwuj wątek
    • aniadm Re: Hańba to, czy nie? 05.04.20, 22:51
      Większość kobiet była uczona szycia i szycie uważano za oczywistą formę zarobku przez kobiety w ciężkich czasach. (chociaż coraz trudniej było z niego wyżyć, ale to inna bajka). Nie do końca postrzegano to jako "rzemiosło" w rodzaju stolarstwa czy czy garbarstwa. Dla młodzieńca z ziemiańsko-inteligenckich sfer (nawet z ich dolnej warstwy) życie z czego innego niż roli albo pracy inteligenckiej było deklasacją. Rzemiosłem parały się inne sfery.

      Tak samo pewnym problemem mogło być dla ziemianki prowadzenie sklepu (ale sprzedaż np. jaj czy konfitur ze swojego gospodarstwa nie), to bycie panną sklepową było zdecydowaną deklasacją, stawiało ją na pozycji służebnej nawet wobec ludzi stojących od niej niżej.

      Właściciel ziemski zawsze stał wyżej w hierarchii od dzierżawcy.

      Tu trudno o czymkolwiek dyskutować, bo dzisiejsze poglądy na te sprawy nijak się mają do ówczesnych. Nie ma sensu mieć pretensji do ludzi, że nie myśleli tak jak my.
      • jadwiga1350 Re: Hańba to, czy nie? 07.04.20, 12:59
        aniadm napisała:

        > Większość kobiet była uczona szycia i szycie uważano za oczywistą formę zarobku
        > przez kobiety w ciężkich czasach.

        Co innego szyć dla siebie(czy haftować taśmy od dzwonka), a co innego zarabiać w ten sposób. Dla szlachcianki to też była deklasacja, praca fizyczna, nadskakiwanie klientom. Ale pani Barbara nie postrzegała tego w ten sposób. Wręcz uważała, że zrobiłaby karierę w ten sposób.



        >>Dla młodzieńca z ziemiańsko-inteligenckich sfer .

        Bardzo tępego młodzieńca.


        > Tak samo pewnym problemem mogło być dla ziemianki prowadzenie sklepu

        Ale Michaliny nikt nie zmuszał do prowadzenia sklepu. Nie było jej to potrzebne dla utrzymania się i nie był to dla niej problem. Dobrowolnie pokalała się wagą i łokciem.


        > Właściciel ziemski zawsze stał wyżej w hierarchii od dzierżawcy.

        Agnieszka nie ma pretensji do ojca, że nie jest właścicielem ziemskim. Ma pretensje, że pracuje dla bogatego człowieka, zamiast dla idei, jak jej Marcin.

        Sama Agnieszka twierdzi, że nie chce majątku, tylko zapłatę za pracę od społeczeństwa.
        Czyli od kogo? Od rzeszy bogatych Dalenieckich? Bo przecież nie od parobków z czworaków.



        > Tu trudno o czymkolwiek dyskutować,

        A po co dyskutować o tym co teraz. Dyskutujmy o bohaterach Nocy i dni.
        • aniadm Re: Hańba to, czy nie? 09.04.20, 14:26
          jadwiga1350 napisała:

          > aniadm napisała:
          >

          >
          > Co innego szyć dla siebie(czy haftować taśmy od dzwonka), a co innego zarabiać
          > w ten sposób. Dla szlachcianki to też była deklasacja, praca fizyczna, nadskak
          > iwanie klientom. Ale pani Barbara nie postrzegała tego w ten sposób. Wręcz uważ
          > ała, że zrobiłaby karierę w ten sposób.

          Zawsze mniejsza niż w przypadku panny sklepowej na przykład. Teoretycznie miała więcej wolności, mogła decydować, ile pracy bierze, itp. Zwłaszcza, gdy nie było to jej jedyne źródło utrzymania.
          No i meżczyzna jednak reprezentował ród. Więc jego deklasacja była powazniejsza.
          >
          >
          > Bardzo tępego młodzieńca.
          No to co? Urodzenie to urodzenie.
          >
          > > Tak samo pewnym problemem mogło być dla ziemianki prowadzenie sklepu
          >

          >
          > > Właściciel ziemski zawsze stał wyżej w hierarchii od dzierżawcy.
          >
          > Agnieszka nie ma pretensji do ojca, że nie jest właścicielem ziemskim. Ma prete
          > nsje, że pracuje dla bogatego człowieka, zamiast dla idei, jak jej Marcin.
          >
          > Sama Agnieszka twierdzi, że nie chce majątku, tylko zapłatę za pracę od społecz
          > eństwa.
          > Czyli od kogo? Od rzeszy bogatych Dalenieckich? Bo przecież nie od parobków z c
          > zworaków.

          Państwa albo jakiejś fundacji zapewne.
          >
          >
          >
          >
          > A po co dyskutować o tym co teraz. Dyskutujmy o bohaterach Nocy i dni.
          Bo trudno dyskutować o książce napisanej dawno temu, przykładając do niej współczesną mentalność, dzisiejsze pojęcia i dzisiejsze zasady. Jak się chce zrozumieć, o co chodziło bohaterom, trzeba wczuć się w ówczesną mentalność i zrozumieć, na jakich zasadach działało ówczesne społęczeństwo. Nie dziwić się, że postaci nie myślą tak jak my.
          • jadwiga1350 Re: Hańba to, czy nie? 12.04.20, 14:18
            aniadm napisała:

            > No to co? Urodzenie to urodzenie.

            No tak, ale Bogumił nic nie ma przeciwko temu, żeby syn zajmował się rzemiosłem. Bogumił tak samo dobrze urodzony jak jego żona, a może nawet lepiej.
            Niechcic przez pierwsze 15 lat swojego życia był synem bogatych rodziców, paniczem, spadkobiercą majątku. Dzieciństwo i wczesna młodość Barbary naznaczona jest biedą, rodzinne majątki już dawno przeminęły z wiatrem.
            Ale to Barbara stroi pańskie fochy(choć niby taka z niej demokratka)


            > Bo trudno dyskutować o książce napisanej dawno temu, przykładając do niej współ
            > czesną mentalność, dzisiejsze pojęcia i dzisiejsze zasady.


            Skąd Ci to przyszło do głowy? Przecież nic nie piszę o tym co teraz dla ludzi jest hańbą. Piszę o bohaterach NiD. O ich odczuciach i mentalności.
    • kooreczka Re: Hańba to, czy nie? 06.05.20, 16:41
      Powstania, kontrybucje i związane z nimi utraty majątków wykształciły w Polsce grupę kobiet i mężczyzn "z dobrych domów", którzy mając jakąś pozycje, znajomości czy wykształcenie nie mieli pieniędzy a nawet bogatych krewnych, u których mogliby osiąść.
      Odpowiedź na to jak podchodzono do zawodów- jak praktycznie zawsze- brzmi to zależy, bo nawet w ramach tego samego zawodu istniały rozgraniczenia. Przykładowo ranga sklepu zależała od lokalizacji, lokalu i sprzedawanych towarów- rzeczy niebrudzące, nieśmierdzące czy towary luksusowe (tkaniny, biżuteria, zabawki, kolonialne) były o wiele lepiej widziane niż towary pierwszej potrzeby.
      W Paniach z Cranford pozbawiona pensji bohaterka zakłada w domu sklepik z herbatą- towar lekki, nieśmierdzący i- w dobie budowania kolonialnej potęgi Anglii- praktyczny obowiązek.
      Tak samo było szycie i szycie. Barbara nie widziała siebie jako kobiety "biorącej szycie" prostych rzeczy w domu, ale kierowniczkę eleganckiej pracowni zarządzającej pracą szwaczek, projektującej, doradzającej i wykonującej osobiście najważniejsze szlify. Coś jak Rubens w pracowni, malujący twarze i dłonie, a resztę zlecający uczniom. Jako samotna kobieta prowqadząca z sukcesem zakład zyskałaby dużą dozę szacunku- inna sprawa, czy miałaby do tego na tyle sprytu i zdolności autokreacji.

      Michasia jest problemem, bo prowadzi sklep choć nie musi. Ma męża, który przez jej głośną działalność czuje się upokorzony.
      Kłótnie o Tomaszka to przejaw z jednej strony pragmatyzmu Bogumiła, naet kosztem pewnej deklasacji, z drugeij ambicji i zaślepienie Barbary.
      Agnieszka zaś ma kiełbie we łbie i nie wie jeszcze na jakim świecie żyje. Wyrośnie.
      • grrrrw Re: Hańba to, czy nie? 06.05.20, 17:50
        Michasia sprzedawała w swym sklepie artykuły papiernicze, płyty i "gluglofony" :).

        Dzis tez prowadzic warzywniak czy piekarnio-cukiernie to nie to samo co księgarnię, eleganckie ubrania, aptekę, sklep internetowy...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka