troppo_bella
12.12.05, 22:41
Przeliczywszy dziś, ile mi zostało do końca miesiąca, zastanowiłam się nagle,
jak też rodzina z Roosvelta 5 radzi sobie finansowo. I tak, dla rozrywki oraz
ćwiczenia komórek mózgowych...
... policzyłam. Mieszka tam siedem osób, z których czworo ma jakieś dochody:
Ignacy Borejko - emeryturę pracownika naukowego szacuję na + - 1000 zł netto.
Mila Borejko - biedaczka pracowała tylko dorywczo (dzierganie swetrów dla
spółdzielni Świt) więc z emeryturą jest zapewne krucho, przyznajmy jej 600
zł. I nie zapominajmy o tantiemach za dramaty Kala Amburki, nie mam pojęcia
jaki to rząd kwot u popularnej dramatopisarki, dajmy na to 1000 zł
miesięcznie, poprawcie mnie jeśli się mylę.
Gabriela Stryba - filolożka klasyczna - pensja uniwersytecka to, jak myślę,
1200 zł na rękę. Plus artykuły do Mówią Wieki, ale za to naprawdę mało płacą,
dodajmy jej 300 zł miesięcznie.
Grzegorz Stryba - tajemniczy komputerowiec - jego pensja to czynnik x w moim
równaniu.
W sumie dochody szacuję na 4100 plus czynnik x.
Wydatki tej miłej rodziny, która nie odmawia gościny/ciasta/obiadu/kolacji
nikomu:
czynsz plus opłaty stałe - za siedem osób w mieszkaniu 80-metrowym - 600 zł
przynajmniej.
Zakupy spożywcze: na tyle osób - najmniej 50 złotych dziennie, co miesięcznie
czyni 1500 zł.
Podręczniki szkolne, przybory, zeszyty dwóch dziewcząt oraz Motyla (Laura
miała np. trzy pudełka z cyrklami w Żabie, bo ciągle któreś jej ginęło i
kupowała nowe) - ok. 1000 zł rocznie (jeden komplet podręczników to wydatek
rzędu kilkuset zotych, ale zaniżam) - prawie 100 zł miesięcznie.
Bilety miesięczne, kosmetyki (dla wszystkich, poza Gabą), środki czystości,
ubrania (dla wszystkich poza Gabą), fryzjerzy, kosmetyczki, dentyści, leki,
sanatoria (dziadkowie jeżdżą co roku) - nie mam pojęcia, ale będzie kilkaset
złotych, zaniżmy do 500.
Juz w tym momencie zanizone wydatki wynoszą 2700 zł, co odjęte od wspólnych
rodzinnych dochodów daje nam 1400 zł kwoty do dysponowania na siedem osób
plus tajemniczy czynnik x.
Pamiętajmy jednak, że motywu oszczędzania u Borejków nie ma (poza Gabunią).
Inwestują oni wszak w takie znamiona luksusu jak:
Książki - hm hm - ciągle są nowe i wszystkie kupowane, nic z biblioteki (!).
Jedna to wydatek ok. 20-25 złotych, ile ich u Borejków przybywa miesięcznie?
Przynajmniej kilka, jeśli nie kilkanaście. Gaba na wystawie w Zamku
(w "Żabie") kupiła nie zastanawiając się album fotografa Cartier Bressona,
to, lekko licząc, 100 zł.
Laptop, komputer, zmywarka, komórka dla każdego (nawet Ignacy Grzegorz ma
dostać swoją) i rachunki za komórki, Internet, kursy komputerowe.
Nowy wózek dla małej Mili, córki Róży (doprawdy, nie wiem, dlaczego nie
używany, w tej rodzinie tyle jest przecież dzieci).
No i goście, goście. Minęły już czasy opisane w "Kwiecie kalafiora", gdy
Borejkowie częstowali li i jedynie herbatą. Teraz co dzień to nowe ciasto (z
Żaby: wczoraj Gaba zrobiła drożdżowe, dziś Babi roladę czekoladową), goście
dostają śniadania, obiady i kolacje.
Z tego wnioskuję, że tajemniczy czynnik x, czyli pensja Grzegorza Stryby, to
naprawdę pokaźna suma, inaczej nie daliby rady.
Czy oni nigdy, ale to naprawdę nigdy, nie dyskutują na temat rozdziału
finansów?
-------------------------