Dodaj do ulubionych

Zimowe śluby

15.02.25, 14:15
było na ten temat w różnych wątkach, ale postanowiłam zebrać to do kupy.
Skąd u Borejków takie parcie na śluby w zimie?

Już mówię, co mnie w tym uwiera. Ja po prostu zimy nie znoszę, najchętniej zahibernowałabym się w połowie listopada i obudziła w marcu.
A ci - jakby nie było innych pór roku. I jeszcze, żeby jakąś naukę wyciągali z doświadczeń, ale gdzie tam...

Począwszy od Idy - no, proszę państwa, niech nikt mi nie mówi, że fajnie jest, gdy Pan Młody wysiada z samochodu i zapada się w zaspę po biodra, a potem, przez całą ceremonię ma mokre spodnie.
Dalej - nieodśnieżona droga do kościoła i brak ogrzewania w domu weselnym.
Wybita szyba do tego - no, to już nie zimy wina, ale sytuacji tym bardziej nie poprawiła.

I co dalej? Wesele Nutrii też w zimie, ojciec wykopyrtnął się na oblodzonych schodach (dobrze pamiętam) i złamał rękę.

Ja na miejscu tej rodziny już po ślubie i weselu Idy nie brałabym zimy pod uwagę. Ale nie. Lecimy dalej i mamy ślub Laury. Która odbiera suknię w dniu ślubu, na dworze zawieje i zamiecie, a ta gania z fryzurą i makijażem, nikt z rodziny jej nie proponuje podwózki, dopiero Bernard się napatacza, a że spieszy się jak ho-ho, to i kieckę uwozi do Zamościa.
Oczywiście, Bernard mógł się spieszyć o każdej innej porze roku i kieckę uprowadzić, ale problem z zimą polega na tym, że prawdopodobieństwo, iż napada śniegu po pachy, zepsuje się ogrzewanie w domu lub kościele, ktoś się poślizgnie na oblodzonych stopniach jest znacznie większe niż wiosną, latem, czy wczesną jesienią.
A wyjście z domu po suknię w dniu ślubu np. w czerwcu czy wrześniu (o ile nie przyszłaby burza z ulewą i gradobiciem) z reguły jest przyjemniejsze niż w grudniu.

No chyba że Autorka już tak kompletnie nie ma pomysłu na fabuły, że po prostu skazuje osoby z klanu na takie ekstremalne wyzwania, bo przynajmniej ma o czym pisać.
Obserwuj wątek
    • mircja Re: Zimowe śluby 15.02.25, 14:33
      ako17 napisała:

      > było na ten temat w różnych wątkach, ale postanowiłam zebrać to do kupy.
      > Skąd u Borejków takie parcie na śluby w zimie?
      >
      Ja to miałam wrażenie, że Rojkowi i Natalii bardzo się spieszyło (skoro wreszcie się dogadali po latach). Może Idzie i Markowi również (a oprócz tego może uważali, że ślub na Boże Narodzenie jest taki romantyczny)?
      • pi.asia Re: Zimowe śluby 16.02.25, 00:33
        mircja napisała:

        > ako17 napisała:
        >
        > > było na ten temat w różnych wątkach, ale postanowiłam zebrać to do kupy.
        > > Skąd u Borejków takie parcie na śluby w zimie?
        > >
        > Ja to miałam wrażenie, że Rojkowi i Natalii bardzo się spieszyło (skoro wreszci
        > e się dogadali po latach). Może Idzie i Markowi również (a oprócz tego może uwa
        > żali, że ślub na Boże Narodzenie jest taki romantyczny)?

        Nie wiem, czy romantyczny. W książce pada określenie "z fasonem, w pierwsze święto Bożego Narodzenia"
      • bupu Re: Zimowe śluby 16.02.25, 01:14
        mircja napisała:


        > Ja to miałam wrażenie, że Rojkowi i Natalii bardzo się spieszyło (skoro wreszci
        > e się dogadali po latach). Może Idzie i Markowi również (a oprócz tego może uwa
        > żali, że ślub na Boże Narodzenie jest taki romantyczny)?

        Nie wiem jak Mareczkowi, ale Idzie na pewno, skoro oświadczyła mu się nad pierwszą wspólnie pitą kawą i zawlokla przed ołtarz trzy miesiące później.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Zimowe śluby 16.02.25, 22:58
          bupu napisała:

          > mircja napisała:
          >
          >
          > > Ja to miałam wrażenie, że Rojkowi i Natalii bardzo się spieszyło (skoro w
          > reszci
          > > e się dogadali po latach). Może Idzie i Markowi również (a oprócz tego mo
          > że uwa
          > > żali, że ślub na Boże Narodzenie jest taki romantyczny)?
          >
          > Nie wiem jak Mareczkowi, ale Idzie na pewno, skoro oświadczyła mu się nad pierw
          > szą wspólnie pitą kawą i zawlokla przed ołtarz trzy miesiące później.
          >
          >

          A ja dalej nie mogę uwierzyć, że autorka tak serio.
          • bupu Re: Zimowe śluby 17.02.25, 10:48
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            > bupu napisała:
            >
            > >
            > >
            > > Nie wiem jak Mareczkowi, ale Idzie na pewno, skoro oświadczyła mu się nad
            > pierw
            > > szą wspólnie pitą kawą i zawlokla przed ołtarz trzy miesiące później.
            > >
            > >
            >
            > A ja dalej nie mogę uwierzyć, że autorka tak serio.

            A czemu nie serio skoro Jożin przez autorkę umilony zaręczył się zanim zdołał jedno słowo z wybranką zamienić? Dosłownie, państwo najpierw wsunęli se na paluszki pierścionki a potem przeszli do "- Cze, jestem Józef. -A ja Dorota, hihi." Kto jak kto, ale Dżozi na pewno dostał najlepszą loffstory jaką autorka mogła wymyślić (przynajmniej jej zdaniem).

            Jest też loffstory Gabogrzybostwa, w którym Grzegorz po roku znajomości gotów był się hajtać, mimo że wiedział o Gabie tylko odrobinę więcej niż Jożin o Dorocie w chwili zaręczyn, mamy też Larwę, która wie, że Nadszympans to ten jeden jedyny po jednym spojrzeniu w oczy, Robroja gotowego się oświadczać Nutrii po jednej rozmowie przy herbacie... Oczywistym dosyć się zdaje, że autorka nie uważa aby poznawanie wybranka/i było do czegokolwiek potrzebne, wystarczy głębokie przekonanie, że to ten lub ta.
    • bupu Re: Zimowe śluby 15.02.25, 15:09
      ako17 napisała:

      > było na ten temat w różnych wątkach, ale postanowiłam zebrać to do kupy.
      > Skąd u Borejków takie parcie na śluby w zimie?

      Skąd u Autorki takie parcie na ekstrema pogodowe, oto jest pytanie. 25 grudnia 1991 w Poznaniu żadnych zasp po pas nie było. Na marginesie, Autorka sama napisała że śnieg padał spokojnie, to skąd zaspy?


      > Począwszy od Idy - no, proszę państwa, niech nikt mi nie mówi, że fajnie jest,
      > gdy Pan Młody wysiada z samochodu i zapada się w zaspę po biodra, a potem, prze
      > z całą ceremonię ma mokre spodnie.
      > Dalej - nieodśnieżona droga do kościoła i brak ogrzewania w domu weselnym.
      > Wybita szyba do tego - no, to już nie zimy wina, ale sytuacji tym bardziej nie
      > poprawiła.

      Ta scena to jest lepsze kuriozum. Czemu oni stoją wszyscy na dworze, w śnieżycy? Zapomnieli kluczy do mieszkania, nie do kamienicy, spokojnie mogą stać na klatce schodowej. Masochizm?

      I ta wspinaczka śmierci w wykonaniu Mareczka, na zawrotną wysokość parteru. Notabene, drzwi balkonowe były podwójne, Mareczek wybił szybę w zewnętrznych, więc w zielonym pokoju mogło najwyżej ciągnąć od balkonu bardziej niż zwykle, ale nie wiać.

      > I co dalej? Wesele Nutrii też w zimie, ojciec wykopyrtnął się na oblodzonych sc
      > hodach (dobrze pamiętam) i złamał rękę.

      Dobrze pamiętasz. I nie wiem gdzie ta Nutria ślub brała, bo kościół św. Katarzyny w Koszutach jest pozbawiony schodków w stopniu doskonałym.


      > ę.Ale nie. Lecimy dalej i mamy ślub Laury. Która odbiera suknię w dniu ślubu,
      > na dworze zawieje i zamiecie, a ta gania z fryzurą i makijażem, nikt z rodziny
      > jej nie proponuje podwózki

      A niech się męczy, pyziacze nasienie.
      • ako17 Re: Zimowe śluby 15.02.25, 18:22
        bupu napisała:


        > Ta scena to jest lepsze kuriozum. Czemu oni stoją wszyscy na dworze, w śnieżycy
        > ? Zapomnieli kluczy do mieszkania, nie do kamienicy, spokojnie mogą stać na kla
        > tce schodowej. Masochizm?

        Oglądali poznański alpinizm. Ty byś nie chciała? Taka atrakcja!

        >
        > I ta wspinaczka śmierci w wykonaniu Mareczka, na zawrotną wysokość parteru. Not
        > abene, drzwi balkonowe były podwójne, Mareczek wybił szybę w zewnętrznych, więc
        > w zielonym pokoju mogło najwyżej ciągnąć od balkonu bardziej niż zwykle, ale n
        > ie wiać.

        A to teraz to już nie rozumiem. Jak to - wybił szybę w zewnętrznych, czyli jak otworzył wewnętrzne? Czy one może były otwarte?


        > Dobrze pamiętasz. I nie wiem gdzie ta Nutria ślub brała, bo kościół św. Katarzy
        > ny w Koszutach jest pozbawiony schodków w stopniu doskonałym.

        Może dostawili takie "samolotowe", specjalnie na ten ślub? Wiecie, no w końcu nie byle kto się żeni!
        • bupu Re: Zimowe śluby 15.02.25, 19:27
          ako17 napisała:

          >
          > A to teraz to już nie rozumiem. Jak to - wybił szybę w zewnętrznych, czyli jak
          > otworzył wewnętrzne? Czy one może były otwarte?

          Były niedomknięte, wystarczyło pchnąć.
    • mircja Re: Zimowe śluby 15.02.25, 15:53
      ako17 napisała:


      > Ja na miejscu tej rodziny już po ślubie i weselu Idy nie brałabym zimy pod uwag
      > ę. Ale nie. Lecimy dalej i mamy ślub Laury. Która odbiera suknię w dniu ślubu,
      > na dworze zawieje i zamiecie, a ta gania z fryzurą i makijażem, nikt z rodziny
      > jej nie proponuje podwózki, dopiero Bernard się napatacza, a że spieszy się jak
      > ho-ho, to i kieckę uwozi do Zamościa.
      > Oczywiście, Bernard mógł się spieszyć o każdej innej porze roku i kieckę uprowa
      > dzić, ale problem z zimą polega na tym, że prawdopodobieństwo, iż napada śniegu
      > po pachy, zepsuje się ogrzewanie w domu lub kościele, ktoś się poślizgnie na o
      > blodzonych stopniach jest znacznie większe niż wiosną, latem, czy wczesną jesie
      > nią.
      > A wyjście z domu po suknię w dniu ślubu np. w czerwcu czy wrześniu (o ile nie p
      > rzyszłaby burza z ulewą i gradobiciem) z reguły jest przyjemniejsze niż w grudn
      > iu.
      >
      O terminie ślubu Laury i Adama prawdopodobnie przede wszystkim decydował ten drugi. Przy czym mógł on argumentować tak, że chciałby żeby jego ojciec zdążył być na ślubie (w sensie, że późniejszego ślubu mógłby nie dożyć).
      • ako17 Re: Zimowe śluby 15.02.25, 18:13
        w sumie racja, tego nie brałam pod uwagę.
        Jednak po McD powstało jeszcze kilka tomów, a jednak Adama wciąż żyje (chyba, bo nie wiem czy była jeszcze o nim mowa).
        Nie zmienia to faktu, że te zimowe śluby obfitowały w różne komplikacje, których by nie było (lub ich konsekwencje byłyby mniej dotkliwe), gdyby śluby odbywały się w bardziej sprzyjającej porze roku.
        Naprawdę, na miejscu Borejków już po ślubie Idy postanowiłabym, że zimą to naprawdę lepiej nie.
      • bupu Re: Zimowe śluby 15.02.25, 19:28
        mircja napisała:

        >
        > O terminie ślubu Laury i Adama prawdopodobnie przede wszystkim decydował ten dr
        > ugi. Przy czym mógł on argumentować tak, że chciałby żeby jego ojciec zdążył by
        > ć na ślubie (w sensie, że późniejszego ślubu mógłby nie dożyć).

        To już raczej matka Nadszympansa, ona była ciężej chora.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Zimowe śluby 16.02.25, 09:47
          bupu napisała:

          > mircja napisała:
          >
          > >
          > > O terminie ślubu Laury i Adama prawdopodobnie przede wszystkim decydował
          > ten dr
          > > ugi. Przy czym mógł on argumentować tak, że chciałby żeby jego ojciec zdą
          > żył by
          > > ć na ślubie (w sensie, że późniejszego ślubu mógłby nie dożyć).
          >
          > To już raczej matka Nadszympansa, ona była ciężej chora.
          >
          >

          Pamiętam, że o niej się mówiło jakby już nie żyła. A tatuś też nie lepszy, poruszał się na wózku i mówił w taki sposób jakby miał ze sto lat i powoli, acz miło i dzielnie odchodził.
          • bupu Re: Zimowe śluby 16.02.25, 10:19

            > >
            >
            > Pamiętam, że o niej się mówiło jakby już nie żyła. A tatuś też nie lepszy, poru
            > szał się na wózku i mówił w taki sposób jakby miał ze sto lat i powoli, acz mił
            > o i dzielnie odchodził.

            Tymczasem ten starzec zmurszały, siwy i ledwo żywy powinien być wiekowo gdzieś między dynamicznym zbruneciałym Grzegorzem, a młodą blondynką Gabą. Czyli mieć jakieś, plus minus pięćdziesiąt cztery lata w Sprężynie.
            • mircja Re: Zimowe śluby 16.02.25, 11:48
              bupu napisała:
              >
              > Tymczasem ten starzec zmurszały, siwy i ledwo żywy powinien być wiekowo gdzieś
              > między dynamicznym zbruneciałym Grzegorzem, a młodą blondynką Gabą. Czyli mieć
              > jakieś, plus minus pięćdziesiąt cztery lata w Sprężynie.
              >
              >
              A on nie był chory po prostu? Ludzie umierają na choroby w różnym wieku. Coś w Sprężynie chyba Adam o tym mówił Florkowi?
              • ignacywitkacy Re: Zimowe śluby 16.02.25, 23:55
                I czy znamy jego wiek? Bo ludzie dzieci mają też w różnym wieku, więc Nasz szympans mógł być późnym dzieckiem
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Zimowe śluby 17.02.25, 00:17
                  ignacywitkacy napisała:

                  > I czy znamy jego wiek? Bo ludzie dzieci mają też w różnym wieku, więc Nasz szym
                  > pans mógł być późnym dzieckiem

                  Miał starszego, żonatego brata, więc jak najbardziej mógł.
                  • bupu Re: Zimowe śluby 17.02.25, 11:05
                    tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                    > ignacywitkacy napisała:
                    >
                    > > I czy znamy jego wiek? Bo ludzie dzieci mają też w różnym wieku, więc Nas
                    > z szym
                    > > pans mógł być późnym dzieckiem
                    >
                    > Miał starszego, żonatego brata, więc jak najbardziej mógł.
                    >
                    >

                    Przypominam, że kiedy poznajemy Maszpana on jest coś po 25 roku życia. Posiadanie w tym wieku żonatego starszego brata nie musi oznaczać że ten brat musiał być dużo starszy.
                    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Zimowe śluby 17.02.25, 12:15
                      bupu napisała:

                      > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                      >
                      > > ignacywitkacy napisała:
                      > >
                      > > > I czy znamy jego wiek? Bo ludzie dzieci mają też w różnym wieku, wi
                      > ęc Nas
                      > > z szym
                      > > > pans mógł być późnym dzieckiem
                      > >
                      > > Miał starszego, żonatego brata, więc jak najbardziej mógł.
                      > >
                      > >
                      >
                      > Przypominam, że kiedy poznajemy Maszpana on jest coś po 25 roku życia. Posiadan
                      > ie w tym wieku żonatego starszego brata nie musi oznaczać że ten brat musiał by
                      > ć dużo starszy.
                      >
                      >

                      Co racja, to racja. Jednak zastanawiający jest ten ojciec, bo jego "starość" nie dotyczy tylko wyglądu i ograniczonej mobilności, ale również zachowania. Ile osób w wieku plus-minus grzybowym używa zwrotów typu "jakeśmy tu nastali"?
                      • greta_herbst Re: Zimowe śluby 17.02.25, 14:41
                        > Jednak zastanawiający jest ten ojciec, bo jego "starość" nie dotyczy tylko wyglądu i ograniczonej mobilności, ale również zachowania. Ile osób w wieku plus-minus grzybowym używa zwrotów typu "jakeśmy tu nastali"?

                        Zero. W 2008 roku, przybliżone zero. I to nie tylko w wieku plus-minus 50, ale tak w ogóle. Może ten jeden gazda co pod samiuśkie Tatry z łowieckami się zapędził, a na zimę nie zesedł, bo i po co, hej. Abo mu tam źle?

                        Musierowicz tych ludzi spoza kamieniczek w Poznaniu opisuje w podobnym stylu, co anglosascy autorzy z interbellum mieszkańców poza-brytyjskiej Europy. Czyli z perspektywy kolonialnego panicza na wizycie w Zoo.
    • greta_herbst Re: Zimowe śluby 16.02.25, 14:47
      > No chyba że Autorka już tak kompletnie nie ma pomysłu na fabuły, że po prostu skazuje osoby z klanu na takie ekstremalne wyzwania, bo przynajmniej ma o czym pisać.

      Myślę, że to przede wszystkim. Zima jest po prostu bardziej dramatyczna - zamarzanie, poślizgi, zadymki - a lato, mam wrażenie, ogólnie Autorkę przerasta. Ani przyrody za bardzo opisać nie umie (Floplicowo się kłania, albo błoto w które zaryło auto IGSa) ani tego, co ludzie robią latem (na wakacje Borejki nie jeżdżą, bodajże Nora wyciąga z chaszczy stary leżak i kładzie się na nim w bikini, ostatnie lato z sensem to była chyba Ida Sierpniowa czyli w mieście), więc zima jest jej ogólnie przydatniejszą. Zasypać śniegiem i zaraz wszyscy są chętniejsi tarzać się w miłym kurzu i parzyć herbatki i siedzieć sobie nawzajem na głowach.

      Jest taka scena w "Wee Free Men" Pratchetta, gdzie dziewczyna trafia do, w uproszczeniu, iluzorycznego świata. Tworzonego przy pomocy magii i nietrwałego. I ten świat jest właśnie takim zimowym krajobrazem, z czarnymi pniami drzew. W pewnym momencie bohaterka odgarnia trochę śniegu z takiego pnia drzewa, i przez chwilę pod spodem jest tylko niewyraźny blob, a potem pojawia się faktura kory i szczegóły. Bo ktoś patrzy.
      I bohaterka ma wtedy takie przemyślenie, że w świecie, który trzeba podtrzymywać magią, który nie jest prawdziwy i tylko udaje, śnieg i zimowy krajobraz są bardzo przydatne. Zasypać wszystko grubą warstwą białego, nakreślić trochę ciemnych pni, nawet liści na drzewach nie trzeba.

      Trochę mi się ta Borejczadowa zima z tym kojarzy.
      • mika_p Re: Zimowe śluby 16.02.25, 18:39
        > lato, mam wrażenie, ogólnie Autorkę przerasta. Ani przyrody za bardzo opisać nie umie (...)
        > ani tego, co ludzie robią latem

        Umie, umie.
        W BBB, to wyprażone sierpniowe miasto
        W DP, sporo deszczu, ogólnie nie za ciepło, ale jest i ładna pogoda (w malinowej przesiece)
        W NiN, znów upalne lato w mieście, które doprowadziło Natalie do truskawkowego szaleństwa i męczyło Motyla, potem paprocie nad jeziorem

        Natomiast co do zimy zgadzam się, że jest łatwiejsza fabularnie.

        Co prawda wymyśliłam kiedyś, jak można pozbyć się sukni, nie angażując Bernarda (tu), a teraz wpadłam na równie dobry pomysł. Otóż potrzebne jest błoto pośniegowe i temperatura oscylująca wokół zero minus, zwłaszcza przy gruncie. Tyle wystarczy, żeby osoba niosąca pompadurę poślizgnęła się i przewróciła, może jeszzcze w desperackiej próbie ratunku łapiąc idącą obok postać i pociągając ją na ziemię. Suknia w błoto, pokrowiec z otwartym dołem, może jakieś kamyki rozdzierające folię i delikatne koronki, a na tym dwie żeńskie postacie. Bardziej prawdopodobne niż kierowca-gapa bez komórki.

        A w sumie, co sobie żałować. Niech Laura poślizgnie się na schodach wychodząc z domu już w sukni. Niech jej się krzywda nie stanie, tylko wielka brudna i mokra plama na tyłku i w ogóle uwalany dół. Czasu na zakupy nie ma (minus jeden powód dla foruma do czepiania się), a przebrać się by wypadało, bo w mokrej kiecce można się przeziębić.
    • przymrozki Re: Zimowe śluby 17.02.25, 17:21
      ako17 napisała:

      > było na ten temat w różnych wątkach, ale postanowiłam zebrać to do kupy.
      > Skąd u Borejków takie parcie na śluby w zimie?
      >
      > Już mówię, co mnie w tym uwiera. Ja po prostu zimy nie znoszę,

      Jak sama nazwa wskazuje, jestem z przeciwnej strony upodobań termicznych, ale też chyba mogę wyjaśnić ciągoty MM do ślubów poza sierpniem.

      To, co my teraz nazywamy "sezonem ślubnym", to jest wszak wynalazek zasadniczo nowy, jeszcze zupełnie niedawno nie urządzało się masowo kilkudniowych imprez rodzinnych w okresie żniw. Nie że jakieś przesądy, że sierp zetnie miłość, tylko po prostu duży procent populacji nie miał wtedy czasu na potańcówki. Ogólnie najwygodniejsze były wesela w okolicy Wielkanocy, bo to akurat dobry czas na świniobicie albo Boże Narodzenie, bo już po zbiorach i po adwencie, nastrój świąteczny i ogólnie nic lepszego nie ma do roboty niż pić dwa dni.

      To mogą być echa czasów, które autorka pamięta jako złote czasy romantyzmu.
      • ako17 Re: Zimowe śluby 17.02.25, 23:02
        przymrozki napisała:

        > ako17 napisała:
        >
        > > było na ten temat w różnych wątkach, ale postanowiłam zebrać to do kupy.
        > > Skąd u Borejków takie parcie na śluby w zimie?
        > >
        > > Już mówię, co mnie w tym uwiera. Ja po prostu zimy nie znoszę,
        >
        > Jak sama nazwa wskazuje, jestem z przeciwnej strony upodobań termicznych, ale t
        > eż chyba mogę wyjaśnić ciągoty MM do ślubów poza sierpniem.

        poza sierpniem jest sporo miesięcy od marca do, ostatecznie ujmując, października (ale tak do połowy - przypisek osobisty).
        >
        > To, co my teraz nazywamy "sezonem ślubnym", to jest wszak wynalazek zasadniczo
        > nowy, jeszcze zupełnie niedawno nie urządzało się masowo kilkudniowych imprez r
        > odzinnych w okresie żniw. Nie że jakieś przesądy, że sierp zetnie miłość, tylko
        > po prostu duży procent populacji nie miał wtedy czasu na potańcówki. Ogólnie n
        > ajwygodniejsze były wesela w okolicy Wielkanocy

        Ale wtedy ślubów nie było, przynajmniej nie opisanych w czasie powieściowym

        bo to akurat dobry czas na świ
        > niobicie albo Boże Narodzenie, bo już po zbiorach i po adwencie, nastrój świąte
        > czny i ogólnie nic lepszego nie ma do roboty niż pić dwa dni.

        Z tym, że te śluby wspomniane nie odbywały się w związku z rytmem pracy na roli... Raczej brali w nich udział ludzie z miasta. ok, Dorotki ślub się był i odbył w drugiej połowie września, ale to ani ona rolniczka, ani to Boże Narodzenie, ani Wielkanoc.
        Mówię o ślubach pokazanych czytelnikom (w jakiej to porze roku Fryc z Różą przewijali niemowlę na schodach kościoła?)
        >
        > To mogą być echa czasów, które autorka pamięta jako złote czasy romantyzmu.
        Ale przecież nie osobiście😲😨?
        • bupu Re: Zimowe śluby 18.02.25, 01:01
          ako17 napisała:

          >
          > Z tym, że te śluby wspomniane nie odbywały się w związku z rytmem pracy na roli
          > ... Raczej brali w nich udział ludzie z miasta. ok, Dorotki ślub się był i odby
          > ł w drugiej połowie września,

          Jak w drugiej połowie jak dziesiątego?

          > ale to ani ona rolniczka, ani to Boże Narodzenie,
          > ani Wielkanoc.
          > Mówię o ślubach pokazanych czytelnikom (w jakiej to porze roku Fryc z Różą prze
          > wijali niemowlę na schodach kościoła?)

          Przedpiśczyni twej szacownej jak mniemam rozchodzi się o to, że drzewiej tak robiono a autorka do tego nawiązuje z semtymentu do Ye Olde Times, a nie że Borejkowie osobiscie się do kalendarza rolniczego stosowali.


          > > To mogą być echa czasów, które autorka pamięta jako złote czasy romantyzm
          > u.
          > Ale przecież nie osobiście😲😨?

          XIX stulecia, tuszę, również nie pamięta osobiście, a jednak zaprowadza w swoim uniwersum obyczajowość z tego okresu zaimportowaną. Niedoszłe oświadczyny Roberta na przykład, aczkolwiek strzelanie w pannę z biodra deklaracją małżeństwa w obliczu całej rodziny i z zaskoczenia byłoby w tamtych czasach potężną gafą.
          • przymrozki Re: Zimowe śluby 18.02.25, 10:42
            bupu napisała:

            > Przedpiśczyni twej szacownej jak mniemam rozchodzi się o to, że drzewiej tak ro
            > biono a autorka do tego nawiązuje z semtymentu do Ye Olde Times, a nie że Borej
            > kowie osobiscie się do kalendarza rolniczego stosowali.

            Jako przedpiśczyni potwierdzam.

            I to prawda, że jest sporo czasu pomiędzy Bożym Narodzeniem a czasem wzmożonych prac rolniczych, ale gros tego czasu zjada wielki post. Kiedyś wynikający zeń zakaz zabaw był jednak ściśle przestrzegany (a Borejkowie nadal mogą chcieć przestrzegać ściśle).

          • ako17 Re: Zimowe śluby 18.02.25, 17:57
            bupu napisała:

            , Dorotki ślub się był
            > i odby
            > > ł w drugiej połowie września,
            >
            > Jak w drugiej połowie jak dziesiątego?

            Olaboga! To wszystko zmienia :)



            > XIX stulecia, tuszę, również nie pamięta osobiście, a jednak zaprowadza w swoim
            > uniwersum obyczajowość z tego okresu zaimportowaną. Niedoszłe oświadczyny Robe
            > rta na przykład, aczkolwiek strzelanie w pannę z biodra deklaracją małżeństwa w
            > obliczu całej rodziny i z zaskoczenia byłoby w tamtych czasach potężną gafą.

            A w obliczu Borejków pod koniec XX stulecia nowej ery, jak widać nie jest...
      • ignacywitkacy Re: Zimowe śluby 18.02.25, 00:57

        > ako17 napisała:
        >
        >
        > To mogą być echa czasów, które autorka pamięta jako złote czasy romantyzmu.

        Ja wiem, że autorka to często jak z XIX wieku przemyca treści, ale sama mogłaby mieć raczej typowo miejskie/mieszczańskie skojarzenia. Bo raczej takimi tęsknotami w tej wizji świata operuje. Chłop to co najwyżej jako parobek w świecie występuje, a nie ktoś, kto mógłby być gościem na ślubie i weselu, więc kwestia żniw tu by nie miała znaczenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka