tajna_kryjowka_pyziaka
27.09.24, 18:01
Na kanwie odkopanego wątku o zdjęciach ślubnych i dyskusji w tymże o ślubie Larwolfów, naszło mnie na przemyślenia.
Forum już dawno zauważył, że wraz z wejściem w dorosłość u Tygrysa zaczęło się pojawiać sporo nietypowych jak na nią zachowań, z czego najdziwniejszym jest jej nagła pruderia i świętoszkowatość. “Byłam u spowiedzi” 3 razy albo więcej, “Wolfi mnie szanuje”, “Czy ja w ogóle mogłabym planować cokolwiek innego niż godziwy, legalny, sakramentalny związek?” i inne takie kwiatki.
Trudno nazwać to pobożnością, bo Larwa bynajmniej nie zaczęła gorliwie praktykować.
Ale co to w takim razie jest? I skąd jej się to wzięło?
O ile pozostałe dziwne odpały Tygrysa, typu dzikie parcie na małżeństwo (bo nawet nie sam związek) w wieku 18 lat, czy lobotomiczne syrenkosarenkowanie można jeszcze wytłumaczyć jej daddy issues, o tyle na tę niby-religijność trudno mi znaleźć sensowne wytłumaczenie.
Może to ma być jakaś forma odcinania się od wizerunku czarnego charakteru? Laura nie ma bowiem żadnych wewnętrznych przemyśleń na te tematy, rzuca te teksty wyłącznie "publicznie”, gdy ma do kogo. Być może chce w ten sposób pokazać otoczeniu, że jest osobą jak najbardziej correct, która grzecznie przestrzega wszelkich zasad moralnych i nie w głowie jej udręczanie swojej biednej matki (jak ja nienawidzę tego cytatu...).
To by się ładnie spinało z jej zachowaniem w Sprężynie, gdzie nie było odniesień do religii, ale było bicie się w piersi (zła Laura!), wypieranie, że kiedykolwiek coś ukradła i ogólnie takie wołanie o "odpuszczenie grzechów".
A wy co o tym myślicie? Co się kryje za tygrysią pseudopobożnością?