Dodaj do ulubionych

product placement

12.02.05, 10:35
Trudno mi nawet sobie nawet wyobrazic dlaczego autorka Jeżycjady usilnie
lokuje różne (może wzorem filmów o Jamesie Bondzie) towary i nazwy firm. Nie
sądzę aby czerpała z tej praktyki jakiekolwiek zyski. A może jednak...
Dla przykładu, znalazłem: stacja benzynowa Esso, sok dr Witt, biuro podróży
Scan Holiday Travels (nota bene:główna siedziba tej firmy znajduje się właśnie
w Poznaniu,miałem kiedyś tam szkolenia), woda po goleniu Old Spice,itd.
A jakie inne produkty wy wyłapaliście?
Obserwuj wątek
    • klymenystra Re: product placement 12.02.05, 10:43
      herbata Lipton :)
      mysle, ze pani Musierowicz chce uwiarygodnic ksiazke- a najlatwiej to zrobic
      otaczajac bohaterow przedmiotami znanymi czytelnikom.
      pozdrawiam
      • mamadoo Re: product placement 12.02.05, 13:16
        znalazłem jeszcze jeden produkt: jeżyki (zapewne w czekoladzie...)

        Niesamowicie męczą mnie te wszystkie produkty. Zamiast wiarygodności powstaje
        wrażenie niesamowitej sztuczności. Czy czasem autorka brak umiejetnosci
        stworzenia sugestywnego opisu nie nadrabia próbami dodania jak największej
        ilosci, zdje się, nic nie znaczących szcegółów?
        • klymenystra Re: product placement 12.02.05, 14:47
          masz racje- jest to sztuczne- chociaz tworzy cos w rodziaju "kroniki" zycia
          codziennego. w kazdym razie- da sie przywyknac :)
          pozsrawiam
          • seala Re: product placement 12.02.05, 19:39
            Mnie też to tak strasznie nie przeszkadza, pamiętam też, że chyby gdzieś
            wystąpily komórki Nokia. Nie sądzę, żeby to rzeczywiście był product placement,
            no moze poza tym Scan Holiday:), skoro Mamadoo pisze, że głowna siedziba jest
            w Poznaniu. Moze to jakaś przyjacielska przysługa;)?
            • pieprz6 Re: product placement 12.02.05, 23:24
              Jeszcze były:
              1. batoniki milky way i zdaje się snickers lub mars
              2. perfumy masumi
              3. i zdaje się samochód ford transit

              Też mnie zawsze dziwiło/ śmieszyło wymienianie marek, ale może faktycznie to coś jak kronika...
              • kubikk Re: product placement 29.06.05, 15:46
                no i pulpecja pachniała Givenchy a Nutria po rozstaniu z Tuniem stukła addidasa
                woman
                • donkej Re: product placement 11.07.05, 12:09
                  Dawno, dawno już na to zwróciłam uwagę!

                  Czy nie myślicie, że należałoby to pani MAłgorzacie po prostu uświadomić?
                  Dlaczego zresztą te marki mają mieć reklamę gratis ;)

                  Ja jestem po Frywolitkach III - pod ogromnym wrażeniem. Wykluczone, by ta sama
                  autorka specjalnie umieszczała w książkach nazwy marek.
              • sevennationarmy Bez przesady! 03.12.07, 14:42
                Przecież to, jakim samochodem jeździ bohater, jest częścią przedstawiania jego
                charakteru: sportowe samochody młodych, nieodpowiedzialnych mężczyzn (Pyziak
                chyba BMW jeździ w tej części, gdzie ma wypadek?) i duże, rodzinne samochody
                tych odpowiedzialnych i troszczących się o innych. Wydaje mi się, że obecność
                nazw produktów może być próbą lepszego umiejscowienia akcji tu i teraz.
        • czytelniczka1975 Re: product placement 14.09.05, 21:10
          mamadoo napisał:

          > znalazłem jeszcze jeden produkt: jeżyki (zapewne w czekoladzie...)
          >
          > Niesamowicie męczą mnie te wszystkie produkty. Zamiast wiarygodności powstaje
          > wrażenie niesamowitej sztuczności. Czy czasem autorka brak umiejetnosci
          > stworzenia sugestywnego opisu nie nadrabia próbami dodania jak największej
          > ilosci, zdje się, nic nie znaczących szcegółów?

          No coś Ty!
          Przecież to jest cudowne, to znak czasu, przywołanie wspomnień i uwiarygodnienie opowiedzianych historii! Ja to uwielbiam.
          • bujda7 Re: product placement 23.06.06, 22:42
            to jest świetne. Dzięki temu wchodzę w czasy, których dotyczy kolejny tom.
            Przecież było też o kartkach na cukier i nikt się nie oburza... Pani Małgorzata
            pisze tak przekonywująco, że nie dziwię się, że pukają do jej drzwi ze
            słowami "Przyszłam do pani na obiadek"...
            • jhbsk Re: product placement 13.02.07, 10:04
              Kartki na cukier trudno nazwać reklamą.
      • jezowka Re: product placement 18.02.05, 17:37
        Nota bene kochający herbatę Borejkowie (chyba w ich kuchni się to działo), nie
        mogą chyba lubić Liptona - to przecież taka siekiera... :)

        Jeżówka
    • pokraczny_kotek Re: product placement 13.02.05, 13:43
      wydawnictwo a5 chyba też istnieje, mama borejko i natalia robiły dla nich korekty.
      • mrowkencja Re: product placement 05.04.05, 13:56
        Lody Opal, Hortex, Moda Polska, Cegielski, chor Poznanskie Slowiki, ford, opel,
        fiat 126p, sil (proszek do prania - istnieje jeszcze?)....
        o kurcze zlapali mnie na niewuazaniu - mam teraz laborke w szkole:)
    • tootik Re: product placement 13.02.05, 21:56
      Nie sądzę, żeby tu chodziło o niecne praktyki kryptoreklamowe; zauważcie, że i
      we wcześniejszych książkach ta skłonność Musierowicz do uwieczniania
      przedmiotów użytku codzienniego i produktów spożywczych występuje, a wtedy
      raczej nie było takich praktyk na rynku. To takie nasze chore czasy, że we
      wszystkim dopatrujemy się złych intencji. Bardzo bym się nie chciała przekonać,
      że nie mam racji.
      • pokraczny_kotek Re: product placement 14.02.05, 01:17
        tootik napisała:

        > Nie sądzę, żeby tu chodziło o niecne praktyki kryptoreklamowe; zauważcie, że i
        > we wcześniejszych książkach ta skłonność Musierowicz do uwieczniania
        > przedmiotów użytku codzienniego i produktów spożywczych występuje, a wtedy
        > raczej nie było takich praktyk na rynku.

        osobiście nie twierdzę, że autorka czerpie z tego zyski finansowe, ale odrobinę
        przekombinowała ;-)
        co innego kultowa zupa ziemniaczana "florida", a co innego potykanie się na
        każdym kroku o znane marki.
        • magda_b Re: product placement 16.02.05, 16:47
          yhy, taki Kop np. zamiast starego, wypróbowanego Ludwika, na który to nabrał
          się Grześ :)
          miałam taki etap,że początkowo nei zwracałam wcale na to uwagi, potem mnie to
          zaczęło drażnić, teraz w zasadzie jest mi to obojętne
          MM stosuje cos takiego jak w Truman Show kiedy żonka Trumana wykorzystując
          obecność w TV reklamowała np. kakao..
          • mrowkencja Re: product placement 05.04.05, 12:39
            magda_b napisała:

            > yhy, taki Kop np. zamiast starego, wypróbowanego Ludwika, na który to nabrał
            > się Grześ :)

            Własciwie tylko ten tekst reklamowy mnie wkurzyl, ale ogolnie to mi nie
            przeszkadza - jak nie jest za duzo.
            • staua Re: product placement 01.05.05, 22:02
              A proszek Ariel? jak zdaje sie Bernard mowi, ze ten proszek jest rzeczywiscie najlepszy?
            • fandzolka502 Re: product placement 10.06.06, 16:36
              Apropos Ludwika i Kopu- ja się z tym zdaniem z kolei bardzo zgadzam,zdarzenie
              prosto z mojego życia:)
    • mika_p Re: product placement 01.03.05, 01:16
      Jeszcze lody "Banana Joe", które ta ustępliwa matka Gabriela kupuje córkom.
    • nogatka Re: product placement 01.03.05, 14:45
      Myślę, że nie ma o co kruszyć kopii. Mój luby- zaznajomiony z wszystkimi ksiązkami Musierowicz (oprócz "Nutrii i Nerwusa" i "Kalamburki") ma koncepcję, dlaczego nazwy produktów, szczególnie w tych nowszych książkach, tak niektórym czytelnikom przeszkadzają. Po prostu- twierdzi- sprowadzają czytającego na ziemię, do naszej własnej rzeczywistości, a tak przyjemnie było bujać w obłokach ;-)
      Sama nie wiem. Ale zauważyłam, ze nazwy marek pojawiały się nawet w "Szóstej klepce"- kosmetyki (i to zachodnie!!!), takich firm jak Elisabeth Arden czy Magaret Astor. A to była ciężka komuna i raczej za reklamę nikt autorce nie płacił.
      Pozdrawiam
    • slotna Re: product placement 03.03.05, 00:12
      W nowych ksiazkach jest tego wiecej i "z przypadku", i dlatego zaczelo draznic.
      W starszych byly takie w stawki ale "wytlumaczone" akcja: np. pan - no wiecie
      co, jak moglam zapomniec nazwiska! to chyba przez ta godzine. Ech, ozenil sie z
      babcia Aurelii, wozny - i jego rozwazania nt wody Przemyslawki, ze jak to
      szczesliwie w ostatniej chwili zrobil zapas, nie namowia go na zadne nowomodne
      Adidasy.
      Zreszta to, o czym wspomnialyscie, chocby kosmetyki w "Szostej klepce" to byl
      powiew luksusu w owych siermieznych czasach. Artystka Julia mogla sobie na
      takie cuda pozwolic, a Cesia... ech. A pamietacie Ide przylepiona do wystawy?
      • slotna Re: product placement 03.03.05, 00:13
        Mialo byc TE godzine oczywiscie, ech, chyba naprawde czas pojsc spac:)))
        • jessy3 Re: product placement 12.03.05, 15:47
          a ja jak widzę te znane marki to czuję się jeszcze bardziej swojsko, bo miło
          pomyśleć, że u Borejków , jak u mnie w doomu używa się Ludwika.
      • nowaczyk1 Re: product placement 27.09.05, 08:15
        Julia kupila Max Factora i dala Cesi swoja Celie.
        A Gaba w KK nosila dzinsy marki "Odra".
        U MM to bylo zawsze.

        Majak
    • parapluie Re: product placement 13.03.05, 17:11
      jeszcze dwór w Koszutch-autentyczne Muzeum Ziemi Średzkiej,z autentyczną
      mozliwością wynajęcia.Córka MM miałam tam wesele;)
      • jan.kran Re: product placement 28.03.05, 19:08
        Mnie te wtrety ni raza. Po prostu jestesmy otoczeni markami , nazwami nawet nie
        zwracajac na to uwagi.
        Podoba mi sie umiejscawianie w akcji w rzeczywistosci ktora nas otacza.
        Np. bardzo milo wspominam koktajl bar na Glogowskiej a bylam tam wiele lat temu
        nie majac pojecia o istnieniu Jezycjady:-)))
        Kran.
        • lilith18 Re: product placement 28.03.05, 21:16
          ale co innego bar na Głogowskiej, a inna sprawa z markami na każdej stronie.

          Ale do tematu pp w ksiązkach.
          Miałabym mocne zastrzeżenia, gdybym potykała się o komercję dosłownie co chwilę.
          Ale że tak nie jest - zastrzeżeń brak :)
    • basia4014 Re: product placement 29.03.05, 17:16
      mysle ze juz od szostej klepki mozna zauwazyc tego typu elementy. tylko, ze w
      "tamtych" czasach nie bylo tyle marek (a raczej prawie nic nie bylo) i moze
      dlatego nie pojawiaja sie tak czesto jak w nowych powiesciach.
    • epoche Re: product placement 29.03.05, 18:44
      Mi osobiście nie przeszkadza umieszczanie tych marek w ksiażkach. Wydaje mi
      się, że Musierowicz po prostu chce stworzyć prawdziwe postaci, żyjące w realnym
      świecie, czyli korzystające również z określonych produktów, do których pewnie
      sama ma sentyment, bo nie sądzę, by kierowała nią cheć zysku.Tutaj jest to
      nawet sympatyczne.
      Natomiast w przypadku filmów typu Bond chodzi głównie o reklamę marek (których
      producenci zresztą płacą ciężkie pieniądze, by ich produkt pojawił się na
      ekranie choć przez chwilę).
    • mietowe_loczki Re: product placement 29.03.05, 21:19
      Wasza miłość jest ślepa ;-)). Mi product placement nie przeszkadzał do momentu,
      kiedy nie znalazłam w Imieninach wywodu Bernarda na temat materializmu i
      kultury masowej. Pozwólcie, że przytoczę kawałek:

      (...) Moja muza źle się czuje w towarzystwie klopsów McDonald's, filmowej
      superprodukcji, komercyjnych mediów, schlebiających najniższym gustom, oraz
      reklam, propagujących obłęd konsumpcji. Wiem, oczywiście, że mówię te ważkie
      słowa w obliczu przedstawicielki ginącej klasy inteligenckiej, w obliczu
      subtelnej znawczyni literatury i sztuki, któa doskonale sama czuje, na co
      schodzi otaczający nas świat. Nawiasem mówiąc, ten proszek "Ariel", o którym
      tyle się mówi, jest rzeczywiście najlepszy: znikają wszystkie plamy, nawet po
      oleju silnikowym.

      Jak gwoździem po szybie. Tanie, tanie, po stokroć tanie. Ostatnie zdanie wzięte
      żywcem z pierwszej lepszej reklamy proszku. To też zwyczajna kronika? Jeśli
      tak, to dlaczego nie Dosia? Wiecie, ręce mi opadły, kiedy to przeczytałam.
      Bernard, taki jakim był, NIE MÓGŁ tak powiedzieć. Później to "święte oburzenie"
      Ignacego, za to, że Gabrieli kupiono na imieniny zmywarkę, było już dla mnie
      tylko "słabe", irytujące i sztuczne. Myślę nad tym, żeby to zdanie z 95 strony
      wymazać korektorem.

      Pozdrawiam
      • jessy3 Re: product placement 29.03.05, 22:13
        Widocznie moja miłość jest ślepa, bo mi to nie przeszkadza, a po drugie w
        wypowiedzi Bernarda(cytowanej wyżej) odczytuję ironię, a moja przedmówczyni
        widocznie jej nie zauważyła ;)
        • slotna Re: product placement 29.03.05, 23:21
          Naprawde myslisz, ze to ostatnie zdanie jest ironiczne?
          • seala Re: product placement 30.03.05, 00:27
            A Ty naprawdę myślisz, że ktoś autorce zapłacił za kryptoreklamę Ariela? Bo ja
            nie sądzę. Juz raczej myślę, ze jest to szczera opinia MM na temat tego
            proszku. Choć zgadzam się, że niepotrzebna i zgrzyta w książce.
            • slotna Re: product placement 30.03.05, 02:14
              Nie, nie mysle, i nic takiego nie napisalam:) Nie ja jestem autorka postu z tym
              cytatem. Natomiast uwazam, ze zgrzyta STRASZNIE i nie byla to ironia! i tyle.
              • mietowe_loczki Re: product placement 30.03.05, 09:40
                slotna napisała:
                Nie ja jestem autorką postu z tym cytatem.

                Przeczytałam jeszcze raz swój wpis, nie napisałam w nim, że MM dostała za to
                zdanie jakąkolwiek gratyfikację. Nie wydaje mi się też, że to ostatnie zdanie
                było w jakikolwiek sposób ironiczne. Z wrodzonego lenistwa nie przytoczę całego
                wywodu Bernarda, który w książce ciągnie się na kilku stronach, erudycja, ładna
                polszczyzna, logiczne wywody i ten zgrzyt na koniec. Ech.
                • aura.ranna Re: product placement 30.03.05, 10:03
                  A ja tam widzę ironię- autorki. Bo nawet taki Bernard, żyjący najchętniej tylko
                  sztuką, posługujący się kwiecistym językiem, nie może uciec przed prozą życia i
                  wpływem reklam. Tan zgrzyt, jak go nazywasz, pozwala Bernardowi samego siebie
                  sprowadzić na ziemię: sztuka- sztuką, literatura- literaturą, ale prać w czymś
                  trzeba :))
                  • jessy3 Re: product placement 30.03.05, 17:26
                    Miałam dokładnie to samo na myśli co aura.ranna. Artystą Bernard jest , ale
                    przed praniem się nie uchroni ;)
                • slotna Re: product placement 31.03.05, 17:16
                  Rany alesmy sie nie zrozumialy. W ogole nie do tego pilam przeciez.
                  • jessy3 Re: product placement 31.03.05, 20:32
                    To szkoda, ze nie zrozumiałyśmy się.Ale ja to tak odbieram.
                    • kasicaaa Re: product placement 14.04.05, 09:32
                      przeczytałam sobie wczoraj dla relaksu Język Trolli - żeby się przekonać czy
                      potwierdzi się pierwsze wrażenie, jakie miałam po tej książce. I tam też jest
                      tego pełno: Lucek schudł po ziołach Klimuszki, tata Borejko zakłada książkę
                      pudełkiem po kroplach do uszu jakiejśtam marki, ludzie oglądają bilbordy sieci
                      Idea, korzystają z portalu republika... sama nie wiem... to mi już nie zakrawa
                      tylko i wyłącznie na wkładanie "realiów" w książkę :/
                      • anastacia900 Re: product placement 11.07.05, 17:10
                        hmm bylo tez ze "cos tam" leci na polsacie
                        • rrooda product placement 05.08.05, 18:19
                          ja mam taką teorię:MM pisze o rzeczach których używa, lubi, nie lubi etc
                          o takich podręcznych sprawach..
                          • biljana Re: product placement 07.08.05, 20:10
                            mi sie tez tak wydaje. Poza tym pojawiaja sie produkty bedace jakims tam
                            znakiem rozpoznawczym czasow, w ktorych dzieje sie akcja danej ksiazki. Bo
                            trudno mi uwierzyc, aby MM z premedytacja reklamowala np. slawetny napoj
                            Orange - ktory to z zaskakujaca czestotliwoscia pojawia sie w Pulpecji ;)))
                            • doro20 Re: product placement 13.09.05, 12:33
                              No właśnie to chciałam napisać, ale ubiegła mnie koleżanka. Myślę, że autorka
                              umieszcza pewne produkty chcąc jakoś oddać rzeczywistość, która otaczała
                              bohaterów. Czyli w latach 70-tych królowała "Przemysławka", a szczytem luksusu
                              był tusz Margaret Astor; obecnie bohaterowie piorą w Arielu i podróżują z
                              konkretnym biurem podróży. Za kolejne 15 lat jakaś nastolatka weżmie do ręki
                              np.Pulpecję i okaże się, że pewnych produktów już nie ma, ale jakiś klimacik
                              pozostał - tak jak dla mnie dwudziestoparolatki Przemysławka jest reliktem
                              minionej epoki
      • bujda7 Re: product placement 24.06.06, 00:58
        a prałaś (prałeś) Dosią? Czy MM ma wciskać kit, że Dosia pierze lepiej, bo
        polska? To dopiero by był zgrzyt! A nie widzisz, że ten wywód po prostu PASUJE
        do Bernarda? A jeśli Ci się nie podoba zdanie ze strony 95(!) to je wymaż,
        jeśli ma Ci to pomóc... Ja lubię klimat książek MM. Od "Szóstej klepki"
        po "Język Trolli". I już!
        • jhbsk Re: product placement 13.02.07, 10:12
          A cóż to za argument "wymaż"? Może się to nie podobać i już.
    • ready4freddy Re: product placement 09.06.06, 20:33
      bluza nike, ford ka (jakby samo ford nie wystarczylo), ciastka pieguski i dalej
      by tak mozna. zenada, i - powiedzmy sobi eto wprost - ciezkie frajerstwo, o ile
      autorka nie bierze za to kasy :)
      • hybrid822 Re: product placement 10.06.06, 12:35
        No proszę cię...
        Oczywiście że nie bierze, po argumenty odsyłam do dokładnej lektury tego wątku
        (żeby nie mnożyć bytów ponad potrzebę).
        • fandzolka502 Re: product placement 10.06.06, 16:49
          Mnie się to nie wydaje reklamami produktów, tylko reklamą Jeżycjady:DOto
          przykład: stoję sobie przed kioskiem,patrzę:Przemysławka.Zaraz sobie
          myślę:,,O,to przecież pan Jankowiak używał''.Więc jednak myślę,że przytaczanie
          tych produktów to nie tylko aluzja do czasów,ale i jakby uplastycznienie
          postaci. Bo skoro Borejkowie używają ,,Ludwika'' ,piją ,,Orange'', i wcinają
          ,,Pieguski''tak jak ja,to wydają mi się prawdziwsi:)
        • ready4freddy Re: product placement 11.06.06, 00:03
          no tak, zazartowac, a sie nie poznaja. nie podejrzewam autorki o "branie",
          zreszta z punktu widzenia marketingu to bardzo slabiutki product placement.
          natomiast czytelnika, moim skromnym zdaniem, razi. porownania z ksiazkami z
          "minionej epoki" sa deczko nie na miejscu, troche sie pozmienialo. moze tak:
          kiedy w "Pulpecji" pojawia sie syrena bosto, to jest OK. wiadomo, chodzi o
          charakterystyczny, antyczny juz niemal model, i jest zabawnie. natomiast
          szczgolowe opisy, ze "z przodu byl opel, a z tylu ford ka" wzbudzaja we mnie
          dreszcz, i to zgola inny od tego, ktory mna wstrasa na mysl o scenie we
          wzmiankowanej syrence :) cholera mnie trzesie po prostu. autorka jest sprawna
          warsztatowo pisarka i wlasnie warsztatowo rzecz ujmujac to jest obsuwa jakas
          straszna, to nachalne wtracanie _konkretnych_ produktow. no drazni mie to, pani
          kochana, okropnie :)
          • verdana Re: product placement 11.06.06, 18:50
            Wydaje mi się, ze autorka - nie po raz pierwszy - jakoś nie jest w stanie
            wyczuć "ducha czasu" w ostatnich częściach.
            Rzeczywiscie, to co w latach 80-tych było absolutnie na miejscu i urealniało
            narrację, teraz zaczyna trochę razić. Co innego kontenrek "Orange", gdy wyboru
            niemal nie bylo, a i "Orange" sprzedawała się "na pniu", a co innego teraz.
            Teraz jest to reklama, czy autorka tego chce, czy nie.
            • ready4freddy Re: product placement 11.06.06, 20:13
              otoz to. moim skromnym zdaniem intencja autorki rzeczywiscie bylo to, co
              niektorzy tu sugeruja, tzn. zaznaczenie "czasu i miejsca akcji", a wlasciwie
              czasu, bo miejsce wciaz to samo :) tyle tylko, ze bardzo slabymi srodkami,
              niestety.
              • l.mama Re: product placement 11.06.06, 22:43
                jeśli pani M. nie bieże za product placement pieniędzy, to zacierać ręce tylko
                mogą producenci, bo mają fajną reklamę za darmo, ale coś mi się wierzyc nie
                chce że to tak za darmo i trochę mnie to denerwuje, bo wolałabym sama sobie
                wyobrazić jaki rodzaj herbaty lubią bohaterowie
                • ready4freddy Re: product placement 12.06.06, 00:02
                  mnie sie chce (wierzyc). co do herbaty to nie wiem (byla jakas konkretna
                  wymieniana? czy tylko gatunek?), reszta chyba raczej slabo dziala jako
                  "reklama". z jednym wyjatkiem, gdzie grupa docelowa ksiazek idealnie sie pokrywa
                  z grupa docelowa produktu... perfumy.
    • itajustyna Re: product placement 24.06.06, 18:30
      Przeczytałam cały wątek, i nikt nie wymienił jednej z "najważniejszych" firm :)
      ...No przecież Baltona!! Chyba już nieistniejąca.

      Pozdrawiam
      JC
      • ready4freddy Re: product placement 12.02.07, 16:19
        istniejaca, a jakze. tez sie zdziwilem, ale to Baltona sprzedaje na lotniskach
        :) tzn. z pewnoscia na KTW (Pyrzowice)
    • ready4freddy Re: product placement 20.07.06, 21:46
      podbijam temat, bo mi sie cos skojarzylo :) mianowicie przeszlo mi przez glowe,
      ze bardzo wiele konkretnych produktow, marek ew. brandow i cytatow z reklam
      pojawia sie w mojej ulubionej serii pani Townsend, ktorej to bohaterem jest
      Adrian Mole. tym niemniej po przemysleniu sprawy dochodze do wniosku, ze akurat
      sa tam na miejscu i bez nich to nie byloby to (od jedwabnych majtek
      Janet-jakiejstam, "pozyczonych" przez Pandore od matki, az po jednoznacznie
      erotyczne klimaty ze slodyczami Kipling w "Adrian Mole and the Weapons of Mass
      Destruction", poprzez rozmaite inne produkty w ilosci kilkakrotnie wiekszej niz
      w calej Jezycjadzie razem wzietej). i mimo to nie ma pozcucia, ze to product
      placement. natomiast w Jezycjadzie to niestety inna sprawa. ot, tak mi sie
      pomyslalo przy kolejnym czytaniu "Wilderness Years" :)
    • jo-asiunka Re: product placement 12.02.07, 11:05
      a mnie się wydaje, że to jest naturalne i ludzie uzywają marek w języku
      codziennym. Kup Liptona, dwa marsy. Chyba nikt nie powie: zjadłem batonika, bo
      raczej używa się nazw: zjedłem dwa marsy i milki waya. W serialach wygląda to
      nadzwyczaj sztucznie, kiedy kazą sobie kupować napoje w kartonie, a nazwy są
      pozaklejane.
      • ready4freddy Re: product placement 12.02.07, 16:16
        e tam. ja tam pisze sobie na kartce do supermarketu "kawa", chociaz nie biore
        innej niz nescafe gold. sa produkty, ktore potocznie nazywa sie nazwami brandow,
        ale nie wszystkie. "kup mleko", czy to w ksiazce czy w zyciu brzmi dla mnie
        zdecydowanie bardziej naturalnie niz "kup laciate" :)
        • k_linka Re: product placement 12.02.07, 17:50
          Ale wiele osob mowi wlsanie "kup laciate" czy jakies inne. Ja wysylam konkubenta
          po zakupy musze mu konkretnie powiedziec, nie bede przeciez wydawac polecen "kup
          mleko uht w kartonie", bo to dlugie, nienaturalne i duze prawdopodobienstwo ze
          przyniesie zwykle w worku.
          Zwroccie tez uwage ze czasem ten produkt czy stosunek do niego mowi cos o
          postaci, tak jak przyklad z panem Jankowiakiem i Przemyslawka.
          Kolejna sprawa jest to, ze dla niektorych z tylu jedzie czerwone auto, a dla
          niektorych to bedzie konktrene auto, dajmy na to ford ka i nie ma to walorow
          reklamowych, po prostu bohater ma taki sposob posztrzegania swiata.
          Poza tym w nowych tomach tych marek jest mniej i mniej. Dzisiejsza mlodziez nie
          moze tego wiedziec ale kiedys nie szlo sie do sklepu po liptona, czlowiek byl
          szczesliwy jesli byla jakas herbata, czasem mozna bylo wybierac miedzy chinska a
          indyjska i to bylo cos. W latach 90. pojawil sie taki wybor, ze nie dziwi mnie
          zafascynowanie autorki tysiacem marek.
          • ready4freddy Re: product placement 13.02.07, 00:40
            oczywiscie, ze wiele osob tak MOWI. ale dobry pisarz tak nie pisze :P porownaj dwa zdania: "Mineli wielki billboard z napisem IDEA, zachecajacy okolicznych mieszkancow do korzystania z tej sieci komorkowej" i ""Mineli wielka tablice reklamowa, zachecajaca okolicznych mieszkancow do korzystania z zalet telefonii komorkowej". niestety, to pierwsze pochodzi z "Jezyka trolli", drugie to juz moja osobista poprawka. i bede sie upieral chocby i do przyszlego piatku, ze brzmi lepiej. nie ma to absolutnie nic wspolnego z tym, ze kiedys byl maly wybor, a teraz jest duzy, wrecz przeciwnie: kiedys "Przemyslawka" czy "Brutal" to byla konkretna "ikona", natomiast pisanie teraz, ze np. Wolfi w przyplywie rozrzutnosci wybral Channel Allure Sport, Z di Zegna czy Thierry Mugler B*Men to juz troche obciach... w calym watku chodzi zreszta wlasnie o to, jak to brzmi, nie o ewentualne korzysci autorki z product placement, zreszta jak juz pisalem wczesniej, tylko kosmetyki moglyby byc skutecznie reklamowane w ten sposob. z samochodami to samo - jezeli autor podkresla konkretny model (juz nie tylko marke), to niech to czemus sluzy :)
            • lezbobimbo Re: product placement 13.02.07, 00:59
              ready4freddy napisał:
              >dobry pisarz tak nie pisze :P porownaj
              > dwa zdania: "Mineli wielki billboard z napisem IDEA, zachecajacy okolicznych
              >mieszkancow do korzystania z tej sieci komorkowej"

              Bleh, ja Jezyk Trolli po czesci wyparlam, wiec nie pamietam. Ale rzeczywiscie
              brzmi to po pierwsze nachalnie (przeciez wiadomo, ze to siec tlf) a po drugie
              nie sluzy tekstowi, bo jest to bezemocjonalne czyli nudnawe zdanie. Czy kazda
              rzecz mijana przez bohaterów jest warta opisu? Czy tablica ta zawazy jakos na
              akcji? Czy tablica jest spokrewniona z Borejkami? Czy te kampanie robil spec od
              reklamy, który znal Gabriele w mlodosci ale teraz stoczyl sie na zla droge
              latwej forsy? Czy tablica ma jakies interesujace cechy, oprócz tego, ze jest
              wielka i zacheca? W jaki sposób zacheca? Czy ma kolory ziemi? Czy to zdanie
              zapchajdziura czy MM zaintrygowal lacinski zródloslów IDEA?

              >z samochodami to samo - jezeli autor podkresla konkretny model (juz nie tylko
              >marke), to niech to czemus sluzy :)

              Dokladnie, o tak! Niechaj te szeregi aut maja chociaz jakies cechy. Niechaj
              blyszcza w sloncu swoja lakierowana gladzia jak galaretka owocowa, niechaj beda
              oblepione blockiem, niechaj..
              Podobalo mi sie w Noelce opisywanie samochodu Mamerta jako rozdetej lodówki o
              wielkim kuprze :) Ale do anonimowych BMW i daewoo nie mam zadnego stosunku.

              • ready4freddy Re: product placement 13.02.07, 12:30
                > Czy tablica ta zawazy jakos na akcji?
                moglaby sie zwalic komus na leb, wywolujac (poprzes wstrzas) wysyp nowych IDEI,
                ale do niczego takiego nie doszlo, o ile pamietam. czyli jednak niepotrzebny wtret.
                • dakota77 Re: product placement 13.02.07, 12:54
                  Zgadzam sie z Freddym, ze wymienianie pewnych konkretnych marek i modeli ma senss tylko wtedy, kedy czemus sluzy. Czasem taki zabieg moze nam cos powiedziec o postaci- inny typ czlowieka jezdzi nudna limuzyna, inny sportowym samochodem we wscieklym kolorze:). Ale tez wystraczyloby napisac wlasnie to, bez konkretnych modeli:)
                  Ale nie mozna przesadzac. Przykladu z tablica nie pamietalam, ale faktycznie okropne to bylo.
            • k_linka Re: product placement 03.12.07, 23:17
              ready4freddy napisał:

              > oczywiscie, ze wiele osob tak MOWI. ale dobry pisarz tak nie pisze :P porownaj
              > dwa zdania: "Mineli wielki billboard z napisem IDEA, zachecajacy okolicznych mi
              > eszkancow do korzystania z tej sieci komorkowej" i ""Mineli wielka tablice rekl
              > amowa, zachecajaca okolicznych mieszkancow do korzystania z zalet telefonii kom
              > orkowej". niestety, to pierwsze pochodzi z "Jezyka trolli", drugie to juz moja
              > osobista poprawka. i bede sie upieral chocby i do przyszlego piatku, ze brzmi l
              > epiej. nie ma to absolutnie nic wspolnego z tym, ze kiedys byl maly wybor, a te
              > raz jest duzy, wrecz przeciwnie: kiedys "Przemyslawka" czy "Brutal" to byla kon
              > kretna "ikona", natomiast pisanie teraz, ze np. Wolfi w przyplywie rozrzutnosci
              > wybral Channel Allure Sport, Z di Zegna czy Thierry Mugler B*Men to juz troche
              > obciach... w calym watku chodzi zreszta wlasnie o to, jak to brzmi, nie o ewen
              > tualne korzysci autorki z product placement, zreszta jak juz pisalem wczesniej,
              > tylko kosmetyki moglyby byc skutecznie reklamowane w ten sposob. z samochodami
              > to samo - jezeli autor podkresla konkretny model (juz nie tylko marke), to nie
              > ch to czemus sluzy :)



              W zwiazku z ozywieniem na forum watek ten zostal podciagniety do gory, a ja po
              paru miasiacach powtornie przeczytalam Twoja odpowiedz na moj post:)
              I jednak bede upierala sie przy swoim. To wywolywanie konkretnych marek DAJE
              efekt. Oczywiscie pierwszy przyklad - przyznaje ze masz racje - niezbyt zgrabny
              opis, ale uplastycznia scenerie, daje tez odniesienie w czasie (bo idea nie
              orange).
              Wolfi wybiarajacy wody toaletowe wg mnie nie jest obciachowy i tez daje sie
              poznac bardziej. Bo robi roznice czy kupuje Thierry Mugler B*Men czy Old Spice
              czy tez wode brzozowa w pobliskim kiosku....
      • jhbsk Re: product placement 13.02.07, 10:11
        jo-asiunka napisała:

        > a mnie się wydaje, że to jest naturalne i ludzie uzywają marek w języku
        > codziennym. Kup Liptona, dwa marsy

        Chyba nie. Ja idę kupić herbatę i ewentualnie coś słodkiego. A marsy tak przy
        okazji to przereklamowane słodkie świństwo ( spróbowałam raz i mocno się
        rozczarowałam).
    • zieleniack Re: product placement 12.02.07, 20:56
      Nigdy mi sie to nie wydawało sztuczne. Jak dla mnie to określanie marek w
      opisie rzeczy jest jedną z cech charakterystycznych stylu Musierowicz, tego
      realizmu:).:) Uwielbiam to:)
    • lezbobimbo Re: product placeboment 12.02.07, 21:15
      Mysle, ze alergicznie reaguje sie na p.p. u MM jesli sie ma serdecznie dosyc
      reklam wokól siebie. Marki nachalnie wpychaja sie z kazdej strony i na kazdej
      plaszczyznie poziomej (lub nie), wiec juz chociaz w ksiazce bedzie tego mniej
      albo niech to ma powiazanie z tekstem.
      Podoba mi sie, kiedy MM opisuje jakis przedmiot, a nie calkiem podoba mi sie,
      kiedy skrupulatnie wylicza marki bez opisu, tak jakby wszyscy byli w stanie
      zapamietac jak taki produkt wyglada i czym sie odznacza. Zabieg ten byl
      latwiejszy podczas komuny, bo dzinsy Odra byly jedne, Mirinda jedna etc. A
      teraz dóbr materialnych jest od groma. A przymiotników zabraklo.
      Podobal mi sie na przyklad opis tramwaju w Córce Rob Roya, gdzie to rzeczony
      tramwaj stekal jak hipohondryk, byl turkusowy i opatrzony w reklame szamponu
      przeciwlupiezowego (bez nazwy, nota bene!), potem stekajac oddalil sie unoszac
      na sobie wizje kuszacych banieczek czy jakos tak i to byl dla mnie przejaw
      humoru MM, za który kiedys polubilam Jezycjade.
      Ale najpiekniejszy product placement byl wedle mnie w Idusi: Danusia poderwala
      sie do strzyzenia Idy, obciagajac podkoszulek z napisem Pepsi :)


    • lezbobimbo Kubiak w kubek - product placement macabre 13.02.07, 10:40
      Po namysle stwierdzam, oto najbardziej gorszacy mnie product placement, moze
      nie calkiem typowy:
      Ignacman cytuje lacinski czy grecki wiersz o pszczolach.
      Na koncu Ignacboy usluznie/naiwnie? wyskakuje z formulka: - tlumaczyl Z. Kubiak.
      Jakby starzec zdrowaske odklepal, a na koncu mlody impregnowany wyrzekl
      sakramentalne Enter. Amen.
      Wydawnictwo moze jeszcze, ilosc stron, format czcionki i wielkosc nakladu,
      co?!

      Czy tylko mnie wydaje sie lekka perwersja sklaniac dziecko do automatycznego
      wyuczania sie juz nawet nie wierszyka, ale i nazwiska tlumacza? A co bedzie,
      jesli wiersz istnieje w innych tlumaczeniach? Bedzież to schizma? Czy tylko
      przeklady Kubiaka godne sa Poznania?

      Poza tym, o ile pamietam, uczenie dziecka wierszyków do wypowiadania przed
      gremium doroslych bylo napietnowane w OwR (swoja droga jak tu Geniusi nie
      kochac za wiersz o osiolku i grabarzu? Demoniczny chichot sie nasuwa ;)



      • truscaveczka Re: Kubiak w kubek - product placement macabre 13.02.07, 13:59
        Hm. Ale jedne przekłady są dobre, a o innych wspominać szkoda. :)
        • lezbobimbo Re: Kubiak w kubek - product placement macabre 14.02.07, 00:03
          truscaveczka napisała:
          > Hm. Ale jedne przekłady są dobre, a o innych wspominać szkoda. :)

          Byc moze. Ale nie moglaby pani MM zamiescic po prostu przypisu na dole ksiazki,
          kto tlumaczyl, tak jak w Nutrii & Nerwusie przy wierszach szekspirowskich
          dyskretnie na dole strony bylo tlum. S. Baranczak.
          Zdanie w usteczkach Ignasia zabrzmialo mi tak, jakby powiedzmy któres Borejko
          powiedzialo, ze ma ochote na zupe szparagowa, a na koncu ktos z rodziny
          wtracilby zdanie: najsmaczniejsza zupa jest od Knorra, z importu Polexport S.A.
          • ready4freddy Re: Kubiak w kubek - product placement macabre 14.02.07, 00:24
            moze tak bedzie niedlugo :) "mlody czlowiek ubrany w spodnie firmy X model Y (MSRP $49.99, buy NOW on shopping.com for $39.99 ONLY!)"
            ;)
            • lezbobimbo Re: Kubiak w kubek - product placement macabre 14.02.07, 00:31
              ready4freddy napisał:

              > moze tak bedzie niedlugo :) "mlody czlowiek ubrany w spodnie firmy X model Y
              >(MSRP $49.99, buy NOW on shopping.com for $39.99 ONLY!)"> ;)

              Albo Gabrysia naciela sie na tanie Only zamiast poprzestac na wypróbowanych
              dzinsach Odra ;)
              Z ksiazka MM w Multiplexie - gratis pop-corn! (male opakowanie)
      • ash_wednesday Re: Kubiak w kubek - product placement macabre 05.12.07, 00:49
        lezbobimbo napisała:

        > Po namysle stwierdzam, oto najbardziej gorszacy mnie product placement, moze
        > nie calkiem typowy:
        > Ignacman cytuje lacinski czy grecki wiersz o pszczolach.
        > Na koncu Ignacboy usluznie/naiwnie? wyskakuje z formulka: - tlumaczyl Z. Kubiak

        A to akurat rozumiem. Naprawdę da się rozpoznać tłumacza, nawet, jeśli nie zna
        się jego przekładu tego konkretnego wiersza. Styl jest często zupełnie inny.
        Łatwy przykład: polskie tłumaczenia Baudelaire'a - co tłumacz, to całkowicie
        inny tekst.

        Moim zdaniem nie ma to nic wspólnego z product placement.
    • anul8 Re: product placement 05.12.07, 10:54
      ja w "Idzie sierpniowej"znalazłam herbate "popularną" - nie wiem co
      to jest, jakaś dobra herbata?
      • the_dzidka Re: product placement 05.12.07, 10:59
        > ja w "Idzie sierpniowej"znalazłam herbate "popularną" - nie wiem
        co
        > to jest, jakaś dobra herbata?

        Boże nie, to była ohyda, taka jakby dzisiejsza po trzecim parzeniu.
        Takie sie wtedy pijało. Stara jestem.
        Była tez herbata Expresowa :-)
        • laura-gomez Re: product placement 05.12.07, 18:48
          Zapomnieliście o mydełku For you, lodach Algida i mentosach
        • uccello Herbaty 10.12.07, 19:56
          o których było ciut wcześniej.

          ______Smakowały tak jak wyglądały:_______

          popularna:
          www.polskaprl.rejtravel.pl/spozywka2/43.jpg
          i ekspresowa ( trudniej dostępna)
          www.polskaprl.rejtravel.pl/spozywka2/15.jpg
          • onion68 Re: Herbaty 10.12.07, 21:32
            O, wydawało mi się, że "Popularna" była w zielonym pudełku, a to "Gruzińska". U
            mnie w domu piliśmy głównie "Madras".
    • anul8 Re: product placement 09.12.07, 17:26
      Ojojoj... przeczytałam chyba wszystkie posty, a wszyscy
      zapomnieli o... zupie w proszku ziemniaczana "Florida". Przecież to
      jeden z naj, naj produktów w "Opium w rosole"! =)
      • lezbobimbo Re: product placement 10.12.07, 19:10
        Co to znaczy "naj, naj" product placement? ;)

        Owszem, zupa Florida..ale jak wygladala? I jak smakowala?
        Widzisz, na tym wg. mnie polega niebezpieczenstwo zamieszczania samych nazw
        marek, bez zadnych przymiotników w opisie literackim. Kto dzisiaj wie, jak
        wygladala zupa Florida? Kto dzisiaj wie, czym pachniala woda Przemyslawka? Kto
        za pare lat bedzie pamietal, jak wygladal billboard Idea? Za malo przymiotników.
        Wiem jak wygladaly dekatyzy dzieki opisowi u MM ale nie wiem, jak wygladaly
        dzinsy Odra ;)
        • uccello Dżinsy Odra 10.12.07, 19:30
          Dżinsy Odra mogą śmiało sięgnąć po tytuł "czar peerelu".
          Dosyć siermiężne i sztywne.
          Właściwie udawały tylko młodzieżowe spodnie,kolor udawał dżinsowy,
          naszywka z tyłu udawała skórzaną, a krój pisma na niej udawał styl
          nowoczesno - kowbojski ( o ile to nie jest z przeproszeniem -
          oksymoron).
          • uccello Dżinsy Odra 10.12.07, 19:48
            Linka poprowadzi do innych rarytasów z epoki:
            www.polskaprl.rejtravel.pl/odziez.htm
            a dżinsy odra w pełnej krasie są tu:
            www.polskaprl.rejtravel.pl/odziez/76.jpg
            dla dzisiejszych dwudziestolatków, są zapewne rozkosznie oldskulowe
            i seksi.


            • lezbobimbo Re: Dżinsy Odra 10.12.07, 20:59
              Dzieki Ci o ucello za ten gryps z epoki dla mlodziezy :)
              Wiem skad ta nazwa, Odra to choroba i takoz wlasnie wygladaja!
        • anul8 Re: product placement 14.12.07, 17:12
          "naj, naj" może oznaczać np. najbardziej znany, najbardziej
          charakterystyczny =)
    • ayo2137 Re: product placement 21.06.20, 17:28
      Chciałam założyć nowy wątek, ale nie będę dublować bez sensu. Jedliście kiedyś te lody Banana Joe?
      Ja się urodziłam w połowie szalonych lat dziewięćdziesiątych i ani Banana Joe, ani Opali (kupionych przez Grzesia w Dziecku piątku) nie pamiętam, tym bardziej zupy ziemniaczanej Florida. Kiedy dorosłam już do lodów, w sklepach były Lulki, Smykusie, BigMilki, Solo i Apacze. Stacji benzynowych Esso również nie pamiętam.
      Macie jakieś opisy, zdjęcia, coś?
      • koraleznasturcji Re: product placement 21.06.20, 17:43
        ayo2137 napisał(a):

        > Chciałam założyć nowy wątek, ale nie będę dublować bez sensu. Jedliście kiedyś
        > te lody Banana Joe?
        > Ja się urodziłam w połowie szalonych lat dziewięćdziesiątych i ani Banana Joe,
        > ani Opali
        (...)
        > Macie jakieś opisy, zdjęcia, coś?

        Banana Joe w ogóle nie pamiętam, ale Opale tak. To było coś jak lody Magnum, ale nie były oblane czekoladą, tylko taką pomarańczową glazurką o smaku zbliżonym do smaku soków multiwitamina.
      • mika_p Re: product placement 24.06.20, 18:31
        Jadłam lody Banana Joe, natknęłam się na nie kiedyś po lekturze NiN. Z tego co pamiętam (a było to z ćwierć wieku temu, patrząc na datę wydania NiN), to były małe lody na patyku, możliwe że na czubku oblane cienką warstwą czekolady. Nic szczególnego, dość mdłe w smaku, w sensie słodkie z nikłą nutą bananowego posmaku. Zdaje się, że tylko ten jeden raz je jadłam - było dużo fajniejszych lodów.
      • marutax Re: product placement 25.06.20, 17:36
        ayo2137 napisał(a):

        > Chciałam założyć nowy wątek, ale nie będę dublować bez sensu. Jedliście kiedyś
        > te lody Banana Joe?
        > Ja się urodziłam w połowie szalonych lat dziewięćdziesiątych i ani Banana Joe,
        > ani Opali (kupionych przez Grzesia w Dziecku piątku) nie pamiętam,
        > Macie jakieś opisy, zdjęcia, coś?

        Ta reklama lodów "Opal" była też w kiedyś polskiej tv:



        Na youtube jest też reklama lodów Banana Joe, ale dużo nowsza i nie wiem, czy o to chodzi:


      • landora Re: product placement 20.07.20, 21:13
        Esso było na poznańskiej Śródce, na dachu leżał taki wielki tygrys :D
        Lody Opal pamiętam, Banana Joe nie.
    • wodzeowcenamanowce Re: product placement 28.06.20, 00:08
      Miała nadzieję, że ukochany napój, wraz z aspiryną Bayera, pomoże jej zlikwidować ten morderczy ból głowy.
      "Nutria i Nerwus"
    • kocynder Re: product placement 21.07.20, 23:06
      Ja może nie w temacie "Jakie jeszcze produkty "wyłapałyście?", a ogólniej "product placementowania"... Otóż... W dawnych czasach owo placementowanie ub MM było fajne. Bo niejako "lokowało" bohaterów w rzeczywistości znanej czytelniczkom, które też nosiły "dżinsy" Odra i kupowały butle napoju Orange. Ale... Czas biegnie i z czasem w tym "placementowaniu" u autorki coś "nie pykło". Bo o ile kiedyś to były fajne pojedyncze nazwy marek czy ulic urealniające świat opisywany, o0 tyle z czasem zamieniło się w coś nieczytelnego, w rodzaju:
      "... Bartek stał w przedpokoju przed lustrem z IKEA. Poprawił włosy ostrzyżone wpraw3ną ręką pana Filipa z salonu firmy Gabriel, upewnił się, że mankiety rękawów koszuli z Vistuli widoczne spod marynarki mają idealnie ta samą długość, wziął z półeczki kluczyki od swojej toyoty i wyszedł zamykając drzwi na podwójny zamek Gerda antywłamaniowy. Zaparkował blisko domu, przy ulicy Klonowej. Jechał do centrum, gdzie umówił się w klubie "Anyway" z grupą przyjaciół. Zerknął na zapięty skórzanym paskiem na nadgarstku zegarek marki Piaget - miał jeszcze sporo czasu. Minął kino Bazylea, sklep mięsny Balcerzak, potem zakład fotograficzny Kodaka, na rondzie Piłsudskiego skręcił w ulicę Główną. Wjechał na parking podziemny przy galerii handlowej Merkury, winda zawiozła go na trzecie piętro do Empiku. Kupił "Głos Warszawy", "Newsweeka" i "Rzeczpospolitą", zapłacił kartą płatniczą visa swojego ulubionego banku PKO SA, usiadł w Starbucksie na szybką kawę....". I tak dalej. Oczywiście, mam świadomość, że MM mimo wszystko pisze lepiej niż ja i że nieco przerysowałam to "placementowanie", ale jakoś czytając ostatnie tomy miałam nieodparte wrażenie, że nie czytam książki a dość dziwaczny, beletryzowany przewodnik po popularnych markach i "obowiązkowych" miejscach w okolicach Poznania... Z góry przepraszam, jeśli kogoś uraża takie postawienie sprawy - przyznam się, że ostatnie kilka tomów zdobyłam wyłącznie w wersjach ebooków (wiem, piractwo, zapewne gdyby MM wyrażała zgodę na e-wersję swoich książek wolałabym kupić legala, ale mam mało miejsca na półkach, a jakoś moje mieszkanie ni czorta nie chce się wczuć w rolę lokum borejkowskiego i ściany nie są gumowe) - i mimo sentymentu z lat dawnych - kolejnych nawet w e-wersji nie będę szukała.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka