11.02.05, 08:34
Czy udało wam się wyłapać jakieś wpadki autorki? To znaczy - ktoś za szybko
urósł, albo cos się w kolejnych tomach nie zgadza z pierwotną wersją? Kiedyś
przed laty czytałam gdzieś, że sama MM czasami się gubi i musi zapisywać
szczegóły, ale nie wiem czy to jest możliwe tak dopilnować wszystkiego.
Ja pamiętam tylko, że znienacka pojawiła się mama Hajduka (Hajduk powiedział
Rózy i Fryderykowi w pociągu, że jedzie do Środy, bo ma tam matkę), a
przecież nie miał rodziców.
Obserwuj wątek
    • elaw2 Re: Wpadki 11.02.05, 08:43
      Trzeba sprawdzić w Szóstej Klepce, jak z Hajdukiem było. Mnie zadziwiło jak w
      Kalamburce pojawiła się opiekunka Mili Borejko, bo jakoś przedtem nic o niej
      nie mówiono. Tyle znamy rodzinę z Jeżycjady a o babciach i dziadkach nigdy nic
      wcześniej nie było. W Kwiecie Kalafiora jeśli dobrze pamiętam mówiono, że
      Borejkowie zamienili się na mieszkanie z panią Trakl a w Kalamburce ta pani
      nagle urosła do rangi najbliższej osoby dla Bebi. Przy okazji, kompletnie
      wyleciało mi z pamięci jej imię...
      • agnieszka_azj Re: Wpadki 11.02.05, 15:13
        elaw2 napisała

        W Kwiecie Kalafiora jeśli dobrze pamiętam mówiono, że
        > Borejkowie zamienili się na mieszkanie z panią Trakl a w Kalamburce ta pani
        > nagle urosła do rangi najbliższej osoby dla Bebi. Przy okazji, kompletnie
        > wyleciało mi z pamięci jej imię...

        Gizela oczywiście :-) Ja to sobie tłumaczę w ten sposób, ze pisząc "Kwiat" pan
        M. jeszce nie przypuszczała, że zrobi jej sie z tego saga Borejków i nie miała
        przemyślanej ich historii.
      • kalokagathia Re: Wpadki 03.03.05, 23:07
        Gizela
      • sevennationarmy Gizela 11.09.09, 13:22
        No to jest strasznie dziwne, że nagle odnajduje się wielka przyjaciółka rodziny,
        o której przez naście tomów nie było ani słowa. Oczywiście rozumiem, że pani
        Musierowicz nie miała w głowie całej sagi, gdy zaczynała pisać Jeżycjadę.
        Zresztą "Kalamburka" to moim zdaniem najlepsza wśród jej nowych książek. Ale
        GRYZIE mnie ta niezgodność!
    • emusia Re: Wpadki 11.02.05, 10:36
      oczy pyzy zmieniały kolor z niebieskiego (w pulpecjii albo noelce) na brązowy
      (w imieninach chociazby i w innych ksiazkach dalej chyba juz tez).
      hajduk nie miał matki, chyba wyszło drugie wydanie poprawione czy coś, bo ja w
      imieninach mam, ze jedzie do srody bo ma tam matke ucznia z ktora chce pogadac
      (dosyc naciagane).
      z pania trak tez mi sie nie podoba. w kwiecie pan trak jest pokazana jako
      dlaeka znajoma ktora w dodatku zrobila z nich balona, bo piece z weglem, bo
      rury, bo piecyk bo cos tam jeszcze a potem niemal matką mili sie okazuje.
      • biealka Re: Wpadki 11.02.05, 11:44
        Wpadkę z matką Hajduka MM usiłowała naprawić w kolejnej części, tam właśnie
        Hajduk rozmawia z Grzegorzem Strybą i mówi mu o matce w Środzie, jako o matce
        ucznia - (że niby taki roztargniony nauczyciel z niego i stosuje skróty
        myślowe). Nie przekonało mnie to. To w "Tygrysie i Rózy" bodajże, a rozmowa w
        pociągu z Fryderykiem i Różą jadącymi na wagary to właśnie w "Imieninach". Ale
        sprawdzę jeszcze w domu.
        No i intryguje mnie sprawa Lisieckich, tak dobrze rokowali w końcówce "Idy
        Sierpniowej" a jednak bandziory z nich wyrosły.
        • ouisch Re: Wpadki 18.02.05, 13:52
          Wpadke z Hajdukiem naprawila,ale zaraz potem popelnila chyba nastepny blad,bo
          Tygrys mowi o Hajduku jako wychowawcy Rozy a dalej podczas kolacji rodzinnej
          okazuje sie,ze wychowawca Rozy jest Dambo.
          • nighthrill Re: Wpadki 15.03.05, 15:01
            a Dambo nie był raczej wychowcawcą Przeszczepa i Belli?
            • listek_a Re: Wpadki 26.08.05, 14:15
              Dambo to wychowcawca Przeszczepa i Belli. a w Tygrysie i... bylo ze Hajduk jest
              dyrektorem nie wychowca.
              • emae Re: Wpadki 16.12.05, 18:29
                Jest wyraźnie powiedziane, że to wychowawca. A kilka stron później, że Dambo
                jest wychowawcą, urodził mu się synek itd.. Pomyliła się i tyle.
            • klaudziol111 Kolejna wpadka 30.07.06, 13:08
              Przeszczep był z 79 Bella z 80 (przeszczep powtarzał klasę), a Pyza była z 81.
              Czy Pyza poszłą rok wcześniej do szkoły :) ? Jak Dambo mógł być i tych i tych
              wychowawcami ? Pyza byłą w klasie z tymi wszystkimi kujonami, prymusami... U
              Belli i PRzeszczepa tak nie było, a mieli tych samych wych. Ponad to
              GDY BELLA BYŁA WTEDY W DOMU U BOREJKÓW PYZĘ PRZEDSTAWIONO JAKO JESZCZE MAŁĄ
              DZIEWCZYNKĘ !!!
              • baba67 Re: Kolejna wpadka 30.07.06, 17:32
                Nie przypominam sobie, zeby ja przedstawiano jako mala dziewczynke, zwlaszcza,
                ze wspomniano o niej tylko raz jako o corce Gabrysi, ktora przyjechala wraz z
                siostra na slub swojej przybranej siostry.Corka moze byc w roznym wieku, a Bella
                tego dnia nie byla usposobiona do zawierania przyjazni.Ale z datami masz
                racje-Bella byla tylko rok starsza od Pyzy!To dlaczego ona jest w pierwszej
                klasie podczas gdy Bella w trzeciej?
                • nighthrill Re: Kolejna wpadka 07.09.06, 21:04
                  Właśnie przed chwilą też tę wpadkę wychwyciłam. Sądząc z "trolli" Pyza urodziła
                  się w listopadzie 1981. Bella w roku szkolnym 96/97 jest w II klasie liceum,
                  czyli urodziła się w 1980. Po pierwsze, Dambo nie mógł być jednocześnie
                  wychowawcą dwóch klas. Po drugie, w "Córce Robrojka", gdzie poznjemy Bellę,
                  Pyza faktycznie jst wspominana w takim kontekście, jakby miała koło 12-13 lat.
                  Z tego, co pamiętam wszyscy wybierają się na ślub Tomka i Noelki, gdzie
                  Tygrysek i Pyza są wystrojone w "białe rajstopki i kapelusiki" lub coś w tym
                  guście. Bella natomiast, rok od Pyzy starsza, pracuje i jest bardzo
                  samodzielna.
                  • klymenystra Re: Kolejna wpadka 07.09.06, 23:12
                    nooo, znajac troske niektorych Borejkowien o wyglad, to 15-letnia Pyza w
                    kapelusiku i rajstopkach mnie nie dziwi...
                    • baba67 Re: Kolejna wpadka 08.09.06, 08:37
                      Ja bym sie tego kapelusika tak nie czepiala-modne wtedy byly, chyba nie bylo
                      napisane nigdzie, ze rajstopki byly biale.MM pisze o corkach Gabrysi,zaraz
                      potem wspomnianych jako dziewczynki, to moze sugerowac wiek 12 -13. Nimniej
                      pamietajmy, ze pyza byla infantylna i takie wrazenie mogla robic.
          • klaudziol111 Tygrys mówi o Hajduku jako o dyrektorze szkoły Pyz 30.07.06, 12:59
            y, anie o wychowawcy ! Jajduk był dyrektorem
          • taajga Re: Wpadki 28.11.08, 11:51
            Proszę o pomoc - gdzie w "Tygrysie i Róży" jest kolacja rodzinna, podczas której
            rozmawia się o Dambo? Mam I wydanie z 99 roku.
        • sevennationarmy motyw Lisieckich 11.09.09, 13:25
          Ależ to jest stały motyw u Musierowicz - książka kończy się dobrze:
          - Lisieccy okazują ludzkie uczucia,
          - Pyziak wraca,
          - Ewa obejmuje Aurelię,
          a potem, między książkami, wszystko wraca do "normy":
          - Lisieccy są bandziorami,
          - Pyziak znów ucieka,
          - okazuje się, że Ewa objęła Aurelię jeden raz w życiu.
          Przykładów jest więcej.
          • senseeko Re: motyw Lisieckich 14.09.09, 23:50
            sevennationarmy napisała:

            > Ależ to jest stały motyw u Musierowicz - książka kończy się dobrze:
            > - Lisieccy okazują ludzkie uczucia,
            > - Pyziak wraca,
            > - Ewa obejmuje Aurelię,
            > a potem, między książkami, wszystko wraca do "normy":
            > - Lisieccy są bandziorami,
            > - Pyziak znów ucieka,
            > - okazuje się, że Ewa objęła Aurelię jeden raz w życiu.
            > Przykładów jest więcej.

            No wybacz, ale IMO do wpadek tego zaliczyć się nie da. Taka fabuła. W zyciu też Ci się czasem wydaje że "teraz to już będzie dobrze" a mija trochę czasu i wracasz w starą koleinę.
            NTW
            • lezbobimbo Re: motyw Lisieckich 15.09.09, 14:47
              senseeko napisała:
              > sevennationarmy napisała: >
              > > Ależ to jest stały motyw u Musierowicz - książka kończy się
              dobrze:
              > > - Lisieccy okazują ludzkie uczucia,
              > > - Pyziak wraca,
              > > - Ewa obejmuje Aurelię,
              > > a potem, między książkami, wszystko wraca do "normy":
              > > - Lisieccy są bandziorami,
              > > - Pyziak znów ucieka,
              > > - okazuje się, że Ewa objęła Aurelię jeden raz w życiu.
              > > Przykładów jest więcej.
              > No wybacz, ale IMO do wpadek tego zaliczyć się nie da. Taka
              fabuła. W zyciu też> Ci się czasem wydaje że "teraz to już będzie
              dobrze" a mija trochę czasu i wra
              > casz w starą koleinę.

              Ale ze tak wszyscy? Wszystkie fabuly? Sama piszesz, ze CZASEM :)
              Moze to i zyciowe, ale jak na ponoc optymistyczna tworczosc MM, dla
              mlodziezy radosnej i dzieciatek kwilaccych, to pesymizm i
              beznadzieja wypelza tu wciaz i wciaz. Bo po co praca od podstaw,
              wyskakiwanie z tych kolein czy sluchanie glosu serca, skoro w
              nastepnym tomie MM i tak ukara i znow bedzie zle i znow to samo.
              Albo MM jest leniwa albo nie pamieta wlasnych konkluzji ;)
              A czego to uczy mlodziez chlonna? Ze "trying is the first step
              towards failure" :)
              • senseeko Re: motyw Lisieckich 24.09.09, 21:26
                lezbobimbo napisała:

                > senseeko napisała:
                > > sevennationarmy napisała: >
                > > > Ależ to jest stały motyw u Musierowicz - książka kończy się
                > dobrze:
                > > > - Lisieccy okazują ludzkie uczucia,
                > > > - Pyziak wraca,
                > > > - Ewa obejmuje Aurelię,
                > > > a potem, między książkami, wszystko wraca do "normy":
                > > > - Lisieccy są bandziorami,
                > > > - Pyziak znów ucieka,
                > > > - okazuje się, że Ewa objęła Aurelię jeden raz w życiu.
                > > > Przykładów jest więcej.
                > > No wybacz, ale IMO do wpadek tego zaliczyć się nie da. Taka
                > fabuła. W zyciu też> Ci się czasem wydaje że "teraz to już będzie
                > dobrze" a mija trochę czasu i wra
                > > casz w starą koleinę.
                >
                > Ale ze tak wszyscy? Wszystkie fabuly? Sama piszesz, ze CZASEM :)
                > Moze to i zyciowe, ale jak na ponoc optymistyczna tworczosc MM, dla
                > mlodziezy radosnej i dzieciatek kwilaccych, to pesymizm i
                > beznadzieja wypelza tu wciaz i wciaz. Bo po co praca od podstaw,
                > wyskakiwanie z tych kolein czy sluchanie glosu serca, skoro w
                > nastepnym tomie MM i tak ukara i znow bedzie zle i znow to samo.
                > Albo MM jest leniwa albo nie pamieta wlasnych konkluzji ;)
                > A czego to uczy mlodziez chlonna? Ze "trying is the first step
                > towards failure" :)
                >
                Nie wszyscy, nie wszyscy! Są i happy endy, choćby Ida - pierwze co mi przychodzi
                do głowy.

                tak czy inaczej, nawet jeśli wyjdzie nam, ze MM uczy młodzież chłonna nie tego
                czego się spodziewamy, to jednak nie uważam by to można było zaliczyć do wpadek.

                Autor ma prawo dowolnie pokierować postaciami i nawet jesli młodzieniec, który w
                pierwszym rozdziale zapowiadał się na żużlowca skończy w ostatnim jako drag
                queen czy jak to się pisze, to nam nic do tego.

                Ergo - nie wpadka. Akurat to - nie.
      • emae Wygląd 16.12.05, 18:22
        - Patrycja w "Opium..." ma rude włosy
        - Aniela jest wyższa od Roberta o głowę, ale Joanna patrzy na nią z wysokości
        170 cm.
        - Ignacy jest niższy o głowę od Idy (170cm), Mila jest drobną kobietą. Skąd te
        wielkie córki?
        - Dużym problemem jest różnica wzrostu dzieląca Idę z Markiem (2 cm). Jeśli
        tak, dlaczego nikt nie zauważył, że Nutria jest wysoka, a Robert ma 160 cm?
        - plus LICZNE nieścisłości na obrazkach...
    • agnieszka_azj Re: Wpadki 11.02.05, 15:20
      W "Opium w rosole" tylko Gabrysia jest blondynką - pozostałe siostry są rude,
      mimo, ze w "Kwiecie' Pulpecja jest blond aniołkiem.

      Swoja drogą to ciekawostka genetyczna - cztery rodzone siostry z których każda
      ma oczy w innym kolorze. Czy przy rodzicach o oczach niebieskich i brązowych
      jest możliwa taka kombinacja ???
      • baba67 Re: Wpadki 13.07.05, 12:06
        Tak, jest mozliwa.Niemozliwe jest tylko to, zeby rodzice o jasnych oczach mieli
        dzieci o ciemnych.
        • umasumak Re: Wpadki 01.08.05, 23:20
          baba67 napisał:

          > Tak, jest mozliwa.Niemozliwe jest tylko to, zeby rodzice o jasnych oczach miel
          > i
          > dzieci o ciemnych.


          O nie zgodzę się. MOja starsza córka ma oczy brązowe, chociaż ja i jej ojeciec
          mamy szare (on) oraz zielone (ja). Po prostu córa odziedziczyła kolor po mojej
          mamie :-). Pzdr

          • baba67 Re: Wpadki 02.08.05, 22:15
            Daaawno temu uczylam sie biologii i mozliwe, ze cos tam przekrecilam :-)
            Moze to chodzilo o to kiedy oboje rodzice maja niebieskie ?
            Moze tu jakis biolog jest ?
            • senseeko Re: oczy 03.08.05, 00:14
              baba67 napisał:

              > Daaawno temu uczylam sie biologii i mozliwe, ze cos tam przekrecilam :-)
              > Moze to chodzilo o to kiedy oboje rodzice maja niebieskie ?
              > Moze tu jakis biolog jest ?

              Kolor oczu warunkowany jest kilkoma genami. Dla uproszczenia przyjmuje się, że
              chodzi o krzyżówkę jednogenową brązowy jako dominujący nad niebieskim.
              I w tym układzie to się sprawdza, tzn rodzicom o niebieskich oczach nie powinno
              urodzic sie dziecko brązowookie.
              Ale zielony to juz inny gen i nie wiem jak jest z szarym.
              A dziecko ma ciemnobrązowe? Jak z karnacją?
              • m_agata Re: oczy 12.10.06, 19:17
                senseeko napisała:

                > baba67 napisał:
                >
                > > Daaawno temu uczylam sie biologii i mozliwe, ze cos tam przekrecilam :-)
                > > Moze to chodzilo o to kiedy oboje rodzice maja niebieskie ?
                > > Moze tu jakis biolog jest ?
                >
                > Kolor oczu warunkowany jest kilkoma genami. Dla uproszczenia przyjmuje się,
                że
                > chodzi o krzyżówkę jednogenową brązowy jako dominujący nad niebieskim.
                > I w tym układzie to się sprawdza, tzn rodzicom o niebieskich oczach nie
                powinno
                >
                > urodzic sie dziecko brązowookie.
                > Ale zielony to juz inny gen i nie wiem jak jest z szarym.
                > A dziecko ma ciemnobrązowe? Jak z karnacją?




                a ja znam osobe której rodzice maja oczy niebieskie a dziecko ma brązowe
                • the_dzidka Re: oczy 12.10.06, 20:28
                  > a ja znam osobe której rodzice maja oczy niebieskie a dziecko ma brązowe

                  Jeśli masz na myśli to, że rodzice twojej znajomej osoby mają oczy niebieskie,
                  a ona ma brązowe, to oznacza, że albo stał sie cud i prawa przyrody zostały
                  złamane, albo, no cóż...
                  • zgred1967 Re: oczy 13.10.06, 10:07
                    Dzieciom kolor oczu się zmienia,
                    tylko nie pamiętam do jakiego wieku.

                    Jest jeszcze możliwość adopcji.
                    I parę innych.
                  • zgred1967 Re: oczy 13.10.06, 10:40
                    > a ona ma brązowe, to oznacza, że albo stał sie cud i prawa przyrody zostały
                    > złamane, albo, no cóż...
                    >

                    No ładnie dziadku, insynuacja bez insynuacji, jak powiedział
                    IG do dziadka w CzP.
                    • ginestra Re: oczy 14.10.06, 00:59
                      Apropos dziedziczenia koloru oczu - ja dawno temu chodzilam do klasy
                      biologiczno-chemicznej i zdawalam mature z biologii. Pamietam nt. tych genow
                      cos takiego, choc to wydobywam z jakichs mrokow pamieci i najlepiej by bylo
                      zajrzec do poddecznika (ja korzystalam z takiej "cegly": "Biologia" autor
                      Ville):

                      Otoz, geny sa zawsze w parze (po jednym od kazdego z rodzicow). W przypadku
                      koloru oczu barwa otrzymana jest przez wymieszanie dwoch genow o danej ilosci
                      barwnika tj. wysoka intensywnosc danej cechy (tu: barwnika) jest wyrazona w tej
                      genetyce duza litera np. "A", natomiast mala intensywnosc to "a".

                      I tak: osoba moze miec uklad dla tej cechy, jaka jest kolor oczu: aa, AA lub Aa.

                      O osobie, ktora ma typ: aa oraz AA mowi sie, ze jest homozygotyczna.
                      O osobie, ktora ma typ: Aa mowimy, ze jest heterozygotyczna.

                      A wiec: ciemne oczy moga miec typ: AA lub Aa (zawsze jest obecny ten gen A, o
                      wysokiej intensywnosci barwnika)
                      Oczy jasne: aa (nie ma genu A, warunkujacego duza intensywnosc barwnika).

                      A wiec, jesli mamy rodzicow: AA + aa, to ich dziecko moze miec typ: AA lub Aa,
                      i ma wtedy zawsze ciemne oczy (lub piwne lub jakies takie ciemnawe), ALE w tym
                      drugim przypadku ma "potencjal" tego, ze gdy dziecko to dorosnie i zwiaze sie z
                      osoba "aa" lub "Aa", to ich dziecko MOZE miec takie polaczenie genow: aa lub
                      Aa, czyli moze miec zarowno oczy blekitne (aa) jak i ciemne (AA).

                      Oto inne polaczenia:

                      rodzice: aa + aa = dzieci tylko aa (oczy niebieskie)
                      rodzice: AA = AA = dzieci tylko AA (oczy b.ciemne)
                      rodzice: AA + aa = dzieci tylko Aa (oczy b.ciemne lub piwne, ciemnozielone itp.
                      z "potencjalem" potomstwa o jasnych oczach)
                      rodzice: Aa + AA = dzieci AA (oczy ciemne) lub Aa (tez ciemne i inne,
                      z "potencjalem" jw.)
                      rodzice: Aa + Aa = dzieci: AA (ciemne) lub Aa (ciemne i inne, z "potencjalem"
                      jw.) lub aa (oczy jasne).

                      Czyli zauwazmy, ze w ostatnim przypadku mamy ciemnookich rodzicow, ktorym rodzi
                      sie dziecko o oczach bladoblekitnych; lub tez, w tym samym wariancie, rodzicow
                      o oczach zielonych lub burych itp. ktorym rodzi sie dziecko o oczach jak
                      wegielki).

                      Znajac ten mechanizm i wiedzac, ze osoby o tak samo ciemnych oczach moga byc w
                      istocie homozygotyczni lub heterozygotyczni (z tym potencjalem potomstwa o
                      oczach niebieskich, jasnych itp.), mozemy wyobrazic sobie tez to dziedziczenie
                      po dziadkach.

                      np. dziadek: Aa, babcia AA (oboje o ciemnych oczach) = ich dziecko np. Aa
                      (ciemnookie); to dziecko Aa (ciemnookie) poslubia osobe Aa (ciemnooka) i rodzi
                      im sie dziecko aa (jasnookie). I tak dalej.

                      Nie wszystkie cechy sa tak w miare prosto dziedziczone jak kolor oczu. Niektore
                      cechy wyrazone sa w postaci "genow rozproszonych" tj. w kilku miejscach
                      genotypu jest informacja nt. danej cechy i te konfiguracje sa bardziej
                      skomplikowane. Ale o tych oczach np. to rozwiazywalismy zadania, przedstawialo
                      sie te rozne opcje w tabelkach, pamietam zadanie o muszkach, ktore przyfrunely
                      na jakas wyspe i tam rozmnazaly sie tak, ze jedne mialy oczy czarne, a drugie w
                      kolorze sepii i mielismy obliczyc po ilu pokoleniach jakas cecha zacznie
                      dominowac czy cos. Pamietam, ze ta genetyka to byl super dzial biologii i
                      uwielbialam sie go uczyc, ale niestety dzis juz prawie nic nie pamietam.
                      Pozdrawiam!
                      • zdzicha.tramwajara Re: oczy 15.10.06, 19:45
                        tez swego czasu uczeszczalam do liceum, w tym z umiarkowana czestotliwoscia na lekcje biologii. w okresie, gdy przerabiana byla genetyka, raczej czesciej niz rzadziej ;-)) z zajec tych utkwilo mi, iz kolor niebieski oczu to cecha recesywna, wiec nie ma mozliwosci posiadania przez pare brozowooka dziecka niebieskookiego. chyba ze listonosz jest niebieskooki, ewentualnie sasiad ;-))
                        • zdzicha.tramwajara Re: oczy 15.10.06, 19:47
                          przez pare brązowooką tez zreszta nie ;-))
                          • meduza7 Re: oczy 15.10.06, 19:58
                            oj, nie, nie, nie. Odwrotnie. Para niebieskooka nie może mieć dziecka
                            brązowookiego, bo tu spotykają się 2 pary genów recesywnych (aa + aa) natomiast
                            brązowooka może mieć dziecko niebieskookie, ponieważ jedno lub nawet oboje
                            rodziców może posiadać w zestawie również te recesywne geny (Aa + AA, Aa + Aa).
                            Dużą literą oznaczam gez brązowych oczu, malą niebieskich. O ile dobrze
                            pamiętam, rozróżniamy fenotyp, czyli to, co widać (czyli np. brązowe oczy) od
                            genotypu, czyli tego co faktycznie jest zapisane w genach.
                            • zdzicha.tramwajara Re: oczy 15.10.06, 20:06
                              no, posipalo mi sie, mialam oczywiscie na mysli niebieskookich rodzicow, brazowookiego listonosza i brazowookie dzieci ;-))
                          • senseeko Re: oczy 11.11.06, 13:54
                            zdzicha.tramwajara napisała:

                            > przez pare brązowooką tez zreszta nie ;-))

                            Może i uczęszczałaś, ale niezbyt uważnie ;)
                            Gdzie rozum śpi, budzą się upiory ;)
                      • the_dzidka Re: oczy 15.10.06, 21:45
                        > Pamietam, ze ta genetyka to byl super dzial biologii i
                        > uwielbialam sie go uczyc, ale niestety dzis juz prawie nic nie pamietam.

                        Kurczę, to tak samo jak ja. Byłam w biol-chem, i uwielbiałam genetykę. Myśmy w
                        ogóle mieli biologię z kobieta, która miała tytuł doktora - co na nikim z
                        licealistów nie robiło wrażenia; dopiero potem zdaliśmy sobie sprawe, że
                        bylismy "skarmiani" wiedzą ponadprzeciętną i podawaną w obłędnie atrakcyjnych
                        dawkach.
                        • meduza7 Re: oczy 16.10.06, 10:20
                          A ja byłam śmiertelnie zakochana w sorze od biologii i uczyłam się, żeby zrobić
                          na nim wrażenie.
                          Zresztą moja rodzina jest żywym przykładem praw Mendla, zwłaszcza jeśli chodzi
                          o kolor oczu. W pokoleniu dziadków brązowookcy poślubiali niebieskookich, moi
                          rodzice oboje mieli brązowe, ja mam niebieskie. Potem moj tata ożenił się drugi
                          raz z niebieskooką, wśród mojego rodzeństwa dwoje ma brązowe, jedno niebieskie
                          i jedno piwne, ale też raczej wpadające w brąz.
                          • ginestra Re: oczy 16.10.06, 10:51
                            Prawda jakie pasjonujace i prawdziwe sa prawa genetyki?
                            Fajnie, ze swiat jest taki roznorodny, ze dzieci, ktore nam sie rodza sa zawsze
                            taka nieprzewydywalna "mieszanka" cech mamy, taty i dalszych pokolen. Mnie to
                            fascynuje i mysle, ze jestem dobra w wychwytywaniu subtelnych podobienstw
                            rodzinnych, a przy tym bardzo to lubie. Pamietam, ze jak odbieralam codziennie
                            dzieci z przedszkola, a potem chodzilam na zebrania w szkole, to nieodmiennie z
                            wielkim zapalem obserwowalam podobienstwa mamy/taty i dziecka. Czesto widac te
                            podobienstwa w takich naprawde subtelnosciach, w ruchach, figurze, proporcjach,
                            usmiechu, zwezaniu sie oczu, tez fajnie jest obserwowac rodzenstwo, ktore jest
                            w roznym stopniu podobne do rodzicow. U mnie np. starsza corka najpierw byla
                            bardzo podobna do ojca, potem z biegiem lat coraz bardziej upodabnia sie do
                            mnie, a wedlug niektorych moich zdjec z dziecinstwa jest po prostu moim klonem.
                            Ponadto krzywa wzrostu moja z lat szkolnych (w moich czasach coroczne szkolne
                            pomiary wzrostu byly skrupulatnie odnotowywane w karcie zdrowia, ktora dostalam
                            potem na pamiatke)i jej krzywa wzrostu pokrywaja sie niemal identycznie. To
                            jest ta moja corka, ktora ma te "agrestowe oczy" (pisalam o nich w innym
                            poscie). Ja tez mam oczy zielone (tak mi nawet wpisali w dowodzie), choc czasem
                            kolor ten nabiera jakby innego odcieniu w zaleznosci od "tla", ktorym jest np.
                            ubranie, natomiast moje nie sa tak mocno zielone jak tej mojej corki. Druga
                            moja corka na poczatku byla taka raczej mieszanka, ale z biegiem lat upodabnia
                            sie coraz bardziej do ojca i kto ja widzi to mowi, ze jest tak podobna do
                            ojca "jakby kto z niego skore zdjal". Ale przy tym bezsprzecznym podobienstwie
                            ja zauwazam tez, ze kiedy sie usmiecha, to uklad nosa i policzkow ma zupelnie
                            jak u mojej mamy i to nagle wrazenie tego podobienstwa, ten blysk, za kazdym
                            razem jest mi bardzo mily. Obie maja troszke inny typ urody, ale sa bardzo
                            ladne. Mlodsza ma oczy wyraznie "pochmurno-niebieskie". W mojej rodzinie
                            pierwotnej, jak i w rodzinie meza, wystepuja raczej osobnicy o roznych
                            wariantach oczu jasnych (niebieskie, szare, zielone itp.), ale we
                            wczesniejszych pokoleniach musial byc ktos ciemnooki, bo jestem przekonana, ze
                            ta zielen jest "heterozygotyczna".
                            Fajny temat, a co do powiesci pani MM, to naprawde powinna mocno sobie
                            rozpisywac i rozrysowywac kto ma jakie oczy, zeby sie nie zagubic, bo o wpadke
                            nietrudno. Natomiast dla mnie intrygujacy jest tez ten kolor "stalowoszarych"
                            oczu Pyziaka i Laury. Nie jestem pewna czy taki widzialam w naturze, ale sobie
                            go bardzo plastycznie wyobrazam...
                            Pozdrawiam wszystkich ciemno- i jasnookich!
                            • baba67 Re: oczy 16.10.06, 11:15
                              Kolor stalowoszary widze codziennie, bo ma takie moj wlasny syn.
                              Nie ma tam ani troche niebieskiego-sa takie jak ostrze noza w polcieniu.
                              Po kim on to ma tego nie wie nikt zreszta, bo dziadkowie maja i mieli
                              niebieskoszare, babcie zdecydowanie brazowe.
                            • moleslaw Re: oczy 16.04.07, 21:15
                              Czytam i czytam o tych oczach i genetyce,ciekawe to nawet.Mój mąż ma brązowe
                              oczy,ja mam zielone a nasz syn niebieskie.Wiele osób zastanawiało sie jak to się
                              stało,moja koleżanka znalazła rozwiązanie.Jej mąż ma dokładnie taki sam kolor
                              oczu jak mój syn.Dobrze że żartowała.Swoją drogą ja jestem niesamowicie podobna
                              do mojej nieżyjącej już teściowej.Ten sam kolor oczu i włosów,takie same znamiona.
                      • senseeko Re: oczy (uwaga długie i dla pasjonatów) 11.11.06, 13:52
                        No, Ginestro, pamiętasz jeszcze sporo. Chociaż te wszystkie "A" i "a" to nie
                        geny, a allele, czyli alternatywne formy danego genu.
                        Barwa oczu u ludzi uwarunkowana jest kilkoma genami i co za tym idzie kilkoma
                        allelami a jak mniemam niektore geny moga miec więcje jak tylko dwa allele.
                        Innymi słowy moze byc gen A na barwe oczu który ma dwa allele niebieski i
                        brązowy (i o tym traktują proste zadania z liceum) czyli allel A - brązowy i
                        allel a niebieski ale moze byc inny gen na barwę oczu B, ktory ma powiedzmy
                        allel B żółte, b zielone i b1 szare
                        Dany osobnik moze miec w locus danego genu tylko po jednej parze alleli. I ich
                        wzajemne interakcje dają taką a nie inną barwę.
                        A takich genów moze byc wiecej niz A,B moze jeszcze C,D itd

                        Wiec moze sie zdarzyc taka kombinacja genow i alleli, ze rodzice mają oczy
                        jasne zblizone do niebieskich a dziecko będzie miało barwę ciemną,
                        przypominającą brąz

                        W niektorych liceach na genetyce przerabia się zadanie o dwóch homozygotycznych
                        białych groszkach z dwóch róznych odmian, ktore po skrzyzowaniu dały rośliny o
                        kwiatach czerwonych.
                        pierwsza odmiana miała genotyp aaBB a druga AAbb, natomiast dla pojawienia sie
                        barwnika niezbedne było wystapienie _rownoczesnie_ prawidlowej formy genu A i
                        genu B (chodziło o dwa bloki enzymatyczne w szlaku wytwarzania barwnika, gdzie
                        A enzym1 prawidłowy i B enzym 2 prawidłowy, a "a" i "b" to enzymy dysfunkcyjne.
                        Dlatego potomstwo AaBb miało kwiaty czerwone

                        Podobnie moze byc w przypadku rodzicow jasnookich dajacych ciemnookie potomstwo.
                        Widac to tez przy kolorze skory. Czasem jasnym rodzicom rodzi sie ciemne
                        dziecko lub na odwrot. Tam z kolei są geny kumulatywne, ktorych działanie się
                        dodaje. Ale to materiał na dłuzszy wywód. W kazdym razie to niekoniecznie
                        musiał byc lisotnosz.
                    • senseeko Re: oczy 11.11.06, 13:35
                      zgred1967 napisał:

                      > > a ona ma brązowe, to oznacza, że albo stał sie cud i prawa przyrody zosta
                      > ły
                      > > złamane, albo, no cóż...
                      > >
                      >
                      > No ładnie dziadku, insynuacja bez insynuacji, jak powiedział
                      > IG do dziadka w CzP.

                      A nie Tygrys? ;) :P
            • olxlo Re: Wpadki 09.09.05, 20:38
              baba67 napisał:

              > Daaawno temu uczylam sie biologii i mozliwe, ze cos tam przekrecilam :-)
              > Moze to chodzilo o to kiedy oboje rodzice maja niebieskie ?
              > Moze tu jakis biolog jest ?


              nie ma. przeciez nmapisali, ze poszla rodzic :))
            • emae Geny 16.12.05, 18:37
              Gen brązowych oczu jest genem dominującym - dlatego częściej występują one w
              naturze.
              Dwie osoby niebieskookie faktycznie nie mogą mieć ciemnookich dzieci, gdyż ich
              genotyp to aa - geny recesywne. Z aa i aa może urodzić się tylko aa.
              Natomiast NIE DZIEDZICZY SIĘ PO DZIADKACH! Oni nie mają nic wspólnego z wymianą
              genów pomiędzy Tobą a Twoim dzieckiem. Wyjaśnienie sytuacji jest inne, ale dla
              mnie też zbyt skomplikowane.
              A propos genetyki, skąd tyle rudosci u Borejków? Raz, że to kolor bardzo rzadki
              (gen recesywny). Dwa, że niektóre z dzieci w ogóle nie mają po kim być rude!
              • baba67 Re: Geny 16.12.05, 18:45
                Nie dziedziczy sie po dziadkach ?????
                To ja nie wiem, dlaczego ja z moja Babcia (zdjecie w tym samym wieku) wygladamy
                jak siostry?
                I nie rozumiem, dlaczego moja siostra ma znamie w tym samym miejscu i
                identycznego ksztalu jak Dziadek ?
                • elth Re: Geny 16.12.05, 21:14
                  Wlasciwie to wszyscy macie racje. Nie dziedziczy sie genow po dziadkach, ale po
                  rodzicach. Poniewaz jednak te geny od rodziców zawieraja geny swoich rodzicow,
                  czyli dziadkow, to mozemy stac sie do nich podobni.
                  W wielkim uproszczeniu.
                • aska_manfredzik Re: Geny 24.06.06, 16:14
                  jezeli nie dziedziczy sie po dziadkach,to czemu wszyscy mowia mi,ze jestem
                  calkiem moja babcia??no chyba,ze to dlatego,ze tata jest do babci,a ja do taty:)
              • yowah76 Re: Geny 13.10.06, 15:03
                Jako, ze gen recesywny, to moga po dziadkach, pradziadkach...po rodzicach nie
                musi byc widac; ale, ze np. Ida z ciemnym Markiem ma dwojke rudych, o ile
                dobrze pamietam, to sie juz troche z prawami przyrody kloci.Ale faktycznie
                nawal rudzielcow w Poznaniu jest dziwny, czyzby skutki najazdow Wikingow
                objawialy sie po 50 pokoleniach?
                • morekac Re: Geny 01.03.10, 21:42
                  >Ida z ciemnym Markiem ma dwojke rudych, o ile
                  > dobrze pamietam, to sie juz troche z prawami przyrody kloci
                  Nie kłóci się. Rudy jest recesywny, ciemne włosy są dominujące -
                  czyli jeden gen 'ciemny' wystarczy, aby mieć ciemne włosy.
                  Marek powinien mieć jakiś rudzielców/blondynów w rodzinie - stąd
                  rude geny. Zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa 3/4 dzieci Idy i
                  Marka powinno być rude.
                  • senseeko Re: Geny 01.03.10, 22:34
                    morekac napisała:

                    > >Ida z ciemnym Markiem ma dwojke rudych, o ile
                    > > dobrze pamietam, to sie juz troche z prawami przyrody kloci
                    > Nie kłóci się. Rudy jest recesywny, ciemne włosy są dominujące -
                    > czyli jeden gen 'ciemny' wystarczy, aby mieć ciemne włosy.
                    > Marek powinien mieć jakiś rudzielców/blondynów w rodzinie - stąd
                    > rude geny. Zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa 3/4 dzieci Idy i
                    > Marka powinno być rude.

                    TUTAJ było sporo na ten temat. Wszystko się zgadza, nic się nie kłóci z prawami przyrody.
                    Może nie dokładnie rachunek 3/4 ale nie szukajcie wpadek tam, gdzie ich nie ma.
        • brandonka77 Re: Wpadki 28.06.06, 14:02
          dokladnie ja uczylam sie tak samo ze jak rodzice maja jasne oczy a tu wliczaja
          sie niebieskie, zielone i szare to nie moga miec dzieci o ciemnych oczach z
          kolei rodzice o ciemnych oczach moga miec dzieci o niebieskich ( aa geny taki
          zpais)
          • the_dzidka Re: Wpadki 01.07.06, 22:25
            > dokladnie ja uczylam sie tak samo ze jak rodzice maja jasne oczy a tu
            wliczaja
            > sie niebieskie, zielone i szare to nie moga miec dzieci o ciemnych oczach z
            > kolei rodzice o ciemnych oczach moga miec dzieci o niebieskich

            Nieprawda. Natura tak to śmiesznie urzadziła, że owszem, niebieskoocy rodzice
            nie mogą mieć dzieci o ciemnych oczach, natomiast - i to jest ciekawe -
            ciemnoocy rodzice moga mieć niebieskookie dziecko.
            • zdzicha.tramwajara Re: Wpadki 08.10.06, 18:57
              the_dzidka napisała:

              > > dokladnie ja uczylam sie tak samo ze jak rodzice maja jasne oczy a tu
              > wliczaja
              > > sie niebieskie, zielone i szare to nie moga miec dzieci o ciemnych oczach
              > z
              > > kolei rodzice o ciemnych oczach moga miec dzieci o niebieskich
              >
              > Nieprawda. Natura tak to śmiesznie urzadziła, że owszem, niebieskoocy rodzice
              > nie mogą mieć dzieci o ciemnych oczach, natomiast - i to jest ciekawe -
              > ciemnoocy rodzice moga mieć niebieskookie dziecko.
              >


              The dzidka, cus nie tak z Twoimi okularami, tymi wyostrzajacymi rozumienie :-))
              Jak te gluche wrobelki: pocaluj mnie w du*pe, a dzidka: a ty mnie w d*pe!
              ;-)))
              • the_dzidka Re: Wpadki 08.10.06, 22:26
                > The dzidka, cus nie tak z Twoimi okularami, tymi wyostrzajacymi rozumienie :-
                > Jak te gluche wrobelki: pocaluj mnie w du*pe, a dzidka: a ty mnie w d*pe!
                > ;-)))

                Nie bardzo rozumiem, co chciałas przez to powiedzieć. Po części dlatego, że
                Twój styl pisania mocno utrudnia zrozumienie treści.
                Nawiasem mówiąc: pewnie nie zauważyłaś, ale równiez poziomem wypowiedzi mocno
                odstajesz od ogółu. Proponuję zmienić styl.
                • zdzicha.tramwajara Re: Wpadki 08.10.06, 22:35
                  No to prościej: spróbuj czytac ze zrozumieniem. Strasznie jesteś irytująca z tym
                  swoim protekcjonalnym tonem. Dziewczyna pisze, ze niebieskoocy nie mogą miec
                  brozowookich dzieci, a na to ty: nieprawda! nieprawda! niebieskoocy nie moga
                  miec brazowookich dzieci!

                  I nie zaperzaj się, peace and love ;-))
                  • the_dzidka Re: Wpadki 08.10.06, 22:40
                    No widzisz, teraz od razu zrozumiałam. Widocznie miałam wtedy gorszy dzień i
                    przeczytałam u przedmówczyni "rodzice o ciemnych oczach NIE moga miec dzieci o
                    niebieskich". Zdarza się.
                    Dzięki, że przeprosiłas się z interpunkcją i wielkimi literami - od razu lepiej
                    się czyta.
                    • zdzicha.tramwajara Re: Wpadki 08.10.06, 22:51
                      wiesz, jak dla drugiej osoby denerwujacy jest twoj protekcjonalny styl? BARDZO.
                      i belferski tekst w stylu: jak ladnie, ze sie przeprosilas itp. nie ja sie
                      przeprosilam, moja droga, z interpunkcja (z ktorra notabene nigdy na bakier,
                      nawet w neie, nie bylam), tylko doszlam do wniosku, ze ma do czynienia z
                      niewymownie malo rozgarnieta osoba, z ktora trzeba powoli i bezokolicznikami.
                      watpliwy sukces wychowawczy ci pozostaje, gdy juz poznasz kontekst, nieprawdaz?
                      pozdrawiam :-)


                      • the_dzidka Re: Wpadki 09.10.06, 09:14
                        Nawet nie mam zamiaru tego komentować.
                        Plonk
                        • donkej Re: Wpadki 12.10.06, 01:03
                          Nie wiem jak sądzicie, ale wg mnie 38 to raczej nie jest "wielka stopa"...
                          A w zamierzchłych czasach jakoś tak właśnie Bernard określał Tygrysa i Różę.
                          Pokolenie o wielkich stopach? Coś takiego...
                          • agnieszka_azj Re: Wpadki 12.10.06, 16:48
                            W jeszcze bardziej zamierzchłych czasach czyli w latach siedemdziesiatych
                            rozmiar 38 to była duża damska stopa dominowały 36-37, 39 pojawiało się w
                            sklepach rzadko (jeszcze w latach osiemdziesiątych) a z czwórką na poczatku to
                            juz były męskie rozmiary.

                            Obecna młodzież to zdecydowanie pokolenie o wielkich stopach (odekwatnych do
                            wybujałego wzrostu) ;-)))
                            • yowah76 Re: Wpadki 12.10.06, 18:00
                              A jeszcze... czy tatus ukochanej I.G., jako lekarz, nie uswiadomil dziecka, ze
                              nadmierne opalanie sie jest niewskazane?
          • zdzicha.tramwajara Re: Wpadki 08.10.06, 18:54

            > dokladnie ja uczylam sie tak samo ze jak rodzice maja jasne oczy a tu wliczaja
            > sie niebieskie, zielone i szare to nie moga miec dzieci o ciemnych oczach z

            moga, moga. wszystko zalezy w tym momencie od tego, jakie oczy ma listonosz. jak
            ladne, to pies pogrzebany.
            :-)
        • seligowa Re: Wpadki 01.12.07, 13:23
          to nie jest prawda - reguły genetyki nie wykluczają posiadania
          dzieci o ciemnych oczach przez rodziców o oczach jasnych. Kolor oczu
          u człowieka warunkowany jest przez wiącej niz jeden gen. Tutaj może
          się ujawniac dziedzictwo przodków.
        • anikunierobscen Re: Wpadki 17.09.09, 05:28
          oczywiście, że możliwe, chociaż statystycznie rzadsze
          (darwin, mendel)
        • aneladgam Re: Wpadki 27.09.09, 19:36
          baba67 napisał:

          > Tak, jest mozliwa.Niemozliwe jest tylko to, zeby rodzice o jasnych oczach miel
          > i
          > dzieci o ciemnych.

          jest możliwe. moja mama ma ciemne oczy a jest dzieckiem dwojga jasnookich rodziców
          • memphis90 Re: Wpadki 21.07.17, 21:15
            Cóż, jest to możliwe w przypadku rodziców zielonookich (szansa 1%), natomiast raczej niemożliwe w przypadku rodziców niebieskookich. Aczkolwiek opisywana jest specyficzna mutacja, powodująca, że nie ujawnia się brązowy barwnik i osoba genetycznie brązowooka ma siłą rzeczy oczy niebieskie.
    • klymenystra Re: Wpadki 11.02.05, 19:05
      mi sie cos z wiekiem tygrysa nie zgadza. musze sprawdzic ale mam wrazenie, ze
      po drodze chyba dwa lata zgubila. i jeszcze paru innych bohaterow tez.
      a najwieksza wpadka to lisieccy i pyziak :)
      • magda_b Re: Wpadki 15.02.05, 11:13
        wiek bohaterek to jest coś, z czym Pani MM nie do końca sobie radzi, nawet mimo
        zamieszczenia w "Języku..." na okładce ściągi z datami(Tygrys np.). Rozumiem,
        że saga się rozrastała, ale głownych bohaterek wypadałoby pilnować! Trudno
        naprawiać to, co się kiedyś już napisało, chyba że Autorka wychodzi z
        założenia, że nieważne jest, czy ktoś ma rok więcej czy mniej, bo to i tak
        zasadniczo nie wpływa na treść...
        • emusia Re: Wpadki 15.02.05, 16:40
          i zdaje sie wyszlo ze rojek mial 17 lat kiedy urodzila mu sie bella, a przeciz
          cale liceum za anielka podobno latal.
          • klymenystra Re: Wpadki 15.02.05, 20:46
            a Bella urodzila mu sie na pierwszym roku studiow... to juz chyba musial
            najmarniej 18 miec :)
            • emusia Re: Wpadki 15.02.05, 21:27
              19 bo belkla sie urodzila w lipcu, zeby byl 1 rok studiow to musial ten 1 rok
              zaczac, czyli po 1 roku :)czyli wychodzi ze 2 lata zgubil, a ja nie wiem czy
              przypadkiem szkola fdo ktorej chodzili robrojek i anielka nie byla 5 letnia,
              przynajmniej poligrafik do ktorego chodze dawniej byl 5 letni, teraz w zwiazku
              z reforma 4 letni:)
              ale moj poligrafik jest w krakowie wiec to nie to co anielka... szkoda.
              • klymenystra Re: Wpadki 18.02.05, 13:54
                mamy w krakowie poligrafik? nawet nie wiedzialam :)))))) wytlumaczysz mi w
                takim razie, czym jest offset ? :)
                • emusia Re: Wpadki 18.02.05, 16:27
                  ano jest, na osiedlu tysiaclecia w nowej hucie :)
                  a co do offsetu to przynaje, nie wiem. w poligrafiku tym jest jeszcze liceum o
                  profilu wyszukiwanie informacji i tam wlasnie chodze, nie mam zadnych
                  poligraficznych lekcji, niestety ;) truskawa mnie nie uczy :)
                  • klymenystra Re: Wpadki 18.02.05, 18:11
                    uuuu szkoda :( ale jesli masz takich rycerzy jak Robrojek to wybacze, ze nie
                    wiesz :)))
                    pozdrawiam krakowsko :)
                    • emusia Re: Wpadki 19.02.05, 10:45
                      a jest kilku rudych i piegwatych ale raczej dosyc wysokich w dodatku pala na
                      przerwach przed szkola! tuż to nie robrojki absolutnie :)
                • olxlo Re: Wpadki 01.09.05, 08:21
                  to taka technika druku, np na papierach wartsciowych
            • nighthrill Re: Wpadki 23.07.06, 18:09
              Właśnie przypominam sobie "Córkę Robrojka" i tam stoi jak byk, że Robert "nie
              doszedł jeszcze trzydziestu pięciu lat, a już był siwy". No to powiedzmy, że ma
              34 lata, a Bella w tym właśnie tomie kończy 16, więc urodziła się w lipcu 1980.
              Czyli Robrojek miał 18-19 lat w chwili jej urodzenia się, co się kompletnie nie
              zgadza, bo w 1977 jest w pierwszej klasie poligrafika, który zapewne był
              pięcioletni, a ożenił się dopiero po dostaniu się Anieli na studia, czyli po
              ukończeniu przez nich oboje tegoż poligrafika.
              Wszystkie te informacje podaję za "CR" - widać, jak już nawet w obrębie jednego
              tylko tomu daty się nie zgadzają z tym, co autorka pisała wcześniej...
              • dakota77 Re: Wpadki 23.07.06, 18:37
                Autorka naprawdę powinna zacząć robic dokładne notatki:)
              • dziewczynaaaa1 Re: Wpadki 24.07.06, 19:58
                A w "Imienbinach" kiedy Tygrys robi wywiad z ludzmi jak reaguja na ludzi homo
                sapiens?!Moze chodzilo jeje o homoseksualistow?
                • jedynataka Re: Wpadki 24.07.06, 22:40
                  wlasnie chodzilo jej dokladnie o homo sapiens, a to ludziom kojarzylo sie od
                  razu z homoseksualizmem. W ten sliczny sposob autorka pokazala, ze ludzie
                  obecnie sa raczej malo wyksztalceni, ale za to odwrotnie proporcjonalnie do tego
                  zaslepieni. Raczej przykre byly wyniki tego sondazu.
                • the_dzidka Re: Wpadki 25.07.06, 09:29
                  > A w "Imienbinach" kiedy Tygrys robi wywiad z ludzmi jak reaguja na ludzi homo
                  > sapiens?!Moze chodzilo jeje o homoseksualistow?

                  Zupełnie nie zrozumiałas żartu.
                  • funkiusz_budi Re: Wpadki 26.07.06, 13:35
                    Jeśli to już było, to przepraszam, ale wątek jest długi i mogło mi coś umknąć :). W "Tygrysie i Róży" jest mowa o tym, że Laura urodziła się w grudniu 1984. Natomiast w "Nutrii i Nerwusie", gdzie akcja dzieje się w czerwcu 1994, napisane jest, cyt. "ona, Laura, nie jest już taka młoda, za trzy miesiące skończy 10 lat". Rok się zgadza, ale miesiąc już nie. Wynikałoby, że Laura urodziła się we wrześniu. To może taka mniej ważna wpadka, ale jednak. Pozdrawiam fanów Jeżycjady :).
              • zdzicha.tramwajara Re: Wpadki 08.10.06, 19:03
                nighthrill napisała:

                > Właśnie przypominam sobie "Córkę Robrojka" i tam stoi jak byk, że Robert "nie
                > doszedł jeszcze trzydziestu pięciu lat, a już był siwy". No to powiedzmy, że ma
                >
                > 34 lata, a Bella w tym właśnie tomie kończy 16, więc urodziła się w lipcu 1980.
                >
                > Czyli Robrojek miał 18-19 lat w chwili jej urodzenia się, co się kompletnie nie
                >


                hmmm... pozwole sobie przypomniec, ze to nie slub robrojka implikowal pojawienie
                sie na tym swiecie belli, a cos zgola innego (i nie mam tu bynajmniej na mysli
                zakonczenia poligrafika;-))
                • nighthrill Re: Wpadki 23.12.06, 15:20
                  No ok, nikt nie mówi, że najpierw był ślub:) Choć w pewnym sensie wynika to
                  z "Brulionu", gdzie jest napisane "ożenił się, od razu było dziecko, a po roku
                  jego żona umarła" ( parafrazuję, bo nie mam teraz czasu po półkach myszkować).
                  Czyli jeśli to było jedno po drugim, a ożenił się po koszu od Anieli ( który to
                  kosz nastąpił to jej dostaniu się na studia, czyli ukończeniu poligrafika), to
                  musiał być to rok 1982. Wszystko gra, bo Aniela w chwili akcji "Brulionu" jest
                  po studiach, a studia na kierunkach artystycznych trwają sześć lat. Czyli
                  urodzenie się Belli w lipcu 1980 jest ze wszechmiar niemożliwe, bo sama autorka
                  jednak sugeruje, że najpierw się Robert ożenił z flecistką...
    • nogatka Re: Wpadki 25.02.05, 15:28
      Witam na forum!
      Też zauważyłam parę nieścisłości, ale to wyłapywanie lapsusów traktuję bardziej jak rebusy. Kto by tam się przejmował drobiazgami.
      Na okładce "Języka Trolli" jest bład dotyczący roku urodzenia córek Idy i Patrycji. W książce wszystko gra- obie urodziły się tego samego dnia, czyli 1 sierpnia 1998 roku. Natomiast na okładce jedna w 1998, a druga w 1999. Chyba.
      Wpadkę z kolorem włosów też dawno wychwyciłam, ale była jednorazowa, więc ujdzie.
      Ach, jeszcze coś, ale to raczej wątpliwość. w "Tygrys i Róża" Robrojek przywołuje wspomnienie o tym, jak w sierpniową sobotę UBIEGŁEGO ROKU Natalia odwiedziła go na poddaszu (u Kowalików) i " odważył się wreszcie zadać jej ważne pytanie, a ona już już miała odpowiedzieć, gdy do pokoju wtargnęła Bella i spłoszyli się na dobre". Właśnie. Tymczasem to wydarzenie miało miejsce w roku 1996 i jest opisane w "Córce Robrojka". Natalia nie mogła go odwiedzić w sierpniu ubiegłego roku, gdyż, jak rozmyśla Robert, nie widział jej od roku, od Walentynek. Chyba, że ubiegły oznacza miniony, a nie ostatni. Co o tym sądzicie?
      Pozdrawiam
      • magda_b Re: Wpadki 25.02.05, 15:54
        też na to kiedyś zwróciłam uwagę :) Akcja Tygrysa toczy się w 1999r., więc
        ten "ubiegły rok" to bardzo duże niedopatrzenie(pomijam fakt, że w Imieninach
        Natalia wraca po ROCZNYM pobycie na Cyprze, więc nawet się nie widzieli...)
    • slotna Re: Wpadki 03.03.05, 00:04
      Pamietam wywiad z pania Musierowicz, w korym omawiala dosc dokladnie te wpadki:
      wiek Natalii (podciagniety tak, zeby uczyla sie z Bebe, jakos trzeba bylo to
      powiazac, rozumiecie), slynna matke Hajduka etc.
      Natomiast zupelnie nie traktuje powaznie "Kalamburki", naciagane to wszystko
      jest strasznie, na szczescie do tego - moim zdaniem - kiepsko sie czyta, wiec
      przyznam sie - w studenckiej chwili glodu sprzedalam, tak jak i "Jezyk Trolli".
    • kalokagathia Re: Wpadki 03.03.05, 23:08
      Hajduk mówił, że jedzie do matki UCZNIA :)
      • slotna Re: Wpadki 04.03.05, 02:18
        Wlasnie nie! Pyzie i Fryderykowi powiedzial, ze jedzie do matki. Po prostu.
        Dopiero pozniej, kiedy p. Musierowicz otrzymala listy od czytelnikow z pytaniem
        o co chodzi, znalazlo sie wyjasnienie ("belferski skrot myslowy").
        • aura.ranna Re: Wpadki 04.03.05, 09:56
          Wpadki trochę zakłócają odbiór ostatnich paru książek, przynajmniej mnie. Poza
          już wymienionymi w wątku, przeszkadzało mi jeszcze, że MM zapomniała o siostrze
          Lelujków w Imieninach. Siostra uczyła się u prof. Dmuchawca, o czym mowa w
          Opium, potem trochę na siłę odnalazła się w Chorzowie, w Tygrysie i Róży.
          • aura.ranna Re: Wpadki 08.03.05, 23:47
            Może nie wpadka, ale jakiś chochlik. Chodzi mi o dyskusję o duszy w Kwiecie
            kalafiora. Najpierw Gabrysia dzieli duszę na trzy części. Potem wymienia cnoty
            i wady każdej części, i DWA RAZY opisuje część popędliwą. Bardzo mnie ciekawi
            czy to zostało poprawione. Możecie sprawdzić jak jest w Waszych książkach?
            Moje wydanie: Akapit Press, 1996 r., s. 116-117
            • yennefer_z_v Re: Wpadki 10.03.05, 20:12
              W wydaniu z 1998 też jest dwa razy część popędliwa wymieniona... A co powinno
              być? Akurat Arystotelesa nie czytałam...
              • aura.ranna Re: Wpadki 10.03.05, 23:20
                No masz, akurat ja też nie czytałam, hihi ;)
                Gabrysia wymienia częśći: rozumna, popędliwa, pożądliwa
                • jessy3 Re: Wpadki 13.03.05, 12:40
                  A taka wpadka : w Języku Trolli Józinek wychodzi z samochodu Helmuta, aby
                  poszukać u innych radia i dowiedzieć się co się stało, że jest taki korek.
                  NAtomiast później jest wspomniane, ze w samochodzie Helmuta słuchano RMF FM. Ja
                  sobie to tłumaczę, żę Józniej szukał taksówki, gdzie przez specjane radio mozna
                  zawiadomić np. policję o wypadku (taka radiostacja, wiecie;)
                  • nighthrill Re: Wpadki 15.03.05, 15:10
                    Jóźinek myśli, że "radio powinno być w co drugim samochodzie", więc chyba liczył
                    na jakiekolwiek...Faktycznie straszna wpadka.
                    • anitkashe Re: Wpadki 21.03.05, 22:23
                      a jak jest z wiekiem grzegorza (mężą gabrysi)? w "tygrysie i róży" jest rozmowa
                      z kolegą ze studiów Hajdukiem, który chodził z gabrysią do klasy w LO - więc są
                      w tym samym wieku, a w Noelce grzegorz jest 40latkiem (10 lat starszy od
                      gabrysi).
                      • nighthrill Re: Wpadki 22.03.05, 10:27
                        Koledzy ze studiów na upartego nie muszą być na tym samym roku...
                        • slotna Re: Wpadki 22.03.05, 11:56
                          Ani w tym samym wieku:)
                          Zreszta wiek to jeszcze-jeszcze, mozna o tym nie myslec po prostu, a to scala
                          historie - Nutria z Bebe itp.
                          • jaswedrowniczek1 Re: Wpadki 18.06.08, 22:47
                            Nie wiem czy to co zmienia,ale wg SK,Hajduk był rok starszy od Gabrysi,bo przecież powtarzał klasę za nonkonformizm;))
            • blackb-erry Re: Wpadki 08.03.09, 20:20
              "(...)Arystoteles- powiedziała Gabriela- twierdzi, że jeśli idzie o część
              rozumną duszy- jej cnotą jest rozsądek, a wadą nierozwaga. Cnotami części
              popędliwej są łagodność i męstwo. Wadami- zapalczywość i tchórzostwo.(...)
              (...)Cicho bądźcie. Więc tak. Cnotami części popędliwej są umiarkowanie i
              opanowanie. A wadami, hm, rozwiązłość i nieopanowanie(...)"

              Tak właśnie! A ja do tej pory nie zauważyłam błędu! Ja mam bardzo ładne i jedyne
              wydanie z całego cyklu(reszta pochodzi z akapit press) w twardej okładce z
              Naszej Księgarni. (cytat strona 119-120) Okładka dużo ciekawsza niż te
              namalowane buzie w nowszych wydaniach...
    • julus_d Re: Wpadki 27.03.05, 11:40
      Mi najbardziej utkwił w pamięci wiek Tygrysa, podane jest, iż urodzona jest w Grudniu 1984, ale jeżeli w 1999 chodzi od 7 klasy, to powinna być z 1985, a po za tym, jeżeli w Grudniu 2003, ma 18 lat, to też powinna być z 1985! Zauważyliście to?
      • jessy3 Re: Wpadki 27.03.05, 11:53
        Mnie właśnie nie pasowało z tym wiekiem Tygrysa :P Albo w Córce Robrojka Ida
        mówi Józinkowi, ze Ignacy Borejko był jedynakiem, a jak wiemy miał brata.
        • taka_misia Re: Wpadki 14.07.05, 21:43
          Ida mówi: "A twój tata jest w ogóle jedynakiem" i ma na myśli swojego męża
          Mareczka, ojca Jóżinka, a nie własnego ojca :)
      • przemkowa.b A propos wieku Tygrysa 17.04.05, 20:49
        O ile pamiętam Tygrys urodził się w grudniu (jest o tym mowa w "Tygrysie i
        Róży". Ja też jestem z grudnia i znam z własnego zycia te wiekowe pomyłki...o
        dziecku z grudnia zawsze się myśli jak o dziecku z następnego roku:)
    • julus_d Re: Wpadki 27.03.05, 14:11
      Jak miał na imie środkowy Lulejka? Adrian czy Darek??
      • jessy3 Re: Wpadki 27.03.05, 15:06
        Adrian, a Darek to jest niby zdrobnienie.
    • nighthrill Re: Wpadki 27.03.05, 18:15
      Właśnie znalazłam nową wpadkę - w "6 klepce".

      Otóż Żakowie podobno nie mają telefonu. Gdy Krystyna zaczyna rodzić Cesia z
      ojcem idą do Nowakowskich, by zadzwonić po pogotowie. Potem Żaczek biega co
      kwadrans do budki, by dzwonić do szpitala. A później nagle ciocia Wiesia mówi
      Cesi, że dzwonił do niej kolega i odebrała mama...Dokąd dzwonił, do
      Nowakowskich? Wątpliwe.
      To coś w rodzaju tej wpadki z telefonem w "Języku Trolli". Musierowicz po
      prostu zapomniała, co napisała wcześniej. Z tym, że w "Klepce" to się aż tak
      nie rzuca w oczy, dopiero po kilkunastu latach zauważyłam...zainspirowana
      wątkiem :-)
      • nighthrill Re: Wpadki 27.03.05, 18:17
        W "Trolli" jest oczywiście wpadka z radiem, nie telefonem, przepraszam :-)
      • julus_d Re: Wpadki 28.03.05, 15:26
        Nie to wcale, nie jest wpadka! Żakowie mieli telefon, tylko im się popsuł! Przeczytaj uważnie. Natomiast co innego co do Żaków mnie intryguje, mianowicie, jak oni później w nowych czasach pomieścili się przy Słowackiego w 15 osób (9 dorosłych i 6 dzieci), jak już w Szóstej klepce było im ciasno!
        • jan.kran Re: Wpadki 06.04.05, 17:02
          Czytajac uwaznie "Kalamburke" po raz kolejny sie zastanawiam.
          Monika miala siostre urodzona w 1945 roku. Ktora prawdopodobnie umarla.
          Czyim byla dzieckiem skora tato Moniki byl w oflagu , potem w Wiedniu a na
          koncu w USA?
          Monika i Mila spotykaja sie po wielu latach z okazji slubu ich dzieci.
          Dlaczego Monika nie probowala znalezc Mili? Jej syn stuidiowal w Polsce a Mila
          to byla przyjazn na cale zycie.
          Rozstaly sie w dranatycznych okolicznosciach, Mila nie miala kontaktu z Monika a
          jednak wiedziala ze Monika ma syna.
          Jakos mi to wszystko nie pasuje.
          Kran.
          • mrowkencja Re: Wpadki 06.04.05, 17:11
            jan.kran napisała:

            > Czytajac uwaznie "Kalamburke" po raz kolejny sie zastanawiam.
            > Monika miala siostre urodzona w 1945 roku. Ktora prawdopodobnie umarla.
            > Czyim byla dzieckiem skora tato Moniki byl w oflagu , potem w Wiedniu a na
            > koncu w USA?

            Nie jest napisane dokladnie, ale raczej chyba nie ojca Moniki. Pamietam tylko
            taki cytat: mama Moniki do Gizeli "co mialam zrobic? dziecko sie urodzilo, a
            moja matka nie chciala mnie znac."
            Wiec jakis ciekawy watek:)

            >Ktora prawdopodobnie umarla.
            Nie umarla. Mieszkala z ciociami Moniki w jakiejs wsi. Z reszta Monika byla tam
            na wakacjach. Miala na imie Asia. A Monika wlasnie u niej zatrzymywala sie
            odwiedzajac pozniej Polske.

            A co do reszty watpliwosci to rzeczywiscie niejasne:)
            • baba67 Re: Wpadki 13.07.05, 12:00
              Mnie sie wydaje, ze matka Moniki, nie majac dlugo wiadomosci o ojcu(ktory
              odnalazl sie dopiero po wojnie, zwiazala sie z jakims mezczyzna bez slubu- stad
              druga corka i to, ze matka nie chciala jej znac, bo uwazala, ze powinna czekac
              na meza.
        • nighthrill Re: Wpadki 06.04.05, 19:18
          A gdzie konkretnie jest napisane, że zepsuty? Rzuć cytat jakiś :-)

          Kurczę, moja wpadka na nic:-)
        • agnieszka_azj Re: Wpadki 17.04.05, 13:47
          Właśnie znalazłam taki fragment w "Brulionie".

          Aniela do zgnębionych fizyką licealistów zaraz po kompromitacji Krystiana:
          "Właśnie mi się przypomniało, ze znam człowieka, który wie, o co chodzi w
          fizyce. Nazywa się Jerzy Hajduk i jest mężem Cesi. Mieszkają na Słowackiego.
          - Mają telefon ?- ożywił się Bernard.
          - Nie. Nie mają. Zbierajcie się wszyscy. Idziemy tam zaraz."

          No to mieli ten telefon, czy nie mieli ???
          • taka_misia Re: Wpadki 14.07.05, 21:56
            W "Szóstej klepce" Żakowie mieli telefon, ale akurat gdy rodziła Krystyna-popsuł
            się. Natomiast co do Brulionu, to istnieje możliwość, że zrezygnowali z tej
            usługi po prostu. Ja od zawsze tak to traktowałam, nie zauważałam po prostu tej
            wpadki :)
            • baba67 Re: Wpadki 15.07.05, 09:27
              To jest niemozliwe- wy mlode jestescie, nie wiecie jakim niesamowitym
              udogodnieniem byl telefon w latach 70-tych i 80-tych.Ludzie czekali na zalozenie
              kilkanascie lat !
              Zaczkowie byli niezbyt praktyczni, ale nie szaleni, zeby zrezygnowac z telefonu.
              To nie jest jedyny drobiazg telefoniczny.Pamietacie Matylde ?
              Podobno ZADZWONILA do Macka, zeby zaprosic go na urodziny.
              Tymczasem w Nutrii i Nerwusie dowiadujemy sie, ze Gaba komunikowala sie z Ida
              za pomoca szczotki- mial byc zalozony jakis wewnetrzy telefon od numeru
              Borejkow, ale nie zostal...
              Pozdrawiam
              • senseeko Re: Wpadki 15.07.05, 10:13
                baba67 napisał:

                > To nie jest jedyny drobiazg telefoniczny.Pamietacie Matylde ?
                > Podobno ZADZWONILA do Macka, zeby zaprosic go na urodziny.
                > Tymczasem w Nutrii i Nerwusie dowiadujemy sie, ze Gaba komunikowala sie z Ida
                > za pomoca szczotki- mial byc zalozony jakis wewnetrzy telefon od numeru
                > Borejkow, ale nie zostal...
                > Pozdrawiam

                A to akurat rozumiem. My też z sąsiadami z góry komunikowaliśmy się za pomocą
                stukania w kaloryfer.
                Gdyby Gaba miała dzwonić do Idy za kazdym razem, to by zbankrutowali i to
                szybko. Szczotka jest po prostu tańsza.
                Teraz w dobie komórkowych "głuchaczy" sprawa jest prostsza, ale w czasie NiN
                takim "głuchaczem" była co najwyżej szczotka.
              • jamniczysko Re: Wpadki 15.07.05, 10:21
                Tak, tylko, że w "Szóstej klepce" Żakowie wyraźnie mieli telefon, a do
                czasu "Brulionu..." odcięto im, czy jak?
                • olu87 Re: Wpadki 18.12.05, 12:38
                  a może to po prostu nieco roztrzepana Aniela myślała, że nie mają, podczas gdy mieli? ;)
              • dziabka1 Re: Wpadki 24.11.14, 16:46
                baba67 napisał:


                > To nie jest jedyny drobiazg telefoniczny.Pamietacie Matylde ?
                > Podobno ZADZWONILA do Macka, zeby zaprosic go na urodziny.
                > Tymczasem w Nutrii i Nerwusie dowiadujemy sie, ze Gaba komunikowala sie z Ida
                > za pomoca szczotki- mial byc zalozony jakis wewnetrzy telefon od numeru
                > Borejkow, ale nie zostal...

                W tamtych czasach telefon był przypisany nie do lokalu, ale do właściciela. Jesli właściciel raczył wyprowadzić się bądź mu się zmarło, telefon był zabierany. Razem z aparatem. I czekaj se od_nowa.

                • bupu Re: Wpadki 24.11.14, 17:46
                  dziabka1 napisał(a):

                  > W tamtych czasach telefon był przypisany nie do lokalu, ale do właściciela. Jes
                  > li właściciel raczył wyprowadzić się bądź mu się zmarło, telefon był zabierany.
                  > Razem z aparatem. I czekaj se od_nowa.

                  Ależ przecież Ida z Mareczkiem nabyli suterenę od Ogorzałek już za wolnej Polski. To dlaczego ktoś miałby im telefon zabierać...?
        • przemkowa.b Właśnie!Rodzina Żaków:) 17.04.05, 20:52
          Mają na wizytówce Żak-Hajduk-Kołodziej,a mieszkanie się nie powiększyło... ja
          tez o tym myślałam i doszłam o wniosku,że musieli je przerobić: zagospodarować
          te tajemnicze skrytki, o których jest mowa przy okazji szukania przez mamę
          Żakową maszynki do maku,albo dorobić antresole...sama nie wiem:)
    • epoche Re: Wpadki 27.03.05, 19:51
      Ha! odkryłam kolejna wpadkę!

      w Noelce, w scenie pakowania prezentów PYZA MÓWI DO TYGRYSKA:

      "-Dla dziadziusia od ciebie- kontynuowała Pyza, wydobywając z kupki prezentów
      obrazek przedstawiający dużą, czarną małpę z bananem, ubraną w cyrkowy
      kapelusik."

      Ale później w Imieninach czytamy:

      "Obrazek z duza czarną małpą w cyrkowym kapelusiku, dar gwiazdkowy dla
      dziadziusia, wykonany został przez dziesięcioletnią PYZUNIĘ."

      ...czyli kolejna nieścisłość...
      • staua Re: Wpadki 01.05.05, 20:05
        E tam, Pyza robila wszystkie prezenty i mowila, ze to od Tygrysa, akurat mnie
        to nie dziwi... Przypomnij sobie szarlotke od Pyzy i Tygrysa, noszaca "znamiona
        tworcze" osobowosci Pyzy...
    • mrowkencja Re: Wpadki 05.04.05, 12:14
      Adres Kowalikow (w Kłamczusze jest to zdaje sie Noakowskiego czy Nowakowskiego
      czy cos takiego- a potem Noskowskiego) - "..biegnijcie chłopcy który forse ma.
      Kwiaciarnia Florek Noskowskiego 2" - jade z pamieci wiec moze sie niz zgadzac

      Adres Nowackich (w Kłamczusze mieszkaja z Borejkami:) na Roosvelta 5/2) - tez
      jade z pamieci wiec jak sie wylozylam to wstyd bedzie:)
      • mafilka Re: Wpadki 24.04.05, 10:41
        > Adres Nowackich (w Kłamczusze mieszkaja z Borejkami:) na Roosvelta 5/2) - tez
        > jade z pamieci wiec jak sie wylozylam to wstyd bedzie:)
        Nowaccy mieszkają na Roosvelta 5, w kamienicy, której drugie wyjście jest na
        ulicę Zacisze. I od tamtej strony ta sama kamienica ma numer 2. I tak jest w
        rzeczywistości. Sprawdziłam ;)
    • gawronka Re: Wpadki 15.04.05, 11:56
      Kiedy Grzegorzowi i Gabrysi rozkraczył się Fiat 126p, Grzegorz (razem z
      Bernardem) poszedł go naprawiać Z PRZODU AUTA. Rozumiem, że grzebał w
      bagazniku? Albo to był jakiś maluch nowej generacji? ;)
      • antonoovka Re: Wpadki 19.09.06, 11:25
        Bez przesady, z przodu malucha tez znajdowaly sie jakies mechanizmy, takze to
        akurat nie jest wpadka.
        • ready4freddy Re: Wpadki 23.09.07, 01:32
          akumulator li i jedynie, o ile uznamy go za mechanizm :) bo chyba nie chodzilo o wymiane zarowki w reflektorze?
    • emusia Re: Wpadki 17.04.05, 19:39
      czy ja wiem czy wpadka? Nerwsu łuchał na walkmanie płyt, chcociąż powszechnie
      uważane jest ze na walkmenie słucha sie kaset, do płyt sa discmany. ale MM to
      ja wszystko wybacze :)
      • sidhe-e Re: Wpadki 01.06.06, 13:52
        e.. na moim discmanie jest napisane CD WALKMAN więc nie ma o czym mówić :)
      • ready4freddy Re: Wpadki 23.09.07, 01:34
        to chyba raczej rzeczywiscie wpadka. Walkman jest zarejestrowanym znakiem towarowym firmy Sony i oni tak nazywaja zarowno discmany, jak i np. odtwarzacze mp3, ale powinno byc "discmanie" i tyle :)
    • emusia Re: Wpadki 23.04.05, 21:54
      o i jeszcze jendo znalazłam: w kwiecie i brulionie napisane jest ze pieóg uczy
      fizyki, natomiast w opium pada zdanie jednego z uczniow klasy kreski 'dzis
      dyrektor (pieróg) ma z nami historię'. no chyba ze bedzie miła na historii
      zastepstwo z nimi.
      • jessy3 Re: Wpadki 24.04.05, 12:24
        On miał z nimi historię, dlatego ze oni się na czarno ubrali.
        • julus_d Re: Wpadki 04.05.05, 19:16
          W Tygrysie, jest taka scena, jak Robrojek ogląda Senekę i przypomina sobie jak to Hajduk sklejał jeszcze za czasów ESD, a przecież Hajduk i Cesia nie byli w ESD!!!
          • staua Re: Wpadki 16.05.05, 01:29
            Jak to, nie byli? Byli, byli na zebraniach i sa nawet n ilustracji...
            A mnie sie przypomnial jeszcze jeden blad: w "Dziecku piatku" Aurelia chodzi do
            liceum Zeromskiego, zdaje sie do drugiej klasy, tam, gdzie zdaje Kozio i woznym
            jest pan Jankowiak. W "Pulpecji" Patrycja i Roma, wracajac ze szkoly (Zeromski)
            mijaja Aurelie i jest powiedziane, ze "Aurelia chodzila do innej szkoly, wiec
            prawdopodobnie teraz szla po matke". To co? Zmienila szkole?
            ----------------------------------
            "A little too much is just enough for me"
            Forum o Rumunii
            nie klikaj tutaj!!!
            • agnieszka_azj Re: Wpadki 16.05.05, 10:02
              W "Dziecku piatku" Aurelia kończyła pierwszą klasę, więc w "pulpecji" była
              jeszcze w podstawówce.
              • jaswedrowniczek1 Re: Wpadki 09.06.08, 22:01
                Nie była w pierwszej klasie,bo wyraźnie jest napisane,że ma 16 lat ( w
                "Pulpecji" ),czyli musiała już chodzić do liceum.
                • jaswedrowniczek1 Re: Wpadki 09.06.08, 22:09
                  Nie tak miało być;)) W "Pulpecji" jest wyraźnie napisane,że Aurelia miała 16
                  lat,więc nie mogła być w podstawówce.
            • emusia Re: Wpadki 16.05.05, 13:34
              nie byli, nie byli. ani w kwiecie ani w idzie nie jest o nich wpomniane nic,
              nalezeli do kolka teatralnego z danusia i pawelkiem i goscinnie kłamczuchą, i
              na ilustracjii są własnie w kłamczusze. ale w esd ich nie było. dopierow w
              corce robrojka jest wpomniane ze robrojek byłu borejkow i ze byli tez cesia i
              hajduk przez co czuli sie jak za czasow grupy esd noi po tem o tej klejonej
              ksiazce. istnieje mozliwosc ze sessia i hajduk dalaczyli do esd po idzie
              sierpniowej.
              • staua Re: Wpadki 04.06.05, 05:02
                Aha, mozliwe. Prawde mowiac, dawno do "Kwiatu" nie wrocilam, widocznie trzeba by :-)
            • baba67 Re: Wpadki 13.07.05, 11:57
              Mnie sie wydaje, ze sie wszystko zgadza-kiedy Pulpa robila mature, Geniusia
              byla jeszcze w podstawowce, a zatem chodzila do innej szkoly.
    • przemkowa.b Liczba Lelujcząt:) 20.05.05, 20:29
      W "Opium..." mamy do czynienia po raz pierwszy z Lelujkami i jest rok 1983.
      Matka Lelujki Jacka mówi pani Jedwabińskiej, że poza nim ma jeszcze troje
      dzieci.
      A przecież tam była siostra i "trzech Budrysów" (tak ich nazwał Bernard). I oni
      już wszyscy byli na świecie, siostra na pewno a i chłopcy, no bo skoro Wiktor
      starszy był od Lucka o dwa lata a Lucek jak wiemy z "Imienin" był równolatkiem
      Pyzy, to wszyscy byli już na świecie (skoro Pyza już była w "Opium..."). No
      więc jeszcze dodatkowo wzmianka że gdy Kreska uczyła się z Jackiem, "dwoje
      Lelujcząt roiło się w m-5" i matka Lelujki smażyła owe sławne chruściki. Dwoje?
      A gdzie siostra? A gdzie trzech braci? Dwojga Lelujcząt brakuje już...powiedzmy
      nawet że Lucek się nie roił tylko leżał posłusznie w wózeczku...:) ale tak czy
      owak, Lelujków było najwidoczniej pięcioro:)
    • bardzozielonykot Re: Wpadki 31.05.05, 20:59
      Wydawało mi się, że w "Kalamburce" napisano, że Mila poszła do ślubu z wiazanką
      zrobioną przez Gizelę, a Ignacy o wiązance zapomniał. W "Pulpecji" zas Mila
      wspomina ślubną wiązanke od Ignacego złożoną z 3 goździków. Czy ktoś moze to
      potwierdzić lub poprawić?
      • mrowkencja Re: Wpadki 01.06.05, 07:33
        w kalamburce Gizela przygotowala bukiet z pachnacego groszku dla Mili, ale ona
        go nie chciala bo Ignacy jako przyszly maz mial jej dac bukiet przed wejsciem do
        kosciola. Niestety zapomnial w ktorej kwiaciani bukiet zamowil i w ostatniej
        chwili nabyl te trzy biale gozzdziki.
        Wiec w sumie bukiet slubne byly dwa, a nawet trzy (groszki, gozdziki i ten
        zamowiony nie wiadomop gdzie:))- ale Mila miala te gozdziki od Ignasia.
        • oleni-a1974 Re: Wpadki 19.04.15, 03:02
          Mila na wyrazna prosbe Gizeli zgodzila sie na groszki. Gizela pod kosciolem triumfowala jak Ignacy zamiast bialych rozyczek, przyniosl 3 gozdziki.
          • ananke666 Re: Wpadki 19.04.15, 13:30
            To w Kalamburce, natomiast kilka tomów wcześniej Mila wspomina, że na jej bukiet składały się trzy goździki.

            Jej własny ślubny bukiet - pamiętała to do dziś - składał się z trzech białych goździków. Ignaś, do którego zwyczajowych obowiązków należało kupienie pannie młodej bukietu, twierdził, że niczego
            innego nie dostał. I było to wielce prawdopodobne w tamtych czasach, nawet uwzględniając roztargnienie Ignasia, który z trudem odróżniał malwę od pietruszki.
            - Pulpecja.

            Żadnych różyczek ani groszków.
            • oleni-a1974 Re: Wpadki 21.04.15, 20:55
              ananke666 napisała:

              > To w Kalamburce, natomiast kilka tomów wcześniej Mila wspomina, że na jej bukie
              > t składały się trzy goździki.
              >
              > [i]Jej własny ślubny bukiet - pamiętała to do dziś - składał się z trzech biały
              > ch goździków. Ignaś, do którego zwyczajowych obowiązków należało kupienie panni
              > e młodej bukietu, twierdził, że niczego
              > innego nie dostał. I było to wielce prawdopodobne w tamtych czasach, nawet uwzg
              > lędniając roztargnienie Ignasia, który z trudem odróżniał malwę od pietruszki.[
              > /i] - Pulpecja.
              >
              > Żadnych różyczek ani groszków.

              No ja to wiem. Szkoda tylko ze pani MM tego nie wiedziala jak pisala Kalamburke.
    • herbarium Re: Wpadki 06.06.05, 10:07
      Wiek Aurelii:
      Jeżeli w roku szkolnym 82/83 była w zerówce, to musiałaby w czerwcu
      dziewięćdziesiąt trzy kończyć drugą klasę liceum, nie trzecią.
      Filip jest o więcej niż trzy lata młodszy od Natalii: najwcześniej mógł się
      urodzić w 75.
      No i lokalizacja mieszkania Borejków: na początku ono było na piętrze, potem
      przeniosło się na parter.
      • herbarium Re: Wpadki 06.06.05, 10:08
        Przepraszam, o do Aurelii: miało być: "drugą, nie pierwszą"
      • przemkowa.b Re: Wpadki 06.06.05, 13:32
        Gdzie masz wspomniane że mieszkanie Borejków było na piętrze?
        Jakoś nie mogę znaleźć. Być może gdzieś jest mowa o schodkach, to może być
        mylące, bo na tzw.wysoki parter wchodzi się po schodkach.
        Przecież w "Kwiecie kalafiora", tam gdzie pierwszy raz mamy do czynienia z
        rodziną B. wyraźnie powiedziano, że mieszkanie jest na parterze.
        • julus_d Re: Wpadki 06.06.05, 16:24
          To samo chciałem powiedzieć!!!!!!!!
          Oni mieszkali na wysokim parterze!!!!!!
          • jamniczysko Re: Wpadki 13.07.05, 11:30
            Ciś było pomerdane z oczami Pyzy. Nie zacytuję dokładnie, co i gdzie, ale
            pamiętam, że w którymś z pierwszych tomów były błękitne i zacne, a potem już
            jak kasztany Gabrysine.
    • taka_misia Re: Wpadki 14.07.05, 22:13
      I taka mała wpadka w Pulpecji :) Pierwszego kwietnia siostrzenice zaszyły
      Patrycji rękaw od palta, więc Pulpa wyszła z domu w PROCHOWCU. A 3 strony dalej,
      gdy zobaczyła przez szybę kawiarenki Gabrysię z Grzegorzem, szybko spakowała
      słone paluszki do kieszeni PALTA i wybiegła..
      • senseeko Re: Wpadki 15.07.05, 10:15
        taka_misia napisała:

        > I taka mała wpadka w Pulpecji :) Pierwszego kwietnia siostrzenice zaszyły
        > Patrycji rękaw od palta, więc Pulpa wyszła z domu w PROCHOWCU. A 3 strony
        dalej
        > ,
        > gdy zobaczyła przez szybę kawiarenki Gabrysię z Grzegorzem, szybko spakowała
        > słone paluszki do kieszeni PALTA i wybiegła..

        A czym się według Ciebie różni palto od prochowca? Bo ja bym używała to
        zamiennie, tzn palto (w moim regionie raczej "płaszcz") jest pojęciem szerszym
        obejmującym prochowiec.
        • jamniczysko Re: Wpadki 15.07.05, 10:29
          Widac w Wielkopolsce powszechniej używają słowa "palto" (vide "Pisz: Dorota ma
          palto" - ciocia Lila do Tomka w "Kłamczusze")
          • piotr7777 Re: Wpadki 15.07.05, 22:01
            Co do Aurelii - mogło być tak, że Ewa planowała posłąć ją do szkoły rok
            wcześniej (niektózy nadgorliwi rodzice tak mają), ale po perypetiach z "Opium w
            rosole" zmieniła zdanie i Aurelia poszła normalnie do szkoły ze swoim
            rocznikiem 1977.
            Ale a propos "Opium" - czytamy, że Ewa "przed paru zaledwie laty" była
            uczennicą liceum Zeromskiego a jej wychowawcą był Dmuchawiec. Ewa na pewno nie
            była w klasie z Gabrysią, Cesią, Hajdukiem, Pawłem, Danką itd, bo oni zdawali
            maturę w 1979 r., więc najwcześniej mogła skończyć liceum w 1975 r. (to znowu
            nie tak niedawno), ale wtedy z kolei musiałaby urodzić Aurelię zaraz na
            początku studiów a jej mąż, Eugeniusz, byłby od niej sporo starszy, bo przecież
            urodził się jeszcze w czasie wojny.
            • jamniczysko Re: Wpadki 18.07.05, 07:57
              Bo był starszy! MOże m.in. stąd się wziął kompletny brak porozumienia między
              nimi...
              • jamniczysko Re: Wpadki 18.07.05, 14:08
                Jeszcze taki drobiazg...

                W jednej z pierwszych scen "Kwiatu kalafiora", gdzie czytelnikowi niejako
                zostaje przedstawiona rodzina B., spożywa ona ubogą oczywiście, ale pomysłowo
                skomponowana wieczerzę. Nikt nie rozmawia ani nie marudzi przy jedzeniu, bo
                mogłoby się zdarzyć, że wówczas wygłodniała siostra "zajęłaby się porcją
                grymasnicy" (cytuję z pamięci, może to niekoniecznie tak).

                A we wszystkich kolejnych tomach o rodzinie B. poczesne miejsce znajdują jej
                pogwarki przy jedzeniu własnie. Nikt się nie śpieszy, żeby wstać od stołu, bo i
                stół charyzmatyczny, i biesiadnicy...
                • senseeko Re: Wpadki 18.07.05, 19:11
                  jamniczysko napisała:

                  > Jeszcze taki drobiazg...
                  >
                  > W jednej z pierwszych scen "Kwiatu kalafiora", gdzie czytelnikowi niejako
                  > zostaje przedstawiona rodzina B., spożywa ona ubogą oczywiście, ale pomysłowo
                  > skomponowana wieczerzę. Nikt nie rozmawia ani nie marudzi przy jedzeniu, bo
                  > mogłoby się zdarzyć, że wówczas wygłodniała siostra "zajęłaby się porcją
                  > grymasnicy" (cytuję z pamięci, może to niekoniecznie tak).
                  >
                  > A we wszystkich kolejnych tomach o rodzinie B. poczesne miejsce znajdują jej
                  > pogwarki przy jedzeniu własnie. Nikt się nie śpieszy, żeby wstać od stołu, bo
                  i
                  >
                  > stół charyzmatyczny, i biesiadnicy...

                  A gdzie tu wpadka?
                  • baba67 Re: Wpadki 18.07.05, 21:04

                    Po prostu z tym stolem to bylo tak, ze kiedy dzieci sa male, to czesto grymasza,
                    robia przy stole rozne rzeczy, ale pozniej Borejkowny wyrosly z tego wielu.
                    Zadna wpadka...
                  • emusia Re: Wpadki 18.07.05, 21:05
                    no to, że najpierw według autorki każdy posiłek był spożywany w milczeniu, a
                    już do konca serii przy jedzeniu wszyscy najwiecej gadaja :)
          • pani.marto Re: Wpadki 24.08.09, 14:34
            Jelito ma... ;)
      • zieleniack Re: Wpadki 06.02.07, 09:24
        wg mnie to po prostu synonimy. trudno byłoby używać w kołko jednego i tego
        samego słowa. Tak, jak o Patrycji pisze się: Patrycja, Pulpecja, siostra, córka
        itp.
        • zieleniack Re: Wpadki 06.02.07, 09:25
          tz siostra i crka nie sa synonimem;) skrót myślowy;) chodzi o to, ze 1 slowo
          moz emiec wiel e innych odpowiednikow, dzieki ktory widzimy, o co chodzi, ale
          nie powtarzamy w kolko tego samego slowA:)
    • emusia Re: Wpadki 18.07.05, 14:47
      w "dziecku piątku" w niedziele 27 czerwca, ostnie rozdziały tego dnia, jest
      scena, że Gabrysia siedzi w kuchni sama, wróciła Pulpa, zachciało jej sie jesc,
      zrobila sobie smazone ziemniaki z cebula, w zwiazku z cyzm cała rodzina zjawila
      sie w kuchni, a nastpenie jest napisane, że Pulpa i Nutria poszły do swojego
      pokoju bo mialy tam wiklinowe fotele gdzie milo sie czyta, wiec wyglada na to,
      ze Pulpa wrocila wieczorem i reszte doby spedzila w domu z ksiazka. ale juz
      dnia 28 czerwca, w poniedzialek, Tygrysek mówi panu Jankowiakowowi, że gdy się
      kąpała Natalia mówiła Gabie, że Pulpa wróciła o czwartej nad ranem. Jest niby
      opcja, że baltona zjawił się późnym wieczorem i porwał pulpę, ale ogólnie jakiś
      to błąd jest. nikły bo nikły, ale wyłapałam go teraz czytając własnie "dziecko
      piątku" :)
      • jamniczysko Re: Wpadki 18.07.05, 15:03
        No, i ta Pulpa wróciła wtedy tez prosto z randki z Baltoną, pałając chęcią
        zwierzeń... ;-) Zrobiła chlew w kuchni i poleciała znów do Baltony ani chybi.
        • emusia Re: Wpadki 18.07.05, 16:16
          i to poleciała późną porą, bo grzesiu pognał do komputera, bo zliżła się
          godzina 22, a po tej godzinie nie mółg siedziec przy kompie, tylko gadać albo
          czytać książki z gabrysią. co to się stałą z pulpą, żeby po spotkaniu z
          baltoną, leciła późną nocą na spotkanie z baltoną :)
          • nighthrill Re: Wpadki 23.07.06, 18:28
            A może poleciała gdzie indziej? Na imprezę czy nocny seans w kinie? Kto wie,
            czy do Baltony...
    • littlesmallfrog Re: Wpadki 18.07.05, 22:19
      Ja znalazłam coś czytając po raz setny Kwiat kalafiora. Zerknijcie na 123 stronę
      (akapit press) Aniela wypowiada się, że wysłała 9 ESD, a poniżej Pawełek, że
      10, obróćcie stronę, jest podsumowanie. W tabelce wyraźnie pisze, że Kłamczucha
      wysłała ich 10, a Paweł 9. Celowy błąd autorki- nikt nie jest doskonały, nawet
      Gabrysia, czy fatalna pomyłka?
      • jamniczysko Re: Wpadki 19.07.05, 07:37
        Ja tam niezmiennie uwielbiam "Razem było takich czterech. Pozytywnych wyników.
        Ida."

        I za to wybaczam wszelkie pomyłki liczebne.
    • emusia Re: Wpadki 19.07.05, 19:37
      i znowu mikrowpadka (czytam teraz wlasnie calusienka jezycjade, od poczatku do
      konca, i wylapuje rozne takie drobne błędy).
      otóż w którejś częście napisane jest, że laura przyszła na świat w grudniu i
      tak tez jest na ściądze z tyłu języka trolli, a nutrii i nerwusie pod koniec
      czerwca laura mówi mając na myślui siebie "(...) a przecie i ona, Laura, nie
      jest już taka młoda, za trzy miesiące skończy lat dziesięć (...)" czyli jej
      urodziny wypadałyby gdzieś wrzesień/październik.
      zajawiłam się na to wyłapywanie błędów :)
      • monikate Re: Wpadki 19.07.05, 20:21
        Jeśli chodzi o wiek Laury, to nie dość, że mamy wpadkę z miesiącem urodzenia,
        ale i roku nie jesteśmy pewni (?). Laura w ostatniej książce "Język Trolli"
        powinna mieć lat 19!!! Jak byk! Tymczasem pani MM odmładza ją o rok! W "JT"
        Laura omyłkowo liczy sobie latek 18.
        • emusia Re: Wpadki 19.07.05, 23:24
          hmmmm a może latek 19 liczy sobie rocznikowo, ale z powodu tego ze jest z
          grudnia to ma lat 18? chociaz nie, trolla zaczyna sie w roku 2003 ostatni dzin
          gudnia. 2003 - 1984 to jak byk 19. potem juz 1 stycznia ma rocznikowo 20 na
          karku... niełatwo maja ci urodzeni w grudniu. pamietam jak u mnie w klasie
          kolezanka urodzona tuz przez bozym narodzewniem (bodajze 20 grudnia) chodzila
          dumna z siebie, ze ma 17 lat, a zaraz po feriach swiatecznych (czyli niecałe 3
          tygodnie póżniej) jej kolezanka z lawki chodzila dumna z siebie ze ma lat 18 bo
          urodziny ma zaraz na początku stycznia, a przecież to ten sam rocznik :)
          ale wracając do MM, to chyba możemy jej wybaczyć te wpadki, mając tylu
          bohaterów pod ręką nie łatwo jest nad nimi zapanować :)

          a jeszcze sie tak nieelegancko mówiąc przypieprze do czegos.m Czy ktoś może wie
          jaki kolor włosów ma baltona? bo nie pamiętam jaki był jako bobio, a potem już
          miał farbowane buraczkowe, a potem bardzo krókie i popielate. patrycja była
          blondynką, natomiast ich córki są rude. niby Igncy też jest rudy, ale bardziej
          dziedziczy sie po rodzicach niz po dziadkach :)
          • jamniczysko Re: Wpadki 20.07.05, 07:48
            Baltona miał włosy popielate...

            Ale rudość jest jak wirus, przypieprza ;-) się nie wiadomo, skąd.

            Moja Mama jest brunetką, ojciec był blondynem, a ja się urodziłam dosłownie jak
            marchewka i marchewkowy łeb nosiłam mniej więcej do trzydziestki, gryząc się z
            tego powodu co najmniej tak, jak Ida. Dopiero na starość rudy kolor zaczął
            blaknąć...
            • trrruskawa Re: Wpadki 02.06.06, 11:45
              Ale masz fajnie!!!!! Ja to bym tak baaardzo chciała!:)
          • dakota77 Re: Wpadki 20.07.05, 08:48
            emusia napisała:

            > niby Igncy też jest rudy, ale bardziej
            > dziedziczy sie po rodzicach niz po dziadkach :)

            Dziedzieczenie co dwa pokolenia, czylipo dziadkach, bardzo często się zdarza.
            Czasem cechy dziadków widać bardziej niż te odziedziczone po rodzicach.
            • dakota77 Re: Wpadki 20.07.05, 09:26
              przepraszam za dziwną pisownię i sklejone wyrazy,klawiatura mi się zacina:)
              • baba67 Re: Wpadki 20.07.05, 16:31

                Racja z tym dziedziczeniem- bardzo czesto wiecej sie dziedziczy po dziadkach
                niz po rodzicach :-)
                • emusia Re: Wpadki 20.07.05, 16:49
                  jeśli tak to cofam swój zarzut :) nigdy nie lubiłam biologii, genetyki w
                  szczególności, a nigdy nie byłam tak szcześliwa, jak tuz przed zakończeniem
                  tego roku szkolnego wychodząc z ostatniej w moim życiu lekcji biologii :)
                  • jamniczysko Re: Wpadki 21.07.05, 07:43
                    To pewnie, będąc uczennicą liceum numer 12 w Poznaniu w roku 1983, ucieszyłabys
                    się, słysząc, jak Pieróg mówi do Jedwabińskiej, że "Biolog poszła rodzić." ;-)

                    Jakie to krótkie zdanie jest charakterystyczne! Jaki świat jest wciąż pełen
                    Pierogów! "Koleżanko, niech koleżanka..."; "Koleżanka pozwoli do mnie..."

                    Cudownie podpatrzony Pieróg. Typ, którego nienawidzę.
                    • baba67 Re: Wpadki 21.07.05, 08:03
                      Hehe.
                      szkola jest naszym wspolnym domem, nieprawda...
                      • jamniczysko Re: Wpadki 21.07.05, 08:13
                        Na pewno w trakcie swych przemówień na apelach sam sobie brawo bił, na pewno!
                        • emusia Re: Wpadki 21.07.05, 10:52
                          miałam taką hmmm pierożyce? hehe w gimnazjum. dzizas jak ja jej nienawidzilam.
                          istny pieróg w spódnicy...
                          • jamniczysko Re: Wpadki 21.07.05, 11:05
                            Niestety, pedagogiczne relikty minionej epoki łażą w całkiem pokaźnych
                            ilościach po szkole mojego syna. I serdecznie mnie nienawidzą, bo ja, wzorem
                            Bernarda, mówię im wprost, co myślę o ich metodach... i nawet nie pytam, jak
                            on, "A czy ty wiesz, duszko, co ja teraz o tobie myślę?"
                            • emusia Re: Wpadki 25.07.05, 11:35
                              a pytasz się ich czy możesz ziwsnąć wzrokiem na ich ustach? :)
                              • jamniczysko Re: Wpadki 25.07.05, 12:33
                                No, masz. Nie pytam. Nie wątpię, że odpowiedzieliby mi tonem - jak określał
                                Bernard - "człowieka słusznie rozjuszonego".

                                Swoją drogą totalnie rozwalający tekścik.
                            • tomira74 Re: Wpadki 31.08.05, 20:35
                              No jesteście wielkie!!1
                              Tyle razy czytałam i zawsze dla przyjemności a nie wpadek)
                              Będe teraz musiała jeszcze raz z ołówkiem w ręku i notatnikiem;)
                              Ale nawet ja stwierdziłam ,że z córką rojka coś nie tak:0
                  • prapti Re: Wpadki / rudosc to radosc ;} 26.01.07, 19:11
                    kochani! rozwieje Wasze watpliwosci genetyczne dotyczace rudych wlosow -
                    wyczytalam, ze rudy kolor jest wynikiem bledu genetycznego, tzn. nie istnieje
                    gen decydujacy o tym, ze czlowiek jest rudy; rudym sie jest wtedy, gdy nastapi
                    specyficzny blad w genie decydujacym o kolorze wlosow. taki 'bledny' gen
                    oczywiscie dziedziczy sie po swoich przodkach w linii prostej, ale moze on sie
                    odezwac nawet po paru pokoleniach, a moze tez wystapic, ot, samowolnie :} mozna
                    tez wcale go nie odziedziczyc. dlatego tak naprawde z rudymi nic nie wiadomo:
                    kiedy i skad wyskocza. i to jest wlasnie piekne :} a tak na ostatek
                    ciekawostka: naukowcy droga sledztwa genetycznego wybadali, ze pierwszy rudy
                    czlowiek pochodzil z wielkiej brytanii i stamtad ten bledny rudy ognik wydostal
                    sie na caly swiat :D
                • senseeko Re: Wpadki 03.08.05, 00:15
                  baba67 napisał:

                  >
                  > Racja z tym dziedziczeniem- bardzo czesto wiecej sie dziedziczy po dziadkach
                  > niz po rodzicach :-)

                  Prawa Mendla rulez ;-)
                  • baba67 Re: Wpadki 04.08.05, 13:21
                    Ano wlasnie-cos tam jednak zapamietalam z tej biologii :-)
                    Mozna sie zawsze czegos naukowego dowiedziec na naszym forum .
    • jamniczysko Re: Wpadki 25.07.05, 08:01
      Jeszcze jeden zupełny drobiazg. Otóż, w jednej z pierwszych scen "Imienin"
      Lucek wyjasnia, że ma na imię Lucjusz, co oczywiście wprawia w zachwyt ojca B.
      (ciekawe, że później w "Języku Trolli" ani w ząb nie kojarzy, kim jest ten sam
      młody człowiek, toż to leczyć się trzeba!), a potem, zaraz po scenie bijatyki
      chłopaków w kwestii obchodzenia imienin, "Lucjan miał purpurowe ucho".
      • przemkowa.b Re: Wpadki 04.08.05, 17:14
        Jeszzcze jedno: przebiegłość Filipa czy wpadka: kiedy odbierał gitarę od
        mlekodajnej staruszki, kazała mu zapłacić stówę znaleźnego, on pogrzebał po
        kieszeniach, i powiedział, że może dać tylko pięćdziesiąt.
        a potem jeździł autobusem, autostopem, co sporo kosztuje, jadł obiady w
        restauracjach, płacił za nocleg na kempingu, fundował Laurze lody, płacił za
        pociąg do Pobiedzisk i do Poznania:)))...strasznie musiał mieć dużo pieniędzy.
        Skąd nagle tyle wziął?:)))
        • jamniczysko Re: Wpadki 05.08.05, 07:51
          Po prostu nie widział powodu, by nadmiernie sponsorować mlekodajną staruszkę...
          Stary numer z grzebaniem po kieszeniach, przecież kasy się raczej nie upycha w
          zakamarkach czarnego stroju, tylko nosi w portfelu.
          • jamniczysko Re: Wpadki 08.08.05, 08:05
            W "Tygrysie i Róży" biedny Robert w zaciszu hotelowego pokoju w Toruniu
            rozpamiętuje swoje nieliczne chwile z Natalią. Rzecz dzieje się w roku 1999.
            Cudem prawdziwym jawi mu się sytuacja, kiedy Natalia sama przyszła do niego,
            pewnego sierpniowego wieczoru... i już, już... tylko, że wpadła Bella i nastrój
            prysł. Robert wspomina, że było to w ubiegłym roku. Tymczasem opisana sytuacja
            miała miejsce, owszem, ale w "Córce Robrojka", czyli w roku 1996!
            • magda_b Re: Wpadki 24.08.05, 12:35
              Nie wiem czy to już było, ale jestem całkiem świeżo po Szóstej klepce(kupiłam,
              i oczywiście w jeden dzień przeczytałam :),a ostatni raz czytałam dobre kilka
              lat temu): no więc akcja zaczyna się tam 10.12.1975 i Cesia jest w pierwszej
              klasie i ma 16 lat. W KK wiemy już, że Gaba chodzi do tej samej klasy co Cesia,
              Hajduk, Danusia i Pawełek(wtedy już jest to IIIB). Wiemy też, że Gaba ma 17
              lat, co by w sumie pasowało, natomiast z Cesią jest coś nei tak ;)
              • przemkowa.b Re: Wpadki 24.08.05, 14:02
                Też to wyłapałam:) Zwłaszcza że na tyłach Trolli MM podaje datę urodzenia Cesi
                na 1961 - tak samo jak Gaby. Czyli że Cesia miałaby dopiero w 1977 szesnaście
                lat:)
                • magda_b Re: Wpadki 25.08.05, 09:25
                  no to są te "drobiazgi", o których pani MM zupełnie nie pamięta i chyba nie
                  przywiązuje wagi do tego. Znaczy ja rozumiem, ze można przy 10 czy 15 tomie coś
                  tam poknocić i nie pamiętać, ale żeby tak zaraz na samym początku? :)))
                  Postanowiłam jednak nie zwracać na to uwagi, w sumie nie ma to jakiegoś
                  większego znaczenia,a nie chodzi o to by łapać błędy, ale by czytać i
                  przetrawiać :)
                • nighthrill Re: Wpadki 23.12.06, 16:29
                  Co do wieku Cesi to niby faktycznie się nie zgadza...nie wiemy, z jakiego jest
                  miesiąca, ale faktycznie w grudniu 1975 powinna mieć 14 lat, jeśli jest z
                  1961r. Tylko co z siedmioklasowością szkoły podstawowej w tamtym okresie? Czy
                  osoba czternastoletnia mogła już być w pierwszej klasie liceum? No bo jednak
                  edukacja trwała o rok mniej, klas było w sumie jedenaście...Ale może głupoty
                  piszę, zaczęłam podstawówkę w połowie lat 80. i była już wtedy z całą pewnością
                  ośmioklasowa...Może ktoś skoryguje?Ja w pierwszej liceum byłam mając 14 lat,
                  ale miałam rok do przodu, może Cesia też? No i Gabrysia, z tego wynika,
                  również, skoro w 1977 jest w 3 klasie mając lat 16 z hakiem...
              • emae Gaba jest młodsza 15.12.05, 18:44
                Z Cesią wszystko ok., natomiast Gaba jest ewidentnie o rok młodsza. Poszła do
                szkoły wcześniej. O tym nie ma nigdzie mowy, natomiast da się zaobserwować,
                czytając wnikliwie "Kalamburkę"
                • iskrzy_54 Re: Gaba jest młodsza 21.01.15, 14:41
                  Z Cesią wszystko ok., natomiast Gaba jest ewidentnie o rok młodsza. Poszła do
                  szkoły wcześniej. O tym nie ma nigdzie mowy, natomiast da się zaobserwować,
                  czytając wnikliwie "Kalamburkę

                  w ściądze Autorki na końcu Języka Trolli jest, że Cesia, Gaba i Hajduk są z 61 roku, więc 75 powinni mieć 14, z kolei Aniela I Robrojek są dwa lata młodsi (1963) więc w 1977 mieli 14 - najlepiej nie zastanawiać sie nadmiernie nad wiekiem bohaterów - MM sama przyznaje, że z liczbami była na bakier, może też do niej nie dotarło, że podstawówka była kiedyś 8 klasowa, IMHO Józin i Miągwa też mogliby się załapać do tej samej klasy (11 miesięcy różnicy)
                  • pani.jezowa Re: Gaba jest młodsza 06.03.15, 01:59
                    Józin i Miagwa powinni być w tej samej klasie, bo są z tego samego rocznika. Chyba, że ktoś poszedł rok wcześniej lub rok później do szkoły.
      • emae Lucjusze 15.12.05, 18:40
        Jedyny znany Lucjusz, jaki przychodzi do głowy Panu Borejko, to bodajże Lucjusz
        z Patraj. jakim cudem on zapomniał o Lucjuszu Anneuszu Senece??????????
    • taka_misia Re: Wpadki 28.08.05, 22:31
      A oto kolejna wpadka!
      W "Noelce" jest napisane, że Sławek przyjechał ze Szwecji volvo, a w "Pulpecji"
      taksówka ślubna Idy i Mareczka parkuje obok samochodu byłego narzeczonego panny
      młodej, a ten samochód to ford...
      W jeden wieczór (i to wigilijny) kupił nowe auto? :P
      Pozdrawiam :)
      • magda_b Re: Wpadki 31.08.05, 10:19
        Brulion(akcja 1988): prof. Dmuchawiec w celu ratowania Bebe i Damba udaje się
        do swej dawnej szkoły, w której nie był ponoc 8 lat, gdyż zwolniono go w
        pierwszym (!) roku stanu wojennego- no cóż stanu w. na pewno nie było w roku
        1980, prof. mógł byc zwolniony w najgorszym wypadku zaraz w XII 1981.
        Poza tym skoro już nie uczył po stanie wojennym, jak mógł wlepiac Natalii dwóje
        za Frycza Modrzewskiego, o czym jest mowa w Tygrysie i Róży?
        • magda_b Re: Wpadki 31.08.05, 15:55
          a, jeszcze jedno. Fatalna sprawa urodzin Belli-1980, co rzeczzywiscie sugeruje
          że Robert miał 17, no niechby nawet 18 lat(pomyłki w datach urodzin są przecież
          nagminne u bohaterów :) ).Ale jak wytłumaczyć fakt, że przecież jeszcze w
          sierpniu 1979 (Ida sierpniowa) spędzał wakacje z całą paczką w Łebie, kochał
          się w Anielce, a przede wszystkim był dopiero po II klasie poligrafika!!!
          Walczył o Anielę ponoć latami (Córka R.) i dopiero po dostaniu się Kłamczuchy
          na studia dostał kosza i wtedy od razu się ożenił, szybko było dziecko, a
          niedługo potem został wdowcem. Druga rzecz- skoro Bella przyszła na świat w
          1980, jej mama zmarła rok później, a on wyjechał do Łodzi, to jak wyglądała
          sprawa jego świadkowania na ślubie Gaby z Pyziakiem(założmy nawet ze to był
          1981, a nie 1980 rok)? I Gaba i Robert wspominają, że nie widzieli się 16 lat,
          nikt nie wiedział, że Robert ma żonę i dziecko?
          • monikate Re: Wpadki 31.08.05, 17:29
            Bingo, Magdo! Cóż, świat przedstawiony nie znaczy świat rzeczywisty...
          • noida Re: Wpadki 31.08.05, 17:43
            Tak, córka Robrojka oraz data narodzin Filipa to są dwie najbardziej pokrętne
            historie w Jeżycjadzie. O ile pamiętam, Filip wedle autorki Jeżycjady był 10
            czy 11 lat młodszy od Tunia (nie pamiętam dokładnie ile, proszę mnie poprawić,
            gdybym kłamała), tymczasem w Małomównym i Rodzinie, kiedy mama Tunia i Munia
            poznała ojca Filipa, ww. bracia mieli po 13 i 14 latm. Zatem między Tuniem a
            Filipem różnica wieku musiała wynosić conajmniej 14 lat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka