alitzja Re: Wpadki 03.12.06, 14:04 Nie wiem, czy to wpadka, ale... W "Dziecku piątku" pan Jankowiak idzie ze świadectwem Aurelii do Kreski, podchodzi do drzwi i czyta: "No, nareszcie. Ogorzałkowie Janina i Maciej. Oho - i profesor - co? Profesor Czesław Dmuchawiec?!" Otóż zawsze mi się wydawało, że na Dmuchawca mówi się "profesor", bo taka jest tradycja zwracania się do nauczycieli w liceum. Wątpię, by był "prawdziwym" profesorem - w życiu nie słyszałam (chyba że za krótko żyję?;-)), żeby osoby z takim tytułem uczyły w liceum. Więc... czy to aby nie snobizm, żeby wieszać sobie na drzwiach tabliczkę z tytułem, którego się nie posiada? Czy raczej wpadka MM? Odpowiedz Link
laura-gomez Re: Wpadki 04.12.06, 11:54 alitzja napisała: > Nie wiem, czy to wpadka, ale... > W "Dziecku piątku" pan Jankowiak idzie ze świadectwem Aurelii do Kreski, > podchodzi do drzwi i czyta: > "No, nareszcie. Ogorzałkowie Janina i Maciej. Oho - i profesor - co? Profesor > Czesław Dmuchawiec?!" > Otóż zawsze mi się wydawało, że na Dmuchawca mówi się "profesor", bo taka jest > tradycja zwracania się do nauczycieli w liceum. Wątpię, by był "prawdziwym" > profesorem - w życiu nie słyszałam (chyba że za krótko żyję?;-)), żeby osoby z > takim tytułem uczyły w liceum. Więc... czy to aby nie snobizm, żeby wieszać > sobie na drzwiach tabliczkę z tytułem, którego się nie posiada? Czy raczej > wpadka MM? moim zdaniem wpadka. powinno być mgr Czesław Dmuchawiec Odpowiedz Link
verdana Re: Wpadki 04.12.06, 14:28 Powinno być Czesław Dmuchawiec. Mgr na tabliczce? Brr... Zresztą profesor też mnie dziwi - to nie jest tytuł do wypisywania na tabliczkach na drzwi. Lecę zamowic taką z napisem "docent" - dopiero będzie ładnie! Odpowiedz Link
laura-gomez Re: Wpadki 04.12.06, 14:40 verdana napisała: > Powinno być Czesław Dmuchawiec. Mgr na tabliczce? Brr... > Zresztą profesor też mnie dziwi - to nie jest tytuł do wypisywania na > tabliczkach na drzwi. Lecę zamowic taką z napisem "docent" - dopiero będzie > ładnie! widziałam tabliczkę, na której pisało mgr... dziwne to, ale może ktoś chciał w ten sposób podnieść własne poczucie wartości? Odpowiedz Link
meduza7 Re: Wpadki 04.12.06, 14:55 A może na tabliczce było tylko imię i nazwisko, a "profesor" dośpiewał sonie sam pan JAnkowiak z wieloletniego nawyku? Odpowiedz Link
dakota77 Re: Wpadki 04.12.06, 15:10 Ale z zamieszczonego wczesniej cytatu wynika, ze pan Jankowial przeczytal profesor, zobaczyl nazwisko i doznal olsnienia, ze zna tego czlowieka. Moim zdaniem tytul byl umieszczony na tabliczce. Macie racje ze to i nieuprawnione, i drobnomieszczanskie byloby. Odpowiedz Link
julus_d Re: Wpadki 13.12.06, 18:34 Ja też widziałem tabliczke na której pisało mgr, jest w mojej kamienicy! Faktycznie dziwne to, ale w dawnych czasach tytuł mgr był bardzo wysoki. Moja babcia np (ma 82 lata) i twierdzi, że ona musi mieć na klepsydrze mgr, bo to mając 50 lat to magisterium pisała. A co do profesora, to rzeczywiście, jest to pomyłka. A co do Dmuchawca to mi jego wiek nie pasuje! Zawsze mi się wydawało, że w "OwR" jest przedstawiony jako staruszek co najmniej 70 letni po 2 zawałach itd.. Tymczasem na okładce "Trolli" wyczytuje, że jest ur. w 1928! Czyli miał miał w "Opium", tylko 55 lat! Mój ojciec ma 55 lat i stan Dmuchawca z Opium ani troche mi jeog nie przypomina. Wydaje mi się, że po porstu MM postanowiła mu przedłużyć życie, bo w innym wypadku miałby dziś już po 90 i musiałby (chcą nie chcą) niedługo umietać... A tak? Doczeka końca cyklu! :) Odpowiedz Link
1802l Re: Wpadki 06.02.07, 10:54 Bo Dmuchawiec się gwałtownie postarzał, gdy go wywalili z roboty - a że wczesniej był taki.... noooo.... dojrzały - zanm kilku panów, którzy po dwudziestce porzeskakiwali od razu i gwałtownie w wiek średni i dłuuugo sie w nim utrzymywali Odpowiedz Link
moleslaw Re: Wpadki 14.03.08, 20:19 Mnie w technikum uczył matematyki doktor.Może i profesor zatem może być. Odpowiedz Link
lauratygrysica Re: Wpadki 23.11.14, 19:01 W moim liceum fizyki uczył profesor, ale wątpię, żeby Dmuchawiec rzeczywiście nim był. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Wpadki 13.12.06, 15:25 Wzięłam na tapetę "JT" i wyłapuję nieścisłości. 1. Po pierwsze - wiek dzieci. Wg zapisków MM, Jędrek Rojek urodził się w lipcu 2002 roku. Na Sylwestra 2003 ma zatem plus minus rok i 6 miesięcy. Dlaczego zatem dziadkowie kładą go spać z innymi dziecmi, a do swojego pokoju biorą starszą od niego o ponad rok Norę? Druga sprawa - Niespełna półtoraroczne dziecko raczej nie weźmie udziału w rodzinnej rozmowie mówiąc "ja nie jestem Polucek, tylko Jędrek". 2. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że Pałysowie kupili swoje mieszkanie od Piotra Ogorzałki, a dopiero później je samodzielnie rozbudowali. A 3 stycznia 2004 roku stoi: "Kiedyś były tu same piwnice, a dzielni rodzice własnoręcznie przebudowali wszystko, tworząc pokój z doczepionymi do niego sypialniami" (w skrócie). 3. To juz nie wpadka, ale raczej pewna nieznajomość realiów. Kiedy Józinek eksperymentuje z żarówką, Babcia dzwoni po radio taxi i wiezie wnuka do szpitala. Pani MM chyba dawno nie próbowała poruszać się po Poznaniu taksówką w Sylwestra, skoro nie wie, że już od ładnych kilku lat korporacje zwyczajnie nie przyjmują telefonicznych zleceń w ten wieczór, bo panuje wówczas nieziemski chaos. Taksóweczkę na Sylwestra to sobie można zamówić, ale dzień wcześniej. A już w Sylwka o dziewiątej wieczorem - śmiech na sali. Jeszcze dwa lata temu przynajmniej tak było. Idę czytać dalej ;P Odpowiedz Link
magda_b Re: Wpadki 13.12.06, 15:42 to samo dziecko nie powie też raczej poprosiłbym był o kapustę, nawet jeśli chce bardzo sprostać oczekiwaniom dziadka :) W JT(Sylwester 2003, jak nadmienia Dzidka) jest poważna wpadka również z wiekiem Laury, o tym już było wcześniej niejednokrotnie, ale skoro na okładce umieszcza sie datę jej urodzin XII 1984, a potem w treści pisze się, że Laura miała 18 lat i była przed maturą,, to chyba oznacza, że ktoś nie przejmuje się "drobiazgami", albo jest słaby z matmy! :) Poza tym ta cała rozpiska to jedna wielka wpadka, bo przy wielu innych bohaterach jest namącone w stosunku do tego, co MM pisała wcześniej. Odpowiedz Link
julus_d Re: Wpadki 21.12.06, 15:29 Szlag mnie za chiwle trafi, bo przed chwilą długi wywód utworzyłem i wszystko mi się skasowało! Ale postaram się powtózyć... W "CP" jest wielki błąd pod koniec. Gdy Józinek przypomina sobie skąd zna Pyziaka "Korek pod Paczkowem. Przed dwoma laty, zimą" Przecież to się działo zalewdwie pół roku wcześniej!Styczeń 04! W ogóle niepodoba mi się to, że te 3 oastatnie książki dzieją się w tak małym odstępie czasowym! Ale cóż... Musiało tka być ob inaczje MM nie mogła by ciągnąc opowieści o Róży i jej dziecku, ob gdyby np akcja CP działa siew lipcu 05 to Mila by miała ponad rok i już by nie mogło byćtakei wydarzneia jak w CP (Fryderyk mieszkanie itd) No bo jak wytłumaczyć jego zwłoke przez rok! Odpowiedz Link
lauratygrysica Re: Wpadki 23.11.14, 19:11 W ogóle z data urodzenia Laury męczy mnie od zawsze. Po pierwsze wielokrotnie jest wspominane, że Pyziak wrócił do Gaby i ponownie wyjechał po pół roku. Jak wiemy wrócił w marcu 83 roku, co zapowiada w telegramie w OwR. Potem w TiR bodajże Laura znajduje ten telegram i mówi nam, że urodziła się półtora roku później (tzn. gdyby wyjechał po pół roku, to Laura musiałaby się urodzić wcześniej). Dodatkowo wyjaśniono, że Pyziak wyjechał w 84 roku, bo był stan wojenny - nie było mnie jeszcze na świecie, ale pewne źródła twierdzą, że stan wojenny się skończył w 1983 roku. Moim zdaniem Laura powinna się urodzić w grudniu roku 83. Odpowiedz Link
vi_san Re: Wpadki 23.11.14, 22:18 Z Laurą to w ogóle duża polka była i dysputy szeroko omawiane. Bo z dat nam wyszło, że Janusz CKNUK robił Laurę siedząc w niemieckim więzieniu w Australii :D Pozostaje przyjąć, że urodziła się kiedyś. :D I nie wnikac w szczegóły... Odpowiedz Link
zua.laura Re: Wpadki 24.11.14, 12:16 Vi_san: Bo z dat nam wyszło, że Janusz CKNUK robił Laurę siedząc w niemieckim więzieniu w Australii :D Pozostaje przyjąć, że urodziła się kiedyś. :D Urodziła się kiedyś;))))))) - cudne zdanko, zapamiętam;) A ponieważ w wyobraźni wszystko się mieści... na upartego dałoby się i to jakoś wytłumaczyć:))) Najpewniej Janusz, siedząc w niemieckim więzieniu, aby czas odsiadki skrócić, poddał się eksperymentom medycznym niemieckich genetyków, dokonywanych oczywiście gdzieś na australijskim bezludziu. Depeszę do Gabusi dostosował do PRLowskich realiów, czyli to był rzecz jasna szyfr;) Kocha ją - na odległość; przybywa - jako przesyłka in vitro; a Gaba ma szykować pierogi - przecież to jak na dłoni, że ma się szykować do kliniki;) Mówi nam o tym kapusta, sprytnie ukryta w pierogach z grzybami (bo dzieci bierze się z kliniki lub kapusty). Końcowe telegramowe Okecie wprawionej w deszyfry Gabie nie pozostawia wątpliwości: Ok-apuszcz-eCie. I oto zgrabniutko wszystko się nam wyjaśnia, nieprawdaż? no:) Odpowiedz Link
vi_san Re: Wpadki 24.11.14, 16:22 :O! Jak ty to mądrze wszystko wywiodłaś... Medal z jelitka, drewniane korale na tokarce uczynione i karnet na dziesięć jednoaktówek Kala Amburki, z Anielą Żeromską i Józefiną Bittner proponuję w nagrodę! :D Odpowiedz Link
zua.laura Re: Wpadki 25.11.14, 00:22 Vi_san, jak super!... :))) Medal, chyba pierwszy w moim życiu, do tego jelitkowy!... Kwadrans temu skończyłam katorżniczą robotę, wpadłam tu teraz na wytchnienie - i taka niespodzianka! Dzięki za nagrody:)), jestem przeszczęśliwa, biorę wszystkie! Medal mój, ale resztą mogę się podzielić, jak by ktoś bardzo chciał;) Chciałabym niniejszym w moim laureackim przemówieniu podziękować forumom i forumkom oraz rozwikłać ostatnią zagadkę depeszy. Otóż Janusz w słowie Okapuszczecie zawarł nie tylko tę obietnicę, że Gabie wkrótce dziecko zrobi, ale i taką, że ją po tym zostawi: O k...a!, puszcze Cie! No dobra, koniec bzdurek, idę czytać innych;)) Odpowiedz Link
mama_szefusia Re: Wpadki 22.12.06, 07:31 Pyza w pierwszych książkach, w których się pojawia (nie pamiętam, w których ale chyba nawet w Dziecku Piątku) ma oczy niebieskie, a dopiero później (chyba w Imieninach) gabrysine piwne. Odpowiedz Link
nighthrill Re: Wpadki 26.12.06, 17:33 Właśnie czytam "Noelkę", mam straszny katar i trudno mi się czymkolwiek innym zająć... Zaczęłam się zastanawiać, jak to jest z tym wiekiem Cesi. Była już o tym rozmowa i uznaliśmy, że jej data urodzenia ( 1961) nie zgadza się z deklarowanym przez autorkę faktem, że w "Szóstej klepce", w 1975, Cesia ma 16 lat. Powinna mieć niespełna piętnaście. Ale idąc za tokiem myślenia autorki i przyjmując te liczby za dobrą monetę - w scenie wigilii u Żaków w "Noelce", której akcja dzieje się w 1991 r., Cesia powinna mieć lat 32. Julia natomiast jest tam opisana jako "może trzydziestoletnia", a przecież była od Cesi starsza o conajmniej trzy lata! (chyba zresztą więcej, bo gdy Julia zaczyna studia, Cesia rozpoczyna dopiero liceum). Chyba, że to Elka, oceniając wiek Julii, zaniżyła go, bo wyglądała ona bardzo młodo. Ale opis tej sceny jest raczej komentarzem odautorskim, nie jest opatrzony dopiskiem "pomyślała Elka". Julia została więc odmłodzona. Jeśli dobiega ona trzydziestki, to Cesia ma pod koniec 1991 r. najwyżej dwadzieścia siedem lat. I CZWORO DZIECI! Nie ma raczej szans, żeby zrobiła te wymarzone studia medyczne, które, notabene, trwają sześć lat. Wpadka ta, jeśli mogę to nazwać wpadką, jest właściwie konsekwencją tego, że z wiekiem Ceśki od samego początku coś się nie zgadza... Odpowiedz Link
itajustyna Re: Wpadki 02.01.07, 21:00 Odświeżyłam sobie właśnie Kłamczuchę, i mam pewną wątpliwość. Otóż jak wiadomo z różnych późniejszych tomów Nowaccy mieszkają wyżej niż Borejkowie tak? Dalej już w Kwiecie dowiadujemy się że na parterze są co najmniej 3 mieszkania (Borejków, Gadomskich i pani Szczepańskiej). A w Kłamczusze pisze - "z listy lokatorów wynikało że wicedyrektor Dąbkówna (czyli Dąbek Nowacka) zajmowała lokal nr 2" Lokal nr 2?? To jakie numery mają mieszkania na parterze? :) Ita Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Wpadki 02.01.07, 22:16 Na to akurat mogę odpowiedzieć. Przed wojną cały parter zajmowało jedno mieszkanie. Po rozparcelowaniu mieszkań na trzy mniejsze, do wszystkich wchodziło się przez jedne, wspólne drzwi z klatki schodowej. Majaczy mi sie, że dawno temu byłam w takim lokalu, i te mieszkania miały numerację: 1/1, 1/2 i 1/3. W tym wypadku adres np. Borejków byłby: Roosevelta 5/1/1. Ale pewna nie jestem, może mi się mylić. Odpowiedz Link
alitzja Re: Wpadki 03.01.07, 22:14 OK, można przyjąć takie wyjaśnienie, ale... w takim razie - jakie numery miały mieszkania w suterenie?:> Odpowiedz Link
kkokos Re: Wpadki 22.01.07, 15:08 numeracje bywają przedziwne - w mojej kamienicy (niestety, nie jestem jej właścicielką :)) w Warszawie, zbudowanej tuz po wojnie, mieszkania na parterze mają nr 37 i 38, a od pierwszego piętra w górę - 11-18, jako ciąg dalszy numeeracji z pierwszej klatki schodowej. Tyle że w pierwszej klatce mieszkania nie dochodza do 10. W pierwszej klatce - jak wiadomo, najbardziej reprezentacyjnej - były przed wojną największe mieszkania. Gdy je po wojnie odbudowywano, dzielono na mniejsze, a z czasem na jeszcze mniejsze, więc są numery (jak np. 1) i numery z literami (jakk np. 1a i 1b). Bardzo ciężko się w tym połapać:)) Odpowiedz Link
yowah76 Re: Wpadki 11.02.07, 19:21 Hi, hi, a widzial ktos taka ulice, na ktorej domy maja numery po jednej stronie do konca, a od skrzyzowania po drugiej stronie ? W dodatku tylko co ktorys dom ma widoczny numer... Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Wpadki 11.02.07, 21:39 > Hi, hi, a widzial ktos taka ulice, na ktorej domy maja numery po jednej > stronie do konca, a od skrzyzowania po drugiej stronie ? W dodatku tylko co > ktorys dom ma widoczny numer... Odpowiedz Link
itajustyna Re: Wpadki 13.02.07, 20:01 HA! Wiedziałam że coś mi się nie zgadza z tym mieszkaniem nr 2. W OwR Geniusia i Sławek spotykają w bramie Idę. Mieszkasz gdzieś tutaj? - pyta Geniusia A Ida jej wyjaśnia że zamieszkuje lokal numer DWA, pierwsze drzwi na prawo, parter. No i co? Przemianowali? :) Ita Odpowiedz Link
truscaveczka Re: Wpadki 10.10.07, 12:07 A wiesz, ze to mozliwe? U mojej babci zmieniła sie numeracja mieszkań - z takich łamanych 18/3 zrobili normalne :) Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Truscaveczka (i inni też) 11.10.07, 10:51 Please cytuj post, na który odpowiadasz - przy ponad 400 postach w wątku trudno się zorientować, czego dotyczą twoje odpowiedzi :) Odpowiedz Link
alitzja Re: Wpadki 14.01.07, 19:47 Tak sobie myślę... "Pulpecja". Ślub Idy i Marka. " - I że cię nie opuszczę aż do śmierci - powtórzyła Ida słowa przysięgi, a głos jej wyraźnie się trząsł, być może z zimna. Głos Marka, mówiącego dokładnie to samo, był jak spiż." Z tego fragmentu najwyraźniej mi wynika, że Ida pierwsza składa przysięgę (powtarza jej słowa po księdzu, jak mniemam, a nie po małżonku). Nie wiem, czy to powszechne, ale ostatnimi czasy bywałam na paru ślubach i kobiety składały słowa przysięgi zawsze w drugiej kolejności - po panu młodym. A tu na odwrót - jakiś poznański zwyczaj?:> Odpowiedz Link
verdana Re: Wpadki 14.01.07, 22:08 Dla mnie jednak wpadka, to imiona Pyziakówien. Róża Pyziak i Laura Pyziak - to zupełnie jak Kopiec Arleta. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Wpadki 22.01.07, 07:02 Hehe.. Albo Mamert Kowalik ;) Verdano, o ile pamietam, pierwsza córka Gaby w OwR miala na imie jedynie Pyzunia, czyli dumne, rodowe otczestwo po godnym Pyziaku ;) Potem doszlo imie Tygrysek w Noelce, a nazwane chrzescijansko i po bozemu dziewczeta o wielkich stopach zostaly dopiero w okolicach Imienin, o ile pamietam? To ten odwieczny slowianski zwyczaj chronienia dzieci przed zlem z zaswiatów przez nieuzywanie ich prawdziwego imienia przez pare lat po urodzeniu...;) Z wpadek, które zauwazylam, to od dawien dawna mi cos nie gralo z tymi cudownymi dziedziczeniami mieszkan po zmarlych staruszkach. Zwlaszcza Borejkowie, tacy niezyciowi fantasci i minimalisci brzydzacy sie dobrem doczesnym - natomiast ledwo pani Szczepanska umiera, a tu ciach, juz zaanektowali jej mieszkanie/pokój/dziure w scianie? Pobiegli przytomnie do urzedu, zalatwili papierki od reki, i bez znajomosci? Nastepnie wykuli dziure w scianach, oplacili remonta? A potem i tak wychodzilo na to, ze lazienka nadal jest jedna na tyle osób - czyzby pani Szczepanska za zycia wychodzila myc sie gdzies poza domem? A Kowalikowie to samo - zmarla ciotka Lila i juz nastepne lokum sie zwolnilo dla Baltony czy Tomcia (chociaz lekarze moze maja wieksze chody). (swoja droga szkoda mi bylo strasznie kreacji ciotki Lili, taka cyganeria piekna, a zostala usmiercona mimochodem - co prawda reaktywowala sie w swej blizniaczce, Terpentuli) Albo przejecie piwnic/postogorzalkowej klitki? i przerobienie ich na wymuskane mieszkanie, zwlaszcza gdy jest dwójka lekarzy, którzy chyba sobie zdaja sprawe jak zdrowe jest hodowanie malutkich dzieci w piwnicy? :/ A gdzie sie podziala cala rodzina Lewandowskich - czyzby wyemigrowali wszyscy do Szwecji? Rozbawia mnie nieco to, ze male dzieci oraz mlodziez dorastajaca slucha dokladnie tego samego, co ich rodzice, ma dokladnie taki sam wyrafinowany gust i gardzi wszystkimi innymi przejawami muzyki. "Strasznie nie lubie takiego lubudu - powiedziala Pyza. - Ja tez - przyswiadczyl jej mlodszy braciszek" "Laura lubila tylko opere i jazz nowoorleanski", wiec nie chciala byc zaproszona na durny koncert jakiegos durnego zespolu. Taaaaak, zwlaszcza zbuntowana Tygrysica z poczuciem krzywdy, odrzucajaca wszystko, co borejkowskie. Jednoczesnie zachwycajaca sie Beatlesami na weselu jakims tam :D Lelujczeta jako bohaterzy pozytywni sluchaja tez wylacznie jazzu? Co prawda w Trolli MM podciagnela sie w mlodziezowych gustach i tu juz poszla na calosc - Józinek, ta eteryczna istota, slucha Rammsteina, ogladajac Matrixa - byc moze zakaszajac jakas konkretna kapusta i rozgniatajac puszki po RedBullu na czole? Jakze lubie czepiac sie telenoweli :D Odpowiedz Link
baba67 Re: Wpadki 22.01.07, 12:04 To nie sa wpadki tylko licentia poetica :-) dalabym to w watek- nietypowe zachowania. Z tym mieszkaniem po p. Szczepanskiej tem mnie troche zastanowilo, ale doszlam do wniosku, ze to inicjatywa Idy mogla byc-wszak ona byla dorosla, zaradna-najbardziej z calej rodziny- i mogla wydeptywac sciezki do urzedow-rodzina Borejkow jako liczna mogla byc uprawniona do wiekszego metrazu kwaterunkowego. I Mamertowie byli krewnymi ciotki-mogla im przeciez wille zapisac w testamencie. Byli tam co prawda jacys lokatorzy ale Mamert po zarobkach w Afryce (ksiezycowy przelicznik dolara)byl ciezko pieniezny to mogl jakies mieszkania zastepcze im kupic. A co do gustow dzieci w wielu szkolnym-pracuje z dziatwa w tym wieku na codzien i naprawde nie wszyscy lubia rzucanie angielskim miesem przy akompaniamencie plywania pieskiem i krecenia polgolymi, czarnymi zadkami.Fanow heavy metalu jest troche tez. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Wpadki 26.01.07, 23:56 baba67 napisała: > To nie sa wpadki tylko licentia poetica :-) > dalabym to w watek- nietypowe zachowania. Aaa, prawda, zapomnialam o Realizmie Musierycznym. Faktycznie, piaty wymiar t Co do muzycznych gustów dziatwy - oprócz hh i heavy metalu dziatwa dzisiaj slucha równiez popu, r'n'b, zwyklego rocka, regalowej, techno, house, alternatywy, dicha, czill itp. Z pewnoscia to wiesz i ja to wiem i wszyscy wiemy i mniej wiecej orientujemy sie, co w radiu leci, ale MM jakos nie. Dla MM mlodziez Dobra slucha wylacznie klasyki barokowej, opery, jazz'u nowoorleanskiego, szlagierów sprzed 65 lat i ewentualnie, przed wejsciem na Dobra Droge, tajemniczej muzyki o enigmatycznej etykietce "mroczny rock". Mlodziez Zla slucha natomiast "durnych koncertów durnych zespolów". Wyjatkiem jest tu Józinek, który niespodziewanie slucha Rammsteina :D Moze to echo Idusiowej Szwungszajby? Chociaz szczerze watpie, ze MM rzeczywiscie wysluchala choc raz utwory tej formacji, dlatego uwazam to za wpadke (zwlaszcza w obliczu zwyczajowych gustów Dobrej Mlodziezy wspomnianej wyzej). Odpowiedz Link
kaliope3 Re: Wpadki 15.04.08, 00:56 Lezbobimbo napisała: >Hehe.. Albo Mamert Kowalik ; Verdano, o ile pamietam, pierwsza córka Gaby w OwR miala na imie jedynie Pyzunia, czyli dumne, rodowe otczestwo po godnym Pyziaku ;) Potem doszlo imie Tygrysek w Noelce, a nazwane chrzescijansko i po bozemu dziewczeta o wielkich stopach zostaly dopiero w okolicach Imienin, o ile pamietam? To ten odwiecznyslowianski zwyczaj chronienia dzieci przed zlem z zaswiatów przez nieuzywanie ich prawdziwego imienia przez pare lat po urodzeniu...;) Z wpadek, które zauwazylam, to od dawien dawna mi cos nie gralo z tymi cudownymi dziedziczeniami mieszkan po zmarlych staruszkach. Zwlaszcza Borejkowie, tacy niezyciowi fantasci i minimalisci brzydzacy sie dobrem doczesnym - natomiast ledwo pani Szczepanska umiera, a tu ciach, juz zaanektowali jej mieszkanie/pokój/dziure w scianie? Pobiegli przytomnie do urzedu, zalatwili papierki od reki, i bez znajomosci? Nastepnie wykuli dziure w scianach, oplacili remonta? A potem i tak wychodzilo na to, ze lazienka nadal jest jedna na tyle osób - czyzby pani Szczepanska za zycia wychodzila myc sie gdzies poza domem? A Kowalikowie to samo - zmarla ciotka Lila i juz nastepne lokum sie zwolnilo dla Baltony czy Tomcia (chociaz lekarze moze maja wieksze chody).(swoja droga szkoda mi bylo strasznie kreacji ciotki Lili, taka cyganeriapiekna, a zostala usmiercona mimochodem - co prawda reaktywowala sie w swej blizniaczce, Terpentuli) Albo przejecie piwnic/postogorzalkowej klitki? i przerobienie ich na wymuskane mieszkanie, zwlaszcza gdy jest dwójka lekarzy, którzy chyba sobie zdaja sprawe jak zdrowe jest hodowanie malutkich dzieci w piwnicy? :/ A gdzie sie podziala cala rodzina Lewandowskich - czyzby wyemigrowali wszyscydo Szwecji? Rozbawia mnie nieco to, ze male dzieci oraz mlodziez dorastajaca slucha dokladnie tego samego, co ich rodzice, ma dokladnie taki sam wyrafinowany gust i gardzi wszystkimi innymi przejawami muzyki. "Strasznie nie lubie takiego lubudu - powiedziala Pyza. - Ja tez - przyswiadczyl jej mlodszy braciszek" "Laura lubila tylko opere i jazz nowoorleanski", wiec nie chciala byc zaproszona na durny koncert jakiegos durnego zespolu. Taaaaak, zwlaszczazbuntowana Tygrysica z poczuciem krzywdy, odrzucajaca wszystko, co borejkowskie. Jednoczesnie zachwycajaca sie Beatlesami na weselu jakims tam :D Lelujczeta jako bohaterzy pozytywni sluchaja tez wylacznie jazzu? Co prawda w Trolli MM podciagnela sie w mlodziezowych gustach i tu juz poszla na calosc -Józinek, ta eteryczna istota, slucha Rammsteina, ogladajac Matrixa - byc moze zakaszajac jakas konkretna kapusta i rozgniatajac puszki po RedBullu na czole? Jakze lubie czepiac sie telenoweli :D< Bardzo przepraszam za ten wtręt z cytatem z Lezbobimbo ale strasznie się uśmiałam czytając go i pomyślałam że warto to przypomniec.Swoją drogą ile tam,w otchłani wątków i wpisów, jest perełek... Odpowiedz Link
metwoh Re: Wpadki 15.04.08, 08:38 W wypadku Kowalików, to po ciotce można w spadku przejąć mieszkanie. Ale z Babcią Szczepańską? To sprawa dla co najmniej reportera, jak nie prokuratora. Odpowiedz Link
cathy1976 Re: Wpadki 26.01.07, 16:27 W Czarnej Polewce córeczka Róży ma 3 i 4 tygodnie (btw- bardzo mnie wzruszały wszelkie opisy z malutką Milą związane, bo moja córeczka, kiedy CP czytałam też miała 3 tygodnie właśnie i też jest Mila- Emilia). Kiedy ojciec Schoppe przychodzi do Borejków w odwiedziny, okazuje się, że sprawa imienia jest wciąż sprawą otwartą i Mila- Melania może zostać ochrzczona jako Mila- Milena. Otóż na obowiązkową rejastrację dziecięcia- czyli również nadanie mu imienia jest 2 tygodnie. Czyli coś tu nie tak.. :-) A tak poza tym- to witam serdecznie- dziś rano trafiłam na to forum i czytam i czytam i czytam :-) Moja córka na szczęście śpi i śpi i śpi:-) Odpowiedz Link
alitzja Re: Wpadki 26.01.07, 17:39 A mnie zastanawia, jak w "Żabie" Aurelia 1 czerwca mówi oszołomionej Żabie, że w końcu września urodzi dziecko. I co, do tej pory nic a nic nie było widać? Jakoś trudno mi w to uwierzyć, bo w pracy mam 3 cieżarne koleżanki, które mają urodzić w lutym-marcu i we wrześniu-październiku było po nich bardzo widać stan błogosławiony. No i coś, o czym już ktoś chyba wspominał, czyli delikatność i uduchowienie Aurelii w zetknięciu z młodzieżą gimnazjalną. Aż zgrzytam zębami przy słowach "Człowiek nie miałby serca, gdyby chciał robić afronty tej kulturalnej i bezbronnej osobie". Tak się składa, że pracuję w gimnazjum, uczę podobnie jak Aurelia polskiego, od której jestem zresztą rok młodsza, mam raczej dobry kontakt z dzieciakami - ale niestety ten obrazek jest całkowicie niewiarygodny. Chyba że poznańska młodzież jest bardziej współodczuwająca, bo moi wychowankowie to raczej niesforne dzieciaki, którym do głowy nawet nie przyjdzie (zwłaszcza w pierwszej klasie gimnazjum!), że nauczyciel też człowiek i może go zaboleć jakieś zdanie czy zachowanie. A tu - takie frazesy o ludziach bez serca i niekrzywdzeniu Aurelii. Och! Odpowiedz Link
uccello Re: Wpadki 26.01.07, 18:13 Bardzo mnie rozbawiło,że Twoja Emilka wygląda z tyłu jak emerytowany bibliotekarz! Odpowiedz Link
truscaveczka Re: Wpadki 10.10.07, 12:06 Pyza mówi o nadaniu imienia małej w kontekście chrztu. Odpowiedz Link
prapti IMIE MILI [spartaczone rzewne pojednan w CzP] 26.01.07, 20:35 w 'Zabie' podczas wizyty ojca Fryderyka u Borejkow Roza wyglasza takie oto slowa: 'tu nie ma czego sie bac. to tylko male dziecko. calkiem bezbronne. bedzie mialo na imie Mila'. mowi to stojac, posluguje sie krotkimi zdaniami [zauwazcie, ze w chwilach wzburzenia ma zwyczaj budowania pietrowych zdan z 'licznymi powtorzeniami'] nastepnie kladzie sobie rece na brzuchu, 'jej oczy palaja, a policzki sa zarumienione'... coz, wyglada na to, ze przemowa rozy jest wiecej niz dobitna, zwlaszcza ze Laura nie posiada sie z dumy, a 'pan Schoppe takze jest pod wrazeniem' i 'tkwi w milczeniu posrodku kuchni, wpatrujac sie w podloge' - wyglada na to, ze przetrawia slowa Rozy, skoro nie wypada wzburzony ani nie wszczyna dalszej dyskusji... jak wiec mozliwe jest, ze podczas wielkiej konfrontacji w kuchni Borejkow w CzP slowa Rozy 'to jest mala mila' sa dla ojca Schoppe 'prawdziwym strzalem zza wegla', powoduje 'lomot krwi, bolesne scisniecie w sercu' i 'lzy zbieraja mu sie tuz pod powiekami', he? gdyby milosc i sentyment do matki ojca Schoppe byly rzeczywiscie tak silne, juz w Z przezylby te 'litosc i trwoge', Roza poruszylaby jego serce i w ogole historia troche inaczej by sie ulozyla... probowalam sobie tlumaczyc, ze widok dziecka i atmosfera zgromadzenia, i przedluzajacy sie stres sytuacyjny nasilily objawy 'zmiekczenia' twardego serca strasznego tego czlowieka w CzP, ale skoro popadl w te zadume w Z, to naprawde trudno mi uwierzyc w 'strzal zza wegla' w Z. ponadto 'stary Schoppe' przedstawiany jest jako osoba przesadnie drobiazgowa, wrecz czepialska, wnikliwa, jako nauczyciel obarczona 'skostnieniem zawodowym'. taka sprawa jak nadanie dziecku imienia jego matki [w jego skojarzeniu], zwlaszcza gdy Roza zrzeka sie roszczen wobec Fryderyka, a para jest rozdzielona, wywolaloby w moim wyobrazeniu chyba niewiele mniejszy wstrzas u tego typu osoby... MM mogla to rownie wzruszajaco rozpracowac, wkladajac mu w usta fraze typu 'wiec jednak?...' skierowana do Rozy i w ten sposob zbudowac miedzy tym dwojgiem nic porozumienia siegajaca wczesniejszych wydarzen, pokazac, ze Schoppe zawsze mial to serce gdzies gleboko ukryte, i ze juz od pewnego czasu bil sie z myslami nie tylko w jednym wymiarze - mogla nadac w ten sposob wiecej glebi i bohaterowi, i sytuacji. i wiecej autentyzmu... uznalam to wiec za wpadke. a co Wy o tym sadzicie? Odpowiedz Link
anutek115 Re: IMIE MILI [spartaczone rzewne pojednan w CzP] 27.01.07, 20:33 No, wpadka faktycznie. Nie zauważyłam tego - pewnie dlatego, że przemowy Róży bardzo po łebkach czytałam :-). A w ogóle witam cię na forum, licząc na długie i owocne dyskusje :-). Odpowiedz Link
prapti Re: IMIE MILI [spartaczone rzewne pojednan w CzP] 28.01.07, 01:51 bardzo dziekuje za pzrywitanie :} i na pewno bede zabierac glos [ale swoj tylko ;}]! Odpowiedz Link
prapti Roza z Mila [rysunek] 26.01.07, 20:45 koszmarna wpadka: niemowle trzymane w sposob, w jaki robi to Roza w CzP, zostaloby przelamane na pol... nie rozumiem, jak MM mogla dopuscic do publikacji tego obrazka, przeciez ksiazke czytaja dzieci, ktorym rysunek moglby zapasc w pamiec, zwlaszcza oblozony tak wzruszajaca trescia, hm... a dzieci zostaja czasem same w pokoju ze swym mlodszym rodzenstwem [jesli je maja ;}], brrr... moim zdaniem rysunek mozna by wykadrowac inaczej - pokazac jego glowna polowe, twarz Rozy zblizona do twarzyczki Mili i dlon podtrzymujaca glowke... w glowie nie miesci mi sie, ze MM 'wypuscila' cos podobnego w swiat... Odpowiedz Link
zieleniack Re: Roza z Mila [rysunek] 06.02.07, 10:56 nie mowiac juz o tym, ze ten rysunek jest nieproporcjonalny.... Odpowiedz Link
prapti projektowanie zmywalnych tatuazy 26.01.07, 22:14 wyjdzie na to, ze jestem nieprzecietna czepialska, ale dlatego pisze o zauwazonych przez siebie wpadkach w kilku osobnych postach pod roznymi tytulami, zebyscie mogli sobie wybrac, czy czytac chcecie czy nie :} poza tym jestem pierwszy raz na tym forum i wobec mnogosci watkow postanowilam uczciwie poswiecac kazda sesje [bo zamierzam wracac!] dokladnemu studiowaniu jednego-dwoch i ewentualnym dopisywaniem wlasnych komentarzy... no, i tak dzis padlo na te wpadki, ktorych troche jest, yh... no, wiec 'projektowanie zmywalnych tatuazy' jest jedna z tych wpadek, ktore w mojej opinii obnazaja: 1] brak orientacji MM w tzw. 'kwestiach kultury mlodziezowej' oraz tzw. 'alternatywnej' [nie w moim wlasnym, a wg mnie MM postrzeganiu, bo tatuaz dla mnie samej stal sie juz dawno elementem kultury codziennej] 2] jej kostyczna postawe misjonarska [--> nie palimy, nie pijemy, sluchamy mozarta, omijamy kawiarnie, kolczyk z nosa szpetny usuwamy, a jesli tatuaz, to tylko zmywalny... a wszystko to na wzor wspanialych bohaterow jezycjady!] oczywiscie, projekt graficzny to tylko projekt, a czy ktos sobie zrobi przy jego wykorzystaniu tatuaz permanantny czy zmywalny, czy nadruk na koszulce, czy plakat nad lozko, to juz jego sprawa... dziwie sie, ze wyksztalcona graficzka cos takiego napisala... niewatpliwie kryje sie za tym sprzeciw wobec tatuazu jako ozdoby stalej, hehe. mozna by te opinie jednak ujac w jakies zgrabniejsze ramy sytuacyjne... no, nie wiem, czy mam racje, ale wydaje mi sie, ze MM coraz toporniej przychodzi wyrazanie w jezycjadzie roznych opinii [jej wlasnych czy tez nadanych bohaterom] w sposob bezpretensjonalny, jak dawniej. co prawda, ton mentorski towarzyszyl MM od zarania jezycjady, jednak porownujac pelna ognia dyskusje n.t. przemocy bohaterow BBB z dywagacjami n.t. honoru, obyczajowosci etc. Ignacego B. w CzP, trudno mi uniknac wrazenia, ze coraz mniej w tym wszystkim serca i wiary, osobistego zaangazowania autorki, a coraz wiecej jakiegos takiego az zapieklego czasem uporu i sily nawyku, z coraz wiekszym trudem przenikajacych przez pryzmat zmieniajacej sie wciaz rzeczywistosci. przypomina mi to swoiste mentorstwo 'okrywanie slonia kolderka', spod ktorej predzej czy pozniej jaks czesc wychynie. i ta kolderka coraz bardziej sie kurczy - po kolejnym, hm, 'praniu'. martyrologiczna 'kalamburka' i Ignacy Borejko z CzP to najjaskrawsze przyklady, ale jest mnostwo w jezycjadzie takich drobnych akcentow, jak 'zmywalne tatuaze' i 'rozmowy mlodziezy o niczym', o ktorych tu w innym watku pisano, i 'won nie do opisania' 'walaca' z pubu [stajenki pegaza]... a wszystko to pisane z punktu widzenia osoby o jednym tylko punkcie widzenia... jakos nie za bardzo mi sie to podoba :{ ... Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Wpadki (pizza y herbatkie prosze) 26.01.07, 23:40 O! Padlam ze smiechu kiedy Dziady Trzy (Józinek, Miagwa & dziadek) podazyli do pizzodajni, gdzie Józinek jest opisany przez MM jako bywalec i koneser tego wyszukanego dania.. nastepnie zamawia Margarite :D Najskromniejszy z mozliwych, najprostszy i najtanszy placuszek wylacznie z serem i sosem pomidorowym ;) Albo Borejkostwo opisywane jako znawcy i bywalcy herbatki. Ale opr´cz leczniczych ziólek, sacza glównie Liptona... czyli zwykla czarna siekiere ze sztucznymi aromatami :D Dobrze ze nie Ulung... Znawcy to by sie opijali zielona, czerwona, biala, Roiboosem, pu-erhem, Yerba Mate prosto z tykwy przez metalowa slomke, cytowali Ksiegi Herbaty & haiku by na jej temat pisywali, celebrowali refleksje nad ozywcza teina w specjalnych czarkach, gwizdali motyw Starszych Panów i robili wszystkie mozliwe szykany z tropieniem herbaty w ulubionych ksiazkach i opedzaniem sie miotelkami ryzowymi wlacznie ;) Oj, na miejscu MM nie znajac sie na czyms, spróbowalabym przynajmniej na mój dyletancki honor doksztalcic sie nieco w temacie przed pisaniem ;) Odpowiedz Link
onion68 Re: Wpadki (pizza y herbatkie prosze) 27.01.07, 17:52 O tak, z tą herbatką to mnie też zawsze raziło bardzo. Nie wierzę, że którykolwiek z wielbicieli tego napoju z własnej woli piłby Liptona w torebce - przy zaparzaniu kolor w dwie minuty robi się brązowobury, napój jest mętny i smakuje papierem właśnie (wiem, bo czasami dla chętnych zaparzam w biurze, albo zdarza mi się wypić w knajpie, jak nie ma nic innego). A czarodziejski napój Robrojka z "Córki Robrojka" (herbata ekspresowa z cukrem, cytryną i rumem), pomysł którego podkupił on u Borejków, to kojarzy mi się z obrzydliwym cienkuszem z cukrem i cynamonem, który serwują nagmiennie w górach jako grzane wino ;) Odpowiedz Link
lorelai30 Re: Wpadki (pizza y herbatkie prosze) 04.02.07, 18:40 onion68 napisała: > A czarodziejski napój Robrojka z "Córki Robrojka" (herbata ekspresowa z cukrem, > > cytryną i rumem), pomysł którego podkupił on u Borejków, to kojarzy mi się z > obrzydliwym cienkuszem z cukrem i cynamonem, który serwują nagmiennie w górach > jako grzane wino ;) Oddajmy Robrojkowi sprawiedliwość - herbata nie była ekspresowa, ale zaparzana w czajniczku. Co do Liptona, to się zgadzam. On jest naprawdę niepijalny i sugerowanie, że piją go znacy i wielbiciele herbaty... Zresztą w CR pisze się o licznych metodach, jakie stosowali B. przy zaparzaniu herbaty, a jak się przyjrzeć, to używali zazwyczaj ekspresowych. Także tych owocowych. Odpowiedz Link
anutek115 Re: Wpadki (pizza y herbatkie prosze) 27.01.07, 20:31 Witam herbaciarzy! :-) Ja tam znawcą nie jestem, ale wielbicielka i owszem, i pamiętam, że najpierw czytając o tych wybitnych znawcach herbaty, Borejkach, czułam ciepełko w sercu, a gdy odkrywałam, że to Lipton, robiło mi się dziwnie... No, niechby chociaz Dilmah! Lipton jest nie do przyjęcia dla osób, które naprawdę kochają herbatę. Wpadką bym tego nie nazwała... ale co to jest do końca nie wiem :-). Natomiast, Lezobimbo, ja sama znam wielbiciela pizzy, który w jednej restauracji (tylko i wyłącznie w tej jednej) zamawia margaritę, uważa bowiem, że tylko ona pozwala mu w pełni docenić wybitny smak ciasta i sosu pomidorowego, w tejże restauracji podobnież innego niż w innych. Może więc znawstwo Józinka było tego samego rodzaju. Odpowiedz Link
mmoni Re: Wpadki (pizza y herbatkie prosze) 27.01.07, 21:32 Ja mam wrażenie, że Borejkowie specjalizowali się w herbatkach nieherbacianych czyli owocowych. Nie pamiętam, w którym to tomie ("Dziecko piątku"? Pyziakówny wtedy jeszcze były w wieku nierozrodczym) jest dyskusja, kto bardziej lubi jakąś tam "zimową fantazję", a kto woli "poranne westchnienie". Odpowiedz Link
szprota (pizza y herbatkie prosze) 27.01.07, 21:47 w "Noelce". W tym czasie te mieszanki owocowe były nowością, cięzko było dostać cokolwiek poza golden asam i innymi czarnymi herbatami. Ale zgadzam się, że borejkowska miłość do herbaty powinna ewoluować. Nutrię na przykład chętnie bym sobie wyobraziła z jakąś smakowitą zieloną herbatką :) Odpowiedz Link
onion68 Re: (pizza y herbatkie prosze) 27.01.07, 22:08 Eee, chyba nie. Pamiętam, że zaraz po zmianie ustroju herbaty owocowe pojawiły się w dużym wyborze, ja nie miałam żadnych problemów z zakupem. A Noelka to 1990 rok. Lipton towarzyszy im właśnie od tamtej pory cały czas, dopiero Oracabesca poczęstowali ich Dajheerlingem. Masz rację, zielona herbata pasuje do Nutrii. A znowu Pulpecji przydałaby się czerwona Pu-Erh ;-) Odpowiedz Link
szprota hierbatka a ustrojstwo potyliczne 27.01.07, 22:23 może to zależy od miasta, ale w Łodzi trza się było napolować na dobrą herbatę. a że sama nie trawię (w dosłownym sensie) czarnej, to i dość dobrze to pamiętam. pu-erh to i Belli by się przydał. i ogromnie się dziwię, że (z innej beczki) Pałysowie, tacy zagonieni i w męskiej połowie nonstopicznie śnięci nie pijają kawy. Odpowiedz Link
onion68 Re: hierbatka a ustrojstwo potyliczne 28.01.07, 07:38 Racja, pracowałam wówczas w Warszawie, niedaleko od Placu Konstytucji. Z Lipton w Jeżycjadzie to tak pewnie jest, że pojawiła się w tamtym mniej więcej czasie, taka kolorowa i lepsza niż to, co było do tej pory, i tak pozostała jako synonim nowych, lepszych czasów i pewnie też siłą inercji, mimo, że w międzyczasie pojawiło się wiele naprawdę dobrych, a przynajmniej lepszych gatunków, a na tym tle okazała się mizeria Liptona, podobnie jak wielu innych niby pienknych i kolorowych rzeczy i zjawisk, które było nam dane poznać ;) Odpowiedz Link
moleslaw Re: Wpadki (pizza y herbatkie prosze) 14.03.08, 20:40 Matko a ja myślałam że tylko ja nienawidzę Liptona i jak czytałam o Borejkach to czułam się conajmniej dziwnie. Odpowiedz Link
turzyca Re: Wpadki (pizza y herbatkie prosze) 03.12.07, 01:47 lezbobimbo napisała: "O! Padlam ze smiechu kiedy Dziady Trzy (Józinek, Miagwa & dziadek) podazyli do pizzodajni, gdzie Józinek jest opisany przez MM jako bywalec i koneser tego wyszukanego dania.. nastepnie zamawia Margarite :D Najskromniejszy z mozliwych, najprostszy i najtanszy placuszek wylacznie z serem i sosem pomidorowym ;)" A mnie to nie dziwi. Wiele osob naprawde znajacych sie na pizzy zamawia najprostsza wersje. Bo jesli kucharz jest swietny to z tych kilku skladnikow uda mu sie wyczarowac arcydzielo. A jak jest mierny to i tysiac dodatkow nie pomoze. A tak w ogole to jest chyba moj pierwszy post na forum, wiec witam serdecznie. Nie jestem owocem burzy, ktora sie wlasnie w okolicach forum toczy, bo trafilam przez zakladki z prawej strony, ale i tak nie wiem, czy dluzej pozostane. Wobec MM zbuntowalam sie przy Zabie, ktorej rozmyslnie nie kupilam. Przeczytalam mniej wiecej 2/3 w empiku i utwierdzilam sie w przekonaniu, ze nie warto kupowac. Za CP sie juz nie wzielam. Ale pierwsze tomy to absolutna milosc... Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Wpadki (pizza y herbatkie prosze) 03.12.07, 19:52 turzyca napisała: > lezbobimbo napisała: >Józinek jest opisany przez MM jako bywalec i koneser tego >wyszukanego dania.. nastepnie zamawia Margarite :D > Najskromniejszy z mozliwych, najprostszy i najtanszy placuszek >wylacznie z serem> i sosem pomidorowym ;)" > A mnie to nie dziwi. Wiele osob naprawde znajacych sie na pizzy >zamawia najprostsza wersje. Bo jesli kucharz jest swietny to z tych kilku skladnikow uda mu sie wyczarowac arcydzielo. A jak jest mierny to i tysiac dodatkow nie pomoze Witam na forum! Wedlug znajomych mi kucharzy, gdy skladniki sa do niczego to i najlepszy kucharz nie pomoze ;) Gdyby Józinek byl takim koneserem, to by do swej Margarity domagal sie mozzarelli bawolej i suszonych na sloncu pomidorów San Marzano, pare wiórków trufli, a moze jeszcze pesto jakies albo papryczke? I to wszystko pieczone tylko w kamiennym piecu na drewnie oliwkowym ;) Cala zabawa w pizzy to zamawianie na niej ulubionych skladników, stad dziwi mnie dlaczego taka prosta ma byc - Margarity w zwyklych, niewloskich pizzodajniach naprawde nie sa zbyt interesujace (puré pomidorowe z puszki, jakis pólprodukt serowy i nieco oregano po wierzchu). Odpowiedz Link
onion68 Re: Wpadki (pizza y herbatkie prosze) 06.12.07, 19:47 Ja jadam (i robię) tylko margeritę :-) cokolwiek więcej wydaje mi się za dużo i psuje smak; ale nie pretenduję do miana konesera, to fakt. Odpowiedz Link
jaswedrowniczek1 Re: Wpadki (pizza y herbatkie prosze) 09.06.08, 22:46 Bo to jest klasyczna pizza,która najbardziej oddaje smak ciasta i sosu,czyli głównych i podstawowych składników;))Te wszystkie pizze z dodatkami (bryndza?ananas??etc) to są jakieś dziwadła.To tak jak ze spaghetti:najbardziej klasyczne,bardzo popularne na południu Włoch(i swoją drogą mało praco- i czasochłonne) to makaron z roztartymi liśćmi bazylii.I tyle. Odpowiedz Link
prapti rodo/filodendron 28.01.07, 01:55 wlasnie brne przez te mniej lubiane czesci CzP, i czy mi sie wydaje, czy w pokoju mili i ignacego 'rozposcieral sie wielki rododendron', wychodowany przez mile z sadzonki otrzymanej przy jakiejs okazji od malej jeszcze gabrysi?... mam niejasne wrazenie, ze rozposcieral sie on w niejednej czesci jezycjady. ale pamietam tez fragment o 'dzungli roslinnosci' w tym pokoju, wiec moze ow rododendron ocalal, a rozbil sie niewspomniany dotad - filutek ;}?... Odpowiedz Link
szprota ja tam botanik nie jestem... 28.01.07, 02:01 ale: pl.wikipedia.org/wiki/Filodendron zdedydowanie roślina doniczkowa i liście z IS przypominają załączony obrazek pl.wikipedia.org/wiki/R%C3%B3%C5%BCanecznik ja bym takiego kwitnącego krzora w ciasnym mieszkaniu nie trzymała tak, że imo filo, nie rodo ;) Odpowiedz Link
prapti Re: ja tam botanik nie jestem... 28.01.07, 02:15 wlasnie dlatego zapamietalam rododendrona, ze we wczesniejszych tomach byl tak nazywany i zawsze sie zastanawialam, ze skoro to wlasciwie takie krzewodrzewo, znane mi z parkow raczej, to jak on sie w domu rozwija pomyslnie? - i on byl dla mnie taka wpadka do czasu, chociaz lekuchna :} przywyklam do niego - i teraz mi tu filodendron wyskakuje w CzP jako ta wspominana pare razy roslina... hmhm Odpowiedz Link
dominikaaa3 Wpadki 28.01.07, 13:14 Tak czytam teraz "Nutrie i Nerwus" i zauważyłam coś na str 17.Niewiem czy to napewno wpadka ale tak mi sie wydaje.Poniewaz na str 17 jest takie zdanie: Na dalszym planie widać było zielony pokój(zwany tak od koloru tapet)- no i własnie jak od koloru tapet o ile dobrze pamietam to pokój był malowany farbą a nie tapetowany? Odpowiedz Link
lemurcio Re: Wpadki 31.01.07, 11:59 Nie wiem czy już o tym pisaliście, ale w Zabie tytułowa bohaterka "miała metr pięćdziesiąt czyli nie była krasnoludkiem" a w Czarnej Polewce jest napisane że ta sama Zabcia miała kompleksy z powodu niskiego wzrostu!!! Lubie wpadki literackie. Zawsze to dodatkowa porcja śmiechu...:) Odpowiedz Link
szprota Re: Wpadki 09.12.07, 16:06 lemurcio napisała: > Nie wiem czy już o tym pisaliście, ale w Zabie tytułowa bohaterka "miała metr pięćdziesiąt czyli nie była krasnoludkiem" a w Czarnej Polewce jest napisane że ta sama Zabcia miała kompleksy z powodu niskiego wzrostu!!! Myślę, że M.M. brała poprawkę na to, że metr pięćdziesiąt u piętnastolatki to jest wzrost średni. W co średnio chce mi się wierzyć, bo "już za moich czasów" mając owo sławetne półtora metra jak Żaba, w wieku piętnastu lat zdecydowanie się wyróżniałam. Spora część piętnastoletniej populacji była bowiem ode mnie wyższa, żeby nie rzec, że wszyscy. Ale zważywszy, że z pokolenia na pokolenie jesteśmy coraz wyżsi, może się M.M. zdawało, że ów wzrost u piętnastolatki jest przeciętny. Odpowiedz Link
lorelai30 Jeszcze raz o Belli 04.02.07, 18:05 Nad chronologią w Jeżycjadzie pastwiono się tu wielokrotnie. Ja chciałam zwrócić uwagę, na jeszcze jedną rzecz - w CR Bella ma lat 16, a Robert mniej niż 35. Czyli w momencie jej urodzenia miałby niecałe 19. Autorka zignorowała nie tylko fakt, że nie pasuje to ani do realiów systemu (ówczesnego) oświaty, ani do innych książek cyklu. Nie wzięła pod uwagę, że, o ile się nie mylę, to wg ówczesnego prawa mężczyzna mógł zawrzeć związek małżeński po ukończeniu... 21 lat. Wcześniej jedynie za zgodą sądu, wydawaną najczęściej po okazaniu zaświadczenia, że dziecko w drodze. A tu są jednoznacze sugesie, że najpierw był ślub, potem dziecko. Zresztą, gdyby było inaczej, historia ta, i tak niezbyt piękna (sugerująca, że R. matki Belli nie kochał), byłaby zwyczajnie niesmaczna. Odpowiedz Link
poliglo Re: Jeszcze raz o Belli 29.03.07, 18:38 o tym wieku Belli już w tym wątku pisano kilkakrotnie i zostało ustalone, że nawet nie 19, a 17 lat miał Robrojek (rocznik 63'), kiedy go natura obdarzyła potomkinią Bellą (w 1980). A przecież ciąża trwa zazwyczaj coś koło 9 miesięcy. Więc w ogóle jakiś obłęd. No niestety wpadka na całego zdarzyła się naszej drogiej MM. Zastanawiam się tylko, po co tak dziwnie kombinowała. Koniecznie dała Belli 16 lat, a nie np: 12. Niepotrzebnie kobieta sobie narobiła problemów. Mogła pisać o innej bohaterce, mogła nadać inny rys Belli, a koniecznie wepchała ją do pracy w wieku 16 lat. I z poczciwego Robrojka zrobiła popędliwego, nastoletniego dzieciorobka. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Jeszcze raz o Belli 21.08.07, 07:22 poliglo napisała: > o tym wieku Belli już w tym wątku pisano kilkakrotnie i zostało ustalone, że> nawet nie 19, a 17 lat miał Robrojek (rocznik 63'), kiedy go natura obdarzyła> potomkinią Bellą (w 1980). A przecież ciąża trwa zazwyczaj coś koło 9 miesięcy. > Więc w ogóle jakiś obłęd. To nie byla wpadka, tylko Eksperymentalny Sygnal Dobra! Juz podczas dyskutowania w grupie ESD Rojek byl dojrzaly ponad wiek ;) Odpowiedz Link
dziabka1 Re: Jeszcze raz o Belli 24.11.14, 16:47 lezbobimbo napisała: > > To nie byla wpadka, tylko Eksperymentalny Sygnal Dobra! Juz podczas dyskutowani > a > w grupie ESD Rojek byl dojrzaly ponad wiek ;) Ciekaw, jaki to ma związek z włochatymi nogami.. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Jeszcze raz o Belli 09.12.09, 12:10 > z poczciwego Robrojka zrobiła popędliwego, > nastoletniego dzieciorobka. Dzieciorobrojka ;-) Odpowiedz Link
lorelai30 o zamkach i kluczach 04.02.07, 18:11 W najnowszych powieściach podkreśla się bardzo, że Borejkowie tacy otwarci ludzie i drzwi nigdy na klucz nie zamykają (chyba że na noc). Tymczasem w IŚ ojciec B. z Januszem dzwonią do drzwi i czekają, aż im Ida otworzy. Ida wracając do domu też do drzwi dzwoni i ojciec musi ją wpuścić. W CR Natalia przyprowadzając Robrojka otwiera dzwi kluczem, którego szczęk słyszą znajdujący się w środku Gaba i Grześ. Ponadto w bramie domu zamontowany jest domofon (co uprzykrza życie Idzie). ten domofon jakoś zupełnie potem zniknął. Żeby było ciekawiej, to w IŚ otwarte dzrzwi są u Lisieckich. Odpowiedz Link
alitzja Re: Wpadki 05.02.07, 19:50 "Noelka". Elka szuka Baltony przez Patrycję. Ponieważ nie ma jej w domu, Elka zwierza się Gabrysi i słyszy: "Ja wiem, jak do niego trafić. Przez Tomka. Baltona to jest przyjaciel Tomka Kowalika". "Pulpecja", dzień później. Patrycja spotyka niespodziewanie Baltonę i w pierwszej chwili jest przestraszona, bo wieczór, a tu z mroku wyłania się ciemna postać. Gdy go wreszcie rozpoznaje, następuje fragment: "Baltona. Przyjaciel Tomka Kowalika od zawsze. Kumpel Patrycji z piaskownicy, a teraz - z kursów komputerowych. Sąsiad ze Słowackiego, kuzyn Cesi Żak, która była przyjaciółką Gabrieli". Pytanie brzmi: skoro Pulpa wie tyle o Baltonie, a przede wszystkim skoro podkreśla, że to kuzyn przyjaciółki Gaby, to niby czemu ta sama Gaba nie wie, gdzie szukać Baltony, tylko kieruje Elkę do Tomka? To taka z niej przyjaciółka Cesi, że nie wie, kto u niej mieszka? To tak zna swoich sąsiadów? Dziwne. Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: Wpadki 05.02.07, 20:09 też mnie to uderzyło z początku, ale jest pewne wytłumaczenie. Gaba z pewnością doskonale znała... Bobcia. W czasach, gdy Cesia z Gabą chodziły do liceum, a Baltona bawił się z Patrycją w piaskownicy, także raczej funkcjonował jako Bobek:-) Elka raczej "Bobcia" nie szukała:-) Odpowiedz Link
alitzja Re: Wpadki 05.02.07, 20:48 Hihi, a z Tomkiem to Gaba tak dobrze się zna? To też przecież daleka rodzina jej innej koleżanki, Anieli, bo chyba nie osobisty kolega?;-) A jednak nie ma wątpliwości ani gdzie mieszka, ani z kim się przyjaźni. Jeśli choć raz widziała Tomka razem z Baltoną, to nie powinna mieć żadnych wątpliwości, o kim mowa. Poza tym odniosłam wrażenie (być może mylne?), że Cesia w "Noelce" nadal jest trakowana jako przyjaciółka Gaby (obecna, a nie tylko dawna) - więc tym bardziej mnie to dziwi, że Gaba nie wie, gdzie najprościej znaleźć Baltonę. No ale wytłumaczenie tak naprawdę jest tylko jedno: Elka MUSIAŁA iść do Tomka, żeby intryga "Noelki" się powiodła, żeby w ogóle spotkała swoją miłość. Tylko sposób jest wielce naciągany. Odpowiedz Link
baba67 Re: Wpadki 06.02.07, 11:40 Ja bym nie zaliczyla tego do wpadek bo to na jakiej ktos jest z kims stopie nie przesadza o informacjach jakie mamy o otoczeniu tej osoby.. Cesia mogla znac Gabriele i byc jej dobra przyjaciolka, ale bycie dobra przyjaciolka niekoniecznie oznacza nardzo czeste kontakty.Ja mam dobra przyjaciolke,ktora widuje 2 razy do roku a wszyscy mamy kolezanki widziane codziennie.O krewnych kolezanek wiemy mnostwo, natomiast z przyjaciolka jest wiele innych pasjonujacych znacznie bardziej prywatnych tematow. Podejrzewam, ze zadna nie miala czasu na czeste spotkania,i na pewno odbywaly sie one u Borejkow. Gabr6sia na pewno wiedziala, ze Cesia ma kuzyna, ktory z nimi mieszka, mogla nawet kojarzyc ze on ma ksywkebaltona. Dlaczego zatem nie skierowala Elki na Slowackiego ? Bo pierwszy kontelst, ktory przyszedl jej do glowy, to Tomek, bowiem z Tomkiem go najczesciej widywala. ja mysle, ze to bardzo wiarygodny mechanizm, raczej na plus niz na minus dla MM. A dlaczego Tomka znala lepiej ? Mamert byl traktowany jak lekarz rodzinny Borejkow, byl znimi zaprzyjazniony, Roma byla przyjaciolka Pulpecji, natalia chodzila z nim do podstawowki-jest wiele kanalow. Odpowiedz Link
zaisa Re: Wpadki 24.10.07, 01:46 Tomek Kowalik mógł być znany Gabrysi jako kolega z klasy Nutri "taki szczerbol piegowaty i bez zębów. To ja z nim siedzę." - Nutria w szpitalu w KK - spotykają lekarza, który operował mamę - potem tego lekarza i jego dzieci G poznaje jako kuzyna Anieli. Nie wiem tylko, czy to coś tłumaczy, czy tylko bardziej gmatwa... Odpowiedz Link
zieleniack wiek Belli 06.02.07, 09:15 Nie zgadza mi sie pewna rzecz. Mozliwe, ze ktos juz o tym pisał, dopiero co weszłam do tego tematu ile tak właściwie lat miał Robert, kiedy urodziła się Bella? no, bo w "Kwiecie Kalafiora" jest w 1 klasie, 2 semestr, wiec ma 15-16 lat, i to jest rok 1978 a Bella w "Córce..." ma lat 16 w roku 1996 czyli urodziła się w 1980 czyli Robert miał wtedy lat 18???? nie!!! 17!!!! bo w sciadze na okladce JT pisze, ze Robert urodził sie w 1963!!! Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Wpadki 11.02.07, 01:20 W pewnym tomie Pulpa zachwyca sie tym, ze do ich domu wprowadzil sie Marek Palys tymi oto slowy "Pierwszy mezczyzna w domu! Pierwszy odkad.." i tu urywa, spogladajac na dzielna Gabe, której oczywiscie oczy zachodza tsunami zalosci. Wpadka moim zdaniem polega na tym, ze wedlug tego zdania Ignacy Borejko nie liczy sie jako mezczyzna :D Odpowiedz Link
k_linka Re: Wpadki 11.02.07, 01:27 lezbobimbo napisała: > W pewnym tomie Pulpa zachwyca sie tym, ze do ich domu wprowadzil sie Marek > Palys tymi oto slowy "Pierwszy mezczyzna w domu! Pierwszy odkad.." i tu urywa, > spogladajac na dzielna Gabe, której oczywiscie oczy zachodza tsunami zalosci. > Wpadka moim zdaniem polega na tym, ze wedlug tego zdania Ignacy Borejko nie > liczy sie jako mezczyzna :D Hehe, a gdzie tu wpadka? Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Wpadki 11.02.07, 21:38 > Wpadka moim zdaniem polega na tym, ze wedlug tego zdania Ignacy Borejko nie > liczy sie jako mezczyzna :D A skąd. Pulpa mówi "Pierwszy mężczyzna, ODKĄD..." Chodzi o Pyziaka, czyli "pierwszy mężczyzna w tym domu od czasów Pyziaka". Ignacy był jeszcze przed Pyziakiem, więc żadna to wpadka :-) Odpowiedz Link
verdana Re: Wpadki 13.02.07, 21:10 To nie wpadka. "Mężczyzna" oznacza tu faceta "do wzięcia". Dla Pulpy takim facetem ojciec z zalożenia być nie może. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Wpadki, tluczki, mister mokrego ;) 13.02.07, 23:54 Znaczy, dla Pulpy maz siostry jest bardziej do wziecia niz ojciec? Hihi ;) Te Jezyce takie z pozoru niewinne... a tu jakies rankingi samców? :-O Ale przypomniala mi sie inna niedokladnosc pani MM. Oto gdy w nowych tomach mali kuzynowie caly czas sie tluka i walcza, rodzina nad nimi biada - bo nie sa przyzwyczajeni do czegos takiego w domu, który dotychczas wydawal tylko dziewczynki. A przeciez w KK jest wspomniane, jak Gabrysia z kuzynka Joanna naparzaly sie, az furczalo - czego owocem byly nawet rany klute oraz ciete. A Laura i Pyza sie nie tlukly? Dziwne, bo Laura by mi dosc pasowala do wyzywania sie na siostrzyczce... Odpowiedz Link
verdana Re: Wpadki, tluczki, mister mokrego ;) 14.02.07, 14:43 Oczywiscie, że mąż siostry JEST bardziej do wzięcia, bo mozna na niego patrzeć jako na faceta - obiekt seksualny, może niedostepny, no ale jednak. Na ojca raczej się nie da. Odpowiedz Link
verdana Re: Wpadki, tluczki, mister mokrego ;) 14.02.07, 14:43 Oczywiscie, że mąż siostry JEST bardziej do wzięcia, bo mozna na niego patrzeć jako na faceta - obiekt seksualny, może niedostepny, no ale jednak. Na ojca raczej się nie da. Odpowiedz Link
sevilay Borynówna 28.03.07, 11:45 na początku zaznaczam,że nie jestem na 100 % pewna bo "Chłopów" czytałam w liceum a to jakis czas temu było.Ale zdaje mi się,że w zagrodzie Boryny była panna na wydaniu-niejaka Józia,córka z (chyba) drugiego małżeństwa.Nawet na filmie jakaś panienka się tam po zagrodzie pętała i nie chodzi mi o Jagnę ani o Hankę bo to już mężatki.No Laura miała podobno braki przed maturą ale Ignacy powinien ją poprawić. Odpowiedz Link
baba67 Re: Borynówna 28.03.07, 21:15 Tak i nie. Jozia byla panna, ale dopiero skoczyla 10 rokow, jak to Rejmont nam mowi, ale w serialu nieco ja postarzyli tak o 5 lat.Wollejkowna jako Jozia wygladala na 15, a to chyba jeszcze za wczesnie. Niemniej rozmawiamy o ksiazce nie o filmie, zatem panny na wydaniu w zagrodzie Boryny nie ma z cala pewnoscia. Odpowiedz Link
sevilay Re: Borynówna 30.03.07, 14:41 Masz rację.To jest dowód na to jak potęznym środkiem przekazu jest telewizja;))).Tak mi się ta Wołłejkówna wbiła w podświadomość,ze zapomniałam co czytałam. Dzięki,ze mnie poprawiłaś. pozdrawiam Odpowiedz Link
baba67 Re: Borynówna 30.03.07, 16:21 Zawsze do uslug .Chlopow znam prawie na pamiec, jak na prawdziwa babe przystalo:-) Odpowiedz Link
laura-gomez Re: Borynówna 22.08.07, 20:33 W TiR Łusia była zielonooka, a w CP ma ciemne oczy taty. Odpowiedz Link
zieleniack Re: Wpadki 25.08.07, 15:31 Nie wiem, czy to juz przypadkiem nie było... ale Filip w NiN ma walkmana i wkłada do niego płyty kompaktowe. Można mieć albo walkmana i wkładac kasety, albo discmana i wkładac płyty. Nie mozna wkładac plyt do walkmana, bo chociazby walkman sie nie zamknie, a plyta polamie i porysuje, nie mowiac juz o tym, ze to w ogole nie bedzie dzialac;PPPPPPPPP podejrzewam, ze to po prostu jakas nieznajomosc nazewnictwa, wszak discmany to byla wtedy nowosc i MM chyba z przyzwyczajenia nazwala to walkmanem;) Odpowiedz Link
paulla10 Re: Wpadki 27.08.07, 17:26 To nie błąd. Hajduk powiedział "matka", z czego potem się śmiał i wytłumaczył, że mówi o matce któregoś z uczniów. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Wpadki 27.08.07, 20:18 > To nie błąd. Hajduk powiedział "matka", z czego potem się śmiał i wytłumaczył, > że mówi o matce któregoś z uczniów. Tak, ale dopiero tom lub dwa tomy później. Odpowiedz Link
zieleniack Re: Wpadki 27.08.07, 23:08 the_dzidka napisała: > > To nie błąd. Hajduk powiedział "matka", z czego potem się śmiał i > wytłumaczył, > > że mówi o matce któregoś z uczniów. > > > Tak, ale dopiero tom lub dwa tomy później. > Czyli wtedy, kiedy czytelnicy zwrócili autorce uwagę Odpowiedz Link
sowca Re: Wpadki 09.10.07, 23:44 Kolejna wpadkę odkryłam w "Tygrysie i Róży". Kiedy Laura układa plan wyjazdu do Torunia, wiaodmo, ze nastepnego dnia ma "pięc lekcji, z czego dwie ostatnie to angielski i wf". Z tresci ksiazki wynika, ze trzy pierwsze lekcje to praca technika (robienie gobelinu), matematyka ("Matematyk odpytywał energicznie, więc na wszystkich padł strach blady. Ucichli") i chemia ("...na chemii mogła notować pasjonujące dane o roztworach wodnych"). Tymczasem jednak w czasie pracy techniki Kopiec Esmeralda prosi Laurę kolejno o zeszyty od matmy i chemii, a takze od fizyki, ktorej nie ma tego dnia w planie. Co więcej, Laura w Toruniu usiłuje sprzedac podreczniki wlasnie od matematyki, chemii i FIZYKI. Po co więc Laura miała przy sobie zeszyt i ksiązkę do przedmiotu, którego nie było w planie? I jeszcze jeden drobiazg, tym razem dotyczący wieku Ignacego Grzegorza i Józinka. W "Imieninach" dowiadujemy się, ze roznica wieku miedzt chlopcami wynosi 11 miesiecy. Jednak w "Nutrii i Nerwusie" Ignas ma 5 miesięcy, a Ida jest w 5 miesiącu ciąży z Józinkiem. Akcja rozgrywa się w czerwcu, wniosek więc z tego, że Ignas urodził się w lutym (z innych ksiazek wynika, ze pod koniec stycznia, ale to drobna pomylka). Ida natomiast mogla urodzic Jozinka najpozniej w koncu pazdziernika, zakladajac, w "NiN" była na poczatku piatego miesiąca ciązy. Roznica wieku miedzy Ignasiem a Jozinkiem wynosiła co najwyzej 8 miesięcy. Odpowiedz Link
zieleniack Re: Wpadki 11.10.07, 11:46 Gdyby nie to, że Esmeralda ściągała fizyke od Laury, mozna by było uznac, ze Laura jest gapą i pomyłkowo nie przepakowała plecaka z dnia poprzedniego, książka jej sie zawieruszyła, czy cos... nieraz mi sie to zdarzyło:) ale to sciaganie fizyki pokazuje, ze to jednak wpadka Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Wpadki 12.10.07, 04:48 Ale cos takiego jak zaplatany zeszyt i ksiazka do fizyki to male wpadeczki i nieistotne niemal. Ja pozadam dramatycznych, wielkich wpadek! Jakies zawieruszone bliznieta, jakies znamie, które sie przesuwa z ramienia na lopatke od ksiazki do ksiazki, jakas ciotka-pirat; slowem takie falowania fabuly, które sa w stanie calkiem zwichnac kregoslup ksiazki ;) A ksiazke do fizyki Laura wziela oczywiscie, aby opylic ;) Natomiast Esmeralda jest przewidujaca dziewczynka i chciala byc do przodu, nachapac sobie wiedzy do zeszytu ile wlezie ;) Odpowiedz Link
sowca Re: Wpadki 12.10.07, 13:28 Już widzę Laurę, jak odrabia parę dni wcześniej zadania z fizyki i nosi zeszyt do szkoły wyłącznie po to, by dać odpisać biednej Kopiec Esmeraldzie :D ot tak, z dobrego serca :D Tygrys na pewno przewidziała równiez, ze ukradną jej pieniądze i będzie musiała opylać podręczniki w Toruniu :D mogła od razu wziąc cały zestaw podręcznikow, co za roznica w koncu ;) Poza tym wpadka ta jest istotniejsza od przesuwającego sie znamienia (znamiona?jak to się odmienia?), bo obrazuje, że M.M. nadal nie może przestać myśleć o swoich "ukochanym" szkolnym przedmiocie :D ach, te traumy ze szkolnych czasów... Odpowiedz Link
mika_p Re: Wpadki 13.10.07, 23:22 Co do wieku, to z grubsza pasuje. Pod koniec czerwca pięc miesięcy ma dziecko urodzone w styczniu, nie lutym. Jesli Ida była w 5. miesiącu ciąży, to równie dobrze pod koniec czerwca mogła być na początku piątego, (po czterech plus kilka dni), czyli termin by miała na 5 miesięcy później, czyli druga połowa listopada. Jeśli trochę przenosiła i urodziła w początkach grudnia, to mamy ponad 10 miesięcy różnicy. Odpowiedz Link
sowca Re: Wpadki 14.10.07, 19:29 Jestem z matmy kiepska, ale dziecko urodzone w styczniu ma chyba pod koniec czerwca pół roku, czyli sześć miesięcy? Jeśli liczymy czerwiec oczywiście. Myślę jednak, że jest to kwestia kilku dni - moim zdaniem Miągwa urodził się na przełomie stycznia i lutego. Odpowiedz Link
mika_p Re: Wpadki 14.10.07, 19:45 Dziecko urodzone w styczniu ma w lutym miesiąc, w marcu dwa, w kwietniu trzy, w maju cztery i w czerwcu pięć. Czerwiec jest szóstym miesiącem, odjąwszy od niego pięć uzyskujemy pierwszy miesiac roku, czyli styczeń. Odpowiedz Link
animavillis Re: Wpadki 17.08.15, 09:44 Mnie zastanawia inna sprawa: skoro Ignacy i Józef są z tego samego rocznika, to dlaczego Józef zdawał maturę rok później? Odpowiedz Link
bupu Re: Wpadki 18.08.15, 16:18 jhbsk napisała: > Może jeden ze stycznia a drugi z grudnia? Jeden ze stycznia, owszem, ale drugi z listopada. Odpowiedz Link
iskrzy_54 Re: Wpadki 19.08.15, 08:27 > Może jeden ze stycznia a drugi z grudnia? Jeden ze stycznia, owszem, ale drugi z listopada. Genialny Miągwa poszedł do szkoły rok wcześniej - sama znałam takie styczniowe dzieci, ktore wysłano do szkoły wcześniej. Odpowiedz Link
mrkjad Re: Wpadki 02.10.15, 02:57 A nie ma między nimi kilkunastu miesięcy różnicy? A w ogóle Józinek nie był w technikum? Odpowiedz Link
tt-tka Re: Wpadki 02.10.15, 03:53 Co Ty, borejko po kadzieli w technikum ? na robola mialby isc ? jeden po szkole zawodowej juz w rodzinie byl, krotko co prawda, i dosc. Wszystkie dzieci w tej rodzinie chodza do tej samej szkoly, tradycja. Nawet w okresie, kiedy szkola jest opisywana jako wyjatkowo podla. Jozwe i Igstryba dzieli 9 do 11 miesiecy, zalezy wedle ktorej ksiazki :-) Szczegolow nie pamietam, ale w NiN Motyl ma 5 miesiecy, a Ida juz spory brzuszek Odpowiedz Link
meduza7 Re: Wpadki 02.10.15, 12:53 Ich powinno dzielić równo 9 miesięcy (kiedy IG ma 5 miesięcy, Ida jest dokładnie w 5 miesiącu ciąży - inf z "Nutrii i Nerwusa"), ale z kolei w "Języku Trolli" MM podaje, że dzieli ich 11, a z kolei z rozpiski dat urodzin wynika, że 10 (IG z lutego, JP z listopada). Tak więc ten, gumiana czasoprzestrzeń i tak dalej ;) Odpowiedz Link
pavvka Re: Wpadki 02.10.15, 16:23 meduza7 napisała: > z kolei z rozpiski dat urodzin wynika, że 10 (I > G z lutego, JP z listopada). Luty od listopada dzieli 9 miesięcy. Zależnie od tego, które dokładnie dni miesiąca, różnica może wynosić niewiele ponad 8 albo prawie 10. Odpowiedz Link
sevilay Kopiec Esemralda 12.10.07, 13:24 To pewnie nie jest wpadka ale tak się nad tym zastanawiałam-skąd Kopiec Mama wzięła takie imię dla swojej Kopiec córki? Słynnego serialu jeszcze wtedy nie było bo zdaje mi się,ze on się pojawił jakieś 7 lat temu. Wcześniej to było imie raczej nieznane. Wynikało by z tego,że Kopiec Mama jest osobą obytą i oczytaną -pokazcie mi "prostą" kobietę,ktora zna tyle rzadkich imion i to wcale nie amerykańskich-no dopiero Kopiec Kristal może być zaliczana do własciwej kategorii? Ta Esmeralda nie bardzo mi tu pasuje-gdyby miała z 5 lat to ok ale tak? Odpowiedz Link
laura-gomez Re: Kopiec Esemralda 12.10.07, 14:28 Pamiętam, że "Esmeralda" leciała, kiedy byłam w siódmej bądź ósmej klasie podstawówki. Było to około osiem lat temu, możliwe więc, że właśnie w 1999 roku, czyli wtedy, kiedy toczy się akcja TiR. A tak w ogóle właśnie w tej książce pisze, że w rodzinie Kopców była tradycja nadawania pięknych i rzadkich imion. Nie sądzę, żeby była to ironia, MM po prostu lubi oryginalne imiona (Aniela, Róża, Laura itd.), a naśmiewanie się przez nią z Kopców uważam za waszą nadinterpretację. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Kopiec Esemralda 12.10.07, 15:04 > A tak w ogóle właśnie w tej książce pisze, AAAAAAAAA!!!!!! "Jest napisane"!!! Nie rób mi tego więcej, bo mi żołądek sie zwija w supełek, a zęby w korkociągi! > MM po prostu lubi oryginalne imiona (Aniela, Róża, Laura > itd.), a naśmiewanie się przez nią z Kopców uważam za waszą > nadinterpretację. Byłoby to nadinterpretacją, gdyby nie idący w tym w parze ironiczny opis wyglądu, zachowania i charakteru Kopców, przedstawianych jako prymitywne osobniki bez krzty inteligencji. Coś tak jakby jakaś Dżesika z brudną szyją, z plastikowymi klipsami i brokatową bluzką, używająca powszechnie tak zwanych przerywników myślowych, za to o twarzy procesami myślowymi nieskazonej. Odpowiedz Link
laura-gomez Re: Kopiec Esemralda 16.10.07, 11:54 the_dzidka napisała: > > Byłoby to nadinterpretacją, gdyby nie idący w tym w parze ironiczny > opis wyglądu, zachowania i charakteru Kopców, przedstawianych jako > prymitywne osobniki bez krzty inteligencji. Gdzie ów opis w Jeżycjadzie ma miejsce?? Bo ja kojarzę jedynie to, że mała Aurelia-Genusia opowiadała komuś w OwR o mamie Kopcowej, bardzo miłej, ciepłej, dobrze gotującej kobiece, którą można porównać do Mili Borejkowej z pierwszych książek, albo do Bogumiły Lelujkowej. W TiR jest jeszcze Esmeralda, która przepisuje od Laury zadania; notabene jedyna osoba w klasie, z którą Pyziakówna ma jakiś kontakt, co jest dowodem na otwartość Kopcówny. Odpowiedz Link
onion68 Re: Kopiec Esemralda 16.10.07, 12:07 Po wizycie w domu Kopców Gabriela stwierdza: "Mój Boże, jakie to dziecko ma koleżanki." Odpowiedz Link
laura-gomez Re: Kopiec Esemralda 16.10.07, 12:12 onion68 napisała: > Po wizycie w domu Kopców Gabriela stwierdza: "Mój Boże, jakie to dziecko ma > koleżanki." Wydaje mi się, że Gaba była u innych koleżanek Laury, nie u Esmeraldy. Przed wyjściem z domu Gabrysia zadzwoniła do Kopców, niczego się od nich o córce nie dowiedziała, więc po co miałaby się udawać właśnie do nich. Odpowiedz Link
zieleniack Re: Kopiec Esemralda 16.10.07, 12:38 Dokladnie. Gaba miala isc do innych kolezanek, zdecydowala sie na to po tym, jak zadzwonila do Kopców i nie dowiedziala sie tam niczego. A o obserwacji mamy Kopiec z punktu widzenia Geniusi juz pisalam. Jak dla mnie w tym przystadku uklad Nazwisko-imie, a nie imie- nazwisko jest raczej po to, avy zwrocic uwage na udziwnienie imion. Z reszta w OwR jak dla mnie w ogole nie rzuca sie w oczy zadna "dziwnosc" Kopców, imie Arleta jest odobne do imienia Aurelia, zawsze mi sie podobalo, ze kolezanki maja podobne imiona, bo to jak dla mnie jakos je do siebie zblizalo oprocz tego, ze Aurelia sie z Artela bawila i o niej opowiadala (takze dobry znak). A wizja mamy Kopcowej z kapusniakiem i praniem pod sufitem zawsze przywodzila mi na mysl kuchnie babci-kobiety co prawda prostej, ale kochanej. Wydaje mi sie, jak wspominalam juz troche wczesniej, ze to czepianie sie Kopcow jest nie do konca uzasadnione... Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Kopiec Esemralda 16.10.07, 14:02 Tępa i leniwa Esmeralda to raz, Kopiec Kristal (w JT?) opisana jak za przeproszeniem szkolny dziwus to dwa. poza tym NAPRAWDĘ nie widzisz tego przesmiewczo-protekcjonalnego spojrzenia na rodzinę "Kopiec Esmeraldy"? Odpowiedz Link
zieleniack Re: Kopiec Esemralda 17.10.07, 23:55 ale w JT cala mlodziez (oprocz wzoru cnot - Staszki) jest zmieszana z blotem, Kopiec Kristal takze jest przesadzona postacia, jak cala jej klasa.... Dla mnie ten fragment to upadek wiary MM w mlodziez:( Odpowiedz Link
laura-gomez Re: Kopiec Esemralda 18.10.07, 07:51 the_dzidka napisała: > Tępa i leniwa Esmeralda to raz A jakie są dowody na to, że Esmeralda była tępa?? Leniwa tak, ale to jeszcze o niczym nie świadczy. Znam wielu bardzo zdolnych młodych ludzi, którym nie chce się odrabiać zadań domowych, bo wolą je odpisać od kolegi lub koleżanki w szkole, przed lekcjami. Laura, niby taka oczytana intelektualistka, była przeciętną uczennicą. Lenistwo nie oznacza braku inteligencji. Odpowiedz Link
zieleniack Re: Kopiec Esemralda 18.10.07, 18:48 No wlasnie, nigdzie. Sama, nie chwalac sie, bylam zawsze niezla uczennica (i jestem niezla studentka), ale bywaly sytuacje, kiedy (glownie w podstawowce) musialam zwalic prace domowa, bo zapomnialam, nie zdazylam, zrobilam, ale nie wzielam tego zeszytu co trzeba itp. Teraz nie pochwalam takiego zachowania, ale podstawowka to taki glupi wiek.... Odpowiedz Link
sevilay Re: Kopiec Esemralda 12.10.07, 20:58 Totez tak właśnie napisałam-ze siedem lat temu. Ale miała tak na imię dziewczyna ok.czternastoletnia. czyli mamusia nie zasugerowała się serialem przy wyborze imienia.Za to wyraźnie MM wzięła to imię z serialu i tu trochę ,moim zdaniem, nie trafiła. Co do nadinterpretacji to zgadzam się z Dzidką-przeczytaj jej wypowiedź uważnie. Odpowiedz Link
verdana Re: Kopiec Esemralda 13.10.07, 17:36 Najlepszy dowód wyśmiewania się to podawanie nazwiska Kopiec przez imieniem Esmeralda. Ma to sugerować typową dla nizin spolecznych tendencję do przedstawiania się najpierw nazwiskiem. Ale przy okazji wyszedł na jaw fakt zabawny choć znamienny. Czytelnicy nie potrafią odróżnić imion rzadkich a pięknych nadawanych w rodzinie Borejków , od rzadkich i pretensjonalnych nadawanych w niższych sferach. Odpowiedz Link
zieleniack Re: Kopiec Esemralda 13.10.07, 19:09 Przedstawianie sie pierw nazwiskiem, a potem imieniem to nie tylko cos charakterystycznego dla nizin spolecznych, ale takze przedstawianie sie oficjalne, urzedowe. Nie ma to oczywiscie miejsca w Jezycjadzie, ot taka dygresja:) Odpowiedz Link
ginestra Re: Kopiec Esemralda 13.10.07, 19:44 A może to imię Esmeralda pochodzi od filmu o Dzwonniku z Notre Dame? Ja wiem, że disneyowski film animowany pojawił się w latach 90'tych, ale może ktoś wie, że był taki film na przykład wcześniej i pani Kopiec mogła się nim zainspirować? Mi ta Esmeralda od razu skojarzyła się z bohaterką Dzwonnika. (Moje córki były wielkimi fankami tego filmu (animowanego) i wszystkiego co z nim związane, a Esmeraldę rysowały na okrągło i przebierały się za nią i tańczyły itp. Może to to? Odpowiedz Link
sevilay Re: Kopiec Esmeralda 13.10.07, 20:13 No, nie sądzę,żeby to było z disneyowskiego filmu. Laura jest ,o ile pamietam,z rocznika 84/85. Gdzie ta biedna mama Kopcowa miałaby ten film oglądać ( zakładając,ze już wtedy był ale zdaje mi się,że powstał później). Pamiętacie jak w tych czasach Disneya się oglądało na wielkie święta? I to tylko Kaczora Donalda i Myszkę Miki. Cały dom się zbiegał i ogladał ten rzadki rarytas. Potem już puszczali częsciej ale nie sądzę by cos wiekszej niż wymieniony duet. Kto w 84/85 zdawał sobie sprawę z istnienia imienia Esmeralda? Głównie ludzie obyci w świecie lub oczytani. Odpowiedz Link
nchyb o Victorze Hugo słyszałyście?... ;) 15.10.07, 11:55 > No, nie sądzę,żeby to było z disneyowskiego filmu. > Laura jest ,o ile pamietam,z rocznika 84/85. Gdzie ta biedna mama Kopcowa miała > by ten film oglądać Może pani Kopcowa oczytana w klasykach francuskich była. Nie wszyscy tylko oglądają seriale, niektórzy czytają. Borejkowie (a raczej ich oczami sama pani Musierowicz) mogą kpić (nawet niewerbalnie) z osob nadających imiona ich zdaniem pretensjonalne, serialowe, ale może niedostrzegają (czyli pani M), że inni też czytają? Mimo że się sentencjami łacińskimi nie przerzucają? dal mnie to wpadka.Miała świadczyć o pretensjnalności pani Kopcowej, ale to się pani Musierowicz moim zdaniem nie udało... Odpowiedz Link
sevilay Re: o Victorze Hugo słyszałyście?... ;) 15.10.07, 12:14 No DOKŁADNIE o to mi chodziło. Słyszałyśmy o Wiktorze Hugo-zapewniam Cię. Tylko zastanawiamy się czy słyszała o nim tez mama Kopcowa czy jest jakieś inne źrodło skąd mogła by wziąć imię Esmeralda (np. film Disneya).Doszłysmy do tego,że nie, czyli jaki wniosek? Mama Kopcowa jest osobą oczytaną bo tez musiałaby się zetkąć z wielką literaturą. Czyli jak sama stwierdziłaś wpadka autorki:) Odpowiedz Link
the_dzidka Re: o Victorze Hugo słyszałyście?... ;) 15.10.07, 13:25 > Mama Kopcowa jest osobą oczytaną bo tez musiałaby się zetkąć z > wielką literaturą. Na litość boską! Kiedy mianowicie Mama Kopcowa miałaby zapoznawać się z francuskimi klasykami? :-))) Podczas gotowania kapuśniaku, prania czy łamania paznokci? Bo o tych czynnościach prez nią wykonywanych wiemy. Zastanawiam sie w ogóle, skąd ten wątek w dyskusji, w sensie wiedzy Mamy K., że istnieją takie imiona. Ja w latach 80-tych znałam całe mnóstwo dziwacznych imion, i wcale nie wynajdywałam ich w filmach czy lekturach. Gdzieś cos usłyszałam, obiło mi się o oko czy ucho, ktoś cos powiedział. A zresztą, kto zaręczy, że imię Esmeralda nie padło np. w Dynastii (służąca Krystle Carrington na przykład?)? Odpowiedz Link
zieleniack Re: o Victorze Hugo słyszałyście?... ;) 15.10.07, 14:03 A ja mam inna koncepcje. Sa takie ksiazki jak skarbczyki imion czy ksiegi iniom, takie leksykony, w ktorych powypisywane sa imiona. Jedne ksiazki sa ubogie i zawezaja sie do niewielkiej liczby imion, tych najbardziej popularnych. Ale sa i bardzo opasłe, zawierajace imiona, o jakich zwyklemu zjadaczowi chleba nigdy sie nie snilo. Pani Kopcowa jest, jak wiemy, zakochana w imionach innych, niz wszelakie Kasie, Basie, Gosie i Zosie. Imiona, jakie nadaje swoim dzieciom, znajduja sie w takich ksiegach imion, ale nadawane sa bardzo rzadko, stad tez nie w kazdej ksiazce tego typu mozna je znalesc. Wydaje mi sie, ze ona korzystala z takiej ksiazki, czytala ja sobie i wyszukiwala imiona, ktore wydawaly jej sie najladniejsze. To nie swiadczy o oczytanu samym w sobie, a o oczytaniu w temacie imion. Majac tyle dzieci i lubiac mało popularne imiona, miała po co takie ksiazki czytac:) I wtedy to wcale nie jest wpadka autorki. Dla tych, ktorym wydaje sie idiotyczne i niemozliwe, aby ktos wertowal cala ksiazke z imionami, powiem, ze sama nieraz tak robilam, z czystej ciekawosci, czy tez dlatego, ze na jednym forum mielismy temat o najladniejszych imionach-i w tym celu przewertowalam taki leksykon, ale bylo mi o tyle latwiej, ze byl internetowy:) Odpowiedz Link
nchyb Re: o Victorze Hugo słyszałyście?... ;) 15.10.07, 15:24 > A ja mam inna koncepcje. Sa takie ksiazki jak skarbczyki imion czy > ksiegi iniom, takie leksykony, w ktorych powypisywane sa imiona. Oj Zieleniack, Zieleniack. Od razu widac, że nie znasz realiow lat 80-tych. Teraz takie skarbczyki są jak najbardziej dostępne od ręki w ioskach, księgarniach i bibliotekach. Ale w połowie lat 80-tych, to nie było ich tak na wyciągnięcie ręki. Należało ich szukać, przekupywać księgarki i bibiotekarki. Zdobycie pozycji innych niż dzieła zebrane wiecznie żywego wodza, graniczyło z cudem i wyagało sporych zachodów. Jeżeli komuś na takiej książce zależało i potrafił ją u ludzi z branży książkowej zdobyć, to można zakładać, że jednak i inne pozycje z zakresu literatury znał :-) Czyli wpadka. Książka pisana w okresie świetności połudiowoamrykańskiego serialu, a autorkanie brala pod uwagę faktu,że kilkanaście lat wcześniejserialu nie było... > Dla tych, ktorym wydaje sie idiotyczne i niemozliwe, aby ktos > wertowal cala ksiazke z imionami, powiem, ze sama nieraz tak > robilam, z czystej ciekawosci, czy tez dlatego, ze na jednym forum > mielismy temat o najladniejszych imionach-i w tym celu > przewertowalam taki leksykon, ale bylo mi o tyle latwiej, ze byl > internetowy:) No właśnie, przenosił współczesne możliwości i odczucia naopinie o tamtych czasach. To ma jakąś nawet naukowąnazwę, której nie pomnę, bo jadłam rano chleb z masłem i mam akurat atak sklerozy... :-) Pani Kopcowa miała utrudniony dostęp do leksykonów, a internetowych forów wtedy nie było. A jeszcze i się przypomniało. Kied miała czytać, ha, usierowicz jest do niej uprzedzona, pisze o współczesnej pani Kopiec. Ale ona pewnie też prze laty była wiotkąnastolatką pełą ideałów i nie cale życie obierała pyry dla pana Kopca i małych Kopciątek. Mogła jako nastolatk sporo czytywać i dopiero proza życia przy boku Kopca i wyraźne potępienie w oczach pań Borejkopodobnych - odebrało jej radośćżycia i nadzieję... ;-) Odpowiedz Link
sevilay Re: o Victorze Hugo słyszałyście?... ;) 15.10.07, 15:38 O, to to,nchyb.Popieram. Ja moze i mało pamiętam lata 84/85 bo sama jestem rocznik 79 ale wiem na pewno,ze Dynastii w tym czasie nie było.Królowała "Niewolnica Izaura". Całkiem inne imiona były wtedy na topie.gdyby w jednej ławce z Laurą siedziała Kopiec Izaura czy Kopiec Januaria-nic bym nie mówiła(Potem o ile się nie mylę było w " Kamiennym Kręgu" czy coś i "panna dziedziczka" ale to później). Osobiście znałam kiedys jedną Esmeraldę-rok młodsza odemnie-bawilam się z nią na wakacjach jak miałam ok. siedmiu lat ale to było dziecko adwokatów a nie prostych ludzi (pamiętam,że mama tej dziewczynki najpierw mnie wypytała na temat mojego pochodzenia a potem stwierdziła:"Emusiu,możesz się bawic z ta dziewczynką";))) Widac z pospólstwem nie mogła się zadawać:) Tak, w ogole to zauważcie,ze Mama Kopcowa skupia sie głownie na imionach z kregu kultury romańskiej:Arleta,Esmeralda,Paskal. Tylko Kopiec Kristal się wyłamuje ( Kopiec kristal jest wlasnie na miejscu, inne imiona powinny byc w tym stylu). Odpowiedz Link
nchyb Re: o Victorze Hugo słyszałyście?... ;) 15.10.07, 15:53 > Ja moze i mało pamiętam lata 84/85 bo sama jestem rocznik 79 ale wiem na pewno, > ze Dynastii w tym czasie nie było.Królowała "Niewolnica Izaura". Dynastię w polskiej TV umiejscowiałabym na jakieś 2-3 lata po urodzeniu panny Kopiec Esmeraldy. A w ty okresie jeszcze Powrót do Edenu leciał i chyba W rytmie disco, czy jakoś tak z Sonią Bragą. Ale tam Esmerald też nie kojarzę... Odpowiedz Link
the_dzidka Re: o Victorze Hugo słyszałyście?... ;) 15.10.07, 16:27 > Ja moze i mało pamiętam lata 84/85 bo sama jestem rocznik 79 ale wiem na pewno, > ze Dynastii w tym czasie nie było. Dynastia to był tylko przykład :-) Naprawdę nie pamiętam filmów, jakie wtedy ubogokanałowa TV puszczała. Odpowiedz Link
zieleniack Re: o Victorze Hugo słyszałyście?... ;) 15.10.07, 18:52 "Pani Kopcowa miała utrudniony dostęp do leksykonów, a internetowych forów wtedy nie było." nie rob ze mnie idiotki:////////////// do jasnej cholery, chyba nie sadzisz, ze jestemm taka glupia, aby nie wiedziec, ze wtedy nie bylo internetu!!! :////////////// podalam ten przyklad, poniewaz w moim domu nigdy kasy nie bylo (w latach 80), ale jakos mimo tego dwa skarbczyki imion w domu mam. Wydane na poczatku lat 80. Jeden gdzies mi sie zapodzial, drugi znalazlam, esmeraldy tam co prawda nie ma, ale sa jeszcze bardziej udziwnione imiona. Nie mam na mysli staropolskich, a zagraniczne wlasnie. Poza tym zakladamy, ze Pani Kopiec regularnie nie chodziła do biblioteki. Ale nikt nie moze [ppowiedziec, ze skoro uwielbiala nadawac dziwne imiona, to byc moze bylo to jakies jej zainteresowanie i taka ksiazke z biblioteki zdobyła. Przeciez to nie analfabetka, nie przesadzajmy:/ Odpowiedz Link
agnieszka_azj Re: o Victorze Hugo słyszałyście?... ;) 15.10.07, 19:54 zieleniack napisała: > "Pani Kopcowa miała utrudniony dostęp do leksykonów, a internetowych > forów wtedy nie było." > Ale była telewizja i gazety i po ulicach też chodziła, więc mogla zobaczyć to imię na plakacie - jest balet pod tytułam "Esmaralda" wg. Hugo. Mogli go wystawiać w Poznaniu, mógł przyjechać na gościnne występy. Mogli go wreszcie pokazywać w telewizji, która wtedy miała misję i między programami politycznymi dość często pokazywała tzw. kulturę wyższą. Mogli "Dzwonnika" czytać w radio. Pani Kopiec miała naprawdę masę możliwości, żeby usłyszeć to imię. Odpowiedz Link
zieleniack Re: o Victorze Hugo słyszałyście?... ;) 15.10.07, 20:54 to nie ja napisałam, ja jedynie zacytowałam, a tym cytatem kto inny probowal sugerowac mi, ze nie wiem, ze w latach 80 nie bylo internetu, wiec prosze mnie przy tym nie cytowac:/ Przepraszam,z e sie wkurzam, ale to irytujace, kiedy sie probuje wmawiac, ze nie wiem takich rzeczy :( i to nie pierwszy raz na tym forum:( Z reszta wypowiedzi sie zgadzam. Oproz tego, co sugerowalam, tj, z e pani Kopcowa lubila wyszukiwac ciekawe imiona, kwestia plakatu czy radia i tv takze do mnie przemawia. Poza tym po trochu obraz pani Kopcowej jest znieksztalcony, poniewaz w opium widzimy ta osobe z perspektywy Geniusi, która mówi, ze u Kopcow jest wesolo, pranie wisi pod sufitem, mama gotuje kapusniak i ma połamane paznokcie. To widzi dziecko. Dziecko nie zwraca uwagi na to, co pani Kopcowa czyta do poduszki i czy w ogole czyta. Przeciez Geniusia takim samym opisem moglaby okreslic Mile Borejko z tamtych czasów lub tym bardziej z wczesniejszych. Wydaje mi sie, ze doszukiwanie sie wpadki w przypadku pani Kopiec jest hmm troche bezcelowe, bo owszem, mozna przypuszczac, ze autorka wymyslila imie dla corki p. Kopiec pod wplywem jakiegos serialu, ktorego wczesniej nie emitowano w Polsce, ale nie mozna wykluczyc, ze p. Kopiec nie spotkała sie z tym imieniem nigdy w latach 80. Co innego rzeczy oczywiste, jak pomyłki z z datami, mylenie kolru oczu postaci itp, czyli rzeczy oczywiste,a co ninnego cos, co mozemy jedynie przypuszczac. Odpowiedz Link
zieleniack Re: o Victorze Hugo słyszałyście?... ;) 15.10.07, 20:55 oczywiscie, piszac "ciekawe imiona" mam na mysli imiona inne, niz masowo popularne w tamtych czasach Odpowiedz Link
agnieszka_azj Re: o Victorze Hugo słyszałyście?... ;) 15.10.07, 21:54 zieleniack napisała: > to nie ja napisałam, ja jedynie zacytowałam, a tym cytatem kto inny > probowal sugerowac mi, ze nie wiem, ze w latach 80 nie bylo > internetu, wiec prosze mnie przy tym nie cytowac:/ Przepraszam za pomyłkę - chodziło mi li i jedynie o zacytowanie fragmentu postu, do którego się odnoszę. Przy tak długim i meandrującym wątku czasem trudno jest się zorientować, o co chodzi w odpowiedzi. Z całą reszta Twojej wypowiedzi zgadzam się najzupełniej, a roztrząsanie skąd Kopcowie brali koleje imiona uważam trochę za szukanie dziury w całym (troche może pocerowanym) ;-) Odpowiedz Link
nchyb Re: o Victorze Hugo słyszałyście?... ;) 17.10.07, 19:21 > nie rob ze mnie idiotki:////////////// do jasnej cholery, chyba nie > sadzisz, ze jestemm taka glupia, aby nie wiedziec, ze wtedy nie bylo > internetu!!! :////////////// o nie, nie nie. Proszę mi tu niczego nie imputować! (he, he, lubię ten tekst) Nigdzie nie twierdziłam, ze wtedy był net (chociaż już był - nie tak dostępny, ale może brat pani Kopcowej naprawiał kontakty w Pentagonie - to miał dostęp ;-) ), lub że ktoś tak może sądzić. Po prostu, to co dla nas dziś jest normalką (chcę książkę - to idę kupić, lub pożyczam i po kłopocie) w tamtych latach nie było oczywiste i wymagalo naprawde sporych zachodów. Dla Ciebie oczywiste - chcesz znaleźć imię - sięgasz po skarbczyk lub na fora. A lat temu dwadzieścia kilka - to uż niebyło tak oczywiste. I tyle w tej sprawie... Czy możesz sprawdzić rok wydania tego skarbczyka, który masz? To tak przy okazji. A wracając do tematu - oczywiście że mogła zajrzeć do kalendarza. Równie dobrze mogła mieć ciotkę o tym imieniu, lub być w młodości kochanką Latynosa, ktorego żonie było Esmeraldka, lub mogła mieć sąsiadkę z psem tak się wabiącym. Wszystko jest możliwe. Lecz z uwagi na fakt, że książka została napisana w okresie "świetści" serialu o tym dźwięcznym tytule - należy wnosić, że autorka właśnie stąd zaczerpnęła pomysł uprymitywnienia jej zdaniem pani Kopcowej, nie zastanawiając się nad tym, ze dziecię Kopczykowe powito sporo lat wcześniej. I tyle. A Esmeralda mogla być jeszcze sprzątaczką w biurze, w którym pracował szwagier kuzyna pani Kopcowej. A co, nie mogła?... ;-) I naprawdę, dla mnie ta Esmeralda K. nie jest mniej wyrafinowana (lub bardziej prymitywna - w zależności od spojrzenia - chociaż odczytuję taki zamiar u pani M.) od Arabelli R, czy też panien Pyziakówien o również oryginalnych imionach, mogących mieć konotacje he he filmowe, chociażby meksykanskie dramaty, a nie tylko karpinsko- podjaworowe... :-) Odpowiedz Link
zieleniack Re: o Victorze Hugo słyszałyście?... ;) 17.10.07, 23:52 Napisalas: "Pani Kopcowa miała utrudniony dostęp do leksykonów, a internetowych forów wtedy nie było." jako odpowiedz na moje stwierdzenie, ze niczym dziwnym jest, ze ktos, kogo interesuja imiona, moze przegladac ksiazki z tym zwiazane i ze sama tak robilam, ale zamiast ksiazki siegnelam po spis internetowy (oczywiste, bo w dzisiejszych czasach to latwiejsze). Czyli nie mówię, że wtedy byl internet i pani Kopcowa mogla sobie to wtedy sprawdzic, "wchowadz na kompa", ale ze tak, jak ja, zainteresowana imionami, siegnelam po taki internetowy 'slownik', tak ona w tamtych czasach, najwyrazniej imionami zainteresowana, mogla zabyc/pozyczyc takowa ksiazke i tam to imie znalezc. I nigdzie nie napisalam, ze zrobila to z latwoscia, po prostu nie wspomnialam o latwosci i trudnosci w ogole, wiec nie mozesz sugerowac, ze wydaje mi sie to takie proste itp. Po prostu skoro wiem, z e takie ksiazki byly, bo chociazby mam 2 w domu, to wydaje mi sie, ze osoba, ktora imiona interesuja (i w ktorej rodzinie jest tradycja nadawania wyszukanych imion, o czym informuje nas MM) albo ma taka ksiazke w domu (moze od kogos z rodziny, skoro to tradycja), albo taka ksiazke mogla pozyczyc z biblioteki albo od kogos, kto akurat ja mial. Moj skarbczyk jest z 1983 roku, ten poprzedni o ile sie nie myle, z 1975. Ale nie wiem, gdzie on jest i nie moge sprawdzic, niemniej jednak w tamtym sa imiona typowe w stylu ania, Basia, KAsia itp, ale za to opisane (znaczenia itp). W skarbczyku jest wypisanych troche pozycji, w ktorych takze mozna znalezc informacje o imionach. Kiedy pisalam, ze nie da sie w 100% udowodnic, ze to wpadka, chodzilo mi o to, ze nawet jesli MM zainspirowala sie imieniem z serialu (co bardzo mozliwe i czego nie neguje), to mialaby na swoje usprawiedliwienie szereg odpowiedzi, chociazby to, co napisalam powyzej oraz to o Hugo. Chociazby. Po prostu to nie jest cos, co da sie udowodnic w 100% i tyle. Odpowiedz Link
mmoni Re: o Victorze Hugo słyszałyście?... ;) 15.10.07, 23:32 nchyb napisała: > > A ja mam inna koncepcje. Sa takie ksiazki jak skarbczyki imion czy > > ksiegi iniom, takie leksykony, w ktorych powypisywane sa imiona. > > Oj Zieleniack, Zieleniack. Od razu widac, że nie znasz realiow lat > 80-tych. Pani Kopiec mogła po prostu przejrzeć kalendarz, tych jakoś nie brakowało. Nie posiadam kalendarzy z lat 80tych, aby to udowodnić, ale pamiętam, że wtedy jak i dzisiaj zamieszczały one sporo imion rzadko występujących w przyrodzie. Moja babcia na zapadłej podtarnowskiej wsi w lata 40tych XX wieku po lekturze kalendarza postanowiła dać swojej córce a mojej mamie na imię Bernadetta, ale chrzestna podobno zasabotowała ten plan. Odpowiedz Link
nchyb Re: o Victorze Hugo słyszałyście?... ;) 17.10.07, 19:49 > Pani Kopiec mogła po prostu przejrzeć kalendarz, tych jakoś nie brakowało no pewie, ze mogła, chociaż nie wiem, czy tam Esmeralda już była. Ale mogła. Mogła również wiele nnych rzeczy robić, chociazby czytać książki w toalecie, w przerwie między praniem, a kapuśniakiem. > babcia na zapadłej podtarnowskiej wsi w lata 40tych XX wieku po lekturze > kalendarza postanowiła dać swojej córce a mojej mamie na imię Bernadetta, ale > chrzestna podobno zasabotowała ten plan. Równie dobrze (nawet prawdopodobne) mogła usłyszeć w kościele o świętej Bernadetcie Soubirous, kanonizowanej kilka lat przed urodzeniem Twojej mamy... Odpowiedz Link
mmoni Re: o Victorze Hugo słyszałyście?... ;) 27.10.07, 00:22 Właśnie św. Bernadetka miała być patronką, ale bezpośrednim impulsem - jak głosi legenda rodzinna - miała być lektura kalendarza (być może jakiegoś wydawnictwa kościelnego, szczegółów legenda nie podaje). Mój przykład z kalendarzem ma na celu zilustrowanie tezy, że nawet osoba z niespecjalnym dostępem do kultury wysokiej (książki V. Hugo) jak i niskiej (seriale latynoamerykański) jak zechce dziecku dać wymyślne imię, to je znajdzie. Odpowiedz Link
artek_kow !! Nowa - Powieść w internecie !! 23.10.07, 14:01 Nowa powieść w internecie Już 3 części są, zapraszamy do czytania, 2 razy w tygodniu nowy kawałek www.literatura-faktu.trop-reportera.pl/okolicznosci-lagodzace/okolicznosci-lagodzace.html Odpowiedz Link
uccello Re: !! Nowa - Powieść w internecie !! 23.10.07, 14:18 Wiesz, ale my tu o błędach i wypaczeniach MM, a nie o wszystkich literackich wpadkach mówimy. Odpowiedz Link
mankencja Re: !! Nowa - Powieść w internecie !! 23.10.07, 14:58 chociaz ta (stylistyczna) jest bardzo ciekawa: "Stara się bezszelestne otworzyć zamek w drzwiach, ale jest zbyt skomplikowany i za którymś obrotem klucza szczęknęła zasuwa. " brzmi to dla mnie tak, jakby przeszkoda dla bohatera byla zlozona osobowosc :)... a o co chodzi z zasuwa rozumiem srednio Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: !! Nowa - Powieść w internecie !! 26.10.07, 00:37 uccello napisała: > Wiesz, ale my tu o błędach i wypaczeniach MM, > a nie o wszystkich literackich wpadkach mówimy. Dobra odpowiedz ;) Odpowiedz Link
sevilay Re: Kopiec Esemralda 13.10.07, 20:19 Chocbym się nie wiem jak starała to nie widzę wiekszej róznicy pomiędzy zestawami Kopiec Esmeralda a Arabella Rojek. Chyba bym nawet wolała Esmeraldę :) Odpowiedz Link
zieleniack Re: Kopiec Esemralda 13.10.07, 20:33 no, esmeralda lepsza. Arabella brzmi jak jakaś rasa konia;P A przynajmiej tak mi sie kojarzy (no, bo jest "arab", a tu "arabella" xD).Samo "Bella" jest piekne, ale "Arabella" okropne:/ Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Kopiec Esemralda 13.10.07, 20:52 Wlasnie, nie mogla MM jej nazwac po prostu Izabela? Ech, panie. Alma Pyziak tudziez Mamert Kowalik to tez piekne okazy. No a juz klasykiem Nora Górska ;) W roku 84/85 nie bylo w ogóle jeszcze filmu disneyowskiego o Dzwonniku, ani nawet o syrence Ariel ;) Odpowiedz Link
zieleniack Re: Kopiec Esemralda 13.10.07, 23:23 Nora mnie tak nie razi (w koncu to jak eleonora albo norah), ale Alma jest straszne. I jeszcze Laura sie zachwyca, ze to takie piekne imie =_=' a fuj. Odpowiedz Link
emae Nora Górska :D 30.10.07, 13:02 Dlaczego a nigdy nie zauważyłam, jak to imię komponuje się z nazwiskiem? :))) Nora górska. To jeszcze lepsze niż Amadeusz Bębenek czy Wiktoria Przegrana, co ja mówię, to lepsze niż Maja Pszczółka! Odpowiedz Link
truscaveczka Re: Nora Górska :D 19.05.08, 14:38 Maja Pszczoła :) Chodziła ze mną do liceum :D Odpowiedz Link
onion68 Re: Kopiec Esemralda 14.10.07, 19:38 Może imię Belli pochodzi z inspiracji czechosłowackim serialem-baśnią "Arabella"? (bardzo go lubiłam). Odpowiedz Link
agnieszka_azj Re: Kopiec Esemralda 15.10.07, 17:51 onion68 napisała: > Może imię Belli pochodzi z inspiracji czechosłowackim serialem- baśnią > "Arabella"? (bardzo go lubiłam). Nie wiem, czy sobie to dośpiewałam, czy naprawdę gdzieś była o tym wzmianka, ale dla mnie Arabella Rojek pochodzi w prostej linii od ukochanej kapitana Blooda. Odpowiedz Link
asjanna Re: Kopiec Esemralda 01.11.07, 00:09 Akurat imię Arabelli Rojek jest - moim zdaniem - gruntownie przemyślane przez MM. To imię muzyczne i wiodą do niego trzy tropy (a może i więcej). Pierwszy - opera Ryszarda Straussa "Arabella" (stąd imię). Drugi - opera tegoż "Kawaler srebrnej róży" (ulubiony kwiatuszek). Trzeci (uwiarygodnienie poprzednich) - mama Belli była flecistką i to zapewne ona jej imię wybrała. Bo nie Robert chyba, żeby je zdrabniać na "Bisię"! Odpowiedz Link
laura-gomez Re: Kopiec Esemralda 16.10.07, 12:07 verdana napisała: > Najlepszy dowód wyśmiewania się to podawanie nazwiska Kopiec przez > imieniem Esmeralda. Ma to sugerować typową dla nizin spolecznych > tendencję do przedstawiania się najpierw nazwiskiem. Pierwszy raz o tym słyszę, ale ja nie jestem socjologiem, być może jest to prawdą. > Ale przy okazji wyszedł na jaw fakt zabawny choć znamienny. > Czytelnicy nie potrafią odróżnić imion rzadkich a pięknych > nadawanych w rodzinie Borejków , od rzadkich i pretensjonalnych > nadawanych w niższych sferach. Jak dla mnie Esmeralda jest pięknym, hiszpańskim imieniem, oznaczającym szmaragd. Jestem zafascynowana językiem hiszpańskim, kulturą hiszpańską i wszystkim, co ma związek z Hiszpanią, i chętnie dałabym swojej córce na imię na przykład Alma, czy Esperanza, a z nizim społecznych się nie wywodzę. A tak nawiasem mówiąc, znam ludzi, dla których takie imiona jak Laura, czy Patrycja są pretensjonalne Odpowiedz Link
laura-gomez Re: Kopiec Esemralda 16.10.07, 13:06 Co niektóre osoby na tym forum mnie czasami przerażają. Dużo się tu pisze o tym, że MM dzieli ludzi na lepszych i gorszych, a co poniektórzy forumowicze robią to samo. To, że ktoś jest osobą niewykształconą, nie znaczy, iż jest analfabetą, debilem, prostakiem itd. Wśród ludzi z tak zwanych nizin społecznych też są tacy, którzy czytają książki, a ankiety czytelnicze pokazują, że sięgają oni zazwyczaj po klasykę (wśród polskich pisarzy niezmienną popularnością cieszy się Henryk Sienkiewicz). To, że pani Kopcowa przeczytała "Katedrę Marii Panny w Paryżu" (niektórzy znają tę książkę pod tytułem "Dzwonnik z Notre-Dame") wcale nie jest takie nieprawdopodobne. Chociaż wcale nie oznacza to, że Esmeralda Kopcówna zawdzięcza swoje imię właśnie bohaterce dzieła Hugo. Odpowiedz Link
sevilay Re: Kopiec Esemralda 16.10.07, 13:16 Lauro,kto tak napisał? Na pewno nie ja. Ty chyba trochę przesadzasz słonko. Odpowiedz Link
laura-gomez Re: Kopiec Esemralda 16.10.07, 13:36 sevilay napisała: > Lauro,kto tak napisał? Na pewno nie ja. To wynika z kontekstu, niczyjej wypowiedzi nie zacytowałam. I nie wiem, czy zauważyłaś, że nie podałam ani jednego nick'a, czemu więc czujesz się urażona? Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Kopiec Esemralda 16.10.07, 14:07 Nie musisz podawac niczyjego nicka. Piszesz za to tak: "Co niektóre osoby na tym forum mnie czasami przerażają. Dużo się tu pisze o tym, że MM dzieli ludzi na lepszych i gorszych, a co poniektórzy forumowicze robią to samo." Z kontekstu, na który sama sie powołujesz, wynika, że chodzi Ci o osoby, które uwazają Kopców nie za gorszych, ale za ludzi niewykształconych i nie obdarzonych wyżynami inteligencji. Np. ja. Acz ja się nie czuję urażona, a co ciekawsze, nie sądzę, żeby urazona była sevilay. I skończmy juz może tę idiotyczną dyskusję. Ona do niczego nie prowadzi, a wątek jest o wpadkach, nie o Kopcach. Odpowiedz Link
turzyca Re: Kopiec Esemralda 30.04.09, 09:07 Znalazlam ciekawa mozliwosc inspiracji mamy Kopiec. Otoz w tych czasach byla lekkoatletka z Brazyli Esmeralda García, w 1984 brala udzial w olimpiadzie, w 1983 wygrala mistrzostwa panamerykanskie. I czas sie zgadza i prawdopodobienstwo jakies jest. Niezaleznie od tego, ze zdaje sobie sprawe z prawdziwych przyczyn. :) Odpowiedz Link
senseeko Re: Kopiec Esemralda 24.05.09, 19:01 turzyca napisała: > Znalazlam ciekawa mozliwosc inspiracji mamy Kopiec. Otoz w tych czasach byla > lekkoatletka z Brazyli Esmeralda García, w 1984 brala udzial w olimpiadzie, w > 1983 wygrala mistrzostwa panamerykanskie. I czas sie zgadza i prawdopodobienstw > o > jakies jest. > Niezaleznie od tego, ze zdaje sobie sprawe z prawdziwych przyczyn. :) > A czy to nie wtedy leciał w jakiejs komercyjnej stacji (Polsat?) serial "Esmeralda"? Odpowiedz Link
alitzja Re: Kopiec Esemralda 24.05.09, 20:09 "Esmeralda" leciała stosunkowo niedawno, Polsatu w 1983 roku nie było, więc pani MM raczej wpadła w anachronizmem, bo imię mogło być popularne w czasach, gdy Kopiec Esmeralda była nastolatką, a nie niemowlakiem. Odpowiedz Link
ananke666 Re: Kopiec Esemralda 24.05.09, 20:26 > 1983 wygrala mistrzostwa panamerykanskie. I czas sie zgadza i prawdopodobienstwo jakies jest. Raczej nie - o ile pamiętam, Esmeralda była mniej więcej równolatką Aurelii, czyli urodziła się ok. 1977. Odpowiedz Link
turzyca Re: Kopiec Esemralda 08.09.09, 21:57 ananke666 napisała: > Raczej nie - o ile pamiętam, Esmeralda była mniej więcej równolatką Aurelii, cz > yli urodziła się ok. 1977. Nie, rownolatka Aurelii byla Arleta, Esmeralda byla rownolatka Laury, stad poszukiwania inspiracji mozliwych w drugiej cwierci lat osiemdziesiatych. :) Im dalej od tego pomyslu, tym bardziej sie do niego zapalam, olimpiade mama Kopcowa naprawde mogla ogladac. ;) Odpowiedz Link
ananke666 Re: Kopiec Esemralda 08.09.09, 22:07 Święta prawda, Kopcówny potaraniły mi się. Odpowiedz Link
zieleniack Re: Wpadki 13.10.07, 19:20 To raczej nie wpadka, ale zastanawiam sie, czyja nieznajomosc: Laury, czy MM ;) W TiR Laura robi omlet i u Almy jest mleko w woreczku. Laura sie denerwuje, ze to nieporeczne i ze przeciez wymyslono juz zastepstwo tych woreczkow-kartoniki. I oto jest pytanie-czy to tylko Laura nie wie, ze mleko w kartonie to inne mleko, niz mleko w woreczku, czy ogolni e MM myslala, ze to jest to samo? ;) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Wpadki w woreczku nad rozlanym mlekiem 13.10.07, 19:33 Kto w tych czasach w ogóle uzywa jeszcze mleka w woreczku?! Pamietam ten koszmar z lat odwilzajacego komunizmu, i wszystko bylo od tego poreczniejsze. Nawet ciezka litrówka szklana z kapslem aluminiowym, w której mleko tak obrazowo zsiadalo w sklepach (blee) Odpowiedz Link
zieleniack Re: Wpadki w woreczku nad rozlanym mlekiem 13.10.07, 20:04 w czasach TiR mleko w woreczku jeszcze było-przecież to 1999 rok. Od kilku lat mleko pasteryzowane (to, które zawsze było sprzedawane w woreczku) jest sprzedawane w butelkach. Z kolei mleko w kartonie to mleko sterylizowane. Podobno mniej zdrowe, niż pasteryzowane, a co na pewno, to że jest droższe i że ma nieco inny smak. Odpowiedz Link
mmoni Re: Wpadki w woreczku nad rozlanym mlekiem 15.10.07, 23:28 U mnie na galicyjskiej prowincji mleko w woreczkach cały czas występuje i ma się dobrze. Widuję je zarówno w sklepie osiedlowym jak i w koszykach klientów (na ogół osób starszych). Odpowiedz Link
zaisa Re: Wpadki w woreczku nad rozlanym mlekiem 24.10.07, 12:52 W stolicy takoż bez problemu można kupić mleko w woreczkach. Odpowiedz Link
zieleniack Re: Wpadki w woreczku nad rozlanym mlekiem 24.10.07, 18:46 no wlasnie ze w Gdansku jednak tez-w okolicznych sklepach co prawda nie ma, ale niedaleko uczelni widzialam ostatnio:) Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Wpadki w woreczku nad rozlanym mlekiem 03.12.07, 12:14 W krolewskim grodzie Kraka mleko w woreczku, takze maslanka, sa na porzadku dziennym :) Odpowiedz Link
moleslaw Re: Wpadki w woreczku nad rozlanym mlekiem 27.12.07, 21:45 Ja też kupuję mleko w woreczku,innego mój synek nie chce pić i faktycznie jest różnica w smaku. Odpowiedz Link
avvg Re: Wpadki w woreczku nad rozlanym mlekiem 25.10.08, 21:22 Widać Alma zna się nie tylko na gramatyce opisowej, więc wie, że aluminium wyściełające kartoniki niekoniecznie korzystnie wpływa na nasze jelita:) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Wpadki kalamburystyczne 13.10.07, 19:36 To juz chyba gdzies tu bylo, ale nie mam sily odszukac;) W IS ciotka Felicja w liscie do madame Borejko opisuje Idusiowe straganiarstwo i zwiazane z tym brukanie nazwiska rodowego, od lat w Poznaniu szanowanego. Natomiast Kalamburka opisuje Borejków jako przesiedlenców tuz po wojnie. Ech, te fastrygi sterczace w kazda strone;) Odpowiedz Link
paula.ina Re: Wpadki kalamburystyczne 13.10.07, 21:52 Zawsze mnie to bawiło - Tygrys i Grześ w TiR wracając z zakupów spotykają Hajduka. Panowie zachowują się, jakby się nie widzeili od lat, choć mieszka Hajduk "tuż za rogiem". W pewnym momencie Hajduk spogląda na stojącą z boku Laurę i pyta, kto to jest (!) Czyli rozumiem, że jak się mieszka tuż obok i ze sobą przyjaźni od lat, o czym wielokrotnie była mowa, to się nie zna dzieci swoich przyjaciół??? Odpowiedz Link
zieleniack Re: Wpadki kalamburystyczne 13.10.07, 23:24 moze Laure tak snieg zasypal, ze Hajduk mogl rozpoznac jedynie zarys sylwetki? ;D Odpowiedz Link
agnieszka_azj Re: Wpadki kalamburystyczne 15.10.07, 20:09 paula.ina napisała: > Zawsze mnie to bawiło - Tygrys i Grześ w TiR wracając z zakupów > spotykają Hajduka. Panowie zachowują się, jakby się nie widzeili od > lat, choć mieszka Hajduk "tuż za rogiem". W pewnym momencie Hajduk > spogląda na stojącą z boku Laurę i pyta, kto to jest (!) Czyli > rozumiem, że jak się mieszka tuż obok i ze sobą przyjaźni od lat, o > czym wielokrotnie była mowa, to się nie zna dzieci swoich > przyjaciół??? W obecnych czasach można mieszkać blisko i widywać się rzadko, jak ludzie są zapracowani. Cudze dzieci natomiast rosną bardzo szybko. Mam przyjaciółkę, mieszkamy w tej samej dzielnicy i rozmawiamy przez telefon mniej więcej raz na tydzień. Czasem się spotykamy na kawie we dwie. Jej syna ostatnio poznałam na ulicy tylko dzięki temu, że stał obok niej. Gdyby był sam, to bym pewnie go nie zauważyła. Odpowiedz Link
piotr7777 Re: Wpadki kalamburystyczne 21.10.07, 18:12 > W IS ciotka Felicja w liscie do madame Borejko opisuje Idusiowe straganiarstwo > i > zwiazane z tym brukanie nazwiska rodowego, od lat w Poznaniu szanowanego. Wiesz - czasem spotykając kogoś mówi się "nie widzieliśmy się od wieków" (a to np. było dwa miesiące). Ponadto ciotka Fela zwyczajnie przesadza. Poza tym w 1979 r. nazwisko moglo już się liczyc (w końcu Ignacy jakoś tam należał do naukowej elity). Odpowiedz Link
uccello Re: Wpadki 16.10.07, 00:44 biealka napisała: powiedzial Rózy i Fryderykowi w pociągu, że jedzie do Środy, bo ma tam matkę), a > przecież nie miał rodziców. Uwielbiam takie zdanko z przekrojowego humoru z zeszytow szkolnych: Andersen nie miał rodziców. Urodził się u zupełnie obcych ludzi. Odpowiedz Link
nighthrill Re: Wpadki 25.10.07, 14:29 Jesiennie przypominam sobie Klamburkę. I ...mam dwie nowe wpadki, albo prawie wpadki, zależy jak spojrzeć:) 1. Wiek Gabrysi. Trochę już o tym pisano w kontekście wieku Cesi. Otóż z Kalamurki wynika, że Gabrysia urodziła się 15 października 1961. W "Kwiecie..." jest grudzień 1977 i jest przedstawiona jako osoba siedemnastoletnia, która chodzi do 3 klasy LO. Ewentualnie można uznać, że poszła rok wcześniej do podstawówki, jak już ktoś tu w wątku sugerował. Więc przyjmijmy, że chodzi do 3 klasy a powinna do 2-giej. Ale w takim razie w momencie rozpoczęcia akcji "KK" ma 16 lat i dwa miesiące ledwie, więc autorka nie powinna pisać, że siedemnaście... 2. Wesele Natalii i Robrojka, w jakimś tam dworku czy muzeum. Państwo młodzi mogą zaprosić tylko 50 osób, więc mają zgryz kogo, żeby nikt się nie obraził. Dzięki inicjatywie Laury, która zobowiązuje młodzież do niesiadania do stołu znajduje się więcej miejsc i N. cieszy się mogąc zaprosić nie tylko stryja Józeczka i Felę, ale również Joannę z rodziną, cieszy się też, że oprócz Dmuchawca może zaprosić dodatkowo Kreskę i Maćka. Czyli gdyby nie te przesunięcia. to by nie mogła. Potem następuje scena tańca i okazuje się, że Wiktor lelujko tańczy z Ulką Kołodziej. I ja się pytam, jak można było zaprosić Lelujków czy tym bardziej Ulę, którzy nie są spokrewnieni z Borejkami, a rozważać niezaproszenie najbliższej kuzynki Joanny? Ulka jest córką Julii, z którą Gabrysia, ani tym bardziej Natalia ( a to jej przecież wesele) nigdy się nie przyjaźniły, nie występują razem w żadnej scenie, ich losy w Jeżycjadzie chyba się nie przecinają... Zresztą, wiadomo,z aprasza się tego, kogo się chce i lubi, ale akurat trójka Lelujków zamiast Joanny i Kreski, było nie było osób bliskich? Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Wpadki 26.10.07, 00:27 nighthrill napisała: >I ja się pytam, jak można było zaprosić Lelujków > czy tym bardziej Ulę, którzy nie są spokrewnieni z Borejkami, a > rozważać niezaproszenie najbliższej kuzynki Joanny? ale > akurat trójka Lelujków zamiast Joanny i Kreski, było nie było osób > bliskich? Masz racje! Aczkolwiek moze byc tak, ze Ulka i Lelujkowie naleza do podzbioru dziececego, wiec nie siadaja na waznych miejsach przy stole glównym, tylko przy jakims malym kinderbalowym stoliczku na ustroniu.. albo nie maja w ogóle gdzie siedziec, przez co musza caly czas tanczyc ze soba, a jesc w locie :) A pewnie zostali zaproszeni juz po zaproszeniu gosci najwazniejszych, kiedy sie okazalo, ze dla wszystkich miejsce jednak jest a wiec i dla mlodziezy. Odpowiedz Link
nighthrill Re: Wpadki 26.10.07, 12:11 Nie do końca chyba zostali zaproszeni już po ustaleniu listy gości ważniejszych - mam wrażenie, że właśnie dopiero po tym, jak Laura zobowiązała młodzież do niesiadania do stołu i przekazała ten pomysł Natalii, państwo młodzi zyskali kilka dodatkowych miejsc i mogli doprosić Joannę i Kreskę. Cytat z Kalamurlo, wyd. 2001, str.30 : "Ciotka Natalia ucieszyła się nawet z tego pomysłu, gdyż dzięki usunięciu młodzieży od stołu zyskiwała kilka dodatkowych miejsc i mogła zaprosić np. Kreskę oraz Maćka Ogorzałków, a nie samego profesora Dmuchawca. Stryjostwo Józeczkowie też nie musieliby się już ograniczać i mogliby wziąć ze sobą na wesele córkę Joannę wraz z mężem i synem". A więc ewidentnie dopiero po odsunięciu od stołu młodzieży zapadły decyzje o zaproszeniu np. Joanny, z którą przecież Borejkówny znały się od urodzenia i bawiły się w dzieciństwie. Z Julią chyba nie, a przecież Ulka jest zaproszona ( no to chyba Julia i Tolo także, bo dzieci raczej zaprasza się z rodzicami na takie uroczystości?). Inna sprawa, że to Laura wymyśliła zaproszenie Lelujków, bo na weselach zawsze za mało jest chłopaków do tańca. No i zaproszono wszystkich trzech. Zaiste, wielki Laura miała wpływ na listę gości...Coś mi się wydaje, że Nutria dała sobie jak zwykle wejść na głowę przy planowaniu tego wesela. Odpowiedz Link
nighthrill Re: Wpadki 26.10.07, 12:13 Przepraszam za to "Kalamurlo":), mialo być oczywiście z "Kalamburki"; mam na tydzień zastępczy komputer z nieporęczną klawiaturą i czekam na naprawę starego... Odpowiedz Link
deina_kmf Re: Wpadki 27.10.07, 19:51 istnieje możliwość... o dosyć niskim stopniu prawdopodobieństwa... iż Ulka nie tyle występowała w charakterze osoby konkretnie zaproszonej, co w charakterze osoby towarzyszącej kogoś tam. Odpowiedz Link
nighthrill Re: Wpadki 28.10.07, 18:07 Ostatecznie to możliwe:) Ale czyją towarzyszką miałaby być? Za młoda chyba na bycie zapraszaną " z chłopakiem". Nadal obstaję przy swojej wersji, bo to dopiero byłoby dziwne, gdyby Borejkowie zaprosili jakichś tam znajomych czy pociotków i to z osobami towarzyszącymi, a nie zaprosili Joanny z mężem i synem. Syn Joanny ( pewnie w wieku Róży) jest krewnym, i to bliskim, Natalii, a Ulka nie. Poza tym, nie zapominajmy, że to również wesele Robrojka. Pewnie oprócz Belli z Czarkiem zaprosił też kogoś ze swojej strony. Powinien mieć taką możliwość, choć pewnie Borejkowie forsowali "swoich" gości. Co zresztą widać... Odpowiedz Link
piotr7777 Re: Wpadki 30.10.07, 17:16 > Poza tym, nie zapominajmy, że to również wesele Robrojka. Pewnie > oprócz Belli z Czarkiem zaprosił też kogoś ze swojej strony. > Powinien mieć taką możliwość, choć pewnie Borejkowie > forsowali "swoich" gości. Co zresztą widać... Ano własnie - Borejkowie forsowali a w ramach Borejków forsowała Laura. I pewnie Natalia musiała się z tym pogodzić. Odpowiedz Link
agnieszka_azj Re: Wpadki 30.10.07, 20:27 Ulka Kołodziejanka JEST spowinowacona z Borejkami przez Floriana, który już wtedy chyba był mężem Patrycji. Nie jest to takie oczywiste pokrewieństwo jak Joanna z mężem i synem, ale poniekąd jest - zdecydowanie bardziej niż Lelujkowie. Odpowiedz Link
nighthrill Re: Wpadki 31.10.07, 11:47 O tym też myślałam, ale to dalekie pokrewieństwo - teściowa Patrycji, która jest siostrą Natalii jest jednocześnie ciotką Julii, której córką jest Ulka. A w ogóle to ciocia Wiesia jest siostrą mamy Żakowej czy Żaczka? Jakieś tam pokrewieństwo jest, ale bardziej w tym zapraszaniu chodziło chyba o to, że obie rodziny się znają i lubią (np. w "Pulpecji" spotykają się na szkolnych jasełkach). Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Wpadki 31.10.07, 19:23 > O tym też myślałam, ale to dalekie pokrewieństwo - teściowa > Patrycji, która jest siostrą Natalii jest jednocześnie ciotką Julii, > której córką jest Ulka. Zakręciło mi się w oczach, i przez dłuższą chwilę usiłowałam dojść, która z sióstr Natalii jest teściową Patrycji :-)) > A w ogóle to ciocia Wiesia jest siostrą mamy > Żakowej czy Żaczka? Raczej Żaczka, skoro on mówi, że zastępuje Bobciowi ojca, który się był rozwiódł. Odpowiedz Link
piotr7777 Re: Wpadki 31.10.07, 21:21 the_dzidka napisała: > Raczej Żaczka, skoro on mówi, że zastępuje Bobciowi ojca, który się > był rozwiódł. Raczej na pewno - zwłaszcza, że dziadek Żak jest również dziadkiem Bobcia. Zreszta z "Szóstej klpeki" wynika to wprost. Odpowiedz Link
seler86 Re: Wpadki 02.11.07, 11:22 Witam wszytkich forumowieczów ;-) Chciałam zabrać głos w dwóch sprawach: 1. Ta najświeższa to goście na weselu Nutrii i Robrojka otóż Kołodziejanki mogły być gośćmi Roberta wszak kumplował sie on blisko z Cesią a że nie miał dużo swoich gości to zaprosił ich. ;-) 2. Odnośnie dziwnych imion z którymi w latach 80-tych ponoć nie było sposobności spotkania sie ludziom nieobytym w świecie. Otóż mój kolega rocznik 85 miał na imię Ariel i zapewniał nas, że to na pewno nie od syrenki a ni tez tym bardziej od proszku ;-) lezbobimbo napisała: > Wlasnie, nie mogla MM jej nazwac po prostu Izabela? Ech, panie. > Alma Pyziak tudziez Mamert Kowalik to tez piekne okazy. No a juz klasykiem Nora > Górska ;) > > W roku 84/85 nie bylo w ogóle jeszcze filmu disneyowskiego o Dzwonniku, ani > nawet o syrence Ariel ;) Odpowiedz Link
zieleniack Re: Wpadki 02.11.07, 11:25 Tez mialam takiego kolege i byl chyba rocznik 84, dziecko stoczniowca. Odpowiedz Link
dakota77 Re: Wpadki 02.11.07, 12:17 Ariel to biblijne imię, pojawia się również w Burzy "Szekspira", więc do nazwania tak dziecka nie trzeba było znac bajki ani robic reklamy proszkowi:-) Odpowiedz Link
zieleniack Re: Wpadki 02.11.07, 12:33 niemniej jednak jest to imie bardzo rzadkie i znaja je osoby, ktore np. Szekspira czytaly, a wiec sytuacja podobna, jak z Hugo ;) A wspolczesnie kojarzy sie raczej z proszkiem i syrenką, podobnie jak Esmeralda z serialem ^_^. Wg mnie podobna sytuacja ;) Odpowiedz Link
agnieszka_azj Re: Wpadki 02.11.07, 14:33 dakota77 napisała: > Ariel to biblijne imię, pojawia się również w Burzy "Szekspira", więc do nazwan > ia tak dziecka nie trzeba było znac bajki ani robic reklamy proszkowi:-) Poza tym, tak miał na imię bohater ksiązki i popularnego w latach siedemdziesiątych serialu "Szaleństwo Majki Skowron". Tzn. chyba nie miał tak w metryce ale tak nazywał go ojciec i przyjaciele - własnie od "Burzy" Szekspira. On ojca nazywał Prospero. Odpowiedz Link
nighthrill Re: Wpadki 02.11.07, 15:45 Może mam zaćmienie i skompromituję się tym pytaniem, ale gdzie właściwie jest zaznaczone, że Robrojek przyjaźnił się z Cesią i w jakim konkretnie okresie ich życia to było? Gaba i Robrojek poznają się na sylwestra'77, gdzie Cesi chyba nie było, nie należała też do ESD, nie chodzili razem z R. do szkoły... Odpowiedz Link
seler86 Re: Wpadki 02.11.07, 19:43 nighthrill napisała: > Może mam zaćmienie i skompromituję się tym pytaniem, ale gdzie właściwie jest > zaznaczone, że Robrojek przyjaźnił się z Cesią i w jakim konkretnie okresie ich > życia to było? Gaba i Robrojek poznają się na sylwestra'77, gdzie Cesi chyba ni > e > było, nie należała też do ESD, nie chodzili razem z R. do szkoły... Hm być może i tu mnie masz jestem w trakcie odświeżania serii Jestem dopiero przy 6K zobaczę może się myliłam. A tak ogólnie to wydaje mi się że czepiacie sie za bardzo szczegółow np. czy aby na pewno jakiś bohater tak by postąpił bo nie pasuje to do jego rysu charakteru. Może i ta cała jeżecjadowa młodzież jest taka staroświecka ale to dlatego książki MM się wyróżniają i dlatego ta starsza młodzież je czyta ;-) Odpowiedz Link
krystynasz Re: Wpadki 10.11.07, 10:52 Z Tygrysa i Rózy, wspominanej już sceny, w której Grześ spotyka Jurka Hajduka: - Laura nie chce przerywać im rozmowy, ponieważ Hajduk to wychowawca Pyzy, a "takich rzeczy się siostrze nie robi" Kilkanaście stron później, podczas obiadu, gdy Pyza opowiada o planowanej wycieczce do Włoch: - nagle jej wychowawcą okazuje się Dambo (który opowiada swojej klasie o synku) (No chyba, że czegoś nie doczytałam, ale to mi wygląda na ewidentną wpadkę...) Odpowiedz Link
gondal Re: Wpadki 22.11.07, 20:35 W "Tygrysie i Róży" Robrojek przegląda w toruńskim antykwariacie Senekę, którego próbuje sprzedać Laura i przypomina sobie, jak czytali tę książkę podczas spotkań ESD, a Jurek Hajduk sklejał rozerwaną kartkę klejem Wikol. Czyli Cesia i Hajduk mogli być dosyć dobrymi znajomymi Roberta. Poza tym Cesia i Hajduk brali udział w przygotowaniu "Hamleta" z Kłamczuchą w roli głównej, więc zostali zaproszeni z resztą ekipy na Sylwestra do Joanny, gdzie poznali się Robert i Gabrysia (KK). Tak w ogóle to dobry wieczór wszystkim. Dyskusje na tym forum śledzę już od dłuższego czasu, ale jeszcze nie zabierałam głosu, a teraz w ramach odświeżania starych znajomości jestem w trakcie TiR, więc postanowiłam wrzucić własny głos :)) Odpowiedz Link
gondal poprawka 22.11.07, 20:38 No tak, rzadko się wpisuję, więc coś pomieszałam. Mój post miał być odpowiedzią na wątpliwości nighthrill odnośnie znajomości Hajduków z Robrojkiem w związku z jego ślubem z Natalią: "Może mam zaćmienie i skompromituję się tym pytaniem, ale gdzie właściwie jest zaznaczone, że Robrojek przyjaźnił się z Cesią i w jakim konkretnie okresie ich życia to było? Gaba i Robrojek poznają się na sylwestra'77, gdzie Cesi chyba nie było, nie należała też do ESD, nie chodzili razem z R. do szkoły..." Odpowiedz Link
nighthrill Re: poprawka 23.11.07, 11:55 Witaj, Gondal:) Nie wiem, czy czytałaś cały wątek, ale było tu już trochę wątpliwości co do obecności Cesi i Hajduka w ESD. Scenę z Seneką z "TiR" oczywiście pamiętam - i to ona właśnie była tu przez kogoś uznana za wpadkę autorki. Bo ani z Kalafiora" ani z "Idy" nie wynika, by Hajdukowie należeli do ESD. Grupa istniała od stycznia'78 do co najmniej 79 roku ( w "Idzie" nadal są zebrania), ale należeli : Gabrysia, Pyziak, Robrojek, Aniela, Pawełek z Danusią, Ida, Krzysztof, później Paulina i chyba Klaudiusz. Cesia i Hajduk brali udział w próbach "Hamleta" organizowanych przez Dmuchawca, natomiast nie ma ani słowa o ich udziale w ESD, mimo że oczywiście dobrze znali całe towarzystwo. Chyba że dołączyli "pomiędzy książkami":) Odpowiedz Link
zieleniack Re: poprawka 23.11.07, 12:49 zawsze to odbieralam jako "miedzy ksiazkami", stad nigdy nie widzialam tego jako wpadki;) tzn odbieralam to jako uzupelnienie informacji spomiedzy ksiazek w ksiazce duzo pozniejszej. Odpowiedz Link
seligowa Re: poprawka 01.12.07, 13:55 zieleniack napisała: > zawsze to odbieralam jako "miedzy ksiazkami", stad nigdy nie > widzialam tego jako wpadki;) tzn odbieralam to jako uzupelnienie > informacji spomiedzy ksiazek w ksiazce duzo pozniejszej. A w dodatku Cesia była najlepsza przyjacółka Danusi, która była w ESD - moim zdaniem Cesia i Hajduk dołączyli automatem. Odpowiedz Link
nighthrill Re: Wpadki 13.11.07, 13:25 Czytam właśnie "Pulpecję" po raz sto pięćdziesiąty drugi i mam, być może, nową wpadkę. Na ślubie Idy i Marka świadkiem jest kolega pana młodego oraz Gabrysia. Nie łapię się aż tak w niuansach katolickich sakramentów, ale czy ona mogła być wtedy świadkiem na ślubie kościelnym? Na jej ślub z Grzegorzem jeszcze się muchy nie goniły, miała cywilny z Pyziakiem i była rozwiedziona, wychowywała dwoje dzieci, w świetle prawa kościelnego nieślubnych. Jak taka osoba mogła otrzymać rozgrzeszenie i przystąpić do komunii podczas ślubu? ( a świadek chyba powinien się wyspowiadać). Chociaż Borejkowie mieli chody u dominikanów, może ktoś tam wiedział, jaka jest sytuacja i wydał Gabie karteczkę bez spowiedzi... Odpowiedz Link
agnieszka_azj Re: Wpadki 13.11.07, 13:54 Wydaje mi się, że Gaba mogła być świadkiem - własnie dlatego, że z Pyziakiem slubu kościelnego nie miała i w tym momencie nie żyła w związku niesakramentalnym. Wszytko inne mogło zostać dawno rozgrzeszone. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Wpadki 14.11.07, 01:47 Swieta Gaba sama sobie wydala stosowny sakrament! ;) Odpowiedz Link
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Wpadki 15.11.07, 22:20 > ale czy ona mogła być > wtedy świadkiem na ślubie kościelnym? Świadek to tylko świadek. Może być to dowolna osoba, nawet z ulicy. Zupełnie nieważna jest tutaj przynależność religijna. Po prostu chodzi o to, żeby byli świadkowie, że małżonkowie sobie złożyli przysięgę. Natomiast osoba żyjąca w związku niesakramentalnym nie może być rodzicem chrzestnym, bo funkcją rodzica chrzestnego jest czuwać nad wychowaniem religijnym chrześniaka. Zdaniem Kościoła, osoby żyjące w takich związkach są na bakier z zasadami religii, więc nie mogą wykonywać tego odpowiedzialnego zadania. Odpowiedz Link
nighthrill Re: Wpadki 16.11.07, 10:21 Nie jestem do końca pewna, choć brzmi to logicznie. Ale np. moja siostra, żeby świadkować na ślubie przyjaciółki musiałaby zrobić bierzmowanie, przynajmniej tak powiedziano w parafii. Więc chyba ze świadkowania zrezygnuje. Odpowiedz Link
agnieszka_azj Re: Wpadki 16.11.07, 18:29 To się ostatnio zmieniło w związku ze ślubami konkordatowymi, które są jednocześnie cywilne. Mój mąż świadkował niedawno po raz drugi w zyciu. Za pierwszym razem - prawie 20 lat temu musiał się wykazać bierzmowaniem i kartką od spowiedzi ;-) Teraz - miał mieć ze soba tylko dowód osobisty. Odpowiedz Link
croyance Re: Wpadki 07.12.07, 14:20 Jakby to powiedziec ... hmmm ... znam ciotke, ktora jest Zydowka, a zostala poproszona o bycie matka chrzestna ... zgodzila sie, Kosciol nie oponowal. Obiecala, ze bedzie przekazywac wiare i wartosci (ale oczywiscie nie chrzescijanskie). Co do mojego chrzestnego ... to juz w ogole :-D ha ha! Odpowiedz Link