jadwiga1350
16.01.09, 17:02
Zastanawia mnie kwestia ojcostwa dziecka Ewki. Jak wiadomo Ewka
oskarżała o to Borynę i twierdziła że jej syn to wierna kopia
Macieja. Może jednak miała rację? Wprawdzie Maciej czuł się w tej
sprawie niewinny, ale czy to on jeden? Taka Jagusia też zawsze się
czuła niewinną sierotą, pokrzywdzoną przez cały świat. Niewinny czuł
się Antek, Mateusz i Franek z młyna. Tych wiecznie niewinnych w
Lipcach było sporo. Może było tak i z Maciejem, który zapomniał już
co go z Ewką łaczyło?
Maciej jak na takiego kwardego i niesprawiedliwego chłopa był
dziwnie miętki i wyrozumiały dla Ewki. Kiedy zaszła w ciążę nie
wygnał jej z chałupy. Choć jak pokazuje przykład organiściny i
Magdy, nikt nie miałby mu tego za złe.Dał ksiedzu worek owsa za
chrzest jej dziecka, zapłacił jej za służbę. Za ciąganie po sądach
wielkiego żalu do Ewki też nie miał, skoro była ona kucharką na jego
weselu. A Boryna był w tych sprawach przewrażliwiony. Nie chciał by
krowę oprawiał zięć, którego nie lubił.
Może rzeczywiście między Ewką i jej gospodarzem coś było? Może
Boryna znudzony żoną , zapragnął odmiany z młodą służąca, zwłaszcza
że nie groziło mu to żadnymi kosekwencjami. Ewka wprawdzie nie była
zbyt atrakcyjna, skoro miała się myć raz na rok, ale do chwilowej
przyjemności była zupełnie dobra. A Boryna był ciągle wrażliwy na
wdzięki niewieście, o czym świadczy jego późniejsze małżeństwo z
Jagną.