Dodaj do ulubionych

Detronizacja!

14.09.25, 00:39
A wiecie, pomysł na podobny temat chodził mi po głowie już od jakiegoś czasu i czytając dziś dyskusję w innym wątku, pozwolę sobie zacytować tt-tkę:

Moze zatem chodzi nie o plec, ale o to, czyje to potomstwo ? Kiedys dawno temu dzieci Gaby byly pierwszoplanowe - Gabe zdetronizowala Ida (od kiedy ? mozemy wylapac ten moment ? w kazdym razie w ostatnich tomach, tych wiejskich, Ida odsunela sie od rodziny pochodzenia i zdecydowanie bardziej interesuje sie Mareczkiem i dziecmi niz starymi i siostrami) i dzieci Idy wyszly na prowadzenie.
To tylko hipoteza, ale imo warta rozwazenia.


Właśnie. Skąd ta degradacja potomstwa Gabowego na rzecz dzieci Idy? Na samym początku taki Ignaś jest przedstawiany jako cudowne dziecko, rysujące od ręki idealne okręgi, zdolne, szybko się uczące, ulubieniec wszystkich. Pierwszy potomek płci męskiej od dawna w rodzinie B. Do tego wzmianka, że obie rodziny, Borejków i Strybów kłóciły się o to, kto z nim pójdzie na spacer...

"Wunderkind! Wszyscy Borejkowie, nie mówiąc już o rodzinie Strybów, zgodnie oszaleli na jego punkcie. Pierwsze od lat dziecko płci męskiej w obu rodzinach - i od razu jakie genialne! Żeby pięciomiesięczne niemowlę - choćby i z wiadomymi genami - reagowało tak nieomylnie, z takim intuicyjnym znawstwem, na literaturę antyczną! Dziadek Borejko, czołowy wielbiciel Ignacego Grzegorza oraz wynalazca metody, zauważył nawet, że malec lekceważącym pobekiwaniem kwituje komedie Plauta, podczas gdy Rozmyślania Marka Aureliusza wzbudzają w nim niechętny respekt, zaś wybrane sceny z Sofoklesa śmieszą go do rozpuku. Jedynie Platonowi okazywał wnuk Borejków wyraźną, skupioną uwagę. Rozumiał absolutnie każde słowo! - dziadek rozpoznawał to nieomylnie po takich objawach, jak mars na czole wnuka, skupiony wyraz jego mądrych oczu oraz znaczące, przeciągłe mlaskanie plus ślinotok

Sama Ida miała kompleks wobec siostry i jej genialnego dziecka, za wszelką cenę chciała, żeby jej Józef mu dorównał. Gaba stwierdza, że Ida "napuszcza" Józefa na jej Ignasia. Józin otrzymuje uwagę i aprobatę dopiero wtedy, kiedy zaczyna w czymś przewyższać Ignasia (męskość). I to potem zbiera owoce w znęcaniu się nad kuzynem. Z biegiem lat role się zamieniają i Józin jest dzielny, męski i rycerski, a Ignaś to fajtłapa i fujara.

Kiedy urodziła się Róża, rodzina Borejków miała mnóstwo własnych problemów, były ciężkie czasy i brak mężczyzn w domu, nie było czasu zachwycać się pierwszą wnuczką. U Laury jeszcze gorzej, bo nastąpiło to już po rozstaniu rodziców. Może gloryfikacja Motyla nastąpiła nie tylko przez to, że był to potomek płci męskiej, ale też dlatego, że zrodził się już w szczęśliwym, spełnionym małżeństwie?

Ogólnie w rodzinie Borejków a nawet wśród i bohaterów MM z innych książek, najwięcej pochwał zyskiwali właśnie intelektualiści i wrażliwcy. Czemu te cechy zaczęły być u Ignasia z czasem potępiane? Skąd wyniesienie Józka i upadek Motyla? Przecież dziadek Borejko był jeszcze większym safandułą, ale autorka do samego końca nie straciła do niego sympatii. Dziwi to nagłe skupienie się na PRAWDZIWEJ MĘSKOŚCI, wcześniej panowie tego typu byli przedstawiani w powieściach raczej negatywnie.

Może pani Musierowicz uznała, że Gaba z bliskimi stała się już zbyt nudna, a Ida i jej gromadka mają w sobie więcej życia, co dało możliwość przedstawienia ich perypetii w ciekawszy sposób?
Obserwuj wątek
    • kocynder Re: Detronizacja! 14.09.25, 02:50
      Myślę, że MM padła tu ofiarą swojej własnej wizji. IGS miał być wybitnym, wrażliwym romantykiem. Tak bardzo się bała, żeby nie wyszedł jej "przeciętny" chłopak, że "przefajnowała" i wyszła jej karykatura. Analogicznie z Józwą. Moim zdaniem chciała napisać "Jurka Hajduka bis", tylko takiego jeszcze lepszego. Miał być mądrzejszy, ale nie popisujący się wiedzą, miał być milkliwy, ale solidny, blebleble. A wyszło jak wyszło: tępawy buc.
      Niestety, literatura nie lubi ideałów. Jeśli "ideał" ma serio - serio budzić emocje i skłaniać serca - MUSI mieć swoje wady, tylko zbalansowane zaletami. Jeśli autorka/autor pisze same superlatywy - to wychodzi albo coś mocno paskudnego, albo przynajmniej nudnego. Dla mnie to trochę casus Skrzetuskiego. Mamy ideała cnót rycerskich, mądry, solidny, odpowiedzialny, karierę robi... A przy tym nudny i bezpłciowy. Dalej trzymając się Trylogii: pan Andrzej Kmicic. Początkowo - choć nie można się zgadzać z jego temperamentem i metodami - budzi emocje. Po "uświęceniu" - jest ledwo co strawny. Gdybyż MM opisując nastoletniego IGS-a (pomijam okres dziecięctwa, bo nader często dzieci po wejściu w wiek dojrzewania mocno się zmieniają) zamiast zaklinać rzeczywistość, że IGS ideałem jest, mądry, łagodny, słodki i z grzywką napisała np, że nie lubi matematyki nad czym ubolewa jego ojciec - informatyk, ale lubi cichutko grać na gitarze piosenki Kaczmarskiego, ma niezły słuch i nie fałszuje, namiętnie gra w RPG, że jego pierwszą "prawdziwą" dziewczyną była koleżanka z klasy, niejaka Karolina, ale kiedyś zobaczyła, jak tłumaczy Eli zawiłości trzynastozgłoskowca i nie wybaczyła, że ma najbliższego przyjaciela, Kubę, który chodzi na judo i pod jego wpływem też zaczął chodzić na treningi... No, coś takiego, że ma sprawy, w których jest debeściak, ma takie, w których nawala, a ma i takie, które go mało obchodzą, mimo, że dla kogoś mogą stanowić sedno. Kurczę, ja jakoś ostatnio nie umiem za dobrze wyrazić o co mi chodzi. Ale myślę, że gdyby MM dopisała temu Wunderkindowi jakieś wady i jakieś neutrale - to mogłaby go nadal lubić.
      Chociaż z innych kwestii można wnieść, że, niestety, autorka straciła zdolność obiektywnej oceny swoich bohaterów. I tak, kiedyś można było zachwycać się tym, jak Niemen, rozumiesz, łka, i nie być przy tym bezmyślnym zerem. Można było postąpić nie w porządku, a mimo to pozostać ogólnie fajnym i lubianym. A nawet dozwolone było nie bycie pięciogwiazdkową pięknością - i nie skazywało to na wieczne potępienie!Obecnie - nic z tego! Jeśli autorka cię nie lubi - to choćbyś była/był aniołem w ludzkiej skórze i tak czeka cię piekło i frytki z MacDonalda. Natomiast jeśli autorka cię lubi, to szarpanie narzeczoną, siłą wpychanie jej głowy pod kran i darcie jej włosów ze łba - będzie uroczym myciem buzi i ratowaniem sytuacji...
    • ako17 Re: Detronizacja! 14.09.25, 11:55
      briar_rose napisał(a):


      > Ogólnie w rodzinie Borejków a nawet wśród i bohaterów MM z innych książek, najw
      > ięcej pochwał zyskiwali właśnie intelektualiści i wrażliwcy. Czemu te cechy zac
      > zęły być u Ignasia z czasem potępiane? Skąd wyniesienie Józka i upadek Motyla?
      > Przecież dziadek Borejko był jeszcze większym safandułą, ale autorka do samego
      > końca nie straciła do niego sympatii. Dziwi to nagłe skupienie się na PRAWDZIWE
      > J MĘSKOŚCI, wcześniej panowie tego typu byli przedstawiani w powieściach raczej
      > negatywnie.

      Ni cholechy tego nie rozumiem. Mam dokładnie tę samą zagwozdkę, co Ty. Dlaczego w cyklu, w którym zawsze nieżyciowi intelektualiści byli traktowani z sympatią, nagle jeden z nich okazuje się beznadziejnym, przemądrzałym osobnikiem, którego nikt nie lubi i on sam siebie też?
      Może chodzi o to, żeby nie robił konkurencji Ignacowi? Jednego przemądrzałego starca dosyć, drugi, młodszy o lat prawie 60 jest zbędny, może w końcu Józkowi uda się go uśmiercić?

      >
      > Może pani Musierowicz uznała, że Gaba z bliskimi stała się już zbyt nudna, a Id
      > a i jej gromadka mają w sobie więcej życia, co dało możliwość przedstawienia ic
      > h perypetii w ciekawszy sposób?

      Może i tak, ale należało to zrobić jakoś zgrabniej. Po prostu brak jakiegokolwiek wytłumaczenia, dlaczego z dziecka kochanego przez wszystkich (oprócz Laury, rzecz jasna) nagle zrobiło się dziecko niekochane przez nikogo?
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Detronizacja! 15.09.25, 12:49
        ako17 napisała:

        > briar_rose napisał(a):
        >
        >
        > > Ogólnie w rodzinie Borejków a nawet wśród i bohaterów MM z innych książek
        > , najw
        > > ięcej pochwał zyskiwali właśnie intelektualiści i wrażliwcy. Czemu te cec
        > hy zac
        > > zęły być u Ignasia z czasem potępiane? Skąd wyniesienie Józka i upadek Mo
        > tyla?
        > > Przecież dziadek Borejko był jeszcze większym safandułą, ale autorka do s
        > amego
        > > końca nie straciła do niego sympatii. Dziwi to nagłe skupienie się na PRA
        > WDZIWE
        > > J MĘSKOŚCI, wcześniej panowie tego typu byli przedstawiani w powieściach
        > raczej
        > > negatywnie.
        >
        > Ni cholechy tego nie rozumiem. Mam dokładnie tę samą zagwozdkę, co Ty. Dlaczego
        > w cyklu, w którym zawsze nieżyciowi intelektualiści byli traktowani z sympatią
        > , nagle jeden z nich okazuje się beznadziejnym, przemądrzałym osobnikiem, które
        > go nikt nie lubi i on sam siebie też?
        > Może chodzi o to, żeby nie robił konkurencji Ignacowi? Jednego przemądrzałego s
        > tarca dosyć, drugi, młodszy o lat prawie 60 jest zbędny, może w końcu Józkowi u
        > da się go uśmiercić?
        >

        A może kreacja Józwy i detronizacja Ignasia to była nieudolna próba nowatorstwa? Żeby nie wałkować tego samego motywu kolejny raz i spróbować czegoś nowego?
        Może samej autorce znudziła się konwencja. A może to czytelnicy krytykowali, że w borejczym babińcu jest miejsce tylko dla mężczyzn niewidzialnych lub ignacopodobych, a "zwyczajnych" chłopaków w głównej obsadzie brakuje i MM próbowała odpowiedzieć na te potrzeby.
      • zjadlabym_arbuza Re: Detronizacja! 12.01.26, 22:06
        To wyobraźcie sobie jakim szokiem dla mnie była detronizacja IgnacegoGrzegorza, którego, czytając dawno temu Żabę, zapamiętałam jako pupilka dziadka, genialne dziecko, co to czyta trzy książki na raz itd. A potem przeszłam do CZ, gdzie zastałam wyśmiewaną Miągwę. Nie miałam pojęcia, skąd ta zmiana i do tego tak drastyczna.
    • mircja Re: Detronizacja! 14.09.25, 13:13
      Nie dam rady tego jeszcze podsumować całościowo, ale co do szczegółów, to chciałabym zauważyć, że działania Idy okazały się bardzo skuteczne. Od początku była nastawiona na to, że Józef powinien rywalizować z Ignasiem i go do tego zagrzewała, niczym trener zawodnika przed serią walk. Podobnie nastawiona na rywalizację była kiedy urodziły się Ania i Łusia, no a potem Łusi udało się zająć znacznie wyższą pozycję w rodzinie. Łusia miała to ułatwienie, że mieszkała na Roosevelta, ale to Ida się uparła, żeby tam zamieszkać wraz z mężem i dziećmi.
    • subskrybcja Re: Detronizacja! 14.09.25, 18:10
      briar_rose napisał(a):

      > A wiecie, pomysł na podobny temat chodził mi po głowie już od jakiegoś czasu i
      > czytając dziś dyskusję w innym wątku, pozwolę sobie zacytować tt-tkę:
      >
      > Moze zatem chodzi nie o plec, ale o to, czyje to potomstwo ? Kiedys dawno te
      > mu dzieci Gaby byly pierwszoplanowe - Gabe zdetronizowala Ida (od kiedy ? mozem
      > y wylapac ten moment ? w kazdym razie w ostatnich tomach, tych wiejskich, Ida o
      > dsunela sie od rodziny pochodzenia i zdecydowanie bardziej interesuje sie Marec
      > zkiem i dziecmi niz starymi i siostrami) i dzieci Idy wyszly na prowadzenie.
      > To tylko hipoteza, ale imo warta rozwazenia.

      >
      > Właśnie. Skąd ta degradacja potomstwa Gabowego na rzecz dzieci Idy? Na samym po
      > czątku taki Ignaś jest przedstawiany jako cudowne dziecko, rysujące od ręki id
      > ealne okręgi, zdolne, szybko się uczące, ulubieniec wszystkich. Pierwszy potome
      > k płci męskiej od dawna w rodzinie B. Do tego wzmianka, że obie rodziny, Borejk
      > ów i Strybów kłóciły się o to, kto z nim pójdzie na spacer...
      >
      > "Wunderkind! Wszyscy Borejkowie, nie mówiąc już o rodzinie Strybów, zgodnie
      > oszaleli na jego punkcie. Pierwsze od lat dziecko płci męskiej w obu rodzinach
      > - i od razu jakie genialne! Żeby pięciomiesięczne niemowlę - choćby i z wiadomy
      > mi genami - reagowało tak nieomylnie, z takim intuicyjnym znawstwem, na literat
      > urę antyczną! Dziadek Borejko, czołowy wielbiciel Ignacego Grzegorza oraz wynal
      > azca metody, zauważył nawet, że malec lekceważącym pobekiwaniem kwituje komedie
      > Plauta, podczas gdy Rozmyślania Marka Aureliusza wzbudzają w nim niechętny res
      > pekt, zaś wybrane sceny z Sofoklesa śmieszą go do rozpuku. Jedynie Platonowi ok
      > azywał wnuk Borejków wyraźną, skupioną uwagę. Rozumiał absolutnie każde słowo!
      > - dziadek rozpoznawał to nieomylnie po takich objawach, jak mars na czole wnuka
      > , skupiony wyraz jego mądrych oczu oraz znaczące, przeciągłe mlaskanie plus śli
      > notok

      >
      > Sama Ida miała kompleks wobec siostry i jej genialnego dziecka, za wszelką cenę
      > chciała, żeby jej Józef mu dorównał. Gaba stwierdza, że Ida "napuszcza" Józefa
      > na jej Ignasia. Józin otrzymuje uwagę i aprobatę dopiero wtedy, kiedy zaczyna
      > w czymś przewyższać Ignasia (męskość). I to potem zbiera owoce w znęcaniu się n
      > ad kuzynem. Z biegiem lat role się zamieniają i Józin jest dzielny, męski i ryc
      > erski, a Ignaś to fajtłapa i fujara.
      >
      > Kiedy urodziła się Róża, rodzina Borejków miała mnóstwo własnych problemów, był
      > y ciężkie czasy i brak mężczyzn w domu, nie było czasu zachwycać się pierwszą w
      > nuczką. U Laury jeszcze gorzej, bo nastąpiło to już po rozstaniu rodziców. Może
      > gloryfikacja Motyla nastąpiła nie tylko przez to, że był to potomek płci męski
      > ej, ale też dlatego, że zrodził się już w szczęśliwym, spełnionym małżeństwie?

      Róza i Laura nie mogły być wyjątkowe i na pierwszym planie bo to były córki Pyziaka.

      Ignacy - syn Gaby i Grzegorza - i tu był potencjał i zauważ, ze pierwszy chłopak w rodzinie.

      Potem był syn Idy i Ida poczuła chęć rywalizacji - glupie to było , ale się zdarza u młodych matek, tóre dziecko pierwsze będzie raczkowało, które w 6 miesiącu będzie umiało liczyć do 10 ciu czy które będzie wyższe , cięższe, będzie miało szybciej zęby... wystarczy posłuchac niektórych dziewczyn na YT, ich dzieci szybciej chodza niż dzieci koleżanek, szybciej siadają na nocnik, szybciej przewracają się na brzuch.

      Co do Łusi - to miała byc inteligentna, zabawna dziewczynka, a wyszedł koszmarek.
      Jozek wyrósł na buca, tak.

      Szybek I Jędrek zginęlli gdzies po drodze.

      Dziewczynki Patrycji i Florka - Jedna była gruba a druga lubiła flirtować - wiec odpadły od razu na starcie.

      Finalnie jednak wygrał Ignacy Grzegorz, bo jemu przypadło miejsce na Roosvelta.
      • bupu Re: Detronizacja! 14.09.25, 20:48
        subskrybcja napisała:

        >
        > >

        >
        > Dziewczynki Patrycji i Florka - Jedna była gruba a druga lubiła flirtować - wie
        > c odpadły od razu na starcie.

        Ja rozumiem, że człowiekowi może się mylić, ale ty wszystko plączesz notorycznie. Gruba i flirciara ro jedna i ta sama osoba, Ania.
        • subskrybcja Re: Detronizacja! 19.09.25, 13:05
          bupu napisała:

          > subskrybcja napisała:
          >
          > >
          > > >
          >
          > >
          > > Dziewczynki Patrycji i Florka - Jedna była gruba a druga lubiła flirtować
          > - wie
          > > c odpadły od razu na starcie.
          >
          > Ja rozumiem, że człowiekowi może się mylić, ale ty wszystko plączesz notoryczni
          > e. Gruba i flirciara ro jedna i ta sama osoba, Ania.


          A to sorry, dawno to czytałam. Któraś było od dziecka opisywana jako niezbyt rozgarnięta grubaska.

      • zjadlabym_arbuza Re: Detronizacja! 12.01.26, 22:20
        A zdajesz sobie sprawę, że pominęłaś jedno wnuczę w tych wyliczeniach? ;p Choć w sumie się nie dziwię, bo o Ziutku to i tak nikt nie pamięta, nawet jego rodziciele.
        Btw, o zgrzytanie zębami przyprawiał mnie cytat z CZ, gdzie Ida zwraca się do męża: "(...) zresztą niedługo Łusia z Anią przyjadą i przejmą opiekę nad Ziutkiem, przynajmniej mam taką nadzieję". Dwie studentki mają opiekować się młodszym bratem jednej, cudnie po prostu. Będą go odprowadzać i przyprowadzać, robić mu kanapki i gotować obiadki. A co, on rodziców nie ma? I ciekawe, czy gdyby to było dwóch studentów, płci męskiej rzecz jasna, to też by im bachora do opieki wcisnęli? Czy tylko dziewczynom można?
    • bupu Re: Detronizacja! 15.09.25, 11:05
      Wiecie co się często spotyka w toksycznych rodzinach? Podwójne standardy. Zachowania czy cechy akceptowane u członków stojących na górze hierarchii są srogo potępiane gdy pojawiają się u tych niżej. Dlatego Ignac może być ględą i fajtłapą, a Ignaś już nie. To jest pierwsza część problemu.

      Druga jest taka, że Ignaś był rodzinnym wunderkindem tak do trzeciego roku życia, czyli do momentu kiedy:

      a) nauczył się mówić nie
      b) zaczął objawiać swoje nadwrażliwości, pokarmowe i nie tylko

      Standardy męskości na R5 były zawsze mocno konserwatywne, zwróćcie uwagę. W TiR Mila i jej córki wyliczają literackie ideały męskości, przerzucając się samymi twardymi brutalami praktycznie. Heathcliff, Kmicic, Soames, Bohun, nie wiem co tam jeszcze padło, a Wokulski, mniej brutal niż inni, ale niewątpliwie twardziel. Natomiast ciepły, opiekuńczy Rzecki to dla nich pokraka (i słusznie Nutrie pokarało szemrzacymi wąsami w charakterze męża, dobrze jej tak!). Mareczek zyskuje uznanie w oczach szwagierek za mężne przedarcie się przez zaspę, zniesienie bez drgnienia topniejacego śniegu w nogawkach i obuwiu, oraz wspinaczkę śmierci na balkon wysokiego parteru. Czyli za twardzielstwo. Grzegorz, który twardzielem nie jest w rodzinnej hierarchii zaś zajmuje miejsce pomiędzy dendronem a kijem od szczotki.

      Tymczasem na scenę wchodzi Ignaś. Ba początku rodzina szaleje ze szczęścia bo pierwszy chłopak od dawna. Ale ten chłopak rośnie i przestaje pasować do konserwatywnych ideałów męskości. Co z tego, że inteligentny, skoro przy jedzeniu kaprysi i brzydzi się byle czego? Co z tego że kółka idealne, skoro toto nieskoordynowane jest, niezgrabne i w sportach beznadziejne? Normalna rodzina zaczęłaby się zastanowić jak młodemu pomóc, ale dla Borejkow sensoryka to zapewne freudowski wymysł, a psychologowie i psychiatrzy to zło wcielone. Więc nie, nie diagnozują Ignasia, nie próbują pomóc tylko robią zeń kozła ofiarnego. Bo nie pasuje, jak śmie nie pasować. I wunderkind gwałtownie spada na dno hierarchii.

      Po plecach obalonego wunderkinda natomiast wspina się jego młodszy kuzyn. On te standardy męskości spełnia, fizycznie jest krzepki, do tego małomówny (nieważne że dziadunio ma słowne rozwolnienie,btemu dziafuniu WOLNO,binnym nie wolno), nie płacze "z byle powodu" i żre wszystko jak leci. Prawem kontrastu to Jozin teraz wydaje się cudowny, a jak raz dostanie się w tej rodzinie jakąś metkę to się ją nosi do zgonu. Więc Jozwa jest rycerz a jak tłucze kuzyna to tak ślicznie to robi, a tluczonemu od tego niechybnie rośnie testosteron. A miągwa to miągwa na zawsze, choćby smoka pokonał i pułk orków na dokładkę, dalej będzie miągwą.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Detronizacja! 15.09.25, 14:23
        Z tymi wymaganiami Ignasia i brakiem takowych u wszystkożernego Józwy to sensowny trop.
        Rodzinka zorientowała się, że ich mały yntelektualysta nie przeszedł gładko w tryb samopaśny, w dodatku w niektórych obszarach wymaga specjalnej uwagi i czułości, to się na niego wypięła i zaczęła zachwycać się dzieckiem, które nie wymaga niczego.
      • ako17 Re: Detronizacja! 15.09.25, 21:05
        bupu napisała:

        > Wiecie co się często spotyka w toksycznych rodzinach? Podwójne standardy. Zacho
        > wania czy cechy akceptowane u członków stojących na górze hierarchii są srogo p
        > otępiane gdy pojawiają się u tych niżej. Dlatego Ignac może być ględą i fajtłap
        > ą, a Ignaś już nie. To jest pierwsza część problemu.

        To do mnie przemawia.
        >
        > Tymczasem na scenę wchodzi Ignaś. Ba początku rodzina szaleje ze szczęścia bo p
        > ierwszy chłopak od dawna. Ale ten chłopak rośnie i przestaje pasować do konserw
        > atywnych ideałów męskości. Co z tego, że inteligentny, skoro przy jedzeniu kapr
        > ysi i brzydzi się byle czego? Co z tego że kółka idealne, skoro toto nieskoordy
        > nowane jest, niezgrabne i w sportach beznadziejne?

        Tego jeszcze nie czuję. Ale przemyślę.
        Przy czym, nigdy nie wychowywałam się w wielopokoleniowej rodzinie, nie znam relacji innych niż rodzice-dzieci. Więc może nie jestem w stanie zrozumieć takiej dynamiki. Na pewno na miejscu rodziców Ignasia (oni czuli to samo? przy jedzeniu kaprysi i brzydzi się byle czego? (...) toto nieskoordynowane jest, niezgrabne i w sportach beznadziejne?) uznali, że nie należy mu się żadna ochrona?
    • przymrozki Re: Detronizacja! 15.09.25, 17:15
      Już to na pewno pary razy tu pisałam, więc przepraszam tych, którzy czytają to po raz drugi lub trzeci, ale przy "Ciotce zgryzotce" miałam silne wrażenie, że opisy bohaterów brzmią jak monologi takiej stereotypowej zgryźliwej starszej ciotki (stąd tytuł, moim zdaniem), która podzieliła sobie rodzinę wedle jakichś swoich toksycznych urojeń i na tej tylko podstawie przypisuje cudzym czynom intencje i uzasadnienia. Chodzi o taką ciotkę, co to ma ulubioną siostrzenicę, która maluje paznokcie, bo jest elegancka i kobieca (po ciotce!) oraz znienawidzoną córkę kuzynki, która maluje paznokcie, bo jest pustą kokietką (zupełnie jak jej bezecna matka, która w 1982 roku przyszła na imieniny bez ciasta). Ma ulubionego brata, którego syn jest w zespole tanecznym, bo jest wrażliwym artystą (po ciotce!) i brata, którego nie cierpi i którego syn tańczy, bo nie jest dość męski i nie umie normalnie znaleźć sobie znajomych do spędzania czasu (jak ten fajtłapa jego ojciec, który jak był mały wszystkim dał się wziąć na ręce, tylko nie jej).

      A nasza Ciotka Zgryzotka po prostu strasznie lubi Idę, więc naturalnie przyjęła jej punkt widzenia na rywalizację Józka z Ignasiem (dlatego Ignaś jest miągwą - przecież Ida tak powiedziała) i Łucji z Anią (dlatego Ania to mydło). Ida nie ma wystawiła swojego baniaminka do żadnej rodzinnej walki, więc i Ciotka Narratorka na Ziutka nie zwraca uwagi. Ot i cała tajemnica. Gdyby Ignaś urodził się Idzie, a Józinek Gabrysi, nic by to nie zmieniło, bo to w ogóle nie chodzi o to, jacy oni są i jak wyglądają.




      • briar_rose Re: Detronizacja! 15.09.25, 17:44
        przymrozki napisała:

        > Już to na pewno pary razy tu pisałam, więc przepraszam tych, którzy czytają to
        > po raz drugi lub trzeci, ale przy "Ciotce zgryzotce" miałam silne wrażenie, że
        > opisy bohaterów brzmią jak monologi takiej stereotypowej zgryźliwej starszej ci
        > otki (stąd tytuł, moim zdaniem), która podzieliła sobie rodzinę wedle jakichś s
        > woich toksycznych urojeń i na tej tylko podstawie przypisuje cudzym czynom inte
        > ncje i uzasadnienia.


        Mam podobnie, chociaż ja wyobrażałam sobie raczej babcię i jej ukochanego wnusia, który jest taki cacany i tak ślicznie pluje :D Bo patrzymy na niego z punktu widzenia rozkochanej w nim babuni. A Dorotka to dziewczyna wnusia, też ma cechy, które właśnie w oczach głównie starszej pani tworzyłyby ideał: porządna, żadne tam głupoty jej w głowie, aseksualna, skromna itd.

        > A nasza Ciotka Zgryzotka po prostu strasznie lubi Idę, więc naturalnie przyjęła
        > jej punkt widzenia na rywalizację Józka z Ignasiem (dlatego Ignaś jest miągwą
        > - przecież Ida tak powiedziała) i Łucji z Anią (dlatego Ania to mydło).


        Ciekawe, bo zawsze Święta Gabriela Poznańska uchodziła za tą ukochaną bohaterkę zarówno autorki, jak i wszystkich postaci w powieści... Myślicie, że Ida ją jednak z czasem trochę zdeklasowała?
        • ako17 Re: Detronizacja! 15.09.25, 20:00
          briar_rose napisał(a):

          > [i]przymrozki napisała:

          > Mam podobnie, chociaż ja wyobrażałam sobie raczej babcię i jej ukochanego wnusi
          > a, który jest taki cacany i tak ślicznie pluje :D Bo patrzymy na niego z punktu
          > widzenia rozkochanej w nim babuni. A Dorotka to dziewczyna wnusia, też ma cech
          > y, które właśnie w oczach głównie starszej pani tworzyłyby ideał: porządna, żad
          > ne tam głupoty jej w głowie, aseksualna, skromna itd.

          Ale Agnieszka chyba też zyskała aprobatę babuni? Bo nie była pazerna w grze, nie parła do przodu jak taran, tylko skupiała się na estetyce. BTW, czy Dorotę również w jakiś sposób pokazywano poprzez uczestnictwo w planszówkach?

          > [i]> A nasza Ciotka Zgryzotka po prostu strasznie lubi Idę, więc naturalnie
          > przyjęła
          > > jej punkt widzenia na rywalizację Józka z Ignasiem (dlatego Ignaś jest m
          > iągwą
          > > - przecież Ida tak powiedziała) i Łucji z Anią (dlatego Ania to mydło). [
          > /i]
          >
          > Ciekawe, bo zawsze Święta Gabriela Poznańska uchodziła za tą ukochaną bohaterkę
          > zarówno autorki, jak i wszystkich postaci w powieści... Myślicie, że Ida ją je
          > dnak z czasem trochę zdeklasowała?

          Ni cholechy tego nie widzę. Tzn, dla mnie Ida jest bardziej interesującą bohaterką, tak życiowo - bo to i potrafiła jakimś cudem wybudować piękne, czyste i jasne mieszkanie w piwnicy i okazała się wyjątkowo zaradna, skoro te piwnice zdołała jakoś przysposobić, i do Brazylii pojechała i teraz jakąś kolejną chałupę sobie ogarnia. A i pracuje za dwóch. Pomijam w tych dywagacjach koszmarne Idy zachowania, których kulminację mamy w McD, chodzi mi jedynie o taką życiową zaradność Idy vs Gaby - zdecydowanie w życiu Idy więcej się dzieje, jest bardziej aktywna. Gaba żadnego remontu nigdy nie zrobiła (chyba żeby rękami córki lub męża), nigdy nie zorganizowała sobie żadnego alternatywnego lokum (najpierw przy rodzicach, potem u siostry na podwórku też przy rodzicach), nie osiągnęła też nic na polu zawodowym.

          Tym niemniej to wokół Gabuni kręci się cała rodzinna karuzela i naprawdę nie mogę pojąć, dlaczego to ją obdarzono takim nieudanym, wyśmiewanym, prześladowanym synem. Że dostała Pyzę i Tygrysa, takie jakie są - ok, one były długo same w sobie, nie porównywano ich do innych wnucząt w rodzinie. Ale że ten nieszczęsny IGS tak jej się - jak się okazuje, nie udał, no to ja nie wiem.
          To co jej się w życiu w ogóle udało, poza zajmowaniem zawsze wygodnej pozycji cwanej gapy, która nie musi zrobić nic, na co nie ma ochoty, a i tak się wszyscy troszczą o jej samopoczucie? Identycznie jak tatuś, słowo daję.
          • bupu Re: Detronizacja! 15.09.25, 20:51
            ako17 napisała:

            > Gaba żadnego remontu nigdy nie zrobiła (chyba żeby rękami córki lub męża
            > ), nigdy nie zorganizowała sobie żadnego alternatywnego lokum (najpierw przy ro
            > dzicach, potem u siostry na podwórku też przy rodzicach), nie osiągnęła też nic
            > na polu zawodowym.

            No wiesz? W dwanaście lat od zera ino z maturo do drhaba to nic? I to jeszcze bezobjawowo? Acz Ida jest lepsza, przyznam, dotarła do dr n med zaledwie w osiem lat.
            • ako17 Re: Detronizacja! 15.09.25, 21:37
              bupu napisała:

              > ako17 napisała:
              >
              > > Gaba żadnego remontu nigdy nie zrobiła (chyba żeby rękami córki lub męża
              > > ), nigdy nie zorganizowała sobie żadnego alternatywnego lokum (najpierw p
              > rzy ro
              > > dzicach, potem u siostry na podwórku też przy rodzicach), nie osiągnęła t
              > eż nic
              > > na polu zawodowym.
              >
              > No wiesz? W dwanaście lat od zera ino z maturo do drhaba to nic?

              Może nie nic jako takie, ale nic z tego nie wynika. Gaba wciąż jest przy rodzicach a to czy drhabem jest czy nie jest, nijak nie wpływa na jakość jej życia.

              I to jeszcze b
              > ezobjawowo?

              Tego nie rozumiem, ale może faktycznie jest to życiowe osiągnięcie.

              Acz Ida jest lepsza, przyznam, dotarła do dr n med zaledwie w osiem
              > lat.

              Ale ja nie patrzę z punktu widzenia rodziców, tylko obiektywnego czytelnika. Ida więcej osiąga swoimi wysiłkami, bo Gabie wszystko pod nos podsunięto. Nawet jej docelowe miejsce zamieszkania (mówię Wam, jestem pewna, że będzie próbowała, po wyprowadzce Ani i Nory, przelać się do domu głównego - nawet bez Grzegorza) zostało jej zorganizowane przez szwagra przy nieokreślonej pomocy męża i bez konieczności nakładów finansowych. W przystosowaniu (o, jakże szczęśliwie wichura dach zerwała, od razu można zaprowadzić adaptację na dom całoroczny) też jej udziału nikt nie oczekuje.

              Ida - jak bardzo by to nie było niemądrze opisane i niewiarygodne - wyszarpuje te kolejne metry kwadratowe pod ziemią, przystosowuje je do zamieszkania, remontuje, oświetla, doprowadza do stanu używalności. Walczy, stara się, żeby każde z dzieci miało własne lokum.
              Gaba dostała 50 (zmniejszone do 40 w którymś momencie) m. kw, dołączone do przestrzeni głównej. Nawet oddzielnego pokoju synowi nie wydzieliła, ograniczyła się do podzielenia przestrzeni regałami. A można tam było naprawdę sensownie rozgospodarować tymi metrami, uzyskać jakąś względną autonomię. No chyba, że w tych przyłączonych metrach było jedno okno, to rzeczywiście niemożliwe. Ale wątpię, żeby 3 w miarę niezależne mieszkania (jak bardzo by nie były nieefektywnie podzielone po wojnie) miały jedno wspólne okno.
              • ciotka.scholastyka Re: Detronizacja! 12.01.26, 11:42
                Gaba dostała 50 (zmniejszone do 40 w którymś momencie) m. kw, dołączone do przestrzeni głównej. Nawet oddzielnego pokoju synowi nie wydzieliła, ograniczyła się do podzielenia przestrzeni regałami. A można tam było naprawdę sensownie rozgospodarować tymi metrami

                Myślałam, że już dawno wszyscy się zgodziliśmy, że owe 50 m to babol autorki, która nie ma poczucia zarówno czasu (w dziesięć minut do Katedry), odległości (dwumetrowa Gabriela) jak i przestrzeni.
                Nie ma co dłużej tej kwestii wałkować.
        • przymrozki Re: Detronizacja! 16.09.25, 17:22
          briar_rose napisał(a):

          > Ciekawe, bo zawsze Święta Gabriela Poznańska uchodziła za tą ukochaną bohaterkę
          > zarówno autorki, jak i wszystkich postaci w powieści...

          Uchodziła, ale to się nie wyklucza. Jeżeli NeoJeżycjada jest pisane z perspektywy idocentrycznej, to ciągle może mieć Gabę za bohaterkę. Wystarczy, żeby Gabę za bohaterkę - szczerze lub z wyrachowania* - chciała kreować Ida.

          [*z wyrachowania w tym sensie, że Ida miała same korzyści z Gaby siłaczki. Ktoś inny zajmował się rodzicami, gotował jej i jej dzieciom obiady i robił zakupy. Ona sobie przychodziła na gotowe]
      • ako17 Re: Detronizacja! 15.09.25, 19:41
        przymrozki napisała:

        ale przy "Ciotce zgryzotce" miałam silne wrażenie, że
        > opisy bohaterów brzmią jak monologi takiej stereotypowej zgryźliwej starszej ci
        > otki (stąd tytuł, moim zdaniem), która podzieliła sobie rodzinę wedle jakichś s
        > woich toksycznych urojeń i na tej tylko podstawie przypisuje cudzym czynom inte
        > ncje i uzasadnienia. Chodzi o taką ciotkę, co to ma ulubioną siostrzenicę, któr
        > a maluje paznokcie, bo jest elegancka i kobieca (po ciotce!) oraz znienawidzoną
        > córkę kuzynki, która maluje paznokcie, bo jest pustą kokietką (zupełnie jak je
        > j bezecna matka, która w 1982 roku przyszła na imieniny bez ciasta). Ma ulubion
        > ego brata, którego syn jest w zespole tanecznym, bo jest wrażliwym artystą (po
        > ciotce!) i brata, którego nie cierpi i którego syn tańczy, bo nie jest dość męs
        > ki i nie umie normalnie znaleźć sobie znajomych do spędzania czasu (jak ten faj
        > tłapa jego ojciec, który jak był mały wszystkim dał się wziąć na ręce, tylko ni
        > e jej).

        Trafne. Ale degradacja Ingasia zaczęła się znacznie wcześniej. I żadne z przytoczonych wcześniej w tym wątku pieczołowitych tłumaczeń (doceniam!) nie przekonuje mnie jako diagnoza przyczyny tego procesu.
        • briar_rose Re: Detronizacja! 15.09.25, 20:47
          ako17 napisała:

          > Tym niemniej to wokół Gabuni kręci się cała rodzinna karuzela i naprawdę nie mo
          > gę pojąć, dlaczego to ją obdarzono takim nieudanym, wyśmiewanym, prześladowanym
          > synem.

          No nie wiem, ja mam w ogóle wrażenie, że Gaba straciła sens życia po zniknięciu żałoby po Pyziaku. Czuję, że gdyby powstawały nowe tomy, to Gabrieli byłoby w nich coraz mniej. W "Ciotce" smęci jak to ma dość bycia centrum, na które wszyscy zawsze mogą liczyć, a to właśnie Pulpa staje się nowym Betonowym Centrum rodziny, do niej przenosi się całe życie towarzyskie klanu, z kolei Ida sprawia wrażenie, jakby autorka bardziej lubiła o niej pisać i wygrywa na wielu polach, nawet jej dzieci są o wiele lepsze od gromadki Gaby.
          • bupu Re: Detronizacja! 15.09.25, 20:54
            briar_rose napisał(a):

            >
            > No nie wiem, ja mam w ogóle wrażenie, że Gaba straciła sens życia po zniknięciu
            > żałoby po Pyziaku. Czuję, że gdyby powstawały nowe tomy, to Gabrieli byłoby w
            > nich coraz mniej. W "Ciotce" smęci jak to ma dość bycia centrum, na które wszys
            > cy zawsze mogą liczyć, a to właśnie Pulpa staje się nowym Betonowym Centrum rod
            > ziny,

            Betonowym korytem chyba raczej, bo nowe betonowe centrum to rzecz jasna Rurza, zwleczona w tym celu z Oxfordu.
    • tt-tka Re: Detronizacja! 15.09.25, 20:22
      Ja mam wrazenie - a moze wizje ? - ze Ida bardzo chciala byc w tej rodzinie doceniona. Jeszcze w IS miala mame z jej "jedna mam tylko Idusie" (choc juz wtedy wiemy, ze corka do pochwalenia sie jest gabon), a potem ? siostra zawalila czy rzucila studia, a i tak jest wyrozniana; okropne bachory siostry zatruwaja wszystkim zycie, a nic im nie mozna powiedziec; siostra przytulila sie do maminego kredensu, poscieli i calej reszty, Ida sama i od podstaw musi sobie organizowac zycie domowe; i w wdodatku nikt jej nie docenia, ani jej wiedzy i umiejetnosci "wezwijcie Kowalika", ani jej wysilkow i sukcesow w ksztalceniu sie, a medycyna to jednak kawal roboty - i Ida zaczyna wojowac o uznanie tym, na co rodzina sie lapie, czyli Jozinkiem (ktoremu i ktorego rozwojowi w jego pierwszych latach poswieca naprawde duzo czasu), a to na zasadzie naczyn polaczonych wspolgra z deprecjonowaniem IGSa.

      najsmutniejsze, ze nie daje jej to tego, o co zabiegala - Jozinek jest kochany, ale ona sama nadal lekcewazona. To sie zmienia dopiero wtedy, gdy Idzie przestaje na rodzinie zalezec bardziej niz na wlasnym mezu. Gdy Ida ucieka od rodziny i kokosi sie z Mareczkiem, a , wtedy inni odczuwaja jej brak, wreszcie chca pogadac serio, a nie przesmiewczo, zaczynaja doceniac...
      • ako17 Re: Detronizacja! 15.09.25, 20:59
        tt-tka napisała:

        > Ja mam wrazenie - a moze wizje ? - ze Ida bardzo chciala byc w tej rodzinie doc
        > eniona. Jeszcze w IS miala mame z jej "jedna mam tylko Idusie" (choc juz wtedy
        > wiemy, ze corka do pochwalenia sie jest gabon), a potem ? siostra zawalila czy
        > rzucila studia, a i tak jest wyrozniana; okropne bachory siostry zatruwaja wszy
        > stkim zycie, a nic im nie mozna powiedziec; siostra przytulila sie do maminego
        > kredensu, poscieli i calej reszty, Ida sama i od podstaw musi sobie organizowac
        > zycie domowe; i w wdodatku nikt jej nie docenia, ani jej wiedzy i umiejetnosci
        > "wezwijcie Kowalika", ani jej wysilkow i sukcesow w ksztalceniu sie, a medycyn
        > a to jednak kawal roboty

        To do mnie przemawia.

        - i Ida zaczyna wojowac o uznanie tym, na co rodzina
        > sie lapie, czyli Jozinkiem

        Ale nie rozumiem, dlaczego rodzina się na to łapie? Dlaczego np. dziadek, zachwycony reakcjami niemowlęcego IGSa na literaturę starożytną nagle zaczyna w rodzinnych nieporozumieniach między chłopcami brać stronę Józinka?
        Ze względu na zwięzłość wypowiedzi 3-latka?

        > najsmutniejsze, ze nie daje jej to tego, o co zabiegala - Jozinek jest kochany,
        > ale ona sama nadal lekcewazona. To sie zmienia dopiero wtedy, gdy Idzie przest
        > aje na rodzinie zalezec bardziej niz na wlasnym mezu. Gdy Ida ucieka od rodziny
        > i kokosi sie z Mareczkiem, a , wtedy inni odczuwaja jej brak, wreszcie chca po
        > gadac serio, a nie przesmiewczo, zaczynaja doceniac...
        >
        A tego to bynajmniej nie zauważyłam.
        • mackakisa Re: Detronizacja! 17.09.25, 07:41
          Tak sobie myślę że może samą panią Musierowicz już znudziła Gaba, jako osoba dosyć mdła, wiecznie naznaczona poporzuceniem. Ida, jak zauważyłyście, ma w sobie więcej życia - pracuje jak szalona, zajmuje się doprowadzeniem Ruinki do stanu użytkowego, wcześniej stopniowo remontuje piwnice na Roosvelta aby całej rodzice było tam komfortowo, jeździ na wakacje. Słowem żyje, a nie jest przyklejona do stołu i kubka herbatki jak Betonowe Centrum, deklaratywnie kochające wszystkich, tylko tak jakoś z krzywdą dla nich.
      • bupu Re: Detronizacja! 17.09.25, 10:30
        tt-tka napisała:

        > Ida sama i od podstaw musi sobie organizowac
        > zycie domowe; i w wdodatku nikt jej nie docenia, ani jej wiedzy i umiejetnosci
        > "wezwijcie Kowalika"

        Tak na marginesie wątku rosołowego, wiedza i umiejętności dr brrrrr Udusi są, przynajmniej na etapie "Pulpecji" zatrważająco niskie. I nawet nie o to chodzi, że przeoczyła drugie bliźnię, ale o to:

        – Pewnie, że dobrze, bo ja już muszę lecieć – rzuciła Ida, bardzo jednak zadowolona z pochwały. – W poradni czeka na mnie tłum ludzi z chorymi uszami. Cześć, Kreska – poklepała leżącą po ręce. – Masz cudowną dziewczyneczkę, trudno mi ją teraz kłaść na wadze kuchennej, ale myślę, że będzie miała ze trzy kilo. No i wydaje się wspaniale zdrowa. Zawiadom pediatrę z poradni „D”, to powie ci więcej szczegółów o tym cudzie.

        Lekarka każąca położnicy po porodzie domowym zawiadomić lekarza z poradni de, to jest horror. Zamiast Kowalika powinna była wezwać pogotowie, które zawiozłoby Kreskę i noworodka do szpitala, gdzie upewniono by się że macica jest opróżniona. Pozostawiony w macicy fragment łożyska może się łatwo skończyć sepsą i zgonem położnicy. Do tego ewentualne powikłania jakie mogły tknąć drugie dziecko... Gdyby łożysko drugiej bliźniaczki zaczęło się odklejać, ewentualnie gdyby panienki dzieliły łożysko, co się jednojajowym bliźniaczkom zdarza, a przerwa między porodami była dłuższa, radosna beztroska Udusi mogła się skonczyć porażeniem mózgowym u jednego z noworodków albo zgoła jego śmiercią. To co Ida zrobiła to jest kryminał i nie wiem czemu Kowalik apopleksji nie dostał po tekście o poradni de i czemu on pogotowia nie wezwał na cito.
        • mackakisa Re: Detronizacja! 17.09.25, 10:48
          Cholera… własnych dzieci nie mam, niemniej zrobiło mi się aż słabo, jak to przeczytałam. Wiem, że Musierowicz była po drugiej stronie barykady, tak samo jak Gabrysia, ale żeby żadnego lekarza nie dopytać, jak należy zachować się po odebraniu porodu domowego aby to właściwie opisać…
          • tt-tka Re: Detronizacja! 17.09.25, 11:38
            mackakisa napisał(a):

            > Cholera… własnych dzieci nie mam, niemniej zrobiło mi się aż słabo, jak to prze
            > czytałam. Wiem, że Musierowicz była po drugiej stronie barykady, tak samo jak G
            > abrysia, ale żeby żadnego lekarza nie dopytać, jak należy zachować się po odebr
            > aniu porodu domowego aby to właściwie opisać…

            W domu miala matke lekarke. Stomatolozke, zawsze jednak po medycynie.
        • tt-tka Re: Detronizacja! 17.09.25, 11:36
          Miedzy nami mowiac to lekarka wylatujaca z przychodni (przeciez w pracy byla), zeby odebrac porod znajomej to curiosum niespotykane. Sama by to pogotowie wyslala.

          Ale liczne bledy medyczne Idy policze na karb Musierowicz. Nb matki czworga dzieci (cud, ze sie te dziciny uchowaly do doroslosci).
          • ciotka.scholastyka Re: Detronizacja! 12.01.26, 11:52
            tt-tka napisała:

            > Miedzy nami mowiac to lekarka wylatujaca z przychodni (przeciez w pracy byla),
            > zeby odebrac porod znajomej to curiosum niespotykane. Sama by to pogotowie wysl
            > ala.

            Była w szpitalu na oddziale, kiedy dzwoniła Gaba, o tym jest w tekście. Reaguje "zwariowałaś, przecież ja jestem laryngologiem", a nie "właśnie przyjmuję chorych". Może tę przychodnię miała miec później i już się spieszyła?

            Tak czy tak to wszystko jest absurdalne, także jak Gaba tłumaczy, że "chyba lepiej, jesli ty odbierzesz poród, niż PRZYPADKOWY LARYNGOLOG Z POGOTOWIA", no matko boska, co za kretynizm.
            • bupu Re: Detronizacja! 12.01.26, 15:24
              ciotka.scholastyka napisała:

              > tt-tka napisała:
              >
              > > Miedzy nami mowiac to lekarka wylatujaca z przychodni (przeciez w pracy b
              > yla),
              > > zeby odebrac porod znajomej to curiosum niespotykane. Sama by to pogotowi
              > e wysl
              > > ala.
              >
              > Była w szpitalu na oddziale, kiedy dzwoniła Gaba, o tym jest w tekście. Reaguje
              > "zwariowałaś, przecież ja jestem laryngologiem", a nie "właśnie przyjmuję chor
              > ych". Może tę przychodnię miała miec później i już się spieszyła?

              Była między jednymi a drugimi zajęciami. Czymkolwiek by one nie były, żaden lekarz nie może sobie ot tak wybiec ze szpitala, rzucając wszystko i natychmiast.


              >
              > Tak czy tak to wszystko jest absurdalne, także jak Gaba tłumaczy, że "chyba lep
              > iej, jesli ty odbierzesz poród, niż PRZYPADKOWY LARYNGOLOG Z POGOTOWIA", no mat
              > ko boska, co za kretynizm.

              No ależ co ty, Ida jest Borejkowną, doktorem instant nauk medycznych, a zatem Laryngologiem Nieprzypadkowym, o kwalifikacjach do odbioru porodu wyższych niż ginekolog położnik.
            • ako17 Re: Detronizacja! 12.01.26, 22:39
              ciotka.scholastyka napisała:


              > Była w szpitalu na oddziale, kiedy dzwoniła Gaba, o tym jest w tekście. Reaguje
              > "zwariowałaś, przecież ja jestem laryngologiem", a nie "właśnie przyjmuję chor
              > ych".

              Jako żywo, nie rozumiem, co to znaczy "być w szpitalu na oddziale".
              Czy to znaczy, że mogła sobie wyjść do porodu przyjaciółki siostry, bo nic konkretnego nie robiła, czy wręcz przeciwnie - będąc na oddziale, była zobowiązana do stałego tam przebywania i gotowa do jakiejś interwencji, która mogła nastąpić w każdej chwili?
    • tygrys_dziure_wygryzl Re: Detronizacja! 17.09.25, 13:00
      Może dzieci Gaby się znudziły, bo już osiągnęły wszystko co w życiu można, tj. ślub i dzieci. O czym tu więcej pisać.
      • mackakisa Re: Detronizacja! 17.09.25, 13:44
        Racja. A szkoda. Bo każde z nich mogło by być świetnym pomysłem na nowe historie - z tym że realne, a nie „słodkopierdzące”
        • tt-tka Re: Detronizacja! 17.09.25, 18:39
          I wlasnie dlatego nie jest. bo z realizmem, nawet takim umownym, MM wziela rozwod juz bardzo dawno temu.
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Detronizacja! 17.09.25, 19:21
            tt-tka napisała:

            > I wlasnie dlatego nie jest. bo z realizmem, nawet takim umownym, MM wziela rozw
            > od juz bardzo dawno temu.
            >

            Popoporzuciła go, jak jakiś Pypypy...!!!
            Przepraszam, musiałam 🤣
            • ako17 Re: Detronizacja! 17.09.25, 19:31
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

              > tt-tka napisała:
              >
              > > I wlasnie dlatego nie jest. bo z realizmem, nawet takim umownym, MM wziel
              > a rozw
              > > od juz bardzo dawno temu.
              > >
              >
              > Popoporzuciła go, jak jakiś Pypypy...!!!
              > Przepraszam, musiałam 🤣
              >
              >
              Właśnie. Najpierw porzuciła, a potem wymusiła rozwód.
              Ciekawe, czy realizm wciąż jeszcze po tym cierpi?
              • mackakisa Re: Detronizacja! 17.09.25, 20:33
                Myślę że ma się tak dobrze, jak to tylko realnie możliwe😉
                • minerwamcg Re: Detronizacja! 18.09.25, 12:48
                  Realizm pokicał sobie radośnie w drugą stronę, rad, że przestał mieć z borejwersum cokolwiek wspólnego. Jego miejsce zajął wielokrotnie opisywany na tym forum "realizm musieryczny", który do realizmu ma się jak demokracja ludowa do takiej normalnej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka