veteranka2
25.04.06, 20:57
Postanowilam zalozyc ten watek bo czuje ze nie moze byc tak zle z Ignasiem.
Przeczytalam mnostwo postow na tym forum i widze, ze maly chlopiec jest
przedmiotem ogolnej niecheci, ba - nawet nienawisci czytelniczek/czytelnikow.
Ktos nawet zyczyl mu przejechania z ciezarowka zaraz na pierwszej stronie
nowego tomu
Rzeczywiscie, po pierwszych wzmiankach o nim jako o genialnym bobasie (ten
madry wzrok) oraz kilkuletnim chlopczyku pochlonietym pasja czytania pani MM
uczynila z niego niewydarzonego mlokosa. Ale to chyba tak troche na sile,
zeby prawem kontrastu lepiej zaprezentowal sie Jozinek w JT. Fakt, nie
wzbudzil on mojej sympatii tym wymadrzaniem sie, donoszeniem na kuzyna,
podlizywaniem sie dziadkowi. ALE to tylko dziesieciolatek( jedenastolatek?),
jeszcze nie wyrobiony mlody czlowiek. Zastanowcie sie: kto z nas nie donosil,
nie skarzyl na kolegow? Nawet Natalia bedac siodemkowa donosila na kolezanki -
dlaczego??? - bo chciala zeby te ja zauwazyly! Ignas chcialby byc meski jak
jego kuzyn i skrycie mu tego zazdrosci. Niestety nie ma takiego taty jak
super Marek. Ja bylam beznadziejnym dzieciakiem, sama bym siebie nie lubila
gdybym teraz spotkala siebie jako dziecko. Ale "wyrobilam sie", jestem juz
normalna( mam nadzieje).
Przypadek Ignasia nie jest tragiczny, jest on miagwa ale on tez odczuwa silne
emocje - podkochuje sie w Trolli, snuje sie za Jozinkiem w obawie by ten go
nie pominal, nie moze ulec pokusie podsluchiwania. On chcialy uczestniczyc w
ciekawych zdarzeniach, tylko nie wie jak no bo jest niechcacy takim malym
geniuszkiem.
Ja mysle ze chlopak sie "wyrobi", zrehabilituje i ma szanse zeby zostac
fajnym, wrazliwym chlopakiem i chetnie o tym poczytam. I oboje z Jozinkiem
beda na starosc pekac ze smiechu na wspomnienie tych feralnych dni z JT.
A wy jak myslicie?