nighthrill Re: Wpadki 27.11.07, 20:28 A ja znowu wpadki wyszukuję, i nie chcę, żeby się okazało, że jakoś na siłę to robię, bo ciągle się wpisuję i wpisuję do wątku:) ale... Zaintrygowało mnie, w kontekście powtarzania "Opium", ile też Ida była związana ze Sławkiem Lewandowskim? W "Opium" Genowefa widzi ich w Idą w bramie w styczniu'83, Ida ma wtedy 18 lat, Sławek wyznaje jej miłość i po miesiącu czy dwóch się jej oświadcza. Termin ślubu jest wyznaczony na wielkanoc ( Ida chciała wyjść za mąż na pierwszym roku studiów???). Do małżeństwa nie dochodzi, po czym w wieku 28 lat Ida wychodzi za Marka. Sławek natomiast mieszka w Szwecji, ale nadal interesuje się Idą ( wychodzi z klatki i z ironiczną miną obserwuje Marka próbującego otworzyć drzwi balkonowe do domu Borejków) i przyjeżdża na święta z dziewczyną, co jest u Broejków komentowane - to pierwsza dziewczyna od 10 lat czy co? Ciekawa jestem po prostu, czemu związek Idy ze Sławkiem trwał tak krótko. W "Noelce" jest on wspomniany - że wszyscy myśleli, że Ida wyjdzie właśnie za niego. Brzmi to, jakby do poznania Marka nie miała zadnego poważnego chłopaka... Odpowiedz Link
uccello Re: Wpadki 27.11.07, 21:29 No a ów skarbczyk z korespondencją miłosną ,w którym z ochotą zanurza się Tygrys? Nie wiemy, czy ofiary smukłej ropuszki byli "poważnymi chłopakami", bo z rozmowy Patrycji z siostrą ( o łamaniu serc i kregosłupów) wynika, że Ida o małżeństwie zaczęła na powrót myśleć, dopiero koło 30.Zresztą z "poważnym" nie trzeba się od razu żenić, prawda?:) Co do pięknego Sławeczka, to zaimportowanie dziewczyny ze Szwecji na rodzinne święta może być gorącym sąsiedzkim newsem. Odpowiedz Link
agnieszka_azj Re: Wpadki 27.11.07, 21:56 nighthrill napisała: > Ciekawa jestem po prostu, czemu związek Idy ze Sławkiem trwał tak krótko. W > "Noelce" jest on wspomniany - że wszyscy myśleli, że Ida wyjdzie właśnie za > niego. Brzmi to, jakby do poznania Marka nie miała zadnego poważnego chłopaka.. Sławek jest wspomniany w "Noelce", bo wystepował już wcześniej w "Jezycjadzie". Trudno spodziewać się, że gwoli zaspokojenia niezdrowej ciekawości czytelniczek ;-) pani M. wplecie w akcję wykaz byłych chłopaków Idy. Dla "Jeżycjady" ważny był dopiero Marek. Odpowiedz Link
lutecja4 Re: Wpadki 01.12.07, 23:21 szosta klepka:skoro Nowakowscy mieszkali pod zakami to czemu pani Nowakowska wchodzi po schodach gdy cesia z Hajdukiem siedza na polpietrze i mija ich pani Nowakowska to gdzie ona idzie tez w Szostej klepce w tym samym rozdziale na poczatku Danusia dostala dwoje z matematyki a na koncu juz z fizyki w Imieninach najpierw jest napisane ze imieniny Rozy i Wiktora sa 5marca a pozniej 5marca sa imieniny Adriana a Rozy i Wiktora dopiero 6 no i caly czas zastanawia mnie fakt ze skoro Borejkowie mieli od zawsze malo pieniedzy to skad nagle Ignacy mial pieniadze na laptopa no i po co kupowali po kilka egzemplarzy tych samych ksiazek skoro mieszkali razem i (jest taki opis jak Ignacy oglada jakas ksiazke na regale po czy ja odklada stwierdzajac ze juz taka kupil i nawet zdazyl przeczytac) no i kwestia kuchni i lazienki w mieszkaniu po pani Szczepanskiej(mogli zostawic chociaz druga lazienke na pewno by sie przydala przy takiej liczbie domownikow)i co z pozostalymi sasiadami bo o ile pamietam byly jeszcze dwa nazwiska w Kwiecie Kalafiora czy to tam zrobili przychodnie? Odpowiedz Link
anchema Re: Wpadki 03.12.07, 19:26 no i caly czas zastanawia mnie fakt ze skoro Borejkowie mieli > od zawsze malo pieniedzy to skad nagle Ignacy mial pieniadze na laptopa no i po > co kupowali po kilka egzemplarzy tych samych ksiazek skoro mieszkali razem i > (jest taki opis jak Ignacy oglada jakas ksiazke na regale po czy ja odklada > stwierdzajac ze juz taka kupil i nawet zdazyl przeczytac) jeśli chodzi o książki to u mnie w rodzinie - choć ciągle mieszkam z rodzicami, przynajmniej w teorii bo studiuję - ulubionych ksiżek każdy z nas ma osobisty komplet i nie chce pożyczać:) a co do pieniędzy, to mnie też drażni robienie z Borejków biedaków na siłę - jestem nowa nie wiem czy wątek "finansowy" już był, jeśli tak, to poprawcie przy całym szacunku do MM ona chyba w życiu biednej rodziny nie widziała, szczególnie że Borejkowie mają dość drogie gusta - opera, muzyka klasyczna (naprawdę dobra płyta jest droga), laptop, drugi komp Gaby i trzeci Laury, książki co i rusz, Laura chodzi na lekcje śpiewu, Pyza na angielski (przyznaję, tylko mi to majaczy, nie jestem pewna) itd. W ogóle Borejkowie to typowy stereotyp biednych acz szlachetnych inteligentów Odpowiedz Link
notting_hill Re: Wpadki 22.12.07, 18:52 A w "Córce Robrojka" jest napisane, że córki Gabrysi pojechały do Pobiedzisk, bo tylko na takie wakacje stać było ich rodziców, którzy orali jak mogli i dorabiali różnymi fuchami, a dzieci nad morze albo w góry wysłać nie mogli... Odpowiedz Link
sowca Re: Wpadki 05.12.07, 23:12 Ech, Lutecjo, wiem, ze się powtarzam, ale nie potrafię czytac tekstow bez kropek - wychodzi jedno wielkie dlugasne zdanie :D a piszesz naprawde ciekawe rzeczy, blagam, pisz je tak, zeby biedna sowca mogla przeczytac :P Co do książek, to nie chodzi o to, że Ignacy kupił taką samą książkę co Gaba. Raczej o to, że sięgnąwszy po ksiązkę z połki Gaby stwierdził, ze jest to TA SAMA ( a nie taka sama) ksiązka, ktorą kupił. Innymi slowy, Ignacy kupuje "Glenn Gould", czyta, odstawia do swojej biblioteczki, Gabrysia zauwaza ksiegę, cichcem zabiera na swoj regał, gdzie znajduje ją (ksiązkę) Ignacy. Ufff :) Odpowiedz Link
lutecja4 Re: Wpadki 06.12.07, 21:52 Juz sie staram pisac z kropkami,oba posty bez kropek pisalam tego samego dnia.[kropka;)]O ksiazce naprawde myslalam,ze kupili kazde swoj egzemplarz-sprawdze w wolnej chwili.ale znalazlam kolejna niescislosc-w Kwiecie Kalafiora Nutria byla najlepsza z matematyki(rozmowa w szpitalu z doktorem Kowalikiem)a pozniej miala wstret do przedmiotow scislych-az tak jej sie odmienilo? Odpowiedz Link
sowca Re: Wpadki 06.12.07, 22:22 A wiesz, ze ja też o tym myslalam?:P ale doszlam do wniosku, ze moglo się jej tak odmienić, kiedy sobie przypomnialam, ze w zamierzchłych czasach podstawowki tez bylam bardzo dobra z matematyki, a teraz dostaje dreszczy na sam dzwiek tego slowa ;D Odpowiedz Link
f_a_t_e Re: Wpadki 03.12.07, 15:35 Tak sobie czytam o tych wszystkich wpadkach i tak się zastanawiam, czy książki z tej serii w ogóle mają redaktorów? Bo takie błędy mogą zdarzyć się każdemu, szczególnie przy tylu bohaterach i ilości ksiązek. Ale zwykle bywa tak, że ksiązkę po autorze czyta właśnie redaktor i to właśnie on powinnien wyłapać wszelkie nieścisłości. A nawet, jesli przy każdej książce jest inny redaktor (co przy jednym wydawnictwie wydaje mi się mało prawdopodobne), to gdyby poważnie wtkonywali swoją pracę, to czytali by wcześniejsze części cyklu... Odpowiedz Link
nighthrill Re: Wpadki 05.12.07, 21:33 Wpadka z "Noelki" : kiedy Elka wpada do Borejków i w kuchni czeka na Patrycję, pani Borejka poleca jej zdjąć przemoczone buty i umieścić przy piecu, by wyschły. Z "Pulpecji", której akcja zaczyna się w dzień po akcji "Noelki", dowiadujemy się, że w kamienicy założono niedawno centralne ogrzewanie. Więc skąd ten piec w kuchni?? Chyba, że Mila miała na myśli piekarnik, ale przy nim to by nic nie wyschło. Odpowiedz Link
anul8 Re: Wpadki 06.12.07, 17:20 W "Idzie sierpniowej" jest napisane: "Pokój rodziców był przytulnym, kwadratowym pomieszczeniem" a na tylnej okładce "Żaby " na planie mieszkania ten pokój jest wyrażnie prostokątny :) Odpowiedz Link
szprota droibiazg zupełny 09.12.07, 16:33 I bardziej zagwozdka niźli wpadka. Czytam sobie Brulion Bebe B. Pojawia się tam przywoływana przeze mnie w wątku o Bernardzie słynna interwencja tegoż w sprawie trzepnięcia Lisieckich po uchu. W tym celu Bernard ma m.in niewątpliwą przyjemność rozmawiania z B. Sznytek (uwielbiam to jej "Panie Bitner, ja może tak wyglądam z tym śledziem..."). No i Bernard odświeża jej pamięć mówiąc o Koziu "Pamięta pani zapewne to dziecko z bagnetem?". I tak mnie dręczy, kiedy Bernard dowiedział się o bagnecie, rekwizycie w zabawie w Makbeta na Koziowych koloniach. Konrad wyraźnie lekceważył ten incydent podczas rozmowy z Bebe i panią Sznytek, Bernard przed podjęciem trudu wyprowadzenia Lisieckich na drogę moralnej przebudowy był na Krasińskiego tylko raz, uiścił dług wobec zielonoguziczanej Izabelli z oczami na słupkach, skierował swą pasję ku olbrzymiej ilości przyniesionych z sobą ciastek, oddał się wraz z Dambem wspomnieniom wrocławskiej Pomarańczowej Alternatywy i wdał się w dyskusję o szacunku do siebie po usłyszeniu kolonijnej historii. Mam wrażenie, że na historię z bagnetem nie bardzo było w tych rozmowach miejsce. A może się mylę? Odpowiedz Link
sowca Re: droibiazg zupełny 09.12.07, 20:49 Faktycznie, ciekawostka. Byc moze to Bebe pochwaliła się Bernardowi, jak niezwykłego ma brata albo opowiwdziała mu o swoim jedynym spotkaniu z B. Sznytek? Ja natomiast wytropiłam pomyłkę drobną, ale glupią w "CP". MM pisze, że Trolla wyjechała na leczenie do Niemiec w marcu, tymczasem wyjazd mial miejsce na poczatku stycznia i jest opisany drobiazgowo w "Języku Trolli". Odpowiedz Link
lutecja4 Re: droibiazg zupełny 11.12.07, 07:56 wpadka z opisem Eksperymentalnych Sygnalow Dobra-Joanna mowi, ze po 2 osobach przestala eksperymentowac, a na nastepnej kartce w tabelce widnieje liczba eksperymentow 3,a opis Danusi i stan w tabelce tez sie nie zgadza: mnie wychodzi 5 pozytywnych 1 negatywny i 2posrednie,a w tabelce 4pozytywne 1 negatywny i 3posrednie Odpowiedz Link
uccello Podrzynanie tętniczek 11.12.07, 12:05 Szprota napisała: I tak mnie dręczy, kiedy Bernard dowiedział się o bagnecie, Podejrzewam, że jak szli do szkoły, a póżniej na Norwida we troje to rozmawiali o sprawie. Bebe widziała i rozmawiała z Madame Sznytek raz jeden, więc to, że opowiedziała historię kolonijnego Makbeta jest wielce prawdopodobna. Odpowiedz Link
anchema Re: Podrzynanie tętniczek 12.12.07, 14:38 Odświeżam sobie Pulpecję i wyłapałam coś dziwnego - w scenie gdzie Marek wybija szybę - "Z dwu pokojów należących do mieszkania Borejków można było wyjść na ozdobny balkon, wieńczący przyporę z dużych głazów. U podstawy tej przypory widniał szyld wytwórni kołder i - tuż nad chodnikiem - jej witryna." Wynika z tego, że B. mieszkają w lokalu nr 1 a nie nr 2. Odpowiedz Link
nighthrill Re: Podrzynanie tętniczek 12.12.07, 15:52 A z czego wnosisz, że numer 1, bo nie załapałam? I jeszcze wielkość tego balkonu zastanawiająca - taki wielki był, że mieli na niego dwoje drzwi balkonowych z dwóch pokojów? To stawia w dziwnym świetle sceny balkonowe z "Żaby" i późniejsze zabicie wyjścia przez Ignacego w "CP". Jakby było dwoje drzwi ( z którego pokoju drugie?), to łatwiej byłoby kontrolować Wolfiego wchodzącego do Laury. Więc brawo, Anchema, nareszcie porządna wpadka:) Bo to się kompletnie nie zgadza z innymi tomami. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: balkonik 12.12.07, 16:25 > I jeszcze wielkość tego balkonu zastanawiająca - taki wielki był, że mieli na niego dwoje drzwi balkonowych z dwóch pokojów? To stawia w dziwnym świetle sceny> balkonowe z "Żaby" i późniejsze zabicie wyjścia przez Ignacego w "CP". Jakby > było dwoje drzwi ( z którego pokoju drugie?), to łatwiej byłoby kontrolować> Wolfiego wchodzącego do Laury. Balkon tez z gumy jak i cale mieszkanie... :) Odpowiedz Link
anchema Re: Podrzynanie tętniczek 12.12.07, 19:03 > Więc brawo, Anchema, nareszcie porządna wpadka:) Bo to się kompletnie nie zgadz > a > z innymi tomami. ach, dziękuję, dziękuję:) > A z czego wnosisz, że numer 1, bo nie załapałam? już wyjaśniam mieszkam w Poznaniu i często przechodzę koło Borejków, ostatnio kilka dni temu koleżanka - też wielbicielka, która mieszka na Jeżycach - wyciągnęła mnie na spacerek "po trasie", dlatego mam pewność, że balkon z wytwórnią kołder jest po LEWEJ stronie - kiedy stoisz twarzą do drzwi wejściowych do kamienicy - i będzie to ten balkon na parterze, którego okna wychodzą bezpośrednio na Roosevelta, więc: 1)byłby to mieszkanie nr 1 jeśli liczymy godnie z ruchem wskazówek a B. mieszkają pod nr 2 2)z rysunku w "żabie" wynika, że mieszkanie B. to to z balkonem który nie wychodzi na ulicę, tylko przylega do bocznej ściany, co jest logiczne, skoro to lokal nr 2 (patrz wyżej) 3) w DzP jest scena z balkonem i topieniem lalek w kałuży, nie mam pod ręką, ktoś może sprawdzić? bo tam chyba jest napisane, że to BOCZNY balkon Odpowiedz Link
kaliope3 Re: Podrzynanie tętniczek 17.12.07, 15:42 Witam wszystkich, mnie zawsze męczyło jeszcze to, że cała rodzina z gośćmi stała na porywistym,mroźnym wietrze czekając aż dzielny Marek umożliwi dostęp do mieszkania, a z okien przyglądali sie tej grupie niedyskretni sąsiedzi-może się nie orientuję w specyfice poznańskich kamienic ale mają one chyba bramy i jakis litościwy sąsiad mógł przecież w obliczu takiej katastrofy otworzyć drzwi,może nawet ktos z Borejków mógł zadzwonić do sąsiada i o to poprosić.Wiem oczywiście że wtedy nie było by tej sceny, ale zawsze mnie to męczy jak czytam, tak samo jak pani Nowakowska wchodząca pod górę ( jak mogli ją Żakowie zalać jesli mieszkałaby wyżej?) Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Podrzynanie tętniczek 17.12.07, 22:01 A czy to nie mogło być tak, że pani Nowakowska mijała Cesię i Hajduka po prostu siedzących na półpiętrze - ale nie wiadomo na którym półpiętrze? Nie mam SK niestety pod ręką i nie mogę sprawdzić. Odpowiedz Link
lutecja4 Re: Podrzynanie tętniczek 26.12.07, 21:33 the_dzidka napisala A czy to nie mogło być tak, że pani Nowakowska mijała Cesię i Hajduka po prostu siedzących na półpiętrze - ale nie wiadomo na którym półpiętrze? Nie mam SK niestety pod ręką i nie mogę sprawdzić w Brulionie Bebe B jest napisane ze Zakowie mieszkali an pierwszym pietrze, wiec jednak wpadka-pani Nowakowska musiala mieszkac na parterze wiec nie miala po co wchodzic na polpietro i mijac Cesie Odpowiedz Link
uccello Re: Podrzynanie tętniczek 18.12.07, 00:47 kaliope3 napisała: -może się > nie orientuję w specyfice poznańskich kamienic ale mają one chyba bramy i jakis > litościwy sąsiad mógł przecież w obliczu takiej katastrofy otworzyć drzwi,może > nawet ktos z Borejków mógł zadzwonić do sąsiada i o to poprosić.Wiem oczywiście > że wtedy nie było by tej sceny, ale zawsze mnie to męczy jak czytam, Sugerujesz ,że sąsiedzi mieli klucze do lokalu Borejków? Czy chodzi o to, że nie wpuszczono ich na klatkę schodową? Wydaje mi się ,że jest to chwila właściwie: drżace niczym kuropatwy stadko gości idzie z kościoła, dochodzą do kamienicy, pod którą czekają już goście zmotoryzowani, któreś z gospodarzy chce otworzyć bramę, ale nie ma kluczy, więc pyta następną osobę z rodziny, która kluczy nie ma, więc pytają następnego Borejka,który kluczy nie ma, na co przyjeżdżają najprzewypasionejszą furą -Ida z Markiem i Milą. No i mama kluczy nie ma. Pan młody szybko orientuje sie w sytuacji i stymulowany szczebiotem zbolałego kurczątka , dokonuje włamu. Odpowiedz Link
kaliope3 Re: Podrzynanie tętniczek 18.12.07, 12:58 chodziło mi własnie o to-żeby ktos wpuścił tych biedaków do bramy,by nie marzli na lodowatym wietrze,no ale oczywiscie wtedy nie było by pieknego popisu Marka Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Podrzynanie tętniczek 12.12.07, 15:27 > Szprota napisała: > I tak mnie dręczy, kiedy Bernard dowiedział się o bagnecie, Przeciez Bernard jest wszechwiedzacym i czulym paszczakiem, a Kozio porozumiewa sie z nim na plaszczyznie telepatycznej (oboje artysci z zamilowaniem do performance). Dopiero pózniej zanika im ta telepatia, bo w zycie Bernarda wchodzi Aniella i przejmuje nalezny jej obszar polaczen neuronowych meza, o co ma zal Kozio (narzekajac, ze Bernard teraz ma na utrzymaniu zone i dziatki). Odpowiedz Link
koteczka12 Melania 27.12.07, 13:01 W CP ktoś (chyba Ida) mówi o źródłosłowie imienia Melania wywodząc je od miodu. O ile kojarzę Melania jest od "ciemna, czarna" - tak jak czerniak (melanoma) niestety ... W rodzinie filologów klasycznych?.... Odpowiedz Link
szprota Re: Melania 27.12.07, 19:19 Ida je wywiodła od francuskiego "miel", czyli miód. A tymczasem, jeśli ślepo wierzyć wikipedii, masz rację - imię pochodzi z greki. No, Ida filologii klasycznej nie kończyła, ale że jej inni nie naprostowali? Odpowiedz Link
klymenystra Re: Melania 28.12.07, 11:47 Niekoniecznie z francuskiego, po lacinie jest "mel" (sentimus calere ignem, nivem esse albam, dulce mel"). Odpowiedz Link
sowca Re: Melania 28.12.07, 22:49 Może dlatego się Idzie skojarzyło... złoty miód, złote włosy, stąd imię dla blondyneczki. Odpowiedz Link
aneladgam Re: Melania 28.09.09, 09:50 szprota napisała: > Ida je wywiodła od francuskiego "miel", czyli miód. A tymczasem, jeśli ślepo > wierzyć wikipedii, masz rację - imię pochodzi z greki. No, Ida filologii > klasycznej nie kończyła, ale że jej inni nie naprostowali? kto miał naprostować? Róża? też żaden z niej filolog Odpowiedz Link
ananke666 Re: Melania 28.09.09, 12:49 > kto miał naprostować? Róża? też żaden z niej filolog Gabriela, filolog, siedziała obok. Odpowiedz Link
iwoniaw Hehe, Melania blondynka 30.09.09, 23:31 ciekawe, czy zatem chcą tak nadać na imię dziecku, by je zrobć schwarzcharakterem? ;-) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Melania, Melissa, miód i melancholija 30.12.07, 21:44 koteczka12 napisała: > W CP ktoś (chyba Ida) mówi o źródłosłowie imienia Melania wywodząc > je od miodu. O ile kojarzę Melania jest od "ciemna, czarna" - tak > jak czerniak (melanoma) niestety ... W rodzinie filologów > klasycznych? Koteczko, masz absolutna racje! Jest to wpadka jak stad do Pernambuko! Idzie i przysluchujacym sie Borejkom, a wlasciwie pani MM pomylilo sie imie Melissa, po grecku oznaczajace "pszczole miodowa", z Melania, oznaczajaca "czarna". (melania, jak piszesz ma taki sam zródloslów jak czerniak-melanoma, a takze slowo melancholia, oznaczajace "czarna zólc" czyli jeden z plynów ustrojowych, wg. starozytnych nauk lekarsko-psychologicznych; a takze slowo "melanina" oznaczajace czarny barwnik w skórze ludzkiej). Czyli "melan" po grecku to czarna lub ciemna, "mel" to miód, a melissa to miodówka-pszczola. Z greckiego "mel" przeszedl do laciny jako miód, a stad do francuskiego.. a Idzie wszystko sie pokielbasilo (pomiodzilo). Byc moze miód w starozytnej Grecji byl tak ciemny ze nazwa tez pokrewna "melan", tego nie wiem, pózniej sprawdze. Sama pamietalam, ze Melissa to pszczola, i chyba nawet Platon czy inszy grecki pisarz opisywal Homera, ze mu melissy z ust miód spijaly, ale nie znalam zródla imienia Melania, dlatego nie wylapalam tej pomylki. Pamietam, ze przy czytaniu (to bodajze w Zabie bylo, nie w CP) tego akapitu zdziwilam sie, ze Melania tak samo oznacza wg Idy miodówke jak Melissa, ale wierzac na slowo MM, leniwie nie sprawdzilam tego (mea culpa, mea melanculpa ;) - chociaz melancholie i melanine kojarze. Odpowiedz Link
notting_hill Re: Melania, Melissa, miód i melancholija 13.01.08, 22:25 A, i jeszcze kwestia imienin Melanii. Przecież wiadomo powszechnie, (i łatwo sprawdzić w kalendarzu), że 31. grudnia są imieniny Sylwestra i Melanii. A zarówno w Kalamburce jak i w JT mowa jest, że Mila ma imieniny następnego dnia po Sylwestrze! Odpowiedz Link
zieleniack Re: Wpadki 29.12.07, 17:14 Zastanawiam sie, jak to mozliwe, ze na poczatku Noelki Elka porusza sie tak szybko, ze az wlosy leca za nia poziomo, skoro jej wlosy na obrazkach sa pokazane jako zbyt krotkie, aby sie w ten sposob zachowywac? ;))) Swoja droga, zastanawia mnie jedna rzecz. Wielu z Was zarzuca MM zbytnia 'koscielnosc' w ksiazkach, a tu w Wigilie wszyscy opychają sie smakołykami (a nawet co poniektorzy pija piwo!-Metody;) ) PRZED wieczerzą, czyli wtedy, kiedy obowiązuje post;) (2 lekkie, postne posilki + 3ci, czyli wieczerza-do syta) (tzn został zniesiony chyba 2 lata temu? a wiec z Noelce jeszcze obowiazywal, a jego niezachowywanie bylo przez Kosciol uznawane za grzech). Ciekawe;) wydaje mi sie, ze to nie wpadka autorki (nie sadze, aby zapomniala o czyms takim ^^'), ze to po prostu takie pokazanie spoleczenstwa, ktore Swieta sobie, a obowiazki nakladane przez Kosciol, zwiazane z byciem katolikiem, sobie. Chociaz przyznam, ze jako osoba w ktorej rodzinie tradycja jest niejedzenie za duzo w Wigilie przed wieczerza, patrzac na to, ze wszyscy bez wyjatku sie objadaja, dziwuje sie;) Nie, zebym im wytykala bledy, tylko ot tak sie dziwie, bo "u nas zawsze bylo inaczej". ;) Odpowiedz Link
sevilay Re: Wpadki 29.12.07, 19:33 Na pewno nic Ci się nie pomyliło z tym postem w Wigilię? W Wigilię zawsze był post jakościowy,nie ilościowy-mięsa nie wolno było jeść. Nie przypominam sobie,zeby kiedyś było inaczej.Dwa posiłki lekkie plus trzeci do syta obowiązują w Popielec i Wielki Piątek. Niedawno został zniesiony post w Wigilię-od pokarmów mięsnych. U nas też się obiadu w Wigilię nie jada ale to dlatego,ze "nie warto":) Odpowiedz Link
anchema Re: Wpadki 30.12.07, 00:15 > Na pewno nic Ci się nie pomyliło z tym postem w Wigilię? W Wigilię zawsze był p > ost jakościowy,nie ilościowy-mięsa nie wolno było jeść. > Nie przypominam sobie,zeby kiedyś było inaczej.Dwa posiłki lekkie plus trzeci d > o syta obowiązują w Popielec i Wielki Piątek. > Niedawno został zniesiony post w Wigilię-od pokarmów mięsnych. żaden z tych postów wigilijnych nie mógł być zniesiony, bo to nie wymóg, tylko typowo polska tradycja, księża mogą co najwyżej zachęcać u mnie w domu w wigilię nie je się nic do 17.00, nie wiem jak zieleniack, ale moja rodzina pochodzi ze wschodu, może to regionalny zwyczaj Odpowiedz Link
sevilay Re: Wpadki 30.12.07, 14:46 No Anchema,nie całkiem.To czy post obowiązuje i kiedy decyduje Episkopat danego kraju.A o zniesieniu postu od pokarmów mięsnych w Wigilię słyszałam na własne uszy-własnie z listu Episkopatu.Na pewno:) Jednak tradycyjnie dalej pości się w Wigilię bo taki jest zwyczaj:) I czasem poszczą nie tylko katolicy-własnie dla poszanowania zwyczaju:) Odpowiedz Link
zieleniack Re: Wpadki 30.12.07, 21:52 Nic mi się nie pomyliło-był taki sam post (ścisły), jak w środę popielcową i wielki piatek, a nie jedynie niejedzenie mięsa, jak w każdy piątek. Ksiądz zawsze przypominał niedziele przed wigilią, do czasu, aż post został zniesiony. Poza tym ścisły post to nie tylko niejedzenie mięsa, ale i słodyczy, a tu się wszyscy obzerają ciastami przed wieczerza itp;) Zdziwiłam sie;) Odpowiedz Link
lutecja4 Re: Wpadki 31.12.07, 07:54 w Moelce Tygrys mowi do Natalii po imieniu("Natalia,jak myslisz,czy welon panny mlodej powinien byc przesadnie dlugi?-Tygrysek) kojarze ze corki Gabrysi w innych ksiazkach mowia do jej siostr "CIOCIU"-taka mala wpadeczka Odpowiedz Link
nioszka Re: Wpadki 31.12.07, 10:19 i dalej będąc w kręgach noelkowych: O której w Poznaniu jest Pasterka? Dla mnie to zawsze była Msza o północy, tymczasem w Noelce jest mowa o tym, jak to Natalia z Patrycją po powrocie z Pasterki dokonują poprawek w upinaniu welonu Idy i zajmuje im to półtorej godziny, wcześniej jest mowa o tym, że obie poszły spać o drugiej. Więc o której była ta Pasterka? Odpowiedz Link
pytajni_k Re: Wpadki 31.12.07, 17:11 Nie wiem jak w Poznaniu, ale u mnie we Wrocławiu w moim kościele pasterka jest o 22:00 i o 24. Ta wcześniejsza jest dla tych co nigdy nie moga wytrwać do 12 ;) Odpowiedz Link
zieleniack Re: Wpadki 31.12.07, 19:07 u nas jest za to o 16:30 - dla dzieci, a potem o polnocy:) mysle, ze wersja z godzina 22 jest prawdopodobna, chociaz - o ktorej w Noelce Elka odnosi parasol? Nie pamietam, zastanawiam sie tylko, czy to nie koliduje z taka ewentualna wczesniejsza pasterka? Odpowiedz Link
lutecja4 Re: Wpadki 31.12.07, 19:19 przed 22 bo o 22 byla juz pod Rondem i przepraszala Terpentule Szczesliwego Nowego Roku i szampanskiej zabawy Odpowiedz Link
sowca Re: Wpadki 01.01.08, 16:01 Ta wpadka z godziną Pasterki była już opisana, ja o niej pisalam wcześniej. I wspólnie ustalilismy, że tradycjonaliści Borejkowie na pewno poszli na 24, wobec tego Natalia i Patrycja mogły pójśc spac najwczesniej o 3 nad ranem(1, 5 godziny poprawiania welonu). Wpadka ewidentna. Odpowiedz Link
piotr7777 Re: Wpadki 01.01.08, 18:13 > w Moelce Tygrys mowi do Natalii po imieniu("Natalia,jak myslisz,czy welon panny > mlodej powinien byc przesadnie dlugi?-Tygrysek) > kojarze ze corki Gabrysi w innych ksiazkach mowia do jej siostr "CIOCIU"-taka > mala wpadeczka W Noelce Patrycja jest jeszce licealistką a Natalia zaczyna studia, więc córki Gabrysi traktowały je raczej jak starsze siostry niż ciotki. Inaczej Ida, którą obie znały tylko jako dorosłą. Potem młodsze ciotki wyszły za mąż, więc z punktu widzenia siostrzenic stały się dorosłe. No i Patrycja zdała maturę (wcześniej Gabriela niby to żartem mówi najmłodszej siostrze, ze bez matury ta jest za młoda na stanowisko ciotki). Więc nie widzę tu wpadki. Odpowiedz Link
zieleniack Re: Wpadki 01.01.08, 20:09 poza tym w "Pulpecji" Ida stara sie wprowadzic u dziewczynek nawyk w mówieniu "wuju", wiec byc moze mowienie "ciociu" przyjelo sie rownolegle? Odpowiedz Link
mmaupa Re: Wpadki 05.01.08, 16:06 Zawsze mnie dziwilo, ze Baltona i Pulpecja przy wyjazdach obieraja kierunek "Nord-East". Nie North-East, nie Nord-Ost, ale jakas hybryde jezykowa. Za pierwszym razem myslalam, ze to literowka, ale Nord-East pojawia sie dwa razy w tej samej formie. Moze do tego jest podczepiona jaks symbolika - jesli tak, to prosze o wyjasnienie. Odpowiedz Link
zieleniack Re: Wpadki 06.01.08, 10:31 mi sie wydawalo, ze Baltona mowi tak po prostu jak to mlodziez- wymysili sobie jakis twor jezykowy i go uzywa, a mlodziezowe twory jezykowe rzadko kiedy sa poprawne;) a potem Patrycja mysli o kierunku Nord East, nie dlatego, ze sama by go tak nazwala, a dlatego, ze Baltona tak powiedzial i ona to wspomina.:) Odpowiedz Link
mmaupa Re: Wpadki 06.01.08, 15:33 Hmm, no niech bedzie - chociaz skoro Pulpa najpierw rozwazala pojscie na anglistyke, to jest to conajmniej dziwne. Moze lepiej, ze wyladowala na lesnictwie? Odpowiedz Link
lutecja4 Re: Wpadki 07.01.08, 00:11 znalazlam taka mala wpadke w Opium w rosole kiedy u Dmuchawca zostala Genowefa,bo Gabrysia wyszla po kwiaty,jej powrot zasygnalizowal zgrzyt klucza w drzwiach-to w koncu Dmuchawiec nie zostawial otwartych drzwi?A jesli nawet je zamykal to skad Gabrysia miala ten klucz-Kreska spieszyla sie do szkoly,wiec chyba nie zdazyla podrzucic go do Borejkow (no i jeszcze druga sprawa-skad Gabrysia miala kase na taka ilosc roz w zimie-przeciez oni nie mieli kasy-ojciec internowany,z czego oni zyli?i jeszcze ta ostatnia roze wrzucila do szafki) Odpowiedz Link
verte34 Re: Wpadki 09.03.08, 22:25 Nie pamiętam w którym tomie... Ignac (MM) ma mgliste pojęcie o angielskim: upomina kogoś, kto odezwał się "sorry", że po co używać zwrotu w języku obcym, w dodatku niekompletnego (że niby jak już, to trzeba mówić "I'm sorry"?) A w "Pulpie" młodzi zakochani wyruszają w kierunku "NorD-East" :) Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Wpadki 09.03.08, 23:01 > A w "Pulpie" młodzi zakochani wyruszają w kierunku "NorD-East" :) O tym już było, nie wiem czy w tym wątku. Że faktycznie w nomenklaturze (żeglugowej?) używa się określenia "Nord-East", a nie "North-East". Odpowiedz Link
senseeko Re: Wpadki 21.10.08, 17:26 verte34 napisała: > Nie pamiętam w którym tomie... Ignac (MM) ma mgliste pojęcie o > angielskim: upomina kogoś, kto odezwał się "sorry", że po co używać > zwrotu w języku obcym, w dodatku niekompletnego (że niby jak już, to > trzeba mówić "I'm sorry"?) > A w "Pulpie" młodzi zakochani wyruszają w kierunku "NorD-East" :) Przepraszam, a na czym ma tu polegać wpadka autorki, bo nie załapałam? (Co do drugiej części - Nie było tam czasem Nord-Est? Może redaktor nadgorliwy?) Odpowiedz Link
senseeko Re: Wpadki 21.10.08, 17:29 Aj, przeoczyłam, że juz o tym było - tzn o Nord-Est. Ale nadal nie rozumiem na czym miałaby polegać wpadka autorki z Ignacem i jego sorry Odpowiedz Link
nessie-jp Sorry 21.01.09, 20:39 > Ale nadal nie rozumiem na czym miałaby polegać wpadka autorki z Ignacem i jego > sorry Nie wiem, czy już była dalsza dyskusja na ten temat, bo się zgubiłam w drzewku (baobabie! nie żadnym drzewku!), ale w tej kwestii akurat Ignacy wychodzi na drętwego formalistę, który nie ma wielkiego pojęcia o angielskim (w którym słowo "sorry" funkcjonuje jako samodzielny zwrot, a nie 'niepełny zwrot', czyli część "I am sorry"). Nie zgadza się to z ogólnym opisem Ignacego jako filologa i znawcy języków. Niemniej, ja jestem zdania, że to nie wpadka, tylko jednak Ignacy był po prostu drętwy i taki z niego znawca języków, jak z koziego ogona waltornia Odpowiedz Link
jottka nord east 07.01.08, 12:13 ale to nie jest wpadka, o ile mogę sądzić, tak się faktycznie nazywają kierunki na morzu, tzn. to jest poprawna nazwa używana w nawigacji: www.kompasy.com/miary.php skąd się taka wzięła, to nie wiem, ale może zdołam sie dopytać Odpowiedz Link
mmaupa Re: nord east 07.01.08, 12:18 Aa, no chyba ze tak. Dzieki za wyjasnienie, zawsze mnie to nurtowalo. Odpowiedz Link
uccello drzwi Dmuchawca i finanse Borejków 07.01.08, 17:22 >znalazlam taka mala wpadke w Opium w rosole >kiedy u Dmuchawca zostala Genowefa,bo Gabrysia wyszla po kwiaty,jej >powrot zasygnalizowal zgrzyt klucza w drzwiach-to w koncu >Dmuchawiec nie zostawial otwartych drzwi?A jesli nawet je zamykal >to skad Gabrysia miala ten klucz-Kreska spieszyla sie do >szkoly,wiec chyba nie zdazyla podrzucic go do Borejkow W tekście mowa jest o tym, że poprzedniego dnia, kiedy Kreska spotkała Panią Borejko w sklepie, ta obiecała, że wpadnie z wizytą(i z mięsem:). Wtedy pewnie dostała od Janki klucze. Gaba zostawiła Genowefę u śpiącego profesora, zamknęła drzwi i pobiegła po kwiaty. Dlatego otwierała je wychodząc. >(no i >jeszcze druga sprawa-skad Gabrysia miala kase na taka ilosc roz w >zimie-przeciez oni nie mieli kasy-ojciec internowany,z czego oni >zyli? Od tajemniczego mężczyzny z pociągu relacji Poznań - Toruń, wiemy, że Gaba udzielała korepetycji z łaciny. Z rozmowy Gaby z Panem Piotrusiem na poczcie, dowiadujemy się też, że wykonywała tłumaczenia z łaciny i greki starożytnej. Przeputała forsę na róże, dlatego jedynie w 27 słowach musiała zawrzeć komunikat o stanie swego serca w telegramie do Australii. No i Pani Borejko dziergała dzielnie dla spółdzielni Świt. Odpowiedz Link
lutecja4 Re: drzwi Dmuchawca i finanse Borejków 07.01.08, 22:35 Kreska spotkala przypadkiem pania Borejko w sklepie i przypadkiem miala przy sobie drugi komplet kluczy ktory od razu mogla jej zostawic?jakos za duzo tych przypadkow a zarabianie tlumaczeniami i dzierganiem swetrow na 6 osob mimo wszystko uwazam za trudne i wydawanie w takiej sytuacji kasy na tyle roz w zimie(mniemam, ze bylo ich duzo,jedna nawet sie nie zmiescila w wazonie) uwazam za co najmniej lekkomyslne-mozna bylo kupic symbolicznie jedna a korepetycji Gaba udzielala juz z Tygryskiem na rekach, czyli troche pozniej(co wiemy od pana w pociagu do Torunia), w Opium jest mowa ze Gabrysia "juz nie studiuje"nad czym bardzo ubolewal Dmuchawiec Odpowiedz Link
lutecja4 Re: drzwi Dmuchawca i finanse Borejków 08.01.08, 07:03 no i w tym samym "Opium" napisane jest ze:"dzrzwi tego mieszkania nie zamykano od wewnatrz,jesli ktos byl w domu,wystarczylo tylko nacisnac klamke,zeby wejsc,byly zawsze otwarte" i dalej "drzwi byly otwarte,jak zwykle" wiec skad te klucze? Odpowiedz Link
aiello Re: drzwi Dmuchawca i finanse Borejków 08.01.08, 10:30 Ja wyłapałam taką małą wpadkę w "Żabie". Powiedziane jest, że Wolfi, podobnie jak cała rodzina Schoppe, ma problemy ze wzrokiem (astygmatyzm). Nie nosi okularów, gdyż nie przeszkadza mu podwójne widzenie (cytuję z pamięci). Jak w takim razie może prowadzić samochód, nie stwarzając śmiertelnego niebezpieczeństwa na drogach? ;) Odpowiedz Link
czekolada72 Re: drzwi Dmuchawca i finanse Borejków 08.01.08, 11:16 Jezeli astygmatyzm jest faktycznie niewielki - spokojnie mozna sie bez okularow obejsc. Natomiast co do >podwojnego widzenia< - co tez autorka miala na mysli?? trza by dociec ;) bo jezeli faktycznie jest to PODWÓJNE WIDZENIE no to okulary by sie jednak rzydały... Odpowiedz Link
zieleniack Re: drzwi Dmuchawca i finanse Borejków 08.01.08, 16:03 jesli MM koniecznie chciala wolfa bez okularow, to mogla mu po prostu dac soczewki i po klopocie;) nikt by sie nie czepial Odpowiedz Link
senseeko Re: drzwi Dmuchawca i finanse Borejków 21.10.08, 14:10 zieleniack napisała: > jesli MM koniecznie chciala wolfa bez okularow, to mogla mu po > prostu dac soczewki i po klopocie;) nikt by sie nie czepial Ja mam astygmatyzm. Okulary noszę od niedawna i tylko do komputera, ewentualnie do dłuzszego czytania gdy mam oczy zmęczone. W chodzeniu po ulicy czy prowadzeniu samochodu astygmatyzm nie przeszkadza. A soczewek nie założyłabym za nic!!! Odpowiedz Link
ananke666 Re: drzwi Dmuchawca i finanse Borejków 22.10.08, 15:15 i ja mam. Mnie przeszkadza, i to bardzo, więc pisałam przez pryzmat własnych doświadczeń... Odpowiedz Link
senseeko Re: drzwi Dmuchawca i finanse Borejków 22.10.08, 19:47 To pewnie Frycelek ma astygmatyzm Twojego typu, a Wolfi mojego ;))) Odpowiedz Link
ananke666 Re: drzwi Dmuchawca i finanse Borejków 22.10.08, 20:36 > To pewnie Frycelek ma astygmatyzm Twojego typu, a Wolfi mojego ;))) Aha :) Mimo, że nie mam dużej wady, to z pewnej odległości nie potrafię powiedzieć, czy jakaś osoba jest urodziwa. Mogłabym najwyżej określić, czy brodata :p Odpowiedz Link
tennesee astygmatyzm 13.01.08, 21:57 mam astygmatyzm, okularów nie nosze, odkąd je zgubiłam (lato 2004), bywa że prowadzę samochód. Jezeli wada nie jest ekstremalna i nie nakłada się na nią np. krótkowzroczność, to nie utrudnia zycia i prowadzenia samochodu. Tylko na licencję pilota nie ma szans Odpowiedz Link
mrowkencja Przeprowadzka 13.01.08, 22:17 A mnie- na fali odświeżania "Córki Robrojka" zadziwił mocno fakt, że wyrzuceni z domku ogrodnika Robrojek z Bellą cały swoj dotychczasowy majątek unieśli właściwie we trójkę (mały Mateusz do pomocy)... Kilka już razy - jako student przyjezdny zmieniałam mieszkania (zawsze jednopokojowe i zawsze z obecnie już mężem) i nigdy w życiu nie zmielilibyśmy swojego dobytku we dwójkę "na raz". A wiadomo, że wielu rzeczy i tak się nie przywozi bo są w wynajmowanych mieszkaniach "na stanie". A z tego co pamiętam to i komputer mieli (no nie ma siły ale 1 osoba nie poradzi sobie z obudową, monitorem i przyległościami, a o tym że to laptop mowy nie ma, ale może...) ciuchy, książki, pamiątkowe pierdółki (których Bella nie chciała rozpakowywać u Borejków), talerze, wiertarki itp sprzęt.. No chyba że ja tak obrastam jak chomik:) Odpowiedz Link
agnieszka_azj Re: Przeprowadzka 14.01.08, 00:04 mrowkencja napisała: > A mnie- na fali odświeżania "Córki Robrojka" zadziwił mocno fakt, że wyrzuceni > z > domku ogrodnika Robrojek z Bellą cały swoj dotychczasowy majątek unieśli > właściwie we trójkę (mały Mateusz do pomocy)... Sporo gratów im potem jeszcze Czarek dosłał furgonetką. Pewnie wiekszości swoich rzeczy albo tam nie mieli, albo przynajmniej nie rozpakowali, bo domek był malutki. Odpowiedz Link
zieleniack Re: Przeprowadzka 14.01.08, 11:23 byłolo powiedziane, ze czesc rzeczy została i ze zaniesli do piwnicy, o ile sie nie myle. Chyba. ale nie mam 100% pewnosci. Odpowiedz Link
mrowkencja Re: Przeprowadzka 14.01.08, 17:41 zieleniack napisała: > byłolo powiedziane, ze czesc rzeczy została i ze zaniesli do > piwnicy, o ile sie nie myle. Chyba. ale nie mam 100% pewnosci. Ja to jakoś tak zinterpretowałam że zabrali swoje rzeczy POZA meblami (z resztą Majchrzak coś takiego wykrzyknął "a po meble możesz przyjechać jutro" ) hmm z resztą meble nawet z tak maleńkiego mieszkanka nie ma siły nie wejdą do furgonetki (przyjełam że to coś takiego jak bus a nie TIR). W końcu 2 łóżka, szafa, bieliźniarka, biurko stół, krzesła.... nawet po złożeniu byłoby ciężko... a jeszcze róże z ogołoconego ogrodu:) Chyba że furgonetka jak mieszkanie- z gumy Odpowiedz Link
senseeko Re: Przeprowadzka 21.10.08, 14:24 mrowkencja napisała: > A mnie- na fali odświeżania "Córki Robrojka" zadziwił mocno fakt, że wyrzuceni > z > domku ogrodnika Robrojek z Bellą cały swoj dotychczasowy majątek unieśli > właściwie we trójkę (mały Mateusz do pomocy)... > > Kilka już razy - jako student przyjezdny zmieniałam mieszkania (zawsze > jednopokojowe i zawsze z obecnie już mężem) i nigdy w życiu nie zmielilibyśmy > swojego dobytku we dwójkę "na raz". A wiadomo, że wielu rzeczy i tak się nie > przywozi bo są w wynajmowanych mieszkaniach "na stanie". > > A z tego co pamiętam to i komputer mieli (no nie ma siły ale 1 osoba nie poradz > i > sobie z obudową, monitorem i przyległościami, a o tym że to laptop mowy nie ma, > ale może...) ciuchy, książki, pamiątkowe pierdółki (których Bella nie chciała > rozpakowywać u Borejków), talerze, wiertarki itp sprzęt.. > > > No chyba że ja tak obrastam jak chomik:) Chyba obrastasz. Ja wprawdzie też należę do chomików, ale mam znajomych mobilnych do tego stopnia, że naprawdę są w stanie przeprowadzić się w jeden dzień, bez angażowania ekipy. Największym problemem są meble. Jeśli takowych nie masz - zrobisz jeden czy dwa kursy samochodem i gotowe.(jeden kurs komputer i ksiazki, drugi reszta ksiazek ;) ) Jesli Robrojkowie nie mieli mebli a należeli do osób mało sentymentalnych, to rzeczywiście mogli się przeprowadzić tak, jak to jest opisane, tj pieszo w trzy osoby. Zauważcie, że pani MM w ogóle preferuje taki ascetyczny tryb "obrastania". Przeprowadzka Grzegorza Stryby tez wyglądała podobnie. Wspomniani znajomi mają w szafie nie wiecej jak 2 komplety ciuchów na daną porę roku (a może nawet mniej) - jak zaczynają obrastać - Róża momentalnie ciuchy rozdaje. Pamiątek nie gromadzą, ksiażek niezbędne minimum (są biblioteki). Nie wiem jak teraz, kiedy mają małe dzieci, ale myslę, że jeszcze kilka lat temu byliby w stanie przenieść się w ciągu paru minut do nowego mieszkania. I tak robili, bo ciągle się przeprowadzali. To chyba cecha charakterologiczna. My z mężem przeprowadziliśmy się w jedną noc robiąc kilkanaście kursów zdezelowanym autem (właśnie z uwagi na zdezelowanie modelu woleliśmy jechać nocą). Ilośc kursów związana była z ilością książek. Pozostałe rzeczy zmieściły się w ostatnim kursie. Mebli nie mieliśmy. Bella zdaje się też miała tylko ulubiony taboret produkcji Robrojka. Dobrze pamietam? A czy nie było czasem tak, że oni wzięli tylko dobytek ruchomy a większe rzeczy dojechały potem furgonetką wraz z wszystkimi różami z ogrodu Czarka? Odpowiedz Link
uccello Re: drzwi Dmuchawca i finanse Borejków 08.01.08, 11:25 > wiec skad te klucze? Sama sobie odpowiadasz na pytanie. Drzwi były zamykane, kiedy nie było nikogo w domu. I pewnie wtedy, kiedy Dziadek był chory/spał. Kluczy użyła Gabriela, być może po to, żeby Genowefa nie uciekła. Wpisywanie kupna tuzina róż zamiast jednej, do wątku WPADKI uważam za nieporozumienie. Borejkowie opisywani są jako niepraktyczne pięknoduchy, a Gabriela ( w ówczesnych tomach), jako osoba hojna i temperamentna. Kupienie bukietu róż, po prostu do niej pasuje. Odpowiedz Link
lutecja4 wzrost 13.01.08, 18:35 o rozach napisalam przy okazji a z kluczem i tak uwazam ze to grubymi nicmi szyte natomiast teraz cos na temat wzrostu: w Klamczusze Joanna spojrzala na Aniele z wysokosci swego metra siedemdziesiat w kwiecie Kalafiora Gabriela miala imponujacy wzrost-175 na plaskim obcasie Joanna do tego czasu na pewno sie nie skurczyla, wiec dlaczego spodnica w kolorach ziemi siegala Gabrysi do polowy lydek,choc na Joannie wisiala az do podlogi? no i przy okazji-w Opium Gabriela ma 180cm wzrostu-kiedy ona urosla jako siedemnastolatka(w KK) miala 175cm a dziewczeta juz wtedy nie rosna tak intensywnie zdazyla 5cm w ciagu roku?-ponoc rosnie sie do 18roku zycia,a moze sie myle Odpowiedz Link
szachida Wpadki szkolne 13.01.08, 21:00 Zawsze mnie ciekawiło, dlaczego surowy Pieróg napisał w sprawozdaniu dla Rady Pedagogicznej w lutym, że wszyscy uczniowie, których ono dotyczyło, a więc także Gabrysia, mają u niego ocenę bardzo dobrą. Żaden nauczyciel nie powie tak o uczennicy, która w styczniu była zagrożona oceną niedostateczną (dzięki piątce z odpowiedzi przy wizytatorze mogła co najwyżej poprawić się na dostateczny). Niedawno natomiast sprawdziłam czy w ,,Nutrii i Nerwusie'' nie jest czasem tak, że niedziela mija, o zgrozo, bez wizyty w kościele. I odkryłam dziwną sprawę. W środę Laura myśli, że pojutrze okaże się przy rozdaniu świadectw jaką będzie miała ocenę ze sprawowania (notabene jeśli określenie ,,bardzo bardzo niska'' oznacza naganne, to na pewno Gabrysia była o tym powiadomiona wsześniej). Ale dziewczynki wyjeżdżają w czwartek popołudniu. Koniec roku szkolnego w Polsce zawsze jest w piątek, raz nawet, kiedy pokryło się to z piątkiem po Bożym Ciele, rozdanie świadectw było tydzień wcześniej, a nie np. w środę. Czyli nie były na rozdaniu świadectw? Dziwne to, biorąc pod uwagę jaką tragedią jest sprawa świadectwa Aurelli, którym się nikt nie interesuje. W każdym razie dzięki temu cała przygoda Nutrii kończy się w sobotę i nie ma problemu z kościołem.A może we wcześniejszym wydaniu te daty podane były inaczej? Poprawcie mnie jeśli się mylę. Zresztą, ponoć w ,,Zbrodni i karze'' jest wschód słońca w jednym dniu. Pozdrawiam fanów MM Odpowiedz Link
szachida Re: Wpadki szkolne 13.01.08, 21:04 Wschód słońca dwa razy w jednym dniu, naturalnie ;) Odpowiedz Link
sowca Re: Wpadki szkolne 13.01.08, 23:37 Naprawdę koniec roku wypada zawsze w piątek? Jakoś nigdy nie zwróciłam na to uwagi przez 12 lat mojej nauki w szkołach! Ale masz rację z tym rozdaniem świadectw, na które nie poszły dziewczynki - być może jednak Natalia tak bardzo nalegała na jak najszybszy wyjazd z miasta, że Gaba uległa i zrobiła córkom wcześniejsze wakacje :) PS. Wiem, że wątek zniechęca swoją długością, ale w miarę możliwości postarajcie się przeczytać już wypisane wpadki, dobrze? Bo się zaczynają powielać, chyba powoli wyczerpuje się limit pomylek MM :) Odpowiedz Link
zieleniack Re: Wpadki szkolne 14.01.08, 11:17 ze swoich czasów szkolnych pamietam sytuacje, ze dzieci wyjezdzaly przed rozdaniem swiadectw i rodzice odbierali za nich cenzurki, wiec mnie to bardzo nie dziwi. Odpowiedz Link
zieleniack Re: wzrost 14.01.08, 11:15 Ten wzrost jest wytłumaczalny, chociaz nie wim, czy MM o tym pomyslala, piszac to: a) roznica wzrostu Gaby w Opium i w KK. Siostra mojego kolegi w wieku 20-kilku lat urosła pare cm-tak po prostu. Wyjątek, ale jest. Druga rzeczy-Gaba w OwR ma juz dziecko. W liceum podczas badan wzrostu i wagi pielegniarka mowila nam, ze jesli zajdziemy w ciaze przed 25 r.ż., to mozemy urosnac jeszcze kilka cm. b)spódnica: jeśli gaba była szersza w pasie i biodrach, to podciagała tym ciałem spodnice do góry;) Każdy, kto kiedyś był grubszy i schudł, zakładając ubrania z 'grubszych' czasów, moze to zauważyć;) Odpowiedz Link
lutecja4 Re: wzrost 14.01.08, 22:14 zgadzam sie ze mogla urosnac ale jesli chodzi o spodnice bylo to wyrazne podkreslenie wzrostu Gabrieli widac autorka zapomniala ze Joannie dala juz tyle urosnac Odpowiedz Link
lutecja4 Re: wzrost 15.01.08, 21:30 ten wzrost spokoju mi nie daje Pyziak w KK mial 18lat i 182cm wzrostu, a potem opisywany byl jako dwumetrowy dryblas(a moze sie myle?bo nie pamietam dobrze) ale jesli sie nie myle to kiedy on z kolei urosl? Odpowiedz Link
zieleniack Re: wzrost 16.01.08, 18:54 faceci mogą rosnąć nawet do 20-tego któregoś roku życia (chyba 22), w kazdym razie rosniecie w wieku 18 lat u faceta jest jak najbardziej normalne:) wydaje mi sie jednak, ze okreslenie "dwumetrowy dryblas" to taka ocena "na oko", takie zalozenie, ze chlopak byl wysoki, to pewnie mial ze dwa metry;) Odpowiedz Link
croyance Re: wzrost 05.03.08, 22:36 W kwestii wzrostu donosze, ze moj brat urosl z 5 cm na drugim roku studiow. Odpowiedz Link
ratonlaveur220 Re: wzrost 25.12.14, 01:50 Witam :D Na razie ciagle doczytuje watek, ale sie wpisze bo sie w koncu zgubie, gdzie odpowiadac :) Tez mnie ten wzrost w zestawieniu z dlugoscia spodnicy zawsze zastanawial i doszkam do wniosku, ze to wynikalo z faktu, ze Gaba miala baaardzo dlugie nogi (z jej opisow to tez wynika, tzn. dlugie nogi) i w zwiazku talie sporo wyzej niz Joanna, wiec spodnica na niej mogla miec obrabek te 15-20 cm wyzej od podlogi, niz na Joannie. Zdarza sie przeciez, ze osoby o tym samym wzroscie maja na roznych poziomach dol identycznych spodni czy spodnic, i wynika to wlasnie z roznic w dlugosci ich nog i wysokosci pasa. A Gaba miala dodatkowo te 5 cm wiecej. Odpowiedz Link
denea Re: Wpadki 14.01.08, 23:00 Właśnie po raz drugi przeczytałam "Czarną polewkę"... drugi i ostatni, bo tak mnie przekręca na dziesiątą stronę, że więcej już do tej książki chyba niestety nie wrócę. Cała akcja zasadza się na idei szybkiego ślubu Laury i WOlfiego. Zdziwiło mnie odkrycie, że akcja dzieje się od piątku do poniedziałku, miałam wrażenie, że obejmuje dłuższy okres, no ale w związku z tym jest jeszcze bardziej nieprawdopodobna niż wcześniej myślałam. NIE MOŻNA sobie tak z dnia na dzień załatwić ślubu kościelnego ! Ba, zdaje się, że nawet cywilny wymaga jakiegoś minimalnego czasu od spełnienia formalności do daty ślubu, a kościelny to już całkiem inna bajka. Różnie to sobie tłumaczyłam - licealiści mogli mieć tzw. nauki przedmałżeńskie w ramach lekcji religii, OK. Ksiądz mógł przymknąć oko na obowiązkową wizytę w poradni planowania rodziny czy jak się tam taka instytucja nazywa. Ale w żaden sposób nie da się obejść zapowiedzi (o ile pamiętam przez trzy niedziele). A, no i dwie spowiedzi poparte stosownymi karteczkami siłą rzeczy muszą mieć miejsce w jakimś odstępie czasu... Z książki wynika że w piątek jest mowa o szybkim ślubie, a w poniedziałek wszystko nagrane, po niedzielnej rozmowie Wolfiego z księdzem. No bo mają ze sobą, jak on to określił, "papiery z parafii". A w USC w ogóle byli ?? Nie, nie i jeszcze raz nie ! Że już nie wspomnę o protokole przedślubnym, gdzie jednym z pytań jest czy rodziny narzeczonych nie mają nic przeciw temu związkowi ;) A sugestia, że skoro Laura się rozmyśliła, to Róża i Fryderyk sobie ten ślub ot, tak wezmą po prostu powala na kolana... Kompletnie nie zwracam uwagi na zmiany koloru oczu, nieścisłości w datach urodzenia i mnóśtwo tego typu drobiazgów, ale tu moja kochana MM po prostu mnie zawiodła. Takie to amerykańsko - romantyczne, takie nieprawdopodobne i wprost niemożliwe... Takie rzeczy to tylko w Erze albo Las Vegas, na pewno nie w szacownej katolickiej parafii... Odpowiedz Link
senseeko Re: Wpadki 21.10.08, 14:28 denea napisała: > Kompletnie nie zwracam uwagi na zmiany koloru oczu, nieścisłości w > datach urodzenia i mnóśtwo tego typu drobiazgów, ale tu moja kochana > MM po prostu mnie zawiodła. Zmiany koloru oczu? Gdzie? Czyje? Odpowiedz Link
ananke666 Re: Wpadki 23.10.08, 00:10 > Zmiany koloru oczu? Gdzie? Czyje? Było wałkowane - Pyzie znienacka z błękitnych i zacnych ocząt zrobiły się brązowe. Odpowiedz Link
basiulka1881 Re: Wpadki 15.01.08, 16:18 Mnie zdziwiło to, że w "Żabie" Wolfi widzi że Laura spi na biurku na zeszycie do geografii. Jest maj. Rok szkolny dla maturzystów u mnie kończy sie w kwietniu, a tam nie ? Bo po co ona się uczyła tej geografii skoro maturę zdawała z polskiego angielskiego i historii, a zajęć szkolnych już nie miała ? Mylę się czy nie ? Odpowiedz Link
sowca Re: Wpadki 15.01.08, 23:11 Wydaje mi się, że się mylisz - w CP jest napisane, że Laura zdawała maturę z geografii. Chociaż nie mogę sprawdzić, nie mam książki pod ręką, ale na pewno nie zdawała historii. Odpowiedz Link
lutecja4 Re: Wpadki 16.01.08, 00:45 Racja, tylko ze to napisane jest w Zabie: Laura nie miala wiekszych ambicji niz piatka z polskiego czworka z angielskiego i trojka z geografii(tak mi sie kojarzy, pisze z pamieci) Odpowiedz Link
sowca Re: Wpadki 17.01.08, 22:25 Masz rację, Lutecjo, a co więcej: uświadomiłaś mi właśnie kolejną pomyłkę MM. Jako zeszłoroczna maturzystka mogę z czystym sumieniem zapewnić, że niemożliwym jest znać wyniki swojej matury na przełomie maja i czerwca. Nie i nie. Mozna znać co najwyżej wyniki egzaminów ustnych. Natomiast wyniki pisemnych ogłaszane są oficjalnie dopiero w lipcu. Odpowiedz Link
lutecja4 kolor oczu 18.01.08, 07:07 dlaczego Tomcio w pierwszej klasie podstawowki mial blekitne oczeta a trzymajac sie z Elka za rece mial oczy szare? dzieciom zmienia sie kolor oczu ale chyba troche wczsniej :o) Odpowiedz Link
zieleniack Re: kolor oczu 18.01.08, 15:03 to mnie zupelnie nie dziwi. Oczy szare i niebieskie są do siebie baaaaaaaaaaaardzo podobne. Kiedy poznałam mojego narzeczonego, myslalam, ze ma oczy szare i dlugi czas bylam o tym przekonana. Dopiero przy blizszym poznaniu ;) zdalam sobie sprawe, ze te oczy sa niebieskie i to tak mocno niebieskie, ze hej. Czasem to zależy od natężenia światła, tzn są niebieskie, ale czasem wyglądają jak szare. Poza tym inna sprawa-podobne do siebie kolory oczu z wiekiem przechodzą jeden z drugi. Moja mama ma oczy zielone, tata brązowe. Moja siostra jako dziecko miała oczy konkretnie piwne. Teraz ma zielono-piwne i to z przewagą zieleni. Taka zmiana opisu oczu Tomka nie dziwi mnie zatem zupełnie:) Odpowiedz Link
zieleniack Re: kolor oczu 18.01.08, 15:04 zreszta, nie tylko jako dziecko, jako nastolatka wciaz miala piwne. Chyba po 20tym roku zycia jej sie zaczely tak rozjaśniac i zielenieć:) Odpowiedz Link
doti.80 Re: kolor oczu 18.01.08, 16:05 Chciałam napisać, że kolory na siebie wpływają i oprócz światła ważne jest to, w co jesteśmy ubrani, bo wtedy patrzący odbierają kolor naszych oczu w odniesieniu do koloru ubralnia, ale...ale zdałam sobie sprawę, że w Noelce Tomcio paraduje głównie w tradycyjnym kostiumie Świętego M., więc nie wiem, jak by to miało wpłynąć na odbiór koloru szary/niebieski. Odpowiedz Link
zieleniack Re: kolor oczu 18.01.08, 17:45 Ubranie nie musiało wpływac, wystarczy, ze mu się kolor oczu nieznacznie zmienił z wiekiem, jak u wspomnianej mojej siostry, co w przypadku kolorów podobnych (niebieski/szary czy piwny/brudnozielony) jest przecież bardzo możliwe:) Odpowiedz Link
senseeko Re: kolor oczu 21.10.08, 14:33 lutecja4 napisała: > dlaczego Tomcio w pierwszej klasie podstawowki mial blekitne oczeta a trzymajac > sie z Elka za rece mial oczy szare? dzieciom zmienia sie kolor oczu ale chyba > troche wczsniej :o) Ja mogę mieć inny kolor oczy nawet tego samego dnia, jeśli zmienię ubranie. Podobnie mój mąż. Oboje mamy niebieskie. W pewnych swetrach mąż ma oczy błękitne, w innych szare, w jeszcze innych jest to nijaki niebieski. Ja podobnie. A mam nawet taką sukienkę, przy której moje oczy wydają się turkusowe. A mój niebieskooki syn jest świecie przekonany, ze ma oczy szarozielone lub nawet zielone. I wiecie co? W niektóre dni ma rację. Odpowiedz Link
szachida Re: Wpadki 18.01.08, 11:19 Ale Laura i Wolfi zdawali starą maturę, co potwierdza wypowiedź Żaby o tym, że muszą zdać bo po nich będzie ,,pusty tocznik'', a więc to były ostatnie klasy Liceum 4-letniego. Wyniki egzaminów pisemnych były przed ustnymi. Odpowiedz Link
turzyca Re: Wpadki 30.04.09, 09:35 Nie czytalam tej wypowiedzi w ksiazce, ale w takim kontekscie ta wypowiedz to bzdura - byl rok przerwy w przyjeciach do liceum, bo rocznik 1985 szedl do liceum po 8 latach szkoly podstawowej, a rocznik 1986 po 9 latach podstawowki+gimnazjum, ale w maturach nie bylo dziury, rocznik 1985 zdawal stara mature w 2004, a rocznik 1986 nowa mature w 2005. Odpowiedz Link
zieleniack Re: Wpadki 18.01.08, 14:57 tyle, ze Laura zdawala stara mature jeszcze - ona jest ostatnim rocznikiem staromaturalnym. Wtedy wyniki byly chyba szybciej (nie wiem, ja jestem pierwszym nowomaturalnym i mialam pod koniec czerwca lub na poczatku lipca) Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Wpadki 18.01.08, 16:25 > tyle, ze Laura zdawala stara mature jeszcze - ona jest ostatnim > rocznikiem staromaturalnym. Wtedy wyniki byly chyba szybciej (nie > wiem, ja jestem pierwszym nowomaturalnym i mialam pod koniec czerwca > lub na poczatku lipca) Dokładnie. Wyniki pisemne były znane PRZED rozpoczęciem matur ustnych. Wtedy było się zwolnionym z ustnego egzaminu pod warunkiem otrzymania piątki z pisemnego - a zatem trzeba było wiedziec, co się dostało z pisemnego. Odpowiedz Link
senseeko Re: Wpadki 21.10.08, 14:37 zieleniack napisała: > tyle, ze Laura zdawala stara mature jeszcze - ona jest ostatnim > rocznikiem staromaturalnym. Wtedy wyniki byly chyba szybciej (nie > wiem, ja jestem pierwszym nowomaturalnym i mialam pod koniec czerwca > lub na poczatku lipca) Potwierdzam. Wyniki starej matury były dość szybko. A więc to nie wpadka. Odpowiedz Link
zlosnicam Re: Wpadki 08.09.09, 04:20 Laura zdawała maturę w 2004 - czyli jeszcze tzw. "starą". Wyniki pisemnych były po około tygodniu, przynajmniej u mnie. ;) Odpowiedz Link
zieleniack Re: Wpadki 16.01.08, 18:55 pytanie tylko, jak dostac sie na polonistyke bez historii? zawsze wydawalo mi sie, ze to jest przedmiot obowiazkowy przy rekrutacji.... Odpowiedz Link
nighthrill Re: Wpadki 20.01.08, 14:55 Polonistyka to był taki pomysł last minute. Ona tak naprawdę zdawała na psychologię i śpiew solowy na Akademii Muzycznej, zdaje się. Zresztą to były czasy egzaminów wstępnych, więc ani przedmioty maturalne, ani oceny z matury nie miały takiego znaczenia (no chyba że był konkurs świadectw). Teraz już trzeba dobierać przedmioty pod względem wymarzonego kierunku studiów i ciułać procenty na maturze. Odpowiedz Link
turzyca Re: Wpadki 30.04.09, 09:38 Na psychologie w dawnych czasach byly 3 z 4 przedmiotow: polski, historia, matematyka, biologia. Pamietam, bo u mnie w szkole byly zajecia z biologii dla humanistow, ktorzy chcieli isc na psychologie i nie chcieli robic matematyki. Zajecia byly o 7 rano i zawsze dochodzilam do wniosku, ze ja nie mam tyle zaciecia i ze wszechmiar wole matematyke. Czyli tak czy siak przedmioty maturalne nie maja sensu w kontekscie przedmiotow egzaminacyjnych. :) Odpowiedz Link
baja7 Re: Wpadki 24.05.09, 18:18 Witam, piszę tu po raz pierwszy, więc z góry przepraszam jeśli coś pomyliłam z miejscem, gdzie mój post ma się pokazać :) Mnie zastanawia jedno: w Żabie bodajże tata Fryderyka przychodzi po raz pierwszy do Borejków i wtedy Róża mówi, że jej córka to "mała Mila". Tymczasem później przychodzący z wizytą rodzice Fryderyka dowiadują się z zakoczeniem, że dziecko ma na imię Mila i ojciec Fryderyka dzięki temu (jego mama miała na imię Milena) przekonuje się do dziecka. Prawdę napisałam czy mi się tylko pomyliło? Pozdrawiam :) Odpowiedz Link
angazetka Re: Wpadki 06.03.08, 10:18 A skąd, przedmiotem obowiązkowym przy rekrutacji na większość polonistyk jest li i jedynie polski. Odpowiedz Link
szachida Re: Wpadki ,,Harlequin'' 18.01.08, 11:11 Nie tyle wpadka, tylko zabawne, zdaje się, że to się nazywa ,,przeniesienie''- nauczycielka pracy-techniki na każdą lekcję przynosi nowy tomik Harlequina. Niestety wiem z doświadczenia, że tego typu nauczycielki tomik Harlequina czytają niczym ,,Czarodziejską Górę'' przez około dwa tygodnie ;). Rozumiem jednak, że pani Małgorzata jako maniak książkowy liczy min. jeden tom na dobę ;) Odpowiedz Link
zieleniack Re: Wpadki ,,Harlequin'' 18.01.08, 14:58 Moze ona czytala tyle tych harlequinów, ze wyrobiła sobie na nich zdolność szybkiego czytania? ;D Odpowiedz Link
lutecja4 Re: Wpadki ,,Harlequin'' 19.01.08, 19:25 lekcje techniki sa raz w tygodniu,wiec mogla zdazyc przeczytac poza tym,mimo,ze uczyla techniki ta przeciez jako nauczycielka byla osoba z wyzszym wyksztalceniem-skad zatem te zlosliwosci,nie kazdy na co dzien czyta Prousta Odpowiedz Link
lutecja4 ceny 19.01.08, 19:30 w Pulpecji klientka kupuje w nowej kwiaciarni Florek wiazanke z frezji przetykanych orchideami i placi za nia 325tys zl,chwile pozniej facet w kitlu zamawia kosz i trzy wiazanki dla tenorow z roz "zeby sie zamknely w kwocie do pol miliona"-jak to mozliwe? Odpowiedz Link
doti.80 Re: ceny 19.01.08, 23:42 lutecja4 napisała: > w Pulpecji klientka kupuje w nowej kwiaciarni Florek wiazanke z frezji > przetykanych orchideami i placi za nia 325tys zl,chwile pozniej facet w kitlu > zamawia kosz i trzy wiazanki dla tenorow z roz "zeby sie zamknely w kwocie do > pol miliona"-jak to mozliwe? Zupełnie nie pamiętam, jakie były wtedy ceny kwiatów, ale zdaje się, że Opera była stałym klientem, na który florkom zależało, więc pewnie dawali jakieś super zniżki. Odpowiedz Link
agnieszka_azj Re: ceny 19.01.08, 23:51 doti.80 napisała: > lutecja4 napisała: > > > w Pulpecji klientka kupuje w nowej kwiaciarni Florek wiazanke z > frezji > > przetykanych orchideami i placi za nia 325tys zl,chwile pozniej > facet w kitlu > > zamawia kosz i trzy wiazanki dla tenorow z roz "zeby sie zamknely > w kwocie do > > pol miliona"-jak to mozliwe? > > Zupełnie nie pamiętam, jakie były wtedy ceny kwiatów, ale zdaje się, > że Opera była stałym klientem, na który florkom zależało, więc > pewnie dawali jakieś super zniżki. Poza tym orchidee to drogie kwiaty, a do kosza mogli użyć goździków i to połamanych, które normalnie by się nie sprzedały ;-) Odpowiedz Link
tennesee malutka wpadeczka 20.01.08, 12:04 w Kwiecie Kalafiora Gaba i Pyziak idą na wywiadówkę i do szpitala. W jednej z tych wycieczek przechodzą koło hotelu mrrkury i ronda kopernika i są tam po kwadransie od wyjścia z domu. Wpadka wperawdzie niewielka, ale jest mało prawdopodobne, żeby dwoje wysportowanych młodych ludzi szło tek kawalątek tak długo. Odpowiedz Link
sowca Re: malutka wpadeczka 20.01.08, 21:51 Może specjalnie przedłużali ten spacer, żeby pobyć dłużej ze sobą? :D jak się jest zakochanym, to czas płynie zupełnie inaczej ;) Odpowiedz Link
lutecja4 wozny 22.01.08, 23:58 sluchajcie:w OwR wozny w szkole uwielbial Kreske czy to nie byl przypadkiem pan Jankowiak? a jesli to byl on(w koncu pracowal w tej szkole tyle lat,pamietal profesora Dmuchawca,jego pamietala Gabrysia)to czemu w DP nie rozpoznal Kreski kiedy jechali do Pobiedzisk i czemu Kreska go nie rozpoznala? Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: wozny 23.01.08, 06:47 utecja4 napisała: > sluchajcie:w OwR wozny w szkole uwielbial Kreske > czy to nie byl przypadkiem pan Jankowiak?> a jesli to byl on(w koncu >pracowal w tej szkole tyle lat,pamietal profesora> Dmuchawca,jego >pamietala Gabrysia)to czemu w DP nie rozpoznal Kreski kiedy jechali do >Pobiedzisk i czemu Kreska go nie rozpoznala? Bo pan Jankowiak zostal dopisany znacznie pózniej hi hi hi ;) Tak jak i cala Kalamburka na ten przyklad. Odpowiedz Link
agnieszka_azj Re: wozny 23.01.08, 09:42 lutecja4 napisała: > sluchajcie:w OwR wozny w szkole uwielbial Kreske > czy to nie byl przypadkiem pan Jankowiak? > a jesli to byl on(w koncu pracowal w tej szkole tyle lat,pamietal profesora > Dmuchawca,jego pamietala Gabrysia)to czemu w DP nie rozpoznal Kreski kiedy > jechali do Pobiedzisk i czemu Kreska go nie rozpoznala? A czy w szkole może byc tylko jeden woźny ??? Odpowiedz Link
the_dzidka Re: wozny 23.01.08, 15:41 > A czy w szkole może byc tylko jeden woźny ??? A pewnie, że nie! Sam pan Jankowiak miał jako back-up niejaką panią Klimasową :-)) Odpowiedz Link
zieleniack Re: wozny 23.01.08, 15:55 Na pewno było wiecej woznych, to niemozliwe, aby w duzym liceum było tylko dwoje...moje liceum bylo male, a woznych bylo wiecej, niz 2, ale nie pamietam, ile. 3 albo 4 Odpowiedz Link
lutecja4 Re: wozny 25.01.08, 22:34 w moim liceum wozny byl jeden(zajecia byly na jedna zmiane)i byly ze trzy panie sprzataczki, wydaje mi sie ze dwoje tzn pani Klimasowa i pan Jankowiak to wszystko wiec moim zdaniem mala wpadka Odpowiedz Link
szachida Re: wozny 29.01.08, 12:41 Rzeczywiście, Jankowiak powinien znać Kreskę jeśli była ona taka dobra w nawiązywaniu przyjaźni z portierami, woźnymi itd.;) Odpowiedz Link
agnieszka_azj Re: wozny 29.01.08, 23:26 szachida napisała: > Rzeczywiście, Jankowiak powinien znać Kreskę jeśli była ona taka > dobra w nawiązywaniu przyjaźni z portierami, woźnymi itd.;) Nawet jeżeli tym woźnym, z ktorym "zaprzyjaźniona" była Kreska, był pan Jankowiak, to: 1. od "Opium" do "Dziecka piątku" minęło 10 lat - przez ten czas i Kreska dorosła, i przez szkołę przwinęło się kolejnych 10 roczników uczniów - mógł jej zwyczajnie nie pamietać; 2. woźny (kimkolwiek był) nie wiedział, że Kreska jest wnuczką Dmuchawca - Janka mówi dziadkowi, że tak jak prosił, nikomu w szkole nie mówiła o ich pokrewieństwie. Tym bardziej miał jej prawo nie skojarzyć po 10 latach. 3. Na czym mogła polegać ta "przyjaźń" ? Pewnie na tym, że zamieniali kilka zdań i że Kreska mogła z nim łatwiej załatwić takie rzeczy, jak otworzenie szatni o nietypowej porze ;-) W moim dość kameralnym liceum, kiedy chodziłam jeszcze do szkoły, woźne znały nas prawie wszystkich z imienia. Kiedy spotkalismy się tam 10 lat po maturze, to "ciocia" Jadzia - ostatnia z woźnych z naszych czasów - rozpoznała tylko mnie. Zawdzięczam to temu, że po maturze prowadziłam w szkole druzynę harcerską i byłam tam częstym gościem. Reszty - nawet największych rozrabiakow klasowych - już nie poznała. Odpowiedz Link
lutecja4 Re: wozny 30.01.08, 21:53 ale i Kreska go nie poznala a przeciez "wozny w szkole tez ja uwielbial" nie mogla sie przypomniec,gdy przyszedl do Dmuchawca? od razu zrobiloby sie milo i rodzinnie Odpowiedz Link
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: wozny 02.02.08, 00:08 > 2. woźny (kimkolwiek był) nie wiedział, że Kreska jest wnuczką > Dmuchawca - Janka mówi dziadkowi, że tak jak prosił, nikomu w > szkole nie mówiła o ich pokrewieństwie. Tym bardziej miał jej prawo > nie skojarzyć po 10 latach. Ale jak to? Kto w takim razie chodził Kresce na wywiadówki??? I przecież szkoła musiała wiedzieć, kto sprawuje opiekę nad nieletnią pod nieobecność rodziców... Kolejna wpadka? Odpowiedz Link
sowca Re: wozny 02.02.08, 22:44 Ewa wiedziała, co się dzieje z rodzicami Kreski i znała adres Dmuchawca, prawdopodobnie tylko nie znała nazwiska. A na wywiadówki pewnie nikt nie chodził, Janka na pewno informowała wychowawczynię, że jej schorowany dziadek nie będzie się telepał na byle wywiadówkę ;) Odpowiedz Link
anchema Re: wozny 03.02.08, 00:33 > Ewa wiedziała, co się dzieje z rodzicami Kreski i znała adres > Dmuchawca, prawdopodobnie tylko nie znała nazwiska. Znała nazwisko - Krechowicz - dlatego jest w takim szoku, kiedy pod adresem podanym zapewne przez Kreskę do dziennika, znajduje Dmuchawca. Początkowo pewnie myśli, że pomyliła adres i tak niefortunnie trafiła. Myślała, że po prostu znajdzie tam jakichś opiekunów. Odpowiedz Link
senseeko Re: malutka wpadeczka 21.10.08, 14:41 tennesee napisała: > w Kwiecie Kalafiora Gaba i Pyziak idą na wywiadówkę i do szpitala. W > jednej z tych wycieczek przechodzą koło hotelu mrrkury i ronda > kopernika i są tam po kwadransie od wyjścia z domu. Wpadka > wperawdzie niewielka, ale jest mało prawdopodobne, żeby dwoje > wysportowanych młodych ludzi szło tek kawalątek tak długo. Może się całowali po drodze? Może to była taka subtelna aluzja dla dociekliwych czytelników? A moze wtedy powstała Pyza? ;) :P Poza tym nie zapominaj, że tam droga jest pod górkę a oni na pewno nie gnali, tylko szli rozmawiając. Wtedy się idzie krokiem spacerowym. (No chyba, że się śpieszyli, nie pamiętam, ale czy zakochani się spieszą?) Odpowiedz Link
the_dzidka Re: malutka wpadeczka 21.10.08, 20:47 > Poza tym nie zapominaj, że tam droga jest pod górkę Pod jaką górkę! Lekkie wzniesienie, jakieś 10 stopni, jedynie do Dąbrowskiego, dalej już plaskato jest... Odpowiedz Link
dziabka1 Re: malutka wpadeczka 24.11.14, 16:49 senseeko napisała: > > Poza tym nie zapominaj, że tam droga jest pod górkę a oni na pewno nie gnali, t > ylko szli rozmawiając. Wtedy się idzie krokiem spacerowym. (No chyba, że się śp > ieszyli, nie pamiętam, ale czy zakochani się spieszą?) Oni nie rozmawiali. Oni milczeli całą drogę, bo Pyziak doświadczalnie stwierdził, ze nic tak dobrze na Gabę nie działa jak milczenie. Odpowiedz Link
lutecja4 Re: ceny 20.01.08, 19:43 nie mogli uzyc gozdzikow bo wyraznie jest powiedziane ze kosz i trzy wiazanki z roz a frezje sa tanie,natomiast orchideami byly tylko przetykane,wiec mimo wszystko wydaje mi sie dziwne to wyliczenie nawet jesli traktowali pracownikow opery jak waznych stalych klientow to chyba nie doplacali do tych kwiatow Odpowiedz Link
turzyca Re: ceny 08.09.09, 22:22 > nawet jesli traktowali pracownikow opery jak waznych stalych klientow to chyba > nie doplacali do tych kwiatow Ale mogli do tej wiazanki uzyc kwiatow juz przestalych, na ostatnim tchu, ktore nastepnego dnia nadawalyby sie tylko na smietnik. Racjonalne wykorzystanie prawie odpadkow. ;) Odpowiedz Link
ananke666 Małe byki 05.03.08, 12:56 Witam przy okazji :) trafiłam tu całkowitym przypadkiem. Książki MM czytałam dawno temu, za lat nastoletnich i dziecinnych. Starsze lubię dalej, nowsze są niestety, znacznie gorsze. Ostatnia przeczytana to "Żaba", pożyczyłam, jakoś nie miałam chęci jej kupić. A oto byki w "Żabie" - małe, ale głupie. Cały początek książki jest nimi usiany. - Żaba idzie do łazienki, aby spędzić tam pracowitą godzinę. "Prysznic z użyciem peelingu ziołowego to podstawa" - cóż, peeling robi się 1-2 razy w tygodniu. No chyba, że Ż. ma jakiś superdelikatny. - Wolfi idzie na randkę z poznaną w sieci fanką punk rocka, po czym odkrywa, że dziewczyna nie miała pojęcia o muzyce. Dziwne, bo kiedy stykają się fani czegokolwiek, na 100% padną pytania o ulubione zespoły/albumy/utwory. Fani o nich ględzą, więc w rozmowie na żywo nie da się udawać, że jest się fanem, skoro się nic o tym nie wie. - Wolfi idzie na randkę z rzekomą fanką punk rocka... i prasuje przyciasną koszulę? Jaki punk idzie na randkę przebrany w koszulę? - Wolfi idzie na randkę, która ma się odbyć w kawiarni i... jedzie rowerem?! Randka zwykle przewiduje spacerek, a nie nażreć się i do widzenia, pchać zamierzał ten rower czy wieźć na nim damę? Przecież jeszcze nie wiedział, że to będzie niewypał. - Wolfi idzie na randkę i prasuje w pokoju Żaby. Odstawił żelazko na papiery na biurku - jakie papiery? Żaba miała maleńki pokoik i pedantyczny porządek - nawet jak coś tam było, to chyba nikt normalny na podręcznikach czy innych książkach nie postawi żelazka? I kto normalny postawi żelazko stopą w dół, skoro wiadomo, że jest gorące i zaraz przypali to, na czym stoi, a można je postawić inaczej? - Żelazko wydaje dość charakterystyczny, trudny do pomylenia zapach, nawet gdy się tylko prasuje. A już zwłaszcza, jak coś przypala. Jak to możliwe, że nikt go nie poczuł? Skoro najpierw wyszedł Wolfi, potem Żaba, a rodzice przed spacerem musieli się chyba ubrać, umyć i coś zjeść? Bo podczas porannej rozmowy byli jeszcze w piżamach? Musiało minąć minimum pół godziny, a pewnie i więcej - dość czasu, żeby zaczęło się palić. - Wolfi mówi "odkupię ci każdą książkę, każdą płytę. Wiesz, że mnie stać" - a parę dni później "biurka były za drogie". Eeee? Proste biurko można kupić za ok. 150 zł... cena ok. pięciu książek... to w końcu stać go czy nie? - Gdzie się podział zapomniany w samochodzie prezent dla Żaby? - Dlaczego cała rodzina gapi się na siedzącego przed budynkiem Wolfiego? Kto normalny zada pytanie "na kogo on tak czeka?" widząc kompletnie obcego chłopaka po drugiej stronie ulicy? Co w tym tak ciekawego, że cała rodzina się odwraca? - Wolfi boi się wyskoczyć z wysokiego parteru, mając wizję połamanych nóg, w tym w biodrze. Po pierwsze, nie bardzo da się złamać nogę w biodrze, biodro nie jest częścią nogi, najwyżej w stawie biodrowym... ale ok, małe niedopatrzenie. Po drugie, do ziemi z okna jest ok. 2 metry, czyli jeśli Wolfi zwiesi się na rękach z parapetu albo balkonu, będzie to... nic. Wiem to na pewno, bo parę lat temu skakałam z balkonu na pierwszym piętrze w domku z b. niskim parterem (ok. 2,70 m). Ja umiałam, a krzepki maturzysta nie?! Przecież wystarczy wywiesić nogi za okno, żeby te dwa metry zamieniły się w sporo mniej! Ja rozumiem, że Święta Gabriela w kompletnym zaślepieniu nie zauważyła, że jej dziecko jest lizusem, donosicielem i bardzo dziwnie się ubiera. Ale dlaczego nie zauważył tego Grzegorz? Nikt chyba takich rzeczy nie tłumaczy brakiem wzorców męskich i innym psychologicznym bełkotem, przecież wzorce to nie tylko tatuś? Jak to możliwe, że Gabriela jest tak egoistyczna i zapiekła w swoim cierpieniu, że nie potrafi zdobyć się na kilka rozmów z córkami dot. Pyziaka? I dlaczego nikt inny tego nie umiał zrobić, tylko pozwalali biernie, żeby problemy się nawarstwiały? Urojone problemy, które rozwiązałaby chwila rozsądku, szczerości i uczciwe postawienie sprawy, to specjalność MM... (np. Frycek, otrzeźwiawszy, mógłby powiedzieć "Róża, byłem głupi, wybacz... to stypendium to dla mnie szansa, a przy tym w Stanach łatwiej zarobię kasę na start. Poczekaj na mnie, wrócę na czas, będziemy ciągle w kontakcie", nawet jak otrzeźwiał już w Stanach, wystarczyło zadzwonić - i nie ma fabułki, nie ma dramatu.) Wiele tu już żabowych byków padło, nie będę powtarzać :) Odpowiedz Link
ginestra Re: Małe byki 05.03.08, 13:28 Witaj na forum! :) Widać, że musiałaś to z siebie wyrzucić :) Fajnie się czyta Twojego posta, ze wszystkimi zarzutami się zgadzam (wiem, że to brzmi jak podlizywanie się, ale to prawda!). Może byłabym tylko trochę łagodniejsza dla Wolfiego - ta fanka... No cóż, może zalogowała się na jakimś punkowym forum dając jakąś ciekawą artystycznie fotkę z półprofilu (twarzy lub ciała..) plus jakiś kuszący nick, w opisie cytat z zespołu punkowego mający wyrażać jaką ciekawą jest osobą. Wolfi do niej zagadał, okazała się sympatyczna i intrygująca, potrafiąca lawirować wokół tematów punkowych (może coś jej się obiło o uszy na przykład od brata). Umówiła się, bo chciała poderwać tym sposobem chłopaka. Myślała, że przy spotkaniu jej urok osobisty będzie tak obezwładniający, że braki muzyczne w ogóle nie będą istotne i przejdą do innego rodzaju komunikacji i znajomości.. No i Wolfi rozczarował się. (Ona pewnie też). ;) Co do żelazek, to ja też pisałam, nie pamiętam gdzie, że zostawianie żelazek i obiadów gotujących się na kuchence to specjalność bohaterów jeżycjadowych. A przecież raczej nikt nie postawi rzeczywiście żelazka na papierach. Spośród domowników ktoś miałby odruch "przed wyjściem sprawdź czy wszystko wyłączone" - jeśli nie on, to Żaba albo Schoppowie. No i zapach też. Gaba, Grześ i Ignacy Grzegorz plus rozmowy z córkami o Pyziaku - podpisuję się obiema rękami pod tym co pisałaś. Sporo o tym mówimy na forum też w innych miejscach. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
ananke666 Re: Małe byki 05.03.08, 13:55 No, chyba musiałam to wyrzucić :) Byków w książkach jest co niemiara. No to jeszcze rysunkowy: Na okładce "Żaby" Żaba ma kółko w nosie. Ma je w złym miejscu, nikt tak nosa nie przekłuje... Dlaczego Wolfi zapomniawszy klapek, prysznicu chodzi po mieszkaniu w... butach? I skąd je wziął, pod prysznic poszedł z tymi adidasami? Aż tak brudno mieli, że brzydził się chodzić boso? I nie wiem jak Was, ale mnie do szału doprowadza maniera wtrąceń w nawiasach. Zwłaszcza po to, żeby zaznaczyć, jakiej marki i gdzie coś zostało kupione. Na diabła mi wiedza, że światełka nad stołem są z Ikei, marka płynu do naczyń, proszku do prania, szamponu, perfum, odplamiacza, rodzaj zjedzonych lodów? Co innego rzeczy typu masło naramowickie z RiT, to wzbogaca klimat lokalny. Albo kiedyś mydło czy płyn do naczyń "Ludwik" - wtedy po prostu był tylko jeden. Ale mnóstwo innych tego typu szczegółów śmierdzi reklamą, zwłaszcza że nader często były podane wielkimi literami, żeby się aby nikt nie pomylił. Laptop dla Mili - odkąd to laptopy są tanie? No chyba, że jakiś kompletny grat. O ile się orientuję, za cenę kiepskiego laptopa można mieć całkiem dobry komputer stacjonarny, a już na pewno parę lat temu rozziew cenowy był jeszcze większy. Byk potworny - w "Noelce" jest mowa, jak to Gaba przygarniała czy tam karmiła bezdomne koty i psy. Ani razu nic takiego nie było wspominane poza tą sceną, po żadnym zwierzaku nie ma tam śladu ni popiołu. Za co kupuje się ciągle książki, z kupą dzieci na utrzymaniu? Dwie porządne książki plus wydanie albumowe to wydatek rzędu 200 zł... za książkę MM, jakieś 200 stron w miękkiej oprawie trzeba dać ponad 3 dychy... Odpowiedz Link
zieleniack Re: Małe byki 05.03.08, 14:34 cytuje: "Dlaczego Wolfi zapomniawszy klapek, prysznicu chodzi po mieszkaniu w... butach? I skąd je wziął, pod prysznic poszedł z tymi adidasami? Aż tak brudno mieli, że brzydził się chodzić boso?" niektórzy tak mają, że po całym domu chodzą w butach. Nieraz byłam w takim domu. Do mnie to nie przemawia, u mnie w butach chodzi się jedynie w przedpokoju. Jeśli któryś z domowników np. się spieszy lub czegoś zapomniał i musi wejść w butach gdzieś dalej, to reszta na niego warczy, ze roznosi błoto/piasek. Ale w niektórych domach to naturalne, ze wszędzie się w butach chodzi i dla tych ludzi to nie jest dziwne. Odpowiedz Link
noida Re: Małe byki 05.03.08, 17:09 U mnie w domu chodzi się bardzo często w butach, ale pod prysznic jednak ludzie chodzą w klapkach :) I po domu następnie też w klapkach albo kapciach. Może jeśli poszedł w butach pod prysznic (w co wątpię, zważywszy na atmosferę domu - wydaje mi się, że mama Schoppe nie pozwoliłaby na chodzenie w butach po domu) to potem do pokoju też poszedł w butach, bo wcześniej na korytarzu sam nabrudził butami :) Odpowiedz Link
asientos Re: Małe byki 25.07.16, 22:05 Ja też nieśmiało wychynę z czeluści podglądaczych... Żaba miała pokój 4,5 m2 (sama sobie zmierzyła). W optymistycznym wariancie to 2 x 2,25 m. Mój mąż architekt przewraca oczami mówiąc, że to o metr więcej niż nasze łóżko...Pokój musiał pomieścić łóżko (dobrze, że Żabon krótkawy jest), biurko, jest też coś o biblioteczce z miejscami na staranne pierdółkowo, po pożarze kościotrup krzesła. Gdzie, u licha prasował Wolfi? Na tym mikroskopijnym chyba biureczku? Odpowiedz Link
iskrzy_54 Re: Małe byki 25.07.16, 23:39 ... Gdzie, u licha prasował Wolfi? Na tym mikroskopijnym chyba biureczku? Chcieć to móc - moje dziecię ma "pokój" za szafą po przodkach - szafa ma 2 m, szerokość od szafy do przeciwległej sciany to 2m, dodatkowy 1m2 to miejsce przy oknie gdzie jest przejście i nic się nie da ustawić. W praktyce też 4,5 m2. W tej przestrzeni mieści się łózko, biurko (wcale nie takie małe, chociaż płaskie) oraz komoda, fotel komputerowy i stojace listro z wieszakiem na ubrania. W przeszłości był tam rozkładany fotel, troche mniejsze biurko oraz wąska szafa z bieliźniarka z jednej strony, jak równeż wisząca półka. Dziecię prasuje na łóżku, a Wolfi faktycznie zapewne na biurku. BTW - ja prasuję na wąskiej pralce w łazience (o powierzchni blatu raczej mniejszej niż biurko), więc akceptuję wariant MM. BTW2 - dziecię urzadziło kiedyś urodziny, na któych było 10 osób. Odpowiedz Link
tt-tka Re: Małe byki 13.08.16, 21:14 W DP Laura pokazuje w usmiechu "rozowe dziaselka bez gornych dwojek, za to ze sporymi jedynkami nowej generacji". DP to rok przed NiN, czyli Laura ma 9 lat. W tym wieku wymienia sie jedynki i dwojki ? Zdawalo mi sie, ze wczesniej, pamietam szczerbate szescioletnie mamerciatka... Odpowiedz Link
tt-tka Re: Małe byki 13.08.16, 23:47 Imieniny. "Jego (Grzesia) kedzierzawa czupryna i broda wyraznie juz siwialy". Nic dziwnego, skoro juz w Noelce byl szpakowaty. Tylko czemu kilkanascie lat pozniej jest brunetem, ktorym nigdy nie byl ? Nie mogl sie farbowac na orzechowo, jesli juz musial ? Odpowiedz Link
bupu Re: Małe byki 16.08.16, 19:30 tt-tka napisała: > Imieniny. "Jego (Grzesia) kedzierzawa czupryna i broda wyraznie juz siwialy". N > ic dziwnego, skoro juz w Noelce byl szpakowaty. Tylko czemu kilkanascie lat poz > niej jest brunetem, ktorym nigdy nie byl ? Nie mogl sie farbowac na orzechowo, > jesli juz musial ? Teoria na szybko: skoro Gaba wciąż wzdychała do bruneta Pyziaka, orzechowy Grześ postanowił również zostać brunetem, mając nadzieję, że ona afektem płomienistym wtedy do niego wybuchnie. Odpowiedz Link
iskrzy_54 Re: Małe byki 17.08.16, 08:59 Teoria na szybko: skoro Gaba wciąż wzdychała do bruneta Pyziaka, orzechowy Grześ postanowił również zostać brunetem, mając nadzieję, że ona afektem płomienistym wtedy do niego wybuchnie. Popieram. Moja śtp przyjaciółka przefarbowała się na ciemno po spotkaniu ex-ukochanego, bo wspomniał coś o jej pięknym kolorze pamiętanym z młodości; kobiety mojego brata na ogół prędzej, czy później dawały się przemalować na brąz, w którym wg brata było im najbardziej do twarzy (fakt - jako jasny blondyn o niebieskich oczach lubił dziewczyny, które były jego przeciwieństwem - coś jak młoda Elizabeth Taylor, no i jego pierwsza wielka miłość; gdyby mógł to by im jeszcze imiona zmieniał, ale i tak co najmniej trzy miały na imię tak samo, jak ta pierwsza) Odpowiedz Link
tt-tka Re: Małe byki 07.09.16, 12:29 Ciagle dochodza nowe wpadki ze starych tomow - Noelka, Ida "nie wygladala jak ktos, kto jutro o szesnastej mial podejsc do oltarza (...) wspierajac sie na ramieniu ojca". Po czym dzien pozniej w Pulpecji Ida sunie do oltarza z Markiem i ani slowa o tym, by Marek wyrywal ja z rak tescia, odepchnal seniora czy cos. Po co to, ja sie pytam ? Nie mozna bylo bez tego wspierania sie na ramieniu, ktore i tak nie mialo miejsca ? Na temat ktorego nie pada zadna uwaga ze strony postaci ? Odpowiedz Link
tt-tka Re: Małe byki 07.09.16, 13:31 tt-tka napisała: > W DP Laura pokazuje w usmiechu "rozowe dziaselka bez gornych dwojek, za to ze s > porymi jedynkami nowej generacji". DP to rok przed NiN, czyli Laura ma 9 lat. W > tym wieku wymienia sie jedynki i dwojki ? Zdawalo mi sie, ze wczesniej, pamiet > am szczerbate szescioletnie mamerciatka... I dobrze mi sie zdawalo. W Noelce, dwa lata przed DP Laura ma "gole dziaselka z calkiem nowa jedynka". Dwa lata taka bezzebna chodzila, nic dziwnego, ze charakter jej sie popsul. Odpowiedz Link
tt-tka Re: Małe byki 07.09.16, 18:53 Nadal DP Grzegorz siedzi przy komputerze "dniami i nocami", a kilka stron dalej dowiadujemy sie, ze od 22.00 komputer z rozkazu malzonki byl wylaczany i "wolno mu (Grzesiowi) bylo juz tylko czytac mile ksiazki oraz prowadzic lekkie wieczorne rozmowy" Odpowiedz Link
tt-tka Re: Małe byki 07.09.16, 19:54 Gdy Elka w Noelce trafia na Roosevelta, na drzwiach widnieje tabliczka "Borejkowie". Gdy trafia tam Zaba, na tabliczce figuruje "Borejko". Odpowiedz Link
ciotka_scholastyka Re: Małe byki 25.05.17, 09:14 tt-tka napisała: > Gdy Elka w Noelce trafia na Roosevelta, na drzwiach widnieje tabliczka "Borejko > wie". Gdy trafia tam Zaba, na tabliczce figuruje "Borejko". Logiczne. Pomiędzy "Noelką" a "Żabą" jest ze dwanaście lat chyba? Koniec tabliczki się odłamał i spadł, a ci rozmamłańcy oczywiście tak to pozostawili. Odpowiedz Link
zieleniack Re: Małe byki 05.03.08, 14:27 Ja z kolei fankę odebrałam trochę inaczej, ale także uważam, że to prawdopodobne. A wręcz nie wzięłam tego za nic dziwnego. Dlaczego? Otóż hmm pamiętam czasy, kiedy założono nam internet, przesiadywałam wtedy godzinami na czatach (byłam co prawda w wieku wczesnonastoletnim, a więc młodsza od tejże fanki, niemniej jednak nie o wiek tu chodzi) i doskonale pamietam, jak zaczynały się wszelkie rozmowy: jak sie nazywasz, ile masz lat, jaką lubisz muzykę, jakie książki itp. Ale jeśli ktoś coś pisał na czacie ogólnym, to czasem od tego zaczynało się rozmowy na prv. do czego zmierzam... otóż do tego, ze tego typu rozmowy były zawsze bardzo pobieżne. Wystarczyło, że ktoś napisał, że lubi jakiś zespół albo jakąś piosenkę i się taką osobę odbierało jako fana gatunku itp. Ale nie rozmawiało się akurat o tym, bo np. na ogólnym został podjęty ciekawszy temat, czy też na privie nawiaząło się do innej rzeczy, niż samej muzyki. Ale taka dziewczyna napisała, przedstawiając się, ze lubi np. taką a taką piosenkę (bo dajmy na to, gdzieś ją usłyszała) i Wolfi ją wziął za fankę punk rocka lub też wzięła jakiś zespół za punk rockowy, a okazało się, że się pomyliła, że to była jakaś zwyczajna rockowa kapela z radia, niemniej jednak myślała, że to punk rock i tak napisała na necie. Takich ludzi jest pełno, podobnie, jak takich, co to potrafią napisać, ze coś lubią, nie majac o tym pojęcia, jedynie po to, aby się przypodobać. Dlatego zupełnie mnie to nie dziwi. Można się dziwić, ze ktoś ma takie podejście, bo przecież w końcu prawda wyjdzie na jaw i wg mnie to właśnie Ananke666 wyraziła, pisząc "Fani o nich ględzą, więc w rozmowie na żywo nie da się udawać, że jest się fanem, skoro się nic o tym nie wie." Nie zaprzecza to jednak temu, że niektórzy ludzie są na tyle niemądrzy, ze potrafią powiedzieć, ze coś lubią tylko dlatego, aby przyciągnąć czyjąś uwagę itp. Odpowiedz Link
ananke666 Re: Małe byki 05.03.08, 15:07 Z fanką rzeczywiście mogę się mylić, patrzę na to przez pryzmat własnych doświadczeń. Jeśli rozmawiałam z kimś o takich samych zainteresowaniach, rozmowy zawsze były dużo bardziej szczegółowe, stąd moje zdziwienie. Hurtem - Wolfi w gajerek się nie zestroił, mowa jest tylko o koszuli. Tak czy owak, gość w koszuli, twierdzący że jest punkiem, podjeżdżający rowerem pod kawiarnię... wygląda głupio. Buty - też znam domy, gdzie w butach chodzi się normalnie po mieszkaniu, niemniej dziwi mnie dalej sytuacja. Wolfi wychodzi spod prysznica, albo poszedł tam w butach... nawet w domach "butowych" przed myciem buty zostawiało się w przedpokoju... albo po wyjściu z łazienki poszedł boso po buty do tego przedpokoju. Tak czy owak, dla mnie to ciut dziwaczne. Ale to drobiazg, nie ma się co nad tym rozwodzić. Jeszcze jedno, ale tu się mogę mylić: stary Schoppe czyta list Żaby, bo nie wylogowała się z poczty. Nie znam ani takiej skrzynki na stronie, ani programu pocztowego, w którym wysłany list jest widoczny w oknie już po wysłaniu, zamknięciu strony/programu i ponownym wejściu/zalogowaniu. No chyba, że stary Schoppe to świnia i korzystając z okazji przepyrał dziewczynie korespondencję - okropność. Odpowiedz Link
noida Re: Małe byki 05.03.08, 17:12 O to, to! W butach pod prysznic się nie chodzi nawet w "butowych domach" :) Odpowiedz Link
zieleniack Re: Małe byki 05.03.08, 18:14 no ale nikt nie mowi o tym, ze Wolfi w tych butach stał w brodziku ;DDDD tylko ze poiszedl do lazienki w butach i wyszedl w butach. Skoro poszedl w butach, to zeby nie wychodzic boso, bo np. nie lubil jak mu sie paproszki przyklejaly do stop (a tym bardziej piasek od chodzenia w butach wczesniej), to znow te buty zalozyl;P u nas sie chodzi w kapciach, wiec trudno mi dokladnie powiedziec, jak to jest w tych "butowych domach", niemniej wydaje mi sie, ze jesli komus nie przeszkadza chodzeie w butach po mieszkaniu,t o chyba niezaleznie od jego czesci ? Odpowiedz Link
onion68 Re: Małe byki 05.03.08, 20:47 > Buty - też znam domy, gdzie w butach chodzi się normalnie po mieszkaniu, niemni > ej dziwi mnie dalej sytuacja. Wolfi wychodzi spod prysznica, albo poszedł tam w > butach... nawet w domach "butowych" przed myciem buty zostawiało się w przedpo > koju... albo po wyjściu z łazienki poszedł boso po buty do tego przedpokoju. Ta > k czy owak, dla mnie to ciut dziwaczne. Ale to drobiazg, nie ma się co nad tym > rozwodzić. Darujcie te wynurzenia ;-) Ale wydaje mi się, że nawet w "butowych" domach (trudno mi je sobie wyobrazić) ludzie w butach jednak do łazienki nie chodzą - a to dlatego, że po kąpieli, w zaparowanej łazience, trudno naprawdę dokładnie wysuszyć stopy, więc zakładanie niedomowego obuwia jest i niewygodne, i ze względów higienicznych niewskazane... Odpowiedz Link
zieleniack wiem już, co z tymi butami!!! 12.03.08, 12:20 Wczoraj wieczorem mialam chwile wolną i sięgnęłam po "Żabę". I tam na początku jest informacja, że Wolfi z reguły nie nosił klapek, bo nigdy nie mógł ich znaleźć. To jest chyba odpowiedź na to, czemu później chodzi w butach po mieszkaniu. Odpowiedz Link
zieleniack Re: wiem już, co z tymi butami!!! 12.03.08, 22:37 ale wtopa ;D doczytalam "Zabe" dalej i tam zaraz po zdaniu o lazeniu w adidasach jest to o gubieniu klapek, powtorzone. Gapcio ze mnie;) Odpowiedz Link
senseeko Re: Małe byki 21.10.08, 16:03 ananke666 napisała: > Jeszcze jedno, ale tu się mogę mylić: stary Schoppe czyta list Żaby, bo nie wyl > ogowała się z poczty. Nie znam ani takiej skrzynki na stronie, ani programu poc > ztowego, w którym wysłany list jest widoczny w oknie już po wysłaniu, zamknięci > u strony/programu i ponownym wejściu/zalogowaniu. No chyba, że stary Schoppe to > świnia i korzystając z okazji przepyrał dziewczynie korespondencję - okropność > . Nie wiem jak to było opisane, Żabę czytałam raz i dawno, ale ja często po napisaniu listu zerkam jeszcze do "wyslanych" i sprawdzam, czy wszystko napisałam, bo może coś przeoczyłam. I jeśli odejdę od kompa to ten list jest dostępny dla każdego, kto będzie chciał. I to niezależnie czy piszę i wysyłam list korzystając z programu pocztowego czy bezpośrednio ze skrzynki on-line. Albo na przyklad dostaję email i zerkam do swojego na który dany email jest odpowiedzią, żeby sobie przypomnieć o czym pisałam. Moim zdaniem nie jest to wpadka. A co do butów - ja nie lubię chodzić boso po mieszkaniu, zwłaszcza cudzym. A już zwłaszcza jak wyjdę spod prysznica i mam wilgotne stopy do których wszystko może się przykleić, błeee... Wolę włożyć buty niż iść boso po cudzej podłodze. A już zwłaszcza gdy stopy dopiero co umyłam pod prysznicem. To miałabym je znów brudzić? Jakieś mam takie irracjonalne przekonanie, że w butach mam "własny" brud i jest on "czyściejszy" od obcej podłogi, której po prostu się brzydzę, przynajmniej do czasu póki jej nie oswoję dłuższym zamieszkiwaniem. Ale nawet w swoim własnym domu wolałabym włożyć buty niż brudzić nogi czy skarpetki. Pewnie Wolfi też tak miał. Odpowiedz Link
ananke666 Re: Małe byki 23.10.08, 00:22 W Żabie nie ma żadnego info, że coś sprawdzała, otwierała itp. Wysłała i cześć pieśni. Po wysłaniu widać zwykle komunikat, że wiadomość została wysłana i tyle, natomiast wysłanej wiadomości nie widać. Włażący na pocztę ojciec powinien ujrzeć listę maili i raczej nic więcej. Co do butów, też było już wałkowane. Co dom to obyczaj, jak się okazało. Dla mnie wparowanie z butami do łazienki, w której właśnie planuję kąpiel, jest nie do pomyślenia... Mieszkałam co prawda kiedyś z osobą, która w łazience robiła na podłodze nieziemski syf i trzymała tam ubłocone buty, ale to był na szczęście ewenement. Odpowiedz Link
senseeko Re: Małe byki 23.10.08, 14:04 Ananke, z tymi butami, to ja zrozumiałam, że to było w CP. Myślałam po prostu, że Wolfi zapomniał klapek na ten ich nagły wyjazd. Ale myślę, że przy charakterze Wolfiego i charakterze domu Shoppów, Wolfiego było stać na łażenie w butach po domu, nawet wychodząc spod prysznica. A wiec tu dla mnie nie ma wpadki. Co do czytania listu Żaby - ja tylko napisałam, że jest możliwe przeczytanie cudzego listu w domowym komputerze. A jak tego ojciec dokonał, to już inna rzecz.(MM mogła to pozostawić domyślności czytelnika, jeśli chciała by sobie wyrobił zdanie np o wrednym charakterze pana Shoppe. Natomiast nie wiem JAK to było opisane, choć książkę czytałam. Czy owa furtka dla domyślności była pozostawiona, czy nie. Zupełnie nie pamiętam tej sceny.) Ale że mógł to zrobić z łatwością, to oczywiste. W każdym razie z mojego kompa da się przeczytać cała moją korespondencję. Odpowiedz Link
ananke666 Re: Małe byki 05.03.08, 13:31 I jak to możliwe, że panienki erudytki Róża i Laura nie wiedzą, co to jest ruski miesiąc? Dlaczego Laurę dziwi, że Róża czytuje listy Chopina? Przecież rzeczy typu zbiór korespondencji wybitnej osoby to żadne ewenement, za to bardzo ciekawa lektura, a w tym domu klasyka to norma? Jakaś kulawa ta erudycja. Dlaczego Ida jest tak beznadziejną matką, że wyżej ceni trzecią posadę niż kontakt z dziećmi? Czas dziecka z matką jest dla obu stron bezczenny i nic go nie zastąpi. Mimo to, mając cztery pensje, trzy swoje i jedną Marka, dalej się gnieżdżą w suterenie. Gigantyczny byk z "Noelki" - skąd Florek ma pieniądze na Harleya? To jest i zawsze był jeden z najdroższych motocykli. Dlaczego jeździ motocyklem w grudniu? Nikt normalny tego nie robi, bo jest zwyczajnie za zimno. Przy okazji padało, a wystarczy malutki przymrozek, żeby zrobiło się dla motocyklisty nie do zniesienia, zimno i ślisko. Rękawiczki bez palców w taką pogodę?! Natychmiast zdrętwiałyby gościowi palce, a ręce na motocyklu służą nie tylko do kierowania, w kierownicy są też światła, sprzęgło, przedni hamulec i gaz. Tak się składa, że siedziałam jakiś czas w środowisku motocyklowym i mam o nim niejakie pojęcie. Koleś, który malowałby łeb na czerwono zostałby zabity śmiechem i uznany za pajaca. Nie mam przy sobie książki, ale chyba nigdzie nie było nic o kasku - zatrzymanie przez drogówkę i mandat murowany. Odpowiedz Link
agnieszka_azj Re: Małe byki 05.03.08, 20:58 ananke666 napisała: > Gigantyczny byk z "Noelki" - skąd Florek ma pieniądze na Harleya? To jest i zaw > sze był jeden z najdroższych motocykli. Dlaczego jeździ motocyklem w grudniu? N > ikt normalny tego nie robi, bo jest zwyczajnie za zimno. Przy okazji padało, a > wystarczy malutki przymrozek, żeby zrobiło się dla motocyklisty nie do zniesien > ia, zimno i ślisko. Rękawiczki bez palców w taką pogodę?! Natychmiast zdrętwiał > yby gościowi palce, a ręce na motocyklu służą nie tylko do kierowania, w kierow > nicy są też światła, sprzęgło, przedni hamulec i gaz. > Tak się składa, że siedziałam jakiś czas w środowisku motocyklowym i mam o nim > niejakie pojęcie. Koleś, który malowałby łeb na czerwono zostałby zabity śmiech > em i uznany za pajaca. Nie mam przy sobie książki, ale chyba nigdzie nie było n > ic o kasku - zatrzymanie przez drogówkę i mandat murowany. W kwestii pieniędzy się nie wypowiem, ale co do pozostałych... Padał deszcz, ale mrozu nie było. Był ubrany w skórę (także spodnie), a kask i wierzchnie rękawice mógł zostawić przy motorze. Te bez palców mógł nosić pod takim grubymi skórzanymi. To, że miał Harleya , nie znaczy od razu, że sie obracał w srodowisku motocyklowym. Mój mąż w naszych czasach narzeczeńskich też jeździł na motorze (oczywiście nie Harleyu) i ani nie należał do żadnego "środowiska", ani się nie przejmował tym, co by o nim pomyśleli. Odpowiedz Link
ananke666 Re: Małe byki 06.03.08, 01:53 > Padał deszcz, ale mrozu nie było. Był ubrany w skórę (także > spodnie)... Wszystko prawda :) jednak wszyscy, których znałam, motocykl na zimę odstawiali i wyciągali wiosną, o tej porze roku ani nie jeździli ani nie dokonywali napraw. Co do pogody, poniekąd polegam na doświadczeniach własnych, przy niskiej temperaturze, a już zwłaszcza jak jest mokro, zamarznąć można... a w grudniu szybki spadek temperatury to norma. > To, że miał Harleya , nie znaczy od razu, że sie obracał w > srodowisku motocyklowym. Pewnie, że nie oznacza, niedokładnie się wyraziłam - chodziło mi bardziej o to, że nikt z tego typu ludzi nie farbuje włosów, ani ci jeżdżący solo, ani ci grupujący się. Baltona przejął przecież charakterystyczne cechy wyglądu motocyklisty, zresztą chyba lekko karykaturalne w jego postaci, te wszystkie skóry i szmaty na głowie, ciemne okulary w pochmurny dzień. Także brud za paznokciami, nie wiedzieć czemu, mydła mu chyba nie ukradli. Nie szło mi o to, co sobie ktoś pomyśleć mógł, tylko o to, co dana osoba by zrobiła, może za bardzo gmatwam. Mnie się wydaje, że MM wyobrażając sobie tę postać dołożyła do niej to, co jej się wydawało stosowne i nieco przeholowała. Razem z tym motocyklem, że to jak zgrywa mrocznego, to od razu na Harleyu, tyle że cena Harleya to dziesiątki tysięcy złotych. Takie mam zresztą wrażenie, że ona nie lubi specjalnie ludzi odbiegających wizualnie od pojmowanej przez nią normy, stąd opisy takie hm... lekko przesadzone i deprecjonujące. I perfidnie biedaka skompromitowała w Noelce za pomocą bladawego ciasta, a w Pulpecji obdarła z przebranka i przyodziała w białe spodnie. I gumowe klapki w towarzystwie skarpetek (brrrrrr), o ile pamiętam. Wyjątkiem chyba Bernard jako niezbyt przytomne artystyczne dziwactwo w BB i rasta-rodzina Trolli, czyżby jakaś autorki sympatyczna znajomość? Odpowiedz Link
sir.vimes Re: Małe byki 06.03.08, 10:43 jak z > grywa mrocznego, to od razu na Harleyu, tyle że cena Harleya to dziesiątki tysi > ęcy złotych. i ma to ogromne znaczenie - bo bez Harleya nie zaistniałaby kwiaciarnia... Harley jest konieczny!!! Odpowiedz Link
senseeko Re: Małe byki 21.10.08, 17:08 > > Padał deszcz, ale mrozu nie było. Był ubrany w skórę (także > > spodnie)... > Wszystko prawda :) jednak wszyscy, których znałam, motocykl na zimę odstawiali > i wyciągali wiosną, o tej porze roku ani nie jeździli ani nie dokonywali napraw > . Co do pogody, poniekąd polegam na doświadczeniach własnych, przy niskiej temp > eraturze, a już zwłaszcza jak jest mokro, zamarznąć można... a w grudniu szybki > spadek temperatury to norma. Niby masz rację. Tylko Poznań ma dość lekkie zimy. Pogoda jest bardziej listopadowa niż grudniowa. Dni z mrozem i śniegiem można policzyć na palcach jednej ręki i od paru lat (a może i więcej) zaczynają się mniej więcej od lutego. Zeszłą zimę przejeździłam na rowerze, więc chyba na motorze też można? Ja w każdym razie już od kilku lat roweru nie odstawiam na zimę. A co do rękawic i kasku, to już wcześniej ktoś zasugerował, że mógł mieć, tylko zdjął. Do mnie to tłumaczenie przemawia. Padłabym trupem ze śmiechu gdyby zapukał do mnie ktoś w kasku na głowie. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Małe byki 21.10.08, 18:07 Mam znajomych entuzjastów motorów i twierdza oni, ze wlasnie na zime maszyny odstawiaja do garazu (co innego cieple babie lato, ale Noelka to wszak przesilenie zimowe). Jak jest slisko od deszczu, to na motocyklu jeszcze bardziej niebezpiecznie niz zwykle (nawet na powolnych, dostojnych harleyach - skoro motory maja szybkosc samochodu, a ochrona przed wypadkiem taka jak rowerzysty...) W miescie pewnie Baltona jezdzil powolutku i glównie dla szpanu, bo do czegoz innego sie harley nadaje; ale gdyby tylko troche rozwinal szybkosc w tym grudniu, to zamarzlby z miejsca - na szybkim motorze potrafi byc zimno nawet latem (stad te dziwne kostiumy na cale cialo i wysokie buty - to nie dla bezpieczenstwa, tylko dla ocieplenia wlasnie) a co dopiero zima.. (oczywiscie pisze o kaprysnym klimacie europejskim, a nie o wiecznym goracu kalifornijskim ;) Odpowiedz Link
dakota77 Re: Małe byki 21.10.08, 18:14 Prawda ogolnie, ale moja najfajniesza przejazdzka na motorze miala miejsce w grudniowa noc przy minus 12 stopniach:-).I jednak te dziwne kostiumy spelniaja dwie role rownoczesnie, ochrony przed wypadkiem bym nie lekcwazyla:-). Swoja droga teraz, kiedy prawidze zimy sa u nas rzadkoscia, sezon motocyklowy mocno sie wydluzyl. Odpowiedz Link
dakota77 Re: Małe byki 21.10.08, 19:14 Kiedys bylam;-). Ale faktem jest, ze ludzie teraz jezdza na motorach i skuterach przez spora czesc w roku. Ale wiadomo, ze nie przez sniezne zaspy:-) Odpowiedz Link
yowah76 Re: Małe byki 21.10.08, 21:24 Padłabym trupem ze śmiechu gdyby zapukał do m > nie ktoś w kasku na głowie. Wujek Vader? Odpowiedz Link
ananke666 Re: Małe byki 22.10.08, 16:37 > Zeszłą zimę przejeździłam na rowerze, więc chyba na motorze też można? Nie, raczej nie można. Chyba, że ktoś ma niespotykaną odporność na temperaturę. Na rowerze raczej rzadko da się osiągnąć prędkość od 50 km/h wzwyż, a przy ok. 10st C i dużej wilgotności powietrza jest to zestawienie zgoła mordercze, zupełnie nieodczuwalne na piechotę albo rowerze. Palce u rąk po prostu drętwieją i bolą, a chciałabym zauważyć, że motocyklista rękami obsługuje gaz, hamulec przedni i sprzęgło. Późną jesienią mój zestaw na wypad motocyklem (na miasto, do znajomych, albo na krótką przejażdżkę) oprócz odzieży wierzchniej obejmował też rajstopy, ciepłą bluzkę, golf, zestaw chustek na szyję i do osłony twarzy, jako że dysponowałam otwartym kaskiem, a także długie skórzane rękawice, zakrywające rękawy kurtki, bez nich zimne powietrze wpada w rękawy i zawija się wręcz na plecach, bo kurtki typu ramoneska nie mają żadnych ściągaczy, zwęzić nieznacznie rękaw da się tylko zamkiem, co niewiele daje. Wielu na początku i końcu sezonu nosiło ocieplane nakolanniki, pasy nerkowe i inne tego typu wynalazki. To naprawdę czuje się dopiero przy pewnej szybkości - po prostu lodowacieją zwłaszcza ręce, uda, kolana. I wcale nie trzeba do tego mrozu. Dlatego nawet w ciepłą pogodę motocyklista może mieć skórę na grzbiecie, chustkę na szyi i nie gotować się w nich żywcem - za ciepło robi się dopiero po zejściu z motocykla. Odpowiedz Link
dziabka1 Re: Małe byki 24.11.14, 16:48 senseeko napisała: > A co do rękawic i kasku, to już wcześniej ktoś zasugerował, że mógł mieć, tylko > zdjął. > Do mnie to tłumaczenie przemawia. Padłabym trupem ze śmiechu gdyby zapukał do m > nie ktoś w kasku na głowie. Myślę, ze Dziadek metody też by padł trupem, gdyby zobaczył Baltonę w kasku. Ale nie ze śmiechu Odpowiedz Link
zieleniack Re: Małe byki 12.03.08, 22:49 a propos wpadek z "Żaby" mnie zastanawia bardzo kolejnosc wykonywanych przez głowna bohaterke zabiegów kosmetycznych.Pierw bierze prysznic, potem myje zeby, potem se przykleja te paski, potem myje głowe, potem se smaruje twarz tonikiem i zelem na pryszcze (swoja droga, co to za zel? ze swoich trądzikowych bojów pamiętam żel do mycia twarzy, czyli cos, co sie spłukiwało, albo zel- maseczke, ktora sie zrywało!). Pod spodem informacja, ze udawalo sie to wszytsko w ciagu godziny i to tylko dlatego, ze Zaba miala jakas scisla metode, plan dzialania. A przeciez szybciej byloby pierw sobie oczyscic twarz tonikiem i tymi plasterkami, potem wlezc pod prysznic i od razy umyc twarz, wlosy i cale cialo, jak sie tak spieszyla, to mogla pod prysznicem i zęby, i voila! Nie rozumiem, co to za plan, żeby 2 razy wchodzic pod prysznic (no bo wlosy jakos musiala splukac). O_o' Odpowiedz Link
mankencja Re: Małe byki 13.03.08, 10:02 (swoja droga, co to za zel? ze swoich trądzikowych bojów pamiętam > żel do mycia twarzy, czyli cos, co sie spłukiwało, albo zel- > maseczke, ktora sie zrywało!). ja boje tradzikowe tocze teraz, wiec jestem na czasie i widze dwie opcje: żel punktowy albo cos na zasadzie kremu, tylko o takiej bardziej żelowej konsysdtencji (ew. skinoren, który żelem jest tylko z nazwy, jak dla mnie to krem) Odpowiedz Link
mankencja Re: Małe byki 13.03.08, 12:00 wtedy zele punktowe tez byly (pamietam, u kuzyna na szafce stal taki w pomaranczowej tubce), co do skinorenu to nie wiem, ale podejrzewam, ze tak Odpowiedz Link
zieleniack Re: Małe byki 13.03.08, 12:26 mialam skinoren, ale to był krem;) (i niszczył ubrania :((( ) Odpowiedz Link
mankencja Re: Małe byki 13.03.08, 15:46 sa chyba dwie wersje - tak mi w kazdym razie mowila dermatolozka. wybralam opcje 'żel' i wydaje mi sie ona byc malo zelowa :P Odpowiedz Link
zieleniack Re: Małe byki 13.03.08, 23:02 takie białe to;P stosowałam jeszcze z jakimis antybiotykami, pomogło, ale jak odstawiłam, to pryszcze z powrotem... Odpowiedz Link
ananke666 Re: Małe byki 13.03.08, 23:20 Mam młodego kuzyna, na jego użytek pytałam w aptece. Skinoren ma polski odpowiednik: Acne-derm. Też z kwasem azelainowym. Jest dużo tańszy i równie dobry, to właściwie kopia Skinorenu, został zakupiony, sprawdzony i pochwalony. Odpowiedz Link
zieleniack Re: Małe byki 14.03.08, 08:51 Mam kolejna wpadke żabowa. Gaba idzie z dziećmi do kina na "Mój brat niedźwiedź" do Multikina i Józinek podczas zwiastunów zakrywa Łusi oczy, ponieważ pokazując film dla dorosłych. Przecież przed filmami dla dzieci Multikino nie pokazuje zwiastunów filmów dla dorosłych, a już na pewno nie takich, żeby zakrywać dziecku oczy... Odpowiedz Link
grimma Re: Małe byki 14.03.08, 22:09 moze to byla zajawka ktoregos Pottera:P tam trup sciele sie gesto :P i strasznych scen bez liku jakby mi brat zakrywal oczy to bym sie wsciekla swoja droga Odpowiedz Link
zieleniack Re: Małe byki 14.03.08, 22:30 raczej nie, bo bylo napisane, ze film dla dorosłych, ja to odebralam jako albo strzelanke albo rozbierabke albo film typu 'piła' itp;P bo pottera nazywa sie kinem familijnym;) Odpowiedz Link
senseeko Re: Małe byki 21.10.08, 17:58 zieleniack napisała: > Mam kolejna wpadke żabowa. Gaba idzie z dziećmi do kina na "Mój brat > niedźwiedź" do Multikina i Józinek podczas zwiastunów zakrywa Łusi > oczy, ponieważ pokazując film dla dorosłych. Przecież przed filmami > dla dzieci Multikino nie pokazuje zwiastunów filmów dla dorosłych, a > już na pewno nie takich, żeby zakrywać dziecku oczy... > Akurat! Widać miałaś szczęście. Nie wiem jak Multikino, ale Plaza na pewno wrzuca filmy jak leci. Może nie daje takich ściśle dla dorosłych, ale np przed filmem na który przyszły ewidentne maluchy, niektóre jeszcze w wieku starszoprzdszkolnym puścili bez ostrzeżenia migawki z Piratów z Karaibów i to te z rozkładającymi się trupami, co znienacka skądś wyskakują. Kilkoro dzieci się rozpłakało. Gdyby człowiek był uprzedzony to naprawdę powinien by te oczy zakryć. Myślisz, że dziecku należy zakrywać oczy tylko dlatego, że na ekranie pokazują seks? A kiedy pokazują przemoc? A niestety pokazują. I przed filmami dla dzieci też. Ostatnio puszczają już takie bardziej dostosowane do wieku, ale być może jest to skutek wielokrotnych protestów rodziców. Chociaż całkiem niedawno przed filmem b/o puścili scenki z High school musical a na widowni dzieciaki pierwsza, druga, trzecia klasa SzPodst i widać było, że niektóre były skrępowane tymi pocałunkami na ekranie - to akurat taki wiek, że ich to krępuje i bardziej budzi wstręt i zażenowanie niż cokolwiek innego. Przynajmniej tak reagowali chłopcy 2-3 klasa. Może to taka poza dzieciaków, nie wiem, ale moim zdaniem to nie był dobry pomysł. Ale ekipa z Cinema City w ogóle ma mało wyczucia, o czym się nie raz przekonałam. Prywatnie praktycznie przestałam tam chodzić. Odpowiedz Link
zieleniack Re: Małe byki 13.02.10, 23:18 Piszesz "Widac miałas szczęście" a potem, że nie wiesz, jak jest w Mulyikinie. W Multikinie przed filmami dla dzieci zawsze lecą zwiastuny dla dzieci oraz zwykle reklamy, nic więcej. Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Małe byki 26.03.08, 16:45 Niestety scisle "planowanie" zabiegow kosmetycznych ma sie nijak u mlodych panienek do przestrzegania porzadku w pokoju, nawt nie musiałby byc scisly..... i takze niestety norma bywa najpierw zakonczenie czynnosci pod prysznicowych, po czym po raz drugi laduje sie lebek aby go umyc pod prusznicem nad wanna, po czy zdarza sie i trzeci raz, bo w trakcie mycia, odzywiania, balsamowania, zelowania, lakierowania suszenia lebka - rozmaze sie makijaz i nalezy go zmyc i nalozyc po raz kolejny... Odpowiedz Link
zieleniack Re: Małe byki 13.03.08, 11:32 Swoja droga, może sie czepne, ale Żaba niby taka porządna i rozplanowana, niby wszytsko na swoje miejsce kładzie, a tu wyjątkowo 1 maja zostawiła piżame w łazience (na obrazku z 2 maja widać, żee nie spaliło jej sie razem z łóżkiem ;)) ) i ją to wyjątkowe jak na nia balaganiarstwo uratowalo przed staniem w brudnych ciuszkach;) dlugo sie zastanawialam, w czym ona spala, skoro czyste ubrania odkryla na balkonie dopiero dzien pozniej;) bo jakos wczesniej nie zrwóciłam uwagi na pizame na ilustracji;))) Odpowiedz Link
zieleniack Re: Małe byki 13.03.08, 12:33 też myslalam o tym, ze moze ona ją po prostu tam trzyma, ale do tak uporządkoanej osoby mi to nijak nie pasuje;) wiecie, Żaba (na poczatku ksiazki szczególnie) prezentuje sie jako typ osoby, który włoży rzecz konkretnie w miejsce jego przeznaczenia, tj. skoro pizama jest do spania, to włoży do łóżka, skoro buty są do chodzenia po dworze, to wsadzi do szafki na korytarzu, a bron Boże nie bedzie ich trzymac w swoim pokoju itp. Taka odwrotnosc Wolfa, któremu bez różnicy, czy położy swoje rzeczy na podlodze, czy w lazience, czy walnie rower i deskorolke na lozko (!!!), czy w ogóle nie wie, gdzie co jest. Dla mnie trzymanie pizamy w lazience jest gdzies pomiędzy tymi postaciami, tj. kojarzy mi sie to z osoba ni to balaganiarska, ni to przesadnie uporządkowana, taka majaca troche z tego, troche z tego. No ale moze to tylko moje skojarzenia;) Odpowiedz Link
truscaveczka Re: Małe byki 19.05.08, 15:20 Mój mąż uważa trzymanie piżamy w łóżku za niechlujstwo skrajne, sam ma osobną szufladę w łazience do tego celu (w nocy nie stoi pusta, leżą w niej dzienne ciuchy Mister_Pedanta) ;) Odpowiedz Link
dakota77 Re: Małe byki 19.05.08, 15:42 Mnie sie z kolei troche nie miesci w glowe upychanie po szufladach uzywanej juz odziezy;-) Odpowiedz Link
truscaveczka Re: Małe byki 05.06.08, 08:01 To szuflada wyłącznie na dzienne ciuchy. Szkoła mamuni, dla której bluzka raz wyciągnięta z szafy nie może doń trafić z powrotem a na wierzchu też leżeć nie może, bo estetykę zaburza. A mnie to lotto ;) Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Małe byki 05.06.08, 12:31 A gdzie top było?? A swoja droga - niezły pomysl :) Ja mam tak, ze nieraz zaloze ciuszek, na chwile, w ktorym mozna jeszcze pochodzic, ale powiedzmy zrobie to za dwa dni, a nie wyobrazam sobie, zeby zlozyc do czystuch ciuchow w szafie, wiec rozna takie strty na stołkach, fotelach.... koszmar!! Odpowiedz Link
pieranka Re: Małe byki 30.03.08, 12:23 ja jestem z poznania, pamietam doskonale te zime z noelki - w wigile bylo jakies 14 stopni. Szlam do rodziny na wieczerze w prochowcu wiosennym i wiosennych butkach. padal cieply deszcz. Odpowiedz Link
zieleniack Re: Małe byki 05.03.08, 14:48 a garniak rzeczywiście jest dziwny, w zestawieniu z rowerem to juz w ogóle...;P no bo jeśli juz Wolfi chciał być taki elegancki, to rower odbiera mu tę elegancję kompletnie, a sprawia, że wygląda po prostu głupio. No bo albo zwyczajne ubranie i rower, albo garnitur i na piechote/autobusem/samochodem. Ale najbardziej mi to pasuje ze względu na sam fakt, że do charakteru Wolfiego nie pasuje ubranie się na randkę w garniak. To pasuje do Fryca, bo on jest taki sztywny... albo do Ignasia starszego o kilka lat (czyli na jedno wychodzi, przypomnijcie sobie, jak Józinek mówił, że Ignaś jak dorośnie, to będzie taki sztywny, jak Frycek, było coś takiego chyba w 'żabie'). Poza tym jeśli wziął dziewczynę za fankę punk rocka, rozmawiajac z nią przez internet, to co miał na celu ubierając się w garniak, bo przecież nie zaimponowanie jej. Gdyby myślał, ze jest fanką punk rocka i chcia jej zaimponować, to ubrałby się zupełnie inaczej (i ojciec, gdyby go zobaczył, dostałby zawału, haha xD). Jedyne, co by do mnie przemówiło, to jakaś wzmianka, ze dziewczyna lubi eleganckich mężczyzn. Odpowiedz Link
ananke666 Re: Małe byki 05.03.08, 15:47 Byłabym zapomniała. W TiR Grześ spotyka Hajduka. Do Hajduka dzwoni minister. Po co? Odkąd to do zwykłych dyrektorów szkół wydzwaniają ministrowie? Nie pamiętam, żeby Hajduk chociaż w kuratorium pracował? I dlaczego Grześ nieomal nabożnie odnosi się do tej informacji? Hajduk się prawie tym chwali. Pada stwierdzenie, że ktoś tam ze znajomych został kimś w rządzie Buzka. O matko. Książka przeznaczona dla młodzieży, taka informacja jest nieistotna, zwłaszcza że jakaś taka z sufitu, bez konkretnych powiązań z czymkolwiek. Grunt, że ktoś znajomy jest w rządzie. Jakieś zapędy do tytułomanii, czy co? w poprzednich książkach coś takiego nie miałoby prawa się pojawić... Odpowiedz Link
metwoh Re: Małe byki 05.03.08, 20:39 Osobiście zawsze lubiłem te wstawki o markach towarów. Zauważcie, że fajnie czytając pierwsz, starsze części przypomnieć sobie co wtedy było na topie. Ale to takie moje zawodowe odchylenie belfra historyka. Odnośnie kontaktów z ministrem- przecież to realne. Nie chwaląc się, też do mnie czasami dzwoni, co prawda były wiceminister, ale zawsze. Jak znaliśmy się wcześniej, to co, awans powoduje nadęcie od razu i koniec znajomości? Odpowiedz Link
onion68 Re: Małe byki 05.03.08, 20:54 Tak, ja też - ale tylko we wcześniejszych częściach (sama używałam mydła "For you" i niestety, "Popularną" pijałam też). Teraz jednak, kiedy jest taki wybór wszystkiego i ogromne budżety reklamowe, dziwnie się czyta powieści, które wymieniają produkty z imienia i pochodzenia... Może to i niewinne, ale też nieco niezręczne. Odpowiedz Link
ananke666 Re: Małe byki 05.03.08, 21:01 > Odnośnie kontaktów z ministrem- przecież to realne. Nie chwaląc się, > też do mnie czasami dzwoni, co prawda były wiceminister, ale zawsze. > Jak znaliśmy się wcześniej, to co, awans powoduje nadęcie od razu i > koniec znajomości? Ależ nie :) tylko o ile pamiętam, Hajduk zwraca się do owego ministra per "panie ministrze", więc o żadnej zażyłości nie ma mowy. Informuje Grzegorza kto dzwonił, nie wymieniając nazwiska, nie mówiąc już o imieniu. Po prostu "Minister". A Grzesiu nieomal nabożnie potakuje. > Osobiście zawsze lubiłem te wstawki o markach towarów. Zauważcie, że > fajnie czytając pierwsz, starsze części przypomnieć sobie co wtedy > było na topie. Tak, ja w tych starszych tomach lubiłam je także. Ludwik, mydło For You, konserwa rybna pod tytułem "Szprotki w sosie helskim" i tak dalej. Tylko, że wtedy był w zasadzie tylko Ludwik, serio - to innego nie pamiętam :) mydło For You sprzedawało się jak kraj długi i szeroki, wystąpiło w Kingsajzie: "I raz, i dwa i For You!" To był taki znak czasów, a reklama była w powijakach. Teraz marek samego płynu do garów są dziesiątki, a o reklamy potykamy się na każdym kroku. Mnie wcale nie przeszkadza, nawet przeciwnie, informacja, że je się wspomniane masło naramowickie, kajzerki czy tego typu rzeczy. Jednakże wymienianie na każdym niemal kroku marek używanych produktów mnie razi. Nie mam książek, więc nie sypnę konkretnymi, najbardziej rażącymi przykładami. Uczciwie przyznaję przy tym, że obserwuję tendencję spadkową. Ostatnie tomy już nie są tak nachalnie nadziane nazwami. Odpowiedz Link
senseeko Re: Małe byki 21.10.08, 16:10 ananke666 napisała: > Byłabym zapomniała. > W TiR Grześ spotyka Hajduka. Do Hajduka dzwoni minister. Po co? Odkąd to do zwy > kłych dyrektorów szkół wydzwaniają ministrowie? Nie pamiętam, żeby Hajduk choci > aż w kuratorium pracował? I dlaczego Grześ nieomal nabożnie odnosi się do tej i > nformacji? Hajduk się prawie tym chwali. Pada stwierdzenie, że ktoś tam ze znaj > omych został kimś w rządzie Buzka. O matko. Książka przeznaczona dla młodzieży, > taka informacja jest nieistotna, zwłaszcza że jakaś taka z sufitu, bez konkret > nych powiązań z czymkolwiek. Grunt, że ktoś znajomy jest w rządzie. Jakieś zapę > dy do tytułomanii, czy co? w poprzednich książkach coś takiego nie miałoby praw > a się pojawić... Moim zdaniem to doskonale pokazane pewne krótkotrwałe zjawisko z czasów transformacji ustrojowej. Faktycznie był taki okres, kiedy przestali rządzić "oni" a zaczęli "nasi" i kiedy wielu znajomych spróbowało swoich sił startując na posłów. I wielu wtedy było takich, którzy albo sami byli ministrami, albo mieli znajomego ministra. Wtedy było to zjawisko nagłe i niespotykane,. potem spowszedniało, wykształciła się nowa specjalizacja, nowa ekipa "onych" przy władzy, ale moim zdaniem MM doskonale to wychwyciła. Tak samo jak i jej inne migawkowe ujęcia osadzające Jeżycjadę w realiach. I to zarówno dawnych, siermiężnych, gdy bohaterowie stosowali powiedzmy mydełko For you które stosowało 90% populacji czy też peweksowskie (nie wiem, wpiszcie nazwę) To od razu mówiło coś o bohaterze i jego statusie, sprawiało też że stawali się oni "bliżsi" bardziej żywi. Z reklamą nie miało to nic wspólnego - był już taki wątek, ananke, poszukaj. Albo zdanie, które mnie powaliło - nie pamietam w ktorym tomie chyba BBB: Wiatr rozwiewał resztki plakatów z napisem "Siła spokoju" W tym zdaniu było wszystko. I te tony śmieci po kampanii wyborczej i cała ta pyskusja, kto powinien być prezydentem i... Kto przeżył, ten wie ;) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Małe byki 21.10.08, 16:22 senseeko napisała: >cała ta pyskusja, kto powinien być prezydentem i... Pyskusja! Boskie slowo! Czy moge pozyczyc na wieczne nieoddanie? :) Odpowiedz Link
senseeko Re: Małe byki 21.10.08, 23:12 lezbobimbo napisała: > senseeko napisała: > >cała ta pyskusja, kto powinien być prezydentem i... > > Pyskusja! Boskie slowo! Czy moge pozyczyc na wieczne nieoddanie? :) > Proszę bardzo :) Może być jeszcze wrzaskusja ;) Odpowiedz Link
ananke666 Re: Małe byki 23.10.08, 00:07 > Moim zdaniem to doskonale pokazane pewne krótkotrwałe zjawisko z czasów transfo > rmacji ustrojowej. Faktycznie był taki okres, kiedy przestali rządzić "oni" a z > aczęli "nasi" i kiedy wielu znajomych spróbowało swoich sił startując na posłów > . > I wielu wtedy było takich, którzy albo sami byli ministrami, albo mieli znajome > go ministra. > Wtedy było to zjawisko nagłe i niespotykane,. potem spowszedniało, wykształciła > się nowa specjalizacja, nowa ekipa "onych" przy władzy, ale moim zdaniem MM do > skonale to wychwyciła. Ale przecież akcja TiR rozgrywa się bodajże 7 lat po największym przewrocie między onymi i naszymi, więc sytuacja była niejako zasiedziana, przynajmniej w pewnym stopniu. Dodałabym, że takich wzmianek brak w tomach wcześniejszych, kiedy faktycznie zmiany były gwałtowne. Poza tym, albo mamy znajomego ministra i dzwoni do nas, wtedy rozmowa przebiega nieco bardziej familiarnie, albo dzwoni do nas minister jako kompletnie obcy a wysoko postawiony urzędnik państwowy w sprawie oficjalnej i zwracamy się do niego "tak jest, panie ministrze". Nie ma wątpliwości, że chodzi w książce o sytuację numer dwa. Dalej nie wiem, jaki interes mógłby mieć minister do byle dyrektora liceum. Dla mnie to nie jest żadne wychwytywanie atmosfery. Wychwytywanie było świetne w OwR, kiedy mieliśmy niedopowiedzenia, albo w BBB, kiedy np. było słychać gadanie ważniaków, bez podawania nazwisk. Czemu miałaby służyć niby informacja o babce głosującej na Kwaśniewskiego ze względu na jego urodę (w domyśle - bo nic więcej do zaoferowania nie ma)? Oprócz odautorskiego deprecjonowania owego Kwaśniewskiego? I po co jakieś wąty do polityka na łamach książki dla młodych panien? I jeszcze to podejście Hajduka i Grzesia. Jeden: "Minister" (jakby Grześ był głuchy i sam nie doszedł do tego wniosku odkrywczego), a drugi kiwa z szacunkiem głową, brakuje jeszcze, żeby rączki nabożnie składał. Brrrrrr. Dla mnie to jest niepotrzebny wtręt i gruba niezręczność. O reklamach zresztą pisałam jeszcze, odpowiadasz na post sprzed ponad pół roku ;) Nie ma się co powtarzać. Nie zestawiałabym jechania po nazwiskach i miziania się ministrem z przytoczonym przez Ciebie zdaniem z BBB, rzeczywiście doskonałym i znakomicie oddającym nastrój tamtych dni. Między tymi dwiema scenami zieje przepaść. Na niekorzyść TiR. Odpowiedz Link
senseeko Re: Małe byki 23.10.08, 13:57 Być może jest tak, jak piszesz. Innymi słowy może to i wpadka - nie potrafię powiedzieć, bo TiR czytałam już tak dawno, że pamiętam tylko ogólny klimat i główną linię fabularną plus parę scenek, które jakoś szczególniej zapadły mi w pamięć. I nie potrafię powiedzieć w których tomach to kronikarstwo MM się odzywało. Jeśli z ministrem rozmowa była oficjalna, to faktycznie to nieco dziwne. Umknęło mi to, widać mój umysł uznał tę scenkę za nieistotny śmieć. :) Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Małe byki 06.03.08, 08:40 ananke666 napisała: > - Żaba idzie do łazienki, aby spędzić tam pracowitą godzinę. "Prysznic z użycie > m peelingu ziołowego to podstawa" - cóż, peeling robi się 1-2 razy w tygodniu. > No chyba, że Ż. ma jakiś superdelikatny. Hej! Nie wiem, czy jestes szczesliwa posiadaczka dziewczatka w wieku Żaby, lub takowa przebywa wsrod Twoich znajomych? Gwarantuje Ci, ze zwyczaje kosmetyczne dorastajacych panienek daleko odbiegaja od ogolnie przyjetych standardow, zwlaszcza gdy sobie cos wymysla, zakoduja itd......... Odpowiedz Link
czekolada72 Re: Małe byki 06.03.08, 08:47 ananke666 napisała: > - Żaba idzie do łazienki, aby spędzić tam pracowitą godzinę. "Prysznic z użycie > m peelingu ziołowego to podstawa" - cóż, peeling robi się 1-2 razy w tygodniu. > No chyba, że Ż. ma jakiś superdelikatny. Czy jestes moze szczesliwa posiadaczka panienki w wieku Zaby? Albo masz takowa w swoim otoczeniu? Takowe dziewczatka potrafia miec wlasne teoroie , nijak majace sie do ogolnie przyjetych zwyczajow i zalecen, nt kosmetykow i pielegnacji urody. Gwarantuje Ci, ze sa w stanie wykonywac peeling gruboziarnisty nawet dwa razy dziennie! Odpowiedz Link
ananke666 Re: Małe byki 06.03.08, 11:04 O mamuniu. Faktycznie, nie jestem posiadaczką. Hau hau [odszczekuje] Odpowiedz Link
croyance Re: Małe byki 06.03.08, 13:25 Byl taki okres w moim zyciu, ze robilam sobie peeling codziennie, przez kilka miesiecy :-) Takze to akurat rozumiem. Odpowiedz Link
lutecja4 Re: Małe byki 08.03.08, 08:00 mala wpadke znalazlam w TiR Laura wybierajac sie do Torunia mowi sobie ze nastepnego dnia jest tylko 5 lekcji z czego 2 ostatnie to angielski i WF pierwsza lekcja byla praca technika jak wiemy i na tejze lekcji Kopiec Esmeralda spisywala od Laury prace domowa z innych przedmiotow z matematyki fizyki i chemii-jakim cudem,skoro wolnych godzin do zagospodarowania na ten dzien pozostalo 2,jak napisane jest pozniej matematyka i chemia Laura na pewno nie wziela dodatkowego zeszytu do szkoly,skoro wybierala sie w podroz,a nie sadze, zeby w jednym zeszycie miala notatki z dwoch przedmiotow-to nie przeszloby w szkole podstawowej Odpowiedz Link
zieleniack Re: Małe byki 08.03.08, 09:29 cytuje: "nie sadze, zeby w jednym zeszycie miala notatki z dwoch przedmiotow-to nie przeszloby w szkole podstawowej " moja kolezanka miała tak w gimnazjum:) i nikt sie nie czepiał:) od jednej strony zaczynała sie np. biologia, przewracało sie zeszyt do góry nogami i od tyłu była chemia. itd. A Laura jest w klasie 7 czyli obecnej 1 gimn. Niemniej jednak i tak uwazam, ze to wpadka. Odpowiedz Link
lutecja4 Re: Małe byki 09.03.08, 12:13 nawet jesli miala dwa przedmioty w jednym zeszycie, to na pewno nie odrabialaby lekcji na zapas, a i Kopiec Esmeralda musialaby miec ze soba dodatkowy zeszyt, albo tez jeden zeszyt do dwoch przedmiotow itd tak wiec wpadka Odpowiedz Link
ananke666 deus ex machina :) 09.03.08, 15:12 Skąd się wziął Marcelek na sylwestrowej imprezie u Romy? Roma chyba nie pałała do niego sympatią, więc raczej nie zaprosiłaby go. Zaprosiłaby Pulpecję, która z kolei nie zaprosiłaby Marcelka do pary, uważając go za koszmarnego nudziarza, a przy okazji nie byłaby przez niego zapraszana, jako że nie był zaproszony on. (Tak, wiem że motam.) Tak czy inaczej, dlaczego "nie miała ciekawszych PROPOZYCJI"... wniosek z tego, że to Marcelek jej zaproponował, żeby z nim poszła na sylwestra. Na którym w ogóle nie powinien się znaleźć. Odpowiedz Link
zieleniack Re: deus ex machina :) 09.03.08, 21:29 a nie bylo przypadkiem w "Pulpecji" takiego tekstu, ze dzieki temu, ze Marcelek sie czaił wciaz w poblizu Pulpy, to przynajmiej bylo z kim chodzic do kina itp? Tak mi sie wydaje, ale pewnosci nie mam. Bo ja to odebralam na zasadzie ze Pulpa stwierdzila, ze wypadaloby miec kogos do pary, to wziela Marcela, bo nikogo lepszgeo pod ręką nie miała Odpowiedz Link
the_dzidka Re: deus ex machina :) 09.03.08, 23:00 > ja to odebralam na zasadzie ze Pulpa stwierdzila, ze wypadaloby miec > kogos do pary, to wziela Marcela, bo nikogo lepszgeo pod ręką nie > miała Ale w tekście faktycznie było, że Pulpa idzie z nim, bo "lepszych PROPOZYCJI nie miała". Z czego wynika, że to Marcel ją zaprosił. Odpowiedz Link
ananke666 Wpadka ślubna 29.03.08, 18:33 Może już było... O ślubie Gaby. W Pulpecji (chyba) Mila wspomina, że podczas internowania Ignaca Gaba strzeliła głupstwo i wyszła za Pyziaka. Że nikogo nie słuchała, leciała jak ćma w ogień. A w Języku Trolli sytuacja odmienia się zgoła, Pyziak nie chciał się żenić, ale Mila z nim pogadała i zmienił zdanie, ożenił się, po czym zwiał. Jakoś nie mogę tych wersji pogodzić. Wychodzi na to, że Mila bardzo nie chciała, żeby Gaba wychodziła za Pyziaka, ale jednocześnie chciała, żeby on się z Gabą ożenił :p Odpowiedz Link
k_linka Re: Wpadka ślubna 29.03.08, 21:03 ja bym to wytlumaczyla prosto: Mila zmusila ich do slubu i uwaza to za swoj blad, przed ktorym Ignacy bylby ja byl uchronil, gdyby nie zostal internowany:) Odpowiedz Link
ananke666 Re: Wpadka ślubna 05.04.08, 17:58 k_linka napisała: > ja bym to wytlumaczyla prosto: Mila zmusila ich do slubu i uwaza to za swoj > blad, przed ktorym Ignacy bylby ja byl uchronil, gdyby nie zostal internowany:) A ja śmiem wątpić ;) porównanie dwóch fragmentów w książkach daje dwie sprzeczne sytuacje. No chyba, że Mila najpierw przymusiła Pyziaka do ślubu, a tydzień później jej się odmieniło o 180 stopni. Odpowiedz Link
croyance Re: Wpadka ślubna 14.05.08, 18:53 Chyba, ze Mila mowila: dziecko, jestem absolutnie przeciwna temu zwiazkowi i temu chlopcu, ale jezeli juz chcesz popelnic ten blad i sie z nim zwiazac, to zrobcie to porzadnie, a nie zyjcie na kocia lape. Odpowiedz Link
kaliope3 Re: Wpadki 01.04.08, 23:29 Prawdopodobnie ta wpadka była już wymieniana,ale właśnie odświeżam KK i jak zwykle z pewną irytacją czytam jak to ciotka Felicja którejś soboty,tuż przed końcem swojego lewego L4 przychodzi poinformować o tym Ignacego,zachęcając go równocześnie do przestudiowania książki kucharskiej.Jest więc sobota,popołudnie.Ciotka wygłasza swoją przemowę,po czym udaje się na zakupy.Tylko gdzie?Wcześniej jest mowa o tym że w sobotę sklepy czynne były do 11.Chyba że wcześniej chodziło o wolna sobotę,a w dniu o którym piszę była sobota robocza.Tylko czy za PRLu nawet w sobotę roboczą można było zrobić jakieś większe zakupy późnym popołudniem? Odpowiedz Link
metwoh Re: Wpadki 01.04.08, 23:46 W Poznaniu pewnie sklepy były otwarte, Tylko półki puste Odpowiedz Link
lutecja4 rozmiar butow 02.04.08, 22:48 czytam sobie dla odstresowania kalamburke i wyczytalam jak Ignacy opisywal swoja matke jako drobna istotke ... o stopach numer 34.Opis z 1955 roku i wydawalo mi sie, ze wtedy rozmiary stop podawano w centymetrach-a moze sie myle? Odpowiedz Link
matkazbud Re: rozmiar butow 03.04.08, 09:19 Święta prawda! W socjaliźmie sama nosiłam rozmiar 22 (albo 3) a w kapitaliźmie 34.Nie, nie jestem matką Ignaca. Odpowiedz Link
agnieszka_azj Re: rozmiar butow 03.04.08, 20:04 matkazbud napisała: > Święta prawda! W socjaliźmie sama nosiłam rozmiar 22 (albo 3) a w > kapitaliźmie 34.Nie, nie jestem matką Ignaca. W latach siedemdziesiątych juz używano obu numeracji równolegle. Pamiętam, że nie wiedziałam, czy "szóstka" oznacza 36 czy 26, a to była różnica dwóch numerów. Akurat uzycie tej numeracji w "Kalamburce" jest dla mnie uzasadnione, bo współczesne czytelniczki po prostu nie wiedzaiłyby o co chodzi. Odpowiedz Link
lutecja4 Re: rozmiar butow 03.04.08, 21:05 no zawsze mozna bylo napisac : osoba o stopce dlugosci 22cm skoro chwali sie MM za opisywanie realiow to konsekwentnie Odpowiedz Link
ananke666 Re: rozmiar butow 04.04.08, 14:44 > no zawsze mozna bylo napisac : osoba o stopce dlugosci 22cm > skoro chwali sie MM za opisywanie realiow to konsekwentnie albo zgoła osoba o maleńkich stopach. Centymetry czy konkretny numer buta chyba aż tak znaczące nie są... Odpowiedz Link
agnieszka_azj Re: Wpadki 03.04.08, 00:21 kaliope3 napisała: > Prawdopodobnie ta wpadka była już wymieniana,ale właśnie odświeżam KK i jak > zwykle z pewną irytacją czytam jak to ciotka Felicja którejś soboty,tuż przed > końcem swojego lewego L4 przychodzi poinformować o tym Ignacego,zachęcając go > równocześnie do przestudiowania książki kucharskiej.Jest więc > sobota,popołudnie.Ciotka wygłasza swoją przemowę,po czym udaje się na > zakupy.Tylko gdzie?Wcześniej jest mowa o tym że w sobotę sklepy czynne były do > 11.Chyba że wcześniej chodziło o wolna sobotę,a w dniu o którym piszę była > sobota robocza.Tylko czy za PRLu nawet w sobotę roboczą można było zrobić jakieś >większe zakupy późnym popołudniem? Wcześniej chodziło o wolną sobotę, która w latach siedemdziesiątych pojawiała się raz w miesiącu. W robocze soboty pracowało się do 13. Natomiast ni diabła nie mogę sobie przypomnieć, do której były wtedy czynne sklepy. Pewnie nie było pieczywa, miąs czy mleka, ale inne rzeczy były. Nie było jeszcze późno, bo Felicja ma zamiar po zakupach jeszcze ugotować Borejkom obiad na dwa dni. Odpowiedz Link
kaliope3 Re: Wpadki 03.04.08, 21:00 Chyba jednak Agnieszko była to wpadka bo sytuacja opisana jest jasno jako popołudnie,mieszkanie rzęsiście oświetlone więc na dworze ciemno.Musiało to być zdecydowanie po 13-tej. Odpowiedz Link
agnieszka_azj Re: Wpadki 03.04.08, 22:12 kaliope3 napisała: > Chyba jednak Agnieszko była to wpadka bo sytuacja opisana jest jasno jako > popołudnie,mieszkanie rzęsiście oświetlone więc na dworze ciemno.Musiało to być > zdecydowanie po 13-tej. Nie mówię, że nie ;-) Tam w ogóle zdaje się niemal w sąsiednich zdaniach była mowa o popołudniu i wieczorze. To był styczeń - więc już koło 16 było ciemno. A sklepy chyba były czynne dłużej niż do 13 - muszę zapytać mojej Mamy, bo sama nie pamiętam. Odpowiedz Link
ananke666 Geografia matematyczna 04.04.08, 14:49 Jeśli było, to przepraszam. W Żabie Laura ucięła sobie drzemkę i w tym stanie ujrzał ją Wolfi. Czoło na zeszycie, nos w podręczniku, Wolfi zagląda do zeszytu i stwierdza, że to geografia. Następnie Laura dowiaduje się, że ktoś był w pokoju jak spała i widzi napis na biurku, obok zeszytu do matmy, na którym ucięła sobie drzemkę. Wolfi był aż tak tępy, że nie odróżnił geografii od matematyki? Odpowiedz Link
ginny22 Re: Geografia matematyczna 05.04.08, 10:18 Hmm, jeśli Laura spała na zeszycie z matmy, to Wolfi nie mógł do niego zajrzeć, bo ryzykowałby zbudzenie się dziewczyny. Zajrzał pewnie do zeszytu obok, od geografii. Odpowiedz Link
zieleniack Re: Geografia matematyczna 05.04.08, 16:54 ale po co ona sie uczyla tej matmy (no, skoro nad nia zasnela, to sie uczyla), skoro zdawala geografie, polski i angielski? Odpowiedz Link
ananke666 Re: Geografia matematyczna 05.04.08, 17:56 Nie uczyła się :) MM się sypnęła. Z kontekstu jasno wynika, że uczyła się geografii i do tego zeszytu zajrzał Wolfi, no chyba, że Laura miała łeb jak ceber i mając nos w podręczniku, szczęką zasłoniła cały zeszyt :p ale to już było, przeglądałam wątek i ktoś już zwrócił uwagę, że jest błąd. Odpowiedz Link
grimma Re: Geografia matematyczna 07.05.08, 16:53 a gabrysia zamknela ja w mieszkaniu, nie wiedzac ze Laura tam jest. bo napisane jest wyraznie ze zamyka puste mieszkanie. a w nim pusto nie bylo tylko Laura i Wolfi Odpowiedz Link
bupu Re: Geografia matematyczna 07.09.16, 20:02 ananke666 napisała: > Nie uczyła się :) MM się sypnęła. Z kontekstu jasno wynika, że uczyła się geogr > afii i do tego zeszytu zajrzał Wolfi, no chyba, że Laura miała łeb jak ceber i > mając nos w podręczniku, szczęką zasłoniła cały zeszyt :p ale to już było, prze > glądałam wątek i ktoś już zwrócił uwagę, że jest błąd. Na ilustracji z Makabrusi idąca do ślubu Laura ma szczękę dolną niczym bokser wagi ciężkiej Mariusz Wach, więc niewykluczone, że cały zeszyt zasłoniła... Odpowiedz Link
idomeneo praca Fryderyka w USA 04.04.08, 20:24 Fryderyk wyjechał na stypendium, jeśli dobrze pamiętam, już jako student studiów doktoranckich. Jego status w Stanach to zapewne visiting researcher, co wiąże się z otrzymaniem standardowej w takich przypadkach wizy typu J-1. Nie upoważnia ona do podejmowania zatrudnienia poza przyjmującą uczelnią czy instytucją badawczą (bo zapraszają one człowieka po to, żeby robił badania, a nie kasę na boku). Czyli od biedy Fryderyk, po pomyślnym załatwieniu niezbędnych, dodatkowych formalności, mógłby legalnie co najwyżej serwować po godzinach kanapki w akademickiej stołówce w kampusie, ale już nie pracować na stacji benzynowej. Czy to możliwe by tak poważnie podobno myśląca o swojej karierze naukowej osoba ryzykowała wydalenie w niesławie z uczelni i z USA z powodu pracy na czarno? Druga moja wątpliwość jest natury organizacyjnej. Jestem teraz po raz drugi na stypendium w Stanach i tutaj na uczelni się po prostu ostro zasuwa. Fryderyk jest fizykiem; moi znajomi, którzy zajmują się naukami doświadczalnymi na okrągło siedzą w labie. To nie do końca jest praca "od 9 do 17" i ciężko mi sobie wyobrazić sytuację, w której np. cały zespół zaiwania kończąc ważny projekt, a jeden zawodnik oznajmia, że on już niestety musi iść, bo ma inną robotę na stacji benzynowej. Nawet jeśli przyjmiemy, tak jak chce Autorka, wariant tytaniczny i założymy, że Fryderyk rzeczywiście ciągnął przez blisko rok dwa etaty, spał po 4-5 godzin dziennie i nie wykorkował, to nadal pozostaje dla mnie zagadką, jak udało mu się utrzymać najwyższy poziom badań. W Żabie jest mowa o tym, jakim akademickim wunderkindem okazał się ponoć Fryderyk i jak zachwycił wszystkich wkoło. Jakim cudem było to możliwe przy takim trybie życia i przy takiej konkurencji, jaka tu panuje? I wreszcie, wiemy jak niesłychanie ważny był dla niego ten wyjazd i kariera naukowa - w końcu zostawił w związku z tym w bardzo brzydki sposób swoją dziewczynę w ciąży. Czy to nie jest dziwne, że tak racjonalna osoba, jaką podobno jest Fryderyk, nie policzyła sobie z góry, ile jest w stanie realnie zyskać, a ile stracić na podjęciu dodatkowej, niskopłatnej pracy fizycznej? I zamiast marnować na nią czas na cennym stypendium, nie wykorzystała go w pełni na badania, co pod względem zawodowym na pewno bardziej by mu się przysłużyło? Odpowiedz Link
ananke666 żabia odporność 04.05.08, 22:50 Nie pamiętam, czy to już było. Żaba w Żabie dostała od malucha cyt. "potężne uderzenie w bok", na tyle silne, że rzuciło ją na maskę a potem na ziemię i na chwilę straciła przytomność. Jak to możliwe, że oprócz otarć i przygryzionego języka nic jej się nie stało? Połamać się nie musiała, ale parę silnych stłuczeń i siniaków powinna mieć i jakiś tydzień mieć niejakie problemy z poruszaniem się. Mam na koncie to i owo i jestem pewna, że powinna się nieźle potłuc, niegroźnie, ale boleśnie. A tu nic. Jeśli uderzenie było bardzo lekkie, to dlaczego uderzenie zostało opisane jako potężne, rzuciło ją i straciła przytomność? Odpowiedz Link
ananke666 big byk? 07.05.08, 13:13 I jeszcze jedno, jak tak myślałam o wypadku Żaby. W przypadku, kiedy dziecko pod opieką nauczycieli ulegnie wypadkowi, obowiązują pewne procedury, z powiadomieniem rodziców na czele. A tu nic, dziecko ląduje u przypadkowego prywatnego laryngologa i wsio, nikt się niczym nie przejmuje... Odpowiedz Link
metwoh Re: big byk? 08.05.08, 16:06 Oczywiście. Ale co znaczy ulegnie wypadkowi? Ulegnie, jak są obrażenia. A jak nie ma-to wypadku też nie ma. I nikt nie zglosi-bo wtedy będą kłopoty. I zawsze zarzuty, że pani nie wywiązała się z obowiązku opieki. Taka jest rzeczywistość. Odpowiedz Link
ananke666 Re: big byk? 08.05.08, 18:02 Ale rana języka wymagająca szycia, pozdzierane kolana i ręka, to są obrażenia... i zauważmy, że Sznytek reaguje prawidłowo przynajmniej w części, chcąc zawieźć uczennicę do szpitala. O czymś takim musiałaby poinformować rodziców, chcąc nie chcąc, bo jeśli Żaba powiedziałaby w domu, że była w szpitalu, to rodzice mieliby słuszne pretensje za brak informacji. W końcu to nie zadrapanie opatrzone u higienistki. I w połowie drogi zmiana zdania, lądowanie u przypadkowego laryngologa, po czym milczenie baranów. Bezsens. Odpowiedz Link
croyance Re: big byk? 14.05.08, 18:57 Pal licho otarcia, ale ta strata przytomnosci? Nie pojechali z nia na skan? Przeciez mogla miec wstrza mozgu, albo jakies krwawienie wewnetrzne. Odpowiedz Link
iskrzy_54 Re: big byk? 22.01.15, 11:21 Nie wiem jak jest w Poznaniu, ale u mnie w szkole takie zachowanie nauczyciela podchodzi pod kryminał - są określone procedury postepowania, poza tym dzieci są ubezpieczone, więc, aby dostały odszkodowanie trzeba spisac niezliczone ilości protokołów, zawsze też jesteśmy uczulani na dobro dziecka (oraz własną odpowiedzialność karną), więc postepowanie pani Sznytek wskazuje na jej totalna głupotę tudzież brak instynktu samozachowawczego; BTW gdybym powiedziała w obecności klasy (a nawet bez świadków) do dziecka "jak mi który gębę otworzy to w nią dostanie" (p. Zajęczyk w JT) to w najlepszym przypadku miałabym naganę i obniżoną premię motywacyjną, no ale w tym przypadku może gra rolę osoba vicedyrektora ... Dziwne w ogóle jakieś te szkoły w NeoJeżycjadzie, nauczycielka czyta Harlekiny na lekcji i żaden rodzic nie reaguje? Odpowiedz Link
vi_san Re: big byk? 06.03.15, 07:26 A czy gdyby czytała "Feynmana wykłady z fizyki" to to by coś zmieniło? Poza tym - masz rację. Przecież rodzice Żaby mogli wytoczyć szkole proces o niewłaściwą opiekę i wykonywanie zabiegów odpłatnie - podczas gdy dziecko jest ubezpieczone i należy jej się szycie na NFZ. Przecież są rodziny, dla których 50,- to nie jest mały grosz i dla których uregulowanie takiego rachunku mogłoby być kłopotem. I o ile rozumiem, że Piotrek sobie tym kudłatej głowy nie zaprząta, o tyle nauczycielka? Czyli osoba zasadniczo dorosła i zdająca sobie sprawę z cen i kosztów prywatnego leczenia... Nie wiem jak się ma zostawienie grupy pod opieką szemrzącej firany, nie pamiętam jaka tam grupa uczniów została itd. Groźby to może być fakt bycia wicedyrektorką [ergo - poczucie bezkarności], ewentualnie pokłosie dawnego systemu i szkoła Pieroga [albo innego jemu podobnego]? Odpowiedz Link
iskrzy_54 Re: big byk? 06.03.15, 16:34 Pieróg pierogiem, ale całe to wydarzenie kwalifikuje sie do kryminału - co jakiś czas mamy szkolenia na temat odpowiedzialności nauczycieli I stanowisko nie ma tu nic do rzeczy - nawet gorzej, przede wszystkim odpowiada dyrektor, przed każdą wycieczką jesteśmy pouczani o naszych obowiązkach; kilka lat temu w Zurychu nasi uczniowie nie mogli wejść na wieżą bo żadna z nauczycielek nie mogła (BTW gdybyśmy pozwoliły wejść z pilotem wycieczki to w razie czego sprawa karna); z różnych kontuzji (np. na zawodach poza szkołą) spisuje się protokoły, między innymi po to, aby dziecię poszkodowane otrzymało odszkodowanie - dzieci w szkołach są ubezpieczone, np. w PZU. Rodzice i brat Żaby dziwnie niemrawi - w końcu Shoppe senior tez jest nauczycielem i powinien takie rzeczy wiedzieć. Owszem zdarzają się szkoły podstawowe I gimnazja, w których rodzice mają mało do powiedzenia, ale sa to na ogół szkoły nierejonowe, bardzo elitarne, do których dostać się trudno. Odpowiedz Link
ciotka_scholastyka Re: big byk? 07.03.15, 14:14 > Shoppe senior tez jest nauczycielem i powinien takie rzeczy wiedzieć. Ale nie wie o tym pani Musierowicz. A poza tym to wszystko nieistotne, o szkole pisze się po to, żeby jej dowalić i pokazać jej beznadzieję. Odpowiedz Link
vi_san Re: big byk? 08.03.15, 23:14 Ale niechby nawet była beznadziejna to i tak nijak się ma do zabierania Żaby do PRYWATNEJ spółdzielni lekarskiej! I nie regulowania rachunku przez nikogo! Odpowiedz Link
panna-lee ignacy i kość 07.05.08, 17:08 nie wiem czy było, nie dałam rady zmóc całego wątku :) otóż Ignacy, który spadł z drabiny i znieruchomiał trwale na podłodze, był obejrzany przez - bodajże - doktora Kowalika, bo Idzie nie ufał jako specjaliście :P i tenże Ignacy był wybitnie zaskoczony faktem, że jako człowiek posiada kość ogonową. jak to możliwe u współczesnego człowieka?? [zaskoczenie, a nie kość, oczywiście] Odpowiedz Link
ananke666 Re: ignacy i kość 08.05.08, 18:47 > Bo to filolog klasyczny był Hm. Czy to znaczy, że Ciebie, jako historyka, zaskakuje fakt posiadania kłykci potylicznych albo przysadki mózgowej? Rozumiem, że nie każdy musi odróżniać wsierdzie od osierdzia i nie wiedzieć, że ma krezkę, niemniej podstawowe rzeczy chyba każdy wie? Odpowiedz Link
metwoh Re: ignacy i kość 08.05.08, 23:07 Ale Ignac to Ignac. On nie zaprzątał sobie glowy jakimś ogonem co to po tej ewolucyji pozostał. A tak nawiasem mówiąc, o tych kłykciach to nie pamiętałem. Muszę sprawdzić, może ktoś mi wyciął:-) Odpowiedz Link
ananke666 Re: ignacy i kość 09.05.08, 00:41 Spróbuj odwrócić głowę i spojrzeć w tył, jeśli uda się obrócić głowę o pi razy drzwi 90 stopni, to znaczy, że masz dwa. Jeśli nie możesz wcale, znaczy, że oba ktoś ukradł. Jeśli nie jesteś porośnięty łuskami ani piórami, nie masz dzioba a udało Ci się odwrócić głowę o 180 stopni i żyjesz, to znaczy, że ukradli jeden. Jeśli nie żyjesz, to znaczy, że skręciłeś kark ;) Odpowiedz Link
dakota77 Re: ignacy i kość 09.05.08, 11:25 Mysle, ze u Ignacego to zdziwienie bylo raczej przejawem zgorszenia, ze on, taki swiatly umysl, moze miec w sobie cos tak prymitywnego jak slad po ewolucji;-))). On i malpa? Zgroza;-) Tylko tak umiem to sobie wytlumaczyc, bo inaczej nie moge pojac, czym on sie dziwi. Odpowiedz Link
metwoh Re: ignacy i kość 09.05.08, 13:03 Albo ubrałem się tyłem na przód. Kiedyś podobno motocykliście skręcili kark przy pierwszej pomocy, a on miał kurtkę tyłem do przodu, żeby mu nie wiało. Odpowiedz Link
ananke666 Re: ignacy i kość 12.05.08, 10:46 Chyba tylko w dowcipach o pijakach :) trzeźwy człowiek przecież zauważy, w którą stronę skierowane są ręce, kolana i buty, że o reszcie nie wspomnę. Odpowiedz Link
verdana Re: ignacy i kość 14.05.08, 20:54 Mnie, jako historyka własnie zaskoczyła wiadomość posiadania klykci potylicznych. Całkowicie. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Wpadka z szanowanym "lacinskim" imieniem! 14.05.08, 03:41 Moi drodzy, otóz mnie olsnilo! Chyba mam wpadke i to historyczna! (jak niewlasciwie pamietam, to sama jestem traba i odszczekam spod lawy). Ale jesli dobrze zapamietalam, to wpadka wiekowa, smakowita, acz moze subtelna i slabo zauwazalna. Kwiczy w starym tomie Jezycjady jak radosne prosie (o ile istnieje, a mi sie nie przywidzialo ;) Otóz Idusia wyjawia panu Paszkietowi tajniki imion sióstr swoich. I slyszymy, jak to Gaba miala miec na imie Wergilia podlug Ignacego, na czesc Wergiliusza, laciny, Rzymu etc. Ale oto tyraniczny Don Ignatio wyjechal w sprawach sluzbowych i sprytna Mila, serce nasze, nadala dziecku bardziej zwyczajowe i zjadliwe imie Gabriela. Co obyty i oczytany pan Paszkiet kwituje: - Ale Gabriela tez ma zródloslów lacinski. Na co Idusia swobodnie przytakuje: - Mozliwe, bo tata sie malo zloscil po powrocie. A tu figa z makiem i pasternakiem!!! Wszak i wtem! Gabriela nigdy nie bylo imieniem lacinskim! To przeciez imie hebrajskie, jak i inne zawierajace czastke "el" - Michal, Rafal, Eliasz, Elzbieta.. Ewentualnie po lacinie pisze sie Gabrielus ;) Jesli dobrze to zapamietalam, to druga taka wpadka z imieniem, a wlasciwie pierwsza - poprzedzajaca terazniejsza Ciemna Melanie, która Idusi wydala sie miodówka ;)))) No wiecie co.. tutaj sie zachne zwyczajowo - zeby w rodzinie i otoczeniu filologów takie kwiatuszki? Odpowiedz Link
agnieszka_azj Re: Wpadka z szanowanym "lacinskim" imieniem! 14.05.08, 09:02 lezbobimbo napisała: > Otóz Idusia wyjawia panu Paszkietowi tajniki imion sióstr swoich. > I slyszymy, jak to Gaba miala miec na imie Wergilia podlug Ignacego, > na czesc Wergiliusza, laciny, Rzymu etc. > Ale oto tyraniczny Don Ignatio wyjechal w sprawach sluzbowych i > sprytna Mila, serce nasze, nadala dziecku bardziej zwyczajowe i > zjadliwe imie Gabriela. > Co obyty i oczytany pan Paszkiet kwituje: - Ale Gabriela tez ma > zródloslów lacinski. > Na co Idusia swobodnie przytakuje: - Mozliwe, bo tata sie malo > zloscil po powrocie. > > A tu figa z makiem i pasternakiem!!! Wszystko się zgadza, tylko że nie chodziło tu o Gabrielę a o Natalię, która miała być zdaje się Tybullą czy czymś podobnym. Natalia ma źródłosłów łaciński. Odpowiedz Link
agnieszka_azj Re: Wpadka z szanowanym "lacinskim" imieniem! 14.05.08, 09:06 Co do Gabrieli to wg. Idy - Mama uparła się, że Wergilia to nie jest imię dla chrześcijanki i samowolnie nadała jej imie Gabriela. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Wpadka a raczej mój upadek hi hi iiii 14.05.08, 10:25 Chorera, wiedzialam ze cos pokrecilam :(((((((( A juz bylo tak pieknie ;) Zatem spiesze odszczekac w spazmach spod ryczki poznanskiej me nieswieze kalumnie! Jakzem smiala sie bawic w Ciotke Wywachiwacz! Jakzem smiala podniesc mój zadufany ryjek i watpic w starszej daty tomy niezrównanej MM! Ajajajajjjj Odpowiedz Link
ananke666 Re: Wpadka z szanowanym "lacinskim" imieniem! 14.05.08, 12:52 Poza tym, chociaż mogę się mylić, Borejkowie mogliby mieć problem z zarejestrowaniem dziecka pod takim imieniem. W latach 60 nie było aż takiej dowolności w nadawaniu imion. Z drugiej strony i wówczas zdarzały się osoby o dziwnych imionach, więc już sama nie wiem. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: upadlosc 14.05.08, 13:09 Bez przesady, PRL to nie byl az taki Iran, zeby sie czepiac imion. Najwieksze dąsy co do wyboru imienia nie swojego dziecka to odstawiali o dziwo ksieza przy chrzcinach, a nie urzednicy. A Borejkowie zdecydowanie powinni nadac którejs córce staropolskie imie Tradycja :) Odpowiedz Link
ananke666 Re: upadlosc 14.05.08, 14:35 Może zależy gdzie. Skoro ja sama znam kilka par z różnych stron Polski, które miały problem z nazwaniem dziecka jak chciały, to widocznie się to zdarzało i nie tak znowu rzadko. Odpowiedz Link
mankencja Re: upadlosc 14.05.08, 14:44 nie sądzę, żeby w tej kwestii wiele się zmieniło ioraz, żeby miało rto jakikolwiek związek z ustrojem. aktualnie oboweiązujące zalecenia są następujące: Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego odmawia przyjęcia oświadczenia o wyborze dla dziecka więcej niż dwóch imion, imienia ośmieszającego, nieprzyzwoitego, w formie zdrobniałej oraz imienia nie pozwalającego odróżnić płci dziecka. zgodnie z art. 50 ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego (DzU 1986 nr 36 poz. 180) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: upadlosc 14.05.08, 17:05 mankencja napisała: > Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego odmawia przyjęcia oświadczenia o > wyborze dla dziecka więcej niż dwóch imion, imienia ośmieszającego, > nieprzyzwoitego, w formie zdrobniałej oraz imienia nie pozwalającego> odróżnić płci dziecka. Dzieki, mankencjo. Hmm.. osmieszajacego czy nieprzyzwoitego nie - to oczywiscie rozumiem, ale dlaczego polskie dzieci nie moga miec wiecej niz 2 imiona albo zdrobnialego? :) Odpowiedz Link
dakota77 Re: upadlosc 14.05.08, 17:14 Imie musi byc nadane w pelnej wersji- nie mozna np. dac dziecku na imie Aga zamiast Agnieszka. Wolac mozna jak sie chce;-) Mnie drazni, ze przechodzi teraz duzo obcobrzmiacych imion, czesto w dziwnej pisowni. Widzialam kiedys imie Dżenifer. Brr. Odpowiedz Link
tennesee OT- imiona 14.05.08, 17:33 nie można więcej niż dwóch imion nadać ze względów praktycznych, tak samo jak nie można dadawać nazwisk dłuższych niż dwuczłonowe. Co skądinąd przysparza problemów dzieciom np. Hiszpanów, bo przecież oni miewają bardzoej rozbudowane nazwiska. A co do imion obcobrzmiących- słyszałam kiedyś w jakimś programie, ze w Rosji takze nastała moda na takowe- np. Brian, Kevin. No i na razie problemu nie ma, ale gdy Kevinowie i Brianowie będa mieli dzieci, to czy ocziestwo będzie Kevinowicz i Bianowicz? Odpowiedz Link
avvg Re: OT- imiona 25.10.08, 23:20 > nie można więcej niż dwóch imion nadać ze względów praktycznych, tak > samo jak nie można dadawać nazwisk dłuższych niż dwuczłonowe Z jakich tam względów praktycznych. Po prostu komuniści wprowadzili taki przepis, żeby się ludziom z tą obrzydliwą przedwojenną burżuazyjną niekomunistyczną Polską niekojarzyło. Odpowiedz Link
mankencja Re: upadlosc 14.05.08, 18:13 > Hmm.. osmieszajacego czy nieprzyzwoitego nie - to oczywiscie > rozumiem, ale dlaczego polskie dzieci nie moga miec wiecej niz 2 > imiona albo zdrobnialego? :) a chciałabyś mieć w dowodzie wpisane np. Gieniusia Sztompke? Bronia Kowalska? Asia Nowak? Lodzia Malinowska? :) formy zdrobniałe są ok, ale nie jako oficjalne imię. z tytułami naukowymi też komponują się średnio :) Odpowiedz Link
tennesee Re: upadlosc 14.05.08, 18:30 mankencja napisała: > a chciałabyś mieć w dowodzie wpisane np. Gieniusia Sztompke? Bronia > Kowalska? Asia Nowak? Lodzia Malinowska? :) > formy zdrobniałe są ok, ale nie jako oficjalne imię. z tytułami > naukowymi też komponują się średnio :) > ooo, fajne: prof. dr hab. Dominisia Krawczyk, mgr inż. Pawełek Nowicki, admirał Jureczek Hajduk Odpowiedz Link
mankencja Re: upadlosc 14.05.08, 18:41 dr hab. Gabrysia Stryba, mgr Czesiu Dmuchawiec, mgr Walduś Pieróg (o nim możemy pofantazjować, bo tyle wiemy, że imię miał na W)... i najlepsze, co mi przyszło do głowy: prezydent Lechutek Kaczyński Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: upadlosc 19.05.08, 16:43 mankencja napisała: > a chciałabyś mieć w dowodzie wpisane np. Gieniusia Sztompke? O-CZY-WIS-CIE! Uwielbialabym nazywac sie Gieniusia, byc nia i rozweselac swiat caly w jej tylko wlasciwy sposób! Ach, marzenie! Moze sobie dorzuce kolejne do kompletu. >Bronia Kowalska? Asia Nowak? Lodzia Malinowska? :) > formy zdrobniałe są ok, ale nie jako oficjalne imię. z tytułami > naukowymi też komponują się średnio :) Ciekawe, bo ja nie widze zadnego problemu? Czemu to zawsze trzeba byc tak napuszonym w oficjalnych sprawach? Cóz sie stanie, czy korona komus z glowy spadnie? I tak uwazam, ze nazwiska sa smieszniejsze niz imiona :) Moze to dlatego tak sie dziwie, bo mieszkam w Dunii, gdzie jest absolutnie dozwolone oficjalnie nazywac dzieci albo dlugim imieniem- wezowidlem, albo krótkim zdrobnieniem. I tak jest pelno dziewczyn nazywajacych sie Frederikke oraz innych, nazywajacych sie krótko Rikke. Christine albo Stine, Charlotte albo Lotte itd. Odpowiedz Link
limotini Re: upadlosc 19.05.08, 17:51 Ja też mieszkam za granicą i we wszystkich miejscach gdzie dane nie musiały być spisane żywcem z paszportu, mam imię w formie zdrobniałej. Np. na oficjalnych firmowych wizytówkach czy w oficjalnym firmowym adresie mailowym. I bardzo się z tego cieszę. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: upadlosc 18.05.08, 20:59 > Hmm.. osmieszajacego czy nieprzyzwoitego nie - to oczywiscie > rozumiem, ale dlaczego polskie dzieci nie moga miec wiecej niz 2 > imiona? Mogą. Mój ojciec miał w starym zielonym dowodzie: "Jacek Franciszek Mikołaj Zbigniew" :) I to przeszło. Plus Krzysztof od bierzmowania. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: upadlosc 19.05.08, 16:57 the_dzidka napisała: > > Hmm.. osmieszajacego czy nieprzyzwoitego nie - to oczywiscie > > rozumiem, ale dlaczego polskie dzieci nie moga miec wiecej niz 2 > > imiona? > Mogą. > Mój ojciec miał w starym zielonym dowodzie: "Jacek Franciszek > Mikołaj Zbigniew" :) I to przeszło. > Plus Krzysztof od bierzmowania. Ano i wlasnie, ja sama mam 4 imiona, reszta rodziny tez przynajmniej po 3 i wiecej, i jakos nigdy nie egzekwowano wobec nas urzedniczych represaliów. To pewnikiem jakis martwy polski przepis z lat 80ych.. przeciez to ani osmiesza, ani obraza.. wg. mnie im wiecej imion, tym latwiej zidentyfikowac delikwenta :) Odpowiedz Link
onion68 Re: upadlosc 19.05.08, 18:19 > wg. mnie im wiecej imion, tym latwiej zidentyfikowac delikwenta :) Tu dyskutowałabym. Mam tylko dwa imiona, z których jednego używam na co dzień, a drugiego od święta (przy okazjach oficjalnych, zakładaniu kart u lekarzy, itd.). I wychodzą takie lapsusy: telefon od dentysty, ja odbiram: "-Dorota X. -Yyy, ja dzwonię do pani Marii X. ... - A dzień dobry, przy teleonie!" Nie mówiąc już o tym, że często mi się mylą okazje oficjalne z nieoficjalnymi i na przykład zdarzało się, że ktoś ze współpracującej firmy myślał, że jest mnie dwie ;-) Odpowiedz Link
ananke666 Re: upadlosc 19.05.08, 00:56 Ustawa ustawą, a życie życiem. Jakiś czas temu dalsi znajomi mieli problemy z imieniem dziecka - dziewczynka dostała imię Wiwiana. Latania i gadania mieli wyżej uszu, uparli się i zarejestrowali, nie za pierwszym razem bynajmniej ani nie za drugim. Znacznie wcześniej inna dziewczynka miała dostać imię Wisenna (tak, jak Visenna u Sapkowskiego :)). Nie dostała, bo w urzędzie odmówiono, mimo, że nie było ośmieszające, nieprzyzwoite, zdrobniałe i pozwalało odróżnić płeć. Rodzice byli mniej uparci i dali sobie spokój. Mogłabym podać więcej przykładów, ale nie chce mi się wydzwaniać do znajomych. Odpowiedz Link
mankencja Re: upadlosc 19.05.08, 10:57 > Ustawa ustawą, a życie życiem. Jakiś czas temu dalsi znajomi mieli problemy z i > mieniem dziecka - dziewczynka dostała imię Wiwiana. Latania i gadania mieli wyż > ej uszu, uparli się i zarejestrowali, nie za pierwszym razem bynajmniej ani nie > za drugim. wydaje mi sie, ze po polsku to raczej Bibiana Odpowiedz Link
isia_54 Re: upadlosc 25.11.14, 22:22 Mnie w 89 nie chciano w Urzedzie Stanu Cywilnego zaakceptować imienia córki Lea, ale na chrzcie bez problem się zgodzili, nie wolno (było) nadawać dzieciom o historycznych nazwiskach imion tych znanych postaci, Mickiewicz nie mógł nazwać syna Adamem, a Sienkiewicz - Henrykiem. Odpowiedz Link
afilipinka Re: upadlosc 25.11.14, 22:47 A ja chodziłam w podstawówce do klasy z Heńkiem Sienkiewiczem (lata 75-81), widać jego rodzice nie mieli kłopotów w urzędzie? Odpowiedz Link
draconessa Re: upadlosc 26.11.14, 15:55 W mojej szkole byl niejaki Ignacy Krasicki. Niezly mielismy ubaw, kiedy w szkolnym przedstawieniu wystepowal jako...poeta:) Odpowiedz Link
ananke666 Re: upadlosc 16.12.14, 22:19 Ojciec mojej koleżanki z klasy nazywał się Henryk Sienkiewicz. Mówili na nią "córka pisarza". Chyba zależy od lokalnych fanaberii. Odpowiedz Link
ciotka_scholastyka Re: upadlosc 21.08.15, 10:34 Można było,można. Nie można sobie zmienić nazwiska na historyczne. Jeśli Adam Alfons postanawia zmienić nazwisko z wiadomych powodów, to bez problemów, ale nie na "Mickiewicz". Odpowiedz Link
ananke666 Re: upadlosc 21.08.15, 12:55 Chyba zależy od stopnia "historyczności". Za młodu miałam w klasie dziewczynę, której rodzice zmienili nazwisko na historyczne. Co najmniej dwie osoby znane w polskiej historii je nosiły, jedna to hetman wielki koronny a drugi współtwórca konfederacji targowickiej. Odpowiedz Link
ananke666 Re: upadlosc 21.08.15, 12:56 A! nie doczytałam postów wyżej, że chodzi o zestawienie historycznego imienia i nazwiska. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Wpadka z szanowanym "lacinskim" imieniem! 14.05.08, 13:13 E tam, PRL to nie byl przeciez Iran. Do imion nie swoich dzieci wtracali sie glównie ksieza przy chrzcinach, a nie urzednicy, o dziwo.. A Borejkowie stanowczo powinni nadac którejs córze slowianskie imie Tradycja :))) Odpowiedz Link
lezbobimbo Przepraszam za zdublowanie posta! 14.05.08, 13:14 Nie wiem co sie stalo, jak pierwsza wersje wklepalam to gdzies znikla pod tymi wpieniajacymi reklamami, które sie tutaj otwieraja :( Prosze o skasowanie tresci niepotrzebnych! Odpowiedz Link
metwoh Re: Przepraszam za zdublowanie posta! 14.05.08, 16:54 Z imieniem Gabrieli wyjaśnia się w Kalamburce. Ignac obiecał koleżance Leoni, że wybierzec imię. I to Leonia wymyśliła gabrielę, a Ignac, ku zdziwieni Mili się zgodził bez oporów Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Przepraszam za zdublowanie posta! 14.05.08, 17:02 Kalamburka jako apokryf nie jest wiarygodnym zródlem ;PP Odpowiedz Link
szprota Re: Przepraszam za zdublowanie posta! 15.05.08, 15:31 lezbobimbo napisała: jak pierwsza wersje wklepalam to gdzies znikla pod tymi wpieniajacymi reklamami, które sie tutaj otwieraja :( co do wpieniających reklam (poczucie misji_mode = ON): addons.mozilla.org/en-US/firefox/addon/1865 zaznaczasz w subskrypcjach filtrów wszystkie i nic, naprawdę nic się na ciebie nie rzuci. Polecam :) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: Przepraszam za zdublowanie posta! 19.05.08, 16:30 szprota napisała: > co do wpieniających reklam (poczucie misji_mode = ON): > addons.mozilla.org/en-US/firefox/addon/1865 > zaznaczasz w subskrypcjach filtrów wszystkie i nic, naprawdę nic się >na ciebie nie rzuci. Polecam :) Dziekuje Ci Szprotuniu przeslicznie za misje ratowania mie z opalów, ale niestety to chyba nie bedzie dzialac na Maczkowej Safari, która mam niebywala przyjemnosc sie katowac tutaj na uczelni. Nie moge tez niczego tutaj instalowac, nawet skromnych updates ani dodatków.. (tylko admin moze, zrozumiale zreszta). Najgorsze to zas to, ze ta reklama jest we Flashu i wyczuwa jakikolczyk ruch myszki aby sie znienacka otworzyc i jeszcze dodatkowo przy kazdym zaladowaniu strony. Dawno nie widzialam tak nachalnych reklam jak ta - to dziala na mnie dokladnie odwrotnie niz sie twórcom wydawalo - nienawidze wiosennego Opla a teraz nienawidze swiata butów, chociaz bardzo cenie te firme na codzien. Wrrr! O ilez lepszy ten prosty i skromny bannerek fundacji kociej, siedzi sobie cichutko, nic nie robi, nie podryguje, nie eksploduje mi w twarz.. mruczy niemal na pomaranczowo Odpowiedz Link
szprota Re: Przepraszam za zdublowanie posta! 19.05.08, 18:08 A ze mnie wylazł mozillocentryzm i nic nie pomogłam! Ale swoją drogą na safari znalazłam adblocka, więc może warto z adminem pogadać, by zezwolił wgrać. A bannerek kociej fundacji b. przyjemny. Te charytatywne generalnie nie są namolne. Odpowiedz Link
onion68 Re: Przepraszam za zdublowanie posta! 19.05.08, 18:14 Mnie się adblock przydał, dziękuję :-) Odpowiedz Link
idomeneo Re: Przepraszam za zdublowanie posta! 19.05.08, 18:17 a mnie kiedyś zachwyciło, jak moja koleżanka tłumaczyła przez telefon mamie, jak ma uruchomić przeglądarkę, której i ja używam: znajdź obrazek liska opiętego na kuli Odpowiedz Link
szprota dodajmy: niebieskiego 19.05.08, 18:23 Fantastyczne i znakomicie oddaje. Z tym, że lisek należy do rebusów "wytęż wzrok" i ja się ograniczam do opisu "to takie okrągłe cuś pierwsze na pasku szybkiego uruchamiania". Odpowiedz Link
idomeneo Re: dodajmy: niebieskiego 19.05.08, 18:31 przyznam ze wstydem, że sama pozostawałam przez długi czas ślepa na lisie kształty w wersji mini i widziałam tylko kulkę z płomieniami Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: dodajmy: niebieskiego 19.05.08, 18:33 Zakochalam sie w ognistym lisku opietym na niebieskiej kuli :)))))) chyba sobie ten opis na gorsie wytatuuje ;) Nie sumuj sie droga szproto, przeciez z tymi maczkami wszystko na opak. A zanim admina zlapie, to zdaze szczesliwie zakonczyc edukacje :)) Odpowiedz Link
dakota77 Re: dodajmy: niebieskiego 19.05.08, 18:45 Onion, ja tez nosze dwa imiona, z ktorych uzywam na codzien drugiego. Pierwszym przedstawiam sie wylacznie w skrajnie oficjalnych okolicznosciach, kiedy jak podejrzewam moze byc potrzebna pelna zgodnosc z dowodem ( np. umowy). I ludzie bywaja bardzo zaskoczeni, gdy nagle zobacza gdzies to pierwsze imie, o ktorym nie mieli pojecia;-) Odpowiedz Link
onion68 Re: dodajmy: niebieskiego 19.05.08, 18:58 Właśnie u mnie identycznie jest. Na umowie pierwsze, ale na zamówieniach już drugie, podpisując faktury też i w korespondencji :-) Odpowiedz Link
dakota77 Re: dodajmy: niebieskiego 19.05.08, 19:10 O widzisz;-). U mnie o tyle z tym klopot, ze pierwsze imie dlugie,do tego nosze podwojne nazwisko, ktorego oba czlony sa dlugie;-). Kiedy podpisuje sie oboma imionami, calosc wyglada wrecz hiszpansko, a malzonek sie smieje, ze na koncu brakuje tylko "da Silva";-)) Odpowiedz Link
kaliope3 Re: dodajmy: niebieskiego 19.05.08, 23:32 To ja mam obydwa imiona długie i jestem dwojga długich nazwisk też.Nie mieści się to w przeciętnej rubryce przeznaczonej na imię i nazwisko,a na karcie bankomatowej to już musiałam zdecydować sama które nazwisko wolę.Ale jestem trochę sama sobie winna-po ślubie butnie oświadczyłam, że absolutnie nie mam zamiaru zmieniać nazwiska i że pochowają mnie z moim panieńskim,po czym po roku,jak ostatni mięczak, uległam naciskom oburzonej i nieakceptującej tego rodzinie męża...Do tego obydwa nazwiska kończą się na -ska co potęguje idiotyczność całego tego przedsięwzięcia. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: dodajmy: niebieskiego 20.05.08, 22:16 Ale nie nazywasz się Iwona Śledzińska-Katarasińska? ;) A nie, mówiłaś o długich imionach... Joanna Chmilewska wzdycha za to,że gdyby wiedziała, ile się w życiu będzie musiała autografów naskładać, wybralaby pseudonim Ewa Puk :) Odpowiedz Link
dakota77 Re: dodajmy: niebieskiego 20.05.08, 22:24 Ja na szczęscie mam nazwiska o różnych końcówkach, więc całość brzmi dobrze, ale podpisywanie się to mordęga;-) Odpowiedz Link
kaliope3 Re: dodajmy: niebieskiego 05.06.08, 00:01 Zacznę od sakramentalnego "Może to już było",choć nie pamiętam akurat tego.Chodzi mi o sytuację z Noelki,kiedy to Grzegorz,przynaglany przez Metodego,pomaga mu zabrać wigilijny kram pod rondo.Cytuję:"Grzegorz nie wierzył własnym oczom,kiedy,wyprowadziwszy z garażu fiata,ujrzał,jak Metody Stryba,cały w pąsach,uśmiechnięty od ucha do ucha i przejęty jak przed pierwszą w życiu randką-biegnie,zdyszany od domu,oburącz taszcząc choinkę pokrytą lampkami i cackami,osadzoną w żelaznym stojaku,z dyndającym kablem zakończonym wtyczką.Ułożył choinkę na dachu bagażnika i za chwilę przyniósł,dysząc,kosz na bieliznę,pełen przysmaków wigilijnych oraz paczuszek,słoików,talerzy,sztućców,a nawet kompotierek.Kiedy pobiegł raz jeszcze do domu,osłupiały Grzegorz zaczął zgadywać,czy tym,co teraz przydźwiga ojciec,będzie lodówka,czy może telewizor.Ale nie.Metody ograniczył się jedynie do składanego stolika turystycznego i dwóch wędkarskich zydelków z płótna.(...)Kiedy wysiedli,musiał natychmiast odwiązywać z bagażnika choinkę,a potem już ani się obejrzał,jak w wielkim pośpiechu niósł razem z ojcem kosz o dwu uchach,pod pachą dzierżąc składany stoliczek (Metody niósł krzesełka)." W jaki wobec tego sposób pod rondo trafiła choinka?Jakoś trafiła,bo potem jest:"Pogadali sobie przez dłuższą chwilę,podczas gdy Metody biegał w euforii,organizował wszystko i podłączał choinkę do kontaktu w kiosku "Ruchu"." No i jak to się stało,że kiosk "Ruchu"był tak długo czynny w dzień Wigilii?Był już prawie wieczór(a może nawet po prostu wieczór)i raczej wątpliwe by Metody mógł tam podłączyć choinkę,która,wydaje mi się,zgubiła by połowę ozdób w drodze. Odpowiedz Link
ananke666 Re: dodajmy: niebieskiego 05.06.08, 01:11 Grześ w zębach ją taszczył! albo wyrosła mu trzecia ręka... albo choinka nóżek dostała... No chyba, że Grześ niósł dajmy na to kosz lewą ręką, pod lewą pachą miał ten stolik, a choinkę w prawej ręce. Mało prawdopodobne, ale to moje damskie ręce tak twierdzą, niech się jakiś mężczyzna wypowie, bo ja prawdziwą choinkę to nosiłam owszem, ale w stanie wysuszonym, gołym i oburącz (znaczy, nosiłam oburącz choinkę, a nie choinka była w stanie oburącz...). Ewentualnie można ją było wlec jednym końcem po ziemi. Odpowiedz Link
uccello choinka 05.06.08, 13:09 kaliope3 napisała: >(...)Kiedy wysiedli,musiał >natychmiast odwiązywać z bagażnika choinkę,a potem już ani się >obejrzał,jak w >wielkim pośpiechu niósł razem z ojcem kosz o dwu uchach,pod pachą >dzierżąc składany stoliczek (Metody niósł krzesełka)." > W jaki wobec tego sposób pod rondo trafiła choinka? ani chybi położyli ją na niesionym koszu. Odpowiedz Link
kaliope3 Re: choinka 05.06.08, 16:22 No tak...tylko czy nie za duża ona na taki transport na koszu?A poza tym,co by się mogło stać z tymi wszystkimi frykasami wigilijnymi-no chyba że kosz miał wieko.Myślę też,że drobiazgowa MM zaznaczyła by to w tekście-tzn to,że choinkę położyli na koszu,bo już inaczej nie daliby rady (mam wrażenie dzielenia włosa na czworo więc kończę :) ) Odpowiedz Link
agnieszka_azj Jeszcze w kwestii choinki 09.06.08, 22:49 kaliope3 napisała: Cytuję:"Grzegorz nie wierzył > własnym oczom,kiedy,wyprowadziwszy z garażu fiata,ujrzał,jak Metody Stryba,cały > w pąsach,uśmiechnięty od ucha do ucha i przejęty jak przed pierwszą w życiu > randką-biegnie,zdyszany od domu,oburącz taszcząc choinkę pokrytą lampkami i > cackami,osadzoną w żelaznym stojaku,z dyndającym kablem zakończonym > wtyczką.Ułożył choinkę na dachu bagażnika Zawsze mnie fascynowało, co to była za choinka i w co ubrana. Z wczesniejszego opisu jak Elka z Metodym ją ubierali można domniemywać, że zabawek było sporo i to dość delikatnych. Choinka też raczej spora. Ubieram choinkę co roku i wiem, że nawet przesuwać ją na jej wlaściwe miejsce trzeba bardzo delikatnie. O przenoszeniu nie wspominając. Już samo dotaszczenie jej i ułożenie na bagażniku wydaje mi sie trudne w realizacji. A dowiezienie jej na rondo na dachu samochodu i zniesienie do podziemi ??? Jak ta choinika po takiej eskapadzie mogła wyglądać ??? Odpowiedz Link
anutek115 Re: dodajmy: niebieskiego 19.05.08, 19:01 I potem cię przez to na "naszej klasie" niektórzy zidentyfikować nie moga, wzglednie w konfuzje popadają :-). Odpowiedz Link
aneladgam Re: Wpadka z szanowanym "lacinskim" imieniem! 27.09.09, 18:42 z Gabrielą było jeszcze inaczej - raz Ida tłumaczy, że mama nadała to imię samowolnie, a potem w Kalamburce okazuje się, że to był spisek Loni i Ignacego Odpowiedz Link
ananke666 znowu ślubna 17.05.08, 01:04 mała, ale głupia. Wesele Idy, wszyscy gromadzą się pod domem, wiadomo, że nikt nie ma kluczy, na co... "Marek, który właśnie odprawił taksówkę i teraz chował portfel"... Święty Jacku z pierogami, takie rzeczy uzgadnia się i opłaca z góry, nie mówiąc już o tym, że zwykle opłata za ślubny kurs nie jest czystym odczytem z licznika... a jeśli nawet płaci się z dołu, to wierzyć mi się nie chce, że gotówkę wręcza pan młody. Odpowiedz Link
metwoh Re: znowu ślubna 17.05.08, 11:21 A kto miał zapłacić? Teść Ignacy? No bo chyba nie panna młoda? Był tam jakiś facet z rodziny Marka? No chyba, że uważasz, że w dzisiejszych czasach powinni zapłacić po połowie. Odpowiedz Link
ananke666 Re: znowu ślubna 17.05.08, 13:35 Nie. Uważam, że takie rzeczy są uzgadniane wcześniej, gotówkę do zapłaty narzeczeni wręczają świadkowi albo któremuś z przyjaciół/rodziny i ta osoba płaci. A nie pan młody przy wysiadaniu. Rodzinę mam dużą, ślubów swego czasu widziałam od groma i trochę, państwo młodzi wychodzili z samochodu i szli prosto na wesele, pan młody zajmował się żoną i gośćmi, a nie kierowcą. Nie chodzi o to, czyja to gotówka, tylko kto ją wręcza. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: znowu ślubna 18.05.08, 21:12 > A kto miał zapłacić? Teść Ignacy? No bo chyba nie panna młoda? Był > tam jakiś facet z rodziny Marka? No chyba, że uważasz, że w > dzisiejszych czasach powinni zapłacić po połowie. Człowieku, jeśli decydujesz się jechać do ślubu taksówką, to przecież nie zgarniasz jakiejś pierwszej lepszej taryfy z ulicy w dniu ślubu! Załatwia się to wcześniej z korporacją taksówkarską. Łącznie z ustaleniem, jaki model samochodu ma do ślubu jechać. Pan Młody załatwia taksówkę, płaci za usługę już w korporacji (dwa razy więcej niż za normalny kurs) i jedzie do ślubu i z powrotem. Odpowiedz Link
metwoh Re: znowu ślubna 18.05.08, 22:22 Ale oni byli oszczędni i nie chcieli przepłacać razy dwa :-) Odpowiedz Link
ananke666 Re: znowu ślubna 19.05.08, 00:59 Już widzę Idę oszczędzającą na własnym ślubie :p Odpowiedz Link
the_dzidka Re: znowu ślubna 18.05.08, 21:01 >Marek, który właśnie odprawił taksówkę i teraz chował > portfel"... Święty Jacku z pierogami, takie rzeczy uzgadnia się i opłaca z góry > , nie mówiąc już o tym, że zwykle opłata za ślubny kurs nie jest czystym odczyt > em z licznika... A no właśnie. Kolejny wpadek. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: znowu ślubna 18.05.08, 21:53 Mozemy rozgrzeszyc MM uznajac, ze placil napiwek kierowcy ;) Odpowiedz Link
ananke666 Re: znowu ślubna 19.05.08, 01:07 lezbobimbo napisała: > Mozemy rozgrzeszyc MM uznajac, ze placil napiwek kierowcy ;) ...i do ślubu leciał z portfelem w kieszeni?... Chwałaż Bogu, że to nie w dzisiejszych czasach i jeszcze nie miał kluczy, bo zapewne leciałby z do ołtarza z portfelem, kluczami i komórką. Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: znowu ślubna 19.05.08, 08:11 Zapewne powstalaby z tego nastepna komedia pomylek :-) To chyba oczywiste, ze Mareczek ma przy sobie wypchany portfel, którym szasta na prawo i lewo - czyms musi zaimponowac temu cynicznemu Slawkowi Lewandowskiemu :) Odpowiedz Link
senseeko Re: znowu ślubna 21.10.08, 18:41 ananke666 napisała: > mała, ale głupia. Wesele Idy, wszyscy gromadzą się pod domem, wiadomo, że nikt > nie ma kluczy, na co... "Marek, który właśnie odprawił taksówkę i teraz chował > portfel"... Święty Jacku z pierogami, takie rzeczy uzgadnia się i opłaca z góry > , nie mówiąc już o tym, że zwykle opłata za ślubny kurs nie jest czystym odczyt > em z licznika... a jeśli nawet płaci się z dołu, to wierzyć mi się nie chce, że > gotówkę wręcza pan młody. A bo Ty pewnie jesteś normalna :) Mnie takie sytuacje nie dziwią. W życiu nie zamawiałabym specjalnej taksówki na ślub, zresztą chcieliśmy jechać maluchem "dla jaj". A gdyby się okazało, że po ślubie popsuła się pogoda, to wzięlibyśmy zwykłą taksówkę, zwłaszcza jeśli nie urządzalibyśmy wesela tylko skromne przyjątko w domu. Odpowiedz Link
ananke666 Re: znowu ślubna 22.10.08, 20:31 > A bo Ty pewnie jesteś normalna :) Mnie takie sytuacje nie dziwią. W życiu nie z > amawiałabym specjalnej taksówki na ślub, zresztą chcieliśmy jechać maluchem "dl > a jaj". Ty nie, ale oni zamówili z kilkudniowym wyprzedzeniem. Cena za kurs ślubny jest uzgadniana i opłacana z góry. Odpowiedz Link
senseeko Re: znowu ślubna 23.10.08, 14:06 ananke666 napisała: > > A bo Ty pewnie jesteś normalna :) Mnie takie sytuacje nie dziwią. W życiu > nie z > > amawiałabym specjalnej taksówki na ślub, zresztą chcieliśmy jechać maluch > em "dl > > a jaj". > > Ty nie, ale oni zamówili z kilkudniowym wyprzedzeniem. Cena za kurs ślubny jest > uzgadniana i opłacana z góry. Jeśli jest napisane, że zamówili, to faktycznie wpadka. Odpowiedz Link
ananke666 Re: znowu ślubna 24.10.08, 00:13 Jest, jest: "Twierdziła, że rzecz jest do zrobienia, zwłaszcza gdy się pojedzie do ślubu białym mercedesem (istotnie, zapobiegliwy narzeczony Idy już parę dni temu zamówił ten wykwintny środek lokomocji w Miejskim Przedsiębiorstwie Taksówkowym)." Swoją drogą, też dla mnie niezrozumiałe. Zawsze się znajdzie znajomy znajomego czy inny krewny-i-znajomy królika, który ma niezły samochód i zgodzi się zawieźć do ślubu. Jechać do ślubu samochodem oklejonym reklamami salonu odnowy biologicznej, czy co tam to było, to nie w moim guście... Odpowiedz Link
ananke666 rozmemłanie czasowe? 17.05.08, 01:23 I kolejna, kompletnie dla mnie niezrozumiała. Pulpa ogląda bajkę na dobranoc, kiedy Marcelek przychodzi kwadrans po siódmej. Ok. Ignac szamie kolacyjkę do momentu, aż na ekranie nie pojawi się zegar, wskazujący 19.30, po czym wynosi się z kuchni. Po czym Marcelek histeryzując musi czekać, aż skończy się bajka i Pulpa raczy zebrać się do kupy. Na co oni czekają i co ogląda Pulpa, skoro bajka według zegara już jest skończona? I skąd się wziął ten zegar w ogóle w trakcie bajki? Mój egzeplarz został w domu i korzystam z ebooka, mam aż tak zdziczałą wersję? Odpowiedz Link
szprota Re: rozmemłanie czasowe? 18.05.08, 13:06 Masz dobrą, całkiem oswojoną wersję. Sama aż zajrzałam do Pulpecji z ciekawości i faktycznie jest tak, jak piszesz: przychodzi Marcel, Pulpa ogląda, rzut oka narratora na tatę Borejko, który wytrzymuje do wpół do ósmej, po czym wycofuje się w głąb swej jaźni i pokoju, a Patrycja snuje refleksje nad brakiem zainteresowania Tygryska Marcelkiem i tłumaczy Marcelowi, że bajeczka jest o dramacie egzystencji, wniosek stąd, że nadal ją ogląda. Jedyne, co mogę wymyślić na wyjaśnienie, że scena z taktycznym wycofem papy Borejko jest jakimś wybiegnięciem naprzód, a następny akapit to powrót do tu i teraz. Ale nie wynika to w sposób jasny z tak poprowadzonej sceny i prawdę powiedziawszy bardziej łapię się na myśli, że się przy korekcie przestawiły akapity ;) Odpowiedz Link
ananke666 optyczna 07.06.08, 12:08 Jeśli się mylę, niech mnie ktoś poprawi. Wolfgang ma astygmatyzm, ale odmawia z zasady noszenia szkieł, twierdząc, że może wszystko widzieć nieostro i podwójnie, bo jest audiofilem. Jak on wobec tego prowadzi samochód? Zakładam, że ma prawo jazdy, a osoby z wadami wzroku mają odgórny prikaz na jazdę w okularach/soczewkach. Przy tym, jeśli nie pchał się pod sam ołtarz, to jako astygmatyk mógłby mieć poważny problem z oceną urody śpiewającej przy ołtarzu Laury. Ja sama jestem astygmatyczką, co prawda jestem dodatkowo krótkowidzem, ale w nawet w okularach - tyle, że nietorycznych -szczegółów twarzy nie potrafiłabym dostrzec ani ocenić. I jaki jest sens, żeby W. tak ochoczo godził się na kiepskie widzenie w dobie popularności soczewek kontaktowych... Kto ma wadę wzroku, wie, jakie złe widzenie jest wkurzające. Odpowiedz Link
mmoni Re: optyczna 07.06.08, 12:10 ananke666 napisała: > Przy tym, jeśli nie pchał się pod sam ołtarz, to jako astygmatyk mógłby mieć po > ważny problem z oceną urody śpiewającej przy ołtarzu Laury. Ja sama jestem asty > gmatyczką, co prawda jestem dodatkowo krótkowidzem, ale w nawet w okularach - > tyle, że nietorycznych -szczegółów twarzy nie potrafiłabym dostrzec ani ocenić. Głos go uwiódł, a resztę sobie sam... dośpiewał. Nika "All theoreticians of eroticism know when there’s no distance, there’s no border; when there’s no border, there’s no taboo; when there’s no taboo, there’s no transgression; and when there’s no transgression, there’s no desire.” Odpowiedz Link
tennesee Re: optyczna 07.06.08, 12:22 też jestem astygmatyczką i krótkowidzką:), okulary zgubiłam kilka lat temu, a i tak nosiłam je niezbyt systematycznie, szkieł nie posiadam. No faktem jest, że mi się trochę linie i płaszczyzny przekrzywiają i nie widzę zbyt ostro, ale przeżyć mozna. powiedzmy, że badanie do prawa jazdy było zrobione nader oględnie i zakończone solenną obietnicą z mojej strony, ze pójdę do okulisty, wobec czego w prawko nic mi nie wbito. Odpowiedz Link
ananke666 Re: optyczna 07.06.08, 12:58 No to chyba szczęście miałaś ;) bo moi znajomi okularnicy wszyscy mają zaznaczone, że mają prowadzić w okularkach. Nie mam jakiejś wielkiej wady, noszę szkła minus półtora. Plus nieduży astygmatyzm. Mnie z kolei nic się nie przekrzywia, za to bez okularów torycznych za nic nie zgadnę, czy nadjeżdża 1 czy 11; elegancko mylę 3,5,6,8,9... czysta loteria. A znajomych nawet z niedużej odległości poznaję po wszystkim z wyjątkiem twarzy. Za to jak mi w końcu ten astygmatyzm zdiagnozowali i lekarka dodała przy badaniu szkiełko toryczne, powiedziałam tylko "Och!!!" i zajebiaszczo fajnie wyglądała potem wieża wrocławskiego kościoła... miała jeden krzyż, a nie dwa :) Odpowiedz Link
metwoh Re: optyczna 07.06.08, 14:34 A myślisz, że policjant jest w stanie stwierdzić, czy są założone soczewki? Przecież nie będzie patrzył głęboko w oczy, bo jeszcze któraś go oskarży o molestowanie. Ja mam -1, nie wbili mi tego w prawko. Co prawda jak pojawia się drogowskaz, to żona mi wcześniej mówi, np. że trzeba będzie skręcić w lewo, ale okularów nie noszę, bo nie lubię. Odpowiedz Link
jaswedrowniczek1 Wpadki... 09.06.08, 23:12 Tak mi się rzuciło w oczy przy czytaniu "Pulpecji",nie wiem czy ktoś o tym wspominał,czy nie-31 grudnia państwo Pałysowie postanawiają wyjechać na narty na 2 tygodnie,a 6 stycznia,kiedy rodzina B. wybiera się na przedstawienie do szkoły Laury,stoi tak:"(...)gdy już wszyscy Borejkowie (bo państwo Pałysowie trwali na posterunkach pracy w przychodni i szpitalu)".Dobrowolnie zrezygnowali ze swoich dwóch miodowych tygodni?Swoja drogą,wyjazd w Sylwestra na narty,do jakiejkolwiek miejscowości górskiej jest szaleństwem..gdzie oni przepraszam chcieli znaleźć nocleg,zwłaszcza,że decyzja o wyjeździe była podjęta dość spontanicznie,czyli kto wie czy nie dzień/dwa przed wyjazdem. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Wpadki... 07.07.08, 12:34 Nie, pojechali. "Pojechali mamiąc Natalię obietnicą wspólnego wyjazdu" kiedy indziej. A zatem - wpaduchna :) Odpowiedz Link
jaswedrowniczek1 Re: Wpadki... 08.07.08, 23:12 Moja wpaduchna?Ja się domyślam,że jednak pojechali(na ich miejscu też bym się wyrwała na jakąkolwiek namiastkę miesiąca miodowego z domu pełnego ludzi;),tylko się zastanawiam dlaczego już po tygodniu byli z powrotem?Autorka zapomniała,że ich miało nie być w tym terminie?;)) Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Wpadki... 09.07.08, 10:02 Nie TWOJA, tylko autorki. No chyba że rzeczywiście pojechali na 2-3 dni tylko, ale czy tam nie było mowy o dłuższym wyjeździe? A też mnie dziwi, że Natalia chciała jechać z nimi, przecież ona chyba studiowała wtedy... Odpowiedz Link
jaswedrowniczek1 Re: Wpadki... 09.07.08, 17:41 Mnie dziwi,że Natalia chciała jechać z nimi w podróż poślubną,naprawdę,zero taktu.Biedne Pałysy,chwili dla siebie nie mieli w początkach małżeństwa;)) Odpowiedz Link
ginny22 Re: Wpadki... 09.07.08, 17:59 Chwila dla siebie to nie jest ta cnota, którą propaguje Jeżycjada ;) Odpowiedz Link
jaswedrowniczek1 Re: Wpadki... 09.07.08, 20:10 No ja wiem;))Ale w głowie mi się nie mieści,że młode małżeństwo(raptem zdaje się 5 dni po ślubie)musi usilnie opędzać się od Nutrii i mamić ją jakimiś obietnicami,żeby sobie spokojnie wyjechać na,jakby nie było,miesiąc miodowy.Dobrze,że senior rodziny nie jeździ na nartach,bo pewnie też by się chciał był wybrać;))O,ale mógł przecież wpaść na pomysł żeby jechać i prowadzić z Markiem,jako nowym nabytkiem rodzinnym,niekończące się rozmowy na tematy wiadome;))Brrrr,czasem po prostu przeraża mnie to ich "siedzenie sobie nawzajem na głowach". Odpowiedz Link
dakota77 Re: Wpadki... 10.07.08, 06:26 jaswedrowniczek1 napisała: >Brrrr,czasem po prostu przeraża mnie to ich "siedzenie sobie nawzajem na głowach". Mnie tez, i to bardzo. Przeciez kazdy potrzebuje czasu dla siebie. Kocham swoja rodzine, ale nie moglabym, spedzac z nia tyle czasu. Ani mieszkac:-) Odpowiedz Link
kasnia Re: Wpadki... 25.07.08, 10:29 o, otóż to... :) Ewentualnie w bliźniaku z osobnym wejściem i niezależnością. :) Odpowiedz Link
onion68 Re: Wpadki... 30.08.08, 20:28 dakota77 napisała: > jaswedrowniczek1 napisała: > > >Brrrr,czasem po prostu przeraża mnie to ich "siedzenie sobie nawzajem na g > łowach". > > Mnie tez, i to bardzo. Przeciez kazdy potrzebuje czasu dla siebie. Kocham swoja > rodzine, ale nie moglabym, spedzac z nia tyle czasu. Ani mieszkac:-) > Zaryzykowałabym wręcz twierdzenie, że miłość w rodzinie jest wprost proporcjonalna do odległości, w jakiej znajdują się od siebie jej członkowie ;-))) Odpowiedz Link
kasnia Re: Wpadki 25.07.08, 10:33 Ponieważ odświeżam cykl na bieżąco... W K-> Tosia z 30-letniej staje się pod koniec tomu 32-letnią kobietą. A co do mieszkania Żaków, to tam jest podkreślone mocno, że oni mają nadmetraż. (a na rysunku MM dot. mieszkania Borejków jest znamienne zdanie, że "w wyobraźni wszystko się mieści" czy jakoś tak). Natomiast z żywą ciekawością będę śledzić wiek bohaterów. ;) Odpowiedz Link
super-historynka włosy Borejkówien 28.07.08, 20:09 W "Opium w rosole" mała Genowefa wchodzi do kuchni i widzi w niej cztery dziewczyny. Trzy z nich mają włosy rude, a jedna ma włosy "koloru słomy". Tymczasem we wszystkich innych częściach mówione było, że dwie Borejkówny (Gabrysia i Patrycja) to blondynki, a Natalia i Ida mają rude włosy! No chyba że mała jeszcze Pulpecja ufarbowała sobie włosy:), bo o Gabrysi nadal w "Opium" jest napisane, że to blondynka. Odpowiedz Link
papieska_kremowka Re: włosy Borejkówien 31.07.08, 14:31 Wpadka autorki to to może i nie jest, ale tak mnie tknęło, zwłaszcza że strułam się czymś i dziś jestem wybitnie wyczulona na wszelakie aromaty produktów spożywczych. Tuż przed romantycznym pocałunkiem z Patrycją Baltona nażarł się kanapek z kiełbasą czosnkową oraz twarożkiem z rybką. A następnie zatonęli "w najsłodszym na świecie pocałunku," sesesese. :> Odpowiedz Link
papieska_kremowka auć 31.07.08, 14:32 Kurka, nie tu miałam się podpiąć, pardon za tę rybkę i kiełbasę tuż pod włosami. Potentegowało mi się. Odpowiedz Link
verdana Znowu o sklepach 31.07.08, 18:03 W Noelce w czasie wręczania prezentow choremu dziecku Elka wypada z domu kupic czekoladę, a Borejkowny przyrzadzając rozliczne potrawy tez cos kupuja. O ile pamiętam, nawet w rozbuchanym kapitaliźmie wieczorem w Wigilie sklepy sa bardzo dokladnie zamknięte. A już na pewno nie sa czynne wszystkie, tak ze bez problemu można kupić rodzynki czy czekolade w kazdym miejscy miasta. Odpowiedz Link
ginny22 Re: Znowu o sklepach 31.07.08, 18:13 Znam dwa bardzo zwykłe sklepy osiedlowe, które czynne są 24 h na dobę, także w Wigilię, oba dni BN i Wielkanoc. Także teraz, po zmianie przepisów. Wszystko jest zatem mozliwe. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Znowu o sklepach 19.08.08, 12:38 To były początki kapitalizmu dickensowskiego i bardzo wiele sklepów pracowało dość długo. nawet do tego stopnia, że sprzedawczynie przez to musiały robic Wigilie przed pójsciem na popołudniową zmianę. Przynajmniej w Poznaniu coś takiego bywało. Odpowiedz Link
truscaveczka Re: włosy Borejkówien 20.10.08, 13:38 Mniam, uwielbiam czosnkowe pocałunki :) Szkoda tylko, że Pat-Pulp nie jadła kiełbaski, bo to musi być wespół w zespół czosnkowy chuch :) Odpowiedz Link
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: włosy Borejkówien 20.10.08, 22:25 > Tuż przed romantycznym pocałunkiem z Patrycją Baltona nażarł się kanap > ek z kiełbasą czosnkową oraz twarożkiem z rybką. A następnie zatonęli "w najsło > dszym na świecie pocałunku," sesesese. :> Och, tam zaraz. Ciesz się, że nie miał wąsów, bo byłyby unurzane w tym twarożku. Odpowiedz Link
senseeko Re: włosy Borejkówien 21.10.08, 22:58 super-historynka napisała: > W "Opium w rosole" mała Genowefa wchodzi do kuchni i widzi w niej > cztery dziewczyny. Trzy z nich mają włosy rude, a jedna ma > włosy "koloru słomy". Tymczasem we wszystkich innych częściach > mówione było, że dwie Borejkówny (Gabrysia i Patrycja) to blondynki, > a Natalia i Ida mają rude włosy! No chyba że mała jeszcze Pulpecja > ufarbowała sobie włosy:), bo o Gabrysi nadal w "Opium" jest > napisane, że to blondynka. Dopiero co wrzuciłam dłuugi artykul w tymze wątku na temat dziedziczenia włosów Borejkówien i tak mi z tego wyszło, że tą trzecią rudą, to mogła by być Pulpa. Jeśli ona była wtedy mała i jeśli MM odnosi postacie do jakichś konkretnych osób, to mogła być wtedy bardziej ruda, niz w okresie dojrzewania - z krzyżówki wyszło, ze Pulpa musiała odziedziczyć jeden allel na barwnik pomarańczowy, co mogło dawać rudawo-marchewkowy efekt. Zresztą najlepszy dowód, że jej dzieci też są rude. W okresie dojrzewania kolor często nieznacznie się zmienia zwłaszcza u rudych, którzy zyskują mniej "dzikie" odcienie np z marchewki robi się złoto a z czerwonych kasztan i u Pulpy też tak mogło być. Swoją drogą znam człowieka, który w dzieciństwie miał włosy białe jak mleko a teraz ma czarne :) Czymże wobec takiej transformacji jest rudawy blond! Odpowiedz Link
paszczakowna1 Re: włosy Borejkówien 22.10.08, 11:21 > > W "Opium w rosole" mała Genowefa wchodzi do kuchni i widzi w niej > > cztery dziewczyny. Trzy z nich mają włosy rude, a jedna ma > > włosy "koloru słomy". Tymczasem we wszystkich innych częściach > > mówione było, że dwie Borejkówny (Gabrysia i Patrycja) to blondynki, > > a Natalia i Ida mają rude włosy! No chyba że mała jeszcze Pulpecja > > ufarbowała sobie włosy:), bo o Gabrysi nadal w "Opium" jest > > napisane, że to blondynka. > > Dopiero co wrzuciłam dłuugi artykul w tymze wątku na temat dziedziczenia włosów > Borejkówien i tak mi z tego wyszło, że tą trzecią rudą, to mogła by być Pulpa. > Jeśli ona była wtedy mała i jeśli MM odnosi postacie do jakichś konkretnych > osób, to mogła być wtedy bardziej ruda, niz w okresie dojrzewania - z krzyżówki > wyszło, ze Pulpa musiała odziedziczyć jeden allel na barwnik pomarańczowy, co > mogło dawać rudawo-marchewkowy efekt. Mmmm, nie bardzo. W KK jest napisane explicite, ze Pulpa miala (w wieku lat 5) 'zlote loczki'. Odpowiedz Link
senseeko Re: włosy Borejkówien 22.10.08, 15:01 paszczakowna1 napisała: > > > W "Opium w rosole" mała Genowefa wchodzi do kuchni i widzi w niej > > > cztery dziewczyny. Trzy z nich mają włosy rude, a jedna ma > > > włosy "koloru słomy". Tymczasem we wszystkich innych częściach > > > mówione było, że dwie Borejkówny (Gabrysia i Patrycja) to blondynki > , > > > a Natalia i Ida mają rude włosy! No chyba że mała jeszcze Pulpecja > > > ufarbowała sobie włosy:), bo o Gabrysi nadal w "Opium" jest > > > napisane, że to blondynka. > > > > Dopiero co wrzuciłam dłuugi artykul w tymze wątku na temat dziedziczenia > włosów > > Borejkówien i tak mi z tego wyszło, że tą trzecią rudą, to mogła by być P > ulpa. > > Jeśli ona była wtedy mała i jeśli MM odnosi postacie do jakichś konkretny > ch > > osób, to mogła być wtedy bardziej ruda, niz w okresie dojrzewania - z krz > yżówki > > wyszło, ze Pulpa musiała odziedziczyć jeden allel na barwnik pomarańczowy > , co > > mogło dawać rudawo-marchewkowy efekt. > > Mmmm, nie bardzo. W KK jest napisane explicite, ze Pulpa miala (w wieku lat 5) > 'zlote loczki'. Dla mnie zloty to ewidentnie blond z pomarańczową komponentą. Patrzyłąś tu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25788&w=20481143&wv.x=2&a=86242838 na genotyp Pulpy? Ona ma jeden allel na pomarańczowy a reszta to blond. To zależnie od wieku i oświetlenia może dawać odcień albo bardziej złoty albo bardziej blond. Pamiętacie jak w bodajże "Adelo zrozum mnie" głowny bohater tłumaczył wszystkim, ze obiekt jego westchnień ma włosy ZŁOTE, nie rude? Odpowiedz Link
zieleniack Re: włosy Borejkówien 13.02.10, 23:05 To może być kwestia światła, padającego na włosy. Mój mąż jest blondynem, ale niektóre oświetlenie robi mu rude refleksy na włosach. Natomiast na zdjęciu legitymacyjnym z liceum jest rudy jak Nutria - a włosów nie farbował ;) Odpowiedz Link
ananke666 kuchenne niedomaganie 31.07.08, 23:10 W Noelce Aniela twierdzi, że nie ma pojęcia o pieczeniu i gotowaniu. Jak to możliwe, skoro do 15 roku życia mieszkała z ojcem i częściowo prowadziła dom? Nie ma siły, człowiek wtedy musi się, chcąc nie chcąc, nauczyć gotować w stopniu przynajmniej podstawowym. Na mnie gotowanie spadło w dużej mierze w dwunastej wiośnie życia i nauczyłam się piorunem, nawet nie wiem jak i kiedy. Odpowiedz Link
filifionka-listopadowa Re: kuchenne niedomaganie 30.08.08, 17:00 Zwłaszcza ,ze w Kłamczuszce tuz przed kłótnią o lalusia (uwielbiam ta scenę- taka dowcipna i taka realistyczna) pojawia sie takie zdanie: "Obiadu ojcu nie zrobisz, koszule nie wyprasowane już drugi dzień, w kredensie pusto, a ty sobie chodzisz na wagary!Z lalusiami" Czyli musiała zajmować się domem. Co więcej w Brulionie wspomina ,że potrafi zrobić jedynie jajecznice. Biorąc pod uwagę jej perypetie mieszkaniowe (spanie na waleta w akademiku, mieszkanie w pustym domu Borejków) musiała gotować sobie sama. Odpowiedz Link
croyance Re: kuchenne niedomaganie 11.10.08, 20:31 Ja mysle, ze Aniela byla leniwa i przemyslna, i udawala, ze nie umie gotowac, zeby nie musiec tego robic po prostu ... Odpowiedz Link
zieleniack Re: kuchenne niedomaganie 13.02.10, 23:10 Chodzili na obiadki do smażalni ryb i tyle :D Odpowiedz Link