mackakisa
16.02.26, 13:59
Często gęsto się tu rozwodzimy nad tym, jak trudne logistycznie, finansowo i ilościowo musi być gotowanie na Roosvelta. Pełna zgoda, niejednokrotnie wyliczono, że to ciężkie kilogramy składników na poszczególne posiłki trzeba przytaczać do kuchni.
Wiemy też, że Borejkowie, a przynajmniej część, mają spory spust i lubią jeść - pochłania sporo Gabon, Ida, Pulpet, zjeść potrafi Pyza i Tygrys, Józinek.
A może dlatego są szczupli (zwykle), że te porcje wbrew pozorom wcale nie są duże? Bo owszem, w „Pulpecji” Patrycja zjada pomidorówkę z makaronem i dwa klopsy smażone z ziemniaczkami, ale tego wcale nie musiało być nie wiadomo ile.
Zresztą Tygrysek na śniadanie w „I” zjada bułeczkę z serem oraz kubeczek jogurtu. Wszystko. W „TiR” naszykowany jest na śniadanie wielki talerz kanapek dla tych, którzy zaczynają wcześnie dzień, Laura zabiera dla siebie jedną.
Scenę wcześniej, wiemy że na kolację będzie m.in jajecznica z pomidorami i serem, podejrzewam że też jakaś symboliczna ilość.
Może oni serio jadają na co dzień mało, jak na dorosłych i jest to jedynie zaprezentowane, jako jakieś wielkie ilości?