Dodaj do ulubionych

Kochanie, kup chleba

21.04.25, 13:48
Wiele już zostało powiedziane o tym, że Borejkowie nie rozmawiają na tematy ważne, chciałam jednak zauważyć że na te codzienne też nie.

- W DP ciężarna Gaba idzie spać na głodno bo rodzina wyżarła resztę chleba i jajek, a nic innego najwyraźniej nie było, w lodówce światło i powiew grozy. Zdarza się, pustą lodówkę mam na myśli, ale w normalnej rodzinie mówi się "Grzesiu, łap siate i zasuwaj do delikatesów, żarcie się kończy". Tymczasem Gaba milczy.

- Grzegorz i seniorzy w NiN są na wyjazdach, tu stypendium, tam sanatorium, ale nikt z nich nie dzwoni spytać co tam, jak tam, chociaż Gaba leży z zagrażającą życiu chorobą.

- w CZ IGS nie tylko wyjeżdża jak idiota bez telefonu, ale przez cały czas wyjazdu nie wpada na pomysł by zadzwonić do żony, która w każdej chwili mogła zacząć rodzić. Kolega Kurzajka telefon wszakże posiadał.

- w tymże samym CZ Nora, zamiast zwyczajnie napisać do tajemniczego dentysty, najpierw wrzuca telefon w pokrzywy, a potem bawi się w stalkerke.

- dalej CZ. Ida, wracając do Ruinki nie zastaje siostrzenicy, zamiast tego znajdując przybitą gwoździem (FUUU) do piersi kurczaka notatkę, informującą iż Nora jedzie do domu, ale najpierw gdzieś indziej. Zamiast skomunikować się z Pulpą, albo bodaj zajechać do Flobrystanu, rzut pyrą od Ruinki i zapytać czy Nora dojechała szczęśliwie, Ida robi... Nic.

- IGS, obciążony kurzymi zwłokami nie wpadł na pomysł by kogokolwiek zapytać jak to się przyrządza, skutkiem czego była kura in toto. A miał pod ręką tak bardzo pomocną Rurze, która, swoją drogą, znając nieogar brata w ogóle nie zainteresowała się jego kuchennymi machinacjami (albo patrzyła drwiąco i w milczeniu gdy on tę kurę in toto do szybkowara wpychał).

No nie, przepraszam, Ida pisze do męża o rzeczach przyziemnych, wysyłając mu instrukcję obsługi Ziutka, inaczej chłop nie będzie wiedział, że dziecku trzeba dać śniadanie. Zbyt zapracowany, zapewne.

Natomiast generalnie Borejkowie nie komunikują się nawet w kwestiach przyziemnych i rzeczowych. To chyba geny po Ignacu bp najwyraźniej potrafią pierdafonić o wznioslosciach i rzucać cytatami, a prowadzić normalną rozmowę już nie. Przerasta ich nawet normalne "Kochanie, kup chleba!"
Obserwuj wątek
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Kochanie, kup chleba 21.04.25, 16:18
      bupu napisała:

      > (...)
      >
      > - dalej CZ. Ida, wracając do Ruinki nie zastaje siostrzenicy, zamiast tego znaj
      > dując przybitą gwoździem (FUUU) do piersi kurczaka notatkę, informującą iż Nora
      > jedzie do domu, ale najpierw gdzieś indziej.
      > (...)

      Nie dość, że ble, to jeszcze niebezpieczne! Czyżby Nora planowała wyeliminować ulubioną ciocię za pomocą tężca?

      > (...)
      > No nie, przepraszam, Ida pisze do męża o rzeczach przyziemnych, wysyłając mu in
      > strukcję obsługi Ziutka, inaczej chłop nie będzie wiedział, że dziecku trzeba d
      > ać śniadanie. Zbyt zapracowany, zapewne.
      >

      Ale spokojnie, zaraz przyjadą siostra i kuzynka młodego, żeby przejąć nad nim opiekę!🙄
    • mika_p Re: Kochanie, kup chleba 21.04.25, 16:42
      E, ten fragment z wygłodzoną Gabą jest w ogóle bez sensu.

      Mamy 27 czerwca, niedzielę.

      "Ten sam fioletowy, spokojny zmierzch zapadał i nad Poznaniem. (...) Gabrysia dopilnowała już kąpieli córeczek, zapakowała je do łóżek, poprzytulała, pootulała kołderkami, zapaliła każdej lampkę przy wezgłowiu i wręczyła po
      książeczce wedle życzenia (...). Grześ, już po kolacji, garbił się przed komputerem, więc Gabrysia poszła do kuchni, żeby pozmywać.

      Ledwie zmyła naczynia, ledwie usiadła sobie przy stole z herbatką i książką (...) - trzasnęły drzwi wejściowe i do kuchni wpadła promienna, cała w rumieńcach, Pulpecja, taszcząc pęk róż, wykrzykując, że jest głodna jak aligator i w sposób oczywisty płonąc chęcią zwierzeń. Gabrysia doradziła jej na kolację smażone ziemniaczki z kwaśnym mlekiem, ale zaraz tego pożałowała, bo rychło spokojną i wysprzątaną kuchnię napełniła silna woń cebuli przysmażanej na zbyt ostrym ogniu, czajnik podniósł przeraźliwe larum, a Pulpecja stłukła wazon, usiłując równocześnie krajać ziemniaki i upychać w wodzie bukiet.

      Hałas i woń smażeniny zwabiły natychmiast do kuchni Pyzę i Tygryska, które - boso i w piżamkach - przyszły powiedzieć, że są jednakże okropnie głodne, bo kolacja była dziś stanowczo za wcześnie. (...)

      Patrycja zwiększyła ilość krajanych ziemniaków, a w tym czasie cebula zwęgliła się na dobre, co przeciągnęło całą operację o dodatkowe dziesięć minut. I naturalnie, kiedy usmażone na nowej cebuli ziemniaki rozłożono na trzy talerze, a słoik z kwaśnym mlekiem rozbił się Pyzie na posadzce, do kuchni wpadła Natalia, krzycząc, że nie wie dlaczego, ale ma straszną ochotę na ziemniaki smażone i kwaśne mleko. Kiedy się okazało, że dla niej już nie starczy - Natalia musiała szybko czymś się pocieszyć i dlatego usmażyła jajko na grzance z kroplą ketchupu pośrodku, która to potrawa nosiła u Borejków nazwę "Cyklop". (...)

      W tym momencie rozległy się trzy krótkie sygnały dzwonka. Wpadła Kreska, przyjaciółka i sąsiadka, pragnąc pożyczyć prasowalnicę do bielizny i wołając, że co prawda jadła już kolację, ale tutaj pachnie tak smakowicie, że chyba nie wytrzyma i pozwoli się zaprosić na coś ciepłego. Gabrysia rzuciła książkę na kredens, wyłączyła magnetofon, usmażyła Kresce jeszcze jednego "Cyklopa", po czym nagle zgłodniała i usmażyła sobie następnego, a w chwili, gdy go właśnie zdejmowała z patelni - do kuchni wszedł Grzegorz, z rozwianym włosem i oczami lśniącymi zza szkieł szlachetnym ogniem naukowym (...), oznajmiając, że chyba zjadłby coś smażonego.
      Gabrysia podała mu swojego "Cyklopa", uspokajając go, że może jeść śmiało, bo ona sobie przecież może usmażyć następne jajko na grzance - po czym zajrzała do lodówki i stwierdziła, że jajek już nie ma, ani jednego, i odtąd jej największym zmartwieniem było: jak nie ujawnić przed mężem i resztą zgromadzenia, że dla niej nic już nie ma na kolację.

      Grzegorz zrobił sobie herbatę Liptona i także opuścił kuchnię, by wrócić do swego komputera. Miał jeszcze niecałą godzinę. Po dwudziestej drugiej obowiązywał wyznaczony przez Gabrysię czas ochronny, czas bez pracy".


      Zmierzch zapada po zachodzie słońca, który w tym roku w Poznaniu będzie o g. 21:21. Więc tekst o tym, że Grześ będzie miał jeszcze godzinę na pracę, jest z leksza bez sensu.
      Ale ja ogólnie nie wierzę w pustą lodówkę. Kolacja była, jadły dzieci, jadł Grzegorz, jadają rodzinnie, więc trudno, aby Gaba była bez kolacji. Ziemniaczki i cyklopy to była zachcianka, a nie posiłek.
      Trudno uwierzyć, że po weekendzie nie ma nic na śniadanie dla sześciu osób, czy ile ich tam w tamtym momencie było w domu, i pierwszy wstanięty leci po bułki, wędlinę, ser, warzywa - na czczo.
      "Dla niej nic już nie ma na kolację" oznacza raczej "nie ma nic dobrego, co można by zjeść dla przyjemności w oparach smażeniny" niż naprawdę pustą lodówkę.
      Jakim cudem nikt nie zauważył, że akurat Gaba nic nie je - to inna kwestia
      • mika_p Re: Kochanie, kup chleba 21.04.25, 16:45
        W ramach ciekawosti, fragment z następnego dnia, poniedziałku, 28 czerwca:

        Pan Jankowiak chrząknął z zakłopotaniem.
        - Ukhm, no dobrze, to znaczy że jesteście same w domu?
        - A, nie, jest ciocia Patrycja, ale śpi - wyjaśniła Pyza.
        - Bo wczoraj późno wróciła - dodała Laura. - Doszły mnie pogłoski, że wręcz nad ranem. Ciocia Natalia powiedziała dziś mamusi, kiedy byłam w łazience, że Pulpa wróciła o czwartej.
        - Tygrys, przestań puszczać plotki! - oburzyła się Pyza.


        Zauważyłyście, że Pulpa, która wraca grzecznie przed nocą i smaży siostrzenicom ziemniaczki, wybywa z domu po kolacji i wraca o czwartej? :)))
      • kocynder Re: Kochanie, kup chleba 21.04.25, 16:56
        Przypomnijmy też, że te córeczki, które Gabunia otula kołderkami, zapala im lampeczki i podaje książeczki - mają lat jedenaście i dziewięć!
        Co do całej reszty - 100% zgody
      • bupu Re: Kochanie, kup chleba 21.04.25, 18:28
        mika_p napisała:

        > E,
        >
        >
        > Ale ja ogólnie nie wierzę w pustą lodówkę. Kolacja była, jadły dzieci, jadł Grz
        > egorz, jadają rodzinnie, więc trudno, aby Gaba była bez kolacji. Ziemniaczki i
        > cyklopy to była zachcianka, a nie posiłek.
        > Trudno uwierzyć, że po weekendzie nie ma nic na śniadanie dla sześciu osób, czy
        > ile ich tam w tamtym momencie było w domu, i pierwszy wstanięty leci po bułki,
        > wędlinę, ser, warzywa - na czczo.
        > "Dla niej nic już nie ma na kolację" oznacza raczej "nie ma nic dobrego, co moż
        > na by zjeść dla przyjemności w oparach smażeniny" niż naprawdę pustą lodówkę.
        > Jakim cudem nikt nie zauważył, że akurat Gaba nic nie je - to inna kwestia
        >

        Zwłaszcza Grześ telepeta, który praktycznie odjął jej cyklopa od ust.
        • mika_p Re: Kochanie, kup chleba 21.04.25, 20:42
          Telepata jak telepata, może wykształcił tę umiejętność później.
          Ale tego dnia Grzegorzowi żona:
          a) zemdlała,
          b) powiedziała, że będą mieli dziecko.

          Chyba wypadałoby, żeby ją poobserwował, skoro nigdy wcześniej nie mdlała, c'nie?
          Po omdleniu i zakomunikowaniu nowiny Gaba mówi Grzesiowi, że chciała mu to romantycznie powiedzieć przy świecach - tak na sucho? Czy przy dwóch cyklopach? I kiedy?
          Dalej, już wieczorem - wraca jedna ciotka, wraca druga, i smarkule jakoś nie czują potrzeby podzielenia się z nimi wielką nowiną? Ani sama Gaba? A piątą osobą, która się dowiaduje (po Grzesiu, dziewczynkach i panu Jankowiaku) jest Kreska.
      • chatgris01 Re: Kochanie, kup chleba 24.05.25, 15:10
        Zawsze mnie denerwował ten fragment.
    • przymrozki Re: Kochanie, kup chleba 24.04.25, 15:57
      Nikt nie wołał "kup chleba", bo - z wyjątkiem ponurej historii wyjedzonych cyklopów i jednego epizodu, gdy Mila odmówiła lokatorom sutereny bochenka chleba, w związku z czym Józinek musiał iść do sklepu - na parterze Roosevelta mieszka się jak w baśni o samonakrywającym się stole.

      Ciężarna nienażarta Róża pożre całą kurę? Nic to, zostaje dość na obiad dla siostry z dołu. Niespodziewani goście na dzień dziecka sprawiają, że słodycze znikają szybciej niż zakładano? Ależ przecież w zapasie są składniki na ciasto dla kilkunastu osób! Ktoś buntowniczo wstaje po skończeniu śniadania? To przecież jasne, że są i świeże bułki i ser, i herbata.

      Jedzenia nigdy nie jest na styk, zawsze jest w zapasie, co przy wystawianiu posiłków dla kilkunastu osób (suterena plus parter plus przygodni Konradowie i McDusie) sugeruje hurtowe ilości zakupów i takie też zapasów.
      • tt-tka Re: Kochanie, kup chleba 24.04.25, 21:28
        Hurtowe, a tu raptem ani cebulki, ani w co wkroic :), i to dokladnie wtedy, gdy zjesc chciala ciezarna gaba. Kolejny lisc do wienca chwaly swietej gabrieli meczennicy.
        • tt-tka Re: Kochanie, kup chleba 24.04.25, 21:50
          Niechcacy altorka pokazala, jaka z gaby gospodyni, jak tylko starzy wyjechani :P - to cudownie sie samorozmnazajace zarcie to na ogol wtedy, gdy i Milicja byla w domu i dyrygowala zakupami, wzglednie sama ich dokonywala. A jak Gaba zostala bez mamusi, to na obiad cztery DROBNE golabki i to mialo byc dla Pyziakowien i Strybostwa !, a moze i Pulpy i Nutrii, do tego kartonik mleka. Ale ci obiad !
      • ako17 Re: Kochanie, kup chleba 24.04.25, 22:15
        przymrozki napisała:

        > Nikt nie wołał "kup chleba", bo - z wyjątkiem ponurej historii wyjedzonych cykl
        > opów i jednego epizodu, gdy Mila odmówiła lokatorom sutereny bochenka chleba,

        gdzie to było?

        w
        > związku z czym Józinek musiał iść do sklepu - na parterze Roosevelta mieszka s
        > ię jak w baśni o samonakrywającym się stole.

        Tak, to prawda. Zawsze mnie dziwiło, nawet nie chodzi o chęć podzielenia się jadłem, poczęstowania - ale gdzie oni to, na litość, trzymają? Ile mają lodówek? Ile gotują na ewentualny zapas?
        No bo, jak w domu się stołuje +/- 10 osób, to jasne, jedna jeszcze też się wyżywi, druga ewentualnie kawałek ciasta dostanie, ale przecież nie pełen posiłek...?
        >
        Ktoś buntowniczo wstaje po skończeniu śniadania? To przecież j
        > asne, że są i świeże bułki i ser, i herbata.

        Najmocniej przepraszam, ale nie rozumiem zupełnie powyższych dwóch zdań, zwłaszcza związku pomiędzy nimi.
        >
        > Jedzenia nigdy nie jest na styk, zawsze jest w zapasie, co przy wystawianiu pos
        > iłków dla kilkunastu osób (suterena plus parter plus przygodni Konradowie i McD
        > usie) sugeruje hurtowe ilości zakupów i takie też zapasów.

        Wybaczcie wycieczkę osobistą. W ostatnie Święta mieliśmy trójkę gości. Nas, domowych, również trójka. Bardzo trudno było nam pokitrać w chłodzie wszystkie, przygotowane na stół potrawy, żeby się nie popsuły - pogoda, jak zapewne pamiętacie, dopisała, i było bardzo ciepło. Gdyby było zimniej (przynajmniej wieczorami i nocami), to jeszcze dałoby się część jedzenia upchnąć na balkonie. Ale nie było.
        Zatem zapas na raptem jeden dzień goszczenia się to jest maximum capacity, co możemy przechować, nie ryzykując jakichś okropnych napadów zepsucia. I tak się coś tam popsuło, no trudno.
        Jak oni funkcjonowali na co dzień, naprawdę nie mam pojęcia.
        Najwyżej mogli codziennie robić świeże zakupy na obiad i codzienne z nich gotować, ewentualne resztki chowając do lodówki, gdzie i tak lwią część powierzchni musiały zajmować składniki na śniadanie (sery, serki, wędliny, jogurty, warzywa), napoje orange, mleko, jajka itp.

        Mogłabym ostatecznie przypuścić, że stąd taka popularność zimowych ślubów i wesel, urządzanych w domu (część jedzenia da się przechować na balkonie), ale to jest trochę ryzykowne, jeśli np. w nocy chwyci duży mróz i coś, co miało być zaledwie w chłodzie, nagle zostanie zamrożone. Jak np. sałatka jarzynowa, pomidory czy sałata.
        Czepiam się? Możliwe, po prostu nie ogarniam ;)
        • tt-tka Re: Kochanie, kup chleba 24.04.25, 22:31
          W tym tomie w domu jest szesc osob. Starych nie ma, Ida sie jakos nie pokazuje, Jozwa jeszcze nie zaistnial... dla szesciu osob naprawde da sie miec jakis zapasik, czy rezerwe, miejsca starczy. I gdyby ktos sie serio zajmowal domem, to widzac ostatnie trzy jajka, a nawet ostatnie piec, kupilby lub polecil kupic swieze. Chleba tez by nie zostawalo na styk, przeciez nastepnego dnia te szesc osob bedzie jesc sniadanie, pieczywo i cos do niego powinno byc w wystarczajacej ilosci !

          chyba ze rzeczywiscie celem bylo pokazanie dzielnejbardzodzielnej ukrywajacej glod Gabuni, a mimochodem wyszla Gabunia gospodyni do... niczego.
          • mika_p Re: Kochanie, kup chleba 25.04.25, 06:10
            > I gdyby ktos sie serio zajmowal domem, to widzac ostatnie trzy jajka, a nawet ostatnie piec, kupilby lub polecil kupic swieze.

            W niedzielę wieczorem? Gdy 2/3 mieszkańców jest już po kolacji? Wątpię.
            Akcja jest typu "wieczorna zachcianka", plus w akcji poszła do śmieci cebula zbyt przysmażona i dwa słoiki zsiadłego mleka, a dodatkowo napatoczył się gość.
            • kocynder Re: Kochanie, kup chleba 25.04.25, 07:14
              Co nadal, w chałupie na codzień pełnej ludzi, którzy non-stop coś żrą, nie powinno zostawić PUSTEJ lodówki! A to nie jest sytuacja, że Gaba nie może zrobić sobie kolejnego cyklopa bo jajek zabrakło, tylko ukrywa, że ona nie ma NIC na kolację! Sorry, ale nie! W chałupie musiało być pieczywo, masło, jakiś ser, pasta rybna, mogła sobie zrobić kanapki, kurdebslans, grzanki usmażyć! Ale nie, że lawiruje, by nikt się nie zorientował, że dla niej zabrakło w ogóle jedzenia!
              • mircja Re: Kochanie, kup chleba 25.04.25, 16:43
                kocynder napisała:

                W chałupie musiało być pieczywo, masło, jakiś ser, pasta
                > rybna, mogła sobie zrobić kanapki, kurdebslans, grzanki usmażyć! Ale nie, że la
                > wiruje, by nikt się nie zorientował, że dla niej zabrakło w ogóle jedzenia!
                >
                Zazwyczaj też w domu na wszelki wypadek jest jakiś zapas makaronu i konserwy lub słoiki z przetworami.
                • ako17 Re: Kochanie, kup chleba 25.04.25, 19:05
                  mircja napisała:

                  > kocynder napisała:
                  >
                  > W chałupie musiało być pieczywo, masło, jakiś ser, pasta
                  > > rybna, mogła sobie zrobić kanapki, kurdebslans, grzanki usmażyć! Ale nie,
                  > że la
                  > > wiruje, by nikt się nie zorientował, że dla niej zabrakło w ogóle jedzeni
                  > a!
                  > >
                  > Zazwyczaj też w domu na wszelki wypadek jest jakiś zapas makaronu i konserwy lu
                  > b słoiki z przetworami.

                  pewnie tak, tylko rozumiem, że pora była już dość późna i Gabrieli nie chciało się gotować makaronu z sosem, ani nie była też chyba bardzo głodna ot, przeszła jej koło nosa grzanka z jajkiem, na którą nabrała ochoty, gdy Patrycja smażyła sobie ziemniaczki.
                  BTW o tych smażonych ziemniakach też pamiętam, że było tu rozprawiane - one nie były wcześniej ugotowane i odsmażone, tylko smażone takie surowe (ale nie były to frytki).
                  Ja, jako żywo, nie znam czegoś takiego jak ziemniaki po prostu smażone - o ile nie są to właśnie frytki.
                  To tak się da?
                  • kocynder Re: Kochanie, kup chleba 25.04.25, 20:04
                    "po czym zajrzała do lodówki i stwierdziła, że jajek już nie ma, ani jednego, i odtąd jej największym zmartwieniem było: jak nie ujawnić przed mężem i resztą zgromadzenia, że dla niej nic już nie ma na kolację."
                    Cycata świadczy, że nie "nie zjadła grzaneczki z jajem, na którą miała nastrój i kaprys", a "nie miała NIC na kolację. Sorry, ale to nie to samo!
                    A co do smażonych ziemniaczków - jak najbardziej! Są nawet lepsze niż gotowane! Ziemniaki się obiera, myje, kroi w dość cienkie talarki, po czym osusza ręcznikiem papierowym, soli według gustu, można oprószyć ulubionymi ziołami. Na patelni rozgrzać oliwę lub masło, obsmażyć plasterki ziemniaków na ostrym ogniu, po czym zmniejszyć ogień i czekać. Jeśli si8ę nie lubi chrupiących a woli miękkie - można przykryć pokrywką - pokrywka zatrzymuje parę i wówczas nie "chrupcieją".
                    • ako17 Re: Kochanie, kup chleba 25.04.25, 20:33
                      kocynder napisała:

                      > "po czym zajrzała do lodówki i stwierdziła, że jajek już nie ma, ani jednego, i
                      > odtąd jej największym zmartwieniem było: jak nie ujawnić przed mężem i resztą
                      > zgromadzenia, że dla niej nic już nie ma na kolację."
                      Cycata świadczy, że nie "nie zjadła grzaneczki z jajem, na którą miała nastrój
                      > i kaprys", a "nie miała NIC na kolację. Sorry, ale to nie to samo!

                      Ja cały czas trzymam się wersji, że skoro córki Gabrysi zakrzyknęły, że kolacja była dziś za wcześnie, to jednak kolacja była. Ok, może faktycznie Gaba nie jadła wtedy, bo nie była głodna, dopiero ok. tej 21 zachciało jej się jeść i po tym, jak się wyprztykała ze smażonych naprędce grzanek dla rodziny i znajomych, to się zorientowała, że kolacji dla niej dziś nie będzie żadnej.
                      Ale nie upieram się. Bo też i buchnęłam się w piersi z wielkim hukiem odnośnie do zaproszenia na Wigilię Grzegorza, co zupełnie inaczej zrozumiałam, niż było w piśmie (jakieś 2-3 miesiące temu, nie pamiętam konkretnego wątku). Zatem tutaj też mogłam coś przeczytać nieuważnie, coś sobie dopowiedzieć i tyle.



                      > A co do smażonych ziemniaczków - jak najbardziej! Są nawet lepsze niż gotowane!
                      > Ziemniaki się obiera, myje, kroi w dość cienkie talarki, po czym osusza ręczni
                      > kiem papierowym,
                      czy za czasów Pulpecji były już powszechne ręczniki papierowe? Serio pytam, nie pamiętam - mam wrażenie, że to był wynalazek drugiej połowy pięknych lat 90-tych. Ale mogli też osuszać na ściereczce czy tetrze, why not.

                      soli według gustu, można oprószyć ulubionymi ziołami. Na patel
                      > ni rozgrzać oliwę lub masło, obsmażyć plasterki ziemniaków na ostrym ogniu, po
                      > czym zmniejszyć ogień i czekać. Jeśli si8ę nie lubi chrupiących a woli miękkie
                      > - można przykryć pokrywką - pokrywka zatrzymuje parę i wówczas nie "chrupcieją"
                      > .
                      >
                      A ile się czeka? I czy to każdy ziemniak się do tego nadaje?
                      Bo mi się wydaje, że ziemniak wymaga tak długiej obróbki termicznej, by się nadawał do zjedzenia, że smażenie jest co najmniej z połowę za krótkie...
                      • kocynder Re: Kochanie, kup chleba 25.04.25, 20:48
                        Co do osuszania to zanim weszły papierowe ręczniki osuszałam ściereczką, ale to mniej komfortowe, a podałam jak robię TERAZ. :D Czas czekania to właśnie zależy od gatunku ziemniora. Są takie co są gotowe dość szybko, są takie, co muszą się posmażyć dłużej. Oceniam zwykle pierw "na oko" i jak wyglądają na "właściwe" to nadgryzam jeden (oczywiście zdjęty z patelni i przestudzony odrobinę, coby sobie dzioba nie poparzyć!). Jak jest ok, ma odpowiednią chrupkość z wierzchu i miękką gładkość w środku to pożeram resztą.Z tym, że rzadko robię, bo to niezbyt dietetyczne danie jednak, tej oliwy czy masła musi być sporo.
                        No i ab ovo: skoro córeczki oznajmiają, że kolacja była wyjątkowo wcześnie, to powiedzmy o 17:30, rozumiem, że o tej porze Gaba nie koniecznie musiała być głodna. Natomiast autorka sama, swemi ręcami napisała, że kolacji dla Gaby nie było i kombinowała jak ukryć, że została bez jedzenia.
                    • bupu Re: Kochanie, kup chleba 25.04.25, 20:34
                      kocynder napisała:

                      > "po czym zajrzała do lodówki i stwierdziła, że jajek już nie ma, ani jednego, i
                      > odtąd jej największym zmartwieniem było: jak nie ujawnić przed mężem i resztą
                      > zgromadzenia, że dla niej nic już nie ma na kolację."
                      > Cycata świadczy, że nie "nie zjadła grzaneczki z jajem, na którą miała nastrój
                      > i kaprys", a "nie miała NIC na kolację. Sorry, ale to nie to samo!

                      I jest to tak durne, że mi kartofle w iwnicy gniją.

                      1. Gaba te jajka po omacku z lodówki wyciągała? Nie zauważyła dwa jajka wcześniej że nie ma więcej?

                      2. Jakim cudem nie ma dla niej nic na kolację? Sera nie ma? Twarożku? Wędliny? Parówki? Puste półki i światło?

                      3. Jakim cudem niby rodzina ma nie dostrzec, że Gaba nie robi sobie nic do jedzenia i nie je? Pozoruje jedzenie nad pustym talerzem???
                • tt-tka Re: Kochanie, kup chleba 25.04.25, 21:15
                  mircja napisała:

                  !
                  > >
                  > Zazwyczaj też w domu na wszelki wypadek jest jakiś zapas makaronu i konserwy lu
                  > b słoiki z przetworami.

                  No i zazwyczaj
                  sa. A tym razem najwyrazniej nie bylo, podobnie jak pasty rybnej, twarozku i innych. Starzy wybyli, gaba zostala na gospodarstwie i mamy efekty :P
            • tt-tka Re: Kochanie, kup chleba 25.04.25, 07:57
              mika_p napisała:

              > > I gdyby ktos sie serio zajmowal domem, to widzac ostatnie trzy jajka, a
              > nawet ostatnie piec, kupilby lub polecil kupic swieze.
              >
              > W niedzielę wieczorem? Gdy 2/3 mieszkańców jest już po kolacji? Wątpię.

              W niedziele wieczorem to te trzy ostatnie jajka wlasnie zostaly zjedzone. Ze sie produkt konczy, widac bylo juz w sobote, czyz nie ?

              > Akcja jest typu "wieczorna zachcianka", plus w akcji poszła do śmieci cebula zb
              > yt przysmażona i dwa słoiki zsiadłego mleka, a dodatkowo napatoczył się gość.
              >

              ten cyklop, co go dla ciezarnej zabraklo, nie potrzebowal cebuli ani zsiadlego mleka :P
            • bupu Re: Kochanie, kup chleba 25.04.25, 11:14
              mika_p napisała:

              > > I gdyby ktos sie serio zajmowal domem, to widzac ostatnie trzy jajka, a
              > nawet ostatnie piec, kupilby lub polecil kupic swieze.
              >
              > W niedzielę wieczorem? Gdy 2/3 mieszkańców jest już po kolacji? Wątpię.
              > Akcja jest typu "wieczorna zachcianka"

              Otóż nigdzie w tekście nie jest powiedziane, że Gaba jadła wcześniej kolację. Wiadomo, że po kolacji jest Grzegorz i dziewczynki, w kwestii Gaby natomiast pada stwierdzenie (po tum jsk odkryła brak jajek, swoją drogą do poprzednich cyklopów brała jajka po omacku?) że jej największym problemem było jak ukryć przed bliskimi że dla niej nic na kolację nie ma. Z czego wniosek, że to jednak nie była zachcianka.

              A swoją drogą upojna ta rodzinka, nikt na czele z mężem telepatą, empatą nie dostrzega, że Gaba zamiast robić sobie jedzenie, robi przyjemny wyraz twarzy, patrząc jak oni żrą.

              plus w akcji poszła do śmieci cebula zb
              > yt przysmażona i dwa słoiki zsiadłego mleka, a dodatkowo napatoczył się gość.
              >

              Jeden słoik zsiadłego i jeden wazon.
              • tt-tka Re: Kochanie, kup chleba 25.04.25, 14:12
                A niechby nawet byla zachcianka ! Pyziakownom sie zachcialo, Nutrii sie zachcialo, Kresce sie zachcialo, Strybie sie zachcialo i prrrroszsz, ich zachcianki sa zaspokajane natentychmiast.
                I wrecz sie prosi, zeby kogos z tych nienazartych rownie natentychmiast pogonic do sklepu, cos tam otwarte do 22 nawet w niedziele by sie znalazlo.
        • przymrozki Re: Kochanie, kup chleba 25.04.25, 09:05
          ako17 napisała:

          > jednego epizodu, gdy Mila odmówiła lokatorom sutereny bochenka chl
          > eba,
          >
          > gdzie to było?

          Chyba w McDusi (?). Józinek wpada do mieszkania babci, pytając, czy może wziąć sobie chleb. Dowiaduje się, że może dostać mniej niż potrzebuje, więc odwraca się na pięcie i idzie do sklepu.

          Nawiasem mówiąc - to kolejny po lodach na obiad, tłustej kurze i pierogu in toto dowód na to, że Pałysowie stołowali się zasadniczo na parterze.


          > Najmocniej przepraszam, ale nie rozumiem zupełnie powyższych dwóch zdań, zwłasz
          > cza związku pomiędzy nimi.

          Naszpan by mnie zbeształ, a Łucja w mundurze zagryzła krzycząc coś po niemiecku, bo faktycznie nie wspomniałam kto kończył śniadanie.

          Otóż chodziło o przytyk względem tych, którzy udając chorobę, w istocie bimbali sobie na obowiązek szkolny, spali dłużej niż wszyscy, a do śniadania zasiedli jako ostatni, już po tym gdy reszta rodziny zjadła, podziękowała i wyszła do swoich obowiązków. Otóż dla kogoś takiego nie zabrakło ani pieczywa, ani dodatków, ani herbaty, co znaczy, że albo wszystkiego było mnóstwo i z zapasem, albo porcje wydzielane były skrupulatnie i na Roosevelta nie jadało się ponad ścisły przydział.
    • kocynder Re: Kochanie, kup chleba 25.04.25, 21:30
      A tak abstrahując od clou a czepiając się tematu wątku: "Kochanie, kup chleba". Czy to jest forma poprawna gramatycznie? O ile pamiętam deklinację to:
      Mianownik - kto? co? - chleb
      Dopełniacz - kogo? czego? - chleba
      Celownik - komu? czemu? - chlebowi
      Biernik - kogo? co? - chleb
      Narzędnik - z kim? z czym? - z chlebem
      Miejscownik - o kim? o czym? - o chlebie
      Wołacz - O! - chlebie!
      Tu powinno być chyba zdanie Kochanie, kup (kogo? co?) chleb. W bierniku. A użyto w dopełniaczu. Chyba prawidłowo byłoby "kup pół (kogo? czego?) chleba". Albo "Kochanie dokup (kogo? czego?) chleba, bo się kończy."?
      • mika_p Re: Kochanie, kup chleba 25.04.25, 21:40
        Jest poprawnie. Chleb, tak jak woda, cukier, wino i inne rzeczy występuje w dwóch formach, konkretu i cosia mniej konkretnego.
        Możesz powiedzieć "nalej wodę" i "nalej wody", ma to subtelnie inne zabarwienie znaczeniowe, ale trudno mi je wyrazić słowami.
        • mika_p Re: Kochanie, kup chleba 25.04.25, 21:43
          Przypomniało mi się: elipsa:
          pl.wikipedia.org/wiki/Elipsa_(j%C4%99zykoznawstwo)
          I nawet jest tam stosowny chlebowy przykład :D :D :D

          W języku polskim częste jest eliptyczne stosowanie dopełniacza w miejsce biernika, na przykład: „Chcę chleba”, „Wypij wody'” (zamiast „Chcę chleb”, „Wypij wodę”). Dzięki użyciu dopełniacza można pominąć słowo uściślające, że chodzi o mniejszą ilość produktu (nie trzeba mówić „Chcę kawałek chleba”, „Wypij trochę wody”).
          • kocynder Re: Kochanie, kup chleba 25.04.25, 22:24
            Ale to w kontekście "chcę KAWAŁEK chleba." Czyli niejako skrót od tego co i ja napisałam "kup pół chleba". Jednakowoż w domu, w którym mieszka spora grupa dorosłych plus ileś tam dzieciaków - kupowanie KAWAŁKA chleba mija się jakby z celem? Ergo - winno być "Kochanie, kup chleb". Albo "Kochanie kup 6 bochenków chleba". ;)
            Oczywiście czepiam się żartobliwie, mam nadzieję, że Bupu się nie poczuła urażona!
            • bupu Re: Kochanie, kup chleba 25.04.25, 23:49
              kocynder napisała:

              > Ale to w kontekście "chcę KAWAŁEK chleba." Czyli niejako skrót od tego co i ja
              > napisałam "kup pół chleba". Jednakowoż w domu, w którym mieszka spora grupa dor
              > osłych plus ileś tam dzieciaków - kupowanie KAWAŁKA chleba mija się jakby z cel
              > em? Ergo - winno być "Kochanie, kup chleb". Albo "Kochanie kup 6 bochenków chle
              > ba". ;)
              > Oczywiście czepiam się żartobliwie, mam nadzieję, że Bupu się nie poczuła urażo
              > na!
              >


              Ależ skądżeż, wręcz przeciwnie, czytam z zainteresowaniem.
            • przymrozki Re: Kochanie, kup chleba 26.04.25, 10:15
              kocynder napisała:

              > Ale to w kontekście "chcę KAWAŁEK chleba." Czyli niejako skrót od tego co i ja
              > napisałam "kup pół chleba".

              Ale taka właśnie jest tutaj funkcja dopełniacza. Tak sobie polszczyzna radzi z brakiem rodzajników określonych i nieokreślonych, gdy są potrzebne.

              "Zjedz zupę" czyli albo zjedz tę konkretną zupę (o której była mowa wcześniej) albo zupę w jakiejś policzalnej jednostce np. zjedz talerz zupy, który przed tobą stoi.

              "Zjedz zupy" czyli nalej sobie, ile chcesz i zjedz. Nieważne ile, ważne co.
              • ako17 Re: Kochanie, kup chleba 26.04.25, 11:50
                pamiętam, że w Nocach i Dniach Barbara rozmyślała, czy też mówiła, żeby kupić papierosów.
                Tak mnie ta forma urzekła, że potem ją z upodobaniem stosowałam długie lata ;)
            • greta_herbst Re: Kochanie, kup chleba 26.04.25, 20:54
              > Ale to w kontekście "chcę KAWAŁEK chleba." Czyli niejako skrót od tego co i ja napisałam "kup pół chleba". Jednakowoż w domu, w którym mieszka spora grupa dorosłych plus ileś tam dzieciaków - kupowanie KAWAŁKA chleba mija się jakby z celem? Ergo - winno być "Kochanie, kup chleb". Albo "Kochanie kup 6 bochenków chleba". ;)

              Ja tę formę zawsze interpretowałam jako "kup trochę chleba." Tak jak "naści piesku kiełbasy" a nie "kiełba." Tak jak po angielsku "have some bread." U nich nawet jeszcze bardziej to "some" to może być ilość w zasadzie dowolna.
              • mika_p Re: Kochanie, kup chleba 26.04.25, 22:09
                Kup (tyle) chleba (ile potrzeba)
          • la_felicja Re: Kochanie, kup chleba 30.04.25, 21:21
            A mnie się wydawało, że "chcę" łączy się z dopełniaczem, nie z biernikiem, więc "chcę chleba" brzmi naturalnie, a "chcę chleb" jakoś sztucznie.
            Mówi się przecież chcemy wolności, chcemy pokoju, jak zdrowia pragnę (a nie "jak zdrowie pragnę") pragnę ciszy itd

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka