Dodaj do ulubionych

Finanse u Borejków

12.12.05, 22:41
Przeliczywszy dziś, ile mi zostało do końca miesiąca, zastanowiłam się nagle,
jak też rodzina z Roosvelta 5 radzi sobie finansowo. I tak, dla rozrywki oraz
ćwiczenia komórek mózgowych...

... policzyłam. Mieszka tam siedem osób, z których czworo ma jakieś dochody:

Ignacy Borejko - emeryturę pracownika naukowego szacuję na + - 1000 zł netto.

Mila Borejko - biedaczka pracowała tylko dorywczo (dzierganie swetrów dla
spółdzielni Świt) więc z emeryturą jest zapewne krucho, przyznajmy jej 600
zł. I nie zapominajmy o tantiemach za dramaty Kala Amburki, nie mam pojęcia
jaki to rząd kwot u popularnej dramatopisarki, dajmy na to 1000 zł
miesięcznie, poprawcie mnie jeśli się mylę.

Gabriela Stryba - filolożka klasyczna - pensja uniwersytecka to, jak myślę,
1200 zł na rękę. Plus artykuły do Mówią Wieki, ale za to naprawdę mało płacą,
dodajmy jej 300 zł miesięcznie.

Grzegorz Stryba - tajemniczy komputerowiec - jego pensja to czynnik x w moim
równaniu.

W sumie dochody szacuję na 4100 plus czynnik x.

Wydatki tej miłej rodziny, która nie odmawia gościny/ciasta/obiadu/kolacji
nikomu:

czynsz plus opłaty stałe - za siedem osób w mieszkaniu 80-metrowym - 600 zł
przynajmniej.

Zakupy spożywcze: na tyle osób - najmniej 50 złotych dziennie, co miesięcznie
czyni 1500 zł.

Podręczniki szkolne, przybory, zeszyty dwóch dziewcząt oraz Motyla (Laura
miała np. trzy pudełka z cyrklami w Żabie, bo ciągle któreś jej ginęło i
kupowała nowe) - ok. 1000 zł rocznie (jeden komplet podręczników to wydatek
rzędu kilkuset zotych, ale zaniżam) - prawie 100 zł miesięcznie.

Bilety miesięczne, kosmetyki (dla wszystkich, poza Gabą), środki czystości,
ubrania (dla wszystkich poza Gabą), fryzjerzy, kosmetyczki, dentyści, leki,
sanatoria (dziadkowie jeżdżą co roku) - nie mam pojęcia, ale będzie kilkaset
złotych, zaniżmy do 500.

Juz w tym momencie zanizone wydatki wynoszą 2700 zł, co odjęte od wspólnych
rodzinnych dochodów daje nam 1400 zł kwoty do dysponowania na siedem osób
plus tajemniczy czynnik x.

Pamiętajmy jednak, że motywu oszczędzania u Borejków nie ma (poza Gabunią).
Inwestują oni wszak w takie znamiona luksusu jak:

Książki - hm hm - ciągle są nowe i wszystkie kupowane, nic z biblioteki (!).
Jedna to wydatek ok. 20-25 złotych, ile ich u Borejków przybywa miesięcznie?
Przynajmniej kilka, jeśli nie kilkanaście. Gaba na wystawie w Zamku
(w "Żabie") kupiła nie zastanawiając się album fotografa Cartier Bressona,
to, lekko licząc, 100 zł.

Laptop, komputer, zmywarka, komórka dla każdego (nawet Ignacy Grzegorz ma
dostać swoją) i rachunki za komórki, Internet, kursy komputerowe.

Nowy wózek dla małej Mili, córki Róży (doprawdy, nie wiem, dlaczego nie
używany, w tej rodzinie tyle jest przecież dzieci).

No i goście, goście. Minęły już czasy opisane w "Kwiecie kalafiora", gdy
Borejkowie częstowali li i jedynie herbatą. Teraz co dzień to nowe ciasto (z
Żaby: wczoraj Gaba zrobiła drożdżowe, dziś Babi roladę czekoladową), goście
dostają śniadania, obiady i kolacje.

Z tego wnioskuję, że tajemniczy czynnik x, czyli pensja Grzegorza Stryby, to
naprawdę pokaźna suma, inaczej nie daliby rady.

Czy oni nigdy, ale to naprawdę nigdy, nie dyskutują na temat rozdziału
finansów?


-------------------------
Obserwuj wątek
    • mankencja Re: Finanse u Borejków 12.12.05, 22:59
      osoiście twierdzę, że takie rzeczy, jak oddawanie moczu, uprawianie seksu,
      dyskusje o finansach, przyjmowanie niewidocznych przewijających się przyjaciół
      etc. przydarzają im się wtedy, gdy autorka akurat opiusuje coś innego.
      • troppo_bella Re: Finanse u Borejków 12.12.05, 23:03
        Dyskutują i kłócą się o podział nielicznych dóbr, kiedy ich nie słyszymy, a
        kiedy patrzymy, tylko przepuszczają te pieniądze, i to z takim wdziękiem...

        Ale ja ich przyszpiliłam.
        ---------
        • mankencja Re: Finanse u Borejków 13.12.05, 16:45
          teraz będą musieli się wytłumaczyć...
    • k_linka Re: Finanse u Borejków 12.12.05, 23:05
      Co do Twoich wyliczen - mysle ze mozesz policzyc wyzsza pensje Gabrysi, wszak
      1200 to moze dostaje magister, ale nie dr hab. Z drugiej strony szczerze watpie
      aby oplaty za mieszkanie wynosily jedynie 600 zl. Nie znam czynszow
      poznanskich, ale wyobrazcie sobie ile oni placa za wode - ze sklonnoscia
      wszystkich do dlugotrwalego plawienia sie w wannie, i za prad - biorac pod
      uwage ze cala rodzina czyta wieczorami i nocami, a - jesli nie zmienili sie od
      czasow "Kwiatu kalafiora" - nie zwracaja uwagi na takie drobiazgi jak gaszenie
      swiatla.
      No domownicy dochodzacy (rodzina Idy) tez korzystaja - a to z obiadku, a to z
      prysznica z nowa koncowka...
      • troppo_bella Re: Finanse u Borejków 13.12.05, 13:30
        Tak, tak, zaniżyłam. Ale oni chyba nie mają liczników na wodę. Ale za prąd
        płacą krocie!
    • ludzik_ta dobra jesteś! 12.12.05, 23:48
      :) Ekonomistka?

      • jottka nieno 13.12.05, 01:00
        pensje pracowników naukowych uni poznań to ty jednakowoż ostro zaniżyłaś:) to,
        że np. profesor łka, że nie może wyżyć, to nie znaczy, że tych kilku (widełki w
        zależności od uczelni) tysięcy na rękę nie ma - poza tym istnieją nadgodziny,
        zaoczni, różne takie - jeśli gaba jest docentem, to jest wysoce cenionym i
        dopieszczanym pracownikiem, bo od ilości 'samodzielnych' liczy się ranga katedry
        czy instytutu:)

        dalej - ładnych kilka lat temu jeden standardowej długości artykuł do 'wiedzy i
        życia', czyli pisma porównywalnego, dawał ok. 500 zet, a ona ponoć non stop
        regularnie i po kilka miesięcznie pisuje

        dalej - emeryturę ignacego be trzeba by wyliczać od zajmowanego faktycznie
        stanowiska (a on był bodaj kustoszem w bibliotece raczyńskich? to nie jest
        szeregowe stanowisko biblioteczne), wysługi lat coś tam coś tam

        więcej grzechów nie pamiętam:) ale niezależnie od szacowanych dochodów rzeczona
        rodzina zawsze piskała, jaka jest uboga, ale nigdy nie była oszczędna
        (wspomniane marnotrawstwo energii ukazywane jako cnota) ani też się w wydatkach
        nie ograniczała - to dawno temu jedli chudy twarożek z masłem roślinnym, potem
        już były komórki i laptopy
        • troppo_bella REALIZM MUSIERYCZNY 13.12.05, 09:49
          Pewnie to i owo pozaniżałam, niemniej jednak obfita obecność znamion luksusu
          oraz niepohamowana miłośc do księgarni i antykwariatów, a niczym nieuzasadniona
          odraza do bibliotek (poza Biblioteką Raczyńskich oczywiście) budzi we mnie
          liczne wątpliwości, i w Was, jak widzę, również.

          Chodzą jeszcze Borejkowie, jak to modelowa inteligencka rodzina, do teatru (na
          premiery!), do filharmonii i do Multikina, gdzie też nie hamują wydatków -
          Gabrysia w Żabie idzie tam z trójką swoich i nie swoich dzieci, kupując im
          wszystko, co oferują bufety - od popcornu do lodów, co spokojnie przekroczy sto
          złotych. To mało oszczędny tryb zycia. Ja im oczywiście nie żałuję, powiem
          więcej: są oni moją nieustającą inspiracją, ale z w.w. powodów proponuję ukucie
          nowego określenia, przez analogię do realizmu magicznego:

          REALIZM MUSIERYCZNY

          I w tym nowym realizmie mieszczą się i ich malutkie zarobki przy tych
          rozbuchanych wydatkach, i to mieszkanie, w którym pomieszczenia zmieniają
          miejsce, rozmiary i strony świata, i problem życia płciowego bohaterów, które
          zapewne jest, sądząc po dzieciach, ale nikt nie wie gdzie, i co najmniej
          trzydziestogodzinna doba Gabrysi, która pisze doktoraty, habilitacje, liczne
          artykuły, gotując codziennie dwudaniowe posiłki z deserem dla kilkunastu
          (licząc rodzinę i gości) osób i mając jeszcze czas na Multikino z dziećmi, i
          wszystko inne też się tam zmieści.

          To co, podoba Wam się realizm musieryczny?


          -----------------------
          - Ale na cóż zda się - pomyślała Alicja - udawanie dwóch osób na raz, kiedy
          ledwie wystarczy mnie na jedną, godną szacunku osobę.
          • aasiek Re: REALIZM MUSIERYCZNY 13.12.05, 10:46
            Mało powiedziane - podoba. Ja też bym chciała, żeby mi na wszystko starczyło :)
            Ale ja jestem tylko magistrem bez pracy ;)
            • baba67 Re: REALIZM MUSIERYCZNY 13.12.05, 11:17
              MM po prostu ozenila swoja stope zyciowa, wysoka jak na nasze realia z
              domniemanymi dochodami Borejkow.Pensje im pozanizalas, emerytura profesorska to
              nie jest 1000zl, dochodza konsultacje itp-pamietac nalezy, ze Ignas Niezaradny
              pracowal bardzo dlugo na dwa etaty(dlaczego moj maz nie jest takim niezgula?)
              Gabrysia i Grzes tez moga zarobic wiecej.
              Sztuki Mili i jej prace jako korektora tez doliczamy.Zatem przesada nie jest
              taka duza-wszak gosci czestuje sie glownie herbata i ciastem.Co do
              spostrzezenia, ze tam codziennie ciasto- przeciez MM wybiera dni uroczystsze do
              opisu-niedziele , swieta, imieniny, Dzien dziecka, Matki itp, gdzie w wiekszosci
              domow pojawia sie cos slodkiego, o reszcie dni pisze skromnie.Podobnie jest z
              menu obiadowym-kiedy jeszcze opisywane byly dni powszednie(Corka
              Robrojka)pojawialy sie pierogi ruskie, potrawy na bazie warzyw sezonowych i
              sosu,zatem niezbyt wyszukane i kosztowne potrawy.
              Na marginesie-kobieta nie moze NIGDY byc troppo bella, troppo bellu.
              • dakota77 Re: REALIZM MUSIERYCZNY 13.12.05, 11:55
                Dlaczego emerytura profesorska? Nie pamiętam, żeby Ignaś był profesorem.
                • baba67 Re: REALIZM MUSIERYCZNY 13.12.05, 12:15
                  Moze nie, ale malo prawdopodobne mi sie wydaje, zeby facet, ktory od mlodosci
                  pracowal na uczelni jako pracownik byl tylko doktorem-to na kierunkach
                  humanistycznych jest absolutnym ewenementem.Ignac byl wielkim pasjonatem swojej
                  pracy i byl swietny w tym , co robil, tacy ludzie przeciez zostaja profesorami.
                  Ponadto w Kalamburce jest napisane, ze Ignacy szybko osiagal KOLEJNE STOPNIE
                  naukowe.
                  • dakota77 Re: REALIZM MUSIERYCZNY 13.12.05, 12:56
                    Ale nie przypominam sobie, by kiedykolwiek podana byla informacja, ze jest
                    profesorem. Nie każdy, kto jest dobry w swojej dzialce, szybko robi kariere
                    naukowa. Czasem jest to kwestia skomplikowanych uczelnianych ukladow.
              • baba67 Re: REALIZM MUSIERYCZNY 13.12.05, 13:12
                Acha, stanowczo zanizylas wydatki na zywnosc-chyba ze w Poznaniu tak tanio.
                Ja wiem, ze Wawka jest najdrozszym miejscem w Polsce, ale ja wydaje na zywnosc
                30zl dziennie (rodzina 4 osobowa, w tym nastolatek) , gotujemy w domu i naprawde
                na zadne luksusy nie starcza(z wyjatkim lodow za 4zl raz w tygodniu).
                Jesli w Poznaniu naprawde jest tak tanio, to pomysle o przeprowadzce :-)
                • troppo_bella Re: REALIZM MUSIERYCZNY 13.12.05, 13:40
                  > Acha, stanowczo zanizylas wydatki na zywnosc-chyba ze w Poznaniu tak tanio.
                  > Ja wiem, ze Wawka jest najdrozszym miejscem w Polsce, ale ja wydaje na zywnosc
                  > 30zl dziennie (rodzina 4 osobowa, w tym nastolatek) , gotujemy w domu i
                  naprawd
                  > e
                  > na zadne luksusy nie starcza(z wyjatkim lodow za 4zl raz w tygodniu).
                  > Jesli w Poznaniu naprawde jest tak tanio, to pomysle o przeprowadzce :-)

                  Nie wiem, jak w Poznaniu, niestety. Zaniżyłam, bo myślałam, że tylko ja tak
                  dużo na jedzenie wydaję. Ale faktycznie, na siedem osób, w tym trzy
                  dorastające, to pewnie trzeba z 70 zł dziennie liczyć, prawda?

                  To się jeszcze więcej robi, 2100 zł na samo jedzenie. Pensja Grzegorza musi
                  więc być głęboko zakorzeniona w REALIZMIE MUSIERYCZNYM, skoro im starcza na
                  taką stopę. Życiową.


                  ---------
                  - Ale na cóż zda się - pomyślała Alicja - udawanie dwóch osób na raz, kiedy
                  ledwie wystarczy mnie na jedną, godną szacunku osobę.
              • troppo_bella Re: REALIZM MUSIERYCZNY 13.12.05, 13:35
                > MM po prostu ozenila swoja stope zyciowa, wysoka jak na nasze realia z
                > domniemanymi dochodami Borejkow.

                Takie też mam wrażenie czasem...

                > Sztuki Mili i jej prace jako korektora tez doliczamy.

                Sztuki doliczyłam, zauważ, korekta - grosze niestety, wiem cos o tym :-(( Ale
                powinnam była.


                > Na marginesie-kobieta nie moze NIGDY byc troppo bella, troppo bellu.

                No cóż, ja jestem :-))) Troppo i tyle.
          • czekolada72 Re: REALIZM MUSIERYCZNY 13.12.05, 11:10
            Podoba to mało powiedziane :)
            Wrecz chciałabym egzystować w takich realiach!
            Poki co - moja doba ma ciagle 24 godziny, dom nie chce byc gumowy, a szefostwo
            osiaga rekordy w płaceniu pensji z dołu widełek ;)
            No, ale zawsze mozna choc na moment przeniesc sie do... Jezycjady!
            • baba67 Re: REALIZM MUSIERYCZNY 13.12.05, 13:05
              Toz ja sie nie upieram przy profesorze.Ale docentem jest na pewno i to od dawna
              -jasno wynika to z Kalamburki.
              • dakota77 Re: REALIZM MUSIERYCZNY 13.12.05, 13:34
                Co do tego tez jestem przekonana. Ale to by znaczylo, ze ma tytul doktora
                habilitowanego. Nie sadze, zeby jego emerytura byla ogromna, ale na pewno
                rodzinie Borejkow w ostatnich latach wiedzie sie nie najgorzej. Choc i tak
                trudno mi pojac, jak sobie radza.
          • agata_christie Re: REALIZM MUSIERYCZNY 13.12.05, 19:54
            Przepraszam, nie ma czasu przecież na fryzjera :-)))
      • troppo_bella Re: dobra jesteś! 13.12.05, 13:31
        Humanistka :-)))
    • xerovy Budżet Borejków 13.12.05, 17:42
      Jako, że zawodowo zajmuję się też zarządzaniem finansami, chętnie skonstruuję
      budżet Borejków w swojej wersji..,.

      Ignacy - emerytura post-uczelniana = +/-1200 zł

      Mila - chyba nie otrzymuje emerytury ze względu na fakt, iż nie była
      zatrudniona na umowę o pracę, zatem wątpię, by odkładała na zus; jednakże
      tantiemy miesięczne za dramaty Kala Amburki mogą wynieść ok. 1000 zł;

      Gabriela - pensja docenta ok. 2500 zł na rękę + dodatkowe fuchy i artykuły 500
      zł = 3000 zł/mies.

      Grzegorz Stryba - informatyk - ok. 2500 zł na rękę.

      Wyszło mi zatem 7 700 miesięcznie po stronie dochodów.
      A po stronie wydatków?

      Czynsz (jeśli mieszkanie jest własnościowe) - ok. 400 zł;
      Prąd (pralki, lodówki itp.) - około 200 zł/mies.;
      Gaz - ok. 70 zł/mies.;
      Internet - ok. 70 zł/mies.;
      Telefony (w tym komórki, także Laurowa, Pyziana i Ignasiowa) - ok. 350 zł/mies.
      Inne opłaty stałe (bankowe, komunikacja, ubezpieczenia etc.) - ok. 250 zł/mies.

      Zatem opłaty stałe wynoszą łącznie 1340 zł/mies.

      Jedzenie - licząc śniadanie 2 zł/os, obiad 6 zł/os i kolację 4 zł/os, mamy
      łącznie 2*7*30 (dni w miesiącu) + 6*7*30 + 4*7*30 = 420+1260+840 = 2520 zł/mies.

      Dobra higieniczne i dodatkowe - koszt rzędu 100 zł miesięcznie;

      Ubrania, kosmetyki i inne - mniej więcej 600 zł miesięcznie;

      Artykuły dziecięce Ignasia (zabawki, książeczki) oraz podręczniki i wydatki
      szkolne Laury i Róży - komplet podręczników wraz z językowymi to ok.300 zł
      (Laura), reszta - ok. 300 zł - razem 600 zł

      Książki - ok. 300 zł miesięcznie ;-)

      Zatem wydatki ogółem - 5460 zł.
      Oznacza to, że pozostaje im 2240 zł którymi mogą swobodnie dysponować.
      Oczywiście jest to tylko przykład, bo przecież Mila może dostawać mniej niż
      1000 zł (jeśli Kal jest faktycznie tak znany to nie dostaje mniej); Grzegorz
      może jako informatyk zarabiać mniej więcej w widełkach od 1500 zł do 4500 zł na
      rękę, a jeśli jest np. głównym specjalistą, to może i powyżej 5000. Pensja
      docenta 2500 na rękę wydaje się sensowna.
      Aha. Nie pamiętam jednej rzeczy - przyznam - czy Ignacy był profesorem? Bo
      jeśli tak, to ma emeryturę co najmniej 1600 zł...
      W sumie radzą sobie tak czy inaczej całkiem dobrze a i na różne przyjemności im
      starcza.
      • troppo_bella Zarządź moimi finansami! 13.12.05, 18:21
        Na Jowisza, jeśli mieszkasz gdzieś blisko, to ja Cię zatrudniam! Zarządź i
        moimi finansami!

        Martwi mnie tylko, że w ogóle nie policzyłeś Borejkom obfitej konsumpcji
        kultury, czyli Multikina, Filharmonii, teatru. Lekko licząc - przynajmniej 50
        zł na osobę miesięcznie, czyli 350 zł. Ale ja bym dała duzo, dużo więcej, za
        pozwoleniem.

        Książki za 300 złotych to Ignacy w tydzień przeczyta, zapewniam Cię (bo ja też,
        dlatego poważam biblioteki). Przez pozostałe trzy tygodnie musiałby pościć
        kulturalnie. A przecież oni tam wszyscy co chwila kupują książki. Weź też pod
        uwagę skłonnośc Gaby do kupowania kosztownych albumów (ktoś bardziej oszczędny
        dałby kupić album Bernardowi i później pożyczył od przyjaciela na tydzień, Gaba
        natomiast sprzątnęła mu ten album sprzed nosa). Przynajmniej 500 zł bym tu
        przyjęła, ale ciągle mam wrażenie, że nie doszacowałam.

        I 600 zł to zbyt mała suma na ubrania, kosmetyki i inne przy dwóch
        dorastających i strojących się, smarujących pryszcze, chadzających do fryzjera,
        depilujących, malujących się, pilingujących się i używających perfum pannach
        bez skłonności do oszczędzania. POdnoszę o 200 zł, bo wiem, ile kosztują
        perfumy i toniki na pryszcze.

        A proszek do zmywarki, przy tylu pożywiających się tam dzień w dzień osobach?
        Wychodzi kilogramami. Stówa miesięcznie jak nic.

        PO moich korektach wychodzi im na szaleństwa 1390 zł na siedem osób, z czego
        dwoje to niedomagający starsi państwo, jeżdżący po sanatoriach i biorący,
        zapewne, wiele kosztownych leków. A gdzie, pytam, kosztowni dentyści, jedzenie
        na liczne przyjęcia imieninowe i urodzinowe (14 razy w roku, czyli przynajmniej
        raz w miesiącu), nowe wózki dla nowych, nieślubnych dzieci, upominki
        urodzinowe, gwiazdkowe, na Dzień Dziecka, oprogramowanie do komputerów, płyty
        muzyczne, czasopisma (kupują, przypominam, na przykład 3 egzemplarze Wyborczej
        w piątki na przykład, ze względu na jolkę, którą każdy musi mieć swoją), gry
        planszowe typu Scrabble (kupili dwie, bo chcieli mieć więcej literek) itd. Kto
        inny pewnie by sobie poradził z tymi finansami, ale ta miła rodzina jest
        niepohamowanie rozrzutna, dlatego nie wierzę, nie wierzę w Twoje wyliczenia i
        ponownie stawiam tezę REALIZMU MUSIERYCZNEGO.

        --------
        • agata_christie Re: Zarządź moimi finansami! 13.12.05, 20:26
          Wyliczenia xerowy są krzepiące, to żaden wstyd, że ludzie sobie radzą w
          dzisiejszych czasach. To że mieszka tam tyle ludzi bardzo obniża koszty
          osobo/życia, ja sobie niesłusznie mnożę moje samotne wydatki chociaż zawsze
          puszczam niepełną pralkę a wszystkie opłaty stałe są owszem funkcją zużycia ale
          również skłądają się niestety z abonamentu.
          Jednak Borejkowie z przyległościami mieliby wszelkie zadatki na dostatnie życie
          z drobnymi fanaberiami gdyby nie skłonność do fanaberii bezustannych. Forsa
          wtedy płynie jak z kranu i pieniądz gupi też tonie. Można sobie zaoszczędzić
          stówkę na obiadkach albo telefonie ale jedna wizyta w księgarni i po
          wszystkiem.

        • xerovy Re: Zarządź moimi finansami! 14.12.05, 22:06
          Jeśli chodzi o szaleństwa różne, to, jak napisałem:

          "Oznacza to, że pozostaje im 2240 zł którymi mogą swobodnie dysponować."
          :-)
      • k_linka Moim tez moglbys pozarzadzac.... 14.12.05, 01:30
        Przyczepie sie do kilku rzeczy:
        Prad wiecej niz 200 zl. Wiem po sobie. Co prawda siedze po nocach (jak widac)
        ale calymi dniami nie ma nikogo w domu, a przez te godziny kiedy jestesmy to we
        dwoje w 2 pomieszczeniach, i tylko 1 komputer (Borejkowie maja ze 3 obecnie)
        zuzywamy za 100 miesiecznie.
        Nie policzyles oplaty za wode, podtrzymuje ze musi byc slona. A wodomierze sa
        juz chyba wszedzie?
        Grzes musi utrzymywac tez swoje autko. Maluch sie chyba jeszcze nie rozpadl?
        Stalym wydatkiem w zyciu starszych ludzi sa tez leki. Ignacy na chorobe
        wiencowa, w tym wieku na pewno doskwiera mu tez nadcisnienie, poczatki
        miazdzycy. Mila moze lepiej znosic starosc, ale przeciez niekoniecznie,
        Gabrysia ma problemy naczyniowe. Moga wydawac miesiecznie na liki i 500 zl.
        100 na srodki czystosci jesli pierze sie dla 7 ogob w arielu to stanowczo za
        malo...
        No i nie doszacowales wydatkow na ksiazki... Stanowczo!!

        A co do tytulu naukowego Ignacego - skad ten pomysle? Czy to juz skleroza u
        mnie? Gdzie pada jakies stwierdzenie na ten temat??
        • ludzik_ta wtrącę się 14.12.05, 01:33
          jakoś mi przemyka "docent" po głowie i wcześniejsza praca w bibliotece...
        • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Moim tez moglbys pozarzadzac.... 14.12.05, 09:08
          > Nie policzyles oplaty za wode, podtrzymuje ze musi byc slona.

          Woda? :-DDD

          > A co do tytulu naukowego Ignacego - skad ten pomysle? Czy to juz skleroza u
          > mnie? Gdzie pada jakies stwierdzenie na ten temat??

          Ignacy ma kolegę docenta. Dzwonił do niego w sprawie butów ślubnych dla Idy.

          → → → → → → → → → → → →
          Nadchodzi Era Mohera!
          ← ← ← ← ← ← ← ← ← ← ← ←
          • ludzik_ta w istocie... 14.12.05, 10:52
            docent przypomniał mi się razem z butami. ale może Ignacy też docentem jest?
        • tilijka Re: Moim tez moglbys pozarzadzac.... 14.12.05, 10:54
          no właśne samochód

          w Tygrysie i Rózy jest mowa o fordzie kupionym na raty (1999 r.)
          Jest już spłacony ale trzeba go utrzymać: paliwo, ubezpieczenie, naprawy, opony
          zimowe i letnie co kilka lat, przeglądy itp.
          Myślę, że tak kilkaset do 1000 zł miesięcznie


        • xerovy Re: Moim tez moglbys pozarzadzac.... 14.12.05, 21:58
          Woda wliczona w czynsz...no to może 200 zł więcej.
          O samochodach Borejków nie pamiętałem - mea culpa;)
          Leki - absolutna zgoda, łącznie miesięcznie wydadzą 500 zł na milę, Ignacego i
          Gabrielę.
          O tytuł naukowy I.B. pytałem tylko; nie pamiętam jaki był.
          Książki?:) Mam nadzieję, że mimo wszystko choć trochę oszczędzają...;) przy
          moich wyliczeniach będzie to średnio 10 książek w miesiącu. Gdyby tak kupowali
          np. od 30 lat po 10 książek w miesiącu, to przybyłoby im 3600 książek - to już
          niewielka biblioteka;) ale może i tak jest?
          • motyla.nogaa Re: Moim tez moglbys pozarzadzac.... 15.12.05, 11:59
            Nie bierzecie pod uwage jeszcze tego, że Grześ ma córke, mężatke, która powinna
            juz(co jest jak najbardziej w stylu pani M)posiadać potomstow. Więc na tę część
            rodziny Grześ zapewne też ponosi jakieś wydatki. Poza tym brakuje mi kontaktu
            Ignasia z dziadkami ze strony ojca. Ten mały jak najbardzie pasuje do Cyrylka i
            ciekawa jestem jego relacji z Metodym.
            Pozdrawiam
          • wuefka Re: Moim tez moglbys pozarzadzac.... 15.01.06, 11:44
            xerovy napisał:

            > Leki - absolutna zgoda, łącznie miesięcznie wydadzą 500 zł na milę, Ignacego
            i
            > Gabrielę.

            Przy chorobach przewlekłych na leki jest zniżka (recepty z paskiem). Jeżeli
            nawet na choroby Mili, Ignacego i Gabrysi nie przysługuje, to nie wątpię, że
            Ida bądź Marek im takie recepty wystawią. Nie 500zł, tylko 150 najwyżej, nie
            zapominając, że wymienione osoby niespecjalnie lubią się leczyć i z byle
            katarem do przychodni nie latają.
            • k_linka Re: Moim tez moglbys pozarzadzac.... 18.01.06, 11:05
              Oj. Wuefko... Mylisz sie dotkliwie. Ladnych pare lat temu zlikwidowano
              instytucje "recepty z paskiem" pozwalajacej taniej kupic wlasciwie wiekszosc
              lekow. Obecnie na liscie chorob przewleklych - jest tylko kilkanascie chorob i
              wylacznie leki stosowane w takich chorobach. A zadne z Borejkow, jak mniemam,
              nie choruje na cukrzyce, chorobe Alzheimera, owrzodzenie podudzi, padaczke,
              nowotwor, choroby psychiczne wlacznie ze schizofrenia oporna na leczenie. Co
              najwyzej ktores ze starszych ma jaskre. Leki stosowane w chorobach przewleklych
              nie wszystkie sa tez juz za darmo - jak jeszcze w latach 80 - za niektore placi
              sie 50 lub 30% ceny, za niektore ryczalt, a ze wprowadzono pojecie limitu
              cenowego to ta odplatnosc jest dosc skomplikowana i wcale nie mala. Zatem Ida
              moze im wystawiac recepty i z 5 paskami - a w niczym nie zmieni to rachunku
              jaki zaplaca w aptece.
              Druga rzecza, jaka chcialam zaznaczyc, jest to ze wystawianie recept z
              nienaleznymi uprawnieniami jest przestepstwem. Wlasciwie troche zbulwersowalo
              mnie Twoje przypuszczenie ze Ida czy Marek sa oszustami i falszuja dokumentacje
              medyczna.
              Gdzie w Jezycjadzie znalazlas informacje ze Borejkowie nie lubia sie leczyc?
              Ciesze sie ze pani Musierowicz nie wdaje sie w opisy wizyt u kardiologa na
              przyklad, ale domniemuje ze rozsadny dorosly czlowiek w starszym wieku raz do
              roku odwiedza kardiologa czy okuliste. Oczywiescie nie ma o nic wspolnego z
              lataniem do lekarza z katarem.
      • asia-fb Re: Budżet Borejków 14.01.06, 10:05
        > Grzegorz Stryba - informatyk - ok. 2500 zł na rękę.

        imho za mało. Tyle dostaje zwykły informatyk z dwuletnim stażem. Grześ zdaje
        sie jest doktor, po za tym zdaje się wykładał na zachodnich uczelniach,
        podejrzewam zatem że się bardziej ceni

        > A po stronie wydatków?
        >
        > Czynsz (jeśli mieszkanie jest własnościowe) - ok. 400 zł;
        > Prąd (pralki, lodówki itp.) - około 200 zł/mies.;
        > Gaz - ok. 70 zł/mies.;

        uuu, więcej. Oni non stop gotują, pieką, smażą, duszą :)

        > Jedzenie - licząc śniadanie 2 zł/os, obiad 6 zł/os i kolację 4 zł/os, mamy
        > łącznie 2*7*30 (dni w miesiącu) + 6*7*30 + 4*7*30 = 420+1260+840 = 2520
        zł/mies

        podniosłabym nieco stawkę, bo choćby te jogurty na śniadanie, po jednym na
        łepka plus bułeczki to moim zdaniem więcej niż 2 zeta. 20 zł dziennie na
        wyżywienie jednej sztuki spokojnie można liczyć :D

        > Książki - ok. 300 zł miesięcznie ;-)

        300 zł to ja sama czasami na książki wydaję. A tam jest 7 maniaków słowa
        drukowanego.
      • verdana Ja, jako docent... 17.01.06, 19:32
        Ignacy nie był profesorem. Pracował w bibliotece (Raczyńskich chyba) - co jest
        wprost napisane. Nie ma mowy o wysokiej emeryturze.
        Natomiast dr hab. może wyciągnąć niezłe pieniądze na kilku posadach, a nie znam
        doc hab. na posadzie pojedynczej. Ja wyciągam (dr hab., Warszawa ), nie da się
        ukryć, koło 5 tysięcy miesięcznie, a gdybym miała babcię do gotowania obiadów,
        to zarabiałabym pewnie co najmniej o połowę więcej. Tyle, ze ja zasuwam w
        weekendy, a Gabrysia jest stale w domu...
        Drugie pięć, albo i więcej moze zarobić Grzegorz. Też pracownik naukowy.
        Za doskonale się sprzedające sztuki teatralne chyba dostaje się tantiemy.
        Słowem, mają prawo mieć kasę.
        • baba67 Re: Ja, jako docent... 18.01.06, 13:36
          Moze nie byl profesorem, ale z cala pewnoscia pracowal na uniwersytecie jako
          pracownik naukowy-wzminki o tym pojawiaja sie kilkakrotnie najwiecej w Kalamburce.
          Pracowal dosc dlugo na dwoch etatach w bibliotece Raczynskich wlasnie i na
          uniwersytecie.W Imieninach wyraznie wspomina sie o dzilalnosci
          naukowej(referaty, docent, profesor).
          Co do emerytury, to wydaje mi sie, ze ma jakies znaczenie, jesli ktos dluzszy
          okres pracowal na dwa etaty, ale madrzyc sie nie bede bo sie nie znam.
          • k_linka Re: Ja, jako docent... 18.01.06, 14:08
            To ze zna sie docentow i profesorow i wyglasza referaty nie znaczy wcale ze sie
            pracuje na uczelni. Docentow i profesorow mozna w bibliotece poznac, a referaty
            dla Ignacego moglo byc rozwijanie pasji - niekoniecznie obowiazek zawodowy.
            Za to Babo zdopingowalas mnie do przejrzenia "Kalamburki" pod tym katem. Jak
            cos znajde to zamelduje.
            • baba67 Re: Ja, jako docent... 18.01.06, 20:17
              Milej ponownej lektury-to jedna z moich ulubionych, co zadaje klam tezie, ze
              starsze = lepsze.
              • k_linka Ignacy jako NIEdocent 27.01.06, 11:20
                Znalazlam. Otoz pada stwierdzenie, ze Ignacy oprocz pracy w bibliotece mial
                etat na uniwersytecie, gdzie prowadzil jakies zajecia ze studentami. Pozwala mi
                to wysnuc teze, ze Ignacy tytulu naukowego nie ma - sam fakt pracy ne
                uniwersytecie nie oznacza przeciez pracy naukowej, sa wszkze etaty scisle
                dydaktyczne (poprawcie mnie jesli sie myle), a gdyby jednak mial takowy tytul,
                MM na pewno wspomialaby o tym, tak jak kilkakrotnie jest podkreslone, ze
                Gabriela to dr hab., a Ida dr medycyny specjalista laryngolog :)
                • baba67 Re: Ignacy jako NIEdocent 27.01.06, 13:29
                  Przeczytaj uwazniej- jest powiedziane, ze osiagal KOLEJNE stopnie naukowe juz
                  po dyplomie(czyli bedac mezem Mili-pobrali sie po jego dyplomie.
                  • k_linka Re: Ignacy jako NIEdocent 27.01.06, 14:20
                    Podpowiedz prosze ktory kawalek?
                    Ja musze isc do pracy i juz nie moge sie dluzej delektowac...
                    • baba67 Re: Ignacy jako NIEdocent 27.01.06, 16:32
                      Rozdzial 1977 str 71 na dole.
    • senseeko Re: Finanse u Borejków 18.12.05, 18:25
      troppo_bella napisała:

      /.../
      > Bilety miesięczne, kosmetyki (dla wszystkich, poza Gabą), środki czystości,
      > ubrania (dla wszystkich poza Gabą), fryzjerzy, kosmetyczki, dentyści, leki,
      > sanatoria (dziadkowie jeżdżą co roku) - nie mam pojęcia, ale będzie kilkaset
      > złotych, zaniżmy do 500.

      No i tu jest problem. Bo "na NFZ" to można skladać o ile się nie mylę nie
      częściej niż co 2 lata, a od złożenia wszystkich papierów czeka się rok. Więc
      jeśli jeżdżą co roku, to prywatnie a to wydatek rzedu 1500 od osoby minimum i
      to chyba nie wliczając zabiegów.
      "Na kasę" zresztą też się płaci, niby mniej, ale wcale nie tak mało.
      /.../
      > Nowy wózek dla małej Mili, córki Róży (doprawdy, nie wiem, dlaczego nie
      > używany, w tej rodzinie tyle jest przecież dzieci).

      Wózek, w którym jako ostatni jeździł Józinek Pałys (w musztardowym kolorze) już
      się rozlatywał w "Córce Robrojka". Wózki nie są wieczne - wiem coś o tym.
    • pantarejka Re: Finanse u Borejków 18.12.05, 19:48
      Przypuszczam, że Ignacy Borejko ma wyższą emeryturę niż 1000 zł - tyle dostaje
      na rękę "zwykły" nauczyciel i to na wcześniejszej emeryturze. Emeryturę
      Ignacego szacuję na +- 1500 zł netto.

      Pensja Gabrysi Borejko - pracownika naukowego - może być całkiem niezła. Na
      mojej uczelni (państwowej) doktor habilitowany dostaje netto minimum 2.500 zł.

      Co do Grzesia - czynnika x :) to on, jako informatyk może zarabiać całkiem
      nieźle. PRzeciętny informatyk dostaje około 2500 na rękę, ale zdarzają się
      także administratorzy sieci, którzy dochodzą do 8.000 - 10.000.

      Mila rzeczywiście morze mieć 600 zł.

      Wtedy nasz rachunek wygląda dużo bardziej optymistycznie :) I bardzo dobrze :)
      • pantarejka Re: Finanse u Borejków 18.12.05, 20:02
        Przepraszam za niedoczytanie wszystkich postów - zdaje się, że xerovy już mnie
        wyprzedził/-a.
        Przepraszam też za "morze". Nie wiem skąd mi się to wzięło?!
      • wuefka Re: Finanse u Borejków 15.01.06, 11:49
        > Co do Grzesia - czynnika x :) to on, jako informatyk może zarabiać całkiem
        > nieźle. PRzeciętny informatyk dostaje około 2500 na rękę, ale zdarzają się
        > także administratorzy sieci, którzy dochodzą do 8.000 - 10.000.

        Grześ jest raczej w tej drugiej grupie. Nie jest przeciętnym informatykiem - ma
        sukcesy międzynarodowe ("Noelka"), pisze książki ("Tygrys i Róża"). Ponadto
        jest pracoholikiem, więc prawdopodobnie od czasu do czasu popełni jakąś
        aplikację, czy coś w tym guście.
    • mika_p Re: Praca zawodowa Mili 07.01.06, 03:30
      Mila pracowała w biurze zaraz po studiach - nie napisała pracy dyplomowej i
      przerwala pracę z powodu kiepskiego samopoczucia w ciąży, ale chorobowe to
      chyba okres składkowy? A w Kwiecie Kalafiora jest napisane, ze po urodzeniu
      Natalii juz do pracy nie wróciła. Jeżeli odbębniła pełny urlop wychowawczy, to
      ze 3 lat popracowała (Ida jest starsza od Nutrii o 6-7 lat), więc w sumie moze
      mieć z 5 lat stażu - czy z tego jest jakaś emerytura?
      • przemkowa.b Re: Praca zawodowa Mili 07.01.06, 10:55
        Nie, z pieciu lat nic nie będzie, moja babcia pracowała pięć lat do urodzenia
        córek i potem nie wróciła do pracy. Teraz nie ma nic, kompletnie.
      • mankencja Re: Praca zawodowa Mili 07.01.06, 11:40
        trzeba chyba przepracowac 10
        • oka77 Re: Praca zawodowa Mili 13.01.06, 19:42
          Zapomnieliście, że rodzina Borejków jest bardzo zżyta i nie wierzę, że Idusia
          mogłaby nie pomagać rodzicom, zwłaszcza że często u nich przebywają jej dzieci
          i ona sama. Ida z Markiem, przy ich nieustannej pracy powinni zarabiać całkiem
          nieźle (szpital, prywatna praktyka, oboje mają jakieś tytuły naukowe), a wydają
          raczej mało. Czynsz w suterenie jest raczej niski. Ponadto Mila pracowała w
          domu. Była zatrudniona w Spółdzielni Świt i to chyba dawało jej jakieś
          ubezpieczenie.
          • k_linka Re: Praca zawodowa Mili 13.01.06, 23:05
            Wlasnie Mila nie byla zatrudniona. Pracowala chalpniczo na umowe zlecenie i
            emerytury z tego nie ma...
            A lekarz w szpitalu jak nie bierze lapowek to raczej nie zarabia kokosow...
            • jottka nieno 13.01.06, 23:14
              niezależnie od dojmującego ubóstwa borejków, opisanego tu po wielekroć, nie
              twórzmy jednak nowych faktów:)


              z umowy zlecenia odprowadzane są składki na ubezpieczenie emerytalne, a poza tym
              skoro mila twórczynią była, to mogła osobno płacić składki na emeryturę wg
              przepisów dla twórców, akurat pani mm powinna być zorientowana w temacie:)


              no i twierdzenie o lekarzu jest dość kontruwersyjne, najłagodniej mówiąc,
              zwłaszcza w odniesieniu do ubogich państwa pałysów, którzy pracowali ponoć nie
              tylko w szpitalu, ale i w prywatnych klinikach
              • k_linka Re: nieno 13.01.06, 23:54
                jottka napisała:

                > niezależnie od dojmującego ubóstwa borejków, opisanego tu po wielekroć, nie
                > twórzmy jednak nowych faktów:)
                >
                >
                > z umowy zlecenia odprowadzane są składki na ubezpieczenie emerytalne, a poza
                ty
                > m

                Pracowalam na umowe zlecenie, jak i umowe o prawa autorskie. Od tej sumy
                odprowadza sie jedynie zaliczke na poczet podatku i byc moze skladke na
                ubezpieczenie chorobowe. Nie chce mi sie szukac pita. W kazdym razie na
                wysokosc moich skladek emerytalnych ta praca nie wplynala. Nie wiem jak
                rozwiazuja kwestie emerytury prawdziwi tworcy (moje prawa autorskie dotyczyly
                programu nauczania)

                >
                > no i twierdzenie o lekarzu jest dość kontruwersyjne, najłagodniej mówiąc,
                > zwłaszcza w odniesieniu do ubogich państwa pałysów, którzy pracowali ponoć nie
                > tylko w szpitalu, ale i w prywatnych klinikach

                Na temat prytatnej przychodni czytalam tylko z Zabie - ale moze to wina
                kiepskiej pamieci. Lekarz na etacie w szpitalu dostaje netto ok 1200zl. Smutne
                ale prawdziwe. Oczywiscie dorabia dyzurami, a oboje Palysowie dyzurowali
                nieustannie - ale dalej nie sa to kokosy.
                • jottka Re: nieno 14.01.06, 00:13
                  k_linka napisała:


                  > Pracowalam na umowe zlecenie, jak i umowe o prawa autorskie. Od tej sumy
                  > odprowadza sie jedynie zaliczke na poczet podatku i byc moze skladke na
                  > ubezpieczenie chorobowe.


                  co do umowy-zlecenia:


                  Zgodnie z ustawą z 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych
                  (Dz.U. nr 137 z 1998 r., poz. 887 ze zm.) osoby wykonujące pracę na podstawie
                  umowy-zlecenia lub innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z kodeksem
                  cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, muszą obowiązkowo płacić
                  składki na ubezpieczenia:

                  * emerytalne i rentowe,
                  * wypadkowe - jeżeli umowa-zlecenie jest wykonywana w siedzibie lub miejscu
                  prowadzenia działalności przez zleceniodawcę,
                  * zdrowotne (kasa chorych).

                  za: www.jobuniverse.pl/artykuly/21280.html


                  przywołana ustawa jest z 1998 r., ale wcześniej umowy zlecenia też były
                  'ozusowane' w przeciwieństwie do umów o dzieło, o które zapewne ci chodzi, gdy
                  mówisz o 'umowie o prawa autorskie'. to od tej ostatniej odprowadza się
                  wyłącznie podatek, zus-u już nie.

                  natomiast zus twórców to jest jeszcze coś innego i nie ma związku z umową o
                  dzieło - mianowicie osoby, które w odp ministerstwie udowodnią, że twórcami są
                  (np. malarzami, tłumaczami lit pięknej, dramaturgami) i z tego żyją, mogą płacić
                  co miesiąc określonej wysokości składkę emerytalną, nie będąc zatrudnionymi
                  nigdzie na etacie. teraz mozna iść do funduszu, ale kiedyś brak etatu = brak
                  emerytury, chyba że np. twórcą sie było



                  > Na temat prytatnej przychodni czytalam tylko z Zabie - ale moze to wina
                  > kiepskiej pamieci.

                  to info już sie chyba w 'imieninach' pojawia


                  > Lekarz na etacie w szpitalu dostaje netto ok 1200zl.

                  a o jakim lekarzu mówimy? i gdzie? i on ma którego stopnia specjalizację? i ile
                  tytułów naukowych? i jaki zakres odpowiedzialności?:) no nie da sie tak uogólnić



                  > ale dalej nie sa to kokosy.


                  ja myśle, że to te niewymierne kokosy są tu intrygujące:) może ustalmy, ile
                  trzeba zarabiać miesięcznie, żeby wyjść za próg ubóstwa i wtedy będzie sie
                  łatwiej przejmować dolą idy na przykład
                  • k_linka Re: nieno 18.01.06, 14:17
                    Rzeczywiscie myslalam o umowie o dzielo.

                    Ja ci nie kaze Idzie wspolczuc, nie sadze jednak aby pomagala tak znaczaco
                    rodzinie finansowo.
                    A 1200 to pensja lekarza na etacie w szpitalu panstwowym - podstawa bez
                    dyzurow. Ida co prawda ma specjalizacje (juz chyba 2 stopien) i doktorat. Ale
                    dla dla kobiety z dwojka dzieci to juz typowy realizm musieryczny
                    • iwoniaw dyżury 18.01.06, 19:48
                      co do dyżurów, to zarówno Ida, jak i Marek je biorą od zawsze. W dodatku nie
                      jest to dla Idy jedyny etat.
                    • baba67 Re: nieno 18.01.06, 20:21
                      Dyspozycja babcia pietro wyzej plus dzieciny wychowane do samodzielnosci i
                      opiekowania sie soba i specjalizacja staje sie mozliwa...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka