16.01.09, 17:02
Zastanawia mnie kwestia ojcostwa dziecka Ewki. Jak wiadomo Ewka
oskarżała o to Borynę i twierdziła że jej syn to wierna kopia
Macieja. Może jednak miała rację? Wprawdzie Maciej czuł się w tej
sprawie niewinny, ale czy to on jeden? Taka Jagusia też zawsze się
czuła niewinną sierotą, pokrzywdzoną przez cały świat. Niewinny czuł
się Antek, Mateusz i Franek z młyna. Tych wiecznie niewinnych w
Lipcach było sporo. Może było tak i z Maciejem, który zapomniał już
co go z Ewką łaczyło?

Maciej jak na takiego kwardego i niesprawiedliwego chłopa był
dziwnie miętki i wyrozumiały dla Ewki. Kiedy zaszła w ciążę nie
wygnał jej z chałupy. Choć jak pokazuje przykład organiściny i
Magdy, nikt nie miałby mu tego za złe.Dał ksiedzu worek owsa za
chrzest jej dziecka, zapłacił jej za służbę. Za ciąganie po sądach
wielkiego żalu do Ewki też nie miał, skoro była ona kucharką na jego
weselu. A Boryna był w tych sprawach przewrażliwiony. Nie chciał by
krowę oprawiał zięć, którego nie lubił.


Może rzeczywiście między Ewką i jej gospodarzem coś było? Może
Boryna znudzony żoną , zapragnął odmiany z młodą służąca, zwłaszcza
że nie groziło mu to żadnymi kosekwencjami. Ewka wprawdzie nie była
zbyt atrakcyjna, skoro miała się myć raz na rok, ale do chwilowej
przyjemności była zupełnie dobra. A Boryna był ciągle wrażliwy na
wdzięki niewieście, o czym świadczy jego późniejsze małżeństwo z
Jagną.
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: Ewka 16.01.09, 17:11
      Te "atrakcyjniejsze" też zmyciem nie przesadzały ;-)
    • soova Re: Ewka 16.01.09, 17:32
      Zawsze mi się wydawało, że Boryna był jednak ojcem dziecka Ewki. Takie chytre ;) posunięcie autora byłoby uzasadnione, wszak kwestia tego ojcostwa została podniesiona przy negocjacjach z Dominikową o rękę Jagny jako atut przyszłego małżonka, mimo jego wieku. :) A wina? No cóż, jak usłyszałam raz najzupełnie poważnie od pewnego prokuratora (z samej prokuratury krajowej, wiec wiedział, co mówi! :)): "Psychologiczny mechanizm wypierania jest bardzo silny. W więzieniach siedzą sami niewinni ludzie, zapewniam." Niewinni we własnym przekonaniu oczywiście, mimo niezbitych dowodów, na jakich podstawie w więzieniach się znaleźli.

      Niemniej Reymont oczywiście nie byłby sobą, gdyby nie zamieszał. :) Najpierw weźmy zeznania Ewki przed sądem. W jednym zdaniu twierdzi, że warunki pracy i płacy u Borynów miała liche: "służyła u Boryny i pracowała, jaże jej kulasy ustawały, a nigdy dobrego słowa nie usłyszała, kąta nie miała na spanie ani jadła dość, że się u sąsiadów pożywiać musiała, a potem zasług nie zapłacił...". W następnym zaś zdaniu sama sobie zaprzecza: "...a to mi paciorki przywieźli a to często gęsto bułkę z miasta i mówili: "Naści, Jewuś, naści, boś mi najmilejsza..."". I wreszcie sam Boryna. Po zakończeniu sprawy "poczuł niezmierną ulgę, bo chociaż nie był winien, ale zawżdy bojał się ludzkiego obmówiska, no i tego że przysądzić mogą, by płacił - bo prawo juści jest ci takie, że nikiej nie wiada, kogo za łeb chyci, winowatego czy sprawiedliwego." Pomijając już ten jakże słuszny wniosek o funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości jako takiego :) nasuwa się pytanie: czy to "chociaż nie był winien" to komentarz odautorski jednoznacznie wyjaśniający sprawę, czy wręcz przeciwnie, przemyślenia samego Macieja, który fakt ojcostwa zdążył już był wyprzeć ze świadomości?

      Natomiast również zawsze byłam przekonana, że uwiedziona Jewka, a Jewka od młynarzów, co kucharowała na weselu Boryny, to dwie różne osoby. Reymont czasami nadawał jednej i tej samej osobie różne imiona, czy tez mieszał postaci (--> syn młynarza czy synowie /syn?/ Jagustynki). Nie mogło mi się pomieścić w głowie, żeby kobieta, która przegrała sprawę o ustalenie ojcostwa z domniemanym ojcem swego dziecka, tak gładko i bezkonfliktowo zatrudniła się za miesiąc, żeby gotować na jego weselu (bez słowa wyjaśnienia ze strony autora!:)). Poza tym przychodzi mi na myśl jeszcze jedna rzecz na popracie tej tezy. Mianowicie z powieści wynika, że Jewka, służąca Borynów, była raczej młodą osobą. Kilkakrotnie miałam okazję spędzać wakacje agroturystycznie i stołować się u gospodyń, które zajmowały się również gotowaniem na weselach. Za każdym razem były to panie w sile wieku, bo obsłużenie takiego wielkiego wesela, na którym bawi się półtorej wsi :), to naprawdę nie byle co i wymaga lat doświadczenia. Przypuszczam, że młodej osobie w Lipcach takiej funkcji na weselu najbogatszego gospodarza by chyba nie powierzono, skoro w XX wieku mimo wszystkich udogodnień technicznych jej pełnienie nadal wymaga wprawy.
      • jadwiga1350 Re: Ewka 16.01.09, 17:48

        - "Dziwno mi tej zawziętości Jewczynej! Bom nie ukrzywdził w niczym,
        a jeszczem za chrzest tego jej bękarta dał dobrodziejowi worek
        owsa...

        - Służy ona u młynarza, a ten w kompanii z kowa1em chodzi..:
        miarkujecie?!..."


        To jest ta sama osoba. Od Boryny poszła na służbę do młynarza.
        Na weselu Macieja Ewka kucharowała wraz z Jagustnką. Może była tylko
        pomocnicą starszej, doświadczonej Jagustynki.
        • soova Re: Ewka 16.01.09, 18:00
          jadwiga1350 napisała:

          > Może była tylko pomocnicą starszej, doświadczonej Jagustynki.

          Było odwrotnie: "Po drugiej stronie, gdzie był skład rupieci, buzował się tęgi ogień i kucharowała Ewka od młynarza przy pomocy sąsiadek i Jagustynki."

          Ewka była główną kucharką, zapamiętałam ją właśnie dlatego, że ma charakterystyczne imię nie zniekształcone gwarowo i że w rozdziale weselnym pojawia się kilkakrotnie, zawsze w istotnej roli.

          Weźmy ten przykład. Jagna prosi, żeby do oczepin nie ścinać jej włosów, matka protestuje, a Ewka Dominikową popiera: "Namawiała ją Ewka, a ta znająca była, niejedną wieś znała i rok w rok do Częstochowy z kompaniami chodziła."

          Następnie Ewka wygania przed wieczerzą zgłodniałych weselników ;), a także kwestuje z warząchwią "na kuchareczki" (ciekawe swoją drogą, czy to był jej cały zarobek? :)).

          To niemożliwe, żeby była to jedna i ta sama osoba, choćby z tego zdania o Częstochowie. Czy zgłaszać to do wpadek wielkiego realisty? :D :D :D
      • matylda1001 Re: Ewka 16.01.09, 18:01
        >Natomiast również zawsze byłam przekonana, że uwiedziona Jewka, a
        Jewka od młynarzów, co kucharowała na weselu Boryny, to dwie różne
        osoby<

        Nic z tego, Jewka była jedna. Pamietasz jak Boryna wracał z
        Dominikową z sądów? Rozmawiaja po drodze o sprawie. Boryna skarzy
        się: -dziwno mi tej zawziętości Jewczynej! bom nie ukrzywdził w
        niczem(...). -Służy ona u młynarza, a ten w kompanii z kowalem
        chodzi... miarkujecie?!... - odpowiada na to Dominikowa. Być może
        rzeczywiście kowal podpuścił Ewkę, żeby dokuczyć teściowi. Sama Ewka
        wiedziała, że Boryna nie jest ojcem jej dziecka, więc żalu do niego
        mieć nie mogła. Boryna sprawe uważał za zamknietą, a poza tym nie
        dostrzegał nikogo prócz Jagusi. Co do wesela... Ewka gotuje pod
        okiem Jagustynki. W tamtych czasach organizowanie wesela i
        rekrutowanie personelu to był obowiązek rodziny panny młodej, więc
        Boryna nawet nie musiał wiedziec, kto gotuje na jego weselu.
        • jadwiga1350 Re: Ewka 16.01.09, 18:53
          To że kowal maczał w tym palce jest wątpliwe. Michał nie miał
          wprawdzie żadnych skrupułów gdy chodziło o zysk, ale w tej sprawie
          nic nie mógł zyskać a tylko stracić. Gdyby sąd uwierzył Ewce, to
          Boryna musiałby płacić alimenty, co zmniejszałoby przyszłe
          dziedzictwo kowala. Dziecko Ewki mogłoby też dziedziczyć wraz z jego
          legalnymi potomkami. Michałowi się to po prostu nie opłacało.
          Chętnie by dokuczył teściowi, ale nie umniejszał jego majątku. Być
          może Dominikowa chce podpuścić Borynę na dzieci. Bo im bardziej
          będzie na nie zły, tym będzie chętniejszy do żeniaczki i hojniejszy
          dla nowej żony.

          Może Ewka nie była pierwszej młodości. Może miała około trzydziestki
          co w tamtych warunkach powodowało,że wyglądała staro i brzydko. Ale
          była dość młoda,żeby zostać matką. No i taką ostatnią maszkarą nie
          była skoro z kimś tam zaszła w ciążę. Jej dość swobodny tryb życia
          nie stał na przeszkodzie,że mogła być dobrą i cenioną kucharką.
          Maria Borynowa wzieła ją na służąca bo Ewka umiała tkać wełniaki. A
          zima to był okres kiedy zbędnych ludzi wyganiało się z domu a nie
          przyjmowało. Popatrzmy chociaż na Agatę. Jesienią odchodzi od
          Kłębów, bo nie mają już dla niej żadnej roboty.

          Boryna swoją Marię cenił jako żonę i gospodynię, ale wielkiego
          mniemania o niej jako o kobiecie nie miał. Może z Ewką to nie był
          żaden długotrwały romans? Może tylko raz się zapomniał? Tak jak
          wtedy gdy jeszcze przed ślubem chciał Jagnę brać na wozie, aż się
          pazurami musiała bronić. A Ewka widocznie nie widziała powodu, żeby
          sie bronić pazurami i były tego widoczne skutki.
          Boryna też był tylko człowiekiem, mogły mu raz czy dwa puścić
          hamulce. Może po jakiejś kłótni z Marią, która nikomu dobrego sowa
          nie dała? Może po jakiejś kłótni z synem czy zięciem chciał
          odreagować? A tu była chętna służąca pod bokiem, której nic nie
          musiał obiecywać, ani dawać. Różnie to mogło być.
          • soova Re: Ewka 16.01.09, 19:26
            Niezależnie od machinacji kowala, nie wydaje mi się, żeby w tamtych czasach dziecko nieślubne, nawet gdyby ojciec płacił na nie alimenty, mogło być uprawnione do dziedziczenia na równi z dziećmi z małżeństwa.

            Poza tym jest jeden argument przemawiający za tym, że Ewka =/= Jewka. Czy osoba, która regularnie chodzi na pielgrzymki do Częstochowy, poszłaby ot tak, za paciorki z miasta i bułki do łóżka z gospodarzem? Przykład Tereski i Jaśka, jeśli zostanie tu przytoczony, akurat nie ma zastosowania - ona poszła pokutować za grzech, on ją wspierać, tymczasem uczestnictwo Ewki w pielgrzymkach jest regularne i ma zupełnie inny charakter.
            • jadwiga1350 Re: Ewka 16.01.09, 20:32
              Dziedziczyć może nie, ale zawsze trochę grosza by na alimenty poszło.

              Nie wiem czy zawsze chodzenie na pielgrzymki musi świadczyć o
              wielkiej pobożności pielgrzyma. Czasem ludzie chodzą z ciekawości,
              bo koleżanka idzie,bo może coś ciekawego zobaczą,bo może kogoś
              poznają. Są przecież pary, które poznały się właśnie na
              pielgrzymkach.Może to też być forma spędzenia wolnego czasu.

              Ewka była kobietą niezamężną, bez gospodarki, wcześniej dzieci
              raczej nie miała, mogła więc chodzić regularnie na pielgrzymki. Była
              to przecież dla niej jedyna możliwość żeby coś zobaczyć i oderwać
              się od codziennego kieratu. Przykład Tereski i jej Jaśka
              rzeczywiście tu nie pasuje. Ale dam przykład Jasia organistów.
              Przecież on poszedł na pielgrzymkę tylko dlatego, że matka chciała
              go ustrzec przed Jagną. I wszyscy czuli,że on z dobrej woli nie
              idzie.

              Dla mnie nie jest to takie dziwne, że kobieta chodząca regularnie na
              pielgrzymki mogła współżyć ze swoim pracodawcą. Ludzie różnie
              pojmują pobożność i nakazy religii. Weźmy chociaż Jagnę. Ona też na
              swój sposób była pobożna, modliła się w kościele gorliwie,
              przeżywała wręcz stany mistyczne ,ale nie przeszkadzało jej to
              cudzołożyć.

              Choć może masz racje,że młynarz miał dwie służące noszące to samo
              imię.

    • matylda1001 Re: Ewka 16.01.09, 17:43
      Ewka myła sie raz na rok, a inne dwa razy do roku ;) Inaczej nie
      zarzucaliby Jagnie, że cięgiem by sie myła, i myła. A i tak idę o
      zakład, że Jagusia nie myła się częściej jak raz na tydzień.
      Częściej to i po pańskich domach nie praktykowali.

      Czy Maciej mógł byc ojcem? chyba nie, przeciez znamy jego osobisty
      pogląd na tę sprawę, wtedy, gdy idąc do wójta sam do siebie klął
      Ewkę jako podstępną kłamczuchę. Poza tym wtedy jeszcze żyła Maryś, a
      Boryna raczej był wierny i prawdziwie przywiązany do żony. Jeśli
      Ewka nabawiła się ciąży w obejściu Borynów, to już raczej
      postawiłabym na Jantosia.
      • jadwiga1350 Re: Ewka 16.01.09, 17:57
        Co do tego mycia to to były tylko takie przygadywania na sali
        sądowej: gospodarna,raz na rok się myje, żeby na mydle oszczędzić.
        Może to nie miało wiele wspólnego z prawdą.
        Maciej w myślach wyzywał Ewkę bardzo brzydko:lakudra, suka. To
        prawda. Ale taki Antek równie pięknymi słowami nazywał Jagnę: tłuk,
        lakudra, spał z nią kto chciał. Co nie przeszkadzało mu potem
        wyczekiwać na nią całymi nocami pod brogiem. Natura ludzka bywa
        skomplikowana.
    • cahir4 Re: Ewka 16.01.09, 20:09
      Chm... jeśli uznamy, że Boryna był ojcem dziecka Ewki, to właściwie możemy
      dopisać sobie do "Chłopów" wszystko. Bo tekst jest w tej sprawie jednoznaczny:
      bohater w monologu wewnętrznym stwierdza, że nie uprawiał seksu z tą osobą.
      Chyba że stwierdzimy, że Boryna miał schizofrenię. Albo amnezję. Albo jedno i
      drugie. Nie mamy żadnych przesłanek do takich stwierdzeń.

      Jagna, Antek, Mateusz (o Franku z młyna nic nie wiadomo) nie czują się
      odpowiedzialni za swe czyny, ale nie wypierają się, że ich dokonali. To jest
      zupełnie co innego.

      Charakterystyka Ewki z wesela ewidentnie nie pasuje do Ewki z procesu.
      Domniemana ex-kochanka miałaby pouczać pannę młodą? Jednocześnie są jednoznaczne
      wskazówki, że to ta sama osoba. Moim zdaniem - wpadka.

      Niezależnie od wszystkiego, dziecko Ewki (gdyby nawet było dzieckiem Boryny) nie
      dziedziczyłoby po nim. Ponieważ byłoby owocem przestępstwa (cudzołóstwo), nie
      mogłoby nawet być uznane. Jedyne, na co mogłoby liczyć, to alimenty. (Uznanie
      przez sąd, że ktoś jest ojcem dziecka, nie oznaczało, że jest ono dzieckiem
      "uznanym" w sensie prawnym.)
      • jadwiga1350 Re: Ewka 16.01.09, 21:18
        Skoro mamy wątek Rozdział V i różne takie gdybologie to chyba nic
        złego podyskutować o ojcostwie Boryny. Przecież ten temat pojawia
        się w książce, nie jest wzięty z sufitu

        To że człowiek wypiera się przed samym sobą że coś zrobił wcale
        jeszcze nie świadczy o chorobie psychicznej. Ludzie w zadziwiający
        sposób potrafią siebie okłamywać i innych okłamywać. Są tacy co
        zarąbią drugiego siekierą i czują się niewinni.

        W tych swoich monologach wewnetrznych to Boryna właściwie tylko
        obrzuca Ewkę wyzwiskami, ale nigdzie stanowczo nie stwierdza że nie
        uprawiał z nią seksu, Hale, ja z nią sipiałem, żebyś ozór straciła
        lakudro jedna, ścierwa itp. I można się zastanawiać:
        1) Ewka ma stracić ozór bo kłamie bezczelnie
        2) Ewka ma stracić ozór bo ujawniła wstydliwą tajemnicę. Teraz
        Boryna musi się wstydzić przed całą wsią, że on gospodarz, zadał się
        z prostą dziewką, a może i mu alimenty przyjdzie płacić.

        Rzeczywiście ta Ewka z wesela jest jakaś inna od Ewki z procesu. Ma
        jakby więcej godności i powagi w sobie. A że eks-kochanka poucza
        pannę młodą to może nic dziwnego. Spójrzmy na taką Kozłową, żyła z
        tego co ukradła, dzieci przywiezione z Warszawy głodem morzyła, a
        czuła się kimś lepszym i od Jagny i od wójtowej.
        • soova Re: Ewka 16.01.09, 21:35
          jadwiga1350 napisała:

          >To że człowiek wypiera się przed samym sobą że coś zrobił wcale jeszcze nie świadczy o chorobie psychicznej.

          Mechanizm wypierania to nie jest choroba psychiczna, tylko psychiczne działanie obronne.

          >Spójrzmy na taką Kozłową, żyła z tego co ukradła, dzieci przywiezione z Warszawy głodem morzyła, a czuła się kimś lepszym i od Jagny i od wójtowej.

          Ale tylko w swoim mniemaniu czuła się lepsza. Wieś nadal raczej nią pogardzała.
          • jadwiga1350 Re: Ewka 23.01.09, 20:01
            Ewka powołała przed sąd swoich świadków. Na pewno byli to mieszkańcy
            Lipiec. Nie zeznali oni jednak nic więcej prócz plotek i domysłów.
            Więc pewnie o tym domniemanym ojcostwie Boryny było głośno. Ciekawe
            czy Boryna, człowiek honorny i pamiętliwy żywił do tych świadków
            urazę.Jeśli nie to może dlatego,że w głębi duszy wiedział że mają
            rację.
            • mmk9 Re: Ewka 24.01.09, 09:10
              Świadkowie Ewki na pewno należeli do drugiego sortu mieszkańców.
              Żaden porządny gospodarz nie poszedłby swiadczyć w sprawie dziewki
              niewiadomoskąd. Franek młynarczyk, inne dziewki sluzebne,parobcy,
              moze przy okazji i Kozłowie, skoro i tak byli w sądzie. A ci i na
              urazę w duszy Boryny nie zasługiwali, mial ich w nosie.
              Toć jak Ewka zachodzila w ciążę, mieli Boryna jeszcze Maryś swoją ,
              na co byloby mu się z dziewką tyrpać gdzieś w stodole ? Chłop w
              latach przecie, a i Maryś chyba by dopilnowała.
    • tt-tka Re: Ewka 27.04.16, 02:23
      Jedna mamy Ewke, kumy. Najpierw Dominikowa mowi o dawnej sludze Boryny, ze ona teraz u mlynarza sluzy, a potem Jagustynka "z Ewka od mlynarza kucharowac bedziemy". Ta sama ci ona jest.

      Mnie co innego dziwi - Marys Borynowa pomarla na zwiesne, kiedy roboty od groma, a Maciej Ewke pogonil ? Toc porod nie przeszkoda, Hanka niemal do ostatniej chwili w gospodarstwie robi i krotko po zlegnieciu znowu. Moze jednak mieli cos gospodarz na sumieniu ? Nie twierdze, tak tylko gdybam.

      I druga rzecz - co sie stalo z dzieckiem Ewki ? Na weselu Boryny kucharuje kobieta dwa dni i dwie noce, bo i u Dominikowej, i na przenosinach. A dziecko ? We mlynie na lasce bozej zostawila ?
      • matylda1001 Re: Ewka 27.04.16, 13:20
        Jak Ewka pracowała u młynarza to w tym czasie też ktoś musiał się maleństwem zajmować, a przy kuchni nie stała przecież przez cały czas więc mogła pobiec i dziecko nakarmić.
        • tt-tka Re: Ewka 27.04.16, 16:38
          Mogla, ale tego pan Reymont nie napisali. O Jagustynce napisali, jak (molestowana przez Witka) poleciala zajrzec do Kuby, a Ewka, wyglada, caly czas przy garach...
      • kot_kotando Re: Ewka 28.04.16, 21:39
        W powieści mamy różne Ewki.

        Jak Mateusz robi przegląd panien, to o Jewce mówi, że wałkoń i całymi dniami pod pierzyną się wyleguje. Jednocześnie jest tam Franka z przychówkiem, więc Jewka jest raczej bez przychówku.

        Kłębowa mówi, że na pielgrzymkę pójdzie jej Jewka z Maciusiem.

        Moim zdaniem kucharka na weselu Boryny to nie ta sama Ewka, która go oskarżała o zrobienie jej dziecka. Reymonta po prostu zawiodła pamięć i pomieszał postaci.
        • tt-tka Re: Ewka 28.04.16, 21:49
          Wiele Ewek jest wymienionych z imienia, ale imho dawna dziewka u Borynow i kucharka na weselu to ta sama postac. Skarzaca Macieja o alimenty sluzy teraz u mlynarza i gotuje tez sluzaca u mlynarza, a czasu uplynelo ok. 2 miesiecy.
          • tt-tka Re: Ewka 21.07.19, 18:09
            A co do ojcostwa - Maciej mogli sie wypierac i zapierac, i klamac nawet przed soba, ale mamy i odautorskie, narratora, stwierdzenie "nie, nie mogl pojac, po co i dlaczego skarzyla". Czyli chyba jednak nie maciejowe to dziecko Ewki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka