Dodaj do ulubionych

Mila i Zbysław

27.06.25, 13:29
Gdy w "Kalamburce" Ignac wyznaje Mili miłość, Mila jest pod wielkim wrażeniem, bo nikt jej nigdy nie powiedział, że ją kocha (mówi to wprost), i dopomina się ślubu. A przecież Zbysław już od dawna ją adorował. Czyli, gdyby Zbysław pierwszy wyznał jej miłość, Mila wyszłaby za niego za mąż? Tak to wygląda jakby to wyznanie miłości zaważyło na decyzji Mili. Było pokazane, że zabiegi Zbysława nie robią na Mili takiego wrażenia jak Ignac, ale odbieram to tak, że to "kocham cię" zadecydowało.
Obserwuj wątek
    • bupu Re: Mila i Zbysław 27.06.25, 17:11
      Ale no co ty, przecie to miełoźdź od pierwszego wejrzenia i przeznaczenie. A poza tym to mam pytanie

      - Ach, ty Ignasiu, Ignasiu - powiedziała Mila, a kiedy I ~, z roztargnieniem zapytał, o co chodzi, położyła mu ręce na uszach i słodko oraz kochająco pocałowała go w usta, zabierając i mu serce na zawsze.

      Czemu kobiety w J traktują facetów jak garnek ziemniaków do odlania i łapią ich za uszy?
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Mila i Zbysław 27.06.25, 17:17
        bupu napisała:

        > Ale no co ty, przecie to miełoźdź od pierwszego wejrzenia i przeznaczenie. A po
        > za tym to mam pytanie
        >
        > - Ach, ty Ignasiu, Ignasiu - powiedziała Mila, a kiedy I ~, z roztargnieniem
        > zapytał, o co chodzi, położyła mu ręce na uszach i słodko oraz kochająco pocał
        > owała go w usta, zabierając i mu serce na zawsze.

        >
        > Czemu kobiety w J traktują facetów jak garnek ziemniaków do odlania i łapią ich
        > za uszy?
        >
        >

        Fetysz? Fakt, że niektórzy jeżyccy faceci, z naciskiem na Ignace, mają analogiczną do garnka zawartość głowy?
        • kocynder Re: Mila i Zbysław 27.06.25, 17:39
          Myślę, że ugotowane ziemniaki milsze w kontakcie... Zwłaszcza młode, z koperkiem...
      • ako17 Re: Mila i Zbysław 27.06.25, 20:47
        bupu napisała:

        > Ale no co ty, przecie to miełoźdź od pierwszego wejrzenia i przeznaczenie. A po
        > za tym to mam pytanie
        >
        > - Ach, ty Ignasiu, Ignasiu - powiedziała Mila, a kiedy I ~, z roztargnieniem
        > zapytał, o co chodzi, położyła mu ręce na uszach i słodko oraz kochająco pocał
        > owała go w usta, zabierając i mu serce na zawsze.

        >
        > Czemu kobiety w J traktują facetów jak garnek ziemniaków do odlania i łapią ich
        > za uszy?
        >
        >
        Bo to taki nieerotyczny, a czuły gest.
        Potomkowie Borejków nie miewają pociągów erotycznych. Wyjątkiem była Pulpa i pokarało ją na starość twierdzą z kruchych książek czy czego tam kruchego (ciał?).
        Oni po prostu chcą zawrzeć związki małżeńskie i urodzić dzieci.
        Nie karesy pomiędzy dwojgiem ludzi są ważne, tylko tych karesów owoce.
        Łapanie za uszy i składanie pocałunku na ustach jest solenne i poważne.
        Obiecuje ślub i dzieci, nie żadne tam hihy-śmichy.
        • subskrybcja Re: Mila i Zbysław 30.06.25, 11:18
          ako17 napisała:


          > Bo to taki nieerotyczny, a czuły gest.
          > Potomkowie Borejków nie miewają pociągów erotycznych. Wyjątkiem była Pulpa i po
          > karało ją na starość twierdzą z kruchych książek czy czego tam kruchego (ciał?)
          > .
          > Oni po prostu chcą zawrzeć związki małżeńskie i urodzić dzieci.
          > Nie karesy pomiędzy dwojgiem ludzi są ważne, tylko tych karesów owoce.
          > Łapanie za uszy i składanie pocałunku na ustach jest solenne i poważne.
          > Obiecuje ślub i dzieci, nie żadne tam hihy-śmichy.

          Ale jednak cztery córki zdążyli spłodzić.
          Tak się jeszcze zastanawiałam, skoro mieszkali najpierw w bloku w 2 pokojach, w jednym rodzice, w drugim na początku Gaba i Ida - metraż bez szału, ale tak się wtedy mieszkało na kupie.
          Dlaczego zdecydowali się na dwójke kolejnych dzieci po latach, nie mając warunków na kolejne?
          To musiało wyglądać tak, ze najpierw własnie w jednym pokoju mieszkał Ignac z Milą, Gaba i ida w drugim.
          Urodziła się Natalia - pewnie jako niemowlak miała łóżeczko w pokoju rodziców,. potem urodziła się Patrycja i albo Natalie przeniesiono już do Gaby i Idy, albo dwie młodsze siostry mieszkały z rodzicami w jednym pokoju, a potem przeniesiono je do Gaby i Idy?
          Czy tam było iwęcej pokoi?

          W Latach 70tych, gdy dziewczyny miały 17, 14, 7 i 5 lat przenieśli sie wszyscy na Roosvelta dzięki Gizeli, gdzie był już większy metraż.
          • ciotka.scholastyka Re: Mila i Zbysław 01.07.25, 13:59
            subskrybcja napisała:


            > Tak się jeszcze zastanawiałam, skoro mieszkali najpierw w bloku w 2 pokojach, w
            > jednym rodzice, w drugim na początku Gaba i Ida - metraż bez szału, ale tak si
            > ę wtedy mieszkało na kupie.
            > Dlaczego zdecydowali się na dwójke kolejnych dzieci po latach, nie mając warunk
            > ów na kolejne?

            O mój boże, no właśnie dlatego! W tamtych czasach ludzie żyli w (generalnie słusznym) przekonaniu, że jeśli chodzi o warunki mieszkaniowe, w ciągu najbliższych dwudziestu lat nic się dla nich nie zmieni. Więc skoro chcą mieć więcej dzieci, to będą je mieli, bo nie ma na co czekać. Pomieszczą się, wszyscy tak żyją. Skąd Borejkowie mieli wiedzieć, że im za kilka lat spadnie taki dar z nieba jak wielkie mieszkanie w starej kamienicy?
            A antykoncepcja to, jakby to powiedzieć... "Chcesz mieć dzieci jak brylanty, stosuj polskie środki anty". I tyle.
      • tt-tka Re: Mila i Zbysław 01.07.25, 21:09
        bupu napisała:

        > Ale no co ty, przecie to miełoźdź od pierwszego wejrzenia i przeznaczenie. A po
        > za tym to mam pytanie
        >
        > - Ach, ty Ignasiu, Ignasiu - powiedziała Mila, a kiedy I ~, z roztargnieniem
        > zapytał, o co chodzi, położyła mu ręce na uszach i słodko oraz kochająco pocał
        > owała go w usta, zabierając i mu serce na zawsze.

        >

        Ktoras forumka kiedys wyznala, ze jej sie to kojarzy z takim pacnieciem celem ogluszenia ofiary.
        #team ogluszanie :)
        > Czemu kobiety w J traktują facetów jak garnek ziemniaków do odlania i łapią ich
        > za uszy?
        >
        >
    • hanuszka189 Re: Mila i Zbysław 27.06.25, 22:36
      tygrys_dziure_wygryzl napisała:

      > Było pokazane, że zabiegi Zbysława nie
      > robią na Mili takiego wrażenia jak Ignac, ale odbieram to tak, że to "kocham c
      > ię" zadecydowało.

      Właściwie, jak się zastanowić, objawy świadczyłyby o tym, że Zbysław był dla Mili ważniejszy, niż się wydaje. Dla niego poszła na ekonomię (nie przepisała się na filologię dla Ignaca ani nawet nie wróciła już do humanistyki - według Kalamburki planowała pierwotnie historię sztuki).
      Nie idzie się na studia za facetem bez powodu.
      Zapamiętała przezwisko z jednej jedynej rozmowy na całe życie. I przyjęła je jako pseudonim (pomijam, jak mało prawdopodobny jest ten wątek).
      Ze spotkania po latach zdaje się wynikać, że Mila nadal pamięta o pewnym pobłażaniu, z jakim Zbysław potraktował ją i jej wczesne dzieła. Otóż - na całe życie zapamiętuje się raczej słowa wroga lub miłości, nie jakiegoś letniego mydłka. Mila zostaje dramaturgiem także dlatego, by udowodnić coś Zbysławowi - a Ignacy jest z tego całkowicie wyłączony.

      Może wyszła tak chętnie dla Ignaca, bo czuła, że będzie nad nim łatwo górować ogarnięciem życiowym, a wobec Zbysława - wręcz przeciwnie. A Mila miała zawsze spore ego.

      • azalia02 Re: Mila i Zbysław 28.06.25, 10:43
        hanuszka189 napisała:

        >
        > Może wyszła tak chętnie dla Ignaca, bo czuła, że będzie nad nim łatwo górować o
        > garnięciem życiowym, a wobec Zbysława - wręcz przeciwnie. A Mila miała zawsze s
        > pore ego.
        >
        No właśnie. Ja przy okazji tego wątku zaczęłam się zastanawiać, co Mila właściwie widziała w Ignacym. Bo ze Zbysławem - można to zrozumieć. Na początku jej się podobał, lecz przy bliższym poznaniu stracił w jej oczach. To częste zjawisko. No dobrze, porządny chłopak, pragmatyczny, chce w życiu do czegoś dojść, ale oboje nadają na zupełnie innych falach, a do tego, jak mawiała sekretarka u mnie w instytucie, okno przy nim można spokojnie otwierać - nie poleci. Teatr studencki, literackie próby jego wybranki to dla niego mało istotne drobiazgi. Dobry materiał na zięcia (spodobał się Gizeli), lecz niekoniecznie na męża akurat dla Mili.
        Natomiast co jej się tak podobało w Ignacym? Rude loki? Tak, to rozumiem, mnie też się podobają. Ambicje intelektualne? Na etapie studiów to mogło tak wyglądać. Brak zainteresowania praktyczną stroną życia? No cóż, poznali się i studiowali w czasach mocno ponurych, więc pewien rodzaj mentalnego odcięcia się od rzeczywistości mógł pociągać dziewczynę jako wyraz protestu przeciwko temu, czego sama też nie akceptowała. Ignacy nie jest typem aktywnego buntownika, ale jego starożytność i analiza poglądów antycznych myślicieli to coś podobnego do późniejszych "wyjazdów w Bieszczady". Mogło się podobać. Czy to wystarcza, żeby przyjąć oświadczyny? A bo ja wiem...
        • bupu Re: Mila i Zbysław 28.06.25, 11:23
          azalia02 napisała:

          > hanuszka189 napisała:
          >
          > >
          > > Może wyszła tak chętnie dla Ignaca, bo czuła, że będzie nad nim łatwo gór
          > ować o
          > > garnięciem życiowym, a wobec Zbysława - wręcz przeciwnie. A Mila miała za
          > wsze s
          > > pore ego.
          > >
          > No właśnie. Ja przy okazji tego wątku zaczęłam się zastanawiać, co Mila właściw
          > ie widziała w Ignacym.

          Osobiście odnoszę wrażenie, że Milicja wyszła za Ignaca wyłącznie dlatego, że nie podobał się on Gizeli.
          • mircja Re: Mila i Zbysław 28.06.25, 14:56
            bupu napisała:

            > Osobiście odnoszę wrażenie, że Milicja wyszła za Ignaca wyłącznie dlatego, że n
            > ie podobał się on Gizeli.
            >
            U Agaty Christie ciągle pojawiał się taki motyw, że jeśli rodzice nie lubią chłopaka córki, to powinni go do siebie zapraszać i miło się do niego odnosić, bo wtedy są większe szanse, że chłopak znudzi się ich córce zanim ta zgodzi się wyjść za niego ;)
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Mila i Zbysław 28.06.25, 10:51
        Zadziwiająco spójna i sensowna teoria!
        Nawet jeśli Milicję ujęły piękne słówka Ignaca, mogła mieć z tyłu głowy, że związek z takim ciapciakiem jakoś podbuduje jej ego. Bo będzie mogła pokazać jaka ona sama jest dzielna, sprawcza i wcale nie leniwa (a masz, Gizela!). Sama wszystko ogarnie jak prawdziwa bohaterka i teraz to ona będzie rządzić! Ale się przeliczyła, hehe. Bo Ignac nie należy do uległych i ma silną potrzebę dominacji.
        To mi przypomina fantazje, które sama miałam jako gimnazjalistka. Na szczęście zdążyłam z nich wyrosnąć na długo przed wejściem w jakąkolwiek relację i uświadomić sobie, że wszystko w nich się kręciło wokół podbicia sobie ego, a miłość była tam na dziesiątym planie.
        • subskrybcja Re: Mila i Zbysław 30.06.25, 10:47
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > Zadziwiająco spójna i sensowna teoria!
          > Nawet jeśli Milicję ujęły piękne słówka Ignaca, mogła mieć z tyłu głowy, że zwi
          > ązek z takim ciapciakiem jakoś podbuduje jej ego. Bo będzie mogła pokazać jaka
          > ona sama jest dzielna, sprawcza i wcale nie leniwa (a masz, Gizela!). Sama wszy
          > stko ogarnie jak prawdziwa bohaterka i teraz to ona będzie rządzić! Ale się prz
          > eliczyła, hehe. Bo Ignac nie należy do uległych i ma silną potrzebę dominacji.


          I plus jeszcze jedna rzecz.
          Ignacy- był nastawiony anty-materialistycznie, na przykład dorabiać się - to jest źle, myślec o pieniądzach - to nie przystoi, jesteś bogaty - na pewno jesteś zly, nieuczciwy i głupi - taka postawa mogła Mili imponować - taki Ignacy, rudowłosy intelektualista.
          Po atach okazało się, ze w przełożeniu na życie nie było już tak kolorowo.
          Mieszkane mieli dzięki Gizeli, Mila ogarniała dzieci, bo Ignacy chyba nawet nie wiedział do której klasy chodzą, a na obiady prowadzał je do bratowej, nie byl w stanie zrobić dzieciom czegokolwiek na obiad, nie mówiąc już o praniu czy sprzątaniu. Nawet węgla do pieca nie nosił, tylko Gaba.
          I oczywiście brakowało pieniędzy, a jesli juz byly, to zamiast czekolady kupował dzieciom antyczne książki - na co oburzała sie Mila, ale koniec końców przyznawała mu rację.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka