Dodaj do ulubionych

Znowu Bernard

31.10.25, 20:34
Jeszcze raz. Nie chodzi mi o niezrozumiałą zupełnie reakcję G&G na propozycję Bernarda, by go zabrali ze sobą. Głupie to było, ale na razie odpuśćmy. Nie chodzi mi też o przedziwnie zachowany ogień w kominku i jedzenie na stole, które się nie rozpłynęło, choćby ta bita śmietana w pucharku.

Chodzi mi o zachowanie samego Bernarda.

Czy on naprawdę uważał, że powiedzenie gospodarzowi przyjęcia:
- Przypominasz mi zawsze moją ciotkę, chłopkę z zapadłej wsi na Polesiu, która skończyła tylko pięć klas szkoły podstawowej. (...) - To dlatego, że masz tyle zdrowego, chłopskiego rozsądku.

i dalej:
Wszedł Grzegorz.
- Skończyłem - obwieścił posępnie.
- Bardzo ładnie - pochwalił go Bernard. - Pójdź tu, druhu, siadaj z nami. Nie przeszkadzasz nam w najmniejszym stopniu.

- (...) nie wyobrażasz sobie, Gabriello, jak miłym dla mnie zjawiskiem jest to, że obecnie, zjadłszy ugotowany przez Grzegorza obiad, nie muszę szorować garnków druciakiem, tylko mogę siedzieć tu beztrosko z tobą, patrząc w twe miłe, inteligentne oczy i ciesząc duszę twym uśmiechem, tak pełnym wyrozumiałej dobroci i szlachetnego wdzięku.

jest w jakikolwiek sposób akceptowalne?

Owszem, Bernard zawsze był zbyt ekspresyjny i przesadnie towarzyski, ale w jakimś tam stopniu był postacią pozytywną i człowiekiem, mimo wszystko, myślącym oraz rozróżniającym zło i dobro.
W tej scenie jest obrzydliwie protekcjonalny, zachowuje się chamsko wręcz i traktuje Grzegorza jak "człowieka" do obsługi jego i Gabrieli. Fakt, Gąba wręcz zdaje się sprzyjać jego narracji, ale czy sam z siebie nie miał żadnej refleksji, że w ten sposób, skoro już się wciął w randkę dwojga znajomych, raczej on powinien przejąć funkcje obsługujące i nie obrażać gospodarza ani nie traktować go jako dodatek do duetu Gabriela - on-sam?

Czemu, na litość, miała służyć ta okropna, żenująca do szczękościsku, scena? Co ona mówi o Gąbie? Po co to zostało napisane?
O ile lepiej służyłaby fabule scena, gdy, Grzegorz i Gaba zostają sami, ogień się pali w kominku, siedzą przytuleni na kanapie i odnawiają swoją znajomość w romantycznym stylu, nareszcie sami, po kilku latach spędzonych razem, doczekaniu się wspólnego dziecka i w otoczeniu licznej rodziny.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Znowu Bernard 31.10.25, 22:40
      Scena, ktora lepiej sluzylaby fabule, jest niemozliwa. Bo Gabon, i to mamy wyraznie i wielokrotnie pokazane, ani sie z Grzegorzem dobrze nie bawi, ani nie czuje sie z nim dobrze sam na sam, ani nie chce bliskosci i wylacznosci - Grzyb spelnil zadanie podstawowe, ozenil sie ratujac Gabe od pozycji porzuconej i osamotnionej, spelnil zadanie dodatkowe obdarowujac ja synem i na tym jego rola wobec tzw zony sie skonczyla. Ona ma byc gosposiem i sluga, a nie towarzystwem.

      Zachowanie Bernarda oczywiscie nieakceptowalne w mojej bance towarzyskiej, ale ... on jest zwiazany z rodzina Borejkow (podkreslam z rodzina, nie tylko z Gaba), dodatkowo to sa jej imieniny - moze gosc wyczul, ze Gaba zdecydowanie woli gawedzic z nim, niz dowolnie spedzac czas z mezem, moze uznal, ze skoro ona jego popisow nie ukrocila, to jej one pasuja, moze cokolwiek.

      Gaba widzi w Grzybie obsluge, wiec wierny przyjaciel sie dostosowal :P *gorzki zart*
      • tt-tka Re: Znowu Bernard 31.10.25, 22:41
        ON ma byc gosposiem, nie ona oczywiscie !
      • ako17 Re: Znowu Bernard 31.10.25, 22:46
        tt-tka napisała:

        > Scena, ktora lepiej sluzylaby fabule, jest niemozliwa. Bo Gabon, i to mamy wyra
        > znie i wielokrotnie pokazane, ani sie z Grzegorzem dobrze nie bawi, ani nie czu
        > je sie z nim dobrze sam na sam, ani nie chce bliskosci i wylacznosci - Grzyb sp
        > elnil zadanie podstawowe, ozenil sie ratujac Gabe od pozycji porzuconej i osamo
        > tnionej, spelnil zadanie dodatkowe obdarowujac ja synem i na tym jego rola wobe
        > c tzw zony sie skonczyla. Ona ma byc gosposiem i sluga, a nie towarzystwem.
        >
        > Zachowanie Bernarda oczywiscie nieakceptowalne w mojej bance towarzyskiej, ale
        > ... on jest zwiazany z rodzina Borejkow (podkreslam z rodzina, nie tylko z Gab
        > a), dodatkowo to sa jej imieniny - moze gosc wyczul, ze Gaba zdecydowanie woli
        > gawedzic z nim, niz dowolnie spedzac czas z mezem, moze uznal, ze skoro ona jeg
        > o popisow nie ukrocila, to jej one pasuja, moze cokolwiek.
        >
        > Gaba widzi w Grzybie obsluge, wiec wierny przyjaciel sie dostosowal :P *gorzki
        > zart*
        >

        Czy kiedykolwiek wcześniej widzimy jakąś interakcję pomiędzy Grzegorzem a Bernardem? Na pewno widzieli się w tym samym tomie wcześniej, na peronie witając Gabę i, po stosownej pauzie, Nutrię, ale czy oni kiedykolwiek ze sobą zostali sam na sam? Rozmawiali?
        • tt-tka Re: Znowu Bernard 31.10.25, 22:52
          O ile pamietam - nie. Grzyb nie jest dla nikogo rozmowca...

          Kilka lat wczesniej na tym forum okreslano go jak czlowieka z celofanu, niewodoczny, przejrzysty, niewazny, nieinteresujacy. Pozniej stal sie czlowiekiem z celofanu i kalarepy, jeszcze pozniej dorobil sie licznych innych aliasow, ale niewidocznosc i niewaznosc mu zostala.
          • bupu Re: Znowu Bernard 31.10.25, 23:05
            tt-tka napisała:

            > O ile pamietam - nie. Grzyb nie jest dla nikogo rozmowca...
            >
            > Kilka lat wczesniej na tym forum okreslano go jak czlowieka z celofanu, niewodo
            > czny, przejrzysty, niewazny, nieinteresujacy. Pozniej stal sie czlowiekiem z ce
            > lofanu i kalarepy, jeszcze pozniej dorobil sie licznych innych aliasow, ale nie
            > widocznosc i niewaznosc mu zostala.
            >


            A bo mi się skojarzył z musicalem Chicago, a dokładnie utworem Mr Cellophane, śpiewanym mistrzowsko przez Johna C. Reilly'ego. Łatwo z tego kawałka zrobić zwykłą komedyjke, tymczasem Reilly zawarł w nim całe cierpienie pomiatanej i ledwo zauważanej przez innych postaci.

            And even without clucking like a hen
            Everyone gets noticed, now and then
            Unless of course, that personage should be
            Invisible, inconsequential m

            Cellophane, Mr. Cellophane shoulda been my name
            Mr. Cellophane 'cause you can look right through me
            Walk right by me and never know I'm there


            No toż czysty Grzyborz, zlekceważony na własnych imieninach, zredukowany do roli służącego na randce z żoną i ledwie zauważany na co dzień. Do tego stopnia ledwie zauważany, że aż dziw iż kurtek na nim nie wieszają, myląc z wieszakiem.
      • ako17 Re: Znowu Bernard 31.10.25, 23:22
        tt-tka napisała:


        >
        > Zachowanie Bernarda oczywiscie nieakceptowalne w mojej bance towarzyskiej, ale
        > ... on jest zwiazany z rodzina Borejkow (podkreslam z rodzina, nie tylko z Gab
        > a),

        To znaczy, z kim jeszcze z rodziny jest on związany? Z Ignacem? Milą? Idą? Poproszę o przykład, że Bernard ma z kimkolwiek z Borejków kontakt, poza Gabą.


        dodatkowo to sa jej imieniny - moze gosc wyczul, ze Gaba zdecydowanie woli
        > gawedzic z nim, niz dowolnie spedzac czas z mezem,

        Normalnie funkcjonujący człowiek, skoro się wbił na trzeciego, to pełni rolę trzeciego, nie pierwszego.

        moze uznal, ze skoro ona jeg
        > o popisow nie ukrocila, to jej one pasuja, moze cokolwiek.

        I tak uważał, mimo ewidentnego niezadowolenia Grzegorza? Czy tego nie widział? Uważał, że musi bronić Gaby przed zostaniem sam na sam z jej mężem? Może sądził, że Gąba ma na tyle dosyć Grzegorza na codzień, że jej się jakaś odmiana przyda?

        >
        > Gaba widzi w Grzybie obsluge, wiec wierny przyjaciel sie dostosowal :P *gorzki
        > zart*
        >
        Jednak mógł był wykazać w tej sytuacji więcej szacunku wobec danych zastanych. Tymczasem, skoro się znalazł w domku, zaczyna grać pierwsze skrzypce. Naprawdę, nic wrażliwego ten człowiek w sobie nie posiadał? I po co taka sytuacja się w ogóle wydarzyła? Żeby pokazać jak bardzo Grzegorz jest nieistotny? Czego potwierdzenie mamy w scenie ze zmywarką tego samego dnia?
        Czego, do jasnej cho...cho miały te sceny dowodzić? Że albo jesteś Borejkiem, albo cię nie ma?
        • bupu Re: Znowu Bernard 31.10.25, 23:36
          ako17 napisała:

          > tt-tka napisała:
          >
          >
          > >
          > > Zachowanie Bernarda oczywiscie nieakceptowalne w mojej bance towarzyskie
          > j, ale
          > > ... on jest zwiazany z rodzina Borejkow (podkreslam z rodzina, nie tylko
          > z Gab
          > > a),
          >
          > To znaczy, z kim jeszcze z rodziny jest on związany? Z Ignacem? Milą? Idą? Popr
          > oszę o przykład, że Bernard ma z kimkolwiek z Borejków kontakt, poza Gabą.

          Z Palysami ma. Dowód rzeczowy stoi w palysim wychodku i robi za stojak na paptoal.
          • tt-tka Re: Znowu Bernard 31.10.25, 23:48
            Z Laura, ktora u niego zamawia tort, z obiema corkami Gaby, z ktorymi wdaje sie w rozmowy (a czesto komplementuje i odprowadza), z dziadem Borejem przy Lelujkach, z Milicja, ktorej wyzera rogaliki i ofiarowuje wyrazy zachwytu... mam wrazenie, z tych drobnych, ale licznych wzmianek, ze on tam robi za przyjaciela domu. O wiele bardziej niz Aniela.
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Znowu Bernard 01.11.25, 00:11
            bupu napisała:

            > ako17 napisała:
            >
            > > tt-tka napisała:
            > >
            > >
            > > >
            > > > Zachowanie Bernarda oczywiscie nieakceptowalne w mojej bance towar
            > zyskie
            > > j, ale
            > > > ... on jest zwiazany z rodzina Borejkow (podkreslam z rodzina, nie
            > tylko
            > > z Gab
            > > > a),
            > >
            > > To znaczy, z kim jeszcze z rodziny jest on związany? Z Ignacem? Milą? Idą
            > ? Popr
            > > oszę o przykład, że Bernard ma z kimkolwiek z Borejków kontakt, poza Gabą
            > .
            >
            > Z Palysami ma. Dowód rzeczowy stoi w palysim wychodku i robi za stojak na papto
            > al.
            >
            >
            >

            Mam teorię spiskową: oryginalnie ta rzeźba była prezentem dla Grzybostwa na udane pożycie, ale Grzegorz wzgardził bernardzim dziełem i za plecami Gaby odstąpił je Pałysom, udając, że ta dama z wystającym drągiem to taki stylowy wieszak na papier. Bernard dowiedział się o wszystkim i postanowił się zemścić, a Gaba, której rzeźba się podobała, była z nim w zmowie. To ona po kryjomu skapcaniła oponę, żeby opóźnić wyjazd i dać wcześniej wezwanemu Bernardowi pretekst do wtrącenia się. Następnie robili wszystko co mogli, żeby Grzegorz wymiękł. Tylko na zorganizowanie łóżka polowego na mimowolny trójkącik już nie było warunków.
        • tt-tka Re: Znowu Bernard 31.10.25, 23:53
          Te sceny mialy imo dowodzic, ze liczy sie Gaba, Gaba i Gaba. I jeszcze Gaba.
          Okazac szacunek komus, kogo nie szanuje jego wlasna zona i kto sam siebie nie szanuje ? Pozostac w roli trzeciego ? To nie Bernard, sorry.

          Tak, jesli jestes tylko przyczepka do Borejkow, pozostaje ci rola uslugowa. I zadna inna.
    • mika_p Re: Znowu Bernard 31.10.25, 23:01
      A wystarczyłoby, zeby zamiast Bernarda w roli natrętnego towarzysza wystąpił sam właściciel domku. Jego obecność dałaby się o wiele łatwiej wytłumaczyć - obawiał się zostawić bez nadzoru płonący kominek. Potem mógł być pełen najlepszej woli, żeby umilić kumplowi randkę, i przyjąć na siebie rolę kelnera, na przykład. A potem, zgodnie z konwencją sagi, ulec przemożnemu urokowi Gabrieli i nie móc się z nią rozstać.
      Po randce G&G mogliby się z tego śmiać.

      W DP było tak:
      - Oj, Grzesiu... - śmiała się. - Ojej... - i pocałowała go w to mądre czoło. - Ja ci to chciałam inaczej oznajmić, wiesz? Przy świecach. Ale mnie zawsze wszystko wychodzi tak beznadziejnie prozaicznie... - wybuchnęła śmiechem na nowo.

      Tu by mogło Grzesiowi wyjść tak beznadziejnie prozaicznie, i ładna klamerka by była, i nikt by nie miał do nikogo pretensji, a zwłaszcza czytelnicy do autorki, i Bernard by nie wyszedł na okropnego buca, i Gaba. Ot, znajomy wyświadczył re-przysługę, wyszło jak wyszło, nie tak, jak Grześ sobie wyobrażał, i tyle.
      • bupu Re: Znowu Bernard 31.10.25, 23:08
        mika_p napisała:

        > A wystarczyłoby, zeby zamiast Bernarda w roli natrętnego towarzysza wystąpił sa
        > m właściciel domku.

        Ja się pytam: po jaką deutere ten natrętny towarzysz? Czy Gabbony nie mogłyby mieć normalnej randki bez rodziny? Czy autorka chciała udowodnić że randki bez rodziny to głupota?
        • tt-tka Re: Znowu Bernard 31.10.25, 23:55
          bupu napisała:


          > Ja się pytam: po jaką deutere ten natrętny towarzysz? Czy Gabbony nie mogłyby m
          > ieć normalnej randki bez rodziny?

          Nie. Bo poniewaz nie ma Gabbonow, jest Gaba i Grzyb. I ona wcale nie chce randek z Grzybem, narandkowala sie przedslubnie i wystarczy.
        • mika_p Re: Znowu Bernard 01.11.25, 00:31
          > Ja się pytam: po jaką deutere ten natrętny towarzysz?

          A bo ja wiem? Zapewne to miał być element komiczny.
    • przymrozki Re: Znowu Bernard 01.11.25, 10:24
      Przychodzi mi do głowy tylko jedno wyjaśnienie. Gdy Grzegorz się na chwilę odwrócił, Gaba poprosiła Bernarda, żeby zniweczył plany intymnej kolacji i obrócił w pył romantyczny nastrój, a Bernard - przyjaciel Borejków, a nie Grzegorza - wywiązał się z naddatkiem.
      • bupu Re: Znowu Bernard 01.11.25, 10:48
        przymrozki napisała:

        > Przychodzi mi do głowy tylko jedno wyjaśnienie. Gdy Grzegorz się na chwilę odwr
        > ócił, Gaba poprosiła Bernarda, żeby zniweczył plany intymnej kolacji i obrócił
        > w pył romantyczny nastrój, a Bernard - przyjaciel Borejków, a nie Grzegorza - w
        > ywiązał się z naddatkiem.


        No toż. Ja od dawna twierdzę, że Gaba jest przerażona jakąkolwiek intymnościąz mężem, a na myśl o seksie oblewają ją zimne poty. Seks dla Gabuni służy prokreacji, jak się apgara już ma to seks jest zbędny. Dlatego właśnie uparła się mieszkać na R5, na kupie (czego Janusz jsk sądzę nie zniósł), dlatego trzymała Ignasia czternaście lat za regałem, chociaż mogła go stamtąd wyprowadzić zaraz po ślubie Nutrii, dlatego też jechała na pierwszą od sześciu lat randkę z mężem wzdychając, dlatego musiała się powściągać by na Teatralce nie wyskoczyć z samochodu i nie pobiec do domu (zupka dla Ignasia to pretekst, czterolatek może wszak swobodnie jadać to, co wszyscy), dlatego też uczepiła się Bernarda jak pijany plota. Chłop ją ratował przed tą przerażającą intymnością, a może i nawet zegzami.
        • przymrozki Re: Znowu Bernard 01.11.25, 11:48
          bupu napisała:

          > Chłop ją ratował przed tą przerażającą intymnością, a może i nawet zegzam
          > i.

          No właśnie między innymi dlatego wnoszę, że Bernard musiał być mniej lub bardziej werbalnie podjudzony do uczestnictwa w kolacji i torpedowanie planów Grzegorza. Najbardziej nawet skupiony na sobie człowiek, widząc w chatce to, co ujrzał Bernard, zrozumiałby, że na górze najpewniej czeka pięknie pościelone łoże, do którego nikt go nie prosił. I każde piąte kolo u wozu, które w sytuacji znalazło się naprawdę przypadkiem, znalazłoby pretekst, żeby wyjść.

          A IGS za przepierzeniem to perła w koronie argumentów. W mieszkaniu, które przerabiano co sezon, pokoje zamieniano w łazienki wte i zuruck, jakby to była tania a nieuciążliwa rozrywka dla całej rodziny, no więc w tym to właśnie mieszkaniu z klocków lego, jedno, czego nigdy nie zrobiono, to nie podzielono 40-metrowego pokoju Gaby (z przynajmniej dwoma wielkimi oknami) na dwa mniejsze pomieszczenia.
          • tt-tka Re: Znowu Bernard 01.11.25, 12:05
            No nie podzielono... Gaba wcale tego nie chciala, a Grzyb, nawet jesli chcial, to jest w pelni swiadom, ze mieszka u tesciow, a nie u siebie, i w kwestii aranzacji wnetrz nie ma nic do gadania.

            Dawno mowilam, bylo, panie Stryba, strzelic drzwiami najpozniej w Imieninach.
            • bupu Re: Znowu Bernard 01.11.25, 12:10
              tt-tka napisała:

              > No nie podzielono... Gaba wcale tego nie chciala, a Grzyb, nawet jesli chcial,
              > to jest w pelni swiadom, ze mieszka u tesciow, a nie u siebie, i w kwestii ar
              > anzacji wnetrz nie ma nic do gadania.
              >
              > Dawno mowilam, bylo, panie Stryba, strzelic drzwiami najpozniej w Imieninach.
              >

              Było się postukać w czółko i grzecznie zakończyć znajomość gdy Gabuchna zaproponowała wieczerzę na R5 nie po, a zamiast wieczerzy na Krasińskiego.
              • tt-tka Re: Znowu Bernard 01.11.25, 13:04
                A to swoja droga :)

                Ale byc moze Grzybowi dyskomfort* ojca i corki jest obojetny. Wlasny mu doskwiera.

                *eufemizm
      • ako17 Re: Znowu Bernard 01.11.25, 21:04
        przymrozki napisała:

        > Przychodzi mi do głowy tylko jedno wyjaśnienie. Gdy Grzegorz się na chwilę odwr
        > ócił, Gaba poprosiła Bernarda, żeby zniweczył plany intymnej kolacji i obrócił
        > w pył romantyczny nastrój, a Bernard - przyjaciel Borejków, a nie Grzegorza - w
        > ywiązał się z naddatkiem.

        Na logikę, to jedyne sensowne wyjaśnienie. Nie wierzę bowiem, że człowiek, który widząc to, co widzi w tym domku, sam z siebie zachowuje się tak, jak się zachowuje Bernard. Nawet, jeśli jest ekscentrycznym artystą.

        Nie ma innego wytłumaczenia tej akcji. Albo:
        1. Bernard jest największym chamem na Jeżycach (podkreślam, rozumiałabym OSTATECZNIE, gdyby w chwili samotności i interpretując na własną korzyść nie do końca jednoznaczne sygnały, przyłączył się do "starych przyjaciół". Ale w konsekwencji nie zachowywałby się tak, jakby to on był głównym gościem tego domku, obiadu i wieczoru, tylko starał się umilić Gabie i Grzegorzowi ICH wieczór. Uszłoby - z dużym trudem - ale byłoby do obronienia.

        2. Rzeczywiście został poinstruowany. Gaba, czy to się panicznie bała zostać sama z mężem, który, będąc zawsze w cieniu, nagle przejawił jakąś inicjatywę, i Gaba nie wiedziała do czego to może doprowadzić; czy to naprawdę myślała wciąż o tej zupie dla Ignasia, co z kolei oznaczałoby, że kompletnie nie ufa swojej matce w kwestii nakarmienia czterolatka.
        • mackakisa Re: Znowu Bernard 02.11.25, 08:11

          > Gaba nie wiedziała do czego to może doprowadzić; czy to naprawdę myślała wciąż o
          > tej zupie dla Ignasia, co z kolei oznaczałoby, że kompletnie nie ufa swojej ma
          > tce w kwestii nakarmienia czterolatka.
          >
          > Już nie mówiąc o tym, że jeśli to była jakaś zupa specjalnie gotowa dla Ignasia, to czterolatek sam jest w stanie powiedzieć: „Mama zostawiła dla mnie zupkę w lodówce”, dając babci wskazówkę, gdzie jest obiad dla niego. Oczywiście, zakładając że sam czterolatek wie, że mama coś specjalnie dla niego ugotowała.
          • tt-tka Re: Znowu Bernard 02.11.25, 09:37
            A tam, zupka. To tylko pretekst, zeby nie myslec o mezu, a jak sie da, to zemknac mezowi. Jej matka czworo swoich wykarmila (i pol podworka), dwie wnuczki, to i trzeciego wiadomo, ze nie zaglodzi.
            • przymrozki Re: Znowu Bernard 02.11.25, 10:22
              tt-tka napisała:

              > A tam, zupka. To tylko pretekst, zeby nie myslec o mezu, a jak sie da, to zemkn
              > ac mezowi. Jej matka czworo swoich wykarmila (i pol podworka), dwie wnuczki, to
              > i trzeciego wiadomo, ze nie zaglodzi.

              Tym bardziej, że - jak wiemy - Mila i Ignacy na co dzień zajmowali się IGSem i Gaba nie miała z tego tytułu żadnych lęków i obaw. Poza tym mieszkali razem, znali swoje zwyczaje i upodobania, a IGS mówił już wtedy do rzeczy i pełnymi zdaniami, więc był w stanie sam się upomnieć o jedzenie.
              • mackakisa Re: Znowu Bernard 02.11.25, 11:47
                przymrozki napisała:

                > tt-tka napisała:
                >
                > > A tam, zupka. To tylko pretekst, zeby nie myslec o mezu, a jak sie da, to
                > zemkn
                > > ac mezowi. Jej matka czworo swoich wykarmila (i pol podworka), dwie wnucz
                > ki, to
                > > i trzeciego wiadomo, ze nie zaglodzi.
                >
                > Tym bardziej, że - jak wiemy - Mila i Ignacy na co dzień zajmowali się IGSem i
                > Gaba nie miała z tego tytułu żadnych lęków i obaw. Poza tym mieszkali razem, zn
                > ali swoje zwyczaje i upodobania, a IGS mówił już wtedy do rzeczy i pełnymi zdan
                > iami, więc był w stanie sam się upomnieć o jedzenie.

                Racja. Durna Gaba. Nawet jeśli nie chciała wtedy seksu, bo nie była w nastroju/ miała okres/ wstaw dowolne, to sam gest i starania Grzesia powinna uszanować. Ucieszyć się z posiłku, z kominka płonącego, z możliwości przytulenia się do męża i braku galopu myśli w głowie. No ludzie, kilka godzin kompletnej ciszy, z kochanym podobno człowiekiem przy sobie - normalna kobieta raczej by skakała z radości.
                • tt-tka Re: Znowu Bernard 02.11.25, 11:52
                  mackakisa napisał(a):

                  > Racja. Durna Gaba. Nawet jeśli nie chciała wtedy seksu, bo nie była w nastroju/
                  > miała okres/ wstaw dowolne, to sam gest i starania Grzesia powinna uszanować.
                  > Ucieszyć się z posiłku, z kominka płonącego, z możliwości przytulenia się do mę
                  > ża i braku galopu myśli w głowie. No ludzie, kilka godzin kompletnej ciszy, z k
                  > ochanym podobno człowiekiem przy sobie - normalna kobieta raczej by skakała z r
                  > adości.

                  Wniosek nasuwa sie sam - Grzes nie jest kochany, sam na sam z nim jest uciazliwe, a nie radosne, a przytulac sie Gaba moze, kiedy jej tego potrzeba, a nie kiedy jemu... zreszta poza pierwszym rokiem ich malzenstwa ja nawet tego na jej zyczenie przytulania nie pamietam, szczerze mowiac.
                  • bupu Re: Znowu Bernard 02.11.25, 12:34
                    tt-tka napisała:

                    >
                    > Wniosek nasuwa sie sam - Grzes nie jest kochany, sam na sam z nim jest uciazliw
                    > e, a nie radosne, a przytulac sie Gaba moze, kiedy jej tego potrzeba, a nie kie
                    > dy jemu... zreszta poza pierwszym rokiem ich malzenstwa ja nawet tego na jej zy
                    > czenie przytulania nie pamietam, szczerze mowiac.

                    Bo Grześ jest po to, żeby Gaba nie musiała czuć się przegrywem, a jak wiemy kobieta bezmężna tak jest e tej rodzinie postrzegana. On ma być, żeby nie było że Gabunia portek nie ma, a nie gitarę jej zawracać swoimi potrzebami.
                    • mackakisa Re: Znowu Bernard 02.11.25, 12:40
                      bupu napisała:

                      >
                      > Bo Grześ jest po to, żeby Gaba nie musiała czuć się przegrywem, a jak wiemy kob
                      > ieta bezmężna tak jest e tej rodzinie postrzegana. On ma być, żeby nie było że
                      > Gabunia portek nie ma, a nie gitarę jej zawracać swoimi potrzebami.
                      >
                      > Chociaż i tak Gabon jest przegrywem - przegrała własne życie, wyjąc ciągle za mężem który odszedł i ma głęboko w odwłoku, że unieszczęśliwia innych oraz że samo życie płynie dalej i mogło być naprawdę fajne i radosne.
                      >
                      >
                  • mackakisa Re: Znowu Bernard 02.11.25, 12:37
                    tt-tka napisała:
                    > Wniosek nasuwa sie sam - Grzes nie jest kochany, sam na sam z nim jest uciazliw
                    > e, a nie radosne, a przytulac sie Gaba moze, kiedy jej tego potrzeba, a nie kie
                    > dy jemu... zreszta poza pierwszym rokiem ich malzenstwa ja nawet tego na jej zy
                    > czenie przytulania nie pamietam, szczerze mowiac.
                    >
                    > Niestety. On naprawdę nie miał w niej żadnego wsparcia, ani nie był doceniany, „Ot Grześ”. To już lepiej być samemu i się w ramach wsparcia opierać o ścianę.
                    Grześ mi się tu trochę kojarzy z Gizelą - ma tylko od siebie dawać i nie wymagać nic dla siebie. „Ot Grześ”/ „Gizela to Gizela”.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka