• k_linka W obronie MM 03.09.05, 13:35
      Chcialam zwrocic na cos uwage - przyznaje, ze ja podobnie jak autorka nie
      zwracam uwagi na drobiazgi (takie jak daty urodzin) i z tego wzgledu sama nie
      wylapalam ani jednego bledu, ale Wy szukacie bledow tam gdzie ich nie ma lub
      tam gdzie nie da sie stwierdzic czy to na pewno wpadka.
      Na przyklad kwestia samochodu Slawka Lewandowskiego: w "Pulpecji" narrator
      rzeczywiscie informuje nas o fordzie, natomiast w "Noelce" o tym, ze Slawek
      przyjezdza volvo krzyczy Pyza, dziecko mile ale niekoniecznie obyte w swiecie
      motoryzacji...
      Podobnie rzecz ma sie z telefonem (a raczej jego brakiem) u Zakow. O tym ze
      telefon mieli wiemy bo z niego korzystali w "Szostej klepce". O tym ze telefonu
      u Zakow nie ma w "Brulionie" dowiadujemy sie z ust Klamczuchy.
      Wniosek: nie mozna uznac za pomylke autorki niescilosci w relacji bohatera. Bo
      przeciez postac ksiazkowa (nawet Borejkowie!!) moze koloryzowac, zmyslac,
      przemilczec cos, zapomniec, a nawet sklamac.

      PS. Przepraszam za brak polskich liter.
      • veteranka1 Re: W obronie MM 03.09.05, 15:56
        z datami i drobnymi faktami to rzeczywiscie nie trza sie czepiac. ale czasem
        irytuje nieuzasadniona zmiana charakteru,zainteresowan bohatera...jak
        wytlumaczyc to ze Pyza, z domu zagorzala humanistka,znalazla sie na takich
        studiach? To ze jej chlopak to scislowiec, nic nie znaczy.Ja nie przejmuje
        uzdolnien moich chlopaków. Bo i po co?
        • jessy3 Re: W obronie MM 03.09.05, 17:10
          Z Różą to zamierzone było. Dziewczyna słabego charakteru(jak można zauważyć
          w "Imieninach"), aby być bliżej swojego mężczyzny na te same studia poszła co
          on.
          • veteranka1 Re: W obronie MM 03.09.05, 22:34
            pewnie tak.tylko ona w zyciu ich nie skonczy. Wysylajac Róze na astronomie pani
            M. chciala chyba sie "rozprawic" ze swoim lekiem przed scislymi przedmiotami.
            Tak jak wtedy gdy Gaba dostala 5 z odpowiedzi z fizyki...
            • k_linka Re: W obronie MM 04.09.05, 12:45
              Jesli chodzi o te talenty humanistyczne to nieodmiennie dziwi mnie i nawet
              oburza propagowanie przez MM stereotypu, ze jak ktos jest humanista, to nie
              jest w stanie opanowac materialu z matematyki, fizyki i chemii w zakresie
              szkoly sredniej. I ten humanista jakos zawsze jest plci zenskiej. Ja juz nawet
              jestem z stanie zrozumiec ze problemy z przedmiotami scislymi miala Gaba,
              Kreska, Bebe i Nutria (z Pierogiem jako nauczycielem) oraz Patrycja (ze swoim
              lenistwem ;)), ale czemu Pyza??
            • misinka81 Re: W obronie MM 04.09.05, 15:17
              > pewnie tak.tylko ona w zyciu ich nie skonczy. Wysylajac Róze na astronomie
              pani
              >
              > M. chciala chyba sie "rozprawic" ze swoim lekiem przed scislymi przedmiotami.
              > Tak jak wtedy gdy Gaba dostala 5 z odpowiedzi z fizyki...
              Ja bym powiedziała też, że MM chciała pokazać, jak miłość może człowieka
              zaślepić, żeby wybrać kierunek studiów o 180 stopni w stosunku do
              wcześniejszych planów i oczekiwań (nie wiemy o planach Pyzy,ale znamy jej
              stosunek do przedmiotów ścisłych).
              pozdrawiam :)
              • ready4freddy Re: W obronie MM 08.09.06, 14:12
                bardzo mozliwe :) innymi slowy Rozyczka poszlaby za Frycelkiem nawet do piekla
                (choc do Houston najwyrazniej juz nie).
                a poza tym, to masz bardzo fajna sygnaturke! :) jak mu tam bylo? posterunkowy
                Muldgaard? :)
                • slotna Re: W obronie MM 15.06.14, 18:48
                  > a poza tym, to masz bardzo fajna sygnaturke! :) jak mu tam bylo? posterunkowy
                  > Muldgaard? :)

                  Pan. Po prostu pan Muldgaard. Jego stopien sluzbowy na zawsze pozostal dla bohaterow tajemnica.

                  Jak smiesznie odpisywac na post sprzed osmiu lat :D
        • olxlo Re: W obronie MM 09.09.05, 20:44
          ale ona byc moze tak :)))
      • olxlo Re: W obronie MM 09.09.05, 20:44
        > u Zakow nie ma w "Brulionie" dowiadujemy sie z ust Klamczuchy.
        > Wniosek: nie mozna uznac za pomylke autorki niescilosci w relacji bohatera. Bo
        > przeciez postac ksiazkowa (nawet Borejkowie!!) moze koloryzowac, zmyslac,
        > przemilczec cos, zapomniec, a nawet sklamac.
        >
        > PS. Przepraszam za brak polskich liter.

        hm. zwlaszcza klamczucha moze sklamac, no nie? :))
    • klymenystra Re: Wpadki 11.09.05, 23:03
      a ja nie rozumiem w "kwiecie"- najpierw gabrysia ma problemy z fizyka, a potem
      pierog pisze w oswiadczeniu, ze wszyscy (a wiec i ona) maja bardzo dobre oceny
      z jego przedmiotu... a przeciez gaba miala tylko jedna piatke! grozil jej
      niedostateczny... wiec- albo pomylka, albo pierog przez chwile byl sympatyczny..
      • baba67 Re: Wpadki 30.09.05, 21:33
        Pierog nie jest taki bardzo jednowymiarowy jak na przyklad Alma .
        Pamietacie, jak kilka lat gryzly go wyrzuty sumienia, ze przyczynil sie do
        wyrzucenia Dmuchawca ?
    • yomamakorka Re: Wpadki 28.09.05, 22:07
      Dla mnie dziwne bylo to, ze gdy Kreska odwiedza Gabe, ktora ma niemowlaka Pyze,
      Gaba twierdzi ze 'marszczy jej sie kostium pod oczami' - a przeciez skoro
      rodzila zdaje sie w wieku 21 lat, to czy 22-latki maja az takie zmarszczki? Nie
      sadze...
      • dakota77 Re: Wpadki 28.09.05, 22:57
        A to nie bylo przy Ignacym Grzegorzu?
        • jamniczysko Re: Wpadki 29.09.05, 08:42
          Gaba powiedziała to do Elki w Noelce (jeszcze nie wiedząc, kto zacz). Elki
          przyrodni brat, czyli Ignacy Grzegorz, był wówczas zaledwie w bardzo mglistych
          planach... A, że rzecz się dzieje w roku 1991, Gabrysia ma równo 30 lat. Więc
          kostium mógł jej się marszczyć za sprawą zmarszczek mimicznych, tych od śmiechu
          (no i od płaczu za Pyziakiem, bo poczucie żalu za tym draniem Autorka
          sygnalizje w zasadzie we wszystkich tomach).
          • mankencja Re: Wpadki 29.09.05, 10:43
            gdyby to nie gbyła Gabrysia, moznaby dopuszczać kokieterię
          • k_linka Re: Wpadki 30.09.05, 23:07
            Mam 26 3/4 roku. Uprzejmie (i z pewna doza smutku) donosze, ze w tym wieku
            kostium zaczyna sie juz nieco marszczyc w okolicach oczu i na czole. Zwlaszcza
            w ostrym swietle.
            • elwinga Re: Wpadki 02.10.05, 16:35
              A, to zależy komu. :) Ja za pół roku kończę trzydzieści i nic mi się nie
              marszczy. :)
              • jamniczysko Re: Wpadki 03.10.05, 08:29
                Ja w tym miesiącu kończę 38 i marszczy mi się wszystko, na co sobie przez te
                lata zapracowałam. :-DDDDDDDD

                Jak to było...? "Wychudł, sczerniał, zeszpetniał, ale jakoś dziwnie
                wyszlachetniał"?
        • filimar Re: Wpadki 16.12.05, 12:30
          To było w Noelce- Gaba mówi to do Elki- czuje się jak młoda dziewczyna, ale się
          jej ten kostium marszczy. U trzydziestolatki stroniącej od wynalazków
          kosmetycznych to możliwe
    • przemkowa.b Re: Wpadki 24.10.05, 20:33
      kurczę, nie wiem, czy ktoś już to poruszył, a zresztą nie wiem, czy to w ogóle
      wpadka:) Otóż liceum im.Żeromskiego, do którego uczęszczają prawie wszyscy u MM
      ma w "Kwiecie Kalafiora" numer 11, a w "Brulionie Bebe.B" numer 15.
      Ale może faktycznie zmieniło, nie jestem poznanianką, np. mój dziadek chodził
      przed wojną do gimnazjum o numerze 3 im. Sobieskiego w Krakowie, które dzisiaj
      ma numer 2:))) No ale wojna a dzisiaj to dłuższy okres czasu niż rok 77 i rok
      88:)
      Może ktoś mi to wyjaśni:)
      • jamniczysko Re: Wpadki 25.10.05, 07:57
        To pewnie było tak, że w czasach np. "Kwiatu Kalafiora" liceów
        ogólnokształcących było w Poznaniu 11, więc to, do którego chodziła Gabrysia,
        jako fikcyjne, musiało mieć też fikcyjny numer - 12. W czasach "Brulionu"
        liceów było już pewnie 14, więc Bebe chodziła do fikcyjnej piętnastki... Potem
        już chyba Autorka zaniechała numeracji...
        • przemkowa.b Re: Wpadki 25.10.05, 19:11
          To w Poznaniu nie ma takiego liceum?
          • the_dzidka Re: Wpadki 23.12.05, 11:51
            Nie, nie ma, ale jak ktoś zna trochę poznańskie szkoły, to zaraz odgadnie, że
            za liceum Żeromskiego "robi" I Liceum Im. Karola Marcinkowskiego (topografia
            terenu, wygląd budynku), czyli wielce popularny "Marcinek".
    • troppo_bella Re: Wpadki 07.11.05, 13:53
      A dla mnie najgorszą wpadką jest, jak Kreska nagle i ku swojemu zaskoczeniu
      urodziła bliźniaki (to ten poród, który Ida odbierała naprędce w mieszkaniu
      Kreski czyli Dmuchawca), a wszyscy byli pewni, że to ciąża pojedyncza. Dawno to
      było co prawda, ale USG już raczej w Poznaniu istniało, a zresztą w pewnym
      okresie ciąży nawet średnio wprawna położna jest w stanie odnaleźć w matczynym
      łonie dwie główki. A tu taka niespodzianka. Chyba że Kreska poszła na żywioł i
      w ogóle do poradni K nie chodziła w ciązy. I nie potarfiłą zauważyć, że brzuch
      ma 2 razy większy niż inne cięzarne w analogicznym okresie...
      • elwinga Re: Wpadki 07.11.05, 14:00
        A to wcale nie jest takie nieprawdopodobne.

        Moja mama była świadkiem takiego zdarzenia, gdy była w szpitalu przy swoim
        drugim porodzie. Jedna z ciężąarnych zaczęła rodzić i ku zdumieniu lekarzy,
        były to bliźnięta. Rzecz działa się w połowie lat 80. w dużym mieście
        Warszawie. Gdy mama powiedziała do niej: "mój lekarz, dr X, nigdy by się tak
        nie pomylił", rozwścieczona położnica (no bo kryzys - skąd wyprawka dla
        drugiego dziecka?) odparła: "u dr X też byłam. Też nic nie zauważył!"
        • troppo_bella Re: Wpadki 08.11.05, 17:19
          Elwingo droga, co do lekarza, który nie zauważył, przekonałaś mnie. Mam jednak
          wrażenie, że w 1992 roku, gdy Kreska rodziła, były już uSG w okolicy. W każdym
          razie 4 lata później, gdy ja rodziłam swoje dziecko, USG używano rutynowo i już
          w 6 tygodniu ciąży dowiedziałam się, że płód jest pojedynczy. Ufff
          • k_linka Re: Wpadki 08.11.05, 17:44
            Jesli chodzi o rozmiary brzucha, to nie masz racji - to nie jest tak, ze w
            ciazy blizniaczej brzuch jest 2 razy wiekszy.
            Nie zawsze usg w ciazy bylo rutynowym badaniem. Przypuszczam, ze nawet dzis
            znalazlabys ciazarna, u ktorej nie wykonano ani razu usg. No i podczas usg
            mozna dziecko po prostu przeoczyc, zwlaszcza jesli lekarz nie specjalizuje sie
            w wykonywaniu tego badania.
          • elwinga mała dygresja 09.11.05, 21:24
            Tak mi przyszło do głowy na marginesie tej dyskusji: chyba mamy tendencję do
            uważania za nieprawdopodobne czegoś, co nigdy nie przytrafiło się nam albo
            naszym bliskim. Tak jak Tobie wydawało się nieprawdopodobne, żeby lekarz i
            matka nie zauważyli bliźniaczej ciąży - a mnie może też wydawałoby to się
            niemożliwe, gdybym od mojej mamy nie usłyszała tamtej historii. Mnie z kolei
            nieodmiennie dziwi wysoki w Jeżycjadzie współczynnik małżeństw wśród ludzi,
            którzy zostali parą jeszcze w liceum - ale ktoś tu kiedyś na forum pisał, że w
            swoim otoczeniu obserwuje to samo i dziwił się moim zdziwieniem.

            Coś jest jednak w powiedzeniu, że życie przerasta fikcję. ;)
            • filimar licea w poznaniu 16.12.05, 12:37
              Nie ma w Pozniu Liceum im. Żeromskiego, a jezeli jest, to nie jest to na pewno
              liceum nr 12 ani 15. Pani Musierowicz opisuje w książkach liceum nr 1 im Karola
              Marcinkowskiego- najprawdopodbniej- tylko nie wiem czemu Róża chodzi tam ul.
              Słowackiego, skoro mogłaby tam dotrzeć na kilka innych sposobów. Tak więc Pani
              Musierowicz nie popełnia tutaj błędu, raczej stosuje uniki.
              • moleslaw Re: licea w poznaniu 14.03.08, 18:11
                Tak chodzi o słynne 1 liceum,a co do Róży to Pani MM chyba z przyzwyczajenia
                tą akurat drogę wybrała.
                Jeśli chodzi o samo umiejscowienie szkoły,to Pani MM celowo zmieniła je na
                fikcyjne ze względu na własne dzieci.O tym że to i tak nic nie da pisał do niej
                sam prof.Zbigniew Raszewski.
      • berek_76 Re: Wpadki 26.12.05, 23:48
        Ja tam nic nie chcę mówić, bo "Trollę" właśnie pozyczyłam bratowej, ale niech
        ktoś idzie i sprawdzi - w spisie osób na okładce jako dzieci Kreski i Maćka
        figurują jedynie bliźniaczki. A gdzie, do jasnej Anielki, podziała się Kasia? Hmmm?

        I przy okazji - w Noelce Grzegorz był doktorem matematyki i pracował na
        Uniwersytecie. A ostatnio jest informatykiem. Jako pięćdziesięciolatek się tak
        przekwalifikował? :/

        -----------------------
        Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
        • the_dzidka Re: Wpadki 17.01.06, 13:21
          > I przy okazji - w Noelce Grzegorz był doktorem matematyki i pracował na
          > Uniwersytecie. A ostatnio jest informatykiem. Jako pięćdziesięciolatek się tak
          > przekwalifikował? :/

          To jest często tożsame: znam chyba trzech panów, którzy skończywszy matematyke,
          pracują obecnie jako informatycy, w tym jeden - na uczelni. Aczkolwiek nie
          wiem, czy ma doktorat :)))
        • aneladgam Re: Wpadki 27.09.09, 21:31
          > I przy okazji - w Noelce Grzegorz był doktorem matematyki i pracował na
          > Uniwersytecie. A ostatnio jest informatykiem. Jako pięćdziesięciolatek się tak
          > przekwalifikował? :/

          mógł, jak mój ojciec
          • taria Re: Wpadki 27.09.09, 23:13
            Nie mówiąc już o tym, że większość uniwersyteckich profesorów informatyki na dyplomie magisterskim, a często i doktorskim ma napisane: magister/doktor matematyki. 40 lat temu analiza numeryczna była częścią matematyki, teraz zajmują się nią głównie informatycy. Taka dynamika rozwoju nowej dziedziny naukowej, zawłaszczającej zasoby ludzkie z pogranicza dziedzin matematyki, logiki, cybernetyki, ergonomiki, sztuk pięknych i czego tam jeszcze.
            Z Jeżycjady wcale nie wynika, że Grześ rzucił posadę na Uniwersytecie i zajął się "składaniem komputerów", tylko raczej lekko stuningował dziedzinę pracy naukowej w ramach tego samego wydziału.
            Gdyby jednak zechciał (o co go nie podejrzewam) zamienić etat uczelniany na lepiej płatne zajęcia, miałby spore szanse powodzenia.
            Wbrew pozorom nawet pięćdziesięcioletni doktor matematyki ma dziś możliwość znalezienia "w przemyśle" opłacalnego zajęcia przynajmniej częściowo odpowiadającego jego zainteresowaniom. Nie zawsze młodość jest gwarantem elastyczności i umiejętności twórczego myślenia.
      • mika_p Re: Wpadki 24.03.06, 22:08
        Mnie też gryzła swego czasu kwestia bliźniaczej ciązy Kreski i zapytałam na
        emamie o wspomnienia ciążowe z tamtego okresu, z wątku wyszło, że to proza
        realiztyczna była :)

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=26033642&v=2&s=0 - gdyby kogoś
        interesowało.
        • monanan Re: Wpadki 27.03.06, 22:31
          A mnie a propos porodu kreski jedna rzecz dziwi jako Poznanianke. Moze i juz
          porod byl blisko, ale porodowkę to Kreska miala za rogiem domu doslownie, moze
          100 m! Wiem bo sama tam rodzilam :) czytając Język Trolli nota bene... Predzej
          bym sama tam doszla, ewentualnie stamtad zawolala polożna niz rodzila z
          Idusią :)
      • prapti Re: Wpadki 26.01.07, 19:22
        oj, ale zdarza sie, ze bliznieta ulozone sa symetrycznie 'jedno za drugim',
        przy czym czesto jedno jest mniejsze [takze w pozniejszym zyciu], i jesli to
        ono jest zasloniete wlasnie, nawet usg tego nie wykrywa, zwlaszcza wczesne.
        jezeli ciaza rozwija sie dobrze, nie wykonuje sie badania usgn za kazda wizyta
        i czasem takie niewykryte przy wczesnym badaniu dzieciatko blizniacze pozostaje
        schowane az do badan tuz przed porodem albo i samego porodu. ogladalam program
        o bliznietach na planete i tam objawiano takie wlasnie tresci...
        • k_linka Re: Wpadki 18.07.10, 13:49
          Odezwe sie jeszcze raz w temacie niezauwazonej ciazy blizniaczej, bo
          przypomnialo mi sie ze niezauwazenie blizniaczki to nic - ktorys z kanalow
          discovery emitowal serial dokumentalny o kobietach, ktore nie zauwazyly ze sa w
          ciazy. A zatem da sie:)
    • nighthrill Re: Wpadki 26.12.05, 17:39
      Przez kilka ostatnich dni przypominałam sobie "Noelkę". I natrafiłam na
      następującą pomyłkę - chodzi o scenę pierwszego spotkania Mili Borejko z Moniką
      Pałys, z okazji wigilii, tuż przed ślubem Idy i Marka. Obie panie rozpoznają w
      sobie dawne koleżanki i zaczynają się przekrzykiwać i obejmować, czego nikt nie
      może zrozumieć.
      W końcu Mila tłumaczy, że Monika jest jej koleżanką ze szkoły, i że siedziały
      siedem lat w podstawówce w jednej ławce. Otóż jest tu pewna nieścisłość w
      konfrontacji z "Kalamburką". Owszem, w tamtych latach szkoła podstawowa trwała
      siedem lat. Ale Monika i Mila poznają się po wojnie, i pani Stefania
      kwalifikuje je od razu do klasy trzeciej. Więc siedziały w tej ławce najwyżej
      pięć lat...

      "Kalamburka" ma wiele takich nieścisłości, co w sumie nie jest dziwne, bo
      trudno było tak dokładnie nawiązać do tylu poprzednich tomów...
      • baba67 Re: Wpadki 26.12.05, 18:02
        Fakt, ale one siedzialy w tej lawce i w liceum, a zatem pomylka nie jest taka
        razaca.
        Mnie tylko zastanawia, to przyczyny wyjazdu Stefanii w 1968 roku-ona przeciez
        tak naprawde NIE MUSIALA wyjezdzac. Urodzona w 1907 (sprawdzcie w Kalamburce)
        mogla bez zadnych problemow przejsc na emeryture-pracowac w szkole mogla, ale
        nie musiala.Skad zatem dramatyzm twierdzenia, ze teraz, to jej nic nie uratuje i
        nie dla niej miejsca w Polsce w ogole ?
        Oczywiscie, ze to wstyd, co sie w 1968 stalo, niemniej nigdzie nie spotkalam
        sie z zadnym dowodem na to (a jestem historykiem), jakoby pozbawiano osoby
        zydowskiego pochodzenia naleznych emerytur.Szykanowano ludzi zajmujacych wysokie
        stanowiska na uczelniach(i to tez nie wszystkich), bo twierdzono, ze nie
        dopuszczaja Polakow (i to tez niestety byla czesciowo prawda, o czym bardzo
        bolesnie przekonal sie moj wujek))-ludzie ci musieli wyjechac, zeby pracowac w
        swoim zawodzie, a nie dlatego, ze grozila im smierc glodowa.
        Prosze mnie zle nie zrozumiec-osobiscie nie mam nic przeciw osobom zydowskiego
        pochodzenia, ale wszedzie sa ludzie i zwierzeta, a historia za nic nie chce byc
        czarno -biala.
        • anulka_85 Re: Wpadki 16.01.06, 19:06
          I pierwsza wpadka z "Żaby" :)
          Laura w trakcie nauki do matury ucięła sobie drzemkę na zeszycie od geografii,
          co zauważył Wolfi. A kilka stron dalej jest to już zeszyt do matemtyki o czym
          wspomina Laura. No chyba ze miała dwa przedmioty w jednym :)

          I druga wpadka z "Żaby" :)
          26 maja Wolfi zdawał maturę z fizyki i matematyki i to na pewno była matura
          ustna, a nie pisemna, jak pisze MM.

          To tyle na razie :)
          • verdana Re: Wpadki 17.01.06, 19:02
            Wpadka bardziej skomplikowana. Pyza uczy się doskonale. A do liceum dostaje sie
            do klasy matematycznej, bo była za słaba na humanistyczną. Co by oznaczało, że
            słabo zdała egzamin i w dodatku lepiej jej poszła matematyka niż polski. Mało
            realne.
            • n0007 Re: Wpadki 17.01.06, 19:21
              Pyza trafiła do klasy mat-fiz, bo w humanistycznej zabrakło miejsc - wyraźnie mówi o tym w rozmowie z Fryderykiem. Nigdzie nie jest powiedziane, że była za słaba.
              • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Wpadki 17.01.06, 22:30

                Zabrakło miejsc, bo w pierwszej kolejności przyjmują lepszych.

                → → → → → → → → → → → →
                Nadchodzi Era Mohera!
                ← ← ← ← ← ← ← ← ← ← ← ←
                • k_linka Re: Wpadki 18.01.06, 11:10
                  A w ogole to czy w Poznaniu do klas humanistycznych jest az tylu kandydatow?
                  Zylam zawsze w przekonaniu ze klasy humanistyczne sa raczej srednio oblegane, a
                  najwiecej kandydatow jest do tych matematycznych (czy matematyczno-fizycznych,
                  czy matematyczno-informatycznych). Tak przynajmniej bylo za "moich czasow" (jak
                  juz wspominalam pochodze z prowincji wiec moze to przyczyna ;)). Ale to do
                  klasy humanistycznej trafiali ci, co nie dostali sie gdzie indziej.
                  • czekolada72 Re: Wpadki 18.01.06, 12:32
                    Co prawda nie w Poznaniu ;) i to w "moich" czasach - ale klasy humanistyczne
                    czy tez klasyczne byly doslownie wkilku liceach, tak wiec z gory bylo wiadomo,
                    ze dostana sie tylko i wylacznie geniusze + olimpijczycy. Natomiast klasy mat-
                    fiz czy biol-chem - byly praktycznie w kazdym liceum, z czego w mat-fiz zawsze
                    byly wolne miejsca i proponowano je tym osobom ktore nie dostaly sie do biol-
                    chem czy ogolnych. Takze w ogolnych raczej lądowaly osoby nieprzyjete do
                    humanistycznych.
                    • nchyb Re: Wpadki 19.01.06, 16:36
                      No zobacz, a w Szczecinie najbardziej mat-fizy oblegane były kto się tam nie
                      dostał, to przerzucali do biol-chemu lub na ogólny...
                      Humanistycznych dużo nie było, ale też nie tylko orły tam trafiały. W dobrych
                      ogólniakach łatwiej było do humanistycznej niż mat-fiz się dostać...

                      A z ogólnymi fakt, tu trafiali ci, co nie dostali się do profilowanych :-)
                      • czekolada72 Re: Wpadki 19.01.06, 18:58
                        W Kraku humanist i klasyczne były tylko w najlepszych LO :)
                        Co kraj to obyczaj ;)
                        • nchyb Re: Wpadki 20.01.06, 11:13
                          Widać wyraźnie, że Galicja i poniemieckie "ziemie wyzyskane" do jednak całkiem
                          inne światy. Ale fakt, że jedynie humanistyczna w Pobożniaku cieszyła się u nas
                          estymą i tam trudno było się dostać...
                          Pozdrawiam :-)
                          • ready4freddy Re: Wpadki 08.09.06, 14:33
                            co kraj to obyczaj :) moje lata liceum to 93-96 i bylo juz zupelnie dziwnie -
                            skladalem papiery na mat-fiz i chcialem miec angielski i niemiecki. trafilem do
                            klasy A, ktora niby to nazywala sie mat-fiz (i m iala wlasnie angielski z
                            niemieckim), ale sie okazalo, ze profil i tak wybiera sie dopiero pod koniec
                            drugiej klasy.. zdecydowana wiekszosc wybrala nowy profil
                            "geograficzno-ekonomiczny", kilka osob - mat-fiz. przedtem myslalem, ze profil
                            to taki nieodwolalny wybor, a tu prosze... teraz to juz nie mam najbledszego
                            pojecia, jak to wyglada, bo mam spore problemy ze zrozumieniem, jak dziala
                            polska szkola po tych wszystkich rewolucjach :)
                            ot, takie wspomnienie.
                            • patkany Re: Wpadki 08.09.06, 16:32
                              "geograficzno-ekonomiczny" i profile od trzeciej klasy - czyzby slynna gdynska
                              "Trojka"? ;)
                              • ready4freddy Re: Wpadki 08.09.06, 21:23
                                pudlo, niestety (niestety, bo Gdynie bardzo lubie - bylem tam kilka razy na
                                koloniach :) - nie "trojka", a "jedynka" i na przeciwnym koncu Polski :)
                                • patkany Re: Wpadki 08.09.06, 21:42
                                  szkoda ;) tymczasem pozdrawiam z Monachium ;)
                    • laura-gomez Re: Wpadki 22.08.07, 19:26
                      Może w liceum Pyzy utworzono dwie klasy matematyczne, żeby móc
                      przyjąc więcej kandydatów?? W moim LO tak zrobiono.
                • filimar Re: Wpadki 18.01.06, 12:24
                  Pyza uczy sie doskonale, ma zapewne w podstawówce równie dobre oceny z
                  przedmiotów humanistycznych i ścisłych. Wiec nie przyjęto jej do humana z barku
                  miejsc a stwierdzono, ze w mat fizie sobie poradzi. A klasę humanistyczną
                  oblegali np. olimpijczycy.
          • laura-gomez Re: Wpadki 22.08.07, 19:23
            > 26 maja Wolfi zdawał maturę z fizyki i matematyki i to na pewno
            była matura
            > ustna, a nie pisemna, jak pisze MM.

            Jak Wolfi mógł zdawać maturę z dwóch przedmiotów w tym samym dniu??
            • truscaveczka Re: Wpadki 10.10.07, 11:21
              No właśnie, mnie to też zdziwiło...
    • oja83 Re: Wpadki 18.01.06, 20:35
      w ''dziecku piatku'' (1992) wakacje-Gabrysia inforumje Kreską o swojej ciąży.
      jak wiadomo Ignacy Grzegorz urodził się w 1994 roku
      w Nuytrii i Nerwusie jest napisane że Natalia skończyła 1 rok studiów (jest
      rok 1994)a opisy Natalii studentki znajdujemy w Pulpecji z 1992 roku
      • asia-fb Re: Wpadki 18.01.06, 20:58
        Nie mam książki pod ręką, ale czy akcja Dziecka Piątku nie dzieje się w 1993
        roku? wtedy by się zgadzało, nasz ulubieniec Ignacy jest ze stycznia zdaje się.
        1991 Noelka, 1992 Pulpecja, 1993 DzP. Ale nic sobie nie dam uciąć ;)
      • ninaaaa Re: Wpadki 18.01.06, 21:15
        W Nutrii i Nerwusie jest mowa o tym, że Natalia skończyła 1 rok studiów z
        wyróżnieniem, ale nie w takim kontekście, że właśnie skończyła, a teraz są
        wakacje poprzedzające 2 rok. Chodzi raczej o to, że wszyscy się o Natalię
        dawniej martwili, miała problemy z nauką (fizyka, matma), a potem odnalazła
        swoją drogę i na studiach już wszystko zaczęło się układać i ku zaskoczeniu
        wszystkich, pierwszy rok zakończyła tak dobrze.
        Natalia jest starsza od Nerwusa o 3 lata, a on już wtedy studiował.
        • n0007 Re: Wpadki 19.01.06, 20:16
          W NiN jest jednak wyraźnie zaznaczone, że przemiana Natalii nastąpiła pod koniec pierwszego roku studiów, a wszak miało to miejsce w trakcie akcji "Pulpecji". Wynika z tego, że kiedy Patrycja była w klasie maturalnej, Natalia była dopiero na pierwszym roku, a przecież były między nimi dwa lata różnicy!

          Można to próbować tłumaczyć tym, że może jedna urodziła się na początku roku, a druga pod koniec roku następnego, co dałoby prawie dwa lata różnicy a tylko jeden rok rocznikowo. Albo kłopoty Natalii z nauką w liceum były naprawdę bardzo poważne i zdarzyło się jej powtórzyć klasę (zwłaszcza, że jak tu już ktoś wspominał, umieszczenie Natalii w jednej klasie z Bebe Bitner było baaaardzo naciągane) - z tym że niemożliwe jest, by takie wydarzenie przeszło w rodzinie bez echa, skoro oblaną maturę Patrycji wypominano jej jeszcze dwanaście lat później! Ostatecznie możemy też Pulpę, zdolne dziecko, które pisało liściki do mamy do szpitala, posłać do szkoły rok wcześniej. Niemniej jednak trochę to nie gra...
          • piotr7777 Re: Wpadki 10.02.06, 20:49
            To może szczegół, ale - w "Kwiecie kalafiora" jest wzmianka, że zaczęły się
            ferie zimowe i trzeba było się zająć młodszymi córkami Borejków gdy starsze
            były w szkole.
            W latach 70 mogło tak być, że podstawówki i licea miały inny rozkład, stąd
            można zrozumieć, że Gabrysia nie miała ferii, ale Ida była przecież w
            podstawówce, więc też powinna siedzieć w domu.
            • baba67 Re: Wpadki 10.02.06, 21:25
              Tez to zauwazylam :-)
              • piotr7777 Re: Wpadki 24.03.06, 12:03
                Jeszcze jedno - Ewa Jedwabińska uczy w liceum matematyki raczej nie mając
                wymaganych kwalifikacji (skończyła studia pedagogiczne).
                Jedyne wytłumaczenie jest takie, że w stanie wojennym w wyniku obywatelskiej
                postawy Pieroga (przecież nie tylko na Dmuchawca doniósł) zabrakło nauczycieli
                i zatrudniano ludzi z łapanki przedmioty przydzielając jak leci.
                • laura-gomez Re: Wpadki 22.08.07, 19:38
                  piotr7777 napisał:

                  > Jeszcze jedno - Ewa Jedwabińska uczy w liceum matematyki raczej
                  nie mając
                  > wymaganych kwalifikacji (skończyła studia pedagogiczne).

                  Może studiowała matematykę na którejś akademii pedagogicznej, a
                  te "studia pedagogiczne" to tylko taki skrót myślowy narratora??
                  A tak w ogóle w OwR Ewa robiła doktorat z psychologii. Czyli
                  skończyła dwa kierunki studiów??
                  • klymenystra Re: Wpadki 22.08.07, 21:39
                    nie trzeba konczyc psychologii, zeby robic z niej doktorat :)
          • nighthrill Re: Wpadki 26.12.06, 18:10
            W "Noelce" ( akcja 1991) Natalia jest na pierwszym roku polonistyki i jest to
            powiedziane wprost. Zaraz potem toczy się akcja "Pulpecji", gdzie Pulpa jest w
            czwartej klasie liceum, a Nutria nadal na roku pierwszym ( no bo to ten sam rok
            szkolny i akademicki). Rocznikowo faktycznie były między nimi dwa lata różnicy.
            Wobec tego Natalia musiała powtarzać klasę w liceum! ( ew. rok na studiach,a le
            pierwszego chyba powtarzać nie można).
            • tennesee Po kolejnym czytaniu Noelki 28.12.06, 18:31
              - w pewnym momencie Paulpa nakłada sobie na talerz bigos. W czasie wigilii.
              Wielka wpadka to nie jest, ale jakoś by mi to do borejków nie pasowało, zeby
              niepostne danie była na wigilijnym stole

              - i jeszcze jedno. Grzegorza zapamiętałam jaki informatyka, zdaje się, ze
              poszedł do pracy w firmie komputerowej. A w Noelce czytam, ze jest matematykiem.
              Nieslcisłostka, czy moja nadinterpretacja, przez to, że kupował laptopa itp?

              Do
              nighthrill:
              Julia była znacznie więcej niż 3 lata starsza od Cesi, tzn na moje oko co
              najmniej 5 lat, bo w SK jest mowa o tym, ze Julia kilka razy nie dostała się na ASP.
              • dama_karo Do Verdany 28.12.06, 19:28
                verdana napisała:

                > Powinno być Czesław Dmuchawiec. Mgr na tabliczce? Brr...
                > Zresztą profesor też mnie dziwi - to nie jest tytuł do wypisywania na
                > tabliczkach na drzwi. Lecę zamowic taką z napisem "docent" - dopiero będzie
                > ładnie!

                Czepiacie sie, towarzyszko ;) Moj dziadek byl czlowiekiem wspanialym, ale na
                tabliczce na drzwiach przed imieniem i nazwiskiem musial miec swojego
                doktora ;) Dziadek, pomijajac wiele innych zalet, byl niezwykle dumny ze
                swojego doktorowania, uwazal bycie lekarzem za najwyzsze zyciowe powolanie i
                nie "dowartosciowywal sie", po prostu... byl dumny. Tak samo, jak przy kazdej
                mozliwej okazji podkreslal swoja polskosc.
                Wcale by mniej jakikolwiek profesor czy magister na tabliczce Dmuchawca nie
                irytowal. Dmuchawiec jest chyba o szesc lat mlodszy o mojego dziadka, ale to
                wciaz to samo pokolenie - kiedy takie tytuly byly Naprawde Czyms.
                • the_dzidka Re: Do Verdany 28.12.06, 19:35
                  Oj, to nie to samo! Jeśli chodzi o lekarzy, to istotnie - jest zwyczaj, że
                  swoje tytuły umieszczają przed nazwiskiem, nawet jeśli jest to "tylko" dr n.
                  med. albo lek. med. Natomiast "profesor" (w liceum)... Moja mama uczyła w
                  liceum całe życie, z cała pewnością do głowy jej by nie przyszło nawet
                  nieoficjalnie podpisać się jako "prof." Była mgr, i basta.
                  • baba67 Re: Do Verdany 28.12.06, 21:14
                    Tez mi sie tak wydaje-mgr jest prawdopodobny-poprostu ludzie starszej daty,
                    kiedy to wyksztalcenie uniwersyteckie nie bylo tak powszechne, umieszczali
                    tytuly na tabliczkach i wizytowkach-byl taki zwyczaj, nikt sie specjalnie nie
                    zastanawial czy to objaw zarozumialstwa czy nie.
                    Natomiast zupelnie nie pasuje do Dmuchawca umieszczanie tytulu do ktorego nie
                    ma prawa.
                    Chyba ze to poznanski zwyczaj byl. Niech sie idezwa poznanianki z tradycja
                    rodzinna.
            • nighthrill Re: Wpadki 07.12.07, 09:23
              Cofam wszystko, co napisałam o wieku Natalii i Patrycji:-) Jednak w "Noelce"
              jest ona na drugim roku studiów, wczoraj czytałam, jest to powiedziane w czasie
              wigilii u Borejków. Pulpa jest w IV klasie, więc dwuletnia różnica wieku została
              zachowana.
              Tylko - to wszytsko nadal nie gra w konfrontacji z "Brulionem". Tam w 1988
              Natalia zaczyna dopiero drugą klasę, a z "Kalamburki" wynika, iż urodziła się w
              lutym 1971 ( w grudniu 1970 Mila jest w siódmym miesiącu ciąży, zakładam, że
              Natalia urodziła się zgodnie z planem). Więc we wrześniu 1988 nie powinna iść do
              drugiej klasy, bo ma 17 i pół roku! Ewidentnie powtarzała klasę, ale kiedy? W
              podstawówce? Bo w liceum, z tego, co mówi Pieróg, nie.
          • nighthrill Re: Wpadki 20.08.07, 19:48
            Patrycja na pewno nie poszła do szkoły o rok wcześniej - w "Pulpecji" kończy 19
            lat będąc w IV klasie LO, czyli idzie normalnym torem edukacji. To raczej z
            Natalią jest coś nie tak.
    • pati_m Re: Wpadki 02.06.06, 12:14
      A to nie było tak, że potem Hajduk tłumaczył, że ma tam matkę... ucznia? Coś mi
      się tak kojarzy... Pozdrawiam :)
      • dakota77 Re: Wpadki 02.06.06, 13:19
        pati_m napisała:

        > A to nie było tak, że potem Hajduk tłumaczył, że ma tam matkę... ucznia? Coś
        mi
        >
        > się tak kojarzy... Pozdrawiam :)


        Kiedy zabierasz glos w tak dlugiej dyskusji jak ta, lepiej wybrac opcje "
        odpowiedz cytujac", tak jak ja zrobilam to z twoim postem. Bo inaczej nie
        bardzo wiadomo, o co chodzi. Ty odpowiedzialas na pierwszy post watku, twoj
        post wyladowal na samym koncu i nijak sie ma do posta bezposrednio go
        poprzedzajacego:)

        A tlumaczenie, ze to byla matka ucznia bylo wyjatkowo nieprzekonujaca proba
        autorki, by roziazac problem matki, o ktorje Hajduk mowil. Wszytsko przez
        krytyke ze strony cytlniczek:)
        • meduza7 Re: Wpadki 02.06.06, 15:30
          jeśli chodzi o daty urodzenia bohaterek.... no cóż, nie czepiajmy się
          Musierowicz, skoro już Mickiewicz w jednym miejscu napisał o Zosi, że "właśnie
          zaczyna rok czternasty", a w innym - nie bezpośrednio wprawdzie, raczej w
          formie aluzji - że urodziła się ok. 1795, więc miałaby 17 lat. Tak więc
          tradycja dowolnego "przycinania" wieku bohaterów jest bardzo szacowna i nie
          należy jej krytykować ;)))
    • anutek115 Re: Wpadki 04.06.06, 19:58
      Wiem, że nie miałyśmy czepiac się dat, ale, co tam, pozwolę sobie. Całe życie
      byłam oprzekonana, że jestem rówieśniczką Natalii, która na początku KK miała
      siedem lat i pięc miesięcy. Tak się złożyło, że w tym czasie ja miałam siedem
      let i sześc miasięcy, więc zawsze czytając Jezycjadę identyfikowałam się za
      Natalią, a moja siostra z Pulpą, nawet podobieństwo fizyczne istniało, z tym, że
      ja nie miałam masy rudych pukli, niestety. I nagle, gdzieś w okolicy "Córki
      Robrojka" okazało się, że Natali odmłodniała o rok. Pulpa też. I już nie mogę
      się w pwłni identyfikowac ... ;-)
      • sowca Re: Wpadki 04.06.06, 23:05
        To będzie bardzo czepialskie z mojej strony, ale znalazlam jeszcez jedną
        wpadkę, tym razem "czasową". W "Pulpecji" na samym poczatku Pulpa chce obudzić
        Natalię, ale po chwili okazuje się, ze "Nutria tez poszla spac o drugiej nad
        ranem.Po powrocie z Pasterki cała rodzina (...) musiała uspakajać
        rozhisteryzowaną Idę, która twierdziła, ze ktoś jej uciął, i to nierowno pól
        metra welonu, a zapaskudził resztę.Patrycja i Nutria,dwie wierne siostry,
        rzuciły się prać i suszyć zwoje tiulu, a żmudne upinanie go w taki sposób, aby
        uzyskać poprzednią konfigurację marszczeń wokół wianuszka ze sztucznych
        konwalii, zajęło im półtorej godziny."
        To o której Borejkowie wrocili z Pasterki? O 00:30? Pasterka zwykle trwa dłuzej
        niz normalna msza, a poza tym, Borejkowie musieli przeciez zuzyc nieco czasu na
        powrot do domu, mimo ze kosciol dominikanow byl niedaleko. Więc Nutria mogła
        pojsc spac najwczesniej o trzeciej na ranem.
        Wiem, bardzo czepialskie, ale zawsze mnie to zastanawialo, odkad pierwszy raz
        przeczytalam Pulpecję, a mialam wtedy 10 lat:P
        • nighthrill Re: Wpadki 22.06.06, 15:26
          Mnie również zawsze raziła długość tej pasterki:)
        • borsuk_dawid Re: Wpadki 28.06.06, 00:00
          u mnie w kosciele sa dwie pasterki z racji ogromnej liczby uczeszczajacych na
          msze. jedna jest o 22:00, druga o 12:00. jesli podobnie jest u dominikanow, to
          by sie moglo zgadzac.

          sowca napisała:

          > To będzie bardzo czepialskie z mojej strony, ale znalazlam jeszcez jedną
          > wpadkę, tym razem "czasową". W "Pulpecji" na samym poczatku Pulpa chce
          obudzić
          > Natalię, ale po chwili okazuje się, ze "Nutria tez poszla spac o drugiej nad
          > ranem.Po powrocie z Pasterki cała rodzina (...) musiała uspakajać
          > rozhisteryzowaną Idę, która twierdziła, ze ktoś jej uciął, i to nierowno pól
          > metra welonu, a zapaskudził resztę.Patrycja i Nutria,dwie wierne siostry,
          > rzuciły się prać i suszyć zwoje tiulu, a żmudne upinanie go w taki sposób,
          aby
          > uzyskać poprzednią konfigurację marszczeń wokół wianuszka ze sztucznych
          > konwalii, zajęło im półtorej godziny."
          > To o której Borejkowie wrocili z Pasterki? O 00:30? Pasterka zwykle trwa
          dłuzej
          >
          > niz normalna msza, a poza tym, Borejkowie musieli przeciez zuzyc nieco czasu
          na
          >
          > powrot do domu, mimo ze kosciol dominikanow byl niedaleko. Więc Nutria mogła
          > pojsc spac najwczesniej o trzeciej na ranem.
          > Wiem, bardzo czepialskie, ale zawsze mnie to zastanawialo, odkad pierwszy raz
          > przeczytalam Pulpecję, a mialam wtedy 10 lat:P



          • the_dzidka Re: Wpadki 01.07.06, 22:23
            > u mnie w kosciele sa dwie pasterki z racji ogromnej liczby uczeszczajacych na
            > msze. jedna jest o 22:00, druga o 12:00. jesli podobnie jest u dominikanow,
            to
            > by sie moglo zgadzac.

            O ile wiem, u dominikanów pasterka jest o północy. A poza tym, czy tacy
            tradycjonaliści jak Borejkowie poszliby na inną pasterkę niż tę północną?!
            • mika_p Re: Wpadki 04.10.06, 22:45
              the_dzidka napisała:
              > A poza tym, czy tacy
              > tradycjonaliści jak Borejkowie poszliby na inną pasterkę niż tę północną?!
              >

              Może w świetle nazajutrzejszego ślubu Idy i planowanego wesela postanowili
              racjonalnie wydłużyc sobie noc, zamiast w pełni ulec tradycji?
    • justyna302 Re: Wpadki 05.06.06, 09:56
      Opium w rosole.
      Matylda w dzieciństwie, jak opisuje autorka, "była przejedzonym słodyczami
      grubasem o tkniętych próchnicą zębach. Koledzy z upodobaniem nękali ją
      przezwiskami, wśród których Szczerbol było zdecydowanie najelegantszym."

      Stronę później Matylda wykręca numer szpitalnej centrali: "Stomatologię
      poproszę. Doktor Stągiewkową."

      Matka stomatolog, a córka szczerbol??

      Pomyślałam ze moze to celowe ( Stągiewkowa była damą z pozoru, a zdrowie
      własnego dziecka było mniej ważne od pięknego mieszkania ), ale chyba to juz
      naciągana interpretacja.
    • ready4freddy Re: Wpadki 21.06.06, 23:04
      nie wiem czy uznac to za wpadke autorki,raczej wpadke Tygrysa :) w "Zabie" Roza
      mowi cos w stylu "my tu bedziemy szczesliwsze", co wprawia Laure w wielka dume,
      ze to niby jej wlasna siostra z krolewska godnocia mowi o sobie w pluralis
      maiestatis. obawiam sie, ze Tygrys ma zacmienie umyslu i nie zda tej matury, bo
      Roza ewidentnie mowi "my" majac na mysli siebie i coreczke. wypowiadanie sie w
      pluralis maiestatis byloby przesada nawet jak na wnuczke Ignaca Borejki :)
      • nabla_7 Re: Wpadki 22.06.06, 02:28
        Kreska
        W "Noelce" Kreska ma 24 lata, córkę Kasie, jest w ciąży, ukończyła studia i dostała nawet wyróżnienie w jakimś konkursie. Musiała naprawdę doskonale organizować sobie czas aby te wszystkie obowiązki pogodzić.
        A zresztą - "W wyobraźni wszystko się mieści!" I tego się trzymajmy. :-)
        • croyance Re: Wpadki 22.06.06, 15:52
          Mozliwe.
          Moja qzynka ukonczyla studia w terminie rodzac w miedzyczasie dwojke dzieci.
          • asiunia311 Re: Wpadki 22.06.06, 16:59
            To akurat jest możliwe. Moja bratowa ukończyła z wyróżnieniem filologię polską
            na UJ, w terminie oczywiście, i miała wtedy dwójkę dzieci. Cóz, było to
            dwadzieścia dwa lata temu... Tzw. kobieta, która "poświęciła się rodzinie" i
            teraz ma poczucie, w wieku 46 lat, że zmarnowała sobie życie... Szkoda. Ale,
            niestety, mozliwe...
      • klymenystra Re: Wpadki 22.06.06, 08:23
        ototo. wlasnie chyba zacmienie Laury. tez sie nad tym zastanawialam :)
    • ready4freddy Re: Wpadki 25.06.06, 16:33
      czy to wpadka? "Studenci (...), z ktorymi [Gabrysia] miała dzis zajecia, (...)
      Wreczyli Gabrieli kwiatek i oznajmili, że Dzien Kobiet zostal wprowadzony, co
      prawda, przez komunistow, po to, by przykutym do traktorow i obrabiarek
      niewolnicom dac zludzenie, że ktos jednak dostrzega ich plec (...)" - Dzien
      Kobiet powstal w USA, jeszcze przed Rewolucja Pazdziernikowa, bo w 1909 roku.
      ale interpetacja wymienionych studentow w Pulpecji jest dosc popularna, stad
      trudno orzec, czy to wpadka (albo celowa "manipulacja") autorki, czy raczej
      owych studentow jako fikcyjnych postaci.
      • prapti Re: Wpadki 26.01.07, 19:37
        taktaktak, ten dzien kobiet zawsze mnie dziwil w kontekscie wyksztalcenia MM.
        ale to chyba dosc powszechny przypadek zacmienia - swieto pracy 1 maja tez
        przeciez komunisci przyswoili za amerykanami, a jakos nieliczni o tym
        pamietaja...
    • hobiala1 Re: Wpadki 27.06.06, 10:09
      Ja zauwazylam mala niekonsekwencje: W Nutrii i Nerwusie wyraznie jest
      powiedziane ze Natalia nie znosi upalow a od slonca robi jej sie tak slabo, ze
      boli ja glowa i prawie mdleje.Jednak jakis czas pozniej jedzie na caly rok
      pracowac na Cypr, ktory jest jednak dosc goracym miejscem...Pozdrawiam
      • the_dzidka Re: Wpadki 27.06.06, 14:06
        hobiala - szacuneczek. Bystre masz oko, ja na to nie wpadłam :)
    • el_la Re: Wpadki 27.06.06, 11:06
      Ja mam z kolei wątpliwości co do wieku Idy. Gdy byłam w podstawówce - rosłam
      rówieśnie z Idą a potem, w którymś momencie, okazała się, że jest ode mnie 2
      lata starsza. Ja jestem rocznik 1966
      • agnieszka_azj Re: Wpadki 27.06.06, 16:14
        W "Idzie sierpniowej" zaczynała liceum, a był rok 1979. Jest więc z 1964 (lub
        1965, jeśli poszła do szkiły rok wczesniej, tak jak ja).
        • agnieszka_azj Re: Wpadki 27.06.06, 16:15
          SZKOŁY - oczywiście :-)))
    • anutek115 Re: Wpadki 28.06.06, 19:45
      Właśnie robię sobie wakacyjną powtórkę "Jeżycjady" i zauważyłam, że w
      "Brulionie..." Natalia chodzi z Bebe do drugiej klasy liceum. Otóż osoba
      urodzona w roku 1970 (albo, niech już będzie, według późniejszych tomów w 1971)
      do drugiej klasy liceum w roku 1988 może iśc tylko i wyłącznie w wypadku
      repetowania klasy. Jeśli jest z 1970 roku, to nawet podwójnego...
      • szprota Re: Wpadki 01.07.06, 11:42
        M.M. sama przyznaje, że naciągnęła wiek Natalii, by trafiła z Bebe do jednej
        klasy. Powiedzmy, że jest to o tyle wiarygodne, że Nutria miała spore trudności
        w liceum i faktycznie mogłaby jedną klasę repetować, gdyby nie to, że sam Pieróg
        tłumaczył jej promocję do następnej klasy nie najgorszymi ocenami z polskiego i
        historii.
        • biljana Re: Wpadki 02.07.06, 22:36
          robie powtorke z jezycjady:)
          tym razem pod katem wpadek:)
          a zatem: Pulpecja - ja tu czegos nie rozumiem... dlaczego ksiazka zaczyna sie
          zgodnie z opisem na pierszym rysunku 24 grudnia Boże Narodzenie!!!!
          Przeciez Boże Narodzenie jest 25 grudnia i wtdy wlasnie, w tzw. pierwsze Swieto
          byl slub Idy.
          24 grudnia 1991 miala miejsce akcja Noelki.. a nie slub Idy:)
          • agnieszka_azj Re: Wpadki 02.07.06, 22:56
            Rzeczywiście - nie zauwazylam tego wczesniej. Jest czwarta rano, a więc
            zdecydowanie 25 grudnia.
            • veteranka2 Re: Wpadki 23.07.06, 14:52
              mam kolejna wpadke: Szosta klepka. Cesia ma chandre spowodowana niejasnym
              wrazeniem ze dala ciala nie wspierajac Hajduka w starciu z Dmuchawcem. W koncu
              pojmuje, wpatrujac sie w ojca kapcie, ze jej kolezenskim obowiazkiem jest
              zlozyc Jerzemu wizyte. Trzeba tylko zadzwonic do Pawelka spytac o adres.
              Potem jest przeskok czasowy w ksiazce, i pol godziny pozniej: Cesia wysprzatala
              cala kuchenke, nastawila obiad min obrala ziemniaki, marchewke.Po czym w
              zwiazku z wejsciem pachnacej Julii do kuchni Cielecina wybucha znowu, placze,
              ze nikt jej nie kocha i nie ma co na siebie wlozyc. Po scenie buntu od razu
              wychodzi (w bluzeczce Krystyny) do koleznaki (czyt. Hajduka).
              Pytanie brzmi: kiedy w koncu zdobyla jego adres? Miala na to tylko pol godziny,
              a przeciez w tym czasie zdazyla sprzatnac, ugotowac obiad. Ha
              • dakota77 Re: Wpadki 23.07.06, 14:54
                No nie wiem, telefon zajął jej przecieź tylko chwilkę:). Choc autorka powinna
                byla o tym wspomniec, skoro opisywała jej czynności w tym czasie.
                • veteranka2 Re: Wpadki 23.07.06, 20:49
                  wlasnie, wlasnie, o to mi chodzi. Moze to jest czepianie sie ale widac na
                  kilometr ze autorka zapomniala o tym ze Czesia musi zadzwonic.
                  wlasnie odswiezam Szosta klepke. Ah, Hajduczek...
                  • lira_korbowa Re: Wpadki 24.07.06, 00:02
                    Zastanawiam się, czy miała skąd zadzwonić... Nie mam teraz dostepu do książek
                    (tych), ale coś mi sie majaczy, że Żakowie nie mieli telefonu i w sytuacji
                    podbramkowej (poród Krystyny) Żaczek wybiegał dzwonić.
                    • nighthrill Re: Wpadki 24.07.06, 09:48
                      Z tym telefonem u Żaków sprawa niejasna...już tu o tym dyskutowaliśmy. Ja
                      obstaję przy opinii, że nie mieli, bo w całej "Klepce" wciąż dzwonią z budki
                      lub od Nowakowskich...ktoś twierdził, że mieli, ale się popsuł, lecz nie podał
                      cytatu na potwierdzenie, a sama dawno tej części nie czytałam.
                      Cesia w każdym razie adres Hajduka uzyskała, zapewne od Pawełka i
                      telefonicznie. Nie wiadomo tylko, kiedy dzwoniła i skąd:)
                      • liliaweneda Re: Wpadki 24.07.06, 10:00
                        Wiesia powiedziała Cesi, że dzwonił do niej jakiś kolega, kiedy prała pieluchy..
                        no to chyna jednak mieli telefon
                      • tennesee Re: Wpadki 24.07.06, 12:32
                        "W mieszkaniu Żaków zapanowała nagła panika. Stwierdzono bowiem, ze telefon nie
                        działa."
                        Nasza Księgarnia, Warszawa 1987, str. 115- to jet to żółte wydanie
                        • veteranka2 Re: Wpadki 24.07.06, 17:54
                          w sprawie telefonu byla juz dluga dyskusja.Niby maja ale popsuty; jednakowoz
                          chyba popsuty jest caly czas bo w Brulionie jest mowa, ze dzieciaki - Bebe,
                          Nutria i inni chca isc do Zaczka na lekcje fizyki. Ktos pyta: a maja oni
                          telefon? Odp.:nie, nie maja
                          • dakota77 Re: Wpadki 25.07.06, 00:39
                            MM kompletnie nie mogla sie zdecydowac. Gdyby miala dobre notatki, moglaby z tego wybrnac...
    • klaudziol111 MIał matkę ucznia ~ ! + inna wpadka 30.07.06, 12:56
      to ta, że MM na odwrocie książki język trolli pisze, że MIla i Ignacy nie są
      rówieśnikami tylko Ignacy jest starszy o rok. Z drugiej strony to jest jakby
      prawda, bo MIla urodziłą się w Sylwestra.
    • drobny.kurczak Re: Wpadki 01.08.06, 01:35
      A nie dziwi Was pewna niekonsekwencja w przedstawianiu rodziny Fryderyka?
      W "Imieninach" to jest naprawde mila rodzinka urzadzajaca zjazdy z okazji
      imienin babci. Mama Frydaryka jest troskliwa, nie ma w niej tego chorobliwego
      leku iu wycofania, ktory jest w "Zabie". Wszyscy w Muzeum Ziemi Srodzkiej
      wydaja sie byc wyluzowani i szczesliwi, a w "Zabie" jacys tacy neurotyczni,
      napieci, sztywni. Jak dwie rozne rodziny. Chyba ze sie przez te kilka lat tak
      zmienili...

      Ciekawe tez, ze Borejkowie-Strybowie nie kojarza w ogole ojca Fryderyka. A
      przeciez Grzesio i ojciec Fryderyka razem studiowali. W "Tygrysie i Rozy" mowi
      sie o tym, ze Hajduk i Grzes to koledzy ze studiow, a wczesniej, w "Imieninach"
      Hajduk opowiada wagarowiczom - Rozy i Fryderykowi, ze studiowal razem ze starym
      Szoppe.
      • mmoni Re: Wpadki 01.08.06, 01:51
        drobny.kurczak napisała:

        > A nie dziwi Was pewna niekonsekwencja w przedstawianiu rodziny Fryderyka?
        > W "Imieninach" to jest naprawde mila rodzinka urzadzajaca zjazdy z okazji
        > imienin babci. Mama Frydaryka jest troskliwa, nie ma w niej tego chorobliwego
        > leku iu wycofania, ktory jest w "Zabie". Wszyscy w Muzeum Ziemi Srodzkiej
        > wydaja sie byc wyluzowani i szczesliwi, a w "Zabie" jacys tacy neurotyczni,
        > napieci, sztywni. Jak dwie rozne rodziny. Chyba ze sie przez te kilka lat tak
        > zmienili...
        >
        W pełni się zgadzam. W "Imieninach" rodzina Schoppe sprawiała wrażenie Borejków
        bis, tylko z odpałem na muzykę, a nie na łacinę. Do tego w "Imieninach" mamy do
        czynienia z nieledwie oficjalnym przedstawieniem narzeczonej, a w "Żabie"
        Schoppowie (jak to się odmienia?) ledwo wiedzą o istnieniu Róży. Wydaje mi się,
        ze autorce koncepcja się zmieniła w międzyczasie.
        • iwoniaw No dokładnie 07.09.06, 23:31
          - w imieninach Fryderyk dostaje od ojca błogosławieństwo na wagary "bo są czasem
          ważniejsze sprawy niż nauka", a parę lat później, gdy jest już dorosłym facetem
          na studiach, ojciec czuje się w obowiązku czuwać nad tym, by syn w"pułapkę
          biologiczną" nie wpadł i kariery nie zmarnował (???)
          I rzeczywiście, Róża w Imieninach zostaje zabrana na imprezę rodzinną (zjazd de
          facto), a w Żabie okazuje się, że właściwie to rodzice F. ledwie ją kojarzyli i
          fakt, że była kimś więcej niż koleżanką był dla nich szokiem.

          Z resztą uwag z poprzednich dwóch postów też się zgadzam w pełni.
          • prapti Re: No dokładnie 26.01.07, 19:34
            mnie sie wydaje, ze 'stary Schoppe' blogoslawienstwa na wagary udzielil
            Fryderykowi ze wzgledu na ten zlot rodzinny w Koszutach, a nie randke z Roza.
            no, bo skoro wszystkie dzieci Schoppe tam byly, tzn., ze wszystkie zostaly
            zwolnione ze szkoly. Fryderyk po prostu troche podkoloryzowal szlachetnie te
            fakty ze wzgledu na sytuacje [obecnosc Rozy, wobec ktorej byl 'prawdziwym
            dzentelmenem np.].
            no, a 'stary Schoppe' tez chyba mial inne podejscie szesnastoletniej do
            kolezanki syna niz do dojrzalej kobiety, ktora potencjalnie moglaby go 'spowic
            niby bluszcz'.
            poza tym nie jest powiedziane, ze rodzice Frycka Roze po tej imprezie w
            Koszutach jeszcze z bliska ogladali...
            choc z drugiej strony, tlumaczac to sobie w taki sposob, nie rozumiem, dlaczego
            Fryderyk mial sie sam usprawiedliwiac: czy maly Wolfi i Zaba tez mieli sie sami
            usprawiedliwiac w swoich szkolach podstawowych? hmmm...
    • ssssen Re: Wpadki 08.09.06, 10:49
      Nie wiem, czy ktoś juz o tym wspomniał - pamiętna scena z "Imienin", gdy psuje
      się maluch i Gabrysia obserwuje przez _przednią_ szybę próbującego go naprawić
      Grzegorza (później pojawia się jeszcze Bernard)

      Otóż nie mam pojęcia, co mozna naprawić w maluchu, grzebiąc w _bagażniku_ ;)

      No, może coś z akumulatorem, ale akumulatora nie naprawia się tyle czasu, tylko
      stwierdza po prostu, że zdechł ;)
    • alitzja Re: Wpadki 21.09.06, 16:54
      W "Żabie" na okładce widać mieszkanie Borejków. Jest pokój Gaby i Grzesia, jest
      pokój dziadków, jest pokój dzieci (? - czyżby Ignacego Grzegorza?) oraz zielony
      pokój z balkonem, w którym teoretycznie mieszkają Laura i Pyza. W takim razie
      gdzie sypia Pyza w czasie, gdy do Laury wskakuje przez balkon Wolfi?
      • agnieszka_azj Re: Wpadki 21.09.06, 16:57
        Ignacy Grzegorz mieszka z rodzicami, Pyza w małym pokoiku "dzieci", kiedyś
        przerobionym z łazienki, którą przeniesiono do kuchni, a Laura w zielonym.
        • alitzja Re: Wpadki 22.09.06, 23:05
          Ekhm, być może. No to teraz kto mi wyjaśni, jakim cudem Ignacy Grzegorz Miągwa
          wpadając w "Czarnej polewce" do wody nie zepsuł swojego telefonu komórkowego, z
          którego parę chwil potem wysyła smsa? Telefon w takich sytuacjach się psuje
          (wiem, bo na spływie kajakowym tak uśmierciłam swój;-)) - a Ignacy nawet nie
          sprawdził, czy działa.
          • szprota Re: Wpadki 23.09.06, 01:30
            e, nie wszystkie. ja akurat od paru lat w tej branży i wiem, że są telefony,
            których siekierą nie zarąbiesz, co najwyżej młodzieńcem o łysej czaszce. A Ignaś
            miał nienowy telefon, idę o zakład, że właśnie z generacji gniotsa nie łamiotsa.
            mnie tam bardziej zastanawia, jak policja tak szybko wiedziała, komu oddać tego
            samsunga? bo średnio wierzę, że miałaby się opierać na zeznaniach Ignasia li i
            jedynie...
            • agawa79 O, widzę, że już zaczęto wyłapywać wpadki z CP... 23.09.06, 17:58
              A jeśli tak, to ja mam jedną też stamtąd: w Żabie Wolfi nie pije piwa. A w
              Czarnej Polewce pije.
              • szprota o 23.09.06, 19:20
                a gdzie to deklaruje? nie zauważyłam...
                • ready4freddy Re: o 24.09.06, 11:22
                  no, Zaba w "Zabie" tak twierdzi. ze niby nie pije :)
                  • szprota a,racja, już znalazłam 24.09.06, 12:09
                    nie upierałabym się, że to wpadka - raczej naiwność Żaby.
                    • ready4freddy Re: a,racja, już znalazłam 24.09.06, 14:11
                      no wlasnie :) a tak przy okazji: w JT taksowka wiozaca potem Jozinka z babcia do
                      szpitala podjezdza z pobliskiego hotelu Mercure (istotnie, znajduje sie on na
                      Roosevelta 20), ktory "kiedys nazywal sie Merkury". to oczywiscie nie jest
                      wpadka, ale uprzedzony do niektorych trickow i wtretow Autorki odnioslem
                      wrazenie, ze to taki przytyk do zastepowania swojskich nazw (no powiedzmy, ze
                      Merkury jest swojski ;) obcobrzmiacymi. tymczasem w tym wypadku jest nieco
                      inaczej - grupie Accor udalo sie wyjatkowo z tym hotelem, tzn.
                      "przebrandowaniem" Merkury/Mercure. tak mi sie skojarzylo :)
                      • szprota OT 24.09.06, 16:50
                        Nie wiemy, co prawda, gdzie dokładnie Bella w Łodzi mieszka, ale wyobraziłam
                        sobie właśnie, jaki problem miałaby M.M. umiejscawiając ją na, dajmy na to, ul.
                        Pomorskiej, dawnej Nowotki, a jeszcze wcześniej, przed wojną, dla odmiany,
                        Pomorskiej, czy innej Legionów, niegdyś Obrońców Stalingradu...
                    • agawa79 Re: a,racja, już znalazłam 24.09.06, 17:28
                      szprota napisała:

                      > nie upierałabym się, że to wpadka - raczej naiwność Żaby.
                      >

                      Upierać też się nie będę. "Aczkolwiek" zbyt często na tym forum niechlujstwo i
                      niekonsekwencję pani M. tłumaczy się tym, że ona niby ukazuje nam różne
                      zjawiska z czyjegoś niedoinformowanego punktu widzenia. ;)
                      • szprota Re: a,racja, już znalazłam 24.09.06, 23:58
                        ale myślę, że w tym wypadku akurat uzasadnione, choć IMHO byłaby to u Wolfiego
                        zmiana "inminus" ;)

                        bardziej luźna refleksja niż wpadka: zauważyliście, że M.M. zmienił się stosunek
                        do papierosów? w pierwszych częściach był zwykłym rekwizytem, Ignacy w Kwiecie
                        Kalafiora flegmatycznie zapala papierosa, Dmuchawiec na ktorejś lekcji wyjmuje
                        paczkę, reflektuje się i chowa - ot, przedmiot, jak każdy inny. równie dobrze
                        Ignacy mógł flegmatycznie zgryźć owsiane ciasteczko :)
                        a w późniejszych częściach już jest elementem o zabarwieniu negatywnym. Kozio
                        popala, bo musi, bo go koledzy lekceważą (oraz jednorazowo przejawia bunt i
                        upadek obyczajów), pani Monika, macocha Aurelii, wygląda z papierosem, jakby na
                        siłę chciała coś udowodnić, w CP mamy groteskową przechrypniętą policjantkę
                        rozsiewającą wokół siebie nikotynowy odór (kojarzy mi się, skądinąd - pomijając
                        rzecz jasna ów odór - z jakąś postacią z 13. posterunku...)
                        polityczna poprawność?
                        • jamniczysko Re: a,racja, już znalazłam 25.09.06, 08:37
                          Może MM w międzyczasie rzuciła fajki i nie udało Jej się uniknąć klasycznej
                          postawy neofity?

                          W Czarnej Polewce Józinek przypomina sobie z mozołem, gdzie i kiedy ujrzał po
                          raz pierwszy (obrzydliwego, obrzydliwego!!!) pana Pyziaka. Owszem, było to w
                          korku pod Paczkowem, ale dlaczego DWA LATA WCZEŚNIEJ? Przecież od pamiętnego
                          korka do akcji CzP minęło tylko pół roku!
                          • ewa-ptica Re: a,racja, już znalazłam 25.09.06, 09:47
                            Inna wpadka chronologiczna: Łucja mówi, że niedługo skończy siedem lat. Tymczasem Łusia (i Ania) urodziły się 1 sierpnia 1998 - w 2004 obie powinny obchodzić dopiero szóste urodziny...

                            Mam wrażenie, że MM niechcący przeskoczyła sobie do przodu o rok, stąd Łucja-siedmiolatka, korek dwa lata temu i jeszcze do tego błyskawiczna kuracja Trolli.
                        • agawa79 Re: a,racja, już znalazłam 25.09.06, 09:47
                          szprota napisała:

                          > >
                          > bardziej luźna refleksja niż wpadka: zauważyliście, że M.M. zmienił się
                          stosune
                          > k
                          > do papierosów? w pierwszych częściach był zwykłym rekwizytem, Ignacy w Kwiecie
                          > Kalafiora flegmatycznie zapala papierosa, Dmuchawiec na ktorejś lekcji wyjmuje
                          > paczkę, reflektuje się i chowa - ot, przedmiot, jak każdy inny. równie dobrze
                          > Ignacy mógł flegmatycznie zgryźć owsiane ciasteczko :)
                          > a w późniejszych częściach już jest elementem o zabarwieniu negatywnym. Kozio
                          > popala, bo musi, bo go koledzy lekceważą (oraz jednorazowo przejawia bunt i
                          > upadek obyczajów), pani Monika, macocha Aurelii, wygląda z papierosem, jakby
                          na
                          > siłę chciała coś udowodnić, w CP mamy groteskową przechrypniętą policjantkę
                          > rozsiewającą wokół siebie nikotynowy odór (kojarzy mi się, skądinąd -
                          pomijając
                          > rzecz jasna ów odór - z jakąś postacią z 13. posterunku...)
                          > polityczna poprawność?
                          Jeszcze jest Wiktor, który od dymu papierosowego ma potworny ból głowy...

                          Też zauważyłam tę zmianę w podejściu do fajek. Szkoda tylko, że to wszystko tak
                          bez słowa wyjaśnienia czytelnikom, jak to się stało, że stary Borejko już nie
                          pali - przecież rzucenie palenia to zazwyczaj dość trudny moment w życiu. A tu
                          ani słóweczka o tym.
                          • iwoniaw To może wiele wyjaśniać 25.09.06, 18:56
                            > bez słowa wyjaśnienia czytelnikom, jak to się stało, że stary Borejko już nie
                            > pali - przecież rzucenie palenia to zazwyczaj dość trudny moment w życiu. A tu
                            > ani słóweczka o tym.

                            Nie pomyślałam o tym, ale skoro wychodzenie z nałogu bywa naprawdę b. trudne, to
                            może odstawienie papierosów (np. na zalecenie lekarskie) spowodowało tak
                            gwałtowną degrengoladę charakteru Ignacego-seniora i początki paranoi? Na
                            przywary starości nałożył się jeszcze stres związany z rzucaniem papierosów i
                            efekty widać...
                            To ja, zadeklarowany wróg dymu tytoniowego, już poproszę raczej Ignaca palącego
                            i bez problemów psychiatrycznych...
                            • szprota :D 25.09.06, 19:10
                              a bo to wszystko, panie, przez te, no, tłumienie zachciewajek. człowiek se tłumi
                              i potem chodzi jak potłuczony. a sponiewierałby się należycie i od razu wyluzował.
                              ;]
                              nie, żebym się podpisywała pod tym czterema kopytami, ale podoba mi się,
                              dlaczemuś cholernie mi się podoba to wyjaśnienie :D
                              • verdana Re: :D 25.09.06, 19:13
                                Moja matka, od czasu jak 30 lat temu rzuciła palenie jest w złym humorze.
                                Podejrzewam, ze to pani MM rzuciła palenie. Stąd nienawiść do rodu ludzkiego.
                                • szprota Re: :D 25.09.06, 19:17
                                  nie, no, nie generalizujmy. ja się nie nadaję do rzucania palenia, bo od razu
                                  zaczynam przypominać beczkę 150 cm wysokości, ale znam parę osób, które nie palą
                                  od kilku lat i na charakter im to nie wpłynęło :)
              • zieleniack Re: O, widzę, że już zaczęto wyłapywać wpadki z C 06.02.07, 09:29
                moze to kwestia czasu? ;D przekonał sie do alkoholu:)
            • ready4freddy Re: Wpadki 25.09.06, 21:21
              a jak ci powiem, ze panasonic gd35 wpadl mi z niezrozumialych dla mnie przyczyn
              do kufla guinessa (moze dlatego nie znosze guinessa??) i zamarl, a nastepnie po
              24 godzinach odzyl, to uwierzysz? ;) ostatnio odzyl mi tez (na cale szczescie!)
              sluzbowy laptop, spenetrowany nieco przez wode mineralna ;)))
              • szprota Re: Wpadki 25.09.06, 23:27
                ja uwierzę. widziałam kiedyś nokię 6310i, która wytrzymała dość długą kąpiel w
                wannie i suszenie suszarką.
            • senseeko Re: Wpadki 11.11.06, 13:20
              szprota napisała:

              > e, nie wszystkie. ja akurat od paru lat w tej branży i wiem, że są telefony,
              > których siekierą nie zarąbiesz, co najwyżej młodzieńcem o łysej czaszce. A
              Igna
              > ś
              > miał nienowy telefon, idę o zakład, że właśnie z generacji gniotsa nie
              łamiotsa
              > .
              Ja mam stareńką Nokię. W poprzednie albo jeszcze poprzednie wakacje wpadła mi
              do morza. (Było chłodno i wszyscy brodzili przynajmniej częściowo ubrani,
              dlatego miałam ja w kieszeni)Na szczescie ktoś zauwazył jak wypadała i
              wyłowiłam ja ledwie dotknęła dna. Działa do dziś, ale po tamtej kąpieli
              musiałam ją wysuszyć i od nowa na ładować. Jedyne wytłumaczenie jakim cudem
              Miągwa mógł wysłać SMSa, to fakt, ze był owinięty kocem i moze woda po prostu
              do komorki przez warstwy koca, szortow i opakowania nie dotarła.
    • troppo_bella Re: Wpadki 25.09.06, 08:40
      Laura ma nazwisko Pyziak, a wszak ojciec nie chciał jej znać. Mamy rozumieć, że
      zapisał dziecko w urzędzie pod swoim nazwiskiem bez oglądania?

      Bo jakoś zawsze miałam wrażenie, że prysnął, jak Gaba była w ciąży i tyle go
      widziano.

      W takim razie jednak Laura musiałaby się nazywać Borejko, bo sama mama pod
      nazwiskiem taty nie zapisze.
      • jamniczysko Re: Wpadki 25.09.06, 08:55
        Przecież wtedy formalnie jeszcze Pyziak był mężem Gaby, więc dziecko zostało
        zapisane pod jego nazwiskiem automatycznie.
        • troppo_bella Re: Wpadki 25.09.06, 09:09
          No racja rzeczywiście
          • dakota77 Re: Wpadki 25.09.06, 09:10
            Dokładnie, nawet jeżeli małżeństwo się rozpadnie, dziecko jeszcze przez jakiś
            czas jest automatycznie uznawane za dziecko męża, nawet jeśli nie jest jego.
      • tennesee Re: Wpadki 25.09.06, 11:33
        nie nie nie
        Gaba z Pyziakiem byli w momencie urodzenia sie Laury małzeńswem. W takim
        przypadku istnieje domniemanie ojcostwa meża matki, Pyziak nic nie musiał w tej
        sprawie robić
      • ayo2137 Re: Wpadki 27.02.21, 12:07
        mnie bardziej zastanawia, czy Pyziak utracił prawa rodzicielskie.
        I czy wiedział, że Gabriela jest w ciąży, gdy ponownie wyjeżdżał. Może nie wiedział? Stąd zarzuty Laury, że "ojciec nawet nie chciał jej poznać", byłyby z lekka nietrafione, gdyż mógł nie zdawać sobie sprawy, że ma dwie córki. Akurat przemilczenie tego przez Gabrysię i uniesienie się honorem wydaje mi się całkiem prawdopodobne.
    • troppo_bella A propos pszczół w Czarnej polewce. Już można? 25.09.06, 08:45
      Baltona hoduje tu pszczoły i taki jest uroczy, że jak go która użądli, to się
      nie piekli, tylko łagodnie zdejmuje ją z siebie i wkłada na swoje miejsce.

      Sielsko, nieprawdaż? Tylko że pszczoła żądląc traci życie, gdyż żądełko ma z
      takimi zadziorami, że gdy próbuje je wyciągnąć, sama się poważnie uszkadza.
      Taki owadzi kamikadze.

      Dlatego po pszczole żądło w ciele zostaje, po osie nie.

      Czy mamy więc rozumieć, że Baltona te trupki odkładał na swoje miejsce?
      Pszczeli cmentarz jakiś z tyłu ula? Czy też - hmmm- przeoczenie?



      ---------------------
      • trotula Re: A propos pszczół w Czarnej polewce. Już można 27.09.06, 00:48
        A jeszcze co do Baltony...jako Bobek był brunetem,tak pamietam z ilustracji,
        a potem w Puplecji jest popielatym blondynem.
        • sacacorchos Mailowa pogawędka z Trollą 27.09.06, 12:51
          Dlaczego odbywała się za pośrednictwem Laury? Przeciez Józinek miał komputer w
          domu. Miał też internet skoro chciał spędzić Sylwestra w suterenie, biorąc
          udział w dyskusji na jakiś forum. Miągwa też miał - a raczej miał go Grzegorz -
          a Miągwa był do niego dopuszczany okazjonalnie.
          Co do Walentego - cóż może to naciągane - ale zakładam, że też miał komputer u
          siebie. Skoro w domu było studio, a studio miało swoją stronę...

          Dlaczego zatem do korespondowania z Trollą potrzebny był komputer Laury?
          • verdana Mickiewicz 27.09.06, 12:56
            Dla mnie wpadką jest gloryfikacja Mickiewicza akurat przy okazji zwiedzania
            Śmiełowa. Nie da się ukryć, ze w Śmielowie wieszcz, zamiast udać sie na
            powstanie, co szeroko deklarował, pozostał li i jedynie w celu romansu z
            niejaką Konstancją Łubieńską. Ukazywanie więc akurat na tym tle poświęcenia
            wieszcza i ronienie łez wzruszenia jest śmieszne. To najgorsze miejsce do
            wybuchu uczuć patriotyczno-romantycznych.
            O czym MM, jako erudytka, wiedzieć zaiste powinna.
            • kalina81 Re: Mickiewicz 28.09.06, 11:36
              a tu się z Verdaną zgodzę!
              Zostałam osobiście potwornie obrażona w liceum, gdy napisałam wypracowanie,
              którego tematem było pytanie, czemu niektórzy poeci dwudziestolecia nie pisali
              peanów na cześć chwalebnej śmierci za ojczyznę, biorąc dobry przykład z Adasia.
              Napisałam, że łatwo tworzyć niezłomnych bohaterów idących na śmierć z pieśnią
              na ustach, gdy samemu przebywa się w bezpiecznym miejscu, przy ciepłym kominku,
              z dzieciakami przy kolanach, a kochanką trzy ulice dalej. Gdy się jest natomiast
              na piewrszej linii ognia, ma lat 23, żonę w ciąży, a całe życie przed sobą
              trochę trudniej o entuzjazm i radość wynikającą z faktu czyhającej za każdym
              rogiem śmierci. Naturalnym natomiast jest strach, żal, czy rozpacz osieroconej
              matki. Dostałam 4 za niepochlebną treść. Dowiedziałam się, że nie wolno mi
              obrażać wieszcza. Także o Mickiewiczu w naszym kraju, albo dobrze, albo wcale :D
              Choć twórczość Adasia bardzo kocham, znam na pamięć jego biografię, część Pana
              Tadeusza i prawie wszystkie ballady i romanse, to nie mogę znieść, że nie można
              głośno o jego tchórzostwie i dziwkarstwie napisać.

              wpadką natomiast (raz się żyje poszukałam i wpadki) jest opisanie rozczulenia i
              przełamania ojca Fryderyka na wieść o imieniu wnuczki dopiero w CP, wszak w
              Żabie dowiaduje się o tym jako bodajże pierwsza osoba, że dziewczynka będzie
              nazywać się Mila. Chyba, że w Żabie z nerwów nie pamiętał jak miała na imię
              jego matka:D

              pozdr Kalina
              • verdana Re: Mickiewicz 28.09.06, 11:38
                Bo Mickiewicz "wielkim poetą był" i wara licealistom od hanbienia pamięci
                wieszcza.
                Dla pocieszenia - ja dostałam 4, czy nawet mniej, bo mi się "Wesele" Wajdy
                srednio podobało.
              • agnieszka_azj Re: Mickiewicz 28.09.06, 11:46
                kalina81 napisała:

                > a tu się z Verdaną zgodzę!
                > Zostałam osobiście potwornie obrażona w liceum, gdy napisałam wypracowanie,
                > którego tematem było pytanie, czemu niektórzy poeci dwudziestolecia nie pisali
                > peanów na cześć chwalebnej śmierci za ojczyznę, biorąc dobry przykład z
                Adasia.
                > Napisałam, że łatwo tworzyć niezłomnych bohaterów idących na śmierć z pieśnią
                > na ustach, gdy samemu przebywa się w bezpiecznym miejscu, przy ciepłym
                kominku,
                > z dzieciakami przy kolanach, a kochanką trzy ulice dalej.

                Napisałaś o kochance wieszcza w wypracowaniu szkolnym ??? No to ja się dziwię,
                że wogóle dostałas ocenę pozytywną ;-)))
                • jessy3 Re: Mickiewicz 28.09.06, 11:55
                  To nam jawnie i otwarcie mówiła polonistka, że i Słowacki i Mickiewicz
                  tcgórzami byli w związku z walką zbrojną. Niby chcieli, do broni wzywali, a
                  zgrabnie uniknęli poświęcenia dla Ojczyzny.

                  A co do kochanek, to w moim podręczniku do historii napisane było, że
                  Poniatowski był kochankiem Katarzyny II ;)
                  • verdana Re: Mickiewicz 28.09.06, 11:57
                    A napisano też, że Adam Jerzy Czaroryski nie był synem Adama Kazimierza
                    Czartoryskiego, tylko Repnina? Swoją drogą, co za ironia losu...
                    • agnieszka_azj Re: Mickiewicz 28.09.06, 12:01
                      verdana napisała:

                      > A napisano też, że Adam Jerzy Czaroryski nie był synem Adama Kazimierza
                      > Czartoryskiego, tylko Repnina? Swoją drogą, co za ironia losu...

                      Coś mi tak świta - nie wiem, czy czytałam, czy słyszalam - że Adam Kazimierz
                      kazał odesłać Adama Jerzego, jak się urodził, w koszyku do ambasady
                      rosyjskiej ;-)))
                      • verdana Re: Mickiewicz 28.09.06, 12:03
                        A tak, tak...
                        Zresztą na 7 (chyba) dzieci w małżeństwie Adama Kazimierza i Izabelli
                        Czartoryskiej tylko jedno było wspólne.
                  • the_dzidka Re: Mickiewicz 03.10.06, 12:15
                    > A co do kochanek, to w moim podręczniku do historii napisane było, że
                    > Poniatowski był kochankiem Katarzyny II ;)

                    Na tym tle wyjątkowo smakowicie jawi się freudowskie przejęzyczenie z "humoru
                    zeszytów", mianowicie "Stanisław August Poniatowski został królem w wyniku
                    erekcji" :)
                  • prapti Re: Mickiewicz 26.01.07, 19:48
                    no, tak, z tego wszak wziely sie ich najwieksze dziela, z ktorych jestesmy
                    przez szkole odpytywani... ;}
                • kalina81 Re: Mickiewicz 28.09.06, 11:58
                  No napisałam:( Jak już niektóre z Was mogły zauważyć zawsze piszę to, co myślę.
                  I mówię też. Dlatego tak mało osób mnie lubi. Ba! Mało mnie w ogóle toleruje!
                  • nikadaw1 Miagwa nie umie liczyc? 29.09.06, 13:43
                    w CP Miągwa pociesza Diankę,którą ojciec wysyła na całe wakacje w góry. jest 12
                    lipca. Miagwa mówi, ze jak wyliczyl, do konca wakacji zostalo 57 dni. tymczasem
                    zostalo ich 50.
              • ayo2137 Re: Mickiewicz 27.02.21, 12:10
                Gratuluję wypracowania i samodzielnego myślenia, niewiele jest takiej młodzieży, zwykle piszą "pod klucz".
                Swoją drogą, mało znanym jest, że Mickiewicz pisał też utwory biesiadne i humorystyczne, a nie tylko bogoojczyźniane.
                • tt-tka Re: Mickiewicz 27.02.21, 17:41
                  ayo2137 napisał(a):

                  > Gratuluję wypracowania i samodzielnego myślenia,

                  Ayo, litosci. Czego gratulujesz i komu ?? watek na ponad poltora tysiaca wpisow !
                  • ayo2137 Re: Mickiewicz 28.02.21, 12:59
                    fakt, przepraszam, trochę nie ogarniam działania tych "drzewek". Miałam na myśli osobę, która napisała wypracowanie o Mickiewiczu.
                    • tt-tka Re: Mickiewicz 28.02.21, 13:02
                      najprosciej jest cytowac :), post lub kawalek postu, do ktorego sie odnosisz. przy dlugich watkach sporo osob czyta od najnowszych (ja juz od 10 wpisow) i nie mam pojecia, o co idzie z tym wypracowanie. szukac w poltoratysiecznym watku... troche uciazliwe.
            • donkej Re: Mickiewicz 03.10.06, 11:47
              verdana napisała:

              > Dla mnie wpadką jest gloryfikacja Mickiewicza akurat przy okazji zwiedzania
              > Śmiełowa. Nie da się ukryć, ze w Śmielowie wieszcz, zamiast udać sie na
              > powstanie, co szeroko deklarował, pozostał li i jedynie w celu romansu z
              > niejaką Konstancją Łubieńską. Ukazywanie więc akurat na tym tle poświęcenia
              > wieszcza i ronienie łez wzruszenia jest śmieszne. To najgorsze miejsce do
              > wybuchu uczuć patriotyczno-romantycznych.
              > O czym MM, jako erudytka, wiedzieć zaiste powinna.

              Ja się z Tobą zgadzam ( co już napisałam w innym miejscu).
              Powinna też wiedziać, że po jej książki często sięgają ludzie wykształceni i
              oczytani, a nie tylko nastolatki. Ludzie, którym Śmiełów to przede wszystkim
              Konstancja Łubieńska.

              Do tej pory nigdy MM. nie krytykowałam...
            • 1802l Re: Mickiewicz 06.02.07, 11:01
              Taak, ale Śmiełów zaowocował "Panem Tadeuszem". Np panateduszowa kawiarka była
              żywcem wzięta ze Śmiełowa. Ja bym tam wolała, żeby taki Baczyński nie pchał się
              do powstania, tylko pisał piękne wiersze. Nawet na emigracji, a co!
              A Mickiewiczowi współcześni strasznie tę Konstancje wymawiali (np. Chłapowski).
              I rodzina tez chyba sie tego wstydziła - w końcu nawet jego brat-garbus był
              powstańcem...
        • zieleniack Re: A propos pszczół w Czarnej polewce. Już można 06.02.07, 09:31
          włosy potrafią spłowieć od słońca:)
          • yowah76 Re: A propos pszczół w Czarnej polewce. Już można 11.02.07, 19:17
            A jeszcze jako dziecko mogl miec wlosy ciemne, niekoniecznie czarne, chyba
            nigdzie nie bylo mowy o tym, ze jest brunetem, a na ilustracji musialy byc
            czarne, a pozniej wyplowial z wiekiem.
            A moze wczesnie posiwial, hi hi.
    • iwles Komórka Laury w "CP" 03.10.06, 12:21
      Pisałam w innym wątku, ale tu powtórzę, bo to ewidenstna wpadka.

      Wolfi dzwoni do Lary tuż przed ich wyjazdem do Zakopanego, kiedy to Laura była
      w sklepie, a on przyszedł do domu po mokre ręczniki.
      Rozmowę podsłuchał młody Żeromski (Żaba w tym czasie brała prysznic).
      A przecież Tygrys zgubił komórkę w domu, kiedy szarpnął torebką podczas
      spotkania z ojcem.
      • senseeko Re: Komórka Laury w "CP" 11.11.06, 13:31
        No przecież mógł dzwonić na stacjonarny! Fakt, ze wtedy ryzykował "nadzianie
        się" na dziadka.
    • dama_karo Re: Wpadki 14.10.06, 05:13
      W "Czarnej polewce" Jozinek przypomina sobie korek pod Paczkowem, gdy widzial
      Pyziaka, przed dwoma laty. Wszystko bardzo fajnie, tylko ten korek byl na
      poczatku 2004, czyli pol roku temu z hakiem...
    • meduza7 Re: Wpadki 16.10.06, 11:52
      Właśnie przeglądam po raz enty moją ulubioną "Szóstą klepkę" i zauważyłam rzecz
      następującą: Dym leci do góry. Nowakowscy mieszkają pod Żakami. To dlaczego po
      pożarze wywołanym przez Bobcia Nowakowscy mają okopcone szyby?
      • the_dzidka Re: Wpadki 07.11.06, 22:26
        > Nowakowscy mieszkają pod Żakami. To dlaczego po
        > pożarze wywołanym przez Bobcia Nowakowscy mają okopcone szyby?

        Fiu fiu, meduza, zazimponowałaś mi :)
        • yowah76 Re: Wpadki 08.11.06, 10:43
          A, pamietam, ze jak czytalam kiedys po raz pierwszy to tez mnie to zastanowilo,
          widac z wiekiem logika sie kurczy.
      • senseeko Re: Wpadki 11.11.06, 13:58
        meduza7 napisała:

        > Właśnie przeglądam po raz enty moją ulubioną "Szóstą klepkę" i zauważyłam
        rzecz
        >
        > następującą: Dym leci do góry. Nowakowscy mieszkają pod Żakami. To dlaczego
        po
        > pożarze wywołanym przez Bobcia Nowakowscy mają okopcone szyby?

        Nie zawsze. W pochmurne dni idzie na dół. A taki cieżki tłusty dym lubi
        najpierw polecieć na dół zanim wzbije się do góry
    • the_dzidka Re: Wpadki 07.11.06, 22:25
      To nie wpadka, ale nijak nie rozumiem. Przypomniało mi sie, jak Grzegorz z
      Hajdukiem gadają w śniegu i mrozie, stojąc przed Operą, a Laura powoli obok
      zamarza. Z opisu wynika, że byli oboje na porządnych zakupach (proszek do
      prania, sok itd.), czyli pewnie w jakims markecie. Tymczasem nie mam pojęcia,
      gdzie by to mogło byc, bo w ścisłym centrum żadnego miasta (nie żeby tylko
      Poznania) nie ma tanich marketów, są co najwyżej sklepy z wysokimi cenami
      choćby z racji czynszów. Jak szybko przelatuję w myślach listę marketów, do
      których najwygodniej byłoby Borejkom dotrzeć, to droga z żadnego z nich nie
      wiedzie koło Opery. Także gdyby Grzegorz i Laura pojechali tam tramwajem lub
      autobusem.
      • zgred1967 Re: Wpadki 08.11.06, 09:07
        Może to było w okolicach Świąt lub Sylwestra (wstyd, że nie jestem
        pewnien) i spodziewali się ogromnych kolejek w tanich marketach,
        więc żeby szybko wrócić do domów i pomóc żonom, wybrali się na małe
        zakupy do droższych, ale pobliskich sklepów. Bo po duże do tanich
        jechaliby samochodami. Z centrum w świątecznych korkach to tym bardziej
        niepraktyczne.

        BTW nigdy w tym sklepie nie byłem, ale w samym centrum
        warszawskiej Pragi jest centrum handlowe z tanim supermarketem
        należącym do preferowanej przeze mnie sieci.
        • laura-gomez Re: Wpadki 08.11.06, 09:19
          >Może to było w okolicach Świąt lub Sylwestra
          niestety nie, bo to było w lutym
        • the_dzidka Re: Wpadki 10.11.06, 20:34
          > Bo po duże do tanich
          > jechaliby samochodami. Z centrum w świątecznych korkach to tym bardziej
          > niepraktyczne.

          Odpada. Borejkowie mieszkają w centrum, ale mają rewelacyjny dojazd np. do
          Tesco. I szybciej by tam obrócili niz spacerkiem do centrum. (No i to nie były
          święta.)
          No i nie rozumem też, dlaczego, jeśli już musieli iśc do "normalnego" sklepu,
          to zamiast pójść za róg na ul. Dabrowskiego, gdzie sklepów ile chcieć, poleźli
          az gdzieś za Operę.
          • senseeko Trasa zakupowa? 11.11.06, 14:02
            Faktycznie. Najblizej im do Tesco. Spotkaliby sie pod Operą gdyby poleźli do
            śródmieścia do Empiku ;)))) a potem wracali pieszo, kupując mniej wazne rzeczy
            typu artykuly spozywcze i proszek do prania, po drodze wpadli do sw Wojciecha,
            potem do księgarni Orpanu i tej duzej na Gwarnej(? tam przy Okrąglaku, to
            Gwarna?) a potem juz grzecznie podreptali do domu, hi,hi
            • inkarri to nie Opera... 23.11.06, 16:09
              tylko Teatr Nowy, na Dąbrowskiego.
              A to znaczy, że byli w delikatesach na tej ulicy!
      • nchyb w niektórych miastach są w centrum... 05.12.06, 06:50
        > prania, sok itd.), czyli pewnie w jakims markecie. Tymczasem nie mam pojęcia,
        > gdzie by to mogło byc, bo w ścisłym centrum żadnego miasta (nie żeby tylko
        > Poznania) nie ma tanich marketów, są co najwyżej sklepy z wysokimi cenami
        The Dzidko, nie wiem, jak w Poznaniu, ale w taim Szczecinie, w samym środku
        ścisłego centrum masz Netto (to taki dyskoncik z niskimi cenami) i w samym
        średku centrum handlowego Galaxy jest też tani sklep market - Geant. Czyli -
        nie ma niemożliwego ;-)

        Poznańskiej architektury marketowej nie znam... Ale szczecińską tak...
        • the_dzidka Ale nie w Poznaniu [n'txt] 05.12.06, 12:22

          • moleslaw Re: Ale nie w Poznaniu [n'txt] 15.03.08, 14:10
            Mam wrażenie że Laura z Grzesiem nie wracali z żadnego sklepu.Nie ma tam ani
            słowa o sklepie,są tylko wymienione zakupy.Moim zdaniem mogli oni wracać z rynku
            jeżyckiego,pasuje i ulica i kierunek.Nie mogli być daleko bo skorzystaliby z
            komunikacji,wiadomo z książki że samochodem Grześ nie chciał jechać( bo samochód
            był nowy).
            • zieleniack Re: Ale nie w Poznaniu [n'txt] 15.03.08, 19:34
              swoja droga, wytlumaczenie, aby tachać wory w śniegu, zamiast jechać
              autem, bo auto nowe i sie zniszczy, to jak dla mnie kompletny
              idiotyzm. W koncu po to sie kupuje samochód, aby nim jeździć. Jeśli
              jest brzydka pogoda, to tym bardziej.... szkoda słow =_='
              • jaswedrowniczek1 Re: Ale nie w Poznaniu [n'txt] 09.06.08, 22:32
                Swoją drogą ciekawe,że w "Tygrysie i Róży" Grzegorz ma nowego forda,a w "Czarnej
                Polewce" (czyli zaledwie 5 lat później,ja wiem,że są ludzie,którzy zmieniają
                samochody co 3-4 lata,ale chyba nie Borejkowie...)jedzie zatankować skodę
                Pałysów,żeby jechać na ślub Laury i Wolfiego.Jakoś sobie nie przypominam
                wzmianek o sprzedaży forda...
              • senseeko Re: Ale nie w Poznaniu 21.10.08, 18:10
                zieleniack napisała:

                > swoja droga, wytlumaczenie, aby tachać wory w śniegu, zamiast jechać
                > autem, bo auto nowe i sie zniszczy, to jak dla mnie kompletny
                > idiotyzm. W koncu po to sie kupuje samochód, aby nim jeździć. Jeśli
                > jest brzydka pogoda, to tym bardziej.... szkoda słow =_='

                W Wielkopolsce (i na śląsku chyba też) jest to normalne. W każdym razie rózni
                moi znajomi tak mają, że przeliczają odległość na cenę spalonej benzyny i jeśli
                się nie opłaca, to po prostu idą pieszo lub komunikacją.
                Samochód kupuje się po to by jechać gdzieś dalej, albo dotrzeć gdzieś szybciej,
                albo przewieźć coś ciężkiego. A uruchamiać zimny silnik, zimą, gdy zasolone
                ulice zżerają opony i karoserię, dla przytachania kilograma ziemniakow czy
                paczki proszku, to fanaberia.
                Ja się już przyzwyczaiłam. Wiesz kto wynalazł drut miedziany, prawda?
                • the_dzidka Re: Ale nie w Poznaniu 21.10.08, 21:18
                  > W Wielkopolsce (i na śląsku chyba też) jest to normalne. W każdym
                  razie rózni
                  > moi znajomi tak mają, że przeliczają odległość na cenę spalonej
                  benzyny i jeśli
                  > się nie opłaca, to po prostu idą pieszo lub komunikacją.

                  Protestuję! Tak to się robi w małych miasteczkach w Wielkopolsce.
                  Sama to kiedyś przerabiałam (nie możemy cię odwieźć na pociąg do
                  miasteczka, bo paliwo.., lepiej nie mówić, jak na tym wyszłam). Ale
                  w Poznaniu?! Grzegorz po prostu trząsł się nad swoim Wspaniałym
                  Nowym Autem, ciekawe, czy Ignac to auto też oprotestował?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka